Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

środa, 18 stycznia 2017

Katharsis, czyli o moim bezgranicznym zaufaniu do Rena

KittyKot.doc

Za oknem było słonecznie, ale zimno i mokro. I szaro, bo cały śnieg stopniał. Stałem i gapiłem się przed siebie. Dziś w nocy znowu miałem koszmar. Hoshi mówił, że to moja podświadomość. Różne niedokończone sprawy i takie tam.
Ale ja nie wiedziałem, co oznacza i takie tam. Bo skąd mogłem wiedzieć? Myślałem, że terapia pomoże mi się z tym uporać. Dobra, to zaledwie dwa miesiące, ale przecież bardzo się starałem. Czasami traciłem wiarę w siebie. Chciałem rzucić wszystko w cholerę, poddać się rozpaczy, zamknąć w czterech ścianach i... nie wiem, zniknąć? Po prostu przestać istnieć. Gdy byłem sam w domu, kładłem się na łóżku i zamykałem oczy. Wyobrażałem sobie, że jestem innym Kotem. Czy gdyby Yuto mnie nie porwał, byłbym teraz inny? Czy Ren byłby moim mężem? Może zrobił to ze strachu, że mnie straci? Czy stałbym teraz na scenie? Flirtowałbym z fanami? Brał udział w sesjach zdjęciowych? Byłbym wygadany, beztroski i wesoły? Taki stary, radosny Kot, nie? Kot, którego wszyscy kochali.
Ten występ dał mi kopa. Przez chwilę poczułem się znowu sobą, a po tym pocałunku z Kaienem musiałem ocierać łzy szczęścia. Kurde, to było takie wspaniałe. Ta nostalgia, szał, upojenie. Poniosło mnie. Zrozumiałem, że nie mogę bez tego żyć. Wystarczyło tylko wejść na scenę i już wiedziałem, że to moje powołanie. To właśnie chciałem robić. Zawsze. Dlatego tak harowaliśmy z Kaienem. Od samego początku. Dlatego znosiliśmy humorki Dana, bo był zajebistym frontmanem. Bez niego nie osiągnęlibyśmy takiego sukcesu. Mieliśmy teraz cudowną ekipę. Czułem się na swoim miejscu. Światła, okrzyki, oklaski i piski były tym, czego potrzebowałem. Czułem, że drżę z podniecenia. Wszystko mi wirowało przed oczami. To było cudowne uczucie. Chciałem, żeby trwało wiecznie.
Czekało nas teraz sporo koncertów. Chciałem dać z siebie wszystko. Fani nas kochali. Wiedziałem, że skupiali się na mnie. I trochę na Danie i jego smrodku. Już dawno olewałem homofobiczne i obrzydliwe komentarze. Nie obchodziło mnie to. Najważniejsze, że nikt nie nachodził Rena. Mój kochany mężuś powiedział, że ten nowy szef (czy tam właściciel redakcji) jest chyba w porządku. Chyba. No właśnie. Może to tylko cisza przed burzą. A może Ren nie chciał mnie martwić?
Dobra, powinienem się teraz skupić na próbach.

Stałem na balkonie i gapiłem się w niebo. Było takie czyste i jasne. Paliłem i pogrążałem się w myślach. Znowu bałem się zasypiać. Miałem wrażenie, że terapia nie przynosiła już efektów. Ciągle wałkowaliśmy to samo, a nic się nie zmieniało. Odkąd wróciliśmy z Renem z podróżny poślubnej, prawie co noc miałem koszmary. Nie były tak okropne, ale pozostawiały niesmak. No i bałem się, że Ren w końcu pęknie. Na pewno miał dość. Lubiłem z nim spać, ale czasem budziłem się w nocy i szedłem do drugiego pokoju, żeby go nie męczyć. Musiał przecież co rano wstawać do pracy.

Od kilku dni dojrzewała we mnie pewna myśl, ale nie miałem pojęcia, jak Ren to odbierze. Sam jeszcze nie wiedziałem, jak to rozegrać. Na ostatnim spotkaniu Hoshi powiedział, że zbyt mocno próbuję wszystko (i wszystkich, w tym siebie) kontrolować, przez co nie umiem się rozluźnić i skupić na terapii. I ogólnie na życiu. Dziwne, bo nigdy nie byłem perfekcjonistą. Ale faktycznie od tego porwania nie byłem już sobą. Wszyscy to wiedzieli, fani też. Nawet ja nie wierzyłem, że będzie tak, jak dawniej. Nie wróci już ten naiwny, wrażliwy, beztroski, uroczy Kot. Teraz byłem spięty, nadwrażliwy i chyba miałem paranoję.
Ale pracowałem nad tym. Było całkiem nieźle. Chyba.

Dowiedziałem się, że Abel i przystojniak Chris są parą. To była jedyna dobra wiadomość dzisiaj. Siedziałem z moim starym, kochanym laptopem i szczerzyłem się do siebie. Abel napisał, że jadą z Chrisem na jakąś wystawę. Ciekawe. Senju też mówił, że będzie miał własną, podobno Kaien mu to załatwił. Ten to ma rozmach. Kochany debil.

Ren wrócił dziś wcześniej. Jak przykładny mężuś czekałem na niego z obiadkiem. Sam go przygotowałem. Niestety, moje możliwości były ograniczone, nie miałem mamusiowych genów. Ona to dopiero potrafiła gotować. Mama Rena też była niezła. Boże, ciągle nie mogłem zapomnieć o tamtej wpadce z pasztecikami. No i konie. Chciałem pogadać o tym z Renem, bo czułem, że to coś większego, ale nie wiedziałem, jak się za to zabrać. No to po prostu czekałem na odpowiednią chwilę.
Ja kochałem konie. Kiedyś, jak byliśmy jeszcze z Kaienem gówniarzami, często wpadaliśmy do jego babci. Ona kręciła z jakimś facetem ze wsi, który miał stajnię. Pomagaliśmy mu ze sprzątaniem, a potem pozwalał nam jeździć konno. Ścigaliśmy się, wygłupialiśmy i ogólnie ćwiczyliśmy mięśnie dupy i nóg. To były fajne czasy. Tęskniłem za Kaienem. Był teraz zajęty swoją Kaczuszką i działalnością społeczną. No i doszły koncerty. Czekały nas trzy miesiące intensywnej pracy. Miałem też nadzieję, że Ki-Ki poszedł na odwyk. Saki mówiła, że podobno tak. Narkotyki to zło. Wolałem seks. Hoshi mówił, że to też nałóg, ale nie miałem wyrzutów sumienia. Jaki nałóg?

– Cześć, mężu – powiedziałem, gdy Ren wrócił do domu.
– Cześć, mężu. – Uśmiechnął się i od razu przyciągnął mnie do siebie.
Objął mnie mocno w pasie i pocałował w usta. Ja zarzuciłem mu ręce na szyję i odwzajemniłem. Zawsze tak robił, gdy wracał z pracy. Całowaliśmy się powoli i czule, ale przeszkodził nam Lucyfer. Cwany kot. Doskonale wiedział, jak Ren go uwielbia.
– Co tak pachnie? – spytał mój hot mąż, a ja zacząłem się szczerzyć.
– Obiadek.
– Sam zrobiłeś? – Chyba był zdziwiony.
– Oczywiście. Nic wielkiego, ale włożyłem w to sporo miłości. – Uśmiechnąłem się, a on zdjął płaszcz i buty. – Jesteś głodny, prawda?
– Jestem. – Uśmiechnął się miękko, ale wydawało mi się, że skłamał dla świętego spokoju.
Pewnie jadł w pracy.
– Renuś, nie musisz, jeśli nie jesteś głodny. Zjemy później – powiedziałem, gdy poszliśmy do kuchni.
– Nie, zjem z tobą. – Usiadł przy stole, a Lucek wskoczył mu na kolana.
– Tak? – Wyszczerzyłem się i zdjąłem Renowi gumkę z włosów, a on zamknął na chwilę oczy i zamruczał.
– Tak, Kotku.
– Cieszę się. – Wsunąłem mu palce we włosy i zacząłem je czochrać. – Co tam w pracy?
– W porządku. Na razie mnie nie wywalili. – Uśmiechnął się i objął mnie ramieniem w pasie. – Naprawdę, nie przejmuj się tak.
– Nie ufałbym temu dziadowi. – Westchnąłem i pocałowałem męża w czoło.
– Będę mieć się na baczności.
– To dobrze. Jesteś mądry.
– Zawsze mnie to rozwala – powiedział i uszczypnął mnie w bok.
– Ale co? – Zamrugałem ze śmiechem.
– Te twoje tekściki. Wyszczekany się zrobiłeś.
– Zawsze taki byłem. – Westchnąłem, a Ren przyciągnął mnie do siebie.
Zepchnąłem Lucka z kolan i zająłem jego miejsce.
– Kotuś, stało się coś? – spytał, patrząc mi uważnie w oczy.
– Co? Czemu pytasz?
– Jesteś trochę nadpobudliwy i nerwowy. Zwykle jesteś taki, gdy chcesz mi coś powiedzieć. – Pocałował mnie w nos, a potem odgarnął włosy z szyi.
Miał takie czułe spojrzenie. Kochałem to.
– Potem, dobra? – Uśmiechnąłem się. – Aha, Abel i Chris są parą – dodałem i zmrużyłem oczy.
– Chris to ten ładny blondyn?
– Tak. Nie musisz już być zazdrosny. – Wyszczerzyłem się, a Ren mimowolnie się uśmiechnął.
– Nie jestem zazdrosny.
– Tak, tak, wiem. Abel to niezłe ciacho, nie? – Prowokowałem dalej.
– Kotek, przynieś już ten obiad, bo zgłodniałem – powiedział i pocałował mnie znowu w nos.
– Okej, ale przyznaj, że ci ulżyło. – Uśmiechnąłem się i poruszyłem biodrami.
– Nie.
– Zazdrośnik. – Otarłem się o niego leciutko, a on przyciągnął mnie za brodę i pocałował mocno w usta.
– Obiadek – szepnął i zassał moją dolną wargę, a ja poczułem ogień w kroczu.

Zerżnął mnie na kuchennym stole.

* * * * *
Nie powiedziałem mu. Nie wiedziałem, jak. Na próbie byłem trochę rozkojarzony, ale zagrałem dobrze. Nawet Dan mnie pochwalił. Nie chciałem wracać z Bennym, więc zadzwoniłem do Rena. Był już wolny. Powiedział, że wyszedł dziś wcześniej, bo musiał spotkać się z Akihiko. Ciekawe.
Gdy wpadł po mnie, nikt już nie był zdziwiony. Chłopaki pogodzili się z tym, że 40% zespołu brało w dupę. Albo posuwało. Piękna myśl, nie? Jesteś genialny, Kocie.
– Co się tak szczerzysz? – spytał Kaien, gdy gapiłem się na Martę.
– Nic.
– Pojutrze gramy, odpocznij sobie.
– Martwisz się, to miłe. – Uśmiechnąłem się, a on walnął mnie w żebro. – Auć!
– Oczywiście, że się martwię. Wpadnijcie w końcu do nas.
– Może w walentynki? – Znowu zacząłem się szczerzyć.
– Ja pierdolę. Za miesiąc?
– Spoko, widzę, że się stęskniłeś. Jak twoja organizacja?
– Dobrze, ale nie zmieniaj tematu.
– Wpadniemy. Kiedyś. Na pewno. Ale nie dziś – powiedziałem, gdy Ren wszedł do środka.
– Aha. To spadaj, młotku.
– Pa pa, Kaienciu. – Zaśmiałem się i pobiegłem do męża.

– Cześć, skarbie – szepnął i objął mnie, a potem cmoknął w usta.
Wiedziałem, że chłopaki się przyglądali, więc pokazałem im faka i pociągnąłem Rena do wyjścia. Słyszałem jeszcze, jak debil ryknął śmiechem, a Tulku zaczął rechotać.
Kaien miał rację. Powinienem odpocząć.
Ale nie umiałem. Jak ja miałem się wyspać, skoro ciągle nawiedzały mnie te dziwne sny? To już nie były koszmary, tylko takie dziwaczne sceny z porąbaną fabułą. Czasami bałem się, że nigdy się nie obudzę. Leżałem w łóżku i trząsłem się, bo nie wiedziałem, czy już się obudziłem, czy jeszcze nie. To było coś w rodzaju paraliżu sennego. Straszne doświadczenie.

Ale dziś byłem twardy. Postanowiłem, że w końcu pogadam o tym z Renem. Jak już mówiłem, myślałem o tym od kilku dni. Kolację jedliśmy z Luckiem. Potem Ren powoli mnie rozebrał, rozebrał się sam i poprowadził mnie do łazienki. Nie wiedziałem, że przygotował kąpiel. Kazał mi wejść do wody i zaczął masować barki i ramiona. Pewnie też widział, że byłem spięty. Szkoda, że nie mogłem wyluzować. To chyba dół poślubny, nie wiem.
Ale szybko się rozluźniłem. Mąż wklepał sobie w dłonie trochę olejku różanego i zaczął masować mój kark. Delikatnie, miękkimi, kolistymi ruchami. Potem odgarnął mi włosy i pocałował w szyję. Zamknąłem oczy i zamruczałem. Poczułem, jak jego dłonie dotykają moich żeber, następnie talii. Przechyliłem głowę i otworzyłem usta, czekając na pocałunek. Wargi miał ciepłe i nabrzmiałe. Wsunąłem mu język do buzi i zacząłem całować. Lizaliśmy się długo i powoli. Nakręciłem się jak cholera. Nawet nie dotknął mojego członka. Sam się dotykałem. Czułem też, że penis Rena był już twardy jak kamień.
Chciałem mu powiedzieć, naprawdę. Ale bałem się, że zepsuję ten cudowny moment. Odwróciłem się do Rena przodem, objąłem za szyję i zacząłem się o niego ocierać. Bez przerwy się całowaliśmy. Boże, jak on mnie całował! Głęboko, pobudzająco i niezwykle zmysłowo. Czułem milion drobnych igiełek na skórze. Penis pulsował, w głowie miałem pustkę. Chciałem już tylko nasadzić się na jego członek i ujeżdżać go do utraty tchu.

Chyba miał gęsią skórkę. Rozsunąłem pośladki i złapałem jego penisa w dłoń. Kilka razy dotknąłem główką wejścia, a Ren sapnął i odrzucił głowę.
– Chcesz? – szepnąłem i znowu pocałowałem go w usta.
– Chodź do pokoju. – Syknął i wczepił się w moje włosy.
Spojrzenie miał trochę niecierpliwe.

* * * * *
Nic nie robił. Leżał grzecznie i tylko trzymał dłonie na mojej talii. Dziś kozaczyłem. Całowałem jego usta i twarz, lizałem grdykę, bawiłem się jego sutkami, a on tylko leciutko poruszał biodrami. Chyba lubił takie delikatne pieszczoty sutków. Lizałem je, całowałem i ssałem, a Ren postękiwał i trzymał mnie mocno za biodra. Potem masowałem je palcami i całowałem męża w szyję. Później znowu wpijałem się w jego usta i próbowałem przejąć kontrolę. Odwzajemniał i drażnił mnie językiem. Boże, ale chciałem go dzisiaj wymęczyć.
Gdy znowu zassałem jego sutek, sapnął i zacisnął dłonie na mojej talii. Uniósł mnie leciutko i na chwilę wyjął penisa. Mruknąłem i ugryzłem go w cycek. Czułem, jak pocierał członkiem o mój odbyt. Drażnił, nakręcał. Wkładał główkę do środka i nie pozwalał mi się nasadzić do końca.

A potem wszedł jednym mocnym ruchem. Krzyknąłem, ale od razu zacząłem się poruszać. Unosiłem się i opadałem i bez przerwy stękałem. Było mi dobrze. Bardzo. Było cudownie. To był taki zwykły, czuły seksik, ale jarałem się jak dureń. Ren nie zamykał oczu, choć pewnie też chciał odlecieć. Patrzył na mnie i uśmiechał się, a ja go ujeżdżałem. Gładził moje uda, brzuch i pośladki, a ja skakałem na jego penisie. Czułem, jak wbija mi palce w kości biodrowe. W środku wszystko płonęło. Sapałem i pociłem się jak diabli, ale nie mogłem przestać go ujeżdżać.
Gdy zastękał i złapał mnie za nadgarstki, wiedziałem, że już nie puści. Trzymał mnie tak do końca. Pochyliłem się nieco i pocałowałem go znowu w usta, a on zaczął szybciej poruszać biodrami. Wbijał się we mnie mocniej i też sapał. Nie mogłem nawet sobie zwalić. Czułem, jak głęboko wchodził jego penis, i jęczałem.
W końcu zepchnął mnie i przewrócił na plecy, a ja zamknąłem oczy i zacząłem trzepać. Ren zdjął gumkę i też zaczął. Jedną ręką złapał nasze członki, a palce drugiej wepchnął mi do środka. Poruszał nimi szybko, trochę ostro, ale podobało mi się. Doszedłem prawie od razu. Jęknąłem i też poczułem jego spermę na brzuchu.
Matko, cudowne, to było cudowne. Byłem wymęczony i zjebany. Szczęśliwy i zaspokojony.

Myślałem, że będę spać jak zabity.
Myliłem się.
Cóż, życie.

Po kolejnym dziwnym śnie miałem dość. Hoshi pewnie miał rację. Oczywiście, że miał – był psychoterapeutą. Ja byłem pacjentem. Bardzo grzecznym pacjentem. Z tą potrzebą kontroli to chyba trafił w sedno. Czułem to, ale nie potrafiłem się przełamać. Bałem się, że popłynę. Że nie dam rady.
– Kiciu, wyduś to z siebie – powiedział mój hot mąż, gdy jedliśmy kolację.
Nie miałem apetytu. Czułem, że tracę kontrolę nad życiem. Co jeszcze muszę zrobić, żeby czuć się normalnie? Te zmiany nastroju stały się do nie zniesienia. Myślałem, że po ślubie to się zmieni. Nie wiem, wyluzuję? Byłem szczęśliwy, oczywiście, ale dalej czułem się niepewnie. Wczoraj podczas koncertu byłem skupiony i prawie się nie wygłupiałem. Zagrałem świetnie, a Dan powiedział potem, że – cytuję – jestem gitarzystą idealnym.
Tak, występy bardzo mi pomagały. Czułem więź z chłopakami i publicznością. Wiedziałem też, że Ki-Ki ma gorzej niż ja i to mnie trochę podnosiło na duchu. Nie chciałem się nad sobą użalać.

Nie chciałem też zamęczać Rena, ale czułem, że muszę z nim pogadać. Grzecznie skończyłem jeść i uśmiechnąłem się miękko. Nawet polubiłem takie wspólne kolacyjki. Mogłem rozwijać swój talent kulinarny (którego nie miałem), no i nawet odrobinę przytyłem. Często jednak nie miałem apetytu, co mnie bardzo wkurzało. Nie chciałem, żeby Ren się martwił. Czasami był spięty i trochę nieobecny, miał nawet cienie pod oczami. Ale dalej skupiał się na mnie.
A ja ciągle się bałem, że to przez tego nowego chuja. Chciałbym poznać Steve'a i wyciągnąć od niego informacje. Wiedziałem, że Ren mi nigdy nie powie. Nie przyzna się. Był zbyt dumny i twardy.
– Kotuś, przecież widzę – powiedział, patrząc mi uważnie w oczy.
– Wykąpiesz się ze mną? – spytałem i dopiłem sok.
– Nie zmieniaj tematu.
– Nie zmieniam – Westchnąłem.
Nie zmieniaj tematu. No normalnie jak Kaien. Oni mieli więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. O tak, zwłaszcza to, co robili u Yukiego. Wyszczerzyłem się mimowolnie, a Ren drgnął i zamrugał. Kochałem te swoje kosmate myśli. Czułem wtedy, że jestem starym, dobrym Kotem. Hoshi się mylił. To nie był nałóg. Nałóg to coś szkodliwego, prawda?
– Powiem ci, jak będziesz mi szorować plecki, OK? – Uśmiechnąłem się zachęcająco, a Ren westchnął i wstał od stołu.
– To przygotuję kąpiel.

* * * * *
Chyba się trochę denerwowałem. Siedzieliśmy w wannie pełnej piany i leniwie się dotykaliśmy. Nie bardzo wiedziałem, od czego zacząć. Ren mnie nie pobudzał, nie nakręcał, nie prowokował. Po prostu czekał. Lubiłem takie momenty. Wiedziałem wtedy, że naprawdę mu na mnie zależy i nie chodzi tylko o seks. To znaczy, od dawna to wiedziałem, ale no, takie chwile tylko to potwierdzały.
– Dużo myślałem o tym, co powiedział Hoshi o potrzebie kontroli – zacząłem, gładząc jego mokre włosy. – Miał rację – boję się. Ale mam do ciebie... prośbę – szepnąłem i zamknąłem oczy.
Policzki miałem czerwone, bynajmniej nie dlatego, że było mi gorąco. Ren przyciągnął mnie do siebie i pocałował czule w skroń.
– Mów dalej – powiedział, a ja otworzyłem oczy i wtuliłem twarz w jego włosy.
Kochałem jego włosy.
– Chciałbym małą sesję – wyszeptałem i objąłem go mocniej. – Taką prawdziwą, żeby nie myśleć. Wiesz, dać się ponieść. Oczyścić się trochę z nadmiaru emocji. – Przełknąłem głośno ślinę i sapnąłem mu w szyję.

Milczał. Pewnie był zaskoczony. Może nie sądził, że po tym, co mnie spotkało, będę chciał ostrą sesję? To u Yukiego było inne. Takie wesołe, trochę śmieszne i na luzie. Dobra zabawa i tyle. Sama przyjemność.
Teraz potrzebowałem czegoś innego.
Siedzieliśmy w milczeniu. Ren gładził moje włosy, a ja całowałem go w szyję.
Czekałem.
– Myślę, że wiem, o co ci chodzi – odezwał się w końcu, a ja znowu sapnąłem.
Serce mi biło zbyt szybko.
– Mam tylko jeden warunek – powiedział i spojrzał mi w oczy.
– Jaki? – szepnąłem i musnąłem lekko jego wargi.
– Zaufanie.
– Ufam ci – powiedziałem szeptem, a on uśmiechnął się i dotknął mojego policzka.
– Musisz zaufać bardziej mnie niż sobie. Wiesz, co mam na myśli?
– Chyba tak.
– Sam zdecyduję, co jest dla ciebie najlepsze, ale musisz mi zaufać. – Pocałował mnie w policzek, a ja zadrżałem. – Przejmę nad tobą kontrolę. Nie będziesz mógł tego przerwać. Nie będzie hasła ani litości. Na pewno chcesz?
– Tak – szepnąłem i znowu pocałowałem go w usta.
– Kocie, rozumiesz, prawda? – Spojrzał mi uważnie w oczy.
Był śmiertelnie poważny.
– Tak – powiedziałem, a Ren dotknął mojej dolnej wargi.
– Wiem, że miewasz ataki paniki.
– Chcesz zrobić coś strasznego? – szepnąłem, a on uśmiechnął się leciutko.
– Nie będzie bolało, obiecuję. No prawie – powiedział i uśmiechnął się szerzej.
– Więc co?
– Powiem ci jutro. Na pewno chcesz oddać się w moje ręce?
– Tak.
– Dobrze, może być jutro? – spytał, a ja objąłem go za szyję.
– Tak. – Uśmiechnąłem się i wtuliłem w niego mocniej.
Chciałem. Potrzebowałem takiego oczyszczenia. Ufałem mu bezgranicznie.

* * * * *
– Chcesz, żebym cię wtajemniczył, czy nie? – spytał, gdy suszyłem mu włosy suszarką.
– Nie wiem. Naprawdę. Boże, w co ja się wpakowałem. – Zaśmiałem się i pocałowałem go w czubek głowy.
– Jeśli nie chcesz, nie będziemy tego robić.
– Chcę. Wiesz, że potrzebuję rozładowania.
– To będzie ciekawe doświadczenie, nie boisz się? – spytał i odwrócił się do mnie przodem.
– Boję. Trochę.
– Na pewno nie chcesz wiedzieć, co ci zrobię?
– Nie zrobisz nic złego. Wiesz, jakie mam tabu – powiedziałem, a mąż objął mnie w pasie.
– Tak. Do niedawna pięść też była twoim tabu. – Uśmiechnął się, a ja drgnąłem.
– I nadal jest. Nie zrobisz tego, prawda?
– Nie zrobię, jeśli nie chcesz.
– Nie chcę.
– Dobrze.
– To u Yukiego to było z ciekawości. Naprawdę. Nie chcę też igieł ani scatu – powiedziałem, patrząc mu twardo w oczy.
– Nie martw się, obiecałem, że nie będzie bolało.
– Prawie.
– No tak. – Uśmiechnął się. – Może cię boleć tylko troszeczkę.
– Ociupinkę? – Zagryzłem wargę, a on pogładził moją talię.
– Tak.
– Scat chyba nie boli.
– Kocie. – Zaśmiał się, a ja wsunąłem mu palce we włosy. – Jesteś gotowy?
– Nie wiem. – Zagryzłem znowu wargę i usiadłem Renowi na kolanach.
– To będzie trochę kosmiczne doświadczenie – powiedział, gładząc moje plecy.
– Takie na granicy szaleństwa?
– Trochę tak. Przekraczanie twoich granic.
– Chyba się boję.
– Jeśli się rozluźnisz i mi zaufasz, to powinno ci się spodobać. – Uśmiechnął się, a ja głośno westchnąłem.
– Ufam ci, ale i tak jestem niespokojny.
– Nie będzie bolało, obiecuję.
– Chcesz mnie złamać, prawda?
– Trochę tak. – Uśmiechnął się miękko, a ja dotknąłem kciukiem jego dolnej wargi. – Zaczynamy?
– Tak.
W co ja się wpakowałem?

* * * * *
Najpierw tylko mnie całował. Siedziałem na łóżku, a Ren gładził moje ramiona i całował mnie w usta. Był bardzo zmysłowy, może chciał mnie uspokoić. Dotykaliśmy się bez pośpiechu, czule, delikatnie. Zasysał mi dolną wargę, później pieścił ją językiem i znowu mnie całował. Głęboko, ale kojąco. Tak, że kręciło mi się w głowie. Lubiłem czuć go tak blisko. Uwielbiałem jego smak, zapach i dotyk ciepłej skóry. Chyba drżałem. Trochę się denerwowałem. Troszeczkę.
Potem zaczął mnie rozbierać – powoli, ostrożnie. Patrzyłem mu w oczy i czułem, jak szybko wali mi serce. Wsunął mi palce we włosy i pocałował w szyję, a potem ugryzł lekko w ucho. Jęknąłem i przechyliłem głowę. Oddech miał ciepły i przyśpieszony.
Najpierw była opaska – czarna, szeroka i miękka. Zawiązał mi nią oczy i pocałował w czoło.
Następnie przewrócił mnie na brzuch i zaczął związywać ręce za plecami. Leżałem i próbowałem się rozluźnić. Mówił, że mam mu zaufać. Chciałem, żeby mnie zdominował. Upodlił. Zeszmacił. Sprawił, że będę błagać o litość. Chciałem mu się oddać. Stracić kontrolę nad swoim ciałem. Wyłączyć mózg.
Boże, wyłączcie mi mózg.

Skrępował mi ręce, a potem klepnął leciutko w pośladek. Obiecałem sobie, że przytyję. Chciałem znowu mieć ładną dupę. I ramiona. Szczupłe, ale wyrzeźbione i zgrabne.
Ren przewrócił mnie na plecy, a po chwili poczułem jego palce na sutkach. Sapnąłem i zacisnąłem zęby. Obiecał, że nie będzie bolało. Chyba. Na razie było dobrze. Najpierw tylko je lekko lizał, a później zaczął ssać. Zastękałem  i wygiąłem się w plecach. Nie dotykał mojego penisa. Zajmował się tylko sutkami. Czułem, jakie były nabrzmiałe, jędrne i wrażliwe. Pewnie miał radochę.
Potem pogładził mnie po włosach i odsunął się.
Czekałem. Nie widziałem przecież, co robił.
– Podnieś się trochę – powiedział miękkim głosem, a ja spełniłem polecenie.
Ciągle byłem nieco spięty.
– Otwórz usta – odezwał się ponownie, gładząc mnie po policzku.
Knebel?
Tak, knebel.
Siedziałem grzecznie, a mój mąż zakładał mi knebelek. Lubił, jak się potem śliniłem.

Następnie pchnął mnie znowu na łóżko, rozsunął mi uda i pomasował mięśnie odbytu. Użył mojego ulubionego żelu, pewnie to też pomogło mi się bardziej rozluźnić. Gdy wsunął coś niedużego do środka, sapnąłem i poczułem, że zaczynam się ślinić.
A chwilę później to coś zaczęło we mnie wibrować.
Jajeczko.
Drażniące impulsy rozeszły się po całym ciele, a ja dostałem gęsiej skórki. Jęknąłem stłumionym głosem i uniosłem lekko biodra. Kurde, jak ja lubiłem wibrujące cacka.
Ale okazało się, że to tylko wstęp. Tak naprawdę Ren założył mi klamerki. Na początku się nie skapnąłem, bo byłem zbyt skupiony na jajku. Penis mi tak cudownie nabrzmiewał. Ren masował moje ramiona, obojczyki i sutki, a ja odpływałem. Dopiero gdy poczułem ból, jęknąłem i szarpnąłem się. Miałem jednak wrażenie, że nie był aż tak intensywny. Obiecał przecież, że nie będzie bolało. To pewnie przez te wibracje, do tego Ren pobudzał mnie dłonią. Zsuwał napletek, drażnił żołądź, a potem leniwie trzepał. Cwaniaczek.
Nie byłem masochistą, ale rozumiecie, nie? To żaden ból, dlatego dzielnie zniosłem zakładanie klamerek. Nawet nie bolało tak mocno. Prawie w ogóle mnie nie bolało. To było raczej takie wkurzająco drażniące uczucie. Albo po prostu inne klamerki.
Boże, ale ja mam cwanego męża. Mój kochany pieprzony sadysta.

Czułem jego dłonie na całym ciele. Gładziły mnie wszędzie. Jajko wibrowało. Klamerki drażniły. Kotek się nakręcał. Bardzo. Pewnie o to chodziło Renowi.
A potem była kolejna klamerka. I jeszcze jedna. Najpierw na talii, później na boczkach. Na biodrach. Na moim chudym brzuchu.
Na udach odrobinę bolało. Troszeczkę. Skóra mi pulsowała. Jezu, ale się podnieciłem. Gdy Ren dotknął moich jąder, drgnąłem. Bałem się, że tam też je założy.
– Rozluźnij się, kochanie – powiedział spokojnym głosem i pomasował moje jajuszka.
– Mmmhh – mruknąłem, czując, jak po brodzie ścieka mi ślina.
Założył. A to chuj. W pierwszej chwili cały się spiąłem, ale potem wyluzowałem. Nie bolało. To chyba były te delikatne klamerki, bo czułem tylko leciutki ucisk. Był nawet przyjemny.
Nawet bardzo.

Nie wyłączył jajka, ale więcej mnie nie dotykał. Leżałem i czekałem.
A potem pisnąłem, bo poczułem nagły ból. Nie był silny ani ostry, po prostu zbyt nagły. Nie wiem, jak to zrobił, ale jednym ruchem zdjął mi wszystkie klamerki z talii i brzucha. Pewnie były czymś złączone albo coś. Byłem zszokowany. Zastękałem i odchyliłem głowę.
Jezu, co to było? Cholera, ale mi się chciało. Penis sterczał jak szalony. Spodobały mi się te klamerki na ciele, tylko skóra mi teraz trochę pulsowała. Nie był to jednak nieprzyjemny ból.
A to pieprzony sadysta.
Rozmasował mi skórę, wyłączył jajeczko, a potem trącił palcem klamerkę na sutku. Sapnąłem ciężko i poruszyłem biodrami. Dobrze, że je wyłączył, bo bardzo mnie rozpraszało. Dotyk męża mnie rozpraszał. Nie wiedziałem, na czym mam się skupić – na wibracjach czy na oczekiwaniu kolejnej dawki bólu. To było takie dziwne. Kręciło mnie. Przecież ja, kurczę, nie byłem maso, więc jak?
Pieprzony sadysta.
Następnie zdjął klamerki z moich jajek, a ja znowu wygiąłem się w łuk. Kurczę, no nie mogę.
Ale miałem piękną erekcję.
– Nie bolało, prawda? – powiedział, a ja byłem pewien, że się uśmiechał.
– Mmmhh! – mruknąłem i poczułem, jak po szyi ścieka mi strużka śliny.

I o co chodziło z tym zaufaniem? Pewnie szykował coś strasznego. Zresztą, sam chciałem mu się oddać. Niech robi ze mną wszystko, na co ma ochotę. Przecież chciałem nie myśleć.
Ale na razie nie mogłem się do końca rozluźnić. Na pewno zrobi coś strasznego. Poniży mnie, nawet nie sprawiając bólu. Boże, ja chyba naprawdę byłem masochistą, takim emocjonalnym.
– Podnieś się, pieseczku – powiedział miękko, a ja prychnąłem.
Ja mu dam pieseczka!
Oczywiście, grzecznie spełniłem polecenie. Śliniłem się jak pies.
– Ufasz mi, pamiętasz? – szepnął i pocałował mnie w ucho.
Kiwnąłem głową i poczułem przyjemne dreszcze na całym ciele.
– Założę ci stopery – odezwał się po chwili. – Potem będziesz już zdany na moją łaskę. Rozumiesz?
Znowu kiwnąłem.
– Grzeczny piesek. Po prostu mi zaufaj.
W skroniach pulsowało.
Robiliśmy już kiedyś coś podobnego. Chyba zacząłem się nakręcać.

Najpierw pocałował mnie w szyję, a potem ostrożnie założył stopery. No, to teraz byłem już bezbronny. Gdy wziął mnie na ręce, jęknąłem. Nie wiedziałem, co zaplanował. Wolałem nie wiedzieć. Chciałem po prostu nie myśleć.
Ale myślałem. Niestety. Będzie musiał się bardzo postarać.
Ren zaniósł mnie do łazienki. Położył na czymś miękkim i podsunął poduszkę pod głowę.
Ja pierdzielę.
Chyba zacząłem się domyślać, co zamierzał zrobić. Denerwowałem się trochę.
Kurde, no. Serce znowu zaczęło bić niespokojnie.
Ale Ren był delikatny. Na początku tylko mnie dotykał. Gładził biodra i brzuch, masował opadniętego penisa i całował moje sutki. Właśnie, opadł mi. Nic dziwnego, prawda? Ren nie zdjął mi jednak klamerek. Wyjął jajeczko i pomasował moje pośladki. Potem ułożył mnie na boku i pocałował w skroń. Śliniłem się jak cholera. Leżałem i czekałem.
Będzie brudno. Boże, chyba umrę ze wstydu.
Po chwili poczułem zapach olejku. Różanego. To chyba był jeden z fetyszy Rena. A może użył go ze względów praktycznych? Nie chciałem myśleć o tych wszystkich zapachach. Pomasował mi odbyt i pchnął palec do środka. Westchnąłem i wtuliłem twarz w poduszkę.
Bałem się. Trochę.
Nie, to nie tak – byłem nieco zażenowany.
Poczułem, jak Ren całuje mnie w ramię. Klamerki drażniły, penis smętnie dyndał. Nie byłem już podniecony. Byłem zawstydzony.

Chyba zapalił kadzidełka albo świecę zapachową, bo w łazience pachniało czymś słodkim. O wszystko zadbał. Ależ się denerwowałem. Cholera, wiedziałem, że kiedyś do tego dojdzie. Gdy zaczął wkładać rurkę, sapnąłem i zacisnąłem powieki. Gładził mnie kojąco i masował mój pośladek.
A potem poczułem w środku wodę. Jęknąłem i znowu zadrżałem. Ren gładził delikatnie moje biodro, a ja zacząłem się spinać. A co, jak ze mnie wypłynie? Kurde, ohyda. Czułem, jak policzki mi płoną. Kręciło mi się w głowie. Serduszko waliło jak oszalałe. Nie wiem, jak długo tak leżałem. Straciłem poczucie czasu. Nie widziałem, nie słyszałem, nie mogłem mówić ani się poruszyć.
Nie wiedziałem nic o lewatywie.
No właśnie. I nic ze mnie nie wyciekało. Ren wyjął rurkę i znowu pogładził mnie po pośladku. Następnie przekręcił na prawy bok i okrył czymś mięciutkim. Pocałował w szyję i... zniknął. Chyba wyszedł z łazienki. A może nie wyszedł. Nie widziałem przecież ani nie słyszałem. Leżałem na podłodze i wsłuchiwałem się w bulgotanie w jelitach. Czułem się dziwnie. Byłem chyba trochę odurzony. I cholernie zawstydzony. To było brudne i nieładne.
Nie wiem, jak długo leżałem. Ciągle się bałem, że coś ze mnie wyleci.
Nie wyleciało.

Gdy w końcu poczułem na sobie dłonie Rena, odetchnąłem z ulgą. Przewrócił mnie na plecy i zaczął delikatnie masować brzuch.
I wtedy poczułem, że coś się wydarzy. Drgnąłem, dając mu do zrozumienia, że chcę wstać. Na pewno zrozumiał, ale nie śpieszył się.
A ja panikowałem. Kurde, chyba zaraz się posram. Tego chciał?
Mruknąłem, a on pomógł mi się podnieść. Nie rozwiązał mnie jednak ani nie zdjął knebla. Posadził na sedesie i znowu zniknął. A może nie zniknął. Oż kurde, no, skąd miałem wiedzieć?
O nie, nie zrobię tego. Nie dam rady. Pewnie stoi i czeka.
Nie dam ra...
Co?
Cholera jasna. Ja pitolę.
Jezu, Ren, nie patrz. Idź sobie.
Matko, nie patrz teraz na mnie!
Ja pierdzielę. Ale masakra.
Miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Boże, no nie mogę. Gdyby nie ten cholerny knebel, pewnie bym się poryczał. Siedziałem i cicho pojękiwałem. Z rozpaczy.
Boże, jaki wstyd. Byłem zażenowany jak mało kiedy.
Jezu, Ren, kochanie, zamknij oczy.
Wyjdź.
Pochyliłem się i zacisnąłem mocno powieki.
Ja pierdolę. Nie wiem, ile ze mnie wyleciało. Chciało mi się ryczeć. Kurde, no, niby nic wielkiego, ale jakoś tak... nie wiem, to było obrzydliwe.

Gdy mnie dotknął, jęknąłem i spiąłem się. Poprowadził mnie pod prysznic. Odkręcił wodę i zaczął mnie myć, a ja znowu panikowałem. Dotykał mnie wszędzie. Potem pchnął do ściany, rozsunął mi odbyt palcami i skierował na niego strumień wody. Znowu jęknąłem i osunąłem się na ziemię. Ren też kucnął i znów włożył mi palce w tyłek. Pewnie sprawdzał, czy dobrze wykonał swoją robotę.
Ja pitolę.
Ale muszę przyznać, że czułem się całkiem lekko. Tylko ciągle miałem ochotę spalić się ze wstydu. Dotyk Rena nie był już czuły. Zakręcił wodę i wziął mnie na ręce. Zaniósł do wanny, sam też wszedł do wody, a potem dotknął moich klamerek.
O właśnie, klamerki. Zupełnie o nich zapomniałem.
Na szczęście zdjął mi je i rozmasował nabrzmiałe sutki, a ja odetchnąłem z ulgą. Byłem nieco zmęczony. Zanurzyłem się po szyję w wodzie i poczułem, jak Ren gładzi moje włosy. Słyszałem tylko bicie własnego serca i tętno w skroniach.
A potem przyciągnął mnie do siebie i wsunął mi palce w tyłek. Dalej byłem spięty. Bałem się, że się pobrudzi. Wiem, niedorzeczne, ale no... czułem się dziwnie luźny. Oparłem głowę na jego ramieniu i zaśliniłem mu skórę. Rozciągał mnie palcami. Mocno i mało delikatnie. Bawił się odbytem, rozsuwał palce i wkładał kolejne. Zacząłem się nawet bać, że może faktycznie wsadzi mi całą pięść.
Ale miałem mu ufać, nie?
No to ufałem. Nie wsadził. Zrobił co innego.

Znowu odwrócił mnie tyłem, kazał się wypiąć i klepnął w pośladek. Było mi strasznie niewygodnie. Związane nadgarstki bolały, czułem, jak z ust ciągnącymi nitkami sączy się ślina. Ren włożył mi coś dziwnego w tyłek. Nie wiem, co to było. Twarde, pewnie metalowe. Chyba jakiś rozwieracz. Sapnąłem i spuściłem głowę. W skroniach mi pulsowało. Dupę miałem rozciągniętą i otwartą.
Chwilę później poczułem w środku strużkę moczu. Tak, to na pewno był mocz. Powieka mi nawet nie drgnęła. Wypinałem się posłusznie, a Ren gładził moje biodro i sikał. Nie wiem, kiedy zrozumiałem, że znowu mam erekcję. Serce waliło coraz szybciej. Czułem się taki brudny i zbrukany, ale nie chciałem tego przerwać.
Nie chciałem, żeby Ren przestawał. Jęknąłem cichutko, a on wyjął mi to cacko z tyłka i odwrócił do siebie przodem. Pogładził po włosach, potem wyszedł z wanny i znów wziął mnie na ręce. Westchnąłem i znowu poczułem strużkę śliny na szyi.

Nie rozwiązał mnie, nie zdjął knebla ani opaski. Zaniósł mnie do pokoju i rzucił na łóżko. Szybko przyciągnął za biodra i włożył mi korek analny. Pomasował pośladki, a potem zaczął je leciutko poklepywać. Leżałem i czułem pulsowanie w głowie. Płynęło mi wszystko. Miałem wrażenie, że jestem w innym wymiarze. Nareszcie zacząłem się rozluźniać.
A gdy zdjął knebel i włożył mi penisa w usta, grzecznie zacząłem obciągać. Nie zmuszał mnie ani nie poganiał. Nie rżnął mojego gardła, po prostu wsuwał się leciutko do środka, a ja posłusznie ssałem.
Gdy postanowił, że już wystarczy, ponownie założył mi knebel i odsunął się. Chyba znowu na chwilę zniknął. Nie lubiłem tego. Zaczynałem się wtedy niepokoić. Nie miałem pojęcia, co jeszcze wymyśli.
Gdy poczułem jego dłonie na ciele, ponownie odetchnąłem z ulgą. Pchnął mnie na plecy i pogładził po biodrze. Nie dotykał mojego penisa. Szkoda. Fiucik też potrzebował pieszczot. Stał tak cudownie.
Renuś, dotknij, proszę.
Ale nie dotknął. Nie tak, jak bym chciał. Poczułem na brzuchu coś kłującego i zimnego. Przesunęło się po skórze, a ja drgnąłem i ciężko sapnąłem. Usta miałem pełne śliny, wkurzało mnie to strasznie. Wypychałem ją leciutko językiem, ale to nie pomagało. Mąż miał rację – śliniłem się jak pies.
Znowu poczułem kłujący przedmiot i zadrżałem. Nie wiem, co to było. Kółko przejechało w dół brzucha, a ja westchnąłem i mimowolnie uniosłem biodra. To było cholernie dziwne uczucie. Niby bolało, niby kłuło, niby nie chciałem, ale nawet się nie szarpałem. Ból był leciutki, pulsujący, nieco drażniący.
Chciałem jeszcze. Zastękałem i poruszyłem biodrami, a Ren dotknął kółeczkiem wewnętrznej strony uda. Zamarłem i głośno sapnąłem.
Zrobił to. Pieprzony sadysta, zrobił to. Przesunął tą kłującą ostrogą po moim fiucie. Delikatnie, od jajek aż po samą żołądź. Jęknąłem głośno. Zabolało. Chyba. Przecież obiecał, że...
Nie, chwila. To nie było takie złe.
Znowu sapnąłem, bo poczułem igiełki na penisie. Cholera, to było wkurwiające. Zupełnie jak swędzenie po ukąszeniu komara. Ja pierdzielę, co za porównanie.
Gdy skończył męczyć mój członek, przesunął kółkiem po udzie. Znowu drgnąłem. Na szczęście nie ruszał tyłka. I tak byłem rozepchany i upokorzony.
Potem przewrócił mnie na brzuch, przyciągnął za biodra i rozsunął mi nogi kolanem. Przywiązał za kostki do czegoś sztywnego, a później klepnął mocno w pośladek. Pisnąłem i wygiąłem się w plecach. Nie mogłem złączyć nóg. Ren powolnym ruchem wyjął ze mnie koreczek i znowu dał klapsa. Byłem wykończony. Zaśliniłem już chyba całe łóżko i siebie.

Chłostał mnie. Lekko, drażniąco, zachęcająco. Obiecał przecież, że nie będzie bolało. Czułem, jak pośladki pulsują. Wszystko wirowało. Serce łomotało jak oszalałe. Nie wiem, kiedy zacząłem jęczeć. Wierciłem się, poruszałem dupą i wypinałem się mocniej, a Ren mnie chłostał. Potem przesunął packą po moich jądrach, a ja zacząłem stękać. Boże, ale chciałbym teraz sobie zwalić. Znowu pomasował mi pośladki i wsunął się we mnie szybkim ruchem. Pisnąłem i zacząłem dygotać. Matko, ale cudownie mnie wypełnił. Wyjął penisa i znowu się we mnie wbił. Czułem, jak odbyt pulsuje. Zastękałem głośno i poruszyłem tyłkiem, a Ren zaczął mnie rżnąć. Trzymał za biodra i ruchał. Mocno, szybko, ostro. Pociłem się, sapałem i wyłem, a on mnie pieprzył. Potem nieco zwolnił i rozciągnął mi tyłek palcami. Nie wyjął członka. Boże, zrobi to?
Ja pierniczę.
Poczułem, jak zaczyna wkładać mi korek. Najpierw powoli, potem coraz bardziej stanowczo. Rozciągał mięśnie, masował je palcami i kolistymi ruchami wkładał koreczek. Gdy w końcu wszedł cały, znowu zacząłem się trząść.
Cholera, obiecał, że nie będzie bolało.
Trochę bolało. Odrobinę. Ale to było nieważne. Poruszał się teraz wolniej i ciągle masował moje mięśnie. Nawet się nie wyrywałem. Leżałem grzecznie z uniesionym tyłkiem i sapałem, a potem zacząłem szlochać. Sam nie wiem, dlaczego. Po prostu mnie poniosło. Coś pękło. Im mocniej wbijał się Ren, tym głośniej płakałem. Już mnie nie bolało. Zerżnął mnie jak szmatę. Dociskał biodra, a ja miałem wrażenie, że mnie rozerwie. Czułem się jak mięso do ruchania. Nie dotykał mnie, nie pieścił, nie całował.
Rżnął.
Gdy zacząłem się dusić, przerwał i wyszedł ze mnie. Wyjął korek i szybko zdjął mi knebel. Później rozwiązał mi nogi, a ja zaniosłem się płaczem. Ren przytulił mnie mocno i wyjął stopery. Znowu czułem się otumaniony. Drżałem. Pogładził mnie po włosach, a potem pocałował lekko w skroń.
Milczałem. Nawet gdy przestałem płakać, nie powiedziałem ani słowa. Tuliłem się tylko do Rena, a on gładził mnie po głowie.
A potem pchnął delikatnie na plecy i zdjął mi opaskę z oczu. Otarł mi ślinę z brody i pocałował w czoło. Włosy kleiły mi się do skóry. Było strasznie gorąco. Całe ciało mnie bolało. Byłem zmęczony, ale uspokoiłem się trochę. Ren złapał mnie za uda, zgiął wpół i wszedł we mnie jednym ruchem. Zacisnąłem powieki i odrzuciłem głowę.
Tak głęboko.
Wsuwał się teraz powoli i płynnie. Gdy otworzyłem oczy, pochylił się nade mną i pocałował w usta. Westchnąłem i poczułem jego dłoń na członku. Nareszcie.
Ale uśmiechnął się tylko jak cwaniak, a potem zacisnął mi ręce na szyi. Otworzyłem usta i poczułem, że zaczynam się dusić. Ren bez przerwy mnie bzykał i patrzył uważnie w oczy. Gdy zacząłem się szarpać, zabrał dłonie i pozwolił mi odetchnąć. Zacząłem kaszleć, ale w środku dalej wszystko płonęło. Dotknął palcami mojej szyi, a ja wziąłem głęboki wdech.
Bałem się.
Gdy znowu je zacisnął, zacząłem się trząść. Brakowało mi tchu. Dusiłem się, ale trzymał mnie mocno. Szarpnąłem się i krzyknąłem, a Ren wbił się głębiej. Gdy poczułem, że zaraz zemdleję, puścił mnie. Znowu zacząłem kaszleć i poczułem łzy na policzkach.
Jeszcze kilka pchnięć.
Kilka głębokich, mocnych pchnięć i zacząłem warczeć. Zastękałem gardłowo i trysnąłem. Orgazm miałem spokojny, bez fajerwerków i szału, ale bardzo długi. Miałem wrażenie, że coś tam w środku się zacięło.
Boże, byłem wykończony.
Zamknąłem oczy i poczułem, że odpływam. Myślałem, że zemdleję. Związane nadgarstki bolały jak cholera. Poczułem tylko, jak Ren wyjmuje członek, a potem pociera nim lekko o mój odbyt i tryska. Chyba stękał, a może sapał. Nie, pewnie tylko ciężko wzdychał. Albo charczał. Podziwiałem go za tę wytrzymałość.
– Kotuś, nie mdlej. – Usłyszałem tylko jak przez mgłę, ale miałem w dupie cały świat.
Nawet Rena. Poczułem tylko cudowną, ciepłą, ciemną ciszę. Wszechogarniającą błogość.
Odpłynąłem.
Było mi tak cieplutko i dobrze.

Ocknąłem się w łóżku, nakryty kołdrą. Ren siedział obok z laptopem. Zasnąłem? Za oknem było ciemno. Lucek spał w swoim legowisku. Podniosłem się i przetarłem oczy.
– Jak się czujesz? – spytał Ren, odkładając laptopa.
– Dobrze – powiedziałem, a on objął mnie ramieniem i cmoknął w policzek.
– Odpłynąłeś.
– Długo spałem?
– Z godzinę. – Uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach.
– To nie tak długo. Jestem strasznie głodny. – Sapnąłem i wtuliłem się w jego klatkę piersiową.
– To dobrze. Zostało jeszcze trochę tej pożywnej zupki. – Uśmiechnął się znowu, a ja pocałowałem go w sutek.
Pożywne zupki są dobre. Fajnie się po nich tyje.
– Ren?
– Tak? – szepnął, całując mnie w ucho.
– Fajnie było – powiedziałem i spojrzałem mu w oczy.
– Boli cię gdzieś?
– Nie wiem, jestem trochę poobijany. Powtórzymy to kiedyś? – spytałem i oblizałem wargi.
Były suche jak cholera.
– Jeśli chcesz. – Uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
– Może kiedyś.
– Powiesz mi, co ci się spodobało najbardziej?
– Hm, nie wiem. – Westchnąłem. – Chyba to, że byłem bezbronny? Fajnie jest czasem nie myśleć i dać się po prostu wykorzystywać – powiedziałem, gładząc jego ramiona. – Lubię, gdy jesteś taki stanowczy.
– Bo ty kochasz ulegać. – Uśmiechnął się i pocałował mnie w skroń. – A lewatywa?
– Była okropna. – Skrzywiłem się. – To znaczy, no, myślałem, że spalę się ze wstydu.
– Ale to było przyjemne, prawda? – zamruczał, a ja drgnąłem.
– No nie wiem.
– Tak między nami – przecież było, nie?
– Ren!
– Nie musisz się teraz wstydzić.
– To obrzydliwe.
– Zależy, jak na to spojrzeć – powiedział i pogładził mnie po włosach. – A piss?
– Cicho bądź. – Uśmiechnąłem się i objąłem go w za szyję.
Piss był OK. Pewnie byłem wtedy tak odurzony, że pozwoliłbym Renowi na wszystko. Mógłby to nawet zrobić na twarz.
Nie, Kocie.
A może?
Cholera, co ja gadam.
– Klamerki były fajne – powiedziałem, a Ren pomasował moje ramię. – I ogólnie to, że nic nie słyszałem, nie widziałem i nie mogłem się poruszyć. Czułem się trochę jak rzecz.
– Lubisz się tak czuć? – szepnął, a ja poczułem przyjemny dreszczyk.
– Czasami – powiedziałem tak samo szeptem, a Ren uniósł mnie za pośladki, a potem zaczął je masować.
Pocałował mnie w usta – bardzo powoli, zmysłowo i pobudzająco. Wszystkie włoski na ciele stanęły mi dęba. Poruszyłem biodrami i zassałem mu dolną wargę.
Znowu się nakręciłem.
Ale nic nie zrobił. Ubraliśmy się i poszliśmy zjeść tę zupkę.
Alleluja, spałem jak zabity.

* * * * *
Już tydzień temu miałem zrobić test na HIV, ale... stchórzyłem. Ciągle szukałem wymówek. Może dlatego byłem taki spięty. Jedynie podczas koncertów trochę się rozładowywałem. No i wczoraj z Renem. Miał rację – to było kosmiczne doświadczenie. Ufałem mu bezgranicznie. Cholera, nakręcałem się na samo wspomnienie o tym. Musiałem przyznać, że nawet lewatywa miała coś w sobie. Pewnie nie chodziło o upodlenie, tylko o akceptację własnego ciała. Całego. Boże, to było takie... krępujące. Nie chciałem, żeby widział mnie takiego.
Ale czułem, że mogę wszystko. Jestem cudownym Kotem. Nawet Dan był mną zachwycony. Ciekawe, czy robił mu ktoś kiedyś lewatywę?

Jeszcze kilka dni temu wariowałem. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Znowu miałem koszmar, ale starałem się nie budzić Rena. Wstałem z łóżka i poszedłem do drugiego pokoju. Otuliłem się kołdrą, skuliłem i tylko cicho płakałem. Nie chciałem go tym zadręczać, miał przecież teraz na głowie tego nowego szefa. Martwiłem się, naprawdę. A jak go wyrzucą przeze mnie?
Ale przyszedł. Słyszałem, jak wszedł do pokoju. Drgnąłem i otarłem łzy.
– Znowu koszmar? – szepnął, siadając na łóżku.
– Tak. Przepraszam, że cię obudziłem.
Znowu.
– Nie przepraszaj. – Wsunął się pod kołdrę i objął mnie od tyłu.
Poczułem ciepło jego ciała i zacząłem się trząść, sam nie wiem, dlaczego. Chyba się wzruszyłem. Odwróciłem się do niego twarzą, a on objął mnie udem.
– Tak mi źle – szepnąłem, gdy zaczął mnie gładzić po włosach.
– Nie uciekaj.
– Nie uciekam. Nie chciałem się budzić.
– Sam się obudziłem, to nie twoja wina – powiedział cicho i musnął wargami mój policzek.
– Tak mi źle. Boję się tego testu. A jak mi wyjdzie pozytywny?
– Nie wyjdzie.
– Nie pomagasz. – Jęknąłem i wtuliłem twarz w jego klatkę piersiową. – Wiem, że to nie koniec świata, ale no... Tak mi źle.
– Kiciuś, zadręczasz się, to nie pomoże – powiedział i wsunął mi palce we włosy.
– Wiem, ale... – Poczułem gulę w gardle. – Nie zrobiłem nic złego – szepnąłem i znowu poczułem łzy pod powiekami. – Ren, ja nie chcę umierać.
– Nie gadaj bzdur – powiedział i objął mnie mocno. – Wyszedłem za ciebie, wiedząc, że możesz być seropozytywny, więc będę z tobą do usranej śmierci. A umrzesz jako dziewięćdziesięcioletni rockman, otoczony wianuszkiem młodych wielbicieli – powiedział, a ja mimowolnie parsknąłem śmiechem.
Kochany, potrafił pocieszyć.

Ale dopiero wczorajsza sesyjka pomogła mi się rozluźnić. Dlatego dzisiaj zadzwoniłem do Zacka. Znowu mi pomógł, tak jak wcześniej. Ren też chciał się przebadać. Powiedział, że to na wszelki wypadek, ale i tak wariowałem. A co, jeśli go zaraziłem?
– Kiciuś, robiłem test dwa lata temu – powiedział, gdy czekaliśmy na Zacka. – Zobaczysz, będzie dobrze.
Zack pobrał nam krew i powiedział, że wyniki dostaniemy jutro. Nie mogliśmy przecież jechać do szpitala czy punktu diagnostycznego. O nie. Nie chciałem, żeby potem o tym trąbili. Wystarczyły mi te zdjęcia ślubne. No i to na pewno byłby cios dla Rena. Jego nowy szef nie byłby zbyt zadowolony. Ciągle nie dawało mi to spokoju.

Potem mój mąż pojechał do pracy, a ja pisałem z Ablem o korkach analnych. Pytał o nadmuchiwane. Spryciarz, pewnie już chciał wtajemniczyć w to Chrisa. Nie sądziłem, że ten przystojniak poleci na faceta. No ale Abel też był całkiem ładny. I miał piękne mięśnie.

* * * * *
To czekanie było najgorsze. Spotkałem się dziś z Emilem, bo nie miał zajęć. Potem wróciłem do domu i zacząłem grzebać w szafie. Natknąłem się na mundurek, który kupił mi kiedyś mój mąż, i zacząłem się szczerzyć.
Może...?
Nie, nie będę się wygłupiać. To nie czas na żarty.
A może jednak...?
Nie.

* * * * *
Wysłałem mężowi zdjęcie siebie w mundurku. Z rozpiętą koszulą, twardym fiutem, wystającym ze spodni, i zsuniętą z ramion marynarką.
Ja pierdzielę, Kocie.
Napisał, że mam go nie zdejmować aż do jego powrotu.
Jasne, a co, jak wpadnie Zack?

Nie wpadł. Zadzwonił. Podskoczyłem na łóżku i drżącymi rękoma wziąłem komórkę. Serce podeszło mi do gardła. Boże, już?
Bałem się. Bardzo. Chyba wolałem nie wiedzieć.
Ale komórka dzwoniła dalej.
– No hej – powiedziałem drżącym głosem.
Te kilka sekund było dla mnie wiecznością. Czekałem na wyrok.
Sekunda.
Dwie.
Trzy.
Cztery.
– Cześć, Kocie. Są już wyniki – powiedział, a ja przestałem oddychać.
Pięć.
Sześć.
Siedem.
Czemu ja się tak denerwowałem? Przecież Zack nie wiedział.
– Wpadnę za pół godziny, może być?
– Jasne – powiedziałem drżącym głosem. – Będę czekać.

To było najdłuższe pół godziny mojego życia. Zdjąłem mundurek, włożyłem swoje ulubione luźne spodnie i bluzę i pogładziłem Lucyfera. Chyba wyczuł, że byłem spięty. Siedziałem na łóżku i tuliłem kota do siebie.
A potem było podobnie jak na ślubie. Kosmos. Wszystko płynęło. Nie czułem gruntu pod nogami.
Otworzyłem.
Zack się uśmiechał.
Mnie bolała szczęka. Zaciskałem ją tak mocno, że trzeszczało mi w głowie.
Podał mi kopertę.
Wziąłem.
Pożegnałem się.
Zamknąłem drzwi.
Lucyfer chyba miauczał. Może był głodny.

Siedziałem, obejmując swoje kolana, i gapiłem się na kopertę.
Ładna. Taka biała.
A puknij się w łeb, Kocie. Zwykła koperta. Ren pewnie też taką dostał.
A potem znowu zacisnąłem szczękę i po prostu ją otworzyłem.

Serce, cicho. Tętniło mi w głowie, w uszach, w przełyku – wszędzie. Żołądek podchodził do gardła. Lucyfer znowu miauknął. Było mi strasznie gorąco. Czułem się jak zamroczony. Ja chyba śnię. Płynęło mi wszystko. Znowu wszystko płynęło.

Negatywny.
Minus.
MINUS, kurwa mać.

Pisnąłem i zacząłem skakać po łóżku. Lucek przestraszył się i czmychnął do kuchni, a ja skakałem jak wariat. Potem zacząłem latać po pokoju. Znowu przebrałem się w mundurek i zacząłem wygłupiać przed lustrem.
Matko kochana, jestem czysty. Jestem zdrowy. Nie mam HIV.
Ależ byłem szczęśliwy.
Ciekawe, czy Ren też już dostał wyniki? Chciałem do niego zadzwonić.
Ale nie zadzwoniłem. Czekałem (nie)grzecznie w mundurku. Ze szczęścia prawie się schlałem. Wypiłem butelkę wina i leżałem rozanielony na łóżku. Jutro koncert. Na pewno dam z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej.

Mężuś wrócił nieco wcześniej. Widziałem, że był spięty, ale gdy wyszedłem do niego w tym zajebiaszczym mundurku, zamrugał i spojrzał na mnie pytająco. Chyba się jednak już domyślił.
– Skarbie, nie mam HIV. – Pomachałem mu kopertą i wyszczerzyłem się.
– Wiedziałem. – Uśmiechnął się, a ja podszedłem do niego, złapałem go mocno za włosy i wpiłem się w jego usta. – Też jestem czysty. – Sapnął.
Spojrzałem mu w oczy, a potem przytuliłem się do niego i głośno westchnąłem.

To były łzy szczęścia. Nie płakałem, po prostu byłem szczęśliwy.

79 komentarzy:

  1. Ren ;;tęskniłam
    ren ren renn re nn renn
    ren ayamis tez uzywa olejku rożanego
    ale to przez kunno
    chociaz tez przez rena
    kyaa
    ja lubie dana
    jest przystojny i jest blondynem hahahahahahaha <333
    eciepecie
    ren serio jest okej ?
    mów mi ?
    prywatnie poporsze
    przy cieście
    i kawe
    i te olejki rózane
    a i twarozek <333333
    em
    męzu..jakoś to słoowo
    jak kot mówi do rena to mam atak śmiechoty to smieszne jest
    hahahaha hahaha hahaha
    sesjaa
    a gdzie słowo panie
    czo ?
    hahahahaha
    hahahaha
    lewatywa
    tsa
    to ładne nie jesst
    kocie spokojnie
    wdech wydech
    luzik
    A ja panikowałem. Kurde, chyba zaraz się posram. Tego chciał?
    tak kocie..ren chciał zebys sie posrał
    bosz ale to brzmi
    Pewnie sprawdzał, czy dobrze wykonał swoją robotę.hahahahahhahahaa
    hahahaa. a moze coś poleciało
    Ren jak tam
    ren robi siusiu..hahahahaha
    ayami.. idz sie schowaj w szafie .
    a bo ren robi siusiu.hahahahaha
    Renuś, dotknij, proszę hahahhaa

    huraaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, bo ty by,ś chciała Rencia dla siebie :D

      Nawet olejek masz jak on :D

      Nie było słowa panie, bo Kotuś był zakneblowany :) nic nie widział i nie słyszał. Panie będzie później :3

      No po takiej wstępnej oczyszczającej to wylatuje trochę brudu, ale Ren był kochany, na pewno nie chciał poniżyć Kota. Po prostu chciał, żeby Kot poczuł swoje ciało.

      no "mężu" jest trochę śmieszne, ale on się po prostu nie może tym nacieszyć :D

      Usuń
    2. No ba
      Ren jest mój
      :) zabiorę na bal go w lutym
      Bo ren robił siusiu
      Hihi
      No śmieszne
      Takie aż głowę chowam
      Ee
      Raczej no tak
      Mniejsza o to
      Panie panie :) happy
      Ayami

      Usuń
    3. Na urodziny też możesz go zaprosić, może kogoś zwiąże? :D i Kaczkę też koniecznie :D

      No, Ren jest jednak trochę hardzikiem, więc siusiu (ęsi) to dla niego pestka :D

      Usuń
  2. Najwspanialsze zdanie notki:

    – Nie gadaj bzdur – powiedział i objął mnie mocno. – Wyszedłem za ciebie, wiedząc, że możesz być seropozytywny, więc będę z tobą do usranej śmierci. A umrzesz jako dziewięćdziesięcioletni rockman, otoczony wianuszkiem młodych wielbicieli – powiedział, a ja mimowolnie parsknąłem śmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz lecimy, z obiecanym długim komentarzem XD.

      Usuń
    2. 1. Biedy smutny i załamany Kotek. Na pewno gdyby Yuto go nie porwał byłby innym Kotem. Nie byłby ciągle smutny, załamany i przestraszony. Czy Ren byłby jego mężem? Jestem pewna, że tak. Przecież go kochał i w sumie zmienił pod jego wpływem swoje życie. Przynajmniej ja tak myślę.

      2. Kot, którego wszyscy kochali. Sądzę, że Kota nadal wszyscy kochają. Dodatkowo bardzo martwią się o niego i na pewno mają nadzieję, że dojdzie do siebie. Jeśli można w ogóle dojść do siebie po czymś takim. Na pewno można starać się odgrodzić od tego i pogodzić, ale na pewno nie da rady się tego zapomnieć.

      3. Cieszę się, że w czasie koncertu Kot się zapomniał i chociaż przez chwilę poczuuł stare dobre czasy. Z czasem na pewno będzie coraz lepiej i łatwiej. Widać, że koncerty są czymś, co Kot kocha nad życie. Czuć, że jest wtedy w swoim żywiole. Cieszę się, że nie zawracał uwagi na złośliwe komentarze dotyczące jego orientacji. Na prawdę pod tym kątem świat jest strasznie wkurzający. Czemu ludzie muszą być tak ograniczeni i nie chodzi mnie tylko opowiadanie, ale także o realne życie. To jest strasznie wkurzające.

      4. Koszmary. Niech się wreszcie skończą, tak mi go szkoda. Dobrze, że obok niego jest Ren i go wspiera. Jestem pewna, że Ren nie pęknie, bo okazałby się wtedy skończonym draniem. Przykro się czytało, że Kot chodził spać do drugiego pokoju, żeby nie budzić Rena. Wiem, że nie chciał go martwić itd. Ale wtedy zostawał sam ze swoimi obawami i koszmarami.

      5. Nie wróci już ten naiwny, wrażliwy, beztroski, uroczy Kot. Teraz byłem spięty, nadwrażliwy i chyba miałem paranoję. Na pewno nie będzie nigdy tak jak było dawniej, ale na pewno będzie lepiej. Mam nadzieję, że nawet już niedługo.

      6. Dowiedziałem się, że Abel i przystojniak Chris są parą. Super, bo świetnie do siebie pasowali i sama im mocno kibicowałam.

      7. Obiadki. Nie jest ważne jak się gotuje, przynajmniej dopóki jest to jadalne. Ważne jest staranie i myślenie o tym, żeby sprawić przyjemność drugiej osobie. Sądzę, że Ren to doceniał.

      8. Konie. Faktycznie zastanawiające jest, czemu Ren ma taką fobię. Na pewno kiedyś szczerze o tym opowie Kotu. Może po prostu nie jest jeszcze na to gotowy. A może bardziej woli skupiać się na Kocie, niż swoich starych fobiach.

      9. Nie ufałbym temu dziadowi. – Westchnąłem i pocałowałem męża w czoło.
      – Będę mieć się na baczności.
      – To dobrze. Jesteś mądry.
      – Zawsze mnie to rozwala – powiedział i uszczypnął mnie w bok.
      – Ale co? – Zamrugałem ze śmiechem.
      – Te twoje tekściki. Wyszczekany się zrobiłeś.
      – Zawsze taki byłem. – Westchnąłem, a Ren przyciągnął mnie do siebie.
      Jak ja kocham ich dialogi i przekomarzanie się.

      10. Zerżnął mnie na kuchennym stole. Jak widać oprócz obiadku, był również deserek.

      Usuń
    3. 11. Chłopaki pogodzili się z tym, że 40% zespołu brało w dupę albo posuwało. Świetnie, że zespół jest taki nowoczesny w tych sprawach.

      12. Cześć, skarbie – szepnął i objął mnie, a potem cmoknął w usta.
      Jakie to mega słodkie i to na zasadzie „gapcie się i tak mam w dupie co myślicie”.

      13. Znów te straszne, obezwładniające koszmary i paraliż senny. Tragiczne po prostu i trudne do wyobrażenia.

      14. Współna kąpiel. Olejek różany, masaż, pocałunki i głębokie pocałunki :3.
      Chyba miał gęsią skórkę. Rozsunąłem pośladki i złapałem jego penisa w dłoń. Kilka razy dotknąłem główką wejścia, a Ren sapnął i odrzucił głowę.
      – Chcesz? – szepnąłem i znowu pocałowałem go w usta.
      – Chodź do pokoju. – Syknął i wczepił się w moje włosy.
      Spojrzenie miał trochę niecierpliwe.
      Tak, dokładnie takiego Kota chcę i podejrzewam, że nie tylko ja. Kozaczący ukeś :3

      15. Seks na łóżku. Uwielbiam te chwile, gdy się drażnią, droczą i ocierają o siebie. Ten moment oczekiwania i pobudzenia, zawsze na mnie działa. A potem delikane seksy, przechodzące w ostre pieprzenie.

      16. Kiciu, wyduś to z siebie – powiedział mój hot mąż, gdy jedliśmy kolację.
      Ren wszystko widzi i wszystko wie, przecież to jest właśnie Ren. Cwany Kotek myślał, że wykpi się od odpowiedzi.

      17. Kąpiel zawsze rozluźnia i pozwala powiedzieć, coś czego się człowiek wstydzi. Może to kwestia piany, a może po prostu bliskości.
      – Chciałbym małą sesję – wyszeptałem i objąłem go mocniej. – Taką prawdziwą, żeby nie myśleć. Wiesz, dać się ponieść. Oczyścić się trochę z nadmiaru emocji. – Przełknąłem głośno ślinę i sapnąłem mu w szyję.
      Nie muszę chyba komentować tego zdania.

      18. – Mam tylko jeden warunek – powiedział i spojrzał mi w oczy.
      – Jaki? – szepnąłem i musnąłem lekko jego wargi.
      – Zaufanie.
      – Ufam ci – powiedziałem szeptem, a on uśmiechnął się i dotknął mojego policzka.
      – Musisz zaufać bardziej mnie niż sobie. Wiesz, co mam na myśli?
      – Chyba tak.
      – Sam zdecyduję, co jest dla ciebie najlepsze, ale musisz mi zaufać. – Pocałował mnie w policzek, a ja zadrżałem. – Przejmę nad tobą kontrolę. Nie będziesz mógł tego przerwać. Nie będzie hasła ani litości. Na pewno chcesz?
      – Tak – szepnąłem i znowu pocałowałem go w usta.
      – Kocie, rozumiesz, prawda? – Spojrzał mi uważnie w oczy.
      Był śmiertelnie poważny.
      – Tak – powiedziałem, a Ren dotknął mojej dolnej wargi.
      – Wiem, że miewasz ataki paniki.
      – Chcesz zrobić coś strasznego? – szepnąłem, a on uśmiechnął się leciutko.
      – Nie będzie bolało, obiecuję. No prawie – powiedział i uśmiechnął się szerzej.
      – Więc co?
      – Powiem ci jutro. Na pewno chcesz oddać się w moje ręce?
      – Tak.
      – Dobrze, może być jutro? – spytał, a ja objąłem go za szyję.
      – Tak. – Uśmiechnąłem się i wtuliłem w niego mocniej.
      Chciałem. Potrzebowałem takiego oczyszczenia. Ufałem mu bezgranicznie.
      Musiałam to zacytować, bo po prostu dialog był fenomenalny. Zufanie jest podstawą każdej relacji, a zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy bdsm. Bardzo podobało mnie się, jak Ren kilkakrotnie upewniał się, że Kot naprawdę tego chce i mu w pełni ufa.

      19. Wiadomo, że każdy by się bał czegoś nowego. Czego jeszcze nie robił, ale jeśli chodzi o Rena jako domina, to chyba każdy oddałby się w jego ręce i mu zaufał. U Kota dochodziły jednak jeszcze ataki paniki, których doświadczał. Dlatego kolejjny plus za szczerą rozmowę przed sesją.

      20. – To będzie trochę kosmiczne doświadczenie – powiedział, gładząc moje plecy.
      Tak to faktycznie było kosmiczne doświadczenie dla Kota. Miał skumulowaną dawkę wszystkich hardkorowych lub prawie hhardkorowych rzeczy.

      Usuń
    4. 21. Powolne dotykanie, całowanie, masowanie, mizianie żeby nakręcić Kotka, było miłym i bardzo zachęcającym wprowadzeniem do dalszej części zabaw. Powolne rozbieranie, spojrzenia, opaska i wiązanie rąk, było kolejnym bardzo pobudzającym elementem. Wiadomo było, że to nie będą takie zwykłe, czułe i delikatne seksy.

      22. Klamerki na sutkach, klebel, jajeczko i kolejne klamerki. Świetne odwrócenie uwagi i odcięcie zmysłu wzroku, żeby chłonąć wszystko dotykiem. Tak, uwielbiam czytać o takich akcjjach. Biedne jajeczka z powpinanymi klamerkami. I ściąganie klamerek jednym ruchem. Tak :3

      23. – Nie bolało, prawda? – powiedział, a ja byłem pewien, że się uśmiechał.
      – Mmmhh! – mruknąłem i poczułem, jak po szyi ścieka mi strużka śliny.
      Może trochę bolało, ale chyba jednak bardziej podniecało, sądząc po ściekającej ślinie.

      24. – Założę ci stopery – odezwał się po chwili. – Potem będziesz już zdany na moją łaskę. Rozumiesz?
      Znowu kiwnąłem.
      – Grzeczny piesek. Po prostu mi zaufaj.
      W skroniach pulsowało.
      Robiliśmy już kiedyś coś podobnego. Chyba zacząłem się nakręcać.
      Odcięcie kolejnego zmysłu i faktycznie kolejna oznaka zaufania. Pełne oddanie się w obce i zarazem nieobce ręce.

      25. Ren zaniósł mnie do łazienki. Położył na czymś miękkim i podsunął poduszkę pod głowę.
      Uwielbiam za każdym razem jak seme nosi ukesia. Bez względu czy robi to przed, w trakcie, czy po sesji. Jest to takie słodkie.

      26. Lewatywa. Nie była jednak poniżeniem tylko nowym doświadczeniem. Ren był czuły i delikatny. Olejek i świeca, Ren zadbał o wszystko. Był naprawdę wspaniałym sadystą. Dotyk i głaskanie Rena w trakcie lewatywy, obawy Kota, przykrycie i pozostawienie Kota samego. Na pewno Ren go nie zostawił, po prostu sprawił, że Kotu tak się tylko wydawało. Jestem pewna, że bacznie go wtedy obserwował. Zawstydzony i biedny Kot, który wreszcie przestał myśleć o swoich codziennych zmarwieniach. Jego myśli wreszcie zajęły się czymś innym. Nie potrafię nawet sobie wyobrazić, co czuł jak leżał w łazience, przekonany, że jest sam.

      27. No i scena po lewatywie. Założe się, że Ren obserwował reakcję Kota jak siedział na kiblu. Wiem, że to jest może dla niektórych odrzucające, ale dla mnie (może to dziwne) ma nieco inny wymiar. Znów zawstydzony Kot i jego myśli, żeby Ren nie patrzył na to wszystko. Jeszcze nie tak dawno Ren trzymał pięść w tyłku Kota, więc to chyba nie było aż takie straszne.

      28. Prysznic i dokładne mycie. I Kot, który zsunął się na ziemię. Kolejna bariera została złamana.

      29. Noszenie na rękach <3

      30. Metalowy przedmiot w tyłku i pissing. Tak, ja nie mam problemów z czytaniem o tym. Kolejne zeszmacenie Kota, czyli coś co po prostu teraz potrzebował.

      Usuń
    5. 31. Korek analny, obciąganie i znów pozostawienie Kota samemu sobie. Pełne oddanie i oczekiwanie na to co będzie dalej. Na pewno musi być to szalenie denewujące, ale sądze, że także szalenie podniecające.

      32. Kłujące igiełki na brzuchu, udach i penisie. Podziwiam Rena za pomysły i podniecanie po raz kolejny Kota. Takie doprowadzanie go do szleństwa, po prostu fenomenalne.

      33. Chłosta. Lekka, drażniąca, zachęciająca. Kolejne nakręcanie i doprowadzanie Kota do szaleństwa.

      34. A potem podwójna penetracja. Tak, tego Kot potrzebował.

      35. Gdy zacząłem się dusić, przerwał i wyszedł ze mnie. Wyjął korek i szybko zdjął mi knebel. Później rozwiązał mi nogi, a ja zaniosłem się płaczem. Ren przytulił mnie mocno i wyjął stopery. Znowu czułem się otumaniony. Drżałem. Pogładził mnie po włosach, a potem pocałował lekko w skroń.
      Pełna kontrola ze strony Ren. Uwielbiam to, bo oznacza, że jest prawdziwym dominem, który naprawdę uważnie obserwuje zachowanie uległego i przerywa wtedy gdy on ma już dość.

      36. Duszenie. To jest kolejny mój fetysz. Pełna kontrola i pełne zaufanie. Ren nakręcił Kota do granic jego możliwości. Granica między strachem, bólem i podnieceniem jest bardzo cienka. Trzeba tylko umieć ją wyczuć. Ren to potrafi. Jest prawdziwym dominem i sadystą. Kocie masz mnóstwo szczęścia, że go poznałeś.

      37. Ren kolejny raz podziw, za twoją pełną kontrolę nad twoim orgazmem. Pozwoliłeś sobie odpłynąć dopiero wtedy, gdy zaspokoiłeś w pełni Kota.

      38. Szczera i prawdziwa rozmowa po sesji była cudowna i taka prawdziwa.

      39. Obawa przed testem. Nie dziwię się, bo każdy by się tego bał.
      40. Kochany Ren, który przyszedł do Kota, gdy ten poszedł płakać do drugiego pokoju. Kolejna szczera i cudowna rozmowa, która pokazała, jak bardzo Ren kocha Kota.

      Usuń
    6. 41. – Nie gadaj bzdur – powiedział i objął mnie mocno. – Wyszedłem za ciebie, wiedząc, że możesz być seropozytywny, więc będę z tobą do usranej śmierci. A umrzesz jako dziewięćdziesięcioletni rockman, otoczony wianuszkiem młodych wielbicieli – powiedział, a ja mimowolnie parsknąłem śmiechem.
      Kochany, potrafił pocieszyć.
      Tak Ren, jest kochany i to bardzo. Bardzo kocha swojego Kota i mam nadzieję, że nigdy się to nie zmieni.

      42. Abel i korki analne – ciekawe się zapowiada.

      43. Zdjęcie w mundurku – Kot wraca powoli do siebie, jak widać zabawne pomysły zaczynają przychodzić mu do głowy.

      44. Ujemne wyniki. Tak długo na nie czekałem, może wszystko zacznie się wreszcie układać.

      45. To były łzy szczęścia. Nie płakałem, po prostu byłem szczęśliwy. Nie muszę chyba tego komentować. Ale jednak skomentuję: ja też jestem szczęściwa.

      Podsumowując:
      Ren ideał, który w trakcie sesji był zarówno delikatny, jaki i stanowczy i brutalny. Wspaniale złamał i rozładował emocje Kota. Mam nadzieję na powtórkę czegoś podobnego. Jak widać sesje pozytywnie wpływają na Kotka.

      Kot – mam nadzieję, że wreszcie jakoś upora się ze swoją traumą i przeszłością, której nie da się zmienić. Można ją tylko zaakceptować.

      Całą notkę mogę podsumować tylko jednym zdaniem: Kuno jesteś geniuszem, życzę jak najwięcej weny i błagam pisz jak najwięcej, bo genialnie ci to wychodzi. Nie muszę dodawać, że zazdroszczę ci tego.

      Usuń
    7. Ujmę to tak: komentarz uważam za zakończony. Napisany został kosztem pisania Akiry, którego sobotnia notka stanęła pod znakiem zapytanie. Ale warto było, bo twoja notka (powtarzam się) była genialna.

      Usuń
    8. Faktycznie, Impruś, twój najdłuższy komentarz ever <3 #teamDługie

      Na pewno się z tobą zgadzam :) nie da się zapomnieć, ale Kot uczy się z tym żyć. Potrzebuje czasu i dobrego terapeuty, choć ostatnio ma wrażenie, że z Hoshim mu nie idzie.

      Widać, że koncerty są czymś, co Kot kocha nad życie. - powiedziałabym nawet,że kocha to bardziej niż Kaien :)

      Ale wtedy zostawał sam ze swoimi obawami i koszmarami. - no zostawał :( ewentualnie przyłaził do niego Lucek, bo w którejś notce pisałam, że teraz pokochał Kota bardziej niż Rena :D #kocieHumorki
      Ale Kot już taki jest – teraz zadręcza się tym, że Ren może mieć przez niego kłopoty w pracy, więc nie chce za dużo marudzić. Ale pogada o tym z Hoshim i będzie się uczyć przyjmować pomoc.

      Nom, dałam wreszcie Abla i Chrisa jako parę :)

      Cieszę się, że gra wstępna przypadła ci do gustu <3
      co do lewatywy, to jest tak, jak napisałaś, nie chodziło o poniżenie. Ren po prostu chciał, żeby Kot „poczuł” swoje ciało. Nie kręci go scat ani nic z tych rzeczy, po prostu obserwował reakcję Kotka. Bo po takiej wstępnej oczyszczającej lewatywnie coś musiało z niego wylecieć :D ale potem go pięknie umył i wypucował :D
      No i to było krępujące doświadczenie, „brudne”, ale fizycznie nie nieprzyjemne.

      Akurat piss w dupcię to – SPOJLER – trochę nowy fetysz Rena. Już raz to robił z Kotem, ma teraz takie zachcianki : > wiem, że niektórym może się to nie podobać, no ale, Ren tak chce i już :)

      Zostawienie samemu siebie jest imho niezwykle pobudzające, ale i denerwujące, bo nie wiadomo, co robi ta druga strona. Ale właśnie chodzi o zaufanie i walkę z lękami, niecierpliwością. Kot był już trochę spokojniejszy i nie chciał rzucić wszystkiego w cholerę. Wiedział, że pójdzie do końca :)

      Te igiełki to właśnie wczoraj sobie szukałam w Google'u, jak się ten przedmiot nazywa :D Może te prawdziwe igły nie będą już takie straszne? : >

      Tak, dokładnie tak jest, Ren jest przecież (moim) idealnym dominem :)

      Duszenie. To jest kolejny mój fetysz. - nie tylko twój ;) a takie zablokowanie dostępu powietrza często oznacza zawroty głowy i potęgowanie wrażeń :)

      Tak jest, REN BARDZO KOCHA KOTA. Wielkimi, żeby wszyscy to widzieli <3

      Mam nadzieję na powtórkę czegoś podobnego. Jak widać sesje pozytywnie wpływają na Kotka. - cieszę się, że sesyjka ci się spodobała : > wiedziałąm, że można na ciebie liczyć :D <3 powtórka na pewno będzie :) kiedyś chyba pisałam, że na bloxie to były takie początki, niewinne korki, próby pissingu, związywanie, dopiero później się trochę rozkręcili, a potem z tym porwaniem wszystko poszło się jebać. To teraz Kot powoli dochodzi do siebie. No i on nie uważa, że skupianie się na seksie to nałóg.

      Ujmę to tak: komentarz uważam za zakończony. Napisany został kosztem pisania Akiry, którego sobotnia notka stanęła pod znakiem zapytanie. Ale warto było, bo twoja notka (powtarzam się) była genialna.

      Że kosztem Akiry to smutno trochę, ale rozumiem, bo sama też najczęściej rzucam pisanie i idę czytać wasze notki :D
      a że się podobało, to no – jeszcze raz: CIESZĘ SIĘ <3 obiecuję, że będzie więcej sesji :)

      Dziękuję ci pięknie za tak cudowny, szczegółowy komentarz, Impruś <3

      Usuń
    9. Polecam się na przyszłość XD.

      Więcej sesji, igły, pissing... Wiesz, co ja na to? Po prostu <3<3<3<3<3<3

      Usuń
  3. Oj nareszcze
    Potem komentarz

    ~SpiritNS #Furi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heyo!

      Czas na konstruktywną krytykę i komentarz… i tak znaczę teren swoimi małymi pikselami koloru czarnego :3

      Notatka i cytaty (NO sex) idą na pierwszy ogień (to chyba już wyższy stopień komentowania jak są cytaty XD)

      1. „Dobra, to zaledwie dwa miesiące, ale przecież bardzo się starałem. Czasami traciłem wiarę w siebie.” Biedny Kot myśli, że nic mu się nie uda i nie wróci już szczęśliwy Kocurek. Ciągle się zadręcza przeszłością i przyszłością, zamiast skupić się na teraźniejszości. Najgorzej, że powoli się poddaje, a już tyle wytrwał, przeszedł. Proszę niech mu miną te koszmary. Dlaczego tak wszystko dręczy biednego małego Kotka :(
      2. „Nie wróci już ten naiwny, wrażliwy, beztroski, uroczy Kot. Teraz byłem spięty, nadwrażliwy i chyba miałem paranoję.” No kurwa… to jest takie smutne, że nic i nikt nie jest w stanie zrobić
      3. „Siedziałem z moim starym, kochanym laptopem i szczerzyłem się do siebie.” #dumnazKuno
      4. „Niestety, moje możliwości były ograniczone, nie miałem mamusiowych genów.” Zdaje mi się, że Kot szczyci się robieniem chińszczyzny. Sam Kaien wspominał nie jeden raz, że Kot robi nieziemskie sushi :)
      5. „– Zawsze mnie to rozwala – powiedział i uszczypnął mnie w bok. – Ale co? – Zamrugałem ze śmiechem. – Te twoje tekściki. Wyszczekany się zrobiłeś.” Nie od dziś Kot włada mocą cukrzycy (kocham jego rozumowanie i pojmowanie świata <3 <3 <3)
      6. „Nie chciałem wracać z Bennym” To on jeszcze trwa przy Kocie? Coś o nim ucichło ostatni mi czasy
      7. „Nie wiedziałem, że przygotował kąpiel.” Ja też… no i jak można nie kochać Kici :3
      8. „Patrzył na mnie i uśmiechał się, a ja go ujeżdżałem.” Czy to można zaliczyć do topowania nad Renem? No, bo w sumie to on jest na górze, ujeżdża… nieważne XD
      9. „Zagrałem świetnie, a Dan powiedział potem, że – cytuję – jestem gitarzystą idealnym.” Co ten Dan? Może chce się zmienić (czyt. Być bardziej friedship) i lepiej zaprzyjaźnić, czy tam poznać Kota? Fajnie, by było jakby tak wpadł do Kota i porozmawiał o wszystkim i o niczym w sposób normalny… polubił, by go bardziej :) wredny i tak będzie zawsze XD
      10. „Wiedziałem, że Ren mi nigdy nie powie. Nie przyzna się. Był zbyt dumny i twardy.” Mnie się wydaje, że każdy, czy to Ren, Kaien, Senju, Dan, czy inny ma SWOJA PIERDOLONĄ DUME!!! A Kot właśnie cieszy się życiem i nie zawyża, czy zniża swojego ego. Tak jakby nie patrzył przez pryzmat swojego ego
      11. „No normalnie jak Kaien. Oni mieli więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.” A tu by się okazało, że Ren i Kaien byli tak naprawdę cały czas kuzynami O MÓJ BOŻE!!! Ale to było cudowne, np. Kaien o tym nie wiedział, a Ren tak i takie wielkie zdziwienie Kamienia jakby się dowiedział XD

      ~SpiritNS

      Usuń
    2. 12. „Nie chcę też igieł ani Scatu” Dobra na igły się zgodzę, ale nie waż się dawać SCATU nie, nie i stanowcze NIE… piss jest spoko, ale scat NEVER EVER !!!
      13. „To dobrze. Zostało jeszcze trochę tej pożywnej zupki.” Biorąc pod uwagę wypowiedź Rena, to obiadek Kota był smaczny :)
      14. „– Ale to było przyjemne, prawda? – zamruczał, a ja drgnąłem. – No nie wiem. – Tak między nami – przecież było, nie? – Ren! – Nie musisz się teraz wstydzić. – To obrzydliwe.” Czyżby Ren lubił lewatywę? Yuki macał w tym palce? Kolejne tajemnice Rena… TELL ME MORE
      15. „Poczułem ciepło jego ciała i zacząłem się trząść, sam nie wiem, dlaczego. Chyba się wzruszyłem. Odwróciłem się do niego twarzą, a on objął mnie udem. – Tak mi źle – szepnąłem, gdy zaczął mnie gładzić po włosach. – Nie uciekaj.” Kocham ten fragment, a szczególnie to „NIE UCIEKAJ”, które mówi Ren :3 Widać, że Kocur jest dla niego bardzo ważnym elementem życia
      16. „Dlatego dzisiaj zadzwoniłem do Zacka.” Miałam się właśnie pytać, gdzie podział się Zack. Lubię go tak jakoś…
      17. „– Kiciuś, robiłem test dwa lata temu – powiedział, gdy czekaliśmy na Zacka.” Ale że Ren? Zdaje się, że dwa lata temu poznał właśnie Kota (chyba?). Czyżby to było wtedy powodem… W sumie nie traktował na początku Kota jakiś szczególnym uczuciem, ba ruchał go tylko i tyle (Ale chyba najbardziej mnie interesuje to, że skoro nie czuł nic w stronę Kota to się nim zainteresował, a sęk jest w tym, iż nie wiem co go tak pociągło w jego stronę: specyficzny wygład, czy to że jest w zespole, czy… )
      18. „Pisnąłem i zacząłem skakać po łóżku.” Biorąc pod uwagę, że Kot to samiec to… R.I.P. łóżko… A tak na poważnie to cieszę się niezmiernie, że nie ma HIV’u… ufff
      19. „Wolałem seks. Hoshi mówił, że to też nałóg, ale nie miałem wyrzutów sumienia. Jaki nałóg?” Czyli Kot jest seksoholikiem? W sumie to nie tak źle w porównaniu do bycia ćpunem (Ki-Ki na terapie już!)
      20. „Kochałem jego włosy.” A włoski Kota (czyt. Futro) już odrosły? Ciekawe, czy będzie farbował jeszcze na czarno :3
      21. „Boże, ja chyba naprawdę byłem masochistą, takim emocjonalnym.” To nie żaden wstyd Kotku… jesteś uroczy po prostu

      Jejku Kot jest w moich oczach takim malutkim uroczym stworzonkiem o mały serduszku (sam tak mówi), które do życia tak na prawdę potrzebuje odrobinkę miłości i troski (daje mu ją Ren) :3
      Pomimo, że bierze udział w sesjach BDSM to łatwo go zranić, ale tak wewnętrznie to jest silny, a nawet silniejszy od Kaiena, czy Rena (przeżył dużo ciężkich chwił: gwałt, czy początkowo niespełniona miłość do Rena)
      Jest szczery i bardzo oryginalny, a zarazem tajemniczy i intrygujący (dawniej przecież gdzieś znikał)

      Ogólnie to brakuje mi tylko jednej sceny Kota, gdzie samotnie spaceruje pod gołym niebem z gwiazdami jak prawdziwy kot i myśli, a raczej układa swoje myśli (wiem trochę banalne)

      Czekam tez na to kiedy sobie zrobi z powrotem kolczyk w wardze (brakuje mu tego.) Może też tatuaż taki japoński napis pionowo na plecach co znaczy np. Kocham Kotki

      ~SpiritNS

      Usuń
    3. Teraz trochę o sesji z pieprzonym sadystą :3 (mało, bo to jest zajebiste i po prostu miód i cud, nic dodać, nic ująć)

      1. Był całkowicie zdany na Rena. Rzadko kiedy ktoś zgadza się na takie wyczyny, ale Kot tylko dowodzi, że ufa Renowi i ich miłość jest szczera
      2. No i doczekałam się klamerek u kota :) i jeszcze ten knebel ahh
      3. „Twarde, pewnie metalowe. Chyba jakiś rozwieracz.” Wziernik?
      4. „Już mnie nie bolało. Zerżnął mnie jak szmatę. Dociskał biodra, a ja miałem wrażenie, że mnie rozerwie. Czułem się jak mięso do ruchania. Nie dotykał mnie, nie pieścił, nie całował.” Kochany stary Ren, tyle na to czekałam
      5. Podduszenie było super. Mogli, by to zrobić jeszcze raz :3

      Słodko-gorzka ta notatka, ale jedna z zajebistych. Może dlatego, że Kot był zawsze moją ulubioną postacią (Furi teraz śpi, więc mogę to powiedzieć, ale ciii… nie no dobra tak na serio to on pojawił się niedawno, a Kot był prawie cały czas)

      Abel i Chris oficjalnie parą? Wyczuwam więcej Sex-Shotów Kunoś :)

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    4. Hejo, maleństwo :)
      Tak, sushi robi, ale ogólnie gotować „raczej” nie umie :) zna się na sushi i drinkach <3

      Tak, Bennuś trwa przy Kocie, po prostu ostatnimi czasy Kot wszędzie łaził z Renem :)
      No, bo w sumie to on jest na górze, ujeżdża… nieważne – ha ha <3 nawet w tagach chciałam dać, ale mi się nie zmieściło :D

      Dan po prostu jest profesjonalistą, jak widzi, że Kot naprawdę stara i gra idealnie, to go chwali :3
      Ren i Kaien kuzynami? Kuzyni, którzy robili sobie lodzika... : >

      Spoko, obiecałam milion razy, że scatu nie dam :D

      Po prostu Ren nie uważa, że lewatywa jest wstydliwa. :D ale no, on niczego się nie boi :D i podchodzi do tego inaczej niż Kot.

      Powiem ci, że ja też lubię Zacka :)

      Ren po prostu badał się profilaktycznie, zawsze to robi :) robili razem z Yukim, ale jeszcze o tym nie pisałam. Bo on ma raczej dojrzałe podejście do tego :)
      a kiedyś łączył go z Kotem tylko seks, bo Renowi nie wystarczał zwykł seks z narzeczoną, ona uważała, że bdsm to zło i zboczenie, więc wyżywał się na boku. Miał też innych uległych i nigdy nie ukrywał tego przed Kotem. Na początku próbował nie przywiązywać się do Kota, ale spodobało mu się, że Kot jest taki otwarty, ciekawy świata (i świata bdsm też), bardzo się stara i haruje (próby, granie, koncerty), no i podobał mu się z wyglądu :) była między nimi chemia i porozumienie. Ponieważ Ren miał wtedy narzeczoną (i kilku chłopców), to nie chciał myśleć o żadnych głębszych uczuciach. Ale w końcu doszedł do wniosku, że nie da się seksić na boku, a w domu udawać grzecznego, sofcikowego męża. To znaczy, jego uczucie do Kota rozwijało się raczej powoli, długo, i przez to stało się od razu dojrzałe i głębokie. To Kot od razu się zakochał i wpadł po kocie uszy :D

      Tak, Kot trochę jest seksoholikiem, ale on (jeszcze?) nie zaczął sypiać z kim popadnie. Poniosło go trochę po tym okresie posuchy.

      Tak, futerko Kici już nieco odrosło :) na pewno wygląda uroczo :)
      Nie wiem, czy będzie znowu farbować na czarno. Teraz pewnie ma całe brązowe :)

      Hm, scena z gwiazdami piękna, ale on nie może spacerować SAM. #bezpieczeństwo :(

      Kolczyk sobie zrobi na pewno, bo też już się zgodziłam z tobą, że mu tego brakuje :) co do tatuaży, to Kaien i Senju mieli sobie zrobić jednakowe :D może skoro Kotek jest troszeczkę maso, to też będzie chciał? : > a Ren będzie go trzymać za rączkę : >

      Wziernik ładne słowo, ale wziernik to chyba taki przedmiot, którego używa lekarz, jak bada anus? Bo Kić miał taki rozwieracz, nie znajduje mi w obrazkach Google, a zdjęć porno wrzucać nie chcę. Są też takie metalowe do ust, kwadratowe, żeby rozsunąć ścianki :)

      Dzięki, Furusiu-Kiciusiu za piękny, szczegółowy komentarz <3

      Usuń
    5. Ej tam. Umie robić jajecznice, więc Kaiena i Rena wykarmi, gorzej tylko z Senju (nie wiem co on lubi), ale wymyśli pewnie coś np. Naleśniki

      Jak to nie są kuzynami... No trudno... Ale nikt nie zabroni mi marzyć XD

      Ja chce upewnić się milion i jeden dla pewności, że nie dasz tego scatu :)

      Zack <3

      Jak to sypiać z kim popadnie? Ej tak nie wolno. Zła Kuno.

      Brązowe włosy, czyli Kot jest teraz bury, heh :3

      A to żaden problem. Kot może iść chodnikiem, czy tam ścieżka, a Benny będzie szedł rowem, czy siedział w krzakach :)

      Wziernika używają zazwyczaj ginekolodzy, czy to do pochwy, czy od dupy strony (Ren ginekolog :3)

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    6. Kurwa zapomniałam jeszcze o najważniejszym

      Dlaczego Kaiena i Kot tak rzadko się widuja
      No trzeba to zmienić w trybie NOW
      Oni muszą być ze sobą, swoją przyjaźnią złączeni jak krople wody w butelce... Którą przewróciłam i się wylała woda i teraz Kurwa mam więcej do sprzątania

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń

    7. Jak to nie są kuzynami... No trudno... Ale nikt nie zabroni mi marzyć - kocham cię :D :D :D lol lol :D <3

      Nie dam scatu :D

      Jak to sypiać z kim popadnie? Ej tak nie wolno. Zła Kuno. - nie napisałam, że będzie sypiać z kim popadnie. Myślę jeszcze, jak to rozegrać, żeby trochę zranić Rena, ale nie zeszmacić Kota. Bo wspominałam o tym, że zacznie zbyt mocno skupiać się na seksie.
      No ale Emil nie da się w to wciągnąć, bo bez Yukiego on nie bzyka Kota :D

      #bury Kot <3

      a Benny będzie szedł rowem, czy siedział w krzakach :) <3 wiadomo :D

      uuuuuuuu, Ren-ginekolog? czyżbym mogła już to dodać do listy pragnień czytelników? : > i napisać sex-shota z dedykacją dla ciebie? :3

      No wiem, dlatego Kaien narzekał, że oni się tak rzadko widują :(
      ale - ciiiiiiii - na razie tajemniczo milczę. : > < ależ chcę walnąć spojler >

      E tam, woda, dobrze, że nie ucierpiał laptop czy tam komputer czy komórka :D

      Usuń
    8. Ranić Rena, a to on nie jest już pokrzywdzony po tym jak porwali Kota. Chyba było coś w notatce, że ma podkrążone oczy i coś tam go w głowie męczy
      Ale spoko jak chcesz... tylko nie krzywdź go mocno :)

      Tak poproszę seks hetero Rena i kogoś :3 Ren jako ginek

      Piszę z laptopa, by solidaryzować się z Kotem (komórka jeszcze gorsza, niż tablet więc stanowcze NO)
      Spokojnie nic nie ucierpiało tylko książka z genetyki, a tej mam dość wiec jest git (i tak pewnie wyschnie i trzeba się będzie uczyć) :(
      W sumie tu też się uczę o gonadach heh :3

      ~SpiritNS #Furi #teamKot (długi ten mój podpis, heh)

      Usuń
    9. Długi podpis, wiesz, jak lubimy długie :D
      Ale ty chcesz te seksy Rena gina hetero?

      Usuń
    10. No oczywiście, że chce !!!

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    11. Ahaaaa, bo myślałam, że chcesz gejuszków :D
      To muszę pomyśleć.

      Usuń
    12. Jak chcesz Rena i kogoś z penisem to ok, poproszę (Ren Androlog :3)
      Ginekolog tyczy się tylko kobiet, więc wybierz sobie jakaś opcje, bo dla mnie obie są kuszące :3

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    13. O popatrz, nie skapnęłam się (wiem, że gin tyczy się tylko kobiet). Chętnie napiszę Ren x Penis :3

      Usuń
    14. Tak będzie więcej sesji z udziałem starego, dobrego Rena :3

      Widzę dużo nowych tajnych obrazów się pojawia :) takie pozytywne zmiany
      Lece obczaić

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    15. Nom, takie ładne GIF-y :) Na pewno będę aktualizować te zakładki. Może wrzucę też wersje mangowe albo jakieś doujiny, Furusiu : >

      Usuń
    16. Halo jest tu kto ? :)
      Bo trochę takie pustki, czy tylko mi się zdaje

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    17. A nie wiem, wszyscy już chyba skomentowali i czekają na kolejny rozdział :D

      Usuń
    18. Ja tam mam dalej mam fazę na Kota i czekam na dalszy rozwój akcji (jeszcze to co chcesz zrobić Renowi i jego praca, bardziej mnie nakręca do czytanka futrzaka)

      Chociaż u Senju teraz będzie Furi (chyba), więc też oczekuje mojego ukochanego mmniejszego kota <3 Furi <3 w sumie ciekawe co zrobi z tymi lekami nasza Kaczuszka

      Ale faza na Kota (duży kociak) będzie u mnie jeszcze długo, ma przecież jeszcze tyle spraw i te całe konie i ojciec i coś o czym nawet nie wiem, ale wymyslisz pewnie XD

      Ogólnie styczeń jest dla mnie miesiącem bardzo wolnym, wszystko upływa tak leniwie i nic się nie dzieje :/

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    19. Ale to, że styczeń jest taki leniwy, to źle? :D
      Co do Furiego to mam pewne plany,ale raczej jeszcze sporo się wydarzy, zanim to dam : >

      Usuń
    20. Nie tylko tak nudnawo jest, a luty ma być u mnie pracowity, więc jakoś tak dziwnie się czuje w tym miesiącu

      Faza Furiego is coming :3 czekam...

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
  4. Jeeej! Trafiłam akurat na rozdział *.*

    Tak mi szkoda Kotka ;(
    ,,-Cześć mężu." To takie kochane :3
    ,,Zerżnął mnie na kuchennym stole." - Ale przed obiadem czy po obiedzie? Z jakiejś przyczyny mój mózg uznał, że to ważne i ciągle się zastanawiam XD
    ,,Chłopaki pogodzili się z tym, że 40% zespołu brało w dupę. Albo posuwało. Piękna myśl, nie? Jesteś genialny, Kocie." Zgadzam się Kotku, jesteś.
    ,,Leżałem w łóżku i trząsłem się, bo nie wiedziałem, czy już się obudziłem, czy jeszcze nie." Przesyłam Kici magiczne całusy, może zadziałają ;***************
    Lizanko w wannie *.*
    Kotek kozaczy ^^
    <3
    Będzie sesyjka <3
    Ta gadka o zaufaniu <3
    Knebelki są urocze <3
    Tak myślałam, że o to Renowi chodziło
    Kicia, będzie dobrze ; **
    <3<3<3<3
    Jejku jakie to kochane <3 <3







    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zrobili to przed obiadkiem :D
      Też mi szkoda Kota, ale pomagam mu powolutku pokonywać własne lęki. No i on już marudzi, że terapia "nie działa".
      A wszystko, co zrobił Renuś podczas sesji, było dla Kota. :) żeby niczego się nie bał i pokonywał własne lęki :)

      Cieszę się, że ci się podobało <3

      Usuń
  5. DOCZEKAŁAM SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    "zimno i mokro. I szaro, bo cały śnieg stopniał" innymi było tak, jak możemy zobaczyć za oknem. rozumiem. niefajnie :D
    "Wiedziałem, że skupiali się na mnie. I trochę na Danie i jego smrodku." ach ta skromność xD
    no mam nadzieję, że szef Rena jest w porządku :)
    ale w każdej takiej niby zwykłej wypowiedzi Kota, w każdym martwieniu się widać, że to jego uczucie do Rena jest naprawdę takie silne, dojrzałe :)

    JESTEM POD WRAŻENIEM!!! obiad ugotowany przez Kotka <3 nieważne jaki, liczy się gest <3
    "Narkotyki to zło. Wolałem seks. Hoshi mówił, że to też nałóg, ale nie miałem wyrzutów sumienia. Jaki nałóg?" popieram podejście Kota xD

    Renuś <3
    może Renuś jeszcze przytyje od Kocich obiadków :333 (i będzie miał boczki <3 )
    " – To dobrze. Jesteś mądry.
    – Zawsze mnie to rozwala – powiedział i uszczypnął mnie w bok." CUUUUUKIEEEER!!!!!!!!1 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    " – Kotuś, stało się coś? – spytał, patrząc mi uważnie w oczy.
    – Co? Czemu pytasz?
    – Jesteś trochę nadpobudliwy i nerwowy. Zwykle jesteś taki, gdy chcesz mi coś powiedzieć." Ren taki spostrzegawczy <3
    no ale on ogólnie chyba jest typem obserwatora, nie?

    jestem zaskoczona raczej, że Kot nie zareagował na to, jak Ren nazwał Chrisa ładnym :D
    no i czy Ren naprawdę nie był zazdrosny, czy tylko tak mówił?

    " – Kotek, przynieś już ten obiad, bo zgłodniałem – powiedział i pocałował mnie znowu w nos.
    – Okej, ale przyznaj, że ci ulżyło. – Uśmiechnąłem się i poruszyłem biodrami.
    – Nie.
    – Zazdrośnik. – Otarłem się o niego leciutko, a on przyciągnął mnie za brodę i pocałował mocno w usta.
    – Obiadek – szepnął i zassał moją dolną wargę, a ja poczułem ogień w kroczu."
    JAK JA ICH KOCHAM!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    no jakoś spodziewałam się takiego zakończenia tej sceny xD

    "Chłopaki pogodzili się z tym, że 40% zespołu brało w dupę." JAK TO BRZMI!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 :D cudowne <3 :3333

    tak jak napisałaś o tym olejku różanym to zaczęłam się zastanawiać, jakiego zapachu jest ten obecny ulubiony żel Kotka :D

    Renowi chyba się podobało patrzenie na starania Kotka? :D
    "A potem wszedł jednym mocnym ruchem." aawwwwww <3
    gumkę? nadal? :((((

    "Kiciu, wyduś to z siebie" KICIU!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 ależ to słodkie <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
    cieszę się, że Kiciuś tyje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czasami był spięty i trochę nieobecny, miał nawet cienie pod oczami. Ale dalej skupiał się na mnie." czyżby jednak coś złego się tam działo? czy tylko przeżywał to co się działo z Kotkiem?
      zgadzam się, Ren i Kaien mają mnóstwo wspólnego :D :3333
      ja też kocham kosmate myśli Kotka :3333

      TAK!!!! sesja!!!! REN NIE DAJ SIĘ PROSIĆ!!!!
      BRAWO REN!! <3
      jak mi się podoba jego podejście <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
      JAK JA TĘSKNIŁAM ZA TAKIM RENEM!!!!!!!!!!!!!

      KUNO KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      już jestem napalona a jeszcze się nie zaczęło <3

      ale Ren go prowokuje <3 <3 <3 <3 <3
      "Do niedawna pięść też była twoim tabu" tjaaa.... :D
      "Scat chyba nie boli" cóż za myśli krążą po głowie Kotka xD myślę, że Ren sam nie chciałby tego robić :)
      DO DZIEŁA!!!!

      to dało się zauważyć, że Ren lubi śliniącego się Kotka :3333 jakie to urocze <3
      WIEDZIAŁAM!!! że to znęcanie się nad sutkami skończy się klamerkami :D <3

      kurczę, był taki filmik z klamerkami na penisie i jajkach, który chyba z miliard razy oglądałam <3
      o, taki filmik ze zrywaniem też widziałam :3333

      TAAAAAK!!!!!!! też to uwielbiam, i też się nieraz zastanawiałam, jak to się tak naprawdę nazywa xD
      może Kotek jest piss-Kitty? :>>>

      a ja myślałam, że może jeszcze nasika mu do buzi :333
      "coś kłującego" - to jest właśnie powód, dla którego u mnie się to jeszcze nie pojawiło xD JAK SIĘ TO CHOLERSTWO NAZYWA?! xD

      a ja widziałam, jak chłopak miał włożone "to kłujące coś" do tyłka :D aż podskoczył <3
      PODDUSZANIE!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
      ALE ROZPIESZCZASZ <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      WŁAŚNIE! tu już było bez gumek??

      Usuń
    2. "– A lewatywa?
      – Była okropna. – Skrzywiłem się. – To znaczy, no, myślałem, że spalę się ze wstydu.
      – Ale to było przyjemne, prawda? – zamruczał, a ja drgnąłem.
      – No nie wiem.
      – Tak między nami – przecież było, nie?
      – Ren!"
      to było słodkie <3 Ren znowu prowokuje i się dobrze bawi do tego :D

      " – Nie musisz się teraz wstydzić.
      – To obrzydliwe.
      – Zależy, jak na to spojrzeć – powiedział i pogładził mnie po włosach. – A piss?
      – Cicho bądź. – Uśmiechnąłem się i objąłem go w za szyję."
      tak, Kotkowi z pewnością się podobało :3 :D

      TAK! Ren dawaj Kotu na twarz! nawet do buzi <3

      brawo Kotku <3

      yhym, czyli to dopiero teraz...
      "Nawet Dan był mną zachwycony. Ciekawe, czy robił mu ktoś kiedyś lewatywę?" xD
      Ren taki kochany <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
      Ren taki odważny <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      " Może...?
      Nie, nie będę się wygłupiać. To nie czas na żarty.
      A może jednak...?
      Nie. "
      wiedziałam, jak to się musi skończyć xD

      Zack jest okrutny <3
      no i Kotek jednak zdjął mundurek :( a już się cieszyłam, że Zack go tak zobaczy :D

      NO, nareszcie ulga <3
      ...i seks bez gumek <3 <3 <3 :3333

      "Widziałem, że był spięty" praca czy oczekiwanie?
      a ja myślałam, że Kot zgwałci Rena na wszystkie sposoby, jak się dowie :D
      no trudno, może kiedyś <3

      Usuń
    3. Ooooh, Marchwuś dołączyła dzisiaj do klubu Długich <3

      ale w każdej takiej niby zwykłej wypowiedzi Kota, w każdym martwieniu się widać, że to jego uczucie do Rena jest naprawdę takie silne, dojrzałe :) - cieszę się, że tak uważasz, bo Kotuś naprawdę martwi się, troszczy o Rena i bardzo go kocha : >

      Renuś z boczkami? <3 ??? !!!

      Ren zaczął tak żartować, droczyć się z Kotem i ogólnie śmieszkować dopiero wtedy, gdy się zbliżyli; jak powiedział, że zależy mu na Kocie. Bo Ren musi najpierw kogoś polubić i zaufać, żeby pokazać swoje prawdziwe ja :D kiedyś był dużo sztywniejszy. (z Yukim np. nie był, bo znają od dawna).

      no ale on ogólnie chyba jest typem obserwatora, nie? - tak, i zwykle nie gada dużo :D

      Nie zareagował, bo on myślał wtedy o Ablu i nabijał się z Rena.
      A czy Ren był zazdrosny? Raczej nie, ale na pewno mu ulżyło :D

      40% zespołu, liczyłam :) 2/5 :D

      Hm, żel pewnie nie różany,ale Ren ogólnie może lubić zapachy kwiatowe :D

      czyżby jednak coś złego się tam działo? czy tylko przeżywał to co się działo z Kotkiem? < intensywnie milczy >

      już jestem napalona a jeszcze się nie zaczęło <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      Ten ze zrywaniem to nawet pamiętam <3 cudowny był <3 i to na pewno wspaniałe uczucie <3

      a ja myślałam, że może jeszcze nasika mu do buzi :333 – może kiedyś?

      "coś kłującego" - to jest właśnie powód, dla którego u mnie się to jeszcze nie pojawiło xD JAK SIĘ TO CHOLERSTWO NAZYWA?! xD ostroga albo kolczaste koło/kółko :D wiem, straszne :D

      ale akurat rozwieracz jest fajny :D chociaż widziałąm rczej takie do ust, bo do tyłka to głównie w pornosach i nie wiem, jak się to nazywa :D ale taki metalowy przedmiocik, który rozpycha ścianki odbytu <3

      Wszędzie były gumki, ale Ren zdejmował przed wytryskiem :) bo Kot w poprzedniej notce też pisał, że może wtedy udawać, że Ren doszedł w nim i z niego wycieka :D

      tak, Kotkowi z pewnością się podobało :3 – powiem ci, że zarówno lewatywa (i wypróżnianie), jak i piss mu się wtedy podobały, tylko nie chce się przyznać, bo to dla niego krępujące. Ale kiedyś to zrobi :)

      ...i seks bez gumek <3 <3 <3 :3333 - tak, i wytryski w środku :D <3

      "Widziałem, że był spięty" praca czy oczekiwanie? - oczekiwanie, bo Ren już wiedział, że jest zdrowy, ale czekał na wynik Kota.

      zgwałci Rena na wszystkie sposoby, jak się dowie :D
      - zrobi to w kolejnej notce, ta i tak była długa :D

      Dziękujęęęęęę za piękny komentarz :D cieszę się, że mogłam cię zaspokoić :D

      Usuń
    4. Renuś z boczkami? <3 ??? !!!
      czyżby też podobała Ci się taka wizja? :D

      o widzisz, to jak ja z moimi komentarzami <3

      matma everywhere <3 xD

      WIEDZIAŁAM ŻE COŚ KNUJESZ!!

      dzięki :D

      pamiętam, że Kot chciał udawać <3

      wiedziałam <3

      TAK!!! <3 <3 <3

      okej, trochę mnie uspokoiłaś :)

      ZROBII???? naprawdę????? :D AWWWWWWWWWWWWWWWw!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 niech go gwałci na zdrowie <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      też się cieszę <3

      Usuń
    5. Niech gwałci :>
      Na wszelkie możliwe sposoby, z wielką radością to przeczytam <3

      Usuń
    6. Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia, jak wyglądałby Renuś z boczkami :D

      Oczywiście, że będą się "gwałcić" nawzajem i tryskać mleczkiem :D <3

      Usuń
    7. jak to jak by wyglądał? idealnie oczywiście :3

      słusznie, w mleczku w końcu i witaminki, i minerały... :D

      Usuń
    8. No przecież Pan Idealny zawsze będzie wyglądać idealnie :3

      Usuń
    9. Nie mogę z wami :D

      Zakończenie powieści kuno: wszyscy ścięli włosy, mieli boczki i żyli długo i szczęśliwie :D

      Usuń
    10. niech nie ścinają włosów!! lubimy przecież #długie!

      Usuń
    11. Ren na pewno nie zetnie. Ani Emil :)

      Usuń
    12. Tak, oni muszą mieć długie :D

      Usuń
  6. W końcu nowy rozdział <3 I to w dodatku z Moją ukochaną parą Ren i Kicia! Rozpieszczasz mnie normalnie. W tym rozdziale było tyle akcji, że wykarmiłabyś nią wszystkie dzieci w Afryce. Zaczynam być może od dupy strony, ale tak się cieszę, że żaden z nich nie jest chory! Stresowałam się tym razem z Kicią i było mi go bardzo szkoda, że się tak zamartwiał...
    Sam tytuł oczywiście tak idealnie podsumowujący, jak zwykle, podwójne punkty za słowo "Katharsis", które jakoś od początku liceum jest moim drugim ulubionym słowem. ^^ Samo oczyszczenie było cudowne i szczerze, to czekałam na moment, kiedy Ren tak zupełnie przejmie kontrolę nad ciałem Kota. Byłam ciekawa, jak to zrobisz i nie zawiodłam się. :D
    Tak na marginesie, to weź mnie nauczę tak budować napięcie w tekstach, bo robisz to po prostu genislnie!

    Życzę jak najwięcej pomysłów i czasu!
    Twój leniuszek Vel ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Veluś, dzięki za komentarz <3

      W tym rozdziale było tyle akcji, że wykarmiłabyś nią wszystkie dzieci w Afryce. <3 <3 ha ha, pewnie masz rację :D

      Też uwielbiam słowo "katharsis" #więź

      Cieszę się, że się nie zawiodłaś, jeeeeeej <3 :D :D

      Usuń
  7. naucz*
    genialnie*

    Wybacz za wszelkie błędy, ale tak to jest pisać na telefonie :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Kaczuszko!
    Cudownie jest wrócić do Ciebie po 3 latach. :) tak tyle mnie tu nie było i nadrabiam. Wróciłam do pisania, w końcu. Życz mi powodzenia ^^ podoba mi się nowa nazwa oh i ten biedy Kotek i Ren w nowej roli jako męża! :* cudownie się Ciebie czyta! Biorę się za nadrabianie :D
    Buziaczki!
    moshira09

    niecodziennamilosc.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jezusie, to ty żyjesz?! :D Ależ się cieszę <3 <3 Fajnie, że jesteś, fajnie, że też wracasz do pisania. Na pewno wpadnę :)
      To nadrabiania masz sporo, ale życzę powodzenia, oczywiście, nic na siłe, bo to ma być przyjemność. Ale czekam na twoje wrażenia i komentarze, bo to bardzo motywuje do pisania :)

      Dzięki, że się odezwałaś! Tulę mocno <3

      Usuń
    2. Żyjem ^^
      już nadrobiłam wszystkie zaległości ze starego bloxa teraz biorę się za "penetroanie pedzlem bloggera" ^^ Jednak poszłam na studia malarskie- czuję tą więź z Senju i obecna koncepcją!

      <33
      moshira09


      niecodziennamilosc.blox.pl

      Usuń
    3. Wczoraj w nocy ciebie czytałam :D zostało mi kilka rozdziałow, więc pewnie niedługo się odezwę :)
      Fajnie, że przeczytałaś bloxa, tu na blogspocie jest dużo więcej :D chyba. :D

      Usuń
    4. Aha, SUPER, ŻE POSZŁAŚ NA TE STUDIA <3

      Usuń
  9. Szczerze nie bardzo przepadam bdsm i bardzo zniechęciłam się do czytania tego typu wpisów na innych blogach bo ludzie najzwyczajniej w świecie nie potrafią dobrze tego opisać i zazwyczaj jest tak, że uległy nie czuje żadnego bólu a tylko samą rozkosz (np. dwaj kolesie wsadzają mu naraz dwa penisy baz żadnego wcześniejszego przygotowania, a on tylko jeszcze bardziej się podnieca). A w twoich wpisach podoba mi się to, że wszystkie sceny jakie opisujesz są bardzo naturalne i nawet lewatywa nie wydaje się już taka straszna :) Dzięki tobie zaczęłam więcej czytać na ten temat, który wcześniej był dla mnie tabu, a teraz sama chciałabym spróbować. Chciałam przeprosić, że tak długo nie dodawałam żadnych komentarzy ale mój komputer postanowił mnie kopnąć w dupę i zakończyć swój żywot, na szczęście udało się go naprawić i teraz będę mogła nadrobić świąteczne wpisy :)
    Pozdrawiam i życzę dużo, bardzo dużo weny :)
    Tusielek
    Trzeci raz piszę ten komentarz i mam nadzieje, że w końcu uda mi się go dodać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz za błędy ale w końcu udało mi się dodać ten komentarz.
      Tusielek

      Usuń
    2. Hej, Tusielek <3

      ale mój komputer postanowił mnie kopnąć w dupę i zakończyć swój żywot - ja wiem, naprawdę, że to straszne, ale tak śmiechłam po przeczytaniu tego zdania, że wiesz co :D :D :D dziękuję :D
      Bez komputera, laptopa czy smartfona to trochę ciężko, no, więc rozumiem :)

      Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że jednak przekonałaś się do tego typu "relacji" :) w sensie, że do czytania. Chociaż kto wie, może kiedyś sama spróbujesz <3 trzeba tylko znaleźć osobę, której się ufa :)

      Czasem blogspot szaleje, nie dodaje komenatrzy, a potem znajduję je w spamie :D ale czytam wszystkie, spoko :)

      Fajnie, że moje opisy bdsm cię nie zniechęcają <3 staram się, żeby było naturalnie, realistycznie, w miarę normalnie. Sama ubolewam nad tym, jak mało jest normalnych wpisów. Często ałtoreczkami są osoby, które w ogóle nie wiedzą NIC na ten temat i wyobrażają sobie, że uległy ma orgazmy od samego wsadzania dwóch penisów albo pięści w dupę :( bez przygotowania najlepiej :D nie dziwię się, że potem w świecie opowiadań yaoi, slash i ogólnie opowiadań homoerotycznych ludzie nie biorą na poważnie tego tematu. To smutne :( bo często wystarczy wzmianka, że jest to opo +18, a w wątku Kota są sceny bdsm, i ci, co nie wiedzą, nie wejdą, bo myślą, że to będzie gówno :(

      Ale dziękuję ci za piękny komentarz, cieszę się, że mój Kot jest naturalny :)

      Usuń
  10. jeju, w końcu się doczekałam nowego rozdziału..~~*0*

    matko, Kuno, co ty ze mną robisz.. nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam czytając jakiekolwiek opowiadanie, a teraz siedzę i wyję jak dziecko
    jakiś ten rozdział strasznie przykry mi się wydaje, tak strasznie żal mi Kota, te koszmary, ciągłe obawy.. biedny kiciuś :(

    uwielbiam to, w jaki sposób opisujesz emocje targające bohaterami; wszystko, każda czynność, sytuacja, najmniej istotne wydarzenie nabierają takiej naturalności i autentyczności, jakbyś sama była świadkiem wszystkich zdarzeń. za to tak lubię tą historię, za to jak prawdziwa jest.

    'Ren, ja nie chcę umierać.' - wyję jak bóbr, przysięgam.
    Ren jaki kochany, nie mam słów

    ~
    jezu, kamień z serca.
    już się bałam, że wyniki wyjdą pozytywne, ale uff, odetchnęłam z ulgą

    uwielbiam<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. < tuli mocno i ociera łzy > nie płacz juuuż <3 :3

      KAMIEŃ z serca! :D #Kaien Kamyczek

      Tak, obaj są zdrowi i będą mogli teraz trochę wyluzować :)

      cieszę się bardzo ,że lubisz te emocje bohaterów :) fajnie, że mogę cie zadowolić :)

      Usuń
  11. Dobra, wena mi siadła więc zabieram sie do komentowania.
    U mnie raczej nie bedzie dlugiego, ale mam nadzieje, ze przy kaczusi juz beda #jebacpolskieznakiciagdalszy. ale chociaz Lex i Impru stanęly na wysokosci zadania. Impru to juz w ogole :).

    Wiec tak - po pierwsze - "Taki stary, radosny Kot, nie? Kot, którego wszyscy kochali" to jest chyba najsmutniejsze zdanie z tego wszystkiego. Mam wrazenie, ze kot troche czuje presje bycia starym kotem, nie? Mysle ze moze czuc delikatna prasje zeby moc znowu z Renem robic hardkorowe rzeczy na ktore Ren czeka no i zeby wobec innych byc starym kochany, wesolym kotem ktory tanczy na stole, kracac powabnie bioderkami.

    W tych koszmarach dla mnie nie najsmutniejsze sa koszmary tylko to, ze kot czuje sie winny ze Ren sie nie wysypia :(. Mnie zawsze jest szkoda jak komus jest szkoda bliskich osob.

    Ale biedny zbyt kontrolujacy sie kotek :/. Tez on mi sie nie kojarzy z perfekcjonista. ja osobiscie jestem zaprzeczeniem perfekcjonizmu :P

    Ale bardzo ciekawa jestem jak to jest z tymi koniami w przypadku Rena. Co go tak do nich zniechecilo. Chociaz w sumie gdyby ba sie koni ot tak od czapy to w sumie tez by bylo urocze :)

    Szkoda, ze Kot teskni za Kaienem. Ale no, wiem, ze jestem zla i Lovus by mnie za to zabila, ale mnie tak nie przeskzadza, ze Kaien skupia sie glownie na Kaczuszce <3

    W ogole wczoraj jak szlam spac to pomysllam, ze Kot naprawde bardzo bardzo sie zmienil. W sensie teraz tak... kozaczy? w stosunku do Rena. Na przyklad jeszcze na bloxie by go pewnie nie smial nawet zdrabniac ani stawiac do w zadnej uroczej roli Renusia. W ogole teraz wpada mi do glowy niesamoiwity obraz chibi Rena i Kota ktory się z nim/nim bawi <3

    Paralize senne musza byc straszne. Ja nigdy zadnego nie mialam ale jak o tym czytam to zawsze sie boje ze kiedys bede miala. To musi byc przerazajace. ale do tego juz hyba trzeba miec sklonnosci, nie?

    "Gdy znowu zassałem jego sutek, sapnął i zacisnął dłonie na mojej talii"
    Renuszek na wrażliwe?

    Kocham jak Kot mowi "hot maz"

    biedny kot seksonalogowiec. zaopmnialam jak to sie nazywa.

    Lewatywa byla fajna. Ciekawa jestem czy Ren naprawde obserwowal. Pewnie to Ren, on ma rozne dziwne fetysze, mysle ze dziwniejsze niz moze nam sie wydawac. No i ciekawe ze mowisz ze dla Kota to bylo fajne poza byciem krepujacym.

    Male urzadzanko mnie zaskoczylo. W sensie - nie spodziewalam sie czegos takiego, nawet nie widzialam zadnego filmiku z tym. Tylko ty kiedys chyba gdzies pokazywalas? nie wiem, zaskoczylo mnie.

    Ciekawe jak bolesne to uczucie Bo nie wiem jak swedzi komar.

    Boze, ale tu sie duzo dzieje. O podduszanie. W sumie ciekawe. W sensie, ciekawie opisane, nie jestem za szczgolna fanka, bo ja wole rzeczy, ktore bardziej hot wygladaja, a podduszanie dla mnie bardzo niehot wyglada, bo ukes wyglada, jakby nie mial szyi, ale w sumie ciekawie opisane tak do czytania. No. Od jarania sie takimi rzeczami masz Lex i i Mpru LD

    "– Ale to było przyjemne, prawda? – zamruczał, a ja drgnąłem.
    – No nie wiem.
    – Tak między nami – przecież było, nie?
    – Ren!
    – Nie musisz się teraz wstydzić.
    – To obrzydliwe.
    – Zależy, jak na to spojrzeć "
    Fajny ten dialog jakos <3. Kochany obrzydliwy Ren

    "dziewięćdziesięcioletni rockman, otoczony wianuszkiem młodych wielbicieli "
    <3
    Ta scena z Renem w nocy kochana.

    Ale ja wychodze jakbym sie malo jarala tym rozdzialem. ale fajny jest.

    Fajnie, ze wyszedl negatrywny. ale no. Wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeej, babuś się obudził <3

      *Tak, masz rację, Kot czuje taką presję :(

      *Chociaz w sumie gdyby ba sie koni ot tak od czapy to w sumie tez by bylo urocze :D na początku chciałam, ale potem wpadł mi do głowy pewien "pomysł", a kilka dni temu rozbudowałam fabułę :D więc no, mam nadzieję, że nie zabijecie :D
      nie, koń go nie gwałcił :D

      *W sensie teraz tak... kozaczy? w stosunku do Rena. - no, świetna uwaga, bo tak właśnie jest :) chibi wersje <3 i czerwona dupcia Rena :3

      *To musi byc przerazajace. ale do tego juz hyba trzeba miec sklonnosci, nie? = podobno nie, bo może zdarzyć się każdemu. Ja na szczęście nauczyłam się swoje kontrolować i teraz są... przyjemne? :D

      *Renuszek na wrażliwe? - tak ;) bo u nich zwykle Ren maca Kota, a Kot po prostu ulega i się rozpływa, a jak czasem Kot zaczyna macać Rena, to zauważa, że ten ma całkiem wrażliwe sutki. Ale lubi tylko takie leciutkie poszczypywanie i lizanie : >

      *Male urzadzanko mnie zaskoczylo. W sensie - nie spodziewalam sie czegos takiego, nawet nie widzialam zadnego filmiku z tym. Tylko ty kiedys chyba gdzies pokazywalas? nie wiem, zaskoczylo mnie. - nie rozumiem, o co pytasz? :D

      *Ale ja wychodze jakbym sie malo jarala tym rozdzialem. ale fajny jest. - wybaczam ze względu na pewne zawirowania w twoim życiu :D no i zachowaj wenę dla Kaczusi : >

      Dziękować!

      Usuń
    2. Tak, obudzil sie :)

      Szkoda, ze czuje presje :(

      A moze on zgwałcił konia? Z ciekawości?

      Tak <3 Chibi Renuś <3 I Kot trzymający go pałeczkami jak w tych wszystkich chibi dj i Renuś machający nózkami.

      No może. Ja parę razy miałam tak jak Etaś, że zatarła mi się granica między snem a obudzeniem no i średnio przyjemne też. Ale paraliżu nie miałam nigdy i raczej nikt z mojej rodziny też. Więc myślałam, że to się ma skłonności.

      Oooo <3 Mogliby sobie zrobić z Danielem 1.0 sutkowe 69. Ale w sumie kot by został. Kot mógłby im na zmianę lizać dupy.
      #tryskakrememzkarpatki

      O nic nie pytam, po prostu zaskoczylo mnie ta ostroga.

      No, u Kaczusi mam nadzieje ze sie bardziej postaram.,

      Usuń
    3. Aha, to o to chodziło :D bo mnie ten brak polskich liter zmylił i nie skapnęłam się, c to urzadzanko :D

      Nie, Ren nie zgwałcił konia :D

      Faktycznie, mogliby sobie z Danielem wysuteczkować sutki : > :3

      Usuń
    4. Przepraszam, jakos nie mam ostatnio glowy do polskich liter.
      urzadzanko to brzmi jak rozrzedzanie czegoś <3

      To dobrze, ze Ren nie zgwalcil konia.

      Usuń
  12. Jestem. Dopełzłam do kompa i wzięłam się do kupy. Ogólnie rzecz biorąc marnie się czuję od zeszłego tygodnia. Boli mnie głowa, gardło, mam zatkany nos, zatkane ucho i ogólnie się czuję, jakbym stała jedną nogą w grobie, bo boli mnie wszystko co boleć może, a dzisiaj jeszcze poszłam do pracy i mniej więcej po 6 godzinach gadania z klientami... Zaniemówiłam. Całkiem. I teraz nie mogę z siebie wydobyć dźwięku i nie umiem nawet potaknąć "Uhmmm", bo mi wychodzi z tego krótkie i wysokie "Pi". To tak w kwestii wytłumaczenia mojej nieobecności. :D A teraz, zeżarwszy 2 kilo paracetamolu mogę się brać za w miarę konstruktywne komentowanie.

    "Za oknem było słonecznie, ale zimno i mokro. I szaro, bo cały śnieg stopniał." - Jak ja nienawidzę takiej pogody. Nie chce mi się przy takiej aurze nawet palcem kiwnąć...

    "Byłbym wygadany, beztroski i wesoły? Taki stary, radosny Kot, nie? Kot, którego wszyscy kochali." - Czy tylko ja tu wyczuwam jakąś presję otoczenia? Takie ciśnienie ze strony wszystkich wokół, że czekają aż będzie normalnie?

    Mimo wszystko jak ich sobie wyobrażam jako zespół to mi się kojarzą z takim jarmarcznym, gimbazjalnym rockiem, w stylu My Chemical Romance, albo Tokio Hotel... Nie wiem. Jakoś mi nie się nie wizualizuje Soundgarden, albo Aerosmith chociażby. Taki lekki cyrk na kółkach. Przez te skojarzenia z Lambertem pewnie.... :/

    "szczerzyłem się do siebie" - Jak wystraszony szympans, czy jak Miss USA, wszystkimi 32 zębami? :) To jest istotne!

    "Wiedziałem też, że Ki-Ki ma gorzej niż ja i to mnie trochę podnosiło na duchu." - Niby nic tak nie pociesza, jak to, że ktoś ma gorzej, ale nie wiem, czy to na serio działa. Jakoś mnie nie podniosło na duchu, jak się w liceum bałam, że nie zdam z matmy i zaczęłam wyć, a nauczycielka mnie pocieszała tym, że dzieci w Afryce głodują.... :(

    Duszenie mi się automatycznie skojarzyło z Michaelem Hutchence. (Ja i moje skojarzenia, których nikt nie czai).

    "Nawet Dan był mną zachwycony. Ciekawe, czy robił mu ktoś kiedyś lewatywę?" - To są rzeczy o których się myśli, jak się nie ma o czym myśleć. :D

    "Lucek przestraszył się i czmychnął do kuchni" - Im dłużej to czytam, tym bardziej się uświadczam w przekonaniu, że ten kot ma stresujące zycie.

    Jestem jedyna wredna i złośliwa i ten mały diabełek, tańczący kongę na moim ramieniu trzymał kciuki, żeby jednak może jakoś się ten HIV gdzieś tam przemknął... Wiem, że nie było szans, no ale... Nadzieja była. :) (Zaraz dokonają na mnie rytualnego mordu).

    A co do pisania bez polskich znaków, bo mi się skojarzyło, kiedy spojrzałam na komentarz Babiszona: Kolega z grupy napisał dzisiaj, że go nie będzie bo... Są dwie opcje: albo złamał palec, albo złapał panę, ale najlogiczniej z tego co napisał (zlamalem pale) można było wywnioskować, że "złamał pałę". Także... Lepiej jednak pisać z polskimi znakami. :D


    ~Milcząca Arco Iris ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, tak bardzo cię rozumiem. Jakies półtora roku temu też się tak przeziębiłam, ale poszłam do pracy i musiałam gadać, aż w końcu zaniemówiłam :D z tym że ja wtedy straciłam głos i nie było nawet pi :D
      Więc kuruj się.

      Czy tylko ja tu wyczuwam jakąś presję otoczenia? Takie ciśnienie ze strony wszystkich wokół, że czekają aż będzie normalnie? - tak, dobrze wyczuwasz :(

      My Chemical Romance, albo Tokio Hotel... Nie wiem. Jakoś mi nie się nie wizualizuje Soundgarden, albo Aerosmith chociażby. - ani McR, ani TH, ani pozostałe :) dla mnie rock to nie Aerosmith, to znaczy, nie na tym się wzorowałam. Oni grają alternatywnego rocka, może z wpływami indie, trochę post punka ze szczyptą industriala, ogólnie nie mają nic wspólnego ze stylem, który tworzyły legendy „rocka”. Ale ciekawe, że tobie się to tak kojarzy :) ostatnio nawet sobie myślałam, że mogą nagrać Coś takiego***
      bo generalnie ja się jaram mrokiem, post punkiem, gotykiem (oldskulowym) i dark wave'em, ale to niezbyt obiecujący gatunek, więc nie da się z nim wybić :D

      Szczerzył się jak Misska :D

      Z pocieszaniem zgadzam się z tobą, nie z Kotem.

      że ten kot ma stresujące życie – tak, i traumę pewnie też :D

      E tam, HIV to ciekawy temat, sama ostatnio dużo o tym myślę i nawet może bym chciała komuś to dać, ale nie małej ani wielkiem czwórce. Nie wiem, prześladuje mnie to. Obiecałam jednak, że dam coś innego.

      Złamał PAŁĘ <3

      Kuruj się, Arko :) Dzięki za komentarz.

      Usuń
  13. W ogóle nie żebym chciała, żeby Kot zdradzał Rena, ale jakoś dziwnie lubię czytać o tym, że Kotu podoba się Abel. W sensie no, z wyglądu. Nie że na niego leci.

    I ciekawa jestem jak to będzie z tymi nadmuchiwanym korkami. Czyżby dupa Chrisa miała się bać?

    A co do HIV to nie jest na szczycie listy moich ulubionych tematów, ale w przeciwieństwie do AIDS, nawet u mnie mógłby wystąpić. Ale od takiej bardziej pociesznej strony :P

    Ja nie kojarzę Kaiena z żadnym gatunkiem, może połączeniem trochę takiego mrocznego, mocnego, brudnego, dziwkarskiego rocka (nie podam nic na przykład, mam takie skojarzenie po prostu) z jakimiś bardziej elektronicznymi, może momentami psychodelicznymi elementami :P

    OdpowiedzUsuń
  14. "Pocieszna strona HIV" - ❤

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sensie, że wiesz, że da się z tym żyć itp :P. Żadnych wielkich dramatów i trzydziestokilogramowych ludzi :D

      Usuń
    2. Dzięki za wyjaśnienie. :)
      Nie wiem jak tam u ciebie leci i czy jesteś w nastroju ale sto lat temu mnie pytałaś o rozdział, który masz u mnie do nadrobienia i ci tam pisałam u ciebie ale nie wiem czy wiesz. :) Więc walnę taki mały spam u Kuno.
      Wolno mi bo niedosłyszę na jedno ucho i nie mówię od wczoraj. Uprzywilejowana jestem. :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Ja nie wiem, jaka jest pocieszna strona HIV. :/
      Nie moge odpowiedzieć, co jest z tymi korkami ;) #tajemnica
      Bo tak jest, Kotu podoba się Abel z wyglądu :) Ablowi Kot też się podobał. A Chris jest jego przeciwieństwem (Kota) :D

      Mam nadzieję ,że jednak nie dasz żadnych hiv ani aids.

      Usuń
  15. Hej, hej, hej ^^
    Przepraszam, że się nie odzywam, a komentarz taki krótki, ale uczę się do testów na prawo jazdy i po prostu nie mam kiedy pisać. Jednak stwierdziłam, że wypada chociaż się pokazać, dlatego mimo wszystko piszę, żeby dać o sobie znać!

    W skrócie... Notka cudna. Naprawdę. Taka na medal. Można było się pośmiać, wzruszyć, zaczyta, zaskoczyć, jarać sesją i w ogóle cud, miód i maliny <3
    Skoro Babi o tym wspomniała, to zaznaczę, że brakowało mi trochę Kaien x Kot i pewnie jeszcze trochę będzie brakowało, bo nie zapowiada się, żeby chłopaki mieli dla siebie więcej czasu, no ale jakoś to przełknę i się z tym pogodzę. Dostałam u Babi piękną przyjaźń Heatha i Daniela, więc dam radę :D

    A teraz coś co przykuło moją uwagę i nadal o tym pamiętam...

    "Taki stary, radosny Kot, nie? Kot, którego wszyscy kochali." -> Jestem pewna, że wszyscy go nadal kochają, ale rozumiem o co chodzi. Za bardzo dobiera sobie do głowy, ale nic dziwnego, że myśli o tym, co by było, gdyby porwanie nie miało miejsca.

    Płaczący Kotek na scenie! Bogu, co za biedny Kić. Ale bym tulała. Jednak cieszę się, że chociaż na scenie potrafił nie myśleć i być naprawdę szczęśliwy <3

    Konie <3 W sumie to zastanawiałam się z jakiej racji Kot na nich jeździł i w sumie zaskoczyłaś mnie tym, że razem z Kaienem się tym zajmowali. Ale to fajne. Zawsze chciałam się nauczyć jeździć, ale się boję koni, więc nie nic z tego nie wyszło :D

    "– Cześć, skarbie – szepnął i objął mnie, a potem cmoknął w usta.
    Wiedziałem, że chłopaki się przyglądali, więc pokazałem im faka i pociągnąłem Rena do wyjścia." -> <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    "– Wiem, ale... – Poczułem gulę w gardle. – Nie zrobiłem nic złego – szepnąłem i znowu poczułem łzy pod powiekami. – Ren, ja nie chcę umierać." -> Myślałam, że mi serce tutaj pęknie. Dosłownie. Dobrze, że Ren stanął na wysokości zadania. I mimo, że wiedziałam, że nie dasz Kotu HIV, bo sama o tym zapewniałaś, to i tak strasznie się ucieszyłam, kiedy kotu wyszedł negatywny wynik. Ulga i tak była :D

    "– Skarbie, nie mam HIV. – Pomachałem mu kopertą i wyszczerzyłem się.
    – Wiedziałem. – Uśmiechnął się, a ja podszedłem do niego, złapałem go mocno za włosy i wpiłem się w jego usta. – Też jestem czysty. – Sapnął." -> Już wyobrażam sobie ten seks po tym. I tym razem już bez gumki! <3

    I to by było chyba na tyle. Wiem, że komentarz żałosny, chyba nigdy nie napisałam takie krótkiego, ale naprawdę nie mam czasu. Obiecuję, że postaram się poprawić! A na razie ja życzę dużo wen(ł)y, a Ty Kuno życz mi powodzenia na teście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, skarbie <3
      Fajnie, że się odezwałaś.
      No co do przyjaźni, to Kaien sam to zauważył, ale obiecałam, że w jego notce trochę o tym będzie : >

      chociaż na scenie potrafił nie myśleć i być naprawdę szczęśliwy <3 - tak, on to naprawdę kocha :)

      Co do koni, to cóż, Kot całkiem je lubi, na pewno będzie kiedyś jakaś sytuacja, gdy.... < tajemnizo milczy >


      Cieszę się, że ci ulżyło, że Kot nie ma HIV :D mnie też. wiem, wiem :D
      Na pewno opiszę ich szalony namiętny seks po : >

      Dzięki za komentarz i życzę dużo pwodzenia na teście!


      To trzymam kciuki i życzę powodzenia na teście! <3

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników