piątek, 22 kwietnia 2016

Poświęcenie

SENJU

Było źle. Okropnie. Cholernie strasznie. Brak mi słów.
Czułem się rozbity. Nie potrafiłem cię pocieszyć, bo sam tonąłem w rozpaczy. Nie miałem pojęcia, jak się z tego wygrzebać. Czy już powinienem pójść do psychiatry? Było źle. Cholernie źle. Wmawiałem sobie, że potrzebuję czasu, żeby oswoić się z sytuacją. Tyle się wydarzyło. To nie mogło przejść bez echa. Moje reakcje chyba były normalne. Nie wiem.
Ty byłeś spięty i zdenerwowany. Widziałem, że mocno to przeżywasz, ale ani razu nie płakałeś. Ja ryczałem, gdy nie było cię w domu. Nie mogłem tłumić tego w sobie. Tak bardzo chciałem ci pomóc, ale nie potrafiłem. Starałem się być czuły i opiekuńczy, ale sam nie wierzyłem w to, co mówię.
Potrzebowałem pomocy.

Nie nadaję się do tego, Kaien.
Ale byłeś łagodny i wyrozumiały. Godnie znosiłeś przeciwności losu, a ja mogłem cię tylko podziwiać. Mój kochany Kaien. Zawsze silny i dzielny.
Nie wiem, może też płakałeś w poduszkę, gdy mnie nie było. Może miałeś chwile słabości. Musiałeś się przecież jakoś pozbyć nadmiaru emocji.
Oprócz tego nie mogłem sobie wybaczyć pocałunku z Chrisem. Niby wmawiałem sobie, że to nic takiego, mam wyluzować i po prostu zapomnieć, ale nie mogłem. To mnie zjadało od środka. Czułem się cholernie winny. Alkohol nie był żadnym wytłumaczeniem. Chris mówił, że to nic nie znaczyło, był pijany, poniosło go i po prostu nie mógł mi się oprzeć. Taki zbieg okoliczności. Nie kręcą go przecież mężczyźni. Też tak kiedyś myślałem. Potem zacząłem eksperymentować. Ale Chris był inny. Powiedział, że już to sobie wybaczył i ja też powinienem to zrobić. Nie miałem teraz ochoty na spotkania. Musiałem skupić się na tobie. Chris nie nalegał. Byłem mu za to wdzięczny.

W pracy byłem nieżywy i trochę leniwy. Nic mi się nie chciało. Yu była wyrozumiała, ale Mark chyba się o mnie martwił. Może mnie polubił. Gdy widział, że nie daję rady, kazał mi zajmować się papierkową robotą. Może wiedział, że nie mógłbym rozmawiać z klientami. Byłem smutny i przygnębiony.
Znowu pisali o Kocie. Jakaś blond laska twierdziła, że jest z nim w ciąży. Bzdury. Znam Kota. Przypomniałem sobie plotki na swój temat i skrzywiłem się. Czy już zawsze tak będzie?

Wróciłeś z kolejnego spotkania i znowu przeklinałeś. Powiedziałeś, że Adam to największy gnojek, jakiego znasz. Ja widziałem go dwa razy. Nie wiem, czy był takim gnojkiem, bo z nim nie rozmawiałem. Ostatnim razem tylko się ze mną przywitał, a potem długo rozmawiał z jakąś kobietą w recepcji. Ja siedziałem i czekałem, aż skończycie. Mówiłeś, że Dan był zdenerwowany. Podziwiałem cię za to, że dawałeś radę. To czekanie było nieznośne. Chciałem, żeby w końcu znaleźli ciało. Chciałem, żeby ruszyło wydanie płyty. Tak bardzo ci kibicowałem! Wiedziałem, że bardzo się starałeś. Mówiłeś, że ta płyta to jedna z najlepszych rzeczy, jakie udało ci się zrobić w życiu. Na pewno dodałoby ci to pewności siebie. Zwłaszcza w obecnej sytuacji. Przejmowałem się tym, zamartwiałem i rozpaczałem. W pracy nie mogłem się skupić. Nie potrafiłem być spokojny. Nie umiałem wyluzować. To było niemożliwe.
Chciałem ci jakoś pomóc, tylko w cholerę nie wiedziałem, jak. No bo niby jak? Byłem coraz bardziej zdołowany i spięty. Ty tak samo. Wkurzałeś się, przeklinałeś i byłeś zły na cały świat. Rozumiałem to, ale dalej czułem się bezsilny. Nic nie mogłem zrobić. Nie miałem na to wpływu.
To było najgorsze. Nie mogłem ci pomóc.

Brakowało mi bliskości. Widziałem, że nie masz ochoty na seks. Ja też nie miałem. Nie teraz. Nie w tej sytuacji. Ale potrzebowałem twojego dotyku. Starałem się być czuły i ciepły. Wieczorem przyszedłem do ciebie i położyłem się obok. Czułem, że jesteś zniecierpliwiony. Mięśnie miałeś twarde i spięte. Całowałem cię i pieściłem i zacząłem się podniecać. Cholera, Senju. Nie chciałem być samolubny. Nie wiem, co było impulsem, ale nagle zacząłeś z ochotą odwzajemniać. Ucieszyłem się i pomyślałem, że dam z siebie wszystko. Chciałem ci przecież jakoś pomóc. Seks jest dobry na rozładowanie. Sprawi, że poczujesz się lepiej, przynajmniej na chwilę.

Miałem rację. Pozwoliłem ci się po prostu zerżnąć. Nie miałem ci tego za złe, że skupiałeś się tylko na sobie. Miałeś prawo. Sam wszystko zrobiłem. Nakręciłem cię, wycałowałem, a potem dałem się zerżnąć na pieska. Mnie też to pomogło. Nie miałem wytrysku, ale nieco się uspokoiłem. Potem zniknąłem w łazience i dokończyłem ręką. Poczułem przyjemne pulsowanie w skroniach i zamknąłem oczy. Wlazłem później pod prysznic i zmyłem z siebie wszystkie negatywne emocje.
Więcej seksu nie było. Może cię zawiodłem, nie wiem. Była tylko niewinna bliskość. Czułe gesty, delikatny dotyk i porozumienie dusz. Było mi źle, ale udawałem, że jestem silny. Ciągle odrzucałem od siebie tę myśl. Nie chciałem teraz iść do lekarza. Musiałem się skupić na tobie. Nie mogłem cię zawieść. Wytrzymam jeszcze trochę. Jak wszystko się wyjaśni, wtedy zajmę się sobą.

Bo było czym. Miałem cholerne schizy. Myślałem, że zwariuję. Ten niepokój okropnie bolał. Bałem się. Nie poznawałem siebie. Wtulałem się w twoje ramiona i tak zasypiałem. Bałem się spać sam. Potrzebowałem ciepła twojego ciała. Chciałem czuć, że jesteś obok.
Chciałem, żebyś czuł, że jestem przy tobie. Zrobię wszystko, naprawdę. Tylko poproś.
Ale nie prosiłeś.
Adrian pytał, jak powodzi mi się w pracy, a ja nie chciałem go zawieść. Przecież dostałem ją dzięki niemu! Szkoda, że nie mogłem się wygadać. Znowu powiedział, że mnie podwiezie, więc poprosiłem, żeby podrzucił mnie do agencji. Poczekam na ciebie na dole.
Chciałem się z tobą zobaczyć.

Gdy zauważyłem Adama, spiąłem się. Nie lubiłem go. Wyglądał na nieprzyjemnego typka. Trochę po czterdziestce, dość wysoki, ale nie aż tak. Szczupły, zgrabny, ale nieco podniszczony przez życie. Miał sporo zmarszczek na czole, ale dalej wyglądał całkiem nieźle. Kiedyś na pewno był bardzo przystojny. Zawsze w garniturze, z ładnie ułożoną fryzurą. Pewnie dbał o siebie jak cholera. Usta miał wąskie, spojrzenie przenikliwe i trochę zarozumiałe. Był pewny siebie. Na pewno. Miał powody. Nie lubiłem go.
Skrzywiłem się, bo chyba postanowił, że ma coś do mnie. Zauważyłem, że idzie w moim kierunku. Cudownie. Będę musiał udawać, że jestem zainteresowany rozmową. Kurczę.

- Cześć, Senju - powiedział, a ja zdziwiłem się, że pamiętał, jak mam na imię.
- Cześć - odrzekłem trochę sucho, ale uśmiechnąłem się lekko i wstałem z krzesła.
- Czekasz na Kaiena? - jego wzrok był jak zwykle ostry i zadziorny.
- Tak.

Nie miałem ochoty na pogawędki. Nie lubiłem typa. Wyglądał podejrzanie. Może w zaciszu domowym bije żonę albo gwałci dzieci? Nie wiedziałem nawet, czy ma rodzinę. Nawet jeśli tak, to na pewno nie jest przykładowym mężem ani ojcem. Cóż, oceniałem po pozorach. Nie lubiłem go. Koniec i kropka. Teraz chciałem się kulturalnie wymigać.

- Ostatnio ciężko nam idzie współpraca - ciągnął dalej, siadając obok mnie. - Chłopaki w ogóle się nie przykładają.
- Jak to? - zdziwiłem się.

Kłamał jak z nut. Na pewno. Nie wierzyłem w ani jedno jego słowo. Chciałem uciekać. I tak miałem niezły rozpierdziel emocjonalny w głowie.

- Wymagają niestworzonych rzeczy. Nie rozumieją, że to biznes. Zresztą, musimy nieco podkręcić atmosferę. Ja nie jestem dobrym, miłym tatusiem, który dba o swoje dziatki. Senju, muszą się bardziej starać.
- I tak nic z tego nie rozumiem - powiedziałem szczerze, choć byłem pewien, że próbuje mną manipulować.
- Niedługo zrozumiesz. Jak ci się mieszka z Kaienem? - spytał, patrząc mi prosto w oczy.

Zmieszałem się. A to cham. Jak śmie! To nie jego sprawa. Nie powinien się wtrącać. Tak, miał u mnie plus za to, że pozwolić się nam ujawnić (Kotu zresztą też), ale nie powinno go obchodzić moje życie prywatne. Niech się nie wtrąca.

- Normalnie - powiedziałem spokojnie, a potem wziąłem głęboki wdech.
- Cieszę się.

Jasne. Jak on się cieszy, to ja jestem baletnicą. Coraz bardziej zaczynałem się irytować. Zapomniałem nawet o smutku i przygnębieniu.

- Nie chcę o tym rozmawiać - uśmiechnąłem się sztucznie i pomyślałem o tym, żeby już spadał.
- Rozumiem. Jak nie zaczną się bardziej starać, to będzie ciężko - dalej gapił się na mnie tymi zaciekłymi oczami.
- Mówiłem, że tego nie rozumiem i mnie to nie dotyczy - odwróciłem wzrok i wyjąłem komórkę, żeby zająć czymś ręce.
- Wysil trochę umysł, wiem, że głupi nie jesteś - powiedział, a ja spojrzałem na niego zszokowany i aż otworzyłem usta ze zdziwienia.
- Co masz na myśli?
- Ciebie to dotyczy tak samo, jak ich. Pomyśl chwilę. Myślę, że mógłbyś pomóc Kaienowi - jego wzrok był tak poważny, że zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem mu nie odbiło.
- Ale... Może nie jestem tak mądry jak myślisz - powiedziałem i poczułem zdenerwowanie.
- Jesteś. Dobrze o tym wiesz, Senju.
- Wybacz, ale nie rozumiem, co masz na myśli - naprawdę nie miałem pojęcia, czego on ode mnie chce.

Jak niby mam ci pomóc? Odbiło mu albo wie coś, czego nie wiem ja.

- Naprawdę? - poczułem, jak kładzie dłoń na mojej dłoni i aż podskoczyłem na krześle. - Uspokój się - spojrzenie miał nadal tak samo surowe i poważne.

Aż mnie przetrzęsło. Poczułem, jak krew uderza do głowy. Dłonie zaczęły się pocić i zabrakło mi tchu. Cholera, co on wyprawia? Kurwa, jest nienormalny. Co to miało znaczyć?! Zacisnąłem wargi i spojrzałem na niego prawie z nienawiścią. Cholera jasna, chyba nie...? Boże, chyba nie miał tego na myśli? Zaschło mi w gardle. Poczułem mroczki przed oczami. Miałem ochotę po prostu zwiać, ale nogi przyrosły mi do podłogi. Nie mogłem się ruszyć. Elementy układanki nie chciały się zebrać do kupy. Nie mogłem trzeźwo myśleć, bo w głowie czułem tylko szalone echo, którym odbijało się przyśpieszone bicie serca. Krew tętniła w skroniach i byłem jak otumaniony.

- Proponuję ci współpracę - Adam wstał i znowu zaczął się na mnie gapić.
- Nie rozumiem - zaśmiałem się nerwowo i zrobiłem krok w tył.
- A ja myślę, że rozumiesz - po raz pierwszy dzisiaj uśmiechnął się lekko i uniósł brew.
- Chyba coś ci się pomyliło.
- Chcesz pomóc Kaienowi czy nie? - spytał bez ogródek, a ja aż się zapowietrzyłem.
- Co, kurwa? - powiedziałem po dłuższej chwili, bo nic innego nie przychodziło mi do głowy.
- Nie przeklinaj, nie pasuje ci to.
- Ale... Dlaczego mi to proponujesz?
- Bo się nadajesz.
- Jak to? Drwisz sobie ze mnie, prawda? - nie dawałem za wygraną.
- Nie, lubię blondynów. Ot tak, po prostu. Więc jak?
- Ja... Nie wiem - czułem się cholernie zmieszany.

W pierwszej chwili miałem ochotę mu przywalić, ale gdy ochłonąłem, zacząłem myśleć logicznie. Proponował mi współpracę. Nie ja pierwszy i nie ostatni. Na pewno wykorzystywał swój status. Zawahałem się. Cholera, nie mogę tak. Nie jestem taki. A jeśli po prostu kłamie? Wykorzysta mnie i tyle? I nic się nie zmieni?

- Pomyśl i zadzwoń do mnie wieczorem - podał mi swoją wizytówkę, a ja wyciągnąłem ciężką dłoń i wziąłem skrawek papieru, który zaczął parzyć skórę. - Obiecuję, że wszystko szybko ruszy i twój Kaien nie będzie się musiał więcej martwić.

I wtedy usłyszałem głosy. Chyba skończyliście. Otrząsnąłem się i schowałem wizytówkę do kieszeni. Adam uśmiechnął się lekko i skierował w stronę Saki, a ja stałem dalej jak wryty.
Kaien, czy mogę to zrobić dla ciebie? Byłem rozbity i zmieszany. Nie miałem pojęcia, co robić. Przecież tak bardzo chciałem ci pomóc! Ale nie mogłem po prostu przespać się z Adamem. Nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia.

Nie mogłem spojrzeć ci w oczy. Czułem się winny, choć przecież nic jeszcze nie zrobiłem. Cierpiałem i gniłem od środka, ale podjąłem już decyzję. Gdy poszedłeś pod prysznic, wyszedłem na balkon i zadzwoniłem do Adama. Nie było mi łatwo, ale nie miałem czasu do stracenia. Nie chciałem, żebyś zaczął coś podejrzewać. Gdy usłyszałem jego głos, serce podskoczyło mi do gardła.

- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia - powiedział z zadowoleniem. - Bądź u mnie jutro o piątej. Zdążysz, prawda?
- Tak - przełknąłem ślinę i pomyślałem, że będę musiał prosić Yu o pomoc.

Zajmie się tymi papierami, a ja wyjdę nieco wcześniej. Może Mark mi wybaczy.
Boże, czułem się okropnie.
Jestem wstrętny. Obleśny.
W każdej chwili mogłem jeszcze zmienić zdanie. Nie, nie zrobię tego. Nie powinienem się wahać. To już postanowione. Nie zawiodę cię. Kaien, zrobię to dla ciebie. Będziesz mi musiał wybaczyć. Byłem jednak pewien, że nigdy się o tym nie dowiesz. Nie powiem ci. Nigdy. Adam też nie. Byłem tego pewien.
Ale czułem się jak ścierka do podłogi. Nie myślałem już o twojej matce ani swojej depresji. Skupiałem się tylko na tym, co powiedział Adam. Jakoś to przeżyję. Dam radę. Potem zapomnę i będę żyć dalej. Takie rzeczy się zdarzają.
Nie mogłem spać z tobą. Zamknąłem się w swoim pokoju i rozpaczałem. Byłem zbyt rozdrażniony. Nienawidziłem siebie.
Nie spałem całą noc. Te myśli nie dawały mi spokoju. Unikałem twojego dotyku. Czułem się brudny i plugawy. Brzydziłem się sobą. W pracy byłem wrakiem człowieka. Nienawidziłem Adama. Zresztą, nie mogłem mieć pewności, że dotrzyma słowa. Byłem naprawdę rozdarty. Nie chciałem, żebyś zaczął coś podejrzewać. Nie możesz się o tym dowiedzieć. Nigdy.

Pokłóciliśmy się. Byłem tak zdenerwowany, że dałem się sprowokować. Wrzeszczeliśmy na siebie jak debile. Byłem zły i wkurzony, ale też smutny. Chciałeś mnie podwieźć, ale musiałem się jakoś wymigać. Skłamałem, że chodzi o Sayę. Musiałem kłamać. Nie miałem wyboru. Umierałem w środku, ale udawałem, że dam radę. Chciałem już szybciej wyjść. Nie widzieć twoich spojrzeń, nie słyszeć pytań i domysłów. Tak bardzo się bałem. Kaien, zrobię to. Już postanowiłem.

O piątej byłem w biurze Adama. Miła sekretareczka kazała mi poczekać, a ja siedziałem i czułem, jak trzęsą mi się kolana. Dawno się tak nie denerwowałem. To było okropne. Znowu zaschło mi w gardle. Co ze mną zrobi? Każe dać dupy? Obciągać? Po prostu mnie wykorzysta i wypieprzy na biurku?

- Proszę wejść - powiedziała ruda sekretarka i uśmiechnęła się miękko.
- Dziękuję - starałem się, żeby mój głos brzmiał pewnie.
- Mila, nie ma mnie dla nikogo - powiedział Adam, wychylając się z gabinetu, gdy wszedłem do środka.
- Oczywiście - znowu się uśmiechnęła, a Adam zamknął drzwi.

Myślałem, że umrę. Nie, nie da się tego opisać.

- Napijesz się czegoś? - zwrócił się do mnie i usiadł w krześle.
- Tak, wody.
- Może czegoś mocniejszego?
- Chętnie.

Inaczej nie dałbym rady. Gabinet miał duży i dość nowoczesny. Ogromne okna i ciekawe obrazy na ścianach. Na dworze było gorąco i słonecznie, a ja czułem się skostniały. Wypiłem chciwie wodę, a Adam nalał mi jakiegoś ciemnego płynu z ładnej butelki. Nie miałem czasu na zastanawianie się, co to za napój. Whisky albo coś podobnego. Cuchnął okropnie, ale to było bez znaczenia. Wychyliłem wszystko do dna i skrzywiłem się. Czułem, jak palący napój wędruje przełykiem do żołądka. Wziąłem głęboki wdech i spojrzałem wyczekująco na Adama.

- Nie spinaj się tak - uśmiechnął się lekko, a ja poczułem się jak głupek.
- Dlaczego to robisz? - spytałem i zacisnąłem wargi.
- Bo mam taką zachciankę - odrzekł zupełnie spokojnie i chyba był poważny.
- Zawsze tak robisz?
- Nie zawsze, tylko w wyjątkowych przypadkach. Mówiłem, że lubię blondynów.
- Bardzo śmieszne.
- Wcale nie. Nie martw się, dotrzymuję słowa - spojrzał na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem i wstał z krzesła. - Zależy ci na Kaienie, prawda? Nie przejmuj się, lubię być wredny - oparł się o biurko i zaczął rozpinać pasek.

Serce znowu przyśpieszyło. Denerwowałem się. Oblizałem wargi i odwróciłem wzrok. Może powinienem po prostu uciec? Ale stałem i gapiłem się w obraz na ścianie. Nie chciałem widzieć tego, co robił.

- Podejdź - usłyszałem jego głos i poczułem ciarki na plecach. - Nie musisz się mnie bać, nic ci nie zrobię - dodał, gdy spojrzałem mu w oczy.

Podszedłem do niego bliżej, a on samym spojrzeniem kazał mi klęknąć. Znowu zacząłem się trząść. To było tak strasznie poniżające i upokarzające. Okropne. Osunąłem się na kolana i spuściłem głowę. Nie chciałem na to patrzeć.

- Obciągnij - powiedział, kładąc mi dłoń na ramieniu.

Drżącymi rękami rozpiąłem mu rozporek, a on po prostu czekał. Zawahałem się. Co ja mam, do cholery, dalej robić? Chciałem zniknąć. Rozpłynąć się albo po prostu uciec. Czułem się taki poniżony! Zsunąłem mu lekko spodnie i bokserki i poczułem zapach jego skóry. Pachniała mydłem. Przełknąłem nerwowo ślinę i miałem ochotę się rozpłakać. Członek miał miękki.

- Postaraj się, Senju. Wiem, że dasz radę. Pamiętaj, że robisz to dla Kaiena - powiedział i dotknął mojego policzka, a ja zacisnąłem wargi.

Wstrętny manipulator! Wiedziałem, co muszę zrobić, ale nie mogłem się przełamać. Boże, nie, nie dam rady. Nie mogę. Nie chcę. Jezu, niech coś się teraz wydarzy! Cokolwiek.
Ale poddałem się i wziąłem jego członek do ust. Był mały i miękki, ale gdy zacząłem go lekko ssać, zaczął nabrzmiewać. Czułem odrazę. To było obrzydliwe. Myślałem, że się porzygam. Alkohol wcale mi nie pomógł. Byłem trzeźwy. Adam nie poruszał biodrami, ale trzymał rękę na mojej głowie. Odsunąłem się na chwilę i przełknąłem ślinę. Mdliło mnie. Zamknąłem oczy i znowu zacząłem obciągać. Powiększał się w moich ustach z każdą chwilą. Miałem tylko nadzieję, że dojdzie szybko i na tym się skończy.
Gdy zaczął wchodzić głębiej, zacisnąłem mocno powieki i starałem się odpłynąć myślami. To trwało kilkanaście minut, ale dla mnie było wiecznością. Poczułem, jak Adam kończy w moich ustach, a potem wyjmuje penisa. Ostatnie krople spadły mi na twarz. Klęczałem z buzią, pełną jego nasienia, i miałem okropne mdłości. Czułem, jak gładzi mnie po włosach i znowu wkłada penisa w usta. Sperma zaczęła mi ściekać po brodzie.

- Widzisz, jak chcesz, to potrafisz - powiedział po krótszej chwili. - Tam masz łazienkę.

Poleciałem tak szybko, że aż się kurzyło. Pochyliłem się nad umywalką, wyplułem wszystko, co miałem w buzi, a potem zacząłem wymiotować. Prawie nic dziś nie jadłem z nerwów, piłem tylko kawę, więc szło mi opornie, ale starałem się z całych sił. Chciałem wyrzygać wszystko. Potem przepłukałem usta i spojrzałem w lustro. Czułem się brudny i zeszmacony. Ohydny. Miałem ochotę się rozpłakać, ale stłumiłem łzy i głośno westchnąłem. Będzie dobrze. Dałeś radę, Senju. Spokojnie.
Wróciłem do Adama. Przyglądał mi się z ciekawością. Gnojek. Pieprzony kretyn. Jeszcze bardziej go nienawidziłem. Żałowałem, że nie odgryzłem mu fiuta.
Nie wiedziałem, do kogo dzwonił. Uśmiechał się do mnie i czekał.

- Saki? - powiedział w słuchawkę, a ja drgnąłem. - Jutro przynieś wszystkie papiery. Tak, dobrze słyszałaś. Spotkajmy się o dziewiątej. Tak, przemyślałem to. Do jutra.

Czyli jednak? Prawie odetchnąłem z ulgą. Adam odłożył słuchawkę i znowu się uśmiechnął.

- Mówiłem, że dotrzymuję słowa. Było miło.
- Pójdę już - poczułem, jak serce znowu zaczyna walić szybciej.
- Jasne. Powodzenia.
- Pa.

Wybiegłem z gabinetu jak oparzony. Nawet nie zamknął drzwi na klucz. Musiał bardzo ufać swojej rudej sekretarce. Pewnie też mu tak obciągała. Wybiegłem na podwórko i wyjąłem paczkę papierosów. Musiałem zapalić. Czułem się jak ścierwo. Pogoda była cudowna. Świeciło słońce, było ciepło i przyjemnie, a ja stałem z papierosem w zębach i miałem ochotę się poryczeć.
Co ja zrobiłem? Obciągałem Adamowi. To był zwykły szantaż.
Nie, Senju, nie miałeś wyjścia.
Wiedziałem, że tak łatwo o tym nie zapomnę. Nawet niewinny pocałunek Chrisa ciągle nie dawał mi spokoju. Cholera jasna!
Nie mogę teraz wrócić do domu. Nie dam rady spojrzeć ci w oczy. Na pewno nie. Trzęsły mi się ręce. Nie wiedziałem, dokąd pójść. Wyjąłem komórkę i pomyślałem o Kocie. Nie, nie mogę mu powiedzieć. Kyu! Tak, muszę zadzwonić do Kyu! Na szczęście odebrał.

- Jesteś w domu? - spytałem łamiącym się głosem.
- Jezu, coś się stało? - zaniepokoił się.
- Tak.
- Jasne, przyjedź do mnie natychmiast!
- Dziękuję, Kyu - powiedziałem i rozłączyłem się.

Stłumiłem płacz i zadzwoniłem po taksówkę. Kot mówił, że zawsze mogę dzwonić do Daikiego, ale nie chciałem, żeby ktokolwiek się dowiedział, że byłem u Adama. Dopaliłem papierosa i schowałem się w cieniu. Chciałem już pogadać z Kyu. Nie miałem sił. Czułem się zmęczony i rozbity.

- Jezu, co się stało? - zawołał, gdy stanąłem w drzwiach jego mieszkania, a ja spojrzałem na niego, nie ukrywając emocji, i po prostu poszedłem do kuchni. - Cholera, powiedz coś - Kyu poszedł za mną. - Chcesz się napić?
- A masz jakiś alkohol?
- Jasne.
- Dzięki, zawsze można na ciebie liczyć.

W końcu mogłem się upić. Kyu zmusił mnie, żebym zjadł jego kanapki z łososiem. Ciągle powtarzał, że chlanie na pusty żołądek to nie jest dobry pomysł. Był kochany. Nie płakałem. Wkurzałem się i denerwowałem, ale nie mogłem płakać. Alkohol był dobry na wszystko. W końcu zacząłem gadać. Nie wiedziałem, jak zacząć, ale nie mogłem dusić tego w sobie.

- Co zrobiłeś, gadaj - Kyu wziął butelkę i pociągnął mnie do pokoju.
- Nie jesteś ze swoją dziewczyną?
- Nie jest moją dziewczyną.
- Aha, myślałem, że jest.
- Nie, ostatnio coś jej odbija. Może po prostu nie mam szczęścia.
- Znowu friendzone? - wychyliłem kolejny kieliszek i ugryzłem się w język.

Nie powinienem był tego mówić. Kyu nie miał szczęścia do kobiet. Był taki kochany, wierny, dobry i odpowiedzialny, ale wybierał nieodpowiednie baby.

- Coś w tym rodzaju. Dobra, mów, co zrobiłeś. Zdradziłeś Kaiena?
- Co? Nie. Niezupełnie - skrzywiłem się.
- Więc co? Dałeś dupy za kasę?
- Nie!
- Zacząłeś ćpać?
- Kyu, to nie jest śmieszne.
- Dobra, nie mam pojęcia, co odwaliłeś. Mów.
- Pamiętasz, opowiadałem ci o tym producencie, który zwlekał z wydaniem płyty?
- No.
- Widział mnie z Kaienem, wie, że jesteśmy razem. Powiedział, że podpisze papiery, jeśli zrobię mu loda - wycedziłem przez zęby i znowu się skrzywiłem.
- Kurde, szantaż? - Kyu wytrzeszczył oczy ze zdziwienia i nalał sobie wódki.
- Tak jakby.
- Zrobiłeś to, prawda?
- A jak myślisz? - spojrzałem na niego z wyrzutem.
- No tak. Spoko, też bym pewnie to zrobił.
- Próbujesz mnie pocieszyć?
- Nie. Mówię, co myślę. Senju, ja wiem, że czujesz się strasznie, ale... Po prostu zapomnij.
- Jak mam zapomnieć o czymś takim?
- Przejdzie ci. Daj sobie czas. Postąpiłeś słusznie.
- Naprawdę tak uważasz? - spojrzałem na niego z nadzieją.
- Tak. Nie miałeś wyboru. Tylko postaraj się, żeby Kaien się nie dowiedział. To byłby koniec. Jego marzeń i zaufania do ciebie.
- Dzięki, jesteś kochany. Kocham cię - powiedziałem i mocno go objąłem.

Poklepał mnie pokrzepiająco po ramieniu i pogładził po głowie. Byłem mu wdzięczny za to, że jest.

- Mam jeszcze jedną butelkę w lodówce.
- Super. Jesteś najlepszym przyjacielem - spojrzałem na niego z wdzięcznością, a on zaśmiał się i przywalił mi w żebra.
- Spokojnie, będzie dobrze.
- Dzięki.

Schlałem się. Kyu też był pijany, ale nie tak bardzo jak ja. Nie pomyślałem nawet, żeby do ciebie zadzwonić. Nie mogłem. Nie byłem w stanie. Czułem się okropnie. Nie mógłbym spojrzeć ci w oczy. Musiałem to przetrawić. Zostałem u Kyu na noc. To on z tobą gadał. Zadzwoniłeś, oczywiście. Martwiłeś się o mnie. Nieważne, że się pokłóciliśmy. Jezu, chciało mi się wyć.

- Powiedział, że cię kocha - Kyu uśmiechnął się i podsunął mi kanapki.
- Nie chcę - opadłem na łóżko, czując, że kręci mi się w głowie. - Kyu, schlałem się.
- Oczywiście, że tak.
- Kocham cię. Dzięki za wszystko.
- Daj spokój, jesteśmy przyjaciółmi. Zrobiłbyś dla mnie to samo.
- Oczywiście.

Zasnąłem w jego łóżku. On chyba spał na kanapie. Rano obudziłem się z okropnym kacem. Kyu już nie było. Wiedziałem, że nie będę mógł pójść do pracy. Mark mnie opieprzy, ale miałem nadzieję, że będzie wyrozumiały.
Był. Powiedziałem szczerze, że mam pewne problemy i przesadziłem wczoraj z alkoholem.

- Martwię się o ciebie, Senju. Co się z tobą ostatnio dzieje?
- Przepraszam.
- Dobrze, porozmawiam z Yu.
- Dziękuję.

Dzwoniłeś, ale nie chciałem z tobą rozmawiać. Jeszcze nie teraz. Nie mogłem. Musiałem się ogarnąć. Potem napisałem ci SMS-a.  Poszperałem w lodówce, zrobiłem sobie kawę z mlekiem i wyszedłem na balkon zapalić. Kyu był kochany. Cieszyłem się, że go mam.
W końcu postanowiłem, że muszę wracać. Kac nie był tak okropny, ale udawałem, że był.

- Przygotowałem ci kąpiel, odkręć tylko gorącą wodę - powiedziałeś, a ja dalej unikałem twojego spojrzenia.
- Dzięki, jesteś kochany.
- Wybacz, że wczoraj tak mnie poniosło - głos miałeś miękki i ciepły.
- To nic. Mógłbyś mi zrobić mocną herbatę? - poprosiłem.

Nie mogłem rozmawiać. Czułem się winny. Brudny i obrzydliwy. Nie chciałem, żebyś mnie dotykał. Proszę, idź już do kuchni.

- Jasne. Z cukrem?
- Tak. Dziękuję - znowu to ukłucie w klatce piersiowej.

Idź już!

- Senju, w poniedziałek wyjdzie nasza płyta - powiedziałeś, a ja drgnąłem i poczułem, że zaczynam się trząść.
- To świetnie - spojrzałem ci w oczy, siląc się na spokój, i spróbowałem się lekko uśmiechnąć. - Cieszę się. Nareszcie ruszyło, nie?

Kurwa. Jestem żałosny. Kaien, gdybyś tylko wiedział, co zrobiłem! Tak, oczywiście, że wyjdzie wasza płyta. Adam mi to obiecał. Powstrzymałem odruch wymiotny.

- No. Też się cieszę.

Nie słyszałem, co mówiłeś dalej. Mdliło mnie. Gdy podszedłeś do mnie, oparłem się o stolik i zakryłem twarz dłońmi. Nie chciałem, żebyś mnie dotykał. Udawałem, że mam kaca. To znaczy, miałem, ale nie aż tak strasznego. Po prostu chciałem, żebyś sobie poszedł. Zostawił mnie samego. Zamknąłem się potem w łazience i znowu wymiotowałem. Czułem spermę Adama w ustach. To obrzydliwe, lepkie nasienie, które drażniło śluzówkę. Wiedziałem, że to nielogiczne, ale i tak ciągle płukałem usta.
Nie dałem rady. Zamknąłem się potem w swoim pokoju i zasnąłem z wycieńczenia. Słyszałem, jak mnie o coś pytasz, ale nie chciałem rozmawiać. Poszedłeś na imprezkę. Musieliście uczcić wasz sukces. Tak, nigdy się nie dowiesz, co zrobiłem. Boże, Kaien, wybacz mi. Przepraszam.
Spałem jak słodziutki bobasek. W nocy ani razu się nie obudziłem.

Dałem radę z tobą porozmawiać. Musiałem to zrobić. Byłem ci to winien. Czułem się okropnie, ale nie miałem wyboru. Musiałem kłamać. Wiedziałem, że Kyu będzie mnie kryć.
Ale w końcu się złamałem, Gdy zacząłeś mówić o uczuciach, nie mogłem stłumić łez. Pocałowałeś mnie w nadgarstek i spojrzałeś tak smutnym wzrokiem, że zacząłem ryczeć. Płakałem jak głupi. Ale to nie pomogło. Nie mogłem z tobą spać. Nie mogłem się z tobą kochać. Czułem się zeszmacony i niegodny ciebie. Nie chciałem, żebyś mnie całował, dotykał ani pieścił. Byłem brudny.

Przez dwa dni dochodziłem do siebie. Kyu zaczął się o mnie martwić. Musiałem się jakoś przełamać, bo zaczniesz coś podejrzewać. Chciałem przecież bliskości, mimo że nienawidziłem siebie. Potrzebowałem twojego dotyku. Nawet tego lekkiego i niewinnego.
Gdy zacząłeś mnie kusić, poddałem się. Byłem jednak zbyt spięty. Pocałunki mnie rozpraszały. Gorące i chciwe dłonie denerwowały, ale zapach twojej skóry rozczulał. Musiałem się przełamać. W pewnym momencie już myślałem, że jest dobrze, ale nie mogłem wziąć twego penisa do ust. Nie. Nie mogłem. Ale mogłem się z tobą bzykać. Czułem szalone pchnięcia i odpływałem, ale ciągle coś mnie rozpraszało. Jęczałem i wiłem się jak szalony, choć czegoś mi brakowało. To nie było to, ale nie chciałem cię martwić. Nie czułem tej jedności.
Orgazm jednak napłynął tak nagle, że oddałem się temu całkowicie. Był krótki i ostry, a ja w końcu poczułem błogie rozładowanie. Leżałem potem zaspokojony i szczęśliwy i wierzyłem, że będzie dobrze. Wmawiałem to sobie.
Ale nie było, bo chwilę potem zacząłem płakać. Nie rozumiałem siebie. Tłumiłem w sobie strach i smutek. Ciągle nie mogłem się przełamać. Nie o taki seks mi przecież chodziło. Pocieszałeś mnie i tuliłeś, ale ryczałem jak wariat. Gdy w końcu przestałem płakać, wtuliłem twarz w twoją szyję i westchnąłem.

- Kocham cię. Tak bardzo cię kocham, Kaien. Jak szaleniec - wyszeptałem, a ty pocałowałeś mnie w ucho.

Spałem z tobą. Nareszcie. Czułem się trochę rozkojarzony, ale bardzo mi ulżyło.
Może kiedyś to sobie wybaczę.
No ale loda ci zrobić nie mogłem. Jeszcze nie teraz. Na samą myśl o tym dostawałem mdłości.

* * * * *
Byłeś zajęty promocją płyty, a ja skupiłem się na robocie. Nie mogłem się przecież ciągle zadręczać. Pocałunek z Chrisem już mnie nie ruszał. Nie po tym, co zrobiłem. Adam więcej się nie odzywał. W pracy miałem luz. Yu była kochana. Mark na pewno coś podejrzewał. Mówił, że się o mnie martwi, ale obserwował mnie. Widziałem te pytające spojrzenia. Nie wiem, o co mu chodziło. Może miał na myśli ciebie. Twoje fanki wpadały codziennie. Yu wygadała się, że podobno Mark nie był zadowolony, ale nic nie mogłem z tym zrobić.
A potem nareszcie wszystko stało się jasne. Znaleźli ciało twojej matki. Siedziałeś przy stole z komórką w ręku, a ja po prostu cię pocieszałem. Nie myślałem wtedy o sobie. Tuliłem cię, pieściłem i całowałem. Nie płakałeś. Ani razu. Upiliśmy się i znowu spaliśmy razem. Byłem czuły i delikatny. Wiedziałem, że mnie potrzebujesz. Zasnąłeś w moich ramionach, a ja pomyślałem, że kocham cię najbardziej na świecie. Gdybym cię stracił, to byłby koniec. Nie przeżyłbym tego.

Poznałem potem twoją byłą dziewczynę. Wydawała się całkiem fajna. Była normalna, wesoła i miała głowę na karku. Nie byłem ani trochę zazdrosny. Nie miałem na to czasu. Chyba lubili się z Kotem. No ale Kota nie można nie lubić. Wszyscy go lubią. Chyba. Oprócz tego psychola. Na szczęście ostatnio nic nie mówił na ten temat. Risa spała w pokoju obok. Ojciec wyjechał dzień po pogrzebie, a ja znowu chciałem spać z tobą. To wszystko mnie przerastało. Nie wiedziałem, jak cię pocieszyć. Gadałem trochę z twoją rodziną, ale miałem wrażenie, że mnie unikają. Może mnie nie akceptowali. Nie musieli.

W końcu przełamałem się i postanowiłem cię skusić. Zrobiłem to wbrew sobie. Po prostu cię uwiodłem. Musiałem sobie wybaczyć. Nie mogłem żyć z myślą, że twój penis będzie mnie obrzydzać. Przecież to nie twoja wina. Risa spała za ścianą, a ja zdjąłem ci bokserki i zacząłem obciągać. Powoli, delikatnie i czule. Musiałem zapomnieć. Nauczyć się tego od nowa. Na początku miałem odruch wymiotny, ale gdy poczułem, jak gładzisz mnie po włosach, uspokoiłem się. Tak, twój znajomy zapach działał na mnie kojąco. Przezwyciężyłem to. Ale nie mogłem przezwyciężyć nasienia w ustach. Wyplułem wszystko w chusteczkę i poszedłem do łazienki. Byłem pewien, że zaczniesz coś podejrzewać. Mdliło mnie. Znowu rzygałem. Cholera, nie mogłem. Jezu, dlaczego? Przecież to bez sensu.
Byłem całkowicie złamany. Nie miałem sił. Nie chciało mi się żyć. Tyle się ostatnio wydarzyło. Od kilku tygodni czułem się chujowo, ale teraz było jeszcze gorzej. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Potrzebowałem pomocy. W końcu otworzyłem się przed tobą i powiedziałem ci o tym. Przyznałem, że nie dam rady. Czułem się okropnie. Nie chciałem być dla ciebie ciężarem. Życie mnie przerastało.
Kochaliśmy się wtedy tak czule, że miałem łzy w oczach. Byłeś ostrożny i delikatny. Ostatni stosunek wspominałem źle, bo poryczałem się. Ciągle miałem blokadę.

- Kaien? - szepnąłem, gdy wszedłeś we mnie, i przytuliłem się mocniej, żeby się uspokoić.
- Co? - poczułem, jak zaczynasz się delikatnie poruszać.
- Kocham cię - powiedziałem, patrząc ci w oczy, i poczułem falę ciepła w dole brzucha.
- Wiem - uśmiechnąłeś się i wszedłeś głębiej.
- Powiedz, że też mnie kochasz - potrzebowałem potwierdzenia.

Chciałem wiedzieć, że mnie potrzebujesz. Powiedz, że mnie kochasz.

- Też cię kocham - pocałowałeś mnie w usta, a ja objąłem cię udami.
- Tak bardzo cię kocham - powtórzyłem i schowałem twarz w twoich włosach.

Twoja czułość nie znała granic. Dotyk był miękki i delikatny. Skóra płonęła. Czułem, że tracę głowę. Nareszcie. Boże, Kaien. Tak bardzo uwielbiałem się z tobą kochać. Tak, dotykaj mnie. Potrzebuję cię. Muszę czuć smak twoich ust, zapach gorącej skóry i ciepły, wilgotny członek w środku. To, jak drażni ścianki odbytu, wysuwa się całkowicie, żeby znowu wejść w rozluźnione mięśnie i zacząć się poruszać. Trząsłem się. Orgazm miałem cichy i spokojny, ale bardzo długi.

- Kaien, czuję, że wszystko się ułoży - powiedziałem po wszystkim i byłem pewien, że teraz jestem spokojniejszy, bo właśnie takiego seksu potrzebowałem.
- Tak, masz rację - pogładziłeś mnie po włosach.
- Dasz mi ten numer do psychiatry? - spytałem drżącym głosem.
- Tak.

Musiałem to zrobić. Nie miałem wyjścia. Wiedziałem, że bez tego nie dam rady. Coś we mnie pękło.

* * * * *
Zadzwoniłem. Powiedziałem, że mam jego numer od Zacka. Umówiłem się na piątek. Szybko.
I zdychałem ze strachu. Nie miałem pojęcia, jak wygląda taka wizyta. Dostałem SMS-a od Chrisa. Napisał, że wyjeżdża na tydzień i wróci w poniedziałek. Było mi wszystko jedno. Nie miałem sił myśleć o tym pocałunku. Wybaczyłem już sobie.
Ale nie wybaczyłem Adama. Nie wiedziałem, czy kiedykolwiek wybaczę. Powiedziałeś, że za tydzień macie pierwszy koncert. Cudownie. Miałem tylko nadzieję, że już nigdy nie spotkam Adama. Nigdy nie pojawię się w waszym studiu. Ale się porobiło.

Wróciłem z pracy i zacząłem buszować w necie. Szukałem potrzebnych artykułów. Musiałem się jakoś przygotować do tej wizyty. Chciałem wiedzieć, co mi jest. Czułem się coraz gorzej. Codziennie rano odwoziłeś mnie do pracy. Yu zaczęła się o mnie martwić. Twoje fanki mnie wkurzały. Nie wychodziłem prawie z domu. Przyjeżdżałeś po mnie o piątej i zabierałeś mnie do domu. Mark kilka razy pytał o ciebie. Może nie podobało mu się, że twój wóz przyciąga uwagę. Na pewno wiedzieli, że należy do ciebie. Z odróżnieniu ode mnie zacząłeś się wygrzebywać z tego bagna. Częściej się uśmiechałeś, byłeś nakręcony i znowu zacząłeś mieć zboczone pomysły.
Ale ja nie. Byle do piątku.

* * * * *
- Jeśli chcesz, pojadę z tobą. Mam dziś wolne - powiedziałeś, gdy stałem przed lustrem i czesałem włosy.
- Tak się denerwuję - westchnąłem i spojrzałem na twoje odbicie.
- Wiem. Podwiozę cię.
- Dziękuję.
- Jeśli chcesz, pójdę z tobą.
- Znowu zaczną gadać.
- A co mnie to obchodzi? - powiedziałeś i podszedłeś bliżej. - Mam to w dupie. Ty też powinieneś.
- Wiem, że masz rację, ale... Denerwuję się, Kaien - spojrzałem na ciebie błagalnie, a ty pogładziłeś mnie po włosach i pocałowałeś w usta.
- Dlatego mówię, że pojadę z tobą. On ma własny gabinet, budynek nie jest duży, nikt nawet nie zauważy.
- Jasne - westchnąłem i znowu zająłem się włosami.
- Dasz radę. Wierzę w ciebie, kochanie - pocałowałeś mnie w szyję, a potem wróciłeś do pokoju.

Jasne, dam radę. Jak cholera. Byłem spięty. To mój pierwszy raz. Nigdy nie myślałem, że będę musiał pójść do psychiatry.
Nie mogłem nic przełknąć, tylko paliłem. Potem siedziałem, wtulony w ciebie, a ty czytałeś wasze wywiady. Jeszcze godzina. Kurczę, chyba zwariuję.
Nie zwariowałem. Było gorąco. Pociły mi się dłonie. Chciało mi się pić. Gdy byliśmy na miejscu, zaparkowałeś samochód i pocałowałeś mnie w policzek.

- Będzie dobrze.
- Denerwuję się.
- Wiem.
- Poczekaj na mnie w samochodzie.
- Jasne.

* * * * *
Nie było aż tak źle. Roy okazał się całkiem przyjemnym facetem. Nie czułem się skrępowany. Zaproponował mi nawet kawę. Może dlatego, że znałem Zacka. Podobno się przyjaźnili. Byłem jednak nieco rozkojarzony. Zacząłem gadać dużo i bez sensu. Bałem się, że o czymś zapomnę. Wspomniałem o tych jazdach i dołach. Podniecałem się jak głupi. Ten długi wywiad był całkiem ciekawy. Sam odkryłem wiele interesujących rzeczy. Nie wiedziałem, że wszystko da się logicznie wyjaśnić. Dla niego to było takie proste. Ot, codzienność. Ja byłem pełen podziwu. Pytał o różne rzeczy, na pierwszy rzut oka całkiem błahe. No to odpowiadałem zgodnie z prawdą. Czułem się trochę głupio. Byłem przecież pacjentem.
Gdy w końcu powiedział, że mam dwubiegunówkę, nie byłem zdziwiony. Tyle już nacierpiałem się z tego powodu, że teraz odetchnąłem z ulgą. Do tego miałem objawy nerwicy. Wszystko mi ładnie wyjaśnił i dał receptę. Powiedział, że to tylko początek, więc mam się nie przejmować, bo jak będzie trzeba, to zmienimy leki. Zasugerował mi też wizytę u psychoterapeuty. Powiedziałem, że się zastanowię.
No to teraz wydam trochę kasy, bo nie wszystkie leki miałem refundowane. Nie zapamiętałem, które to antydepresanty, a które te inne. I jakieś jeszcze. Zresztą, nieważne. Poczytam sobie ulotki w domu.
Gdy wyszedłem z budynku, poczułem się lżej. Wierzyłem, że dam radę. Byłem natchniony.

- I jak było? - spytałeś, gdy wsiadłem do samochodu.
- Nie tak źle, jak się spodziewałem - zaśmiałem się.
- Cieszę się.
- Kaien, dostałem leki - spojrzałem ci uważnie w oczy.
- Właśnie widzę - uśmiechnąłeś się. - Senju, jestem z ciebie dumny.
- Ale dlaczego? - zdziwiłem się.
- Mam nadzieję, że wyleczysz się z depresji - pocałowałeś mnie w czoło i pogładziłeś po włosach. - Trzymam kciuki. Chcę, żebyś znowu był szczęśliwy.
- Dzięki. Tak, będzie dobrze.
- Masz ochotę coś zjeść?
- Tak. Jestem głodny jak wilk.

Teraz liczyło się tylko to, że chciałem wyzdrowieć. Nie liczył się Adam, Chris ani Saya. Muszę myśleć o sobie. Skupiać się na leczeniu. Przyjmować te piguły. Roy mówił, żeby nie mieszać ich z alkoholem. Mam odczekać kilka godzin, wtedy mogę pić. Jak już muszę. Najlepiej oczywiście nie pić. Dobra, dam radę. Muszę w siebie wierzyć.
Z tej całej radości miałem ochotę na dobre piwko. Nie chciałem jednak jechać do baru. Boże, Roy mnie zmotywował. Dostałem kopa. Wierzyłem, że wszystko się ułoży.
Najpierw wpadliśmy do apteki, a potem poszliśmy po piwo. Kupiliśmy dwa sześciopaki i trochę jedzenia, a potem zamówiliśmy jeszcze pizzę. Byłem pełen nadziei. Kurczę, muszę zacząć nowy etap. Na pewno mi się uda.
Widziałem, że ciebie też to cieszy.
Napięcie zniknęło. Byłem tylko trochę nerwowy, ale też podekscytowany. Nareszcie to zrobiłem. Poszedłem do psychiatry! Teraz muszę się leczyć, Postanowiłem nie zadręczać się Adamem. Dobra, jakoś dam radę. Z biegiem czasu zapomnę. Niedługo macie koncert.
Wszystko się ułoży.

276 komentarzy:

  1. OMG.. Senju.. mam cie ochote wytarmosić
    jak sie kaien dowie..będzie senju trupem

    Nie, lubię blondynów. Ot tak, po prostu. Więc jak?
    - Ja... Nie wiem - czułem się cholernie zmieszany.
    powienenn senju powiedziec nie nie 10 razy nie
    fajnie pomogl kaienowi
    ale najpierw jeden lodzik a po tem sex w kiblu
    senju..dobrze poszedł do lekarza mam nadzieje ze bd takto lepiej :)<3 plus za to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zdołowany, ma początki depresji, do tego jest bezsilny, nie może pomóc Kaienowi i ciągle się smuci. Uprzedzałam, że to coś zrobi właśnie w depresji. Gdyby był zdrowy, prawdopodobnie rozegrałby to inaczej. ;)

      Usuń
  2. zacznę od tego, co napisała Babiszon przy poprzednim rozdziale - Adam to dupek.

    to, że był mały wiele wyjaśnia :3 (ach, te stereotypy xD )

    w ogóle nie zgadzam się z Kyu, Senju powinien był powiedzieć Kaienowi o tym, co zaproponował mu Adam. wtedy pewnie Kaien by stwierdził, że jednak ma jakąś hierarchię wartości i mowy nie ma.

    brawo Senju! dasz radę! :D

    i oby się nie przeliczył z tym, że z Adamem to koniec

    a teraz dawaj Kota :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na miejscu Senju też bym powiedziała Kaienowi, ale wtedy Kaien albo: pobiłby/zabiłby Adama i trafił do pierdla
      odszedł z zespołu, bo nie pozwoliłby skrzywdzić Senju
      ALE obiecałam, że z Kaienem i zespołem będzie trochę inaczej, więc jednak Senju mu nie powiedział, no i oczywiście depresja też miała na to wpływ. Gdyby jej nie miał, nie zgodziłby się. On był już załamany i zmęczony wszystkim, co się dzieje.
      Kyu zawsze tak mówi. To samo mówił o Armagedonie. on zawsze będzie kryć przyjaciela.
      Kot będzie, oczywiście ;)

      Usuń
    2. Powiem wam, że ja nie chcę Kota :( Boję się, że to z Yuto to będzie naprawdę jakiś hardkor :(. I nie taki jaki Emi lubi :(.

      Tak sobie wyobrażam Kaiena, że byłby zdolni go porządnie pobić. Wyobrażam sobie jak Senju ze łzami w oczach próbuje go zatrzymać, a Kaien zdziera kurtkę z wieszaka i krzyczy "zatłukę skurwysyna". Może faktycznie dobrze, że Senju mu nie powie. Bo tak to Kaien by pewnie zrobił wszystko, żeby tej płyty nie wydawali i zespół by był mega wkurzony.
      "nie pozwoliłby skrzywdzić Senju". To... miłe :).

      Usuń
    3. jestem za nakierowaniem na siebie Adama i Yuto. niech dręczą siebie nawzajem

      może ja się mylę, ale przyjaciel nie jest od tego, żeby przytakiwać, tylko po to, żeby był szczery. rozumiem, że Senju był zdołowany i nie chciał mu dokopywać, ale powiedzenie, że dobrze zrobił raczej nie brzmi jak dobre rozwiązanie

      Usuń
    4. no i dobrze by Kaien wtedy zrobił. a niech zabije, zatłucze, zadręczy tak, żeby błagał o śmierć

      Usuń
    5. Nie wiem. Jakbym miała moc boską w tym opowiadaniu to by ich dopadła taka sraczka, że się by dostali dożywotnią sraczkę i swędzenie tak żeby nie mogli się podrapać.

      Nie wiem, może Kyu ma po prostu inne spojrzenie na tę sprawę i uważa, że to lepsze wyjście? Poza tym nie wiem, czy w tamtej akurat chwili Senju dobrze by zrobił opierdol. Sama stawiałabym na coś po środku - daj się wygadać, upij, przytul.

      Usuń
    6. Nie wiem czy dyby Kaien trafił do pierdla w obecnym stanie Senju to by było dobre wyjście. Ale gdyby tak po cichu...

      Usuń
    7. Kyu ma takie zasady moralne ;)
      Tak naprawdę to cieszę się, że wpis wywołał takie poruszenie. Nie każde zachowanie bohatera powinno być prawidłowe, dobre albo moralne. Kocham Was ;)

      Usuń
    8. A my kochany ciebie!
      (teraz wszyscy zbieramy się w kółeczko i przytulamy się jak teletubisie)

      Usuń
    9. oj tam, dałoby się go ubić tak, żeby nie złapali :3

      "upij, przytul" - okej, popieram jak najbardziej :)

      też Cię kotamy :3

      Usuń
    10. W sumie to można by upozorować samobójstwo. Czysto teoretycznie mógł tyle razy próbować wbiec w mur, że ma aż tyle siniaków i złamań...

      Usuń
    11. Babiszon jak zawsze niezawodny... :D
      Ale życie nie jest takie piękne :D skurwiele i dranie byli i będą.

      Usuń
    12. oczywiście, że by mógł :3

      jasne, że byli, są i będą, ale tych, którzy akurat przeszkadzają należy się skutecznie pozbyć ;) bo niektórzy to akurat czasem bywają przydatni :D

      Usuń
    13. Owszem, są przydatni :) Można nimi podłogę wytrzeć jak się coś rozleje, na przykład :).

      Usuń
    14. to też :3 chociaż raczej chodziło mi o to, że można samemu ich wykorzystać przeciw komuś innemu

      Usuń
    15. Co do ostatniego - to całkowicie się zgadzam!

      Usuń
  3. CZYLI JEDNAK MOJA TEORIA SIĘ SPRAWDZIŁA Z KOMENTARZA POD WPISEM KAIENA SIĘ SPRAWDZIŁA?! WIEDZIAŁAM! Mam tylko nadzieję, że chociaż jedna osoba nie znalazła tego tandetnego szyfru o tym, że Adam każe obciągnąć Senju, bo aż taka niedyskretna być nie chciałam.
    (nie prawda).
    Piszę póki co krótko, bo mi emocje kokosy mleczne rozsadzą.
    To było obrzydliwe. Ohydne. Okropne. Adam to skurwysyn. Kręcą go blondyni? To niech się przefarbuje i trzepie trzepie sobie pałę przed lustrem, a nie wykorzystuje kochanego, cudownego, biednego, chorego, cierpiącego, smutnego, uroczego, słodkiego, przeprzytalaśnego i wspaniałego Senju. Oby mu następny blondyn odgryzł fiuta. O ile jest co.
    Dobrze, że byłam przygotowana.
    Powiem ci, że w pewnym momencie pomyślałam, że w sumie głupio, że Senju się zgodził, bo przecież płyta to nie koniec świata, znajdą wydawcę i tak dalej, mógł się dłużej zastanawiać, rozważyć. Ale domyślam się, że chodzi o to, że jak się ma depresję to pierwsze dostępne rozwiązanie to jedyne rozwiązanie.
    Kyu jest kochany. Kaien też, bo taki cierpliwy.
    Dobrze, że Senju poszedł do psychiatry. I fajnie, że Kaien się wygrzebuje. Ale nie będę wracać do tego posta chyba.
    Boże, Adam to chuj. I do tego niewielkich rozmiarów.
    Mam nadzieję, że Senju nie ma jakiejś góry leków i będzie je pokornie brał. Chociaż nie wyobrażam sobie jak odczekuje cierpliwie kilka godzin zanim się napije. To bardzo chyba burzy regulamin imprez.
    Planujesz, żeby szybko zapomniał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle to wiedziałam, że jak Senju się zamykał w łazience to rzygał. To pewnie jedna z tych rzeczy, których Kaien nie zauważył.

      Usuń
    2. Tak, Kaien nie wiedział, że Senju w łazience rzyga ;)

      NO JEDNAK TWOJE TEORIA SIĘ SPRAWDZIŁA. Ja chciałam dać opis Adama w ramce, ale potem postanowiłam, że jednak nie.
      Starałam się, żeby takie było - brudne, obrzydliwe, ohydne i wstrętne.
      Tak, masz rację - poza tym, Senju nawet nie mógł mieć pewności, że Adam go nie okłamie.
      Ale miał właśnie nie okłamać. On po prostu wykorzystał sytuację. Senju tego nie zauważył, ale Adam już dawno miał go na oku.
      Senju, leki, psychoterapia i alkohol - będzie o tym wpis. W sumie to bardzo ciekawy temat, bo jest dużo różnych sytuacji do opisania.
      Kaien się właśnie wygrzebuje. Szybciej niż Senju (na pewno).
      Senju ma teraz 3 leki - antydepresanty, stabilizator i neuroleptyki. Tylko on jeszcze nie wie, co to za leki. To znaczy, wie, ale nie pamięta, który to który ;)

      Usuń
    3. Adam to chuj do potęgi setnej
      skąd sie takie ludzie biorą masakra.no

      Mam nadzieje ze kaien zajmie.sie senju .
      senju dwie tabletki o 7 dwie o 18 .senju nie mozesz pić
      ej ale przy tych lekach wogle nie mozna pić alkocholu bo wtedy działanie tych lekartw daje odwrotne efekty

      Usuń
    4. Niekoniecznie odwrotne, tylko alkohol wzmacnia działanie pewnych leków (albo osłabia). Ale to oczywiście zależy od leku. można je też popic alkoholem (nieeeee, Senju, nie rób tego)!!!
      Ja brałam antydepresanty, ale raz w tygodniu (w piątek) chodziłam na imprezy i piłam piwo. Po prostu robiłam 4-godzinną przerwę między tabletkami a alkoholem. Choć teraz uważam, że to niezbyt mądre, bo alkohol to jednak depresant.

      Usuń
    5. TAK <3 Jestem z siebie dumna <3. I dziękuję, że mnie wtedy nie zabiłaś za to, że jednak spoilerowałam <3

      Ramka Adama:
      jego dupa służy do wsadzania w nią maczugi obitej gwoździami.

      Dobrze, że Kaien coś z tego ma :(. Chociaż trudno tak o tym myśleć.

      A to fajnie, że będzie o tym wpis :D. Ciekawa jestem jak to będzie wyglądało. Jakich sytuacji na przykład?

      Bo Kaien jest silny. Wierzę, że Senju tak naprawdę w środku też gdzieś tam jest.

      Neuroleptyki? Myślałam, że to wtedy, kiedy ma się jakieś omamy, urojenia itp. a Senju przecież nie ma :/. Ale ok, ty tam się znasz.

      Usuń
    6. Mój kolega własnie bierze andypresanty i coś na stany lękowe. to jak sie napije alkocholu. to haahhahaha..ja bym zabiła odrazu

      Ja mysle kaien poważdnie do tego podejdzie i bd pilnował senju z tymi lekami noi zeby nie ruszał alkocholu zabardzzo
      bo inaczej da mu celibat hahaha

      Usuń
    7. Neuroleptyki są chujowe, bo powodują drgawki :( przynajmniej ja tak miałam. Ale są konieczne (w większości przypadków) w Chad, nawet tej bez urojeń. To nie znaczy, że on będzie je brał ciągle.
      Będą jeszcze spotkania z Royem.

      Opis Adama - bezbłędny!

      Senju nie jest słaby. W sumie to może to tak wyglądać (bo np. Kaien albo Kot na pewno nie są), ale on ma depresję, więc nie ma co mówić o byciu słabym albo silnym. To co innego.

      No mówiłam, że Kaien będzie coś z tego miał. W sumie to teraz to może wyglądać wstrętnie, ale ani Senju, ani Kaien, ani zespół nie jest winny. Po prostu Adam wykorzystał sytuację. Na dorobek grupy to nie będzie miało wpływu.
      Może trochę SPOJLER, ale o Adamie jeszcze troszeczkę będzie. Odrobinę. Ale później.

      Sytuacje Senju - nie powiem. :D no bo leki, alkohol, terapia - trójkąt idealny :)

      Usuń
    8. Kaien musiałby wymyślić inną motywację, bo celibatu sam by nie przeżył xD

      Usuń
    9. Jak znam życie, skoro u ciebie były to u Senju też będą.

      W sumie gdyby Ren był na miejscu Senju to pewnie wyglądałoby to podobnie. Masz rację, tutaj nie ma co mierzyć jaki kto jest mocny. Ale ogólnie tak mi się wydaje, że mimo, że Senju ciągle płacze to potrafi sobie poradzić.

      Wiem, że nikt nie winny. Po prostu myślenie "dobrze, że chociaż Kaien coś z tego ma" jest takie... smutne :(. Jak się wie skąd to pochodzi i że gdyby Kaien wiedział to by nienawidził tej płyty.

      Pewnie Adam i tak miał zamiar wydać tą płytę. Po prostu chciał bonusy.

      Coś czułam, że go tak nie zostawisz. Mam tylko nadzieję, że Senju już przez niego cierpieć nie będzie.

      Skoro Kot postanowił być wierny, to akurat nowe opcje trójkątów się przydadzą...

      Oj tam, przeżyłby. Przez kilka dni...

      Usuń
    10. zobaczymy, jak długo Kot wytrwa w swoim postanowieniu xD

      Usuń
    11. Z jednej strony mu kibicuję, żeby wytrwał, a z drugiej.
      Trójkąty.
      Czworokąty.
      Pięciokąty.
      Koła.

      Usuń
    12. Tak, to jeden z powodów, dla którego Senju nie powie Kaienowi, bo Kaien znienawidziłby zespół i tę płytę :(

      BINGO. Adam i tak wydałby tę płytę. Senju to tylko jedna (JEDNA) z zachcianek. Nie powiem więcej, bo to będzie spojler (nie, Kota nie wykorzystał).
      Kot postanowił być wierny, ale Yuki i Emil się nie liczą. Tzn. wszystko, co zrobią z Renem, nie będzie zdradą ;)

      Usuń
    13. ale podobno z Kaienem i Senju też się nie liczy?...

      Usuń
    14. nie wykorzystał, ale wykorzysta? a może będzie wolał Kaiena? albo Dana? :D

      Usuń
    15. No właśnie problem w tym, że ostatnio jakby się liczy :(.

      Czemu znienawidziłby zespół? Przecież to nie ich wina :(. Ale w sumie Dan jest zawsze dobrą osobą, na której można się wyżyć. W ogóle jak myślę o Adamie i o Yuto to Dan się wydaje takim fajnym ziomkiem.

      Czy to jest ten kolejny sposób na dowalenie Senju? Czy miałąś juć coś zaplanowane?

      Usuń
    16. Z Kaienem i Senju się nie liczyło, gdy Kot był daleko :( teraz jest z Renem. Ale chciałby trójkącik z Kaienem i Senju. Chciałby nawet czworokącik, ale Kaien się nie zgodzi. Senju chyba też nie. Na pewno nie teraz, nie w takiej sytuacji...
      Lex, ty mi tutaj nie gdybaj, bo imion jest wiele (ponad 30 na tym blogu) i nic nie wiadomo :D

      Usuń
    17. Dan jest wredny, paskudny, ale nie zły :)
      Znienawidziłby zespół w sensie abstrakcyjnym, nie chłopaków z zespołu. Nie, to nie jest ten kolejny sposób na dowalenie Senju ;)

      Usuń
    18. ale nie wszystkie miałyby sens :> a skoro mnie ganiasz to znaczy, że mierzę we właściwe okolice xD np bez sensu żeby miał chcieć eks Kaiena, albo Yukiego

      Usuń
    19. Powiem wam, że chyba doszłam do momentu, w którym nawet lubię Dana :D.
      Mam nadzieję, że nie chce Kota. A jakby zrobił coś Kaienowi? Może wtedy obaj mieliby tajemnice i na końcu zapierdzielili się patelniami ze frustracji?

      ALBO SAKI!

      Usuń
    20. Na pewno nie patelniami! :D :D :D

      Usuń
    21. O Jezu, Babiszon nawet lubi Dana! o.O

      Usuń
    22. jakby chciał Saki, to już by ją sobie wziął

      ale jakby Kaiena, to właśnie mogłoby być różnie...

      Usuń
    23. Saki raczej nie jest typem, którą tak po prostu "się bierze".
      A Adam raczej nie jest typem, który kupuje damom kwiatki.
      Z resztą nawet nie wiadomo, czy jego interesują kobiety. Ale Kaiena faktycznie trudno byłoby do czegoś takiego zmusić.

      A tak w ogóle to myślicie, że Kaien rozstałby się z Senju, gdyby się dowiedział?

      Usuń
    24. Adam nie ma czym ha ha :D nie no żartuję :D
      A Saki... czy ja wiem. Może nawet mogłaby się poświęcić, ale potem pewnie topiłaby smutki w alkoholu. Dan nie ma nic do gejów, ale nie lubi prowokacji.
      Zresztą, będzie też jego one-shot, ale nie związany z akcją.
      Tulku by się nie zgodził, prędzej odszedłby z zespołu.
      Ki-Ki w sumie zrobiłby to z ciekawości. Kaien Adama to raczej by zamordował :D
      no ale ja napisałam o zachciankach Adama tak ogólnie... zostawiam to pytanie bez odpowiedzi :D

      Usuń
    25. Babi, dobre pytanie o.O ja wiem, że to ja kreuję bohaterów, ale czasami mam wrażenie, że żyją własnym życiem. Tzn. gdybym napisała, że Kaien pobije Senju, oskarży go i rzuci po tym, jak się dowie, co ten zrobił, to Kaien nie byłby Kaienem. Przecież on mu wybaczył Rena. Owszem, nie wie, jak ma reagować na hipo i depresję swojego faceta, ale na pewno by go nie rzucił. Raczej dorwałby Adama. Kaien ma właśnie ten jeden "minus" - jest cholerykiem, ale kocha Senju.

      Usuń
    26. czasem uwielbiam te żądze mordu u Kaiena, serio :D

      Usuń
  4. No fakt .co tak bardzo senju lubi i kaein mógłby mu to zabrać..
    senju lubi sex alkochol imprezy , malowanie jak natchnienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat nie pomoze, bo on sam musi chcieć wyzdrowieć ;)

      Usuń
    2. właśnie, czy leczenie wpłynie na jego możliwości twórcze?

      Usuń
    3. będzie ciekawie....oj bardzo

      Usuń
    4. Lex, a chcesz spojler? :D

      Usuń
    5. JA CHCĘ SPOILER!
      A będzie chciał wyzdrowieć? W sensie - spełniać wszystkie swoje pacjenckie obowiązki?

      Usuń
    6. Nie od razu i nie do końca :(

      Usuń
  5. kcem :3 (sory, że jako osobny komentarz, ale blogger mnie najwyraźniej nie lubi bo to już któryś raz, kiedy nie reaguje na "Odpowiedz" i to w każdej przeglądarce :/ )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz jakieś dziwne ustawienia?
      Mnie nie lubi, jak wrzucam nowe posty. Od miesiaca coś mi się zjebało z automatycznym dodawaniem. Jak wrzucam nowy wpis, to mam zaznaczone, że ma się publikować automatycznie, ale na innych blogach (na których są linki do mojego, np. u ciebie) nie ma odnowienia. Nie pojawia się mój nowy wpis, ciągle widnieje stary :( muszę redagować kilka razy. Nie wiem, co jest nie tak. Godzinę mam ustawioną normalnie. Jak włączam redagowanie notki, to mi widnieje, że mam ustawioną konkretną godzinę, nie automatyczne :( nie mam pojęcia, co jest nie tak. Sprawdzałam wszystkie ustawienia i nic nie znalazłam :(

      dobra, Senju nic nie maluje, nie rysuje, bo nie ma weny. Tabletki trochę mu pomogą. Oczywiście, nie od razu. Będą przecież kolejne spotkania z Royem.
      W sumie to jest fascynujące, jak działa wyobraźnia. Mam plan, wiem, co będę opisywać, ale w trakcie pisania powstają nowe wątki, całkiem nowe tematy. Właśnie mnie olśniło. Już wiem, czym jeszcze dowalę Senju :D

      Usuń
    2. jesteś okrutna :3 (o, a teraz już działa)

      mówisz, że tabletki pomagają na wenę? :D nie wiem, jak to jest z takimi zaburzeniami, ale generalnie różne prochy dają niestety tylko złudzenie weny :/

      ja też tak zazwyczaj mam, że mój plan jest, ale raczej bardzo ogólny, a to, co jest konkretnie rodzi się na bieżąco :D np. scenka, którą dzisiaj wymyśliłam z Edwinem i Miśkiem :3

      Usuń
    3. Już się boję :D ale musi być ciekawie...
      Tabletki nie pomagają, czasem wręcz przeciwnie, ale zależy od zaburzenia. Jak ktoś ma głęboką depresję i nic nie tworzy, to już lepiej łykać piguły i powoli wygrzebywać się z gówna :(

      Usuń
    4. jasne, po prostu fajnie by było, jakby znowu mógł tworzyć :)

      cierpliwości, piszę :* nie obiecuję, że skończę dziś, ale myślę, że nie później, niż jutro. tylko Babiszon nadal nic nie wrzuca :p

      Usuń
    5. JESZCZE DOWALISZ? Co ty chcesz zabić chłopaka? A może pozytywnie?
      U mnie się nic nie pieprzy. Nawet już nie podejrzewa mnie o bycie robotem.
      A Senju już jest w gównie czy jeszcze nie?
      Babiszon cierpliwie redaguje, dzisiaj też mam plan nie odchodzić od komputera. Tylko, że ja muszę tak, żeby mi się w stu procentach podobało. A ten wpis męczę i męczę, bo jakiś taki średni mi się wydaje. Ale to może przez ten przestój.

      JA CHCĘ MISIORA LEX!

      Usuń
    6. LEX, poczekam cieprliwie! Senju kiedyś w końcu zacznie tworzyć, na pewno.

      Kokosowy Babiszonie, nie chcę go zabić :( nie pozytywnie.
      POdejrzenia o bycie robotem występują, gdy się wali spam :D albo za dużo postów dziennie, ale na tym blogu to norma :D ja dostałam to u Lex :D
      Na twoje też cierpliwie poczekam. Rozumiem cię doskonale, bo sama lubię redagować, dopieszczać, zmieniać i męczyć. Tzn. nie tyle lubię, co wolę, żeby wpis mnie zadowalała w 100%, wtedy mogę wrzucić dla Was :)

      Usuń
    7. Ale ja nie poczekam cierpliwie :(. W ogóle ostatnio przeczytałam wszystkie wpisy z Kasjnem :(.

      Czy to DRUGIE COŚ trochę przeszkodzi w leczeniu?

      Ja zwykle na koniec i tak nie jestem zadowolona, ale pocieszam się tym, że uważam, że w stosunku do wielu opowiadań wcale nie piszę tak źle jak mi się wydaje :D. A ludzie nawet największe gówno czasem chwalą :D.

      A tak w ogóle mam pytanie z gatunku takich z dupy: czy jak wpadłaś na tę całą akcję kiedyś to to miało być konkretnie to?

      Usuń
    8. Ja uczę się cierpliwości, bo sama kiedyś pisałam raz na dwa miesiące :D
      to drugie coś przeszkodzi w leczeniu.
      też zawsze myślę, że mogłoby być lepiej, mogłabym napisać to nieco inaczej, ale to chyba normalne. Tak na 100% to jestem dumna z Hipomanii i któregoś wpisu Kaiena na bloxie. uważam, że jeśli czujesz, że możesz pisać jeszcze lepiej, to dobry znak. Zawsze warto doskonalić sztukę pisania. A ja myśle, że piszesz zajebiście ;)

      akcję z Adamem? Tak, gdy po raz pierwszy Wam o tym wspomniałam, to miało być właśnie to.

      Usuń
    9. Mnie wczesniej podejrzawał o bycie robotem.
      babiszonku kto tam wie. a moze on wie .i naprawde jestes robotem tylko nawet nie wiesz

      wogle sie skapłam mam ciastka kokosowe..to jakby jesć babiszona.
      babiszonku moge cie ugryz

      Usuń
    10. Ayami, chyba masz nowy fetysz ;)

      Usuń
    11. Jaki ?
      gryzienie babiszona ?
      zaraz babiszon mnie zabije za to jeszcze

      Usuń
  6. Ale to na to samo wychodzi . babiszon to kokos owca w jednym. nie wazne co .i tak wychodzi babiszon

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem ci, że przed wpisem Kaiena, myślałam, że ktoś zaszantażuje Senju, że wrzuci do internetu jakąś nagą sesję matki Kaiena w zamian za seks. I teraz dochodzę do wniosku, że mam jadnak nawalone we łbie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co, ciekawy tok myślenia! :> e tam, nawalone - tu chyba wszyscy tak mają ;)

      Usuń
  8. Prawda Kuno tutaj to wszyscy są innego swiata

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuno, deviant twierdzi, że Twój kot plujący spermą to llama a nie Kot :v
    http://vamps-kris.deviantart.com/favourites/67382540/LLAMA-EMOJIS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale udaję, że to Kot :D

      Usuń
    2. też uważam, że jest cudny :3

      ps. kończę rozdział < jeee >

      Usuń
    3. MASTERA?! Ja od rana koczuję pod twoim blogiem. Ej, ja cały czas żyłam w przekonaniu, że to kot :(

      Usuń
    4. Dobra, ja też piszę, bo wstyd. Utknęłam na dialogu i nie mogę ruszyć.

      Usuń
    5. < rusz(ch)aj się, rusz(ch)aj!

      Usuń
    6. no i popacz, Kuno, nie tylko Ty tak masz. blogger chyba zanim ogarnie, że wrzuciło się rozdział, to musi chwila minąć

      Usuń
    7. Nigdzie nie znalazłam (w pomocy blogera ani na forum) odpowiedzi na to pytanie :(

      Usuń
  10. "podskoczyłem z krzesła"
    Można odskoczyć od czegoś, podskoczyć na czymś i zeskoczyć z czegoś... Albo ja o czymś nie wiem. :)
    Nie dość że jestem chora i mi niedobrze, to mnie jeszcze irytujesz takim smutno - patologicznym wręcz rozdziałem. Nie wiem, co napisać, bo jestem zdezorientowana i mi się zatrzymała czasoprzestrzeń, jak podczas słuchania Thomasa Dybdahla, czy City and Colour. Normalnie świat stoi w miejscu, nie wiem, co się dzieje, nie umiem ubrać myśli w słowa.
    Ale wrażenie jest!

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo może to ja nie wiem :D
      Przeziębiłaś się?
      No wiem, że irytuję :( starałam się :D

      Usuń
    2. Już poprawiłam, dzięki!

      Usuń
    3. Nie przeziębiłam się. Jakiś wirus mi krąży po przewodzie pokarmowym i jeszcze go chyba przerzuciłam na mamę. :(

      ~Arco Iris

      Usuń
    4. Dziękuję. Postaram się. :)
      W ogóle ciągle poganiam UB, żeby rzuciła okiem na mojego bloga, bo jej genialne rozkminy i tworzenie scenariusza do "Mody na sukces" by mi bardzo pomogły, ponieważ i w jednym i w drugim blogu utknęłam w martwym punkcie. To znaczy na ten nowy blog mam jakieś dalsze wątki, ale to by musiały jeszcze minąć przynajmniej dwa tygodnie akcji... A w tym miejscu mam dziurę w umyśle.
      Weź ty ją tam trochę poagituj dyskretnie. ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    5. Ja myślę, że Babiszon jest zajęty pisaniem ;) bo na jej blogu ciągle wiszą jaja :D
      No i jak ja zaczynałam czytać twoje wpisy, to miałam komentować te ostatnie (bo od nich zaczęłam, żeby ocenić styl pisania, błędy czy coś tam jeszcze), ale potem postanowiłam, że jednak zacznę od początku. A do tego potrzeba cierpliwości. Pamiętam, że siedziałam przy twoim blogu chyba dwa wieczory ;) choć i tak uważam, że szybko mi poszło :D
      Kuruj się, kuruj, bo te wirusy są wstrętne :(

      Usuń
  11. jak można pisać o yaoi nie będąc ani homo ani facetem?! O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, widać mało Cię jeszcze było w internetach skoro zadajesz takie pytania :3

      poza tym dużo nas tu bi więc po części spełniamy kryteria xD

      Usuń
    2. Przecież jakieś 90% yaoi tworzą kobiety :D Nie tylko opowiadania, ale też doujinshi, fanarty, oryginalne mangi również.
      Dlatego zadziwiło mnie to pytanie.

      Usuń
    3. mnie to nie dziwi. ja tam bym nie potrafila powiedziec co w glowie faceta siedzi xD

      Usuń
    4. Spoko :D przeczytałam tyle opowiadań (dobrych i nie), obejrzałam dziesiątki anime o tematyce yaoi, przeczytałam setki mang i doujinshi, dodajmy jeszcze tysiące dram cd na youtube, znajomych gejów i chorą wyobraźnię i można pisać :D

      Usuń
    5. Ja tam kiedyś pisałęm yaoi :p Ale Kuno ma rację 99 % yaoi to dzieła kobiet :p

      Usuń
  12. Nie było mnie chwilę i przegapiłem dwie notki :p
    Notka Emisia i Yukiego była taka słodka, miła puchata i ojejku... uwielbiam ich i ich seks, odgrywanie ról i przemyślenia, nic wie3ej nie napisze bo podobało mi się wszystko :d

    A jeśli chodzi o tą notkę to podejrzewałem coś takiego ze strony Adama, od początku wydawało mi się, że jego przetrzymywanie wydania płyty ma drugie dno i proszę ma... szkoda Senju, ale z drugiejh strony to takie prawdziwe w takich sferach.

    Dobrze, że Senju poszedł do psychiatry i może zajac się swoim zdrowiem, Kaiena też mi szkoda, ale z Senju dadzą radę :D


    `````````````````````````````````````````````````````````````````

    A teraz moje Panie co tam słychać? Jak tam polówki, albo 0.7 jak kto woli :p Coś się dzieje niesamowitego, albo i zwykłego w Waszym życiu?

    @Babi Pierd :P ( tak wiem, że sobie grabię :D ) jak tam wena na komentarze jest?

    @Kuno czo tam u ciebie? Miałaś napisać i czo?

    @Lexi jak tam życie mija?

    @Ayami JJ jak mijają dni?

    U mnie jest progres bo dostałem leki na migrenę ( bardzo mocne ) i pomogły mi też na ciągnącą się od parunastu lat prawdopodobnie dziecięca depresję, która ewoluowała w normalną, ale jestem spokojniejszy i jakoś bardziej ogarnięty, no i pomogło mi na dwubiegonówke :p :d Do tego układa mi się z narzeczonym i jest idealnie :D:D:D:D:D Tak tak rzygam tęcza :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojezu, ale masz fajnie (chodzi o rzyganie tęczą)! :D Narzeczony - jak to słodko brzmi! <3
      Cóż, Emila lubią chyba wszyscy, więc ci się nie dziwię :D
      A Senju faktycznie miał przerąbane, ale zacznie się leczyć. No ale to tylko początek...
      Co ci pomogło na dwubiegunówkę? Leki na migrenę? Może jakieś trójcykliczne?
      Ja migreny nigdy nie miałam, ale:
      kiedyś (jakieś 4-5 lat temu) miałam bardzo mocne napięciowe, codzienne, przewlekłe
      no i aż do teraz miewam te takie chwilowe, ostre (nie wiem, może nerwu trójdzielnego?), bardzo silne (ale trwające max 3-5 sekund) bóle w z jednej strony (głównie w skroni). Są tak silne, że aż mnie mdli i zamieram, ale na sczęście trwają bardzo krótko. Powtarzają się średnio - razy w miesiącu, więc to nie takie straszne.

      A co u mnie? Czasem spamuję w komenyarzach, ostatnio trochę apatyczna jestem, nic mi się nie chce, nie mam zapału, chęci (ale to nie tak, że nic mnie nie cieszy), czuję się trochę zmęczona życiem :D
      może to czas na jakieś większe zmiany :D
      fajnie, że ci się układa! <3 tulę i kocham! :3

      Usuń
    2. Jakoś leci.. zyje wolnym weekendem..wczoraj zakupy grill , piekłam sernik :) dzisiaj leniuchuje i czytam ksiażke <3
      weeeeeee narzyczony :)<3 kawaiiiii
      Kuno widziałaś zdj babiszona ?

      Usuń
    3. czyli jednak żyjesz i masz się dobrze :D to dobrze :) ej, może Ty zacznij pamiętnik pisać, co? :D skoro takie rzyganie tęczą

      to chyba praktycznie tak jedne leki na wszystko :D

      próbuję skończyć część teoretyczną magisterki, Kuno mnie gania i mi grozi (już jeden rozdział napisałam! mówiłam, że dam radę :p został już tylko jeden). o połówkach może lepiej się nie będę wypowiadać bo to jeden wielki absurd, co się tutaj wyczynia :v

      też tulam!

      Usuń
    4. No właśnie, LEX
      Poczytałabym sobie taki pamiętnik Centauriana...

      Usuń
    5. Bosh, ciągle zapominam o tych nienormalnych nawiasach < pejcz marchewkowy >

      Usuń
    6. zatkać pyszczek pączkiem :3 brukselka też się nada

      widzisz, Centaurianie, miałbyś już dwie czytelniczki :D

      Usuń
    7. Ja się dołączę :)
      Ayamijj

      Usuń
    8. CZEŚĆ CENTAURIANIE!
      Ja migreny nie mam, ale znam osoby, które tak boli, że niemal mdleją :D. U mnie na szczęście nie przegapiłeś żadnej notki, bo żadnej nie było jeeej :D.
      Ale właśnie piszę. I już mam chyba wersję najbliższą oryginałowi więc postaram się ją wrzucić do wieczora. Postaram się.
      Chętnie przeczytałabym twój pamiętnik też ;).
      A tak poza tym to żrę jak zawsze, od tej środy dołączam do szerokiego grona osób uczęszczających do psychiatrów, trochę pracuję, trochę udaję, że pracuję, ogólnie czas wolny mija mi na redagowaniu notki, której mam dość, ale wielkanocnego penisa mam dość bardziej.
      I też grilluję.
      TULAM!

      Usuń
    9. I opiekuję się psem znajomych.
      To bydle ciągle szczeka.
      Sra.
      Żre.
      Biega.
      Zaczepia Kota, a Kot jest z tych, co nie lubią się bawić.
      Nienawidzę tego psa. To najgłupsze zwierzę na świecie :(. Gdybym była zła to bym je uderzyła. Ale ja nie biję na szczęście.

      Usuń
    10. :*
      https://www.dropbox.com/s/isw0s4ipiva9efg/marchewka.png?dl=0

      Usuń
    11. Lex, mam pytanie. Ty pijesz mleko krowie na przykład czy tylko mięsiwa nie jesz?

      Usuń
    12. nie piję mleka krowiego, ani żadnego innego odzwierzęcego i nie mogę nic mlekopochodnego - nie trawię laktozy. tylko roślinne

      Usuń
    13. sojowe najchętniej. wiesz przecież, że ja i kokosy to nie bardzo xD nie zużywam Ci ich :3 jak chcesz, to mam nawet nietkniętą butelkę likieru kokosowego

      Usuń
    14. Kokosy nie bardzo? Nawet te upierdliwe? Ja z tych niemlecznych lubię migdałowe. Pytam, bo moja kuzynka jest teraz wege i jak przyjechała to nie wiedziałam co jej do żarcia zrobić :(.
      DAWAJ!

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. te Twoje przecież wiesz, że kotam :3

      coś warzywnego najbezpieczniej, bo strzelam, że szukać po sklepach czegoś specjalnie dla niej to Ci się nie chce xD

      Usuń
    17. Nie no, ja jestem oddana jeśli chodzi o ludzi i zwykle jak mogę zrobić coś miłego to robię :D. Ale ja się nie znam po prostu :/. A jak kupię coś specjalnie wege to przecież też sama mogę zjeść :D. Tylko nie wiem co :(. A w razie co to czego szukać?

      Usuń
    18. tofu zwykłego albo wędzonego - może zastępować ser żółty i biały i mięso. mleko i lody roślinne - dużo tego jest: kokosowe, sojowe, ryżowe, migdałowe... kremy sojowe też są. i jogurty. z takich "specjalnych" to tyle co mi przychodzi do głowy :) reszta to owoce, warzywa i przyprawy

      Usuń
    19. Tofu to ja sama kupuję co jakiś czas, a potem leży i się psuje, bo nie wiem jak mam to przyrządzić :D. Ale dzięki za radę :D.

      Usuń
    20. ALLELUJAAA!!! BAbiszon kończy notkę!!!

      LEx - boski obrazek! <3
      To ty jesteś weganką, nie wegetarianką?

      Usuń
    21. generalnie zależy co chcesz uzyskać ;) mój tata np przepada za naleśnikami z tofu - po prostu twaróg zastępujesz tofu i tak samo przygotowujesz. myślę, że jak zapytasz gógla o przepisy z tofu to poda Ci ich aż nadto :)
      poza tym zobacz sobie strony bioway.pl i avocado.info.pl - może Cię jakoś natchną. na tej pierwszej też zawsze były przepisy (aktualnie widzę, że strona nie działa, ale pewnie niedługo będzie z powrotem)

      Usuń
    22. no tak by to wychodziło :)

      Usuń
    23. No to ten twój nowy obrazek bardzo aktualny :D

      Usuń
    24. Babiszonie widzialaś swoje zdj u Lexi ? <3 <3
      Tofu to chyba tak samo jak jajecznice

      Usuń
    25. Ayami, o jakich zdjęciach ty mówisz?

      Usuń
    26. Lexi dodała linka w notce master 19 w komentarzu bd link

      Usuń
    27. Widziałam, czytałam wszystkie komenty pod Masterem i napiszę coś więcej, ale najpierw muszę skończyć notkę. A zrobiłam sobie trochę za długą przerwę na głuchnięcie (czyt. słuchanie muzyki po babiszońsku czyli za głośno).
      Lex, dzięki a przepisy.

      Usuń
    28. Babiszonie, to czekamy ;) z tego, co kojarzę, to ty słuchasz metalu, tak?

      Usuń
    29. kończ, kończ, będzie co czytać :3

      też słucham za głośno muzyki :D i o dziwo nadal mam dobry słuch

      Usuń
    30. Koncz koncz ..bo cie za uszy wytarmosze..chociaż siedzisz na półce :) <333333

      Usuń
    31. Tak, słucham metalu. I bardzo lubię głośno. I na słuchawkach. Ale przeważnie się nie przyznaję, bo mam przyjaciółkę, która jest głucha i by mnie zajebała szczotką od kibla, gdybym się przyznała ;).

      Usuń
    32. Wowowowowowo co za dyskusja pod moim komentarzem :d

      Ano jest kawaii, dodatkowo mój narzeczony jest ode mnie młodszy b4 lata wyższy parę centymetrów i jest wspaniałym seme :p lubi bdsm ;)

      Super, że u Was jest w miarę, ano trójcykliczne Kuno jedne z silniejszych na rynku, poza tym ja byłem łagodnym ChaDem soo...

      Wiecie co dla takiej njak Wy widowni zastanowie się nad opisaniem pamiętnika, ale uporzedzam nie zawsze jest tęczowo :p ale skoro byście chciały * choć nie wiem czy tak :p *

      @Pierdku kochany ty mój :* psy są z reguły głupie dlatego starożytni ubóstwiali koty :p
      @Kuno ruszaj na Lexi tą marcheweczką ( jeżu wyobrażam sobie taką Kuno z dłuuugą marchewką :p

      Ja też miałem migreny, że prawie mdlałem bolało mnie w skroniach oczy mi wciągało w oczodoły a nerwy wzrokowe paliły... ale jest już lepiej :D

      Kobietki przypomnijcie mi swoje adresy blogów bo mam problem z przeglądarkami :p

      To teraz chcem tylko głosy, czy faktycznie mógłbym pisać :p TUUUUUUUUUUUUUUULAAAAAAAAAAAAM MOOOOOOOOOCNOOOOOO WSZYSTKIE KOKOISIĄTKA KOSOSKI I WAS KOBIETKI :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

      Usuń
    33. Jak można cię nie kochać? <3 masz już 4 głosy! :D piiiiiisz.

      ano, u mnie w linkach jest blog Lex, Babiszona i Arco Iris.

      Coś ostatnio KareN nie ma :(

      BABISZONIE, ja niedawno odkryłam drone doom metal :3 przepiękna muzyka. Ale jak już z tego bardziej tradycyjnego, to wolę symphonic black > wstydzi się <

      Usuń
    34. Centaurianie, ja kocham psy, sama mam jednego i uważam, że są naprawdę mądre i kochane. Kotów lubię (a może one nie lubią mnie) dlatego żadnego nie mam :(

      Nie wiem, to zależy czy chcesz się uzewnętrzniać. Ale wiesz, że ja bym czytała :D.

      "PIERDEK"?! Jednak bym nie czytała < foch >
      Ale to miał być pejcz z marchewki nie dildo. Ale wiadomo, głodnemu chleb na myśli.

      upierdliwyblog.blogspot.com, ale jeszcze nie ma 3 rozdziału bo ostatni raz korektoruję.

      Usuń
    35. Ja jestem z tych miękkich picz, które słuchają głównie power i heavy z naciskiem na power. A o tych dronach to nawet nie słyszałam, ale zerknę.

      Usuń
    36. i Ty przeciwko mnie?! zapamiętam to sobie :p

      właściwie Babiszonie to wychodzi na to, że marchewka ma całą gamę zastosowań xD

      lexidee.blogspot.com - 3 opowiadania skończone, 3 kolejne wrzucam, jeszcze więcej w głowie :D

      Usuń
    37. No. Na przykład ostatnio odkryłam, że można ją też jeść.

      Usuń
    38. no i jasne, że pisz!

      Usuń
    39. Babiszonie, a wcześniej jej nie jadłaś?

      Usuń
    40. Nie. Zawsze zakładałam, że jest niejadalna dla normalnego człowieka. Ale jak usmażyłam ją w hektolitrze tłuszczu z przyprawami to była nawet przepyszna.

      Usuń
    41. spróbuj duszonej z groszkiem :3 możesz jeszcze z kukurydzą jak lubisz. albo w kotletach, w zupie, w cieście...

      Usuń
    42. Duszona nie jest jadalna. A kukurydzy nie lubię na tyle, żeby zabiła smak marchewki. W kotletach? Zawsze można spróbować. A w cieście wszystko jest dobre.

      Usuń
    43. a w ogóle najlepsza to jest na surowo :D do pogryzienia, ewentualnie może być też utarta z jabłkiem :3

      Usuń
    44. utarta z jabłkiem to nie . ja wole gotowaną

      Usuń
    45. Surowa jest jeszcze bardziej niejadalna niż duszona. Już wolę gryźć skorupkę od kokosa. Szybciej się przeżuje.

      Usuń
    46. Jak to mozna jesc ? to sie je ?
      ty jesz siebie ..co za dziwna owca..

      Usuń
    47. ja właśnie gotowanej nie znoszę xD

      Usuń
    48. Lexi ja wiem ze wolisz nalesnki <3
      kazdy lubi co innego
      ale nalesnki kazdy

      Usuń
    49. i pączki lubi każdy :3 ostatnio się zastanawiałam, jak głupim pomysłem byłyby pączki z grzybkami

      Usuń
    50. zdj pączków chyba tez u mnie znajdziesz
      serioo lexi. z grzybkami ???
      i z marchweka dla babiszona ?

      Usuń
    51. Czyli cztery głosy za coś wymyśle kochane :d
      Babiszonku, ale ten pierd to tak pieszczotliwie jest * tula i mizia również kokosy :p * super zapisze blogi i zajrzę :d

      Usuń
    52. Człowiek na moment zniknie z internetu, żeby wyzdrowieć i obejrzeć film, a tu takie rewelacje w komentarzach, że głowa mała.... :)

      To i ja link podrzucę skromnie: believe-in-something.blog.pl (Nadmienię przy okazji, że wpisów jest 35, a nie tyle ile w spisie, bo mi się nie chce spisu uzupełnić). ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    53. Babiszon to przyjazna kokosowa owca. <3

      Usuń
    54. SPESZL 4 BABISZON, ostatnio słucham tego, ale uwaga, po jakichś 3 utworach dół gwarantowany, więc z tym ostrożnie - najlepiej słuchawki i dźwięk na maksa <3

      https://www.youtube.com/watch?v=LNu9JuURXL8&ab_channel=mykelismykel

      Usuń
    55. ARCO IRIS, kochanie, jak wirus?

      Usuń
    56. A w miarę. Lepiej już jest. :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    57. No od czwartku przecież się męczyłam... Ile można?!

      ~Arco Iris

      Usuń
    58. Najważniejsze, że już jest lepiej! :)

      Usuń
  13. Babiszonie odkrycie roku.. jedzenie marchewek.
    ja lubie z groszkiem omomo . do ziemniakow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemniaki to zło. Przynajmniej takie zwykłe. Ryż jest dużo, dużo lepszy.

      Usuń
    2. ryz tez jest okejj :) kokosy sa okej..babiszony tez okej

      Usuń
    3. Ayamy to już wogle tylko by sie tuliły miziały i takd dalej .
      ale teraz jak widze kokosa czy coś kokosowego to takie innego znaczenia nabiera.

      Usuń
    4. A i marchewka ma mnóstwo zastosować taaak :d :p do jedzenia no patrzcie nie wiedziałem :p :D

      Usuń
    5. centta a ty co robisz z tymi marchekami ?

      Usuń
    6. duszona, gotowana jest niejadalna. Nie i koniec. Tylko na surowo. Najlepiej, żeby była duża i długa :D

      Usuń
    7. Ayami mnóstwo rzeczy :D ale i tak majlepszy był ogórek :p najgorszse, że moi rodzice go potem zjedli :p

      Usuń
    8. hahahahahaha ...
      ...
      ...
      .....
      smacznego na rodziców
      taa.. mozna wszystko wykorzystać.. doobrze ze nie cukinie czy kabaczki .hahaha

      Usuń
    9. W internetach wszystko można znależć nawet kabaczki :p

      Usuń
    10. kuno .. duża i długa powiadasz.. i jak masz taką marchweke to co robisz ..
      byłeś niegrzeczny a masz marchewką ...hahahahah

      Usuń
    11. . Ale moje oczy by tego nie przeżyły..wyszły i by nie wróciły..

      Usuń
    12. Ayami, tyle się naczytałaś i Twoje oczy by nie przeżyły? :D

      (brat ma wódkę poziomkową! tzn teraz to już miał ^^ )

      Usuń
    13. Centaurianie, o kurwa mać :D

      Usuń
    14. LEX TY PIJACZKO PODZIEL SIEM!

      Usuń
    15. to wbijaj! pół butelki jeszcze jest :D

      Usuń
    16. Nie kochana.. chodzi o te kabaczki..jak bym zobaczyła cos takiego ..
      czytać to ja moge długo.lubie ksiażki,,
      własnie lex podziel sie.. ja sie z tobą dziele.

      Usuń
    17. powiem Wam, że spodziewałam się czegoś słodszego... trochę zalatuje spirytusem i wydaje się mocniejsze niż jest. porzeczkowe i aroniowe są lepsze :v

      to może Ci musimy zorganizować jakieś demonstracje? :D

      Usuń
    18. żeby wytrenować Twoje oczka :3

      Usuń
    19. kochana a na kim chcesz demonstrować ?

      Usuń
    20. sądzisz, że będzie problem z chętnymi? :D

      Usuń
    21. Sądze że nie ..mam nadzieje ze to nie bd ja .
      wogle moj kolega powiedział.. o bosz czy ona chce cie przlecieć kabaczkiem

      Usuń
    22. mój kumpel stwierdził, że ten temat skojarzył mu się z historyjką:
      "usłysz ze mozna ruchac arbuza
      kup własnego arbuza
      wytnij dziure
      zacznij ruchac arbuza
      zajeło ok 40 min
      nie lepsze niz fapanie
      czuj wstyd
      zakop arbuza za domem
      przyszło lato i za domem urosły arbuzy
      rodzina je je
      "anon nie chcesz arbuza?"
      nie"
      xD

      Usuń
    23. Ja tam nie tykam warzywek .. wole je jeść tylko.
      i co lexi zrobiłaś ..teraz mam głupie myśli..
      tak jak wczoraj podczas kąpieli. mam zel kokosowy i tak pacze na niego i tak jakos dziwnie mi sie zrobiło

      Usuń
    24. mi się udało kupić za jakieś śmieszne pieniądze (teraz już nie pamiętam ile to było) żel o zapachu waty cukrowej :D różowy i brokatowy

      Usuń
    25. Najlepsze, że miałem wtedy 10 lat i w sumie wszedł cały a był dosyć duży :p co do Kabaczków to eee... to faktycznie oczy wychodzą, oglądałem takie rzeczy, z arbuzami też ( co się zobaczy to się nie odpaczy

      Usuń
    26. byłeś zboczonym dzieckiem :3

      Usuń
    27. 10 lat .....
      ....
      ..
      ...........co ?
      fajnego masz szczura albo to mysz
      ja takich rzeczy nie oglądam ..kto wogle wsstawia takie rzeczy do neta .hahaha

      Usuń
    28. Ayami szczura....a dokładnie dwa...

      A co do bycia zboczony,m dzieckiem to ehmm dziewictwo straciłem w wieku 12 lat :p

      Usuń
    29. przyznaję się! też Cię obczaiłam na fejsie xD

      Usuń
    30. A ktoś tego nie zrobił? ja tam się nie kryje z sobą :p, skoro mnie obczajacie to zaprosić i napisać na fejsie kto zacz :D no już już dziewczęta :D

      Usuń
    31. Centaurianie, widzę, że masz mojego starego bloxa w spisie, weź odnów na blogspota :)

      Usuń
    32. Zrobiem to Szefowo, a teraz lecem oglądać seriale :D I napiszcie do mua na fejsie kto ma fejsa, a kto nie to zakładać :D :P

      Usuń
    33. Czego nie robił? Nie wkładał w dupę różnych rzeczy?
      Dziewczynki to raczej gdzie indziej wkładają... przynajmniej na początku :D

      Usuń
    34. Wybacz. szczura...sorki szczurki ..bo ogl zdj na insta
      Spoko :)kazdy robi jak uważa :)<3

      Usuń
    35. wypraszam sobie, najpierw wkładałam do tyłka :p

      Usuń
    36. zapro wysłane na face i insta. :)
      happy

      Usuń
    37. LEX może ty facet jesteś?

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża