Cześć, pączki. Dzisiejsza notka jest trochę krótka, bo Kuno się przeziębiła i niezbyt jej szło pisanie. Mam też nadzieję, że kolejny wpis wrzucę już za tydzień (nie za miesiąc, jak poprzednio). :D

Enjoy.

sobota, 17 września 2016

Think positive (czyli skwierczący kurczak, który zbliża)

KittyKot.doc

Ren wrócił późno. Siedziałem sam w mieszkaniu i nudziłem się. Nie byłem pewien, czy ta terapia to dobry pomysł. Może po prostu potrzebowałem czasu? Wszystko się samo ułoży? Senju mówił, że początki były okropne.
– Cześć, Kiciek – powiedział Ren, wchodząc do mieszkania.
– Hej.
– Ale jestem głodny. Mamy coś do jedzenia?
– Oczywiście, że tak. Zawsze mamy. – Uśmiechnąłem się, a Ren podszedł do mnie i pocałował mnie w usta.
– Pomożesz mi się rozebrać?
– Co?
– Pomóż mi zdjąć płaszcz – zamruczał mi do ucha, a potem liznął w szyję.
– Co w ciebie wstąpiło? – Parsknąłem śmiechem, ale grzecznie zacząłem rozpinać mu płaszcz.
– Nic. Lubię, jak mnie rozbierasz.
– Tak? Nie wiedziałem. – Uśmiechnąłem się i poczułem pod palcami coś miękkiego.
Co?
Odsunąłem się i zmieszałem. Ja chyba śnię?
Ren zsunął płaszcz z ramion. Skórzany ciuch niezgrabnie opadł na podłogę.
To niemożliwe.

Miał na sobie czarną, obcisłą kieckę. Nie wiedziałem, że ma aż tak zgrabne nogi. Uśmiechnął się i zdjął gumkę z włosów, a ja przełknąłem głośno ślinę. Czułem, że zasycha mi w gardle.
Z wrażenia?
Co mu odbiło? To miała być ta niespodzianka?
– Podoba ci się? – spytał i pogładził swoje biodro.
– Nie wiem, co powiedzieć.
– Wiem, że chciałbyś, żebym był kobietą.
– Co? Nie! – zaprzeczyłem, a on podszedł bliżej.
– Na pewno?
– Tak. Co z tobą, Ren?
– Więc mnie dotknij – szepnął, patrząc mi prosto w oczy, i otarł się o mnie.
Czułem, że ma erekcję.
– Dotykaj mnie – powiedział, a ja zacząłem go masować.
Był dziwny. Nie był sobą.
Może to sen?
Zaczął mnie rozbierać, a ja zauważyłem, że miał na ustach czerwoną szminkę.
Tak, to na bank sen. Bardzo dziwny.
Gdy mnie całował, czułem, jak szminka zostawia na skórze czerwone ślady. A potem nagle uklęknął i zaczął mi obciągać.
Syknąłem.
Trzepał sobie i nie przestawał ssać.
– No dalej, tryskaj. – Zaśmiał się, bawiąc się moim członkiem, i otworzył szeroko usta.
Był wyuzdany. Uległy i dziwny. Zamknął oczy i wysunął język, a ja zacisnąłem mocno zęby i trysnąłem mu na twarz. Patrzyłem, jak sperma ścieka mu do ust, i jarałem się. Chyba mu się podobało.
Boże, co za pojebany sen.
– Kocie, musimy uważać. Nie chcę, żeby Ren nas przyłapał.
– Co?
– Nic się nie martw, będę ostrożna. Chodź, bzyknij mnie.
Co on gada?
Wypiął dupę i rozsunął mocno nogi. Dziurę miał rozepchaną i mokrą.
– Śmiało, Kocie, nie krępuj się.
– Chcę się obudzić – szepnąłem, a Ren zaczął się śmiać.
Miałem tylko nadzieję, że to nie przerodzi się w koszmar. Nie będzie Patricka ani Yuto. Poczułem, jak szybko zaczęło walić serce.
– Kocie, proszę – powiedział i włożył sobie palce w dupę.
Odsunąłem się i odwróciłem wzrok.
– Szybciej.
– Chcę się obudzić – powtórzyłem, a Ren wepchnął czwarty palec.
Zacisnąłem powieki i wziąłem głęboki wdech. Musiałem się jakoś obudzić.
Tylko jak?
Gdy otworzyłem oczy, Emil wkładał Renowi pięść do tyłka. Żachnąłem się. Chyba miałem mdłości. Skąd on się tu wziął? Też miał na sobie sukienkę. Zieloną, falbaniastą, z mnóstwem koronek. Ren jęczał i stękał, a Emil penetrował go pięścią.
Kurwa, musiałem się jakoś obudzić. Jak to się robi?
Nie mogłem się ruszyć.
Nie, tylko nie to. Pewnie zaraz pojawi się Patrick.
Boże, tylko nie to.
Znowu zamknąłem oczy i oparłem się o ścianę. Była zimna i chropowata. Ren jęczał coraz głośniej.
– Kocie, w porządku?
– Nie. Co ty tu robisz? – spytałem, otwierając oczy.
Przede mną stał Kaien. Był całkiem nagi. Zerknął na Rena i Emila, a potem dotknął mojego członka.
– Kaien, muszę się obudzić. Pomóż mi – szepnąłem, patrząc mu w oczy.
– Pomogę ci. Musisz tylko udowodnić, że jestem dla ciebie ważniejszy niż Ren. – Uśmiechnął się i przycisnął mnie mocniej do ściany.
– A co z Senju?
– Mógłbyś zamieszkać z nami. Ruchalibyśmy cię co wieczór. Tęsknię za naszymi trójkątami – powiedział i zaczął się o mnie ocierać.
– Spadaj. Miałeś mi pomóc. – Westchnąłem i znowu zamknąłem oczy, a Kaien zaczął mnie całować. – Kaien, proszę – szepnąłem mu w usta, ale obrócił mnie tyłem i od razu we mnie wszedł.
Nie bolało. Nic a nic. Ani trochę. Wcale. Wchodził jak w masło.
Emil chyba ruchał Rena.
Kurde, chciałem się już obudzić. Miałem dość. Położyłem Kaienowi rękę na udzie i zdziwiłem się. Przecież chwilę temu był nagi. Ja też. Chyba. Teraz obaj mieliśmy na sobie jakieś kiecki. Co ja z tymi sukienkami?
Szarpnąłem się. Kaien puścił mnie i spojrzał na mnie w uśmiechem.
Miał kocie uszka. I czerwoną obróżkę z dzwoneczkiem.
Ja pierdolę. Yuki i Emil rżnęli Rena na dwa baty. Chyba mu się podobało.
– Kaien, pomóż mi się obudzić. – Jęknąłem, a on zaczął mnie macać.
– Chcesz Senju?
– Nie.
– Kłamiesz. – Zaśmiał się, a ja poczułem, jak ktoś dotyka mnie od tyłu.
– Kłamiesz – powiedział Senju i wszedł we mnie.
Jak w masło.
– Pomożemy ci się obudzić, Koteczku. – Uśmiechnął się i też we mnie wszedł.
Jak w masło.
Miałem w sobie dwa kutasy i nie czułem żadnego bólu. Gdy zaczęli się poruszać, zamknąłem oczy i zacisnąłem zęby.
Co za porąbany sen.
To jakiś absurd.
Całowali mnie. Wszyscy. Leżałem na podłodze, a oni wchodzili we mnie na zmianę i ciągle mnie macali. Nawet Ren. Kazali mi obciągać. Musiałem ssać ich nabrzmiałe kutasy. Gdy jeden mnie rżnął, drugi ruchał moje gardło. Wszędzie były kutasy. Duże, czerwone i twarde.
W prawej ręce. I w lewej. W ustach. W dupie.
Byłem szmatą. Kurwą do ruchania. Śmiałem się i zachęcałem. Czułem w dupie dwa penisy i jarałem się. Podobało mi się. Nie musiałem myśleć. Chciałem wszystkich. Byli cudowni. Zajmowali się tylko mną. Byłem najważniejszy. Otwierałem ochoczo buzię, a oni wsuwali mi fiuty do środka i ruchali.
A potem tryskali.
Tak.
O tak.
Tryskali spermą. Wszędzie było jej pełno. Na twarzy, w ustach, na ciele i w dupie. Śmiałem się, a oni tryskali i też się śmiali.
Wszyscy.
Byłem padnięty. Leżałem i rechotałem.
To jakiś absurd.
Gdy otworzyłem oczy, było ciemno.
I pusto.
Cicho.
Byłem sam.
Usiadłem i rozejrzałem się.
Nikogo.
Teraz przyjdzie Patrick? Albo Yuto? Znowu będę do nich strzelać?
– Nie musisz. Zadzwonię później. Dobra, pa.
– Ren, to ty? – spytałem, siląc się na spokój, ale głos mi trochę drżał.
– Tak. W porządku?
– Nie. Gdzie jesteś? To jest jakiś głupi sen.
– Obudź się już, śpiochu.
– Nie mogę – jęknąłem i wstałem z podłogi.
Nie chciałem, żeby przyszedł Patrick. Ani Yuto.
Nie chciałem strzelać.
– Nie rozumiem – szepnąłem, obmacując siebie. – Gdzie sperma?
Zniknęła.
Ja pierdzielę.
Nie, nie chcę Patricka.
Przełknąłem ślinę i poczułem, że nie mogę się ruszyć.
Nie. Tylko nie to.
– W porządku?
Znowu głos Rena. Za oknem było jasno i ciepło. Byłem całkiem nagi. Długie, czarne włosy miałem poczochrane i wilgotne od spermy. Całe ciało miałem w spermie. Ściekała mi po udach. Dupę miałem rozciągniętą.
Obudź się, Koteczku. 
Proszę cię, bądź grzecznym chłopcem i się obudź, bo zaraz przyjdzie Patrick.
Nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Nie mogłem się ruszyć.
Na pewno przyjdzie.
Gdy drzwi się otworzyły, wstrzymałem oddech.
Yuto.
Chciałem krzyknąć, ale nie mogłem.
Uśmiechnął się i pogładził Lucyfera.
– Kocie?
To głos Rena?
Proszę, pomóżcie mi się obudzić.
– Kotku?
Yuto był nagi. Gdy zaczął iść w moją stronę, spanikowałem.
– Kocie, obudź się.
Nie mogę!
Gdy dotknął mojego policzka, krzyknąłem. Patrzył na mnie zielonymi oczami i uśmiechał się, a ja krzyczałem. Długo i głośno.
– Kocie, spokojnie.
Krzyczałem.
Płakałem.
Nie chciałem.
– Kotku, słyszysz mnie? Obudź się.
– Nie mogę! – wrzasnąłem i zacisnąłem powieki.
– To tylko zły sen. Spójrz na mnie. Ciii, spokojnie.
Ktoś mnie obejmował. To nie był Yuto. Otworzyłem szybko oczy i zamrugałem.
Byłem w łóżku. W swoim mieszkaniu. To znaczy, w naszym. Ren siedział obok i mnie obejmował. Gładził mnie po włosach i całował w skroń.
– Obudziłem się? – spytałem zachrypniętym głosem.
– Tak.
– Dzięki bogu. – Westchnąłem i objąłem Rena mocniej.
Znowu będzie niewyspany. Przeze mnie.

Kiedy się już uspokoiłem, Ren podał mi szklankę wody. Grzecznie wszystko wypiłem i zamarłem.
Ja pierdolę. Zerknąłem na swoje bokserki.
Mokre.
Miałem wytrysk przez sen.
Ja pierdolę. Ciekawe, czy Ren zauważył?
– To nic takiego. – Uśmiechnął się.
Więc zauważył.
Pewnie pomyślał, że ruchałem się we śnie z Patrickiem. Albo z Yuto.
– Nic już nie mów. – Jęknąłem i nakryłem głowę kołdrą.
– Nic nie mówię – powiedział i położył się obok. – Już dobrze?
– Tak. Głupio mi. Nienawidzę tych snów.
– Pogadaj o tym z Hoshim.
– Wiem. Ren, muszę do łazienki.
– Chodź.

* * * * *
Senju obiecał, że wpadnie do nas w sobotę. Denerwowałem się jak dureń. Naprawdę. Rozmawialiśmy już z Saki. Powiedziała, że w poniedziałek pojedziemy obejrzeć nowe mieszkanie. Obaj z Renem rozumieliśmy, że tak będzie najlepiej. Wiele się zmieniło. Woleliśmy nie ryzykować. Był kochany i bardzo się o mnie troszczył. Wiedziałem, że tak będzie. Wiedziałem również, że był bardzo przywiązany do tego miejsca, jednak był mądrym facetem. Zresztą, świetnie dogadywali się z Saki. Fakt, na początku znajomości trochę z nim flirtowała, ale kto by nie flirtował, nie?
Ciągle miałem koszmary. Nie co noc, ale i to i tak było męczące. Nie brałem już leków. Po tej sprawie z dziwną fanką Senju zacząłem myśleć, że wszystko wymknęło się spod kontroli. Już nic nie będzie takie jak dawniej. Gadałem wczoraj z Renem o starym mieszkaniu. W sobotę pogadam o tym z Kaienem. Już dawno zdecydowaliśmy, że nie będziemy go sprzedawać. Pewnie wynajmiemy jakiejś parce gejów albo lesbijek. Może Bianca i Chloe chciałyby tam zamieszkać? Albo Kasia z Basią? Kaien na pewno nie miałby nic przeciwko. Ostatnio trochę się zmienił. Może nawet bardziej niż trochę. Stał się bardziej odpowiedzialny i przestał się przejmować pierdołami. Może wydoroślał? Może ja też powinienem? Nie mogę ciągle skupiać się na tym, że zostałem zgwałcony, a potem zabiłem człowieka.
Musiałem iść na tę terapię. Dlatego nie mogłem się doczekać spotkania z Senju.

Wczoraj macałem się z Renem pod prysznicem. Trochę. Sam zacząłem. Dotykał mnie lekko i delikatnie. Prawie niewinnie. Gdyby nie to, że smyrał mnie po jajkach i penisie, powiedziałbym, że to były niewinne pieszczoty. Ren zawsze miał erekcję. Ja nie zawsze. Wiedziałem, że brakuje mu seksu. 
Raz przyłapałem go na fapaniu w łazience. Był późny wieczór. Pewnie myślał, że śpię.
Nie spałem. Słyszałem, jak wstał z łóżka i poszedł do łazienki. Nie wracał dość długo. Ren zwykle nie miał problemów trawiennych. Rozbawiła mnie ta myśl. Uśmiechnąłem się pod nosem i poszedłem sprawdzić. Nie widziałem, tylko słyszałem. Trzepał sobie w ciemności, a ja stałem jak idiota i nie mogłem się ruszyć. Serce biło zbyt szybko. Czułem się trochę głupio, jakbym robił coś złego. Kiedyś przyłapałem go płaczącego na balkonie, teraz fapczącego w łazience. Wszystko przeze mnie.
Trochę się podnieciłem. Tylko trochę. Nie wiedziałem, że kręci mnie podglądanie. W sumie to nie chciałem podglądać. Tak wyszło.
Gdy wydał z siebie stłumiony jęk, zrozumiałem, że doszedł. Szybko wróciłem do łóżka i spróbowałem się uspokoić.
Tak, kurde. Kręciło mnie podglądanie. Szkoda, że nie mogłem się przełamać. Chciałbym uprawiać seks z Renem. Miałem nadzieję, że terapia mi pomoże.
Tylko nie miałem pojęcia, jak powiem o tym psychoterapeucie.

* * * * *
Senju powiedział, że mam być dzielny, a początki zawsze bywają trudne. Super. Potrafił motywować, skurwiel. Trochę się podłamałem, ale kochany debil powiedział, że to naprawdę działa.
– Spójrz tylko na Kaczusię – jest zdrowy. Maluje, pracuje, chce się ruchać częściej niż ja. – Zaśmiał się, gdy paliliśmy we dwójkę na balkonie.
– Może masz rację.
– Kocie, nie zmieniaj zdania. Idź. Pozbierasz się i będziecie się rżnąć jak króliki. Wyjdziesz z tego. Jesteś silny.
– Dzięki, debilu. – Uśmiechnąłem się, a Kaien poczochrał mi włosy.
Miałem wrażenie, że chciał mnie o coś spytać, ale nie zrobił tego. Opowiadał trochę o Kampanii, a potem, jak już się upił, powiedział, że chce zrobić coś wielkiego. Gadał o dołączeniu do Fundacji Pomocy Ofiarom Czegoś Tam, a potem popłynął. Powtarzał, że ma wszystkiego dość. Chce być mały i niewidzialny, boi się o bezpieczeństwo Senju i chce odejść z zespołu. Upił się i zasnął na kanapie, a ja przesiedziałem z Renem i Senju do rana.
Miałem nadzieję, że Kaien tylko żartował i nigdy nie odejdzie z zespołu. To byłby cios poniżej pasa.
Senju zrobił sobie tatuaż. Emil – piercing w sutku. Ja macałem wargę i myślałem o tym, że lubiłem swój kolczyk. Może za kilka miesięcy znowu sobie zrobię?

* * * * *
W poniedziałek spotkaliśmy się z Saki i pojechaliśmy obejrzeć mieszkanie, ale Renowi się nie podobało. Powiedział, że jest zbyt surowe i chłodne.
Drugie było fajne, ale za drogie. Ren nie chciał się zgodzić, więc nie nalegałem. Prawdę mówiąc, czułem się okropnie. Nie lubiłem przebywać wśród ludzi. Wolałem zamknąć się w czterech ścianach. Nie lubiłem tych głupich pogawędek, pytań, spojrzeń – wszystkiego. Nie wiem, czemu zgodziłem się pojechać na lotnisko. Ren mówił, że Yuki bardzo się ucieszy. Ja nie. Czekałem w samochodzie. Emil był taktowny i o nic nie pytał. Na pewno był teraz szczęśliwy. Kochał Yukiego, tęsknił i w ogóle. Nareszcie się spotkają. Pewnie zorganizują sobie jakąś sesję BDSM.
Boże, chciałem już wyzdrowieć.
Jaka sesja, Kocie? Ty się boisz wyjść z domu.
Czwarte mieszkanie było idealne, ale widziałem, że Ren się wahał. Znowu chodziło o kasę.
– Dobra, może da się coś z tym zrobić. – Westchnął, bo zacząłem marudzić. – Pogadam z rodzicami i może dostanę pieniądze.
Chciałem mu powiedzieć, że nie musi się tym przejmować, ale wiedziałem, że nie odpuści.
– Przy okazji poznasz moich rodziców. – Uśmiechnął się, a Saki chrząknęła i poprawiła bluzkę.
– Myślisz, że dam teraz radę? – spytałem, a Ren wziął mnie za rękę.
– Myślę, że tak. Mówiłem im o tobie.
– Mówiłeś im, że jesteś w związku z Kotem? – Wytrzeszczyłem oczy.
– Z mężczyzną. Nie wiedzą, że to ty. – Uśmiechnął się i cmoknął mnie w czoło, a Saki znowu chrząknęła. – Dobra, zadzwonię dziś do ojca. Saki, dzięki.
– Nie ma za co. – Uniosła brew, a potem prawie się wyszczerzyła.
Będzie dobrze.
Kurwa, poznam rodziców Rena.
Będziemy mieli nowe mieszkanie.
Za kilka dni rozpoczynam terapię.
I tak dalej.
Tęskniłem trochę za sceną. Odrobinę.
Boże, jak ja to wszystko ogarnę?
Chyba zaczynałem panikować.

* * * * *
Czytałem wywiad z Danem i myślałem o Danonku. Ciekawe, czy coś się zmieni?  Każdy był teraz zajęty sobą. Miałem zadzwonić do Ki-Kiego, ale zapomniałem. Tulku gadał coś o przeprowadzce. On też? W sumie całkiem logiczne.
– Kotku, chcę z tobą pogadać – powiedział Ren, gdy siedziałem na łóżku z laptopem.
– Jasne, o czym?
– O ślubie. – Uśmiechnął się i usiadł obok, a potem wziął mnie za rękę i zaczął miziać.
– Myślałem trochę o tym.
– I co wymyśliłeś?
– Nic.
– Przyznaj się, chciałbyś jak najszybciej. – Uśmiechnął się i cmoknął mnie w czubek głowy.
– Tak. Ale nie chcę rozgłosu.
– Wiem. Myślałeś już, jak uczcimy naszą rocznicę?
– Myślałem, ale też nic nie wymyśliłem. Ostatnio mam problemy z myśleniem. Nic mi się nie chce. – Westchnąłem i położyłem mu głowę na ramieniu.
– To normalne, masz PTSD.
– Rozmawiałem z Hoshim. Będziemy się spotykać u nas.
– To dobrze. Dzwonił Yuki.
– I co?
– Powiedział, że akurat w naszą rocznicę będzie miał wolną chatę, bo Viki wyjeżdża ze swoim facetem. No i ktoś musi się opiekować Trzepusiem.
– Biedny kot. – Wyszczerzyłem się, a Ren pocałował mnie w skroń.
– No. Jeśli chcesz, możemy jechać do Yukiego. Nie musimy nic robić.
– Dobrze.
– Tak?
– Tak. Nawet jeśli nie będę chciał nic robić, to chętnie popatrzę na to, co Yuki będzie robił z Emilem.
– To co z tą datą ślubu? Grudzień pasuje?
– Pasuje. Piątego czy dwunastego?
– Piątego?
– Dobra. Będziesz moim mężem. – Wyszczerzyłem się i objąłem Rena za szyję.
– A ty moim. Wiesz już, jaką chcesz sukienkę?
– Spadaj. – Zaśmiałem się, a on powalił mnie na łóżko i pocałował w usta.

Mógłbym mieć sukienkę. Różową, nie? Jak fartuszek Rena. Może kiedyś.

* * * * *
Ren powiedział, że rodzice pożyczą mu kasę. Świetnie. Mieli wpaść do nas we wtorek. Boże, denerwowałem się jak głupi. Nie mogłem spać. Moja mamuśka polubiła Rena, ale nie wiedziałem, jacy są jego rodzice. Może mnie nie zaakceptują? Co ja tak w ogóle osiągnąłem w życiu? Nic. Latałem po scenie z gitarą, a nastoletnie fanki śliniły się na mój widok.
W poniedziałek miałem pierwsze spotkanie z Hoshim. Przyjechał punktualnie o piętnastej. Ren był w pracy. Powiedziałem mu, żeby się o mnie nie martwił.
Ja za to martwiłem się jak cholera. Hoshi to rozumiał. Bałem się.
Ale niepotrzebnie. Nie rozmawialiśmy o niczym strasznym. Po prostu opowiedziałem mu o sobie, o tym, co robię, co mnie martwi na co dzień i tak dalej. Wiedziałem, że potem będzie gorzej, ale dzisiaj tylko sobie gadaliśmy. Ciekawe, czy Senju ryczał podczas spotkań? Bo ja nie. To znaczy, nie wiedziałem, co będzie potem, ale teraz czułem ulgę. I chyba nadzieję. Nie miałem zamiaru płakać. Wierzyłem w siebie i w Hoshiego.
Ren wrócił trochę wcześniej. Ja zamówiłem pizzę i otworzyłem wino. Byłem dziś pełen nadziei. Wierzyłem, że wszystko mi się uda. Jestem silny. Dam radę.
W sobotę pojedziemy do Yukiego. Zgodziłem się. Nie chciałem żadnych wycieczek, imprez ani SPA. To znaczy, kiedyś pewnie bym chciał, ale teraz nie.
No i odkryłem coś jeszcze. Lubiłem patrzeć, jak inni uprawiają seks. Zrozumiałem to chyba po tym, jak przyłapałem Rena w łazience. Yuki i Emil byli cudowni. Może też się przełamię i skuszę Rena?
– Cześć, Kiciuś – powiedział, wchodząc do mieszkania, a ja podszedłem i pocałowałem go w usta. – Jak było?
– Nieźle. Myślałem, że będzie gorzej. – Uśmiechnąłem się i potarłem nosem o jego policzek.
– Jutro przyjeżdżają rodzice. Chyba się trochę denerwuję.
– Serio? Normalnie jestem w szoku.
– Tak, ja też czasami się denerwuję. – Uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. – Jestem głodny, mamy coś do jedzenia?
– Zawsze mamy. 
Zawsze mamy. Jak we śnie.
– Napijesz się ze mną wina?
– Jestem padnięty, ale tak.
Ren faktycznie był zmęczony. Prawie od razu zasnął. Ja leżałem obok i trochę go miziałem. Dotykałem jego ramienia, szyi, gładziłem włosy i obojczyki, a potem wtuliłem się w niego i objąłem go udem.
Ale nie zasnąłem. Przewracałem się z boku na bok, wzdychałem, gapiłem się w komórkę, potem znowu tuliłem się do Rena, ale nie mogłem zasnąć. Myślałem, że dzisiaj trochę się podotykamy. Chciałem tego. Ale Ren spał sobie słodko i nawet się trochę ślinił. Słodziak. Wyglądał tak niewinnie i uroczo.
Pieprzony sadysta, mój przyszły mąż.
Postanowiłem, że spróbuję rano.
Nie wyspałem się, to chyba oczywiste. Polazłem pod prysznic, a potem zrobiłem Renowi kawę. Słyszałem, jak dzwonił jego budzik w komórce. Gdy Ren wpadł do kuchni, siedziałem przy stole i piłem kawę.
– Cześć, Kiciuś. – Ziewnął i usiadł obok. – Dzięki za kawę.
– Proszę bardzo.
– Ale się wyspałem. – Znowu ziewnął i uśmiechnął się.
– Śliniłeś się przez sen.
– Co? – Parsknął śmiechem i spojrzał mi w oczy.
– Serio.
– Nieprawda.
– Prawda. Nie spałem całą noc.
– Biedactwo. Bardzo się przejmujesz?
– Jak widać.
– Wrócę dziś wcześniej. Ojciec mówił, że wpadną o piętnastej.
– Chyba zdechnę. – Jęknąłem i zacząłem bawić się zapalniczką.
– Chodź tu – powiedział i poklepał sobie po udach.
– No co?
– Usiądź.
Wstałem z krzesła i usiadłem Renowi na kolanach. Pogładził mnie po włosach i cmoknął w czoło. Też umył już zęby. To dobrze. Przysunąłem się bliżej i pocałowałem go w usta. Wszystko było takie zwyczajne i jednocześnie porąbane.
– Nie przejmuj się, polubią cię – powiedział i liznął mnie w ucho.
– Tak myślisz?
– Tak. Nie da się ciebie nie lubić. – Uśmiechnął się i znowu liznął mnie w ucho.
– Co robisz? – szepnąłem i zamknąłem oczy.
– Nic. Takie poranne czułości – powiedział tak samo szeptem i pocałował mnie delikatnie w szyję.
Odrzuciłem głowę, a Ren objął mnie w pasie. Chyba znowu mi się chciało. Tak, jak wieczorem. Tylko troszeczkę.
– Ren? – szepnąłem i musnąłem jego usta swoimi.
– Tak? – Poczułem, jak wsuwa mi dłonie pod szlafrok.
– Pocałuj mnie.
– Właśnie to robię.
– Nie tak. – Sapnąłem i objąłem go za szyję. – Chcę bardziej...
– Masz erekcję? – spytał, wbijając mi lekko paznokcie w plecy.
– Mmhhh. Chciałbym... Ach, Ren. – Westchnąłem, bo przeprowadził mi palcami od karku aż po lędźwie.
– Tak, Kiciusiu?
– Dotknij mnie. – Sapnąłem i oblizałem wargi.
– Na pewno chcesz?
– Tak.
Zsunął mi szlafrok z pleców, a ja przytuliłem się do niego mocniej. Penis stał na baczność. Kurde, podnieciłem się od samych pocałunków. Taaa, Kocie. Ren będzie musiał cię znowu rozdziewiczać.
Kiedyś na pewno.
Teraz chciałem tylko, żeby mnie dotykał. Całowałem go coraz namiętniej. Nie wiem, co o mnie myślał. Nieważne. Chciałem, żeby też się podniecił.
– Kocie, wracajmy do łóżka – szepnął, gładząc mnie po włosach.
– Nie. Chcę tutaj. – Zaśmiałem się i zacząłem się o niego ocierać.
– Jak chcesz. – Uśmiechnął się i dotknął mojego członka.
Najpierw tylko delikatnie pomiział główkę, a potem zsunął napletek i zaczął mi trzepać.
– Nie, poczekaj, zdejmij bokserki – powiedziałem i ugryzłem go lekko w ramię.
– Podoba mi się ten entuzjazm.
– Wiem. 
Sam wsunąłem mu dłoń w bokserki i wyjąłem penisa, a potem znowu zacząłem się o niego ocierać. Twardniał z każdą sekundą. To było przyjemne uczucie. Szumiało mi w głowie. Ren pewnie spóźni się do pracy. Przeze mnie.
Nieważne.
Całował mnie mocno i zmysłowo. Dobrze, że warga już mi się zagoiła. Ja trzepałem jemu, a on mnie. Przypomniałem sobie, jak fapczył w łazience, i zacząłem nakręcać się jeszcze bardziej. Całowałem go w szyję, kąsałem i lizałem. Poniosło mnie. Czułem się wolny. Napalony i twardy. W powietrzu unosił się znajomy zapach preejakulatu – lekki i ledwo wyczuwalny. Ren był mokry jak diabli. Pewnie bardzo mu się chciało.
Mnie też. Zacisnąłem zęby i odrzuciłem głowę. Stękałem teraz jak jakaś kurwa, ale było mi taaak dobrze! Chciałem trysnąć. Ospermić czarną koszulkę Rena i wycisnąć z niego wszystko. Zaśmiałem się i spojrzałem mu w oczy.
– Kocie, zaraz dojdę – powiedział szeptem i przytulił swoje czoło do mojego.
– Ja też. Tryskamy razem?
Zaśmiał się i znowu mnie pocałował. Chyba był zadowolony. Cieszyłem się. Ręka już mnie trochę bolała od fapania, ale nie mogłem przestać.
– Poczekaj, jeszcze chwila. – Sapnąłem i wtuliłem twarz w jego włosy.
– Dobrze. Cholera.
– Ren.
– Tak.
– Teraz.
– Teraz?
– Tak. Boże, nie mogę, ach! – Jęknąłem i poczułem przyjemne pulsowanie.
Doszliśmy jednocześnie. Normalnie cud miód i takie tam. Czułem, jak sperma Rena miesza się z moją. Ścisnąłem nasze penisy i głośno westchnąłem. To było cudowne rozładowanie. Tak bardzo tego potrzebowałem. Tak bardzo mi ulżyło. Nie myślałem teraz o niczym.
Ren pocałował mnie w usta i też westchnął.
– Spóźnisz się przeze mnie do pracy – powiedziałem i odgarnąłem mu włosy z twarzy.
Był zarumieniony i rozpromieniony. Oczy mu lśniły.
– To nic. Było warto. – Uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek.
– Dobra, spadaj pod prysznic. Ja idę coś zjeść.
– Nie, chodź ze mną – zamruczał.
– Dobra.

* * * * *
To był taki mały wstęp. Przecież tylko sobie zwaliliśmy. Małymi kroczkami do celu. Dam radę. Przecież uwielbiałem seksić się z Renem. Kiedyś znowu będziemy sobie robić sesje BDSM. Boże, miałem już tyle przedmiotów w dupie. Nawet pięść. I ogromny korek. A teraz bałem się zwykłej penetracji ukochanym fiutem.
Chciałem już szybciej pogadać o tym z Hoshim.
Ale najpierw spotkanie z rodzicami Rena. Napisałem nawet do mamy. Ona widziała te wszystkie artykuły i plotki w internecie, ale reagowała dość spokojnie. Ucieszyła się, gdy dowiedziała się o ślubie. Kochana mamusia. Powiedziała, że mi ufa. 
Gorzej było z matką Senju. Kaien mówił, że jest stuknięta i lubi utrudniać życie bliskim. Zwłaszcza Senju. A Kaczuszka bardzo się przejmowała. Też czułbym się okropnie.
Poza tym, KaczuszkaWTF? Nie dziwię się, że nazwali kota Pierdzioszkiem.
Ale co tam pierdzioszki. Lucyfer doszedł do siebie. Znowu był wesoły i cwany, ale trochę ostrożny. Biedny kotek. I bardziej kochał Rena niż mnie.
Łyknąłem tabletki i pomogłem Renowi przygotować kolację. 
– Tato był u ciebie w pracy, tak? – spytałem, a on wyjął skwierczącego kurczaka z piekarnika i westchnął.
– Tak. Pożyczy mi pieniądze.
– Jest fajny?
– Tak. – Uśmiechnął się i otarł pot z czoła. – Kurczę, ale gorąco.
– No. Mówił coś jeszcze?
– Chcą poznać mężczyznę, a którym sypia ich syn.
– Tylko tyle? A jebana gejoza, zboczeńcy i tak dalej?
– Kocie, on nie jest taki – powiedział, patrząc mi prosto w oczy.
– Uff, cieszę się. A mama?
Mój ojciec był. Nie wiedziałem nawet, co z nim. Nie chciałem wiedzieć.
– Mama jest nieco cyniczna i drobiazgowa, ale ogólnie jest w porządku, nie masz się czego bać. Będzie dobrze. – Uśmiechnął się i przytulił mnie, a ja objąłem go w pasie.
– Dobra. Chcę to mieszkanie.
– Ja też.
– Kaien padnie z wrażenia. – Zaśmiałem się, a Ren pogładził mnie po włosach.
– Na pewno.
– Chcę już grudzień.
– Wiem. – Uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie w usta. – Chodź, musimy jeszcze przygotować surówkę.

* * * * *
Prochy chyba zaczęły działać, bo byłem spokojniejszy. Pieszczoty Rena też mi trochę pomogły. Chyba jednak moje libido powoli budziło się do życia. 
Tak, Patrick. 
Tak, Yuto. 
Wiem.
Ale wierzyłem w siebie. Ufałem Hoshiemu. Wiedziałem, że dam radę. Poza tym, Ren mnie wspierał. Kaien też. Yuki ciągle się wygłupiał, pewnie też próbował podtrzymać mnie na duchu. Wszyscy o mnie dbali, więc ja też zacząłem. Dobra, nie mogłem się jeszcze bzykać z Renem, ale po prostu potrzebowałem czasu. Biedaczek fapał w samotności. Też bym tak robił na jego miejscu.
– Kocie, wróć na ziemię.
– Co?
– Podaj mi sztućce.
– Jasne. Które?

* * * * *
Postanowiłem poczekać w pokoju. Gdyby nie tabletki, pewnie dostałbym biegunki ze stresu. Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi, zacząłem chodzić nerwowo po pokoju. Ren poszedł otworzyć. Ja wyszedłem chwilę później.
– Dzień dobry – powiedziałem i uśmiechnąłem się najpiękniej, jak potrafiłem.
Dasz radę, Kiciuś. Więcej wiary we własny urok.
Ojca chyba zatkało, a matka uśmiechnęła się lekko, prawie niezauważalnie.
– To jest Kot, mój przyszły mąż – powiedział Ren, a jego matka nie odrywała ode mnie wzroku.
– Miło nam cię poznać – odezwał się ojciec. – Jestem Haruki, a to moja żona Seiko.
– Też miło mi was poznać – powiedziałem drżącym głosem i zerknąłem na Rena.
Jego mamuśka dalej przewiercała mnie wzrokiem.
– Nie wiedzieliśmy, że chodzi o ciebie – odezwał się znowu ojciec, gdy poszliśmy do pokoju.
– Wolałem o tym nie mówić. Nie ujawniliśmy się jeszcze – wyjaśnił Ren.
– Nie ufasz nam? – Zaśmiał się jego ojciec, a Ren chrząknął i lekko się uśmiechnął.
– Nie o to chodzi. 
– Czytałam o tobie – powiedziała Seiko, a ja drgnąłem.
No tak. Wszyscy czytali. Teraz zacznie się nade mną litować?
– To straszne. Mam nadzieję, że mój syn dba o ciebie – powiedziała, patrząc mi prosto w oczy.
Dokładnie tak samo jak Ren.
– Tak, bardzo się o mnie troszczy – powiedziałem i uśmiechnąłem się trochę niewinnie.
– Powinniście być ostrożni – wtrącił Haruki.
– Tato, wiem o tym. – Westchnął Ren.
– Kiedy się przeprowadzacie?
– Za tydzień.
– To świetnie. Mam nadzieję, że zaprosicie nas do siebie – powiedziała Seiko i uśmiechnęła się łagodnie.
– Oczywiście, że tak.
– Kocie, pobieracie się w grudniu? – spytała, znowu patrząc mi w oczy.
– Tak.
– Kiedy się ujawnicie?
– Mamo, za dużo pytań – wtrącił Ren, a ja odetchnąłem z ulgą. – Dobra, to idę po kurczaka – powiedział i cmoknął mnie w policzek, a ja zmieszałem się jak cholera. – Kotku, pomożesz mi?
– Jasne.
Byłem mu wdzięczny za to, że nie zostawił mnie z nimi samego.
– Rozgośćcie się, zaraz wracamy. – Uśmiechnął się do matki i pociągnął mnie do kuchni.
– Uff.
– Wszystko gra?
– Tak. Twoja matka mnie chyba...
– Nie. Polubi cię – powiedział i przyciągnął mnie do siebie. – Daj buziaka.
Parsknąłem śmiechem i pocałowałem Rena w usta.
– Widzisz? Już lepiej. Chodź, pomóż mi.

* * * * *
Na początku Ren był nieco spięty, ale potem się rozluźnił. Jego ojciec chyba dalej był w szoku, że chodzi o mnie. Ale Ren miał rację – nie mógł im wcześniej o tym powiedzieć. Miałem nadzieję, że za kilka miesięcy dojdę do siebie i będziemy się mogli ujawnić. Saki na pewno wszystkim się zajmie. Prasa nie dowie się o ślubie. Tak samo, jak było z pogrzebem matki Kaiena.
Seiko była trochę nieufna. Pewnie myślała, że jestem lekkomyślnym idiotą. Za to Haruki chyba mnie polubił.
– Ren wdał się w Seiko – powiedział, gdy wyszliśmy na balkon zapalić. – Macie już plan na życie?
– Tak jakby. – Zdziwiło mnie jego pytanie.
Na dworze było chłodno i mokro.
– Czytałem o tym, co się stało. Przykro mi. Nie wiedziałem, że Ren jest w związku z tobą, to naprawdę szok. Mówił tylko, że chodzi o kogoś znanego. 
– Mam nadzieję, że was nie zawiodłem. – Zaśmiałem się i wypuściłem z ust kłęby dymu.
– Jak się czujesz?
– Ja?
– Tak. Chodzisz na terapię?
– Tak, ale nie chciałbym o tym rozmawiać.
– Przepraszam, rozumiem.
– Dziękuję, że pożyczył pan Renowi pieniądze.
– Proszę. On jest zbyt samodzielny i dumny, nigdy by się nie zgodził na inne rozwiązanie.
Wiesz, co mam na myśli? – Uśmiechnął się, patrząc mi w oczy, i uniósł brew.
– Wiem. – Też uśmiechnąłem się i westchnąłem.
– To coś poważnego, prawda?
– Co ma pan na myśli?
– Mów mi Haruki. Ren kiedyś chodził z chłopakami, ale był wtedy młody i myślałem, że to taki bunt. No wiesz.
– Tak. To źle, że nie jestem kobietą?
– Nie, nie o to chodzi. Po prostu... Będzie wam trudno.
– Wiem.
– Chciałem, żebyś wiedział, że zawsze możecie na nas liczyć.
– Dziękuję, Haruki. – Uśmiechnąłem się, a on poklepał mnie po ramieniu.
– Musisz więcej jeść, bo jesteś strasznie chudy. Ren słabo cię karmi?
– Nie, no co ty! – Ożywiłem się.
– Zadbaj o siebie, Kocie. Chcę, żeby mój syn był z tobą szczęśliwy.
– Mam nadzieję, że już teraz jest.
– Dobra, wracajmy, bo Seiko znowu będzie jęczeć, że śmierdzę fajkami.
Haruki był cudowny. Odetchnąłem z ulgą i poczułem przyjemne ciepło w środku. To chyba potrzeba akceptacji. Najważniejsze, że mnie polubił. 
Gdy skończyliśmy jeść, pokazałem im obraz, potem gitarę i kolekcję mang. Ren opowiadał o pracy, a ja o koncertach. Trochę się upiłem. To nierozsądne, bo brałem leki, ale nie mogłem inaczej. Haruki też był odrobinę pijany. Chciałem, żeby zostali u nas na noc, ale Seiko powiedziała, że nie chce nam przeszkadzać. Pewnie myślała, że będziemy się ruchać całą noc.

Wyszli przed północą, a ja od razu poszedłem spać. Byłem zmęczony. Nie wiem, co robił Ren. Nie wiem, czy Seiko mnie polubiła. Haruki na pewno.

* * * * *
Przeprowadzki są jednak męczące. Bardzo. Ale też fajne i motywujące. Kaien pewnie pozielenieje z zazdrości. Też mieli fajną chatę, ale ja miałem fajniejszą. Nareszcie będziemy mieli spokój. Żadnych natrętnych fanek i autografów. Cisza i spokój. Tylko ja i Ren. 
I cudowne pokoje, zajebista kuchnia, piękna łazienka, ogromna wanna i duży balkon. Byłem podjarany i czułem się szczęśliwy. Nie myślałem nawet o Patricku.
Tylko w nocy budziłem się z krzykiem, bo znowu gwałcił mnie we śnie. A Yuto do mnie strzelał. Tuliłem się wtedy do Rena i płakałem, a on mnie uspokajał.
Jutro spotkanie z Hoshim. Drugie. Nie mogłem się już doczekać. Te sny były cholernie męczące. W dzień było całkiem znośnie, bo starałem się nie myśleć, ale w nocy... 
Skupiałem się teraz na przeprowadzce i jarałem się jak dziecko. Nie poprosiłem o pomoc Kaiena, bo Ren poprosił Yukiego. Emil też przyjechał. Gadali o sobocie i o jakimś prezencie, a Emil na bank miał w dupie jajeczko.
W sumie to nie mogłem się doczekać. Musiałem jakoś wrócić do normalnego życia. Wiedziałem, że wszystko się ułoży. Rodzice Rena mnie polubili. Mieliśmy nowe, piękne mieszkanie i całkowity spokój. Niedługo zaczną o tym pisać. Na pewno ktoś widział nas razem. Ren powiedział, że powinniśmy się ujawnić, bo tak będzie lepiej.
– Chcesz spędzić pierwszą noc w nowym mieszkaniu? – spytał, gdy zostaliśmy sami.
– Chcę.
– Mamy cudowne łóżko – powiedział i mocno mnie objął. – Szykują się niezłe zmiany.
– Wiem.
– Kocham cię.
– Wiem. – Wyszczerzyłem się, a on poczochrał mi włosy.
Zacząłem je nawet lubić. Trochę mi już odrosły i czułem się nieco pewniej. Ren ciągle powtarzał, że mam zgrabny kark. Pewnie próbował podtrzymać mnie na duchu.
– Dobra, włożę dzisiaj swoje seksi gatki – powiedziałem, machając mu przed nosem bawełnianymi gaciami.
– Te cudownie pastelowe w kolorze spranych rzygów?
– Tak, właśnie tak. Może być? Nawet Patrick by mnie nie tknął – powiedziałem i ciężko westchnąłem. – Kurczę, tak mi źle, gdy o tym myślę. Ren, przytul mnie.
– Przytulam. – Uśmiechnął się i pogładził mnie po głowie. – Mogę ci jakoś pomóc?
– Tak. Śpij ze mną, potem zdejmij mi te gacie i zrób dobrego loda – powiedziałem i wtuliłem twarz w jego włosy.
– Da się zrobić.
– Chyba trochę mi się chce.
– Cieszę się.
– Widziałem, jak fapczesz w łazience – powiedziałem, bo czułem, że teraz mogę.
– Co? – Parsknął śmiechem i spojrzał mi w oczy.
 Był trochę zmieszany. Bingo. Dobrze mu tak.
– To nic takiego.
– Zmuszasz się dla mnie?
– Wcale nie! – zaprzeczyłem i pchnąłem go na łóżko. – Po prostu... Myślałem o tym i postanowiłem, że muszę być dzielny. Nie mogę ciągle uciekać od problemów.
– To dobrze.
– Nie chcę też, żebyś sobie trzepał w samotności. Możesz to robić ze mną.
– Aha.
– Tak. Na przykład dzisiaj. W nowym łóżku. Zrobisz to ze mną, prawda?
– Prawda. Jeśli włożysz te flanelowe gatki.
– Dureń! – Zaśmiałem się i położyłem obok Rena na łóżku. – Kocham cię, Ren.
– Ja ciebie też, Kocie.
– Mam nadzieję, że terapia mi pomoże i znowu będziemy się rżnąć jak króliki.
– Na pewno. Chodź do mnie.
– Idę. Dotknij mnie.
Pocałował mnie w usta, a ja usiadłem mu na biodrach i wsunąłem mu dłonie pod koszulkę. Macałem jego delikatne mięśnie brzucha, wkładałem palec w pępek (miał łaskotki!), drapałem lekko kości miednicy i myślałem o tym, że jestem zajebisty.
Yuto i Patrick nie żyją. Nic nam nie grozi. Mamy cudowne mieszkanie. W grudniu się pobieramy. Niedługo się ujawnimy. Lucyfer jest cały i zdrowy. Marudzi trochę po kociemu, bo woli stare mieszkanie, ale da radę.
Będzie dobrze. Może dzisiaj nie będę miał koszmarów?
Think positive, Kocie.

79 komentarzy:

  1. 1 ....aawwwww rozdział.. tyle czekałam czekałam i się doczekałam
    huraaaa
    2....
    kottt i rennn <3333
    3. Pomożesz mi się rozebrać?
    - Co?
    czyżby kicia jakies dziwne mysli ?
    4..co ?
    kurde ..czemu mi sie zachiaciało..
    ayami spokojnie wdech wydech .
    całe szczscie ze to sen .
    5 te sny kota są coraz głupsze
    6 `kocie biedactwo .. takie straszne sny ;(
    tulammmm
    7 hoshi ..gwiazdeczka..
    8 to ren mało zarabia ? niech zapłacą a poł czy jakos
    noo . kot napewno zarabia sporo kaski ?/
    9 Wyglądał tak niewinnie i uroczo.
    Pieprzony sadysta, mój przyszły mąż <3333
    10 Biedny kotek. I bardziej kochał Rena niż mnie. hahahah <333
    11 awww rodzice <333
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotku, Ren na pewno zarabia mniej niz Kot. Ale tak, chcieli po połowie. :)

      Usuń
    2. a ja bym chciałą zeby renus i kotek mmniał dom z ogrodem..
      hahahh
      by zaprejktowali sobie ładny pokoik ...wiadomo o co chodzi..

      gwiazda zarabia więcej..
      małe reniatko mamusi <3333
      mamusia kocha swoje dziecie.
      a kim są jego rodzice ?

      Usuń
    3. Kot nie chciałby mieszkać w takim domku :) on woli miasto. Chociaż teraz to już nic nie wiadomo :)

      Tak, Kot jest gwiazdą, ma więcej kasy niż Ren, choć Ren też nieźle zarabia. A jego rodzice... Czy ja wiem, skoro mają kasę, to powiedzmy, że są jakimiś tam przedsiębiorcami :D ale na pewno pożyczą synkowi pieniądze :)

      Usuń
    4. Jak można wolic miasto

      Rozumiem rozumiem
      :) synek mamusi
      Jedynak. Kochają go
      A mama zaakceptowała kota
      Ayamijj

      Usuń
    5. Kurde zjadło środek

      Fapajacy w samotności ren
      Ale tak myślę mamusia. Nie będzie mniala wnuczek czy tam wnuczków
      Ayamij

      Usuń
    6. Serio?
      Po raz 3 pisze to zdanie
      Ayamis woli obrzeża miasta
      Jak mi znów znikeniesz to cie
      Ayamij

      Usuń
    7. Kto zniknie?> Ja? :D
      Wiem, że wolisz obrzeża miasta :)
      Tak, synek jedynak.
      Mama zaakceptowała Kota, po prostu jest ostrożna, nieufna i raczej nie spoufala się za bardzo/.

      Usuń
  2. fantastyczny rozdział, szkoda tylko tych snów Kota, mógłby ich nie mieć, albo w innej formie jak już musi :p Chciałbym zobaczyć Rena w sukience poza snem :p to byłoby ciekawe dla Kotka. Nowe mieszkanie fajnie, mam nadzieję iż niedługo trzeba bezie czekać na pełne ochrzczenie wszystkich pomieszczeń w nowym mieszkaniu :D Fajnie, że Kotek poznał teściów i że teśc go polubił i zaakceptował to dużo dla naszego kotowatego :P Ogólnie słodycz i tęcza, nawet w śnie było ciut tęczy :p

    Czekam na kolejne Kaczuszko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo ten sen niby nie byl aż tak zły, ale zawsze źle się kończył.
      Na pewno bedzie kiedyś Ren w sukience na żywo :)
      Tak, teść polubił Kota.:D
      Jak Kot dojdzie do siebie, to ochrzczą wszystkie pomieszczenia, o to się nie martw.
      I Kot odkrył, że kręci go podglądanie :D pojadą do Yukiego, to sobie popatrzy :D

      Usuń
  3. jeeej!!! rozdział!!! <3

    tytuł brzmi trochę niepokojąco :v

    Kiciek <3
    nie... nie zrobiłaś tego... powiedz, że nie zrobiłaś... REN W KIECCE???!!! o.O
    ufff... wiedziałam, że to musi być sen...
    i Emil w sukience! <3 :D no no, Kić to ma wyobraźnię <3
    fisting na Renie <3
    och, i Kaien! :D
    ale biedny zestresiony Kić! :(
    KAIEN W KIECCE! <3
    kocie uszka <3 czerwona obróżka z dzwoneczkiem <3

    nawet fapczący Ren nie był zbyt wesoły przy tych wszystkich zmartwieniach Kicia :(

    pożyczanie kasy od rodziców... :/
    no, poznanie rodziców spoko, ale pożyczanie kasy - nie

    nie... ślub? serio? :/
    Trzepuś <3

    Nie da się ciebie nie lubić <3

    mama Rena ma taki sam wzrok jak on <3
    Ren chyba się trochę boi swoich rodziców, nie? w sensie nie że coś mu mogą zrobić, tylko raczej tak... respektuje i trochę nadal jest małym Renusiem przy nich :D
    ej, jak łatwo przyszło Kotu mówienie do taty Rena po imieniu! :D

    swoje jest zawsze fajniejsze <3
    "Te cudownie pastelowe w kolorze spranych rzygów?" ? o.O

    ...i tylko tyle?! buu.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leksiuś :)
      Nie chcesz Rencia w kiecce? :/ czemu? No dobra, wiem, że nie pasuje, ale mógłby się poświęcić dla Kota :d

      Tak, w tym chorym śnie były porąbane rzeczy. Wiadomo, że Ren nigdy nie pozwoli Emilowi spenetrować się pięścią.

      Tak, musiał pożyczyć, bo nie jest aż tak bogaty, żeby ot tak kupić mieszkanie. Ale zobaczymy, co będzie dalej, może sprzeda swoje stare i odda kasę rodzicom :)

      Tak, kot Yukiego Trzepuś :D
      Co ślub? Przecież się pobiorą :D czemu płaczesz?
      Tak, Ren ma urok po mamusi :D i masz rację, respektuje rodziców. bardzo chciał, żeby polubili Kota. :)

      Usuń
    2. nie chcę żeby tak się poświęcał dla Kota :v

      no ja myślę :D

      no bo zaręczanie było wystarczająco cukrowe do porzygu, nie chcę, żeby się hajtali. zresztą w ogóle ślub jest przereklamowany

      chyba polubię jego mamusię :3

      Usuń
    3. E tam, przereklamowany (choć też tak myślę), ale zaręczyli się, to niech się już hajtną. :D

      Usuń
    4. mogą być wiecznymi narzeczonymi <3 (IMO lepsza opcja :3 )

      Usuń
    5. Oni nie będą :D
      A mogę wiedzieć, czemu jesteś przeciwna? Tak ogólnie?

      Usuń
    6. Dla mnie Ren w kiecce może być <3 Ren jest zajebisty we wszystkim <3

      GÓWNO TAM! Ślub ma być :D Nic im nie szkodzi :D

      Usuń
    7. ogólnie, a w tym konkretnym przypadku jeszcze bardziej :v
      nie wiem, kojarzy mi się z tymi wszystkimi ach i och ślubami z opowiadań pisanych przez gimnazjalistki :/

      Usuń
    8. Ale Kuno nie jest gimnazjalistką :D

      Usuń
    9. Lekś, miałam na myśli śluby tak ogólnie. Czemu jesteś na nie? Nie Ren x Kot.
      Przecież nie musi być och i ach z opowiadań. ja tam ślubu brać nie zamierzam, ale gdyby coś mi odbiło, to byłby zwykły, skromny ślub w skromnej kiecce, bez żadnego przepychu i kiczu :D
      A Ren i Kot nie chcą rozgłosu, więc tego no :D Nie masz się co bać.

      Usuń
  4. Kotek trzymam za ciebie kciuki, małymi kroczkami zmierzasz w dobrym kierunku. Podglądanie Rena musiało być bardzo ciekawe.
    Podziwiam Reja za jego pokłady cierpliwości i troskliwosci. Nikt chyba kiedyś nie podejrzewał że ten pieprzony sadysta tak się zmieni.
    Nowe mieszkanie i chrzczenie każdego pokoju - o tak :D.
    Pierwsze wspólne robienie sobie dobrze :-) nie mogę doczekać się pierwszego wspólnego razu. No i nie byłabym sobą gdybym nie napisała, że ciekawa by była zmiana ról Rena i Kota. Może nie pełna dominacja Kota nad Renem ale... :3.
    Oglądanie sesji Yukiego i Emila - o tak chcę :-). Ja sama chętnie na żywo bym to obejrzała :D.
    Rodzice Rena spodobali mi sie, bo akceptują Rena takiego jaki jest i go wspierają.
    A sny były straszne, mam nadzieję że terapia ci pomoże Kotku :-(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub - super super i jeszcze raz super, ale Kot w sukience to już niekoniecznie mi się podoba. Chyba że to będzie zamknięta dwuosobowa impreza z Renem i rozdziewiczanie panny młodej :-).

      Pożyczanie kasy od rodziców - myślę, że dla Rena nie było to zbyt łatwe. Ale dla Kota zrobi wszystko.

      Ujawnienie się - to będzie niezły test dla wszystkich. Na pewno nie będzie to łatwe. Społeczeństwo niestety nadal w tych sprawach jest dość mocno ograniczone. Niestety.

      Usuń
    2. A tak poza tą notką... Kuno cierpię na brak konkretnego ostrego wpisu... Może Yuki i Emil zrobią sobie sesję BDSM? Proszę :3

      Usuń
    3. Kot próbował już zdominować Rena przecież :D wyszło jak wyszło :D
      Na pewno opiszę ich "pierwszy" seks bardzo szczegółowo ;)
      Będą obiecać sesyjkę Yukiego i Emila, mogę ci to obiecać.
      Nie chcę tu walić spojlerów, ale mam nadzieję, że nikt nie mysli, że Kot faktycznie włoży kieckę? :D

      Tak, pożyczanie od rodziców nie było łatwe, ale on wie, że zawsze pomogą. poza tym, na pewno nie pożyczyłby od Kota. Nawet ojciec tak powiedział :)

      Tak samo jak ujawnienie się Kaiena i Senju. Z tym że Kot teraz ma ciężko, więc na pewno to będzie niezły test.
      Wiem ,że cierpisz i chcesz coś ostrego, ja też, dlatego BDSM będzie w shociku Yukusia :)

      Usuń
    4. Za obiecanie BDSM dziękuję :3
      Wiem, że Kot próbował zdominować Rena i mu to nie wyszło, chociaż to było dla mnie takie słodkie. Mam nadzieję na taki bardziej normalny seks, w którym to Kot posuwa Rena. Chyba sama nie wierzę, że to piszę. Aż tak nierealne mi się wydaje. Ale marzyć zawsze można. Ja marzyłam o takim Renie jaki teraz jest i marzenie się spełniło. Tak po raz kolejny przyznaje, że jestem jego fanką. No i Yukiego :-)

      Kocie zdrowiej, zdrowiej bo tęskni mi się za Tobą wariacie :-)

      Usuń
    5. Już dawno to planowałam, tylko teraz muszę to jeszcze napisać :D Sex-shota Yukiego :) z dużą dawką BDSM :)
      Cóż, ciekawe, czemu chcesz uległego Rencia :D

      Usuń
    6. Tak tak perspektywa Yukiego zapewne będzie bardzo interesująca.
      Uległy Ren, no cóż marzy mi się już jakiś czas :D. Hmmm... A może powinien w ramach terapii dac się przelecieć Kotu :3

      Usuń
    7. Awwww <3
      Nie wiem czy Kot chce to powtarzać, ale domyślam się, że pewnie jeszcze kiedyś się powtórzy.

      Usuń
    8. To zależy. Mnie uległy Ren niezbyt kręci (nie z Kotem), ale od czego są sex-shoty? Lubię spełniać zachcianki Wełniaków <3

      Usuń
    9. Fakt, to przecież pieprzony sadysta :-)

      Usuń
    10. Tak? To ja chcę uległego Yukusia :D. Ale nie wiem czy z Renem :/ W ogóle to SenjuxYuki sama bym chętnie napisała :D

      Usuń
  5. Kurwa, była awaria prądu :/ Nie mogłam skomentować na świeżo. Trochę mam dzisiaj wyrzygany, niespokojno-dołowy dzień, więc raczej nie będzie długo, przepraszam :(

    Notka Kotka była... Hmmm. Moim zdaniem całkiem wesoła :). Mimo koszmarów, taka spokojna i fajna i nawet całkiem lekka :D. Ostatnio miałam niechęć do notek Kotka, bo smutne i w ogóle (nawet jeśli po przeczytaniu były zajebiste), więc jakoś na nie nie czekałam, a ta jest no... :D. Taka postępowa :D

    Widać, że Kotkuś próbuje być silny i stara się i minimalnie, bo minimalnie, ale wychodzi na prostą :D. On to jednak jest <3. To chyba jego najcudowniejsza cecha, że on zawsze stanie na nogi i niezależnie co by się działo umie się uśmiechnąć i opowiedzieć jakiś dowcip o fiutach <3. W tym jest naprawdę arcycudowny <3. Kaczusia chyba by tak nie umiała, on by leżał, płakał i wpadał w depresję. A Kiciuś zawsze ma ten ostatni okruszek siły, żeby się wyszczerzyć jak debil i podeprzeć (?) Rena na duchu. I to jest tak piękne, że ja pierdzielę <3

    W ogóle to było tak zajebiście rozczulające:
    "Boże, chciałem już wyzdrowieć.
    Jaka sesja, Kocie? Ty się boisz wyjść z domu."
    Kotek to jest naprawdę człowiek-seks :D. Choćby skały srały lawą na głowy to Kotu i tak jedno w głowie <3. On jest taki cudowny <3.
    Tak, nadal najmocniej kocham Kaczuszeńkę, nawet jeśli nie byłaby taka twarda. Ale Kot i tak jest cudowny <3

    W ogóle Emil to chyba jajko wyjmuje tylko do srania i do seksu z yukim :D.

    Trzepanko było cudowne <3. Cieszę się, że Kotek idzie do przodu, ale chyba jeszcze bardziej, że Ren wreszcie sobie tak w miarę porządnie ulżył. Za to jak się stara, nie śpi, tuli, wychodzi ze skóry, daje sobie wkładać rękę w dupę barankom to zasługuje na dobry orgazm. Może jak teraz będzie czasem trzepał przy Kotusiu to Kotusiek będzie się nakręcał i czasem mu trochę pomoże? :D I to tryskanie razem <3 A w ogóle to ja chcę tego loda w gaciach w kolorze spranych rzygów!

    A w ogóle SEN :D Ja pierdzielę. Nie wiem co było BARDZIEJ, Ren w obcisłej, czarnej kiecce (w ogóle musiał wyglądać zajebiście) czy EMIL robiący fisting RONOWI. EMIL! Baranek <3. To było takie zajebiste i zajebiście napisane, to całe pojebanie i w ogóle awww! Cudowne. Świetny kawałek <3. I Kaien w kiecce <3. I Kaczusia ruchacz :D

    W ogóle Kotek ma taki fajny, inny styl pisania. Znaczy Kaien z Senju też mają różny, ale Kot ma te rozdziały takie bardziej... hmmm. Potoczne? Takie jakby gadał, gadał, gadał i nie mógł się wygadać :D. I takie jajcarskie :D i luźne :). Jak Kot <3.

    Rodzina Rena fajna :D. Mam nadzieję, że ojciec Kota nigdy się nie pojawi. W ogóle chyba na miejscu rodziców, po tym co się stało z Kotem, byłabym przerażona, że Ren jest właśnie z nim. I dziwię się, że aż tak spokojnie do tego podeszli :D.Kochani. Ojciec jest fajny, matka czuję, że też będzie fajna, zwłaszcza jak jest podobna do Rena :D. I może być chyba trochę tajemnicza, powściągliwa, może nietypowo mamusiowo kochana jak mama Kotka, ale taka, no, kochająca, mądra i silna :).
    Ren chodził z chłopakami? KTO PIERWSZY FANFIKA?

    Cieszę się, że Kaczu powiedział prawdę o tej terapii. Szkoda, żeby Kot później myślał, że coś z nim nie tak, albo za bardzo się stresował i uważał, że to nie dla niego. Znaczy - wiem, że będzie różnie, ale no. Ciekawa jestem jak będzie wyglądać jego terapia. Myślisz, że będzie trochę inaczej?
    Tylko niech on się nie zakochuje w terapeucie :/

    Przeprowadzka. Ale ten Ren niezdecydowany :P. Spodziewałam się, że to raczej Kot by wybrzydzał :D. Ale rozumiem, że nie chce niczego drogiego, skoro sam nie ma pieniędzy, a taki bezpieczny dom raczej tani nie jest :/. Ale serio nie znaleźli czegoś innego? Mam nadzieję, że dużo nie pożyczył. To znaczy - według mnie nic w tym złego, jeśli nie obciąża rodziców, ale trochę będzie się pewnie musiał później cackać ze spłacaniem tego, ja sama nie lubię takich sytuacji. Ale grunt, że nie wziął kredytu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Ciekawa jestem co z tym starym mieszkaniem. Może faktycznie Kaczusieńka z Kamyczuszkiem w nim zamieszkają? <3

      W ogóle to Kaien który się wygadał - i dobrze, w razie czego niech przygotowuje ludzi. Ale niech kurwa nie idzie do tego Xaviera, no :( W ogóle to była fana scena. Kot na pewno by się załamał, ale rozumiem chyba Kaiena, że męczy go to wszystko. Ale się chłopiec nas starzeje <3. Ale kocham starego Kaiena :D. W ogóle go kocham, ale teraz jeszcze bardziej <#. Ta scena była taka kochana jak on się wygadywał. Jak ja rozumiem Lovuś dlaczego ona kocha męsko-męskie przyjaźnie <3.

      ŚPIĄCY REN <3 Slodszy od Kasi <3. Ale nie mlaskał <3.

      Rozmowa o gaciach mnie rozwaliła <3. To było takie kochane <3. A myślałam, że Kot ma samą seksowną bieliznę w szafce :P. W ogóle w jakiejś książce było takie coś:
      "- Co masz na sobie? (przez telefon)
      - Skąpy podkoszulek, ubabrany jajecznicą i dresy z seksowną dziurą w kroku"
      I tak mi się skojarzyło <3.
      Takie stare małżeństwo <3

      I TRZEPUŚ <3 Yuki to jest jednak swój <3. Dlatego tak go uwielbiam :D. Chyba jednak przerasta Rena :D. Kochany mięśniuś <3. No właśnie, kto ma fajniejsze mięśnie, Yuki, Abel czy Chris?
      Te na ciele, więc odpowiedź Kaczusia nie może być.
      Odpowiedź Kaien też nie może być, bo to zbyt oczywiste :D

      Dobra, może tyle na dzisiaj. Tulam się do cycków. Mam nadzieję że piwko udane :)

      Usuń
    2. Babiszonie, cieszę się, że już trafiasz w klawiaturę i czujesz się lepiej :)
      Ja za to mam wrażenie, że żarcie stoi mi w żoładku i nawet piwo nie pomogło. Mam nadzieję, że nie polecę rzygać :(

      Tak, nocia Kota była całkiem wesoła, stąd tytuł :)
      I masz rację, jest trochę postępowa, bo Kot zaczął wierzyć w siebie i chce się leczyć i walczyć :)

      „W ogóle Emil to chyba jajko wyjmuje tylko do srania i do seksu z yukim „ :D a może Yuki po prostu każe mu wkładać jajko, jak jadą się z kimś spotkać? :)

      Tak, to trzepanko było ważne dla Kota, ale dla Rena też. Był przecież potem taki zarumieniony, rozpromieniony i w ogóle :D
      „Może jak teraz będzie czasem trzepał przy Kotusiu to Kotusiek będzie się nakręcał i czasem mu trochę pomoże?” - CIIIIIIII <3

      Pomyslę o gaciach :D
      Cieszę się, że sen się spodobał :D jak to potem czytałam, to był taki... nie wiem, niespójny, chaotyczny i chory. Takie kawałki tesktu :D ale tak miało być.

      Fajnie, że zwróciłaś uwagę na inny styl pisania Kota.
      Rodzice Rena na pewno byli w szoku, zwłaszcza ojciec :D Matka nie będzie mamusiowo kochana, ale Ren mówi, że jest fajna :D
      Tak, Ren jest bi, miał chłopaków :D Może sama walnę kiedyś ficzek :D

      Co do terapii, to na pewno będzie inna niż u Senju, bo problemy też inne. Ale nie planowałam zakochania się Kota w terapeucie ;)

      Nie tyle niezdecydowany, co wybredny ;)
      Tak, odpisałam Leks, że pewnie sprzeda swoje stare mieszkanie i odda kasę rodzicom :) od Kota na pewno by nie pożyczył. Prędzej Kaczu pożyczyłby od Kaiena :)

      Co do starej chaty Kamienia i Kota, to Kot znowu o tym nie porozmawiał. Tak samo, jak w poprzedniej notce chciał pogadać z Senju o terapii, ale zapomniał.
      Ale ciiiii, nie powiem, co będzie z mieszkaniem.

      Tak, biedny Kaien, też nie jest ze stali, musiał się wygadać.
      Tak, nie mlaskał, tylko się ślinił :D Kot uważa, że jak Ren śpi, to jest słodki.

      No bo Kot też trochę się zmienił. Jego stosunek do Rena również. Poza tym, on widzi, że Ren też jest taki normalny, zwyczajny (na co dzień) i tego no, więc nie musi udawać seksi niedostęonego Kociaka :D
      Poza tym, Ren chciałby go nawet w gaciach w kolorze spranych rzygów.

      NO NIE? Yukiś jest zajebisty :d Pamiętam, jak na początku bałaś się, że on będzie jakims tyranem :D

      „No właśnie, kto ma fajniejsze mięśnie, Yuki, Abel czy Chris?” - a to nie wiem...

      Usuń
    3. Yuki... Miesniakowe ciacho
      Ayamij

      Usuń
    4. Mentalnie tak sobie się czuję, ale chyba mam zbyt optymistyczny umysł żeby nie wmawiać sobie, że jest lepiej niż jest :D. W sumie pod względem bronienia dobrego humoru jak się da jestem trochę jak Kot :D

      No, była wesoła <3 Kochany, dzielny Kotek <3

      Kocham zarumienione postacie <3 I czerwone uszy <3

      Czekam na Kotka pomagającego Renowi trzepać <3
      I na gacie <3!

      Sen był zaje-kurwa-bisty <3. Zwłaszcza jak Ren mówi, że Ren ich przyłapie i mówi o sobie jako kobiecie, to tak zajebiście shizowo wychodzi <3.

      No, wszyscy mają inny, ale Kotuś szczególnie chyba <3.

      Ja tam już lubię matkę :P. Wyobrażam sobie ją właśnie jako trochę zdystansowaną, ale mądrą i rozsądną.

      Fanfika swojego opo?

      Ufff :D. Biedny Ren by był.

      Aaaa. No chyba że tak :D. Ale Kaczu też by chyba nie pożyczył. Ale raczej nie wziął od rodziców. A Kaien to by chyba prędzej sprzedał nerkę :D.

      Ale ja kocham te twoje tajemnice <3 Prawie tak jak spojlery :D.

      Każdy jak śpi jest słodki <3. Taki spokojny <3

      Cieszę się, że już są tacy normalni ze sobą <3 I z seksi gaciów <3

      Yukiś jest przezajebisty <3. Rozumiem Cycka <3
      Tak, myślałam, że będzie bił Emila i przykuwał go do kaloryfera <3.

      Czyli jednak najfajniejsze mięśnie ma Senju, a takie sylwetki to Kaien <3

      Usuń
    5. Miałm na myśli sex-shota, nie fanfika :D #piwo
      Też lubię zarumienione uszka i policzki :D
      KAien sprzedający nerkę <3 #tak bardzo Kaien
      Kaczu też chciałby wypasiony wóz, ale na razie jara się tym, że Kaien go podwozi :D (albo Mans, ale to mniej, wiadomo :D)
      Jak już baaaardzo mu się będzie chciało, to pewnie pożyczy od Kaiena.

      No co, gacie są fajne, bo cieplutkie i wygodne :D #wolność jajkom

      Aha, czyli Senju-Mięsień, a Kaien-Co? :D

      Usuń
    6. To czekamy :D. Ja nawet myślałam o fanfiku w stylu tego z tym mangowym Yukim (próbowałam czytać, ale się pogubiłam co się kiedy dzieje)
      TAK :D
      A Kaczu będzie odkładał na auto? :D
      Też bym się jarała <3
      Ale jakoś nie widzę żeby szybko pożyczył.
      Wiem <3 Właśnie myślałam o tym, że w sumie takie najwygodniejsze ciuchy to zwykle są jakieś najbrzydsze, stare i rozciągnięte <3

      Usuń
    7. Pogubiłaś, czytając tego mangowego? :D
      Mogłby odkładać :D ale w sumie z Kaczu będzie trochę inaczej (i nie chodzi tylko o samochód, bo nie napisałam, że go kupi).

      Babi, ja lubię takie brzydkie i wygodne ciuchy :(

      Usuń
    8. Tak :D. Ale starałam się :D. Jak chcesz możesz mi streścić :)
      Może Kaczu też odniesie sukces? I będzie bogaty?
      Ja też kocham <3. Ale jak coś jest brzydkie to myślę sobie, że jest oryginalne i już mi się podoba <3

      Usuń
    9. Oryginalne często jest "brzydkie" :D ale nawet to obiektywnie brzydkie też lubię, bo wygodne :D
      Nie pamiętam, dokładnie, o co tam chodziło. Ale ukeś był ochroniarzem semesia i się w nim zakochał. Mafia, przemoc, te sprawy :D
      Nie powiem, co będzie z Kaczu #tajemnicza kuno

      Usuń
    10. Wiem, ja też :D.
      Aaa. To ok, idę czytać :D
      Ja myślę, ze sprzeda jakiś obraz i kupi samochód <3. Chociaż ja od niego pewnie bym kupiła co najwyżej Kaiena :P

      Usuń
    11. Dlaczego? :D Nie wierzysz w urok Senju? :D Czy w jego obrazy? :D
      Nie, to będzie coś innego :)

      Usuń
    12. To znaczy - ja się będę cieszyć jak sprzeda, ale ja domyślam się, że jego obrazy są za mało w moim guście :P. Prędzej kupiłabym od Chloe :D. Gdybym ich nie znała oczywiście :D.
      Nie? A to jestem ciekawa.

      Usuń
    13. Nawet gdyby narysował piękną babi, też byś nie kupiła? :/
      No dobra, rozumiem, ty niezbyt lubisz sztukę :D

      Usuń
    14. Jaki mangowy Yuki, coś przegapilam?

      Usuń
    15. Pierwowzór Yukiego :D Kabu-san z Kobi no kyojin :)

      Usuń
    16. No, niezbyt lubię :P
      Piękną babi pewnie by mi namalował na urodziny <3

      Usuń
    17. Wolałabyś koncert Kaiena niż obraz Senju? :D

      Usuń
  6. Notka Kota!!! *rozpływa się ze szczęścia*
    „Kiciek” - ? Dziwnie to brzmi...
    Czytałam tą scenę z Renem w sukience i... no brak słów. Cały czas chichotałam jak psychopata.
    I w ogóle cały ten sen! Zbieram szczękę z podłogi - uwielbiam takie kawałki! Po prostu piękne<3
    Znaczy wiadomo, że smutne, ale za pierwszym razem po prostu zachwycałam się tym, co tam się działo i jak to było opisane.
    (Przeczytałam ten fragment tyle razy, że nawet udało mi się wyłapać literówkę, a to nie zdarza się często xD „a Emil penetrował do pięścią.” )
    Ale Kotka mi tak strasznie szkoda! Nie potrafię sobie wyobrazić, co on przeżywa, ale jest mi bardzo smutno i przykro, gdy są zdania w stylu „Jaka sesja, Kocie? Ty się boisz wyjść z domu.” Z drugiej strony, wolę smutne notki. Nie wiem czemu, jestem mentalnym masochistą. Zawsze mi smutno, gdy bohaterowie cierpią, ale tak lubię to czytać. Zamykam się w bunkrach i płaczę, ale czekam na kolejną dawkę dramy.
    Boże, kiedy to piszę brzmi to milion razy gorzej niż w mojej głowie, mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
    Chyba już zupełnie przekonałam się do Rena. Znaczy, nawet się cieszę, że jest z Kotem. Ale i tak nie mogę się powstrzymać przed wyobrażaniem sobie, jak to by było, gdyby zamiast Rena z Kotkiem był Abel ...
    Kaien mówił, że chce odejść z zespołu? Nie... błagam... niech to będzie tylko bełkot po alkoholu.:<
    Kotuś na terapii! Yey! ^^
    Rodzice Rena są sympatyczni 
    RÓŻOWA SUKIENKA DLA KOTA!!! GOD! I PIERDZIOSZEK NIOSĄCY WELON!!! <3 <3 <3
    „Nie miałem zamiaru płakać.” Oj tam, płakanie jest dobre! Nie lubię, kiedy ktoś każe komuś przestać płakać.
    Siadanie sobie na kolankach! Kocham! Zaraz po lizaniu uszu i głaskaniu po głowie <3 <3 <3
    Trzepanko w kuchni tak mnie cieszy :>
    „Poza tym, Kaczuszka? WTF?” No co? Kaczuszka ^^ Może Kotek jest zazdrosny, że już nie ma najfajniejszego imienia? :D (Tak, Kaczuszka to imię)
    „Tuliłem się wtedy do Rena i płakałem, a on mnie uspokajał.” Wspominałam już, jak ja kocham takie zdania?
    Kot jest taki dzielny. Ja nawet w zwykłych codziennych problemach nie potrafią się zmotywować i myśleć pozytywnie. Podziwiam go za to bardzo.

    Wybacz mi, że komentarz krótki i chyba lekko krzywy, ale wracam do normalnego życia po szpitalu i przymusowym odpoczynku w domu, więc mam zapieprz.
    Tulę, klepię po główce i karmię smacznym jedzonkiem <3
    Ta natka chyba jest moją ulubioną z całej historii (tak, głównie przez ten sen) <3 Kuno ty utalentowany potworze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpływaj się < szczerzy się >

      Cieszę się, że chichotałaś, bo ten sen miał być absurdalny :D może nastęonym razem dam różowe słonie?

      Dzieki za wyłapanie literówki, poprawię.

      Od dziś jesteś MENTALNA MASO.
      Ja też troche jestem, bo czytałam jakieś one-shoty i były tak smutne, że serce mi krwawiło, ale czytałam dalej. Więc myślę, że smutne notki też mogą być piękne.

      No to sklonujemy sobie Kota i jeden będzie dla Abelka :)

      Kaien po prostu to gryzie, bo on myśli o tym, co powiedział mu Xavier.
      „I PIERDZIOSZEK NIOSĄCY WELON!!! „ - HAHAHAHAHAAH :D

      „Nie miałem zamiaru płakać” nie oznacza jeszcze, że on nie będzie płakać ;)

      Utalentowany potworze to miał być komplemĘt? :D
      Dzięki za tulasy. Życzę zdrówka. Kuruj się :)

      Kiedy żabusie?

      Usuń
    2. Komplement, komplement! <3
      Tak, Lucyferek zamiast bukietu w łapkach Kota (koniecznie z jakąś uroczą kokardą albo innym gówienkiem), a Pierdziu z welonem w pyszczku :D Ja już to wszystko zaplanowałam :D
      Różowe słonie chyba zbyt abstrakcyjne. Mi się właśnie podobało to że to było niby realne. ♡
      A Żabusie.... postacie się buntują przeciw nam i powstał rozpierdol w fabule. No i pisanie tej samej rzeczy przez dwie osoby nie jest takie łatwe, ale robimy co możemy. :)

      Usuń
    3. Pierdziu mógłby mieć nawet welon na głowie <3
      Żabuś! Jak ja cię rozumiem z buntującymi się postaciami <3
      Ja chyba jestem najbardziej pozytywnie nastawionym do odejścia kaiena wełniakiem ze wszystkich :P
      JA nie lubię smutnych :/
      Kaczuszka jako imię <#
      Też życzę zdrówka :D

      Usuń
    4. Pierdziu mógłby wszystko :D a Lucek mógłby miauczeć #seks na ołtarzu

      Babi, to znaczy, że jeśli Kaien odejdzie, to nie pozwolisz go zamordować?

      Ok, to ogarniaj postacie, niech się nie buntują :D

      Usuń
    5. Pierdziu mógłby mieć jakieś słodkie, dziewczyńskie dodatki <3
      Jak odejdzie do Xaviera to go zajebię, ale jak odejdzie z potrzeby bezpieczeństwa i w ogóle to go będę bronić <3. Bo jakby poszedł do Xaviera to by zostawił wszystkich dla paru cyferek, chociaż tak naprawdę tego nie chce, a jakby zostawił wszystko, to dlatego, że po prostu tego potrzebuje i dba o Kaczusię to by było ok :).

      Gdyby się nie buntowały do Andron nie nagadałby sarence.

      Usuń
    6. babi, jaka ty jesteś wyrozumiała i szlachetna :D <3 Dziękuję. Kaien też cię kocha :D

      Biedny Jelonek :/

      Usuń
    7. Jakby co to ma mnie <3 Ciekawa jestem jak ty to widzisz, ale gdybyś powiedziała, że jak odejdzie to zajebiesz to by było wiadomo, ze nie odejdzie.
      No co, mówiłaś, że dobrze :D

      Usuń
    8. No wiem, że dobrze, bo dobrze, ale Jelonek i tak biedny :(
      Dlatego nie piszę, jak ja to widzę, ale już wiem, co będzie dalej (to ta zmiana fabuła, o której niedawno pisałam).

      Usuń
    9. Więc ja myślę, że jednak odejdzie z zespołu :/ Ale mam nadzieję, że nie do tego łysego dziada :/

      Usuń
    10. Nie napisałam tego, że odejdzie :)

      Usuń
    11. Zespół bez Kaiena nie byłby taki sam. Niech nie odchodzi :-(

      Usuń
    12. Kot też ma teraz problemy (przez niego odwołali koncerty), Ki-Ki również...

      Usuń
    13. To brzmi jakby cały zespół miał się rozpaść *wyobraża sobie miliardy możliwych zwrotów akcji i apokalipsę na blogu* 0.o

      Usuń
    14. Nie bedzie aż tak źle :D

      Usuń
    15. Ale ja myślę, że odejdzie :)
      Albo w ogóle zespół się jebnie, ale myślę, że najpierw Kaien.

      Usuń
    16. Najważniejsze, czy Kaczka jest bezpieczna i czy Kaien nie odejdzie do Xaviera. W sumie to chyba zgadzam się z człowiekiem kokosem :)

      Usuń
    17. Tylko mam nadzieję, że coś takiego nie stanie się w trakcie choroby Kotka, bo to by mu raczej nie pomogło :/

      Usuń
    18. Zespół stoi pod znakiem zapytania :-(. A gdyby Kaien odszedł jeszcze od Kaczuszki, to stałby się moim wrogiem numer jeden.

      Usuń
    19. Jeeej, dinozaur się ze mną zgadza <3
      No, też myślę, że Kotek by to mocno przeżył :(
      Ma nadzieję, że nie odejdzie :/

      Usuń
  7. Jedni to sobie na piwko łażą, a inni pracują (Tak, w sobotę i w niedzielę też. Tyle, że po 3 godziny, nie po 8, jak w tygodniu). Foch! (Napisała zachłanna na kasę. Jakby się dało, to jeszcze bym w wolnych chwilach korków poudzialała).

    Tytuł jaki bajerancki! Zamiast "zbliża" przeczytałam "się zbliża" i pomyślałam, że trafiłam w złą część internetu, gdzie ludzie piszą o zmutowanym drobiu, terroryzującym miasta jak King Kong. :)

    Jeny. Jaki ten sen był... Łeee! Jak ja nie trawię transwestytyzmu i wszelkich przebieranek z przeobrażaniem w drugą płeć. Przetrwam makijaż, szanuję i nic nie mam do transseksualizmu, ale to to jakieś jest... Nie wiem. :/

    "Też mieli fajną chatę, ale ja miałem fajniejszą." - Duma przedszkolaka!

    "znowu będziemy się rżnąć jak króliki" - Jak dzikie kuny w agreście! Jak to mówi jedna koorynatorka z mojej pracy.

    Ogólnie taki entuzjastyczny i spokojny ten rozdział. Bez dramatu. A matka Rena to jest trochę taka jak mój Ian. Stoi, gapi się i ma wszystko pod kontrolą. :D

    I będzie ślub. Mam nadzieję, że nie tak chaotyczny i nieogarnięty jak u mnie.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, pracoholiczko ;)
      "Duma przedszkolaka!" - bo to Kot :d Kaien pewnie też mógłby coś takiego powiedzieć.

      Nie musisz wszystkiego lubić. u mnie to chyba zależy, jaki trans :)

      Kuny w agreście brzmią jak Kuno w agreście! <3

      Nooooo, matka Rena ma coś takiego :D
      Tak, twojegoślubu to nic nie przebije.

      Usuń
    2. U mnie się mówiło jak "dziki dzik w agreście" i to było uniwersalne porównanie do wszystkiego :D
      Ajzasia nie lubisz? :( (tak naprawdę w tym miejscu powinna być długa księga na temat bronienia transwestytów, szloch, płacz, zawodzenie babiszona, ale będę grzeczna :3)
      Ja też pracuję i ostatnio poszłam na imprezę i byłam 10 razy bardziej zjebana :D Takie pocieszenie :D
      U ciebie ślub był fajny :D
      O <3 Może dlatego lubię matkę Rena, bo lubiłam Iana <3

      Usuń
    3. No tak, Babiszon obrońca Iana <3

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników