sobota, 5 marca 2016

Przygotowania

SENJU

Dziś impreza. Nie chce mi się, ale muszę ze względu na ciebie. Zaprosiłem kilka osób, bo Saki powiedziała, że mogę.
Ogólnie czułem się trochę zmęczony. To już koniec trasy. Szkoda. Akurat teraz, gdy uspokoiłem się i wyciszyłem. Nie chciałem myśleć o tym, co było, a jednak trochę się bałem. Nie mogłem pogodzić się z tym, że jestem chory. Przecież nic mi nie jest. Powiedziałeś, że pójdziesz ze mną, ale dalej miałem wątpliwości. Bo co niby powiem? Że mi odbija? Że robię się napalony i nadpobudliwy? Już prawie zapomniałem, jakie to uczucie. Zachowywałem się zupełnie normalnie. Nie wiem, skąd miałem tyle sił i chęci. Wyrzuciłem wszystkie rysunki, którymi zajmowałem się podczas trasy. Nie miałem pojęcia, co mam teraz robić. To mnie przerastało.

Nie mogłem zrozumieć, dlaczego nic mi się nie chce. Bałem się, że to właśnie to. Postanowiłem, że trochę poczekam, a jeśli mi się pogorszy, wybiorę się do lekarza. Czułem się dziwnie. Byłem taki, jak zwykle, ale czegoś mi brakowało.
Chęci do życia. Siły, by iść naprzód. Mimo to uśmiechałem się i dziękowałem siłom wyższym, że nie zdołowałem się do końca.
Wszystko zaczęło się powoli układać. Najbardziej cieszyło mnie to, że zamieszkamy razem. Saki to jednak jest kochana. Martwiłem się, bo nie chciałem być darmozjadem, ale byłem pewien, że znajdę jakąś pracę.
Chciałem rzucić studia. Niby skończyłem pisanie pracy, ale wiedziałem, że nigdy nic nie namaluję. Po prostu nie miałem sił. Nie czułem natchnienia. Po co się męczyć, skoro nie potrafię nic stworzyć? Próbowałem już wiosną, ale wszystko było do niczego. Nie chciałem ci o tym mówić. Wiedziałem, że nie zrozumiesz.
Ale potrzebowałem pieniędzy.
Odetchnąłem z ulgą, gdy zdjęli mi gips. Wkurzał mnie jak diabli. To swędzenie było nieznośne. Mięśnie miałem słabe i trochę bolące. Ogólnie czułem się zmęczony. Chyba się wypaliłem. Może od poniedziałku wszystko się zmieni? Nowe mieszkanie, powrót Sayi, szukanie roboty. Potrzebuję zmian, bo zwariuję.
Ale chwile bliskości były cudowne. Zapominałem o wszystkim i cieszyłem się, że możemy spędzać czas razem. Niedługo zaczniecie nagrywać nową płytę.
Codziennie dzwoniłem do Sayi. Czułem się winny, bo myślałem, że to przeze mnie. Zaniedbałem ją. Nie zauważyłem, że ma problemy. Nie widziałem, że cierpi. Ale ja po prostu tego nie rozumiałem, a ona nie chciała rozmawiać. Nie mogłem więc pomóc. Musi to przepracować z psychoterapeutą.

Znudziły mi się imprezy, ale ta była ważna, więc nie mogłem odmówić. Zaprosiłem Kyu, Reirę z Darenem i Adriana z Milesem. Nie wiem, kto zaprosił Abla. Chyba Kot. Nie mogłem przestać myśleć o tym, że zachował się okrutnie. Ale Abel chyba się tym nie przejmował, bo przyszedł z kolegą. Oczywiście, Kot zaprosił też Rena. Nie obchodziło mnie to. Nie interesował mnie Ren. Zrozumiałem, że nic do niego nie czuję, i odetchnąłem z ulgą. Byłem wolny. Nie przejąłem się nawet wtedy, gdy zastaliśmy go u Kota. Saki na pewno była zachwycona. Byłem pewien, że zrozumiała, o co chodzi. Ty stałeś się rozdrażniony, więc musiałem się tobą zająć. Naprawdę, nie musisz się przejmować. Ren nic dla mnie nie znaczy. Nie wiem, jak mogłem być takim kretynem.

Piłem mało, bo nie chciałem mieć kaca. Za to ty szalałeś na całego. W nocy Kot całował się z jakimś młodym chłopakiem, a Ren miał wyjebane. Myślałem i myślałem, co to może znaczyć, ale byłem zbyt zmęczony i chyba pijany, więc nic nie wymyśliłem. Zresztą, to nie moja sprawa.
Ki-Ki został do rana. Może Dan miał go na oku. Tulku spędził większość wieczoru pijąc ze swoją dziewczyną. A ja marzyłem o łóżku. Chciałem wrócić do domu, przytulić się do ciebie i zasnąć.

Ale widocznie miałeś inne plany, bo chlałeś, paliłeś i flirtowałeś z laskami. Dobra, nie byłem zazdrosny. Naprawdę. Piłem z jakimś fajnym chłopakiem i od razu go polubiłem. Nie wiem, po prostu czasami od razu wiem, że ktoś mi się podoba. Był fajny, wesoły, interesujący i całkiem przystojny. Mówił, że jest waszym fanem. Podobno kiedyś poznał ciebie i Ki-Kiego na jakiejś imprezie. Fajnie się nam rozmawiało. Okazało się, że miał na imię Saen. Nie pił dużo, ale szybko się upijał. Na początku był nieco nieśmiały, ale potem się rozkręcił.
A ty byłeś mocno pijany, bo przyciągnąłeś mnie do siebie i pocałowałeś w usta. Słyszałem krzyki i śmiech, ale miałem to w dupie. Zresztą, i tak się dowiedzą. Saki nic nie mówiła. Była zajęta rozmową z Renem. Czy ona nie ma faceta? Dziwne. Przecież jest cudowna.

- Boże, uwielbiam cię - zawołałeś, czochrając mi włosy, i osunąłeś się na kanapę. - Jeżu, jestem taki pijany, że będziesz musiał mnie nieść na plecach.
- Bardzo śmieszne - powiedziałem, ciągle zdziwiony tym, że nikt nie skomentował tego, że mnie pocałowałeś.

Może myśleli, że robisz to dla jaj. Skoro Kot może i nikt nie zwraca na niego uwagi, to ty też. Było mi to na rękę. Nie miałem zamiaru się tłumaczyć, czemu liżę się z gitarzystą. Zresztą, nikogo to nie obchodzi. Byłem pewien, że mógłbym cię bzyknąć na stole i nikt nie zwróciłby na to uwagi.
Chociaż nie. To nie tak. Nagraliby nas i wrzucili do internetu. Wtedy na pewno byłbym gwiazdą.
Nad ranem poczułem, że jednak zaczyna mnie boleć głowa. Kota i jego kumpli już nie było. Została tylko garstka najbardziej wytrwałych. Chciałem wracać, ale spałeś w najlepsze. Saki powiedziała, że wezwie dla nas taksówkę.

- Obudź się, Kaien, wracamy - pogładziłem cię po głowie.
- Nie mogę wstaaaać - jęknąłeś, chowając twarz.
- Wracamy do domu, wstawaj - cmoknąłem cię w czoło.
- Nic z tego. Zaraz się porzygam.
- To chodź.
- Nieeeee.

Ale pomogłem ci wstać, a potem trzymałem za włosy, gdy wymiotowałeś na ulicy.
Wróciliśmy, gdy było już jasno. Od razu poszedłeś spać, a ja łyknąłem aspirynę i wyszedłem na balkon zapalić. Wiem, że Saya tego nie lubi. Wraca we wtorek. Co ja jej powiem? Na szczęście Reira mówiła, że pojedzie ze mną. Kyu ma nową koleżankę. Nie są jeszcze parą, ale pasują do siebie.
A ja potrzebuję kasy. Adrian mówił, że zadzwoni, bo coś mu świta. Ciekawe, co. Zresztą, muszę się czymś zająć. Ale może był po prostu pijany i gadał, co mu ślina na język przyniesie.


Miałeś okropnego kaca, ale nie żałowałeś niczego. Przez cały weekend nie wychodziliśmy z domu. I z łóżka. Odzyskałeś siły i nie chciałeś mnie puścić, a ja nie miałem nic przeciwko. Lubiłem takie leniwie popołudnia, gdy mogliśmy oglądać głupie filmy, jeść pizzę i bzykać się do woli.
Postanowiliśmy, że bierzemy to drugie mieszkanie na osiedlu strzeżonym, bo jest ładne, wygodne, ma super łazienkę z ogromną wanną, piękny balkon i duże łóżko. Znowu wróciła mi chęć do życia. Czułem się szczęśliwy. To będą zmiany na lepsze.
Nie bałem się już ujawnienia. Nie chciałem marudzić, ale Saki powiedziała, że tak będzie lepiej.

- W końcu sami się dowiedzą, po prostu powiedz, że masz kogoś - zwróciła się do ciebie, gdy siedzieliśmy potem w kawiarni.
- Ale ja mam powiedzieć, że jestem z facetem.
- Na początku powiesz, że jesteś w szczęśliwym związku, a jak zaczną pytać, to powiesz, że to tajemnica.
- A wtedy zobaczą mnie z Senju.
- To bez różnicy. Po prostu powiedz, że jesteś w związku i jesteś szczęśliwy.
- Już nas widzieli razem - wtrąciłem nieśmiało.
- Tak, teraz też, ale nikt się nie zorientował, że coś nas łączy - powiedziałeś, dopijając kawę.
- Sammy powiedział, że to teraz modne i na pewno na tym zyskasz - uśmiechnęła się Saki.
- Sammy to ten producent? - spytałeś.
- Tak. Więc możecie odetchnąć. Zresztą, niepotrzebnie się martwiłam. To może być niezłe prowo.
- Tobie tylko prowo w głowie - zaśmiałeś się. - To co, jedziemy wybrać nasze nowe mieszkanie?
- Tak - uśmiechnąłem się. - Jakiś chłopak ci się przygląda.
- Co? Gdzie?
- Nie patrz tak. Tam, przy oknie.
- Może mnie kocha. Wszyscy mnie kochają - zaśmiałeś się.
- Chodźcie, dziubaski - powiedziała Saki. - Czas zacząć nowe życie.

Ręka mnie trochę wkurzała, ale postanowiłem, że potem poszukam jakichś ciekawych ćwiczeń z lekkim obciążeniem, bo te od lekarza były do niczego. Czułem się taki bezużyteczny.
No i moje plany, dotyczące tatuażu, legły w gruzach. Lekarz powiedział, że muszę odczekać co najmniej kilka miesięcy, a najlepiej pół roku. A ja chciałem tatuaż właśnie na lewym nadgarstku.
Życie jest niesprawiedliwe. Ale niedługo moje urodziny. Już wiem, co chcę od ciebie dostać. Potem ci powiem.

* * * * *
- W sumie możecie się wprowadzić za tydzień.
- Tak szybko? Chyba żartujesz?
- Nie żartuję.
- Super, nie mogę się doczekać! Senju, a ty?
- Ja też. Jutro wraca Saya.
- To chyba nie będę u ciebie nocować. Ona mnie nie lubi.
- Nieprawda - zaprzeczyłem.
- Ależ tak.
- To nie twoja wina.

Wydawało mi się, że Saya po prostu nie chce, żebym był z facetem. Może czuła się samotna. Może zagrożona. Może nie chciała zostawać sama. Ale gdybym miał kobietę, byłoby tak samo.

- Jak musisz z nią zostać, to ja wracam do siebie, co ty na to?
- Dobra, ale pojutrze wpadnij do mnie.
- To świetnie. Saki, dzięki za pomoc, jestem ci winien butelkę dobrej whisky - zaśmiałeś się.
- A nawet dwie.
- Proś, o co chcesz.
- Proszę, żebyście za dużo nie szaleli publicznie - mrugnęła do mnie, a potem usiadła na kanapie i zamknęła oczy. - Tak, to cudowne mieszkanie. Będę wpadać.
- Jak cię ta śliczna ochroniarka wpuści.
- Będziecie tu mieli spokój.
- Mam nadzieję.

* * * * *
We wtorek przed południem wpadła Reira. Ty wyszedłeś wcześnie rano. Była bez Darena.

- Jest w pracy - powiedziała. - Zresztą, po co ci on?
- Masz rację. Denerwuję się.
- Spoko, koleś, dasz radę. Czekają cię gorsze rzeczy.
- Dzięki, kochana jesteś - skrzywiłem się.
- Wybacz, ale musisz być twardy.
- Jestem twardy.
- To mnie nie interesuje - zaśmiała się, szturchając mnie w bok. - Zostaw to dla Kaiena.
- Zboczona dziewucha! - szarpnąłem ją za warkocz. - No to chodźmy.
- Na pewno się za tobą stęskniła.
- Mam nadzieję.
- Wzięłam wóz Darena.
- To fajnie.

Wiedziałem, że nie mógłbym mieszkać z Sayą. Zresztą, chciałem być tylko z tobą. Już się napaliłem na to nowe mieszkanie. Tyle się działo! Nie mogłem doczekać się wywiadu, w którym powiesz, że masz kogoś. Ciekawe, jak zareagują.

- Cześć, Senju - uśmiechnęła się Saya, a potem delikatnie mnie objęła. - Cześć, Reira.
- Cześć, kochana.
- Dawno się nie widzieliśmy - powiedziałem, głaszcząc ją po głowie. - Jak się czujesz?
- Świetnie. Nie mogłam się doczekać. Czuję się taka silna i cudowna - zaśmiała się lekko i poprawiła włosy.
- Wracajmy do domu.

Byłem trochę spięty, ona chyba też. Wyglądała jednak na wypoczętą i zdrową.

- Potem zafarbuję ci odrosty - zaśmiała się Reira.
- Dzięki. Senju, zostaniesz dziś w domu?
- Tak.
- Fajnie. Chciałabym pogadać.

Już się bałem. Jak kobieta mówi, że chce pogadać, to coś się szykuje. Nawet jeśli to twoja siostra.

- Senju, przemyślałam to wszystko i doszłam do wniosku, że po prostu nie chcę, żebyś był z Kaienem - powiedziała wprost, gdy siedzieliśmy w kuchni i jedliśmy kolację.

Zamrugałem i zmieszałem się. Co niby mam odpowiedzieć?

- Wiem, że to mój problem, ale pracuję nad tym - uśmiechnęła się. - Te wizyty u psychoterapeuty bardzo mi pomagają.
- Cieszę się - powiedziałem cicho.

Ja też mam ci coś do powiedzenia. Mnie też przydałaby się taka wizyta. Tylko jak mam to zrobić? Nie odważę się. Boję się, że wezmą mnie za wariata. Nie chcę trafić do szpitala.

- Ja tylko... - zaczęła cicho, patrząc mi w oczy. - Uczę się mówić to, co myślę - zaśmiała się. - Staram się jeść i nie myśleć o kaloriach. Wiem, że mnie nie rozumiesz. Nie wymagam tego. Po prostu chciałam pogadać. Jak dawniej.
- Cieszę się - powiedziałem znowu i skupiłem się na kubku herbaty.
- Będzie mi smutno, że się wyprowadzasz, ale wiem, że tak będzie lepiej. Masz faceta i jesteś szczęśliwy, prawda?
- Tak.
- Po prostu... - szepnęła, patrząc mi w oczy. - Ja nie wiem. Jestem taką egoistką, nie spytałam nawet, jak trasa.
- Potem ci opowiem - uśmiechnąłem się.
- Obiecujesz?
- Tak.
- Wybacz, że nie akceptuję twojego związku. Nie wiem jeszcze, czemu, ale pracuję nad tym.
- Dzięki.

To nie twoja sprawa. Nie musisz się martwić. Jestem szczęśliwy, ale przykro mi, że tak mówisz.

- Więc nie wpadniesz na parapetówkę? - uśmiechnąłem się lekko.

Czułem się winny, choć wiedziałem, że to nic nie zmieni.

- Może kiedyś, ale jeszcze nie teraz - powiedziała z uśmiechem i dopiła herbatę. - Wiesz, ja... poznałam fajnego chłopaka.
- W szpitalu?
- Tak. To znaczy, on odwiedzał brata, wyszliśmy zapalić, zaczęliśmy rozmawiać i się polubiliśmy - powiedziała i chyba się zarumieniła.
- I co?
- Powiedział, że też chodzi do psychoterapeuty. On ma zaburzenia lękowe. Mówił, że jak wyjdę ze szpitala, to zaprosi mnie na randkę. Wpadnie jutro.
- Fajnie, cieszę się, że życie uczuciowe kwitnie - uśmiechnąłem się. - Ale jeśli mam być szczery, to wcale mi się to nie podoba.
- Wiem, ale... ja się chyba zauroczyłam.
- Jesteś strasznie egoistyczna - nie mogłem się powstrzymać.
- Wiem, ale pracuję nad tym. Ja rozumiem, że on może ci się nie spodobać, wiem, że się martwisz, ale ja... nie wiem, jak to powiedzieć. Rozumiem, że masz prawo go nie lubić, tak jak ja nie lubię Kaiena. To znaczy, nie, nie Kaiena. Po prostu nie chcę, żebyś był w związku z facetem.
- Ach, więc o to chodzi. Gdyby to była laska, skakałabyś z radości?
- Senju, ty... pamiętasz, zawsze mówiłeś, że chcesz założyć rodzinę? Chciałeś mieć żonę i dzieci. Domek z ogródkiem i takie tam. Nie wierzę, że naprawdę jesteś szczęśliwy.
- Jestem. Mam nadzieję, że terapia ci pomoże - powiedziałem i wstałem od stołu.
- Poczekaj, nie kłóćmy się.
- Dobranoc.

Wkurzyła mnie. Moja kochana siostra mnie wkurzyła. Nie myliłem się. Nie akceptuje naszego związku. Czułem się okropnie. I jeszcze ten "fajny chłopak" z nerwicą. Super.
Zadzwoniłem do ciebie, żeby się uspokoić. W sumie to nie wiem, czemu zostałem w domu. Myślałem, że wszystko będzie dobrze?  Mogłem nocować u ciebie. Mogliśmy bzyknąć Kota.
Ale zostałem. Gdy paliłem na balkonie, usłyszałem, jak Saya głęboko wzdycha i próbuje mnie objąć od tyłu. Nie lubiła smrodu papierosów.

- Przepraszam, Senju - powiedziała, tuląc się do mnie. - Nie kłóćmy się. Chcę, żebyś był szczęśliwy, więc nie zwracaj uwagi na to, co mówię. To mój problem. Opowiesz mi o trasie?

Opowiadałem. Pominąłem schizy i złamaną rękę. Potem obejrzeliśmy jakąś komedię, a wieczorem Saya wypiła leki. Ja nie chcę tego robić. Jeśli pójdę do lekarza, też będę musiał łykać tabletki. Nie będę mógł pić alkoholu. Nie, to niemożliwe. Może wszystko się ułoży.
Długo nie mogłem zasnąć, ale gdy upewniłem się, że Saya już śpi, otworzyłem butelkę wina i zamknąłem się w pokoju. Wiem, że chciałaby, żebym został kilka dni w domu, ale ja naprawdę chciałem już zamieszkać z tobą. Nie mogę się poświęcać. Zwłaszcza teraz, gdy wiem, co myśli. Byłem zawiedziony. Ale szybko się upiłem i miałem wszystko w dupie.

* * * * *
Kolejne dni były raczej spokojne, ale nie chciałem zostawać z Sayą. Było mi przykro, że mnie nie akceptuje. Pomyślałem, że kiedyś sama macała się z dziewczyną. Może nawet kochała.
Ester. Boże, ile to już czasu minęło? Przypomniała mi się akcja z Renem. Byłem na siebie zły. Cholernie zły. Wkurzałem się jak diabli. Jak ja mogłem odwalić coś takiego? Chyba nigdy sobie tego nie wybaczę, bo już zawsze będziesz go nienawidzić.
Potem przypomniałem sobie kolesia z klubu, który prawie mnie zgwałcił. Byłem wtedy nieostrożny. Nie myślałem. Tego też nigdy sobie nie wybaczę. Dziwiło mnie tylko to, że tak łatwo się ogarnąłem. Przecież on chciał mnie zgwałcić! Tak, to było obrzydliwe. Nie wiem, czy będę mógł kochać się z tobą brutalnie i ostro. Kiedyś lubiłem, jak udawałeś, że bierzesz mnie siłą. Teraz? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Musiałbym sprawdzić.

Zostawałem u ciebie na noc, bo uwielbiałem z tobą zasypiać. Lubiłem słuchać, jak twój oddech staje się coraz spokojniejszy. Wtulałem się i chłonąłem twój zapach. Kochałem zapach twojego ciała. Nie wiem, czy to dlatego, że jestem biseksualny i kręcą mnie zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nie wiem, czy to feromony. Nie wiem. A może to dlatego, że cię kocham?

* * * * *
Przeprowadzki są jednak męczące, ale byłem zmotywowany i pełen nadziei. Pomógł nam Zack i Saki. Ona w ogóle była nakręcona i podjarana chyba tak samo jak my. Tylko moja osłabiona ręka mnie wkurzała.

- Ty masz więcej rzeczy niż Kaien, więc postanowiłam pomóc.
- Mnie pomógł Kot, spoko - powiedziałeś i pocałowałeś mnie w policzek.
- Mówiłem, że jeśli chcesz, to ci pomogę - wtrąciłem.
- Zajmij się swoimi rzeczami, blondynko - znowu pocałowałeś mnie w policzek i uśmiechnąłeś się z czułością.
- Dziubaski - zaśmiała się Saki, a ja walnąłem cię w głowę.

Saya przywitała się ze wszystkimi, a potem zamknęła w pokoju. Wyszła tylko raz, żeby zrobić sobie kawę. Chciałem powiedzieć, żeby coś zjadła, ale postanowiłem, że to nie moja sprawa. No i nie miałem pojęcia, jak rozmawiać z nią o jedzeniu.
Odczuwałem lekki niepokój, ale ogólnie byłem szczęśliwy.

- Ja na razie spadam, więc chyba musimy się pożegnać - powiedziała potem, gdy paliłem z Zackiem na balkonie.
- Jak nie wrócisz do wieczora, to chyba tak - uśmiechnąłem się, a ona mnie objęła i poklepała po ramieniu.
- Idę na randkę. Dobra, to na razie.
- Na pewno czegoś zapomnę, więc i tak wrócę.
- Powodzenia, braciszku.
- Dzięki.

* * * * *
- Trochę nam to zajmie - powiedziałeś potem, gdy skończyliśmy wnosić rzeczy do mieszkania.
- Na pewno - zaśmiała się Saki. - Ale macie trochę czasu.
- Trochę - westchnąłeś.
- Dobra, to my wracamy. Jak będzie parapetówa, dajcie znać.
- Oczywiście - uśmiechnąłeś się słodko i pocałowałeś ją w policzek.
- Powodzenia, dziubaski.

- Ile ty masz tych ciuchów? - westchnąłeś, patrząc na worki na podłodze.
- Dużo, a ty?
- Nie wiem. Nie chcę o tym myśleć. Senju, wszystko się zmienia - powiedziałeś nagle i objąłeś mnie ramieniem.
- No - spojrzałem na pudła kartonowe i skrzywiłem się.
- Panuje tu całkowity chaos.
- Raczej bałagan.
- Chaos ładniej brzmi.
- Masz rację. Kaien?
- Co?
- Fajnie jest - uśmiechnąłem się i pocałowałem cię w usta.
- Tak, wiem, a będzie jeszcze lepiej - objąłeś mnie w pasie i przyciągnąłeś do siebie.
- Kaien? - zagryzłem wargę i spojrzałem na ciebie pytająco.
- Słucham, kotku. Och, wybacz, nie chciałem - zmarszczyłeś brwi.
- To nic, jestem dziś w dobrym nastroju - zaśmiałem się i liznąłem cię w dolną wargę.
- Więc co?
- Chcesz może wypróbować nowe łóżko?
- Oczywiście - zaśmiałeś się i wsunąłeś mi ręce pod koszulkę. - Zdejmuj to.
- Rozbierz mnie - zacząłem cię kusić spojrzeniem.
- Taaaak? Bardzo chętnie - pocałowałeś mnie w szyję i zacisnąłeś dłonie na moich pośladkach. - Poczekaj chwilę. Chcę, żeby było romantycznie.
- Romantyczny Kaien - uśmiechnąłem się i poczułem falę gorąca w kroczu.

Włączyłeś jakąś zmysłową muzykę w laptopie i wróciłeś do mnie. Rozbieraliśmy się powoli, nie przestając się całować. Dotyk był delikatny i zmysłowy. Zgasiłeś światło, zostawiając tylko jedną lampę, a ja poczułem ciarki na całym ciele. Ta bliskość odurzała. Staliśmy pośrodku pokoju i tuliliśmy się do siebie. Ciągle było mi mało. Nasze nagie ciała splotły się w uścisku, a członki zaczęły się o siebie ocierać. Zamknąłem oczy i chłonąłem pieszczoty. Miałem ochotę rozpłakać się ze szczęścia. Twoje usta były gorące i wilgotne. Muzykę czułem każdą komórką ciała. Bawiłeś się moimi włosami, a moje dłonie błądziły po twoich plecach i pośladkach. Dzisiaj chciałem poczuć cię w sobie. Zlać się w jedno i dojść z krzykiem. Kochać się czule i delikatnie. Pieszczoty były tak zmysłowe, że słodycz zalała mi mózg, a członek w mig stał się wilgotny. Nie dotykałeś go. Ręce pieściły moje plecy i szyję, a dotykaliśmy się tylko biodrami. Ale nie wytrzymałem i ścisnąłem nasze penisy w dłoni. Sapnąłeś ciężko i dotknąłeś mojej ręki.

- Senju - szepnąłeś mi w szyję.
- Kaien, nie mogę dłużej czekać - spojrzałem ci w oczy, a ty wpiłeś się w moje usta.

Pchnąłeś mnie na łóżko i pochyliłeś się nade mną. Zacząłeś całować moją twarz, a potem poczułem twoje usta na szyi i klacie. Liznąłeś mój sutek, a ja zamknąłem oczy i zacisnąłem zęby. To było zbyt słodkie. Twoja czułość rozbrajała. Bawiłeś się nimi, ssałeś i gryzłeś, a ja umierałem z rozkoszy. Gdy osunąłeś się niżej i zacząłeś całować mój brzuch, wygiąłem się w plecach i wczepiłem się w twoje włosy. Chyba zwariuję. Liznąłeś mnie w pępek, a palce powędrowały niżej. Przejechałeś językiem po moim członku i posmyrałeś mnie po jądrach.

- Wejdź już we mnie - szepnąłem. - Nie chcę czekać.

Gdy w końcu poczułem go w sobie, objąłem cię nogami i dałem się ponieść. Nie myślałem o niczym. Skupiałem się tylko na tym słodkim uczuciu bliskości. Poruszaliśmy się delikatnie i trochę leniwie, ale to odurzało. Poczułem, jak całujesz moje rzęsy, i wzruszyłem się. Łzy leciały po policzkach, a ty je zlizywałeś i znowu mnie całowałeś. Objąłem cię z całych sił za szyję i wtuliłem twarz w twoje włosy.
Tuż przed orgazmem wstrzymałem oddech i tak samo cicho doszedłem. Odleciałem. Czułem się taki lekki i eteryczny. Wtuliłem się potem w ciebie i długo leżałem, słuchając bicia twego serca.

* * * * *
Zastałem cię w kuchni z gitarą. Nawet nie zacząłeś się rozpakowywać.

- Ćwiczysz? - spytałem i pocałowałem cię w skroń.
- Niezupełnie - objąłeś mnie jedną ręką. - Miałem natchnienie. Chcesz posłuchać? To piosenka dla ciebie.
- Naprawdę? - uśmiechnąłem się. - Czuję się zaszczycony. Dawaj.
- Nawet Danowi się spodoba. W ogóle ostatnio jestem natchniony - zaśmiałeś się.
- To fajnie.

* * * * *
Czułem, że muszę zobaczyć się z Sayą. Powiedziała, że ma dziś spotkanie z psychologiem, więc postanowiłem, że pojadę do niej. Najwyżej sobie poczekam.

- Ja spadam, wrócę wieczorem - powiedziałeś. - Chcę pogadać o tym kawałku z Danem i Tulku.
- Jasne. Na pewno będą zachwyceni.
- To nie takie proste, ale masz rację. Czuję się dumny. To chyba będzie mój najlepszy utwór.
- Jadę spotkać się z Sayą.
- Dobra, to do wieczora - cmoknąłeś mnie w policzek, ale przyciągnąłem cię za brodę i pocałowałem w usta.
- Powodzenia.


Było już całkiem ciepło, a ja lubiłem taką pogodę. Wreszcie nie musiałem marznąć. Miałem jeszcze kwadrans, więc postanowiłem, że zaczekam w korytarzu. Chciałem oswoić się z myślą, że też kiedyś będę musiał tu przyjść. To całkiem fajny ośrodek. Miło tu i przytulnie. Może kiedyś się odważę. Tylko czy ja potrzebuję leczenia? Przecież nie mam problemów z emocjami. Może ja potrzebuję leków, nie psychoterapii? Nie wiem. Nagle poczułem się wyobcowany. Samotny i niepotrzebny.
Z gabinetu obok wyszedł jakiś wysoki blondyn. Zerknął krótko w moją stronę i miałem wrażenie, że lekko się uśmiechnął. Był całkiem przystojny. Na oko miał trzydziestkę. Zmieszałem się i odwróciłem wzrok. Nie mam na to czasu.

Poszliśmy z Sayą na kawę.  Obserwowałem, jak je ciastko, i cieszyłem się w duchu, że w ogóle je. Bałem się o tym rozmawiać. Nie wiedziałem, jak mam się zachowywać. Ale ona nie była spięta.

- Jak nowe mieszkanie? - spytała, a ja zacząłem gapić się w filiżankę z kawą.
- Fajnie. Jak psychoterapia?
- Ta lekarka jest świetna. Mogę jej powiedzieć wszystko i jeszcze więcej.
- Cieszę się, że jesz.
- Ja też. Uczę się tego od nowa, ale czasami miewam te chore myśli.
- Martwię się o ciebie.
- Wiem, dziękuję. Staram się jak mogę - uśmiechnęła się i wyjęła komórkę. - Poczekaj, tylko mu odpiszę.
- Komu? To ten chłopak z nerwicą?
- Nie nerwicą. Ma zaburzenia lękowe.
- Spotykasz się z nim?
- Nie. To znaczy, nie tak, jak myślisz.
- A jak?
- Czuję, że bardzo się do siebie zbliżyliśmy.

Westchnąłem i dopiłem kawę. Miałem nadzieję, że nie zbliżyliście się aż tak. Nie możesz spotykać się z kimś, kto może mieć zły wpływ na twoje leczenie. Potrzebujesz normalnego faceta. Czemu nie chciałaś spróbować z Kyu? On ma teraz nową dziewczynę. Ciekawe, czy wiesz o tym.

* * * * *
Wieczorem wyskoczyłem z Kotem na piwo. Napisałeś, że wrócisz późno, więc postanowiłem, że nie chcę siedzieć sam w domu. Kot był podniecony i ciągle gadał o nagraniach. Słuchałem go i trochę mu zazdrościłem tego, że jest taki beztroski. Ciekawe, jak mu się układa z Renem? Nie mogę go o to spytać. Miałem wrażenie, że gapi się na nas jakiś młody chłopak. Tak samo było wtedy, gdy byłem z tobą. Może jest zbyt nieśmiały i boi się podejść. Nic nie mówiłem. To nie moja sprawa. Wiedziałem jednak, że Kot lubił sławę. Kochał tłumy fanów, rozdawanie autografów, sesje zdjęciowe i wywiady. Ty też lubiłeś, ale nie tak bardzo jak on. Czasami miałem wrażenie, że cię to męczyło. Kot taki nie był. On od zawsze czuł się gwiazdą.

- Jakiś facet przyglądał ci się przez cały wieczór - powiedziałem, gdy wyszliśmy z baru.
- Taaaaak? Czemu mi nie powiedziałeś? - zaśmiał się i objął mnie ramieniem. - Może to mój fan.
- Na pewno.
- Senju, wpadniemy do ciebie?
- W piątek.
- Ale ja chcę dzisiaj!
- Jesteś pijany.
- I co z tego? No zgódź się, Seeeenju.
- Wolałbym, żeby to było  z Kaienem. To znaczy, wiesz - mrugnąłem, a on zmarszczył brwi.
- No dobra.

Gdy wróciłem do domu, już spałeś. Rzeczy dalej leżały nierozpakowane. Poszedłem pod prysznic i długo rozmyślałem. Lubiłem marzyć pod prysznicem. Myślałem o tym, co się ostatnio wydarzyło. Było mi trochę smutno, że Saya nie akceptuje naszego związku. Postanowiłem, że jutro zacznę się rozpakowywać. Brakowało mi motywacji, ale nie miałem wyboru. No i musimy się razem wykąpać. Ta wanna jest cudowna.

- Masz dziś jakieś sprawy? - spytałem, gdy piliśmy poranną kawę.
- Nie, zostanę w domu. Musimy się w końcu rozpakować, nie?
- Tak. Myślałeś już, co powiesz w wywiadzie?
- Rozmawiałem o tym z Saki. Zrobię to pojutrze. Tak, jak się umawialiśmy - najpierw po prostu powiem, że mam kogoś, więc nie musisz się obawiać. Będziesz miał trochę spokoju. Reszty domyślą się sami. Będzie dobrze. Chyba - powiedziałeś i podrapałeś się za uchem. - Ładnie ci bez koszulki.
- Oj tam, ciepło jest - uśmiechnąłem się. - Będzie dobrze. Nie martw się.
- Jak mam się nie martwić? Ciebie to nie rusza?
- Rusza, ale chcę już mieć to za sobą.
- Ja też - westchnąłeś. - Chcesz wypróbować podłogę w pokoju?
- Cooo? - zaśmiałem się. - Co ty tak nagle?
- Chyba mam poranną erekcję.
- Już dziesiąta.
- To się nie liczy. To chcesz czy nie? - mrugnąłeś, a ja uśmiechnąłem się i wstałem od stołu.
- Podobno mieliśmy rozpakować rzeczy - usiadłem ci na kolanach i objąłem cię za szyję.
- Tak, ale to może poczekać, nie?
- Wykręcasz się - zaśmiałem się, gdy pocałowałeś mnie w sutek.
- Wcale nie. Po prostu twoja goła klata tak na mnie działa.
- Niewiele ci potrzeba.
- Tak, jestem jeszcze młody - zaśmiałeś się i spróbowałeś mnie podnieść, ale nie dałeś rady.
- Nie przesadzaj, nie jestem babą - walnąłem cię w głowę, ale zacząłeś mnie łaskotać.
- Masz rację. Jesteś moim facetem. Boże, nigdy bym nie pomyślał, że będę w związku z mężczyzną.
- Kaien?
- Co? - pocałowałeś mnie w szyję.
- Brakuje ci kobiet?
- Co? - zdziwiłeś się. - Skąd to pytanie?
- Bo wiesz... cycki i te sprawy.
- Jak ci brakuje, to mogę zaprosić jakąś ładną koleżankę - zaśmiałeś się i poczochrałeś mi włosy.

Boże, jak ja uwielbiałem ten gest! Ta czułość, bliskość - cudowne.

- Nie, tak tylko pytam - powiedziałem, ale uciszyłeś mnie pocałunkiem.
- Więc nie pytaj. Chodź, podłoga czeka.
- Wariat.

* * * * *
Wiem, że się denerwowałeś. Dziś ten ważny wywiad. Ja też miałem wrażenie, że umrę z nerwów. Wyszedłeś po południu, więc zacząłem sprzątać i rozpakowywać resztę rzeczy. Musiałem się czymś zająć. Ciekawe, co z tego wyniknie.
W końcu nie wytrzymałem i umówiłem się na spotkanie z Sayą. Nie mogłem siedzieć w czterech ścianach. To napięcie było nie do zniesienia. Kyu też mówił, że wpadnie. Saya miała dziś spotkanie ze swoją psychoterapeutką, więc postanowiliśmy się spotkać przed ośrodkiem. Przyszedłem wcześniej, bo nie wiedziałem, gdzie mam się podziać.
Znudziło mi się czekanie, więc postanowiłem wyjść zapalić. I wtedy zderzyłem się z tym facetem. Nie mam pojęcia, jak mogłem go nie zauważyć. Wiem, że bywam czasami rozmarzony i nieobecny, ale naprawdę trzeba być ślepą niezdarą, żeby nie zauważyć człowieka na schodach. Może to przez nerwy. Byłem spięty i rozdrażniony. Jego papiery poleciały na podłogę, a ja zakląłem w duchu i zacząłem przepraszać. Pomogłem mu je pozbierać i jeszcze raz przeprosiłem.

- To nic takiego, każdemu może się zdarzyć - powiedział i uśmiechnął się do mnie. - Chyba się bardzo śpieszysz, wybacz, że cię zatrzymuję.
- Nie, nie, to nie tak! Wybacz, nie zauważyłem cię. Przepraszam.
- Czy to nie ty przypadkiem byłeś tu tydzień temu? - spojrzał mi w oczy i znowu się uśmiechnął.
- Tak, ja.

Ach, to ten sam facet. Ja to mam szczęście.

- Przyszedłem po siostrę, ale trochę za wcześnie, więc pomyślałem, że pójdę zapalić. No i nie zauważyłem cię. Wybacz.
- To nic.
- To ja już pójdę.
- Dobra, powodzenia.

Ale ze mnie niezdara. Boże, czemu? Wyszedłem na zewnątrz i zapaliłem papierosa. Jeszcze dwadzieścia minut. Boże, to dzisiaj przyznajesz się, że jesteś w związku. Ciekawe, kiedy zaczną podejrzewać, że to ja. Jeśli moja własna siostra mnie nie akceptuje, to co będzie z innymi?
Może nie powinienem był się z nią spotykać. Nie dzisiaj. Czemu nie mógł przyjść ten jej nowy chłopak? Czemu nie Reira?
Kyu był punktualny jak cholera. Postanowiliśmy, że poczekamy na Sayę, a potem pójdziemy na piwo. Nie wiem, czy Saya pije alkohol. Chyba nie.

- No może jedno piwo mnie nie zabije - zaśmiała się.
- Na pewno nie.
- To chodźcie, znam fajny bar - powiedział Kyu. - Mam jakieś dwie godziny, potem muszę wracać.
- Do swojej laski? - szturchnąłem go w bok.
- Nie jest moją laską. Jeszcze nie - zaśmiał się.

Saya tego nie skomentowała.
Wyszło tak, że upiłem się i przestałem w końcu przejmować. Naprawdę miałem wyjebane. Co ma być, to będzie. Nie mogę się wiecznie zamartwiać. Wydawało mi się, że ktoś mnie obserwuje. To chyba ten sam chłopak, co wtedy. Chciałem do niego podejść i spytać, o co mu chodzi, ale zmył się, gdy zauważył, że mrugnąłem do niego.

Wróciłem do domu o dziewiątej. Czekałeś na mnie w kuchni. Nalałem sobie soku, bo bardzo mnie suszyło. No i byłem głodny jak diabli. Ciągle czułem się trochę pijany.

- I jak poszło? - spytałem.
- Dobrze. Lepiej niż myślałem.
- To fajnie. Wiesz, chyba się już nie przejmuję.
- Bo jesteś pijany. Może też powinienem się upić.
- Ja się nie upiłem, po prostu jestem troszeczkę pijany - zaśmiałem się. - I suszy mnie jak cholera.
- Zjedz coś i chodź ze mną pod prysznic - cmoknąłeś mnie w skroń, a ja wstałem od stołu i poszedłem szukać żarcia w lodówce.
- Kaien, rozpakowałeś już swoje rzeczy? - spytałem, robiąc sobie kanapkę.
- Prawie. To znaczy, wiesz, i tak nie miałem nic do roboty, póki ty chlałeś.
- Chlałem z Kyu. I z Sayą
- Wiem.
- O której wróciłeś?
- Przecież ci pisałem.
- Nie pamiętam.
- Ty pijaku! - zaśmiałeś się i podałeś mi herbatę. - Weź, mocna czarna.
- Dzięki, kocham cię.
- Właśnie widzę. Idę zadzwonić do Saki.
- Dobra.

* * * * *
- Wspólny prysznic to jednak cudowna sprawa, nie? - powiedziałeś i przyciągnąłeś mnie za pośladki.
- Tak, na pewno. Kiedy wypróbujemy wannę?
- Może jutro?
- Dobra, to dziś prysznic, a jutro wanna - pocałowałem cię w usta i poczułem twoją dłoń na członku.

Droczyłeś się ze mną chwilę, a potem zacząłeś mi trzepać. Woda była przyjemnie gorąca, ale brakowało mi tchu. Doszedłem w minutę, a ty kazałeś mi uklęknąć. Przecież nie mogę cię tak zostawić. Doszedłeś tak samo szybko. Wytrysnąłeś mi na twarz, ale woda wszystko zmyła. Byłem wykończony. Najchętniej bym tak zasnął. Ale chciałem wrócić do łóżka i zasnąć w twoich objęciach. Staliśmy jeszcze kilka minut, przytuleni do siebie, a potem zakręciłeś wodę i pocałowałeś mnie w usta.

- Jestem zmęczony - szepnąłem.
- Ja też. Chyba trochę się denerwuję.
- Tylko nie czytaj komentarzy.
- Nie zamierzam. Zresztą, co mnie to obchodzi. Kocham cię i kropka. Jutro pokażę ci ten wywiad.

Spałem jak zabity.

* * * * *
- A jednak powiedziałeś, że jesteś z facetem.
- Tak, jak iść to na całość - zaśmiałeś się i cmoknąłeś mnie w policzek. - Coś nie tak?
- Nie, po prostu... cholera, ale ty jesteś inteligentny.
- To sarkazm?
- Nie! A może zaczynasz się rozkręcać. Wiesz, zawsze to Dan był w centrum uwagi.
- A teraz będę ja. Myślisz, że Kot kiedyś się przyzna?
- Nie wiem - uniosłem brew i spojrzałem na ciebie z uśmiechem.
- Wiesz co? Chyba mi stanął.
- No to masz problem.
- Nie pomożesz mi?
- Nie. Radź sobie sam. Jak ci stanął, to zwal sobie. Możesz to zrobić przy mnie.
- Jesteś zboczony.
- I kto to mówi!
- Ale ja nie chcę sobie zwalić. Chcę ciebie.
- Kaien, niedługo wychodzę.
- Tak, wiem, ale... prooooszę cię - przytuliłeś się do mnie, a ja objąłem cię i pocałowałem w czubek głowy.
- Chodź, pomogę ci - pomasowałem ci penisa przez spodnie, a potem pochyliłem się i zacząłem cię rozbierać. - Nie ruszaj się, sam wszystko zrobię.
- Dobra. Jak twoja ręka?
- Dobrze.
- Chcę w ciebie wejść - liznąłeś mnie w ucho, a ja poczułem dreszcze. - Wbić się jednym ruchem i porządnie cię zerżnąć.
- To na co czekasz? - zmrużyłem oczy, a ty wpiłeś się w moje wargi.
- Dawaj żel.
- Jest w szafce. Masz gumki?
- Tak. Rozsuń nogi, słońce.

Nie byłeś delikatny. Przyciągnąłeś mnie za uda tak, że biodra wisiały mi w powietrzu, i wbiłeś się we mnie szybkim ruchem. Poczułem lekki ból, ale zacisnąłem wargi i spojrzałem na ciebie pytająco. Pogładziłeś mnie po brzuchu i zacząłeś się poruszać. Od razu głęboko i do samego końca. Rżnęliśmy się ostro i namiętnie, a gdy zacząłeś drażnić moją prostatę, musiałem uciszać się dłonią.

- Nie, nie, nie! Chcę słyszeć twoje jęki - szeptałeś, mocniej przyciągając mnie za uda.
- Ale... mogą nas usłyszeć... kurczę, za mocno.
- Co to znaczy "za mocno"? - znowu wszedłeś do samego końca, a ja krzyknąłem i zagryzłem sobie pięść.
- Krzycz, jęcz i płacz.  Uwielbiam cię takiego. Zobacz, jak pięknie znika cały w twojej dupie.
- Zamknij się, zboczeńcu - westchnąłem, czując, że za chwilę dojdę. - Boże, Kaien.
- Co "Boże, Kaien"? Cholera, nie mogę dłużej.
- Poczekaj chwilę. Tylko kilka sekund - westchnąłem, bo chciałem, żebyśmy doszli razem.
- Dobra, obejmij mnie mocniej nogami.
- Mhhhh. Cholera...
- Już?
- Tak. Teraz. Boże.
- Ciiii - pocałowałeś mnie w usta i poczułem, że odpływam.

Doszliśmy jednocześnie, a zaraz potem zadzwoniła moja komórka. Cholera, to Adrian.

- Trochę się spóźnię, będę za kwadrans - powiedziałem.
- To nic, poczekam.
- Dzięki.

* * * * *
Adrian mówił, że załatwi mi pracę w galerii sztuki. Nie miałem pojęcia, co miał na myśli, wiedziałem jednak, że na pewno nie zaproponuje mi gówna. Mimo to denerwowałem się jak cholera. Ciągle wydawało mi się, że wszyscy dokoła wiedzą, że to ja jestem tym facetem, z którym sypia gitarzysta Kaien. Nie mogłem się skupić, ale nie chciałem zawieść Adriana. Odpicowałem się jak dureń i poszedłem na rozmowę. Dziad był łysy i dość stary, ale potem przypomniałem sobie, że to przecież ten facet od obrazów, Mark. Też mnie pamiętał. Powiedział, że się do tego nadaję i będę jego asystentem.

- Organizujemy różne wystawy, a ty się na tym znasz - powiedział, zdejmując okulary. - Adrian miał rację.
- Zna Pan Adriana? - zaciekawiłem się.
- Tak. Pracowaliśmy kiedyś razem. To jak, pasuje ci?
- Tak. Nawet bardzo.
- To dobrze - uśmiechnął się i chrząknął. - Możesz zaczynać od wtorku. Masz jeszcze jakieś pytania?
- Nie, chyba wszystko rozumiem.
- To dobrze, więc do zobaczenia, Senju - podał mi rękę.
- Dziękuję. Do widzenia.

Cholera, szybko poszło. To chyba będzie praca po znajomości. Zadzwoniłem do ciebie, żeby się pochwalić.

- Gratuluję, kochanie! Cieszę się, to chyba praca dla ciebie, nie? Kiedy wracasz?
- Nie wiem, wpadnę jeszcze do Kyu.
- Dobra, jak będziesz wracać, zadzwoń.
- Ok.


Ale Kyu był z nową dziewczyną. Powiedział, że dzisiaj jest zajęty, ale pogratulował mi i dodał, że będziemy musieli to uczcić. Jasne.

- Adrian, dzięki, przyjęli mnie! - zadzwoniłem też do Adriana, żeby mu podziękować.
- To świetnie! Wiedziałem, że mu się spodobasz.
- Ja go znam.
- Wiem. To fajny facet. Spokojny, miły i dobry. No i pomyślałem, że taka praca ci się spodoba. Będziesz mógł się dokształcać w tej dziedzinie. Kiedyś z nim pracowałem. Jesteś mi winien butelkę wina - zaśmiał się.
- Nie ma sprawy.

* * * * *
- Cześć, kochanie - zawołałem, wchodząc do mieszkania.
- Cześć, słońce - wyszedłeś z kuchni. - Właśnie szykuję kolację. Zjemy razem, co ty na to?
- Świetny pomysł, bo jestem głodny jak wilk.
- Rozbieraj się.
- To znaczy? - spojrzałem na ciebie z zaciekawieniem.
- Musimy uczcić twój sukces, nie?
- Jaki sukces? Jeszcze nie zacząłem pracować.
- Ale zaczynasz we wtorek.
- No tak. To już pewne. Co ty, chcesz jeść na golasa? - przytuliłem się i pocałowałem cię w usta.
- Nie. Potem ci powiem. Zaraz kończę przygotowywać żarcie. Tylko nie wchodź do drugiego pokoju.
- Dlaczego?
- To niespodzianka. Jestem dziś w romantycznym nastroju.
- Kaien, posprzątałeś!
- Trochę. Prawie skończyłem. A teraz idź pod prysznic.
- Ale...
- Po prostu zrób to - pocałowałeś mnie w usta, a ja westchnąłem i zdjąłem buty.

Ciekawe, co wymyśliłeś. Kolacja na golasa brzmiała całkiem fajnie. Nie, nie mógłbym się skupić.

- Kaien, gdzie mój szlafrok? - wyszedłem z łazienki z ręcznikiem na biodrach.
- Możesz być bez szlafroka. Ładnie ci tak.
- Ale ja potrzebuję...
- Wcale nie - zmierzyłeś mnie wzrokiem. - Dobra, żartuję, załóż coś na siebie i chodź ze mną.
- Ale...
- To nieważne, i tak potem cię rozbiorę - wyszczerzyłeś się.
- Głupek - zaśmiałem się i poszedłem się ubrać.

- Pomyślałem, że coś ugotuję i zjemy razem romantyczną kolację. Jestem wspaniały, prawda? - objąłeś mnie, gdy wszedłem do pokoju.
- Sam to ugotowałeś? - zerknąłem na stół.

Paliły się na nim świece, stało żarcie i wino. Jezu, Kaien, naprawdę? Byłem w szoku. Zaskoczyłeś mnie. Nie spodziewałem się tego po tobie.

- Zbieraj szczękę z podłogi i chodź - pocałowałeś mnie w kark i wziąłeś za rękę.
- Tak, jesteś cudowny.
- Smakuje całkiem dobrze.
- Żarcie czy ty?
- To i to - zaśmiałeś się. - Kurczę, chyba wszystko zaczyna się nam układać. To znaczy, nie było źle, ale teraz jest jeszcze lepiej. Dopieściłem ten kawałek i jutro jadę się spotkać z Danem.
- Świetnie, jesteś prawdziwą gwiazdą - uśmiechnąłem się.
- Spróbuj i powiedz, czy ci smakuje. Tylko nie kłam.
- Dobra. Wiem już, co chcę na urodziny.
- Tak?
- Tak. Potem ci powiem.
- A teraz nie możesz?
- Nie mogę - uśmiechnąłem się. - Mmmh, dobre jest.
- Mówiłem! Jestem cudowny, nie?
- Tak.
- Otwórz szeroko buzię i powiedz "aaa".
- Chyba żartujesz - zaśmiałem się.
- Wcale nie.
- No dobra - zmieszałem się trochę, ale pozwoliłem, żebyś zaczął mnie karmić.
- Widzisz, dobrze jest - pocałowałeś mnie w ucho i liznąłeś w szyję.
- Poczekaj, nie kuś mnie tak - zaśmiałem się.
- Aaa.
- Kaien!
- Czekam.
- No dobra.

Wygłupialiśmy się, ale i tak czułem napięcie seksualne w powietrzu. Byłeś taki zmysłowy i czuły! Chyba powoli się upijałem. Wino krążyło już w żyłach. Miałem zaczerwienione policzki. Zgasiłeś świece i pocałowałeś mnie w usta, a potem odsunąłeś talerze i oparłeś mnie o stół. Szybko zdjąłeś mi spodnie razem z bokserkami i zacząłeś obciągać.

- Kaien, to takie zakończenie kolacji? - westchnąłem, przyciągając cię za włosy.
- Mmhhh.
- Jesteś cudowny.
- Wiem - uśmiechnąłeś się z zadowoleniem i wróciłeś do obciągania.
- Wystarczy, chcę, żebyś mnie bzyknął.
- Też tak myślę.

Odwróciłeś mnie tyłem i po chwili poczułem w sobie twoje wilgotne palce.

- Chowałeś żel pod stołem? - zaśmiałem się.
- Nie, w kieszeni.
- Wszystko zaplanowałeś.
- Tak. Mówiłem, że jestem wspaniały.

Odsunąłem butelkę i kieliszki i przytuliłem się klatą do stołu.

- Ach, jak pięknie się wypiąłeś - dałeś mi klapsa, a ja wydałem z siebie stłumiony jęk.
- Bzyknij mnie.
- Już to robię - dotknąłeś penisem mojego odbytu, ale nie wszedłeś ani trochę. - Mogę cię trochę pomęczyć?
- Nie.
- Ale dlaczego? - czułem, jak członek ślizga się po skórze.
- Boże...
- Wymyśliłem coś na jutro, idziesz się spotkać z Reirą, nie?
- Tak, ale co to...
- Włożysz jutro kulki - wsunąłeś główkę do środka, a ja wstrzymałem oddech.
- Ale...
- Żadnych ale.
- Proszę, weź mnie już.
- Uwielbiam, gdy prosisz - zacisnąłeś dłonie na moich pośladkach, a potem bardzo powoli wsunąłeś się do środka i zacząłeś poruszać.
- Tak - szepnąłem i zamknąłem oczy.
- Co "tak"?
- Kocham cię - westchnąłem. - Bzykaj mnie mocno i długo.
- Robi się.

* * * * *
- Kotku, to kiedy robimy parapetówkę?
- W piątek?
- Dobra.
- Tak po prostu się zgadzasz? Nic nie powiesz? Żadnych pomysłów? - zaśmiałem się, robiąc kawę.

Siedzieliśmy w kuchni po leniwym, porannym seksie. Było słonecznie i ciepło.

- Zgadzam się z tobą, po co czekać? Rozpakowałem już swoje rzeczy, posprzątałem w drugim pokoju, więc chyba jest dobrze? - powiedziałeś, robiąc kanapki. - Cholera, jestem głodny.
- Zużyłeś dużo energii, co? - mrugnąłem, a ty pogładziłeś mnie po głowie.
- Tak. Nieźle ostatnio ćwiczymy, nie?
- No. Podoba mi się.
- Mnie też. Ale kiedyś nam się znudzi, nie?
- No nie wiem. Jak ci się znudzę, to powiedz.
- Nie ty, tylko codzienny seks.
- Nie robimy tego codziennie - zaprzeczyłem.
- Prawie. A czasami dwa razy w dzień.
- Dobra, Kaien, jeśli to ma być imprezka, to będę musiał zabrać trochę garnków i kieliszków.
- Po co ci garnki?
- Zamknij się. Idę się zbierać.
- Idziesz spotkać się z Reirą?
- No.
- Nie zapomnij o kulkach - przytuliłeś mnie i pocałowałeś w ramię.
- Muszę?
- Tak. Sam ci je włożę.
- Ale jesteś zboczony.
- Wcale nie.

Zjedliśmy śniadanie, a potem zacząłem się zbierać. Reira napaliła się na nową wystawę, więc obiecałem, że z nią pójdę. Cholera, od wtorku zaczynam pracę w galerii! Czułem się z siebie dumny. Mark mnie chyba lubi. Wszystko się układa, a będzie jeszcze lepiej.

- Kochanie, kulki - powiedziałeś, wchodząc do łazienki.
- Ale dlaczego?
- Bo taką mam zachciankę. Będziesz myślał o mnie - objąłeś mnie od tyłu i pocałowałeś w kark. - Zdejmuj spodnie.
- Zboczeniec - uśmiechnąłem się czule, patrząc w lustro.

Spojrzenie miałeś łagodne, ale kuszące. Liznąłeś mnie w ucho, a potem złapałeś za pośladki. Spuściłem spodnie i bokserki i wypiąłem się.

- Patrz w lustro - szepnąłeś, całując mnie w szyję.
- Lubię, gdy jesteś taki zboczony.
- Nie jestem wcale zboczony.
- Wiem, tylko tak mówię.
- Prowokujesz mnie? - poczułem w sobie palec.
- Nie - westchnąłem i poruszyłem niecierpliwie biodrami.
- Potem mi opowiesz, jak było.

Kulki weszły dość łatwo. Nie byłem zdziwiony, przecież godzinę temu bzyknąłeś mnie w dupę.

- Nie będę mógł się skupić - wydąłem wargi, ale cmoknąłeś mnie w nos i potarłeś się policzkiem o mój policzek.
- Będziesz. Jak wrócisz, to pomogę ci je wyjąć.
- Jesteś nienasycony.
- Wiem.
- Dobra, to idę.
- Powodzenia.

* * * * *
Drażniło mnie to i podniecało, ale starałem się zachowywać naturalnie.

- Gratuluję pracy! Wpadnę do ciebie we wtorek.
- Super, ale i tak się denerwuję.
- Nie musisz. Senju, czytałam wywiad z Kaienem - powiedziała Reira i uśmiechnęła się ciepło.
- I co?
- Podziwiam za odwagę.
- E tam - wzruszyłem ramionami.
- Trzymam kciuki.
- W piątek urządzamy parapetówę, wpadniecie?
- Taaaak? Świetnie! Oczywiście, że wpadniemy! - ożywiła się.
- To fajnie. Chcesz wyskoczyć na piwo?
- Wiesz co, muszę wracać. Daren mówił, że ma jakąś sprawę i będzie czekać na mnie w domu.
- Aha, rozumiem. To do piątku.
- Mam przynieść jakiś alkohol?
- Tak, to, co lubisz.
- Dobra, trzymaj się, kochanie.

Postanowiłem wracać. Chciałem już wyjąć te kulki. Ciągle byłem napalony. Miałem wrażenie, że wszyscy to widzą. Wpadłem jeszcze do sklepu po piwo i trochę żarcia. Nie uprzedziłem cię, że już wracam. Chciałem, żeby to była niespodzianka. Będziesz mógł wyjąć te kulki i mnie bzyknąć. Miałeś rację, byłem nakręcony. Wyszedłem ze sklepu i zapaliłem. Pogoda była cudowna, aż chciało się żyć. Za dwa tygodnie moje urodziny. Chciałem uległego Kaiena. Zwiążę cię, zdominuję i będę dręczyć przez całą noc, a potem cię bzyknę. Zrobiło mi się gorąco.

- Cześć, czy to nie ty wpadłeś na mnie na schodach? - usłyszałeś za sobą miękki głos i odwróciłem się.

To był ten facet z ośrodka. Zrobiło mi się głupio, ale wziąłem głęboki wdech i zgasiłem papierosa.

- Tak, to ja - uśmiechnąłem się.
- Jestem Chris - podał mi rękę.
- Senju.
- Miło mi. Jak siostra?
- Nieźle - uśmiechnąłem się.

Miał cholernie niebieskie oczy. Kurczę, muszę wracać, bo nie wytrzymam. Drażniły nie te kulki. Czemu musiałem go spotkać akurat teraz?

- Muszę już wracać - powiedziałem z uśmiechem.
- Ok, rozumiem. Och, Mika, jesteś! - zwrócił się do wysokiej, szczupłej blondynki.

Kobieta miała jakieś czterdzieści parę lat i była do niego podobna. Też miała te jasne włosy i niebieskie oczy. Chciałem szybciej pozbyć się tych kulek! Kaien, zamorduję cię.

- Masz ochotę wyskoczyć wieczorem na piwo? - zwrócił się do niej ciepło, ale zaprzeczyła.
- Mam kupę roboty. Nie dzisiaj, Chris.
- To ja już pójdę - wtrąciłem.
- Możesz pójść z kolegą - powiedziała blondynka i uśmiechnęła się do mnie.
- Ale my nie...
- Poznaliśmy się przypadkiem w ośrodku - dokończył Chris. - Przychodzi po siostrę.
- To fajnie - uśmiechnęła się. - Leczy się?
- Tak - kiwnąłem głową.
- Życzę powodzenia - mrugnęła do mnie, a Chris zabrał jej torby z zakupami.
- To może faktycznie wyskoczysz ze mną na piwo? - zwrócił się do mnie.
- Dziś nie mogę - skłamałem.

W sumie to mogłem, ale chciałem wrócić do domu. Chciałem wyjąć te cholerne kulki i oddać ci się już w progu. Ale Chris miał tak uroczy uśmiech, że coś we mnie pękło. Cholera, to przecież tylko piwo. Nawet się nie znamy. Poza tym, ma kobietę. Piękną kobietę. Westchnąłem i zmieniłem zdanie.

- Dobra, w sumie to mogę - uśmiechnąłem się. - Zresztą, jest szósta, możemy iść już teraz.
- Podrzucę tylko Mikę do domu - ożywił się.
- Nie musisz.
- Obiecałem, więc to zrobię - cmoknął ją w skroń. - Chodźcie.

Nie wiem, co mi odbiło, ale ten Chris był fajny. Ciągle czułem się głupio, że prawie zabiłem go wtedy na tych schodach, ale i tak kulki były gorsze. Byłem nakręcony. Musiałem się rozładować. Cholera, co ja wyprawiam? Powinienem wrócić do domu i kochać się z tobą do upadłego.
Ale poszedłem z Chrisem na piwo. Najpierw odwiózł swoją kobietę do domu, a potem powiedział, że musi wpaść do siebie, żeby zostawić rzeczy. Więc wpadłem razem z nim. O nic nie pytałem. Może nie mieszkają razem.
W kiblu wyjąłem w końcu kulki i poczułem dziką satysfakcję. Ciągle czułem się niezaspokojony, ale trochę mi ulżyło. Zwinąłem je w papier toaletowy i wrzuciłem do plecaka. Piwo i żarcie trochę ważyło, ale dałem radę. Zadzwoniłem do ciebie i powiedziałem, że wrócę wieczorem. Miałem wyrzuty sumienia, choć nie robiłem nic złego.

- Jakie lubisz? - spytał, gdy usiedliśmy przy barze.
- Jasne, a ty?
- Ja ciemne. Nie znoszę jasnego - zaśmiał się.
- Rozumiem. Pracujesz w tym ośrodku?
- Nie, przychodzę odwiedzić siostrę. Zupełnie jak ty, z tą różnicą, że ona tam pracuje - uśmiechnął się.

Cholera, te oczy. Niebieskie i urocze, ale ciągle bardzo męskie. Ogólnie był cholernie męski i przystojny. Miał fajną fryzurę i ciekawe rysy twarzy. Świetnie nam się gadało.

- Dobra, to jak będziesz chciał się spotkać, daj znać - dał mi swój numer telefonu. - Niedawno się tu przeprowadziłem, więc nie mam za wielu znajomych.
- W porządku. To spadam.
- Dobra, powodzenia.

Zamknąłem się jeszcze w kiblu i włożyłem kulki, bo byłem pijany i nakręcony. Zresztą, jeśli mam wrócić do domu, to chcę, żebyś myślał, że ciągle miałem je w sobie.
Wróciłem podjarany jak diabli. Mam nowego znajomego! To świetny facet. Ciekawie się z nim rozmawiało. No i ma piękną babkę. Ciekawe, czemu nie mieszkają razem?

- I jak było? - pocałowałeś mnie w usta i objąłeś.
- Fajnie, trochę się upiłem.
- Jak dupka?
- Dupka? - zaśmiałem się, gdy zacząłeś ściągać mi spodnie.
- Masz je w sobie?
- Tak. Kaien, jestem napalony.
- To świetnie. Chodź do pokoju.
- Powiedziałeś już znajomym, że w piątek imprezka? - spytałem, gdy pchnąłeś mnie na łóżko.
- Tak, a ty?
- Prawie. Ile będzie osób?
- Chcesz teraz o tym rozmawiać? - zacząłeś wyciągać kulki, a ja uśmiechnąłem się z zadowoleniem i rozsunąłem uda.
- Tak. Chcę wiedzieć.
- Będzie Kot - pocałowałeś mnie w usta. - Zaprosiłem też Tulku z dziewczyną i Ki-Kiego.
- Jego też?
- Tak, a co? - zacząłeś smyrać nie po jajkach. - Będzie też Saki. Myślałem o Danie, ale wolę się nie denerwować.
- Zaproś go, może się pogodzicie.
- Nie jesteśmy skłóceni, tylko się nie lubimy - wsunąłeś mi palce w tyłek i zacząłeś mnie rozciągać.
- Spróbuj - westchnąłem.
- No nie wiem. Rozsuń nogi szerzej. Równie dobrze mogłem zaprosić Rena - zaśmiałeś się. - Będzie Reira?
- Tak. Przyjdzie z Darenem. Kyu też będzie.
- Z tą dziewczyną?
- Mmmhh.
- A Adrian i Miles?
- Też. Jestem mu winien butelkę wina.
- To fajnie - pocałowałeś mnie w szyję i zacząłeś drażnić palcami. - A Saya?
- Powiedziała, że najpierw musi pokonać swoje demony.
- Szkoda, że mnie nie lubi. Senju?
- Co?
- Chcę zrobić ci masaż prostaty, ale najpierw muszę ją odnaleźć.
- Mógłbyś to zrobić językiem.
- Chcesz?
- Tak - spojrzałem ci w oczy, a ty osunąłeś się niżej i liznąłeś mnie w pępek.
- Dobra, kładź się na brzuchu.
- Wyliżesz mnie?
- Tak. Bardzo jesteś nakręcony?
- Tak, te kulki były okropne. W dobrym znaczeniu - zaśmiałem się.

Czułem, jak liżesz moje krocze, a potem rozsuwasz pośladki i zaczynasz je ugniatać. Zamknąłem oczy i skupiłem się na pieszczotach. Uwielbiałem rimming. Kochałem to. Wylizywałeś mnie dokładnie i powoli, a ja poruszałem biodrami i ściskałem nerwowo poduszkę. Gdy wsunąłeś język do środka, zacząłem powoli bawić się członkiem. Pieściłem go, dotykałem i ściskałem, pchając biodra w twoją stronę. Nie bzyknąłeś mnie, ale wylizałeś tak, że doszedłem, tłumiąc krzyki. Schowałem twarz w poduszkę i westchnąłem. Byłem wykończony, ale spełniony. Poczułem, jak spuszczasz się na moje plecy. Szumiało mi w głowie. Leżałem i słuchałem, jak serce zaczyna się uspokajać. Gdy pocałowałeś mnie w łopatkę, westchnąłem i podniosłem głowę.

- I jak? - wtuliłeś się we mnie.
- Cudownie.
- Jestem padnięty.
- Ja też.
- Nie chce mi się wstawać.
- Mnie też. Ale mam twoją spermę na plecach.
- Pomogę ci się wytrzeć.
- Wszystko mi się klei. Muszę pod prysznic.
- Dobra, leć.

* * * * *
Wieczorem poszedłeś spotkać się z Danem, więc wyskoczyłem z Chrisem na piwo. Powiedziałeś, że robisz to tylko dlatego, że musisz. To twoja praca. Miałem wrażenie, że najchętniej zacząłbyś go unikać. Albo wyrzucił z zespołu.  Nie rozumiałem tego. Dan był czepialski, ale znał się na rzeczy.
Nie lubiłem, gdy kłóciliście się o pierdoły. Ostatnio byłem trochę smutny i niespokojny. W barze zaczepiły mnie dwie laski.

- Znasz Kaiena?
- Widziałyśmy was razem. Znacie się?
- Trochę, a co? - poczułem, że zaczynam się denerwować.
- Przyjaźnicie się?
- Jaki on jest? Mógłbyś może załatwić mi jego autograf?
- Spytam go o to, ale nic nie mogę obiecywać - uśmiechnąłem się.
- Dam ci swój numer. Dzięki.
- Zobaczę, co da się zrobić.
- On jest świetny!
- Tak, Kot też. I Dan - dodała druga laska.
- Wszyscy są świetni.
- Dobra, dzięki. Zadzwoń, jak ci się uda.

- Co to było? - zdziwił się Chris. - Chodziło im o tego gitarzystę?
- Tak, o Kaiena.
- Znasz go?
- No - uśmiechnąłem się.
- Super. Lubię ich perkusistę, jest zawsze taki wyluzowany.
- Noooo - zaśmiałem się.
- Jak siostra?
- Dobrze.

Byłem trochę spięty, ale piwo pomogło. Gdy wychodziłem potem z baru, wydawało mi się, że widzę tego dziwnego chłopaka, ale szybko zniknął mi z oczu. Cholera, czyżbym miał stalkera? Ktoś mnie śledzi? A może on wie? Może chodzi mu o ciebie? Albo o Kota!

- Stało się coś? - spytał Chris, gdy chciałem zapalić papierosa.

Ręce mi się trochę trzęsły. Denerwowałem się. To niemożliwe.

- Nie, po prostu wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi.
- Czemu tak myślisz? - Chris rozejrzał się dokoła.
- Już poszedł. Widzę go już trzeci raz. A może czwarty.
- Znasz go?
- Nie.
- Jak to się powtórzy, podejdź do niego i spytaj.
- Zawsze ucieka.
- Jak chcesz, to ci pomogę. Jeśli znowu go zobaczysz, powiedz mi.
- Dobra. Dziwnie się czuję.
- Nie martw się na zapas. Jeśli chcesz, pójdę z tobą.
- No co ty, nie jestem babą. To znaczy, chciałem powiedzieć, że nie boję się. Nie musisz - zacząłem się tłumaczyć.
- Dobra, to pójdę już. Uważaj na siebie.
- Dobra.

Nikt mnie nie śledził. Może miałem schizy. Wróciłem do domu i od razu poszedłem spać. Nie wiem, kiedy wróciłeś. Nic ci nie powiedziałem o tym chłopaku ani o napalonych fankach. Chciałem odpocząć.
Niedługo wrócisz do studia, więc chciałem się tobą nacieszyć, ale zbyt często wychodziłeś z domu. Nie chciałem siedzieć sam. Umówiłem się na spotkanie z Kyu. Opowiadał mi o swojej koleżance, a ja zacząłem myśleć, że faktycznie się zauroczył. W barze spotkaliśmy Abla. Był z jakimś kolegą. Może to jego nowy facet? Z tego, co wiem, to Abel był gejem. Nie kręciły go kobiety. Może jego też powinienem zaprosić? Jeśli ma nowego chłopaka, to nie chce już Kota, prawda? Zaprosiłem go. Na pewno nie będziesz zły. A potem pomyślałem, że Kot przyjdzie bez Rena. No chyba że zmienisz zdanie.

Wróciłem pijany i rozochocony, więc postanowiłem cię uwieść. Całowaliśmy się w korytarzu, potem macaliśmy w pokoju, a potem ujeżdżałem cię jak szalony w łóżku. Byłeś twardy i bezlitosny, ale nie dałem się zdominować.  Leżeliśmy potem wykończeni i zadowoleni i tuliliśmy się do siebie, ale i tak czułem lekki niepokój. Co to za facet? Śledzi mnie? Chciałem ci o tym powiedzieć, ale nie wiedziałem, jak. Nie wspomniałem nawet o Chrisie. Nie wiedział, że jesteś moim facetem.

Rano obudziłem się z bólem głowy. Pojutrze imprezka, więc musieliśmy zrobić zakupy. Zadzwoniłem do Chrisa i spytałem, czy mógłby podrzucić mnie do siostrzyczki. Pomógł mi zabrać kilka rzeczy i odwiózł do domu.

- Nie wiedziałem, że mieszkasz w tak zajebistym miejscu - powiedział.
- To nie takie proste - zaśmiałem się. - To znaczy, wiesz, niedawno się tu wprowadziliśmy.
- Mieszkasz z kobietą?
- Niezupełnie.
- Dobra, nie pytam - mrugnął. - Pomóc ci to wnieść do mieszkania?
- Nie, dzięki. Ale jeśli chcesz... To znaczy, wiesz co - nagle mnie olśniło. - W piątek robimy parapetówkę, mógłbyś wpaść.
- Taaak? Mogę? - uśmiechnął się.
- Jasne.
- O której?
- Zaczynamy o ósmej.
- Dobra, to wpadnę. Dzięki za zaproszenie.

* * * * *
- Kaien?
- Co? Kupiłeś alkohol?
- Tak. Będzie jeszcze mój jeden znajomy, nie masz nic przeciwko? I zaprosiłem Abla.
- Abla? Czemu Abla?
- Byłem z kolegą w barze i spotkałem go tam. Pytał, co u was.
- Cholera, to musimy kupić więcej piwa. I wódki.
- Nie zaprosisz Rena?
- Nie wiem - powiedziałeś, patrząc mi w oczy. - Co to za znajomy?
- Całkiem fajny. Polubisz go.
- Dobra. Gdzie masz te kieliszki?

* * * * *
Lubiłem te przygotowania. Czułem się natchniony i podniecony. Cholera, ale się ostatnio dzieje.

- Wiesz, jednak powiedziałem Kotu, że może przyjść z Renem.
- Tak? Czemu zmieniłeś zdanie? - zdziwiłem się.
- Nie wiem. Bardzo tego chciał. Kot, znaczy się.
- Aha.

To zadzwonię do Abla i powiem mu, że może przyjść ze swoim facetem, żeby nie było mu przykro.
Kurczę, będzie fajna impreza. Nie mogę się doczekać. Nareszcie mam jakiś bodziec do działania, bo ostatnio jestem zmęczony i nic mi się nie chce. To znaczy, cieszą mnie codzienne sprawy, ale mam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Będę miał pracę i kasę. Mam ciebie i fajne mieszkanie. Czuję się zadowolony, ale czegoś mi brakuje.
Chcę coś stworzyć. Chcę malować, ale nie mam natchnienia. To jest straszne.

* * * * *
W piątek rano obudziłem się dość wcześnie i już nie mogłem zasnąć. Leżałem wtulony w twoje silne ramiona i rozmyślałem. Chłonąłem twój zapach, wsłuchiwałem się w spokojne bicie twego serca i myślałem, że jestem szczęściarzem. Nie powinienem się niczym martwić.
Ale niepokój narastał. Nie wiem, co było przyczyną. Wstałem z łóżka i poszedłem zrobić sobie kawę. Dzisiaj postaram się nie marudzić i dać z siebie wszystko.
Dzisiaj Chris dowie się, że mam faceta i jest nim gitarzysta Kaien.

50 komentarzy:

  1. Aaww rozdział ;)) jak słodko :))) nie mogłam się doczekać :)))
    Kolejny bd z kotem?
    Ahh ten szalony senju. Zaskakuje mnie
    .to że ktoś niby go śledzi to śledzi czy jemu się wydaje. Bo nie wiem czy coś przegapiłam hehe :(
    Fajnie ze senju i Kaien mieszkają razem
    Senju praca w galeri fajnie :))
    Tez chce ;))
    Rozdział Supcio Kuno :)) pozdrawiam. Tulii
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, kochanie, tak, kolejny rozdział będzie z Kotkiem.
      Senju zaskoczy jeszcze nie raz. Naprawdę ktoś go śledzi.
      Tak, bardzo chciałam, żeby zamieszkał z Kaienem. Mają teraz fajną chatę.

      Usuń
    2. Awww kotek. Nie mogę się doczekać :))) kici Kici ;))
      Happy. Nuu. Może zapraszą nas na parapetówke? Wezmę alkoho.taka chata trza opić...jak myślis
      Blond piękność ma swoich złych fanów
      Ayami

      Usuń
  2. DLACZEGO WYRZUCIŁ?! a może chociaż ten portret Kota zostawił?...

    z kim całował się Kot i dlaczego Ren miał wyjebane? z Emilem?

    uu... tak z buta od razu dajesz Senju+Saen? groźnie

    Saki dołączy do zabawek Rena? (chyba już świruję) jakoś jej tam nie widzę :v

    "Byłem pewien, że mógłbym cię bzyknąć na stole i nikt nie zwróciłby na to uwagi.
    Chociaż nie. To nie tak. Nagraliby nas i wrzucili do internetu." jestem pewna, że gdyby zrobił to Dan, to Kaien w mgnieniu oka wykombinowałby jak przywrócić to nagranie, które Kot kazał mu usunąć, o ile nie wymyśliłby czegoś okropniejszego

    "teraz modne i na pewno na tym zyskasz" TERAZ?! to jest modne chyba odkąd wymyślono coś takiego jak "sztuka" xD

    "Już się bałem. Jak kobieta mówi, że chce pogadać, to coś się szykuje. Nawet jeśli to twoja siostra." godne zanotowania w najbardziej życiowych prawdach :D

    "Mogliśmy bzyknąć Kota" jakby to była najlepsza rozrywka ever xD

    Podoba mi się pomysł z kulkami!!!

    kim jest ten tajemniczy chłopak śledzący Senju i jak ma się do tego wszystkiego Chris?!

    ale króliczy rozdział... aż tyle to chyba jeszcze w żadnym nie było :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, on wyrzucił tylko te, które rysował podczas trasy.
      Tak, Kot całował się z Emilem (dlatego Ren nie był zazdrosny), bo zarówno Emil, jak i Yuki byli na tej imprezie z Kotem (o ich też zaprosił), ale Senju ich nie zna, więc nie wiedział, kim jest ten hot facet, z którym lizał się Kot :P
      Senju tylko poznał Saena na imprezie, nic jeszcze z tego nie wynikło :D
      Saki polubiła Rena, ale na pewno nie będzie jego zabawką, nie martw się, nie zrobię tego Kotu.
      Wiem, że w sztuce to było od zawsze, ale teraz bycie homo gwiazdą to nic strasznego i nikt cię za to nie zabije (zobacz, ilu jest piosenkarzy, aktorów itp. którzy przyznają się do bycia homo i nikt ich nie piętnuje z tego powodu)
      Senju lubi trójkąciki z Kotem ;) kto nie lubi, nie? :D
      kulki są super, ja też lubię taką rozrywkę hehehe :D przyznaję się.
      Ponieważ to notka Senju, to nie mogłam napisać, kim on jest, bo Senju go nie zna; może to będzie malutki spojler (podejrzewam, że Babiszon zgadnie, kim on jest), ale ten chłopak nie śledzi Senju, tylko widział go z Kotem i dlatego teraz bada teren i chce wiedzieć z kim zadaje się Kot. To będzie miało coś wspólnego z tym, co pisałam o Kocie.
      Kroliczy hehe, wiesz co, jak czytałam swoje bardzo stare wpisy, to całe rozdziały były królicze. Teraz jest trochę więcej fabuły i w sumie nie wiem, czy ktoś to wszystko czyta, czy szuka tylko króliczych części wpisu :D

      Usuń
    2. zdajesz sobie sprawę z tego ile wątków masz już do notki Kota? albo będzie długa jak nie wiadomo co, albo przynajmniej część tylko po łebkach (a tego przecież nie chcemy :p )

      ależ ja się nie martwię, nie miałabym nic przeciwko, przecież wiesz xD raczej mi ona tam po prostu nie pasuje ze swoją osobowością

      mi się zdaje, że największy wysyp to były tak lata 70-80. do tego stopnia, że gdy ktoś był 100 % hetero i był artystą, to pokolenie naszych rodziców mniej więcej przecież patrzyło na takiego gościa wzrokiem "co Ty kręcisz?"

      ja czytam wszystko! jestem pewna, że chociażby Babiszon również :D

      Usuń
    3. No nie wiem, ja ciągle spotykam buraków, którzy uważają, że homo należy leczyć :(
      ja też się nie martwię, bo najchętniej opisałabym orgię, ale tak się nie da :D
      Wiem, że jest dużo wątków do notki Kota, opiszę wszystkie, a jeśli notka będzie za długa, to będą dwie :D same sesje z Renem mogłabym opisywać w nieskończoność :D

      Usuń
    4. współczuję :( takimi się można tylko nie przejmować
      jak się nie da xD myślisz, że na tamtej imprezie jakby ktoś rzucił hasło "orgia" to przynajmniej
      połowa Twoich bohaterów nie byłaby chętna? ;)
      nie ma czegoś takiego jak "za długa" :D

      Usuń
    5. No nie wiem, może być za długa. Jak jest długaśna notka, to musi być ciekawa i dynamiczna, ciągłe zmiany akcji i takie tam, bo inaczej będzie nudzić.
      Za dużo wątków w jednym wpisie to też chyba niezbyt dobrze, czy może się mylę? Kiedyś wrzucałam dużo krótsze notki.
      Wiem, że połowa byłaby chętna (w sumie to ubolewam nad tym, że Kaien ciągle nienawidzi Rena, bo wiesz... mogliby zrobić coś fajnego z swoimi ukesiami, dorzuciłabym jeszcze Emila i Yukiego). Ale już teraz Kaien trochę zmiękł, bo jednak zaprosił Rena (tzn. zgodził się, żeby Kot przyszedł z Renem).
      No i Senju ciągle mu powtarza, że Ren nic dla niego nie znaczy.

      Usuń
    6. no widzisz, to może w końcu Kaien z Renem się dogadają i będzie sześciokącik :3

      sądząc po ilości wątków, raczej nie musisz się martwić tym, że będzie nudna :) dynamiczna chyba nie musi być, ale nie wydaje mi się, żeby nie była xD

      Usuń
    7. Ups, przepraszam za literówki w komentarzach ;)
      Może kiedyś... za sto lat :D ale to, że Kot wybaczył Senju, wydaje mi się takie... naturalne. Przecież Kot go lubi. Sama kiedyś też wybaczyłam, więc to rozumiem.
      A że Kaien wybaczył Senju, to też wydaje mi się oczywiste, przecież on go kocha jak szalony :D więc może z czasem wybaczy też Renowi...
      Orgie muszą poczekać, bo będzie jeszcze spotkanie Kota z Renem i nie tylko :D

      Usuń
    8. "co się odwlecze..." :D
      są chyba po prostu tacy ludzie, którzy nie potrafią się na jakiś ludzi gniewać. ale Kaien i Ren sprawiają wrażenie takich co przy dobrych argumentach mogliby prowadzić wojnę nuklearną :v ale też myślę, że mogliby się pogodzić. albo chociaż wprowadzić rozejm (brzmi bardziej prawdopodobnie)

      Usuń
    9. Ja myślę, że to wyjdzie w trakcie pisania :)

      Usuń
    10. sure :D Ty jesteś bogiem tej historii

      Usuń
    11. No, pstryknę palcem i będzie rozejm :D

      Usuń
    12. byle nie wyszło zbyt sztucznie i naciąganie ;)

      Usuń
    13. Dlatego właśnie tego nie robią :P

      Usuń
  3. Nie mam czasu teraz pisać, ale o mój bogu - ten stalker to Yuto? Senju go nie zna. A on miał coś dojebać.

    Chris jest chyba spoko. Ta czterdziestka to pewnie jego siostra. Tylko trzymaj dupę Senju na kłódkę.

    CO TY KNUJESZ KUNO?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że ja na to nie wpadłam! toż to było prawie oczywiste, że to Yuto :D

      ja myślę, że planuje puścić jakąś plotę przy użyciu Yuto :3 bo w sumie on nie bardzo ma inne pole do popisu, chyba że coś bardziej skomplikuje

      Usuń
    2. "nie mam czasu teraz pisać" zabrzmiało poważnie :D

      No Yuto, wiadomo, że on jest stuknięty. Najpierw Kot z Senju, potem Senju z Kaienem, Senju z Chrisem. W notce Kota wspomnę o Yuto.

      Usuń
  4. Słoooooooodkiiiiii rozdział . tyle nic wiecej nie dodam :D :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Swieetny post ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny wpis ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny. Nie mogę się doczekać notki Kota. Tak trzymaj, Kuno. Dużo wełny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hoho, dzięki za wełnę :D staram się!

      Usuń
  8. EKHEM. To nie będzie krótkie.

    Ufff jestem! Cholera, jeżdżę w tę i w tę do Warszawy, do Wrocławia, do dalekiego Wypizdowa i na nogach ledwo stoję i czasu naprawdę nie mam ale no cholera, MUSZĘ SKOMENTOWAĆ. Kilka dni to piszę, ale MUSZĘ skończyć. Taki zapierdziel. A było tak pięknie. Wiem, tamto "nie mam czasu pisać" brzmiało trochę jak "dom mi się pali, sąsiad umiera i terroryści otoczyli dom, ale muszę wiedzieć, czy to Yuto!".

    Więc to Yuto :D. Zgadłam! Jeeej :D! Pierwszy raz coś zgadłam :D. Mam nadzieję, że nie zrobi krzywdy Senju. Cholera, szkoda, że zrobi Kotu, ale niech chociaż nie spierdzieli aż tak dużo. Chociaż prosty scenariusz: Yuto bierze zdjęcie Chrisa i Senju, wrzuca w fotoszkopa, daje Kaienowi, Kaien rozstaje się z Senju i zagarnia uwagę Kota, Kot kłóci się z Renem, Yuto ma Rena dla siebie!

    A potem dostaje od Rena po mordzie. Ale to byłby już inny odcinek.

    A tak w ogóle to tak zupełnie od czapy jak siedziałam w wannie i myła lewą poduszkę to przyszło mi do głowy, że przecież Kaien i Senju mają jeszcze chyba jakąś rodzinę, nie? I ta rodzina też się dowie, że są ze sobą w związku. A tak chyba trochę słabo, że przez internet albo telewizor. Chociaż moja ciotka dowiedziała się, że zostanie babcią z Facebooka. Więc... Można? Można.

    Oky, chyba znowu będę cytować.

    A tak jeszcze wracając do mojego pisania - ciągle się łamię. Niby mam już plan na cho cho cho do przodu, ale jakoś nie mogę dogadać się z pierwszym wpisem, bo wydaje mi się jakiś taki... niewystarczający. Walę w te klawisze, walę i kupa z tego wychodzi. To znaczy - niezupełna, bo utrzymuję, że jakoś tam pisać umiem, wcale nie najgorzej, ale jakoś jestem nieusatysfakcjonowana. A warto wspomnieć, że moje ciągoty w stronę perfekcjonizmu są bliskie żadnym :/. Ale jak wypchnę już to brzydkie dziecko na światło dzienne to się podzielę. Tylko nie hejtujcie za bardzo. Żartujcie, jedźcie po mnie jak traktorem po niezoranym polu (nie słuchajcie, tak tylko mówię, żeby nie było, że nie umiem przyjąć krytyki, a nie umiem, bo przecież jestem narcyzem). Ale chciałam tylko powiedzieć, że piszę bardzo bardzo i się nie wysypiam przez to. No.

    Kurwde, notka, Babiszonie! Po kim ja mam tyle do powiedzenia? Gdybym jeszcze chociaż coś wiedziała... (to taki autodiss, tak naprawdę uważam się, za geniusza jak dodam 2 do 2 bez kalkulatora :D). Ale ja tak lubię gadać bez sensu :D. Na tym blogu wychodzi ze mnie wesoła pierdoła, a biorąc pod uwagę, że na co dzień jestem taką miękką kluchą rozwodnioną, która jak może to śpi, a jak nie może to też śpi to to jest naprawdę zaszczyt :D.

    NOTKA!!!!

    Ok. Miałam cytować. "Powiedziałeś, że pójdziesz ze mną, ale dalej miałem wątpliwości." Po pierwsze - Senju, nie miej wątpliwości, bo jeszcze będziesz miał za bardzo i coś odjebiesz. A, zapomniałam, odjebiesz coś. Ale nie miej. Bo to niezdrowe. Kaien przecież taki kochany, pójdzie z tobą.
    A nie, przecież jak może iść z nim do lekarza? Przecież sławny jest. Od razu coś pójdzie w media.
    No właśnie nie wiem, czy będzie mógł iść tak po prostu. Może Saki załatwi im jakiegoś specjalistę. Bo jak zobaczą Kaiena pod drzwiami psychiatry to przypadkiem następnego dnia...
    "KAIEN X DOPROWADZIŁ SWOJEGO TAJEMNICZEGO KOCHANKA DO ZAŁAMANIA NERWOWEGO PRZEZ DŁUGOLETNIĄ PRZEMOC W ZWIĄZKU! CZY WYGRZEBIE SIĘ PO PRÓBIE SAMOBÓJCZEJ? ZOBACZ MEMY!"

    Tak... Ale mi się dzisiaj we łbie pieprzy.

    "Nie mogłem zrozumieć, dlaczego nic mi się nie chce. Bałem się, że to właśnie to." Czytałam gdzieś w górze plączącego się ze sobą shitu, że przed maniami i depresjami może występować takie, jakby to powiedzieć po twojemu "PRELUDIUM zagłady :D" (gdybym miała określać Lexi, określiłabym ją wyrażeniem IMO, Lov ely byłaby kochana, a ty dostałabyś "Preludium". Preludium Kuno. Piękne, nie :D?). No w sensie wiesz - że przed manią czy hipo jest się troszkę nakręconym, a przed deprechą troszkę smutnym i zmęczonym. Ale nie wiem czy to jest prawda, półprawda czy gówno prawda, więc się pytam. Bo może się zbliża?
    CDN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, chyba się nie zbliża, bo jeszcze urodzinki, a na urodzinkach mieli się pierdolić do nieprzytomności :D. Ale to potem, bo jak się pewnie domyślasz, to kolejny mega ekscytujący temat :D. Chociaż teraz na tym blogu, jak posty mają kilka kilometrów (a komentarze jeszcze więcej :D) to jest inaczej. Bo tam na bloxie to jedno fajne bzykano było na cztery notki, a tutaj dziesięć wątków jest na jedną. Więc ten blogger to jednak duża zmiana. Cholera, o czym ja miałam pisać? A, więc nie zdradzisz, czy to zapowiedź pogorszenia u Senju, czy po prostu był chwilowo zmęczony, przeprowadzką może itp? Kuwde, niby czekam na to wielkie COŚ, ale trochę się boję :/ Nie chcę żeby znowu pokłócili się z Kaienem :(.

      "Chciałem rzucić studia. Niby skończyłem pisanie pracy, ale wiedziałem, że nigdy nic nie namaluję". We no, nie rzucaj, Senju :(. Gdzie będziesz się gapił na dupy studentek jak nie na studiach? Nigdy nic nie namalujesz? Nie wierzę, że namalowałeś już gołego Kaiena we wszystkich możliwych konfiguracjach. Namalował Kaiena z króliczym ogonkiem, muszką i uszami króliczka i niczym innym? Nie? No to ma co malować :D. ]

      Kurwde, zdołowany ten Senju. Podejrzane :/. Ciekawe jak Kaien zareaguje na decyzję or rzuceniu studiów. Bogu, ile ja już napisałam, a jestem dopiero na samym początku. Krócej!

      "Codziennie dzwoniłem do Sayi. Czułem się winny, bo myślałem, że to przeze mnie. Zaniedbałem ją. Nie zauważyłem, że ma problemy. Nie widziałem, że cierpi. Ale ja po prostu tego nie rozumiałem, a ona nie chciała rozmawiać. Nie mogłem więc pomóc. Musi to przepracować z psychoterapeutą."
      Tak myślałam, że Senju się nie może z tym ogarnąć :/. W sumie ja chyba też bym nie umiała. Ale ja mam męski mózg, więc tow wiele wyjaśnia.

      "Ale Abel chyba się tym nie przejmował, bo przyszedł z kolegą."
      I teraz wszyscy wstaję z krzeseł i piszczą. Nie no dobra. Mam nadzieję, że kolega będzie fajny. Abel zasługuje na kogoś fajnego. Czuję jak moja dawna sympatia wraca :D. Teraz ten, kto wcisnął w ankiecie "chcę Abla!" będzie miał radochę :D. Tylko teraz szkoda, że jego rola w tym opowiadaniu będzie taka spłycona :/. No co co z nim będą robić? Przecież Kot z Renem nie zaciągną go do wyra jak ma kolegę :/. Czy Kot zachował się okrutnie? Z jednej strony trochę, skoro nie wiedział, ze Ablowi minęło, a z drugiej...

      A teraz pomyślałam jak bardzo zajebisty Kot jest z Renem i nie chce mi się pisać o Ablu. Abel, przepraszam!

      "Ren nic dla mnie nie znaczy."
      Powiem ci, że nawet ja się zaczynam do tego przekonywać :D. JEST PROGRES :D!

      "Był fajny, wesoły, interesujący i całkiem przystojny. Mówił, że jest waszym fanem. Fajnie się nam rozmawiało. Okazało się, że miał na imię Saen."
      Nie wiem dlaczego, ale po tym krótkim opisie jakoś moja sympatia do niego urosła od żadnej do sporej :D. Saen chyba jest spoko :). Mogliby zrobić trójkąt, Senju by się wyżył, a Kota by przestali na chwilę męczyć :). Chociaż podejrzewam, że Kot lubi być przez nich męczony ;D.

      "A ty byłeś mocno pijany, bo przyciągnąłeś mnie do siebie i pocałowałeś w usta" Pamiętam jak poszli na imprezę do Adriana i Milesa i pierwszy raz pocałowali się przy ludziach. I to było takie mega niesamowite, inne i niezwykłe. A teraz :D? Pełna samowolka <3.

      "Czy ona (Saki) nie ma faceta? Dziwne. Przecież jest cudowna."
      a) Ma sześciu facetów, z którymi kurwicy można dostać, więc może na najbliższe 10 lat wystarczy.
      b) Ja jestem wolna jakby co :D! Mogę ją brać jak papier w PRLu :D.

      "Jeżu"
      <3
      Jeże są słodkie.

      "W nocy Kot całował się z jakimś młodym chłopakiem, a Ren miał wyjebane."
      Od razu wiedziałam, że to Emil :D. Czuję, że coś fajnego wymyślą :D. A no tak, przecież miał być gang bang :D

      "Skoro Kot może i nikt nie zwraca na niego uwagi, to ty też."
      Ja coś czuję, że Kota też zaczną się domyślać. Saki na pewno już załapała. Mam nadzieję, że Dan jeszcze nie. Bo jak on załapie to już naprawdę mu chęć do życie odejdzie.
      cDN

      Usuń
    2. " - Obudź się, Kaien, wracamy - pogładziłem cię po głowie.
      - Nie mogę wstaaaać - jęknąłeś, chowając twarz.
      - Wracamy do domu, wstawaj - cmoknąłem cię w czoło.
      - Nic z tego. Zaraz się porzygam.
      - To chodź.
      - Nieeeee."
      To jest słodkie. TAK. SŁODKIE. Wiecie wszyscy, że ja kocham jak oni się sobą opiekują przecież... I ja lubię takie codzienne rzeczy po prostu. (codzienne rzeczy - impreza do rana. Jak się jest gwiazdą...)

      "Ale pomogłem ci wstać, a potem trzymałem za włosy, gdy wymiotowałeś na ulicy."
      Następnego dnia.
      "ZNANY GITARZYSTA KAIEN X UMIERA"

      "Chodźcie, dziubaski"
      Jak ja kocham jak Saki tak na nich mówi <3. Ty pewnie też. Nie, ty na pewno też! :D

      "Ręka mnie trochę wkurzała, ale postanowiłem, że potem poszukam jakichś ciekawych ćwiczeń z lekkim obciążeniem, bo te od lekarza były do niczego. "
      Czyżby ta ręka to trochę takie osobiste doświadczenia z ostatnich tygodni? Jak rehabilitacja?

      " - Jestem twardy.
      - To mnie nie interesuje - zaśmiała się, szturchając mnie w bok. - Zostaw to dla Kaiena."
      I jak tu jej nie uwielbiać? Chociaż ostatnio moje serce jest rozdarte między nią, a Saki.

      "Ja też mam ci coś do powiedzenia. Mnie też przydałaby się taka wizyta. Tylko jak mam to zrobić? Nie odważę się. Boję się, że wezmą mnie za wariata. Nie chcę trafić do szpitala." Nie trafi, nie? Mówiłaś, że nie trafi. Z resztą - chyba nie ma powodu. Jak teraz zacznie się leczyć to pewnie już to nie wróci. Chyba. Chociaż ja tam się nie znam. Ciekawa jestem, czy jej powie. Bo Kyu pewnie powiedział. Jeżu, ale mu go szkoda :(.

      "Po prostu nie chcę, żebyś był w związku z facetem" Cholera, co jej odbiło teraz wkładać kij w mrowisko? Ale w sumie cieszę się, że to powiedziała, przynajmniej nie będą się kłócić z Kaienem czy Saya ich lubi czy nie lubi.

      "I jeszcze ten "fajny chłopak" z nerwicą." Błagam nie. Nie rób z niego takiego hipokryty :(. Wiem, że on się martwi o jej terapię, ale no...
      no kurwa nie!
      Zachowują się z Sayą tak samo :/.

      Ale jednak chcę żeby między nimi było ok :/. Nie chciałabym mieć takiej sytuacji z moim bratem :(.

      "Nie kłóćmy się. Chcę, żebyś był szczęśliwy, więc nie zwracaj uwagi na to, co mówię. To mój problem."
      To akurat było na plus. Nawet zapałał jakiś tam maleńki, tycieńki promyczek sympatii do tej postaci :D.

      "Nie będę mógł pić alkoholu."
      Wiadomo - trzeba mieć priorytety :D.

      "Pomyślałem, że kiedyś sama macała się z dziewczyną. Może nawet kochała."
      Jak kochała to przejebane. Senju zabiera jej wszystkich fajnych facetów i wszystkie fajne laski z otoczenia. Oprócz Kyu. Ale Kyu jest przyjacielem, a przyjaciele są tacy bezpłciowi przecież :/. No Kot. Ale Kot to trochę inna kategoria przyjaciela.

      1. Ester. W sumie fajnie, że się zabiła. Cholera, źle to zabrzmiało. Ale no... rozumiecie, nie?
      2. Ren. Doooobra już, wierzę, że on nic już do siebie nie czują.
      3. Oblech. A jednak sobie przypomniał. Wiem, że tego nie zrobisz, bo po co, ale ja nadal liczę, że powie Kaienowi. Choćby w dwóch słowach. To by była słodka scena na pewno. Na zasadzie "to było dawno, więc się nie przejmuj, ale no". Dwie linijki dalej by zapomnieli :D. Pewnie będą mogli się ostro pieprzyć. Nie no, będą mogli. Szkoda byłoby zrezygnować z takich scen :D. Chociaż spodziewam się, że przy "pierwszym" razie Senju trochę się zawaha.

      Zostawałem u ciebie na noc, bo uwielbiałem z tobą zasypiać. Lubiłem słuchać, jak twój oddech staje się coraz spokojniejszy. Wtulałem się i chłonąłem twój zapach. Kochałem zapach twojego ciała."
      A ja kocham Jak Senju wspomina o tym, że lubi zasypiać z Kaienem i o tym, że lubi jego zapach. <3 A najbardziej na świecie kocham jak jeden z nich nagle czuje ten naturalny zapach ciała i potem nagle płonie jak nienakremowana dupa na słońcu. Jest jedna taka fajna scena, ale nie mogę jej znaleźć :/.

      "Zajmij się swoimi rzeczami, blondynko"
      Ta blondynka to już tak zostanie?
      CDN

      Usuń
    3. A tak w ogóle to WAŻNE PYTANIE MUSISZ ODPOWIEDZIEĆ: Senju ma te włosy takie delikatne i chmurkowe jak króliczy ogonek, czy takie gęste i miękkie jak taki jejuśny kocyś?

      Bogu, ja nigdy nie skończę omawiać tego posta. Krócej!!! Muszę się spiąć i streścić.

      "Ile ty masz tych ciuchów? - westchnąłeś, patrząc na worki na podłodze."
      I wszystkie czarne ;).
      A tak w ogóle to znalazłam ostatnio posta w którym Senju miał...
      ...
      UWAGA...
      ...
      CZERWONY SWETER!
      "- Nie myśl o niczym. Dzisiaj nie myśl – ściągam z ciebie twój śmieszny czerwony sweter i dotykam opuszkami palców twoich ramion. "

      Wypróbowywanie łóżka było cudowne. Fajny akt seksualny :D. Nie no bardzo romanticznie i w ogóle. Kaien to ostatnio rozpieszcza Senju jak popieprzony, chyba naprawdę odczuł OLBRZYMIĄ ulgę, że już mu lepiej. Taki romantyczny próbuje być :D. A może trochę się zmienił? A może i to i to? W każdym razie ja strasznie lubię taką formę w kinach jak kochankowie stoją na środku pokoju nadzy, całują się i obmacują. Jak w La vida de Adele. Też jest taka scena zawsze chciałam znaleźć coś takiego w wersji męsko męskiej, ale ni ma :( Może jako że to jest dłuższe to dam po prostu ulubione fragmenty. Muszę się szybko, bo jutro trzeba wstać o nieludzkiej godzinie więc dzisiaj trzeba iść spać o ludzkiej. Chociaż trochę. Chociaż prawie.

      "- Kaien? - zagryzłem wargę i spojrzałem na ciebie pytająco.
      - Słucham, kotku. Och, wybacz, nie chciałem - zmarszczyłeś brwi.
      - To nic, jestem dziś w dobrym nastroju - zaśmiałem się i liznąłem cię w dolną wargę.
      - Więc co?
      - Chcesz może wypróbować nowe łóżko?"
      Kocham znienacka zboczonego Senju <3 KAżdego innego też, ale no wiesz... <3
      "Łzy leciały po policzkach, a ty je zlizywałeś i znowu mnie całowałeś. "
      I uwielbiam jak Senju się wzrusza, a Kaien zlizuje mu łzy z twarzy <3.

      "Miałem natchnienie. Chcesz posłuchać? To piosenka dla ciebie."
      Kaien naprawdę ostatnio wariuje z miłości do Senju. Cholera. Wyczerpie zapas romantyczności na najbliższe cztery lata O.o.
      Dalej...

      "Było już całkiem ciepło, a ja lubiłem taką pogodę. Wreszcie nie musiałem marznąć."
      Kuno... Jest czerwiec przecież. Niedługo urodziny Senju, a Senju ma w czerwcu. Ja już w kwietniu płonę żywym ogniem i chodzę w koszulce na ramiączkach i cierpię katusze, bo tak mi gorąco, że uspokajam się dopiero latem jak przywyknę. A tak to cała kula ziemska jest skazana na mój żałosny jazgot, że o bogu płonę. Chociaż w sumie to nie Polska inne warunki klimatyczne, ja tam nie wiem jak w Japonii jest.

      "Może ja potrzebuję leków, nie psychoterapii?"
      Senju, alkohol. Módl się o psychoterapię. Ale z tego co wiem to ani jednego ani drugiego raczej się nie uniknie :/. Ciekawa jestem kiedy się odważy. Może jeszcze w depresji?

      Mówiłaś jeszcze o tym, że tu będzie przedsmak tego co odwali. I nie wiem czy to będzie związane z:
      - Chrisem
      - Tajemniczym Stalkerem, którym jest Yuto
      - Lękowym przedchłopakiem Sayi.

      "Był całkiem przystojny. Na oko miał trzydziestkę. Zmieszałem się i odwróciłem wzrok."
      E e e e! Na co czasu nie masz?!

      aaaa zapomniałam wcześniej. Chyba. Nie chce mi się wracać, bo chyba cholernie długi będzie ten komentarz. Ale tak długo mnie nie było że trzeba nadrobić.

      "Byłem pewien, że mógłbym cię bzyknąć na stole i nikt nie zwróciłby na to uwagi."
      Ja jestem za! To znaczy, jeśli nikt by im nic nie zrobił za to... Ale... no wiesz <3

      "Moglibyśmy bzyknąć Kota"
      Lex ma rację. To brzmi jak "Moglibyśmy napić się razem kawy pograć w warcaby"

      "Nie możesz spotykać się z kimś, kto może mieć zły wpływ na twoje leczenie."
      Powiedzmy, że tym zdaniem Senju DELIKATNIE się rozgrzeszył ale to tylko tak w jednej dwudziestej. Weź nie rób z niego za długo takiego hipopokryty :(.

      Wspominałam kiedyś że uwielbiam jak Senju i Kot wychodzą razem na miasto? Jako że to moje dwie ukochane postacie to ich kumulacja to jest ogólnie kosmos na kółkach (ale Kaiena oczywiście kocham niemal równie mocno. W zasadzie jest równo z Kotem).CDN

      Usuń
    4. CD I lubię jak tak nic nie robią. W sensie - gadają, na piwo idą i w ogóle :D. Jak wtedy szukali prezentu dla Kaiena :D. Po prostu lubię ich jako kumpli i półprzyjaciół :).

      "- Podobno mieliśmy rozpakować rzeczy - usiadłem ci na kolanach i objąłem cię za szyję."
      Tego nawet nie trzeba tłumaczyć <3

      "Brakuje ci kobiet?
      - Co? - zdziwiłeś się. - Skąd to pytanie?
      - Bo wiesz... cycki i te sprawy.
      - Jak ci brakuje, to mogę zaprosić jakąś ładną koleżankę"

      Nie. Po co wam koleżanka? Koleżanki nie są fajne :( Znaczy moje są fajne, ale no... We nie dawaj im baby :(. Nawet Saki. Chociaż Saki jest zajebista i sama bym ją chciała :/. Ale wiadomo jaki jest polak - sam zeżre i z drugim się nie podzieli :D.

      " - Chyba mam poranną erekcję.
      - Już dziesiąta."
      Najpierw przeczytałam "już dziesiątą" ( w sensie, że od rana) i jakimś cudem zupełnie mi się to nie wydało dziwne.. W ogóle cała ta scena jest super i Senju z gołą klatą jest super i Kaien, który jara się gołą klatą Senju jest jeszcze bardziej super! I seks na podłodze jest super. To znaczy - niewygodnie jest jak cholera, ale na filmach i w opowiadaniach to ładnie wygląda :D.

      "Wyszło tak, że upiłem się i przestałem w końcu przejmować."
      Normalnie czekam aż on i Kaien w końcu popadną w alkoholizm :D.

      "Ja się nie upiłem, po prostu jestem troszeczkę pijany"
      Mhm. Oczywiście, Senju <3.

      "- Wspólny prysznic to jednak cudowna sprawa, nie? - powiedziałeś i przyciągnąłeś mnie za pośladki."
      TAK! Znaczy... no tak. Ale kocham ICH pod prysznicem też :D. W ogóle ja po prostu uwielbiam jak oni się rżną gdziekolwiek by to nie było :D.

      "A jednak powiedziałeś, że jesteś z facetem!"
      Nie spodziewałam się. Naprawdę O.O. Myślałam, że to dopiero później. Ale fajnie, ze to wyszło. Ciekawa jestem tylko kiedy wypływanie informacja, że to Senju. A tak w ogóle nie mieli ujawnić się w lipcu? A nie w czerwcu?

      " Jak ci stanął, to zwal sobie. Możesz to zrobić przy mnie."
      Mówiłam, znienacka zboczony Senju. A może Senju zawsze jest zepsuty i zdemoralizowany tylko się nie przyznaje :D? Szczerze mówiąc obraz Kaiena, który sobie trzepie, a Senju się przygląda jest... :D.

      W ogóle ta scena jest genialna cała :D. Tylko mam nadzieję, że teraz nie będzie się spóźniał do pracy dlatego, że musiał wypieprzyć swojego faceta :D. Ale tak czy inaczej taki mega błyskawiczny seks przed wyjściem z domu ma coś w sobie :D. W ogóle to chyba moja ulubiona królicza scena z tego posta :D.

      Cholera, muszę się wyrobić przed Kotem i przed 23

      A ja jednak chciałam Sex Shop :(. Czyli jednak gadżety tylko od fanów i od Kota na urodziny. Ale to w sumie praca dla Senju. On się zna na bohomazach. Ja nie mam w ogóle wyczucia sztuki, nie dość, że podobają mi się same brzydkie rzeczy to jeszcze te ładne mi się zwykle nie podobają :/. To tu wkręciłaś Marka! Ja mu nie ufam. Nie zdziwiłabym się, gdyby zawołał Senju go gabinetu i zaczął się do niego dobierać. Przypomina mi takiego typa co jak rozmawia to łapie za dupę. Chociaż Adrian mówi, że jest fajny. Ale ja i tak mu nie ufam :d.

      " - To niespodzianka. Jestem dziś w romantycznym nastroju.
      - Kaien, posprzątałeś!"
      Książę na białym nosorożcu <3.

      "Kolacja na golasa brzmiała całkiem fajnie"
      Pamiętacie (na pewno pamiętacie) tą scenę, w której Kot siedzi goły na podłodze, a Kaien go karmi? W walentynki chyba. To ja reflektuję na coś takiego z Kaienem i Senju :D. Może mniej bdmsowego, ale no wiesz Kuno :D.

      "Pomyślałem, że coś ugotuję i zjemy razem romantyczną kolację. Jestem wspaniały, prawda?"
      Gdyby nie te przechwałki Kaiena to by było rzyganie tęczą. A tak to jest doskonale i idealnie <3. Jak ja kocham jak Kaien jest z siebie taki dumny i narcystyczny <3 I to jest chyba już szczyt rozpieszczania z jego strony, dalej musiałby go nosić na rękach.

      CDN

      Usuń
    5. I KOCHAM jak Kaien karmi Senju <3. Ja tu normalnie wszystko kocham. Ale to wpis Senju więc nie ma co się dziwić. I seks po tym wszystkim... . Nawet nie wiem co tu zacytować. Wszystko bym mogła. Ale widzę po ubywających znakach na Zenie, że już w cholerę naprodukowałam tego tekstu i to chyba będzie rekord of rekordy. Ale ten oral na początku jest genialny nawet jeśli tak mało opisany <3.

      "- Jak ci się znudzę, to powiedz.
      - Nie ty, tylko codzienny seks.
      - Nie robimy tego codziennie - zaprzeczyłem.
      - Prawie. A czasami dwa razy w dzień."
      Dla mnie mogliby to robić dwadzieścia razy dziennie <3. Chociaż wtedy faktycznie mogłoby im się znudzić. Albo by im penisy odpadły.

      Liczyłam na seks przed lustrem (kocham seksy przed lustrem), ale nie będę aż tak wybredna. W ogóle za pomysł z kulkami cię kocham bo sama uwielbiam takie rzeczy :D. W ogóle kulki są zajebiste:D I domyślam się, że Senju trudno było się na czymkolwiek skupić. A na przyszły rok jeśli chodzi o prezenty od Kota to proponuję coś na baterie z pilotem i wibrującego :D. I dać Kaienowi pilota i wysłać Senju w jakieś publiczne miejsce... <3. Mogliby się np zdzwonić, Senju żeby nie oszaleć na środku ulicy wpadłby do jakiegoś kibla i tam by Kaien nim dyrygował wciskając guziczki <3. No powiedz Kuno, czy to nie byłoby zajebiste <3?

      Bogu, ale dużo napisałam. Ale to dlatego, że piszę kilka dni i cytuję.

      ...

      " Za dwa tygodnie moje urodziny. Chciałem uległego Kaiena. Zwiążę cię, zdominuję i będę dręczyć przez całą noc, a potem cię bzyknę. Zrobiło mi się gorąco."
      To jest prezent dla Kaiena na urodziny czy dla mnie?! Kuno, kocham cię! Ja chcę uległego totalnie zdominowanego Kaiena! Walić jego biedną dupę! Musi się poświęcić dla swojego ukochanego no! Rzadko mu się daje wyżyć! Nie samym Kotem człowiek żyje w końcu :D. Poza tym myślę, że dla Senju bzyknięcie Kaiena ma akurat dość szczególne znaczenie. Ma wypalić! Chyba że zamierzasz żeby Kaienowi się nie podobało ani trochę to nie :(. Ale chyba zawsze troszeczkę mu się podoba, nie? :(

      CHRIS.
      Cholera. Mam nadzieję, że nic nie zjebie. Trzymaj dupę Senju na kłódkę, błagam! A może to z nim coś się stanie podczas depresji? Czemu ja się zawsze martwię, że Senju się z kimś prześpi :(? Przecież on kocha Kaiena i chce być mu wierny :(. Ale mój mózg robi swoje. Takie małe gówno i nic się nie słucha :(.

      Ja jestem przekonana, że ta blond baba to siostra Chrisa. Na pewno. I mam nadzieję, że Chris nie gustuje w facetach. Ale domyślam się, ze gustuje. Bo przecież według mojej logiki akcja tego opowiadania toczy się w homo-matrixie i wszyscy tam tylko dniami i nocami myślę o tym, żeby wyrżnąć Senju i zniszczyć jego związek z Kaienem. Oczywiste.

      Domyślam się, że ty też wolisz jasne, bo przecież jesteś Senju z cyckami. A nie. Ty wolisz wino :D. A ja wolę jasne, bo ciemne kojarzy mi się z ciemnym, czerstwym suchym chlebem. Nie wiem skąd to skojarzenie, ale zryło mi mózg.

      Tylko rozczarowana jestem, że wyjął kulki. Ale by chyba pierdolca dostał.

      "No nie wiem. Rozsuń nogi szerzej. Równie dobrze mogłem zaprosić Rena - zaśmiałeś się. - Będzie Reira?"
      Jak ja kocham jak w opowiadaniach się pieprzą i gadają jednocześnie <3.

      "Uwielbiałem rimming. Kochałem to."
      Jak można nie kochać? Toż to jedna z najcudowniejszych rzeczy w układzie słonecznym. Przerasta nawet pączki. I kocham jak Kaien robi to Senju. I liczę strasznie, że kiedyś Senju zrobi to Kaienowi, najlepiej z takim scenariuszem, że Kaien odpływa totalnie <3. W końcu Senju miał mu się KIEDYŚ odwdzięczyć. W ogóle to to kolejny punkt wielkiego planu rozpieszczania chyba :D.

      "Nie bzyknąłeś mnie, ale wylizałeś tak, że doszedłem, tłumiąc krzyki."
      To co chcę napisać nie jest powiązane, ale ta scena jest fajna i się nią jaram :D. (zaraz wyczerpię limit znaków na Zenie [cały czas mam ochotę napisać "na Renie, co ty ze mną robisz?]). cDN

      Usuń
    6. CDKiedyś mówiłam że chciałabym zrobić mapę najczulszych stref erotycznych Senju. Musiałabym go wtedy pierdzielnąć całego najciemniejszym czerwonym bo czasem mam wrażenie, że
      trochę uroku Kaiena i mógłby dojść od posmyrania po nosie :D.

      "Nie bzyknąłeś mnie, ale wylizałeś tak, że doszedłem, tłumiąc krzyki. "
      Myślę, że nagrywaliby fajne instrumentale. Ale chyba gdyby Saki nie miała go do pomocy po po tygodniu byłaby sodoma i gomora, rozpierdziel, prowo na każdym kroku, goły Tulku na drzewie, Kot w wannie rumu, Ki-ki na żyrandolu i Kaien pieprzący się z Senju na dachu ;).

      Teraz Senju będzie sławny :D.

      Ok jeszcze tylko kawalątek...

      Skoro to Yuto to dlaczego najpierw śledził Kaiena i Senju? On to ma nasrane w głowie nawet nie warto go próbować przejrzeć O.o.

      Ok, mówiłam, że w dupie z Ablem, ale czekam na notkę Kota również ze względu na niego! Levely musisz skomentować choćby ci się dach nad głową sypał! Trzeba przedyskutować Abla :D. Chciałabym się rozpisać o Ablu, ale no tyle już napisałam że wstyd. I czasu mało, chcę się wyspać. Nie wyśpię się. Ale się oszukuję. I muszę zdążyć przed Kotem!

      " - Wiesz, jednak powiedziałem Kotu, że może przyjść z Renem.
      - Tak? Czemu zmieniłeś zdanie? - zdziwiłem się.
      - Nie wiem. Bardzo tego chciał. Kot, znaczy się.
      - Aha."
      Kurwde naprawdę bym chciała żeby zawarli pokój :(. Nie polubili się, ale po prostu żeby Kot mógł swobodnie się czuć. No i Ren jest zajebisty, nie oszukujmy się. Chyba, że w Armagedonie. W Armagedonie był bestią bez uczuć, mózgu i duszy. Nie chciałabym orgii Kot-Ren-Senju-Kaien. Nie chcę żeby Senju na nowo poczuł coś do Rena :(.

      "Chcę malować, ale nie mam natchnienia."
      A Kaien ma. Przypadek?

      "Ale niepokój narastał. Nie wiem, co było przyczyną."
      Ok, teraz to już prawie wierzę, że coś jest nie tak.

      "Dzisiaj Chris dowie się, że mam faceta i jest nim gitarzysta Kaien."
      Czemu to jest ostatnie zdanie :(?
      Czemu on go obchodzi :(?
      Przecież dopiero się poznali :(. Mam taką teorię, że Chris okaże się homofobem i to będzie takie pierwsze zderzenie z rzeczywistością Senju.

      Dobra, wyszło jakoś tak dużo cytatów. Chyba miałam jeszcze co do powiedzenia, ale to jest takie długie, że szaleństwo i późno i muszę już przestać i cieszę się, że udało mi się skończyć pisać wreszcie :D.

      ŚCISKAM MOCNO WSZYSTKICH BARDZO. Ślę pączki wszystkim!

      Usuń
    7. Cześć, moja droga koczowniczko! I to ma być twój „prosty scenariusz”? :D
      Co do pisania, to rozumiem. Chyba nie musisz pisać wszystkiego od razu. Chodzi mi o to, że jak już dopieścisz pierwszy wpis, to nie musisz od razu walić kolejne, tylko skup się na tym, co wychodzi ci najlepiej. Ja czasami opisuję inne wątki, a potem wracam do głównego :D i tak to się potem sklei i poukłada.
      A sen jest bardzo ważny, więc nie przemęczaj się. Zhejtujemy albo nie, ale to wszystko z miłości! <3
      Dziękuję za ksywę Preludium. Przeglądałam swoje stare wpisy i znalazłam chyba 3 takie tytuły, więc pokornie biorę to na klatę.
      Tak, czasami takie epizody się zdarzają. Nie są to nawet epizody mieszane (choć te chyba są najtrudniejsze do leczenia lekami – masło maślane), tylko po prostu cisza przed burzą.
      I Senju jeszcze przez kilka notek będzie się tak czuł. Depresja będzie trochę później. No bo zrobi coś mniejszego już zupełnie niedługo.
      Nieee no, Senju będzie malować, ale nie to, co powinien :D
      Zawsze podziwiam i zachwycam się tym, jakie wy tworzycie scenariusze i domysły! :)

      Mały powrót Abla. Potem będzie go trochę więcej.
      NO BO SENJU JUŻ NIE CHCE RENA. :D

      Saen już dawno temu miał być miły, fajny i ciekawy. W sumie nie był „zły”, bo nigdy nie uwodził ani nie gwałcił Kaiena. :D wręcz podkreślał, że on ma dziewczynę, ale czuje do Kaiena miętę ;)
      Pocałunki przy ludziach są niesamowite. Kaien już wie, że niedługo wszyscy zrozumieją, że jest z Senju na poważnie, więc co ma się wstydzić? Poza tym, jakoś nie widzę przestraszonego Kaiena, nawet jeśli ktoś zacznie się czepiać. Prędzej przywali niż ucieknie :D
      Oh! Chyba nigdy nie pisałam, jakie Saki ma poduszki. Male czy duże?

      „Znany gitarzysta Kaien x umiera” – rozwaliłaś system :P

      Co do ręki, to też trochę tak. Ja często wrzucam różne osobiste doświadczenia :D a dziękuję, już lepiej, czasem czuję jeszcze mrowienie, ale ogólnie jest dobrze. Namiętnie walę w klawiaturę.

      Obiecałam, że Senju nie trafi do szpitala, więc nie trafi. Psychiatrycznego miałam na myśli. Bo nie ma po co. Układa sobie życie, nie ma już hipomanii, a jak będzie miał depresję (już niezależnie od sytuacji życiowej), to po prostu pójdzie do psychiatry i dostanie leki. Tym właśnie różni się depresja od ChaD – dostaje się również stabilizator, żeby hipo nie wróciła.
      Mnie Saya jest obojętna, ale to ona dostała po mnie ED (choć ja nie miałam stricte bulimii). Ale zaczęła terapię, więc dojdzie do tego, czemu nie akceptuje związku brata. Przynajmniej rozumie, że winne jest jej myślenie.
      Blondynka nie zostanie, bo mi się nie podoba, ale póki co Kaien lubi tak drażnić Senju.

      Usuń
    8. ODPOWIADAM NA WAŻNE PYTANIE: Senju ma włosy gęste, ale miękkie. Szorstkie to ma Kot. Kaien ma zupełnie normalne, a najładniejsze ma Ren, bo są lśniące i zdrowe :D :D :D
      O TAK, ja też uwielbiam takie sceny w pokoju, dlatego jedną opisałam :D No trochę się zmienił, bo jednak hipo Senju też nim wstrząsnęło.
      Hahahaha :D zlizywanie łez jest oklepane, ale ja kocham moją kochaną parę najukochańszą miłością, więc sobie wybaczam takie banały :D
      Co do nowego kawałka, to jakoś wpadła mi w ucho pewna piosenka i sobie pomyślałam, że Kaien też mogłby taką napisać...
      Ja tam w maju marznę :D
      No ja nie wiem, czy dam im kobietę. Kot niby wtedy coś tam chciał, ale i tak nic z tego nie wyszło.
      Tak, mieli ujawnić się w lipcu, ale Saki pozwoliła im to zrobić w czerwcu :D
      Hmmm... Na samym początku Senju też był taki... normalny i trochę zboczony. Jak nie ma depresji ani hipomanii to jest odrobinę sarkastyczny (ale tylko trochę) i zboczony :D tzn. jak jest w miarę zdrowy i nierozchwiany emocjonalnie.
      Kaien może nosić Senju na rękach, czemu nie? :D
      Kochany Babiszonie, nie mogłam już wkleić więcej scen seksualnych, więc lustro poczeka. Ja też kocham takie sceny przed lustrem!
      Oj tak, kulki też lubię! Cholera, ty wiesz, ja mam dwie pary napalonych facetów i już sama nie wiem, komu dawać kulki, a komu wibratory :D bo jest jeszcze Kot i Ren. Piszę teraz notkę Kota i tak sobie myślę, że oni mają większe pole do popisu, bo to jednak bdsm :D
      Jeśli dobrze pamiętam, to ty masz urodziny 23 marca, tak? Nie 22? To pewnie uległy Kaien będzie nie tylko dla Senju, ale i dla ciebie :D najwyżej jeśli się nie wyrobię, to będą trochę spóźnione.
      Kaien lubi od czasu do czasu dostać w dupę, bo zwykle to chce dominować. Ale to urodziny Senju, więc nie może odmówić. Zresztą, jeśli ma być wiązanie, dręczenie i cała ta otoczka, to nie tylko sama penetracja się liczy :D

      Homo-matrix też rozwalił system :D nie no! Mamy laski, które nie są lesbijkami. Bi- się nie liczy. Daren jest hetero, Kyu też, Dan, Tulku, Ki-Ki (jak już, to bi curious), Zack i pozostali faceci, związani z zespołem, raczej też hetero; co do Chrisa, to potem się dowiesz, ale póki co nic nie powiem :D
      Nie, ja wolę ciemne piwo :D
      Rimming... pamiętam, jak Kaien robił to pierwszy raz, a Senju wtedy odpływał haha :D
      Limit znaków na Renie to jak Kaien=Kamień. LOL :D
      O Yuto lepiej nie pytaj, bo ja już wiem, jaki on jest i co zrobi. Ma plan. Ale to później.

      Przeczytałam: „i czasu mało chcę cię „wysrać” o.O :D

      Usuń
    9. ufff, chyba wszystko :) dziękuję raz jeszcze za tak szczegółowe komentarze.

      Usuń
    10. podoba mi się ten odcinek z "Yuto dostaje po mordzie od Rena" :3

      też jestem narcyzem więc Cię rozumiem! xD ale dajesz, jak wrzucisz pierwszą, to potem powinno być łatwiej z czasem, rozpiszesz się itd

      wiesz Babiszonie, lubię Twoje skojarzenia xD

      "Namalował Kaiena z króliczym ogonkiem, muszką i uszami króliczka i niczym innym?" nie podsuwaj mi pomysłów :p

      zazdrościłabym Kotu wanny rumu......

      w ogóle, Babiszonie, próbowałaś kiedyś pisać artykuły? bo bez kitu te hasła i umiejętności długiego gadania to jak nic na gazetkę plotkarską xD

      właśnie, ja też jeszcze w maju w skórze chodzę i generalnie za krótko w roku jest ciepło :(

      Kuno, dawaj lustro! :D my tu jesteśmy narcyzy przecież xD (kiedyś stwierdziłam, że mogłabym mieć lustra na każdej ścianie w pokoju... absurdalne, ale mój samozachwyt pewnie by miał się dobrze xD )

      Usuń
    11. Kochana Lexi, czy wiesz, że są dwa typy narcyzów? :D

      Ja lubię fajne ciepełko, ale nie upał. +25 to dla max optymalnej temperatury. Ale zimy też nie lubię. No ale już mamy WIOSNĘ, nie?

      Kończyłam notkę Kota, zostały mi tylko poprawki. Wrzucę jutro, tzn. już dziś :D

      Usuń
    12. masz na myśli kwiatki czy ludzi? ;>

      moja optymalna jest trochę wyższa xD ale nad morzem to zawsze odczuwalna latem jest niższa (wilgoć i wiatr)

      to czekam na Kota! :D

      Usuń
    13. Upierdliwy Babiszonek12 marca 2016 10:55

      Próbowałam pisać i uważam, że piszę dobre artukuły, ale jestem zbyt aspołeczna na tę robotę. Na samą myśl, że muszę wyjść i porozmawiać sam na sam z zupełnie obcymi ludźmi wpadam w panikę, więc to odpada. Ale serio, pracuję nad tym, żeby nie było, ze aż taka ze mnie sierota.

      Ja tam nie miałabym nic przeciwko gdybyś wrzuciła na devianta Kaiena-Króliczka :D.

      Ja w zeszłym roku w kwietniu jak chodziłam w skórze to płakać mi się chciało z gorąca :d.

      Ja doszłam do wniosku, że pod względem tego "wiem, jestem cudowny" to jestem taka sama jak on <3. Dlatego utrzymuję, ze najbliżej mi do połaczenia Kaiena i Rena w tym opowiadaniu.

      A urodziny mam 23.

      I też nie lubię "blondynki", chociaż coraz mniej mi przeszkadza :P

      Jeeej chcę Kota i Rena! I trochę Abla <3

      Z tym limitem znakow na Renie i Kaienem Kamieniem to nie tak, że mi autokorekta wchodzi w drogę tylko po prostu ja już tak żyję tym opowiadaniem, że mam ochotę tak odruchowo napisać. Ale piszę w Zenie oczywiście ;). Tak samo mam z pisaniem kot z wielkiej litery.

      NA tym blogu też masz jedno Preludium :d

      Jeszcze coś zrobi przed depresją?

      Wiem, że to tak naprawdę nie jest homo-matrix, ale i tak będę panikować, że Senju zdradzi Kaiena z całym miastem, przedmieściami i pobliskimi wioskami.

      Doszłam do wniosku, że gdybyś chciała stworzyć jeszcze jakąś fajną dziołchę, którą mogłabym polubić to mogłaby być to baba Tulku :D

      Tak, mamy wiosnę.

      Mieli kiedyś taki zajebisty seks przed lustrem ale nie mogę go znaleźć :/. Ale może jeszcze raz poszukam.

      Saen jest fajny :D. Sugeruję dodać jego opis z boku.

      Ważne pytanie zniszczyło mi życie :( Ja zawsze myślałam, że to Senju ma najładniejsze :(. Ale jednak kocyk. Ale też ma przecież lśniące, Kaien nieraz wspominał :(. A poza tym ja mam słabość do blond włosów :D.

      Ja bym nie mogła mieć samych luster bo chodzę jak żul i rozbiłabym wszystkie.



      A ja miałam na myśli wibrujące kulki :D. Czyli coś pomiędzy :D.

      Nadal mam nadzieję, że Kaienowi trochę się spodoba. Może nie na stałe, ale tak w trakcie zabawy :D.

      Jakie są typu narcyzów?

      I jaka to piosenka :D. Chociaż ja w sumie domyślam się, że mam trochę inny gust niż wy, ale no dawajcie :D

      Tak mega skrótowo i chyba coś pominęłam ale znowu chcę zdążyć przed Kotem. :D

      Usuń
    14. *Lexi, o ludzi mi chodziło, bo kwiatów jest chyba więcej :P tak myślę.

      *Babiszonie, lubię wszystko, co wibrujące, więc w sumie to bez znaczenia :D
      No popatrz, a ja nawet nie pomyślałam, że to mogłaby być dziewczyna Tulku.
      Jestem trochę niewyspana i Saena przeczytałam jak Senju, długo zastanawiałam się, po co mam dodać opis Senju z boku :D
      Miej nadzieję, nadzieja matką... haha, nie no, oczywiście, że Kaienowi się spodoba, przecież zawsze mu się podoba, po prostu boi się przyznać :D Senju nie gwałciłby go, gdyby mu się nie podobało.


      Mocno w skrócie:
      Narcyz może być pewny siebie, zakochany w sobie i mieć zdanie innych w dupie,
      narcyz może być zakompleksiony, ale zakochany w sobie i potrzebować uznania, żeby się dowartościować.

      Hmmm... to był jakiś utwór *No Devotion*, chyba Break, o ten -->

      https://www.youtube.com/watch?v=hSJx2XXs7LQ&ab_channel=WillO

      Usuń
    15. ja jestem "selektywnie społeczna" jak to ktoś kiedyś określił xD no i nie zawsze trzeba przecież rozmawiać, czasem wystarczy dobrze obserwować ;)

      pomyślimy nad króliczkiem, w końcu nadchodzi wielkanoc :D

      też jestem takim narcyzem typu "mów mi więcej", chociaż tu czai się pułapka - mój brat mi kiedyś powiedział "jesteś piękna, ale to dlatego, że jesteś podobna do mnie" :v

      "blondynka" jest w porządku (szczególnie jak się słyszy określenie "wypłowiały rudzielcu", to "blondynka" brzmi naprawdę okej xD )

      i w ogóle nie pamiętam sceny z lustrem :(

      Usuń
    16. Upierdliwy Babiszonek12 marca 2016 11:47

      Hmmm. To ja nie jestem ani tym ani tym. Ja jestem narcyzem, który nie jest ani trochę zakompleksiony i nie potrzebuje uznania (chociaż kocha komplementy) ale nie ma w dupie cudzego zdania jak już je przetrawi i przepuści przez zdrowy rozsądek :D. Pewna siebie myślę, że jestem, nawet kiedy czasem się boję ludzi, ale to raczej nic złego :D.

      Jeeej spodoba mu się :D

      A muzyka faktycznie nie moja, ale ma swój klimat, a to się ceni :D

      Usuń
    17. i więcej jest kwiatków? ja myślałam, że narcyzy są białe (czyli to na co powszechnie mówi się "narcyzy") i żółte (na które mówi się "żonkile")

      Usuń
    18. Upierdliwy Babiszonek :D12 marca 2016 12:01

      Co mówi internet:

      Gatunki uprawiane w Polsce
      narcyz biały, n. wonny
      narcyz cyklamenowaty
      narcyz łuskowaty
      narcyz niezrównany
      narcyz trąbkowy
      narcyz trzypręcikowy
      narcyz wielokwiatowy
      narcyz żonkil, żonkil

      Usuń
    19. z czego na wiki strony są trzech z nich xD dobra, nie pomyślałam o tych drobnych (wielokwiatowych) jako o czymś osobnym

      Usuń
    20. Upierdliwy Babiszonek12 marca 2016 12:43

      Akurat kwiatki i inne badyle są jedną z tych spraw we wszechświecie, którym nie jestem w stanie poświęcać więcej energii i entuzjazmu niż na oddychanie ;).

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża