piątek, 8 kwietnia 2016

Prowokacja

KittyKot.doc

Miałem przerąbane. Kaien nakrył mnie z Renem i zaczął się nabijać. Nie dawał mi żyć. Ciągle robił aluzje i łapał za słówka. Na początku udawałem, że mi to zwisa, ale tak naprawdę miałem ochotę mu przywalić. Wiedziałem, że mnie prowokował. W sumie mało mnie to obchodziło, ale nie chciałem, żeby robił to przy chłopakach.
Dan zaczął się domyślać. Na pewno. Tulku badał teren, ale kulturalnie się zmyłem. Niech Kaien im wyjaśnia. Ten głupek wkurzał mnie jak cholera. Co z tego, że nas przyłapał? Przecież to nic takiego. 
Ale i tak miał ubaw, a ja udawałem, że mnie to nie rusza.

Nie myślałem wtedy, że Kaien wpadnie do mieszkania. Jakoś nie przyszło mi to do głowy. Tamtego wieczoru byłem nakręcony, bo Ren powiedział, że spełnimy jedną z moich fantazji. Rozmawialiśmy o tym kilka dni wcześniej. Nie chciałem się narzucać, bo ciągle miał dużo roboty. Siedział do późna i ciągle pisał. Myślałem wtedy, że gdyby współpracował z Yuto, byłoby szybciej. Wkurzałem się i dołowałem, ale nienawidziłem tego gnojka. Nie i kropka. Nie chciałem, żeby pracował z Renem. Zresztą, Ren też powiedział, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Dobrze, że nie musieli pracować razem. Uwielbiałem go za to, że był po mojej stronie. Stanowczy, twardy i konkretny. Może chciał mnie podtrzymać na duchu. Nie chciałem myśleć, co mogło ich łączyć. Teraz to było nieważne.

Czasami miałem wrażenie, że Ren był zbyt stanowczy i nie liczył się z moim zdaniem. Może robił to nieświadomie. Nie miałem nic przeciwko, ba, nawet mi to odpowiadało, bo czasem byłem niezdecydowany i nie miałem pojęcia, jak się zachować. Śmieszyło mnie, że to Ren wiedział lepiej, czego potrzebuję. Może byłem zbyt miękki. Lubiłem mieć w nim oparcie. Rozumiałem, że to on był tym silnym i twardym w związku. Nigdy jednak nie zrobił nic wbrew mojej woli. Byłem pewien, że gdybym się na coś nie zgodził, uszanowałby to.
Czasami był zbyt władczy i lubił mnie kontrolować. Widziałem jednak, że walczy z tym uczuciem. Może nawet potrafił mną manipulować. Nie miałem mu tego za złe, póki nie próbował ograniczać mojej wolności. Mogłem się zgodzić na wiele i w sumie odpowiadało mi to. Zawsze wiedział, na ile może sobie pozwolić. Nie przekraczał granicy. Może w taki sposób mnie badał. Cóż, najważniejsze, że czułem się przy nim bezpieczny.
Leżeliśmy w łóżku i delikatnie się mizialiśmy, i wtedy Ren rozpoczął rozmowę:

- Kocie, kiedy kończysz nagrania?
- Za tydzień - obróciłem się do niego twarzą i wtuliłem w jego klatę.
- To świetnie. Może wezmę dwa tygodnie urlopu - pogładził mnie po włosach.
- No tak, musisz odpocząć.
- Muszę się wyspać - zaśmiał się. - No i chciałbym ci jakoś wynagrodzić tę posuchę.
- No co ty - zacząłem się rozpływać. - Nie chciałem cię rozpraszać.
- Pojedziemy gdzieś? - spytał i zaczął bawić się moimi włosami.
- Tak? Na przykład gdzie?
- Nie wiem, gdziekolwiek. Może wynajmijmy pokój w hotelu i zróbmy sobie orgie? - liznął mnie w szyję, a ja zacząłem się śmiać.
- Tego nie było na liście.
- Ale możemy dopisać. Chcę się trochę zabawić.
- W sumie masz rację. Ja też.
- Koteczku, wasze mieszkanie jest teraz wolne, prawda? - spytał nagle, a ja pomyślałem, że to świetny pomysł.
- No tak. A co? - udawałem debila.
- Możemy to fajnie rozegrać - przytulił mnie i zaczął się o mnie ocierać.
- Na przykład jak? - poczułem żar w kroczu i wyszczerzyłem się. - Skończyłeś już te artykuły?
- Tak, jutro zrobię ostatnie poprawki i będę miał spokój. To jak?
- Cieszę się.
- Unikasz odpowiedzi na pytanie - uśmiechnął się i zaczął miziać językiem moje ucho.
- No tak - westchnąłem i znowu się wyszczerzyłem. - Nie rób tak.
- Dlaczego? - teraz zaczął to robić specjalnie.
- Bo...
- Co "bo"?
- Bo mnie nakręcasz - westchnąłem i objąłem go udem. - Cholera jasna.
- To co robimy jutro?
- Już jutro? - zaśmiałem się i ugryzłem go lekko w sutek.
- Tak, po co czekać?
- W sumie masz rację. Jutro wcześniej kończymy nagrania.
- To świetnie. Co powiesz na odegranie scenki w waszym mieszkaniu? - liznął mnie w ucho, a ja znowu zacząłem się śmiać.
- Jakiej scenki?
- A jaką byś chciał? - zaczął zaciskać palce na moich sutkach.
- Mmhhh, nie wiem.
- Pomyśl.
- Nie potrafię teraz myśleć. Mam zaćmiony umysł.
- Spróbuj, Kotku. Obiecałem ci to.
- Gwałt - powiedziałem bez namysłu i poczułem dreszcze, bo Ren zaczął masować mój członek.

Byłem w bokserkach, ale to było bez znaczenia. Materiał zrobił się wilgotny od preejakulatu. Dawno byłem twardy i napalony. Takie rozmowy strasznie mnie nakręcały. Wiem, że robił to specjalnie. Ostatnio był skupiony na pracy, więc nie chciałem go męczyć.
- W porządku - od razu się zgodził, a ja wcale nie byłem zdziwiony.
W sumie to myślałem tylko o tym, jak to rozegramy? Bo gwałt chyba powinien być spontaniczny, nie?
- O której kończysz nagrania?
- O siedemnastej - szepnąłem i zacisnąłem zęby, bo odwrócił mnie do siebie plecami i zaczął ocierać się biodrami o mój tyłek.
- Więc o osiemnastej wezmę cię siłą - poczułem ciepły oddech na karku i zadrżałem.
- Przestań mnie kusić - jęknąłem i poruszyłem biodrami.
- Dobra, wybacz - zaśmiał się i odsunął.
- No nie, teraz chcę się bzykać - zamruczałem i obróciłem się do niego twarzą.
- Mieliśmy iść spać.
- Jasne, jest twardy jak cholera. Twój też - dotknąłem dłonią jego krocza i uśmiechnąłem się zwycięsko.
- Oj, Kocie, i kto tu kogo kusi? - Ren chciał się podnieść, ale powaliłem go na plecy i usiadłem na nim okrakiem. - Serio, jestem padnięty. Muszę się wyspać.
- Ale stanął ci - oblizałem wargi i zerknąłem na jego bokserki.
- Normalna zdrowa reakcja - roześmiał się  i zaczął gładzić moje uda.
- Sam wszystko zrobię - powiedziałem i uśmiechnąłem się dwuznacznie.
- Ale jesteś uparty.
- Wiem - zsunąłem mu bokserki, a on wyciągnął rękę i zapalił nocną lampę.
- Kocie, naprawdę nie zajmę się dzisiaj tobą - powiedział. robiąc poważną minę.
- To nieważne. Rozpaliłeś mnie i teraz chcę się bzykać.
- Ale...
- Jak nie chcesz, to mnie odepchnij - pochyliłem się nad nim i liznąłem jego dolną wargę.
- Jesteś bezczelny - pocałował mnie, a ja odwzajemniłem jak szalony.

Musiałem się rozładować. Bokserki wylądowały na podłodze. Zaczęliśmy ocierać się penisami, a ja ciągle go całowałem. Nie mogłem oderwać się od jego ust. Powiedział, że nie zajmie się mną, więc ja to zrobię. Zajmę się nim.
Poczułem, jak Ren bierze nasze członki w dłoń i zaczyna pieścić. Nie musiałem nic robić, ale palce i tak powędrowały między pośladki. Pochyliłem się nieco, żeby mieć lepszy dostęp do dziurki, a Ren dalej pracował ręką. Chciałem, żeby mnie wypełnił. Musiałem poczuć go w środku. Palce to za mało. Podniecenie padło mi na mózg. Nie mogłem się kontrolować. Nie wziąłem nawet żelu, wystarczył sam preejakulat. Rozciągałem się i pieściłem, a Ren bez przerwy zajmował się naszymi penisami. Gdy palce wchodziły już z łatwością, wziąłem członek Rena w dłoń i powoli się na niego nasadziłem. Myślałem, że jakoś to skomentuje, ale tylko chwycił mnie za biodra i już nie puszczał. Normalnie samowolka. Uśmiechał się i prowokował mnie, a ja ujeżdżałem go jak szalony. Nie musiał nic robić. Sam go bzyknąłem. Gdy poczułem, że jestem bliski orgazmu, zamknąłem oczy i po prostu dałem się ponieść. Z głośnym jękiem wytrysnąłem mu na brzuch i klatę. Tak, to cudowne, błogie uczucie spełnienia. Kilka kropel spermy poleciało mu na twarz, ale miałem to gdzieś. Nie o to mi chodziło. Kiedyś go spytam. Może mi pozwoli. Dziwiłem się tylko, że strzeliłem tak daleko. Może byłem wyposzczony.
Spałem jak zabity.

* * * * *
W studiu dawałem z siebie wszystko, ale czułem się trochę rozkojarzony. Miałem wrażenie, że Kaien był zbyt sztywny. Powiedział, że poważnie podchodzi do prawy. Jasne. Nie mogłem przestać myśleć o dzisiejszym spotkaniu. Dałem rano Renowi klucze od mieszkania i zacząłem się nakręcać. Cholera, a powinienem myśleć tylko o nagraniach. Jeszcze kilka dni.
Gdy w końcu skończyliśmy, zadzwoniłem do Daikiego. Dan zaproponował, że nas podwiezie, ale odmówiłem. Miałem inne plany na wieczór. Wydawało mi się, że nieco spuścił z tonu. Może zaprzyjaźnią się z Kaienem. Czasami wpadał Senju, ale zwykle był spokojny i nie gadał za wiele. Może był rozmarzony, a może miał doła. Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi. Martwiłem się trochę.

Zamówiłem pizzę na wynos, spotkałem kilka fanek, a potem olałem dwóch dupków, którzy próbowali mnie sprowokować durnymi komentarzami. Tym się akurat nie przejmowałem. Kretyni są wszędzie. Wpadłem też do sklepu po wino i wdałem się we flirt ze słodką ekspedientką.
Potem podziękowałem Daikiemu i powiedziałem, że może jechać do domu, bo wrócę z Renem. Byłem na miejscu za dziesięć szósta. Rena chyba jeszcze nie było. Zdjąłem sandały i skierowałem się do kuchni. Wino to był dobry pomysł. Pizza też. Byłem głodny jak cholera. Zostawiłem wszystko na stole i wyszedłem z kuchni. Skierowałem się do swojego pokoju. Wyjdę sobie na balkon, zapalę i pomarzę o niebieskich migdałach. Nie mogłem się skupić. Ciągle myślałem o tym, kiedy przyjdzie Ren. Jak to rozegra?

A potem prawie dostałem zawału. Naprawdę. Omal nie wykorkowałem. Drzwi od pokoju Kaiena otworzyły się z trzaskiem i zanim zdążyłem się zorientować, poczułem, jak na moich ustach zaciska się silna dłoń. Spanikowałem i zacząłem się szarpać.
- Spokojnie, Kotku - usłyszałem głos Rena i zamarłem.
Więc to już? Cholera! Prawie dostałem zawału! Nie mogłem się uspokoić. Boże, debil ze mnie. Przecież mogłem się tego spodziewać. Starałem się uspokoić, ale serce dalej biło jak oszalałe. Dosłownie czułem wyrzut adrenaliny. Byłem podniecony i gotowy do walki. Nie mogłem myśleć logicznie. Przez chwilę próbowałem się wyrwać, ale Ren pchnął mnie na podłogę i załamał mi ręce. Znowu zacząłem się szarpać, ale był brutalny. Usiadł na mnie, a potem przycisnął moją głowę do podłogi. Syknąłem i zacząłem kląć. Nie mogłem się uspokoić. Cholera, przecież mnie nie skrzywdzi, więc czemu się tak nakręcam?
Nie rozumiałem tego.

- Zdaje się, że chciałeś gwałtu - szepnął, łaskocząc mi szyję oddechem, a ja zacisnąłem wargi i poczułem szalone pulsowanie w skroniach.
Zaczął ściągać ze mnie ubrania, ale nie chciałem się poddawać. Nie podobało mi się to, że był brutalny i nieczuły. Bałem się spojrzeć mu w oczy. Sprzeciwiałem się, odpychałem go i błagałem, żeby mnie puścił, ale nie słuchał. Leżałem na brzuchu, całkowicie bezbronny i skuty kajdankami. Musiałem się jakoś uspokoić. Po prostu mnie zaskoczył. No tak, przecież to miał być gwałt. Poczułem, jak przyciąga mnie za włosy, a potem wsuwa penisa do ust. Zacisnąłem powieki i spróbowałem się wyrwać, ale trzymał mnie tak mocno, że zaczęła mnie boleć skóra głowy.
- Tak, suko, obciągaj. Przecież lubisz ssać, w czym problem? - wysyczał, a ja zakrztusiłem się jego penisem. - Obciągaj, szmato. Lubisz być poniżany i gwałcony, prawda? - odciągnął mnie i szarpnął za włosy.

Jego spojrzenie mnie przerażało. Było surowe, władcze i bezwzględne. To nie było spojrzenie Rena. Poczułem chłód w środku i oblizałem nerwowo wargi. A on znowu zaczął pieprzyć mnie w usta. Robił to, czego najbardziej się bałem. Wbijał się po same gardło. Kaszlałem, krztusiłem się i miałem odruch wymiotny, ale był bezlitosny. Zabrakło mi tchu i poczułem, że kręci mi się w głowie. Miałem wrażenie, że za chwilę zwymiotuję. Ren odciągnął mnie za włosy i pchnął na podłogę. Wziąłem głęboki wdech i postarałem się uspokoić, ale słabo mi szło.

Nie wiem, w którym momencie zorientowałem się, że mam erekcję. Nie wiedziałem, kiedy to się stało. Poczułem tylko, jak przyciąga mnie za biodra i wbija się we mnie jednym, zdecydowanym ruchem. Na sucho. Krzyknąłem i zacząłem wyć. Bolało jak cholera. Ren poruszał się szybko i rytmicznie, a ja wrzeszczałem i błagałem, żeby przestał. To było tak cholernie dziwne, że byłem zmieszany. Nie wiedziałem, co się dzieje. Bolało jak diabli, ale członek był twardy jak cholera. Bałem się, że zacznę krwawić. Ren nie zwalniał. Gdy zacząłem płakać, poczułem jego dłoń na swoim członku. Łzy ściekały mi po policzkach, choć wcale tego nie chciałem. Po prostu byłem zaskoczony, przerażony i zmieszany. Nie wiedziałem, jak się zachowywać. Gdy odrobinę ochłonąłem, zacisnąłem pięści i postanowiłem skupić się na przyjemności.
Bo przecież jakaś była. Mimo bólu byłem nakręcony. Dopiero teraz zacząłem wczuwać się w rolę. Przecież Ren nigdy mnie nie skrzywdzi. Sam tego chciałem. To tylko gra.

Znowu zawyłem, bo wbił się we mnie mocniej i głębiej. Jezu, ja naprawdę jestem masochistą. Krzyczałem, ale to na niego nie działało. Nie wiedziałem nawet, czemu krzyczę. Przecież w każdej chwili mogłem użyć hasła bezpieczeństwa, ale nie byłem pewien, czy tego chcę. Rozdzierał mnie, poniżał i sprawiał ból, ale nie mogłem tego przerwać. Czułem chorą satysfakcję. Gwałcił mnie ostro i brutalnie, a ja płakałem i przeklinałem siebie za to, że jestem aż tak nienormalny. To nie był piękny, słodki, kontrolowany gwałt. Ren naprawdę sprawiał mi ból. Nie kusił, nie pytał o pozwolenie, nie flirtował i miał w dupie to, że ryczałem z bólu. Członek był nabrzmiały i gotowy do wytrysku. Póki nie użyję hasła bezpieczeństwa, nie przestanie.
Wczułem się jednak w rolę i nie mogłem tego przerwać. Tak, czerpałem z tego przyjemność. Gdy pierwszy szok minął, zrozumiałem, że sam zacząłem poruszać biodrami w rytm jego pchnięć.

- Widzę, szmato, że ci się podoba, co? - znowu przycisnął mi głowę do podłogi, a ja syknąłem z bólu.
- Nie, to nie tak! - wkurzyłem się, bo przecież nie o to chodziło.
- A jak? Przecież lubisz być szmacony. Uwielbiasz, gdy biorę cię siłą. Chcesz, żebym cię gwałcił do utraty tchu, prawda? - poczułem, jak wyjmuje ze mnie penisa i przewraca mnie na plecy.
- Nie, proszę cię, przestań - jęknąłem i zacisnąłem wargi, bo zacząłem się martwić o swój tyłek.
- No co ty. Ja się dopiero rozkręcam - uśmiechnął się drapieżnie. - Dupa cię boli, co?
- Proszę cię - zamknąłem oczy, żeby nie widzieć jego spojrzenia.
- To ci nie pomoże, ale świetnie wczuwasz się w rolę.
- Zamknij się - westchnąłem głośno, a Ren chwycił mnie za włosy i pociągnął do pokoju Kaiena.
- Widzę, że piesek zaczął pyskować - pchnął mnie na łóżko, a ja poczułem, jak mocno boli mnie tyłek.
- Ty draniu, pożałujesz tego - warknąłem i zacząłem się wyrywać. - Nie! Puszczaj! To boli!
- Ale gwałt musi boleć, prawda? - zacisnął rękę na mojej szyi.
- Wal się - spojrzałem mu twardo w oczy, a potem dostałem w twarz.
- Więc po ludzku się chyba nie da - westchnął i przyciągnął mnie za uda.
- Nie!

Boże, moja dupa! Rozerwie mnie. Cholera, Ren, przestań!
Ale zacisnąłem powieki i poczułem, jak znowu zaczyna mnie pieprzyć. Ból był mniejszy, ale i tak próbowałem się wyrwać. Gdy zaczął mi trzepać, zawyłem i odwróciłem głowę. Nie chciałem widzieć jego twarzy. Ren był obcy. Bezwzględny i brutalny. Na pewno będę miał siniaki. Do cholery, czemu byłem twardy i podniecony? Przecież mnie rżnął na sucho. To bolało. Kurwa, nie rozumiałem tego. Nie mogłem rozumieć. Nie byłem w stanie myśleć.
Nie cackał się ze mną. Doprowadził mnie do orgazmu, a gdy opadłem z sił, ciągle płacząc i śliniąc się jak głupi, wyjął ze mnie penisa i pogładził mnie po udach. Czułem, że tyłek mi krwawi. Wiedziałem. Cholera, pobrudzę łóżko Kaiena. Nie miałem pojęcia, jak się zachowywać. Przecież to tylko gra. Miałem wytrysk. Ren mnie zgwałcił. Czułem się okropnie. Nie tak to sobie wyobrażałem. Ale, do cholery, miałem orgazm! Kocie, jesteś stuknięty. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki wdech.
Tak, spokojnie.

- Żyjesz? - głos Rena był lekko chrypły i niski.
- Nie.
- Wszystko w porządku? - dotknął mojego ramienia, a ja spiąłem się i otworzyłem oczy.
- Nie wiem - szepnąłem szczerze.
- Chodź do mnie - przytulił mnie, a ja zacząłem ryczeć jak szalony.
Nie mogłem przestać płakać. Ren całował moją twarz, gładził po głowie, szeptał czułe słówka i z całych sił starał się mnie uspokoić, ale nie mogłem przestać. Trząsłem się. Wyryczałem cały niepokój i ból, a potem wtuliłem się w Rena mocniej i westchnąłem. Gdy się nieco uspokoiłem, objął moją twarz dłońmi i spojrzał mi w oczy. Znowu się zmieszałem. Cholera, do kurwy nędzy! Byłem jednym wielkim zmieszaniem! Kurwa mać! Był teraz taki czuły i słodki. Mój kochany Ren. Normalny i kochający.
Jezu...
Może ja śnię?
Nie, przecież to była gra. Chciałem być zerżnięty, to mam. Zanim zdążyłem wyciszyć te myśli, poczułem wargi Rena na swoich. Zmieszałem się, a potem zamknąłem oczy i pozwoliłem się całować. Robił to delikatnie i czule, a ja znowu zacząłem się rozklejać.
Kurwa mać!
Jestem miękki. Żałosny. Wyobrażałem sobie nie wiadomo co. Gwałt ma być bolesny i brutalny. Albo ja nie potrafię wyrażać swoich myśli.

- Kotku, wszystko gra? - Ren oderwał się od moich ust i pogładził mnie po włosach.
- Tak - uśmiechnąłem się lekko i pomyślałem, że ma cholernie cudowny kolor oczu.
- Powiedz mi, przecież widzę - nie odpuszczał, więc zacząłem bić się z myślami.
- Po prostu... Byłem trochę przerażony - wyszeptałem. - Myślałem, że... To znaczy, wiesz... rozumiesz, o co mi chodzi? - błagałem go spojrzeniem.
- Nie potrafię czytać w myślach, wybacz - zaśmiał się i znowu pocałował mnie w usta. - Powiedz, jak się czujesz.
- Zdziwiony. Jestem cholernie zmieszany, bo to był... taki normalny gwałt - wydusiłem to z siebie. - To znaczy, wiesz... Nie myślałem, że te emocje będą takie prawdziwe. I ta erekcja, kurczę - uśmiechnąłem się, żeby ukryć zażenowanie.
- Przecież wiedziałeś, że cię nie skrzywdzę. Zresztą, zawsze mogłeś użyć hasła bezpieczeństwa.
- Tak, wiem, ale... W pewnym sensie to było... - nie mogłem dobrać odpowiednich słów.
- Jakie? - uśmiechnął się ciepło.
- Nie wiem, Ren, zamknij się wreszcie! - wtuliłem się w niego i westchnąłem. - W pewnym sensie ten ból rozdzierania i gwałcenia mnie w dupę był podniecający - powiedziałem drżącym głosem i schowałem twarz w jego włosach. - Tak mi wstyd, że mówię takie rzeczy.
- No co ty, robiliśmy gorsze - roześmiał się i poczochrał mi włosy. - Ja myślę, że po prostu lubisz być uległy, więc mogłeś poczuć się bezbronny. No i jesteś masochistą.
- Nie jestem - powiedziałem cicho, ale sam nie byłem pewien, czy w to wierzę.
- Tak, tak, jasne.
- Serio.
- Bardzo cię bolało?
- Tak - szepnąłem i przełknąłem ślinę. - Następnym razem zgwałć mnie delikatniej.

Ren zaczął się śmiać, a ja wstałem w podłogi i poczułem, jak po udach ściekają mi strużki krwi. Cudownie, kurwa. Ale z niego brutal.
- Chodź pod prysznic - też wstał i mnie objął. - Bardzo cię boli?
- Trochę.
- Chodź, mam świetny żel.

Wzięliśmy razem prysznic, a potem Ren zaniósł mnie do pokoju Kaiena. Kazał położyć się na łóżku i wysmarował mi tyłek żelem. A potem zaczął całować. Twarz, uszy, szyję i ramiona. Potem klatę, sutki i pępek. Gdy liznął mój brzuch, jęknąłem i zacisnąłem palce na jego włosach. Wziął w rękę mojego miękkiego penisa i pocałował w sam czubek, a potem zaczął go lizać. Delikatnie przejechał językiem po całej długości i skupił się na jądrach. Lizał je i zasysał, a ja czułem, jak znowu się podniecam. Uwielbiałem, gdy Ren to robił. Penis zaczął się powiększać w jego dłoni, a ja poruszyłem zachęcająco biodrami. Wpatrywałem się w niego z zachwytem, choć miałem ochotę zamknąć oczy i po prostu oddać się przyjemności. Zacisnął usta na główce, a potem zaczął lekko ssać. Przełknąłem głośno ślinę i znowu wczepiłem się w jego włosy. Na pewno chciał mi wynagrodzić ten ból. Obciągał długo i dość delikatnie, ale nie pozwolił mi dojść.
Potem wziął ze stolika linę i zaczął mnie związywać. Nie wiem, skąd się tam wzięła. Chyba wszystko zaplanował. Może ten gwałt to był tylko wstęp? Jeśli teraz mnie zerżnie, to zdechnę. Tyłek mnie bolał.
Ale Ren chyba nie miał takiego zamiaru.
- Połóż się wygodnie i unieś kolana - powiedział i pogładził mnie po włosach.
Przywiązał mnie za nadgarstki do kostek i mimowolnie rozchyliły mi się uda.
- Jesteś tu teraz taki miękki i delikatny - dotknął palcem moich rozluźnionych mięśni, a ja jęknąłem i zamknąłem oczy. - Boli cię?
- Nie wiem. Trochę piecze.
Usłyszałem dźwięk otwieranej tubki i otworzyłem oczy. Żel. Albo maść. Wycisnął jej trochę na palce i zaczął smarował mi tyłek. Najpierw tylko lekko pchnął palec, a potem dodał drugi. Skrzywiłem się trochę, ale nic nie powiedziałem.
- Cholera, mięciutki - uśmiechnął się, a ja zamknąłem oczy, bo było mi wstyd.
Potem włożył mi nieduży korek analny i pocałował w usta.
- W porządku?
- Tak.
- Chcę cię trochę pomęczyć - uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach. - Ale najpierw opowiesz mi, jak było.
- Co było?
- Chcę wiedzieć, co ci podobało, a co nie.
- Chodzi ci o to, co zrobiliśmy pół godziny temu?
- Tak, o to.
- Ale... Ja już wszystko powiedziałem.
- Nieprawda.
- Po prostu... Myślałem, że to będzie wyglądać trochę inaczej - oblizałem wargi i spojrzałem Renowi w oczy.
- To znaczy? Zrobiłem coś nie tak?
- Nie wiem. Cholera, nie pytaj mnie o to, bo nie wiem, co powiedzieć - zacząłem się denerwować.
- Po prostu powiedz.
- Znowu zaczynasz.
- Co zaczynam? - uśmiechnął się miękko.
- Drań. Pieprzony sadysta. Myślałem, że będzie jakoś tak... Nie wiem. Więcej udawania. Jakieś żarciki. Wiesz, taka gra. Przyciśniesz mnie do ściany, nagadasz podniecających bzdur i weźmiesz mnie na pieska. A ty po prostu... no, zgwałciłeś mnie. Tak dosłownie. Cholera, jestem porąbany.
- Więc chciałeś niewinnego flirtu i udawania?
- Nie - poczułem, że zaczyna mi drżeć dolna warga.

No nie. Tylko nie to. Cholera, sam nie wiedziałem, o co mi chodzi. Przecież mi się podobało. Po prostu myślałem, że będzie jakoś tak...
Romantycznie?
Jezu, romantyczny gwałt. Ja to jestem porąbany. Śmiech na sali. Nie powiem tego Renowi, bo uzna, że mi odbiło. Gwałt nie może być romantyczny. Przeżyłem tyle prawdziwych emocji, że starczy mi na miesiąc.
Jasne.
- Po prostu to... bolało - powiedziałem po chwili. - Wiem, że gwałt musi boleć, ale nie sądziłem, że aż tak. Cholera, Ren. Ja nie jestem masochistą.
- Oczywiście, że nie jesteś - zaśmiał się i spojrzał na mnie, mrużąc oczy.

Chyba był rozbawiony. Cudownie. Zaczęliśmy się sprzeczać, ale powiedział, że jeśli się nie zamknę, to mnie uciszy. Niech spróbuje. Zapomniałem nawet o bolącym tyłku. Mogłem tylko gadać. Byłem związany i zmęczony, ale Ren ciągle utrzymywał mojego penisa w gotowości. Też go związał, więc byłem pewien, że nie pozwoli mi tak po prostu skończyć. Potem zdjął ubrania i został w samych bokserkach.
Gdy już się nieco uspokoiłem, zawiązał mi oczy opaską i zajął się moim członkiem. Szeptał mi do ucha różne świństwa, a ja śmiałem się i podniecałem na zmianę.
A potem zamarłem, bo usłyszałem jakiś hałas.
- Co to? - spytałem i spoważniałem.
- Nie wiem.
- Zamknąłeś drzwi na klucz? - zacząłem panikować.
- Tak.
- Na pewno?
- Tak, na pewno, uspokój się - poczułem, jak gładzi moje uda.
- Ale... Myślałem, że...
- Może to u sąsiadów.
- Sprawdź, błagam cię.
- Uspokój się, Kotku.
- Czekasz na kogoś?
- Nie, czemu pytasz? Przecież to twoje mieszkanie.
- Więc... cholera, to Kaien? - szepnąłem, a potem usłyszałem, jak ktoś wpada do pokoju.

Cały się spiąłem i zamarłem. Nic nie widziałem, więc czekałem na reakcję Rena.
- Cześć, przyszedłem po kilka rzeczy, nie przeszkadzajcie sobie - usłyszałem głos Kaiena. - Ale czemu w moim pokoju?
- Kaien? - powiedziałem chrypłym głosem i zacząłem się denerwować.
Cudownie. Pięknie, do cholery! Leżałem związany, z korkiem w dupie, a Kaien stał i na pewno mi się przyglądał. Myślałem, że spalę się ze wstydu.
- Spokojnie, Kotku - Ren pogładził moje udo, a ja wziąłem głęboki wdech.
- Kaien, co tu robisz? - spytałem i poczułem, jak Ren dotyka moich włosów, a potem całuje w czoło. - Kaien, nie patrz - dodałem cichym głosem i odwróciłem głowę. - Boże.
- Nie ma się co wstydzić. Piękny jest, prawda? - Ren pogładził mnie po udach, a ja zacząłem się trząść.
- Kaien, nie patrz - miałem ochotę zapaść się pod ziemię.
- Dlaczego, nieźle się bawicie - w jego głosie wyczułem rozbawienie.
- Zamknij się. Wyjdź. Proszę cię - jęknąłem.

Czemu Ren nic nie robił? Nie ruszało go to? Na pewno nie. Może wcale się tym nie przejął. Może chciał, żeby Kaien nas zobaczył. Chyba nie zrobił tego specjalnie? Nie, niemożliwe.
- No co ty. Mnie nie musisz się wstydzić - powiedział Kaien, a ja zagryzłem wargi.
- Spokojnie, kochanie - poczułem, jak Ren dotyka mojego policzka i całuje mnie w czoło.
- Przyszedłem po swoje ciuchy. Nie wiedziałem, że tu wpadasz. Nie przeszkadzajcie sobie, zaraz wychodzę.
Miałem wrażenie, że spalę się ze wstydu. Cholera, cudownie. Mam szczęście. Na pewno. Błagałem go w myślach, żeby już sobie poszedł, ale on otworzył szafę i zaczął szukać ciuchów.
Cholera, no!
Poczułem dłoń Rena na brzuchu i spiąłem się. Jak może być tak spokojny? Nie rusza go to? Naprawdę? A może to prowokacja?
Te kilka chwil to była cała wieczność. Boże, Kaien był bezczelny. Ren też. Zaczął delikatnie bawić się moim penisem, a ja westchnąłem i zacisnąłem wargi.
- Dobra, to nie będę wam przeszkadzać - powiedział Kaien i wybiegł z pokoju.

Nareszcie! Słyszałem, jak trzaska drzwiami.
- Co to miało być? - spytałem.
- Nie wiem.
- Wiedziałeś, że to on!
- Skąd niby miałem wiedzieć?
- Przecież słyszałem, jak ktoś wchodził do mieszkania. Ty też. Zdejmij tę opaskę.
- Faktycznie, ale co mogłem zrobić? - Ren chyba miał ubaw.
- Ty świnio, zrobiłeś to specjalnie! - poczułem się wkurzony.
- Wcale nie.
- Przestań. Rozwiąż mnie.
- Nie.
- Nie?
- Nie.
- Jak chcesz - strzeliłem focha i odwróciłem głowę.
- Jesteś uroczy.

Milczałem. Byłem na niego zły. Cholera, cholera, cholera! Tak, byłem zły przez jakieś pół minuty. Ale podniecenie diabli wzięli. Ren chyba to zrozumiał, bo zdjął mi opaskę, wyjął korek i zaczął mnie rozwiązywać. Zrobiło mi się przykro. Zresztą, tyłek bolał mnie tak, że chciało mi się wyć. Ren pocałował mnie lekko w skroń, a potem pomasował moje obolałe nadgarstki i kostki.

- Chcesz już wracać? - spytał i pogładził mnie po policzku.
- Tak.
- Jesteś na mnie zły?
- Nieważne.
- Nie fochaj się.
- Nie focham się!
- Dokończymy w domu? - uniósł brew i zerknął na mój członek.
- Nie. Tyłek mnie boli. Naprawdę boli. Nie będę mógł chodzić przez tydzień.
- Zrobię ci masaż.
- Prostaty, wiem - wstałem i poczułem ból w krzyżu. - Kurwa mać. Ren?
- Co?
- Masz ochotę na pizzę?
- Tak.

* * * * *
Gdy skończyliśmy nagrania, mogłem nareszcie odetchnąć. Ren obiecał, że weźmie urlop. Odpoczniemy sobie, zorganizujemy coś fajnego i będziemy się dobrze bawić. Potrzebowałem tego. Ciągle odczuwałem niepokój. Chłopaki na pewno domyślali się, że coś mnie łączy z Renem. Saki powiedziała, że mam być ostrożny, bo nie wszyscy to zaakceptują. Ciągle powtarzała, że bolą ją głupie komentarze w internecie.
Podobno rozmawiała z Adamem i ten ma to w dupie. To znaczy, nie obchodzi go to. Powiedział, że skandale nie są złe, a ja pomyślałem o tym, że Kaien i Senju powinni teraz odetchnąć z ulgą. Sam też przestałem się tak przejmować. Chciałem jednak, żeby oceniali nasze utwory, nie życie osobiste.

Znowu zacząłem obcować z Ablem. Wiedziałem już, że ma faceta. Na tamtej imprezie powiedział mi, że nie tylko miłość się liczy, ale nie mogłem w to uwierzyć. Abel zawsze był wrażliwy. Marzył o wielkim uczuciu. Może czasami zachowywał się niezbyt rozsądnie, ale lubiłem go. Był cudownym człowiekiem. Gdybym nie poznał Rena, na bank byłbym z Ablem. Tyle razy go raniłem, a on dalej chciał się ze mną przyjaźnić.
Nie wiedziałem tylko, jak zareaguje Ren. Kiedyś widział mnie z Ablem. Był wtedy taki dumny i pewny siebie. Ren, nie Abel. Abel się wtedy odsunął. Ale odkąd wróciłem z trasy, ciągle do siebie pisaliśmy.
Wyskoczyłem z nim na piwo i zacząłem myśleć o tym stalkerze. Może przesadzam. Schizuję. Odbija mi. Jestem sławny, to normalne, że ludzie się na mnie gapią. Raz widziałem w mieście Kaiena z Saenem. Ciekawe, co robili razem i czy Senju o tym wiedział.
Siedziałem i rozmyślałem. Dziś wieczorem będzie się działo. Ren powiedział, że ma dla mnie fajne ciuchy. Mają być przebieranki. Nie mogłem się doczekać. Niecierpliwiłem się. Miałem teraz tyle na głowie. Napisał, że będzie fajnie. No jasne. Z nim zawsze jest fajnie. Z Renem nawet brutalny gwałt jest fajny. I ból tyłka.
Rozmawialiśmy o tym kilka dni temu. Powiedział, że teraz zaczniemy szaleć. W sumie już zaczęliśmy. To był oczywiście mój pomysł. Ren powiedział, że spełni każde moje życzenie. Cholera, chyba umrę ze śmiechu. Nie mogłem się doczekać. Ciekawe, jakie ma dla mnie ciuchy. Mam nadzieję, że nie babskie. Ren jako surowy nauczyciel - jarałem się. Na pewno dostanę lanie. Przecież musi mnie ukarać. Kurczę, uwielbiałem te gierki.
Ale nie miałem czasu o tym myśleć, bo przyszedł Abel. Uroczy jak zwykle. Rozmowa się nie kleiła, ale czułem, że musi się wygadać. A ja ciągle marzyłem o dzisiejszych przebierankach.
Kiedy Abel się w końcu upił, zaczął narzekać, że nie kocha swojego faceta i tak naprawdę po prostu boi się zostać sam. Wiedziałem. Tylko co ja mogłem mu powiedzieć? Nic. Czułem się winny. Cholera, chciałem, żeby znalazł kogoś, kogo pokocha. Przecież mógł mieć każdego faceta.

- Prawdę mówiąc, myślałem o tobie - powiedział, tuląc się do mnie, a ja rozejrzałem się dokoła.
Nikt nie zwracał na nas uwagi. Całe szczęście. Nikt mnie nie śledził. Boże, muszę wyluzować, bo zwariuję! Jak Abel teraz coś odwali, to na bank przeczytam o tym w internecie. I wtedy Ren też się dowie. Nie mówiłem mu, że idę na piwo z Ablem.
- Nie mogłem o tobie zapomnieć, to takie głupie, nie sądzisz? - mówił dalej.
- Wcale nie - zaśmiałem się. - Też dużo wtedy myślałem. Ale już jest dobrze, prawda?
- To znaczy? - spojrzał na mnie pijanym wzrokiem. - Kochałem cię. Naprawdę. Po prostu musiałem ci to powiedzieć.
- Szybko się dziś upiłeś.
- No. Za dużo nawijam. Kompromituję się. Chyba muszę wracać.
- Do swojego chłopaka?
- Tak. Powiedział, że przygotuje kolację. Jest kochany. Cudowny. Dobry. Ale ja go nie kocham. Kocie, co mam zrobić?

Nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć. To samo myślałem o nim. Był kochany, cudowny i dobry, ale nie kochałem go. Nie mogłem być z nim na siłę. Miałem Rena i nie potrzebowałem nikogo innego.
W końcu pojechał do domu, a ja zadzwoniłem do Daikiego. Nie chciałem szlajać się wieczorem sam.
Byłem trochę pijany i czułem się świetnie, ale i tak myślałem o Ablu. Kurczę, muszę mu kogoś znaleźć.
Wparowałem do mieszkania i zastałem Rena w kuchni. Miał na sobie białą koszulę, granatowy krawat i czarne spodnie. Włosy miał związane w koński ogon. Najbardziej zszokowały mnie okulary. Przecież on ich nie nosi! Ach, tak, pewnie zerówki. Wyszczerzyłem się i pomyślałem, że gdybym miał takiego nauczyciela, dawałbym mu dupy codziennie po trzy razy.

- Czeeeść, kochanie - przywitałem się i cmoknąłem go w policzek, ale przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje usta.
- Jesteś pijany.
- Tylko trochę.
- Rozbieraj się.
- Co? - zaśmiałem się.
- Mówiłem, że to niespodzianka.
- No tak, już się boję - zdjąłem koszulkę, a on objął mnie w pasie i pocałował w pępek.
- Chodź, spodoba ci się, zobaczysz.
- O tak, mam nadzieję, że to nie będzie krótka spódniczka i gorsecik? - zacząłem rechotać, ale dał mi klapsa i pocałował w usta.
- Nie, spódniczkę dostaniesz innym razem.
- Jesteś zboczony. Nie będę zakładać babskich ciuchów - spojrzałem na niego ze śmiechem.
- Jesteś pewien? - przyciągnął mnie za pośladki, a ja ugryzłem go w dolną wargę.
- Tak.
- Na pewno?
- Tak.
-  Jesteś naiwny, Kotku - pocałował mnie w szyję, a ja poczułem łaskotki. - Z kim byłeś w barze?
- A kolegą - powiedziałem, patrząc mu prosto w oczy.
- Chodź, musisz się przebrać.

Rechotałem jak głupi. Ten mundurek był całkiem fajny. Dostałem głupawki. Zupełnie zapomniałem o Ablu. Byłem teraz wesoły, nakręcony i podniecony.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział, gdy stanąłem przed lustrem.
- No, jestem całkiem uroczy - zaśmiałem się i poprawiłem włosy.
Pasował mi. Był całkiem normalny. Prawie. Miałem na sobie czarne stringi. Ren mnie zmusił. To znaczy, nie zmusił, tylko namówił. Zwykle tego nie robię. Mundurek był całkiem niezły. Chciałem spytać, gdzie go dostał, ale nie zdążyłem. Straciłem głowę. Podszedł do mnie i zaczął całować w szyję. Staliśmy przed lustrem, a on mnie pieścił i całował. Poczułem, że robię się twardy.
- Nie, nie zamykaj oczu - dotknął mojego policzka. - Grzeczny chłopiec. Patrz, jak będę doprowadzać cię do szału.
- Mmhhh - zamruczałem i zacząłem ssać jego palce.
- Jesteś strasznie nieprzyzwoity - ugryzł mnie lekko w szyję, a ja wydałem z siebie stłumiony jęk.
Ren w takich ciuchach i okularach wyglądał jak ciacho. Seksowny, zboczony i cholernie pociągający.
- Jestem - zadrżałem, gdy zaczął rozpinać mi mundurek.
- Odrobiłeś lekcje? - liznął mnie w ucho, a ja zamknąłem oczy i poruszyłem biodrami.
- Nie.
- To niedobrze - chwycił mnie za włosy, a ja otworzyłem oczy i oblizałem wargi.
- Przepraszam - znowu poruszyłem biodrami.
Nakręcałem się. Boże, chyba zwariuję! Wczułem się w rolę. Nie musiałem nawet myśleć. To znaczy, myślałem, ale nie głową, tylko główką.

- Musisz się słuchać swojego nauczyciela, prawda? - wsunął mi rękę pod koszulę i zaczął drażnić sutki.
- Tak.
- Grozi ci pała, Kotku.
- No nie - szepnąłem i zagryzłem wargi, gdy zacisnął palce na moim sutku. - Może...
- Tak?
- Może jakoś się pogadamy? - odwróciłem głowę i spojrzałem mu w oczy.
- Co masz na myśli? - poczułem, jak rozpina mi spodnie.
- Mógłbym... To znaczy... Ach, Ren - jęknąłem, gdy zaczął masować mojego penisa.
- Dla ciebie Pan.
- Tak. Zrobię wszystko.
- Wszystko?
- Tak.
- Uklęknij - powiedział, opierając się o stół. - Musisz się postarać. Nie chcesz mieć problemów, prawda?
- Tak - powiedziałem, patrząc mu w oczy, i opuściłem się przed nim na kolana.
- Bliżej - uśmiechnął się i rozpiął pasek. - Mam coś dla ciebie.

Oblizałem wargi i uśmiechnąłem się. Kręciło mnie to. Ren był cudowny. Ta rozmowa była cholernie podniecająca. Gdy wyjął penisa ze spodni, przełknąłem ślinę i zaśmiałem się. Pogładził mnie po włosach, a ja wziąłem jego członek do buzi. Ren rozluźnił krawat i rozpiął górny guzik. Zamknąłem oczy i skupiłem się na obciąganiu. Nie wiem, czy to zaplanował, ale to nie trwało długo. Po kilku minutach wyjął penisa i doszedł mi na twarz. Nasienie trysnęło na kołnierz koszuli, a potem zaczęło spływać mi do brodzie i szyi. Kilka razy dotknął członkiem moich ust, a potem schował go, zapiął spodnie i kazał mi się podnieść.
- Zdejmij marynarkę - powiedział, patrząc mi w oczy. - I spodnie. Koszulę zostaw.

Grzecznie spełniłem rozkaz. Zostałem w koszuli i stringach. Ren oparł mnie o kant stołu i pogładził po pośladkach. Gdy wziął pejcz, wiedziałem, co mnie czeka. Na szczęście chłostę pejczem całkiem lubiłem. Nie bolała tak jak bat. Wypiąłem się, a Ren dał mi klapsa.
- Chyba masz tu mokro - powiedział, dotykając moich stringów. - Wiesz może, dlaczego?
- Wiem - szepnąłem, ale znowu dał mi klapsa.
- Nie słyszę.
- Tak, wiem - powiedziałem głośniej i poruszyłem niecierpliwie biodrami.
- Dlaczego? - wsunął rękę i zacisnął ją na moim penisie.
- Bo podnieca mnie to - jęknąłem.
- Co cię podnieca? - Ren pociągnął za sznureczek i stringi wpiły się w skórę.
- To, co robisz - znowu jęknąłem.
- Pan. To, co Pan robi - pociągnął mocniej, a ja zacisnąłem zęby.
- Tak.

Materiał wbijał się w skórę i drażnił tyłek. Był wilgotny od preejakulatu. Wiłem się i zachęcałem go ruchami bioder, ale odsunął się i kazał mi się mocniej wypiąć. Pierwsze uderzenie było na próbę. Nie bolało nic a nic. Po drugim miałem dreszcze, a po trzecim włoski na ciele stanęły mi dęba. Nie tylko włoski. Miałem cholerną ochotę zacząć się dotykać, ale bałem się, że Mój Seksowny Pan Nauczyciel będzie zawiedziony. Przecież miałem być posłuszny.
Gdy dupa zaczęła mnie boleć, zamruczałem i zacząłem się niecierpliwić. Ren odłożył pejcz i rozsunął mi pośladki.
- Grzeczny chłopiec - powiedział i dał mi klapsa. - Ale ta kara to i tak za mało.
- Co jeszcze muszę zrobić? - westchnąłem i otarłem się penisem o stół.
- Połóż się na plecach i rozsuń nogi. Twój Pan nauczy się czegoś nowego.
Spojrzenie miał niebezpieczne. Chyba coś szykował. Zaczynałem się niepokoić. Byłem już całkowicie trzeźwy. Cholera, teraz mnie złamie. Na bank. Usiadłem na stole i obserwowałem, co robi. Gdy wziął korek analny, położyłem się na plecach i rozsunąłem nogi. To chyba jakiś nowy. Może niedawno go kupił. Z pompką. O kurwa. Chyba zauważył, że zacząłem się niepokoić, bo pogładził mnie po udzie i uśmiechnął się. Potem podał mi żel i kazał się rozciągać. Rozpiął mi koszulę i zaczął bawić się moimi sutkami.

- Wystarczy - powiedział i wsunął mi rękę w stringi. - Pokaż, muszę ocenić, czy dobrze się rozciągnąłeś.
Podniósł mnie za kolana i mocniej rozsunął nogi. Potem poczułem, jak wsuwa we mnie palce. Nie będzie się cackać. Na pewno. A potem włożył we mnie korek. Był całkiem fajny. Ładnie mnie wypełnił, ale wiedziałem, że to tylko początek.
- Powiedz STOP, jak będziesz miał dość - spojrzał mi w oczy i zaczął pompować, a ja tylko kiwnąłem głową.

Zabawka powiększała się z każdą sekundą. To było cholernie dziwne uczucie. Gdy zaczęło boleć, syknąłem i zacisnąłem powieki. Czułem, jak Ren gładził delikatnie moje udo. Zatrzymał się na chwilę, a potem kontynuował. Gdy poczułem ból rozdzieranej dupy, wrzasnąłem STOP i Ren przestał. Pomęczył mnie jeszcze chwilę, a potem poczułem, że korek wraca do normalnych rozmiarów. Serce waliło jak szalone. Bałem się, że coś mi się stanie. Nie chciałem znowu przez tydzień chodzić z bolącym tyłkiem.
- Grzeczny chłopiec - pogładził mnie po włosach. - Chcesz jeszcze?
- Nie - oblizałem wargi i spojrzałem na niego błagalnie.
- Na pewno?
- Tak.
- A czego chcesz?
- Żebyś mnie zerżnął - powiedziałem szczerze.
- Żeby Pan cię zerżnął - poprawił mnie, a ja kiwnąłem głową i przełknąłem głośno ślinę. - Ale to nie będzie kara.
- Proszę.
- Naprawdę aż tak ci się chce? - dotknął opuszkami palców mojego sutka.
- Tak.
- Jesteś zboczonym chłopcem - uśmiechnął się znacząco i zsunął mi stringi. - Zobacz, jest cały mokry. Musisz coś z tym zrobić.
- Proszę - znowu zacząłem go błagać.
- Co chcesz, żebym zrobił? - rozpiął spodnie i wyjął penisa, a ja poczułem dreszcze.
- Wejdź we mnie.
- Zrobię to po swojemu - powiedział i przyciągnął mnie za uda.

Nie, przecież miałem w sobie korek! Czy on zwariował? Nie, nie zwariował. Zwilżył członek żelem, rozciągnął mnie palcami i wszedł we mnie, nie wyjmując korka. Zacząłem jęczeć, ale nie przerywał. Czułem, jak tyłek rozciąga się do niemożliwych rozmiarów. Gdy zaczął mnie posuwać, jęczałem, krzyczałem i wiłem się na stole, błagając, żeby wyjął korek, ale nie słuchał. A potem po prostu przestałem się sprzeciwiać. Już mnie nie bolało. Ren trzymał mnie mocno za uda i rżnął szybko i ostro. Czułem, że koszula jest mokra od potu. Zacisnąłem zęby i zamknąłem oczy. Ręka szybko poruszała się na penisie, ale Ren nie pozwolił mi dojść. Wyszedł ze mnie, odwrócił mnie tyłem, pchnął na stół i przyciągnął za biodra. Zaczął posuwać mnie na pieska, a gdy znowu zacząłem krzyczeć, uciszył mnie dłonią. Doszedłem z jękiem, a chwilę potem Ren spuścił się na moje pośladki.

Za oknem zaczęło grzmieć. Westchnąłem i przytuliłem się klatą do stołu. Koszula kleiła się do ciała. Gorąco. Duszno. Chciało mi się pić. Byłem spełniony. Ren wyjął ze mnie korek, a potem pocałował w łopatkę i poczochrał mi włosy. Uśmiechnąłem się i podniosłem. Zdjął koszulę i okulary i otarł pot z czoła.
- Jesteś bardzo seksownym nauczycielem - uśmiechnąłem się i puściłem mu oczko.
- Tak?
- Tak. I te okulary cholernie ci pasują.
- A tobie mundurek - objął mnie i pocałował w usta. - Ciekawe, jak wyglądałbyś w damskim.
- Zamknij się.

* * * * *
Wieczorem dostałem SMS-a. Nadawca nieznany. Treść wstrętna. To chyba groźba. Musiałem pogadać z Renem. Ciągle myślałem o tym chłopaku, który mnie śledził. Emil powiedział, że coś mu świta, i chciał się spotkać. Nie miałem nic do stracenia. Prawdę mówiąc, nie przejmowałem się komentarzami na mój temat. Wiedziałem, że prowokuję, więc spodziewałem się tego. Jednak ta wiadomość to już przesada. Trochę się bałem. A jeśli to jakiś psychol? Musiałem pogadać z Renem, ale nie miałem pojęcia, od czego zacząć. A jeśli przesadzam?
Poszedłem z Kaienem do baru i schlałem się jak głupi. Nareszcie przestałem o tym myśleć. Ren na pewno nie będzie zadowolony, gdy dowie się, że szlajam się z Kaienem.
Ale nic się nie działo. Nie było żadnych stalkerów. Powiedziałem, że chcę imprezować dalej, więc pojechaliśmy do Kaiena. Mówił, żebym więcej nie pił, ale nie mogłem odmówić Senju. Gdy poczułem, że mam dość, zadzwoniłem do Rena. Tak, na pewno się ucieszy.
Nie był zdziwiony. Wkurzony chyba też nie. Albo po prostu byłem zbyt pijany.
Rzygałem z kiblu, a potem zasnąłem w swoim pokoju.
Rano miałem lekkiego kaca. Głowa mnie trochę bolała. Ren był już w pracy. Napisałem, że przepraszam, że się tak upiłem, ale odpisał, że mam wyluzować i czekać na niego w samym szlafroku.
Jasne. Zboczeniec. Mój kochany zboczeniec. A może to kara? Będzie się nade mną znęcać?
Zadzwonił Kaien i spytał, jak się czuję. A potem powiedział, że wczoraj w barze ktoś mi się przyglądał. Kubek z kawą prawie wypadł mi z rąk.
- Czemu mi nie powiedziałeś? - wkurzyłem się.
- Myślałem, że mi się przywidziało. Nie byłem pewien - wyczułem w jego głosie poczucie winy.

Kurwa, no. Porąbało ich. Musiałem się spotkać z Emilem. Musiałem. Zaczęło mnie to przerażać.
Emil po raz pierwszy zaprosił mnie do siebie. Nie wiedziałem nawet, czy mieszka z Yukim. Nic mi o sobie nie opowiadał. Zwykle spotykaliśmy się na neutralnym gruncie. Niewiele o nim wiedziałem. Nigdy mnie to nie obchodziło, bo kojarzyłem go tylko ze spotkań z Yukim. Raz wyskoczyliśmy na piwo, ale to nic nie znaczyło. Może powinienem się z nim bliżej zaprzyjaźnić?
Yuki był w pracy. Emil miał wino i słodycze. Kochałem słodycze. Mógłbym być na diecie alkoholowo-czekoladowej. Tak, bardzo dbałem o zdrowie. Jak cholera. Może dlatego byłem taki chudy. Czułem się trochę zmęczony, ale to z przepracowania. No i nie mogłem przestać myśleć o tym, co powiedział Kaien. To jakiś inny facet. Boże, czemu to musiało spotkać mnie? I ta wiadomość.
Trochę się wygłupialiśmy, a potem Emil otworzył wino i zaczął wpieprzać czekoladę. Ciekawe, czy spał wtedy z Renem?

- Co z tobą? - zaśmiałem się. - Chyba miałeś mi coś ważnego do powiedzenia.
- To Yuto, pracował kiedyś z Renem - spojrzał na mnie zupełnie poważnie i oblizał wargi.
- Co?
- Ten chłopak, który cię śledzi. To Yuto.
- O kurwa - serce mi przyśpieszyło. - Jaja sobie robisz?
- Nie, mówię serio. To na pewno on. Dawno go nie widziałem, ale kiedyś pracował z Renem.
- Emil, ja go znam. Ten drań chciał uwieść Rena. Jak... Jak to możliwe, że to on? - zacząłem chodzić nerwowo po pokoju. - Przecież... Myślałem, że dał spokój. Cholera.
- Mam nadzieję, że to nic takiego. Prawdę powiedziawszy, nie widziałem go więcej od tamtego razu.
- Ale jest jakiś inny psychol. Nie Yuto - szepnąłem, bo nic nie rozumiałem.
Yuto mnie śledzi? Po co? Ciągle ma ochotę na Rena? Ale po co śledzi mnie? Czy to on napisał tę wiadomość?
- To znaczy? - Emil spojrzał na mnie z zaciekawieniem.
- Nie wiem, Kaien mówił, że jakiś duży - powiedziałem nerwowo.
- Może zwykły fan?
- Nie mam pojęcia. Cholera, co się tu odpierdziela? - pomasowałem skronie, bo znowu zaczęła mnie boleć głowa.
- Spokojnie, nie martw się na zapas. Może chce cię wkurzyć.
- Łatwo ci mówić. Kurczę, on chyba śledzi wszystkich, którzy mają ze mną coś wspólnego. To znaczy, że ciebie też zacznie.
- No co ty, nie przesadzaj. Po prostu trzymaj rękę na pulsie. Obserwuj, ale nie schizuj.
- Jak mam nie schizować, Emil?! - wkurzyłem się, choć byłem przerażony.

Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Yuto? Jakiś inny facet? Może pracują razem? Śledzi mnie, bo chce mnie skrzywdzić? To całkiem możliwe, przecież mnie nienawidzi. Zacząłem panikować. Cholera, co mam robić? Muszę pogadać z Renem.
- Zostań jeszcze chwilę - powiedział Emil i nalał mi wina. - Musisz ochłonąć.
- Nie mogę - zacisnąłem wargi i zmarszczyłem brwi. - Cholera.
- Uspokój się. Porozmawiaj z Renem.
- Lepiej z Saki.
- Kim jest Saki?
- To nasza menadżerka.
- Przemyśl to wszystko.
- Dzięki, że mi powiedziałeś - spojrzałem na Emila i wziąłem kieliszek z winem. - Może masz rację. Muszę ochłonąć. Wieczorem pogadam z Renem.

* * * * *
Wróciłem lekko podchmielony. Daiki o nic nie pytał, po prostu odwiózł mnie do domu. Chciałem od razu zacząć rozmowę, więc usiadłem Renowi na kolanach i objąłem za szyję.
- Piłeś - powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Byłem u Emila.
- Tak?
- To nie to, o czym pomyślałeś - zaśmiałem się, ale ciągle odczuwałem niepokój.
- Stało się coś?
- Tak. Chyba ktoś mnie śledzi.
- Jak to? - zamrugał.
- No, widział to Emil, Kaien i Senju. Wszyscy.
- Poczekaj, nie rozumiem? Jak to? Gdzie?
- Zwykle w barze.
- Może to zwykły fan?
- Nie, to Yuto.
- Co?
- Yuto. Emil go zna. To on łaził za mną w barze.
- Nic nie rozumiem. Yuto cię prześladuje?
- Tak jakby - zagryzłem wargi.

Czułem się jak kretyn. Nie wiedziałem, jak mu to wytłumaczyć. Yuto nic nie zrobił, ale byłem przerażony.
- Jeśli to prawda, to musisz to zgłosić - powiedział Ren i cmoknął mnie w policzek. - Nie denerwuj się tak, Kotku.
- Nie, bo nie mam żadnych dowodów. On nic nie zrobił. Po prostu łazi za mną. Jest jeszcze coś. A raczej ktoś.
- Nie strasz mnie tak.
- Tak, jakiś inny facet. Nic z tego nie rozumiem, ale zaczynam panikować. Ren, kurczę, boję się - spojrzałem mu w oczy, a on objął moją twarz dłońmi i pocałował lekko w nos.
- Uspokój się i opowiedz mi wszystko od początku.

Więc opowiadałem.  Może on będzie miał jakiś pomysł. Nakręcałem się jak głupi. Bałem się, do cholery! Nie znosiłem Yuto. Czemu on? I co to za facet?
W końcu Ren powiedział, że muszę pogadać z Saki. Cudownie. Może jeszcze będę potrzebować ochroniarza? Świetnie. I tak zaczepiają mnie na każdym kroku.
W końcu prawie się poryczałem z rozpaczy i poszedłem spać. Zapomniałem o tym, co mówił Ren. Żadnej kary, żadnego flirtu. Nic. Byłem zmęczony, przerażony i wkurzony. Musiałem się wyspać.
Ale odkładałem rozmowę z Saki. Nie wiedziałem, co jej powiedzieć.
Nawet na urodzinach Senju byłem dziwnie spięty. Tak, dałem mu zajebisty prezent. Ren też. To ja podsunąłem mu ten pomysł. Kaien wygadał się, że planują z Senju małą zamianę ról, więc namówiłem Rena, żeby podarował mu pudełko fajnych gadżetów.
- Na pewno będą zachwyceni - powiedziałem, gdy Ren spojrzał na mnie jak na ufoludka. - No co? Nie tylko my to robimy.
- Dobra, ty znasz ich lepiej.
- Na pewno im się spodoba.

Zacząłem sobie wyobrażać zdominowanego Kaiena i roześmiałem się. Nie chciałem rozmawiać o tym z Renem. Nie mogłem. Niezbyt się lubili z Kaienem. Może to się kiedyś zmieni. No i nie mogłem zapomnieć naszego ostatniego seksu. Zacząłem unikać takich rozmów. Nie flirtowałem z Kaienem, udawałem, że nie widzę, jak Senju na mnie patrzy. Ogólnie starałem się od tego odciąć. Muszę być twardy.
Ale i tak byłem spięty. Udawałem jednak, że wszystko gra, żeby nikt się nie domyślił.
Krótka przejażdżka z Kaienem była cudowna, ale potem znowu zacząłem się dołować. Wszędzie widziałem podstęp. Nie mogłem się wyluzować. Jeszcze tydzień temu byłem sobą, a teraz zacząłem schizować.
Muszę pogadać z Saki.

* * * * *
Sprawa z Adamem nie dawała mi spokoju. Nam wszystkim. Nie lubiłem takiego czekania, ale starałem się być miły. Niech mi pokaże taki punkt umowy. Ile jeszcze mamy czekać? Wkurzało mnie to. Schlałem się z Kaienem i Tulku. Gdy byłem pijany, nie myślałem. Chciałem całować Kaiena, ale mi nie pozwolił. Byłem pewien, że też chciał. Spaliśmy w jednym łóżku, więc pewnie Tulku wszystko słyszał.
A potem napisałem do mamy. Nie wiem, co mi odbiło. Byłem niespokojny, zmartwiony i spięty i potrzebowałem rozładowania. Napisałem jej, że mam chłopaka i bardzo go kocham, jestem szczęśliwy i niedługo wyjdzie nasza nowa płyta. Że ją kocham i tęsknię. Nie wiem, czy tęskniłem. Po prostu chciałem, żeby wiedziała, że jestem z mężczyzną.
Potem już tylko czekałem na odpowiedź. Denerwowałem się. Chciałem, żeby to zaakceptowała.
Fajnie mi się mieszkało z Renem. O siódmej wstawał do pracy, ale zawsze rano mnie miział, czasami bzykał albo po prostu robił mi dobrze ręką. Chyba z rana miał wysokie libido. Ja lubiłem sobie pospać, ale prawie zawsze spałem z Renem. Tylko czasami zamykałem się w swoim pokoju. Wtedy mnie nie budził. Rozumiał, że potrzebuję spokoju.
Kaien nie chciał powiedzieć, o co chodzi z tymi aferami. Zwykle nie czytam komentarzy na swój temat, ale tego nie mogłem przeoczyć. Nie chodziło jednak o mnie, tylko o Senju. Trochę się martwiłem. Przecież go lubiłem. Nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzi. Pisali o jego siostrze, o psychiatryku, o bójce w barze. Byłem pewien, że robią z igły widły. Nie chciałem się jednak wtrącać.

Denerwowała mnie ta ciągnąca się sprawa z Adamem. Skoro okazał się dupkiem, to będę go denerwować. Spytałem Saki, kiedy mogę się przyznać, że bzykam się z facetem. Ona reagowała zbyt nerwowo. Nie była jak Adam. Ten miał to w dupie. Saki przejmowała się tym, co będzie. Przypomniałem sobie SMS-a z pogróżkami i roześmiałem się. Nie mam się co martwić. Zarówno Ren, jak i Saki zgadzali się z tym, że powinienem mieć ochroniarza. Powiedziała, że niedługo mi go załatwi. Wcześniej namówiła mnie na prywatnego kierowcę. Jest w tym dobra.
- Kocie, jesteś pewien, że chcesz to zrobić? - spytał Dan.
On zawsze był taki negatywny. Zacząłem podejrzewać, że jest homofobem. Nigdy się nie przyznawał, ale ostatnio ciągle coś mu nie pasowało. Związek Kaiena i Senju? Nie. Związek mój i Rena? Nie. Związek jego i Any? Tak. Dupek. Nawet Adam był lepszy, mimo że też był dupkiem. Chciałbym już wiedzieć, o co się rozchodzi. Nie chciałem się sprzeczać z Danem, więc go po prostu olałem. Wróciłem do domu i wlazłem pod prysznic. Rena jeszcze nie było. Zrobiłem sobie kolację i otworzyłem wino.
Cholera, lubiłem takie wieczory. Lubiłem spać z Renem. Lubiłem się z nim kąpać. Jeść, pić i oglądać filmy. Uwielbiałem kochać się na podłodze, stole, w łóżku i pod prysznicem. I w wannie. I w przedpokoju. Wszędzie. Uwielbiałem z nim mieszkać. Robić zakupy, iść do kina albo na wystawę. Lubiłem spędzać z nim czas. Dużo pracował, ale teraz obiecał, że weźmie urlop i będziemy mogli oderwać się od rzeczywistości. Słyszałem, że wrócił, ale leżałem w swoim łóżku i marzyłem. Butelka wina stała na podłodze. Chciałem, żeby wszedł do pokoju, zerwał ze mnie ciuchy i wziął mnie na pieska. Lubiłem na pieska. Roześmiałem się i zamknąłem oczy. Życie jest piękne. Teraz liczy się tylko to. Żadne pogróżki, komentarze ani stuknięci fani tego nie zmienią.
Ren wszedł do pokoju, pochylił się nade mną i pocałował mnie w usta. Nie otworzyłem oczu. Zaśmiałem się i odwzajemniłem pocałunek.

- Pijesz beze mnie? - spytał, a ja pociągnąłem go na siebie i objąłem za szyję.
- Tak. Saki powiedziała, że w kolejnym wywiadzie będę mógł powiedzieć, że mam faceta.
- Naprawdę? To świetnie.
- I będę miał ochroniarza.
- Bardzo mądrze. Kotku, idę się wykąpać. Mamy coś do jedzenia?
- Tak, ale ja już jadłem.
- Wykąpiesz się ze mną?
- Kąpałem się już - otworzyłem oczy, a Ren cmoknął mnie w nos.
- Dobra, to zaraz wracam.

Ale nie zdążył wrócić. Chciałem podgrzać mu kolację, ale zadzwonił Kaien. Prawie dostałem zawału. Powiedział, że świat mu się zawalił. Nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. Głos miał drżący i chrypły. Chyba był podpity. Pomyślałem, że Senju coś odwalił, ale potem zrozumiałem, że chodziło o coś dużo gorszego.
Powiedział, że jego matka zginęła w katastrofie lotniczej. Zamarłem, a potem poczułem pulsowanie w skroniach. Gadał bez ładu i składu i chyba był zmieszany. Powiedział, że samolot się rozbił, a ona leciała tym rejsem, ale nie znaleziono jeszcze ciała. Chciałem mu powiedzieć, że nie wszystko stracone, ale sam w to nie wierzyłem. Musiałem go jakoś pocieszyć.

- Stało się coś? - spytał Ren, gdy wyszedł spod prysznica.
- Tak, matka Kaiena zginęła - powiedziałem, dzwoniąc do Daikiego.
- Co? Jak to?
- W tej katastrofie lotniczej. Czytałem o tym rano.
- Do kogo dzwonisz?
- Do Daikiego.
- Przestań, podwiozę cię.
- Tak?
- Tak. Tylko wysuszę włosy.

Powtórzyłem mu wszystko, co powiedział Kaien. Kupiłem potem butelkę wódki, a Ren powiedział, że zaczeka w samochodzie. Nie wiedziałem, jak długo będę siedział u Kaiena, więc kazałem mu wracać. Pocałowałem go czule, a potem objąłem za szyję i przytuliłem się mocno. Miałem gdzieś, że ktoś mógł nas zobaczyć. Niedługo i tak się dowiedzą.
Pocieszałem Kaiena, jak mogłem. Senju też był smutny. Upiłem się razem z nimi, a gdy Kaien zasnął, poszliśmy z Senju zapalić. Nie miałem pojęcia, co mu powiedzieć, więc po prostu poklepałem go po ramieniu i objąłem. Potem zadzwoniłem do Rena. Milczeliśmy przez całą drogę powrotną. Nie wiedziałem, jak pocieszyć Kaiena. Teraz zostało mu tylko czekanie, a to najgorsze, co może być.

* * * * *
Minęły dwa dni, ale dalej nic nie było wiadomo. Za to ja znowu miałem fajną sesję zdjęciową. Tym razem z Danem. Nie wiem, czemu wybrali nas. Powinni chcieć Kaiena i Senju. Może im proponowali, ale Kaien się nie zgodził? Na pewno nie sesje były mu teraz w głowie. Całe szczęście, że miał Senju. Niech tylko chłop nie wpada w depresję. Kaien mówił, że przyjechał jego ojciec.
Moja matka nie zadzwoniła. A ja zupełnie o tym zapomniałem i nie sprawdzałem maili.
Odpisała, że najważniejsze, że jestem szczęśliwy i tylko to się liczy. Kochana mamuśka.

Dan był wściekły. Nie wiem, czemu zgodził się na wspólną sesję zdjęciową. Myślałem, że zamorduje mnie wzrokiem. Ciągle powtarzał, że nie obchodzi go, że mam faceta, ale zawsze burzliwie reagował na moje wzmianki o tym, że chcę się ujawnić. Tak samo reagował na Kaiena. On ma chyba jakiś problem z manią wielkości. Jest wstrętny, ale zna się na tym, co robi. Bez niego nie ma zespołu.
Bardziej cieszyły mnie zdjęcia, które zrobił mi wtedy Ren, ale profesjonalne sesje też były fajne.

- Kotku, jutro masz wywiad stulecia - powiedziała Saki, gdy skończyłem zdjęcia.
- Co? Już? Tak szybko?
- Tak, załatwiłam ci to. Jak Kaien?
- Zadzwoń do niego.
- Ty wiesz więcej ode mnie. Trzyma się jakoś?
- Tak. Jest twardy. On się nie załamie.
- A Senju?
- Chyba też. O której ma być ten wywiad?
- Dałam mu twój numer, mówił, że zadzwoni.
- Dobra, dzięki. Kochana jesteś - przytuliłem ją i cmoknąłem w czoło.
- Zliżesz mi podkład! - zaśmiała się, a potem objęła mnie w pasie i westchnęła. - Ale się porobiło.
- No.

* * * * *
Ale się porobiło. No. Wróciłem do domu, ale Rena jeszcze nie było. Włączyłem laptop i poszedłem zrobić sobie kawę. Ale zadzwonił Ki-Ki. Zdziwiłem się. Był nakręcony i podniecony. Może znowu coś brał. Powiedział, że nie spodziewał się tego po mnie. Nie miałem pojęcia, o co mu chodzi.
- Wyślę ci linka, tylko nic się nie martw, pogadacie z Saki i jakoś to wyjaśnicie.
Nic nie rozumiałem. O co może mu chodzić?
Otworzyłem stronkę i zamarłem. Artykuł. Jakiś krótki wywiad z blond laską, która mówi, że jest ze mną w ciąży. Ja pierdolę. Serio? Porąbało ją. To niemożliwe. Zacząłem panikować. Przecież ja nie spałem z kobietami! Kto mógł zrobić coś takiego? Ten wywiad to bubel. Jebać to. Nieprawda. Nic takiego nie zrobiłem. Nie spałem z żadną kobietą podczas trasy. Cholera, w ogóle z nikim nie spałem, tylko z Kaienem i Senju!
Zanim zdążyłem się wściec, zadzwoniła Saki. Powiedziałem jej, że to kłamstwo. Żadna laska nie może być ze mną w ciąży. Nie spałem z kobietami!

- Kurczę, musimy odwołać jutrzejszy wywiad - powiedziała.
- Nic z tego! Saki, to nieprawda. Po prostu chce wzbudzić sensację. Zrobić rozpierdziel, rozumiesz?
- Dobra, spokojnie. Nic się nie stało. Jeśli jesteś pewien, że to niemożliwe...
- Bo to niemożliwe! - przerwałem jej. - Cholera, Saki, nie  ruchałem baby od ponad roku!
- Dobra, nie krzycz na mnie. Dowiem się, o co chodzi i wtedy pogadamy o wywiadzie.
- Proszę cię, nieeee.
- Uspokój się i pogadaj z Renem.

Fuck. Ren. Co ja mam mu powiedzieć? Może lepiej nic? Ale i tak się dowie. Przecież ja nie mam nic do ukrycia!
Bo nie mam. Ktoś robi jaja.
Tak, kurwa, doznałem olśnienia! To pewnie sprawka Yuto. Tego popieprzonego, pojebanego kretyna. Zabiję go.
Byłem wściekły i miałem ochotę rozwalić wszystko, co było pod ręką. Nie słyszałem nawet, jak wrócił Ren.
- Jezu, co się stało? - spojrzał na mnie jak na wariata, a ja zacisnąłem pięści i poczułem, jak krew napływa mi do mózgu.
- Chodź, pokażę ci - powiedziałem i podsunąłem mu laptopa pod nos. - Poczytaj sobie. Chcę cię tylko poinformować, że nie mogłem zapłodnić żadnej dziewicy, bo nie spałem z kobietą od kilku lat. Do widzenia - strzeliłem focha i wkurzony poszedłem na balkon zapalić.

Co ja mu powiem? Kurczę, nie wiedziałem nawet, czy mi uwierzy.
Uwierzył. Tak powiedział. Chyba. Choć miałem pewne wątpliwości. Przecież to normalne. Nie mogłem się uspokoić. Nie byłem załamany, tylko wkurzony. Lepsze to niż smutek. Potem zadzwonił Kaien i powiedział, żebym się tym nie przejmował. On we mnie wierzył. Znał mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Nie mogłem być ojcem dziecka tej dziewuchy. Głupia dzida. To na pewno sprawka Yuto.
Ren próbował mnie pocieszać, ale słabo mu szło. Jego dotyk mnie drażnił. Byłem wkurwiony. Nie mogłem zasnąć. Myślałem, że wtulę się w niego i będzie dobrze, ale nie było. Poszedłem więc do swego pokoju, ale tam też nie mogłem spać. Miałem ochotę dorwać tę głupią babę i sprać jej dupę.
W końcu zacząłem się nad sobą użalać, a w środku nocy poszedłem do Rena. Spał sobie słodko i nawet się nie obudził. Przytuliłem się do niego i leżałem z otwartymi oczami aż do rana. W głowie miałem chaos. Wszystko poszło się jebać.
Wstałem z łóżka przed siódmą i poszedłem zrobić sobie kawę. Miałem zadzwonić do Saki, ale nie chciałem jej budzić. Ren wstał równo o siódmej, bo musiał iść do pracy. Powiedział, że od poniedziałku ma urlop. Cudownie. Mieliśmy się dobrze bawić, ale chyba nastąpi zmiana planów. Ciekawe, czy Saki odwoła dzisiejszy wywiad. Zadzwoniła godzinę później i powiedziała, że nic się nie zmieniło. Podobno Adam już to widział.

Byłem strasznie rozkojarzony, ale jakoś dałem radę. Saki pojechała ze mną. Przyznałem się, że nie znam tej laski, mam faceta i jestem w szczęśliwym związku. Wiedziałem, że posypią się pytania. Jakoś to przetrwam. Myślałem o Renie. Cholera, znowu to samo. Miało być inaczej. Ładnie, spokojnie i słodko. Wyszło okropnie. Będę musiał z nim porozmawiać.
Wróciłem do domu i wyłączyłem telefon. Te wiadomości doprowadzały mnie do szału. Chciałem, żeby Ren wrócił już z pracy. Miałem nadzieję, że mi uwierzył.
Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy. Musiałem odpocząć. Byłem wykończony psychicznie. Będę musiał pogadać z Renem. Nie mam siły. Nie wiem, jak się za to zabrać. Ciągle coś jest nie tak. 
- Cześć, musimy pogadać - powiedziałem, gdy wrócił do domu.

To nie będzie łatwa rozmowa.

405 komentarzy:

  1. "Czasami miałem wrażenie, że Ren był zbyt stanowczy i nie liczył się z moim zdaniem." - Jak Clive! No, jak Clive. :)
    "Ale się porobiło. No." - "No" mnie rozwaliło, nie wiem czemu. :D

    A co do imion, bo zapomniałam odpisać wcześniej na komentarz... U mnie Eric, to akurat od Erica Dravena z "Kruka" (No i Eric Emmanuel Schmitt napisał książkę z której zerżnęłam list ;)). W sumie większość imion wzięła się od artystów, bądź postaci filmowych, które lubię. Tak jak Adrien - Adrien Brody, Patrick - Neil Patrick Harris/Michael Patrick Kelly, James - James Blunt, Michael - Michael Hutchence, Vincent - James Vincent McMorrow.
    W ogóle teraz tak czytam ostatni rozdział z mojego bloga i jakoś dziwnie, bezsensownie wwalam różne literki tak ni w pizdę, ni w oko... Bo to, że mylę osoby (w sensie "ja", "on", "my", "ty") , to już chyba jakaś norma, ale to... To się już coś dziwnego zaczyna ze mną dziać. :D

    ~Arco Iris


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widocznie to taki typ (zarówno Ren, jak i Clive), ale i tak są fajni :D
      Skoro Eric z Kruka, to masz ode mnie +200 punktów! To mój ulubiony film!

      Usuń
  2. nie nie nie nie nie! okulary są na NIE zawsze

    scenka z samowolką Kota była super :3

    ani gwałt ani przebieranki jakoś mnie nie przekonały... tzn gwałt zaczynał się fajnie, ale potem jakoś tak trochę dziwnie się zrobiło. chociaż Kot+koszula+stringi?... hm... :3

    i podoba mi się wizja Emila z winem i czekoladą :D i Kota też!

    tak podejrzewałam, że prezent od Rena to jednak robota Kota :v

    nie ogarniam, o co chodzi z Adamem... :(

    fajnie, że Kot napisał do mamy :)

    no i co to za durna laska? tak Kotkowi psuć życie :( teraz to ja bym go wytulała. oby Ren był po jego stronie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Normalne" przebieranki jeszcze będą, to był taki wstęp. Co do gwałtu, to właśnie dalej miało być dziwnie. W sumie też wyszło im to spontanicznie, bo planuję jeszcze... taki nieplanowany gwałt :D masło maślane.

      a czemu nie lubisz okularów? :D

      sprawa z Adamem niedługo się rozwiąże.
      z tą laską też.

      Usuń
    2. Tzn. dobrze, że tak to odebrałaś, bo Kot właśnie miał być zmieszany (tzn. nie wszystko było tak, jak to sobie wyobrażał).

      Usuń
    3. oj tam, ja nigdy nie narzekałam, że masło maślane ;) grunt, że rozumiem o co chodzi :D

      a co do okularów to nie wiem, już ileś osób mnie o to pytało. po prostu mam jakąś awersję :v jak dla mnie to jest to takie niepotrzebne coś, co tylko bez sensu zasłania ładne buźki

      Usuń
    4. Zgadzam się, że zasłaniają, ale ja zwykle lubię facetów w okularach. Taka słabość:D jak długie włosy. Ale oczywiście nie wszystkim pasują.

      Usuń
    5. no widzisz, ja za to poza włosami, zauważyłam, że lecę strasznie na jeden konkretny kształt oczu (bezsensowne, ale niewątpliwie zauważalne w wyborach xD ), więc okularów być nie może :3

      Usuń
    6. Zdradzisz, o jaki kształt oczu ci chodzi?

      Usuń
    7. nie mogę dać całych zdjęć bo ochrona danych osobowych, ale paczaje moich 3 kolejnych wyborów:
      https://drive.google.com/file/d/0B6xWteQQ6FjWZTZ4MmZnM0pRRDQ/view?usp=sharing

      Usuń
    8. Te trzecie jak oczy mojego eksa :D
      te mi się takie podobają, ale ja lubię również takie migdałowe. często koleżanki, przyjaciółki, znajome czy osoby z forum nie rozumieją mnie, gdy mówię, że lubię delikatną urodę u facetów. Większość woli męskich, owłosionych, z brodą, bródką, szerokimi barami (no dobra, bary nie są złe), kwadratową żuchwą i tak dalej.

      Ja na przykład bardzo lubię urodę modela Michaela Tintiuca ;)

      Usuń
    9. A to takie trochę wytrzeszcze :D. Mój ostatni miał te pierwsze, na takiego trochę przymuła :D. Ja nie lubię bardzo kwadratowej żuchwy i włosów. Bary mogą być. Ładne mięśnie są spoko :D. Bródkę przeżyję, ale wolę bez i musi naprawdę pasować.
      Ale też wolę delikatnych. Nie za bardzo, ale takich bardziej subtelnych. I jak łoczka są ładne lubię.

      Usuń
    10. O właśnie, subtelnych :) coś w tym jest. Jaskiniowcy mnie trochę przerażają, choć rozumiem, czemu podobają się kobietom :D

      Usuń
    11. Ja ogólnie nie mam konkretnego typu. Lubię wszystkich przystojnych ;). Ale bardziej subtelnych niż misiowanych na przykład.

      Usuń
    12. no fajny nawet ten Twój :D ja Cię jak najbardziej rozumiem, chocąż kwadratowa żuchwa też może być fajna ;)

      ja lubię nawet z tendencją do niemogących przytyć chudzielców :D i tych "ładnych" a nie "przystojnych"

      Usuń
    13. Ja nie lubię bardzo grubych (bo najczęściej zadyszka w łóżku), albo bardzo chudych (bo wtedy sama czuję się grubo :D). Tak w sumie też nie mam konkretnego typu, ale muszą być raczej długie albo przynajmniej półdługie włosy. Może być nawet brzydal, ale jeśli ma w sobie to coś, co sprawia, że kolana mi miękną na jego widok, a w majtkach mam kisiel, to biorę :D

      Usuń
    14. Ja lubię i ładnych i przystojnych.

      I chudzielców :D. Chociaż czasem żałuję, że nie da się połączyć tłuszczu z chudością, bo tłuszcz jest bardziej tulaśny. (złote myśli Babiszona)

      Usuń
    15. Ja z brzydotą mam tak, że mnie się podobają bardzo różni ludzie. Wystarczy, że coś w sobie mają. Nie szukam na siłę błędów na zasadzie: widzę boginię z cudownym ciałem i wspaniałą twarzą, a ktoś mi mówi ee nie taka niezwykła, ma noc jak haczyk.
      Ja bardzo grubych nie lubię, a bardzo chudych, takich chorobliwie chudych nie lubię, bo ogólnie zbyt duża chudość mnie przeraża.

      Usuń
    16. w sumie coś w tym jest, że do kości też się tak średnio tulać. powinno być tak akurat :D

      Usuń
    17. No właśnie :(
      Ja jestem średnia i mam wrodzony dar tulania. Dostosowuję się do osoby jak plastelina. To moje super moc, wszyscy lubią mnie tulać,
      Mój tata ma taki miękki duży brzuch i jak byłam młodsza to strasznie marudziłam jak udało mu się schudnąć, bo nie było tak fajnie jak do poduszki.

      Usuń
    18. Ale wiecie, jak ktoś jest naturalnie chudy czy kościsty i nie może przytyć, no to ok, ale nie lubię, jak ktoś chudnie na siłę. Choć facetów to chyba raczej nie dotyczy.
      Ładnych też lubię :D

      Usuń
    19. wierz mi, że facetów to też dotyczy, jak dla mnie to jest trochę śmieszne, jak się na to z boku patrzy xD

      Usuń
    20. Ja nie lubię chudnięcia na siłę do dużej chudości. Rozumiem chudnąć z grubości. Ale z chudości na chudość to tak nie bardzo. U facetów to samo.

      A tak w temacie dziwnych zachowań facetów. Ostatnio szłam przez drogerię. I widzę parę: zwykły facet, zwykła dziewczyna. Dziewczyna smętna z rękami w kieszeniach, znudzona marudzi żeby już wychodzili, a chłopak z entuzjazmem biegnie do półek krzycząc "CZEKAJ TYLKO WACIKI PEELINGUJĄCE Z OLEJKIEM ARGANOWYM KUPIMY !"
      ?
      ?
      ?
      Nie wnikam.

      Usuń
  3. Jako, że mój drugi mózg (ten większy) nadal martwy z niewiadomych przyczyn, a portfel chudy (ale plomba jest!) to odpiszę krótko i tak w stylu Lexi, czyli bardziej na biedacko. Pojedynczymi zdaniami, z tym, że może w punktach.

    69.1 GWAŁT. Powiem Ci, że chociaż pisałam o przebierankach to coś czułam, że będzie gwałt. Powiem Ci, że wyszedł bardzo... zaskakująco. To znaczy - nie wiem czy będę do niego wracać, ale ma coś w sobie i to bardzo. Spodziewałam się czegoś jak gwałty Kaiena na Senju, ale to było coś naprawdę brutalnego. Raczej nie chciałabym brać udziału w czymś takim, ale to coś bardzo nowego. Podoba mi się ten chaos w mózgu Kota. To rozdarcie wewnętrzne. Takie niezdecydowanie czy mu się podobało czy nie, myślę, że to taka granica tego, co mógłby zrobić, a czego nie. On to jednak jest masochista. Lubię go <3 Ta scena jest fajna, bo bardzo nieoczywista.

    69.2 STOP? Serio? Mój boczek był bardziej kreatywny. Jestem rozczarowana.

    69.3 Podoba mi się wizja Rena, który posłusznie rozwiązuje biednego Kotka. Jak mogłam go nie lubić? A no tak, Armagedon.

    69.4 ABEL. Pieprzyć Kaiena, Kota, Senju, Saki, Reirę, kogokolwiek. Nie chcę żadnego z nich. Chcę Abla, którego będę tulać. Ale mi go szkoda. Czemu on nie chce kobiet, przyjęłabym go z otwartymi cyckami :(. Ale czuję, że zostało między nimi trochę chemii. Troszeczkę. Minimum. A przynajmniej ze strony Abla. I chyba pierwszy raz mi się to nie podoba. Abel ma takie dobre serduszko, potrzebuje kogoś normalnego :(.

    69.5 Okulary są spoko. Czasem. Ale nie lubię okularowców w mandze.

    66.6 Przebierany seks był cudowny. Chcę więcej! Kurde, lubię takie klimaty. Lubię bardzo. Mam nadzieję, że będzie jeszcze ekskluzywna dziwka i Ren w garniturze. W sumie to nie wiem czy ten Kot w pończoszkach byłby taki zły... W sumie ta seksowna pokojówka ma coś w sobie. Cholera, Kot w stringach - to jest to <3. Lexi! Narysuj Kotka w stringach (hasztag dziad proszalniany).

    69.9 Łeeee a to mi się wydawało takie miłe, że Ren mu kupił prezent. A to Kot go cisnął. Mu - Senju oczywiście.

    69.7 Emil jest fajny. Emil zawsze jest fajny. Lubię go jako uległego pieska, ale normalnego w ubraniu też lubię <3. On jest chodzącą uroczością.

    69.5 Yuto wysyła SMSY? Nie ma co robić z życiem?

    69.8 Mama Kaiena. Kurwde, jak ja nie lubię tego wątku. Omijam go wręcz. Serio. Nie dlatego, że jest źle napisany, ale po prostu to wszystko jest tak smutne, że się odechciewa. Nadal strasznie mi szkoda Senju (ten krótki kawałek, że Kot go tula jest taki kochany) ale Kaiena też. A najbardziej się boję, że Senju nie będzie potrafił wspierać Kaiena (ja sama nie umiem za cholerę ludzi pocieszać) i Kaien będzie na niego o to zły :/. Nie lubię takiej napiętej atmosfery. Nie lubię no.

    69.chujwiektóry CIĄŻA? Serio? Yuto, kup sobie klocki. Albo puzzle. Albo idź w piłkę pograj. Mam nadzieję, że sprawa szybko przycichnie. To to coś? Nie wiedziałam, że poprzednia trasa była ponad rok temu. To on w końcu nie spał z kobietą rok czy kilka lat? Bo trochę myli się w zeznaniach. Niemożliwe, że którąś zapłodnił. Prędzej Yuto założył perukę i podkradł wyniki siostrze. To byłoby do niego podobne.

    69. Ren to raczej przełknie, jestem pewna. To Ren w końcu.

    69.69 Dan wie? A reszta? Oszaleją chłopaki normalnie. Czekamy a Ki-Ki przedstawi swojego tajemniczego kochanka ;). I wyobrażam sob ie Tulki, który go gdzieś tam po kątach podpytuje czy przypadkiem...

    Ściskam między cyckami, ale to wszystko z miłości!

    Daiki czy jakoś tam to kierowca karocy Kota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "krótko i tak w stylu Lexi, czyli bardziej na biedacko" - czy to była wrzuta? :v

      Kot w stringach koniecznie! :D

      Usuń
    2. Oj tam. W sensie skromniej niż zwykle u mnie, to nie było skierowane na focha :D.
      Oczywiście jak zawsze wyszło.
      Ja w ogóle miałam kiedyś mocną awersję do facetów w stringach. A teraz... Jakoś przeszło :D. W ogóle pomyślałam, że mogłabyś ty opisywać mundurek Kota. Zwykle średnio kręcą mnie długie opisy, ale uwielbiam te fragmenty jak twój Jack jeździ z Rayanem na targi niewolników i opisujesz strój Rayana :D

      Usuń
    3. 1. Dzięki, kochane baby, że tak odebrałyście gwałt, bo tak miało być!

      2. STOP - no co ty, jesteś rozczarowana? Nie doceniasz mnie chyba :D TO NIE JEST ICH HASŁO BEZPIECZEŃSTWAAAA!!!!
      NIE JEST. To było tylko z nadmuchiwanym korkiem. Ich hasło jest inne.

      3. Abel trochę coś tam czuje do Kota i chodzi o to, że on długo będzie porównywać swoich nowych kochanków właśnie do Kota, bo przecież był w nim zakochany.

      4. Też kocham okulary.
      5. Będzie więcej przebieranek.
      6. Emil miał być normalny i uroczy w życiu
      7. Ja nie napisałam, że to Yuto wysyła sms-y, to tylko domysły Kota.
      8. O tym, ze to Yuto ma coś wspólnego z aferą ciążową to też domysły Kota
      9. Tak, Daiki to kierowca karocy Kotka :D
      10. Dan jest niegłupi, domyślił się (to Tulku ciągle nie może uwierzyć, że oni wolą facetów), Ki-Ki w sumie ma to w dupie, jego obchodzą tylko jego laski
      11. Kot w stringach <3
      12. Ren będzie chciał Kota w babskich ciuszkach

      Dziękuję za Miłość <3

      Usuń
    4. przecież wiem, że to nie było złośliwe :D

      no widzisz, a u mnie zastój bo specjalnie dla Ciebie próbuję wymyślić Ryanowi kreację bezgorsetową xD no i nie wybierają się na targi tylko na imprezę ;)

      stringi na zgrabnym tyłku są fajne ;) tylko muszą być gustowne

      ekhem... a więc... :D mundurek Kota oczami Lexi:
      Kot miał na sobie białą, przylegającą koszulę, która pięknie podkreślała jego zgrabną sylwetkę. Błękitny krawat wbrew pozorom nie gryzł się z jego zielonymi oczami, przeciwnie - jego kolor wydobywał ich niesamowity koci kolor. Marynarka i spodnie nie opinały się przesadnie na jego ciele, dodając mu tym uroku...

      i tak dalej xD

      chyba mnie przekonałaś, Kuno, do Kota w spódniczce :3

      Usuń
    5. Ale masz szaloną numerację. Taką po kolei.

      Domyślam się, że tak miało być, ja po prostu muszę wyrazić swoją rozwlekłą interpretację, bo tak mam i już :D. Bo ogólnie ten gwałt był inny niż wszelkie seksy na tym blogu i na tamtym.

      INNE? Co tym kombinujesz? Kolejna rzecz, której mam się domyślać?

      Biedny Abel. Tak właśnie czułam, że porównuje. Kot gdyby rozstał się z Renem to też by porównywał. A Senju gdyby rozstał się z Kaienem to by sobie strzelił w łeb.

      Ja nie kocham okularów. Ja nie nielubię okularów.

      Jeeej <3. Nie sądziłam, że walniesz aż dwa seksy z listy w jednym. Czekam na totalną uległość. Ten opis w fantazjach Kota był tak fap fap że aż ciarki przechodziły.

      Ja jednak myślę, że to Yuto. Smsa mógł wysłać wspólnik tej podłem szui, a ciąża... Chociaż w sumie taka psychofanka to nie jest niemożliwa rzecz. Może nawet dość powszechna. Kurwde, nie wiem.

      Będzie ciąg dalszy wątki Kota w rozdziale Kaiena?

      Cholera, chcę rozdział Kaiena. Chociaż dla mnie to jest rozdział Kaiena i Senju. Wpisy Kota kocham, ale cierpię przez brak blondaska.

      Dan na pewno by się domyślił. A Tulku chyba nie ogarnia jak może facet z facetem ;). I dam głowę że kmini jak to wszystko tak naprawdę wygląda :D. Nie zdziwiłabym się gdyby on albo Ki-Ki podpytywali Kaiena albo Kota :D.

      Kot w stringach i damskich ciuszkach. Może być. Tylko nie w szpilach, bo się chłop zabije.

      Proszę. U mnie Miłości zawsze pod dostatkiem.





      Usuń
    6. Lexi, czułam, że z targami to trochę nie tak, ale walnęłam, bo nie chciało mi się myśleć.

      No widzisz? A ja właśnie przez ciebie dostałam pierdolca na punkcie gorsetów. Dawaj go z gorsetem i w stringach. Kocham jak mu wymyślasz kreacje. Nie wiem czemu, nie lubię opisów.

      Zgrabne tyłki ogólnie są fajne we wszystkim.

      Dziękuję za opis <3. Właśnie tak sobie wyobrażać, mocno opinające to ubranie :D.

      Usuń
    7. dobra, to jak może być w gorsecie, to szybciej się coś pojawi :D

      Usuń
    8. *LExi, ja tam lubię twoje opisy, a już zwłaszcza Ryana w gorsetach :D też mnie jarają. To takie przewidywalne, nie? :D ale cóż... jak dupa ładna, to i stringi pasują.

      *Babiszonie, watek seksu Kota to w ogóle nie ma ograniczeń, bo oni z Renem mają jeszcze Yukiego i Emila :D no i Yuki (trochę później) przecież im namiesza.
      Tak, będzie w notce Kaiena, nie da się opisywać przygód Kota bez Kaiena, a Kaiena bez Kota :D
      Ki-Ki trochę popłynął, te dragi, laski, sława... zagubił się chłopak. A Tulku bardzo lubię, on jest spoko, choć nie rozumie, jak można bzykać się z facetem :D
      Szpilek nie znoszę. No ba, oczywiście,że hasło mają inne. Tzn. z reguły ono ma być łatwe, ale na pewno nie jest to STOP.
      Wątek śmierci oczywiście jeszzce się pojawi, musisz to jakoś znieść (btw. ty wiesz, że ja np. nie chcę czytać wpisu hipomanii - tak jak ty nie chciałabyś wracać do gwałtu z tej notki?), ale niedługo wszystko się wyjaśni (nie było też tego w punktu widzenia Kaiena (tylko Kota i Senju), więc o tym wspomnę. Senju bardzo się przejął, może nawet bardziej niż Kaien (bo u Kaiena to był szok i niedowierzanie).
      Te wątki ciążowe i sms-owe to nie jest TO COŚ, co miał zrobić Yuto. Nie, tamto coś będzie bardziej schizowe, psychopatyczne i niebezpieczne.

      Usuń
    9. Z gwałtem to nie tak, że ja nie chcę wracać, bo był straszny, tylko nie był taki typowo podniecający jak lubię. A do hipomanii też nie wracam. To jak Kaien był bezsilny było tak przygnębiające, że aż to omijam. Za to do pierwszej hipo wracam, ale tylko do seksów.

      Jasne, wątek śmierci musi się pojawić, to naturalne. I myślę, że warto pokazać to od strony Senju. Też mam wrażenie, że Senju mocno się przejął. Tak mu szkoda Kaiena? Czy chodzi ogólnie o to, że on jest kruchutki psychicznie? :( Biedny Senju.

      Mam nadzieję, że Kot nie przygniecie Senju w notce Kaiena.

      Psychopatyczne? Może go porwie i spróbuje zabić?

      Usuń
    10. Ja wiem, że nie dlatego, że straszny. U mnie to chyba chodzi głównie o to, że niektóre notki są nieprzyjemne, niewygodne, takie niefajne.
      Tak samo z Kotem - to nie tak, że jemu się wszystko podoba. Tak, zawsze chce wszystko wypróbować, ale nie zawsze jest jednoznacznie zadowolony.
      Senju przejął się, bo szkoda mu Kaiena. Tak samo przejmuje się chorobą Sayi. Tak samo długo męczyły go wyrzuty sumienia po Armagedonie :D
      wątek Yuto będzie się rozwijać, ale powoli. Tzn. nie pół roku, ale na pewno TO COŚ nie stanie się w kolejnych 2-3 notkach Kota.
      Ale już TO COŚ, co odwali Senju (nigdzie też nie napisałam, że Kaien się o tym dowie), będzie w jego kolejnej notce. Bo będzie musiał podjąć decyzję niezwłocznie.

      Usuń
    11. Dokładnie, też nie lubię takich niewygodnych fragmentów. Z gęstą atmosferą i tak dalej. Mam wrażenie, że nie powinnam tego czytać ;).

      Ciekawa jestem, czy chciałby wrócić do gwałtu. Pewnie nie aż takiego.

      I dobrze, że go męczyły :d. Biedny Senju, wszystkim się przejmuje. I jest kruchutki.

      A TO COŚ związane będzie z tym wątkiem ze śmiercią? Decyzja będzie? Kurwde. Jaka? Jakie on może podejmować decyzje? Może ktoś będzie go szantażował w jakiejś sprawie, że wrzuci do mediów jakieś plotki o Kaienie, a on będzie musiał zrobić coś strasznego żeby mu uratować dupę? Nie wiem, dać się zgwałcić albo coś? Ale to z tego co rozumiem co pisałaś bardziej zgniecie Kaiena niż Senju.

      Od czasów kiedy jasno stwierdziłaś, że nie będzie żadnego helikoptera mam pusty mózg.

      W sumie cieszę się, że do Yuto długo. Wkurza mnie on.
      A na TO COŚ Senju czekam strasznie, chociaż na hipo też czekałam a potem mi było przykro.

      Usuń
    12. Babiszonie, myślisz, że Kot byłby w stanie przygnieść Senju? :> to chyba raczej podobne kilogramy ;)

      Usuń
    13. ależ to było suche...

      Usuń
    14. Było <3. W ogóle nie mogę przeżyć tej Twojej bluzki z barbie. Jak to się ma do suszenia wielorybów?
      Nie podobne, Kot jest trochę chudszy z tego co kojarzę. Bo ogólnie Senju chyba warzy najmniej.
      A Kot jest tym niemogącym przytyć chudzielcem, więc to wyjaśnia Twoją fascynację :D
      "z podręcznika fanatyka"

      Usuń
    15. Nietoperzy, nie wielorybów. Babiszonie, o czym ty myślisz?

      Usuń
    16. Gwałt na pewno powróci, ale masz rację, nie aż tak ostry. To znaczy, wiesz, Ren jest mądrym facetem i wyciąga wnioski ;)
      Nie, nie będzie w ogóle związane z wątkiem śmierci. Fajnie, że nie zauważyliście małych wzmianek w ostatnich notkach. Ale jak napiszę więcej, to zauważycie, i nie będzie tak ciekawie :D pisałam, że on to zrobi raczej ze względu na Kaiena, a teraz dodaję, że Kaien się o tym nie dowie (przynajmniej nie teraz).
      Yuto nie lubię, bo ogólnie nie lubię takich natarczywych typów. Miałam takiego w pracy. Nie chciał się odczepić. Ładne słówka, kwiatki (eeeeeeh), jakieś prezenciki - ja mówię nie nie nie, a facet dalej swoje. oczywiście, nikt mnie nie prześladował, ale ogólnie czułam presję.

      Usuń
    17. no właśnie też się zastanawiałam co za wieloryby xD

      bluzkę z Pusheenem też mam :3 i bluzę z kocimi uszami i gorsetem na plecach, o taką:
      http://www.papercats.pl/p13,bluza-kot-gorset.html

      Usuń
    18. Wracam do ostatnich notek! Których ostatnich? Pewnie i tak nie wyśledzę, ale może spróbuję. A będzie ich więcej w notce Kaiena?

      Cholera, Senju co ty odpierdzielisz Senju? Kaien się nie dowie? A myślałam, że to się na nim odbije. Ale jak to ma być coś strasznego to się nie dowie. A gdyby Senju był zdrowy to można by pomyśleć, że to coś wrednego z jego strony czy raczej coś czego można by mu współczuć?

      Ja nie miałam, ale moja przyjaciółka miała. Robił jej wyrzuty, że się z kimś spotyka mimo, że nigdy ze sobą nie byli. Ona znalazła sobie faceta, a ten typ ciągle opowiadał jakieś kłamstwa na jego temat, wymyślał rożne rzeczy, kombinował, robił wyrzuty itp. Długo się męczyła, bo była do niego przywiązana (kiedyś się przyjaźnili). Straszna spierdolina.

      Usuń
    19. Mnie się bardzo podobał ten ostatni rysunek Kota z pejczem i Rena z czerwoną dupą <3 ta mina Kota - bezcenna :D

      Usuń
    20. CHCĘ TĄ BLUZĘ! Ale ona jest bardziej mroczna niż barbie. A tak w ogóle to profilowe ładne.

      Usuń
    21. *Lexi, słodziaku, ty jesteś mała i drobna, więc ci pasują takie bluzy ;) mam przyjaciólkę (też małą i drobną) i świetnie w takich wygląda. Tak uroczo. Ja wyglądam wulgarnie i głupio :D jak z taniego porno :D

      *Babiszonku, było trochę w ich notkach (trzech ostatnich), nie, to nie będzie nic wrednego, nie będzie miał wyboru, choć ja nie wiem, co bym zrobiła na jego miejscu.
      Ech, takie typy są okropne.

      Usuń
    22. polecam! ciepła i wygodna ;)

      dzięki :) szkoda tylko, że tak słabo widać na nim resztki zielonego i różowego na włosach

      Usuń
    23. Ja tu tylko po to, żeby powtórzyć po raz 43985765472659 (no dobra, trochę wyolbrzymiona liczba), że kocham rozkminy Upierdliwego Babiszonka. <3 No... Kurde, musiałam to napisać! :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    24. a ja we wszystkim i tak wyglądam jak gimnazjalistka xD

      Usuń
    25. Zielony trochę widać, ale tak w ramach przypleśnienia włosów. Ja nie farbuję, bo mam mięciuchne włosy i boję się ich tykać. Poza tym kolor mi odpowiada.

      To idę szukać, choć myślę, że nie znajdę. W notce Kotka też? Czuję, że skrzywdzisz Senju, Kuno.

      Usuń
    26. A w ogóle pamiętacie jeszcze tą gówniarę siostrę Ester? Co z nią się właściwie stało?

      Usuń
    27. No właśnie, wybacz, zapomniałam napisać: piękne profilowe! A więc to był zielony i różowy :)

      *Arco Iris (pamiętam Isis hehe), też kocham te jej rozkminy, ciekawe, czy znowu pisze z kompa sąsiada sasasa :D

      Usuń
    28. ja farbami też ich nie tykam. tylko toner/spray/kreda w jakiś dzikich kolorkach :D spierze się i raczej za bardzo nie niszczy (toner najbardziej, ale dużo mniej, niż chociażby szamponetka)

      Usuń
    29. tak, to KIEDYŚ BYŁ różowy i zielony xD

      Usuń
    30. *Babiszonie, ja pamiętam ;) nic się z nią nie stało, po prostu uznałam, że nie jest potrzebna. Ale całkiem niedawno o niej myślałam, choć raczej nie wróci.

      Od ponad 2 lat nie farbuję, zapuściłam całe naturalne. Tonery wychodzą u mnie glonowato, Lexi widziała moje naturalne (taki chyba średnio-ciemny blond).

      KIEDYŚ różowy i zielony. Zielony spiera się całkiem ok :D chyba . bo niebieski spiera się glonowato.

      Usuń
    31. Owszem, piszę z kompa sąsiada. Ja niczym nie tykam.
      Też uważam, że nie jest potrzebna ;).
      U mnie jest zwykły ciemny blond, ale nie przeszkadza mi ich zwyczajność.
      Wiem, że kochasz, Arco Iris <3

      Usuń
    32. resztki niebieskiego są na poprzednim zdjęciu ;)

      IMO Twoje wcale nie są takie ciemne, raczej średnie :)

      Usuń
    33. Niebieską pleśń akurat zauważyłam :D.
      No przecież Kuno pisze, że średnie. A moich nie widziałaś ;)
      (ten kokos to nie ja)

      Usuń
    34. i się uczepiły z tą pleśnią. czy Wy mnie próbujecie zmotywować żebym w końcu ruszyła tyłek po wiśniowy toner? xD

      Usuń
  4. Wow mniallam taki zaciesz jak czytałam ze normalnie masakra. Taka radość
    Hahaha
    Ten gwałt Hahahah najlepszy
    Biedny tyłek kotka hahaha :))) ren ten kochany sadysta ale i tak go kocham :)
    Ta rekacja kota jak wszedł Kaien. Hahahaha. Genialne
    Ten yuto. Normalnie szlak trafia. Jak.tacy ludzie mogą być. Ren to ma branie. Haha. Każdy by chciał go mieć
    Szkoda ze mama kaiena umarła. Smutas
    Dobrze :) ze mama kota jest ok
    Wogle to w necie zs kot z jakąś laska dziecko hahhaha ;))
    Najlepiej :)
    Sprawka yuto. Ehhh w necie to wszysko bd
    Przebieranki. Kotek w seksi ciuszkach damskich jam.to chce :"
    Hahahaha Kuno jesy genialna
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D będą jeszcze te przebieranki, nie martwcie się :) i nie tylko przebieranki. Niestety, będziesz musiała zaakceptować fakt, że Yuto będzie sie pojawiać :)

      Usuń
    2. Kuno piszemy w przyłosci?
      Bo no moja wiadomość napisana jesy po 21.36 a jej nie było a twoja po 22 hahaha
      Z yuto jest ciekawie. On wie jak podnieść poziom cukru.
      Ayami

      Usuń
    3. Podejrzewam, że chodzi o ustawienia. Ostatnio coś się nie zgadza, nawet jak wrzucam notki. Zmieniałam czas na normalny, ale i tak coś nie gra :D

      Usuń
    4. Pewnie to tez sprawka yuto lub podczas komentowania przenosimy się.w czasie. Szaleństwo
      Ayami

      Usuń
    5. Ja zwróciłam na to uwagę, gdy Arco Iris napisała, że jest już u niej nowy wpis, a u mnie na blogu nie chciał się wyświetlić. Więc pewnie spieprzone ustawienia czasowe, choć mam Warszawę :D

      Usuń
    6. Możliwe.. a co werefikacji.. to nie tylko znaki drogowe czasem jedzenie picie hahahaha.ale to chyba zalezy ..własnie dziwne to jest . raz jest raz nie ma.. jak dzisiiaj komentowałam to nie było a ostanio było.
      czy za tym stoją kosmici ?
      Ayami

      Usuń
  5. W ogóle się powinnam chyba przyznać, że ja naprawdę nie lubię anime/mangi/co to tam jest, no bo nie lubię, a jak widzę ilustrację na której komuś oczy wychodzą prawie poza głowę , to mam zgon. Autentycznie. Ale jak czytam, to mi to jakoś nie robi.... Ja potrafię przeczytać nawet fan-fic o One Direction, jak jest dobrze napisany i wmówię sobie, że imię to tylko imię, a podłożę inną twarz. :D Więc... Jest spoko.
    A jak już tak wyznaję, to jeszcze powinnam chyba przyznać, przy okazji, że Prior to imię męskie, ale się sama skapnęłam gdzieś dopiero w połowie pisania i to olałam. ;)
    Więcej grzechów nie pamiętam, żadnego nie żałuję.

    ~Arco Iris

    PS. Przy weryfikacji komentarza: "Wybierz wszystkie kwadraty, na których są znaki drogowe", a na zdjęciu rower na tle muru...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był PIOTR, wrócilam, zaczęłam się śmiać i już nie myślałam, męskie czy żeńskie. Ale dziwne, faktycznie.
      Ja jestem anime-maniaczką od jakichś 8 lat. Tzn. jestem baaardzo wybredna, bo nie lubię głupich (ale zaczynałam od Naruto), lubię dobre mangi, kocham fanfiki, doujinshi (stronka myreadingmanga), jakieś arty - lubię wszystko. Czego nie znoszę? Też przesadnie dużych oczu i dziwnych proporcji. Tzn. większośći shoujo (dla dziewczyn, nie kobiet), choć Vampire Knight oglądałam, bo Zero :D

      Nie wiedziałam, że przy weryfikacji proszą o rysunki. Muszę to zmienić.

      Usuń
    2. Dla mnie może być manga, ale nie lubię anime. Przyzwyczajałam się i ni cholery. Nie ogarniam. Nie lubię tej stylistyki, a w yaoi tego podziału - trzymetrowy niedźwiedź seme, pięciocentymetrowa wiewiórka uke. Ja tylko czytam.
      Ja nie czytam przeważnie fan=ficów, bo boję się trafiać na facetów w ciąży.
      Nienawidzę weryfikacji obrazkowej! Zawsze mam wrażenie, że mają na mnie jakiś haczyk i szukam czegoś podchwytliwego, a tam zawsze rozwiązanie proste jak dupa (uniwersalne porównanie dla leniwych).

      Usuń
    3. Ja zawsze czytam imię tak jak pierwszy raz przeczytam albo nigdy nie zastanawiam się nad wymową. Dlatego Senju to będzie Seńju, a Sho - SZO.
      Ja lubię arty, lubię mangę, lubię te wszystkie rysunkowe, ale nie lubię anime.
      Nie podobają mi się często kobiety w ten mangowej stylistyce. Ale nie oszukujmy się, w takich jak ja czytam kobiety są mało istotne :D

      Usuń
    4. aaaaaaaaaaaaaaaa kurczę, mam to samo z tymi obrazkami, wszędzie widzę podstęp :D :D :D
      Też już pisałam, że nie znoszę tego tradycyjnego podziału. Ubolewam nad tym, bo większość yaoi to właśnie mały, niewinny uke i ogromny seme. Nie lubię małych głupich uke, ale z ciekawości oglądałam Boku no pico, mam nadzieję, że nikt mnie nie oskarży o pedofilię :D
      Ja lubię ładnych, fajnych, ciekawych uke, a najlepiej zamianę ról :D lubię, jak ten spokojny, pasywny i uroczy zaczyna kozaczyć (np. Senju :D tak go kreowałam, żeby nie był całkowicie uległy).

      Usuń
    5. Babiszonie, to nie powiem, jak się wymawia imię Senju, wymawiaj, jak ci się podoba ;)
      widzę, że obrazki są wyłączone, nie powinno ich u mnie być w komentarzach.

      Usuń
    6. Ja też z ciekawości oglądałam ;). On chyba tak naprawdę miał kilkanaście lat. I oglądałam takie z takim chłopakiem z czerwonymi czy różowymi włosami, który pieprzył się z e swoim Panem, żeby spłacić jakiś dług.
      Ja właśnie takich uke lubię kozaczących, ale nie wiem gdzie znaleźć. Może coś polecisz?
      No właśnie - wszędzie szukam podstępu.

      Usuń
    7. Sprawdziłam jak się wymawia ;). Ale uparcie wymawiam Seńju bo tak mi się podoba. A to fajnie, że nie ma, nie będą mnie parszywcy dręczyć jak się nie zaloguję.

      Usuń
    8. Babiszonie:

      może Junjou Romantica przypadnie Ci do gustu w takim razie :D to z długiem to pewnie mówisz o Shounen Maid Kuuro-kun? fajne to było :D mi się jeszcze podobały Hybrid Child i Finder :D

      i jak to nie chcesz mprega? :( a ja tu tak intensywnie myślałam na skleceniem jakiegoś....

      Usuń
    9. TAK <3 Tam było coś z kurą! No w sumie nie było złe :D
      O tym Junjou Romantica słyszałam milion miliardów razy. Nie wiem dlaczego w końcu nigdy nie obejrzałam.

      NIE CHCĘ!

      Usuń
    10. OJEZUUUUU wiem, o czym mówisz :D tego różowego nie dałam rady oglądać, o nie :D to chyba shota, nie lubię tego stylu. loliconu też nie.

      najlepszy kozaczący (i ładnie zbudowany) uke jest w serii Kuroneko, ale oni (czasami, nie powiem, czemu) mają kocie uszka i ogony :D ale nie takie neko kawaii, bo to dorośli faceci. Tzn. kreska jest niczego sobie, a dla mnie seme zabójczy :D

      z niekozaczących uke (ale z ładnym ciałkiem i ogólnie seme to mój numer jeden mimo bródki i kwadratowej szczęki) to BI NO ISU, fajna fabuła, niebanalny rozwój akcji.

      Usuń
    11. nie wierzę, Kuno, że "akcja" nie była wystarczająca żeby to obejrzeć :3

      Usuń
    12. Ja podchodziłam do różowego trzy razy i za trzecim przeszło :D. Ja tam nie wiem jaki to jest styl. Nie chciałam wracać, ale przeżyłam :D
      Ale ogólnie nie lubię tego stylizowania uke na dzieci.
      Nie wiem czy lubię uszka i ogony. Chyba nie, ale może przeżyję. Nie no, lubię takie uszka jak ma Kot na artach Lexi i taki ogonem jak miał Senju :D.
      Dzięki za polecenia.

      Usuń
    13. ja JUNJOU oglądałam, ale raczej jako komedię, nie yaoi. Jak już chcesz Junjou, to poczytaj mangę, jest hmmm bardziej szczegółowa.

      Do poczytania i w sumie obejrzenia może jeszcze być

      1. You're my prize in viewfinder
      2. Ai no kusabi (do obejrzenia, ale wolę nowszą wersję, bodajże 2013 albo 2014 roku, bo kreska)
      3. Hyakujitsu no bara (wersja anime też fajna, jest dużo wiadomych scen, wątły, subtelny (ale nie mały) uke i trochę duży seme :D
      4. Ikoku Irokoi Romantan
      5. może być Koisuru boukun (nieukowaty uke)
      6. jak Junjou, to i Sekai ichi hatsukoi

      no i obowiązkowe Sensitive pornograph, ale szukaj bez cenzury

      Usuń
    14. LExi, ja wiem, że tam były fajne sceny, ale ja nie lubię dzieciowatych ukesiów :(

      Usuń
    15. Oglądałam :D. Sensitive. Ale ten pluszak mi się nie podobał. Nie znalazłam nawet wersji z cenzurą. W ogóle cenzura w seksowym anime to jest jakieś popierdolenie.
      O ile polecenia <3.
      Hmmm szczegółowa? To może nawet poczytam.

      Usuń
    16. Ja też nie lubię :( Mam wrażenie jakby ktoś się pieprzył z dzieckiem nawet jak w opisie jest, że ma 18 lat.

      Usuń
    17. a mi się właśnie podobało to, że w anime to było wszystko takie subtelne :)

      Findera też poleciłam, Ai no kusabi było trochę dziwne, Ikoku Irokoi Romantan mi się w ogóle nie podobało. reszty nie oglądałam xD

      Usuń
    18. Babiszonie,w SENSITIVE nie było pluszaka, był w Junjou albo tam Sekai ichi.
      Sensitive to były dwie historie i dużo ruchania. Penisy, dziury, pocałunki, mizianie, fajne komedyjne wstawki.

      pierwszy lepszy link bez cenzury

      http://yaoihavenreborn.com/video/sensitive-pornograph

      Usuń
    19. o właśnie, tam był "króliczek", nie? :D

      Usuń
    20. BYŁ PLUSZAK!
      Sensitive to było to, co w pierwszej części był chyba jakiś rysownik, o którym myśleli, że był kobietą, a w drugim taki chłopak, którego zamknęli chyba w szafie, żeby pieprzył się z jakimś innym (wiem, gównianie opowiadam, ale chyba kojarzycie o co chodzi).

      http://i2.ytimg.com/vi/k6Eh_eQ8R0w/0.jpg

      Usuń
    21. Lexi, które było subtelne?


      Tak, w Sensitive był "króliczek" w szafie, związany i zakneblowany :D

      Usuń
    22. O bosh, TEN pluszak :D malutki, no ale faktycznie, był.

      Usuń
    23. Jakieś za słodkie to było. Nie wiem. Ale BYŁ.

      Usuń
    24. To w ogóle było pierwsze anime jakie obejrzałam w życiu. Oczywiście wybór nieprzypadkowy :D

      Usuń
    25. Babiszonie, do poczytania jeszcze KOBI NO KYOJIN. Ten seme, a uke - jezu <3 tam są taaakie piękne sceny, no i kreska bardzo mi się podobała.

      Usuń
    26. Junjou Romantica było subtelne :)

      a tego pluszaka nawet nie pamiętałam :D chodziło mi właśnie o tego w szafie :3

      Usuń
    27. Ach, no Junjou tak, było subtelne. A Love stage? Bo mnie wkurzał uke. Gdyby nie uke, byłoby fajnie. I niedoświadczony seme :D

      Usuń
    28. Ale nie dasz nigdzie mprega, no nie Lexi?

      Usuń
    29. mpreg

      a zauważyłyscie jeszcze, że często uke na samo-nawilżającą się dupę? Seme wpycha mu palce i mówi: ooooh, jesteś taki mokry w środku :D yaoi logic.

      Usuń
    30. Też zauważyłam. Staram się o tym nie myśleć. Ale chyba jednak niektórzy ludzie nie wiedzą, że odbyt to trochę nie to samo co pochwa.

      Usuń
    31. zauważyłam! też to rozkminiałam xD

      w żadnym z obecnych opowiadań :) to miałby być osobny projekt

      a dobrze zrobione mpregi mi się podobają :D tzn jeśli nadal to się zachowuje jak facet, a nie jak laska z penisem. wiecie, skurcze, porody, stresy (I'm just sadistic :3 )

      Usuń
    32. Ja czytałam doujinshi z mpregami, głównie Free Iwatobi i Attack on Titan :D

      Usuń
    33. Mnie się mpregi nie podobają nigdy, w żadnej formie, w żadnym wypadku. Po prostu... NIE.
      Jak napiszesz ten osobny projekt to nie będę czytać. Chyba że zrobisz jakąś magię. Ale żeby nie było że nie ostrzegałam.

      Usuń
    34. Taaaaa, Lexi, bo ty sadysta jesteś ;)

      Usuń
    35. Sadystka oczywiście miało być!

      Usuń
    36. na razie mam dość na głowie xD jak skończę królestwo to pomyślę bardziej nad nową miniaturką :) może uda się zrobić magię :D

      Usuń
    37. nom :3 a właśnie, trzymajcie kciuki bo mam jedną niewinną duszyczkę na horyzoncie, oby się dała nawrócić na ciemną stronę mocy ;) tylko, że musiałabym trochę nagiąć swoje zasady bo zdaje się, że jest ładnych parę lat młodszy xD

      Usuń
    38. Rozumiem, że w mpregu dziecko znajduje się w jelicie? A może w żołądku? A może w penisie?
      Po prostu nie.
      Nie.
      Nigdy.
      Jak napiszesz to rób ostrzeżenie.

      Usuń
    39. ... ale że... jak młodszy to nie tego? :D

      Usuń
    40. ARCO IRIS! Ty nie lubisz mpregów, prawda? Pisałaś w opisie o tobie na blogu!

      Usuń
    41. mój najmłodszy był ode mnie młodszy 2 miesiące :v

      wiesz przecież, że zawsze daję ostrzeżenia < niewinny uśmiech >

      Usuń
    42. Tak, ARCO IRIS nie lubi ;)

      No ostrzeżenie LExi jest cudowne, zawsze mam uśmiech na twarzy, jak czytam Mastera :D

      To się nie liczy, ja myślałam, że może ma być młodszy o 5 lat, a nie 2 miesiące :D

      Usuń
    43. ten jest prawie na pewno z kilka lat młodszy, ale ile dokładnie to nie wiem :p niemniej nadal byłaby to najmłodsza maskotka na koncie

      Usuń
    44. Jeśli się nadaje na maskotkę, to korzystaj :>
      Jak miałam młodszego, to pozwalał mi na masaż prostaty :>

      Usuń
    45. miałam starszych, którzy nie protestowali :D

      oj nadaje, nadaje. obróżka by mu też pasowała :3

      Usuń
    46. Jak ja kocham obroże! Jeju :3
      Nie licząc tego, żem raczej uległa (albo switch), ale nie masochistka, to lubię patrzeć, obserwować, przyglądać się, takie różne fajne sceny i sytuacje bardzo mi się podobają, choć sama nie chciałabym uczestniczyć.

      Usuń
  6. Kuno! Piotr? No wiesz ty co?!
    Kiedyś prowadziłam bloga na którym jeden z bohaterów miał na imię Proclo, to to wszyscy czytali jako Picolo. :D

    ~Arco Iris

    PS. Teraz znowu "Wybierz zdjęcia na których jest chleb". No to wybieram... "Wybierz WSZYSTKIE zdjęcia." No, kurde! Hamburger to chleb?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "pięciocentymetrowa wiewiórka uke" - Przypomniał mi się cytat z jakiegoś filmu (chyba głupiego horroru):

      -Co ty robisz z tą bronią?
      -Będę strzelać do wiewiórek.
      -Dlaczego?
      -Bo wiewiórki to pedały!

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Nie wiem, o co chodzi, bo weryfikacja obrazkowa powinna być wyłączona. Coś się chyba popieprzyło, tak jak z czasem :D

      no właśnie, PIOTR, i się zastanawiałam, WTF?! :D ja bym czytała PROKLO :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Proclo,a nie Preclo! Nie wiem skąd ja te imiona biorę, ale chyba gniotą mózg...

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Bardzo gniotą. Już mi uchem wypływa mleczko kokosowe.

      Usuń
    3. Ja apeluję, że miała obiecane, że zawędrujesz na mojego bloga.... Grrr... Z tonu błagalno-najdziejowego przechodzę na tryb "agresja i nachalność".
      No właśnie wiem, że gniotą... Jeszcze ich nikt nie umie odmieniać... (Sama nie umiem odmienić paru, dlatego staram się tak formułować zdania, by w wypadku kilku bohaterów nie musieć tego robić. ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    4. Obiecuję, że wejdę. Przepraszam, że się jeszcze nie zbieram :/.

      Usuń
    5. Upierdliwa siedzi u sąsiada (przystojnego?), albo ma jego laptop czy tam komp :D

      Usuń
    6. Siedzi u sąsiada. Akurat wyjechał i mi zostawił klucz żebym polewała kwiotki.

      hehehehe

      Usuń
    7. prawie jak historia z jakiegoś opowiadania .. sąsiad prosi o podlanie kwiatków. mhh
      tak sie wszystko zaczyna
      hahahaha
      Ayami

      Usuń
    8. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:11

      Ayami dokładnie :D
      Jak z [pewnego rodzaju filmu]

      - Cześć mała, przyszedłem podlać ci kwiatka.
      - Nie trzeba jest już cały wilgotny...

      ...
      nie pytajcie.

      Usuń
    9. Teraz dziwnie bd paczeć na kwiatki i jak je bd podlewać..mhhh
      babiszonku ryjesz psychike..ale i tak jesteś własnie za to kochana..
      to ile od kwiatka bierzesz ?
      Ayami

      Usuń
    10. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:29

      No co ty nie jestem dziw... Aaaa. O kwiatka. W sensie roślinkę. A to eee po znajomości.
      Będziesz miała zrytą psychę hahaha (mistrz zła).
      Ok nie ma pierdolenia, idę pisać.

      Usuń
    11. Oczywiscie ze roslinke. hahahaha.. a o czym ty pomyslałaś kochana ?
      i tak jest zryta bedzie bardziej .
      dobranoc :)
      Ayami

      Usuń
    12. Czy to nie podchodzi pod dendrofilię? :D ach, nie, dendro od drzewa, nie roślin.

      Usuń
    13. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:42

      dobran... Co? Już? Spać?
      Jakie dendro, Kuno, o czym ty myślisz?

      Usuń
    14. No pociąg do drzew to dendrofilia. Do roślin? Nie wiem. Chyba nie ma na to określenia.

      Usuń
    15. Hahhaha...zamiast pisać .ja przeczytałam ide spać
      bosz.i ja mam isc na urodziny teraz. bd gadac pierdoły..hahaha
      Ayami
      no..niektórzy ludzie tulą sie do drzew.. to sylwoterapia..
      ale to dziwne..
      Ayami

      Usuń
    16. Ale tu nie ma żadnego pociągu do roślin, Kuno. Skąd ty to wzięłaś :d. Tu jest tylko podlewanie kwiotków sąsiadowi.

      Złóż życzenia od Babiszona, Ayami. A ja miałam pisać notkę i też tutaj siedzę i głupoty gadam.

      Fajnie czasem przytulić się do czegoś twardego.

      Usuń
    17. Zawsze sie zaczyna od czegoś prostego ..u kota zaczeło od koktali.
      Okejjj...a jak sie zapyta kim jesteś ?
      Hahahahah... do czegoś twardego ..nu nu i to leczy.. najlpiej do brzozy ..
      Ayami

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, witaj :) lata czytania, mowisz? Miło mi :)

      Dzięki za cynk, chyba nie zauważyłam i nie wyłapało mi wszystkich błędów, bo literówki :( mam nadzieję, że nie było tego więcej.

      Usuń
    2. wybacz coś mi się pokręciło z komentarzami ale mam nadzieję że się połapiesz... czytam już dobre kilka lat wcześniej jakoś nigdy nie komentowałam ale śledzę i odwiedzam bloga :)

      Usuń
    3. To nic, połapałam się :) Miło mi, że czytasz, dzięki, że się ujawniłaś :D

      Usuń
    4. postaram się teraz coś częściej komentować a co z tego wyjdzie to nie wiem ;)

      Usuń
    5. Pisałaś, że kochasz Kota, już za to nie można cię nie lubić :D

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kot i Kaien to moje ulubione postacie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 15:56

    A tak w ogóle, jak myślicie - gdyby Kot kiedyś znalazł sobie babę, bo nie byłby z Renem (ale tak nie będzie mam nadzieję) to czy prędzej czy później kazałby się spenetrować jakimś dildem czy czymś? A może zrobiłby z niej dominę? Taka mnie naszła rozkmina.

    Ja bym chciała mieć faceta, któremu bym wpychała wibrator w tyłek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takiego faceta :D

      co do Kota, to nie sądzę :D on kiedyś mówił, że z dziewczynami jest inaczej i to on lubi dominować. Zresztą, nawet jak mieli te trójkąty z Senju i Kaienem (ze starych notek też), to Kot wolał penetrować :D

      Usuń
    2. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:09

      To zazdroszczę. Dlaczego ja nie mogę znaleźć żadnego biseksa? Dlaczego nie mogę mieć faceta geja :(?

      No woli penetrować, bo z Renem nie może. Ale nie wierzę, że by chociaż trochę nie zatęsknił za uległością. O tych dziewczynach mówił chyba na początku zanim do tego przywykł. Chociaż kto go tam wie...

      Usuń
    3. Woli penetrować, ale tych :uległych: facetów, np. Senju albo Nicka. No bo w trójkątach zwykle to Kaien go penetruje.
      Oczywiście, że zatęskniłby za uległością, gdyby był w zwyczajnym związku. Z tym że np. Abel był dominujący i Kot to lubił, bo Abel też potrafił wziąć go siłą i sponiewierać :D
      Co do uległości, to po prostu trafił na dobrego faceta (Rena), więc się dobrali idealnie. Nawiązuję do tego, że np. z Yukim Kot jest trochę spięty, nawet mówił, że nieco się go boi, bo:
      ten nie jest jego Panem
      nie wie, czego może się po nim spoedziewać
      Yuki jest bardziej brutalny niż Ren
      tak sobie myślę, że gdyby nie było Rena, Kot nie wybralby sobie Yukiego na Pana.

      Usuń
    4. Mhhhh a ciekawe czyby kotek chciał kiedyś przeleciec rena.hahahah
      Ayami

      Usuń
    5. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:26

      No jasne, że nie, gdyby nie było Rena to Kot byłby z Ablem przecież. Abel jest taki kochany. Lubiłam jak się pieprzyli.
      No Kaien Kota, bo Kot Kaiena nie bardzo ;). Tak sobie myślę, że Kaien chyba w życiu nie dałby się spenetrować nikomu poza Senju.

      Też ciekawa jestem czy by chciał. Może, nie bo w końcu ta cała magia z panem i uległym, dziwnie byloby zachwiać tę równowagę.

      Mnie też na początku Yuki przerażał, myślałam, że wyjdzie na psychopatę i będzie znęcał się nad Emilem. Ale teraz go lubię.

      Usuń
    6. Albo ren kaiena,.chyba padła ze smiechu .ale to bylo pieknę.hahahhaha
      Yuki miły psychopata. dba o emilka :)<3
      Ayami

      Usuń
    7. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:39

      Już piękne od razu. Ren Kaiena?
      Nie słuchaj jej Kuno!

      Usuń
    8. Czy Kot chciałby bzyknąć Rena? Oczywiście, że tak :D ale właśnie nie jako Pan-Uległy, ale tak zwyczajnie, po prostu, waniliowo. Tzn. to nie tak, że on o tym marzy (teraz marzy o czym innym), ale gdyby Ren to zaproponował, zgodziłby się (chyba). Miałam niedługo o tym pisać. Ale to nie znaczy, że oni to zrobią :D

      Yuki ma być twardy, stanowczy, ale z dziwnym poczuciem humoru. No i jego i Emila kręci takie "normalne", poważniejsze bdsm, więc dlatego Kot uważa, że to hardkor. Ale jeszcze nie raz będą się razem bawić ;)
      Plus Ren i Yuki. Mało o nich pisałam, a przecież są najlepszymi przyjaciółmi. Może napiszę o tym w notce Kota.

      Usuń
    9. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:43

      A tak odnośnie wczorajszej dyskusji.
      Kaien ani Senju nie zajdą w ciążę, prawda? PRAWDA?!

      Usuń
    10. Nie bój się, Ren nie bzyknie Kaiena. Musiałby go upić i obezwładnić :D
      nie bzyknie też Senju.

      Usuń
    11. mpreg? Kaien, Senju? Nieeeee.

      Usuń
    12. Tak..Ren Kaiena ..hahahah
      Kaien przywiązany hahahaha.
      Babiszonku mówiłam psychika zryta .hahahah
      Ayami

      Usuń
    13. Upierdliwy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:47

      Każdy chciałby bzyknąć Rena. Ale nie każdy ma czym. Cholera. A no w sumie - waniliowo to ok :D Skąd ci się wzięła ta wanilia? Ale przecież Rena nie wolno w dupę.

      Yuki jest fajny. Ale wolę Emila, bo uroczy. A tak w ogóle ciekawe czy oni się bzykają tak normalnie, niehardkorowo. No mam nadzieję, że będą się bawić. Ma być gang bang.

      I jakoś o Kyu też jest niedużo. W sumie jego wątek nie jest dla mnie nie wiadomo jak fascynujący, ale to w sumie najlepszy przyjaciel Senju, jak Kaien i Kot.

      Usuń
    14. Urodzinowy Babiszonek9 kwietnia 2016 16:50

      Jeeej nie bzyknie Senju. Myślę, że teraz Ren by go nie bzyknął nawet gdyby go Senju kusił po pijaku, bo chyba nie chciałby mu namieszać.

      Ufff... Kot pewnie też nie zaciąży. Ani Ren. Ale jak coś to błagam - niech to byłby któryś z nich. Odkryłam kosmiczną rasę ludzi, którzy lubię mpregi i teraz sram po gaciach ze strachu.

      No zryta. Ja ogólnie mam dziwny mózg.

      Usuń
    15. hAHAHAHAHAH.. Rena nie wolno w dupe.. tylko on moze w dupe haha:)
      kurde.. musiałam zaznaczyć wodospady by dodac komcia.hahah
      Babiszonku tez byś chciałą Rena ?
      Ayami

      Usuń
    16. No tak, Kot przyjacielem Kaiena, a Kyu - Senju, ale Kyu nie ma swoich wpisów, bo bzyka się z facetami :D więc po co? Kiedyś było o nim więcej, potem pojawił się Kot. A skoro Kot uczestniczy w życiu Kaiena i Senju, to jest o nim dużo. No i Kot to druga linia fabularna, bo Ren i bdsm... :D

      Wanilia bierze się z tego, że oni nie mogą ciągle odgrywać ról. Czasem są normalni. Ale Rena nie wolno w dupę, dlatego napisałam, że to nie znaczy, że Kot go bzyknie.
      Ja nie chciałabym bzyknąć Rena, jest dla mnnie zbyt dominujący :D

      Usuń
    17. No przecież mówię, że każdy by chciał.
      Kuno mówiła, że Rena nie wolno w dupę, a Kaiena czasem można (:D <3)

      Usuń
    18. Gówno tam, gdybyś go zobaczyła na własne oczy to byś chciała :D
      Chodzi mi o samo słowo, dlaczego tak to nazywasz. Ja rozumiem, ja lubię ich słodkie seksy :D
      No nie wiem, może. Zgadzam się, że nie warto tracić czasu na postacie, które nie zbykają się z facetami :D
      Faktycznie kiedyś było więcej Kyu. Raz nawet gadał z Kaienem na osobności :D

      Usuń
    19. To jak Kaeiena czasem można.. Renn dawaj czadu ..:))
      hahaha :)
      Ayami

      Usuń
    20. Doigrasz ty się kiedyś.
      Tylko Senju może. Prawda Kuno?

      Usuń
    21. Dobrze Dobrze bd grzeczna :)
      nie rób mi nic :)< zółty naszyijnik z czaszek i branzoletka z kolacami pasują do siebie ?
      no nie a teraz .musiałam zaznaczyc trawe hahaha
      Ayami
      Ayami

      Usuń
    22. Tak, Ayami, doigrasz się :D
      Kaiena może tylko Senju, a w trójkącie pozwalam (ja, nie Kaien) Kotu :D

      bo wanilia to takie określenie normalnego seksu u osób, które uprawiają bdsm.

      Kiedyś było więcej Darena...

      Usuń
    23. nie róbcie mi nic..dobrze niech wam będzie..wygraliscie..
      jajka mam zaznaczać ?serioo nawet werekacja jest cosik zboczona hahahaha
      a ciekawe czemu wanilia..
      same skojrzanie bd miec dziwnne
      Ayami

      Usuń
    24. Strzelam, że wanilia bo słodki, delikatny seks :D

      i weryfikacja obrazkowa to chyba dla niezalogowanych.

      Usuń
    25. A no możliwe. Bd musiała się zalogować
      Ale to też nie Zawsze
      Wanilia omom. Jadlam ciastko waniliiowe
      Ayami

      Usuń
  12. Wyjaśniło się, dlaczego u mnie strona jest rozciągnięta na boki - mam jakiś pojebany komputer. Specjalnie poszłam dzisiaj wcześniej do szkoły, żeby sprawdzić i na ich komputerze jest normalnie. ;)

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff... przynajmniej teraz wiem, że ustawienia bloga są w porządku.

      Usuń
    2. U mnie jest ok. Tzn. u sąsiada.

      Usuń
    3. Pozdrowienia dla sąsiada :P

      Usuń
    4. Wyjechał przecież. I zostawił kwiatki. Wreszcie wzięłam się za pisanie. Gównianie idzie, ale jak jeszcze przez chwilę popatrzę na tego wielkanocnego penisa na stronie głównej to mnie szlag trafi.

      Usuń
    5. Ja przeczytałam wszystkie notki na starym blogu (niektóre pobieżnie) i doszłam do wniosku, że jednak nie wiem, kogo lubię bardziej - Kaiena czy Senju. Tzn. wiadomo, Kaien to taki ach och ideał na faceta (dla mnie), ale do Senju mam słabość.
      No i Kaien to jednak jest troskliwy, opiekuńczy i kochany.

      Usuń
    6. Ja też miałam dylemat, ale postanowiła, że bardziej lubię Senju, bo:
      a) ma chad (wiem, że to dziwne ale jaram się zawsze wątkami zaburzeń psychicznych).
      b) jest blond, a ja mam kocham blondynów.
      c) jest tulaśny
      d) jest artystą
      e) więcej jęczy podczas seksu
      f) jest słodki
      g) jest uroczy
      h) ma nadmiar myśli w głowie tak jak ja
      i) Mówi "Kaien, kochaj mnie"

      Usuń
    7. Ale Kaien jest absolutnie cudowny i go kocham nad rzyć.

      Usuń
    8. Podoba mi się punkt e :D
      no i Senju jest słodki, właśnie. Niedawno pisałaś, że Senju jest bardziej "niewinny" niż Kot. To prawda. Kot może i jest słodki, ale też zboczony (nie żeby to było coś złego).

      Usuń
    9. Bo ja ogólnie lubię jak faceci jęczą w gejowskim seksie :D. Im głośniej tym lepiej. Nie lubię tego słodkiego popiskiwania z anime, ale taki prawdziwy męski jęk rozkoszy. Ach...

      Tak, Senju jest bardziej niewinny i uroczy niż Kot, a mimo to Kot jest bardziej uległy. Sprytnie to rozegrałaś.

      Usuń
    10. Też lubię męskie jęki i westchnienia, no i krzyki też bywają fajne :D

      Usuń
  13. a więc lista rzeczy do zrobienia:
    1. Kot w koszuli i stringach
    2. Kot w mundurku
    3. Kot w sukience i pończoszkach
    i potem dziw, że połowa fan artów w galerii to Kot xD

    w ogóle czytam te komentarze żeby jeszcze raz zobaczyć co mam narysować i jestem na dobrej drodze żeby zrobić z Kota wiewiórkę. albo z Rena :3 myślicie, że Renowi pasowałaby lisia kita? chyba jednak Emilowi najbardziej bo rudy :3 w ogóle to nie potrafię sobie wyobrazić Yukiego, był gdzieś jakiś obszerniejszy opis jak on wygląda? poza tym, że jest bardziej "męski" niż Ren, bo tyle pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Kocie stringi nie mogą nie być seksowne
      2. Ty wiesz, że Kot nie jest taki niewinny jak Senju
      3. Jestem pewna, że spódniczka/sukienka/cokolwiek damskiego i POŃCZOCHY będą pasować właśnie Kotu ;)

      Widzisz, ty potrafisz rysować uległego Rena, więc w sumie może mu pasować wszystko.

      A Yuki:
      [...] wysoki, dobrze zbudowany, ma przydługie (czyli kolejny niedługowłosy!), ciemne włosy, tajemniczy uśmiech, dobrze zarysowana szczęka i kości policzkowe, ciemnoniebieskie oczy (opis z rozdziału, gdzie Kot widzi go po raz pierwszy).

      Usuń
    2. pamiętam, że Kotek nie jest taki niewinny :D

      bo uległy Ren jest szalenie kręcący xD ale jak tu czytam w komentarzach o pomyśle Kaien+Ren to tak sobie myślę, że może byś ich dała? niekoniecznie w łóżku, mogą musieć np jakąś sprawę wspólnie załatwić, czy coś :D mogłoby być ciekawie

      a jak już o wyglądzie mowa... jakiego koloru Ren ma oczy?

      Usuń
    3. Ale Kaien nie da się Renowi, prędzej Ren go sprowokuje (już raz Kaien się na niego rzucił, ale to było nie podniecenie, tylko chęć rywalizacji).

      Ren ma ciemne, takie piwno-brązowe, ale bardziej brązowe.

      Usuń
    4. czy Kot może mieć kokardkę na włosach albo warkocza?

      Usuń
  14. Może lepsza wena na pisanie u sąsiada. Ładna ma chatę?
    Nu nu senju fajny bo blond mój kolega gej się przefarbowal na blond
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam geja blondyna ;)

      Usuń
    2. Ten sam? Hehehw
      Ayami

      Usuń
    3. Ale ja lubię zwykły blond a nie farbowany blond :( Tak jak Senju. Ja na nieswoim komputerze nie mam weny. To znaczy - ja dokładnie wiem co chcę napisać, ale jakoś mi nie idzie.
      A sąsiad ma taką zwykłą kamieniczną.

      Usuń
    4. Mój sie akurat farbnął ..ehhhh bez komentarzy..blond jest okej.ale on zawsze ciemne i nagle blond.
      kamienica zawsze dobra..lepsza niż chatka w lesie.ale chyba chatka w lesie ma urok :)
      trzymam kciuki babiszonku za twoją wene i pisanie
      solenizatka dziękuje ci za życzenia.<3 i tulaski przekazuje <3
      Ayami

      Usuń
  15. mpreg - nawet nie wiedziałam, że to się tak nazywa.
    Myślałam, że to się po prostu nazywa "Masz nasrane w mózgu, bo piszesz o czymś takim". XD

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrót równiez psuje to twojej wersji :>

      Usuń
    2. Jak ja cię kocham, że podzielasz moje zdanie Arco Iris <3. Też uważam, że taka nazwa jest lepsza.
      To przecież takie bestialskie trzymać dziecko w jelicie. Jestem w stanie zaakceptować ewentualnie w przypadku, gdy bohater ma jednocześnie pochwę i penisa.

      Usuń
    3. Ale to może też wina tego, że nie znoszę wszystkiego, co nie ma przełożenia na rzeczywistość. Jak coś mi choć z lekka czuć fantastyką, to dla mnie odpada.

      ~Arco Iris

      Usuń
  16. Wszystko było cudowne, ten upozorowany gwałt przeszedł wszelkie możliwe moje wyobrażenia - tak jak Kot, wyobrażałam to sobie jako delikatne uwodzenie słowami, odrobinę szaleństwa, mocnych szarpnięć, ale na pewno nie spodziewałam się prawdziwego gwałtu. Zaskoczyłaś mnie o.o
    Wpadka przy Kaienie wspaniała hahaha :D z Kota perspektywy wszystko wydaje się takie proste. Mundurki itp - Okay, tylko błagam...Nie przebieraj Kota w damskie ciuszki. Błagam, wszystko tylko nie to ;-;
    Pozdrawiam serdecznie i podziwiam pomysły i sposób pisania <3,
    Sao-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Sao-chan ;) Dzięki za komentarz!
      Nie obiecuję, że go nie przebiorę, ale jak już, to postaram się, żeby nie było kiczowato :)

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża