Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

O tym, co robię, jak nie ma cię w domu, czyli krępujący wpis o uciechach cielesnych

KAIEN

– Proszę, kanapeczki dla kochanej Kaczusi.
– Pojebało z samego rana? – Brew ci drgnęła, ale udałem, że nie wiem, o co chodzi.
Och, Kaczuś.
– Nie, po prostu czuję, że to będzie udany dzień – powiedziałem i dopiłem kawę.
– No, będziesz się opierdzielać. Nawet ci zazdroszczę optymizmu.
– Podwiozę cię, chcesz?
– Nie musisz, Mans po mnie wpadnie. Ty się skup na pakowaniu walizek, dobra? – Pocałowałeś mnie w policzek, a potem w żuchwę. – No i dzięki za kanapeczki.
– Na pewno wolisz Mansa?
– Na pewno. – Uśmiechnąłeś się. – To idę.
– Wziąłeś korek?
– Muszę? – jęknąłeś, ale ja byłem nieugięty.
– Tak.
– Nie będę mógł się skupić na robocie.
– Jak się bardzo postarasz, to się skupisz. Prawda? – zamruczałem i chciałem cię objąć, ale zrobiłeś unik.
– Myślę, że jesteś bezczelny.
– Zgadzam się.
– I szalenie skromny.
– No. Zadzwonię później i każę ci go włożyć.
– Zboczeniec. – Uśmiechnąłeś się szeroko, więc ja też zacząłem się szczerzyć jak kretyn.
– Takie komplementy z samego rana, dziękuję.
– To nie był komplement. Jesteś zboczonym facetem.
– Wcale nie.
– Muszę iść, bo się spóźnię.
– Weź korek.
– Potem się zemszczę, zobaczysz.
– Tak, tak, jasne.
Jasne.
Nie, nie jestem wcale zboczony. Zboczony to jest... Kot? Albo Emil.

* * * * *
Nie miałem dziś nic do roboty, więc zacząłem się pakować. Już to sobie wyobrażałem: plaża, drinki, rozgrzane ciała, ruchanie po zachodzie słońca... Fajnie, że się zgodziłeś. Ja nie wiem, jak można nie lubić lata? Upały są fajne. Można się opalać, łazić w samych majtach i cieszyć się życiem. Raj, nie?
No właśnie.
Już się nie mogłem doczekać. Zaszpanuję bickami i swoim boskim ciałem. Wczoraj dałem sobie wycisk na siłowni. Nie ma co się opierdalać, trzeba działać.
Mięśnie należy pieścić jak...
... jak...
He he.
Dobra, dość tych fantazji o dupach.
Żadnych czarnych ciuchów.
Kilka korków i dildo. Lubrykant. Pierścień na fiucika.
I inne fajne rzeczy. Na pewno się przydadzą.
He he.
Może gumki. A nuż przeżyjemy przygodę życia?
Wiem, jestem optymistą.

W końcu poszedłem sobie zrobić kawę, a Pierdziosz poleciał za mną. Starałem się teraz o niego dbać, ogólnie sprzątać i tak dalej. Nawet naczynia pozmywałem. Agata miała wpaść wieczorem, co mnie trochę niepokoiło. Lubiłem młodą, ale była zbyt nakręcona. A jak coś spierdoli?
– No to spierdoli. Przecież się stara, doceń to – powiedziałeś, a ja tylko wzruszyłem ramionami.
Może.
Po tej konferencji byłem trochę zdołowany, bo odezwało się kilka osób. Od razu pomyślałem o Kocie. Miałem nadzieję, że Ren coś z tym zrobi, bo ostatnio Futrzak chyba nieco przeginał.
Wziąłem kawę i poszedłem na balkon zapalić. Jake zawsze powtarzał, że mam rzucić, ale nie potrafiłem. Po prostu nie. Byłem zbyt słaby.
Dość długo nie odbierałeś, więc pomyślałem, że pewnie byłeś zajęty. Ciekawe, czy Furi by się zgodził?
Sio, Kaien, sio.
– No cześć, słońce – powiedziałem, gdy w końcu odebrałeś. – Masz wolną chwilę?
– Nie bardzo, ale dla ciebie mogę mieć.
– Wiesz, dlaczego dzwonię, prawda?
– Wiem.
– Jesteś teraz sam?
– Owszem. Mam iść do kibla?
– Nie – wyszczerzyłem się i zapaliłem kolejnego papierosa.
– Jak to nie? Chyba nie myślisz, że... Kaien? Myślisz?
– Tak. Zamknij drzwi na klucz.
– Pojebało cię.
– Trochę.
– Kurczę, serio?
– Serio. Zamknąłeś?
– Tak.
– Teraz weź korek i żel. Cholera, chyba zaczynam się nakręcać.
– Bo jesteś zboczony.
– Wysmaruj korek żelem.
– No przecież wiem.
– Dziurę też.
– Kaien.
– Tak? – zaśmiałem się, a ty westchnąłeś.
– Dziwnie się czuję.
– Już go wpychasz?
– Nie!
– To na co czekasz?
– Mógłbyś się zamknąć? Czuję się jak zboczeniec.
– To chyba dobrze? Pamiętasz, jak kazałem ci włożyć jajko?
– Pamiętam – sapnąłeś, więc pomyślałem, że pewnie już wkładasz. – Może powinniśmy wrócić do karteczek? Też wymyślę coś strasznego.
– Może. Wchodzi?
– Wchodzi.
– Lubię te nasze zabawy.
– Jak coś spierdolę, to będzie twoja wina.
– Oj tam, najwyżej powiesz Toru, że masz korek w dupie, przez co nie możesz się skupić. Proste, nie?
– No, bardzo. Teraz to wymyśliłeś?
– Tak.
– Dobra, wszedł cały.
– Pamiętaj, że masz być grzeczny.
– Nie mów tak do mnie.
– Bo co? Kręci cię to. – Zaśmiałem się, a ty sapnąłeś. – I jak?
– Zadowolony?
– To ty powinieneś być zadowolony. 
– Jakoś nie jestem. Wcale mnie to dziś nie podnieca, czuję się, jakbyś mnie gwałcił.
– Przecież lubisz, jak cię gwałcę.
– Oj, spadaj.
– Nie będę musiał cię potem rozciągać.
– Przestań.
– Dlaczego?
– No bo...
– Co?
– Cholera, to twoja wina.
– Mów, o co chodzi – zamruczałem i oparłem się o ścianę.
Ale ciepło.
– Chyba mi stanął.
– Taaak? – Zaśmiałem się i wróciłem do pokoju. – No widzisz.
– Nie widzę. To wcale nie jest fajne.
– Jest.
– Nie, nie jest. Muszę kończyć i wracać do roboty. Cholera, Kaien. Następnym razem sam sobie wkładaj.
– Skąd wiesz, że tego nie robię?
– Serio, muszę kończyć.
– Nie kończ.
– Nie o takie kończenie mi chodzi!
– No przecież wiem. 
– To przestań się nabijać.
– Jak wrócisz, tak cię wygrzmocę, że odlecisz. Obiecuję.
– Muszę kończyć, bo Toru mnie wygrzmoci.
– To do wieczora, koreczku.
– Idiota.

Matko, ale bym cię teraz rżnął na zapleczu. Albo w gabinecie na biurku.
Albo przy ścianie.
Gdziekolwiek.
CHOLERA.
Nakręciłem się jak dureń.
Wróciłem do pokoju i otworzyłem szufladę. Mieliśmy już całkiem niezłą kolekcję gadżetów, choć domyślałem się, że Kot miał lepszą. Może dziś cię zwiążę? Albo przykuję do łóżka i wychłoszczę?
CHOLERA.
Nie, nie zrobię tego.
Nie teraz.
Muszę coś zjeść. Coś dobrego i wartościowego.
NIE MYŚL O DUPACH.

Nie myślałem, a przynajmniej udawałem, że nie myślę. Nabrzmiały fiut bardzo mi przeszkadzał i rozpraszał, ale byłem dzielny. Twoje SMS-y też wcale nie pomagały. Przygotowałem sobie obiad, potem zjadłem go w towarzystwie Pierdzia, a następnie poszedłem zapalić.
Jak zwykle. Ja nawet nie chciałem rzucać palenia.
Potem wróciłem do pakowania się, musiałem przecież czymś zająć ręce, HE HE.
Nie, nie będę fapczyć.
Nie opadł mi. W ogóle. Tak naprawdę im bardziej się starałem, tym mocniej mi sterczał.
To niesprawiedliwe.
Jeżu, ale ja mam problemy.
Zrobiłem sobie herbatę i znowu poszedłem zapalić. Było ciepło i słonecznie, tak jasno i fajnie. Lubiłem lato. W sumie prawie lato. Boże, ale ten czas zapierdala.
Potem oglądałem nasze hot zdjęcia, co było błędem, bo tylko się nad sobą znęcałem. Przecież nie byłem maso, nie? No nie byłem. Dlatego postanowiłem trochę ochłonąć. Przygotowałem sobie popcorn, rozwaliłem się na łóżku z butelką piwa (to tylko jedno piwo, spoko) i włączyłem jakiś dobry horror. Miałem nadzieję, że to pomoże mi ochłonąć.
Myliłem się.
Nie mogłem się skupić nawet wtedy, gdy główną bohaterkę zamknięto w piwnicy i...
Boże, jestem zwyrolem.
Wyłączyłem film i rozpiąłem spodnie.
Nie dam rady.
Kurwa, nawet krwawe sceny nie pomogły.
Dobra, jebię to.
Dotknąłem pieszczotliwie krocza, potem zsunąłem bokserki i pogładziłem sterczącego fiuta. Ładny był. Taki czerwony i twardy. Zawsze mi się podobał. Kochałem go i podziwiałem. Połaskotałem palcami główkę, a potem zacząłem powoli trzepać. Czułem, jak napięcie znika, ale jednocześnie pojawia się nowe, inne. Chciałem robić to długo i powoli.
Pieszczotliwie, delikatnie. Miękko.
Poruszyłem biodrami i zamknąłem oczy.
Muzyka.
Potrzebuję jakiejś muzyki.
Włączyłem pierwszy lepszy kawałek i wróciłem do samogwałtu. Leżałem z rozsuniętymi nogami i trzepałem. Sam nie wiem, kiedy moja dłoń powędrowała niżej.
Jeszcze niżej.
Dalej.
Kurwa.
Pomasowałem odbyt, nie przestając masować członka. Masażer był fajny. Może by tak znowu...?
Masowałbym, ale nie chciało mi się wstawać z łóżka. Palce też ujdą.
Cholera. Trochę sucho.
Westchnąłem i jednak wstałem.
Ja pierdolę. Co by tu wsadzić? Normalnie koniec świata.
Padło na wibrator. Miał być masażer, ale...
Kurwa.
Kurwa.
Kurwa.
Chciałem coś szerszego. Większego.
Co ze mną? Wizja twojej zakorkowanej dupy tak mnie urzekła?
Dobra, nieważne, i tak nikt się nie dowie.
No właśnie.
Ciii.

Czułem się jak kretyn, wkładając sobie palce w dupę, ale udawałem, że wcale nie. Potem wysmarowałem wibrator lubrykantem i przyłożyłem do dziury. Ciekawe, jak to się tam zmieści?
JA PIERDOLĘ.
No przecież jakoś dawaliśmy radę, nie? Jak się popieści... he he.
Nie chciało wchodzić.
Wiedziałem.
Znów wróciłem do rozciągania palcami. Dałem więcej żelu i skupiłem się na masowaniu. To mogłoby być całkiem przyjemne, ale było zbyt upierdliwe.
Gdy w końcu weszły trzy palce (szczegóły są ważne, bo jestem ciasny jak dziewica), znów przystawiłem wibrator. Tym razem nawet się udało. Trochę się spinałem, bo to jednak było dziwne uczucie. Wkładałem go powoli i delikatnie, ale nie wszedł do końca.
Może kiedyś.
Uniosłem biodra i pchnąłem go głębiej. Znowu zamknąłem oczy i skupiłem się na uczuciu rozciągania. Nie było takie złe, było NAWET PRZYJEMNE, po prostu trochę się wstydziłem. Zawsze bałem się o dupę. Dlaczego? Nie miałem pojęcia.
Potem to się trochę zmieniło. Zrozumiałem, że byłem upartym dupkiem i tyle. Ale od czasu do czasu miałem te głupie myśli. Na szczęście skutecznie je zwalczałem.

Włączyłem wibrator i syknąłem.
Nie, ja jednak wolę ruchać. Wibrator to wibrator, jest nieżywy. Nie zastąpi ciepłego, twardego fiuta.
ALE TO NIE TO SAMO.
Zabawki są po to, żeby się nimi bawić. Przecież nie marzyłem o ciepłym, twardym fiucie, nie?
No nie.
Chyba.
Masażer też był fajny. Wszystko było wtedy fajne.
Muzyka pulsowała w głowie, a wibrator w odbycie. Gdy zacząłem się rozluźniać, rozluźniły się też mięśnie.
Od razu lepiej.
No, Kaien, to tylko zabawa. Sama przyjemność. Żadnego wstydu.
O właśnie.
Leżałem i zaspokajałem się w najlepsze. Trzepałem powoli, nieco leniwie, bo wibracje w tyłku jednak rozpraszały. Ale takie podwójne macanie było zajebiste. Szkoda, że wolałeś dominującego mnie. Też chciałbym czasem nie myśleć. Nie kontrolować niczego. Odpłynąć. Jak wtedy w dniu urodzin.
Ale to nie znaczyło, że chciałem być uległym barankiem. Jednego już mieliśmy.

Gdy wreszcie poczułem przyjemne mrowienie, zrobiło mi się słodko. Szkoda, że prostata jest tak głęboko. Gdyby nie była, macałbym ją codziennie.
Najlepiej po kilka razy.
Kobiety to mają dobrze. Łechtaczki, sraczki.
Poruszyłem biodrami i westchnąłem. Jeszcze trochę i odlecę. Wszystko zaczęło wirować, w skroniach pulsowało, w dupie pulsowało, fiut pulsował. Cholera!
Tak, to będzie dobry wytrysk.
Tak, jeszcze chwila i odpłynę.
Odlecę.
Cholera, jak dobrze.
...
Nie odleciałem.
Już chciałem doprowadzić sprawę do końca, ale otworzyłem na chwilę oczy...
... otworzyłem... 
... i po co?
FUCK.
Kurwa.
Mać.
– Cześć – powiedziałeś i uśmiechnąłeś się szeroko, a ja od razu przestałem się macać.
Szybko wyjąłem wibrator i syknąłem. Potem wyłączyłem muzykę i pośpiesznie włożyłem bokserki.
Kurwa mać.
Ręce mi się trzęsły i ogólnie miałem ochotę zapaść się pod ziemię.
Cholera.
– Wróciłeś wcześniej? – spytałem, czując, jak robię się pąsowy.
Kurwa mać. Znowu.
– Widzę, że lubisz rozkazywać, ale sam nie chcesz czekać do wieczora – powiedziałeś i oparłeś się o drzwi. – Nie, Kaienciu?
– No i co się tak szczerzysz?
– Wkładałeś to sobie? – Uśmiechnąłeś się, zerkając na wibrator.
– Spierdalaj.
– Oj tam, nie wstydź się.
– Nie wstydzę się.
– Czyżby?
– NIE. Pofapczyć sobie nie wolno?
– Dlaczego przerwałeś? Myślę, że powinieneś kontynuować.
– HA HA, dobre. Już mi opadł.
Cholera, naprawdę miałem pecha.
– Wcale nie.
– Mówię ci, wszystko mi opadło.
– Przecież widzę. – Podszedłeś bliżej, a ja drgnąłem. – Pokaż.
– Przyłapałeś mnie w krępującej sytuacji, daj mi chwilę, co?
– Nie – mruknąłeś i pchnąłeś mnie na łóżko. – Ale jesteś zmieszany. To nawet urocze.
– Hej!
– Zrób to dla mnie – powiedziałeś, patrząc mi w oczy.
– Co mam zrobić? – Przełknąłem ślinę, bo zaschło mi w gardle.
– To, co robiłeś, zanim wróciłem. Chcę popatrzeć. – Zagryzłeś wargę, a ja znowu oblałem się rumieńcem.
RUMIEŃCEM.
Niesamowite.
KARYGODNE.
– Nie kręci mnie to – powiedziałem, ale parsknąłeś śmiechem.
– Kłamiesz.
Role się odwróciły? Ja pierdzielę. Mówiłem, że moja dupa to świętość. No, to teraz mam za swoje.
– Ale ja mówię serio, Kaien. Pokaż, jak to robiłeś.
– Już się naoglądałeś, daj spokój.
– Już raz cię przyłapałem, pamiętasz? Ale nie sądziłem, że marzy ci się dobra penetracja. Mogę ci to załatwić.
– Spierdalaj, skarbie. Nic mi się nie marzy.
– Chciałeś tylko wypróbować wibrator.
– Właśnie.
– Sprawdzić, czy baterie się nie rozładowały.
– Tak. Co robisz?
– Nic. Ten korek tak mnie drażni.
– Wciąż masz go w środku? – ożywiłem się i chyba nieco ochłonąłem.
– Tak, jak mi kazałeś. A teraz chyba nie masz wyboru.
– Nie pieprz.
– Kaien.
– Co?
– Chcę popatrzeć.
– Na co?
– Na to, jak używasz wibratora.
– Czemu ja mam takiego pecha? – Westchnąłem i oparłem się na łokciach.
– Bo jesteś napalonym idiotą?
– Pewnie masz rację.
– To jak? Zrobisz to dla mnie? Nie ma się co wstydzić.
– Mógłbyś przestać mówić takie rzeczy? Czuję się jak kretyn.
– Przepraszam, po prostu... serio wyglądałeś niesamowicie.
– Tak?
– Mmh. To podnieca – zamruczałeś, gładząc mnie po włosach. – Proszę.
– No dobra – jęknąłem. – Co mam robić?
– To, co robiłeś wcześniej. – Podałeś mi wibrator, a ja westchnąłem.
– Daj żel.
– Proszę bardzo.
– Bawi cię to?
– Nie, kręci. To przez ten korek. – Poruszyłeś biodrami, a potem usiadłeś na łóżku. – Możesz zaczynać.
– Dobra, to... – Znowu przełknąłem ślinę i wysmarowałem wibrator żelem. – Mógłbyś się tak nie gapić?
– A jak mam się gapić?
– Kurwa, Senju. – Westchnąłem i zamknąłem oczy.
Tak będzie lepiej.
Byłem jeszcze trochę podniecony, penis nie opadł mi do końca, ale to już nie było to samo. Wibracje rozchodziły się po całym ciele, ale byłem zbyt zażenowany. Nie lubiłem tego uczucia. Nie byłem uległy.
Po prostu nie.
– Pomóc ci? – spytałeś, dotykając mojej dłoni.
Tej, co wkładała wibrator w tyłek.
– Tak, jak pomogłeś mi z masażerem?
– Tak. Ale jesteś teraz słodki.
– Jaki jestem? – jęknąłem i oparłem się na łokciu. – Powtórz to.
– Boję się.
– I słusznie.
– Pomogę ci – powiedziałeś, poruszając delikatnie wibratorem. – Widzisz? Nie jest tak źle.
– Jest dziwnie.
– Zawsze jest – szepnąłeś, zsuwając spodnie.
– Co robisz?
– Nic.
– Nie wyjmuj korka.
– Nie wyjmę. – Znowu spojrzałeś mi w oczy i wepchnąłeś wibrator głębiej.
Cóż, byłem zmieszany. Sam wibrator to nic, ale zostałem przyłapany na gorącym uczynku.
Bardzo gorącym.
To już drugi raz. Ja to mam szczęście. Następnym razem będę się macać bez muzyki w tle.
– Kaien?
– Tak?
Rozsunąłem trochę uda i znów zamknąłem oczy. To było nawet przyjemne, ale bardzo żenujące.
– Co robisz? – spytałem, gdy zdjąłeś spodnie. – Chyba nie myślisz, że ci pozwolę...
– Cicho. – Przycisnąłeś mnie do łóżka, a ja cały się spiąłem.
Sam nie wiem, dlaczego. Wystarczyłoby kilka ruchów i już leżałbyś pode mną. Byłem przecież silniejszy.
– Mogę wyjąć korek? – spytałeś, kusząc mnie spojrzeniem.
Kurwa mać. I kto tu jest okrutny?
– Dlaczego chcesz to zrobić? – Położyłem ci dłonie na biodrach, a ty dalej ruchałeś mnie wibratorem.
– Bo chcę tam wsadzić coś innego.
– Ciekawe, co? – powiedziałem z głupim uśmieszkiem, ale w głębi ducha odetchnąłem z ulgą.
No, przynajmniej nie chcesz mnie bzyknąć.
– Zgadnij – uśmiechnąłeś się i poruszyłeś dupą, a ja poczułem, jak znowu mi staje.
Zwłaszcza że zacząłeś mi trzepać, nie zapominając oczywiście o wibratorze. Tak, to było najdziwniejsze uczucie na świecie. No może oprócz masażera. Było podobne, tylko nieco ostrzejsze. Bardziej wyraziste, bo jednak byłem nieźle rozepchany.
Mój biedny dziewiczy anus.

Nie musiałem nic mówić, sam nasadziłeś się na mój członek i zacząłeś mnie ujeżdżać. Teraz to już w ogóle odleciałem. Miałem trochę nadzieję, że zapomnisz o wibrującym cacku, ale nic z tego. Tuliłeś się do mnie całym ciałem, kręciłeś dupą i bez przerwy ruchałeś wibratorem. Fajne combo, wiem. Nie robiliśmy jeszcze tego w TEN sposób.
Było nawet nieźle.
Całkiem fajnie.
Zapomniałem o wstydzie i dumie i skupiłem się na bzykaniu. Gdybym był bardziej zboczony, pewnie bym sobie wyobrażał, że to fiut... nie wiem, Kota? Albo Saena? Na pewno nie Rena.
– Podoba ci się? – wysapałeś, dalej skacząc na moim penisie.
– Może być – skłamałem, udając, że mnie to nie rusza.
Ale ciało nie udawało. Już sam trzymałem wibrator i nawet unosiłem biodra, a ty opierałeś się na łokciach i nabijałeś na mój członek. Sapałeś przy tym i stękałeś, a ja czułem, że za chwilę dojdę.
Nie chciałem jeszcze dochodzić. Lubiłem na jeźdźca. Mogłem wtedy podziwiać cię w całej okazałości. Bo na pieska to podziwiałem głównie bułeczki.
– Cholera – syknąłem, a ty zacząłeś rechotać.
– Przyjemne, prawda? – Liznąłeś mnie w szyję, a ja zacisnąłem zęby.
Tak, kurwa, przyjemne. Tak przyjemne, że zaraz trysnę.
No dobra, chciałem trysnąć. Od początku przecież chciałem. Potem po prostu sobie zwalisz i będzie git.
Nie?
– Dobrze się bawisz, co? – spytałem, szarpiąc cię za włosy.
– A ty? – Przechyliłeś głowę i spojrzałeś na mnie tak, że dostałem dreszczy.
– Chyba masz fetysz mojej dupy – powiedziałem i przyciągnąłem cię bliżej.
Sam mnie pocałowałeś. Mocno, mokro i trochę chaotycznie.
– Cholera – jęknąłem znowu i złapałem cię za biodra. – Zwolnij.
– Nie.
– Senju.
– Nie.
– Taki jesteś cwany?
– Tak. Chcę, żeby było ci dobrze. – Wygiąłeś się w plecach i zacząłeś mruczeć.
– Och – parsknąłem śmiechem, a potem znowu jęknąłem.
Oż kurwa mać, no!
– Dojdziesz z wibratorem w dupie. To takie okropne, prawda? – spytałeś, bawiąc się moimi sutkami.
– Kaczka, bo cię...
– No co? Co mi zrobisz? – Zaśmiałeś się i odrzuciłeś włosy do tyłu. – Jesteś teraz bezbronny. Tryskaj.
– Spadaj.
– Tryskaj. – Zacząłeś poruszać się szybciej, a ja zastękałem i zamknąłem oczy.
Kurwa, Senjuś.
– Właśnie tak, skarbie – powiedziałeś wrednym tonem, a ja zacisnąłem zęby.
Czułem, jak wszystko wiruje i wibruje.
Wszystko.
Znika, rozpływa się i rozpierdziela.
Nabrzmiewa. Rozpada.
Wytryskuje.
Tryska.
O jeżu, teraz.
Teraz.
Już.
Kurwa.
Mać.
Uf, uf, uf.
Jak przez mgłę słyszałem twój śmiech i czułem dłonie na ciele. W skroniach mi tak pulsowało, że bałem się, że zemdleję. Albo zrzygam z radości. Albo zesram.
Cokolwiek.
Matko.

W końcu udało mi się wyjąć wibrator i odetchnąłem z ulgą. Nawet go nie wyłączyłem, wibrował sobie na łóżku, a ty siedziałeś mi na biodrach i fapczyłeś. Szybko, niecierpliwie, mocno, zaciskając usta i powieki. Chciałem ci pomóc, ale nie mogłem się ruszyć. W ogóle. Byłem bezwładny. Normalnie sparaliżowany. Leżałem i patrzyłem, jak dochodzisz mi na brzuch. W głowie nadal pulsowała krew, w ustach mi zaschło, a w dupie czułem mrowienie.
Nie, nie dam rady wstać.
– Żyjesz? – zaśmiałeś się i pochyliłeś, żeby mnie pocałować.
– Mmh – mruknąłem tylko i zamknąłem oczy.
– Może powinniśmy to robić częściej?
– Nie – burknąłem niewyraźnie i nareszcie się podniosłem. – Cholera.
– Mam nadzieję, że ci się podobało. – Spojrzałeś na mnie jakoś tak dziwnie, aż się zmieszałem.
– No.
– To dobrze. Mówiłeś, że jesteś głodny. – Klasnąłeś w dłonie i wstałeś z łóżka. – Kupiłem trochę jedzenia. Dobrego – dodałeś, gdy już otworzyłem gębę, żeby zaprotestować.
– Skąd wiesz, że jest dobre? – spytałem i też wstałem. – Muszę pod prysznic.
– Mogę z tobą? – Objąłeś mnie, a ja od razu poczułem, jak wszystko mi się klei.
– Serio ten korek cię tak pobudził? – spytałem, a później cmoknąłem cię w czubek głowy. – Mówiłeś, że cię nie kręcił.
– Pobudziła mnie twoja masturbacja.
– Oj, spadaj.
– Naprawdę. Serio, nie śmiej się.
– Nie śmieję się. Co kupiłeś?
– Najpierw prysznic.
– Dobra.

Ale gorąco. Tak dobrze, fajnie i przyjemnie. Mówiłem już, że kocham moją prostatę?

14 komentarzy:

  1. PIĘKNE! CUDOWNE! WSPANIAŁE!
    więcej takich scenek poproszę :D

    biedny zażenowany Kaien, ale cóż, sam był sobie winien :3 lubimy samce alfa z rozepchaną dupcią :3 chociaż nie ukrywam, że trochę liczyłam na to, że Senju jednak zafunduje Kaienowi dwa baty :D no ale ciasny Kaienuś może faktycznie potrzebować jeszcze trochę uwagi wcześniej <3

    a Senju z różnymi rzeczami w dupie w pracy to już normalnie prawie rytuał :D

    oj, Kaien, nie ma się co wstydzić, fajnie jest w dupę :3 przecież wszyscy to wiedzą
    ale bardzo mi się podoba reakcja Kaczusia na tę całą scenkę :3 też bym chciała popatrzyć i "pomóc" :D
    przecież takie kino! <3 <3 <3

    może Kaien jednak będzie chciał częściej? :> *oby* :D

    no i w ogóle samoocena Kaiena i jego miłość do własnego ciała! popieram w 100 %! :D

    podnieciłam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O TAK, lubimy samce alfa z rozepchaną dupcią :3
      Masz rację, sam jest sobie winien :D ale on się powoli przekonuje do penetracji :d może kiedyś :D

      Myślę, że kiedyś Senju mu to zafunduje (dwa baty), więc noooo :D
      Tak, miał być jeszcze dialog o tym, jak Senju mówi Kaienowi, że Furi na pewno się skapnie, bo on też sobie wkłada różne rzeczy :D ale to tajemnica, więc może się wyda, gdy.... < milczy >

      "oj, Kaien, nie ma się co wstydzić, fajnie jest w dupę :3 przecież wszyscy to wiedzą" - moja koleżanka/kolega też tak uważa :D

      Zgadzam się co do patrzenia :3
      A chcesz spojer? Kaien może będzie chciał częściej :D powoli się OTWIERA.

      To dobrze, że się podnieciłaś :3 :)

      Dzięki za komentarz! <3

      Usuń
    2. niech się przekonuje <3

      to CZEKAM!! <3
      Ty zła okrutna! jak możesz xD

      no widzisz, jaka/i mądra/y! :D

      wiesz, że ja zawsze chcę :D

      no ja nie wiem, czy to tak dobrze xD

      Usuń
    3. Oj tam, to zawsze dobrze :D ;)

      Usuń
  2. Ja sobie wypraszam!?
    A gdzie mój dawno obiecany shot!? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. < wkurzona wilczyca w natarciu, nawet skomentowała > :3 :D <3

      Twój też będzie, spokojnie. Myślę, że całkiem niedługo. Cierpliwości. Akurat mam napływ weny :D

      Usuń
    2. *walczy o swoje, jak na wilczycę przystało* :D
      Łiiiiiiiiii, dobrze wiedzieć, zasoby fap-rozdziałów mi się kończą.

      Usuń
    3. "zasoby fap-rozdziałów" <3 brzmi pięknie.

      Usuń
  3. Och, wiesz, że jestem przeciwna dominowaniu dominów, ale ten rozdział jest przeuroczy <3
    Uuuuu, korek w dupie, Kaien ty zwyrolu xD
    Wcale nie jest zboczony, on ma seksowną wyobraźnie!
    ,, Dobra, nieważne, i tak nikt się nie dowie. No właśnie. Ciii. " - taki....chuj! #suchar

    wibru, wibru, wibru

    Ooo, kocham na jeźdzca!

    ,,Uf, uf, uf." - TO WYGRAŁO WSZYSTKO XD !!! NO KUTFA LEŻE!!!

    Łiii, wspólny prysznic, oszczędamy wodeeee :3

    Całus w czubek głosy, borze jak ja kocham całuski w czoło, one są tak przeuroczo kochane <3 Czoło lepsze, ale to też cudo <3

    A ja swojej macicy nienawidze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowy. Całus w czubek głowy*

      Usuń
    2. Fajnie, że skomentowałaś. :D

      ",,Uf, uf, uf." - TO WYGRAŁO WSZYSTKO XD !!! NO KUTFA LEŻE!!" - wiem, starałam się :D

      " że jestem przeciwna dominowaniu dominów" - Kaien nie jest dominem ;)

      Też nie wiem, czy nawidzę, czy nienawidzę swojej macicy, więc się nie wypowiem. :D

      Usuń
    3. W teorii jest, bo dominuje nad Kaczką.

      Usuń
  4. Boże genialne, Kaien jest słodki jak myśli, że nikt nie widzi. To było naprawdę mega i takie urocze i w ogóle :) Częściej dawaj takie notki Kuno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, kochanie :D :3 Cieszę się, że przypadł ci do gustu słodki Kaien :D

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników