Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

środa, 12 kwietnia 2017

Piątek, 1. SENJU

"Domek w górach" (to się teraz tak nazywa) – cz. II. Pożywne ciasteczka i seks do góry nogami

SENJU

Co tak milczysz, Kaczuś?
Nic. – Zerknąłem na Rena, potem na Kota.
Obaj byli już trochę pijani. Znaczy, Kot był bardziej, bo Ren jednak trzymał fason. Ja czułem się nieco dziwnie, ale z każdą chwilą rozluźniałem się coraz bardziej. Pewnie przez alkohol. Na samą myśl o tym, że mógłby mnie pieprzyć Ren, odczuwałem przyjemne ciepło w dole brzucha. Nie wiedziałem, dlaczego. Miałem przecież odgrodzić się, olać i tak dalej.
Nie dało się. Ren ciągle był obecny w moim życiu. Nie, to ja byłem popieprzony, bo mogłem po prostu się nie zgodzić, jednak wizja weekendowej orgii wzięła górę. Nie było w tym nic złego, prawda? Nie czułem do Rena nic. Absolutnie. Tylko pożądanie. Pociąg. Dziką chcicę. Wcześniej też tak było. Milczałem jednak, bo nie chciałem, żebyś poczuł się urażony albo zagrożony. To ty byłeś dla mnie najważniejszy. 
Mimo to miałem wyrzuty sumienia. Niedobrze.
Uszy masz całe czerwone – szepnąłeś mi w szyję, a ja znowu zerknąłem na Kota.
Wiem, nie musisz mi tego mówić.
Lubię cię wkurzać.
Kaien, bo cię zerżnę.
Tak, tak, zerżnij go. Chętnie popatrzę – wtrącił Kot, a ty parsknąłeś śmiechem.
Chciałbyś.
A ty nie?
Kotek, myślę, że tobie już wystarczy – odezwał się Ren, czochrając mu włosy. – Upiłeś się, skarbie.
Wcale nie. Jestem tylko trochę pijany.
No w penisa ustami trafia, chyba nie jest tak źle. – Rozwaliłeś się wygodnie, unosząc biodra tak, żeby tylko żołądź wystawała nad wodę. – Senju, poliżesz?
Spadaj – zaśmiałem się, gdy poruszyłeś penisem. – Kaien, uspokój się.
Nie chcę. Ren, poliżesz?
A ty? – powiedział z uśmiechem, a Kot w tym czasie już wsysał się w butelkę wina.
Renuś, kiedy te ciastka? – spytał i wydął wargi, bo Ren zabrał mu alkohol. – Szkoda, że nie starczyło nam spermy. – Westchnął, a ja zakrztusiłem się winem.
Co?
No spermy. Nasienia. Ejakulatu. Mleczka. – Poruszył zabawnie brwiami, a potem zaczął rechotać.
Wiesz, o co mu chodzi, Kaczu?
Nie bardzo.
Hej – jęknąłeś nagle, jakby cię olśniło. – Ja pierdolę, dodaliście spermę do ciastek?
No. – Kot wyszczerzył się jak głupi, a ja zamrugałem ze zdziwienia.
Serio byłem zszokowany.
Ja pierdolę, chyba się zrzygam – powiedziałeś i chciałeś wyjść z wanny, ale złapałem cię za udo.
Przecież to tylko sperma – uśmiechnął się Ren, a Kot dostał czkawki.
Twoja, kurwa, sperma.
Nie smakował ci mój kutas?
Pierdol się, Ren.
Kaien, daj spokój.
Nie brzydzi cię to, Kaczu? – Spojrzałeś na mnie ze zdziwieniem.
Przecież nie wiedzieliśmy. Ale serio, jesteście pojebani – powiedziałem, patrząc Renowi w oczy.
Po obróbce termicznej jest nawet całkiem spoko, nie? – Kot znowu sięgnął po butelkę, ale Ren mu nie pozwolił.
Dobra, miało być śmiesznie, a wyszło obrzydliwie. Nie ruszę więcej tych ciastek – powiedziałeś i zanurzyłeś się po szyję w wodzie. – Ja pierdolę.
No już, nie ma się co oburzać – zamruczał Kot, dalej walcząc o wino. – Poza tym, te są normalne.
Nie wierzę ci.
–  normalne – powiedział Ren.
Myślisz, że uwierzę tobie?

Dlaczego nie czułem obrzydzenia? Byłem chyba nawet rozbawiony, dlatego zaskoczyło mnie twoje oburzenie. A może po prostu byłem zbyt pijany?
Serio, to obrzydliwe – skrzywiłeś się, a ja podałem ci piwo.
Weź już przestań, co? Ren, daj to wino.
Kocie, tobie już wystarczy, serio. Kaien, to co, pójdę po te ciastka? – powiedział i spojrzał ci zaczepnie w oczy.
Nie, dziękuję.
Kocie, naprawdę. Więcej nie pijesz – powtórzył, a Kot znowu fuknął.
– Uuuuuuu, ktoś tu lubi kogoś kontrolować – powiedziałeś złośliwym tonem, a Renowi drgnęła brew.
Jeden zero.
To nie jest kontrola, tylko zdrowy rozsądek. Chyba nie chcesz, żeby rzygnął ci na fiuta? A może lubisz? – spytał, dalej prowokując cię wzrokiem.
Chyba ty.
Spytaj Kota – uśmiechnął się, wychodząc z wody, a ja mimowolnie zerknąłem na jego członek.
Fajny.

Ren na chwilę zniknął, a ja dopiłem wino i przysunąłem się do Kota. Był taki ciepły, rozgrzany i zaróżowiony, że aż chciało się macać. Skorzystał z nieuwagi Rena i pił teraz wino prosto z butelki. Cholera, wszystko mi tak fajnie płynęło. Lubiłem ten stan upojenia alkoholowego.
Jebać lit. Jebać ChAD. Jebać depresję i doły oraz wyrzuty sumienia. Boże, jak ja chciałem się ruchać. Miałem nadzieję, że zerżną mnie na wszystkie możliwe sposoby. I ciebie. I Kota. I Rena. Chciałem zerżniętego Rena. I ciebie.
Ja pierdzielę. Chyba właśnie włączyłem tryb Senju-kurwy. Ciastka ze spermą? Spoko, poproszę.
Z czego się śmiejesz? – spytałeś, gdy lizałem Kotu ucho.
Z niczego. Dobrze mi.
Nie wątpię.
Senju, niżej. – Kot sapnął mi w szyję tak, że dostałem gęsiej skórki.
Co?
Pomasuj fiucika.
Ja pierdolę – powiedziałeś, mrużąc oczy.
No co?
Mojego też pomasujesz? – spytałeś, przewiercając Kota wzrokiem.
Pewnie. Mogę nie tylko pomasować.
Co chcesz masować? – Ren właśnie wrócił i znów wszedł do wody.

Zerknąłem na talerz ciastek i uśmiechnąłem się pod nosem. Kurczę, serio? Wiem, że to powinno być obrzydliwe, ale... no. Nie wiem. Jestem obrzydliwy?
Na co się gapisz? – spytałeś, gryząc mnie w ucho.
Na nic – skłamałem.
Tak naprawdę gapiłem się na penis Rena.
To co, jedziemy dalej? – powiedział Kot, wiercąc się niespokojnie.
Ja ich nie ruszę. Mówiłem już.
Nie musisz ich jeść. Kurwa, Kaien, już po wszystkim. Te są normalne.
Jesteś pijany.
No i? – Kot spojrzał na ciebie zadziornie, a ja parsknąłem śmiechem. – Może i jestem, ale moja dziura idealnie nadaje się do konsumpcji.
Na pewno skorzystam.
Senjuś?
Co?
Powiem ci coś potem, dobra? – Kot puścił mi pijane oczko, a ja znowu ryknąłem śmiechem.
Jasne.
Coś ważnego, na pewno ci się spodoba. A tobie nie powiem – zwrócił się do Rena. – Bo nie dajesz mi alkoholu.
Mogę ci dać co innego.
Ren nawet nie próbował być subtelny.
No, penisa w śmietanie – burknąłeś, a ja zakrztusiłem się własną śliną. – Dobra, to ruszcie dupy.
Kotek, rusz dupę – uśmiechnął się Ren, ale Kot ani drgnął.
Nie chce mi się. Tu jest tak ciepło i dobrze.
Ren, coś słabo go tresujesz – powiedziałeś, a Kot aż się zapowietrzył.
Ren natomiast uśmiechnął się szeroko, a potem spojrzał ci prosto w oczy i bardzo prowokująco, wręcz wulgarnie oblizał usta.
Ja pierdolę.
Wal się – powiedział i wypchnął policzek językiem, imitując robienie loda.
Ja pierdolę.
Chciałbyś, co?
Wiem, jak obciągasz.
Musisz tak ssać tę butelkę? – spytałem, a ty zacząłeś się szczerzyć.
Kaien, czy ty coś sugerujesz? – Ren też mnie olewał.
Moglibyście przestać?
Nie, Kaczuś, nie moglibyśmy.
Niech się kłócą. Podobno seks na zgodę jest potem ostry i namiętny. – Kot wyszedł z wody, a ja zauważyłem, że miał pięknego flaka.
Ty się w ogóle zamknij, Futrzak.
Spierdalaj, mięczaku.
Co powiedziałeś?
Kurwa mać, przestańcie. – Jęknąłem i też wyszedłem z wanny.
Bardziej cię martwi sperma w ciastkach niż nowe karteczki? – spytał Kot, gdy Ren zaczął wycierać mu plecy.
Spierdalaj, idioto – uśmiechnąłeś się szeroko, a ja odetchnąłem z ulgą.
Nie ma się co spinać, właśnie. Objąłem cię ramieniem i liznąłem w szyję.
Zapomniałeś chyba, że kazałeś mi pić kawę ze spermą – szepnąłem ci do ucha i z zadowoleniem zauważyłem, jak wszystkie włoski na ciele stanęły ci dęba.
To co innego.
Oczywiście.
Bez sarkazmu, Kaczka.
Wytrzeć ci plecki?
Wytrę ci zaraz co innego.
Nie macaj!
Ren, wytrzeć ci plecki? – przedrzeźnił mnie Kot, a ja poczułem, jak łapiesz mnie za pośladek.
Kaien, łapy przy sobie.
Bo co? Lubisz, jak cię macam.
Może wrócimy już do zadań? – Ko chyba zaczynał się niecierpliwić.

Ładną miałeś klatę. Najładniejszą z nas wszystkich.
I te bicepsy, Jezu.
Kropelki wody TAK SEKSOWNIE spływały ci po klatce piersiowej i brzuchu. Lizałbym.
Sio! Senju, opanuj się.
Kot chyba trochę wytrzeźwiał, ale dalej udawał obrażonego. Może Ren go kontrolował, ale na pewno działał w dobrej wierze. Chociaż ja bym pewnie tak nie mógł. Nawet gdy kumplowałem się jeszcze z Chrisem, wkurzało mnie, że był taki wzorowy. Od lata wiele się zmieniło. Naprawdę wiele. Hetero Chris rżnął się z Ablem. No ale podobno orientacja to płynna sprawa. Też kiedyś myślałem, że kręcą mnie tylko kobiety.
Gdy w końcu poszliśmy do pokoju, opadłem na łóżko i od razu wtuliłem twarz w pościel. Pachniała czymś łagodnie miętowym, dobrze, że nie różanym.
Kaien, może ty zaczniesz? – spytał Ren, a potem zerknął na mnie.
Zrobiło mi się gorąco. Miękkim, delikatnym gestem odrzuciłem włosy, ale dalej patrzyłem mu prosto w oczy. Chyba nawet trochę kusiłem.
Lubiłem to oczekiwanie i napięcie. Mój penis też lubił. Czułem, jak miękki, puchaty ręcznik, który miałem na biodrach, drażnił i łaskotał główkę.
Dlaczego ja? – Spojrzałeś na Rena trochę złowrogo, ale uśmiechnął się łagodnie i pogładził Kota po włosach.
A dlaczego nie?
No właśnie – mruknął Kot.
No właśnie, Kaien – powiedziałem i szturchnąłem cię w ramię. – Bądź dzielnym mężczyzną.
Co to niby ma znaczyć, Kaczka?
Absolutnie nic – powiedziałem, patrząc ci w oczy.
Tak naprawdę to znaczyło bardzo dużo.
Prowokujesz mnie, tak?
Trochę.
Kaien, jak dasz dupy mojemu mężowi, to będziesz dzielnym mężczyzną – wtrącił znowu Kot, a ty zacisnąłeś zęby. – No co? Ren, ty też. A jak mu nie dasz, to uznam, że się boisz. Mnie dałeś, to Kaienowi też możesz.
Zamknij się, skarbie – powiedział Ren, nie przestając się uśmiechać.
Kot Rena?
Senju, a może ty chcesz zacząć? – spytał miękkim głosem Pan Idealny.
No kurwa mać. Normalnie ideał.
Może – powiedziałem i oblizałem wargi.
Na co ci laptop? – spytałeś, gdy Ren włączył komputer.
Za chwilę się przekonasz.
Będziemy oglądać pornoski z waszej domowej kolekcji?
Chciałbyś?
Nie, dziękuję.
Senju, ciasteczko? – spytał Kot, robiąc niewinną minę.
Nie, dziękuję.
Nie daj się prosić.
Dlaczego ja?
No już, Kaczuś, bądź dzielnym mężczyzną – powiedziałeś, klepiąc mnie po ramieniu.
Czyżbym wyczuwał nutki sarkazmu? – Syknąłem, mordując cię wzrokiem.
Trochę.
Ty chuju.

Ren leżał na łóżku, opierając się na łokciach, a Kot gładził jego sutki. Ale serio, bzykał Rena? Jakoś trudno mi było to sobie wyobrazić.
Westchnąłem cierpiętniczo i wziąłem ciastko. Nawet go nie spróbowałem, tylko od razu przełamałem i wyjąłem malutki skrawek papieru.
No, Senju, pochwal się, co tam masz – zamruczał Kot, bawiąc się włosami Rena.
A Ren spojrzał na mnie tak, że poczułem ciary na plecach. Naprawdę. Miałem wrażenie, że zgwałci mnie samym spojrzeniem.
Kurwa mać, chciałem.
W ustach, w gardle, w dupie.
Wszędzie.
Ja pierdzielę.
Uwielbiałem to uczucie. Takie drażniące, ciepłe łaskotki wzdłuż kręgosłupa, które w końcu i tak skupiały się tylko w kroczu. Lubiłem to narastające podniecenie. Oczekiwanie. Niepewność. Flirt. Stopniowe napalanie się i przedsmak wściekłego, pozbawionego jakichkolwiek zahamowań rżnięcia. Samczego, brudnego ruchania.
Szybkiego.
Mocnego rozpychania dupy nabrzmiałym, twardym kutasem.
Sio!
Boże, ale mi się chciało.
Co tam, Kaczu? – powiedziałeś, obejmując mnie ramieniem.
– Jeden.
Oblizałem wargi i zerknąłem na Kota. Wyszczerzył się, a mnie serce podeszło do gardła.
Czyżby Ren?
Chodź tu, zobacz – powiedział, a ja przysunąłem się bliżej.
Kot otworzył folder ze zdjęciami i kliknął jedynkę, ale to był GIF, nie zdjęcie.
Bardzo.... ładny GIF. Taka ciekawa pozycja seksualna, wymagająca nieco wprawy i giętkości. A w podpisie widniało imię Rena.
Cholera. Znowu poczułem falę gorąca.
Dlaczego Senju jest na dole? – wtrąciłeś z rozbawieniem, a ja trochę się zmieszałem.
A mógłbym być na górze? Z nim? Skoro Kot mógł, to ja pewnie też.
Kto wie, może Ren na dole trafi się tobie? – Kot uniósł biodra, a potem zerknął na swoje krocze.
Niestety, też miał ręcznik, ale domyślałem się, co było pod nim. Piękny, soczysty, nabrzmiały, mokry penis, który chętnie wziąłbym do ust.
Tak, Senju-kurwa miał się dobrze.
No, Senjuś, bądź dzielnym mężczyzną – powiedziałeś i przeprowadziłeś mi dłonią wzdłuż kręgosłupa.
Cicho – sapnąłem, nie odrywając wzroku od Rena.
Macie pięć minut, możecie zaczynać – wyjaśnił Kot.
Pięć? To za dużo.

Ren przysunął się do mnie bliżej, a ja chyba zacząłem nieco panikować. Nie wiedziałem, co dalej. Tak po prostu?
Ale wszystko potoczyło się samoistnie. Póki mnie ze zdenerwowania waliło serce, Ren usiadł obok i pogładził mnie po udzie – leciutko, delikatnie, zachęcająco. Czułem na sobie spojrzenia twoje i Kota. Kurczę, to nie był nasz pierwszy raz, więc dlaczego zacząłem się denerwować?
Gdy wsunął mi dłonie we włosy, sapnąłem i zamknąłem oczy. Znowu wszystko mi pulsowało w środku. Było takie ciepłe i trochę niepokojące.
Denerwowałem się.
Rozluźnij się – szepnął.
Był tak blisko, że poczułem jego oddech na ustach.
A chwilę potem mnie pocałował – lekko, pytająco. Znowu westchnąłem, a on rozchylił mi wargi językiem i zaczął całować mocniej.
Nie wiem, co było dalej. Chyba właśnie wtedy wszystko poszło się jebać. Rozmywało, drgało i rozpierdzielało w drobny mak. Usta miał miękkie i wilgotne, ale dotykał mnie stanowczo, nieco niecierpliwie.
A gdy pchnął mnie na plecy, jęknąłem i zacisnąłem powieki. Twarz płonęła. Pulsowała. Miałem wrażenie, że mózg mi wybuchnie.
Jezu, już?
Chciałem, ale czułem się trochę niepewnie. Nie wiedziałem, jak to odbierzesz. Nie chciałem otwierać oczu. Niby już to robiliśmy, ale teraz było trochę inaczej. Bardziej intymnie.
Osuń się trochę na podłogę, a plecy i biodra oprzyj o brzeg łóżka – powiedział spokojnym, miękkim głosem.
To mnie przywróciło do rzeczywistości. Spełniłem polecenie, ale dalej czułem się trochę głupio.
I nie wstydź się tak, Kaczuś.
Jasne. Łatwo ci mówić. Poza tym, to nie był wstyd, tylko lekki niepokój i zdenerwowanie.
Pozycja jest świetna – wtrącił Kot. – Ja bym sobie poradził, jestem dość elastyczny.
Nie wątpię – wyszczerzyłeś się, otwierając kolejne piwo. – Tak się wyginasz na scenie, że mi staje.
No, zauważyłem.
Co zauważyłeś?
To, co powiedziałeś.
Kaien, czyli na scenie gapisz się na krocze mojego męża? – spytał Ren, cholernie i popierdzielenie zmysłowym gestem odgarniając włosy do tyłu.
Kurwa mać.
Zazdrosny? – spytałeś, prowokując go spojrzeniem.
Hej, trochę mi niewygodnie – powiedziałem, zwracając tym na siebie uwagę.
Wybacz, już cię rżnę. – Ren zaśmiał się i wziął prezerwatywę.
No właśnie, prezerwatywę. Ale o tym potem.

Najpierw pogładził moje wypięte pośladki, a potem dotknął odbytu. Pomasował go kolistymi, miękkimi ruchami, a następnie wsunął palec do środka. Serce waliło mi tak szybko, że mógłbym dostać zawału. Porozciągał mnie trochę, a potem klepnął w pośladek i uśmiechnął się do Kota.
Albo do ciebie, nie wiem.
Kolana oparł na brzegu łóżka, a potem zsunął się na podłogę i zawisnął nade mną całym ciałem. 
Nie spinaj się – powiedział, gdy spojrzałem mu w oczy.
Nie spinam się. – Sapnąłem i przyciągnąłem kolana do klatki piersiowej.
Było mi trochę niewygodnie, ale chyba na tym to polegało. Sutki miał różowe i tak fajnie nabrzmiałe. Poczułem, jak pociera członkiem  o mój odbyt, i znowu sapnąłem.
Nie spinałem się. Czekałem.
Ale wszedł nagle, jednym, szybkim, zdecydowanym ruchem. Prawie krzyknąłem z zaskoczenia. Ren zaśmiał się i od razu zaczął mnie pieprzyć. Gapiłem się na niego trochę zszokowany, ale starałem się nie jęczeć. Cholera, podłoga była twarda, dupa rozwarta, a ja zmieszany. Ren napierał biodrami, wchodził szybko i płytko, a ja zaciskałem dłonie na jego przedramionach i sapałem.
Wzdychałem.
Mruczałem, a potem zacząłem stękać.
Cholera.
Coś mówiliście, ale nie słuchałem. Odgłos jąder uderzających o moje pośladki zbyt mocno mnie rozpraszał. Ren napinał mięśnie ramion i bez przerwy poruszał biodrami. Włosami trochę zamiatał podłogę, więc musiałem mu je odgarniać z twarzy. Gdy znowu spojrzał mi w oczy, zaśmiałem się. On też.
Cholera.
A potem poczułem, jak trafia w prostatę.
Kurczę, no.
Stęknąłem i złapałem go mocno za udo.
Tutaj? – zaśmiał się, a ja trochę się zmieszałem.
Tak.
Pocił się jak cholera, ale to nic dziwnego, rżnął przecież jak szalony.
To wygląda jak takie ruchane pompki – powiedziałeś, a ja starałem się jęczeć ciszej.
Nic z tego.
Tutaj? – powtórzył Ren, a Kot zaczął rechotać.
Zamknij się, proszę. – Złapałem go za włosy, ale nie przestawał rżnąć.
Kurwa mać.
Zacisnąłem powieki, a on znów przygwoździł mnie do podłogi.
Jebany brutal.
Moje biedne plecy.
O matko.
Nie – jęknąłem, gdy wszedł do samego końca.
Może nawet głębiej.
Zabolało.
Kurwa mać, Ren. – Syknąłem, drapiąc jego uda, ale zaśmiał się tylko, a potem pocałował mnie mocno w usta.
I wtedy znowu wszystko poszło się jebać.
Pięć minut. – Usłyszałem głos Kota, ale stękałem dalej.
Że co? Pięć minut? Nie chcę.
Ren wszedł we mnie kilka razy, a potem po prostu odsunął się i opadł na podłogę, zostawiając mnie z wypiętą, niedopchaną dupą i niespełnionym orgazmem.
Chuj.
No dobra. Pewnie też nieźle się zmęczył. Wdrapałem się na łóżko i przykryłem ręcznikiem, a potem zacząłem chciwie żłopać piwo.
Cholera, to było okrutne. Penis mi pulsował i domagał się rozładowania.
Cholera, no!
To jakiś kosmos.
Ach, ta frustracja – powiedziałeś i założyłeś mi pasmo włosów za ucho.
Pieprz się.
Z kim?
Kaien, spadaj – zaśmiałem się i spojrzałem na Rena.
Nawet teraz, gdy był zjebany, spocony i czerwony na twarzy, wyglądał bosko. Kot też się ślinił. Widziałem.
Kaien, twoja kolej – szepnąłem i zapaliłem papierosa.
Kot objął mnie w pasie, a ja zaciągnąłem się, a potem włożyłem mu fajkę do ust.
Szkoda. Wolałbym wkładać co innego.

12 komentarzy:

  1. ...
    < idzie podmienić wszystkie "Ren" na "Kaien" >

    OdpowiedzUsuń
  2. no no, czemu się nie dziwię, że Ren trzymał fason :v

    Kaczuś chciałby, żeby Ren go zerżnął? czyżby jednak gdzieś w głębi serca (albo czego innego) go do tego ciągnęło? a może on nadal leci na Rena tylko nie chce się przyznać?

    serio byli zdziwieni tą spermą? przecież to takie podobne do Kota xD
    serio? przeszkadza Kaienowi sperma? o.O no bez przesady xD w ogóle skąd mu się to wzięło?
    no i Ren na pewno jest bardziej godną zaufania osobą niż Kot xD ale też nie wiem, czy bym mu uwierzyła w takiej sytuacji xD

    "mimowolnie zerknąłem na jego członek.
    Fajny."
    no raczej że penis jest fajny :D

    ej, a oni golą nogi?
    wiem, że dziwne pytanie ale w momencie kiedy wyobrażam sobie Rena we wspólnej kąpieli z nimi, to wydaje się jakieś dziwnie ważne xD

    och, penis Rena <3

    AWWWWWWWWW <3 <3 <3 <3 DEAN <3 <3 <3 <3 <3 <3 najpiękniejsza niespodzianka ever <3

    no i po co się tak kłócą :/ nie dziwię się, że mieli dość :/

    "– Kaien, jak dasz dupy mojemu mężowi, to będziesz dzielnym mężczyzną – wtrącił znowu Kot, a ty zacisnąłeś zęby. – No co? Ren, ty też. A jak mu nie dasz, to uznam, że się boisz. Mnie dałeś, to Kaienowi też możesz.
    – Zamknij się, skarbie – powiedział Ren, nie przestając się uśmiechać."
    piękna scena <3
    czy mi się zdaje, czy Ren jest tym trochę zażenowany? zawstydzony? :D a Kot pięknie to wszystko wykorzystuje <3 no i dobrze, niech kusi ich obu <3

    ale zwalają na siebie nawzajem xD normalnie jak dzieci :D

    awww <3 piękny seks <3 Kaczuś zażenowany, niepewny, Ren taki pewny siebie - no wręcz idealnie <3 no i PATRZYLI :D

    ciekawe, co dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #długi <3

      "czyżby jednak gdzieś w głębi serca (albo czego innego) go do tego ciągnęło? a może on nadal leci na Rena tylko nie chce się przyznać?" - albo czego innego :D No lubi uprawiać seks z Renem, ale teraz nigdy nie zdradziłby z nim Kaiena. Zresztą, Ren też nie zdradziłby Kota :) Co jest ciekawe, bo np. Kot i Kaien już to zrobili ;)
      Ale tak, Senju trochę ciągnie do Rena. Wiem, że Bambiszonowi to się nie spodoba :/ Ale raczej nie planuję zdrad. ;)

      "serio? przeszkadza Kaienowi sperma? o.O no bez przesady xD w ogóle skąd mu się to wzięło?" - bo głupi jest :D A tak poważnie to po prostu niezbyt przypadł mu do gustu ten pomysł, bo czuł się głupio i była tam tez sperma Rena, a on przecież udaje, że nie chce :D :D

      Kot często goli (w dniu ślubu też golił), Ren...hm, powiedzmy, że... nie wiem :d Kaien czasem zapuszcza, ale to akurat u niego lubię, więc tak zostanie. :D Senju ma blond puszek, więc mu wybaczam :)

      DEAN <3 <3 <3 <3 <3 <3 - słodki, nie? :)

      Tak, Ren był nieco zażenowany, ponieważ Kot opowiadał, jak go bzykał. :D



      Usuń
    2. no, ich lojalność to w ogóle ciekawa kwestia xD

      no, bez kitu jest głupi xD
      och, no tak, wielki samiec alfa <3

      a ja sobie wyobraziłam długie mokre czarne włosy na nogach Rena klejące się do skóry ;_; #blah

      oczywiście, że słodki <3

      no i dobrze, ja poproszę więcej takich sytuacji <3

      Usuń
    3. "a ja sobie wyobraziłam długie mokre czarne włosy na nogach Rena klejące się do skóry ;_; #blah" - dziękuję za pomysł :3

      Usuń
  3. Oburzony Kaien hahaha
    S.

    OdpowiedzUsuń
  4. "– Kaien, jak dasz dupy mojemu mężowi, to będziesz dzielnym mężczyzną – wtrącił znowu Kot, a ty zacisnąłeś zęby. – No co? Ren, ty też. A jak mu nie dasz, to uznam, że się boisz. Mnie dałeś, to Kaienowi też możesz.
    – Zamknij się, skarbie – powiedział Ren, nie przestając się uśmiechać."

    Normalnie tekst mega z całej notki :D.

    Lubię te ich przekomarzanki i dialogi. No i nieco zażenowanego Rena, o którym Kot opowiadał. Znów mam przed oczmi początki znajomości Rena i Kota, kiedy Kot myślał o nim jak o bogu. Teraz jest tak jak powinno być. Kiedy trzeba Kot staje się uległą suką, a Ren się nad nim znęca. W innych sytuacjach to trochę taki z nich mięcioszki. Z obu oczywiście :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po prostu już dość dużo razem "przeszli", ufają sobie, no i akceptują nawzajem, to dlatego :) bo nie łączy już ich tylko relacja pan-uległy :D

      Tak, Renuś był trochę zawstydzony.

      Usuń
  5. Po takim czasie oczekiwania dostaję RenxSenju (Renju? Sen?) i to w takim wydaniu! Uwielbiam sposób, w jaki Ren traktuje Senju w tej części. Mogę umrzeć spełniona.

    FunPuppy

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników