Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

poniedziałek, 20 lutego 2017

O tym, jak zacieśniać więzi "rodzinne"

KAIEN

– Kaien, spinaj poślady.
– Mamuś... – jęknąłem, ale spojrzała mi twardo w oczy.
– Dzisiaj musisz.
– Tylko dzisiaj?
– Nie tylko. Co z tobą? Czyżby starość? – rzuciła złośliwie, a ja westchnąłem i zerknąłem na Tulku.
Ten zawsze był w dobrym nastroju. Chyba miał lepsze podejście do tego wszystkiego niż ja. Lepsze niż Dan. Niż Kot. Bo K-Ki chyba nie miał żadnego. Ostatnio miewał chwile jakiejś derealizacji, co trochę mnie przerażało. To pewnie skutki uboczne terapii, nie wiem.
– Bardzo śmieszne – powiedziałem, gdy uszczypnęła mnie w ramię.
– Dobra, skarbie, daj z siebie wszystko. Bierz przykład z Tulku.
Ale że co? Przecież dawałem z siebie wszystko. Saki była w bojowym nastroju, ja – wręcz przeciwnie. Dzisiaj miałem ochotę wracać do domu i kochać się z tobą pod kołderką, w ciemności, po bożemu. Wiem, przynudzam, ale naprawdę miałem ciężki dzień. Po koncercie byłem już zmęczony i nieco rozdrażniony. Nie chciałem wysłuchiwać wkurzających pytań fanów i tego natrętnego babiszona. Tak, tej dziennikarki, która na mnie leciała. Mogłaby lecieć na Dana, to on był frontmanem.
Ale dobra, jak mus, to mus. Szkoda, że dzisiaj to było tylko uciążliwym obowiązkiem. Skupiłem się na pozowaniu do zdjęć. Conn zajął się upierdliwą reporterką (chyba była rozczarowana, biedactwo, och), a Ki-Ki zniknął prawie od razu. Saki mówiła, że niby zaczął się leczyć, ale nie będzie miał lekko. Częste koncerty, wywiady i imprezy temu nie sprzyjały. Ja bym tak nie mógł. Gdyby nie masa, pewnie znowu upijałbym się do porzygania. Wiem, bardzo dojrzałe podejście, ale... oż kurde, no, lubiłem to. Tak po prostu. Imprezy, chlanie, nowi ludzie – kochałem. Serio, gdyby nie siłownia, znowu bym popłynął. Nie żebym był alkoholikiem czy coś, ale kochałem rockandrollowy styl życia. Szkoda tylko, że budowanie masy szło mi trochę opornie. Myślałem, że będzie łatwiej. Kiedyś przecież było. Chyba nawet zazdrościłem Tulku, bo miał zajebiste bicki. Nawet Abel miał lepsze niż moje. I Chris, który podobno był hetero, ale był jego facetem.

Kurwa, to niesprawiedliwe. Jake mówił, że mam ograniczyć fajki i piwo, ale jak niby miałem to zrobić? Co prawda ładnie się wyrzeźbiłem, ale to dalej nie było to, co chciałbym osiągnąć. Może byłem zbyt naiwny, przecież nie ma nic za darmo. Czytałem trochę o sterydach, ale wolałem nie ryzykować. Łykałem witaminki, piłem koktajle białkowe i cierpliwie czekałem na efekty. Co tam czekałem – one już były. Stałem się silniejszy, byłem bardziej wytrzymały, no i miałem ładne bicepsy. Żarłem na potęgę. Jeszcze trochę pracy nad brzuchem i będzie dobrze. Nie idealnie, ale nikt nie jest idealny, nie? Poza tym, Samuel zauważył, że mam ładne poślady, a on się chyba znał na pięknie ciała? Saki też zauważyła, ale udawała, że wcale się na nie nie gapi. To wszystko strasznie łechtało moją próżność. Lubiłem, jak się mną zachwycali, nie tylko fani. Czułem się silny, zmotywowany i zajebiście pewny siebie. Mówcie co chcecie, ale wygląd się liczy, zwłaszcza w show-biznesie.
No to wyglądałem. Oprócz Sandry, naszej stylistki, mieliśmy teraz kilka nowych lasek, które zajmowały się tym, o czym ja nie miałem zielonego pojęcia. Dan narzekał, że odkąd rzucił palenie (serio, rzucił?), ma pryszcze jak nastoletni prawiczek. Podobno wklepywał jakieś kremy, zapewne jego piękna żona go do tego zmuszała. Ciekawe, czy dalej ruchał fanki? Pewnie tak.
Śliczna dziewczyna o pyzatej buźce malowała mi oczy, a Kot wiercił się w fotelu, wydymał wargi i jęczał, bo jakaś nowa laska prostowała mu włosy. Tylko Tulku miał wyjebane. Wczoraj wparował z zielonym irokezem. Zielonym, kurwa. Jak wiosenna trawa. Ki-Ki był nieco spięty, to na bank syndrom odstawienia. Palił jak smok. Zapuścił już nieco włosy, ale były rzadziutkie i liche.
Kurde, ale się wszystko popierdoliło. Na dodatek wczoraj dzwonił do mnie Xavier. Mógł napisać, ale nie, on musiał zadzwonić. Pewnie chciał, żebym czuł się winny.
Okazało się, że nie. Nie namawiał, nie próbował mnie nakręcać. Powiedział tylko, że w kwietniu będą mieli koncert w Stanach. Znaleźli gitarzystę sesyjnego, który świetnie sobie radził z ich kawałkami. Nic, tylko pogratulować. Na pewno mieli wielu chętnych, a ja chciałem wierzyć, że podjąłem słuszną decyzję. Powtarzałem to sobie w kółko, choć czasem miałem wątpliwości. Ale teraz już było za późno, nie? Nie ma się co spinać.

Chłopaki też się wyrobili po przerwie. Kilka prób wyszło nam na dobre. Najbardziej jednak zadziwiał mnie Kot. Dan również, ale teraz liczył się tylko Futrzak. Odżył, normalnie tryskał radością (nie tylko radością, heheszki), a na scenie znowu stawał się tym nakręconym, szczęśliwym Kotem, który rozpalał publiczność. Ależ mi się serce radowało, naprawdę.
Gdy w końcu ta upierdliwa suka zniknęła, odetchnąłem z ulgą. Nie lubiłem jej. Poza tym, dziś rano otrzymałem ciekawą wiadomość od jakiejś Agaty. Agata, Agata, Agata... Miałem ją na Fejsie. Jaka Agata? Ach, tak, Agata, siostra Mansa. A tak na marginesie, to ja też dostałem ochroniarza, ale nie był tak fajny jak Mans. Prawdę mówiąc, nie dorastał mu do pięt. Niby wygadany, całkiem fajny i otwarty, ale miałem wrażenie, że coś ukrywał. Paranoja? Może.

Dobra, wróćmy do Agaty. Dziewczyna pytała, czy może wykorzystać nasze zdjęcia do kolaży. Na początku nieco się spiąłem, bo przypomniała mi się sprawa z Agyness, ale szybko wyluzowałem. Ona naprawdę nas uwielbiała. To były głównie śmieszne przeróbki, więc odetchnąłem z ulgą. Agata była w porządku. Napisała, że nas kocha, shipuje i ma nadzieję, że będziemy razem do końca życia. Taka typowa miłość i zauroczenie. Pewnie ją to kręciło. Kurczę, przecież ona miała jakieś piętnaście lat. No ale dzieci szybko dojrzewają, nie? Jako piętnastolatek już bzykałem koleżankę z klasy. Szkoda, że to nie była miłość ani nawet fascynacja, tylko zwykła ciekawość. Miałem dość męczenia pały w samotności.

Ale dobra, te jej przeróbki były urocze. Śmieszne, fajne, rozbrajające. Fani przecież tak robią. Na bank połowa nastolatek masuje swoje brzoskwinki i muszelki, myśląc o członkach zespołu. Też kiedyś waliłem konia, marząc o cycastej wokalistce. Miałem nawet jej plakat. Chwila, jak ona miała na imię? Kurde, nie pamiętam. O, Angela. Urodą może nie grzeszyła, ale cycki miała całkiem ładne, no i uwielbiałem ją za sposób bycia. Taka baba z jajami i boski growl. Risa też ją uwielbiała. Szkoda, że mój związek (z Risą, bo chyba nie z Angelą, nie?) nie wypalił. Z drugiej strony – nie szkoda, bo potem mogłem się wyszumieć. Oj, długo to trwało. Podejrzewałem, że coś było ze mną nie tak, skoro podziwiałem niektórych kolesi, ale nigdy mi to jakoś szczególnie nie przeszkadzało. Byłem tolerancyjny. Siebie też akceptowałem. Po prostu nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zwiążę się z facetem na stałe. Nigdy. Ale trafiłeś mi się ty – piękny, uroczy, boski blond Senju z dziewiczą dupą. Co tam dziewiczą – sam miałem tył nietknięty fiutem. Dobrze się dobraliśmy, nie ma co.
Teraz dalej śliniłem się na widok piersi i podziwiałem ładne tyłki, ale tylko tyle. Ewentualnie przygarnąłbym Reirę do trójkąta. Albo Biancę. Szkoda, że była lesbijką. Życie jest niesprawiedliwe, kurde. Chloe pewnie by mnie wykastrowała za taką propozycję, nawet jeśli mnie kochała. No i ja nie byłem takim debilem, żeby proponować lesbijce seks.

Dobra, nieważne.
Szczerzyłem się do wszystkich, aż zaczęła mnie boleć szczęka. Potem głowa. Pewnie przez ten nadmiar piwa.
Futrzak miał się dobrze. Chyba. Trzymał się całkiem nieźle, to pewnie terapia mu pomagała. A może co innego? Ostatnio wyglądał tak jakoś... nie wiem, jakby był natchniony? Biła od niego pewność siebie i erotyzm, ale może to tylko pozory. Skurwiel potrafił nieźle udawać. O właśnie, erotyzm, bo mój kochany Kiciuś kusił i flirtował. Czyżby doszedł już do siebie (no nie mogłem się powstrzymać)? Chciałem myśleć, że właśnie dlatego był taki nakręcony i rozluźniony. Kochany Futrzaczek. Znowu będzie malutką, zboczoną kurwą? Maskotką zespołu? Cholera, jestem okropny. Nie powinienem tak myśleć.

Ale nie mogłem się nie cieszyć. Lubiłem, jak był taką kurewką. Właśnie. Ciekawe, co się zmieniło? Czyżby po ślubie rżnęli się jeszcze więcej? Nie miałem pojęcia, bo mało ostatnio obcowaliśmy, a szkoda. Więc pewnie się rżnęli.
Też bym się rżnął. Z Renem. Trochę. I z Kotem. I z tobą. Z tobą rżnąłem się zawsze. Nie rżnąłem się za to z Emilem ani z Yukim. Te lekcje bondage były cholernie dziwne. Podniecające i wkurwiające jednocześnie. Ja raczej nie byłem zbyt cierpliwy, ale nie chciałem się zbłaźnić. Oczywiście, zawsze miałem erekcję, ale nikt nikogo nie ruchał, tylko spędzaliśmy miło czas. Lubiłem patrzeć na wasze blade, miękkie, rozpalone ciałka. Twoje i Baranka. Wiłeś się, sapałeś i narzekałeś, że ci niewygodnie, ale ja byłem zafascynowany. Szybko się uczyłem, bo naprawdę mi się podobało. Do domu wracaliśmy napaleni i po prostu rzucaliśmy się na siebie jak spragnione, niezaspokojone samce.
Nie wiem, czemu nie chcieli uprawiać seksu. Emil zawsze był podniecony, ale nic nie robił. Był grzeczny i potulny. To pewnie też było częścią ich planu.
Planu? Mieli jakiś?

Ale gdy podczas czwartego spotkania – tak, liczyłem – Yuki kazał wam zdjąć bokserki, wiedziałem, że coś się wydarzy. Znowu skrępowałem ci ręce, a potem kazałem położyć się na łóżku, na plecach. Yuki tylko się przyglądał. Emil siedział na brzegu łóżka i uważnie mnie obserwował. Ty byłeś zażenowany i trochę rozbawiony. Nie wiedziałem, co bardziej. Penis sterczał aż miło. Uśmiechnąłem się i klepnąłem cię w udo, a ty wciągnąłeś brzuch i zamknąłeś oczy.
– Pokażę ci fajny sposób na odprężenie – odezwał się Yuki i też usiadł na łóżku. – Krótki, delikatny masaż. Nie, nie prostaty – dodał i wyszczerzył się, bo otworzyłeś oczy i spojrzałeś na niego pytająco.
– A jaki?
– Bez dotykania fiucika.
– Szkoda. – Sapnąłeś i poruszyłeś biodrami. – Dlaczego tylko ja jestem związany?
– Chcesz Emi?
– To znaczy? – zmieszałeś się.
– Też mam go związać? – Zaśmiał się, a ja pogładziłem twoje udo. – Bo że go chcesz, to wiem. Może jak będziesz grzeczny...
– Bardzo śmieszne – fuknąłeś, a on odgarnął ci pasmo włosów z twarzy.
– Mówię serio.
– Ale to bez sensu, bo jeśli dojdę, to potem nie będę mógł go bzykać. – Wydąłeś wargi jak Kot.
– Jesteś pewien, że to ty będziesz go bzykać? – spytał, patrząc ci prosto w oczy.
Boże, to chyba był flirt. Znowu się zmieszałeś, ale nie odrywałeś od niego wzroku. Skurwiel, potrafił dominować.
– Emi, podaj mi ten olejek. Dziękuję, pączku – powiedział i cmoknął Baranka w usta. – Kaien, najpierw zwiąż mu nogi w kostkach. Potem zajmiemy się udami i resztą. Tylko zwiąż go mocno, bo pewnie będzie się wić jak zawsze. Niecierpliwy, co? – zwrócił się do ciebie z cwanym uśmieszkiem. – Niegrzeczna Kaczuszka.
– Spadaj – szepnąłeś, a ja wziąłem linę.

Jak zwykle, nie było żadnych korków, dilda ani ringów. Tylko dłonie. Kurczę, podobało mi się związywanie uległego, ciepłego, napalonego Kaczusia. Znowu byłeś czerwony jak burak. I uszy. Uwielbiałem twoje zarumienione uszy. Leżałeś z zamkniętymi oczami, a ja związywałem ci uda i brzuch. Kilka wymyślnych węzełków, potem druga lina i kolejne supełki. Może to i była sztuka, ale bardzo podniecająca. Nawet Emil powoli tracił panowanie nad sobą.
– Dobra, cudownie – powiedział Yuki, gdy skończyłem. – Ślicznie wyglądasz, Senjuś.
– Dziękuję – rzuciłeś z sarkazmem, ale widziałem, że byłeś napalony.
I nie tylko dlatego, że penis ci stał na baczność. W sumie mój też stał. Zerknąłem krótko na Yukiego, ale nie zareagował. Czemu nie chciał się bzykać? Moglibyśmy zorganizować sobie czworokąt. Albo i nie. Na pewno marzyło ci się bukkake, na bank. Kot kiedyś już miał. Tak, to byłoby piękne: słodka, niewinna blond buzia Kaczusia w spermie. Dużo spermy. Bardzo.
Kurwa mać, jak mam nie myśleć o tym, że chcę cię wyruchać? To niedorzeczne.

– Dobra, pokażę ci, co potrafią te ręce – powiedział Yuki, rozgrzewając olejek w dłoniach.
Pachniał czymś pieprzno-słodkim, trochę orientalnym. Pewnie jakiś afrodyzjak, bo działał nawet na mnie. Emil bawił się włosami i oblizywał wargi, a ja nie mogłem nie zauważyć, że też był niecierpliwy. Ale to nic dziwnego, nie? Na pewno rozmawiali już o tym z Yukim. Pewnie coś planowali. Będą w ogóle kiedyś te seksy czy nie? Jeśli tak, to kiedy? Na piątym spotkaniu? Na dziesiątym? Sześćdziesiątym dziewiątym?
A potem mnie, kurde, olśniło. Jestem genialny, wiem. Yuki pewnie się droczył, ze mną też. Czekał, aż pęknę. Co prawda, powtarzał, że nie chodzi o seks, ale i tak miałem wrażenie, że próbował mnie sprowokować.
Tylko co ja miałem robić z tą wiedzą?
Nic.
To pewnie ich zboczona, intymna gra. Pieprzeni sadomasochiści.

Znowu zerknąłem na twoje czerwone policzki i westchnąłem. Emil dotknął swojego mokrego penisa i też westchnął. Biedny Baranek, pewnie chętnie by zwalił, ale siedział grzecznie i czekał. Ty leżałeś unieruchomiony, z rękami związanymi nad głową. Oczy miałeś zamknięte, pewnie znów byłeś zażenowany. A ja podniecony jak diabli. Tak, będę musiał pogadać z Yukim. Albo będą seksy, albo mam dość. Dla mnie wiązanie nie było sztuką. To znaczy, mogło być, oczywiście, ale nie tylko. Coś, co rozpalało, musiało się kończyć seksem. Może byłem zbyt prymitywny, ale naprawdę chciałem ci wsadzić. Albo przynajmniej dotknąć. Zwalić.
Cokolwiek.
Ale Yuki pomasował ci ramiona, później pachy i sutki – delikatnymi, kolistymi ruchami. Ugniatał palcami skórę, potem lekko poszczypywał i znów miękko masował. Chyba zadziałało, bo westchnąłeś i poruszyłeś biodrami. Na pewno miał wprawne dłonie. Chyba po raz pierwszy pomyślałem wtedy, że też chciałbym taki masaż. Potrafił lekkim, niewinnym dotykiem rozpalić cię do czerwoności czy tam białości. Dłonie miał ogromne, takie duże i szerokie. Znów odruchowo pomyślałem o dupie Emila i aż zacisnąłem wargi. Nigdy bym nie pozwolił wsadzić sobie pięści w tyłek. W życiu. To musiało okropnie boleć. Mówiłeś, że podwójna też boli. Ciekawe, czy chciałbym sprawdzić. Może by tak...?
Dobra, nie, nie chciałem teraz o tym myśleć. Nam wystarczyły wygłupy, czułe chłosty i bondage.  
No, Kaien, skup się.

Skupiłem się. Na ogromnych dłoniach Yukiego. Były wszędzie. Komentował, żartował i tłumaczył, a ja nasycałem się twoim sapaniem. Chyba bardzo ci się chciało. Penis był cały mokry i tak cudownie nabrzmiały, że aż chciało się go dotknąć.
– Dobra, Senjuś, bo widzę, że długo nie wytrzymasz – odezwał się Pan Duże Łapska, tym samym wyrywając mnie z rozmyślań. – Chcesz dojść?
– Co? – zmieszałeś się i oblizałeś nerwowo wargi, a potem je zagryzłeś. – Trochę mi głupio.
– Nie powinno ci być głupio. Masaż się podobał? – spytał, dotykając twojej wewnętrznej strony uda.
Od razu drgnąłeś i jęknąłeś, chyba mimowolnie. Emil poruszył się niecierpliwie i też zagryzł wargę. Atmosfera w pokoju zrobiła się gęsta i taka przepełniona oczekiwaniem. Czułem napięcie nie tylko w kroczu. To chyba miał być ten moment przełomowy.
No dalej, Kaczu.
– Więc jak? – powtórzył, mrużąc oczy i masując twój pępek.
– Tak – szepnąłeś i zacisnąłeś powieki, a potem przechyliłeś głowę, żeby schować twarz.
Kochany, zmieszany Senju.
Kurczę, Yuki, do dzieła. No dalej. Zwal mu. Zrób to wreszcie, do jasnej cholery.
Rozumiałem, że próbował nakręcić ciebie, ale nakręciłem się również ja. Baranek też. Ciekawe, kiedy popłynie? Przysunął się bliżej i pocałował cię leciutko w usta, ale Yuki poczochrał mu włosy i kazał czekać. Potem pogładził cię po policzku, ale nie otworzyłeś oczu.
– Chcesz, żebym ci zwalił? – spytał. – A może chcesz, żeby zrobił to Kaien? Albo Emi? – mówił dalej, masując twoje ramiona.

Zapach olejku rozpalał. Drażnił zmysły, nakręcał, wręcz wkurzał. Miałem ochotę rzucić się na ciebie i zerżnąć mocno i ostro. Chciałem, żeby patrzyli. Cholera, Yuki potrafił prowokować. Tak, przyznaję, byłem niecierpliwy. Kurwa, nawet Baranek był. Kilka razy dotknął swojego fiucika, a potem westchnął i spojrzał błagalnie na Yukiego. O co im chodziło? To jakaś gra?
– No, Senjuś, więc jak? Którego wolisz? A może to bez znaczenia? – spytał Yuki, rozchylając ci palcem wargi. – Bo po prostu chcesz trysnąć? Co, Kaczuszko? Zobacz, jakiego masz twardego kutasa. – Uśmiechnął się, gdy zacząłeś ssać jego palce. – Grzeczny Senjuś. Pewnie wolałbyś teraz fiuta Kaiena, prawda? – Znowu pomasował ci uda, a potem musnął kciukiem jądra.
– Cholera, zwalcie mi w końcu. – Sapnąłeś i posłałeś mi bardzo dwuznacznie spojrzenie.
Och, skąd ja znam to marszczenie brwi i nosa? Normalnie zdesperowana Kaczka w akcji. Pięknie.
– Cholera, no ludzie. – Jęknąłeś i poruszyłeś miękko biodrami, a potem znowu zagryzłeś kusząco wargę.
A ja znów poczułem ogień w kroczu. No serio, chyba nie wytrzymam. Dobra, Yuki, wybacz, chłopie, ale...
– Lubię, jak jest taki napalony, a ty? – spytał, patrząc mi w oczy.
Chyba wiedział, że prawie mnie poniosło. Emil sapnął i znowu pocałował cię w usta, ale Yuki odciągnął go za włosy.
– Zapominasz się, skarbie – powiedział, patrząc mu prosto w oczy.
– Przepraszam, po prostu... – szepnął i spuścił wzrok.
Zagryzł znowu wargę, a Yuki pomasował mu szyję. Całkiem delikatnie i czule. Tą swoją wielgachną, ciepłą dłonią.
– Chłopak jest napalony, musimy mu pomóc – odezwał się po chwili, patrząc na twój członek. – No nie, Kaien? – Spojrzał mi w oczy i zaczął się szczerzyć.
– No. Mogę? – powiedziałem trochę zachrypniętym głosem.
– Ma dojść bez trzepania. – Uśmiechnął się szeroko, a ja głośno westchnąłem.
– Dobra.

A niech to. Kurde, ja tak nie umiem. Nie potrafię. Chcę macać. Dotykać, trzepać i wsadzać. Zaczęło mnie już to drażnić, bo miałem wrażenie, że Yuki droczy się również ze mną. Cholera, to ja miałem dowodzić. Ale skoro nawet Emil tracił kontrolę, to chyba faktycznie wszyscy byli zbyt spięci i napaleni. Myślałem, że ich nie kręciliśmy. To nie tak. Po prostu ten skurwiel chciał nas sprowokować. Ja tam miałem to w dupie, ale teraz byłem zły na siebie, że nie zareagowałem wcześniej. Przecież ty jesteś mój. Jeśli będę chciał, to ci zwalę, prawda? Yuki nie powinien mi rozkazywać.
Ale wpadka. Kurde, miałem wrażenie, że nawet mnie zdominował.
– Już prawie – szepnął, gdy przysunąłem się do ciebie i zacząłem masować twoje sutki.
– Zabiję was, serio. – Westchnąłeś ciężko i znowu schowałeś twarz.
– Nie musisz, pulpeciku. – Zaśmiał się Yuki, dalej masując twoje uda.
– Kaien. – Jęknąłeś błagalnie, a ja zacisnąłem palce na twoich sutkach.
– Tak, Kaczuś? – Uśmiechnąłem się zadziornie, a potem zerknąłem na Yukiego – tak samo zadziornie, nieco arogancko.
– Proszę. – Sapnąłeś, znów poruszając biodrami.
Dobra, to koniec.
– Prosi cię. – Wyszczerzył się Yuki, a ja znowu poczułem falę gorąca.

Miałem gdzieś jego podniecające gierki. Chciałem macać. Kaczuś jest mój i będę go macać do wo...
Co?
... Emil wessał się w twoje wargi i zaczął namiętnie całować. Znowu. Biedny Baranek, pewnie chciałby być na twoim miejscu. Wiedziałem, że lubił był dręczony. Wręcz uwielbiał, o tak. Masochista.
– Cholera. – Syknąłeś mu w usta, ale nie odsunął się.
– Emi, co robisz? – Głos Yukiego był twardy, ale dość spokojny.
Nie odpowiedział. Podniósł się tylko leciutko i podsunął ci penisa pod nos.
O ja cię! Nareszcie.
Brawo, Baranku, kocham cię.
– Emi – powtórzył Yuki, ale on już wpychał ci penisa w usta.
Nie sprzeciwiałeś się. Otworzyłeś buzię i zacząłeś ssać, pomrukując przy tym jak kot. Pewnie też poczułeś ulgę. O tak, ja również. Poczułem taką ulgę, że aż jęknąłem. Fiuta miałeś twardego jak głaz. Liznąłem cię znowu w sutek, a potem zacząłem go ssać. Yuki chyba wepchnął ci palce w tyłek, bo nagle spiąłeś się i uniosłeś mocno biodra.
– Pączku, wystarczy – zwrócił się do Emila, ale chłopak tylko jęknął i odrzucił głowę, a chwilę później... po prostu trysnął.
Kurde, no.
Doszedł ci w ustach. Tak po prostu.
Yuki cmoknął i pokiwał głową, a Emil osunął się na łóżko i położył obok ciebie.
Nieźle. Czyli Baranek też czasem dawał się ponieść chwili. Pięknie.

– Słoneczko było niegrzeczne, co? – Uśmiechnął się jego pan i władca, gładząc go po włosach, ale ja byłem zajęty tobą.
Zresztą, ten sadysta dalej rozciągał cię palcami. Szkoda, że nie mogłem dziś rozluźnić się do końca. Tak, kutas mi sterczał, prężył się w spodniach i błagał o wolność, ale ciągle myślałem o tym, że to już czwarte spotkanie, a oni nie chcieli się bzykać. Nie mogłem tego ogarnąć. Dobra, Emila poniosło, ale chyba chciałem czegoś więcej. Dzikiego, namiętnego seksu? Potu, śliny i morza spermy? Jak wtedy? Wkurzało mnie to niemiłosiernie. Dłużyło się, irytowało i prowokowało. Chciałem ruchać. Wrrr, oż kurwa mać, no!
Chciałem ruchać. Wszystkich.
– Wybacz – szepnął Baranek i podniósł się z łóżka. – Naprawdę, przepraszam – powiedział, patrząc Yukiemu w oczy. – Poniosło mnie trochę.
– Pamiętasz, jak się umawialiśmy? – spytał Pan Penetrujące Palce, a Emil drgnął i szybko zamrugał.
– Ukarzesz mnie? – powiedział szeptem.
– Oczywiście. Miałeś wytrzymać do piątego spotkania. – Uśmiechnął się słodko, ale wiedziałem, że to nie wróżyło nic dobrego. – Takie mieliśmy warunki – zwrócił się do mnie, a ja chyba na chwilę zamarłem. – No, mój pączuś miał wytrzymać do piątego spotkania. Ale nie wytrzymał.
Ja pierdolę.
– Yyyhhh – odezwałem się wielce inteligentnie. – Więc to dlatego wy... no tego, wiesz?
– Co takiego? – Dalej się szczerzył, a ja miałem ochotę go ukatrupić.
– No nie chcieliście się ruchać, kurwa, takiego.
– Cholera, wydało się.
– Kretyn. – Syknąłem ze śmiechem, a potem mocniej zacisnąłem dłoń na twoim członku.
Wyplułeś spermę Baranka i szarpnąłeś się.
– Matko, przestańcie trzepać jęzorami, lepiej trzepcie mi kutasa – powiedziałeś, prowokując mnie wzrokiem.

To już nie był zmieszany, uległy Senjuś, tylko zadziorna Kaczka. Znowu poczułem przyjemne ciepło w dole brzucha, nie zdjąłem jednak spodni. Postanowiłem skupić się na tobie. Yuki chyba namacał prostatę, bo zacząłeś stękać jak kurwa. Jak napalona, skurwiona, nieprzyzwoita sucz. Wystarczyło ci kilka mocniejszych fapcząco-drażniących ruchów i dostałeś drgawek. Krzyknąłeś, ale uciszyłem cię dłonią. Nie wiem, co robił Yuki, nie miałem pojęcia, co myślał Emil. Jak chcą, to niech się karzą nawzajem. Ja byłem skupiony tylko na tobie. Wytrysk miałeś mało obfity, ale orgazm chyba rozłożył cię na łopatki. Nawet gdy Yuki wyjął palce, nie mogłeś przestać się trząść. Sutki miałeś twarde i zaczerwienione, a na całym ciele widniały piękne, różowe przebarwienia. Strzepnąłem ostatnie krople spermy z kochanego fiucika i cmoknąłem cię w czoło.
No.
– Zadowolony? – spytałem, starając się, by mój głos nie brzmiał zbyt ostro.
Dalej byłem podniecony.
– Mmmhh.
– Chyba bardzo – wtrącił Yuki, a Emil podał mu butelkę wody.
Też chciało mi się pić, ale wolałem herbatę. I fajkę. Ty paliłeś tylko tytoń smakowy, ale uważałem, że to gówno nie daje kopa. Cholera, miałem ograniczyć palenie, żeby bicki mi lepiej rosły.
O właśnie, bicki. Yuki miał boskie. Zawsze się nimi zachwycałem, ale tak po cichu.
Czyli co, następnym razem będzie seks? Taki z penetracją i tak dalej?
– Co się tak szczerzysz? – spytałeś zachrypniętym głosem. – To ja miałem orgazm, nie ty. A może też miałeś? – dodałeś złośliwie, a Yuki zaczął cię rozwiązywać.
– Chciałbyś. Kaczuś.
– Kaczuszka jest cholernie urocza. Zawsze mnie to rozwala. – Zaśmiał się Yuki. – Słoneczko, przyniesiesz mi fajki? – zwrócił się do Emila.
– Jasne.
– Dzięki, skarbie.
Kurna, i on będzie karać to niewinne stworzenie?
– Yuki?
– Tak?
– Idziesz? – spytałem, a potem zerknąłem na ciebie.
– Pewnie. – Uśmiechnął się i pogładził cię po głowie. – A ty, Senju?
– Tak.

Emil też poszedł z nami zapalić, choć podobno raczej nie palił albo robił to rzadko. Ale po orgazmie można, nie?
Nie wiem, czy Yuki go ukarał. My wróciliśmy do domu i rżnęliśmy się jak wściekłe króliki.

* * * * *
Samuel zadzwonił już w czwartek. Alleluja, szybko mu poszło. Sam pojechałem się z nim spotkać, bo w tym tygodniu nie mieliśmy koncertów. Zdjęcia były boskie, facet na pewno miał talent. Nic dziwnego, nawet Dan był zachwycony sesją Any. Podobno, bo ja tych zdjęć nie widziałem. Nikt nie widział.
To nawet lepsze niż domowe porno. Nie wiem, może mój zmysł estetyczny nie był aż tak przytępiony? Zdjęcia naprawdę były niesamowite. Wspaniała gra światła i cieni, kontrasty, odpowiednie kąty i zabawa kolorami wydobywały piękno. Samuel był świetny. My też. Niektóre ujęcia były wprost zachwycające, bo nie wiedziałem, że można wyglądać aż tak dobrze. Ładnie. Po prostu... no, ładnie. Zmysłowo, ale subtelnie; erotycznie, lecz nie wulgarnie. Kurde, nie mogłem przestać się zachwycać. Powiedziałeś, że powinniśmy stworzyć własny album, mieliśmy przecież więcej takich zdjęć. Może miałeś rację.
Ale nie miałem teraz na to czasu. Skupiałem się głównie na siłce i spotkaniach z zespołem. Wczoraj wpadłem do biura, bo Saki mówiła, że moje nowe przemówienie było już gotowe. Trochę było mi głupio, bo sam chciałem je napisać, ale nie miałem czasu. A gdy miałem czas, nie miałem weny. Gdy miałem wenę, to miałem też chcicę. Wiem, wiem, pewnie się tylko usprawiedliwiam.
Po prostu nie umiałem pisać przemówień. Tamto pierwsze się nie liczyło, bo wtedy byłem natchniony. Teraz niby wiedziałem, co chcę powiedzieć, układałem to sobie wszystko w głowie, ale gdy zaczynałem stukać w klawiaturę, wychodziło gówno. Chciałbym mieć urządzenie, materializujące myśli. Pewnie ktoś już je wynalazł, na bank, bo nie uwierzę, że w XXI wieku nikt o tym nie pomyślał. Wklepałem w Google'u frazę "urządzenie materializujące myśli" (też to teraz robicie, prawda?), ale nie znalazłem nic ciekawego. Napisałem tylko wstęp i kilka ogólnikowych zdań. Resztą zajął się jakiś pomocnik Saki.

Do biura wpadłem po południu i od razu natknąłem się na Saena. Chyba ucieszył się na mój widok. Ja też. Zacząłem się szczerzyć i myśleć o trójkącie. Ja to jestem prymitywem, nie? No dobra, żartuję. Saen ostatnio miał się całkiem dobrze. Powiedział, że tamten koleś przestał go prześladować, z Darem prawie się nie widuje, a większość czasu i tak spędza w pracy. Próbowałem żartować i pytałem o Daniela, ale milczał jak zaklęty. No to na pewno coś się działo, skoro nie chciał powiedzieć, przecież to oczywiste.
– Jak tam brat-bliźniak? – spytałem, gapiąc się na jego sprany błękit na włosach.
– Shin? Dobrze. – Uśmiechnął się i poprawił długą grzywkę. – Wpadniesz jeszcze kiedyś? Shin na pewno się ucieszy.
– Może. Jak ci idzie?
– Chyba dobrze.
– Daniel nad tobą czuwa? – Wyszczerzyłem się znowu, a Saen chyba się trochę zmieszał.
Słodkie.
– Tak, bardzo mi pomaga – powiedział i nagle zaczął grzebać w szufladzie.
Wyszczerzyłem się jeszcze bardziej. Kurde, może coś z tego będzie? Daniel i Saen? Czemu nie? Może nie darzyłem Daniela wielką sympatią, ale Saen chyba tak.
– Dobra, to muszę spadać – powiedziałem, bo jakiś koleś pomachał do mnie ręką.
To pewnie ten od przemówienia.
– Rozumiem. Powodzenia. – Saen uśmiechnął się, a ja poklepałem go po ramieniu. – Aha, we wtorek zwrócę ci część kasy.
– Nie musisz się śpieszyć.
– Nie śpieszę się.
– Dobra, to widzimy się we wtorek.
– Jasne.
– Powodzenia.
– Dzięki.

Wiem, wiem, jestem cudowny.
Naprawdę cieszyłem się, że Saen zaczął wygrzebywać się z bagna. Wszyscy zaczęli. Kot od kilku tygodni był w świetnej formie. Nic dziwnego. Ty też radziłeś sobie całkiem dobrze, choć po świętach byłeś nieco rozdrażniony. Pewnie przez te dawki leków czy jakoś tak. Czasem miałem jednak obawy. Bałem się, że znowu przestaniesz je brać. Że coś się zjebie. Zepsuje się. Popłyniesz, wpadniesz w depresję albo będziesz miał hipomanię. To nie były żadne natrętne myśli, ale martwiłem się o ciebie. Zwłaszcza że ostatnio sporo czasu spędzałem poza domem. Gdy wracałem z siłowni, ty zwykle bawiłeś się z Pierdziołkiem albo oglądałeś jakiś film. Zawsze przygotowywałeś dla mnie białkowe kolacje, ale czułem, że czegoś ci brakuje. Mnie też brakowało, ale nie chciałem rezygnować z siłowni. W ciągu dnia miałem spotkania z chłopakami (sprawy organizacyjne, nie żadne chlanie czy coś), czasem jakąś próbę, rozmowę z Saki albo Giną. Gadaliśmy o planach na przyszłość, nowym producencie, płycie i teledyskach. Mieliśmy wywiady, sesje i spotkania z fanami. Wracałem pobudzony i trochę zawiedziony, bo oprócz mnie tylko Kot naprawdę się w to wciągał. No i Dan, ale on raczej skupiał się na sławie. Chciał, żeby o nim gadali. Tulku był zajęty związkiem z Martą i narzekał, że ostatnio prześladuje ich jakiś napalony fan. Ki-Ki niby zaczął się leczyć, ale czarno to widziałem. Dan stał się dużo spokojniejszy, nie czepiał się, nie marudził. Trochę mi nawet brakowało naszych sprzeczek. Zbabiał? Danonek tak na niego działał? A może to ja zbabiałem? Saki mówiła, że po prostu dorośliśmy, ale wolałem myśleć, że to gówniaki łagodzą obyczaje.

Wieczorem, już po moim powrocie z siłowni, leżeliśmy z tobą w łóżku i delikatnie się dotykaliśmy. Nie lubiłem uprawiać seksu w trójkącie z Pierdziu. Siedział i ciągle się gapił, a ja nie mogłem się rozluźnić, a nie chciałem wyrzucać go z łóżka. Więc tylko się macaliśmy. Czasem wywalałem go do drugiego pokoju, ale zawsze miałem potem wyrzuty sumienia. No bo to był taki kochany kotek. Co tam kotek – kot. Kocur. Był już całkiem duży i pucołowaty. Nie żałowałem mu żarcia. Niech tyje. Lubiłem pulpecikowate kotki.

* * * * *
– Kaien, miałeś wymienić mu żwirek.
– Sorki, zapomniałem – skłamałem. – Próbowałem pisać przemówienie.
Ależ się usprawiedliwiam. Niczego nie próbowałem pisać. No i skąd ten agresywny ton? To tylko żwirek i kocie odchody. Czyżby ciężki dzień w pracy? Może Toru się do ciebie dobierał? A może coś z wystawą? Kurwa, a może jakieś schizy z lekami?
– Aha, okej. I masz syf w zlewie, jakby co. Od wczoraj.
– Oj tam, czepiasz się. – Dojadłem kanapkę, a ty wyjąłeś z lodówki piwo i od razu wychyliłeś pół butelki.
– Więc? – spytałeś, zdejmując kurtkę.
– Co "więc"? – Chciałem cię pocałować na powitanie, ale zrobiłeś unik.
– Może wymienisz teraz? I pozmywasz? Cuchnie jak cholera.
– Senju, wyluzuj. Zaraz to ogarnę, co w ciebie wstąpiło?
– Nic, ale jak Pierdzioszek nasra ci na podłogę, nie miej do mnie żalu – burknąłeś i wyszedłeś z kuchni.

Ale o co cho? Chciałem pójść za tobą, ale zadzwoniła komórka.
Ren.
A ten czego?
– Cześć, masz jutro chwilę? – spytał miękkim głosem.
– Może, a co?
Nie miałem teraz ochoty z nim gadać. Cholera, nienawidziłem tych twoich zmian nastroju. Wiem, powtarzam się. Byłem teraz nieco bezsilny, ponieważ Kot mi wczoraj wyjaśnił, że ani Roy, ani Ash niczego mi nie powiedzą. Nie mają prawa mnie w to wtajemniczać.
– Mógłbyś do mnie wpaść po południu? Będę miał wolne. Chciałbym z tobą pogadać – powiedział Ren, a ja nieco się ożywiłem.
– O Kocie?
– Trochę tak.
– Co z nim? – Spiąłem się.
– Nic, spokojnie. Mam propozycję. – Ren chyba się uśmiechał, czułem to.
– Yyyyh – wystękałem. – Orgię?
– Niezupełnie. – Zaśmiał się, a ja otworzyłem lodówkę i wyjąłem piwo. – Ale dobrze kombinujesz. Jakby co, to pomysł Kota. Wiesz, on ostatnio ma same fajne pomysły.
– A to bezczelna dziwka – rzuciłem i zacząłem się szczerzyć.

Otworzyłem piwo, zrobiłem łyka i prawie jęknąłem z rozkoszy. Ale dobre – zimne, ciemne, gorzkawe. Po prostu boskie.
– I kto to mówi. – Mruczącym głosem powiedział Ren, a ja zacisnąłem zęby.
Kurwa, flirtował ze mną? Niech spada na drzewo.
– Coś sugerujesz? – spytałem zadziornym tonem, ale nie mogłem przestać się uśmiechać.
– Nie, no co ty. W życiu.
– Więc po co dzwonisz?
– Bo chcę z tobą pogadać. Myślę, że spodoba ci się nasza propozycja.
– Nie wątpię.
– To jak, wpadniesz jutro? Chętnie wyskoczyłbym na piwo, ale z tobą chyba się nie da.
– I kto to mówi. – Odbiłem piłeczkę i pociągnąłem łyka.
Boskie.
Słyszałem, jak wyszedłeś z łazienki, ale postanowiłem cię ignorować. Nie lubiłem foszków. Do wieczora ci przejdzie, spoko.

Usiadłem na blacie, a Pierdziuś wskoczył mi na kolana i zaczął mruczeć. No, mały, masz kiepskiego tatusia, bo nie wymienił ci żwirku w kuwecie. Ale tragedia, nie?
– Miau!
– Mądry kiciuś – powiedziałem, pieszcząc go za uszkiem.
– Co? – spytał Ren, a ja zacząłem się zastanawiać, o co mogło mu chodzić. 
Wiadomo, od razu pomyślałem o tym.
Ale miał rację – piwo w barze nie wchodziło w grę. Kawa w kawiarni tak samo.
– Posłuchaj, mężu Kota. – Nagle mnie olśniło. – Możemy się wybrać do jakiejś drogiej restauracji i porozmawiać sobie przy dobrym winie.
Co ja w ogóle gadam? Nie znam się na dobrym winie.
– Tak? No popatrz, czasem masz całkiem niezłe pomysły. – Wyraźnie próbował mnie sprowokować.
– Aż tak ci się chce? To ma być randka czy jak? – Przyjąłem wyzwanie i też zacząłem się droczyć.
– Chciałbyś.
– Chyba ty.
– Kaien, mówię serio. Rozmawialiśmy o tym z Kotem, ale chciałbym pogadać z tobą w cztery oczy. Wiesz, bez Kota i Senju.
– Dobra, łapię.
– Zarezerwuję stolik na jutro. Może być?
– Jasne.
– Wpadnę po ciebie o czternastej, pasuje?
– To randka, na bank.
– Spieprzaj. – Zaśmiał się, a ja znowu zacząłem się szczerzyć.
– Sam spieprzaj.

Jasne, w chuj. Ciekawe, co wymyślili, bo to mogło być całkiem fajne. Dawno nie byłem w dobrej restauracji, głównie ze względów praktycznych, choć i tak byłem pewien, że o tym napiszą. Chyba. A wtedy dowiesz się zarówno ty, jak i Kot. Ale przecież nie mogłem ciągle unikać ludzi. Poza tym, miałem teraz Naokiego. Starał się z całych sił, chyba chciał, żebym go polubił. Postanowiłem jednak, że dam radę bez niego. To znaczy, jutro. Nie chciałem przesadzać.
Ciekawe, co zaproponuje Ren.

* * * * *
– Przeszło ci? – spytałem, kładąc się do łóżka.
– Mmmhh. Przepraszam.
– Ciężki dzień w pracy? – szepnąłem, obejmując cię ramieniem.
– Trochę. To znaczy, zjebałem co nieco, ale Toru mnie nawet nie opieprzył. Ciągle o tym myślę. – Westchnąłeś i odwróciłeś się do mnie przodem.
– Może to nic wielkiego.
– Trochę.
– Każdy ma czasem gorszy dzień. Kiedy masz spotkanie z Ashem?
– Pojutrze, ale...
– Co? – Pogładziłem cię po włosach i poczułem, że nieco się spiąłeś.
– Nie wiem, chyba już tego nie potrzebuję.
– Że niby czego?
– Kaien, już nie mam z nim o czym gadać. Nic się nie dzieje. Nie mam żadnej traumy. Potrafię żyć normalnie. Nie patrz tak na mnie – szepnąłeś i wtuliłeś twarz w moją klatę. – Będę dalej przyjmować leki. Ale... porozmawiam z Royem i poproszę, żeby zmienił mi lit na Depakine.
– Nie wiem, nie znam się na tym, ale jesteś pewien? Rozmawiałeś z Ashem?
– Nie. Nie naciskaj.
– Nie naciskam.
– Właśnie to robisz.
– Wcale nie, po prostu się boję. Chcesz przerwać terapię?
– Nie przerwać, ale zakończyć. Czuję się dobrze. Każdy ma czasem zmiany nastroju, ale to nie znaczy, że jestem chory. No i biorę leki, więc przestań.
– Dobra, porozmawiamy o tym jutro. Śpij, skarbie. – Pocałowałem cię w skroń i poczułem, że Pierdziuś wskoczył na łóżko.
– Nie ma o czym gadać. Chcę, żebyś mnie wspierał, tylko tyle. Czuję się dobrze.
– W porządku.
– Tak.
– No.
– Naprawdę.
– Wiem.
– Dzięki.
– Dobranoc.
– Dobranoc.

* * * * *
Nie wiem, czy to był dobry pomysł, bo coś mnie ukłuło w środku. Ale w porządku, powinienem ci ufać.
Tak, tak bardzo ci ufałem, że aż sprawdziłem zawartość szuflady z lekami. Tylko skąd miałem wiedzieć, czy je bierzesz, czy nie? Przecież nie będę cię kontrolować ani liczyć tabletek. To nie tak powinno wyglądać. Dobra, chciałem wierzyć, że jednak nie kłamiesz. Zostało ci kilka tabletek litu, więc pewnie niedługo pojedziesz się spotkać z Royem. Jakie, kurna, boczki? No dobra, zauważyłem, że trochę się zaokrągliłeś, ale przecież to było urocze. Nawet jeśli sam pakowałem i podziwiałem bicki Yukiego i Abla. Nawet jeśli lubiłem ćwiczyć. To pomagało mi się rozładować. Dawało kopa.
Zwróciłem uwagę na te wszystkie skutki uboczne, ale wcale mi nie przeszkadzały. Lepsze to niż śmierdzący pot, sperma i zerowe libido. Szkoda, że tak bardzo skupiałeś się na ciele. Wiem, brzmię jak hipokryta, ale ja skupiałem się na swoim z pasją i zaangażowaniem. Lubiłem to robić. Ty widocznie nie, bo zwracałeś uwagę tylko na skutki uboczne. Miałem nadzieję, że Roy zmieni ci ten jebany lit na to jebane depa-coś i będzie dobrze. Nawet mnie trochę wkurwiało to twoje marudzenie. A wczoraj wyskoczyłeś z tekstem o zakończeniu terapii. Super. Nie wiedziałem już, co myśleć. Naprawdę sądziłem, że wszystko się ułożyło. Widocznie nie.

Za oknem było całkiem słonecznie, ale mokro i zimno. Kilka tygodni temu Kot obiecał, że wpadną do nas w walentynki, ale chyba zmienił zdanie. A może to było właśnie to coś, o czym chciał porozmawiać Ren? Zresztą, ja hejtowałem komercyjne święta. My mieliśmy walentynki na okrągło. Chyba. Prawdopodobnie. Coś ostatnio zaczęło się psuć, ale nie wiedziałem, dlaczego. Chyba nie przeze mnie, nie?
Większość z nas miała dziś wolne, tylko Dan i Saki udzielali wywiadu, a potem Dan miał jakąś sesję zdjęciową z Aną. Lubił być w centrum uwagi.
Ren wpadł punktualnie o czternastej. Bez ochroniarza. Nie miałem pojęcia, dlaczego zgodziłem się pojechać z nim do restauracji. To serio musiało wyglądać dziwnie. Kot opowiadał, że rodzinka Rena jest trochę sztywna (zresztą, sam widziałem jego matkę) i lubi takie wypady, więc dla Rena to pewnie normalka. Natomiast ja średnio lubiłem takie miejsca (głównie ze względu na natrętnych obserwatorów), ale dziś postanowiłem zaszaleć. Zostało nam jeszcze sześć koncertów, potem będziemy mieli trochę wolnego. Na pewno to wykorzystam. Obiecałem ci, że polecimy gdzieś, gdzie jest ciepło i słonecznie. Chyba pozazdrościłem trochę Kotu.

Zdałem się na Rena i zamówiłem to, co on, zmieniłem tylko przystawkę. No ludzie, ja jestem prostakiem i nie udaję kogoś, kim nie jestem. To znaczy, nie byłem znawcą win ani nie lubowałem się w takich wykwintnych daniach, ale skoro mogłem sobie na to pozwolić, to czemu nie? Ubrałem się schludnie, ale bez przesady. Poza tym, lubiłem prowokować. Może nie aż tak, jak Kot, ale kochałem te zmieszane spojrzenia biednych, wbitych w garniaki ludzi, którzy zerkali na mnie ze zdziwieniem. Dzisiaj odpicowałem się jak należy: włosy, koszula, spodnie, buty. Wszystko było stonowane i nie rzucało się w oczy, ale oczywiście zostawiłem kolczyk w uchu i użyłem zabójczych (podobno damskich) perfum. No co, lubiłem ten zapach. Nie, nie chciałem być kobietą.
– No więc – zacząłem, patrząc Renowi prosto w oczy.
Włosy miał zebrane w taki śmieszny koczek, zupełnie jak ty, gdy zaczynałeś malować. O właśnie, ostatnio nie malowałeś, co trochę mnie martwiło.

Czy tęskniłem za długimi włosami? Niezbyt. Dobra, trochę mi urosły, ale to było bez znaczenia. To ty byłeś od marudzenia i kompleksów. Ja siebie kochałem. Całego.
Wino naprawdę było dobre. Cudownie rozgrzewało wnętrzności, czułem nawet, że chyba mam już czerwone policzki.
– Macie jakieś plany na weekend? – spytał, również nie odrywając ode mnie wzroku.
Ciekawe, co o nas napiszą.
– A co proponujesz?
– Wypad w góry – powiedział krótko i upił nieco wina.
– W góry? Myślałem, że Kot nie lubi zimna. – Zdziwiłem się i oblizałem wargi.
Były słodkie od wina.
– Nie chodzi o sporty zimowe, tylko o wynajęcie domku. Taki relaks z dala od zgiełku miasta.
– Ahaaa – mruknąłem, dalej przewiercając go spojrzeniem. – I to był pomysł Kota?
– Dlaczego cię to dziwi?
– Bo on nie lubi zimna.
– Przecież nie musi być zimno. – Westchnął i przeprowadził palcem po brzegu kieliszka.
Nie wiem, dlaczego ten gest wydał mi się niezwykle zmysłowy. Obiecałem sobie, że nigdy nie będę leciał na Rena.
– No tak. Wybraliście już miejsce? – spytałem, udając, że mało mnie to obchodzi.
– Chcemy, żebyście pojechali z nami. – Ren uniósł brew i spojrzał na mnie bardzo dwuznacznie.
Poczułem uderzenie gorąca i zacisnąłem pięści. Cholera.
– Tak? – mruknąłem znowu i uśmiechnąłem się szeroko.
Nie sprowokuje mnie.
– Czyli jednak chodziło o coś zboczonego – powiedziałem i rozwaliłem się wygodnie w krześle.
– Troszeczkę. – Uśmiechnął się.
– Słucham. Co będziemy tam robić oprócz ruchania?
– Ależ ty jesteś bezpośredni – powiedział i pokręcił głową. – Jedziemy tam, żeby odpocząć. Oderwać się od problemów. Poza tym, chcę spełniać zachcianki swojego męża – dodał z szerokim uśmiechem. – To chyba oczywiste. Znów miał te koszmary, a nie chcę, żeby się stresował. Przecież widzę, jaki jest spięty przed każdym koncertem.
– Kot? Spięty? Chyba żartujesz. Przecież on jest wulkanem energii – oburzyłem się, sącząc wino.
Cholera, ale dobre.
– Tak? To dziwne, bo w domu zwykle jest nerwowy. Zrobił się bardzo samokrytyczny.
– To chyba dobrze? Jest świetnym gitarzystą.
– I świetnie udaje, żebyście dali mu spokój. Ale nie chcę teraz o tym rozmawiać. Sam ci opowie. Jeśli oczywiście zgodzicie się pojechać z nami.
– Muszę spytać Senju.
– Oczywiście. Gdy już się zgodzi, co jest raczej oczywiste, omówimy plan ze wszystkimi szczegółami, dobrze? – Spojrzał na mnie tak, że znowu poczułem ciepło w dole brzucha.
– Jasne.
– Bo przygotowaliśmy z Kotem zabawę. Teraz robimy fiszki z zadaniami.
– Czyli zdecydowaliście za nas.
– Trochę tak. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli nam tego za złe – powiedział i uśmiechnął się do mnie zabójczo.
– Nie.
– Kotek na pewno się ucieszy. – Znów przesunął opuszką palca po brzegu kieliszka, a ja głośno przełknąłem ślinę.
Kotek.
– Ta napalona kurewka zawsze się cieszy. Pamiętasz, jaki był nakręcony u Yukiego? – spytałem zniżając głos, a Ren wyszczerzył się i upił wina.
– Pamiętam. Porozmawiaj z Senju.
– Jasne.
– Jak spotkania u Yukiego? – spytał nagle, a ja omal się nie zakrztusiłem.
– Nieźle, a co?
– To fajnie.
– Przestań się tak szczerzyć, nie jestem żadnym dominem.
– Nie powiedziałem tego.
– Ale pomyślałeś.
– A to już inna sprawa. – Przechylił głowę, a ja skupiłem się na jedzeniu.

Niech spada na drzewo. Jezu, oni to mają fajne pomysły. Cholera, ja tu umierałem z rozpaczy, że Yuki i Emil nie chcieli się bzykać, a Ren proponuje mi coś takiego. Pewnie ma chrapkę na moją dupę. Nic z tego.
Byłem pewien, że się zgodzisz. Nie miałem już żalu do Rena. Poza tym, Kot też chciał, a to już coś. Nie wiedziałem, że wciąż ma koszmary. Nie wiedziałem, że spina się przed koncertami.
Może to wino, może mój urok osobisty, ale gadało mi się z Renem bardzo fajnie. Był taki normalny, swojski i otwarty. Do domu wróciłem dopiero o siedemnastej. Pijany i rozochocony.
I natknąłem się na piękną kupkę Pierdzia. Pośrodku kuchni. Świetnie. Zacząłem rechotać i poszedłem sprawdzić jego kuwetę. Kurwa, jak mogłem o tym zapomnieć? Zajebiesz mnie, prawda? Więc ci nie powiem.
– Ty mały śmierdziuchu, czemu to zrobiłeś? – Skrzywiłem się i zabrałem za sprzątanie.

Gdy wróciłeś z pracy, po kupce i smrodku nie było już śladu. Wymieniłem Pierdziusiowi żwirek, potem go nakarmiłem i wymacałem. Ciągle byłem odurzony, więc pewnie będę musiał przełożyć dzisiejszy trening.
– Jak randka z Renem? – spytałeś, wchodząc do kuchni.
– Już wiesz?
– A ty nie? Widziałem na Fejsie. Mamy coś do jedzenia?
– Pełną lodówkę.
– A coś na ciepło?
– Nie. – Włączyłem Facebooka w komórce i zacząłem przewijać. – Faktycznie, jest. Ludzie nie mają nic innego do roboty. To smutne.
– Chyba tak. – Otworzyłeś lodówkę i westchnąłeś. – Kaien, co tu tak śmierdzi?
– Na pewno nie naczynia w zlewie.
– Coś śmierdzi.
– Nie wiem, to nie ja.
– Dureń. – Uśmiechnąłeś się i wyjąłeś resztki wczorajszej kolacji. – Jak było?
– Fajnie. Spotkaliśmy się tylko dlatego, że miał dla nas propozycję. To znaczy, Kot miał, ale dziś podobno szwendał się z Emilem. Ren tak powiedział.
– Aha.
– Jesteś zazdrosny? – Uśmiechnąłem się szeroko, ale pokręciłeś głową.
– Nie. Tylko... – zawahałeś się, ale po chwili wrzuciłeś pojemnik z powrotem do lodówki.
– Nie będziesz jadł?
– Nie.
– Wszystko gra? Toru cię w końcu opieprzył?
– Nie. Idę pod prysznic.
– Mogę z tobą? – Zerwałem się z krzesła.
– Nie. Idę sam.
– Senjuś, stało się coś? Jesteś zły, bo poszedłem z Renem? – zamruczałem i objąłem cię od tyłu.
– Nie jestem zły.
– Czyli jesteś.
– Nie – burknąłeś, a ja objąłem cię mocniej. – Po prostu... wiesz, trochę mi przykro.
– Nie rozumiem.
– No bo... nigdzie razem nie wychodzimy, a też bym chciał. Niby marudzisz, że nie lubisz natrętnych fanów, ale... rozumiesz. Przykro mi, że z Renem możesz, a ze mną nie. Puszczaj. Kaien.
– Kurczę, to nie tak. Po prostu... nie wiem.
– Jesteś pijany. Siłownia też odpada? – spytałeś nieco uszczypliwym tonem, a ja zacisnąłem zęby.
Cholera, miałeś trochę racji. Tylko dlaczego tak wyszło?
– Sorki, jeśli tak to odebrałeś. Jeśli chcesz, wyskoczymy jutro do restauracji.
– Łaski bez.
– Senju, proszę cię, przestań. Chcesz pogadać? – spytałem, a ty odwróciłeś się przodem.
– Nie. Idę pod prysznic.
– Proszę cię.
– Nie – powiedziałeś twardo, więc dałem za wygraną.
Kolejny foszek, świetnie.
– Na pewno bierzesz lit? – spytałem, ale pokazałeś mi faka i wyszedłeś z kuchni.
– Pięknie, kurwa, to sobie porozmawialiśmy – burknąłem i wziąłem fajki.

Paliłem na balkonie.
Nie chciałem zjebać planów na weekend, więc postanowiłem, że muszę cię jakoś udobruchać. Nie poszedłeś do drugiego pokoju. Wkradłeś się pod kołdrę, a ja objąłem cię ramieniem.
– Dobranoc – mruknąłeś, ale przytuliłem się mocniej.
– Jak mam cię ułagodzić? – szepnąłem i liznąłem cię w szyję. – Nie wiedziałem, że tak to odbierzesz.
– Smutno mi i tyle. Czuję się trochę jak powietrze.
– Wiesz, że bredzisz, kochanie.
– Nie sądzę. – Westchnąłeś i wtuliłeś twarz w poduszkę.
– Wybacz, jeśli schrzaniłem. Serio, wybierzmy się jutro do jakiejś drogiej restauracji. Niech gadają i piszą. Mmmhh?
– O czym rozmawialiście z Renem?
– O czym? – zmieszałem się, a potem pocałowałem cię w ramię.
– O czworokącie?
Parsknąłem śmiechem, ale rąbnąłeś mnie w brzuch.
– Hej, to boli!
– Wiem. Dobrze ci tak.
– Bo wymacam twoje boczki.
– Nie mam boczków.
– Podobno masz.
– Tylko spróbuj.
– Kaczusiu, naprawdę przepraszam. Po prostu Ren i Kot chcą wynająć domek w górach i nas też zapraszają. Co ty na to? – zamruczałem, gdy przestałeś wierzgać nogami.
– Czyli orgia.
– Nie wiem.
– To jesteś głupi.
– To podobno zaraźliwe.
– Ale ty jesteś wyszczekany. Hej, gdzie mnie macasz? – oburzyłeś się, ale znowu parsknąłem śmiechem.
Cholera, nareszcie. Nie znosiłem tego napięcia.
– Tam, gdzie najbardziej lubisz.
– Zabieraj łapy. Matko, nie tak mocno.
– Mogę to robić łagodniej – szepnąłem i zassałem ci płatek uszny.
– Nie myśl, że w ten sposób... Cholera. Nie! Nie wsadzaj na sucho. – Sapnąłeś, a ja potarłem członkiem o twój odbyt.
– Dlaczego nie? Przerżnę cię na wylot.
– Nie. Poczekaj! Wezmę żel. Puść mnie.
– Spoko, przecież nic ci nie zrobię. – Westchnąłem, gdy odsunąłeś się i zacząłeś grzebać w szufladzie. – Senjuś, daj spokój. Chodź do mnie.
– Nie chcesz?
– Nie. Chodź tu.

Leżeliśmy w ciszy, tylko Pierdziuś mruczał. Byłeś ostatnio trochę rozdrażniony, a ja nie wiedziałem, dlaczego. Dobra, może cię nieco zaniedbałem i będę musiał to zmienić. Tylko jak? Jutro po południu próba, potem rozmowa z Giną, później siłownia. We wtorek koncert. W środę znowu Gina i przemówienie. Westchnąłem ciężko i wtuliłem nos w twoje ramię.
Cholera.
– Zgodziłeś się? – szepnąłeś, gdy już myślałem, że śpisz.
– Ale co?
– No na ten wypad.
– A chcesz?
– A ty?
– Jeśli ty chcesz, to ja też.
– Dureń – powiedziałeś, a ja pogładziłem twoje biodro.
– Więc tak?
– Tak.
– Spoko.
– Dobranoc. – Pocałowałeś mnie w skroń, a potem objąłeś udem.
– Dobranoc, słońce.
– Tak, Toru mnie dziś lekko opieprzył. Tak leciutko – odezwałeś się po dłuższej chwili, a ja uśmiechnąłem się i poczochrałem ci włosy.
– I jak?
– Dobranoc.
– Kaczka.
– Zoofil.
– Też cię kocham.
– Śpij już, dobrano... Hej, zabierz tę rękę. Poczekaj, Kaien, nie. Grrrrr! Ty napalony idioto! Aua, nie na sucho!

85 komentarzy:

  1. Kamień no nareszcie
    Kuno skoro wełna to pisz :3

    ~SpiritNS #Furi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No witam ponownie
      Czas na mój skromny komentarz :3

      1. „Dobra, skarbie, daj z siebie wszystko. Bierz przykład z Tulku.” Tak ktoś w końcu zauważa bardziej tego kochanego TULKU :3
      2. „Poza tym, Samuel zauważył, że mam ładne poślady, a on się chyba znał na pięknie ciała? Saki też zauważyła, ale udawała, że wcale się na nie nie gapi.” On jest podejrzany, jeszcze ci na tyłek patrzy… Samuel też cie obserwuje >:( ale fakt też bym się patrzyła na dupe Kamienia #teammęskiejędrnepośladki
      3. „Na dodatek wczoraj dzwonił do mnie Xavier. Mógł napisać, ale nie, on musiał zadzwonić. Pewnie chciał, żebym czuł się winny.” Mówiłam, że wróci kutas walony… nie no lubię go, jest taki szalony pozytywnie w przeciwieństwie do pana S (naprawdę… on mnie przeraża)
      4. Nazewnictwo Yukiego jest genialne… nie no, Kaien ty to masz wyobraźnie
      5. „Yyyhhh – odezwałem się wielce inteligentnie.”Awww – odpowiedziałam równie mądrze XD
      6. „Samuel zadzwonił już w czwartek.” No zabierzcie go w końcu, no nie wytrzymam z nim XD
      7. „Nie lubiłem uprawiać seksu w trójkącie z Pierdziu. Siedział i ciągle się gapił, a ja nie mogłem się rozluźnić, a nie chciałem wyrzucać go z łóżka. Więc tylko się macaliśmy. Czasem wywalałem go do drugiego pokoju, ale zawsze miałem potem wyrzuty sumienia.” A to zboczuszek, widać też, że to u nich rodzinne (Lucek też podglądał) :3
      8. „– Nie, no co ty. W życiu.– Więc po co dzwonisz?– Bo chcę z tobą pogadać. Myślę, że spodoba ci się nasza propozycja.– Nie wątpię.– To jak, wpadniesz jutro? Chętnie wyskoczyłbym na piwo, ale z tobą chyba się nie da.– I kto to mówi.” I oni nie są spokrewnieni? Przecież prawie ten sam charakter w stosunku do siebie maja, taka rywalizacja :)
      9. „– Miau!– Mądry kiciuś – powiedziałem, pieszcząc go za uszkiem.– Co? – spytał Ren, a ja zacząłem się zastanawiać, o co mogło mu chodzić.” Ja wiem <3 <3 <3
      10. Ren i Kaien w restauracji ‘FACE TO FACE’ no nie mogę… tyle na to czekałam… kocham ich konfrontacje i myślę, że będzie ich więcej. Niech w tych górach zrobią razem coś szalonego. Jejku to będzie piękne, może się już zgodzą na wspólny sex :3 czekam na część drugą może coś o tym będzie
      11. „Ren proponuje mi coś takiego. Pewnie ma chrapkę na moją dupę. Nic z tego.” Ja ci zaraz dam nic z tego… KUNO!!! Ja chce gody samców XD
      12. „Kaczka.– Zoofil.” Ale jaki seksowny ten zoo fil :3

      Kuno bardzo mi się podobała ta notatka, a szczególnie scena w restauracji (ich rozmowy w cztery oczy są najlepsze na świecie)
      Czekam na kolejną część (może będą się ruchać) i wysyłam dużo we(ł)ny

      ~SpiritNS

      Usuń
    2. Jak to jest SKROMNY komentarz, to ja jestem mężczyzną. :d

      Dziękuję, cudowny jest <3

      Alez mi się mordka cieszy!


      1. No ba, pani mamusia musi każdego motywować, wspierać i doceniać. Chociaż Kaien też kocha chłopaków z zespołu:D

      2. Nie, Samuel nie jest gwałcicielem :D Po prostu dostrzega piękno ciała ludzkiego :D zwłaszcza jeśli naprawdę jest piękne.

      3. Biedny Xavier :D
      4. Gada, co mu ślina na język przyniesie :D
      5. Yyyhhh – odezwałem się wielce inteligentnie.”Awww – odpowiedziałam równie mądrze <3 <3 kocham cię! :D

      6. Dlaczego? :(
      7. Tak, bo takie dorastające kocurki są bardzo ciekawe świata, ludzi i ogólnie zboczone. :D #sprawdzone info :D

      8. Bo są samczykami alfa :D to znaczy, oni tak myślą.
      9. Kaien mógł to powiedzieć celowo, żeby Ren to usłyszał i pomyślał, że Kaien mówi na niego Kiciuś :D

      10. Część druga już się namiętnie pisze, tylko wymaga pewnej korekty "technicznej" :D Cieszę się, że lubisz panów "dominów" <3
      11. "gody samców" <3
      12. Bo Kaien jest hot facetem :D musi być.

      DZIĘKUJĘ CI, SPIRITUŚ, za wełnę. Zawsze się przyda <3 kolejna częć się pisze :3

      Usuń
    3. Heh ja i moja skromność powraca :3

      1. „Jak to jest SKROMNY komentarz, to ja jestem mężczyzną.” <3 <3 <3
      2. Samuel to taki typ, co jakby mi powiedział, że jestem okazem piękna, to bym mu powiedziała dziękuje i spierdalała w podskokach
      3. „Tak, bo takie dorastające kocurki są bardzo ciekawe świata, ludzi i ogólnie zboczone. :D #sprawdzone info :D” No mój to chyba wyjątek, bo ma wszystko w dupie, tylko żre i śpi (ale w sumie całkiem dobrze grzeje) XD
      4. „Cieszę się, że lubisz panów "dominów" <3” Lubię wszystkich oprócz YUTO (synonim: chuj)

      ~SpiritNS

      Usuń
    4. JAK MOGŁAM TO PRZEOCZYĆ?!
      SAMUEL MUSI BYĆ GWAŁCICIELEM, KTÓRY ŚLINI SIĘ DO ZDJĘĆ KACZUSI NA FEJSBUKU!

      Usuń
    5. No przecież mówię (piszę) że to jakiś podejrzany typ XD
      Pewnie ma jakiś ołtarz z ich zdjęciami i się do niego modli

      Ja bym do niego, ale z kijem podeszła

      ~SpiritNS

      Usuń
    6. No właśnie, też się nad tym zastanawiałam (że przeoczyłaś :D ). Bo jak to, babiszon i zero zarzutów? :D Ale Spirit czuwa! :D

      To masz dobrego, mądrego, spokojnego kiciucia.

      Usuń
  2. Zoofil :D
    Jutro dłuższy komentarz :D
    Nie muszę mówić, że czekam na opis ich wypadu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 To ty na wypad, a ja na komentarz :D

      Usuń
  3. ....bo ayami i ren wiedzą jak sie chodzi na randki
    <333 Kuno <kochanie ...dziekuje
    hihihihihihihih
    ren ...podoba mi sie twoj pomysl w 90 %
    kicia zrobiła kupke hihihiii
    zdarza sie
    a to czemu senju nie mogl postprzątac i umyc naczynia hmm
    ;333 rennnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn
    ostatnio mi sie nie sni ren --płacz
    to wesoło mają w zespole.
    hehehehhe ren
    yukiss jak tam snieg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zwykle ci się śni? :D
      Senju i Kaien sprzątają i zmywają na zmianę, ale czasem coś zgrzyta i potem nie potrafią się pogadać, co i jak :D Zdarza się.
      Tak, Pierdziuś nie będzie robił kupy do zasyfionej kuwety :D A Kaien ma nauczkę :D

      Poza tym, chodziło o to, że gdy Senju jest w pracy (a Kaien w domu), to Kaien ma pozmywać. Bo gdy Kaiencio ma sesje, wywiady czy próby to wiadomo ;)

      A prosze bardzo <3

      Usuń
    2. noo ,sni mi się.. takie jaja
      ze normalnie brak słów. tarzać sie mozna po ziemi
      turluuu
      kuno gdzie cytaty ?
      mój notes cierpi
      i ja tez,.

      Usuń
    3. Postaram się, żeby były w drugiej części :D

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm. To dobrze,t o postara sie na jutro :)
      < smark smark >

      Usuń
    2. No i usunęła :D
      A miałam napisać, że tak, ta dziennikarka jest babiszonem, ale tym niefajnym. :D
      I niech cię kupa nie przeraża w tagach. ;)

      Usuń
    3. Nie przeraza teraz kupa jest spoko.
      no dziennikarka natrętny babiszon, brzmi znajomo, chociaż w sumie ja juz nie dziennikara.
      Usunęłam bo w sumie to takie marudzenie co nic nie wnosi, wiec glupio :/

      Usuń
    4. O kupkę to ty się nie martw, wiem, że się powtarzam, ale no.
      Nie, ty jesteś upierdliwym, ale fajnym, a tamta jest upierdliwym niefajnym. A słownik w komórce poprawił mi na "nie fajną" o.O
      Może jutro ci przejdzie ;)

      Usuń
    5. No wiem, że ja jestem fajnym upierdliwym babiszonem, toż to oczywiste.

      Usuń
  5. Jak człowiek ma szansę na premię to się wyłącza z życia... Jezdem, pszybywam, pszyszedłam. :D

    "Saki mówiła, że niby zaczął się leczyć, ale nie będzie miał lekko. Częste koncerty, wywiady i imprezy temu nie sprzyjały. Ja bym tak nie mógł." - Akurat czytam książkę i oglądałam film, o gościu, który wychodził z dragów. :)

    "Gdyby nie masa, pewnie znowu upijałbym się do porzygania." - Dopóki nie doczytałam dalej myślałam, że tu chodzi o masę ludzi, w sensie że obciach w oczach tłumu. :D

    "I Chris, który podobno był hetero, ale był jego facetem." - Magia się dzieje. :D

    "Ależ mi się serce radowało, naprawdę." - Radowało! "Patrz tam, kędy wieczna mgła zaciemnia..." :D Już nic. To tylko moje skojarzenia, jak zwykle.

    "Dziękuję, pączku" - Jakby ktoś do mnie mówił per "pączku", to bym przyjebała niezależnie od kontekstu... Co to jest w ogóle za określenie z dupy?!

    "Nie lubiłem uprawiać seksu w trójkącie z Pierdziu. Siedział i ciągle się gapił, a ja nie mogłem się rozluźnić, a nie chciałem wyrzucać go z łóżka."- Przypomniała mi się książka "Trzech panów w łóżku, nie licząc kota".

    "No ludzie, ja jestem prostakiem i nie udaję kogoś, kim nie jestem." - Szczerość zawsze w cenie! :D

    "Może to wino, może mój urok osobisty, ale gadało mi się z Renem bardzo fajnie." - Skromność też w cenie!

    "Do domu wróciłem dopiero o siedemnastej." - Dopiero o siedemnastej? Trzy godziny to nie tak długo. "Dopiero" to by było "o siedemnastej dnia następnego". :D

    "– Kaczka.
    – Zoofil." - :D


    PS Podczas czytania się zagapiłam i zeżarłam z pół litra lodów. Dzięki. :(

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo, jesteś ;) i pszyszedłaś! :D

      A dobre te lody? : > pół litra, co to jest, też tak wciagam, masa musi być :D

      Cóż, też nie chciałabym, żeby mówili do mnie per pączku, ale akurat Emil jest wątły i chudy, więc może być pączkiem, na pewno się nie obrazi. :D

      "Dopiero" i 3 godziny to chodziło głównie o to, że Kaien nie planował w ogóle długo tam siedzieć z Renem. No i tylko jedli, pili i gadali :D sam był zdziwiony, że dobrze im się gadało. :D

      Usuń
    2. Jezdem i przyszedłam! :D

      Dobre, tylko twarde, bo zamarznięte porządnie. :D

      Idę ogarniać coś tam u siebie, bo napisałam jakieś 10 zdań...

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Wiedziałam, że to napiszesz. A jak nie ty, to kto inny...

      ~Arco Iris

      Usuń
  6. w pierwszej chwili jak przeczytałam początek to było takie "ee... przecież mama Kaiena nie żyje" :v mój mózg dzisiaj wymiata jak widać xD

    ale mogłaś użyć innego słowa niż "babiszon" żeby nasz Babiszon nie poczuł się urażony :>

    och, biedny zakompleksiony Kaien xD to aż rozczulające, jak on się martwi o to swoje wymuskane ciałko :3 mnie tam nie zależy ani trochę na tym, żeby miał mięśnie, ale jak chce to niech robi. chociaż nie wiem, czy poza podbudowaniem swojej samooceny cokolwiek tym osiągnie xD no, może faktycznie to, że zaczynał bardziej krytycznie patrzyć na używki i imprezy. bo to duży krok do przodu. ale tak naprawdę czy aż tak potrzebny? przecież wszyscy kochali tamtego Kaiena, który nie myślał o białku i kaloriach :D i chyba nawet wolę go takiego normalnego. niech go Kaczu nawróci! bo przecież Kaczusi to tak nie do końca pasuje. tzn mięśnie wiem, że mu pasują, ale zmiana trybu życia i hierarchii wartości w odżywianiu się/funkcjonowaniu chyba nie bardzo

    och, jak ja uwielbiam tę samoocenę Kaiena <3 na pewno ma cudowne poślady i na pewno Saki nie może od nich oderwać wzroku <3 ale mam nadzieję, że nie przyjdzie mu do głowy próbować sterydów. ale biorąc pod uwagę, że gdy Kot ćpał, Kaien nie chciał, to chyba mogę być o niego spokojna :D
    ale bardzo dobrze, że samoocena Kaiena ma się dobrze :) z pewnością mu się to przyda, a świadomość, że mimo czegoś tam, co się nam w naszym wyglądzie nie podoba, czujemy się piękni, jest przecież bardzo cenna :)

    JAK ONA MOGŁA PROSTOWAĆ KOTKOWI WŁOSY!!!
    (kradziejka!)
    TAK!! zielony irokez <3 jak ja kocham irokezy <3 jak ja kocham w ogóle piękne włosy i różne rzucające się w oczy, najlepiej oczojebne rzeczy na włosach <3 masz mnie <3

    jak ja uwielbiam, jak Kaien tak się przejmuje Kotkiem <3 jak obydwaj pokazują, że są dla siebie ważni, nawet niekoniecznie wprost sobie to okazują, ale np właśnie myślą o sobie, martwią się itd :)
    no i bardzo się cieszę, że Kotek ma się lepiej <3 ale to chyba oczywiste :D

    och, nie tak fajny jak Mans? :D czyżby ukłon w stronę Babi? :D
    kolaże - znowu Babi? :D fajnie :D

    a myślałam, że nie ciekawość tylko hormony <3 i brak umiejętności utrzymania penisa w spodniach <3
    nie ukrywajmy, że wszyscy kochamy takiego Kaiena :D
    no ale fakt, 15 lat to taki wiek akurat na takie zachwyty :D fajna ta dziewucha :D

    och, widzę, że i brzoskwinki tu wplotłaś <3 bardzo słusznie :3

    "piękny, uroczy, boski blond Senju z dziewiczą dupą" ideał według Kaiena xD najważniejsze, że Kaczuś miał dziewiczą dupę :D
    ale fakt, że Kaien musiał trochę dojrzeć do związku. i tak dziw, że tak łatwo mu to poszło :D bo przecież dość szybko sobie z tym poradził, jak już się odważył być z Kaczusiem, nie?

    DAWAJ IM JAKĄŚ BABĘ DO TRÓJKĄTA! tylko fajną!

    och, Kaien, myśl tak dalej <3 tyle zboczoności w tak krótkim fragmencie <3 i wszystko z powodu tego, że był o Kocie xD <3 kocham go <3 mam nadzieję, że jest właśnie tak, jak myśli Kaien :) ale ciekawość mnie zżera, dlaczego tak naprawdę Kotek się tak zmienił? ta sesja mu tak pomogła? jeśli tak to bardzo się cieszę. a jeśli nie i dopiero opiszesz coś fajnego, to jeszcze bardziej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra. ciekawy tok myślenia - po ślubie ludzie rżną się częściej? :D serio? xD
      no i oczywiście Kaien, który chce seksu z Renem <3 <3 <3 cóż więcej chcieć na tym świecie <3 no chyba tylko tyle, żeby zrealizował swoją zachciankę :D <3

      co do lekcji - Yuki to jest jednak przebiegły :D ale fajnie by było, jakby jednak tam do czegoś doszło :D bo przecież ewidentnie wszyscy tego chcą xD więc co ich powstrzymuje?

      Yuki jest niemożliwy <3 <3 <3
      kocham takiego napalonego Kaiena i jego podejście do bondage <3 :D wiązanie wiązaniem, ale kiedy te seksy xD absolutnie się z nim zgadzam! :D
      a Kaczuś musiał wyglądać przeuroczo <3 taki związany, jako jedyny! <3 zawstydzony, napalony... ach! <3 <3 <3

      (#off Yuki jest FN? :D )

      tak, Kaien, chcesz dwa baty, mówię ci! nawet się nie zastanawiaj, tylko pięknie wypnij dupcię :3 no dajesz, nie wstydź się :3 a potem sfistujemy Kaczusia :3 ależ to jest piękna wizja <3

      Kaien jest chyba średnim słuchaczem, nie? zamiast słuchać gadania Yukiego, to napalony zerka na Baranka i marzy o zerżnięciu Kaczusia :D

      OJEJ!! biedny rozochocony, zawstydzony Kaczuś <3 dobra, podoba mi się :33333 <3 <3 <3 <3 <3
      (chciałam pisać konstruktywnie, ale mi nie wychodzi)

      "zdesperowana Kaczka w akcji" chcę zobaczyć tę minę <3
      ...i Yuki-kusiciel <3
      dobra, mam chcicę. znowu. #pms to zło

      pulpecik <3 i Kaczuś nie mordował za to? :D

      och, niegrzeczny Baranek :3 pewnie Yuki go za to ukaże? :D ten to ma słabą wolę <3 tzn wiem, że to tak nie do końca, ale no rozumiesz :D

      napalony Kaien <3 jak ja go rozumiem <3 (szczególnie dzisiaj)
      no ale co tu się dziwić, jak to tak bez seksu? szczególnie dla kogoś, kto żyje w takim seksowym związku jak Kaien z Kaczusiem <3

      rozwala mnie w tym rozdziale różnorodność określeń na Yukiego xD

      że co? serio? taki układ? xD

      och, jak Kaien kocha Kaczusia <3 całego <3 i tego uległego słodziaka i tę pewną siebie Kaczkę <3
      "Znowu poczułem przyjemne ciepło w dole brzucha" a ja naiwna myślałam, że Kaienowi zrobiło się ciepło na serduchu, że ma taką fajną Kaczkę :( a to tylko w dole brzucha
      #romantyzm lvl Kaien

      właśnie - dołączam się do pytania Kaiena - na następnej lekcji będzie seks? no nie daj się prosić... dawaj, niech się rżną <3 wszyscy ze wszystkimi <3

      "Gdy miałem wenę, to miałem też chcicę" podoba mi się ten tok myślenia :D no i skąd ja to znam xD

      Usuń
    2. ŻADEN PRYMITYW! też chcę trójkąt! :D wiem, jestem dzisiaj nieznośna
      bardzo dobrze, że dałaś Saenowi Daniela <3 jemu też się trochę dobrego należy <3

      no i cukier <3 wszyscy są szczęśliwi, wszystko się układa :3 :D
      no dobra, wiem, że nie wszystko. szkoda, że Kaien nie ma więcej czasu dla Kaczusia :( no i z zespołem też nie wygląda kolorowo, skoro tylko Kot czuje podobnie jak Kaien

      Kaien nie chce deprawować Pierdzioszka? :> a może się wstydzi? :D och, biedny <3

      "Lubiłem pulpecikowate kotki." i chyba nie tylko kotki :D

      co z Kaczusiem? :( dlaczego się tak zachowuje? :(

      aż mi poślady podskoczyły, jak się domyśliłam, że będzie czworokąt <3 <3 <3 <3 <3
      DAWAJ!!! :D
      no pewnie, pomysł Kota, żeby przypadkiem nie wyszło na to, że Ren też by chciał xD samiec alfa jeden xD
      ale "same fajne pomysły" brzmi dobrze :D ciekawe, jakie jeszcze te pomysły były :3

      fajnie, że udało im się rozmawiać jak ludzie, bez warczenia i samcoalfowania :) tak beztrosko
      "A to bezczelna dziwka – rzuciłem i zacząłem się szczerzyć." <3 piękne <3 i to wprost do ucha Rena <3 <3 <3
      FLIRT!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 świat się kończy <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      dlaczego z Kaienem nie da się wyskoczyć na piwo? chodzi o białko? o to, że jest sławny? o to, że są dwoma samcami alfa i Ren się obawia, że w sytuacji konfrontacyjnej mogą przyciągać zbyt wiele uwagi? o to, że Ren się boi pokazać z nim publicznie?

      że co?! oni we dwóch w restauracji?! ale że jak?! bez sensu... to piwo albo kawa są złe? :(

      ale fajna ta ich rozmowa <3 taka lekka, bezpośrednia, z docinkami ale niezłośliwymi <3 fajnie, że NARESZCIE potrafią ze sobą rozmawiać jak ludzie <3 może jeszcze wyjdą na kumpli :D

      ach, rozmowa w łóżeczku <3 nawet takie przekomarzanie się może być urocze :) no i dobrze, że Kaczuś zebrał się na taką szczerą rozmowę. a Kaien z pewnością go wesprze, nie wierzę, że mógłby tego nie zrobić. nie po tym, co razem przeszli przez tyle czasu

      też kocham boczki Kaczusia i też mi smutno, że tak bardzo się przejmuje tymi skutkami ubocznymi, ale z drugiej strony to rozumiem. bo przecież też chce być atrakcyjny, tym bardziej, jeśli ma takiego faceta. no i martwią mnie te humorki :( to na pewno były tylko problemy w pracy? powiedz, że tak i Kaien tylko panikuje!

      biedny zagubiony Kaien w restauracji <3
      to na cholerę się tam pchał, jak się nie potrafił tam odnaleźć? xD

      ach te nasze samce alfa <3 muszą się popisywać, chorzy by byli bez tego xD wpatrują się sobie w paczaje i czekają, który pierwszy się ugnie. niemożliwi są <3

      czyli jednak Kotek udaje :( biedny Kić :(
      bardzo dobry pomysł z tymi górami <3 niech odpoczną i niech się bzykają jak króliki <3 i niech robią masę innych zboczonych rzeczy <3

      Usuń
    3. fiszki? a to zgapiarze xD a Ren wie, że Kaien i Kaczuś mieli karteczki?

      Kaien-domin, tak, na pewno xD ale niech się uczy od najlepszych :D czyżby Ren miał jakieś plany edukacyjne związane z Kaienem? :D w sumie to brzmiałoby jak ciekawy pomysł. no i Ren+Kaien <3 kurczę, dawaj, niech Ren czegoś uczy Kaiena! :D na pewno będzie zupełnie inna atmosfera niż z Yukim :D

      "Pewnie ma chrapkę na moją dupę." no mam nadzieję, że tak właśnie jest i że dorwą się do swoich prawie nietykalnych tyłeczków siebie nawzajem <3 i niech ich maleństwa patrzą i ślinią się, że taki cudowny numer w końcu się udał <3

      czyżby jednak Kaczuś wyczuł kupkę Pierdzia? może jakąś ukrytą?

      ojej, ale smutno się zrobiło :( biedny Kaczuś, ma trochę racji, co tam trochę, ma dużo racji w tym, co powiedział Kaienowi. niby wiadomo, że Kaien nie chciał, nie pomyślał, że Senjusiowi pewnie jednak coś dolega, ale mimo wszystko to takie smutne, że tak wyszło :/

      "Podobno masz." o, to jest właściwa odpowiedź! :D jestem dumna z Kaiena <3 niby jest poruszenie tematu, ale takie, że "twierdzisz, że coś tam masz, ale ja tam nic nie widzę" <3

      to Kaczuś chciał w końcu czy nie chciał? bo ja się pogubiłam
      ja tam chciałam :(

      A JEDNAK!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      Usuń
    4. bo ren i ayami lubią dobre jedzenie
      14 pora obiadu
      to akurat
      a piwo bardziej na kolacje

      Usuń
    5. Bo Kaien ma serce w okolicach fiuta. Znaczy - nie, że myśli i czuje fiutem, ale po prostu taka wada genetyczna, że ma je nisko.
      Na pewno tak jest.
      < zazdrości dlugiego komentarza i otwiera focuswritera. >

      Kocham cie za to współczucie i miłość do Kaczki i za Senjusia"

      Usuń
    6. Jaki długi, piękny, szczegółowy i wartościowy o.O :3 aaaaaawwwwww^^

      E tam, Babiszon jest tylko jeden. :D nie będę się przecież obrażać o każdą kunoichi w opowiadaniach yaoi (zwłaszcza tych fanfikowych) :3

      Nie moge ci odpowiedzieć na to pytanie (dotyczące Kaiena, jego fascynacji siłownią i zmianą trybu życia), bo to byłby bardzo duży spojler ;) Ale musisz w niego wierzyć :D

      aaaaaawwww, to mnie zaskoczyłaś, że lubisz irokezy w szalonych kolorach <3

      Mans to nie miał powiązania z babiszonową miłością do niego ;) ale kolaże akurat chciałam dać i przyznam, że też mi się kojarzą z Babi :)

      a myślałam, że nie ciekawość tylko hormony – to chyba też :D

      O właśnie, akurat brzoskwinki to mi się z tobą kojarzą :D

      Tak, bo on dojrzewał ogólnie do związku, nie do tego, że nie jest hetero. ;)

      Kotek ogólnie już trochę się zmienia, to znaczy, już mu lepiej, ale czasem bywa zestresowany (o czym wspominał Ren). No i obiecałam, że on rzuci się w wir uciech cielesnych.

      Czy rżną częsciej po ślubie to nie wiem, to nie mój tok myślenia, tylko Kaiena :)

      wiązanie wiązaniem, ale kiedy te seksy xD absolutnie się z nim zgadzam! :D – tak się cieszę! <3 bo mam dokładnie takie samo podejście :D <3

      Tak, Yuki jest FN ;)
      No i będzie ta obiecana kara (numer dwa) dla Emila ;) Emil ogólnie stara się być grzeczny i posłuszny, ale czasem mu nie wychodzi. Nawet jemu :D kiedyś w bloxowej notce (w czworokącie) też doszedł zbyt szybko, a Yuki go potem musiał ukarać ;)

      A wzmianka o dwóch batach też dla ciebie :D

      Tak, Kaien jest średnim słuchaczem :(

      dobra, mam chcicę. znowu. #pms to zło <3 <3 ooooohhhh^^ <3 też mam pms, ale nie mam chcicy :(

      Pulpecik i brak mordu, bo Kaczuś już nie miał nic do gadania :D

      Różnorodność określeń na Yukiego głównie po to, żeby tok myślenia Kaiena nie był zbyt: 1. poważny 2. nudny 3. wulgarny :D Bo niby był napalony, ale jak zwykle podchodził do tego na luzie :D

      dawaj, niech się rżną <3 wszyscy ze wszystkimi <3 NO NIE? :D

      i chyba nie tylko kotki - no, kaczuszki też :D i baranki, ale baranki są wątłe :d

      Kaczuś ma lekkie odchyły, bo od czasu do czasu (przecież nie bierze litu, to znaczy, sam zmniejszył dawkę, więc jest trochę niestabilny) miewa stany mieszane. Ale nie, nie planuję go dręczyć (na razie :D)

      Usuń
    7. aż mi poślady podskoczyły, jak się domyśliłam, że będzie czworokąt <3 <3 <3 <3 <3 – mówiłam, że będzie coś, co na pewno ci się spodoba ;) już do tego dojrzeli :) le trochę im to zajęło.

      Nie, to serio był pomysł Kota :D bo on jest teraz (znowu) napaloną kurewką :)

      Raczej chodzi o to, że Kaien jest sławny (a teraz już Ren również). Bo Kaien nie wychodzi nigdzie z Kaczusiem (ewentualnie na zakupy po pracy :D #rozdawanie autografów) ani z Kotem. W notce Kota trochę wspomnę o tym, że Ren też jest teraz w centrum uwagi, co niekoniecznie musi mu się podobać. No ale generalnie chodzi o to, że oni chcą mieć spokój i nie lubią gromadek natrętnych fanów.

      Ren nie wie, że Kaien i Senju mieli karteczki ;)
      Gdyby Ren miał czegoś uczyć Kaiena, atmosfera na pewno byłaby inna, bo jednak oni mogą na siebie lecieć. ;)

      czyżby jednak Kaczuś wyczuł kupkę Pierdzia? może jakąś ukrytą? - mamusia wszystko wyczuje :D :D :D nie, mam nadziejję, że ukrytej nie było :D

      ha ha :D :D :D Kaien widział te boczki (bo teraz zostały 2 kg z czterech), ale po prostu mu nie przeszkadzały :D

      Jak widzisz, chciał :D

      Rety, raz jeszcze: dziękuję za naprawdę szczegółowy i konstruktywny komentarz <3

      Usuń
    8. Właśnie, też bardzo się cieszę, że rozumiecie obawy Senju i to, że było mu przykro po tym, jak zachował się Kaien. Bo niby nie zrobił nic złego (naprawdę), ale wyszło jak wyszło i Kaczowi zrobiło się smutno i przykro :(

      Usuń
    9. Ja natrętnego babiszona, zachwyt Mansem i kolaże odebrałam jako przejaw miłości do mnie, ale to egocentryczne.
      < wyobraża sobie podskakujące poślady Lex >

      Może aien jest tłuszczofilem jak ja i lubi miętosić drobne nadmiary ciałka?

      Usuń
    10. Babiszon już zawsze będzie mi się kojarzyć z tobą :D
      Kolaże tak samo, więc tu macie rację :D
      No i Mans, chociaż pisząc o zachwycie Kaiena nie miałam na myśli miłości Babi do Mansa, ale wiem, że go lubisz :D

      Drobne nadmiary ciałka <3 :D Kaien chyba lubi wszystko :D

      Usuń
    11. #to zdziwienie, że Marchew umie czasem napisać coś poza serduszkowaniem ^^

      kocham irokezy <3 chociaż wolałabym czerwony od zielonego :D

      cieszę się, że kojarzę Ci się z brzoskwinkami ^^

      o, to dobrze, bo myślałam, że Ty ogólnie masz fetysz bondage :D

      no, pamiętam tę scenkę <3

      a dziękuję <3

      to ja chyba wolę pms z chcicą :D

      tak, dawaj seksy! :D

      no właśnie, Kaien chyba lubi wszystko, co słodziutkie i urocze :3 z kaczuszkami na czele :D

      no mam nadzieję, że nie będziesz dręczyć Kaczusia <3 przynajmniej w najbliższym czasie

      warto było czekać!! <3 <3 <3

      kocham napalonego, zboczonego Kicia <3

      rozumiem, chociaż trochę szkoda, że przez to nie mają życia. może trzeba im ogarnąć jakiś bar dla vipów, żeby mogli iść spokojnie, jak ludzie, na piwo a nie do żadnej wymyślnej restauracji, w której by się nie umieli odnaleźć (poza Renem)?

      ach, to instynkt macierzyński się w Kaczusiu odzywa <3

      no i dobrze, niech lecą! :D ale nie wierzę, że Ren nie imponuje Kaienowi :D

      rozumiem. i dobrze, że mu nie przeszkadzały. boczki są sekśi <3

      biedny smutny Kaczuś :( może jak Kaien się nim dobrze zajmie to będzie mu lepiej <3

      Usuń
    12. Że babiszon to rozumiem, ale że kolaże to ciekawe w sumie :)

      Cieszę się, że Mans jest najfajniejszy <3

      Lubi wszystko, ale uwielbia tylko Kaczuszkę. To nie pytanie, to fakt.
      Mam nadzieje ze mimo że żałuje zwiazku z Risą to nie chcialby cofnac zwiazku ze swoim blaszkodziobem

      Usuń
    13. Hm, czy ja wiem, czy zdziwienie, raczej zachwyt? :D
      Tak, ja ogólnie lubię bondage, ale czy fetysz? Chyba nie :d Fetysz to w moim rozumowaniu coś, bez czego nie osiągamy podniecenia i orgazmu :) to jest raczej fetysz Yukiego :D i Emila. Ja po prostu lubię, ale tak jak ty, wolę, jak takie "zabawy" kończą się seksikami :D

      No, marchew od brzoskwinki niedaleko pada :D jedno jest warzywem, a drugie owocem :D


      Pomysł z barem świetny, ciekawe, kogo jeszcze by tam wpuszcali :D mogliby to zorganizować jak w sylwestra :D

      O właśnie, słuszna uwaga - dobre "zajęcie się" bardzo pomaga Kaczusiowi :D




      Ano własnie, kolaże ;)
      Nie przeczę, kocha, wielbi i czci tylko Kaczuszkę :D
      Nie, on po prostu nie nie lubi Risy i tyle :D

      #blaszkodziob <3

      btw czytałam o tych dziubaskach i dzióbaskach i okazało się, że dzióbaski powstały od spijania sobie z dzióbków, a dziubaski - od dziobania (wymiana o-->u), więc jak powiesz do kogoś ty dziubasku, to może się obrazić ;)

      To samo miałam z aua. Bo brzmi dziwnie i powinno być au (ale kojarzy mi się z wyciem do księżyca), a ała jest niepoprawne, bo to fonetyczny zapis :D i bądź tu mądry.

      Usuń
    14. chciałam znaleźć jakiś sok marchwiowo-brzoskwiniowy, ale nie udało mi się bez żadnych innych dodatków xD

      można :D trzeba by zrobić jakąś listę albo podział :D

      no właśnie zauważyłam, że Kaczusiowi takie metody bardzo pomagają :D

      od początku wiedziałam, że "dzióbaski" dla mnie wyglądają jakoś lepiej :D

      to dziubaskiem może być Senju jak jest zadziorną Kaczką <3

      no Kaczki niestety nie wyją do księżyca :D więc raczej nie będzie au :D
      co jest nie tak z aua?

      Usuń
    15. O, faktycznie, dziubas pasuje do Senju :D

      Chociaż słownik podkreśla mi oba.

      Naprawdę, za pomysł z barem jestem bardzo wdzięczna, podoba mi się, chyba coś wymyślę :D

      Ja lubię marchwiowy z dodatkami :D

      Nie, wiem, co jest nie tak z aua, może nadmiar samogłosek? :D

      Usuń
    16. Ja myslę, że taki bar Kaiena mógłby po pewnym czasie i tak wkurzyć, gdyby ciągle chodzili tylko tam, bo to nadal by było trochę jak taki deptaczek więzienny - niby możesz wyjść na dwór, ale no chyba kurwa jednak nie :D.
      Ale może lepsze to niż nic.

      Ja ogólnie lubie soki takie w dużych szklanych butelkach marchewo-jakieś.

      Usuń
    17. Też lubię w dużych szklanych!

      To mógłby być bar dla wybrańców :D znaczy, nie tylko dla członków zespołu i ich znajomych, ale też jakichś innych "zaufanych" osób. Pewnie z czasem by się rozrósł. Może Kaien by go kupił potem? :D

      Usuń
    18. Tak <3 Ja je zawsze wypijam za jednym razem :D.

      No wiem, ale to w sumie nadal by był ten sam bar, więc taki trochę dodatkowy pokój w mieszkaniu. Znaczy - fajnie jak na taką ich "bazę", ale nie wyobrażam sobie takiego miejsca jak na coś, gdzie Senju z Kaienem regularnie chodzą na wieczorki we dwoje :P.

      Usuń
    19. "Wieczorki we dwoje"? To znaczy? :D
      Chodziło mi raczej o takie "bezpieczne" miejsce bez hejterów i natrętnych wielbicieli (głownie nastoletnich fanek). Kiedyś Adrian i Miles chodzili do takich fajnych klubów, ale tam były też pewnego rodzaju "darkroomy", gdzie można było się bzykać.
      Ogólnie chodzi o taki przyjazny bar :) O, Abel mógłby tam pracować! :3

      Usuń
    20. To ja myślałam, że to taka baza-bar z różnymi luksusami i udogodnieniami, specjalnie zaprojektowanymi pod ich zachcianki, gdzie mogliby sobie chodzić i zapraszać ludzi i urządzać imprezji i nikt nieproszony by tak nie wchodził.
      No bo w takim miejscu to faktycznie, to by było jak dodatkowy pokój i jakby Kaien zabrał tam Kaczu na 7 z kolei randkę to mogłyby mu opaść skrzydła :P

      Usuń
    21. ja myślę, że to ogólnie mógłby być po prostu jakiś bar "dla vipów". taki, żeby po prostu ważni sławni ludzie też mogli się pobawić, a była zachowana pełna dyskrecja :D

      Usuń
    22. Aaaa. Ale taki zwykły, nie ze do seksu czy coś? Bo jak do seksu to już mi się kojarzy z jakąś wylęgarnią miłośników scatu albo wielbicieli nastoletnich prostytutek :P

      Usuń
    23. Ja miałam na myśli zwykły bar, gdzie się pije. :D

      Usuń
  7. Dla mnie dziubaski wyglądają lepiej, ale cóż.

    Dlatego lepiej jest "KURWA BOLI!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie czym poza bdsm w którym Yuki też siedzi Ren miałby imponować Kaienowi?

      Usuń
    2. Wyglądają lepiej, bo widoczne częściej spotykałaś się z tą formą ;)
      Ja ie napisałam, że Ren imponuje Kaienowi ;)

      Usuń
    3. No wiem, ale Lex pisała, a dla mnie poza byciem fajnym panem szepczącym zboczone słówka Ren jest w sumie po prostu spoko, ale nudny :P

      Usuń
    4. Na razie Kaiena raczej "martwi" to, że przestał się spinać i czuje, że Ren go trochę (!) pociąga. To znaczy, nie że chce się na niego rzucić, ale i tak przeszedł już samego siebie :D

      Usuń
    5. Ale to nie tak, że Ren pociąga go jakoś niesamowicie bardzo, tylko, że po prostu ruchnąłby go jak wszystkich innych przystojnych facetów, z tym, że jako, że Ren to Ren i w dodatku TEN Ren, to Kaien poświęca temu zjawisku więcej uwagi?

      Usuń
    6. Ren na pewno pociąga go bardziej niż trochę (dlatego jest wykrzyknik) ;)
      Gdyby to nie był TEN Ren (chodzi o przeszłość), to Kaien już dawno sam zaproponowałby bardziej dobitne seksy (anal). Ale on nie chce ulec (dać dupy Renowi). W ogóle nikomu nie chce ulec. Saen był wyjątkiem, bo Kaien był wtedy w dobrym nastroju, poza tym, bardzo go błagali, więc nie mógł odmówić, no i on lubi Saena i nie uważa go za jakiekolwiek "zagrożenie".

      Usuń
    7. Czyli gdyby nie "TENość" Rena to Kaien by mu oddał swój krater rozkoszy? O.o
      Teraz to chyba tym bardziej by Saenowi pozwolił.

      Usuń
    8. Nie wiem, czy by oddał, ale na pewno pozwoliłby i chciałby się macać i lodzikować dużo wcześniej :) No i rozważyłby próbę zdominowania Rena :D Moooooże, ewentualnie w zależności od nastroju pozwoliłby mu się bzyknąć.
      Tak, też myślę, że pozwoliłby Saenowi.

      Usuń
    9. Nie wiem czy wyobrażam sobie taki nastrój.

      Usuń
    10. Dragi+morze alkoholu? :D

      Usuń
    11. 40 stopni gorączki, bezludna wyspa i godzina do końca świata?

      Usuń
    12. Ale ucięty że jako groźba? :D

      Usuń
    13. Nie, że sam nie mógłby wyruchać Rena.

      Usuń
  8. Dobra, w związku z tym, że nie wyobrażam sobie teraz pisania długiego komentarza, to żeby nie zostawiać notki i ciebie z niczym to postanowiłam, że będę w ciągu dnia wrzucać małe komentarze odnośnie różnych tematów, zaczynając od najważniejszych do najmniej ważnych, to taka improwizowana forma, nie żeby miało zostać tak na stałe, ale nie chcialam opuścić kolejnej notki no i ogólnie ja lubię komentować. Tylko teraz nie bardzo to sobie wyobrażam w dłuższej formie.

    Więc na pierwszy ogień - EMIL.
    Emil bardzo mnie zaskoczył tym jak go poniosło i jak... zdominował? :D Kaczusia. Chyba wsyztskich zaskoczył. Ale no, Emila w ogóle bardzo trudno chyba, przynajmniej mnie, interpretować jako ktogoś innego niż... Emil. W sensie - jak się myśli, że Emil jest dorosłym normalnym facetem to jakoś nie pasuje, z drugiej strony bycie typową małą uroczą maskotką jakoś też do końca nie pasuje mi do Emila, więc Emil jest po prostu Emilem :P. I dotychczas kojarzył mi się z kimś, kto dochodzi i nakręca się wtedy, kiedy Yuki mu na to pozwoli. A tu proszę, ale się wykozaczył. I to jeszcze wypadło niesamowicie przy tym, że Emil jest taki wytresowany i nauczony posłuszeństwa i w ogóle i prędzej spodziewałabym się, że to Kaien rzuci się na Senjusia, pokaże faka Yukiemu i zacznie ruchać kaczą dupę albo że Senju się wkurwi, rozerwie liny, złapie Kaiena i Yukiego za dupy i zerżnie ich jak młode topole. A tu Emil. Spokojny, oipanowany Emil nie wytrzymał. Kto by pomyślał? Z jednej strony bardzo mi się podobało jak wbrew Yukiemu i ku zaskoczeniu Yukiego Emila poniosło, ale z drugiej strony Emil, którego poniosło cokolwiek to trochę jak nie Emil :D. I teraz w sumie zauważyłam, że on jest tak spokojny że trochę odrealniony. Nie, że to źle, czy coś, ale no. No.
    Nie mam pojęcia czy cokolwiek z tego ma sens.
    Ciekawa jestem, czy Yukiemu podobało się to, jak go poniosło.

    „Matko, przestańcie trzepać jęzorami, lepiej trzepcie mi kutasa” - Zadziorna Kaczka jest cudowna <3
    A Pączek też jest uroczy i cudowny. Ktoś mógłby tak na mnie mówić. Ciekawa jestem czy Emil czasem pieszczoszkuje Yukiego jak Kot z tym "mężusiem Renusiem"./

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Emil był najważniejszy? :D (zaczynając od najważniejszych do najmniej ważnych)
      Widzisz, to wygląda dziwnie, bo zwykle Emil jest właśnie taki, jak napisałaś, ale wspominałam już Leks, że czasem go ponosi. Rzadko, ale tak. :)

      Emil może pieszczoszkować Yukiego :3

      Usuń
    2. Nie, ale akurat teraz Emil mi przyszedł do głowy i chciałam popisać o Emilu, a nie chciałam zostawiać go sobie na długi komentarz, który nie wiem czy napiszę. I w końcu może bym sie nie wygadała w ogóle.

      A to ciekawa ciemna strona Emila. Ale serio, prędzej spodziewałabym się tego, że Kaien się wkurwi i z desperacji nasadzi się Kaczce na Kutasa, niż ze Emila poniesie. Emil jest taki mało nośny.
      W ogóle to ciekawa jestem, czy kiedykolwiek ktoś doprowadzi do tego stanu, że Kaienowi będzie wszystko jedno, jak zostanie zaspokojony, byle był/.

      "Mój słodki dominuś"

      Usuń
    3. Ale to dobrze, że Emil cię zaskoczył. W jednej z notek na bloxie (czworokąt) też go poniosło :D
      "ciemna strona Emila"... "mój słodki dominuś"... "masakrujące dłonie Yukiego"...
      Myślę, że co do Kaiena, to całkiem możliwe, że on akurat jest z tych, co łatwo się podniecają. Z tym że to on woli kontrolować sytuację. Ale nigdy nic nie wiadomo.

      Usuń
    4. No, zaskoczył. A to muszę poczytać stare czworokąty z nimi.
      No on szyko sie podnieca, w sumie toc ciekawe zostawienie, bo Kaczu się niecierpliwił i myślał, że Kaien zgadał się z Yukim i nie chcą się ruchać ani wracać do domu i się ruchać, tymczasem Kaien też jest napalony jak na pierdolę :D. Oni są obaj bardzo niecierpliwi, jak dupa prosi to trzeba wsadzić <3 Żadne tam gierki i budowanie napięcia :D

      No wiem, dlatego to raczej duże wyzwanie by było.

      Usuń
    5. Tam miało być: to całkiem możliwe, BO on akurat jest z tych, co łatwo się podniecają, nie *że.
      Tak, ponieważ Kaien i Senju są sofcikami, którzy tylko próbują różnych ciekawych rzeczy w seksie, ale to nie znaczy, że musi się im to podobać. Oni wolą uprawiać seks niż o tym gadać albo prowadzić jakieś gierki. Nawet jeśli Kaien probuje być dominem i dręczy Senju, to i tak w końcu go wyrucha. A Yuki może znęcać się nad Emilem, budować napięcie, związywać go albo rozpieszczać i pieścić, ale niekoniecznie pozwolić dojść (coś takiego było w jego shocie).

      Ren np. buduje napięcie, ale też w końcu musi wyruchać Kota. Chociaż to nie tak, że "musi", raczej chce.

      Ale Kaien i Senju MUSZĄ się ruchać. Nawet jeśli to tylko bondage, flirt, macanki wieczorne (które nakręcają) itp. Oni po prostu w ten sposób okazują sobie miłość. :)

      Usuń
    6. Kocham ich, że są tacy napaleni <3.
      Pamiętam jak Kot zachwycał się tym momentem, kiedy Ren traci kontrolę i już musi rżnąć <3 Ja lubię jak Ren "musi".
      Ale faktycznie, Yukiemu chyba wystarcza ręka w dupie Emila czasami.
      A Kaien to nawet robienie pizzy musi stosownie zakończyć :D

      Usuń
    7. Ren hamuje się z innego powodu niż Emil, to chyba oczywiste. Ale tak ogólnie Ren po prostu chce skupić się na przyjemności Kota, więc często musi się kontrolować, chociaż też chętnie by popłynął. Ale na pewno będą jeszcze takie momenty ;) : >

      Miałam kiedyś opisać pewną scenę Kaiena i Senju (dla niektórych prawdopodobnie niezbyt przyjemną, nie, nie piss), ale nie wiem, czemu tego nie zrobiłam. Może kiedyś :D

      Usuń
    8. Czekam na niemogącego nad sobą panować Rena <3
      Przy takim Kotku to i tak cud, że nad sobą panuje <3. No bo Kaien przy Kaczu to wiadomo - nie panuje :D

      A dla mnie też nieprzyjemną?

      Usuń
    9. Dla ciebie raczej neutralną i raczej śmieszną (nie obleśną). :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Śliczny jest <3 To ja dziękuję <3

      Usuń
  10. Yuki, Yuki, Yuki, Yuki... ja tego faceta po prostu kocham, uwielbiam, wielbię... :D. Wiem, że to notka Senju i Kaiena, no ale YUKI :D.

    Wiem, wiem, słabo, krótko, nie tak jak ja mam to w zwyczaju, ale... YUKI i Bondage, no to jest to co uwielbiam... Nawet nie jestem w stanie myśleć o innych elementach notki, nie... jestem w stanie myśleć o:
    1. Czworokątach YUKI, Emil, Kaien, Senjiu
    2. Wypadzie Ren, Kot, Senju i Kaien
    3. NO I: karze dla Emila... żądam czegoś sadystycznego, bo mam ciągły niedobór tego... (Mój Sho nadal pieści się z Natanielem, i ja żądam hardów :D)

    Wiem, że krótko, no ale jeszcze raz YUKI <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nie było:

      Numerem 1 nadal jest REN, ale YUKI zajmuje szlachetne drugie miejsce (może znów jakieś wspólne seksy, tylko niech teraz Yuki zerżnie Rena :D - prośba - nawet jako wspomnienie przeszłości, albo niech Kot zerżnie Rena :D - może te karteczki będą miały coś w tym stylu - ale Ren by umarł, gdyby działo się to na oczach Kaiena :D)

      Usuń
    2. Och, Yuki na drugim miejscu <3 Myślałam, że Kot :D
      Myślę, że Kaien też by umarł, gdyby to Ren miał go bzykać na oczach Kota i Senju :D chociaż... kto wie < milczy tajemniczo >

      Tak, te ich "spotkania" trochę się różnią, bo np. Kot i Senju widzą, że Kaien może lecieć na Rena, a na Yukiego już nie :D

      No ba, bondage, lubię, przecież wiesz <3

      Będzie też shocik z karą dla Emila, ale nie obiecuję hardów. Hardy będą w kolejnym jego shociku.

      Dziękuję za emocjonalny komentarz :D

      Usuń
    3. Myślę, że Kaien też by umarł, gdyby to Ren miał go bzykać na oczach Kota i Senju :D chociaż... kto wie < milczy tajemniczo
      <3<3<3

      Hardy będą w kolejnym jego shociku.
      Pragnę <3<3<3

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników