czwartek, 22 grudnia 2016

Rezonanse i dysonanse (ale jak już mówiłem, jestem optymistą)

KittyKot.doc

Cz. II
Lot był trochę stresujący, to pewnie przez ten głupi sen. Znowu się zaczęło. Dobrze, że dopiero teraz, nie w trakcie podróży poślubnej. Nie chciałbym jej zepsuć. Na pewno byłoby mi bardzo smutno, a Renowi przykro.
Nie miałem jednak mdłości, co mnie bardzo zdziwiło. To chyba cud. Byłem tylko trochę roztrzęsiony. Znowu te koszmary, a ich nie da się kontrolować. Nie chciałem, żeby Patrick mnie gwałcił we śnie. Nie chciałem do niego strzelać. Myślałem, że mam to za sobą. 
Widocznie nie miałem.
No tak, długa droga przede mną, ale jak już mówiłem, jestem optymistą. Postanowiłem więc, że nie będę się zrażać. Poza tym, niedługo wrócimy do domu, więc znowu spotkam się z Hoshim. Brakowało mi tego. Boże, nie wytrzymałem nawet dwóch tygodni.

Na lotnisku zadzwoniłem do mamuśki i powiedziałem, że będziemy za jakąś godzinę. W sumie było już późno, ale to nic. To był pomysł Rena. Powiedział, że skoro Święta spędzimy z jego rodzicami, to przed Świętami możemy wpaść do mojej mamusi. Polubił ją, bardzo. Ja wolałem już wracać do domu. Saki gadała coś o ochroniarzu, ale wywinąłem się. Nie chciałem przyciągać uwagi. To trochę upierdliwe, ale nie lubiłem się tak ukrywać. Na szczęście w Stanach nie byłem aż tak dużą gwiazdą. Tak, grali nasze kawałki w radiu, ludzie wiedzieli, kim jestem, ale nie było tu tłumu napalonych fanek.
Chwała bogu.
No i ciągle myślałem o sytuacji, w jakiej znalazł się Ren. Pewnie bardzo mnie to poruszyło, stąd te koszmary. To była tylko kwestia czasu. Nie chciałem, żeby zaczęli o nim pisać. Mieliśmy się ujawnić po powrocie. Chciałem, żeby fani przyjęli to pozytywnie. Miał być ładny wywiad, sesja, a po Świętach krótki koncert. Powiedziałem Saki, że na pewno dam radę. Chciałem już grać.
Do tego ten Steve. Plany nam się trochę zmieniły, ale dalej nie mogłem przestać o nim myśleć. Nowy szef? Właściciel? A co, jak okaże się homofobem? Zwolni Rena? Będzie go gnoić?
Nie, Rena nie da się gnoić. On jest zbyt idealny. Sam mówił, że jest najlepszym pracownikiem. Wierzył w siebie.
To ja też w niego wierzyłem. Ale nie wierzyłem w tego nowego chuja.

* * * * *
U mamusi byliśmy grubo po północy. Kochana rodzicielka, odpicowała się, przygotowała dla nas kolację i bardzo się ucieszyła na widok Rena.
Och, dzióbasy moje kochane, nareszcie jesteście! – zawołała z zachwytem, gdy wpakowaliśmy się do mieszkania. – Klaus, przyjechali! Wyłaź i przynieś wino. Napijecie się z nami, prawda?
Nie wiem, mamciu, jestem trochę zmęczony. – Westchnąłem, a Ren objął mnie ramieniem w pasie.
Męcząca podróż, rozumiem. Ale chodźcie już, kolacja czeka.
Nie byłem głodny, jednak zgodziłem się dla świętego spokoju. Nie chciałem zawieść mamuśki. W końcu nażarłem się jak nigdy i z wydętym brzusiem poszedłem spać. Nie wiem, co robił Ren. Ja po prostu padłem bez sił.
Dwa kilo, dwa kilo. Jeszcze kilka i znowu będę hot Kot.

Moja kochana rodzicielka raczej nie obchodziła Świąt. W każdym razie, nie tak tradycyjnie. Ja miałem już pewien pomysł (dzięki, Kaienuś!), ale na razie milczałem. Nie mieli choinki ani innego kiczu (to słowa mojej mamusi). No tak, po co im to? Byli dorośli. Chyba się kochali, dobrze im się mieszkało razem i tak dalej. Cieszyłem się, że mamcia nareszcie ułożyła sobie życie. I miałem nadzieję, że ojciec nigdy się nie odezwie.
Zostaliśmy u nich przez dwa dni. Nażarłem się za wszystkie czasy, mamusia macała Rena i wypytywała nas o podróż poślubną, później znowu nas karmiła, a ja widziałem, że była szczęśliwa. Kochałem ją za to. I za to, że nas akceptowała. Mimowolnie myślałem wtedy o matce Senju. Ten to miał przerąbane.
A potem miałem koszmar. Znowu. Chyba krzyczałem przez sen. Obudziłem się w ramionach Rena. Tulił mnie tak mocno, że byłem pewien, że złamie mi moje chude żebra.
Nie złamał.
A ja znowu przeklinałem siebie. Biedny mąż. Znów będzie przeze mnie niewyspany. Ile można, Kocie? Boże, co robię nie tak?

* * * * *
Na lotnisku znowu byłem spięty. Miałem wrażenie, że tabletki w ogóle nie działają. Pogadam o tym z Hoshim. Kurczę, nie mogłem się doczekać tego spotkania.
Innych spotkań też. Za dwa dni próba, potem kolejna, i jeszcze jedna. W sumie miały być chyba trzy. Ciekawe, po co tak dużo? Bo dawno nie grałem? Spoko, Saki, dam czadu. Fani na pewno będą zachwyceni.
Ale najpierw najważniejszy wywiad mojego życia. Ciekawe, czy Ren też był taki spięty? On miał jeszcze na głowie Steve'a, a raczej tego nowego właściciela. Mieliśmy wrócić dwa dni temu, ale plany się zmieniły. W sumie... nieważne. To nawet lepiej, to spotkałem się z mamuśką.

Stałem i gapiłem się na jakiegoś młodego chłopaka. Był chyba mojego wzrostu, miał jaśniutkie włosy i był tak proporcjonalnie szczupły, może nawet nieco wątły. Tak mi się wydawało. Możliwe, że wcale nie był wątły. O czym ja w ogóle myślę? Oczy też miał jasne. Nie widziałem, jakiego były koloru. Rozmawiał z jakąś kobietą i co chwila wrednie się uśmiechał. Chyba coś jej wyjaśniał. Był młodziutki, pewnie nie miał jeszcze osiemnastki. Nie pasował mu ten sarkazm na buzi, wyglądał trochę arogancko. Nie lubiłem takich ludzi.
Ale nie należy oceniać książki po okładce, nie? No to nie oceniałem. Zresztą, ja zwykle nie gapiłem się tak na obcych ludzi. To oni to robili. Otuliłem się mocniej szalikiem, bo chciałem ukryć twarz.
Nie gapcie się na mnie.
Ale chłopak chyba to zauważył. Szybko odwróciłem wzrok i westchnąłem, ale potem znów zerknąłem w jego stronę. Gapił się na mnie bezczelnie.
A to gówniarz.
Jasne, Kotuś, przed chwilą sam to robiłeś.
Blondasek wyglądał na zdziwionego. Chyba. Niczego już nie mogłem być pewien. Gdy tylko złapał moje spojrzenie, sarkazm nagle zniknął z jego pięknej buźki. Rozpromienił się cały, dając mi do zrozumienia, że chyba wie, kim jestem.
Świetnie. Tylko tego mi brakowało. Gupi Kocie, sam się na niego gapiłeś, to masz.
Wszystko gra? – Usłyszałem głos Rena i drgnąłem.
Tak – powiedziałem, patrząc mu w oczy.

Dziwny chłopak. Miał coś ciekawego w spojrzeniu. To chyba młodzieńczy zadzior, zapał, nie wiem. Wyglądał mi na modela. Taki ładniutki, szczupły, miał fajne włosy.
Na kogo się tak zaciekle gapisz?
Co? - Zaśmiałem się, bo trochę się zmieszałem. – Na nikogo.
Kłamiesz, słońce. Widziałem.
Ohoho, jesteś zazdrosny? – zacząłem się z nim droczyć, a potem objąłem go w pasie.
Miałem w dupie, co pomyślą inni. Ren to mój mąż. Kocham go. Mam prawo okazywać czułość publicznie. Tak samo jak ta parka hetero, obściskująca się w kącie. Fajnie, że Kaien zaczął działać społecznie. Może też mu pomogę?
Nie, ale on jest chyba niepełnoletni – powiedział Ren i pogładził mnie delikatnie po włosach.
Co?
No gapisz się na tego ładnego blondyna, tak?
Cholera. Może tylko młodo wygląda?
Podoba ci się?
Spadaj, mężu. Nie mogę się już sobie pogapić na ładnych ludzi? – Wydąłem wargi, a Ren uśmiechnął się szeroko.
Możesz. Masz przecież mnie.
Narcyz. – Prychnąłem, a potem znowu spojrzałem w stronę chłopaka.
Miałem ochotę do niego podejść. Chciałem, żeby on podszedł do mnie.
Ale nic się nie stało.
Chodź, musimy już iść – powiedział mój mąż, a ja westchnąłem.
Chłopak pomachał mi ręką, więc poluzowałem szalik i uśmiechnąłem się do niego. Też się uśmiechnął.
Kurczę, ładny był.

W samolocie znowu spałem. Na szczęście nie miałem już koszmarów. Ciekawe, dokąd leciała ta ślicznotka?

* * * * *
Zostały tylko dwa dni do Świąt. Reira zorganizowała nam drzewko. Nie wiem, czemu tak na mnie leciała. Ciągle miała nadzieję, że zgodzę się na trójkąt? A może powinienem to lepiej przemyśleć? Mógłbym się zgodzić na czworokącik. Ren chyba ją lubił, to znaczy, kręciła go. Była fajna. Ale postanowiłem się na tym nie skupiać.
Nasza choinka miała jakiś metr wysokości. Pamiętałem Święta z Kaienem, dlatego teraz też chciałem wykorzystać ten pomysł. Ren może nie był zachwycony, ale pogodził się z losem. Kochany mężuś. Widziałem chęć mordu w jego pięknych oczach, jednak grzecznie ubierał drzewko razem ze mną. Oprócz bombek zawiesiliśmy też jajeczko, parę gumek, dwa korki analne (te mniejsze), kajdanki, pierścień i mój knebel. No, od razu lepiej. Na razie nikt jej jeszcze nie widział, ale byłem pewien, że Kaien się ucieszy. Może wpadnie po Świętach?
Teraz skupiałem się raczej na ogarnięciu głowy. Hoshi przyjechał po południu. Poprowadziłem go do swojego pokoju, bo jednak wolałem, żeby nie oglądał naszego dzieła sztuki. Chociaż, czy ja wiem? Może to też było ważną częścią terapii?
Po tej rozmowie bardzo mi ulżyło. Bardzo. Wczoraj w nocy znowu miałem koszmar. Może dlatego, że byłem spięty? Myślałem teraz o rodzicach Rena. Tatko był spoko, ale jego mamusia trochę mnie niepokoiła. Nie miałem pojęcia, co o mnie myśli. Niby zachowywała się w porządku, ale ta jej tajemnicza mina i spojrzenie nie dawały mi spokoju. Była zupełnie jak Ren.

Na szczęście dwudziestego trzeciego grudnia mieliśmy pierwszą próbę. Ki-Ki chyba był czysty. Sam nie wiem, dlaczego skupiłem się właśnie na tym. Wyglądał całkiem normalnie. Czyżby odwyk? Ale czemu ja nic o tym nie wiedziałem? Chociaż i tak miałem wrażenie, że wszyscy skupiali się tylko na mnie. Nawet Dan. Głupim docinkom nie było końca, jednak nikt nie był złośliwy. Raczej nabijali się ze mnie tak po kumpelsku. Po spotkaniu z Hoshim czułem się pewniej, więc nie spinałem się ani trochę.
Dobra, matoły, to teraz jeszcze raz – przerwał Dan, puszczając Kaienowi oczko.
Hm. Ciekawe. Czyżby się pogodzili? A ja znowu nic o tym nie wiedziałem. No pięknie.
Wiem, znów będę banalny, ale:

JAK JA SIĘ ZA TYM STĘSKNIŁEM!

Chciałem już grać. To miały być tylko cztery kawałki plus jeden akustyczny, ale i tak podniecałem się jak dureń. Naprawdę, tego mi było trzeba.
Jutro wywiad stulecia.
Wieczorem jedziemy do rodziców Rena.
Potem mamy drugą próbę.
Następnie...
No właśnie. Ren mówił, że Yuki chce do nas wpaść. Z Emilem.
Nie chodzi o żadne sesje ani nic, po prostu wpadną do nas, najprawdopodobniej dwudziestego szóstego – powiedział, gdy wracaliśmy z próby.
To ciekawe. Na pewno spodoba im się nasza choinka, jak myślisz?
Nie wątpię.
Twojej mamie też by się spodobała, nie?
O tak, w to też nie wątpię. – Zaśmiał się, a ja westchnąłem i zamknąłem oczy.

Dziś na próbie była Ana. Z Danonkiem. Ciekawe, jak sobie radzili? Czytałem czasami te wywiady i dziwiłem się, że jest taka spokojna. A może nie była? Dan raczej czułością nie grzeszył, a może próbował udawać twardziela? No dobra, mógł nie kochać Any, ale swojego smrodka to chyba kochał, nie? Widziałem te cudowne, wiele znaczące spojrzenia Kaiena. Miał ubaw. Drań. Ale ja też mimowolnie się szczerzyłem. W sumie to chyba nigdy nie myślałem o dzieciach. To znaczy, no, kilka razy zastanawiałem się, czy chciałbym je mieć, ale nie znałem odpowiedzi na to pytanie. Na pewno nie chciałbym ich mieć teraz. Szkoda, że nigdy nie gadaliśmy o tym z Renem. A co, jeśli on chciał? Ja nie byłem na to przygotowany. Boże, ale ja mam rozkminy. Jakbym to ja miał mu je urodzić.

Lucyfer chyba pokochał mnie mocniej. To pewnie dlatego, że głównie ja go karmiłem. Nareszcie skupiał się na mnie, nie na Renie. Podstępny kot. Chyba też potrzebował terapii. Albo Pierdzioszka. Może też był gejem?
Yyyyyyyyh, też? Ja nie byłem. Tak mi się tylko powiedziało.
Ja byłem bi. Takim prawdziwym bi z krwi i kości, tylko dość późno to odkryłem. Kiedyś myślałem, że kręcą mnie tylko cycki i wadżajny. Och, tak bardzo się myliłem. Czasami czułem miętę do ładnych facetów, ale tylko tyle.
No ale teraz miałem większe pole do popisu. Tyle wygrać, co?

* * * * *
Wywiad mieliśmy w południe. Łyknąłem grzecznie tableteczki, ale te na uspokojenie. W dniu ślubu też je łykałem. Prawdę mówiąc, myślałem, że to będzie wyglądać trochę inaczej. Niestety, prasa dowiedziała się dużo wcześniej. Ren mówił, że to nic takiego, i tak by się wydało. No ale rozumiecie. Chciałem, żeby było idealnie.
Nie było.
Dziennikarka była młodą kobietą z charakterkiem. Nie zadawała niepotrzebnych pytań, ale czułem, że nie odpuści. Nie chciałem skupiać się na przeszłości. Nie mogłem jeszcze mówić o tym publicznie. Nie będę robić z siebie ofiary. Ren był spokojniejszy, chyba naprawdę uważał, że to nic wielkiego.
Nie, pewnie po prostu dobrze się trzymał. Chciał dodać mi otuchy. Kochany mężuś. Miałem wrażenie, że ta laska na niego leciała. Nic dziwnego, jakoś nie byłem zszokowany. Kiedyś nawet Saki śliniła się na widok Rena. Każdy się ślinił. Co więcej, ostatnio robił to nawet Kaien. Chyba. Tak troszeczkę. Po tym, co robili u Yukiego, zacząłem marzyć o czworokącie. Właśnie takim. Nie z Reirą. Ta wariatka pewnie wyruchałaby mnie straponem.

No i się zaczęło. Sesja zdjęciowa była śliczna, ale zmęczyłem się jak diabli. Kręciło mi się w głowie i miałem wrażenie, że padnę na miejscu. Zasłabnę. Odpłynę. W ciągu ostatnich dni stale się tak czułem. Chyba jednak nie przytyłem. Dobra, mamusia mnie wtedy nakarmiła na zapas, ale teraz znowu chudłem ze stresu. Prawdopodobnie. Nie wiem. Wolałem o tym nie myśleć.
Po wywiadzie wyłączyłem komórkę. Po prostu. Tak będzie lepiej.
No to teraz kolej na Rena. Ciekawe, jak zareagują w pracy. Miałem nadzieję, że ten nowy koleś będzie w porządku. Ale gdzieś tam głęboko zapaliła mi się czerwona lampka ostrzegawcza. Nie lubiłem tego uczucia. Byłem bezsilny. Ren miał wrócić do pracy po Świętach, wtedy wszystko się wyjaśni.
Kotku, za dużo o tym myślisz – powiedział, gdy wróciliśmy do domu.
A ja gapiłem się w ekran tabletu i po raz setny czytałem wywiad.
Jestem głodny, zamówimy coś? – spytał, ale nie reagowałem. – Kotuś? Słuchasz mnie?
Mmmhh.
Będzie dobrze. – Usiadł obok i cmoknął mnie w skroń. – Odłóż już to.
Chyba się stresuję. – Westchnąłem, a Ren pogładził mnie po włosach.
Wizytą u teściów? – Wyszczerzył się, ale walnąłem go w żebro.
Bardzo śmieszne. Ja mówię serio. Na pewno już to czytali.
Na pewno. Przecież cię akceptują, dlaczego się martwisz?
Bo tak. To chyba normalne, co? Jak przedstawiałeś im swoją babę, to też się martwiłeś, nie?
Babę? – Zamrugał, a potem znowu zaczął się uśmiechać.
No poprzednie babsko.
Jesteś zazdrosny?
Chciałbyś – fuknąłem i wstałem. – Zamów coś, umieram z głodu. Myślałem, że padnę tam z wyczerpania.
Może być chińszczyzna?
Jasne, zjem wszystko.

Chciałem już wyłączyć tablet, ale moją uwagę przykuł jakiś nowy artykuł. Czyżby...? Nie, to nie on. Ale całkiem podobny. Te same jasne oczy, blond włosy i chuda sylwetka.
Konrad.
Może był bratem tego gówniarza z lotniska? Konrad był modelem. Nic dziwnego, ładny z niego chłopak. Hej, ale serio – może to jego brat? Kurde, o czym ja w ogóle myślę? Powinienem się skupić na tym, jak oczarować mamusię Rena.

* * * * *
Kochanie, weź jajeczko.
Co? – Zamrugałem nerwowo, gdy Ren z pięknym uśmiechem podał mi wibrujące jajko.
Obiecałem, że będzie fajnie. Nie chciałeś krawata, to będzie jajko.
No wiesz co! Nie zgadzam się – oburzyłem się, ale chyba już podjął decyzję za mnie.
Włóż je. Wiesz, że lubię mieć nad tobą władzę absolutną.
Tak, ale tam będą twoi rodzice! I nie tylko. Nie włożę tego. – Skrzyżowałem ręce na piersiach i spojrzałem mu twardo w oczy.
Wiem, że włożysz. Ubłagam cię – powiedział z uśmiechem.
To spróbuj.

* * * * *
Na miejscu byliśmy o siedemnastej. Ren ani razu nie włączył jajka. Chyba zrobi to w najmniej oczekiwanym momencie. Wiedziałem.
Pieprzony sadysta.
Ależ ja byłem zestresowany. Trochę mnie mdliło. Ręce mi latały. Siedziałem i zaciskałem nerwowo pięści.
No, to tyle o mnie.
Lucyfer też się stresował. Tak, zabraliśmy go ze sobą. Dość już nasiedział się w domu. Nie, Ren nie był zachwycony, bo Bob (bobo?), ten synek jego kuzyna, podobno miał alergię na kocią sierść.
No, kuzyn Rena też był. Z rodziną. Z normalną rodziną: żoną i synkiem. Ren nie miał żony ani synka. Miał męża, czyli wspaniałego mnie. Zestresowanego, spiętego i mającego się za chwilę porzygać mnie. 
Ale co tam, przynajmniej nie będzie nudno. Wiedziałem, że długo tam z nimi nie posiedzę. Pewnie padnę od razu po kolacji. Byłem zmęczony po tym wywiadzie, naprawdę. I modliłem się, żeby Ren nie bawił się w sadystę.

Haruki chyba był uradowany, widząc zięcia, czyli mnie. Kochałem tatusia. Od razu poszliśmy zapalić, choć dalej byłem roztrzęsiony. Seiko jak zwykle tylko dyskretnie się uśmiechnęła, a potem czule (!) pogładziła mnie po ramieniu. Kuzyn Rena miał na imię Rin. Ciekawy zbieg okoliczności. Podobno jego rodzice mieszkali w Stanach i nie wracali na Święta, więc oni wpadali tutaj. Haruki chyba bardzo lubił młodą, ładną żonę Rina, Anetę. Dziewczyna naprawdę była miła i kulturalna. Pomagała Seiko w kuchni, a Bob (bobo?) nie chciał się odkleić od mojego męża. Dzieciak miał trzy lata, więc chyba niezbyt rozumiał, dlaczego jego wujek przyjechał z drugim wujkiem.

A ja dalej byłem trochę spięty. Oczy mi się kleiły, ale dzielnie siedziałem przy kominku i dyskutowałem z Harukim. Opowiadałem mu o podróży poślubnej, o przyszłym koncercie i wywiadach. W końcu postanowił, że przyjdzie na nasz koncert.
Da się to załatwić? Obiecuję, będę wiernym fanem. – Uśmiechnął się i znów nalał mi wina.
Jasne, że się da. Nie, już wystarczy, bo się schleję. To znaczy, przepraszam! Upiję się – poprawiłem szybko, a on znowu parsknął śmiechem.
Daj spokój, nie musisz się hamować. Wulgaryzmy na mnie nie działają, to Seiko jest przewrażliwiona.
To nawet nie był wulgaryzm. Ale dobra, zrozumiałem. Lubiłem Harukiego. A to dzikie trzyletnie bobo chyba lubiło Rena. Zauważyłem, że mój hot mąż też je lubił. To coś, co było dzieckiem i chyba miało ADHD. Lucyfer był nieco przerażony, ale zasnął w pokoju na górze. Po prostu zwinął się w kłębek i chyba udawał, że nie żyje. Mądry kot. Szkoda, że ja tak nie umiałem.

Potem poszedłem do kuchni (dużej, pięknej, wspaniale urządzonej, jak wszystko w tym domu), bo pomyślałem, że muszę jakoś wybadać, czy Seiko jest w porządku.
Też chciałbym pomóc – powiedziałem, a ona spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
To fajnie, chodź. – Uśmiechnęła się Aneta, a potem umyła ręce i zerknęła na Seiko. – Pójdę do Boba, bo pewnie znowu denerwuje Rena.
Nie denerwuje go – powiedziała Seiko, a dziewczyna westchnęła. – Wręcz przeciwnie, zauważyłaś, że Ren świetnie dogaduje się z dziećmi?
No, to prawda.
Miały rację. Może nie myliłem się i Ren marzył o dzieciach?
Dobra, to idę. Wrócę za chwilę – powiedziała Aneta i puściła mi oczko.
Uśmiechnąłem się miękko i zostałem w kuchni sam na sam z mamą Rena.
Pokroisz pomidory? – zwróciła się do mnie łagodnym tonem, a ja od razu podszedłem bliżej.
Oczywiście – powiedziałem, gdy podała mi nóż.
W ósemki.
Na osiem części?
Tak. – Uśmiechnęła się szerzej, a ja chyba spaliłem buraka.
Gupi Kot, nie pyta się o takie rzeczy, to powinno być oczywiste.

Drżącymi rękami wziąłem warzywko (które tak w ogóle jest owocem, chyba), usunąłem szypułkę i zacząłem je kroić. Seiko otworzyła piekarnik i wyjęła ciasteczka. Pachniały bosko. W ogóle te Święta chyba będą całkiem fajne. Podobało mi się tutaj. Dom był duży, przestronny, ale całkiem przytulny. W salonie stała choinka. Ren mówił, że pojutrze miała też wpaść siostra mamy z rodziną.
To ta fajna ciotka – wyjaśnił, gdy paliliśmy na balkonie. – Też ma dzieci, więc ucieszą się z choinki i prezentów.
Cóż, pojutrze już nas tu nie będzie. I dobrze. Wystarczył mi jeden dzieciak z ADHD.

Kocie, zanieś to do salonu. – Głos Seiko przywrócił mnie do rzeczywistości.
Podała mi ogromny talerz pieczonych pierogów.
Te okrągłe są z grzybami, podłużne z kapustą. Uprzedź Rina, bo on ma alergię na grzyby.
Oczywiście. – Kiwnąłem głową i odłożyłem nóż.
I wtedy to poczułem. Omal nie pisnąłem z zaskoczenia. Ten pieprzony sadysta włączył jajko. Wszystkie włoski na ciele stanęły mi dęba. Odwróciłem się i wbiłem wzrok w męża. Oczywiście, już tu był. Stał, opierając się o ścianę, i świdrował mnie spojrzeniem. Pewnie miał niezły ubaw.
Synku, pomożesz? – spytała Seiko, a jego twarz od razu złagodniała.
Udawał, skurwiel.
Pewnie – powiedział i podszedł do niej.
A ja wziąłem talerz pasztecików i skierowałem się do salonu. Słyszałem roześmiany głos bobo i chyba Harukiego. Zlały się w jedno. Jajko wibrowało, rozpraszało i drażniło. Zdążyłem tylko zauważyć Anetę i jej zdziwiony wyraz twarzy. Skapnęła się?
Nie, no co ty, Kocie. Bo niby skąd?
Ale jakoś tak dziwnie się czułem. Za bardzo kręciło mi się w głowie. Chyba się zachwiałem. Cholera. Kocie, oddychaj. Jajko przestało wibrować, ale to nie pomogło. Zerknąłem jeszcze na dużą choinkę i migające lampki, a potem...
Nastała ciemność.
Nie pamiętam, jak i dlaczego zemdlałem. Może ze stresu, może z głodu, być może zmęczenie dało mi się we znaki. Po prostu wszystko nagle zaczęło wirować, a chwilę potem osunąłem się na podłogę. Pamiętam, że myślałem tylko o tym, że Seiko mnie zabije za paszteciki.

Szybko mnie ocucili. Otworzyłem oczy i zobaczyłem twarz Rena.
W porządku? Zasłabłeś – powiedział przejętym głosem, a ja rozejrzałem się i zacząłem denerwować.
Nie lubiłem takich sytuacji. Ale siara.
Nic mi nie jest, to pewnie zmęczenie – wybąkałem i podniosłem się, ale dalej miałem zawroty głowy.
Posadźcie go na kanapie – powiedział Rin.
Co mu się stało? – wtrącił dziecięcym głosikiem bobo, a ja wziąłem głęboki wdech.
Kurde, ale wstyd. I jeszcze to jajko. Czułem się jak zboczeniec.
Przepraszam za paszteciki – powiedziałem, patrząc na Seiko.
Nic się nie stało. Resztę mam w piekarniku. – Uśmiechnęła się, a ja odetchnąłem z ulgą.
Na pewno wszystko gra? Nie chcesz się położyć? – spytał mój mąż, a Seiko i Aneta poszły do kuchni.
Nie.
Masz to zjeść – powiedział, podając mi ogromny kawałek makowca.
Nie lubię - skrzywiłem się.
Jedz.

Czułem się jak idiota. Siedziałem na kanapie i przeżuwałem powoli każdy kęs. Nienawidziłem maku. Jezu, ratunku.
Nie powinienem był dawać mu wina – kajał się Haruki, a Ren tylko marszczył brwi.
Pewnie czuł się trochę winny. Ale przecież jajko nie było przyczyną. Po prostu zrobiło mi się słabo.
Ale pokaz, nie ma co.

Na szczęście nikt już do tego nie wracał. Ogólnie atmosfera była ciepła, nie wiem, czemu ja tak rozpaczałem. W kiblu wyjąłem jajko, zawinąłem je w chusteczkę i włożyłem do kieszeni.
Znowu się nażarłem, jak wtedy u mamuśki, i poczułem się jeszcze bardziej senny. Po kolacji Ren zaprowadził mnie na górę i ułożył do snu. Zamruczałem pod nosem coś w stylu kocham cię, mężu i zasnąłem. Od razu. Stresik zrobił swoje.

* * * * *
Obudziłem się wyspany i od razu poczułem się jak młody bóg. Ren obejmował mnie ramieniem i chyba jeszcze spał, ale gdy chciałem wstać, obudził się.
Nie idź jeszcze – zamruczał i potarł nosem o moje ramię.
No dobra.
Kiedy wyjąłeś jajko?
Co?
No nie masz go tutaj – zamruczał znowu, dotykając mojego tyłka.
Nie macaj mnie tak.
Dlaczego? – Pocałował mnie w sutek, a ja się trochę zmieszałem.
Bo dziwnie się czuję. Na dole są twoi rodzice. I trzyletnie dziecko.
Trzyletnie dziecko śpi na górze – powiedział, dalej bezczelnie mnie macając.
Kręci cię to? – Zamknąłem oczy i poddałem się pieszczotom.
Trochę. Chodź tu.
Kurczę.

Dotykał mnie namiętnie i stanowczo. Zacisnął dłoń na moim pośladku, a potem dotknął palcem odbytu. Westchnąłem i wtuliłem twarz w jego klatkę piersiową. Chyba wieczorem brał prysznic, bo jego skóra pachniała jakimś fajnym żelem. Pewnie różanym. Wygiąłem się trochę, a on włożył mi palec do środka. W sumie to... czemu nie? Miałem tylko nadzieję, że zamknął drzwi na klucz.
Objąłem go udem i otarłem się o jego podbrzusze. Ren uśmiechnął się szeroko i liznął mnie w szyję, a potem zaczął całować jabłko Adama. Znowu zamknąłem oczy i poruszyłem biodrami, ale odsunął się. Westchnąłem i schowałem twarz w poduszkę. Też pachniała czymś świeżym.
Za oknem padał śnieg. Ładnie.
Okazało się, że Ren po prostu szukał gumek. Miał nawet żel.
Spryciarz. – Uśmiechnąłem się, kiedy zakładał prezerwatywę. – Od początku to planowałeś?
Co planowałem? Przezorny zawsze ubezpieczony, prawda? Przecież nie przepuszczę takiej okazji – powiedział i przycisnął mnie do łóżka.
Czułem, jak jego penis pulsuje.

Ren mnie całował. Najpierw szyję, potem wystające obojczyki. Liznął mój sutek, a następnie zaczął go ssać. Jęknąłem i zagryzłem wargę. Cicho, Kocie. 
Boże, ale miał cudowne spojrzenie. Chyba robił to specjalnie. Wiłem się i sapałem, a on mnie całował i lizał. Gdy skupił się na pępku, syknąłem i rozsunąłem uda. Ren masturbował się i jednocześnie smarował penisa lubrykantem. Nie wiem, czemu tak mnie podniecał ten widok. Lubiłem, jak się dotykał. Uwielbiałem patrzeć, jak porusza dłonią, potem ją zaciska, bawi się główką, a następnie znowu zaczyna szybko trzepać. Był wtedy taki zmysłowy. Taki cudowny, aż do bólu. Ładny. Mój.
Jezu, ale ja się nim zachwycałem.
Przewrócił mnie na brzuch i rozsunął pośladki. Wejdzie? Tak bez przygotowania?
Nie.
Ugryzł mnie lekko w pośladek, a ja zastękałem i natychmiast skarciłem się w myślach. Jezu, na dole są jego rodzice. Za ścianą śpi trzyletnie dziecko. Taaa, a Rin pewnie kocha się z Anetą, więc my też możemy.
Cholera, szkoda, że wieczorem tak szybko zasnąłem.
Myślisz, że już się obudzili? – spytał, pieszcząc dłońmi moje plecy.
Nie wiem. – Zadrżałem i znowu prawie jęknąłem.
Kurczę, ale to było przyjemne.
Łopatki. 
Kręgosłup. 
Żebra. 
Lędźwie.
Matko. Pośladki. 
Chyba dojdę od samego macania.
Chcesz, żebym w ciebie wszedł? – zamruczał kuszącym głosem i znowu ugryzł mnie w pośladek.
Tak – szepnąłem i wypiąłem się mocniej.
Lubiłem się tak wypinać.
Poproś – powiedział, tuląc się do mnie całym ciałem.
Penisa miał twardego jak kamień.
Proszę – szepnąłem od razu, bo naprawdę mi się chciało.
Poczułem, jak zaciska dłoń na moim członku.
Będziesz musiał mnie uciszać – dodałem, gdy potarł swoim o mój odbyt.
Tak myślisz? – powiedział niskim głosem i pocałował mnie w kark.
Tak. Wejdź we mnie. – Zamknąłem oczy i rozluźniłem tyłek.

Nie odpowiedział. Po prostu znowu pogładził moje biodra i od razu wbił się do końca. Tak nagle, że nie zdążyłem stłumić krzyku. Zmieszałem się i wcisnąłem twarz w poduszkę.
Kurde, przerąbane. Na pewno słyszeli.
Ren zamarł, a potem wyjął penisa i wbił się znowu. Tym razem byłem cicho, ale chwycił mnie za włosy i pociągnął w górę. Syknąłem, a on zacisnął mi rękę na szyi i zaczął się poruszać. Najpierw powoli, drażniącymi ruchami bioder wchodził do samego końca, a ja stękałem i walczyłem z bólem. Na szczęście tarcie szybko zniknęło i poczułem przyjemną wilgoć w środku. Ren to jest mądry, pomyślał o żelu i gumkach. Szkoda, że dupa nie nawilża się samoistnie, nie?

Ale gdy zaczął mnie rżnąć, znowu się zmieszałem. Nie potrafiłem być cicho, dlatego musiał uciszać mnie dłonią. Czułem, jak jego jądra uderzają o moje pośladki. Jedną ręką trzymał mnie w pasie, a drugą zakrywał usta, żebym nie stękał tak głośno.
Rżnął mnie.
Pieprzony sadysta.
Rozpychał moją biedną dupę, a ja tylko jęczałem. Bałem się, że znowu odpłynę. Wszystko mi wirowało. Ren przycisnął mnie do łóżka i trochę zwolnił. Boże, jak ja kochałem to uczucie nabrzmiałego fiuta w tyłku. Wchodził teraz wolniej, a potem znów go wyjmował i tylko pocierał o mój odbyt. Drażnił, nakręcał. Wiedział, że chciałem. Droczył się. Bawił. Prowokował.
Podniecał i doprowadzał mnie do szału.
Wejdź we mnie – szepnąłem, a Ren ugryzł mnie w ramię.
Robię to – powiedział, dalej tylko się ocierając.
Ren.
Tak? – Niski, zmysłowy głos, chyba nawet lekko zachrypnięty.
Proszę.
Przecież właśnie to robię – powiedział i wbił się we mnie znowu, a ja sapnąłem ciężko i wtuliłem twarz w poduszkę, żeby stłumić głośny jęk.
Drżałem na całym ciele. Skórę miałem wilgotną od potu.
Prostata.
Tak, właśnie tutaj. Dokładnie tu.
Mocniej – sapnąłem, ale nie byłem pewien, czy usłyszał.
Jezu, jak cudownie.
Ocierałem się penisem o łóżko, a Ren leżał na mnie i trochę leniwie mnie bzykał. Już nie rżnął. Mógłbym nawet tak zasnąć, ale erekcja mi trochę przeszkadzała. No i fiut w tyłku.

A potem znowu uniosłem biodra, dając mężowi do zrozumienia, że chcę mocniej. Nie zdążył jednak mnie zerżnąć, bo ktoś zapukał do drzwi.
Kurczę.
Zamarliśmy na chwilę, a ja to chyba nawet przestałem oddychać.
Śpicie jeszcze? – Głos Rina.
Cudownie.
Nie – odpowiedział Ren i znowu zaczął się poruszać.
Co robisz?! – skarciłem go szeptem, ale nie pozwolił mi się wyrwać.
Chodźcie już na dół, nabzykacie się w domu. – Zaśmiał się Rin, a ja poczułem, że robię się czerwony jak burak.
Rin, daj nam chwilę – powiedział głośno Ren, nie przestając się we mnie poruszać.
Jezu, nie mogę z tobą – fuknąłem i znowu wtuliłem twarz w poduszkę.
Dobra, to sobie idę.
Chyba poszedł.
A Ren dokończył to, co zaczął.

* * * * *
Haruki oznajmił, że w południe jedziemy do Rina. Nie wiedziałem, o co im chodzi. Dlaczego do Rina? Miałem wrażenie, że wszyscy wiedzą, co robiliśmy z Renem. Wiem, paranoja.
Zobaczysz, będzie fajnie. – Kuzyn Rena poklepał mnie po ramieniu, a ja wciąż nie mogłem się nadziwić, jacy oni wszyscy tolerancyjni.
Biedny Senju z tą jego rodzinką.
Mój mąż raczej nie był zachwycony, ale musiał się poddać.
Wolałbym zostać z tobą tutaj – szepnął mi do ucha, gdy zostaliśmy sami w kuchni. – Bzyknąłbym cię pod choinką.
Kochany jesteś. – Zachichotałem, gdy wsunął mi rękę pod koszulkę.
Tak? – zamruczał, liżąc mnie w ucho. – Przepraszam za to jajko.
Przestań, to nie była wina jajuszka. – Zaśmiałem się i przechyliłem głowę, a on pocałował mnie w usta.
Pieściliśmy się chwilę, ale Aneta nam przerwała.
Znowu poczułem się dziwnie, choć nie skomentowała tego.
Ciekawe, czy Rin też mieszka w takim zajebiaszczym domu?

* * * * *
Rin mieszkał za miastem. Trzyletnie bobo z ADHD krzyczało radośnie i przemieszczało się z prędkością światła, gdy tylko weszliśmy do środka.
Okazało się, że mieszkała z nimi również siostra Anety z synkiem. Podobno niedawno się rozwiodła i teraz szukała nowego mieszkania. No ale nie wnikałem. Dziwnie się na mnie gapiła, pewnie próbowała to jakoś ogarnąć. Na bank wiedziała, kim jestem. Nawet gdyby nie wiedziała, to Seiko, Haruki albo Rin na pewno by jej powiedzieli.
Dobra, rozgośćcie się – powiedział Rin, a następnie klepnął mnie w ramię. – Kocie, ty chodź ze mną, pokażę ci coś.
Dziwne.
Rin mnie chyba polubił.
Ciekawe, czy już czytali ten wywiad i komentarze.
Ren został. Widziałem, że trochę się skrzywił. Chyba był nieco spięty. Ciekawe, czemu? Co takiego chciał mi pokazać jego kuzyn? Ma kochanka? Chowa w piwnicy zwłoki? Handluje żywym towarem?

Ale Rin zaprowadził mnie do stajni. Dużej i cieplutkiej. Aż pisnąłem z zachwytu, gdy pokazał mi dwa konie.
Ujeżdżałeś ostatnio jakiegoś źrebaka? – spytał rozbawionym tonem, a ja poczułem, że robię się czerwony.
Nie. – Udałem, że nie załapałem aluzji.
A chcesz spróbować?
Dawno nie jeździłem konno – powiedziałem, nie przestając się szczerzyć.
Jak lubisz, to chodź.
Lubiłem.
Może mógłbym potem pojeździć z Renem? – spytałem miękko, nie chcąc wyjść na gbura.
Raczej nie.
Najpierw mnie zatkało, ale po chwili wyluzowałem. Nie to nie. Nie moja sprawa. Ale trochę mnie to uraziło. Co z nim?
Spytaj o to Rena, bo widzę, że ci nie powiedział. – Uśmiechnął się Rin, gdy stałem i marszczyłem brwi.
Co takiego? – zdziwiłem się.
On nie lubi koni. Powiedziałbym wręcz, unika.
Jak to? – Byłem coraz bardziej zszokowany.
To trochę smutna historia, pewnie dlatego ci nie powiedział. 
Ale nie powiedział czego?
Mnie nie pytaj, i tak nic ci nie powiem. 
Ale...
Dobra, chodź już do ujeżdżalni.
Zamrugałem i poszedłem za Rinem.
Ren, serio?

* * * * *
Ale nie spytałem. Nie zdążyłem.
W nocy miałem koszmar. Nie pomógł nawet śledzik, choinka ani fiut męża. Śniły mi się zwłoki Patricka. Żywe. Rozkładające się, śmierdzące zwłoki. Jak z horrorów. Gałki oczne zwisały mu z oczodołów, a skóra odchodziła płatami. Był obrzydliwy. 
Uciekałem, leciałem przed siebie, a one mnie goniły. Potem pojawił się Yuto. Uśmiechnął się i złapał mnie za moje długie włosy. Chyba krzyczałem. Nie wiem, co było dalej. Dzięki bogu. 

Obudziłem się z krzykiem i zacząłem płakać. Trząsłem się i zaciskałem mocno powieki. Ren mnie tulił i gładził uspokajająco po głowie, ale nie mogłem przestać płakać.
Nie, nie idź! – zaszlochałem, gdy spróbował się odsunąć.
Wezmę tabletki, spokojnie.
Nie idź! – Wczepiłem się w jego ramię i nie chciałem puszczać. – Proszę, zostań. Nie idź. Nie idź, Ren. Nie idź.
Kotku, wezmę tylko twoje tabletki, nigdzie nie pójdę.
Nie idź. – Pociągnąłem nosem i zaniosłem się płaczem.
Jaki koncert? Jacy fani? Za dużo tego. Nie mogę.
Nie mogę.

Sen miałem płytki, niespokojny. Zawsze tak mam po lekach uspokajających.

---
Tajemniczą blond ślicznotkę z lotniska i Konrada (modela) znajdziecie  T U T A J.

61 komentarzy:

  1. <33 nocia
    co tam sprzątanie

    Renn ważniejszy <3333333333333333
    Och kicia
    Ren da rade..ayamis wiezy w rena
    Hehheehhe 
    Hahahhaa
    Kicia swięta są możesz jesc
    Hehee 
    Hahahahahaha
    Mamusia śmiechowa jest
    Ren ty to jestes cierpliwy
    .. kocie niie moznna się gapic.
    Nie lubie jak ktos się gapi na mnie
    Ren ..
    Pan zajebisty wkoncu
    Najlepszy z najlepszych
    Miałem ochotę do niego podejść. Chciałem, żeby on podszedł do mnie
    Kocie?
    <………..> nue podoba mi się to
    co to za choinka
    \ren nie lubii choinek ?
    wiadomo mamusia jest jak ren
    ja lubie mame rena

    mama .. spojrzała by się tym spojrzeniem na tą choinke i choinkke szłag by trafił
    każdy leci na rena ..<ja tez
    kocie ..ty się od mojego dziecka odczep…
    masz rena
    bo sms poleci do rena

    aawww rodzinka rena
    mała dzidzia <3333333
    nawet 3 latki leca na rena hahahahaha
    kocie co masz do dzidzi
    dzieci lubią rena
    kocie zazdrosny o 3 latka ?
    Ren ty słodziaku tyyyy sadysto
    I tak cie kochamm
    Hahahahahah
    Hahahahahaha
    Och kocie..
    Biedne paszteciki
    Biedny kot

    Hahahahahahaa
    Padłam hahahahaha
    Och rin <33333333
    Hahahaha
    Wiedziałam ze ktoś wejdzie

    Aaa chodzi o konniki
    Moim zdaniem to normalne
    Raczej to ze każdy czegoś się tam no boi i takie tam
    Ren i tak cie kocham
    Ayamis niie jezdzi konno
    Ren tez nie musi
    <333
    niech ktos coś złego powie ..to .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj, no wiem, że to twoje dziecko, ale Kotu też się spodobał :D
      No, choinkę mają piękną, kiedyś mieli taką z Kaienem (w starych notkach, których nie czytałaś).

      Cieszę się, że lubisz mamusię Rena.
      Kot na pewno myślał o tym, że dzieci lubią jego męża :D kiedyś będą musieli porozmawiać o dzieciach, może Kot mu jakieś urodzi hehe :D :D

      Fajnie, że Ren jest rozgrzeszony : > Cieszę się. Ale trochę szkoda, mogliby sobie z Renem pojeździć :D ale Kot będzie ujeżdżać go w inny sposób :D

      Gdyby mama Rena zobaczyła ich choinkę, pewnie padłaby z wrażenia. :D

      Usuń
    2. kot niech lepiej na rena paczy
      a nie na moje dziecko
      Nuu :)lubie ją :)
      tak ..napewno
      ojj tam// koniki są okej ale jak ktoś nie jedzi ze tez okej
      swiat sie zawali jak ren nie bedzie jedzić
      nikomu to do zycia nie potrzebne
      nom
      ahh biiedne paszteciki
      zjadłabym pasztecika domowej roboty
      ;(

      Usuń
    3. On tylko tak z zachwytem patrzył na Marcela, bo lubi ładnych ludzi. :)
      Ja też lubię mamę Rena. :D kiedyś na pewno zmięknie i poczochra Kicia :3
      Ren się ich boi (unika), ale nie wiązałabym tego ze mną (bo też się boję), u niego przyczyna będzie poważniejsza, i w kolejnej notce Kota (po Kaienie i Senju) porozmawiają o tym i Ren wszystko opowie. :)

      Też bym zjadła pasztecika.
      Przygotuję już świąteczną niespodziankę :)

      Usuń
    4. To nic strasznego ..przecież
      ayami jes tobba kochanie
      mama rena ma poprostu taki charakter
      dla rena jest miła bo to jej ren

      KTO MI DA PASZTECIKA ?
      OO

      Usuń
    5. Tak, tak, a Ren jest podobny do mamusi :)
      JA nie mam pasztecików, ale jak będę miała, to się podzielę :)

      Usuń
  2. Za chwile postaram sie dodać ambitny komentarz XP

    ~SpiritNS #Furi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na ambitny komentarz ;)

      Pisze w punktach, bo łatwiej mi tak przekazać info i przepraszam za tą nieobecność, ale miałam dużo do ogarniania (ale na bloga patrzyłam <3)

      Na pierwszy ogień wakacje Kota i RENifera

      1. Kicia jest blada heh… ja mam tak, że jak wyjdę na dwór w lecie to robie się brązowa i nic mnie nie piecze, ani nie jestem spalona… może takie geny :>
      2. Mojito to chyba ulubiony napój Kotka (w sumie koty mają kocimiętkę więc… jeszcze te sceny kiedy kradł ją z ogródka sąsiadów… oh wspomnienia niczym sentymenty Kota do żelu <3)
      3. „Mogę jakoś pomóc? - spytał mój hot mąż, gdy odłożyłem laptopa.” – czy to jest ten słynny laptop, na którym Kaien czytał jego pamiętnik i e-maile ??? i o co chodzi z tym HOT, czy każdy teraz u nich go używa XD
      4. Oglądanie chmur z wody jakie to cudowne… nie wiem, ale jak sobie to wyobrażam to musi wyglądać cudownie
      5. Nocny sex na plaży, a kiedy wodospady ???
      6. Sutki kota… przepraszam, ale lubię kiedy Ren je torturuje :> i kocham Kota z kneblem, więc dawaj go częściej
      7. Tak powrót starego Rena… mogę umierać, tyle na to czekałam i ta stara obroża… no po prostu cud, miód
      8. Nie wiem czemu wszyscy tak na tego Steviego narzekają, przecież nic nie zrobił, mnie się osobiście podobała ta scena była taka śmieszna… chce zobaczyć miny Rena podczas tej rozmowy, kiedy kot go ujeżdżał, muszą być piękne :)

      ~SpiritNS #Furi

      Usuń
    2. Teraz ta druga (jak ją czytałam to mnie po prostu tak zaskakiwała)… kocham, ale i nienawidzę (nie chce, by kot tak ciągle cierpiał, chce powrotem silnego kota co ma na wszystko wyjebane i chuj)

      1. Znowu te koszmary, a było tak fajnie :( jeszcze to pod koniec … w ogóle strasznie z psychiką Kota
      2. „Kochana rodzicielka” o co chodzi… kocham to rozumowanie Kotka <3
      3. Wszyscy się podniecają Renem, a on ma kota… ciekawe jak musi się czuć, w ogóle to chciałabym taką ich szczerą rozmowę o tym co się dzieje teraz
      4. Tak wiedziałam, że Kot będzie miał zboczoną choinkę :> (Ren nie lubi ubierać choinki, czemu ???)
      5. Ten młody chłopak jest podejrzany, oby nie zagrażał związkowi Kota i Rena
      6. Reira is back :) niech Kitus się zgodzi i wraz Renem urządza czworokąt :3
      7. Kot na próbie… fajnie Ki-ki był na terapii (ciekawe kiedy Ren się dowie o tym, że Kot brał amfę), a Dan i Kaien się lubią, czy to takie chwilowe… teraz się wszystko pozmieniało o 180 stopni i się zaskakuje na kolejnych notatka coraz bardziej, czekam na więcej :)
      8. Wywiad to musiało być stresujące dla biednego Kici… co ja mówię on jest przecież silny i tyle już przeszedł nie? Ren i jego praca, tym się nie musi martwić, Ren jest mądry poradzi sobie, prawda ?
      9. „Chciałem już wyłączyć tablet, ale moją uwagę przykuł jakiś nowy artykuł.” - zdrada laptopa, a tablety to zło (przemilczmy to, że z niego pisze …)
      10. Rodzina Rena… właśnie tak sobie to wyobrażałam, że są bogaci i ogólnie kultura (oni wiedza o tym, że Ren lubi bdsm, bo mnie się wydaje trochę, że tak) Haruki chyba kocha Kotka najbardziej, zastępuje mu troszkę ojca (ciekawe jaki jest tato Kota, skoro Kicek go tak nienawidzi) i się o niego martwi, przyjdzie na koncert… lubię go :3
      11. Myślałam, że Rin chce go wyruchać XD sorry musiałam
      12. Ren się boi koni, a Kot na nich jeździ… czego ja się jeszcze dowiem (w sumie jeździłam na koniu i nie jest to jakieś specjalne, trochę niewygodne)
      13. Ren lubi dzieci, a Kot nie… jestem po stronie Kota
      14. A co z ty tymi wynikami na HIV ???

      ~SpiritNS #Furi

      Usuń
    3. Tak na podsumowanie to chce powiedzieć, że to jest moja ukochana para na tym blogu <3
      Zawsze kocham Kota (Furi pojawił się niedawno) i jest moja najbardziej lubianą postacią ze wszyskich

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    4. Spiruś <3

      1. Ja jestem bladzioszkiem z piegami :D
      2. Tak, mojito to jego (i mój) ulubiony drink :) #teamMięta
      3. Tak, to jest ten sam laptop :) z tym HOT to głównie u Kota, u innych raczej nieczęsto się pojawia.
      4. Uwierz, tak jest :)
      5. Oni jeszcze sobie gdzieś pojadą, będzie plaża i wodospad, spokojnie :)
      6. Mówiłam, że jesteś sadystką :3
      7. Któż go takiego nie kocha, oto prawdziwy Renuś :D
      8. Cieszę się, że nie nie lubisz Steve'a, ja chciałam, żeby on był fajny, ale wszyscy się na niego rzucili :D

      1. Koszmary, bo jak zaczyna się dziać coś stresującego, to Kot od razu tak reaguje.
      3. Pogadają sobie :)
      4. Renowi raczej chodziło o te zboczone gadżety na choince :D
      6. Chcesz Reirę? :D
      7. Właśnie, po prostu uspokoili się przed świętami :D
      8. No ale Kot się przejmuje :( ale tak, Ren jest mądry :D
      9. zdrada laptopa, a tablety to zło <3 <3 kocham cię za to :D
      10. Tak, Haruki najbardziej go lubi :) i kuzyn Rena też go polubił. Mamusia też, tylko na razie jest bardzo nieufna :D Ren nie opowiada im o swoich zainteresowaniach.
      11. Myślałam, że Rin chce go wyruchać XD sorry musiałam <3 <3 znowu cię kocham! <3
      12. Ren się boi koni, a Kot na nich jeździ – no Kot lubi, nie wiedział, że Ren się ich boi :D
      13. Ja też :D
      14. Niedługo zrobi :)

      Usuń
    5. Jejku jak mnie ładnie nazwałaś :3

      Laptop kota dość nieźle się trzyma jak na faceta i jego użytkowanie (gry i te sprawy… chociaż w moim przypadku to pady mają ciężkie życie, bo jak mnie w grze ktoś wkurzy to razem z padem ścianę rozwalę… tak gram w gry, mimo że jestem dziewczyną)

      W sumie zapomniałam o dwóch rzeczach

      1. Widzę, że Senju i Kicia mają problemy z wagą, jeden tyje, a drugi nie może przytyć :(
      2. Kot już drugi raz zesłabnął (koncert, ale to po amfie było) smutne jest kiedy on się stara i nie może nic zrobić więcej, poza tym idealizuje Rena (mnie się wydaje, że przez to czuje się gorszy)

      Tak chce Reire :) niech kot ją tak zerżnie, żeby nie mogła usiąść i dała mu spokój XD a Daren i Ren będą patrzeć i fapać :3 i kot będzie szczęśliwy, że poogląda Rena kiedy się masturbuje

      Stevie… właściwie to dobrze wtedy, że zadzwonił, bo spełniłaś moją wewnętrzna prośbie, że ktoś rozmawia przez telefon i się równocześnie rucha

      „Właśnie, po prostu uspokoili się przed świętami :D” cynamon uspokaja, a papryka pobudza (przynajmniej według tego opowiadania) XD

      Pomidory to owoce (bo widzę jest na ich temat dyskusja niżej) właściwie to jest jagoda
      Tak samo jest w przypadku ziemniaków, które są bulwami, ale tak na prawdę to przekształcona łodyga… takie ciekawostki ode mnie :3

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    6. To ja właśnie sobie myślałam ,że Kot już dawno mógłby sobie kupić super wypasionego, ale ciągle ma ten stary <3
      Spoko, ja też lubię pograć, pamiętam, jak jarałam się Devil May Cry i płakałam ,że piąta cżęśc już była DMC i Dante nie ten :d

      1. Bo Senju tyje na licie (a Kot ma tylko antydepresanty i on ogólnie dużo schudł), choć nie żre i rucha się sporo :D
      2. Tak, on idealizuje Rena, a Senju trochę idealizuje (teraz) Kaiena. Kot to słabiutkie chucherko jest :/

      O, to ciekawy pomysł :D jak wydobrzeje (Kot), tak do końca, to pomyślę o tej Reirze. Bo ona jest taką dominującą babą, nie dałaby się tak łatwo Kotu.

      Też lubię, jak ktoś dzwoni, jak para się rucha, wtedy muszą być cicho, ale i tak sapią i stękają <3 <3 <3

      Och, ty, znawczyni przypraw :D <3

      O właśnie, pomidor to jagoda :3 malina też jagoda, choć większośći (przynajmniej w stolicy na pewno) kojarzy się z czernicami, ale ja mówię jagody na wszystkie drobne owoce.

      Kocham takie ciekawostki <3

      Usuń
    7. Nie!!!!! zostaw ten laptop toż to tradycja :3

      Devil May Cry grałam, ale nie hejtuje tego nowego DMC mnie się podobał (tak wiem fani starej serii się na mnie rzucą)

      Kot to nie chucherko, przecież jest silny tyle przeszedł, nie?

      Myślę, że jak Reira będzie mu tak ciągle to przypominać to on nie wytrzyma i sam się na nią rzuci i jej dominacja nie wiele jej pomoże XD

      Czyżbyś była ze stolicy ?

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    8. Dobra, lapuś zostaje. :D
      Ja nie hejtuję nowego, jest po prostu inny.
      Miałam na myśli fizyczne chucherko, bo jest chudziutki i wątły :)
      Może i tak, ale Kotu się marzą orgie z facetami, choć na cycki też chętnie patrzy : >

      Usuń
  3. 1. Biedna Kicia - znów te straszne sny. A już miałam nadzieję, że jest mu troszkę lepiej.

    2. Święta u rodziców :3

    3. Mam nadzieję, że Ren jakoś sobie poradzi w nowej sytuacji.

    4. Kocie masz świetną mamuśkę XD

    5. Konrad i Marcel na lotnisku XD. No i zazdrosny Ren :3

    6. Choinka i obowiązkowe co fajniejsze ozdoby :3

    7. Kot jest Bi :D No raczej :3

    8. Wiem już o jaką podobną scenę ci chodziło :D

    9. Jajeczko - uwielbiam :3. Jaki podstępny i zboczony Ren. Tak <3

    10. Ren włączył jajko <3<3<3 Kocham go po prostu.

    11. Biedny Kotek - zemdlał :(

    12. Słodkie spanko <3<3<3 Uwielbiam takie sceny, zresztą chyba to widać, bo często je popisuje XD

    13. Poranne seksy :3

    14. Fobia Rena - ciekawe skąd się wzięła.

    15. I znów koszmar. I znów kochany i czuły Ren.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak krótki i rzeczowy komentarz XD

      A poza tym to <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

      Usuń
    2. O matko, serduszka <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      kocham :D

      Aż nie wiem, co odpisać, bo wszystko tak ładnie podsumowałaś, że nie mam nic do dodania :D

      Usuń
  4. no i fajnie, że wpadli do mamuśki Kota :D
    biedny Kiciuś z koszmarami :(
    tak, Rena nie da się gnoić <3

    nie chciałem jeść ale się nażarłem <3 brawo Kotku :333
    a ciekawe, jak Ren sobie z tym radził :D
    przy tej mamie Kota to Ren pewnie tylko zgrywał twardziela, a w środku był cały zażenowany :D

    aż sprawdzałam wzrost <3
    jeeeeeeeeeeeeeeeeeej!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 kocham Cię <3 <3 <3 <3 <3
    tylko próbuję zrozumieć, dlaczego Kot się na niego gapił xD ale no, szczegół przecież <3
    och, młodego blondyna <3
    Ren - sama skromność <3
    oczywiście, że ładny <3

    biedny Ren xD ale za to tak ładnie ustąpił! :333
    właśnie, może Hoshi powinien zobaczyć tę choinkę? :D
    no ba, a z czym mogło się Kotkowi kojarzyć przybycie Yukiego i Emila? :D
    nabijanie się z mamy Rena <3
    przekupywanie Lucka <3
    Lucek-gej <3

    KAŻDY się ślini do Rena <3
    Konrad <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 dobra, ułatwiłaś mi zadanie :D

    TAK! TAK! TAK!!! jajeczko <3 <3 <3 i z pewnością najpiękniejszy we wszechświecie uśmiech Rena <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
    kocham pewność siebie Rena <3

    no ba, to było do przewidzenia, że da radę :D
    Ren też ma synka! przecież mają Lucka
    ale w sumie Kotek ma straszne kompleksy na punkcie swojej orientacji :( chyba wcześniej nie miał (przynajmniej aż takich?)
    och <3 taki gest ze strony mamy Rena powinien na pewno zostać doceniony <3
    jak to? to Kotek nie jest ciocią? :D
    mądry Lucek <3
    oj tam, troszkę oczywiste, ale nieważne <3
    Ren ma alergię? a to ciekawe :D
    no, fakt. trochę wstyd :/
    JAK MOŻNA NIE LUBIĆ MAKU???!!!

    awwwwwwwwwwwwwwwwww Ren <3 <3 <3 <3
    seksy u rodziców <3
    ale jak mi się podoba, że od razu wszedł <3 i że Kotek nie zdążył być cicho <3
    oczywiście, że Ren jest mądry :333
    och, ta bezpośredniość <3

    ale dlaczego Aneta miałaby coś komentować?
    ona ma jakiś problem, czy Kot ma paranoję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KONIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      oj, biedny Ren <3
      ale to tak ogólnie mało przeszkadzająca fobia :D

      biedny Kotek :((((((

      DZIĘKUJĘ ZA MARCELKA I KONRADA <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      Usuń
    2. Z tym jedzeniem w święta Kot ma jak ja :D < gładzi swoje brzusio >

      SERDUSZKA <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

      a w środku był cały zażenowany - to na pewno, zwłaszcza że ona bardzo lubi go macać i otwarcie się im zachwyca :D

      Piękny młody blondyn musiał być! ostatnio dużo o nim było u ciebie, w dodatku polubiłam go bardziej, no i nawet na nagłówku go masz, więc co będę sobie żałować, nie? :D a Kot gapił się na niego, bo on lubi popatrzeć na ładnych ludzi, tak po prostu : > Ale to na pewno tylko taki wstęp, bo planuję sex-shota (kiedyś) :3 kto wie, może i Konrada ci ukradnę? :D

      Ren ma alergię? a to ciekawe - Leksiuś, nie Ren, a Rin, ten jego kuzyn :)

      JA NIE LUBIĘ MAKU :D


      ale dlaczego Aneta miałaby coś komentować?
      ona ma jakiś problem, czy Kot ma paranoję? - Kot ma trochę paranoję, bo ciągle mu się wydaje, że wszyscy chcą go osądzać za to, że jest z facetem. Dlatego zawsze sobie wmawia, że nie powinno go obchodzić zdanie innych (jak na lotnisku, gdy tulił się do Rena). Ale masz rację, po tym wszystkim (głownie Yuto i porwanie) zaczął mieć problemy z orientacją.

      No konie, bałam się, że wyśmiejesz Rena. :D bo wiem, że ty lubisz. Kotek też :) potem Ren mu opowie, dlaczego tak jest, no i trafna uwaga - ta fobia raczej nie przeszkadza mu w życiu :)

      Usuń
    3. a faktycznie, kuzyn

      biedny Kotek :(

      no trochę wyśmiałam ^^ ale tak po cichu, on nie musi wiedzieć, co najwyżej można mu to czasem powypominać dla zabawy :D

      Usuń
    4. Btw, jesteś w ważnych tagach :3

      Żeby nie było, ja takiej traumy jak Ren nie mam, więc te konie to fikcja :) to znaczy, to do tego, co powie potem Ren. :)

      Ty niedobra! :D Ale lepsze konie niż pająki na przykład (dla faceta), chyba :D

      Usuń
    5. widziałam, że jestem, dziękuję <3
      ale za to link źle działa ;)

      nawet sam pomysł, że to będą konie, to fikcja? :D

      och, zła niedobra ja :3
      chyba masz rację xD

      Usuń
    6. Nie, sam pomysł to akurat związany z tym, że ja się troche ich boję, ale dla Rena mam całą historię. :D

      Poprawiłam link, to pewnie jakiś bład bloggera, bo u impru kiedyś też źle działał, i u babi, pamiętasz?

      I widziałam, że u siebie też dałaś : > < już chcę napisać ten sex-shot :3 >

      Usuń
    7. wiedziałam :D
      czekam na historię :)

      pamiętam, że też źle działały :D

      tak, dałam linka <3 oczywiście, że dałam <3 <3 <3

      Usuń
  5. "Dzikie, trzyletnie bobo " - haha mistrzostwo.

    Na szczęście moje ma osiem i jest już mniej dzikie xddd


    Jajeczko w święta, niezły pomysł, Ren musiał mieć ubaw.

    Szkoda Kotka z tymi jego koszmarami. Może wreszcie się wyleczy. Ważne, że wrócili do sesji i już się nie boi.


    A możesz przypomnieć gdzie oni byli w podróży poślubnej ?

    Ogarnęłam dwie notki naraz dzisiaj, obie genialne. I lodzik na tarasie też :-)


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ren zawsze ma ubaw z Kota, jak robi mu takie rzeczy : >
      #bob

      Tak, Kotek chciał dominacji Rena, ale to głownie dlatego, że był wtedy rozluźniony :)

      Prawdę mówiąc, nie wiem :D pisałam tylko, że gdzieś w ciepłych krajach :D

      Serce Kuno się cieszy, że jesteś zadowolona z notek :D

      Usuń
  6. Mamusia Kotka to taka Bożenka xD Bozu, przepraszam, ale naprawdę tak mi do niej pasuje to imię xD Wybacz!
    To po tym "Klaus, przyjechali! Wyłaź i przynieś wino." xD Mimo wszystko to taka fajna postać jest :>

    " Jestem Hot Kot,
    zawsze gotowy do psot.
    Przytyję 2 kilo więcej
    i, uwaga, będzie goręcej."
    A mnie dzisiaj poetycka wena wzięła! Szkoda tylko, że do swoich opowiadań naskrobałam tylko... Kropkę. Tak. Postawiłam w ostatnim zdaniu kropkę, bo wczoraj ją pominęłam ;___; Płaczę.

    Karmiąca mamusia <3 Pewnie pyszniutkie dania im gotowała ^^

    Ojeju, kotuś, nie płacz przez sen >.<
    Kuźwa, wiem, że to okropne, ale lubię motyw płaczu przez sen *-* To jest jednak taki sygnał do tego, że coś w podświadomości człowieka jednak siedzi i to dość mocno, chociaż o tym nie mówi. Ale jak głęboko to musiało się zakorzenić, żeby wywoływał takie stany? Do tego są one niekontrolowane i to jest właśnie najgorsze.
    Naprawdę podoba mi się ten motyw *-*
    Ale źle, że płacze. Dobrze przynajmniej, że ma obok siebie Rena, który jest z nim <3

    Aaa... Jakiś ładny blondynek <3 Lubię blondynków ^^

    I fajnie, że wracają do grania ^^

    Z tym pomidorem to są ciągle problemy! Ale to chyba jednak owoc jest *-*

    "- [...] Na dole są twoi rodzice. I trzyletnie dziecko.
    - Trzyletnie dziecko śpi na górze " O, jaki dokładniś poprawniś się znalazł!

    Śnieeeeeg <3 Dlaczego u nas nie ma śniegu ;__;

    Najpierw telefon, potem pukanie do drzwi... Peszka mają jakiegoś xD

    Konie *-* Ok, osobiście boję się koni. Nie lubię. Kiedyś mnie kopnął jeden i wciąż mam bliznę na kolanie po operacji.
    Ale jestem ciekawa dlaczego Ren ich unika.

    Ojeju, ta ostatnia scena *-* Kotek tak bardzo chciał go zatrzymać przy sobie.. Aww *-*
    I smutno :/ Niech mu się nie śnią koszmary! Nie zasługuje na to! :<

    Ok, wyszłam na prostą, więc wysyłam weeenę <3 ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropka też dobra :D
      I w ogóle, TY POETKO <3

      Tak, mamusia Kota miała być dobra i fajna :) i dobrze gotuje :D

      Naprawdę podoba mi się ten motyw *-* - też to lubię, dlatego opisuję <3 w ogóle uwielbiam wszystkie zaburzenia psychiczne :3

      Podobno dla przeciętnego zjadacza chleba to warzywo, dla botaników owoc :D uff, naczytałam się sporo o tym, i warzywa to te (zwykle) korzeniowe. Ale generalnie wszystko, co nie jest słodkie, jest warzywem :D chociaż jak dla mnie dobry pomidor JEST słodki :)

      O, jaki dokładniś poprawniś się znalazł! - bo trochę chciał podroczyć się z Kotem, żeby ten bardziej się nakręcił (albo zdenerwował).

      Ja tam śniegu nie lubię, choć na święta wolałabym jednak, żeby był. A potem już od razu może być wiosna <3

      KOCHANIE TY MOJE, ja się trochę boję koni (też mam powody, ale Ren ma inne). :)
      Czuję się teraz taka normalna, dziękuję <3

      Dzięki za wenę i spotkamy się jutro :)

      Usuń
    2. Tobie wiersze to mogę pisać! :D
      Ostatnio mnie jakiś taki mocny flow wziął xD

      Zaburzenia psychiczne są mega ciekawe *-* Naprawdę. Ale czytając o każdym kolejnym przypadku jaki mnie w małym, bądź większym stopniu zaciekawił, dochodzę do wniosku, że nie ma chyba człowieka całkowicie zdrowego. I to jest chore ;__;
      Aaale... łatwo sobie wszystko wmówić. Przecież nie każdy ból głowy oznacza raka, a nie każde, wyimaginowane dzwonienie dzwonka do drzwi to schizofrenia *-*

      Święta ze śniegiem mają klimat. To w sumie tyle. Ale szczerze mówiąc, odśnieżanie jest całkiem... oczyszczającym zajęciem. Tak jak np. zagrabianie liści. Niby nic, ale takie obcowanie z naturą jest świetną okazją do takiego oczyszczenia umysłu :> Polecam xD

      Chyba mamy ze sobą dość sporo wspólnego xD ♥

      Pewnie! Nie mogę się doczekać ^^ ♥

      Usuń
    3. Też myślę, że nie ma ludzi całkowicie zdrowych psychicznie :D
      Co do odśnieżania to spoko, lubię nawet :D więc wiem, o czym piszesz :D


      aaawww #więź <3

      Usuń
  7. Matka Kota kojarzy mi się z Debbie z "QaF"...To ja i moje skojarzenia. :D

    "To nawet lepiej, to spotkałem się z mamuśką." - Tutaj miało być "to to"? Czy może "To lepiej...., bo spotkałem..."?

    "Nasza choinka miała jakiś metr wysokości." - Taka mała? :(

    "(...)ale teraz znowu chudłem ze stresu. Prawdopodobnie. Nie wiem. Wolałem o tym nie myśleć." - (Z cyklu: Głębokie przemyślenia, filozoficzne, z drugim dnem): A może to tasiemiec?

    "Ren miał wrócić do pracy po Świętach, wtedy wszystko się wyjaśni." - Dlaczego święta wielką?

    Rin Tin Tin! - :D To znowu ja i moje skojarzenia.

    "Nienawidziłem maku." - Witaj w klubie!

    Tu, w tym rozdziale, jest tylu ludzi, że tylko mnie się wszystko pierdoli?!

    Też się boję koni, w sumie. Nie jest to może lęk tak duży jak automatonofobia, ale jednak bym do żadnego konia nie podeszła, bo są wysokie, ciężkie i wiem, że jak kopną, to mogą zabić. Taki lekki dyskomfort mam w obecności. Ale za to do ZOO latam ciągle tylko po to, żeby miziać kucyki i osiołki. :D

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że masz dobre skojarzenia, tylko ona jest szczupła. :)

      tak, oczywiście, sama to widziałam, jak sprawdzałam tekst po raz pierwszy, ale potem mi umknęło, dzięki, poprawię.

      No mała :( duże to jest u mnie co innego w opowiadaniach.
      Nie czepiaj się Kota, on jet teraz trochę nienormalny ;) więc ma prawo tak myśleć.

      Bo zaczęłam pisać wielką i tak zostało, podobno może być wielką. Gdybym napisała małą, to wszędzie pisałabym małą, a teraz musiałabym zmieniać i poprawiać nawet tagi, a nie chce mi się. :D

      Jeeees, ty też nie lubisz maku!

      Arko, nie dziwi mnie to, ja sama się często gubię :D

      No widzisz, jest nas więcej! w KUPIE siła :D

      Usuń
    2. To było moje głębokie, filozoficzne przemyślenie o tasiemcu!

      No, nie lubię maku. A jeszcze mnie dzisiaj w pracy molestowali makowcem...

      No ja ogólnie lubię wszystkie zwierzątka, które są niższe ode mnie. :)

      Nic. Spadam pisać, bo zamulam i robię zaległości. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. I makowca nie lubię też :(
      Z tymi niższymi to chyba też tak mam. :D Możliwe, że boję się koni właśnie dlatego, że są duże, a ja czuję się wtedy zagrożona.

      Pisz. :)

      Usuń
  8. Wesołych Świąt Panie i Panowie :-)

    Zdrówka, radości, szczęścia i duuuużo miłości.

    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ambruś, niedługo wrzucę świąteczną notkę! Wesołych! <3

      Usuń
  9. Ok, przekopałam wszystko, do czego tylko byłam w stanie dotrzeć xD
    Jestem przy tym, jak Ester jest w ciąży, ale to tak naprawdę dopiero początki, bo nie potrafię znaleźć rozpoczęcia ich historii. Czy jest gdzieś coś o tym, jak się poznali, zeszli, etc.? I czy to ma w ogóle jakąś kolejność? xD
    Wybacz, że tak z dupy z tym wyskakuje, ale naprawdę chciałabym poznać odpowiedzi na swoje pytania, bo mnie to frapuje.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka może nie jestem Kuno, ale spiesze z pomocą :3
      Początek histori to notatka z onetu (słodki świat yaoi) pod tytułem Kreska
      To była chyba narracja Kaiena

      ~SpiritNS #Furi #teamKot

      Usuń
    2. Oh, rehab! :)

      Tutaj masz początki
      Są tu wszystkie zredagowane (na razie, robię to na bieżąco) rozdziały. Rozumiem, że czytasz notki z bloxa (wstydzi się). Na bloxie nie ma początków, usunęłam je (to są właśnie te zredagowane notki).

      Usuń
    3. Dziękuję! Teraz wezmę się za to porządnie :D

      Usuń
    4. Oczywiście, mam jeszcze wiele do zredagowania, le życzę miłego czytania. No i Wesołych! :)

      Usuń
  10. Jak obiecałam, tak jestem! Późno, bo dużo sprzątania i tak dalej, ale ważne, że udało mi się pojawić. Teraz, tak nawiasem mówiąc, postaram się komentować chociaż notki Kota i choć trochę dawać o sobie znać, jeśli coś bardzo przyciągnie moją uwagę. Choć ja nie umiem pisać krótkich komentarzy, więc nie wiem jak to z tym będzie…

    Niemniej zaczynajmy, bo późno :D

    Zawsze podobało mi się to, że Kot jest takim optymistą. Nie ma co się nad sobą użalać, tylko trzeba myśleć pozytywnie. I niech trzyma tak jak najdłużej. Mam nadzieję, że żadnego załamania czy utraty pewności siebie mieć nie będzie.

    Mamusia Kota <3 Ren ją naprawdę musi uwielbiać. A podobno rzadko się lubi swoje teściowe :D

    “Będzie go gnoić? Nie, Rena nie da się gnoić.” -> Dokładnie to samo sobie pomyślałam, zanim przeczytałam to zdanie z ust Kota. Ren by nie pozwolił na takie traktowanie siebie. I w sumie bardzo dobrze. Za to go uwielbiam.

    Z tym nażarciem się w święta to Kot jest genialny. Niby nie głodny, niby nie chce jeść, ale jak już usiądzie, to zje tyle ile uda mu się w siebie wcisnąć. Też tak niestety mam. W sumie nie jestem głodna, ale jak już zacznę jeść, to jem, jem i jem. Przerąbane.

    Kot tak często wspomina o swoim ojcu, że czasem mam wrażenie, że jednak pojawi się w jego życiu…

    Koszmar. Biedny Kot. Biedny Ren. Strasznie jest mi go szkoda, kiedy tak budzi się z krzykiem. Choć zawsze jestem ciekawa, co w takich chwilach myśli sobie Ren. Pewnie już się trochę przyzwyczaił do koszmarów Kota, ale i tak musi mu być przykro.

    A ta akcja z gapieniem się na lotnisku była genialna. Nawet bez czytania komentarzy załapałam, że musiało tu chodzić o którąś z postaci Lex, mimo, że nie czytałam nigdy jej opowiadań. Ale jakoś tak mi się od razu załapało :D

    “- Spadaj, mężu. Nie mogę się już sobie pogapić na ładnych ludzi? - Wydąłem wargi, a Ren uśmiechnął się szeroko.
    - Możesz. Masz przecież mnie.” -> Raz, uwielbiam, jak Kot mówi do Rena “mężu”, a dwa, Ren jest genialny. Pobił tym tekstem moje serce :D

    “Ren może nie był zachwycony, ale pogodził się z losem. Kochany mężuś. Widziałem chęć mordu w jego pięknych oczach, jednak grzecznie ubierał drzewko razem ze mną.” -> Kochany mąż!

    W ogóle po tym wszystkim co go spotkało, Kot się trochę zmienił. Nie w negatywnym sensie, ale tak ogólnie. Strasznie przejmuje się opinią innych i tym, żeby być akceptowanym. Wcześniej nie przywiązywał raczej do tego tak dużej uwagi. Ważne, żeby miał kogoś, kto go kocha. Jednak mu się nie dziwię. Bycie z kimś, a bycie czyimś mężem, to jednak całkiem inna sprawa. Ale gdyby rodzice Rena coś do tego mieli, raczej nie przyjęliby tak entuzjastycznie ślubu ich syna, więc Kotek powinien nieco wyluzować. Tak dla własnego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próba <3 Cieszę się nią, tak samo jak Kot. Myślę, że to pomogło mu na swój sposób odreagować. No i nie padł od ciężaru gitary, więc jest dobrze :D
      Niemniej chłopaki byli kochani. Trzeba być milusim dla Kota.
      A w ogóle, Dan i Kaien kiedy się polubili? Tak ogólnie przez akcję z Kotem czy było coś, co przegapiłam?...

      “No ale teraz miałem większe pole do popisu.” -> Teoretycznie ma męża, więc wcale nie powinien mieć większego pola do popisu :D

      “Każdy się ślinił. Co więcej, ostatnio robił to nawet Kaien.” -> Przeszła mu niechęć do Rena, no to zaczyna dostrzegać wszystkie jego atuty. Z jednej strony chciałabym, żeby to właśnie on zdominował Rena, a z drugiej, wydaje mi się, że gdyby to poszło w przeciwną stronę, dalej byłoby genialnie!

      Lepiej żeby Kotek nie chudł ze stresu, bo on pewnie już nie bardzo ma z czego chudnąć…

      Baba Rena <3 :D

      Z tym jajkiem do Ren też wyskoczył. Jednak tak samo jak on, ja też od początku wiedziałam, że Kot da się ubłagać. Znając życie, to nawet Ren nie musiał wiele robić :D

      Naprawdę mnie martwi, to jak Kot się przejmuje wszystkim. Dawniej chyba kierował się myślą “jestem zajebisty, nie można mnie nie lubić”, a teraz się cały czas boi, że zrobi złe wrażenie i coś spieprzy. Biedne Kociątko. Naprawdę takie martwienie się jest niezdrowe. To właśnie przez to chudnie i ma koszmary. Powinien o siebie dbać. Albo Ren, dbaj o niego. Wiem, że i tak ma przerąbane przy Kocie, ale niech dba o tego głupka, bo ktoś musi. Zabrał go Kaienowi, to to teraz jego działka :D

      “No, kuzyn Rena też był. Z rodziną. Z normalną rodziną: żoną i synkiem. Ren nie miał żony ani synka. Miał męża, czyli wspaniałego mnie. Zestresowanego, spiętego i mającego się za chwilę porzygać mnie. ” -> Kotek i tak lepszy <33

      Bobo <3

      Tata Rena, nowym, wiernym fanem <33 On naprawdę jest genialny. Najlepszy tata ever <3

      A Ren mi tak jakoś nie pasuje do dzieci. Znaczy, pewnie byłby wspaniałym rodzicem, bo to Ren, ale tak jakoś nie widzę go w roli tatusia. Mało kogo w tym opowiadaniu widzę w sumie w roli ojca. Raczej nie pasują do takiej roli :D

      “- Pokroisz pomidory?
      - Oczywiście.
      - W ósemki.
      - Na osiem części?” -> Czemu głupi Kot? Ja też bym pewnie poprosiła o sprecyzowanie :D

      Jajeczko <3 Ren to ma wyczucie czasu, nie ma co.

      “Zdążyłem tylko zauważyć Anetę i jej zdziwiony wyraz twarzy.” -> Wydaje mi się, że ona miała taki zdziwiony wyraz twarzy, bo pewnie zauważyła, że Kot zbladł i się chwieje. Przynajmniej tak mi się wydaje.

      “Pamiętam, że myślałem tylko o tym, że Seiko mnie zabije za paszteciki.” -> Byłam pewna, że właśnie o tym pomyślał!

      Swoją drogą naprawdę szkoda mi Kota. Tak bardzo się martwił tym, że chce zrobić dobre wrażenie i wypaść jak najlepiej, a tu takie coś. Wiadomo, to nie jego wina, ale nie dziwne, że było mu strasznie głupio. Każdemu by było.

      Usuń
    2. “- Masz to zjeść - powiedział, podając mi ogromny kawałek makowca.
      - Nie lubię - skrzywiłem się.
      - Jedz.” -> Kochany, martwiący się Ren. Ale ja nienawidzę maku i choćby nie wiem co, nie dałabym rady go w siebie wmusić…

      Chciałam czytać fragment z seksem i komentować na bieżąco, ale w sumie przeczytałam wszystko za jednym razem. Głupia Lovely. Dlatego powiem tylko, że to było genialne, a Rin na końcu był cudowny. W ogóle mam wrażenie, że on bardzo dobrze się dogadywał z Renem za dzieciaka. Sama nie wiem czemu.

      “- Bzyknąłbym cię pod choinką.” -> Chcę to! *^*

      Czyli Ren boi się koni. Wcale mu się nie dziwię. Co prawda u niego łączy się to ze smutną historią, ale ja też nie lubię koni tak bez powodu. A raczej, po prostu się ich boję. Z daleka chętnie na nie popatrzę, ale tylko tyle. Choć ja tak mam niemal ze wszystkimi zwierzętami, więc to nie dziwne.

      No i ostatni fragment. Koszmar. Lubię smutne rzeczy, a to naprawdę było smutne. Jednak strasznie było mi szkoda Kotka. Biedactwo. Co prawda scena była jednocześnie bardzo kochana, jednak dużo bardziej smutna. Poza tym mam wrażenie, że jest z tym jeszcze gorzej niż wcześniej. Choć to pewnie wina silnego stresu. Jakby nie patrzeć, Kot cały czas się czym denerwuje. Czy dobrze wypadnie przed rodziną Rena, czy go zaadoptują, próbami, koncertem, wywiadem, pracą Rena, no i samym tym, że ma te koszmary. Padnie, jak tak dalej będzie.
      Mimo wszystko, mam nadzieję, że zagra ten koncert. Choć boję się, że coś się na nim stanie. Jakiś głoś mi tak po cicho mówi. Bo z drugiej strony wydaje mi się całkiem przeciwnie i że koncert będzie świetny. Mam taką nadzieję.

      No, i to chyba koniec. Pisałam ponad godzinę, ale napisałam! A tu zaraz do komentowania coś nowego. Bardzo mnie cieszy, choć wieczorem prawie na pewno nie dam rady nic naskrobać. Wigilia i te sprawy, a w dzień masa sprzątania. Choć w sumie nie wiem kiedy dodasz tę niespodziankę.
      W każdym razem pozdrawiam, też mocno kocham, tulam, ściskam, życzę we(ł)ny i te sprawy <3

      Usuń
    3. Cześć, Lovlusiu. :)
      Ze świątecznym jedzeniem mam to samo. :D

      ale i tak musi mu być przykro – tak, jest mu przykro, bo czuje się bezsilny. A on chce pomóc.

      Raz, uwielbiam, jak Kot mówi do Rena “mężu”, a dwa, Ren jest genialny. Pobił tym tekstem moje serce :D <3 <3 <3

      Strasznie przejmuje się opinią innych i tym, żeby być akceptowanym. Wcześniej nie przywiązywał raczej do tego tak dużej uwagi. - tak, dobrze to odebrałaś, Leks też o to pytała, tak właśnie jest :/

      A w ogóle, Dan i Kaien kiedy się polubili? Tak ogólnie przez akcję z Kotem czy było coś, co przegapiłam?... - wiem, że nie powinnam odpowiadać na to pytanie, ale nie, nie polubili się, po prostu świąteczna atmosfera zrobiła swoje :D

      Lepiej żeby Kotek nie chudł ze stresu, bo on pewnie już nie bardzo ma z czego chudnąć… no, kości mu wystają :/

      Najlepszy tata ever <3 – zastępuje trochę Kotu ojca :)

      A Ren mi tak jakoś nie pasuje do dzieci. Znaczy, pewnie byłby wspaniałym rodzicem, bo to Ren, ale tak jakoś nie widzę go w roli tatusia. - ja w sumie też, ale nie napisałam, że to Ren kocha dzieci, po prostu dzieci do niego lgną. :D

      Czemu głupi Kot? Ja też bym pewnie poprosiła o sprecyzowanie :D – ja też :D ale Kot się stresuje w obecności mamy Rena. :) bo dalej nie jest pewien, co ona o nim myśli.

      Wydaje mi się, że ona miała taki zdziwiony wyraz twarzy, bo pewnie zauważyła, że Kot zbladł i się chwieje. Przynajmniej tak mi się wydaje. - tak jest!

      “Pamiętam, że myślałem tylko o tym, że Seiko mnie zabije za paszteciki.” -> Byłam pewna, że właśnie o tym pomyślał! - na jego miejscu te bym tak myślała, naprawdę :D

      Witaj w gronie nielubiących maku <3

      Uff, widzę, że ten strach Rena to nic wielkiego i więcej osób tak ma z końmi <3

      Tak, to po prostu wróciło :/ bo miałaś rację – jak się stresuje, to miewa koszmary. Poza tym, wcześniej były oświadczyny, potem ślub, podróż poślubna, więc był szczęśliwy i nawet jak się stresował, to tak pozytywnie, a teraz emocje opadły i jest jak jest.

      Dzięki, Lovluś, za komentarz i wenę :) też ściskam mocno i życzę Wesołych Świąt! :)

      Usuń
  11. Kuunuś, kompletnie nie mam siły na pisanie konstruktywnego komentarza, ale chcę, żebyś wiedziała, że notka bardzo mi się podoba ♥ Czekam, aż Ren wytłumaczy się ze swojej niechęci do koni, bo mam wrażenie, że kryje się za tym coś ciekawego [choć pewnie bardzo smutnego, skoro tak wpłynęła na tego sadystę :c].

    + Ciekawostka:
    Dotychczas w Twoim opowiadaniu spotkałam:
    -swoje pierwsze imię
    -swoje drugie imię
    -pierwsze imię mojej mamy

    Przypadek? D:
    Czy jednak Kunuś-stalkerka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shiruś <3 Widzę od kilku dni masz nowy awek :3

      hm, przypadeG, pewnie dlatego, że daję dośc popularne imiona? :D

      Usuń
    2. Nowy awek bardziej pasuje do mojego charakterku ^-^

      Naprawdę są takie popularne? D: Bardzo rzadko je spotykam w swoim otoczeniu, dlatego zawsze się śmieję, jak widzę je u Ciebie :D

      Usuń
    3. Ładny awek :)
      A to nie wiem, o które imiona ci chodzi? Kasię? Basię? Sandrę? Ale nieważne, śmiech to zdrowie, więc się sobie śmiej. :)

      Usuń
    4. Jednorożki zawsze są ładne ♥
      Chodzi o Martę [lub Martesię, jak nazywała mnie nauczycielka polskiego], Basię i Anetę :3

      Usuń
  12. Ojejuśku, dawno mnie tu nie było, no ale wiadomo, święta i te sprawy:")

    Biedny Kotek, myślałam, że te koszmary to już przeszłość, ale jak widać jeszcze długa droga przed nim, mam nadzieję, że szybko się z tego wygrzebie ;/

    Jejku, strasznie lubię rodzinkę Rena, wydają się być tacy otwarci i pozytywni ;3

    Jestem mega ciekawa dlaczego Ren tak 'unika' koni, przecież to takie cudowne stworzenia, musi mieć z nimi naprawdę nieprzyjemne doświadczenia, żeby tak się zrazić

    'Dawno nie jeździłem konno' -to Kot w ogóle kiedykolwiek jeździł? Nie wiedziałam*^*

    Notka jak zwykle cudowna, ale o tym już wiesz:]]

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojejuśku, dawno mnie tu nie było, no ale wiadomo, święta i te sprawy:")

    Biedny Kotek, myślałam, że te koszmary to już przeszłość, ale jak widać jeszcze długa droga przed nim, mam nadzieję, że szybko się z tego wygrzebie ;/

    Jejku, strasznie lubię rodzinkę Rena, wydają się być tacy otwarci i pozytywni ;3

    Jestem mega ciekawa dlaczego Ren tak 'unika' koni, przecież to takie cudowne stworzenia, musi mieć z nimi naprawdę nieprzyjemne doświadczenia, żeby tak się zrazić

    'Dawno nie jeździłem konno' -to Kot w ogóle kiedykolwiek jeździł? Nie wiedziałam*^*

    Notka jak zwykle cudowna, ale o tym już wiesz:]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      No, będzie się wygrzebywać, bo koszmary mu zostały (ale przynajmniej się przełamał i chce uprawiać seks). To będzie terapia pełną parą.

      O Renie i jego "miłości" do koni napiszę w notce Kota :)
      Tak, Kot kiedyś jeździł, nie zdradzę, kiedy, jak i z kim :D

      Usuń
    2. No, to że się przekonał do seksu to już i tak połowa sukcesu, byle tylko te koszmary jeszcze przeszły;/

      Jejku, nie jestem w stanie wyobrazić sobie Kotka na koniu xd

      Usuń
    3. No ujeżdżał źrebaki :D he he ;)
      Właśnie teraz piszę Kota, seksy już w sumie są, fabuła też, zostały mi tylko te konie...

      Usuń
  14. Taak troszku mnie nie było...
    tak troszku nie mam już co komentować...
    Tak troszku mi przykro...
    Ale powiem, że Cię kocham, Kuuuuno <3
    Lots of love,
    Yoshi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwwwwww, Yoshi, fajnie, że jesteś :) <3 Dziękuję za miłość, napierdzielam teraz notkę Kota :)

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża