niedziela, 24 lipca 2016

To tylko włosy, czyli o przyjaźni słów kilka (#teamKot)

KAIEN

To były najgorsze dni w moim życiu.
Odetchnąłem dopiero wtedy, gdy wypisali Kota ze szpitala. Ren na pewno o niego zadba. Zdobył moje uznanie. Naprawdę zachował się jak facet z jajami. Ogarnął wszystko. Policję, protokół i zeznania tej dziewczyny. I nawet Lucka. Mogłem go tylko podziwiać. Widziałem, że był spięty i przerażony, ale chyba próbował być twardy. Może potem ryczał w poduszkę, gdy nikt nie widział?
Na pewno zaopiekuje się Kotem. Powinienem trochę wyluzować.
Taaa.
Jakie, kurwa, wyluzować?!
Nigdy.

Przecież chodziło o mojego Kota! O kochanego Futrzaka. Nie chciałem nawet myśleć, co przeszedł i ile wycierpiał. Najważniejsze, że był żywy.

Yuto był martwy. Ten koleś ze szramą też. Jezu, Kot będzie miał traumę. Zastrzelił przecież tego mięśniaka. Niby w samoobronie, ale byłem pewien, że będzie się zadręczać. Ja bym się zadręczał.
Nie mogłem się uspokoić. Ciągle o nim myślałem. Skrzywdzili go. Pobili, upokorzyli i zranili. Ścięli mu nawet włosy. 
Nie, nie powinienem o tym myśleć. Ren się nim zaopiekuje.
Leżałem w łóżku, ale nie mogłem zasnąć. Gładziłeś mnie po włosach i tuliłeś, ale dalej byłem niespokojny.
Biedny Kot.
Mój kochany, biedny Kot.
Mieliśmy jechać do niego jutro. Chciałem go zobaczyć. Najchętniej zabrałbym go do siebie i tulił, tulił, tulił.
Pierwszej nocy spałem sam. To znaczy, nie spałem, tylko próbowałem zasnąć. Ale chciałem pobyć sam. Musiałem. Miałem tyle myśli. Wkurzałem się i smuciłem, bo byłem bezradny.
I paliłem jak smok.
Potem już spałem z tobą.

Wczoraj Saki powiedziała, że ten młody wspólnik Yuto zmarł w szpitalu. Dobrze mu tak. Wiem, że jestem straszny, ale naprawdę mi ulżyło. To chyba był koniec.
Znaleźli jakieś rozmowy i wiadomości Yuto i Patricka. Yuto to debil. Niemądry, naiwny i popierdolony głupek. Chciał tylko się zemścić na Kocie. Amator i psychol. Był chory, nieobliczalny i nieostrożny. Patrick był gorszy. Podobno kilka razy zatrzymany za handel narkotykami. I nie tylko. Yuto chyba liczył na cud. Nie wiem, jak Kot dał radę gadać z glinami. Nawet ja byłem roztrzęsiony, więc pewnie gadałem od rzeczy.
Biedny. Kochany.
Kurde.
Potem okazało się, że młody był kuzynem Patricka. Nigdy wcześniej niekarany. Nie wiem, co go łączyło z Yuto i dlaczego mu pomagał. Wolałem nie wnikać. Nie chciałem wiedzieć.
Ale fakt, Yuto źle to rozegrał, bo sam poległ. Patrick był chujem.
Boże, lepiej o tym nie myśleć.
Najważniejsze, że Kot przeżył.

* * * * *
Otworzył Ren. Był trochę blady i miał sińce pod oczami. Pewnie też przejmował się jak cholera.
- Cześć - powiedział i zaprosił nas do środka.
- Jak Kot? - spytałem, szybko zdejmując buty.
- Lepiej. Trochę.
- Trochę?
- Tak.
- Powiedział ci coś? - spytałem, ale Ren kiwnął przecząco głową. - Jest bardzo źle?
- Nie chce brać leków.
- To znaczy? - wtrąciłeś, a ja zauważyłem, że Ren był nerwowy.
- Na uspokojenie.
- Matoł. Przemówię mu do rozumu - powiedziałem i skierowałem się do pokoju, ale Ren mnie zatrzymał.
- Poczekaj. Daj mu czas. Nie możemy naciskać.
- Przecież on cierpi - skrzywiłem się.
- Potrzebuje czasu.
- Ren, pogadaj z nim - wtrąciłeś znowu, a on spojrzał ci w oczy. - Musi je brać.
- Wiem, ale przecież go nie zmuszę.

Chyba rozumiałem Rena. Był tak samo bezsilny jak ja.
- Dobra, niech mu będzie. Przynieśliśmy ciasto i jego ulubione wino - powiedziałem i poszedłem do pokoju. - Cześć, Kotku.
- Hej, dupku - uśmiechnął się, wracając z balkonu. - Fajnie, że wpadliście.
- Cześć - powiedziałeś i podałeś mu ciasto.
- Czekoladowe? - uśmiechnął się lekko.
- Tak. - Postawiłem butelkę wina na stole. - Trzymasz się jakoś?
- No. Trochę płaczę w poduchę, ale Ren mnie pociesza - uśmiechnął się znowu i usiadł na łóżku.
Chciałem go spytać o tak wiele rzeczy. Wyglądał słabiutko. Chudy, blady, wszędzie miał sińce, na twarzy zadrapania. I ta rozwalona warga. Jezusie. Podobno już go zszyli, ale przecież i tak musiało go boleć. Biedny Kiciuś. Kochany, mały, pokrzywdzony Kot.
Matko. Serce mi się krajało.
I te włosy. Na pewno go to zabolało. Chyba je trochę uporządkował, bo miały fajny kształt. Pewnie Ren o to zadbał. Może byli u fryzjera. Parę dni temu miał postrzępione i krzywe. Jebany Yuto. Dobrze, że umarł.
Nie, Boże, Kaien. Jesteś okrutny.
Matko.
Wdech.
Wydech.
Pewnie muszę się wyspać, to mi przejdzie.
Przecież nikomu nie życzyłem śmierci.

- Bardzo cię boli? - spytałem, a on wziął korkociąg i wino.
- Trochę.
- Kotku, ja to zrobię - powiedział Ren i zabrał mu butelkę.
- Gadałeś już z glinami?
- Tak.
Biedny. Na pewno musiał to bardzo przeżywać. Chciałbym pogadać z nim na osobności. Pocieszyć, przytulić, wycałować i pomóc.
To mnie przerastało. Czułem się taki bezsilny.

O nic więcej nie pytałem. Wiedziałem, że nie powinienem. Kot musiał odpoczywać. Na pewno nie chciał o tym myśleć.
Ale byłem pewien, że myślał. Nie chciałem go dobijać. Miał Rena. Chyba po raz pierwszy zrozumiałem, że Kot należy do niego. To jego facet. Zadba o niego. Był naprawdę w porządku. Chyba wziął wolne, żeby być z Kotem.
Nie było między nami żadnego napięcia. Zero. Nic. Może zaakceptowałem Rena? Nie wiem. Nie o tym powinienem teraz myśleć.
Kot na pewno widział te artykuły i komentarze. Pisali o tym. Bez szczegółów, ale pisali. Miałem tylko nadzieję, że nie bał się wychodzić z domu.
Ja też zacząłem się zastanawiać, co będzie dalej. Saki powiedziała, że już odwołała najbliższe koncerty. Wczoraj Ki-Ki trafił do szpitala, bo miał atak paniki. Przedawkował. Nie chciałem tego słuchać. Miałem dość. Jezu, ale się wszystko rozjebało. Miałem wrażenie, że to sen.
Tylko nie mogłem się wybudzić.
Boże.
Ale nie obchodził mnie teraz zespół.

* * * * *
Gdy wróciliśmy, Pierdzioszek spał na twoim łóżku.
- Biedny Kot - powiedziałeś i zacząłeś zrzucać z siebie ubrania.
- Nie wiem, jak mu pomóc.
- Ja też. To mnie trochę przerasta - westchnąłeś i objąłeś mnie w pasie. - To źle, że nie chce brać leków.
Ty też kiedyś nie chciałeś.
Pogładziłem cię po głowie i przytuliłem mocniej. Kochany. Dobrze, że cię miałem. Nie chciałbym być teraz sam. Rozklejałem się. Tak samo jak wtedy, gdy miałeś hipomanię. Matko, ja chyba zwariuję. Ten świat jest pojebany.
Pocieszałeś mnie. Poszliśmy razem pod prysznic, a ty ciągle mnie tuliłeś. Potem leżeliśmy w łóżku. Całowałeś moje powieki, rzęsy i skronie. Myślałem, że się poryczę. Wzruszyłem się, ale zacisnąłem zęby i tylko westchnąłem. Dotyk miałeś delikatny i czuły. Starałeś się, jak mogłeś.
Kochany.
Ale miałem wrażenie, że coś było nie tak. To nie nawrót, prawda? Chyba nie. Może po prostu smutek. Dusiłeś to w sobie.
Ale i tak wydawało mi się, że byłeś pogrążony w myślach. Nie chciałeś powiedzieć, o co chodzi. Może nie chciałeś mnie martwić.
Znowu nie mogłem zasnąć, więc poszedłem po proszki nasenne. Niech się dzieje, co chce. Miałem to w dupie.

* * * * *
Sam cię zawiozłem do Asha. Czekałem w samochodzie. Czytałem komentarze i dołowałem się. Biedny Kot. Pewnie też czytał. Wszyscy teraz o tym gadali. Saki była pewna, że Adam się ucieszy. Przecież lubił, gdy o nas pisali. Dupek.
Zostały nam trzy miesiące do wygaśnięcia kontraktu. Miały być koncerty, potem podpisanie nowego i znowu koncerty. Jesienią kolejne próby. Potem nagrania, nowa płyta i trasa. Teraz pewnie wszystko się przedłuży.
Boże. Miałem tylko nadzieję, że Ren będzie się dobrze opiekować Kotem.
No i cieszyłem się, że poszedłeś do psychologa. Tragedia Kota na pewno mocno na ciebie wpłynęła. Sam stałem się teraz dużo ostrożniejszy.
Mans nie odchodził od ciebie ani na krok. Wiedziałem, że to już koniec i nikt nikogo nie skrzywdzi, ale i tak się bałem. Nawet o siebie.
Ki-Ki dostał opieprz od Dana. Saki powiedziała, że obiecał się ogarnąć i pójść na terapię. Chyba przyznał, że ma problem. Wiedziałem, że tak będzie.

* * * * *
A potem znowu się wzruszyłem.
Zacząłeś malować.
Kilka dni po tym, jak wypuścili Kota ze szpitala. Może coś cię natchnęło w pracy. Może początki terapii. A może sam Kot. Albo to wszystko, co się ostatnio wydarzyło.
Wróciłem ze spotkania z Saki i zastałem cię w białym podkoszulku i spodniach. Włosy miałeś zebrane z taki śmieszny koczek na czubku głowy. Pierdzioszek siedział obok i tylko obserwował. Nawet nie przyszedł się ze mną przywitać.
Malowałeś.
Chyba byłeś natchniony.
Stałem i tylko się uśmiechałem.
To było piękne.
Najpiękniejsze.
Nareszcie coś wesołego. Boże, nareszcie!
- Cześć - powiedziałeś i uśmiechnąłeś się lekko, a potem wróciłeś do malowania.
- Natchnienie?
- Chyba tak. Albo raczej skutki szoku. Tak myślę.

Wiedziałem. Pierdzioszek przeciągnął się i zaczął się przymilać.
- Hej, słodziak, co tam? - powiedziałem do niego i pomiziałem go za uszkiem.
- Kaien, myślałeś o tym koncercie?
- Co? Nie.
- Chyba nie pojedziemy, nie?
- Nie wiem. To znaczy, szkoda by było wywalić bilety.
- Możesz je komuś oddać. Jeśli nie chcesz, nie musimy jechać - powiedziałeś i odłożyłeś pędzel.
- Nie, spoko, dam radę.
Nawet o tym zapomniałem. Byłem tak przejęty sprawą Kota, że o tym nie myślałem.
Nie, szkoda by było stracić taką okazję.
- Senju, musimy jechać. Musimy odpocząć - powiedziałem i podszedłem bliżej, żeby cię objąć.
Minęło tylko kilka dni, ale czułem, że tego potrzebuję. Nie chciałem zwariować.
- Jadłeś coś? - spytałeś, a ja poczochrałem ci włosy i cmoknąłem w skroń.
- Tak.
- To dobrze. Jakby co, to w kuchni masz pizzę.
- Sam zrobiłeś? - zdziwiłem się.
- Tak, wbrew pozorom jest jadalna - uśmiechnąłeś się i wróciłeś do malowania.
- Dobra, to ty maluj, a ja zadzwonię do Kota.

* * * * *
To ja wpadłem na ten pomysł. Saki powiedziała, że jestem fajny, dobry i szlachetny. Nawet Dan się zgodził. Wiedziałem, jak lubił swoje włosy. Zawsze o nie dbał. Ki-Ki miał to w dupie. Zgodził się od razu. Chyba czuł się winny. Tulku i tak miał krótkie, więc w sumie to bez różnicy. Byłem wdzięczny Danowi. Naprawdę mnie zadziwił. Myślałem, że będzie się fochać.
Miałem tylko nadzieję, że Ki-Ki naprawdę pójdzie się leczyć. Nie chciałem, żeby został ćpunem. Trochę go lubiłem. Teraz był po prostu nieszczęśliwy i załamany.
Ale po spotkaniu z chłopakami dużo myślałem.
Może za dużo.
Już kiedyś się nad tym zastanawiałem. Wcześniej.
Boże, to wszystko było bez sensu.

Wszyscy ścięliśmy włosy. To znaczy, ja, Dan i Ki-Ki. Tulku i tak miał krótkie. Saki prawie się popłakała. Ami nie dała rady. Odeszła zaraz po tym, gdy dowiedziała się o porwaniu. Miała prawo.
Kochałem Saki. Była cudowną babką.
Mieliśmy jutro wszyscy wpaść do Kota. To miała być niespodzianka.

Dzień wcześniej rozmawiałem o tym z tobą. Dobra, to tylko włosy, ale nie chciałem, żebyś miał mi to za złe. Nawet się trochę denerwowałem, ale powiedziałeś, że jestem wspaniały i Kot na pewno się rozczuli.
- Myślałem, że lubisz mnie w długich - powiedziałem, ale w głębi duszy odetchnąłem z ulgą.
- To bez znaczenia. Nie ścinasz przecież na jeża. Poza tym, jak się poznaliśmy, też miałeś krótsze.
- Ale nie aż tak.
- Dobra, może być taka długość jak u Kota. Na pewnie to doceni.
- Jesteś cudowny - powiedziałem i pocałowałem cię w czoło.
- No co ty. To tylko włosy.
- Jak się czujesz w krótszych? - spytałem i zacząłem bawić się twoimi.
- Już się przyzwyczaiłem.
- Ciągle ci wypadają?
- Nie wiem, chyba trochę mniej.
- Przepraszam, że cię zaniedbałem - powiedziałem i cmoknąłem cię w nos.
- O czym ty mówisz?
- Jak wizyta u Asha?
- Jeszcze o niczym ważnym nie gadaliśmy.
- Ale w porządku? - spojrzałem ci w oczy.
- Tak.

Zaniedbałem cię, wybacz, słońce. Myślałem teraz o Kocie.
To ty o mnie dbałeś. Podtrzymywałeś mnie na duchu, starałeś się rozweselić i byłeś niezwykle czuły.
Kochałem cię za to.
Kochana Kaczuszka.

I chyba kamień spadł mi z serca. Byłoby mi przykro, gdybyś powiedział, że nie chcesz mnie w krótszych włosach. To takie głupie i dziecinne, ale odetchnąłem z ulgą.

* * * * *
Wpadliśmy do Kota w południe. Wcześniej sam do niego zadzwoniłem, żeby się upewnić, że będzie w domu. W krótkich włosach Ki-Ki wyglądał pociesznie, ale w sumie to nawet mu pasowało. Dan wyglądał zajebiście. Powiedział, że jak wszyscy, to i on.
Saki zachwycała się i ciągle powtarzała, że wyglądam jak ciacho, ale miałem wątpliwości. Prawie zawsze nosiłem dłuższe włosy. Do ramion, czasem do łopatek. Czułem się trochę dziwnie.
Ale zrobiłem to dla Kota. Taka solidarność. Jedność. Lojalność.
Nic innego się nie liczyło.

Otworzył Ren. Chyba był zaskoczony. To dobrze.
Kot wyszedł z kuchni i wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. Trochę skłamałem. Powiedziałem mu, że wpadnę sam.
No ale to miała być niespodzianka.
- Jezu, co wy odpierdalacie? - spytał i zaczął się na nas gapić. - Kurwa. Co to ma być?
- To po to, żebyś nie przejmował się włosami - wyszczerzyłem się, a potem zerknąłem na Rena.
Ciekawe, jak się czuł. On miał długie i ładne.
- Kocie, to tylko włosy - powiedział Dan. - Mam dla ciebie najnowszą część twojej mangi.
- Co? - Kot aż zamrugał, bo chyba nie spodziewał się tego po Danie.
Może ślub tak na niego wpłynął? Nie. Przecież nie kochał Any. Ale niedługo będzie tatusiem.
- Hej, Kot, wpadliśmy podtrzymać cię na duchu - uśmiechnął się Tulku. - Mam najnowsze porno z tym aktorem, którego lubisz.
- Idiota - zaśmiał się Kot i walnął go w głowę.

Ki-Ki nic nie mówił. Był trochę zagubiony. Chyba było mi go żal.
Saki cmoknęła Kota w policzek, a ja mocno go objąłem. Potem zaczął obejmować się z pozostałymi.
- Mamy wódkę i piwo - odezwał się Ren.
- Może być - zaśmiał się Tulku. - Więc faktycznie jesteście parą.
- Tak, dopiero teraz się skapnąłeś? - spytał Kot, a Dan chyba parsknął śmiechem.
- Matko, naprawdę was popierdoliło. Kaien, miałeś takie fajne włosy.
- Kotku, dla ciebie zrobię wszystko - wyszczerzyłem się. - Chcę, żebyś wiedział, że jesteśmy z tobą. To tylko drobny gest. Będzie dobrze.
- Jezu, ale z was pojeby - westchnął.
Chyba był wzruszony, ale dał radę. Nie pobeczał się.
Kochany.

Wczoraj zrobiliśmy sobie z chłopakami wspólne zdjęcie, a dzisiaj miałem je wrzucić na Facebooka, Twittera i tak dalej. Zrobiłem to z komórki. Dyskretnie, tak, żeby Kot nie zwrócił na mnie uwagi. Był zajęty gadaniem z Tulku.
Do tego kilka hashtagów.

#teamKot

#toTylkoWłosy

#krótkieJestSexy

Na pewno będzie w szoku.
Kochany.
- Ren, całe szczęście, że ty masz długie - powiedział Kot i westchnął. - Jeśli też wpadniesz na tak mądry pomysł, to cię rzucę. Od razu z tobą zerwę. Nawet nie próbuj - zaśmiał się, a potem zaczął jęczeć, że warga go boli.
Tulku chyba się zmieszał, bo Ren objął Kota i pocałował go w policzek. Ki-Ki dalej był rozkojarzony. Dan rozmawiał o czymś z Saki. Może nie chciał patrzeć.

Gdy wszyscy poszli do pokoju, polazłem za Renem do kuchni.
- Trzyma się jakoś? - spytałem, siadając przy stole.
- Nie bardzo. - Ren otworzył lodówkę i wyjął butelkę wódki.
- Co z lekami?
- Nic. On boi się zasypiać - powiedział i spojrzał mi w oczy.
Miałem wrażenie, że patrzy mi prosto w duszę.
- Ma koszmary?
- Tak.
- Wiedziałem.
- Kaien, on nie da rady. Musi pójść na terapię. Na pewno ma zespół stresu pourazowego.

Ren postawił butelkę na stole i znowu otworzył lodówkę. Wyjął piwo i sok. Chyba też czuł się bezsilny.
- To niech idzie - powiedziałem, gdy usiadł obok mnie.
- Musisz z nim pogadać. On się chyba tego wypiera.
- Rozmawiałeś z nim?
- Tak.
- Powiedział ci, co się wtedy stało?
- Nie, to taki mechanizm obronny. Wyparcie. Nie radzi sobie z tym, więc udaje, że tego nie było.
- To przerąbane.
- Nie możemy naciskać. Sam rozumiesz. Ale on mnie nie słucha, a ja nie mogę zrobić nic więcej. Pogadaj z nim.
- Dobra.
- Ale na spokojnie. Nie naciskaj. Nie mamy pojęcia, co przeszedł.
- Wiem. - Też spojrzałem Renowi w oczy i westchnąłem.
Chyba faktycznie się pogodziliśmy.

Wiedziałem. Kurde, biedny Kić. Miałem nadzieję, że jednak pójdzie na tę terapię. Jezu, ostatnio wszyscy chodzili na terapię. Może ja też powinienem?
Kot nie pił. Prawie. Wypił tylko jedno piwo. Lucyfer był ostrożny i nieufny. Gdy Kot zobaczył hashtagi, zmieszał się i zaczął rozczulać. Fani podchwycili pomysł.
Wiedziałem.
Jestem zajebisty.

* * * * *
Wróciłem do domu wieczorem.
Malowałeś. Razem z Pierdzioszkiem. Cieszyłem się jak debil. To było coś wspaniałego.
Boże, Kaczuś, tak bardzo cię kocham. Po tym, co przydarzyło się Kotu, zrozumiałem, że bez was nie dałbym rady. Kocham was. Jak cholera.
Kot mówił, że dzwoniła jego mamuśka. Podobno przylatuje jutro. Może też do nich wpadnę? Dawno jej nie widziałem.
Ren miał rację. Musiałem pogadać z Kotem. Może się trochę otworzy.

Fani zaczęli wrzucać zdjęcia po ścięciu włosów.

#teamKot

Ten młotek chyba się poryczy. Rozczuli się i będzie beczeć. Wiedziałem, że to był dobry pomysł. Napisałem, że Kot potrzebuje naszego wsparcia. Chciałem, żeby wiedział, że wszyscy go kochają. O Ki-Kim też pisali. Było mi go szkoda. Nie chciałem, żeby zmarnował sobie życie. Podziwiałem Tulku.
I Dana. Pewnie miał swoje powody, ale naprawdę mnie zaskoczył. Myślałem, że dla niego włosy to świętość.

Pierdzioszek znowu paradował z czerwonym ogonem. To było słodkie. Odetchnąłem z ulgą. Matko, ja naprawdę zwariuję. Musiałem się jakoś odprężyć. Wyluzować. Wyspać. Dziwne, że nie chlałem. Myślałem, że będę zalewać smutki.
Nie kochaliśmy się. Żaden z nas chyba nie miał na to ochoty. Wcale mnie to nie dziwiło.
Chyba.
- Pierdzioszek, a ty co, Picasso? - uśmiechnąłem się, gdy wskoczył mi na kolana.
- Miau!
- Kaien, on jest moim asystentem. Nie widzisz, że pomaga?
- Malujesz Pierdzioszkiem? - zaśmiałem się i zerknąłem na twój obraz.
- Nie podglądaj!
- Dobra. - Rozwaliłem się na łóżku i zacząłem głaskać Pierdzioszka. - Kochanie?
- Miau. Co?
- Cieszę się, że malujesz. Naprawdę.
- Ja też. To chyba wena twórcza. Czuję, jak ze mnie wypływa. Wszystkimi otworami.
- Boże, Senju.
- Za tydzień wystawa. Prace Chloe też będą.
- Na pewno wpadnę. Ona jest kochana - powiedziałem, ale nie skomentowałeś tego.
Raczej nie gadaliście za dużo.
Ale to nieważne, bo bardzo nam pomogła. Gdyby nie jej koleżanka... Boże, nie chcę nawet o tym myśleć. Powinienem całować jej stopy.

Malowałeś do późna. Gdy wróciłeś spod prysznica, położyłeś się obok mnie i objąłeś mnie w pasie. Nie spałem. Nie mogłem zasnąć. Byłem spokojniejszy, ale nie mogłem spać.
Kot nie chciał brać leków. Mówił, że go odurzają.
Nie chciał rozmawiać z Renem.
Jutro przyjeżdża jego mama.
Boże, miałem się wybrać na cmentarz.
Za dwa tygodnie koncert w Berlinie.
Kot mówił, że niedługo urodziny Rena.
Za tydzień wystawa.
Za dużo wszystkiego. Potrzebowałem odpoczynku

* * * * *
Pojechałem do Kota wieczorem. Nie chciałem im przeszkadzać. Ren pewnie już poznał jego mamę. Była fajna. Cudowna i zajebista.
Fani wrzucali coraz więcej zdjęć. Masowo ścinali włosy. Nawet dziewczyny. Kot pewnie płakał ze szczęścia. Ja bym płakał.
Czułem, że zrobiłem coś dobrego.
Tak, Kaien, jesteś wielki.
To mnie trochę podniosło na duchu.
Czułeś się dobrze. Jutro znowu miałeś jechać do Asha.

Ciekawe, co zrobi Ren. Fani zaczęli się już domyślać, że coś go łączy z Kotem. Ale Kić nie potrzebował teraz rozgłosu. I tak miał przerąbane. Wolałem, żeby ujawnili się w nieco inny sposób. Ren musiał teraz zadbać o Kota. A Kot powinien rozpocząć terapię.

Mamuśka była zdenerwowana, ale cieszyła się, że Kot jest cały.
Chyba cały.
Miałem taką nadzieję. Mówił, że warga jeszcze go trochę boli. Nie wiedziałem, co się wtedy stało. Chyba wolałem nie wiedzieć. Boże, biedny Kot.
Nawet gdy zostaliśmy na chwilę sami, nie przestawał się uśmiechać. Może Ren miał rację. Nie chciał o tym myśleć. Może nie miał siły. Udawał, że jest twardy. To źle, bo kiedyś wybuchnie. Wtedy będzie miał przerąbane.

- Kotku, rozmawiałeś z Renem?
- Trochę. Wolę zapomnieć.
- Myślałeś o terapii? - spytałem, gdy zaczął bawić się pustą butelką.
Ren rozmawiał z mamą Kota w kuchni.
- Kaien, nie teraz. Nie mogę - spojrzał na mnie z wyrzutem i dotknął wargi. - Więc nie gadajmy o tym.
- Nie wiem, jak ci pomóc - powiedziałem, patrząc mu w oczy.
- I tak wiele zrobiłeś. Zmusiłeś nawet Dana - uśmiechnął się i poczochrał mi włosy.
- No. Zajebisty jestem, nie? - zaśmiałem się i spojrzałem mu czule w oczy.
Biedny Kić.

- Dziękuję, jesteście cudowni. To mnie podbudowało - powiedział, a ja zerknąłem na jego wargę.
- Widziałeś te zdjęcia?
- Tak, mamy fajnych fanów.
- Kochają cię - powiedziałem, a Lucyfer wrócił z kuchni i wskoczył mu na kolana.
- Cześć, szatanie - uśmiechnął się Kot i pogłaskał go po głowie. - Wszyscy się teraz o mnie martwią. Wiesz, że Abel poderwał tego przystojniaczka Chrisa? - spytał nagle, a ja się trochę zmieszałem.
- Wiem.
- Fajnie, nie?
- No. Mamuśka chyba się bardzo martwi, co?
- Tak. Myślę, że polubiła Rena - uśmiechnął się Kot, a Lucuś wskoczył mi na kolana.

Zacząłem go głaskać. Chyba mi ufał. Ren mówił, że podobno Patrick strzelał do Lucka. Jak można strzelać do kota? Niepojęte. Po tym Lucek był przestraszony i nieufny, dlatego czułem się dumny, że wlazł mi na kolana. Może mnie lubił? Tak jak Pierdzioszek Kota?
- Kocie, powinieneś pójść na terapię, bo zwariujesz - zacząłem delikatnie.
- Wiem, ale nie jestem jeszcze gotowy. Kaien?
- Co?
- Nie chcę sprzedawać naszego mieszkania.
Zmieszałem się. Może miał rację.
Ja też nie chciałem.
O nic nie pytałem. Był trochę nerwowy i niespokojny. Zlękniony. Blady. Nie mogłem sobie wyobrazić, co musiał przeżywać.
To mnie naprawdę bolało.

* * * * *
Gdy wróciłem do domu, znowu malowałeś. Pierdzioszek latał po pokoju z pędzlem. Uśmiechnąłem się i pomyślałem, że tragedia Kota musiała mieć na ciebie ogromny wpływ.
Pewnie to był taki przełom.
Ja też czułem, że coś we mnie pękło. Chciałem robić dobre rzeczy. Znowu zacząłem myśleć o różnych sprawach. Może faktycznie zacznę działać społecznie? Jakaś organizacja, fundacja, stowarzyszenie - cokolwiek? Czułem, że muszę. Chcę. Mam potrzebę.

Wieczorem trochę poćwiczyłem. Wcześniej nie mogłem się za to zabrać. Byłem zbyt spięty i roztrzęsiony. Myślałem, że wysiłek fizyczny pomoże, ale było wręcz przeciwnie.
Ale teraz czułem się spokojniejszy. Jakoś namówimy Kota na terapię. Najważniejsze, że żyje.
Dałem sobie wycisk i od razu poczułem się lepiej. Może powinienem zacząć chodzić na siłownię? Tak prywatnie? Nie chodziło nawet o samo budowanie masy. Po prostu czułem się po tym lepiej.
Poszedłem potem pod prysznic i długo rozmyślałem. Woda masowała zmęczone mięśnie. Rozluźniała. Koiła nerwy. Umyłem jeszcze głowę, a potem zerknąłem w lustro. Może Saki miała rację? Pasują mi takie włosy.
Ale i tak wolałem dłuższe.

Po tygodniu bez seksu nareszcie się zbliżyliśmy. Wieczorem, leżąc w łóżku. Byłem odrobinę spokojniejszy. Najpierw długo i czule cię całowałem. Wszędzie. Pieściłem wargami czoło, skronie i policzki, potem szyję i żuchwę. Liznąłem grdykę i ugryzłem cię lekko w ramię. Nie czułem ognia. Nie było go. Była tylko czułość. Chciałem mieć cię blisko.
Całowałeś mnie delikatnie i zmysłowo. Dawno się tak nie czułem. Chłonąłem każdą najmniejszą pieszczotę. Skóra płonęła. Nigdzie się nie śpieszyliśmy. Dotyk był lekki i prawie niewinny. Leżeliśmy spleceni w uścisku i próbowaliśmy się wyciszyć. Twarde penisy ocierały się o siebie, ale nie miałem zamiaru cię bzykać. Nasycałem się bliskością. Pogładziłem delikatne twoje biodro i zanurzyłem twarz w twoich włosach. Pocałowałeś mnie w szyję i zacząłeś wylizywać skórę. Czułem, jak ściska mnie w gardle. Boże, Senju. Tak bardzo cię kocham.

Wszedłem powoli, delikatnie. Leżałeś na boku, a ja wsunąłem się w ciebie od tyłu i zacząłem lekko poruszać. Objąłem cię mocno i pocałowałem w ramię. Westchnąłeś i chyba zadrżałeś. Wtuliłem nos w twoją skórę i zacząłem się poruszać. Nareszcie przestałem myśleć. Czułem tylko, jak mięśnie zaciskają się i rozluźniają. Zacząłeś cicho pojękiwać, więc przyciągnąłem cię za udo i zacząłem wchodzić głębiej. Nie przyśpieszyłem. Wsuwałem się powoli, ale głęboko. Starałem się trafiać w prostatę.
Doszedłeś prawie bezgłośnie, a ja wykonałem jeszcze kilka głębokich ruchów i trysnąłem w środku. Wtuliłem mocno twarz w twoje włosy i jęknąłem.
Czułem się cudownie pusty. Rozluźniony i spokojny.

Poruszyłeś się i obróciłeś do mnie twarzą. Penis wyśliznął się z tyłka. Znowu będziemy musieli zmienić pościel.
- Senju? - powiedziałem, gdy pocałowałeś mnie w usta.
- Mmhhh?
- Kocham cię. Przepraszam, że jestem taki banalny - westchnąłem i uśmiechnąłem się ciepło.
Pogładziłeś mnie po moich krótkich włosach, a potem znowu pocałowałeś w usta.
- Faktycznie ci pasują - szepnąłeś i przeczesałeś je palcami.
- Tak?
- Tak. Są takie fajne. W sam raz do czochrania.
- Dzięki.

Nareszcie się wyspałem. 

A rano wpadł mi do głowy kolejny cudowny pomysł. Nie mogłem przecież cię ciągle zaniedbywać.
Na pewno będziesz w szoku.
Kochana Kaczusia.

111 komentarzy:

  1. kaien jaki ty kochany <333333
    Naprawdę zachował się jak facet z jajami. ten początek podoba mi sie
    <333
    biedny ren ...biedny kaeie
    to ren urlop wziął ?
    same biedactwa..
    bede tulic .wszystkich
    kiki ehh ty tez musisz numer odwalic
    a ja myslałałąm ze ren tez ciachnie włosy
    tulaam <3333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszyscy są kochani : >
      Nie, Ren nie ściął. On w inny sposób "zadba" o Kota.

      Tak, z tym Ki-Kim to już dawno to planowałam.

      ZAPOMNIALAŚ, SENJU ZACZĄŁ MALOWAĆ :3

      też tulam.

      Usuń
    2. w inny . mrmrmrmrmrmr <3333333333
      bylam podjarana kotem
      i senju troche spadł na dalszy
      heh :)

      Usuń
  2. Ren taki wspaniały, że nawet Kaien go podziwia <3

    Futrzak <3

    Kaien taki troskliwy, że aż mnie wzrusza :)

    z Senju coś się dzieje, czy tylko się martwi? ale dobrze, że się stara, żeby pomóc Kaienowi <3

    TAK!! <3 Senju maluj!!

    ŚCIĘLI WŁOSY???? ŻE CO?????? :o ja rozumiem, że dla Kota, ale to i tak smutne...

    tak, kochana Kaczusia <3

    ach, to z tymi włosami był #teamKot? :D

    REN, ANI SIĘ WAŻ ŚCINAĆ WŁOSY!!!!! tak, właśnie, Kotku, masz rację. REN, NIE WOLNO!!!!

    czy to jest ten moment, od którego nie będzie Kaien vs Ren?

    tak! mamuśka Kota! :D fajnie, że mamuśka Kota polubiła Rena :3

    plan: Pierdzioszek z czerwonym ogonkiem <3

    awww.... uwielbiam te kociaki!!!! :3

    faktycznie, taka uspokajająca scena na koniec :) dobrze, obaj potrzebowali

    Kaien, coś Ty wymyślił? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MArchewusio! :3

      Tak, Ren taki wspaniały, że nawet Kaien go podziwia. Sam przyznał, że chyba nareszcie się pogodzili. I to mi chodziło. Bo dopiero jak pierdyknie coś złego, to zaczynają myśleć, że są ważniejsze rzeczy niż zazdrość i urażona męska duma ;)

      Senju bardzo się stara pomóc Kaienowi. Pamiętasz, jak wtedy miał depresję, to niektórzy mieli mu za złe, że nie wspiera Kamienia. Teraz się wygrzebał i daje z siebie wszystko.
      Tak, maluje <3
      stało się :D
      I martwi się, oczywiście, ale czemu był niespokojny, to dam w jego notce.

      tak, włosy to ten #teamKot. Nawet Dan ściął. Ale w sumie podejrzewam, że Kot z takim włosami wygląda uroczo, a Kaien zajebiście :D ot, taka mała różnica.

      Tak, Lex, to jest ten moment, od którego nie będzie Kaien vs Ren. to źle?

      O mamuśce potem będzie w notce Kotka.
      Tak, pięknie się kochali na koniec.

      Kaien wymyślił coś dla Senju : >

      Usuń
    2. pamiętam i fajnie, że Senju się stara :)

      super, że maluje!!!!! <3

      no dobra, to czekammm....

      popieram taką różnicę :3

      o ile będzie się czasem przejawiała ich taka mała rywalizacja samców alfa, to dobrze :)

      na notkę Kota też czekam. na wszystko czekam. i umieram z ciekawości, co wymyślił Kaien xD

      Usuń
    3. Tak, maluje razem z Pierdzioszkiem :)
      To chyba oczywiste, że ta rywalizacja samców alfa zawsze będzie :D aż trochę śmieszne, nie? : >

      Usuń
    4. ważnie, że Z Pierdzioszkiem, a nie Pierdzioszkiem xD
      w ogóle asystent - to brzmi dumnie :3

      a tam, mnie się bardzo podoba! :D

      Usuń
    5. Mnie też się ta rywalizacja podoba! :)
      Tak, z Pierdziu. Malowanie ogonkiem kiedyś też będzie : >

      Usuń
    6. "Pierdzioszek, dawaj ogon, nie mam odpowiedniego pędzla" :3

      Usuń
    7. Kaien: już się robi, kochanie < daje dildo z ogonkiem >

      Usuń
    8. ...a Senju wziąłby dildo, odwrócił Kaiena tyłem i mu włożył :D

      Usuń
    9. Lex, całkiem możliwe, przecież powoli znowu staje się starym, dobrym Senju :D

      Usuń
    10. Popieram taki rozwój wydarzeń.
      Mam wrażenie, że stary dobry Senju, aż tak nie kozaczył. Może to będzie stary, lepszy Senju?

      Usuń
    11. Bo wtedy stary, dobry Senju myślał, że jest tylko uległym i to mu pasowało :D ale rozwija się :D

      Usuń
    12. Najlepszego Lex! <3 <3 <3(nie pomyliłam się, masz urodziny, tak?)

      Usuń
    13. A stary dobry Kaien myślał, że jest dominujący :3?

      Usuń
    14. Tak myślał :) ale teraz będzie musiał się przyznać Senju, że jednak czasami, tak od czasu do czasu, lubi w dupę :D

      Usuń
    15. No dobra, na pewno to dam :D

      Usuń
  3. Notka cudowna.

    Chłopaki kochani. Ścięcie włosów - męska solidarność. Mina Rena gdy otworzył drzwi i ich zobaczył pewnie była bezcenna. Dobrze, że Kot wybił mu z głowy obcinanie włosów.

    Zawieszenie broni między Renem i Kaienem. Cieszę się, chociaż jak się droczyli to było takie urocze.

    Nie wiem czemu ale martwię się o Senju, mam nadzieję że to napływ weny a nie zaprzestanie brania leków.

    Ren taki normalny, ludzki, takiego go lubię. Myślę, że w takich chwilach najbardziej widać ludy ktoś kogo naprawdę kocha. Przypomniało mi się jak Senju miał atak choroby i Kaien przy nim był.

    A Kot... Strasznie mi go żal. Mam nadzieję, że jakoś się pozbiera. I liczę tu mocno na Rena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że spojler, ale raczej nie planuję, żeby Ren ścinał włosy, więc spokojnie :) ale na pewno był mocno zdziwiony :D

      Tak, zawieszenie broni. Tzn. oni nie przestaną się droczyć, ale to będzie takie bardziej pozytywne.

      O co martwił się Senju, napiszę w jego notce : >

      Tak, Ren jest kochany. Zrobi też coś pięknego dla Kotka.

      Usuń
  4. Boże, aż mam ochotę ściąć włosy dla Kota. I tak pewnie kiedyś zetnę, bo mam już skurwysyństwo prawie do łopatek. Więc jakbym już przypadkiem ścięła, to możemy mówić, że to dla Kotka. Ale serio, w sumie fajnie wyszło z tymi włosami, bo jakby mu obcięli rękę albo fiuta to raczej by się nikt na podobny gest nie zdobył. Chociaż kto wie? Może najwierniejsi fani? Ale Kaien na pewno nie :D. I dobrze. No i zdjęcie ze ściętymi włosami jest mimo wszystko fajniejsze nić machać kikutem albo obciętym wacławem na profilowym na facebooku.

    Ale serio - Kaien, jestem dumna. I nie tylko Kaien. Miał świetny plan. I dobrze :D. Widać, że mu zależy. Niech Kot czuje, że go kochają :D. Podobało mi się jak gadał z Renem. W sumie to nawet lubię ich duet. Pewnie gdyby nie jebany Armagedon to mogliby być niezłymi kumplami :D. Ale nie są. Ale mogą kiedyś być. Chociaż według mnie Ren dla Kaiena jest raczej kimś w rodzaju... hmmm... szwagra :D. Takiego fajnego szwagra. Bo Kot to jak brat w sumie, nie :D?

    REN. Boże, Ren, jesteś ktoś. Naprawdę. Nie wyobrażam sobie co bym zrobiła w takiej sytuacji, ale na pewno nie umiałabym udawać twardej. Ren naprawdę spisał się, że to wszystko zorganizował. Ma ode mnie takiego plusa, że ja pierdzielę. Ciekawa jestem, czy kiedyś pęknie. Chciałabym zobaczyć wzruszonego Rena. Może w notce Kotka? Koteczka. Kot jest szczęściarzem, że ma takiego Rena.

    Zespół - zwłaszcza Dan, bo że Tulku jest fajny to wiadomo :D. Ale Dan mnie rozwalił. Ale nie wspominałaś czasem, że on ściął włosy, bo mu nie pasowały? Coś mi się kojarzy. Ale nieważne. Zachował się zaje-kurwa-biście, że nie strzelał żadnych fochów. On ogólnie jest bardzo w porządku, po prostu ma kij w dupie :D. Pewnie na niego też to wpłynęło. Mam takie przeczucie, że może nawet kiedyś pokocha Danonka. Kurwa, czekam, aż zostanie tatusiem <3. Bo Kaien i Ren już mają dzieci.

    Ki-Ki. Biedactwo. Niby jego wina, no ale kurczę. Trochę mnie to ruszyło. Kot też to przechodził. Nie szaleję ze nim, ale współczuję i liczę, że stanie na nogi. Nie wiem. Ataki paniki to jeden z niewielu problemów emocjonalnych, z jakimi miałam do czynienia, więc szczerze współczuję.

    Kaczucha. KOCHAM CIĘ SENJU. Nie dlatego, że malował, ale moim zdaniem też pokazał jaja. Naprawdę. To cudowne, że tak zaopiekował się Kaienem i starał się go wspierać. Pewnie później zrobi coś dla Kotka, ale teraz uważam, że świetnie zajął się Kaienem. Kaczuś, kocham.

    Ale nie uważam, że Kaien zaniedbał Senju. Niby gdzie?

    Seks na końcu był cudowny. Chociaż bez niego też bym się obyła. Dla mnie pozycja na łyżeczkę jest chyba najbardziej czuła i delikatna. I to było cudowne, że robili to właśnie tak.

    Jezu, to jest nie taki cukrowy popierdusiowy wpis, tylko takie "mamy moc, cała ziemia kocha Kota". W sensie wiesz, tak dodaje energii :D.

    A Pierdzioszek to już w ogóle :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! też jakiś czas temu pomyślałam, że Kot i Kaien są jak bracia i Senju i Ren to ich szwagrowie <3

      Ren był wzruszony przecież w szpitalu

      #teamPierdzioszek

      Usuń
    2. A i jeszcze malowanie! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Cieszę się, że Senju znowu maluje. Może w emocjach namaluje coś bardziej... babiszonowego :D. Chciałabym zobaczyć jego obrazy :D. Tak, ja, człowiek, który gówno wie o sztuce :D. Ale to Senju. Więc chciałabym. Staje, chłopaczyna na nogi :D. Mam nadzieję, że też kiedyś odniesie jakiś sukces :D.
      Ciekawe czy Kaien dowie się, że Chloe powiedziała, że go nie lubi i że do siebie nie pasują. Za to pierwsze nie mam na nią focha, ale za to drugie już tak, no bo skąd ona może to, kurwa wiedzieć? Nie ważne. Ciekawe czy Kaien by ją lubił jakby się dowiedział. Pewnie tak. Skoro jest fajna.

      Tulku ma refleks z tym Kotem i Renem :D. On nie był na urodzinach?

      "Ale miałem wrażenie, że coś było nie tak. To nie nawrót, prawda?" - chodzi o to, że Senju zaczyna pączusieć?

      Biedny Kotek.

      Mam nadzieję, że Kot jak najszybciej pójdzie na terapię, bo szkoda mi go takiego przestraszonego. Niech go tam siłą wypchną. Biedaczek. Ciągle koszmary, PTSD, to musi być straszne. Biedny biedaczek.
      #teamKot(iKaczuszka)
      Może Lucuś też powinien chodzić na terapię?

      "Czułem się cudownie pusty." (po wytrysku) - wyobraziłam sobie Kaiena, którego od stóp do głów wypełnia sperma <3.

      Młody umarł? W sumie nie wiem czy się cieszę. Jego mam chyba w dupie. Co do Yuto się cieszę. Co do Patricka - jednak mógł zginąć inaczej, ale też się cieszę, że już jest ok. Chyba ok. Chociaż kto cię tam wie?

      Czekam na scenę z mamuśką i Renem. Biedna kobieta. Nie wyobrażam sobie co musiała przeżywać.

      Usuń
    3. No był wzruszony, ale... A co tam, czekam na łzy Rena :D

      Usuń
    4. Kot z Lucusiem na terapii <3

      Usuń
    5. Kunosiaczek, masz błąd: "To była piękne."

      Usuń
    6. Ok, Babciu Babi, jak zetniesz, to będzie dla Kota!
      Mówiłam, że Kaien zrobi coś fajnego. Ale też było śmieszne, jak martwił się, czy Senju nie będzie miał nic przeciwko.
      Chyba wielkie zmiany (włosowe), bo ja zawsze byłam #fetysz długie włosy, a tu takie coś...
      Szwagier-Ren <3 < robi maślane oczka >

      Co do wzruszonego Rena, to jest tajemnica (na razie), więc ciiii... ;)
      Bo Dan kiedyś podciął, ale przecież mu odrosły ;)
      Dan-tatusiek :3
      Co do Ki-Kiego, to nawet Kaien powiedział, że mu współczuje. W sensie, wiadomo, kiedyś niezbyt go lubił (hipo Senju), ale teraz jest inaczej.

      Tak, Senju też zrobi coś dla Kotka. Już pisałam Lex, że wtedy miał depresję i nie mógł być oparciem dla Kaiena, ale teraz się pozbierał i daje czadu ;)

      To Kaien uważa, że zaniedbał. Nie pytał o terapię, spędzał z Kaczusią mnie czasu, ciągle latał do Kota. Nawet z Renem się pogodził :D
      Ale nadrobi to, spokojnie.

      Mam nadzieję, że scena seksu była właśnie taka spokojna. : >

      Tulku jest taki super prosty zwyczajny hetero, więc nie rozumie Kota (Kaiena też, bo ciągle wypytuje).

      Pączusieć :D nie, nie o to chodzi :D

      Lucuś na terapię!
      Na razie Kot nie powiedział nawet Renowi.

      Ty zboczuchu! Kaiena od stóp do głów wypełnia sperma :D

      No, kochana mamusia, przyleciała do Kota, gdy tylko dowiedziała się, co się stało. O ojcu potem napiszę.

      Młody umarł. Miałam inne plany, ale w trakcie pisania notki Kota trochę się zmieniło. I to, jak Kaien pisał, że dobrze mu tak – potem sam siebie za to opieprzał, bo on nikomu nie życzył śmierci. Ale wiesz, taki odruch.

      Usuń
    7. Wiem, ale Kaien ogólnie ostatnio jest taki uroczy :D

      Tak, teraz tylko Ren i Emil się ostali z długimi. I baby.

      ALE BĘDZIE COŚ! PÓŁCICHY WILKU < piona > !

      Ahaaa. A ok, niech będzie :D.

      Ki-Ki jest chyba w porządku. Tylko jest dziwny.

      Wiem, to było smutne. Ale teraz jest cudownym partnerem dla Kaiena.

      Oj tam, Kaien wyolbrzymia. Kot go potrzebował, a Senju nie.

      Tak, była spokojna i czuła :D.

      Ale cieszę się, że nie ma nic przeciwko.

      Ciekawa jestem czy kiedyś komuś się wyagada. Pewnie po pójściu na terapię.

      #babizbocz

      Nie chcę ojca! Dość smutnego.

      Jakie miałaś plany?

      Usuń
    8. Co do ojca, to nie zamierzałam pisać nic smutnego. Nie musi przyjeżdżać, bo w sumie nie planowałam tego. Kot też by tego nie chciał. Ojciec zresztą również.
      Ale Ren poznał mamuśkę Kici :3

      Co do uprawiania miłości (bo nie seks uprawiali :D), to wspomnę trochę o tym we wpisie Kaczuchy.
      A to, co zrobi fajnego Kaien dla Senju, to też będzie w notce Kaczuszki.
      I też powinno się spodobać. Bo to jednak Kaien, on ma pomysły :D

      I kibicuję teraz Kaczce, bo jednak zdrowieje i zaczyna znowu być sobą.

      Ale Kicia musi pójść na terapię.

      Usuń
    9. Ufff cieszę się. Po co ojcu nerwy będziesz psuć, trzymaj skurwysyna z daleka.
      CZEKAM NA SCENĘ Z MAMĄ <3.

      A no właśnie, ma coś zrobić dla Senju. Nie wiem czy na to czekam. Jakbym go nie kochała to teraz to Kotka trzeba rozpieszczać :(.

      Też kibicuję Kaczusi.
      I Kici.
      I Ki-Kiemu.
      I Lucusiowi.

      Usuń
    10. Kotka będzie rozpieszczać Ren. Zapewniam cię, że będziesz zadowolona : >
      I co to znaczy kurka mać nie wiem, czy na to czekam?! Gdzie tim kaczka?

      Usuń
    11. Ja jestem #teamKaczusia i kocham go najmocniej, ale no, teraz chyba Kaien niestety powinien skupić się na Kotku :(. I trochę, nie wiem, jakoś tak głupio wobec Kotka.

      Usuń
    12. A w ogóle to jednak Kaienowi coś się uroiło, że bał się o ten nawrót, czy coś knujesz?

      Usuń
    13. Głupio wobec Kotka Kaienowi czy tobie? :D
      On sie skupił na Kici przecież ;) i dalej będzie skupiony, ale pocieszy też Kaczuśkę.

      Nie, Kaien po prostu nie wiedział, czemu Senju jest smutny. Ale nic nie knuję.

      Usuń
    14. Ja jestem opiekunką Kaczusi, więc trochę mnie.
      Wiem, że się skupił.
      Nie no, to chyba oczywiste, że jest smutny przez Kotka, nie?

      Usuń
    15. Smutny przez Kota to tak, ale czemu smutny - szczegóły później. Bo to takie bardziej... aż mi się spojler ciśnie na usta :D

      Usuń
    16. Nie rozumiem :/
      Jak smutny przez Kota to przez Kota, jakie "czemu"?

      Usuń
  5. Jejusiuuuu, cały rozdział zaciesz na ryjciu.
    Awwwwww, Kaien taki kochany, aaaaaaaaaaaw do kwadratu.
    Kunoś, nie wiem, jak ty to piszesz, ale sama mam ochotę ściąć me marne 30 cm i wstawić fotę na fejsbunia. :3
    Dan się taki porządny zrobił? to przez ten sen? albo to przez danonka. W ogóle, jak danonuś będzie miał na imię?(temat z dupy vol.1)
    Duuuużo Weeeeełny :* i przy okazji 30 października. :D
    (temat z dupy vol. 2) Lex ma jutro, to pójdą z rana życzonka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciesz na ryjciu to dobry znak : >

      Ooooo, to ścinajcie razem z Babi :D nie no, żartuję oczywiście :D
      Danonuś... a nie wiem :D jeszcze o tym nie myślałam. Może Danonek? :D

      ok, dodam urodziny. :)

      Usuń
    2. Nie wiem czemu, ale wpadł mi do głowy w tej chwili Pedigree. Ale jak mamy kotki to bardziej Whiskas. Przy okazji przepowiemy mu zamiłowanie do whiskey. xD

      Usuń
    3. Boże, ale jesteście :D

      Usuń
    4. Tak, to by była dziewczynka :D

      Usuń
  6. Kuno nie wiem jak ześ to zrobiła, ale czytając tą notkę się poryczałem.. dosłownie... ja wiem, że mnie łatwo wzruszyć i w ogóle no ale kurde nooo...
    Notka cudowna i w ogóle #teamkot zajebista sprawa :D I wszyscy tacy zajebiści :D

    Cieszy mnie to, że Senju zaczął malować i ma do tego asystenta to takie aaawwwww :*

    końcówka była przesłodka i jestem ciekaw jak wszyscy co wymyślił Kamień :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Marcheweczko płakałem :D :p

      Usuń
    2. biedna, wrażliwa Kicia :3

      Usuń
    3. Kiciusiu :3 głask głask, miziu miziu, tulę :3 ale mam nadzieję, że to były łzy szczęścia :)

      Usuń
    4. Też ryczałam ♥ potulmy się i będzie dobrze :3

      ~Allozaur

      Usuń
    5. Ja tam lubię tulanie, więc chętnie będę was głaskać i tulić <3

      Usuń
  7. Matko. Ile zamieszczania z włosami. Może to tylko ja nie czaję, bo do włosów się nigdy nie przywiązywałam. :) Pamiętam jak moja mama ze mną walczyła, żebym nie ścinała, potem, jak wróciłam do domu od fryzjera, to się popłakała i powiedziała, że mam wyjść i wrócić, jak ochłonie, a teraz to mi mówi, że mam nie zapuszczać, bo jak miałam długie, to wyglądałam myszowato. Filozofia mojej mamy.
    Ale wracając... Mimo wszystko gest spoko. Kojarzy mi się to trochę z tymi kobietami chorymi na raka, z którymi wszyscy ojcowie, mężowie i wujkowie solidarnie golą głowy. (Ja i moje skojarzenia :D).
    Ren jest taki nieprzenikniony i ponury, jak ten pusty grobowiec. ;) Albo dobrze gra...
    Ogólnie rzecz biorąc wpis oceniam na plus, pozytywnie i spokojnie. :)
    Było trochę depresyjnych przemyśleń, ale całościowo jest spoko.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo mocno przywiązana, bo teraz zapuszczam :D

      Mama wymiata :)
      JAK TEN PUSTY GROBOWIEC <3

      Usuń
    2. "Pusty grobowiec" to był cytat z mojego Davida akurat. :)

      " - Jesteś ponury jak... Jak pusty grobowiec!
      - Dlaczego pusty?
      - Bo tak! I nie przerywaj mi!"

      :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. To "albo dobrze gra" zabrzmiało strasznie. Mam nadzieję, że chodziło o to, że jest "twardy", a nie że kochany (ale udaje).

      Usuń
  8. Zapraszam na nowy wpis. :)
    http://believe-in-something.blog.pl/

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytam i próbuję naskrobać sensowny komentarz ;)

      Usuń
  9. Spłakałam się. Nie wiem w którym momencie, po prostu nagle zorientowałam się, że mam całą twarz mokrą.
    Jesteś wielka Kuno ♡
    #teamKot

    ~Allozaur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Allozusiu, ciebie też tulam ;) i też mam nadzieję, że to łzy szczęścia <3

      kocham :)

      Usuń
    2. niestety, raczej łzy smutku i ubolewanoa nad biednym Kocurkiem :, ( chętnie przeczytałabym tą historię z punktu widzenia Rena. Wcześniej go nie lubiłam, potem go akceptowałam, ale teraz go kocham. Za to że jest taki dobry dla Kota i że pogodził się z Kaienem. Dobrze chłopaki, oby tak dalej!
      Teraz mi przyszlo do głowy że jakbyś zorganizowała jakieś spotkanie z fanami twojego bloga albo cuś to bym ci kupiła wielkiego pluszowego królika bo mi sie kojarzysz z królikiem ♥ i nie chodzi o przyslowiowe ruchanie sie jak kroliki xD

      Usuń
    3. Z królikiem? No popatrz :D A Babi mówiła, że z kundlem :D tak dumnie brzmi, nie? :D
      Kurczę, aż nie wiem, co napisać, żeby nie dać spojlera. Wiem, że będziesz ubolewać nad Kiciusiem, ale zapewniam cię, że Ren się o niego zatroszczy.
      I cieszę się, że jednak polubiłaś Rena : >

      Usuń
    4. Oj tam oj tam... kundelki są urocze i spoko ♥ (ja jestem znana jako *tadadadadada* gołąb!)

      No ja mam nadzieję że się zatroszczy! Ale i tak mam ochotę wytulić Kota i Lucyfera (no i Pierdzioszka) (>^-^)>

      Usuń
    5. GOŁĄB <3 ale gołębie są fajne :3
      Możesz tulić Kota :) i kotka. kotków.

      mam nadzieję, że to, co zrobi Ren, przypadnie ci do gustu i polubisz go jeszcze bardziej!

      Usuń
    6. Ja tam sie boje i brzydze gołębi. XD tak wiem ze glupie ale one sa po prostu obrzydliwe i i przerazajace... tak samo jak biedronki motyle i reszta ptactwa... paskudztwa!

      Mowisz o tym tak jakby to co zrobi Ren mialo byc... no nawet nie wiem xD myslalam ze to bedzie jakis zwykly romantyczny gest tylko po prostu w wiekszej wersji :D no ale nie spoileruj, poczekam :3
      :)

      Usuń
    7. Allozaurze, historia moich relacji z Renem jest dokładnie taka sama :D.

      Usuń
    8. Motyli nie lubisz? Biedronkiiii....

      No mówię, że będzie coś fajnego :d
      Ale nie spojleruję.

      Usuń
    9. Już nie mogę się dczekać! ^^

      Babi- :D

      ~Allozaur

      Usuń
  10. Witam cieplutko ^^
    Teraz mogę pisać jedynie tutaj, bo telefon w naprawię, więc nie odezwę się pewnie przez najbliższy tydzień. Jednak skomentować musiałam, skoro ostatnio napisałaś, Kuno, że uwielbiasz moje komentarze. Także, jak zwykle zaczynam pisać późno, bo wtedy człowiek ma najwięcej przemyśleń. Godzina pierwsza dwanaście, a ja zaczynam. No to lecimy.

    Najpierw wstęp co do Kota. Wspominałaś, gdzieś chyba pod moim ostatnim komentarzem, że Kot będzie cierpiał na zespół stresu pourazowego. Więc mądra ja, od razu ogarnęła ze trzy strony w internecie i zaczęła o tym czytać. I cóż, masz naprawdę szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o objawy. Aż zaczęłam się trochę obawiać tego, co wymyślisz. Jak o tym czytałam, to przypomniał mi się nawet fragment z jednej książki, gdzie mężczyzna pomagał w szukaniu ciał, po katastrofie World Trade Center, a później, właśnie po tym wydarzeniu, miał PTSD. Wszyscy myśleli, że wszystko z nim w porządku, bo udawał, że tak było, a któregoś dnia, rozwalił wszystko w mieszkaniu i siedział na podłodze z pistoletem w ręce. Tak, więc no... Ren, pilnuj Kotka!

    A teraz od początku.

    Kaien. Kochane słoneczko i najlepszy przyjaciel ever. Jestem z niego cholernie dumna. Poważnie, uwielbiam tego człowieka, całym swoim serduszkiem. Awansowałby w moim rankingu jeszcze bardziej, gdyby nie fakt, że już jest na drugim miejscu, zaraz za Kotem <3
    Dla Rena też wielki szacun, że się tak dobrze wszystkim zajął. Miał naprawdę urwanie głowy, do tego przybiła go sprawa z Kotem, a mimo to pokazał, że ma jaja i łeb na karku.

    „Mieliśmy jechać do niego jutro. Chciałem go zobaczyć. Najchętniej zabrałbym go do siebie i tulił, tulił, tulił.” - Jakie to urocze. Kaien zawsze opiekował się Kotem, jak to na starszego brata przystało, więc wcale się nie dziwię, że tak pomyślał <3

    A co do tego młodego chujka... Mam mieszane uczucia. Wydawał się najbardziej nieszkodliwy z tej trójcy. A skoro był kuzynem Patricka, to podejrzewam, że ten zaproponował mu łatwą kasę za pomoc, i młody się zgodził. Raczej nie spodziewał takiego obrotu spraw. No cóż, bywa.

    Za nim zacznę dalej cytować, to w ogóle... Wszyscy pisali, że ten rozdział był kochany i tak dalej. Bezapelacyjnie miał w sobie wiele uroczych i słodkich momentów, ale ja, już za pierwszym razem jak czytałam, odniosłam wrażenie, że jest strasznie smutny. Trochę jak takie... ciasto. Głupie porównanie, ale chyba przejdzie. Na zewnątrz oblane lukrem, w dodatku takim różowym, więc wiadomo, cukier w ustach. Ale wewnątrz nędza i rozpacz. Więc niby prezentuje się ładnie, ale jeśli spojrzeć głębiej, to tego piękna nie ma. Możliwe, że niepotrzebnie drążę i wymyślam sobie dodatkowe problemy, o których nawet nie pomyślałaś, ale jest pierwsza trzydzieści cztery, więc mam prawo doszukiwać się tu wszystkiego :D

    "Otworzył Ren. Był trochę blady i miał sińce pod oczami. Pewnie też przejmował się jak cholera.” - Właśnie o tym wcześniej mówiłam. Nie mówię, że Ren się nie przejmował. Po prostu mam wrażenie, że przyczyną tego, że nie spał, nie jest stres, a raczej zachowanie Kota, którego na pierwszy rzut oka nie widać. Bo skoro się uśmiecha, to wydaje się być wszystko dobrze, a od środka niemal go zjada. Jeszcze nie wiemy, jak się zachowywał, kiedy był sam w domu czy też tylko z Renem. Kaien go takiego nie widział. A sam Ren wspominał, że on tylko udaje, że jest w porządku. Poza tym te koszmary. Kot nie chce spać, bo się boi. Co nie zmienia faktu, że po dwóch nieprzespanych nocach, człowiek zasypia na stojąco. Więc prawdopodobnie jeśli przysnął, to śniły mu się same straszne i okropne rzeczy. Może budził się z płaczem? Krzyczał przez sen? Zmoczył łóżko? Kto wie. Domyślam się tylko, że Ren naprawdę nie ma lekko i ma więcej problemów, niż Kaien myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "- Jest bardzo źle?
      - Nie chce brać leków.
      - To znaczy? - wtrąciłeś, a ja zauważyłem, że Ren był nerwowy.
      - Na uspokojenie.” - To bardzo źle, że Kot nie chce brać leków, bo powinien. Jednak bardziej zastanawia mnie ten fragment, w którym Kaien zauważa, że Ren jest nerwowy. Niestety kompletnie nie wiem co to może oznaczać i czy coś w ogóle oznacza. Choć może jest nerwowy z niewyspania, albo sam z siebie?

      „- No. Trochę płaczę w poduchę, ale Ren mnie pociesza” - Szczerze mówiąc, chciałabym, żeby to było tylko tyle, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć.

      „Wyglądał słabiutko. Chudy, blady, wszędzie miał sińce, na twarzy zadrapania. I ta rozwalona warga.” - Taki trochę obraz nędzy i rozpaczy. Bardzo biedna Kić <3

      A. I sama zdaję sobie sprawę, że Kaien nikomu śmierci nie życzył, ale naprawdę mu się wcale nie dziwę, że tak pomyślał. W końcu oni skrzywdzili jego Kota, więc im się zdecydowanie należało, choć sama nikomu śmierci bym nie życzyła. Niemniej teraz powołam się na to, że to jednak opowiadanie, więc dobrze im tak.

      „- Bardzo cię boli? - spytałem, a on wziął korkociąg i wino.
      - Trochę.
      - Kotku, ja to zrobię - powiedział Ren i zabrał mu butelkę.” - Ren teraz tak we wszystkim Kota wyręcza czy po prostu wiedział, że ten jest na tyle osłabiony, że mógłby mieć z tym problem?

      „Pocieszyć, przytulić, wycałować i pomóc.” - Awww <33

      „Miał Rena. Chyba po raz pierwszy zrozumiałem, że Kot należy do niego. To jego facet. Zadba o niego. Był naprawdę w porządku.” - Takie trochę oficjalne zakończenie odwiecznego sporu. Teraz, prócz zwykłego, kochane droczenia się, wszystko powinno być między nimi w porządku. Mnie to osobiście cieszy, choć jak się jeszcze dzisiaj zarzekałam, dalej nie jestem za czworokątem, choć pewnie jak już kiedyś w przyszłości przyjdzie Ci go napisać, to go przeczytam i pewnie będę się jarać, ignorując zazdrość :D

      „Wczoraj Ki-Ki trafił do szpitala, bo miał atak paniki. Przedawkował.” - Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi, ale nie spodziewałam się, że tak szybko. To mnie raczej porządnie zaskoczyło, ale cieszę się, że postanowił się leczyć. Nie wiem czemu, ale ja nawet lubiłam Ki-Kiego. Był w porządku. Wydawał mi się takim drugim słodziakiem w zespole. Bo oczywiście Kot był kochaną maskotką zespołu. No ale dla mnie Ki-Ki nie był nigdy tym mięśniaka. No i z uzależnieniem ciężko sobie poradzić. Zresztą wydaje mi się, że on ma większy problem, niż Kot na dawniej. A skoro Kotka wtedy bardzo żałowałam, to Ki-Kiego teraz też będę żałować.

      Senju. Z Senju jestem cholernie dumna. To ja głośno trąbiłam, że przy śmierci mamy Kaiena był bezużyteczny, mimo że wiedziałam, że to wina jego choroby. Ale to dlatego, że mnie wtedy denerwował. Znaczy było mi go strasznie żal i wiedziałam, że to wszystko wina hipo, ale i tak... No nieważne. Teraz wszystko nadrobił, bo był facetem na medal. Naprawdę. Tego po Tobie oczekiwałam! Jeszcze nie zrobił tego czegoś fajnego, a ja i tak już jestem dumna ^^

      No i Senju znowu maluje! Długo na to czekałam i cieszę się razem z Kaienem. Do tego Pierdzioszek na deser <3

      No i teraz najbardziej kochany moment opowiadania. Grupowe strzyżenie <33
      Wcale się nie dziwę, że Saki była z nim dumna. Sama byłam cholernie dumna. Kaien to jednak ma pomysły. Naprawdę jak chce, to potrafi być zajebisty. A to, że Dan się zgodził, jakoś mnie nie zdziwiło. Od początku uważałam, że jest w porządku. Tylko Babi ma rację, że ma kij w dupie. Jednak ktoś w zespole musi być poważny, no i padło na niego. I mimo że zdarzyło mu się być złośliwym i czasem niemiłym dla Kota, to odpokutował wszystko. Zwłaszcza z ta mangą. Ciekawe kogo wypytywał o to, co Kot czyta :D
      Tulku oczywiście też genialny, ale on ja zawsze. Nie da się go nie lubić.

      Usuń
    2. A jeśli chodzi o ten fragment z włosami, co Kaien pyta o zdanie Senju, to był zabawny. Niby może się to wydawać głupie, bo to tylko włosy, ale każdy raczej lubi mieć świadomość, że podoba się swojej drugiej połówce. Na przykład Kot nie byłby zadowolony, gdyby Ren ściął włosy i może Senju też by nie był? Oczywiście nie jest głupi i powiedział, że nie ma nic przeciwko, ale ta niepewność Kaiena była nawet urocza. Tak na swój sposób.

      Poza tym mam wrażenie, że te włosy będą im pasować. Tulku od zawsze był na krótko, więc to mu najbardziej pasuje. Na początku Dana i Ki-Kiego, wyobrażałam sobie z krótkimi włosami, więc teraz nie mam problemu, żeby sobie ich wyobrazić. Kaien na pewno wygląda zajebiście seksownie, a Kot zajebiście uroczo. Teraz pewnie ma takie krótkie włoski do czochrania, więc na pewno wygląda rozkosznie i pociesznie, jak to czasem stwierdza Kaien :D

      „- Kocie, to tylko włosy - powiedział Dan. - Mam dla ciebie najnowszą część twojej mangi.
      - Co? - Kot aż zamrugał, bo chyba nie spodziewał się tego po Danie.
      Może ślub tak na niego wpłynął? Nie. Przecież nie kochał Any. Ale niedługo będzie tatusiem.” - Tu chodzi o bycie tatusiem czy wymyśliłaś coś innego?

      „- Hej, Kot, wpadliśmy podtrzymać cię na duchu - uśmiechnął się Tulku. - Mam najnowsze porno z tym aktorem, którego lubisz.” - Kochany, poczciwy Tulku. Facet wie, co dobre. I nie wiem czy żartował z tym aktorem, ale jeśli mówił prawdę, to naprawdę jest zajebisty. A do tego świetny słuchacz.

      No i oczywiście biedny Ki-Ki. Mnie tam strasznie go szkoda <3

      „Matko, naprawdę was popierdoliło. Kaien, miałeś takie fajne włosy.
      - Kotku, dla ciebie zrobię wszystko - wyszczerzyłem się.” - Jaki kochany głupek <33

      „Chyba był wzruszony, ale dał radę. Nie pobeczał się.” - Ja bym się na pewno pobeczała. W sumie myślałam, że Kot też, ale jednak twarda bestia i przy kumplach nie :D

      „#teamKot

      #toTylkoWłosy
      #krótkieJestSexy” - Też jestem #teamKot, ale włosów nie zetnę, bo zapuszczam. Niemniej i tak go kocham <3
      I teraz fragment, który mnie najbardziej zaskoczył, a jednocześnie dał najwięcej do myślenia.
      „Gdy wszyscy poszli do pokoju, polazłem za Renem do kuchni.
      - Trzyma się jakoś? - spytałem, siadając przy stole.
      - Nie bardzo.” - No bo Kot przy gościach, cały czas udaje tego normalnego Kota, nawet jeśli świat mu się zawalił, a psychika legła w guzach. I to było takie prawdziwe. No i sprowadziło mnie na ziemię. Przez chwilę też myślałam, nawet się zdziwiłam, że tak wszystko dobrze się układa, a tu wychodzi na to, że nic nie jest dobrze. I tylko Ren o tym wie, bo jest z Kotem cały czas i wie, jak to z nim naprawdę jest. Trzymaj się Ren, licze na ciebie, no i na pewno dasz radę!

      „- Nic. On boi się zasypiać - powiedział i spojrzał mi w oczy.
      Miałem wrażenie, że patrzy mi prosto w duszę.
      - Ma koszmary?
      - Tak.
      - Wiedziałem.
      - Kaien, on nie da rady. Musi pójść na terapię. Na pewno ma zespół stresu pourazowego.” - A tu tak bardzo widać bezradność Rena. Facet pewnie staje na głowie, a to nic nie daje, więc tak trochę, oparcia szukał w Kaienie. W końcu mu porównywalnie mocno, zależy na Kocie. No i nawet mam wrażenie, że jeśli nie Renowi, to właśnie Kaienowi, Kot by się zwierzył. Może nawet bardziej Kaienowi? Sama nie wiem, ale to mnie strasznie ciekawi. No i czy w ogóle się zwierzy, a jeśli tak, to komu. Wolałabym, żeby to nie był nikt obcy, już na terapii... No i chciałabym, żeby przynajmniej Kaien i Ren wiedzieli, co tak naprawdę Kotu stało się w tamtym magazynie.

      Mama Kota! W sumie nie wpadłam na to, że przyjedzie wraz z Ameryki. Ale wychodzi na to, że naprawdę jest kochana i widać, jak bardzo kocha swoje dziecko. Jeszcze nic nie powiedziała, a i tak już ją uwielbiam <33
      No i Ren pozna teściową :D

      „#teamKot

      Ten młotek chyba się poryczy. Rozczuli się i będzie beczeć.” - A kto by nie beczał, po czymś takim?

      Usuń
    3. Obraz Senju mnie ciekawi. Mówił, że chciał namalować Kaiena, ale mam wrażenie, że ma to związek z tą zajebistą rzeczą, którą zrobi dla Kota. A może nie?

      Boże, to Kić mnie rozwala. Jest takie kochane <33

      02:25 – a ja muszę wstać o siódmej, bo jadę do Rzeszowa...

      „Nawet gdy zostaliśmy na chwilę sami, nie przestawał się uśmiechać.” - Matko, to też jest tak bardzo smutne. Wyobrażam sobie uśmiechniętego Kotka, któremu serduszko pękło na drobne kawałki, no a znowu w głowie wir myśli, jeden wielki Meksyk. Biedactwo <3

      „Może nie miał siły. Udawał, że jest twardy. To źle, bo kiedyś wybuchnie.” - Boję się tego, ale jednocześnie na to czekam. Jestem bardzo ciekawa, co by to było, jakby to wyglądało, jak oddałabyś myśli i emocje. A że nic gorszego już Kota nie spotka, to przełknę już wszystko ^^

      „- Kocie, powinieneś pójść na terapię, bo zwariujesz - zacząłem delikatnie.” - To mnie trochę rozwaliło. Z tym „delikatnie”. Może gdyby darował sobie fragment ze zwariowaniem, to wyszłoby bardziej subtelnie i delikatnie :D

      I znowu zagwozdka, i milion pytań:
      „- Wiem, ale nie jestem jeszcze gotowy. Kaien?
      - Co?
      - Nie chcę sprzedawać naszego mieszkania.” - Czemu? O co tu chodzi? Ja też nie chciałam, żeby go sprzedawali, ale skąd Kotu się to nagle wzięło? Wyjaśnisz to w notce Kota czy może to tak sobie i nigdy już nie wrócą do tego tematu? A może coś planujesz z tym mieszkaniem? Ostatni raz jak tam byli, to się kochali. Więc już sama nie wiem, co tym razem wymyślisz. Matko. Z tym chyba nic nie wymyślę.

      „Był trochę nerwowy i niespokojny. Zlękniony. Blady. Nie mogłem sobie wyobrazić, co musiał przeżywać.” - Jak to czytam, to znowu mi się serduszko kraja. Bidulek <3

      No i na koniec coś przyjemniejszego. Kochanie się przed spaniem. To było takie słodkie, uspokajające i lekko melancholijne. Ale strasznie fajne. Tak po tym całym smutku i wszystkich emocjach, na koniec czytelnik dostał dawkę spokoju. Strasznie mi się podobało.
      Poza tym nie uważam, że Kaien zaniedbał Senju. Znaczy niby mu się tak wydaje, no ale przecież nie musi mu poświęcać 100% swojej uwagi. Nawet to było takie normalne. Stało się coś strasznego, co odciągnęło jego myśli trochę w innym kierunku, ale właśnie było widać, że mimo to, nie zaniedbał Senju.

      I cóż, to by było na tyle. Chyba. Pewnie o czymś zapomniałam, jak zwykle, ale trudno.
      Gdyby ktoś miał do mnie sprawę, to tylko tutaj, bo nigdzie indziej mnie nie ma.
      Nastukałam 2328 słów jak na razie i 13595 znaków. Nawet już więcej. Także pewnie sporo teksu wyjdzie. Ale to nic. Przecież Ty Kuno lubisz długie, nie? :D

      W takim razie pozdrawiam, życzę dużo we(ł)ny, czekam na Senju, jeszcze bardziej na Kota, ale to później, no i w ogóle uwielbiam Cię <3

      ~Lovely

      Usuń
    4. Dla mnie też ta notka była smutna z kilkoma uroczymi wstawkami...
      Myślę, że Kot nie chciał sprzedawać mieszkania, bo dobrze mu się kojarzyło. Wiele pięknych wspomnień. W sumie nie zdziwiłabym się gdybyKot wolał przenieść się na jakiś czas do starego mieszkania. No bo został porwany w mieszkaniu Rena, to chyba ma na niego jakiś wpływ, skoro po tym koszmarze wrócił w to miejsce. Na mnie by miało.
      Biedny Kotek :'(
      ~to ja, Allozaur. Musiałam stworzyć nowe konto, zaraz ogarnę avatar

      Usuń
    5. Aaaawwww nocny komentarz Lov. <3

      Masz rację, to pole do popisu brzmi niepokojąco. Ren będzie musiał jeszcze bardziej spiąć poślady!
      Prawdopodobnie kiedyś (może Kotek podsłucha rozmowę Rena z Yukim?) wyjaśnię, czemu młody pomagał Yuto.

      Kot oczywiście kłamie, bo wcale nie jest „nieźle”.
      DZIĘKUJĘ, kochanie, że rozumiesz Kaiena z tym nieżyczeniem śmierci.
      Ren wie dużo więcej niż Kaien.
      Kochana zazdrośnico <3
      Tak, Ki-Kuś ma poważniejszy problem z narkotykami niż kiedyś miał Kot.
      Aaawwww kochasz Senju <3
      Tak, Kotek wygląda uroczo i rozkosznie w „nowych” włosach, a Kaien seksownie :D Saki mówiła, że jest ciachem :D

      Nie powiem, o co chodzi z Danem :D
      Wiem, że zaspojleruję, ale to nie będzie nikt obcy, komu zwierzy się Kot. Czyli nie na terapii.
      Ja już wiem, jak będzie wyglądać scena, w której Kot zacznie się zwierzać, co go spotkało :>>

      To Kaien ma wyrzuty sumienia, że nie poświęca całej uwagi Kaczuszce ;)

      TAK, Lovluś, ja lubię długie <3

      Też cię kocham!!! <3

      Dziękuję za piękny komentarz!

      Usuń
    6. Allozuś <3 masz konto!!!

      Usuń
    7. Yep! Po całonocnej walce z Google+, stwierdziłam, że się poddaje i założyłam nowe xD
      Tak czy inaczej psychopatyczny doktor Allozaur wraz ze swoją armią pierzastych mrówkojadów jest gotowy podbijać internety i niszczyć biedronki!!! :3

      Usuń
    8. Przykro mi Babi... Od czasu kiedy 37 i pół biedroni znalazło się za roletami w moim pokoju nie ma dla nich miejsca w moim sercu. To są potwory w owadziej skórze

      Usuń
    9. 37 i pół? o.O
      Też bym poległa. Serio.

      Allozuś <3

      Usuń
    10. U mnie kiedyś było bardzo dużo <3
      Ej, jest taka książka, "Wiek cudów" chyba i tam na stadionie wylądowało chyba około miliard biedronek jednocześnie i było tam o tym, że nawet coś pięknego w takich ilościach jest przerażające.

      Ale 37 bym jeszcze przygarnęła.

      Usuń
    11. Boże liściasty.... okej, od teraz mam wstręt do stadionów na najblizsze kilka miesiecy xD
      Spierałabym się czy biedronki są piękne :) patrzyłyscie im kiedys w oczy? Mnie az dreszcze przechodza xD

      Usuń
    12. Ja nie patrzyłam :D I raczej nie będę.
      O, widzę awatarek : >

      Usuń
    13. Spoko, Allozaurze, to się stało w wyniku zwolnienia obrotów ziemi, więc nam nie grozi :D.

      Ja kocham biedronki. Motyle są obrzydliwe.

      Usuń
    14. Też nienawidzę biedronek. Łażą u mnie po oknie w ilości niezliczonej, włażą przez szczeliny, wplątują się we włosy, stukają w szklany żyrandol. Brr...

      ~Arco Iris

      Usuń
    15. Ale że jak? Motyle obrzydliwe?

      Usuń
    16. Zgadzam się! Są jakieś takie... narwane? Trzepią się wte i wewte i ogólnie jeden wielki haos.

      Arco Iris- brr... aż mnie dreszcz przeszedł. Współczuję z całego serduszka. Popróbuj jakiś sprejów na owady.

      Avatarek własnoręcznie naskrobany! Boże jaka ja jestem utalentowana!

      Usuń
    17. Okej... nie mam pojęcia co się stało... znowu będe musiała zmieniać konto?
      ~tu Allozaur (i to wyżej też ja)

      Usuń
    18. Tak, mają ohydne nogi, jakby oderwać motylowi skrzydła to zostaje brzydki, włochaty robal.

      Allozaurze #podziw <3.

      Usuń
    19. Podziw??? xD
      Wczoraj miałam piekło. Wyobraź sobie zasypiać z myślą, że do pokoju wleciała ćma. Wielka, włochata, ogromna, brązowa, włochata, gigantyczna, z obrzydliwymi czułkami. Nie możesz jej znależć, ale wiesz, że nie wyleciała, a jest 3 w nocy i zasypiasz na stojąco. Horror....
      Znalazłam ją rano. Na mojej kołdrze. Dostałam psychozy :D
      (nowe chibi i gify ^^ :3)

      ~Allozaur

      Usuń
    20. nom, nowe chibi :3
      Ja nie lubię ciem. Tzn. nie boję się ich, ale wieczorem zawsze jakaś jedna menda wleci i muszę z nią walczyć.
      a jeszcze mam taką fajną lampę z papieru ryżowego i ZAWSZE tam wleci jakaś ćma :( i tak się miota głośno, póki nie zgaszę światła.
      Ale komarów też nie znoszę.

      A raz, już późnym wieczorem, w sumie to w nocy, położyłam się spać i czuję TRACH coś mi spadło na twarz.
      PAJĄK :D

      Usuń
    21. Też nienawidzę ogromnych włochatych ciem, są obrzydliwe.
      A czasem jest tak, że wydaje ci się, że masz w lampie co najmniej słonia (po cieniach na ścianie), a tam komar mały :D.

      Wolę komary niż ćmy i pająki, chociaż pająków się nie boję.

      Usuń
    22. Ja akurat pająki toleruje :) wydają się inteligentne w porównaniu do wszelakich owadów :D
      Babi, o co chodzi? Czytałam twojego bloga (nawet próbowałam napisać komentarz bo jest świetny, ale średnio wychodziło...) i nagle mnie wywaliło. Nie pokazuje mi się żaden komunikat, ale nie mogę wejść, a został mi tylko jeden wpis! D: Masz pojęcie o co chodzi? A może znowu internet mnie nienawidzi...xD

      Usuń
    23. Alluś, ty masz znowu normalne konto :D
      U Babi już wszystko działa.

      Usuń
  11. aaaaaaaa!!!!!!!!!! dziękuję!!!!!!!!!! :D <3 <3 <3
    za życzenia i za Marchewki! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wypociłam posta! Jeeej. #bezczelnareklama

    Łaskawie, nie każę wam czytać o 2 w nocy, możecie wstać o 4 i przeczytać :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaskawie :D przeczytane, skomentowane :D

      Usuń
  14. Czy tylko ja (przynajmniej teraz) nie mogę wejść na bloga Babiszona?
    Myślałam, że to wina smartfona, więc uruchomiłam komputer i dalej dupa...
    Co ona z nim popierdzieliła, że jak wpisuję adres, to mnie wywala do logowania na gmail, a jak się testowo zalogowałam na dawne, klasowe konto to mi wyskoczyło "Odmowa uprawnień. Ten blog jest otwarty tylko dla zaproszonych czytelników"?
    No chyba, że to nie jej wina, to zwracam honor....

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba jej nakopać do dupy!

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Ona zmieniała wygląd, dodawała ramkę, więc był chwilowo niedostępny ;) teraz już wszystko działa.

      Usuń
    3. Moja, ale nie martwcie się, nie zaprosiłam nikogo :D. Po prostu miałam coś więcej zmieniać, ale zmieniłam tylko ramkę.
      Jak czasem coś takiego się wyświetli to nie znaczy, że kogoś nie lubię, tylko coś grzebię w ustawieniach i chcę ukryć pierdolnik ;)

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża