środa, 5 lipca 2017

Wena przychodzi niespodziewanie, czyli co robić, żeby się natchnąć (dopchnąć?)

KittyKot.doc

Mieliśmy trochę przerąbane.
Trochę.
Tak jakby.
Bardziej Ren niż ja, ale to prawie to samo, nie? Byliśmy przecież małżeństwem. Jedność, nierozerwalna całość i takie tam, prawda?
Prawda.
Ren był nieco rozdrażniony, ale wcale mu się nie dziwiłem. Uprawiał przecież seks z bratem. Z BRATEM, do cholery. Dobra, niby nie wiedział, niby nikt nikomu nie wkładał, ale no... Robili CO NIECO. Ja bym pewnie się trochę załamał, ale potem obrócił wszystko w żart.
Ren chyba też próbował.
Mnie plotki już nie ruszały, ale było mi żal mamusi i rodziców Rena. Na szczęście moja rodzicielka była wyrozumiała.
Mam nadzieję, że się zabezpieczacie? Wiesz, to bardzo ważne – powiedziała, a ja prawie parsknąłem śmiechem.
Wiem.
Mamo, jestem odpowiedzialnym facetem. Nie rucham nieznajomych bez gumy.
Ale ruchasz.
Ale co?
Nieznajomych. Chociaż jak ja byłam młoda...
Co robiłyście z Seiko? – spytałem, a ona mruknęła, a potem chrząknęła.
Dobra, kochanie, muszę lecieć. Pamiętaj: prezerwatywy.
Pamiętam.
Tak, to była dziwna rozmowa.

Z rodzicami Rena nie miałem na razie kontaktu, nie chciałem się wtrącać w ich sprawy. Za to przyłapałem męża na rozmowie z braciszkiem. Gadali przez Skype'a, był też Marcel, który miał potem przez nas trochę problemów.
Chyba miał. Powinien się przyzwyczajać do takich rzeczy, jeśli chce być sławny. Ja oczywiście dostałem opieprz od Kaiena, trochę od Saki i nawet od Dana, ale miałem to w dupie. Cóż, zdarza się, oni też nie byli święci. Cholera, no, stało się. Zresztą pisali o mnie już wszystko, dlaczego teraz miałbym się przejmować?
Na szczęście Ren nie topił smutków w alkoholu. Zresztą nie był smutny – był zmieszany i chyba trochę wkurwiony. Co ciekawe, po kilku dniach już się ogarnął, choć podejrzewałem, że w środku dalej to wszystko przeżywał. Wiedziałem jednak, że będzie szukać kontaktu z bratem. Też chciałbym mieć brata, bo Kaien to już mnie całkowicie olał. Ciepłym moczem.
Eee, stop. Z tym nie do niego.

No dobra, trochę też do niego, bo wpadliśmy do nich w niedzielę. Nareszcie. Po urodzinach był nakręcony i chyba nawet szczęśliwy, pewnie prezenty mu się spodobały. Pamiętałem, jak ten matoł mnie macał przy barze i wysyłał sprzeczne sygnały. Najpierw miałem wrażenie, że mnie unikał, a potem znowu byłem zmieszany, bo chyba się do mnie kleił.
No debil.
Wiedziałem już, co powiedzą. Od kilku tygodni wiedziałem. Czułem to, bo nie byłem głupi. Najpierw robiłem aluzje, żartowałem i dawałem Senju do zrozumienia, że chciałbym to powtórzyć, ale potem przestałem się łudzić.
Nie chcieli nas.
Wiedziałem, co powiedzą. Że sumienie, że nie mogą, że przeszłość, że zazdrość i jebana męska duma. Dlaczego ja byłem ponad to? Dlaczego Ren był? To nie tak, że nas to nie ruszało, ale... cholera, no, przeszłość to przeszłość.
Ja chciałem szaleć.
Żyć.
Ruchać się i kochać cały świat.
Dobra, wyluzujcie – powiedziałem, żeby uspokoić Senju.
Biedak był spięty i pewnie układał sobie to wszystko w głowie. Domyśliłem się, że to był jego pomysł.
Kaien nie lubił Rena.
Senju nie lubił, jak Kaien podrywał mnie.
A ja?
Ja kochałem ich wszystkich.
Oczywiście, wydrapałbym Senju oczy, gdyby dobierał się teraz do mojego Rena, ale... Grupowy? Czemu nie?
Po prostu doszliśmy do wniosku, że to bez sensu – wtrącił Kaien, a Senju chrząknął.
Dobra, mówię wam – rozumiem. Prawda, Ren?
Prawda.
Byłem pewien, że akurat teraz wcale go to nie obchodziło. Miał ważniejsze sprawy na głowie. Mnie było trochę smutno, bo lubiłem nasze orgie, ale skoro czuli się z tym źle? Nie będę ich przecież zmuszać.
Ani gwałcić, prawda?
Ach, gwałty. Ciekawe, czy dałbym teraz radę? Może powinienem pogadać z Renem? Zorganizowalibyśmy sobie małą scenę gwałtu. Minęło już sporo czasu, więc myślę, że mogłoby być fajnie.
Ale nie zawracałem mu teraz głowy fantazjami. Musiał przecież pogodzić się z tym, co usłyszał, i przetrawić to.
Naprawdę w porządku? – spytał Kaien, gdy popijałem beztrosko piwo.
Tak, spoko. Koniec tematu. Nie to nie. Macie coś do jedzenia?
Tak naprawdę było mi jednak przykro.
No debil, no.
Jasne. Zaraz przyniosę. – Senju poszedł do kuchni, a Kaien zrobił minę zbitego psa.
Kotku, idę zapalić – odezwał się Ren, a ja pokręciłem głową.
Ja nie idę.

Zostaliśmy z Kaienem we dwóch, ale nie miałem pojęcia, co mu powiedzieć. Pewnie czuł się winny. Może też było mu przykro?
Co to za mina? – spytałem i szturchnąłem go z ramię.
Spieprzaj.
To pomysł Senju?
Nie, nasz wspólny.
Kłamiesz.
O co ci chodzi?
O nic. Pewnie macie rację.
Mamy rację. Ren jest jakiś spięty czy tylko mi się wydaje? – spytał, patrząc mi uważnie w oczy.
Trochę, ale to tajemnica.
Spoko.
To co: zostańmy przyjaciółmi? – Wyszczerzyłem się, a Kaien walnął mnie w żebro.
Bardzo śmieszne, przecież zawsze nimi byliśmy.
No, z bonusem.
Mówię serio.
Ja też, ale i tak trochę mi szkoda. Było fajnie – powiedziałem i uśmiechnąłem się delikatnie.
No debil.
Mnie też.
Tak?
Tak.
Senju wie?
Domyśla się.
Jesteś świetnym partnerem, tylko pozazdrościć – powiedziałem, gdy objął mnie ramieniem.
Dzięki.
Wyrzekasz się swojej zboczonej połowy. Jesteś romantyczny jak cholera.
Niczego się nie wyrzekam.
Bo Senju jest dla ciebie najważniejszy.
Oczywiście.
Właśnie poczułem się odrzucony. – Westchnąłem, a on znowu rąbnął mnie w żebro.
Wiesz co, Futrzak?
Nie, nie wiem.
Myślę, że już czas wydorośleć.
Mówisz o sobie?
Mówię ogólnie. – Westchnął, a potem dopił piwo.
Czyli ze mną zrywasz?
Tak.
To boli. – Wywróciłem oczami, a Kaien otworzył kolejne piwo.
Spierdalaj, kochanie.
Sam spierdalaj. Mamy wielu chętnych, nie musicie się tak spinać.
Jak było z Marcelem? – spytał nagle, a ja fuknąłem i odsunąłem się.
A z Saenem?
Ale co z Saenem? To było wieki temu. No i nikt o tym nie wie. Myślę, że powinieneś być ostrożniejszy.
Nie jesteś moją mamusią.
Mogę być twoim tatusiem – powiedział, a ja parsknąłem śmiechem.
Kto jest twoim tatusiem? – Senju wrócił do salonu, a ja znów wywróciłem oczami.
Pilnuj tego zwyrola, bo chyba ma zapędy pedofilskie.
Raczej zoofilskie. Co ten Ren taki ponury? – spytał Kaien, a jego Pierdzioszek wskoczył mu na kolana.
Odwal się od mojego męża, dobra?
Wyluzuj, skarbie.
Kotku, muszę wracać – powiedział Ren, a ja od razu zacząłem się niepokoić.
Stało się coś?
Nie, po prostu muszę pogadać ze Steve'em i wysłać mu parę dokumentów. Możesz zostać, jeśli chcesz. – Pocałował mnie w czubek głowy, a ja zacząłem się wkurzać.
To pewnie przez tego dziada! To przez tego chuja Makoto!
Nie, pojadę z tobą.
Nie musisz. Możesz zostać.
Pojadę.


Pojechałem.
Tak naprawdę prawie nie pogadaliśmy z Kaienem. Ani z Senju. Niby wiadomo, że nas olali, nie chcieli więcej orgii i fajnych spotkań, ale... no właśnie. Miałem nadzieję, że ta rozmowa będzie bardziej emocjonalna. Wyszło... jakoś tak zupełnie naturalnie i bez spiny. Oczywiście, było mi przykro i smutno, bo kochałem Kaiena, ale miałem przecież Emila! I Yukiego. I Akihiko (chyba)? Zresztą jak powiedział Kaien, chyba czas wydorośleć.
Chwila.
Jakie wydorośleć? Miałem przecież wielu znajomych, z którymi mógłbym... z którymi moglibyśmy. CHOLERA, dlaczego teraz o tym myślałem? Powinienem wspierać Rena, a nie marzyć o kutasach.

Wspierałem, choć nie chciał mi nic powiedzieć. Faktycznie pisał ze Steve'em, wysłał mu jakieś pliki i tyle. Wciąż miałem nadzieję, że to tylko moje schizy i nie działo się nic złego.
Na szczęście Ren był inteligentnym facetem, pewnie wszystko przemyślał, poukładał to sobie i żył dalej. Ja jednak byłem pewien, że dużo myślał o Tylerze. Całe szczęście, że o zdjęciach wszyscy dość szybko zapomnieli.
Starałem się dbać o Rena i go rozpieszczać, żeby nie czuł się pokrzywdzony przez los. Próbowałem nawet robić kolacje, ale zawsze musiałem coś spieprzyć. Zamawialiśmy wtedy pizzę albo jakąś chińszczyznę i spędzaliśmy wieczór tylko we dwóch. Czesałem mu włosy, a on popijał wino i mruczał. Robiłem też masaż skóry głowy, a wtedy to już w ogóle odlatywał. Potem masaż innych części ciała. Nie, nie tych, o których pomyśleliście. Tylko trochę. Masowałem, ugniatałem i klepałem jego pośladki, ale nie pozwalał mi tknąć odbytu. Byłem jednak cwany i dotykałem go... językiem. Wiedziałem, że temu nie będzie mógł się oprzeć.
Nie mógł.
Raz przygotowałem dla Rena kąpiel, wymasowałem mu kark i plecy, a potem uda. Był mocno podniecony, ale nie rzucił się na mnie. Nie zdominował, nie zeszmacił – nic. Po prostu doszedł bezgłośnie, a potem zanurzył się po szyję w wodzie i zamknął oczy.
Chodź tu – odezwał się po dłuższej chwili, gdy już serio myślałem, że zasnął.
Objął mnie, a ja przytuliłem się do niego plecami i tak leżeliśmy w ciszy. Może czekał na mój ruch, ale nie odważyłem się. Nie chciałem naciskać. Jak będzie chciał, sam mi powie.

Ale nie powiedział, bo był Renem. Może nie miał takiej potrzeby uzewnętrzniania się.
Ja za to miałem pewne potrzeby. To nie tak, że nie uprawialiśmy seksu, wręcz przeciwnie. Po prostu brakowało mi ciekawych sesji.
Dlatego właśnie postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Sam zorganizowałem sesję, żeby odciążyć męża. Podejrzewałem, że miałem teraz wyższe libido niż on, bo fapczyłem co wieczór, nawet po seksie. Po prostu byłem bardzo napalony. Nie mogłem uwierzyć, że Senju po lekach miał spadek libido. Ja czułem, że byłem nieco rozchwiany emocjonalnie, ale przecież było dużo lepiej niż pół roku temu.
Chciałem. Nie przemawiała do mnie terapia Hoshiego, Ren też tak uważał, dlatego po prostu zmieniłem terapeutę. Pogadałem z Senju, potem z Akihiko, i w końcu podjąłem decyzję. Mogłem się leczyć u najlepszych specjalistów, więc korzystałem. Zresztą nie musiałem nigdzie jechać, bo mój urok osobisty, uśmiech i kasa załatwiały sprawę. Pierwsze spotkanie miało się odbyć we wtorek, choć dalej uważałem, że nie potrzebuję już terapeuty. Ren jednak był nieugięty, a ja udawałem, że się cieszę, ale byłem trochę spięty. 

O właśnie. Mój mąż też był spięty, ale nie lubił o tym rozmawiać, a ja nie naciskałem. Ponieważ sam nie proponował żadnych sesji, ja to zrobiłem. Bez żadnych zbędnych gadżetów, wymyślnych ciuszków ani scenariuszy.
Ren znów siedział do późna i coś pisał, więc najpierw zdjąłem mu koszulę i zrobiłem relaksujący masaż karku. Potem zamknąłem się w łazience i porozciągałem trochę palcami. Nawilżyłem odpowiednio tyłek, żeby Ren miał mniej roboty, i wepchnąłem malutki korek. Następnie siedziałem i wąchałem jego koszulę, a potem włożyłem ją i zerknąłem w lustro. Dyndała na mnie, ale to nic. W filmach laska zawsze wkłada koszulę swojego faceta. Nie byłem laską, ale też mnie to jarało. Zresztą uwielbiałem zapach Rena, więc czułem teraz pewnego rodzaju tęsknotę zmieszaną z oczekiwaniem. Może przez to nieco się wyciszyłem i nie byłem już taki nakręcony.
Potem poszedłem cichaczem do kuchni i wyjąłem z lodówki wino. Gdy wróciłem do pokoju, Ren palił na balkonie. Gdy jednak zobaczył mnie w swojej koszuli, szybko wrócił do środka.
Co ty knujesz? – uśmiechnął się i objął mnie w pasie.
Nic, nie zwracaj na mnie uwagi. Chyba jest trochę za duża.
W sam raz dla ciebie – zamruczał i pocałował mnie leciutko w czoło. – Ładnie wyglądasz w moich ciuchach.
Powiedzmy.
Ponętnie.
Tak uważasz? – Zagryzłem wargę i spojrzałem mu zalotnie w oczy.
Tak.
Jeśli chcesz, mogę ci pomasować pewne części ciała.
Kotku? – Pogładził mnie po włosach, a ja objąłem go w pasie.
Tak?
Nie obrazisz się?
Nie.
Trochę mnie rozpraszasz – powiedział miękkim głosem, a ja wtuliłem twarz w jego klatkę piersiową.
Zawsze miał delikatną, ciepłą, dość jasną skórę, lekko zarysowane mięśnie (nigdy nie był zbytnio przypakowany ani chudy) i zero włosów. Lubiłem gładkie klaty.
Nie tylko klaty.
Kłaki między zębami to nic fajnego. No chyba że blond puszek Senju.
Kurczę, ale szkoda, że się nas wyrzekli. Debile.
Mówię ci, nie zwracaj na mnie uwagi. Tylko trochę z tobą posiedzę. – Odkleiłem się od Rena i podałem mu kieliszek wina. – Masz.
Chciałbym skończyć ten artykuł.
Kończ.
To też, ale później. Dobra? – Pocałował mnie w czubek głowy, a ja westchnąłem.
Okej. Najwyżej pobawię się korkiem.
Włożyłeś korek? – Wsunął mi ręce pod koszulę i pogładził pośladki. – Faktycznie. Niegrzeczny Kotek.
Bardzo.
Często tak robisz, jak nie ma mnie w domu?
Czasami. – Spojrzałem na niego prowokująco, a on zacisnął dłonie na moich pośladkach.
Myślę, że artykuł może poczekać.
Mówiłeś, że...
Nieważne. Kładź się na brzuchu i rozsuń nogi.

Prawie pisnąłem z radości. Wypiłem wino duszkiem i rzuciłem się na łóżko. Znowu poczułem przyjemną falę ciepła. Rozsunąłem nogi i wypiąłem się, a Ren tylko usiadł obok i pogładził mnie po udzie. Potem drażnił mnie chwilę, wkładając i wyjmując korek, a następnie dał klapsa i wstał z łóżka. Ciekawe, czy go nakręciłem? Chciałbym, żeby tak było.
Masz ochotę na coś konkretnego? – spytał, wracając z kneblem i klamerkami.
Kurwa. KLAMERKAMI.
Pieprzony sadysta.
Tak, na brak klamerek.
Nic z tego. Wiesz, jak lubię je na twoich sutkach.
Ren.
Zrobię to delikatnie – zamruczał i pogładził mnie po plecach.
Nie da się zrobić tego delikatnie.
Da się – powiedział i przytulił się, przyciskając mnie do łóżka.
Poczułem przyjemny ciężar jego ciała i rozluźniłem się. Ren pocałował mnie w kark, a potem wsunął mi rękę pod koszulę i przejechał paznokciami po skórze. Zadrżałem i poczułem, że sutki od razu zrobiły się twarde.
Nie, ja nie chcę klamerek.
Najpierw założę ci knebel – wyszeptał, liżąc mnie w ucho.
A potem?
Potem bardzo powoli i łagodnie założę klamerki. Jednocześnie będę ci trzepać. Albo obciągać. Albo zrobię ci rimming. Co byś chciał? – zamruczał i ugryzł mnie lekko w szyję.

Wariowałem. W środku wszystko drżało, płonęło i krzyczało. Ren był w swoim żywiole – zmysłowy, władczy, pewny siebie i wręcz perwersyjny. Szeptał mi do ucha różne świństwa, a ja drżałem i ocierałem się o materac. Całował mnie po szyi, masował ramiona i lizał kark, potem znów wsuwał mi ręce pod koszulę i drapał skórę. Nie zdjął spodni, ale czułem, że miał erekcję.
Udało się.
Oddech miał przyśpieszony, więc na pewno nieźle się podjarał. Też starałem się, jak mogłem. Potem kazał mi się podnieść i zaczął rozpinać koszulę. Siedziałem grzecznie i czułem szalone pulsowanie w skroniach.
W mózgu.
W gardle.
W klatce piersiowej i w kroczu.
Wszędzie.
Wszędzie pulsowało.
Dotykał mnie samymi opuszkami palców, niby przypadkiem, a ja podniecałem się jak głupi. Potem pomasował mi sutek, pochylił się i zaczął go ssać. 
Zamknąłem oczy i przechyliłem głowę. 
Cholera, ale przyjemne.
Zsunął mi koszulę z ramion, nie przestając lizać moich sutków, a następnie pchnął mnie na łóżko. Sapnąłem i odgarnąłem włosy z czoła. Było cholernie gorąco, choć za oknem grzmiało i błyskało.
Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy poczułem lekki, kłujący ból. Ren dalej mnie całował, wkładał mi język do ust, drażnił jego koniuszkiem zęby i lizał wargi. Ciągle czułem jego zwinne palce na fiucie. Zsuwał napletek, łaskotał główkę i masował jądra, a potem znów trzepał płynnymi, miękkimi ruchami. To dlatego zupełnie odleciałem i nie poczułem, jak zakłada mi klamerkę. Syknąłem i otworzyłem oczy, ale nie odsunąłem się. Ren uśmiechał się jak cwaniak, ale widziałem też, że był nieźle nakręcony.
I jak? – spytał, całując mnie w dolną wargę, akurat w to miejsce, gdzie miałem bliznę.
Drań – sapnąłem, a on pocałował mnie mocniej.
Mówiłem, że zrobię to delikatnie. Wypnij się – szepnął i liznął mnie w ucho.
Znowu zadrżałem i poczułem uderzenie gorąca. Grzecznie spełniłem polecenie, a Ren miękkim ruchem wyjął ze mnie korek i pomasował pulsującą dziurę.
Widzę, że o wszystko zadbałeś – powiedział nieco rozbawionym głosem, a ja poczułem falę wstydu.
Cholera.
Mam na myśli lubrykant i rozciąganie. Prawda? – dodał, dalej mnie masując.
Tak – wychrypiałem i spuściłem głowę.
Włosy opadły na poduszkę, a w skroniach pulsowało tak mocno, że bałem się, że dostanę jakiegoś wylewu.
Serio.
Czułem nawet posmak krwi w ustach.
Było gorąco, wręcz duszno.
Cholera.
Poczułem, jak Ren rozsuwa mi pośladki, a potem...
... potem, potem, potem.
Cholera jasna.
... zaczyna mnie wylizywać. Delikatnie, zmysłowo i niezwykle dokładnie. Jak wkłada język do środka, zasysa, liże i masuje. Ugniata moje pośladki i drapie paznokciami skórę. Jak drażni cieplutkim, szorstkim językiem, dotyka pieszczotliwie penisa, głaszcze i całuje.
Całuje i liże.
Liże.
Liże mnie.
Bez końca.
Kurczę.
Sapałem jak wariat, mruczałem i jęczałem, a gdy Ren w końcu się zmęczył (znudził?), pchnął mnie na plecy i pocałował w pępek.
I jak? – spytał i spojrzał na mnie w taki sposób, że znów poczułem wstyd.
Mmh – mruknąłem, a on złapał mnie za biodra i przyciągnął bliżej.
Nie boli cię? – Znowu ten uśmieszek.
Co ma mnie... boleć? – Zamknąłem oczy i uniosłem biodra.
Sutki? – spytał i odsunął się na chwilę.
Otworzyłem oczy i wziąłem głęboki wdech.
Ale duszno.
Ren zdjął spodnie, zostając w samych bokserkach, i znowu przysunął się bliżej.
Nawet nie poczułeś, jak ci ją założyłem? – Uśmiechnął się i dotknął mojego sutka.
Cholera jasna. Chodziło mu o klamerkę.
Stop.
Serio, kiedy to zrobił?
Nie – powiedziałem, a on dotknął mojego policzka.
Pewnie byłem czerwony jak burak. Na bank.
Obiecałem ci, prawda? – szepnął i przycisnął mnie znowu do łóżka.
Tak.
Gdy otarł się o mnie, jęknąłem i poczułem, jaki jest twardy. Dalej był w bokserkach, nie śpieszył się z ich zdejmowaniem. Pewnie chciał mnie nakręcić i sprawić, żebym sam go błagał o zerżnięcie.
Teraz założę ci knebel – powiedział szeptem, patrząc mi prosto w oczy.
Mmh.
Chcę, żebyś był cicho – uśmiechnął się, a ja drgnąłem.
Ren?
Tak, Kocie? – Dotknął mojej blizny na wardze, a ja znów zadrżałem.
Będzie bolało?
Patrzył mi prosto w oczy. Wiedziałem, że nie skłamie.
Nie – powiedział niskim głosem, a ja poczułem się dziwnie podekscytowany.
To dobrze – szepnąłem, gdy pogładził mnie po włosach.
Powietrze było duszne, przesiąknięte oczekiwaniem i napięciem. Wiedziałem, że Ren nie będzie się ze mną cackać. Czułem to. W jego spojrzeniu, gestach i sposobie, w jaki mnie dotykał. Na pewno chciał się rozładować, poza tym sam go przecież zachęcałem i kusiłem.

Najpierw przyciągnął mnie do krocza i kazał je lizać przez materiał bokserek. On w tym czasie ruchał mnie korkiem. Trzymał za włosy, gładził moje ramiona, szyję i sutki, a raczej klamerki. Faktycznie byłem tak nakręcony, że prawie nie czułem bólu.
Zdejmij mi bokserki, ale bez pomocy rąk – powiedział, gdy znów wessałem się w jego krocze.
Szybko poszło, więc Ren był zadowolony, miał przecież cudownego mnie. Kotka czy tam pieska, a może po prostu uległą kurwę.
Grzeczny chłopiec – pochwalił mnie, gładząc po włosach.
To chyba przeradzało się w sesję.
Spojrzałem mu w oczy i znów poczułem ciary na plecach. Cholera, miał takie... takie, no, TAKIE spojrzenie. Spojrzenie mojego domina.
Pana.
Właściciela.
Otwórz usta, założę ci knebel – odezwał się po chwili milczenia, a ja znowu drgnąłem.
Już? Tak szybko? A lodzik?
Coś nie tak? – spytał, ale pokręciłem głową. – To dobrze. Otwórz usta, nie będę powtarzać.
Przepraszam – rzuciłem mimowolnie, a Renowi drgnęła brew.
Chyba też był zdziwiony. Uśmiechnął się samymi kącikami ust, a ja poczułem się jak idiota.
Myślisz, że mógłbym zmienić zdanie? – spytał po chwili, zakładając mi knebel.
Nie wiedziałem, o co chodziło, więc tylko spojrzałem mu pytająco w oczy.
Myślisz, że chcę, żeby cię bolało?
Pokręciłem znowu głową, a Ren przeprowadził dłonią po swoim penisie. Potem zsunął napletek, dotknął łagodnie główki, a następnie znów zacisnął dłoń mocniej. Nie odrywał ode mnie wzroku.
Prowokował czy próbował mnie jeszcze bardziej nakręcić?
Nie miałem pojęcia. Czułem za to, że zaczynam się ślinić. Wiedziałem, jak Ren to uwielbiał. Dalej nie zawracałem sobie głowy klamerkami, bo prawie mnie nie bolało. Jak on to robił? Jak zaczarowany śledziłem ruchy jego dłoni na członku. Takie miękkie, zgrabne i cholernie zmysłowe. Fiut mi sterczał tak mocno, że myślałem, że trysnę od samego patrzenia. Drań, wiedział, jak mnie nakręcić.
Przysunął się bliżej, złapał mnie za włosy i przyciągnął do krocza. Zamknąłem oczy, a on uderzył mnie penisem w policzek. Dotykał knebelka, nosa i policzków, a ja traciłem rozum. Myślałem, że oszaleję. Na samym początku miałem nadzieję, że to będzie zwykłe, leniwe ruchanie, potem – wściekłe, ale krótkie i ostre rżnięcie. Teraz? Nie miałem pojęcia, czego chciał Ren. Miałem nadzieję, że nie pissingu ani wkładania mi pięści w tyłek. Na piss nie miałem dziś ochoty, poza tym musielibyśmy przenieść się do łazienki. Fisting bolał, więc odpadał.
Na bank.
Zaraz.
Zaraz!
Ren chciał, żeby mnie bolało? Nieee, na pewno blefował.
Szmacił moją twarz, a ja mruczałem i stękałem jak kurwa. Jak posłuszna, uległa, napalona suka.
Jak pies, który łasi się do pana.
Matko, to było takie... upokarzające? Samo myślenie o tym pozbawiało mnie resztek godności.
Grzeczny piesek. Spójrz na mnie – powiedział, a ja poczułem, że za chwilę dojdę.
Serio.
Spojrzałem Renowi w oczy, dając mu do zrozumienia, co się święci, ale uśmiechnął się lekko i pchnął mnie na łóżko. Chyba zrozumiał, ponieważ trącił klamerki palcami, a ja od razu jęknąłem.
Trącił mocniej.
Znów jęknąłem.
Byłem napięty jak struna.
Matko.
Cholera.
Ren pociągnął za klamerkę, a ja pisnąłem i zacisnąłem powieki.
Bolało.
Kurwa mać, bolało!
Pogładził moje żebra, następnie pępek, a potem pociągnął za drugą klamerkę. Omal się nie szarpnąłem, na szczęście opamiętałem się w porę.
Spiąłem się, czekając na ból.
Kurwa mać.
Nie chcę.
Nie.
Ale Ren mnie więcej nie dręczył. Znowu pogładził moje żebra, a ja otworzyłem oczy.
Ochłonąłeś trochę? – spytał, świdrując mnie wzrokiem, a ja kiwnąłem głową.
Faktycznie ochłonąłem.
Boże, ale ten mój mąż jest mądry.
To zadziałało jak najlepsza technika przedłużania stosunku. Dalej miałem erekcję, ale nie bałem się już, że dojdę od samego gapienia się na fiut Rena.
Otarł mi ślinę i dotknął delikatnie klamerek. Zawsze się w takich chwilach niepokoiłem. A co, jeśli znowu zacznie mnie dręczyć? Wystarczył jeden silniejszy ruch.
Szarpnięcie.
Ren doskonale to rozumiał, dlatego się ze mną droczył. Lubił, gdy byłem zdany na jego łaskę. Uwielbiał mój strach i uległość. Akurat teraz sam byłem w szoku, że jeszcze kilka tygodni temu to ja bzykałem go w dupę. Życie potrafi zaskakiwać.

Na szczęście nic więcej nie robił. Syknąłem, gdy zdejmował mi klamerki, bo jednak trochę bolało. Później rozmasował sutki i znów zaczął je lizać. Odetchnąłem z ulgą i zamknąłem oczy.
To koniec tortur?
Ren nie zdjął mi knebla i miał rację. Pieprzył mnie w pozycji, której nie chciał wtedy Kaien, a ja darłem się jak opętany. Sapałem, stękałem i wrzeszczałem, śliniłem się jak cholera, a on bez przerwy mnie ruchał. 
Wchodził szybko i rytmicznie, a potem znów zwalniał. 
Przyciskał mnie do łóżka, a ja jęczałem i wypinałem dupę. 
Wypinałem.
Dupę.
Ciągle.
Bez przerwy.
Wchodził. Wychodził.
Wkładał. Wyjmował.
Ruchał.
Boże.
Boże.
Kurwa.
Mać!
Doszedłem prawie od razu, ale nie przestawał mnie rżnąć. 
Rżnął.
Rżnął.
Ruchał, rżnął i pieprzył.
Nawet gdy zacząłem płakać, był bezlitosny. Szlochałem i krztusiłem się śliną, a on wbijał się we mnie aż po jaja.
Bolało, ale nie chciałem, żeby przestawał. Czułem, jak mocno przyciska mnie do łóżka, jak trzyma za biodra, jak drży i wchodzi coraz chaotyczniej.
Coraz szybciej.
Ostrzej.
Mocniej.
Kurwa.
W końcu zastękał i spuścił się w środku, a ja przestałem ryczeć. Było mi strasznie gorąco, włosy kleiły się do szyi, pociłem się jak cholera i ogólnie byłem wykończony. Taki wymięty, pusty i zerżnięty.
O właśnie. Czułem się wyruchany. Porządnie wyruchany. Ren też się nieźle rozładował, bo od razu opadł na łóżko i zamknął oczy. Dupa mnie trochę bolała, ale warto było. Może Ren się w końcu rozkręci i zorganizuje dla mnie jakąś porządną sesję? Ze skrępowaniem, droczeniem się i wydawaniem poleceń. Sam zdjąłem knebel, a mąż objął mnie pasie.
Chcesz zapalić? – mruknął.
Też był spocony i rozgrzany.
Jest za gorąco.
Myślę, że będzie burza.
Też tak myślę.
To ja idę zapalić.
To idę z tobą.
Najpierw pozbądź się tego białego czegoś między pośladkami. – Zaśmiał się, podając mi chusteczki.
Ciekawe, czyje to coś.
Moje?
Czy ja wiem? – Spojrzałem na niego zadziornie, a on tylko parsknął śmiechem.
Pocieszny jesteś.
Sam jesteś pocieszny – fuknąłem i zacząłem wycierać spermę.
Pomóc ci?
Nie, dziękuję.
Nie udawaj twardziela, chwilę temu płakałeś w poduszkę.
Bzdury.
Lubię, jak płaczesz z rozkoszy – powiedział miękkim, mruczącym głosem, a ja poczułem ciarki na plecach.
Przestań, bo mnie zawstydzasz – rzuciłem, wkładając bokserki. – Cholera, cały się kleję.
Ja też. Kotku?
Tak?
Jeśli chcesz, w weekend zorganizujemy coś większego.
Sesję? – ożywiłem się, a Ren uśmiechnął się szeroko.
Tak.
Ren? – Objąłem go lekko za szyję, a on spojrzał mi w oczy.
Tak?
Chyba mam pomysł.

Lało jak z cebra, od czasu do czasu grzmiało, ale było ciepło, fajnie i cudownie. I pusto jak w kalwińskim zborze, cicho jak makiem zasiał, ani żywej duszy. Powietrze zaczynało już pachnieć ozonem, a ja zadzierałem głowę i szczerzyłem się jak głupi. Kałuże były ciepłe, Ren obejmował mnie mocno, a ja rechotałem i chyba trochę płakałem z radości, a może ze wzruszenia? To była prawdziwa więź zmokłych kur.
Kogutów?
Po prostu staliśmy w deszczu, ale to nie była słodko-pierdząca scena z filmu. Nie. Rechotałem, płakałem i macałem Rena, a on macał mnie. Byłem pewien, że nikt tego nie widział, więc korzystałem, ile wlezie. Zmokły Ren był seksowny jak diabli, koszulka kleiła mu się do ciała, a ja obejmowałem go mocniej i bez przerwy się śmiałem, aż mnie szczęka zaczęła boleć.

Wróciliśmy do mieszkania, gdy prawie przestało padać. Paliliśmy znowu na balkonie i gapiliśmy się na tęczę. Tak bardzo wyluzowałem, ochłonąłem.
Natchnąłem się.
Wróciłem do pokoju, wziąłem gitarę i zacząłem brzdąkać.

Wybrzdąkałem chyba nowy kawałek.

37 komentarzy:

  1. Heyo Kuno
    Tęskniłam za tobą :3

    Przepraszam za moja nieobecność i brak konstruktywnej krytyki, ale zepsuł mi się laptop, a na tablecie strasznie źle się pisze

    ~SpiritNS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Spiruś, znam ten ból, czasem też muszę pisać z komórki (z tabletu też nie lubię) i to jest dramat. :D Mam nadzieję, że laptop da się uratować :) Też tęskniłam. ;)

      Usuń
  2. Awwww końcówka jest słodka jak cholera, pozycja genialna i zapowiedź czegoś lepszego... Mruuuu...

    Trochu kiepsko wyszła rozmowa z Kaienem i Senju, no ale cóż...
    Tekst z ciepłym moczem genialny, aż się oplułem śliną. Ogólnie notka super, działa na wyobraźnię i już się nie mogę doczekać sesji Kotka.

    Btw Kuno mam do Ciebie interesa, ale napiszę Ci o tym na fejsie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Kić. :3 Ta z GIF-a? Nom, też mi się podoba. :D w sam raz dla Kota.
      Cieszę się, że działa na wyobraźnię, sesja też będzie. ;)
      Kotu po prostu było przykro, że go olali. :/

      OK, wal śmiało.

      Usuń
  3. Kocham Kota. Zdecydowanie go uwielbiam. Mam fetysz na słodkich pojebów? Z pewnością. Podobało mi się. Chcę mieć kotka... Brawo *klaszcze jak kretynka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Villemuś, uf uf, to dobrze, że lubisz słodkich pojebów. :) Dzięki za komentarz!

      Usuń
  4. Jakby ktoś się pytał to wbrew pozorom to ja tu jestem i czytam :D.

    Imperativa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IMPRU, JESTEŚ! :D <3 <3 bo zastanawiałam się, gdzie cię wywiało. ;)

      Usuń
    2. Nocne pisanie i rozmowy z pewnym przystojniakiem ;-) robią swoje. No i małe randkowanie ;-).

      Ale jestem i czytam :D

      Usuń
    3. JAKIE PRZYSTOJNIAKI?! I ja nic o tym nie wiem :/
      Ale super, #zazdro <3

      Cieszę się, że jesteś i czytasz, nawet jak nie komentujesz. :) Dziękuję.

      Usuń
  5. kuno wiesz co
    raczej ty wiesz co o tym mysle
    wiesz ?
    ale kocie kurde
    uwazam ze kaczka i kamien i dobrze postąpili
    a ty ..kochasz wszystkich? halo... masz męża
    co nie
    i dlaczego uwazasz ze kamyk kłamie .ze to tylko pomysl kaczki ?
    fajnie ze kochasz kamyka
    ale co ren ?
    hm

    bosz ..pisze co mysle zaraz ktoś mnie zjedzie.
    Powinienem wspierać Rena, a nie marzyć o kutasach. wlasnie a nie kurde.
    bo sie przejde do cb
    u kaczki to prawie mieszkam ale ciii
    hahahahahahaha
    pewny siebie ren
    pamiętam początki
    one byly takie inne
    ren byl inny
    kot
    tez
    kurde kuno jak to sie stało ze nie czuje tego czegos do pisania
    a bylo trzeba zjesc kolacje
    mhh
    burza ...lubie na nią patrzec i tęczą <333333
    ren ty skryciaku .chociaz nie wiem czy by coś pomogło gdyby to kocie powiedział
    ren w pewnym sensie sie przejmuje
    nie widac po nim ale jego dusza
    ayami..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tu się z tobą zgodzę, że Kot ma Rena i na nim powinien się skupiać, nie na Kamyku czy Kaczce. Ale Kot... widzisz... zabijesz mnie potem, ale na razie nic nie powiem.

      Też lubię tęczę :D <3
      Tak, zazdroszczę ci tego mieszkania z Kaczką.

      Jak kolacyjka?

      Też lubię patrzeć na burzę.
      Zdradzę, że będzie też notka Rena i jego "dusza", czyli to, co przeżywa. :)

      Usuń
    2. . Ale Kot... widzisz... zabijesz mnie potem, ale na razie nic nie powiem.

      jak zdradzi rena to ********
      zrobie takiego hejta
      ze
      bo to prawda ..to jego mąż a nie chłopak czy czy koleś od numerka

      tęcza spoczko jest
      tylko kiespkie u mnie

      spoko jest...jemy razem gadamy smiejemy się ..robie zakupy ale za jego hajs to mi wisi
      a wiesz ze kaczka zaczał dokarmiac gołębie
      burza jest och ahh
      a niektórzy sie boją..
      oooooo
      dusza rena -- notka dla ayamisia
      ayami >333

      Usuń
    3. No, wiem, że niektórzy boją się burzy.
      Nie wiem, czy zdradzi, pewnie nie, ale niczego nie obiecuję.

      Hm, a to jakaś róznica, mąż czy chłopak?

      Usuń
    4. zdarza sie
      od małosci tata mi ją pokazywał
      aha aha
      troche jest roóznicy
      zalezy jaka jest ta relacja w parze
      jak tak serio serio miłossc <3333
      to rozumiem
      a niektorzy co tydzien maja.kogoś inneho
      ayami

      Usuń
  6. Dopiero wróciłam do domu i trochę padam na pysk i trochę jestem pijana, ale coś mnie tknęło żeby zobaczyć, czy jest może notka Kota i jest :D.
    Ogólnie nie wiem czemu, ale myślałam, że notka będzie długa, a ta mi zleciała chyba najszybciej ze wszystkich dotychczasowych. Ale to w sumie fajnie, bo ja lubię wprawdzie Kota, ale chyba w naprawdę olbrzymich, monstrualnych ilościach łatwo wchłaniam tylko Kaiena i Senju. Ale ogólnie bardzo fajna notka, taka nieprzytłaczająca.

    W sumie nie wiem czemu o tym nie pomyślałam, ale wydawało mis ie, że Ren był bardziej wstrząśnięty tym, że ma w ogóle brata niż tym, że uprawiał z nim seks. Chyba że po prostu Kot myśli tylko o seksie i o tym, że Ren uprawiał seks z bratem. Szkoda, że jest biedak taki zestresowany.

    Kocham mamusię Kota, chociaż wydaje mi się, że ma zadatki na takiego zawstydzającego rodzica :D.

    Co do seksów to w sumie jak Kot powiedział, że sam sobie załatwi sesję to myślałam, że ucieknie do Emila, a tu niesopdzianka. W koszuli musiał na pewno wyglądać cudownie <3

    W ogóle zastanawiam się - czemu Ren nie kupi Kotu (albo Kot sobie?) takich delikatnych, kaczuszkowych klamerek? Może dla Rena to żadna zabawa? Albo po prostu wie, że wystarczy Kota mocno podniecić? W OGÓLE x2 lubię jak Kotek się tak nakręca że już zapomina o wszystkim. Może jeszcze mu Ren kiedyś pięść w dupę wsadzi z zaskoczenia :D.

    Kocham świństewka Rena, chociaż mam wrażenie, że i z nimi jest coraz delikatniejszy. No starzeje się dziad :D. Albo po prostu to przez ostatnie wydarzenia. W sumie to lubię ich sesje, może niekoniecznie kręcą mnie same rzeczy, które robią, ale ta atmosfera, męczenie Kota, jego wstyd itp. mają swój klimat :).

    Kurczę, to chyba jedna z notek Kota które mi sie ostatnio najbardziej podobały :D. Może dlatego, że taka krótka.

    Co do Kaiena i Kaczuszeczenienienienieczki to czy Kot trochę nie myślał, że Kaien tak naprawdę tego nie chce? Miałam wrażenie, że Kaien się trochę waha, co w sumie byłoby zrozumiałe. A Senju biedna moja żółta puszysta kuleczka był chyba mocno zestresowany :/ Może bał się, że Kot pomyśli, że bardzo naciska na Kaiena? Też lubię ich trójkąty, ale no...
    Trójkąty :D.
    RenxSenju nie lubię.

    A W OGÓLE x 3 Kaczu nie goli puszku już?

    Tyle rimmingów <3 Ostatnio wszyscy oszaleli na punkcie rimmmingów :D.

    Seks był taki pół na pół, w sensie było w nim troche dawnej ostrości i bawienia się uczuciami Kota, ale z drugiej strony myślę, ze ten naprawę "okrutny" Ren już nie wróci. Tak samo jak Kot rozluźnił się przy Emilu i Yukim i już nie ma z nimi tego ddreszczu strachu, ekscytacji i poznawania czegoś nowego. Trochę szkoda, ale taka kolej rzeczy. Chyba, że może zafundują mu jakieś nowe doznania? Coś czego nie zna i mógłby się trochę bać? :D

    W sumie ja lubię tą okołobsmową otoczkę uczuć, ale właśnie bardziej strach, niepokój, ekscytację, wymieszaną chcicę ze wstydem i z tym wszystkim.

    Kurcze, rozmarzyłam się o klimacie starych seksów z Yukim i Emilem :D. Aż chyba poczytam. Wtedy sobie ten jego pokój wyobrażałam jak jakąś komnatę :D.

    A w ogóle to kocham letni, ciepltki deszcz i lubię moknąć <3 Urocza scena, taka pocieszna, na szczęście chyba nie jakaś przesadnie romantyczna :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TY PIJAKU :D

      Ale ogólnie bardzo fajna notka, taka nieprzytłaczająca. - starałam się, żeby taka była. Kot tylko się domyśla, co przeżywa Ren.

      Faktycznie, notka jest dość krótka, chyba "tylko" 10 stron w wordzie.

      "że ucieknie do Emila" - < milczy >

      "W ogóle zastanawiam się - czemu Ren nie kupi Kotu (albo Kot sobie?) takich delikatnych, kaczuszkowych klamerek?" - BO Ren nie jest sofciczkiem. ;)

      Tak, przez te wydarzenia i atmosferę, pisałam ci, że chętnie dałabym hard sado Rena, ale no... jak się pozbiera, to dam na pewno :) jego shot też.

      "Miałam wrażenie, że Kaien się trochę waha, co w sumie byłoby zrozumiałe." - tak, Kaien się trochę wahał i pewnie dalej będzie to robić. wiem, że nie jesteś zbyt zachwycona.

      "Kaczu nie goli puszku już?" - czasem ma łoniaki, ale są puszkiem, więc Kot je lubi. Kaien też. Nie, Kaien je uwielbia :D bo są mięciutkie i kaszuczkowate :D

      Rimmingi, bo wcześniej ich jakoś nie było. ;)

      "Coś czego nie zna i mógłby się trochę bać? :D " - obiecuję ci to. :D
      Ale fakt, nie mieli ostatnio hard sesji. Albo ty po prostu kojarzysz Kota tylko z hardzikami. :)

      bo to jest taka komnata <3

      Dziękować za komentarz, pijaku :D

      Usuń
    2. Nie jestem aż takim pijakiem, jeszcze trafiam w literki :)

      To wyszła, jest taka krótka, lekka i przyjemna, chyba takie lubię u Kota najbardziej, chociaż oczywiście np. ta z Yuto była zajebista. Ale no, Koty wolę krótsze.

      U mnie takie to są krótkie :D. Ale ogólnie może dlatego że scena seksu długa to wydała mi sie krótsza. Ale to fajnie, bo dla kogo ma być długa to jest długa :D

      Wiem, że kiedyś ucieknie, ale myślałam, że tak będzie.

      Wiem, że nie jest, ale to cyce Kota :D. A skoro Kota boli a Ren lubi to może taki kompromis? Chociaż domyślam się, że kaczuszkowe to dla Rena żadna frajda.

      Nie wiem, ja mam przeczucie, że hard sado Ren już w takiej samej formie nie wróci, zdziadział, zmężał, zesłodział i już :D. Nie mówię, że nie będzie ostrzejszy, ale myślę, że nie będzie już taki jak kiedyś.

      Myślę, że trochę to Senju też się waha. W sensie - to nie jest łatwa sytuacja. Ale też mi szkoda trochę Kaczu, bo nie chce żby Kot myślał, że Senju naciska na Kaiena. On naciska tylko na jego prostatę przecież.

      Piórka <3 W sumie może mieć lekki, przystrzyżony estetycznie puszek, skoro takimiękki i jasny.

      Kiedy rimy chyba były głównie dla Kaczusia a teraz mam wrażenie że Kaczu ma ich najmniej :D. Ale i tak najbardziej kocham lizanego Kaiena. Ale Ren który nie może się oprzeć <3

      I ocieranie się o dupę i nakręcanie fiutem w bokserkach <3

      Znaczy - trochę kojarzę. W sensie ich sesje kiedyś bywały ostrzejsze i miuały specyficzny klimat, ale chyba najbardziej lubię ten dawny klimat u Emila i Yukiego taki trochę mroczny :D. I Yukiego sama się wtedy nie byłam pewna, a wyszła taka ciepła klucha :D

      Ciekawa jestem co jeszcze wypróbują. Chociaż nie kręci mnie tu raczej niestety sama czynność, że wypróbują nową rzecz tylko sama otoczka.

      Ale taki loch właściwie bardziej :D. Taki mroczny, ciemny i tajemniczy.

      Usuń
    3. "Ale ogólnie może dlatego że scena seksu długa to wydała mi sie krótsza. " - też racja, bo fabuły raczej dużo nie było, takie podsumowanie schizów/schiz(?) Rena i tyle, ale okiem Kota.

      "A skoro Kota boli a Ren lubi to może taki kompromis?" - serio? :D

      "Taki jak kiedyś" to znaczy? :D Że rżnął, biczował i szmacił Kota i wsio, a teraz po tym wylizuje mu dupę, całuje stopy i nosi na rękach? :D no to faktycznie, "taki jak kiedyś" nie wróci, najwyżej w seksie. :D

      Senju, wiadomo, też się waha. Bo obaj by chcieli, ale nie mogą.

      Bo teraz skupiam się na "uległej" stronie Kaiena :D

      Yuki-ciepła klucha <3

      Może być loch? → KLIK

      Usuń
    4. Schiz chyba, bo jedna schiza a nie schiz :). No tak, pewnie z perspektywy Rena wygląda to inaczej, może inne rzeczy go martwią niż Kot myśli.

      No tak, co jest złego w kompromisach :D. (zależy od sytuacji, bo np. takie rzeczy jak seks to można iść na kompromis ale font jest kurwa fioletowy i już :D #poważnesprawy)

      W sensie, mam wrażenie, że w seksie i tak będzie bardziej czuły, ostrożny i troskliwy, nawet jak będzie hardem, i będzie wchodził w rolę domina, to i tak będzie ona troszkę inna. Tak wróżbicę sobie.

      Ciekawa jestem, czy Kaien chciałby tak się czasem zupełnie wyluzować, być zaopiekowanym i rozpieszczanym przez Senju :D.

      No ciepła klucha - w sensie taki wielki, kochany pączuś, bo na początku myślałam że będzie się znęcać nad Emilem :D.

      Lochy jak w Dungeons&Dragons!

      Usuń
    5. "Ciekawa jestem, czy Kaien chciałby tak się czasem zupełnie wyluzować, być zaopiekowanym i rozpieszczanym przez Senju :D. " - a jak myślisz? ;)

      Usuń
    6. Szczerze mówiąc nie wiem czy Kaien chciałby pobyć kaczuszka przez jeden wieczór. Chyba za bardzo lubi ruchać po swojemu. Co innego mieć masaż prostaty a co innego być bezbronny kamyczków którym ktoś w pełni się zajmuje i rozpieszcza.

      Usuń
    7. Zaopiekowanym i rozpieszczanym - to znaczy? Bo myślałam, że nie chodzi o ruchanie. :)

      Usuń
  7. przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale pisanie z telefonu to zło, a nawet nie miałam wczoraj okazji, żeby włączyć kompa :/

    czyżby wychodziło na to, że Ren jest introwertykiem? :D
    chyba bardziej przeżywa niż Tyler. tzn Tyler wybuchnął i jakby żyje dalej, a Ren się męczy. szkoda mi chłopaka :(

    zgwałcona Seiko <3

    zgadzam się z Kotem, nie można się tak wszystkim przejmować, bo się zwariuje :)

    no, trochę olał biednego Kiciusia :( zły niedobry Kaien!
    znowu go zostawił. mnie by na pewno było przykro na miejscu Kotka
    i nie dziwię się, że Kotek stwierdził, że wróci z Renem, też nie chciałabym w takiej sytuacji zostawać

    ej, a Akihiko i Ren mają za sobą jakąś "przeszłość"? :>

    Kiciusiu marz o kutasach do woli <3 właśnie takiego Cię kochamy <3

    tak właściwie sobie myślę, że z tych zdjęć mogliby wybrnąć jakimś durnym tekstem. ale tym lepiej, że nie trzeba :D

    pokrzywdzony przez los? w końcu miał braciszka! :D (wiem, że marne pocieszenie, cii...)
    ale to Kiciuś jest pokrzywdzony przez los bo Kaien znowu go nie chce :(

    zastanawiam się, jak Ren się bronił.
    *odsuwa biodra* "nie, Kotku"
    albo *Kotek się czai* "Zostaw!"
    albo *czuje Kotka w okolicy i się dyskretnie odsuwa*

    "Może czekał na mój ruch, ale nie odważyłem się. Nie chciałem naciskać. Jak będzie chciał, sam mi powie.

    Ale nie powiedział, bo był Renem. Może nie miał takiej potrzeby uzewnętrzniania się."
    no tak to za daleko nie zajdą :v

    "mój urok osobisty, uśmiech i kasa załatwiały sprawę" jestem pewna, że urok osobisty przeważał o wszystkim <3

    "Nie byłem laską, ale też mnie to jarało" mnie też to jara <3 w sensie Kotek w koszuli Rena :D

    kocham napalonego, cwanego Kotka <3
    ewidentnie Renowi też się podoba ta inicjatywa :3

    " – Nic, nie zwracaj na mnie uwagi. Chyba jest trochę za duża.
    – W sam raz dla ciebie"
    zgadzam się :3

    "Zawsze miał delikatną, ciepłą, dość jasną skórę, lekko zarysowane mięśnie (nigdy nie był zbytnio przypakowany ani chudy) i zero włosów"
    czyli ideał <3 jak to przystało na Rena :D
    to znaczy, że nie ma długich, czarnych, gęstych, ociekających wodą z wanny kłaków na nogach?... #nadzieja :D

    "Kurczę, ale szkoda, że się nas wyrzekli. Debile." dokładnie. debile i już. niech żałują, że nie chcieli takiego cudownego Kotka

    awwww Kotkowi się udało napalić Rena <3
    nie ma to jak znać swojego faceta :D

    Kot jest taką szmatą <3 jak ja go kocham <3

    ale coś im ta kolejność klamerki-knebel chyba nie wyszła :D
    " – Najpierw założę ci knebel – wyszeptał, liżąc mnie w ucho.
    – A potem?
    – Potem bardzo powoli i łagodnie założę klamerki."
    po czym:
    "Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy poczułem lekki, kłujący ból [...] To dlatego zupełnie odleciałem i nie poczułem, jak zakłada mi klamerkę [...] Teraz założę ci knebel [...] Otwórz usta, założę ci knebel"

    kocham takiego Rena <3 w ogóle ja chcę takiego faceta :D

    "Ren był zadowolony, miał przecież cudownego mnie. Kotka czy tam pieska, a może po prostu uległą kurwę." cokolwiek by to nie było, jest cudowne <3

    "Boże, ale ten mój mąż jest mądry."
    nooo... :3333

    akurat co do pozycji to jestem po stronie Kaiena. też bym się nie zgodziła. w ogóle stopy przy twarzy #blah
    ale w ogóle nie wyobrażam sobie Rena w takiej pozycji, tzn on mi się wydaje jakiś... za chudy? za delikatny?

    ooo... Ren się rozochocił <3 dobra robota, Kotku! <3

    och, więź zmokłych kur <3 :3333 #lubięTo :D

    zuch Kotek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, pisanie z telefonu to zło :d


      Tak, Ren na pewno jest introwertykiem.

      "ej, a Akihiko i Ren mają za sobą jakąś "przeszłość"? :>" - hm, ciekawe pytanie :D

      "zastanawiam się, jak Ren się bronił.
      *odsuwa biodra* "nie, Kotku"
      albo *Kotek się czai* "Zostaw!"
      albo *czuje Kotka w okolicy i się dyskretnie odsuwa*" - O MATKO <3

      "czyli ideał <3 jak to przystało na Rena :D" - no ba, weeddług mnie na pewno :D

      "to znaczy, że nie ma długich, czarnych, gęstych, ociekających wodą z wanny kłaków na nogach?... #nadzieja :D" :D :D :D

      Tak, wiem, że kolejność im nie wyszła ;)

      "w ogóle ja chcę takiego faceta :D" - kto nie chce :( toż to facet idealny

      "ale w ogóle nie wyobrażam sobie Rena w takiej pozycji, tzn on mi się wydaje jakiś... za chudy? za delikatny?' - a to trzeba byc chudnym ? ;)

      UF UF UF, cieszę się, że notka ci się podobała, myślałam ,że scenę seksu uznasz na nudną :D


      Usuń
    2. zdaje się, że jest tu trochę takich, coby Rena nie chcieli :D

      no właśnie wydaje mi się, że do czegoś takiego, to chyba trzeba mieć trochę masy? bo takie chucherko to się jeszcze weźmie i wywali i będzie problem :D

      a tam nudna, ważne, że jest <3

      Usuń
    3. Myślę, że gdyby Ren kiedyś nie krzywdził Kota, to by chcieli :D

      Do tej pozycji? Ale dlaczego? :D

      Usuń
    4. nie wiem, jakoś tak mi się skojarzyło :D

      Usuń
  8. Yaaay *.* ale mam zaległości.
    Trochę się zaczytalam u konkurencji hahaha. I jak już zaczęłam to chciałam skończyć.


    Ale już jestem, jak zwykle oczarowana.

    Szkoda, że Kaien i Senju już nie chcą orgii, ale cóż, lepiej tak, niż mieliby się pokłócić.

    Mini sesja zajebista. Aż nie mogę się doczekać kiedy będzie więcej.

    I powiem Ci w tajemnicy, że sama zaczęłam się tym zajmować. Może kiedyś podrzuce Ci jakiś fajny pomysł. ;)



    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Ambra. :) E tam konkurencji, raczej chyba zaprzyjaźnionych blogów? :D

      A to ciekawe, CZYM zaczęłaś się zajmować :3 :D

      Dzięki za komentarz.

      Usuń
  9. Odrobina, a może raczej całkiem dużo BDSM pojawiło się w moim życiu. Tylko tym razem z tej drugiej strony.

    Tak - dorobilam się własnego ukesia hahaha.


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O CHOLERA, zazdro. :D <3 fajny jest? :3

      Usuń
    2. Zajebisty. W dodatku totalnie uległy. Robię co chce. Aktualnie postanowiłam wypróbować na nim jajeczko w trakcie spaceru. Wrażenia niezapomniane hahaha.



      Ambra

      Usuń
    3. Oj tam ;) to od Ciebie łapię takie pomysły, więc jesteś współwinna :p


      Ambra

      Usuń
    4. Jestem z ciebie dumna ;) :3

      Usuń
    5. Ahhh cieszę się bardzo :-)


      Ambra

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża