Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

poniedziałek, 1 maja 2017

Tajemnice mojego hot męża. Część pierwsza

KittyKot.doc

Cz. I

Ostatni koncert był niesamowity. Serio, publiczność była cudowna, a ja dawno nie czułem się tak żywy. Wiedziałem, co było tego przyczyną.
BYŁEM ZDROWY.
Nie miałem HIV.
Obaj byliśmy zdrowi, więc problem z głowy. Dlatego właśnie nareszcie mogłem wyluzować. Stałem w świetle reflektorów i byłem zmobilizowany jak sto diabłów. Normalnie mnie nosiło. Byłem tak nakręcony, że aż było mi wstyd. Szczerzyłem się i czekałem na nasz numer z Kaienem. Co prawda w weekend zarówno on, jak i Senju byli nieco sztywni, ale miałem nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. Nie chciałem tracić z nim tej więzi, ostatnio i tak rzadko robiliśmy coś razem. Oprócz koncertów, ale to przecież nie to samo. Doszedłem potem do wniosku, że potrzebuję czegoś więcej. Nie żeby nie wystarczał mi Ren, bo przecież był moim ideałem i w ogóle, ale po prostu chciałem CZEGOŚ WIĘCEJ.
Dlatego właśnie...
... zrobiłem coś fajnego z Renem.
– Kot, kurwa, skup się – syknął Dan, gdy prawie zacząłem się o niego ocierać.
Czasem tak robiłem, no co? To przecież nic wielkiego. Z Kaienem też, zwłaszcza podczas solówek. Zaśmiałem się i odrzuciłem włosy.
Kurde, Kot, jesteś bogiem.
Wiedziałem, że wszyscy mnie pragną.
Cholera, ale zajebiste uczucie.
Pragnęli mnie też podczas wywiadu. Czułem się kochany, wspaniały i cudowny. Utalentowany jak cholera, przecież nawet Dan tak uważał. Co więcej, przyćmiłem lśniące bicki Tulku i boskie solówki Kaiencia. Nie wiem, jakim cudem.
Byłem po prostu najlepszy.
Byłem zdrowy. BYŁEM ZAJEBISTY.
Nawet dziennikarze skupiali się głównie na mnie. Nic dziwnego, nie?
– Czy to prawda, że robiłeś badania na HIV?
Co?
– Podobno twój partner też robił? Powiesz coś więcej na ten temat?
Co? Czy oni powariowali? I gdzie jest, do cholery, Conn?
– Kocie, ukrywasz coś?
– To zwykłe pytanie, odpowiesz?
Gdzie jest Conn, ja się pytam?
– Saki? – zmieszałem się i zacząłem jej szukać wzrokiem.
Cholera, tylko nie to. Nie mogę mieć teraz ataku paniki.
– Rozumiem, że zwykle takimi wątkami zajmuje się wasz rzecznik prasowy, ale mógłbyś nam powiedzieć, o co chodzi? Masz HIV?
– Kocie, co się wtedy tak naprawdę stało? Co ci zrobili?
– Ktoś cię zgwałcił? To dlatego się badałeś?
Gdzie jest Conn, do jasnej cholery?! Gdzie Saki? Kaien, kurwa, dlaczego teraz?
– Pewnie się puszczał, to ma za swoje.
– Kocie, czy ty masz HIV?
– Czy możesz nam powie...
Przestańcie.
Kurwa, stop.
Czułem, jak szybko wali serce. Mocno, nierówno. Uderza, łomocze. Tętni. Wszystko tak tętni w skroniach. Kurwa mać, przestańcie.
Dość.
Zamknijcie się, do cholery.
Kurwa, gdzie Conn? Gdzie Saki? Gdzie Kaien?
– Takich jak ty powinno się...
– Kocie, czy ty...?
– Czy mógłbyś nam...
– Nie – powiedziałem i zamknąłem oczy.
Tylko nie to. Cholera.
Nie, nie, nie.
Spokój.
Cicho.
Oddychaj.
Wdech.
Wydech.
Spokojnie.
Nie mam HIV. Nic ich to nie obchodzi. To tylko pytania.
Gdzie są wszyscy?!
Obrazy i dźwięki zaczęły się zlewać w jedno. Myślałem, że głowa mi pęknie, bo ból wręcz rozsadzał czaszkę.
Chyba drżałem. Trząsłem się. Dygotałem i zaciskałem dłoń na mikrofonie. Nie słyszałem już, co do mnie mówili. Z całych sił starałem się nie zemdleć. Nie dam im tej satysfakcji.
Dopiero teraz się skapnąłem, że ani razu nie pomyślałem o Renie. Nie było go obok. Tylko ja i rozwścieczony tłum fanów i dziennikarzy.
A potem nagle dostałem olśnienia.
To sen, prawda?
Cholera. Tylko dlaczego był tak rzeczywisty?
A jak nie sen?
Dlaczego, ja się pytam?
Rena nigdzie nie było.
Ktoś mnie macał. Dotykał. Szarpał za ramię. Za włosy. Słyszałem te wszystkie wyzwiska i zaciskałem zęby. W cholerę nie mogłem się obudzić. To był wstrętny, obrzydliwy, koszmarny sen. Bałem się? A jak się dowiedzą?
Może ja mam HIV?
Szkoda, że po prostu nie zemdlałem. Mógłbym się wtedy obudzić i wszystko byłoby dobrze.
Ale ciągle mnie macali. Czułem te dłonie wszędzie. Wzdrygałem się, ale nie przestawali mnie dotykać.
Oskarżać.
Bluzgać.
Mieszali mnie z błotem, a ja czułem się zupełnie bezsilny.
– Ren – jęknąłem i poczułem, że chyba płaczę.
Kurwa, co za wstyd.
Przestańcie.
– Ren!
Boże, nie becz, idioto.
Kurwa, to koniec. Już się z tego nie pozbieram. Nie wejdę więcej na scenę. Nie będę mógł spojrzeć w oczy fanom. Nie będę nigdy...
Kurwa, Ren.
– Kotku?
Matko, tak. Obudź mnie.
– Spokojnie. Słyszysz mnie?
Kurwa.
Gdy poczułem coś ciepłego, zadrżałem, a chwilę później chyba zemdlałem.
Nareszcie.
Nareszcie?
Nie zemdlałem.
Obudziłem się. Rozdygotany, zlany potem i przerażony.
– Ja pierdolę – szepnąłem tylko i od razu wtuliłem się w Rena.
– Zły sen?
– Bardzo – westchnąłem, a on pogładził mnie po włosach.
Pocieszał mnie w milczeniu, a potem przytulił mocno i tak zasnęliśmy.
Jak nie Patrick, to HIV. Świetnie. Mówiłem przecież, że terapia jest do dupy.

* * * * *
Nie wiem, co się działo z Senju, ale chyba nic dobrego. Niedługo miał mieć wystawę, może dlatego był nieco spięty. Ja nie byłem. Znaczy, czasami tak, ale starałem się być optymistą. No i mój hot mąż bardzo mnie wspierał. Libido też miało się dobrze. Pamiętałem tamten cudowny dzień, gdy rzuciłem się na Rena jak wariat. To było wtedy, gdy dowiedziałem się, że nie mam HIV. Prawdę mówiąc, myślałem, że to będzie coś więcej: jakiś wspólny wieczór, wyuzdane zabawy, kuszenie, sesja, prowokacja i tak dalej.
Nic z tego.
To był namiętny, szalony seks. Żadnej gry wstępnej, tylko ruchanie. Zaciągnąłem go do łóżka i ujeżdżałem do utraty tchu. Śmiałem się, kusiłem i wygłupiałem. Nasadzałem się do samego końca i jęczałem jak szmata. Jak napalona, spragniona szmata. Ren trzymał mnie za biodra, a ja rechotałem i nabijałem się na jego fiuta. Twardego, wspaniałego, mokrego fiuta.
Bez gumki.
Nareszcie.
To nawet nie trwało długo, bo trysnąłem po kilku minutach. Po prostu... cholera, no. Byłem tak nakręcony, że miałem ochotę zaruchać go za śmierć. Wyginałem się, sapałem, wierciłem i jęczałem. Ren stękał i charczał i bez przerwy patrzył mi w oczy. Jezu, miał wspaniałe spojrzenie. Wystarczyło kilka ruchów dłonią i już tryskałem. Zaciskałem mocno powieki i prawie krzyczałem. Wydawałem z siebie dziwne, popieprzone dźwięki i jarałem się jak kretyn. Czułem, jak nabrzmiały i cudownie mokry fiut penetruje moją dupę, i wyginałem się mocniej.
Serio, byłem szczęśliwy.
Byłem zdrowy.
Ren doszedł w środku, a ja znowu rechotałem i zlizywałem mu swoją spermę z klaty. Potem całował mnie w usta. Lizałem jego sutki. Brzuch. Pępek. Gdy zszedłem z jego penisa, poczułem TO.
Wyciekające nasienie.
Prawie popłakałem się ze wzruszenia. Wiem, że to chore, ale – kurwa mać! – byłem szczęśliwy.
Spałem jak zabity.

A potem były lody. Chyba znowu coś się we mnie odblokowało, bo czułem, że mogę wszystko. Czy Senju też tak miał podczas hipomanii? Jak tak, to zazdrościłem samemu sobie, bo czułem się świetnie. Dobra, przed koncertem zawsze się denerwowałem, bo to jednak była duża odpowiedzialność, ale tak ogólnie to byłem pełen życia. Dlatego tak się podjarałem tym wypadem w góry. Kaien mnie nieco zawiódł, bo myślałem, że bzykną się z Renem. Potem też zauważyłem, że Senju był trochę zgaszony. Może czuł się dziwnie w obecności Rena? Ale dlaczego? Czy tylko ja wybaczyłem, zapomniałem i nie myślałem? Ciekawe, czy Ren czasem myślał.
Zresztą, moje libido szalało. Czułem się trochę jak na haju, ale to było szalenie przyjemne. Ren chyba nie narzekał, bo zgodził się na coś, czego zwykle nie robił. Tak powiedział. Niezbyt mnie to kręciło, ale nie chodziło o podniecenie, tylko o coś innego.
Najpierw go całowałem. Staliśmy w łazience i tylko się dotykaliśmy. Lubiłem jego zapach. Smak. Skórę. Dłonie.
Lubiłem wszystko.
Ren osunął się na kolana i pogładził moje biodra. Potem spojrzał na mnie tak, że poczułem ciary na plecach.
Obciągał bardzo powoli i cholernie zmysłowo. Nakręcał mnie, drażnił i kusił. Poruszałem delikatnie biodrami, ale to on kontrolował tempo. Kąsał główkę, zasysał napletek i lizał mnie wszędzie. Drań, wkładał mi nawet palce w tyłek, a ja tylko sapałem i mruczałem. To było takie drażniące uczucie ciepła na całym ciele. Mrowienie. Przyjemne łaskotki. Motyle w brzuchu? A może w kroczu?
Nie tylko.
Ren był wspaniały. Gładziłem go po włosach, a on ssał. Lizał. Całował i kąsał. Oczywiście, doszedłem zbyt szybko, ale taki był jego niecny plan. Spuściłem się w jego ustach i serio myślałem, że padnę z wrażenia. Nie połknął, ściekało mu po brodzie i szyi. To był piękny widok, naprawdę. Zaśmiałem się i wmasowałem mu wszystko w skórę, a potem pociągnąłem pod prysznic. Fiucik już ochłonął, więc mogłem przystąpić do działania. Ostatnio Ren też jakby wyluzował. Zgaduję, że jemu również ulżyło.
Nic dziwnego.
Jak już mówiłem, pissing nie był moim fetyszem, ale tu chodziło o coś innego. Ren uległ. To nie było sponiewieranie, tylko mała, niewinna zamiana ról. Zresztą, kiedyś już się zamienialiśmy, trochę go nawet dręczyłem, ale albo ja byłem chujowym dominem, albo Rena to nie kręciło. A może po prostu lubił mnie prowokować, nie wiem.
Teraz jednak grzecznie klęczał, więc zacząłem od klatki piersiowej. Poszło szybko i łatwo, bo wcale się nie spinałem. Ren zamknął oczy i zacisnął usta, ale nie odważyłem się zrobić mu tego na twarz. Pogładziłem go znowu po włosach i sikałem dalej. Potem przysunąłem się bliżej i dotknąłem jego sutka. Swoim mięciutkim, zboczonym penisem. Ren przechylił głowę i odrzucił włosy, a ja pochyliłem się jeszcze bardziej i pocałowałem go w usta. Sikałem i masowałem jego cycki. Wiedziałem, że lubił. Chyba nawet mu się podobało.
Przynajmniej taką miałem nadzieję.
Pomrukiwał prawie bezgłośnie, ale wyraz twarzy miał natchniony. Zawsze powtarzał, że nie lubi ulegać, dlatego naprawdę doceniałem to, że się zgodził.
No dobra, ja też niezbyt lubiłem dominować. Nie z Renem. Ale od czasu do czasu miałem dziwne pomysły, dlatego teraz korzystałem.
Gdy skończyłem, kucnąłem obok i pogładziłem jego uda. Ren otworzył oczy i objął mnie w pasie, a ja zacząłem go macać. Najpierw łydki, później kolana, a następnie to, co lubił najbardziej, czyli uda. Skórę miał zaczerwienioną i wrażliwą na dotyk. Przysunąłem się bliżej i pocałowałem go w usta.
– Poczekaj – szepnął, gdy znowu zacząłem macać jego uda.
– Co?
– Chodź tu. Bliżej.
– Co chcesz zrobić? – mruknąłem i objąłem Rena za szyję.
– To, co ty – szepnął, pocierając nosem o mój obojczyk.
Złapał nasze penisy w dłoń, ale nie trzepał. Zauważyłem natomiast, że nie miał erekcji.
– Mogę przestać, jeśli chcesz – powiedziałem, patrząc mu w oczy.
Prawdę mówiąc, było mi trochę przykro. Jak on coś proponował, to zawsze się nakręcałem, nawet jeśli mnie to na początku nie jarało.
– Nie o to chodzi. Nie myśl. – Uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach.
– A o co?
Nie doczekałem się odpowiedzi. Albo wręcz przeciwnie, bo poczułem na brzuchu strumień moczu. Zaśmiałem się i pocałowałem Rena w skroń.
– Chcesz spróbować do ust? – szepnął i liznął mnie w szyję.
– Nie. Nie wiem. Raczej nie – powiedziałem tak samo szeptem.
Cholera, nie.
– I w ogóle, to ja miałem dyktować warunki – dodałem, gdy pocałował mnie w policzek.
– Dyktuj – zamruczał, nie przestając sikać.
Naprawdę go to kręciło. Miałem tylko nadzieję, że nigdy nie będzie mnie do niczego zmuszać. Zacząłem się nawet bać, że może to jego fetysz i bez tego nie będzie chciał uprawiać seksu? Przed ślubem raczej mi o tym nie mówił. Cholera.
Nie, Ren nie zrobiłby czegoś takiego.

Lizaliśmy się powoli, długo i delikatnie. Nawet piss był łagodny i zmysłowy, choć mnie raczej nie kręcił. Seksu nie było. Leżeliśmy potem w łóżku i po prostu oglądaliśmy film. Lucek mruczał i łasił się do Rena, a ja wpadałem w zadumę.
Ciekawe, co jeszcze lubił Ren? Wiedział przecież, że nie byłem takim hardem jak Emil.
Wiedział, prawda?

* * * * *
Było coraz cieplej, śnieg też dawno stopniał, choć od czasu do czasu jeszcze piździło. Niby wiosna, ale nie bardzo. Tak prawie.
Pisali o nas.
O mnie. O Renie.
Dużo.
Starałem się nie czytać, udzielałem się jedynie na portalach społecznościowych. Musiałem przecież jakoś obcować z fanami, nie? Oficjalna strona miała się dobrze, Saen świetnie sobie radził (z pomocą Daniela, he he), ale i tak nie czytałem wątków na forum. Czułem, że nie powinienem. Ren też tak uważał. Byłem zbyt wrażliwy i mocno wszystko przeżywałem. Próbowałem rozmawiać o tym z Hoshim, ale jego metody mnie wkurzały. Czułem, że stoję w miejscu. Coś było nie tak. Kilka dni temu gadałem z Senju, powiedział mi, że czasem antydepresanty mogą wpływać na libido i erekcję. No chyba żartował. Ja miałem odwrotnie – ciągle mi się chciało. Jak już mówiłem, wystarczyło zacząć. Przełamać się. Teraz byłem napalony jak cholera. Całe szczęście, że mąż nie narzekał. Nie wiem, czy moje sofciki bzykały się z Yukim i Emilem, ale podobno deprawowali się nawzajem. Byłem z nich dumny. Naprawdę.
Ja mógłbym znieprawić każdego, byłem przecież boskim Kotem.
Od trzech tygodni nie miałem koszmarów, ale byłem trochę rozdrażniony. Zawsze denerwowałem się przed koncertami. Czasem wspominałem dawne czasy i nasze imprezki z Kaienem. Alkohol, narkotyki, wygłupy i chlanie z przypadkowymi ludźmi. Wiele razy się z nim lizałem, ale zawsze dla jaj.
Kurczę, czemu ja w ogóle o tym myślę? Chyba trochę mi go brakowało. Koncerty i wywiady się nie liczyły.
– O czym marzysz?
– O... niczym.
– Jak spotkanie z Hoshim? – Ren przyniósł mi herbatę, a potem usiadł na łóżku i pogładził Lucyfera.
– Znowu chce ciebie.
– Co?
– No Lucek.
– Aha. Myślałem, że Hoshi.
– Nie – zaśmiałem się i objąłem kubek.
– Co dokładnie ci nie pasuje? – spytał i spojrzał mi uważnie w oczy.
Oj, to chyba będzie poważna rozmowa.
– Nie wiem, całokształt? Jego metody i podejście?
– Rozmawiałeś z nim o tym?
– Nie.
– Dlaczego?
– No bo...
Właśnie – dlaczego?
– Może powinieneś spróbować innych rodzajów psychoterapii?
– Co chcesz przez to powiedzieć? – Spojrzałem mu prosto w oczy, a on pogładził mnie po udzie.
– Spróbuj czegoś nowego albo zmień psychoterapeutę.
– Myślisz, że to pomoże?
Dlaczego wcześniej na to nie wpadłem? Tak się przywiązałem do Hoshiego, że byłoby mi głupio mu o tym powiedzieć.
– Myślę, że tak. Wszystko gra? – spytał, bo chyba się trochę zmieszałem.
– Tak.
– To normalny etap psychoterapii, nie przejmuj się.
– Nie przejmuję się.
– Kłamiesz.
– Oj, spadaj. – Zaśmiałem się, a Lucyfer wskoczył mi na kolana. – W pracy wszystko gra?
– Co? Tak. – Ren objął mnie ramieniem. – Dlaczego pytasz?
– Nie wiem. Martwię się.
– Nie powinieneś.
– Ren, myślę, że w kwietniu powinniśmy się wybrać do mamusi.
– Twojej czy mojej? – Zaśmiał się, a ja zadrżałem.
– No mojej. Na pewno się ucieszy.
– Kiedy masz spotkanie z mangaką?
– W czerwcu. Pojedziesz ze mną, prawda?
– Prawda.
– I do mamusi, prawda?
– Prawda. – Uśmiechnął się, a ja zrzuciłem Lucka z kolan i objąłem Rena za szyję.

Nie było seksu, tylko się trochę macaliśmy.
No dobra, potem był.

* * * * *
Jak już mówiłem, skupiałem się teraz głównie na koncertach. Ren skupiał się na pracy, a ja ciągle miałem wrażenie, że wydarzy się coś złego. Martwiłem się. Nie chciałem, żeby przeze mnie go wywalili.
– To nielogiczne – uspokajał mnie, ale dalej marudziłem. – Poza tym, tolerancja jest teraz na czasie, a Makoto na pewno jest inteligentnym facetem i to wykorzysta.
– Jaki jest ten Steve?
– Co?
– No Steve.
– Dlaczego pytasz? Czyżby wpadł ci w oko? – zamruczał, obejmując mnie a talii.
– Przecież nawet nie wiem, jak wygląda, jak mógł mi wpaść w oko?
– A może jesteś zazdrosny? – Pocałował mnie lekko w szyję, ale parsknąłem śmiechem.
– Niby dlaczego?
– Nie jesteś?
– Nie. Powinienem?
– Nie wiem.
– Świnia.
– Trochę – powiedział i rzucił mnie na łóżko.
– Myślisz, że Kaien i Senju chcieliby to powtórzyć? – spytałem, gdy pochylił się nade mną i zaczął całować w szyję.
– A ty?
– Nie wiem. Senju chyba nie bardzo.
– A ty chciałbyś? – Spojrzał mi w oczy, a potem pogładził po włosach.
– A ty?
– Może.
– Ja też. Obciągniesz?
– Kurczę, Kot.

Obciągał. Prawie. Nie zdążył, bo zadzwoniła jego komórka, akurat w momencie, gdy lizał główkę. Od razu wszystko mi opadło, bo dzwoniła jego mama. Chyba nie chodziło o nic konkretnego. Kurczę, ta kobieta mnie trochę przerażała, za to tatę bardzo lubiłem. On mnie chyba też. Ren poszedł do salonu, a ja leżałem z flaczkiem i głaskałem Lucka. Koty to są jednak zboczone stworzenia.
– I co? – spytałem, gdy poszliśmy potem na balkon zapalić.
Z Renem, nie z Luckiem.
– Nic. Pytała, kiedy do nich wpadniemy.
– Kiedy?
– A kiedy byś chciał?
– Nigdy?
– Kot, bo cię bzyknę.
– Już się nie mogę doczekać. Przecież tylko żartuję, no co?
– Musimy porozmawiać. – Objął mnie od tyłu, a ja od razu cały się spiąłem.
– Stało się coś?
– Nie. Jezu, ale jesteś sztywny.
– Lubisz, jak jestem sztywny. – Przechyliłem głowę i pocałowałem go z usta.
– Myślisz, że obmacywanie się na balkonie jest rozsądne?
– Myślę, że nie. Co powiedziała mamusia?
– Że się za tobą stęskniła.
– Nie wierzę.
– Naprawdę. Myślę, że rodzice też chcieliby polecieć z nami do Stanów.
– Tak?
– Zorganizowalibyśmy sobie miły, rodzinny weekend.
– Chcieliby, naprawdę?
– Tak.
– Rozmawiałeś z nią o tym?
– Trochę. Naprawdę nie jest aż tak straszna. Lubi cię.
Westchnąłem i zgasiłem papierosa. Może serio nie będzie tak źle? Przypomniało mi się to, co mówił Rin. Nie pogadałem jeszcze z Renem o jego miłości do koni. Czułem, że unika tematu. Nie chciałem naciskać, ale naprawdę mnie to ciekawiło. Miał jakąś traumę? I on mi gadał o terapii? Bezczelny.

Po wieczornej kąpieli postanowiłem wziąć byka za rogi. Wysmarowałem się balsamem (różanym, of kors), włożyłem sobie jajko w dupę, potem założyłem stringi i pończochy. Nie wiem, co mi odbiło. Po prostu tak chciałem, tyle. Może Kaien mnie natchnął, bo też fajnie wyglądał w pończochach. Ciekawe, jak wyglądałby w nich Ren? Chyba będę musiał sprawdzić.
Kiedyś.
Mógłbym nawet polubić babskie ciuszki. Co to za różnica, nie? Emil miał rację. Zawsze miał rację. Szkoda, że ostatnio tak mało z nim obcowałem.
Zresztą, gdybym na przykład chciał nosić kiecki, jako facet miałbym przerąbane. To jest właśnie dyskryminacja. Chyba zorganizuję sobie jakąś fajną sesję zdjęciową. Fani będą zachwyceni.
Kaien i Senju też mieli fajne zdjęcia. Bardzo artystyczne, zmysłowe i ładne. Mieli też nieco inne foty. Mniej artystyczne, ale równie ładne i podniecające. Ciekawe, czy chcieliby powtórzyć czworokącik? Może jakaś sesja w sukienkach? W makijażu? Senju na bank wyglądałby ślicznie. I Ren w krwistoczerwonej szmince.
Jeeezu.
Uśmiechnąłem się jeszcze do swojego odbicia w lustrze, potem włożyłem szlafrok i postanowiłem działać.
Ren siedział na łóżku z laptopem, więc pomyślałem, że pewnie znowu będzie pracować do późna.
– Łazienka wolna – powiedziałem, siadając obok.
– Później. Jestem trochę zajęty.
– Znowu się przepracowujesz – zamruczałem i zdjąłem mu gumkę z włosów.
– Nie mam wyboru, skarbie. – Pocałował mnie w nos, a potem zerknął na moje łydki. – A to co?
– Gdzie?
– Tutaj? – Uśmiechnął się i wsunął rękę pod szlafrok. – Założyłeś coś fajnego?
– Trochę.
– Kusisz mnie?
– Trochę. Ale mówiłeś, że jesteś zajęty, więc nie rozpraszaj się, skarbie.
– Droczysz się ze mną – uśmiechnął się i odłożył laptopa.
– Ren, skup się na robocie. Ja tu tylko posiedzę.
– Cwaniaczek. – Pchnął mnie na łóżko i przycisnął mocno całym ciałem.
– Miałeś skończyć artykuł, nie? – spytałem, a potem zagryzłem wargę i zacząłem go kusić spojrzeniem.
– Myślę, że mógłbyś mi pomóc.
– Jak?
– Wiesz, jak. Prawda? – Pogładził mnie po policzku, a potem dotknął opuszką palca mojej dolnej wargi.
Dokładnie w tym miejscu, gdzie miałem bliznę.
– Jak? – szepnąłem, a Ren włożył mi palec do ust.
– Mam ci pokazać?
– Mmmh.

* * * * *
– W sumie nie wiem – powiedział, gdy zacząłem go gładzić po włosach. – To nic wielkiego. Nie przeszkadza mi to w życiu.
Był teraz zaspokojony i rozluźniony, głos miał miękki i delikatny. Wytarł spermę z brzucha, a ja przytuliłem go mocniej.
– Miałem wtedy siedem lat. Dziadek zabrał mnie i Rina na wieś i uczył nas jeździć konno. Chyba nawet to lubiłem. Tak myślę. Prawdę mówiąc, nie pamiętam.
– Też kiedyś jeździłem. Z Kaienem. Ale byliśmy już nastolatkami – powiedziałem, dalej gładząc Rena po włosach.
– Nie wiedziałem.
– Bo nie pytałeś – zaśmiałem się, a on też parsknął śmiechem.
– Chyba wielu rzeczy o tobie nie wiem.
– A ja o tobie. Co było dalej?
Westchnął i objął mnie ramieniem, a ja dalej gładziłem jego włosy.
– Dziadek na chwilę spuścił mnie z oka. Tak wtedy myślałem.
– Miałeś wypadek?
– To wersja rodziców. Mówili, że koń się czegoś przestraszył. Ale dziadka nigdzie nie było, a Rin był zbyt przerażony – powiedział szeptem, a ja pocałowałem go w obojczyk.
– Więc to nie było niedopatrzenie?
– Nie, ale zrozumiałem to dużo później. Jak myślisz, dlaczego wiem tyle o dwubiegunówce? – spytał, a mnie zatkało.
Ale... jak to?
– Dziadek to miał, ale nie wiedział, że to zaburzenie. Nie leczył się. Mama mówiła, że czasem mu odbijało, ale nigdy o tym nie rozmawiali. Myślę, że po prostu się wstydzili.
– To dlatego od razu zgadłeś, że Senju to ma? Zachwycasz mnie.
– Nie zgadłem, tylko wywnioskowałem. Nie patrz tak na mnie, to nie zawsze jest dziedziczne.
– Przecież nie patrzę.
– Ani mama, ani ja nie mamy ChAD. Możesz spać spokojnie.
– Przecież nie... Cholera, Ren, daj spokój – burknąłem i odsunąłem się. – Nawet gdybyś miał, to... No co?
– Nic, jesteś kochany – uśmiechnął się, a ja wywróciłem oczami.
– Twój dziadek ma ChAD?
– Miał. Zmarł pięć lat temu na zawał. Psychiatrą nie jestem, ale to mogło być też jakieś inne zaburzenie.
– Dlaczego się nie leczył?
– Nie wiem, mogę się tylko domyślać. Zresztą mama nigdy nie chciała o tym rozmawiać. W ogóle mam czasem wrażenie, że coś przede mną ukrywają. Mówiła, że dziadek mnie wtedy po prostu nie dopilnował.
– Miał hipomanię? – ożywiłem się, ale Ren spojrzał na mnie z wyrzutem.
– Nie wiem, Kocie.
– Zgaduję, że nieźle się potłukłeś?
– Trochę. Nie pamiętam dokładnie, co się wtedy stało, byłem zbyt przestraszony. Długo leżałem w szpitalu, bo podobno kości nie chciały się zrastać.
– Biedactwo – powiedziałem i pocałowałem go w skroń.
– Nie przesadzaj, skarbie.
– Oj tam, możesz czasem być słabym, kruchym Renem. – Uśmiechnąłem się i pogładziłem go po policzku. – Nigdy nie myślałeś o tym, żeby pójść do...
– Myślisz, że matka nie próbowała mnie wtedy zaciągnąć do lekarza?
– I co?
– Nic. Nie myślę o tym, bo to było dawno temu.
– Ale unikasz koni.
– A co? Chcesz kupić stajnię? – Spojrzał na mnie jakoś dziwnie, a ja fuknąłem i odsunąłem się.
– Nie musisz się obrażać.
– Nie obrażam się.
– Nie wiedziałem, że o to chodzi.
– O to, ale to bez znaczenia.
– Jesteś uparty jak osioł.
Parsknął śmiechem, a ja odetchnąłem z ulgą.
– Poza tym masz spermę na pończochach – dodał, macając moje udo.
– To ją zliż.
– Cwaniaczek.
– Przecież lubisz.
– Zrobiłeś się ostatnio bardzo pyskaty – zamruczał i wtulił się we mnie. – Nie wracajmy do tego, dobra?
– Do koni?
– Tak. Drażni mnie ten temat.
– Do Rina też nie pojedziemy? Będziesz ich tak unikać?
– Kocie – jęknął, a ja pomyślałem, że może przesadziłem. – Nic mi nie jest.
– Na pewno? Martwię się.
– To stare dzieje, daj spokój. Przykro mi, ale konno raczej ze mną nie pojeździsz. – Westchnął i odsunął się. – Dobra, skarbie, muszę dziś skończyć ten artykuł. Coś jeszcze? – dodał, gdy zauważył, że ciągle się na niego gapię.
– Nie. Na pewno nie chcesz...
– Na pewno.
– Jak chcesz.
– Ładnie ci w pończochach.
– Wiem – wyszczerzyłem się i pocałowałem Rena w czubek głowy.

Nie to nie.

* * * * *
Ostatni koncert mieliśmy w piątek. Tak się skupiłem na robocie, że zaniedbałem prawie wszystkich. Nie obcowałem z Emilem, nie myślałem o imprezach u Yukiego, nie fantazjowałem o Akihiko. Nie marzyłem o powtórce z Kaienem i Senju, nie myślałem nawet o sesjach z Renem. Po prostu skupiałem się tylko na koncertach. Dawałem z siebie wszystko, bo nie chciałem, żeby myśleli, że nie podołam. Że mam traumę. Że trzeba się nade mną litować.
Nie.
Owszem, stresowałem się przed każdym koncertem, ale potem traciłem kontakt z rzeczywistością i dawałem się ponieść. Czasami odczuwałem bardzo silny jęk, którego źródła nie potrafiłem wyjaśnić. Leki na to nie pomagały. Na szczęście nie miałem więcej koszmarów.
Nie wracałem do koni, Ren nie chciał też rozmawiać o Makoto. Może udawał, może nie chciał, żebym się przejmował.
Ki-Ki miał się coraz lepiej, choć wszędzie pisali o tym, że jest ćpunem. Nie wiem, jak on dawał radę, mieszkał przecież sam. Ja bym się pewnie załamał. Na szczęście chodził na terapię, a na imprezach prawie nie pił. Znaczy, pił, ale piwo bezalkoholowe.
Najbardziej mnie jednak zaskoczyło to, że po koncercie i kilku krótkich wywiadach nikt nie chciał imprezować. Saki uważała, że to dobrze, Dan mówił, że mam wydorośleć, a Kaien jak zwykle powiedział, że to starość.
– Dobra, żartuję. To zwykłe zmęczenie – dodał, gdy już chciałem się obrazić.
– Kocie, przecież wiesz, że impreza będzie za tydzień. Taka podsumowująca. Wyluzuj. – Dan jak zwykle miał kija w dupie.
– On ma rację, powinniście odpocząć – wtrąciła grzecznie Saki, a ja tylko westchnąłem.
Myślałem, że nieźle zabalujemy, ale widocznie się myliłem. Planowaliśmy większą imprezę za tydzień, ale ja chciałem już teraz. Natychmiast. Byłem pewien, że przynajmniej Tulku się ze mną zgodzi, ale on ulotnił się razem z Martą.
Nawet natrętni fani mnie dziś nie wkurzali. Kochałem wszystkich. Chciałem imprezować. Chciałem chlać, palić trawę i tańczyć. Serio myślałem, że będzie imprezka.
Jezu, ale z nich próchna.
Całe szczęście, że Ren był w porządku. Zadzwonił do Yukiego i już po godzinie byliśmy u nich. Zeszmacili mnie tak, że przez trzy dni nie mogłem usiąść na dupie.

* * * * *
Za tydzień mieliśmy lecieć do Stanów. Tata Rena był zachwycony, mama jak zwykle przyjęła to ze spokojem. Moja była wniebowzięta, bo ostatnio nie dawała mi wytchnienia. Widziała przecież i czytała te wszystkie plotki na mój temat i to ją martwiło, choć zapewniałem, że to bzdury. To jak kiedyś z tą blond dziunią i ciążą. Na szczęście nie marudziła zbyt mocno.
Ustaliliśmy, że zatrzymamy się w hotelu (rodzice Rena też), potem wpadniemy do mamusi, a później wybierzemy się do teatru. Ren powiedział, że na pewno mi się spodoba, to będzie wielki debiut jakiegoś młodzika, więc będę mógł się ślinić. Myślałem, że się nabija, ale potem pokazał mi plakat.
I wtedy mnie olśniło. To był ten chłopak z lotniska. Ten młody blondyn, który miał brata modela. Okazało się, że miał na imię Marcel i był baletniczkiem.
– To pomysł Klausa, myślałem, że ci się spodoba. – Ren był zdziwiony, bo jego mama wcale nie była zachwycona. – Przecież lubisz takie rzeczy.
– Myślałam, że uzgodnimy to wspólnie.
– To tylko propozycja, jeśli nie chcesz, to zmienimy plany.
– Haruki, co ty na to? – zwróciła się do męża.
Mnie w sumie bardziej zdziwiło to, że moja mamusia też się zgodziła. Nigdy nie wspominała, że lubi takie miejsca, więc myślałem, że nie lubi.
– Mnie tam bez różnicy, nie znam się na tym. Wolałbym bar albo restaurację, ale jak musisz...
– Wiesz, że bar nie wchodzi w grę – powiedział Ren, a ja musiałem przyznać mu rację. – To będzie jakieś większe przedstawienie.
– Ale to są nudy, musimy tam iść? Wolałbym piwo z rodziną. – Westchnąłem i zerknąłem na Harukiego.
– No, ja też. – On również westchnął.
Wiedziałem, że mogę na niego liczyć. Chociaż... ten Marcel bardzo mnie zainteresował. Chętnie popatrzyłbym, jak wygina się na scenie (i nie tylko na scenie, he he).
W końcu mamusia Rena chyba trochę wyluzowała, a ja serio myślałem, że będzie bardziej zachwycona. Haruki był odrobinę spięty, i ogólnie miałem wrażenie, że między nimi działo się coś dziwnego, ale nie wnikałem. Nie moja sprawa.
Czytałem potem o Konradzie, znalazłem również trochę info o Marcelu. Dobra, jakoś to przeżyję. Może nie będzie tak nudno.
Wieczorem znowu molestowałem męża.

A rano zadzwonił Kaien. Życzył mi miłej podróży i dużo młodych dup. Debil. Skąd wiedział, co planowałem?

*Marcela znajdziecie u Marchwi → KLIK

35 komentarzy:

  1. Taaak zdecydowanie zostanę fanką Kota. Z całej czwórcy ma najbardziej krzywy sufit. I mnie to pasuje. Chyba nie świadczy to o mnie najlepiej... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeszkadza mi to :D, bo ja jestem zdecydowaną fanką "Pana Idealnego" czyli Rena <3

      Usuń
    2. Ale Kaczuszkę też lubisz? < wcale nie trzyma siekiery za plecami >

      Usuń
    3. babi nie morduj ludzi
      nie warto
      ayami

      Usuń
    4. Kocham ich wszystkich <3, ale mimo wszystko Rena najbardziej.

      To wcale nie tak, że widzę tą siekierę za twoimi plecami :D

      Usuń
    5. palec na usta
      ale wiesz babi senju ostatnio mi mówił ze
      zaniedbujesz go
      < nie robisz zakupów >?
      ayami

      Usuń
    6. VILLEMO, cześć. :D No to już rozumiem, że mam bratnią duszę co do krzywego sufitu. :D

      Nie mordujcie jej.

      Usuń
    7. Ja nie morduję, ja tylko pytam, czy lubi Kaczuszkę. Znaczy, Kaczuszki oczywiście nie da się nie lubić, ale to taka deklaracja jest jednak istotna.

      Usuń
    8. Bo ze mna to jest tak: pewnego dnia odpadła klepka, a reszta się sama zjebała z sufitu. U mnie to nie jest brak piątej klepki lecz wszystkich. Kaczuszki? Z drobiu wolę kurczaki, dawaj siekierkę, fajny ma trzonek :P

      Usuń
    9. Sensi czemu mnie kurde nie dziwi Twoja miłość do Rena. Ty lubisz takich co udają ułożonych, a potem im odbija. Popatrzmy na listę: Sho, Hiro, Ren... :D

      Usuń
    10. Impru nawet kiedyś otwarcie stwierdziła, że lubi chujów w opowiadaniach. ;) <3

      Kaczka to Senju jakby co. :D

      Usuń
    11. Nie obrażaj mnie. Wiem kim jest Kaczucha :D Tylko, że takich słodziaków jak on jest dużo, a taki pojeb jak Kot to przemiłą odmiana :D

      Usuń
    12. I znowu robię wszystko poza pisaniem :D a miałam właśnie przejść do najważniejszego :D

      Usuń
    13. Przepraszam. :( Kaczucha słodziak? Ciekawe. :D Albo tak to już jest, albo Kot, albo Kaczka.

      "a miałam właśnie przejść do najważniejszego :D" - co piszesz i gdzie?

      Usuń
    14. Dla mnie Kaczucha jest słodka. Przynajmniej w porównaniu do tego pojebańca Kota :D
      A takie tam słodkie romansidło. Kompletnie w innym stylu niż Twoje. Impciu mnie namówiła :D

      Usuń
    15. EJ! ja lubię i Kaczkę i Kota! :(

      Usuń
    16. I good for u! Ja nie powiedziałam, że nie lubię Kaczuszki, powiedziałam tylko, że Kot jest pojebany i za to go lubię ;)

      Usuń
  2. kocie ty mojego rena to wiesz
    kuuno ty wiesz co ja wiem
    i ty wiesz co ja mysle
    całe szczescie ze wiesz co ja wiem
    ale sikac na rena

    smutne dziecinstwo rena
    kocie fajnie ze ci lepiej
    mama rena jest miła :)<####
    ze steva ciacho jest?
    hahahahahah
    kocie mam cie na uwadze
    ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Stevuś to ciacho. Lubisz mamę Rena? wiedziałam ,że piss na Rena nie przypadnie ci do gustu :( To pewnie za drugą częśc mnie zabijesz. Ale żeby nie było, uprzedzałam. :D

      Usuń
  3. chciałam zrobić porządny komentarz, taki na koniec, ale chyba temat mnie przerósł i muszę czytać od początku, bo już nic nie pamiętam :/ #starość

    no dobra, to do dzieła
    tak mi się wydawało, że początek brzmiał trochę jakoś nierealnie. tzn cieszę się, jak Kot się dobrze trzyma, wiadomo :D ale cieszę się też, że nikt mu takich strasznych pytań nie zadawał i w ogóle, że nie jest tak źle. chociaż biedaczek ewidentnie się bardzo przejmuje (trudno mu się dziwić), skoro już nawet takie rzeczy mu się śnią :/
    na szczęście ma wspaniałego ach i och Rena, który, jak przystało na księcia z bajki, ruszył mu na ratunek <3 (ależ on musi być przez Kota niewyspany i przemęczony)

    seks 1. wyciekająca sperma <3 i zachwycony tym faktem Kot <3 cała reszta nieważna, ale w końcu mógł ją w sobie mieć :D (w sumie mógł ją sobie wcześniej wciskać w tyłek, chyba Ci podrzucałam filmik?)

    seks 2. a konkretniej lody. Kot szaleje :D no i dobrze, należy mu się coś od życia <3 obciągający Ren zawsze się wydaje chyba jeszcze bardziej dominujący niż kiedy indziej :D przynajmniej w mojej głowie. kocham wmasowywanie spermy <3 ale to wiesz :D

    co do koncertów to cieszę się, że tak odpowiedzialnie do nich podchodzi. on chyba w ogóle jest bardzo odpowiedzialny, tylko lubi się wygłupiać i czasem ma odpały, nie?
    fajnie, że Kot nie ma już żalu o RenxSenju, w przeciwieństwie do Babiszona, niefajnie, że Senju najwyraźniej ma problem, no i Ren. bez sensu. pieprzcie się wszyscy do upadłego a nie tu o wyrzutach sumienia!

    seks 2,5 - wzajemny piss. ciekawe, czy Ren się stresował, kiedy to on ulegał Kotu :D prawie na pewno nie czuł się wtedy pewnie, biedaczek :3 ^^
    ale szkoda, że Kot nie chciał spróbować do buzi :( pewnie Renowi było trochę przykro, ale spodziewam się, że jak to on nie robił z tego problemów. no ale i tak fajnie by było, jakby Kot spróbował. KOCIE PRÓBUJ!!!!
    jestem zła, wiem
    PS. każdy lubi masowanie cycków <3

    właśnie, co z tym duecikiem SaenxDaniel???

    eh... Ren jak zwykle mądry, ale trudna sprawa z tą psychoterapią Kotka. nie wiem, co mogą z tym zrobić :/ mam nadzieję, że nie będziesz się nad nimi zbyt długo znęcać w tej kwestii

    (chwilę mi zajęło ogarnięcie, co to mangaka)

    seks 3. po macankach - szkoda, że bez opisów

    seks 4. w którym przeszkodziła mamusia
    na Kotka już nawet "bo cię bzyknę" nie działa jak groźba xD ale Renowi w sumie może być przykro, że Kot tak nie bardzo chce przebywać z jego mamą, a z drugiej strony sam go ciąga do swojej :/

    no bezczelny Ren! jak on w ogóle mógł coś mówić Kotu o terapii! no po prostu prostak i cham! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. seks 5.
      och, czyżby Kiciuś był zdesperowany? :> na pewno wyglądał bardzo hot <3
      chyba się boję Rena w pończochach. serio.
      DAWAJ KOTA W KIECCE! :D chcę taką sesję :333333
      też myślę, że babska odsłona pasowałaby Kaczusiowi :33333
      no i wielka prowokacja :3 (i pewnie wielka chcica :D )

      współczuję Renowi takich wspomnień :/ wcale się nie dziwię, że po czymś takim miał traumę, biedaczek. ale popieram Kota - trzeba się traumy pozbyć! :D
      no i wyjaśniło się, dlaczego tak szybko rozgryzł Kaczusia. ale to ani trochę nie jest fajne ani wesołe :( no i spodziewam się, że Renowi trudno się opowiadało tę historię. no i niezrastające się kości na pewno jeszcze utrudniają sprawę :/

      no ciekawe podejście - zaniedbywał, bo nie myślał o nich xD na pewno Akihiko będzie miał do niego pretensje, że o nim nie fantazjował <3
      bez sensu, jak to tak bez imprezy :( całe szczęście, że miał chociaż Rena do pomocy <3 (i jak się okazuje Yukiego i Emila też :D ) szkoda, że nie dałaś opisu. te spotkania to ja bardzo lubię :3 inwencję twórczą i tak dalej :33333 #seks 6

      "Ren powiedział, że na pewno mi się spodoba, to będzie wielki debiut jakiegoś młodzika, więc będę mógł się ślinić" cały Kot xD i jak Ren go dobrze zna :D
      myślałam, że to mama Rena lubi takie rzeczy! o.O wielkie zaskoczenie. no chyba, że chodzi o COŚ INNEGO
      Kot to się z tym teściem dobrze dogaduje jak widzę xD sporo ich łączy :D
      aaaa, chyba jednak chodzi o COŚ INNEGO. dobra. okej

      seks 6. biedny zmolestowany Ren :3 obstawiam, że nie narzekał i nie protestował :D
      ci dwaj to się dobrali :3 :D

      co dalej? gdzie dalej?

      Usuń
    2. Leksiuś, jaki długi <3 Myślę, że nie chodzi o starość :D Tylko o liczbę znaków :D

      Tak, Kot ma zmęczonego księcia z bajki ;)

      Co do wciskania spermy, to nie wpadłam na to, za co biję się w pierś, bo Kot by pewnie wpadł, ale powiedzmy, że teraz po prostu bardziej się cieszył. :d

      Całkowicie się zgadzam co do obciągającego Rena, też myślę, że lód to jednak pewien rodzaj kontroli ;)

      Tak, bo Kot z nich wszystkich chyba najbardziej kocha zespół. Znaczy, Dan kocha, bo to jego praca i lubi to, Tulku – bo zabawa, Ki-Ki tak po prostu z przyzwyczajenia, Kaien raczej podchodzi do tego bardziej sztywno, a Kot kocha całym swoim kocim serduszkiem. Kaien też kocha, ale w inny sposób. On się tak nie wygłupia i nie szaleje jak Kot.

      „pieprzcie się wszyscy do upadłego a nie tu o wyrzutach sumienia!” <3 co do Kota, to on już dawno wybaczył ;)

      No właśnie Kot boi się do buzi :/
      Saen x Daniel jeszcze się pojawi, i nawet z fabułą :D

      no ja właśnie nawet szukałam mangakę w słowniku, bo nie wiedziałam, jak się to odmienia :D

      No, bo nie może być za dużo opisów, czasem trzeba się streszczać :D

      Co do mamuś, to Ren bardzo lubi mamę Kota, ale myślę, że też może mu być troche przykro, że Kot trochę się boi mamy Rena :D

      „chyba się boję Rena w pończochach. Serio.” - a dlaczego? Ren w kiecce byłby obłędny, w takiej obcisłej małej czarnej ;)

      Dlatego właśnie Ren nie chce do tego wracać i nie chce o tym rozmawiać. Było minęło, ale koni unika.

      #logika Kota, nie miej mu tego za złe :D
      Mama Rena lubi, ale pewnie już wiesz, dlaczego była taką marudą.

      DZIĘKUJĘ za piękny komentarz <3

      Usuń
    3. dawaj Saana z Danielem! jestem ciekawa, jak im się układa :D

      Ren na pewno by wyglądał obłędnie w małej czarnej <3 i w długiej lejącej czerwonej też :3333 i na pewno w chabrowym wyglądałby bosko :D
      ale pończochy i jego samcze, męskie nogi (bo tak je sobie wyobrażam) i mam nadzieję, że tylko mnie straszyłaś z tymi owłosionymi, jakoś tak mi to nie chce współgrać xD

      ależ ja Kotkowi niczego nie mam za złe! <3 :D

      Usuń
    4. O tak, w czerwonej też! <3 i chabrowy na pewno by mu pasował. Nie pamiętam, czym on jest ,ale chyba Zimą?

      Aaaaaaaaaa, to włosy może sobie zgolić do kiecki :3 dla Kota wszystko :D

      Usuń
    5. < próbuje sobie przypomnieć co to jest chabrowy > Taki zielonkawy?

      Usuń
    6. Odcień niebieskiego. Bardzo ładny.

      Usuń
    7. CHYBA miał być czystą zimą :D

      ale nadal ma męskie nogi! a Kotek, Kaczuś i Emil mają takie mięciutkie, kobiece :D przynajmniej w mojej głowie :D

      chabrowy to taki niebieski ;)

      Usuń
    8. Emil i Kot na pewno mają ładne, ale Senju może mieć (przy niższej wadze, np. gdy miał hipo) trochę kościste :/
      Kaien ma męskie łydki i uda < maca > na pewno ma owłosione łydki, bo tak lubię, jemu to pasuje :D

      Co do Rena, to może mieć męskie, ale na pewno nie krzywe ani nie kościste, on przecież musi być idealny. Choć nie wiadomo, jak mu się kości zrosły :D

      Usuń
    9. nie zrobiłabyś mu krzywych nóg przecież :D

      Usuń
  4. Marcel <3<3<3<3

    1. Strasznie się cieszę, że Kot jest zdrowy i może wreszcie bzykać się bez gumki.

    2. Widać było, jak bardzo tęsknił za spermą w różnych częściach ciała XD. Szybki seks z kozaczącym Kotem był świetny :D. Potem przełamywanie lodów XD (nie mogłam się powstrzymać :D).

    3. Znów czytam notkę starego kochanego i zwariowanego Kota :D.

    4. Martwi mnie ten szef Rena. Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu wietrzę kłopoty w pracy.

    5. Pissing - jeden z moich fetyszy :D. No i ta propozycja Rena na temat ust - świetna :D. Swoją droga jestem pod wrażeniem, że Ren potulnie siedział i pozwolił Kotu sikać na siebie. Chociaż potem to on obsikał Kota, więc jest remis.

    6. Kot ewidentnie nie nadaje się na domina, on zawsze dla mnie pozostanie kozaczącym ukesiem.

    7. Przeszłość Rena i konie - wiemy skąd ma uraz do nich. W ich dialogu dało się wyczuć, że jak przystało na Pana Idealnego, Ren nie chce litości.

    8. Wyjazd do USA - super :D. Domyślam się kim jest kozaczący ukeś i hot domin :D.

    9. Napięcie pomiędzy rodzicami Rena - oznaczają jakieś kłopoty. Szkoda, bo taka fajna z nich parka.

    10. Ogólnie czytając notkę miałam wrażenie, że czytam o ich codziennym trochę sielskim życiu. Podobało mi się to bardzo.

    Czekam na dalszą część :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 <3 <3

      „Widać było, jak bardzo tęsknił za spermą w różnych częściach ciała XD” <3 wiem, że to banalne, ale TAK, tęsknił naprawdę :D

      Co do szefa, to na razie mam dwie wersje wydarzeń, ale nie wiem, którą dam.
      #remis <3 twój komentarz rozwala <3

      „W ich dialogu dało się wyczuć, że jak przystało na Pana Idealnego, Ren nie chce litości.” - cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę <3

      Starałam się, żeby notka nie była zbyt ciężka :)

      Usuń
  5. "Nie miałem HIV." - A ja to jestem okrutna i lubię krzywdzić bohaterów (i to nie tylko swoich). Wtedy coś się dzieje!

    Dzisiaj oglądałam z braku zajęcia jakiś film...
    - "O! Leci mewa" - Ja: A żeby was ta mewa osrała.
    - Bohaterka leci przez trawę - Ja: A żeby jakiś kleszcz na nią spadł.

    Od razu ciekawiej, emocje jakieś, zaskoczenie. Jak się wszystko udaje, to się nudzę. :D

    "Co więcej, przyćmiłem lśniące bicki Tulku i boskie solówki Kaiencia." - Przeczytałam "bose" i zastanawiałam się, o co biega...

    "Gdy zszedłem z jego penisa, poczułem TO. Wyciekające nasienie. Prawie popłakałem się ze wzruszenia." - Ja to ryczałam po wynikach matury (z radości), ale widać, różne ludzie mają priorytety...

    "Ciekawe, czy Ren czasem myślał." - Tutaj mimo wszystko parsknęłam śmiechem, bo zabrzmiało trochę, jak wygadywanie bezmyślności. ;)

    "Było coraz cieplej, śnieg też dawno stopniał, choć od czasu do czasu jeszcze piździło. Niby wiosna, ale nie bardzo. Tak prawie." - Taka "polska wiosna" - niby wiosna, a piździawa? :)

    "– Kiedy masz spotkanie z mangaką?" - Tutaj przeczytałam "z makatką". :)

    "– Kiedy?
    – A kiedy byś chciał?
    – Nigdy?" - :D

    "– Miałem wtedy siedem lat. Dziadek zabrał mnie i Rina na wieś i uczył nas jeździć konno." - Rin Tin Tin! (To tylko ja i moje skojarzenia, przez co komentarze robią się coraz bardziej schizowe i niezrozumiałe).

    "Czytałem potem o Konradzie, znalazłem również trochę info o Marcelu." - Przeczytałam "Kanadzie". Albo jestem ślepa, albo stara, albo stara i ślepa... Albo ślepa ze starości.

    Mam podobnie, jak Yaoi Imperativa - też odbieram to jako opis takiego zwyczajnego, codziennego życia. :)


    Tak poza tematem - naczytałam się jakiś ciekawostek o zwierzętach z rodzaju "ile mucha ma nóg" i teraz Ren kojarzy mi się tylko z rogatym zwierzęciem (Nie z rzeką, nie z pierwiastkiem, z reniferem :D)... Jak to do mnie dotarło, to z drugiej strony zastanawiałam się, czemu mi się wcześniej nie nasunęły skojarzenia z reniferami... W ramach ciekawostki jako chodząca encyklopedia dodam, że imię jest noszone zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, a u rena jako gatunku i samce i samice mają poroże. :D
    (I potem nie wiesz, kogo wyrywasz, bo wszystko rogate. Strach się rozmnażać. :P)

    PS. Pilnie mi ciebie potrzeba tu: believe-in-something.blog.pl
    Pojawiła się idea (częściowo przez Babiszona), żeby opisać całą historię na nowym blogu z innej perspektywy. Pytanie tylko - Z czyjej? :)
    Potrzebuję sugestii.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęczu, myślę, że ja kiedyś też kogoś skrzywdzę. ;) Po prostu w tej historii jakoś mi to nie pasuje.

      "Tutaj mimo wszystko parsknęłam śmiechem, bo zabrzmiało trochę, jak wygadywanie bezmyślności. ;)" - a ja parskńęłam po przeczytaniu twojego komentarza :D :D :D

      Tak, a "piździ" fajne słowo.

      Błagam cię, Tęczo. :D :D :D :D no są trochę schizowe, ale na pewno zrozumiałe. Kocham twoje skojarzenia. :D

      No to nie wiadomo, jakiej płci jest Ren. :D

      Na believe wiem, przepraszam, spóźniłam się, miałam być wczoraj, będę dzisiaj. Troche źle zrozumiałam twój poprzedni komentarz i sprawdzałam na drugim blogu :D


      Usuń
    2. "No to nie wiadomo, jakiej płci jest Ren. :D " - To wszystko zależy od tego, jakie ma poroże. :p ;)

      ~Arco Iris

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników