Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

czwartek, 6 lipca 2017

Kroniki podbojów Rena. Część IV

UWAGA: wpis dla miłośników zwierząt. Zawiera... tak, zawiera.

REN (Lucyfer x Kot)

Rzadko byłem tak zdenerwowany, ale starałem się nie wybuchać przy Kocie. Nie chciałem, żeby się martwił. Wiedziałem, że czekał, aż z nim porozmawiam, ale nie miałem takiej potrzeby.
Po prostu nie. 
Poza tym wolałbym porozmawiać chyba z Yukim, tak po kumpelsku, choć też nie byłem pewien, czy mnie nie wyśmieje. Prawdopodobnie zacząłby się ze mnie nabijać, niezłośliwie, ale jednak. 
To było coś, co mnie zszokowało. Idealna rodzina, więź z matką, bliskość – wszystko było kłamstwem. Na początku czułem się okropnie zmieszany, bo nie miałem pojęcia, jak zareaguje Tyler. Trudno mi było uwierzyć, że cieszyła go ta sytuacja, bo mnie na pewno nie cieszyła. Tak, okazało się, że mam brata, ale co z tego? Matka milczała, ojciec przepraszał i próbował ze mną rozmawiać, a ja czułem się zdradzony. Dlaczego nikt nie powiedział mi tego wcześniej? Byłem dużym chłopcem, przetrawiłbym to, serio. Nie lubiłem takich sytuacji, bo wolałem mieć wszystko pod kontrolą. Teraz czułem się trochę bezsilny. Tyle niewiadomych, tak dużo gniewu i napięcia.
Wszystko było nie tak.
Dlatego miałem im to za złe. Ojciec dzwonił i pisał prawie codziennie, ale nie odbierałem. Nie miałem pojęcia, co mu powiedzieć. Czy w ogóle powinienem? To jego wpadka, jego tajemnice i jego życie. Ja byłem dorosły, ale i tak bardzo mnie to poruszyło, może dlatego, że zawsze miałem z nim całkiem niezłe stosunki. Dawno nie czułem się tak poirytowany i bezradny. Ostatnią sytuacją, jaka mnie przerosła, było porwanie Kota. Reszta to pestka. Teraz natomiast znowu miałem chaos w głowie, a nie lubiłem tego stanu. Znów byłem zdenerwowany, nie wiedziałem, co mam myśleć i jak się zachowywać. 
Pisałem z Tylerem, myślałem o nim, byłem też pewien, że kiedyś znowu się spotkamy. Być może w cztery oczy, bez Kota, bez tego chłopaka – tylko ja i on. Ciekawe, co lubił? Jakie miał zainteresowania oprócz baletu, BDSM i ramonesek? Swoją drogą to całkiem wybuchowa mieszanka. 
Napisał, że niedługo będzie miał operację, więc trzymałem kciuki. Naprawdę. Dalej byłem nieco zakłopotany, ale chyba oswoiłem się z myślą, że mam brata. Nie wiedziałem, czy się cieszę. Pewnie tak.

Gdy w końcu ochłonąłem, postanowiłem porozmawiać z matką. Chciałem poznać jej punkt widzenia. Dopiero potem miałem się spotkać z ojcem. 
Jak mogli to przede mną ukrywać?
Ostatnio sporo czasu spędzałem w redakcji, a po powrocie do domu harowałem do późna. Całe szczęście, że Steve był niezastąpiony. Ciągle powtarzał, że mam uważać na Makoto, ale sam to rozumiałem. Głupi przecież nie byłem, wręcz przeciwnie. Makoto był niezłym facetem, ale na pewno coś kręcił, nie wiedziałem tylko (jeszcze), co. Nie skomentował mojego zdenerwowania, być może nawet nie zwrócił na to uwagi.
A ja skupiłem się w końcu na robocie i jak zwykle dawałem z siebie wszystko. Byłem wymagający, twardy i stanowczy. Nie zwierzałem się Kotu, bo nie chciałem go martwić, ale czułem, że coś się święci. Za dużo było tego napięcia, niedomówień, pytań i uśmieszków. Alex był ciągle spięty, a w końcu wyszło na jaw, że mają go zwolnić.
No pięknie. Po prostu. Jakbym bez tego miał za mało kłopotów.
– Ciebie nie zwolnią, jesteś redaktorem naczelnym – powiedział Steve, gdy jedliśmy obiad w restauracji na dole.
– Nie musisz mnie pocieszać. Serio.
Dlaczego ciągle byłem taki poirytowany?
– Nie pocieszam cię. Nie sądzę, że Makoto ma kogoś lepszego na to stanowisko.
– To jesteś naiwny.
– Nie, jestem realistą. I trochę optymistą. – Uśmiechnął się i zamówił deser.
– Uważaj, bo przytyjesz, nawet z tym twoim bieganiem – powiedziałem, a Steve spojrzał na mnie jak na głupka.
– Oj tam, po prostu mi zazdrościsz.
– Oczywiście.
– Ren, gdybyś czegoś potrzebował, wal śmiało, przecież wiesz.
– Wiem.
– Jeśli zwolni ciebie, to mnie też.
– Steve, mógłbyś już przestać? – Westchnąłem i skupiłem się na jedzeniu.
– Mógłbym.
– Dzięki.
Byłem pewien, że on też widział te zdjęcia. Nie miałem tylko pojęcia, co o tym myślał. Zawsze był taktowny, miły i kulturalny, chyba mnie akceptował, chyba lubił Kota, choć nigdy się nie spotkali.

Makoto też był taktowny i kulturalny. Taki normalny, nie wyróżniał się niczym szczególnym, lubił drogie ciuchy i zegarki. 
I młodych chłopców. 
Chyba. 
Ostatnio wszyscy powariowali.
Zauważyłem, że coraz częściej wpadał do niego jakiś mężczyzna, na oko młodszy ode mnie, a Makoto był wtedy uszczęśliwiony. Na początku sądziłem, że to jakiś klient, ewentualnie wspólnik, o którym nie miałem pojęcia, ale chyba się myliłem. Byłem pewien, że wszyscy myśleli, że to jego kochanek. Przesiadywał zbyt długo w jego gabinecie, wychodzili razem z redakcji i ogólnie świetnie się dogadywali. 
Wtedy właśnie po raz pierwszy poczułem się zagrożony. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych.

Myliłem się. Satoru był jego synem. Alex twierdził, że to tylko początek wielkich zmian, podobno właśnie przez Satoru on miał wylecieć z pracy. Jednak trudno mi było w to uwierzyć. Syn szefa jako podwładny? No chyba nie. Lubiłem tę pracę, więc naprawdę poczułem się zagrożony. Nie chciałem jednak trwać w niepewności, więc postanowiłem porozmawiać z Makoto.
– Pojutrze zebranie, wszystko wyjaśnię – powiedział krótko, ale chyba był w dobrym nastroju. – Im szybciej, tym lepiej, nie? Ostatnio wszyscy są jacyś spięci, nie uważasz?
– To raczej oczywiste, ludzie boją się zmian.
– Zmiany są potrzebne.
– Jeśli są dobre – powiedziałem, a Makoto uśmiechnął się szeroko.
Już miałem się bać?
– O właśnie, Ren, zjesz z nami obiad? – spytał, a ja spojrzałem na niego pytająco. – Ja, ty i Satoru.
– Czemu nie?
Nie mogłem odmówić, prawda?
– No i świetnie. Myślę, że się dogadacie, on też jest taki stanowczy, ma ambicje i wysoko mierzy. Zupełnie jak ty. – Uśmiechnął się, a ja drgnąłem.
Co miał na myśli?
– Bez przesady, na razie nie mierzę – powiedziałem i też się uśmiechnąłem.
– Ale kiedyś będziesz. Już wcześniej słyszałem o tobie dużo dobrego. – Poklepał mnie po ramieniu, a ja byłem nieco zdziwiony.
Albo udawał, albo naprawdę był w porządku.
   
W sumie niczego się nie dowiedziałem, a plotki w redakcji puszczałem mimo uszu. Makoto prawdopodobnie chciał uśpić moją czujność, dlatego starałem się nie rozluźniać. Satoru wydał mi się nieco zarozumiały albo zbyt pewny siebie, jednak faktycznie był w temacie. Podobno miał spore doświadczenie.
Może Alex miał rację?
Kurczę, naprawdę zaczynałem się niepokoić.

* * * * *
Gdy wyszedłem spod prysznica, Kot rozmawiał przez telefon.
Chwila.
Przez mój telefon.
Nie wiem, dlaczego tak mnie to zdenerwowało. Może bałem się, że dzwonił Steve? Albo Makoto, a może Alex? Nie chciałem, żeby Kot się w to wtrącał. W ogóle nie chciałem go martwić. Ostatnio doszliśmy do wniosku, że powinien zmienić terapeutę, co też zrobił, więc byłem teraz ostrożny.
Kot też nie mówił mi wszystkiego, czułem to. No i jeszcze ta sprawa z Kaienem i Senju. Miałem wrażenie, że Kot bardzo to przeżywał. Czasami czułem się przez to gorszy. Nie sądziłem, że będzie miał pociąg do poligamii.
– Z kim rozmawiasz? – spytałem, a on drgnął i spojrzał w moją stronę.
– Z twoim tatą.
Nie był ani trochę zmieszany.
– Odbierasz moje telefony? – spytałem nieco zbyt ostrym tonem, a on zamarł, a potem oblizał wargi. – Dobra, nieważne – powiedziałem łagodniej, a Kot podał mi komórkę.
Zawahałem się, bo nie wiedziałem, czy chcę rozmawiać teraz z ojcem, ale w końcu wziąłem telefon i poszedłem na balkon. Zapaliłem papierosa i westchnąłem.
– Słucham cię. Tato – rzuciłem z sarkazmem, a on chrząknął.    
– Cześć, Ren, to ja może od razu do rzeczy.
– Słusznie.
– Chciałbym się z tobą spotkać.
– A po co?
– Seiko jest bardzo przejęta tym, co się stało.
– A co się stało? – Oparłem się o balustradę i zaciągnąłem dymem papierosowym.
– Boi się, że wszystko się rozpadnie. Synu, ja nie wiem, co mam ci powiedzieć.
– Nie musisz nic mówić, rozumiem.
– Wiem, że jesteś w szoku i...
– Nie jestem w szoku.
– ... i potrzebujesz czasu, żeby to przemyśleć, ale...
– Tato, czy ty mnie w ogóle słuchasz?
– Słucham.
– To mam pytanie.
– Tak?
– Kiedy zamierzaliście mi o tym powiedzieć?  
– Ren, my chyba... – chrząknął, a ja westchnąłem.
Wiedziałem.
– To możemy się spotkać? – spytał.
Zgasiłem papierosa i wróciłem do salonu.
– W porządku.
– Dziękuję. Naprawdę mi przykro, że tak wyszło.

Nie wątpię. Na pewno domyślili się, co robiliśmy z Tylerem i Marcelem na balkonie.

* * * * *
Wróciłem lekko podpity i spokojniejszy. Ojciec miał rację – po prostu potrzebowałem czasu, żeby to przemyśleć. Może nie będzie tak źle? Nie ruszało mnie już nawet to, że miałem orgię z bratem. Przecież nie wiedziałem. Kot był kochany, troszczył się o mnie, zaspokajał moje zachcianki i ciągle namawiał na sesję. Obiecałem, że w weekend mu ją zorganizuję, ale postanowiłem, że będę wredny i zrobię coś jeszcze. Bezustannie był napalony, normalnie wulkan seksu. Oczywiście, cieszyłem się, bo seks zawsze był dla niego ważny (i dla mnie), ale czasami miałem wątpliwości. Może w ten sposób próbował walczyć z traumą? Ciekawe, czy rozmawiał o tym na terapii. Był teraz dość otwarty, wesoły i wręcz lekkomyślny, ale wiedziałem, że w środku ciągle się miotał. Toczył walkę ze swoimi demonami, widocznie rzucając się w wir seksu. Starałem się mieć na niego oko, bo flirtował ze wszystkim, co się ruszało. Nie chodziło o zazdrość, tylko o najzwyklejszą troskę. Martwiłem się o niego. Miałem też nadzieję, że zmiana terapeuty wyjdzie mu na dobre.

Powiedział, że chce "fajną sesję", ale gdy spytałem, o co dokładnie chodzi, nie odpowiedział.
– Wiesz, jakieś wiązanie, poniżenie, zawstydzanie, coś nowego i tak dalej. – Uśmiechnął się, bawiąc się moimi włosami. – Ty wymyślasz lepsze scenariusze.
– I spódniczka?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bo nie.
– Skoro ma być po mojemu, to będzie spódniczka – droczyłem się dalej.
Uwielbiałem, gdy wydymał wargi, prychał i udawał obrażonego.
– A ty obiecałeś, że założysz kieckę. – Spojrzał mi prosto w oczy.
– No dobra, jest remis. – Zaśmiałem się i wsunąłem mu ręce pod koszulkę.
– Prawda, że trochę przytyłem?
– Prawda.
– Więc co mi zrobisz? – zamruczał i pchnął mnie na łóżko.
Czasami próbował dominować, ale szybko go poskramiałem.
– To tajemnica – powiedziałem, a on złapał mnie za nadgarstki.
– Tak?
– Tak.
Spojrzenie miał cwane i na pewno był mocno podniecony. Otarł się o mnie, a ja zamknąłem oczy i zacząłem się szczerzyć.
Nie mogłem przestać. Rozbrajał mnie.

* * * * *
Skoro chciał poniżenia, zawstydzenia i czegoś nowego, postanowiłem zaryzykować. Być może pomysł był zbyt śmiały, nienormalny, perwersyjny i wręcz zwyrodniały, ale chciałem spróbować. Ciekawe, co Kot na to.
Obudziłem się nieco wcześniej i poszedłem do kuchni. Lucyfer już nie spał i od razu pobiegł za mną. Wskoczył mi na kolana i zaczął się łasić, a ja pogłaskałem go po główce i cmoknąłem w nos.
Kochałem koty, no co?
Był głodny, co było mi bardzo na rękę. Wyjąłem z lodówki śmietankę, a Lucek zaczął miauczeć.
– Cicho – szepnąłem, a on otarł się o moje nogi. – No już, spokojnie. Chodź ze mną.
Był mądrym kotem, więc zrozumiał.
No dobrze, tak naprawdę był po prostu głodny.

Na szczęście Kot jeszcze spał. Na szczęście na plecach (często spał na plecach). Na szczęście nago i na szczęście twardo.
Usiadłem ostrożnie na łóżku, a Lucyfer znów miauknął.
– Ciii. – Pogładziłem go po główce.
Wskoczył na łóżko i znowu zaczął się o mnie ocierać.
– Chodź tu, mam coś dla ciebie. Zobacz, same pyszności – szepnąłem, nabierając na palec trochę śmietanki. – Dobre, prawda?
Najpierw tylko powąchał, potem zerknął na mnie z ukosa, a następnie zaczął ją zlizywać.
Mądry kotek, to po panu.

Gdy skończył, znów spojrzał mi w oczy i miauknął – krótko i nieco ciszej. Wyszczerzyłem się i znowu podsunąłem mu palec w śmietance. Prawie parsknąłem śmiechem, miał taki stanowczy wyraz pyszczka.
Potem delikatnie zsunąłem kołdrę i zerknąłem na penis Kota – na pewno śniło mu się coś przyjemnego. Kotu, nie penisowi. Najpierw nałożyłem mu odrobinę śmietanki na udo i przywołałem Lucyfera. Na początku tylko nieufnie ją powąchał, a potem zaczął nieśmiało zlizywać. Naprawdę był mądrym kotem. W zasadzie to było dla niego bez znaczenia, nie rozumiał przecież, co jest udem, a co penisem.
Uśmiechnąłem się pod nosem, gdy liznął żołądź. Rozprowadzałem śmietankę na członku Kota, a Lucyfer wszystko grzecznie zlizywał. Ciekawe, co będzie, jak się obudzi? Ten szorstki, mały języczek musiał go nieźle drażnić. Śniły mu się jakieś seksy? Może sesja?

Mruknął, potem westchnął, ale nie obudził się, więc kontynuowałem. Lucyfer chętnie wszystko zlizywał, a ja miałem ubaw. Obserwowałem, jak penis Kota powiększa się coraz bardziej. To już perwersja? Zboczenie?
Gdy sapnął i drgnął, uśmiechnąłem się i pogładziłem delikatnie jego jądra.
Budził się.
Otworzył na chwilę oczy, a potem przeciągnął się i zamruczał. Pewnie myślał, że robiłem mu loda.
Naiwny.
– Chyba miałem fajny sen – powiedział i zaczął się szczerzyć.
Naiwny.
– Tak? – uśmiechnąłem się, a on zerknął na swój członek.
– No – mruknął, a chwilę później zamarł. – Ren? Co do... Co ty robisz?
Uśmiech błyskawicznie zniknął z jego twarzy. Spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach, a Lucyfer dalej zlizywał mu śmietankę z penisa.
– Karmię Lucyfera?
– Oszalałeś? – zmieszał się, ale złapałem go za udo. – On mi liże fiuta! Matko, jesteś... jesteś... – Zamrugał i oblał się rumieńcem, a ja uśmiechnąłem się i pogłaskałem Lucyfera.
– Przecież to tylko kot.
– Tylko kot? To jest zwierzę! To... cholera, Ren, to jest...
– No co?
– To jest zoofilia – wysapał, a ja pogładziłem jego uda.
– Tak uważasz?
– To jest... to... kurwa, Ren. – Zakrył twarz dłońmi, a ja parsknąłem śmiechem. – To jest seks z kotem.
– Ciągle to robię.
– Co?
– Uprawiam seks z Kotem.
– Zamknij się, proszę. I zabierz go. Jesteś stuknięty.
– Nie podoba ci się? Ciszej, bo go wystraszysz.
– Chyba umrę ze wstydu – jęknął. – Przestań już.
– Przecież cię nie zmuszam.

Drgnął i spojrzał mi w oczy, a ja znowu się wyszczerzyłem. Był zmieszany.
– Ma takie miękkie łapki i szorstki języczek, nieprawdaż?
– On mnie liże.
– Tak, on cię liże. Dokładniej to zlizuje ci śmietankę z penisa. Jesteś zmieszany?
– Dobra, dość tego – powiedział i wyskoczył z łóżka. – Nie rób tak więcej, zrozumiałeś?
– Nie podobało ci się?
– Nie!
– Szkoda.
– Ren, to jest... Po prostu to jest takie...
– Karygodne.
– Właśnie. Tak nie wolno.
– Czyli podobało ci się. – Uśmiechnąłem się, a Kot rzucił we mnie poduszką.
– Jesteś zepsuty do szpiku kości. Perwersyjny, wulgarny i... obsceniczny, o! – wysapał, patrząc mi prosto w oczy.
– Nie denerwuj się, karmiłem tylko Lucyfera – powiedziałem mruczącym głosem, a on znowu się speszył.
– Zbok!
– On też? – Pogłaskałem zwierzaka, a Kot aż się zapowietrzył.
– Jestem zakłopotany, zażenowany i mam ochotę cię udusić.
– Chciałeś spróbować czegoś nowego, czyż nie?
– Ale to jest...
– Co jest to?
– No... kot – mruknął i zmarszczył brwi.
Miał niezwykle pocieszny wyraz twarzy, ale chyba już nieco ochłonął.
Mądry Kiciuś.
– Też lubię śmietankę – powiedziałem i zerknąłem na jego członek.
Był miękki.
Mój za to akurat robił się coraz twardszy, bynajmniej nie przez zoofilię.
– I co się tak szczerzysz? – fuknął i włożył bokserki.
– Kocham cię.
– Już lepiej nic nie mów, dobra? – Wydął wargi, a potem w końcu też parsknął śmiechem. – Zboczeniec.
– Chodź tu.
– Nie!

Lucyfer dokończył opakowanie śmietanki i oblizał się z zadowoleniem.

23 komentarze:

  1. zoo
    ludzie dajcie tlenu



    dobrac
    ren
    wiadomo ren nie chce z kotem o tym gadać
    tak wiadomo
    ayami to wie
    yuki cie kocha pysiaku ..jak przyjaciela
    wysłucha
    mogli mu powiedzieć wczesniej
    i tak jestes tym lepszym hahahhahaha
    głaska głaska
    Makoto-chan co kręcisz
    chcesz podpaśc ayamisiowi

    oj tam ren
    deser jest smaczny
    kochany stev
    sami geje
    < musze zmienić towarzystwo >
    Alex /kto to ?
    Makoto-chan co ty kombinujesz
    tez sie wkurzam jak ktos odbiera mój tele
    REN KUR
    WA
    pogieło cie
    lalalala
    lalalalalal
    lalalala
    lalallalalala
    lalallalala
    lallalalalallala
    lalallalala
    lalalalala
    lalallalalala
    lallalalla
    lalalalalla
    lallalal
    bez komentarza
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "kochany stev
      sami geje
      < musze zmienić towarzystwo >" - Steve czy Makoto? :D

      Alex to jego zastępca.

      "mogli mu powiedzieć wczesniej" - no tu się zgadzam.

      ok :D

      Usuń
    2. hahahaha
      a co stev jest hetero i makoto ?
      zaden
      ide szukać jakis hetero
      za duzo gejów
      aha aha

      nooo
      bez komentarza
      lalalalalala
      ayami

      Usuń
    3. hm, hm, nigdy nie napisałam, że Steve jest gejem (ani Makoto), ale nie pisałam tez, że są hetero albo bi. Pamiętam, że kiedyś ktoś napisał (Spirit?), że Steve'a należałoby bzyknąć na dwa baty, ponieważ przeszkodził Renowi i Kotu :D

      Usuń
    4. i tak ma zostac
      co za duzo to nie zdrowo
      to nie ja

      biedny stevn
      nie martw sie ayamis cie obroni

      Usuń
    5. Ayami obrońca pokrzywdzonych <3

      Usuń
  2. przeczytałam tytuł i się boję

    a pewnie, pośmieje się, jak to kumpel, a to coś złego? :D chyba lepiej, jak się pośmieją, niż jakby mieli siedzieć w grobowej atmosferze. powiedziałabym, że to brzmi jak całkiem niezłe wyjście :)

    no, dało się zauważyć, że Ren lubi mieć wszystko pod kontrolą. cóż, nie zawsze się tak daje

    właściwie to nie myślałam o tym w ten sposób, ale fakt, brzmi wybuchowo :D

    ooo... młodych chłopców? :> czyżby miał jakieś zakusy? :D
    ale Ren chyba się nie zalicza do młodych chłopców :( chociaż trochę mi się podoba myśl, że mógłby być zażenowanym chłopczykiem, któremu szef rzuca dwuznaczne teksty i klepie w pośladek :3

    a już się cieszyłam, że kochanek :(

    "Nie sądziłem, że będzie miał pociąg do poligamii" Ren, serio? przecież to Kot :D

    ale ciężka ta notka...

    "flirtował ze wszystkim, co się ruszało" brzmi jak Kot <3
    kocham takiego Kotka <3

    "Wiesz, jakieś wiązanie, poniżenie, zawstydzanie, coś nowego i tak dalej" ach ta precyzja xD

    DAWAJ SPÓDNICZKĘ!!!

    oczywiście, że Lucuś jest mądrym kotkiem, przecież jest kotkiem Rena :3
    ale kotków się chyba bitą śmietaną nie karmi?

    "Mądry kotek, to po panu." awwwww <3 <3 <3
    po tatusiu :3333

    "na pewno śniło mu się coś przyjemnego. Kotu, nie penisowi" penisowi pewnie razem z Kotem :D

    tak wykorzystywać biedne zwierzątko <3 <3 <3

    TO JEST PIĘKNE <3

    buu... Kotkowi się nie podobało :(
    tzn w sumie to o nim dobrze świadczy i jego argumenty mają sens, no ale zabawne to było przecież! :D
    mnie tam się podobało :3
    chyba źle ze mną xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że mogliby się sobie pośmiać z tego wszystkiego, po prostu na razie Ren jest trochę skołowany. :D

      A lubi, lubi mieć wszystko pod kontrolą ;) to też cecha jego charakteru

      no tak, bo balet taki ładny, a bdsm takie hard, do tego ramoneska i motor takie rebel <3

      ""Nie sądziłem, że będzie miał pociąg do poligamii" Ren, serio? przecież to Kot :D" - no Ren na pewno ma taki pociąg, po prostu sądził, że większy, niż ma Kot.

      Ciekawe, co szef na to, gdyby to Ren go klepał w pośladek... pejczykiem ;)

      Tak, Kot jest ruchaczem.

      To była śmietanka, ale nie bita,taka słodka, do kawy. ;) wiem, że nie karmi, bo laktoza, ale mój kot uwielbia :D

      Właśnie myślałam, żeby to penisowi też zostawić, ale oj tam :D Penis żyje własnym życiem.

      Ja myślę,że dla Kota to po prostu takie tabu, był zgorszony, zmieszany i zaskoczony, choć na pewno mogło to być przyjemne. Ale zabawne było, dla Rena na bank. W sumie właśnie w tym celu to zrobił, żeby podraznić trochę Kota.

      Oj tam, źle, ważne, że się podobało :)

      Usuń
    2. dało się zauważyć :D zresztą nie dziwię mu się

      cóż, jest bratem idealnego Rena, musi być fajny :3

      no to się trochę zdziwił :D ale to dlaczego czuł się gorszy? bo myślałam, że Ren się boi, że nie wystarcza Kotkowi

      Ren z takim dziadem? #nie :D

      aaa... no właśnie :) ja kiedyś nakarmiłam psa bitą śmietaną. miał potem rozwolnienie, ale chciał jeszcze xD

      bo penis ma swoją własną główkę, to może mieć własne sny :D

      ...a przy okazji wykorzystał zwierzątko xD ba, demoralizował!

      bardzo się podobało <3 ale nie pamiętałam o tym :D

      Usuń
    3. No tego, że nie wystarcza, też się boi :D bo w sumie też lubi grupowy, ale teraz nie seks mu w głowie. :D

      Psa? :D podobno psom nie wolno dawać słodyczy :D

      "bo penis ma swoją własną główkę, to może mieć własne sny :D" - TAK <3 <3 <3

      No, biedny Lucyfer, choć myślę, że on akurat był zadowolony, bo syty. :D ciekawe, czy też miał potem rozwolnienie.

      Usuń
    4. cóż, a może seks lekarstwem na wszystko? :>

      nom, psa.
      tak? nawet nie wiedziałam

      genialna ja ^^

      no ba, każdy lubi mieć pełny brzuszek :3

      Usuń
    5. Nawet Ren ma gorsze dni, choć mogę obiecać, że sesja na pewno mu pomoże. :D

      Tak, psom nie wolno.

      Tekst o główce boski.

      Tak, pełny brzuszek i rosnące boczki :D

      Usuń
    6. Sesja najlepszym lekarstwem dla domina <3

      Oj tam, boczki są sekśi! :D

      Usuń
    7. < rośnijcie, boczki >

      No co? Nie mam racji? :D

      Usuń
    8. oczywiście, że masz! :D

      Usuń
  3. < Tu byłby komentarz, gdybym przeczytała, ale jak wspomniałam, raczej sobie daruję >

    OdpowiedzUsuń
  4. To było dziwne... Ale z drugiej strony ciekawe i zabawne... Szkoda Rena I ciekawe co dalej z Makoto. Buuu szkoda Alexa...
    Ogólnie notka spoko choć końcówka weird xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że tylko weird. ;)

      Usuń
  5. Omg co tu się odpapieżyło! Przepraszam, że tak rzadko wpadam, ale mam takie rozedrganie emocjonalne i nie wiem co ze sobą zrobić za bardzo :<
    Ren jesteś najlepszy! xd Zawstydzić zawstydził nie ma co ^^ Krzywda się nikomu nie stała :D

    Ari-chan
    niecodzienna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Ari! :D Mam nadzieję, że to rozedrganie to nic poważnego?
      No, i Kot zawstydzony, i kot syty :D

      Usuń
    2. Eh ja też :/
      Dwa koty na jednym rożnie :D wgl założę sb chyba tutaj konto bo bez powiadomień o komentarzach i wpisać ciężko mi być na bieżąco :o

      Ari-chan

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników