Cześć, pączki.
Zapraszam na wpis Senju. ;)

wtorek, 16 maja 2017

Kto przekracza Rubikon, ten jest dzielną Kaczką – poradnik, jak być porządnym partnerem

SENJU

Moje męki chyba dobiegły końca, bo spotkałem się wreszcie z Royem. Zmienił mi lit (którego i tak nie brałem) na Depakine. Miałem nadzieję, że teraz coś drgnie, zwłaszcza waga. Po tym weekendzie z Kotem i Renem czułem się jak wieloryb. Bardziej mnie jednak wkurzało to, że zaczynałem myśleć jak moja siostra. To chore. Zawsze uważałem, że facetów to nie dotyczy.
Tak bardzo się myliłem.
Nie mogłem zaakceptować tego, jak zmieniało się moje ciało. Chciałem dobrze wyglądać. Nie byłem próżny, ale wiadomo, że lepiej być ładnym niż brzydkim. Dlatego zmianę leków przyjąłem z wielkim entuzjazmem.
Jednak nie było tak różowo. W pierwszym tygodniu miałem mdłości i chyba trochę puchłem. Potem nieco się unormowało, ale miałem wilczy apetyt. Jadłem z tobą białkowe obiadki, bo mówiłeś, że proteiny tłumią głód.
Nie wiedziałem, czy tłumiły. Wiedziałem tylko, że każdy lek miał jakieś skutki uboczne. Miałem wrażenie, że było jeszcze gorzej, ale Roy powiedział, że powinienem dać sobie czas. Wszystko zaczęło mnie powoli przerastać i nie chodziło wcale o to, że byłem facetem sławnego gitarzysty.
I nie o to, że po weekendzie w górach czułem się okropnie.
Nie o to, że miałem wyrzuty sumienia i strasznie się męczyłem.
Również nie o brak prywatności, nie o głupie komentarze i nie o uczucie zazdrości. To wszystko nic.
Czułem się gorszy. Chory. Zaburzony. 
Inny. 

Bałem się, że nigdy nie będę normalny. Czytałem trochę fora dla chadowców i zawsze miałem łzy w oczach.
Cholera.
Czułem z nimi jakąś dziwną więź – z tymi anonimowymi ludźmi, którzy tam pisali. Byłem jak oni. Ash już wcześniej mówił, że powinienem spróbować, ale nie miałem na to czasu.
Teraz też nie miałem, bo przygotowywałem się do wystawy. Poza tym musiałem przecież pracować, nie mogłem zawieść swojego szefa-fetyszysty. Od czasu do czasu podczas przerwy obiadowej paliłem z Furim trawkę. Zawsze był taki radosny i gadatliwy, choć czasem jego obecność była męcząca. Oczywiście powiedział, że chce mi pomóc z wystawą, a mój zboczony szef nie miał nic przeciwko. Nic dziwnego.
A któregoś dnia prawie padłem z wrażenia, bo domyśliłem się, że Furi przyszedł do pracy z jajkiem w tyłku. Pewnie Toru mu kazał.
Bezczelne zboki.
Oczywiście musiałem się dokształcić w tej dziedzinie i poczytałem trochę o pet play, a wtedy przypomniała mi się orgia u Yukiego. Ogonki, kotki i kaczuszki.
I Kot.
I Ren.
I wyrzuty sumienia, dziwne myśli i sny. Unikałem tego tematu, choć Ash lubił drążyć, ale czułem, że kiedyś wybuchnę. Miałem tylko nadzieję, że Kot mnie nie znienawidzi.

Też czasem wkładałem wibrujące jajko, ale nie do pracy, tylko podczas spotkań u Yukiego. Nie uprawialiśmy seksu. Czasem nas macaliście, ale nikt nie chciał mnie bzykać. Emil popłynął tylko raz, potem już był grzeczny. Pewnie za tę chwilę słabości dostał niezłą karę. Ja bym nie chciał.
Nawet ty przestałeś być napalonym zbokiem i skupiałeś się na technice, nie macaniu. Yuki pewnie był z ciebie dumny, a ja zawsze się nakręcałem. Nawet przypadkowy i mało zmysłowy dotyk przyprawiał o dreszcze. Yuki drażnił, podniecał i pobudzał, ale nie bzykał.
Szkoda.
Może nas nie chcieli.
Już nie rzucaliśmy się na siebie po powrocie do mieszkania. Seks był spokojny i zmysłowy, ale nieco wyuzdany. Rozbierałeś mnie powoli, a potem pchałeś na łóżko i związywałeś mi ręce.
Nie tylko ręce.
Czasem leżałem rozkraczony, przywiązany do łóżka, a ty wkładałeś mi w tyłek różne przedmioty i kazałeś zgadywać, co to.
Przy ogórku wymiękłem. Byłem tak zmieszany, że nie wiedziałem, jak reagować. Znowu myślałem wtedy o bananach i winogronach, które były pomysłem Kota.
I znowu czułem dziwny, irracjonalny lęk.
Na szczęście było coś lepszego – kutas w dupie. Twardy, mokry i gruby. Poruszał się, rozpychał i sprawiał, że zapominałem o bożym świecie. To dopiero była terapia.
– Mam nadzieję, że Ash ci takiej nie zaproponuje – powiedziałeś potem, gdy paliliśmy na balkonie. – Ja mogę być twoim lekarzem, ale musisz włożyć gorset.
– Też mógłbyś włożyć. Pamiętasz pończochy?
– Możemy pobawić się w doktora – zignorowałeś moje pytanie. – Będę ci na przykład wkładać różne rurki do penisa.
– To pomysł Emila?
– Nie, Emil wolałby pięść.
– Dobra, wystarczy, bo się zrzygam.
– Och, moja waniliowa Kaczuszko.
– Spierdalaj, co? – wyszczerzyłem się i zgasiłem papierosa. – Serio, w życiu nie pozwolę sobie włożyć pięści w tyłek.
– Nigdy nie mów nigdy. Znasz to, nie?
– To ja włożę tobie.
– Nie, dziękuję.
– Myślisz, że Emil naprawdę lubi ból?
– Czy to jest pytanie retoryczne? Bo to chyba oczywiste? – powiedziałeś, gdy wróciliśmy do pokoju.
– Ale taki ból, co boli? Podnieca go, jak boli?
– Myślałem, że swój swego zawsze zrozumie. – Objąłeś mnie w pasie, ale fuknąłem.
– Myślę, że nie uda ci się mnie sprowokować – powiedziałem i pocałowałem cię mocno w szyję.
– Szkoda.
– Idiota.
– Też cię kocham.
– Będziesz miał malinkę na szyi.
To były spokojne, leniwe, ciche wieczory. Było coraz cieplej, wszystko zieleniło się i zaczynało kwitnąć.
Chyba byłem szczęśliwy. Po prostu.
Czasami.

Yuki naprawdę był w porządku. Podziwiałem ich relację, zachwycałem się tym, jak skupiał się na Emilu i dbał o niego. Jak trzeba, był twardym, władczym dominem, a potem całował mu stopy i robił rimming. My byliśmy bardziej żywiołowi i nie aż tak artystyczni. Lubiłem seks i zawsze mi się chciało, ale jak już wspominałem, nikt mnie nie bzykał. Nawet ty, choć widziałem tę WYPUKŁOŚĆ w spodniach.
– Nie za mocno? – spytał Yuki, macając liny na moich przedramionach.
– Nie.
– Jak poczujesz, że ci drętwieją, daj znać.
– Okej.
– Emi, widziałem. – Uśmiechnął się, a chłopak drgnął.
– Co widziałeś? – zmieszał się, a potem zerknął na mnie.
– Jak patrzysz na Senju.
– Wcale nie – szepnął, a Yuki uśmiechnął się szerzej.
– Oczywiście. Stój spokojnie – rozkazał, dając mu klapsa. – Nie boli cię?
– Nie.
– Jak zacznie, daj znać.
– Wiem. – Emil spojrzał Yukiemu w oczy, a ja dostałem dreszczy.
Wzrok miał delikatny i pełen zaufania. Naprawdę zaczynałem im zazdrościć.
– Kaczu, tak dobrze?
– Tak – wysapałem, gdy skończyłeś związywać mi ręce.
– Teraz podnieś, przywiążę je do haka na suficie.

Nie było mi zbyt wygodnie, ale za to znowu mogłem się jarać. Przyglądałem się temu, co Yuki robił Emilowi, i aż było mi przykro, że nie będzie bzykania. Ty mocowałeś się z liną i hakiem, a ja grzecznie czekałem. Robiłeś potem artystyczne zdjęcia (zawsze byłem w bokserkach), a ja podniecałem się jak dureń. To normalne, prawda? Nie da się nie podniecić w takiej sytuacji.
Nareszcie zacząłem też zbierać zdjęcia do albumu. Mieliśmy ich dużo, ale wybierałem tylko te najładniejsze. No i doszedłem do wniosku, że też chciałbym cię związać.
Kiedyś.
Na razie udawałem grzeczną, uległą Kaczuszkę.
Ja pierdolę.
Węzły drażniły, pobudzały i trochę denerwowały.
– Wygodnie ci?
– Nie – mruknąłem, czując, jak lina wrzyna się w tyłek.
– Przykro mi – szepnąłeś, a potem pocałowałeś w szyję. – Jesteś rozpalony.
– Co ty nie powiesz.
– Kaien, mam fajną szpicrutę, chcesz wypróbować? – spytał Yuki, zerkając na mnie.
– Nie – sapnąłem, ale klepnąłeś mnie w pośladek.
– Czemu nie?
– Kaien, nie. Wiesz, że nie lubię. – Jęknąłem, a Yuki wybuchnął śmiechem.
– Nie wiesz, co dobre. To świetna szpicruta, a jak się jej używa w rozwagą, to nie boli tak bardzo. – Mrugnął do mnie, a ja poczułem pulsowanie w skroniach.
– Nie.
– Tylko trochę, Kaczuś – szepnąłeś i zacząłeś lizać mnie w ucho. – Odrobinę. Dla zabawy.
– Kaien.
– Proszę – wyszeptałeś, ugniatając mój pośladek. – Będę delikatny.
– Nie sądziłem, że... – Przymknąłem powieki i przechyliłem głowę, bo zacząłeś całować mnie w szyję – Przestań. Proszę – szepnąłem, gdy Yuki podał ci szpicrutę.
– Przestanę, jeśli użyjesz hasła.
– Jakiego hasła?
– Naszego.
Karminowego nieba po zachodzie słońca? – Westchnąłem, bo dotknąłeś szpicrutą mojego uda.
– Nie. Tryskającego fiucika.
– Fajne macie hasła – wtrącił Yuki, robiąc Emilowi warkocza.
– No, wszystko mamy fajne – powiedziałeś i dalej pobudzałeś mnie szpicrutą.
Emil spuścił głowę, a Yuki wplótł mu linę w warkocz i pociągnął do góry. Dobrze, że ja miałem krótsze włosy niż Emil.
– To jak? Mogę cię wychłostać? – zamruczałeś, kładąc mi dłoń na kroczu.
– Lepiej nie – szepnąłem, patrząc ci prosto w oczy. – Serio, Kaien. Nie chcę.
– Szkoda – westchnąłeś i klepnąłeś mnie lekko w pośladek. – Chyba jesteś podniecony.
– Podniecony? – wtrącił Yuki. – Raczej twardy jak głaz. – Zerknął na moje krocze i zaczął się szczerzyć.
Lubił się czasem ponabijać, skurwiel.
– Dobra, rozumiem – powiedziałeś, pieszcząc szpicrutą moje pośladki, co drażniło mnie jak cholera.
Trochę chciałem, ale bardziej nie chciałem. Wolałem teraz dobre trzepanie, ale nikt się mną nie zajął.
A potem prawie pisnąłem z zaskoczenia, bo zupełnie zapomniałem o jajku. Włączyłeś je tak nagle, że zmieszałem się i zacząłem szarpać.
– Stój spokojnie, słońce.
– Kurczę, Kaien – wysapałem, a potem spojrzałem na Yukiego.
Dobrze się bawił, na bank.
– Chyba masz tu mokro – powiedziałeś, znowu macając mnie po kroczu. – Zobacz.
– Spadaj.
– Naprawdę.
– Może dojdzie bez stymulacji? – spytał Yuki, a ty wyłączyłeś jajko.
– Może.
– Nie – powiedziałem i znowu się szarpnąłem. – Cholera, przestańcie.
– Przestaniemy, jak użyjesz hasła – zamruczałeś, masując moje sutki.
– Szkoda, że Kaczuszka nie lubi tego. – Yuki wziął te okropne, połączone łańcuszkiem klamerki i założył je Emilowi.
Potem pogładził go po włosach i cmoknął w czubek głowy.
– Jak się czujesz? – spytał, a Emil lekko drgnął.
– Dobrze.
– Cieszę się, pączku.
– Senju, też chcesz?
– Nie.
– To jak ma cię rozpieszczać? – spytał Yuki, a ja zmarszczyłem brwi.
– Ból nie jest rozpieszczaniem.
– Emil, co ty na to?
– To nie to sa... Cholera, Kaien! – syknąłem, bo znów włączyłeś jajko.
– No przecież cię rozpieszczam. Masochisto – dodałeś ciszej, liżąc mnie w ucho.
– Nie wkurzaj mnie – wysapałem, kręcąc dupą. – Kurwa mać.
– Kaien, idziesz zapalić?
– No.
– Nie! Wyłącz to, do cholery – powiedziałem, patrząc ci w oczy. – Cholera, to wibruje jeszcze mocniej. Wyłącz to.
– Potem. – Pocałowałeś mnie w policzek i wziąłeś fajki.
– Znowu to robisz.
– Co robię?
– Zostawiasz mnie tak... kurwa – syknąłem i zamknąłem oczy.

Było mi dobrze, ale chciałem dojść. Dalej nikt mnie nie bzykał. Znowu poszliście z Yukim zapalić, zostawiając mnie z Emilem. Przestałem się szarpać, ale nie jęczeć. Emil pomrukiwał i sapał, ale nie wiedziałem, dlaczego. Wierciłem się trochę, bo ręce mnie już zaczęły boleć, ale nie wyłączyłeś jajka. Byłem jednak pewien, że sprawdzałeś co chwila, czy wszystko gra. Mogło się wydawać, że nas olewaliście, ale wiedziałem, że to nie tak.
Liny tak mocno, cholernie drażniąco wrzynały się w bokserki, a ja sapałem i poruszałem biodrami. Zauważyłem, że Emil przechylił lekko głowę i zaczął się uśmiechać, co mnie rozwścieczyło jeszcze bardziej. Serio bałem się, że dojdę.
– Wszystko w porządku? – spytałeś, wracając do pokoju.
– Spierdalaj i wyłącz to.
– A po co? Zobacz, jaki jest twardy – powiedziałeś, znowu kładąc mi dłoń na kroczu.
Yuki poluzował Emilowi warkocz, a potem złapał go za kark i mocno, trochę brutalnie pocałował w usta. Zatkało mnie na chwilę, a ty wyłączyłeś jajko, nie przestając mnie macać.
– Tak lepiej?
– Tak – sapnąłem, czując, jak masujesz mnie kciukiem przez bokserki.
– Obiecuję, że jak wrócimy do domu, to zrobię wszystko, na co będziesz miał ochotę – szepnąłeś, całując mnie po szyi.
– Chcę cię wyruchać.
– Na pewno?
– Tak.
– No nie wiem.
– Kaien, ty...
Nie dokończyłem, bo znowu włączyłeś jajko. Nie wiem, co Yuki robił Emilowi, ale ten chyba doszedł.
Ja też. Nawet nie zdjąłeś mi bokserek. Nie mogłeś, bo wszędzie miałem liny. Wierciłem się, kręciłem biodrami, ocierałem o twoje udo (boże, jaki wstyd...), sapałem jak opętany, a ty szczerzyłeś się i nic nie robiłeś. Miałem już w dupie, co sobie o mnie pomyślą. Zastękałem i zacisnąłem mocno powieki, a chwilę później trysnąłem. W bokserkach.
Ja pierdolę.
Pierdolę.

Paliliśmy potem na balkonie, Emil wspominał coś o fajnej imprezie, ale to nie były moje klimaty. Za to Kot pewnie będzie zachwycony. Nie miałem tylko pojęcia, jak to rozegrają, bo przecież chodziło o ich prywatność i nawet bezpieczeństwo. My byliśmy ostrożni.
Chyba.
Bo obrabianie pały na balkonie raczej nie było rozsądne.

Chris prawie się nie odzywał, pewnie był zajęty Ablem. Odezwał się za to Kyu. Już chciałem go opieprzyć, że o mnie zapomniał, ale udobruchał mnie szybko. Zaprosił mnie do siebie, więc myślałem, że pogadam z Mai (lubiłem ją, podobnie jak Biancę), ale myliłem się.
– Pojechała z siostrą na koncert – powiedział, nalewając mi wódki. – Na pewno możesz pić?
– Na pewno – skłamałem. – Czemu nie pojechałeś z nimi?
– Nie moje klimaty. Dobra, gadaj, co u ciebie.
Gadałem. Dużo i bez sensu. O lekach, o górach (wygadałem się po pijaku), o bickach, o Kocie, potem o pracy i tak dalej, a Kyu tylko słuchał. Zawsze był fajny, za to właśnie go kochałem. Potem schlałem się tak, że chciałem dzwonić do Mai. Obaj się schlaliśmy. Nie pamiętam, kiedy wróciła, ale chyba była rozbawiona. Dzięki bogu, że nie wkurzona. Rzygałem w kiblu, a potem... przyjechałeś ty.
– Kyu do ciebie dzwonił? – spytałem, przepłukując twarz wodą.
Mdliło mnie jak diabli.
– Nie, Mai – uśmiechnąłeś się, a ja westchnąłem. – Nie wiesz nawet, gdzie twój kumpel?
– Nie wiem. Gdzie?
– Śpi na podłodze. Chyba nieźle się bawiliście.
– Nieźle – wysapałem.
– Jestem wkurwiony.
– A nie wyglądasz. – Zaśmiałem się krzywo, bo znów mnie zemdliło.
– Kurwa, Kaczka, nie mieszaj wódy z lekami. Wracamy do domu.
– Przepraszam, tak wyszło. Więcej nie będę.
– Kłamiesz.
– Boże, Kaien, czy ty zawsze musisz... – Nie dokończyłem, bo znowu rzygnąłem.
Kurwa mać.

* * * * *
Rano miałem gigantycznego kaca, ale musiałem iść do pracy. Nie zjadłem śniadania, wypiłem tylko mocną kawę i prochy od bólu głowy. Toru jak zwykle był wyrozumiały, a ja nie mogłem go nie podziwiać, nawet jeśli miał te swoje fetysze. Kto nie miał? Nie powinno mnie to w ogóle obchodzić. Też lubiłem od czasu do czasu wbijać się w skórzane gorsety.
O właśnie.
Ale nie dzisiaj. Dzisiaj zdychałem. Prawie tak samo, jak wtedy w górach. Nie chlałem nawet tak dużo, więc na bank chodziło o mieszanie leków z alkoholem. Obiecałem sobie, że nie będę przesadzać, ale widocznie Kyu też się nie znał. Chris mnie zawsze kontrolował. Ren kontrolował Kota. Kyu nie kontrolował nikogo. Nigdy. Może był nieodpowiedzialny, ale przynajmniej zawsze mogłem na niego liczyć.
Jasne.
Nie pytałeś więcej o leki, więc odetchnąłem z ulgą. Ale w sumie teraz nie miałem nic do ukrycia, bo łykałem Depakine i czekałem na efekty. Czekałem. Czekałem.
Czekałem.
Włosy mi trochę urosły (te na głowie), jednak były dużo bardziej delikatne niż kiedyś. To Saya mnie zawsze motywowała i powtarzała, że lepiej mi w dłuższych. Ja nigdy nie wiedziałem, jak chcę wyglądać. Nie skupiałem się na tym. Nie miałem własnego stylu, nosiłem to, co mi się podobało i było wygodne (lateks i stringi się nie liczą, bo to twoja wina). To ty miałeś wyczucie stylu, nawet w zwykłej koszulce i dżinsach wyglądałeś jak ciacho. Dlatego teraz czułem się dziwnie. Sam nie wiedziałem, kiedy zacząłem się skupiać na wyglądzie. Może po tym, jak zacząłeś ćwiczyć na siłowni? Po kilku sesjach zdjęciowych? Może wtedy, gdy zrozumiałem, że jesteś ode mnie lepszy pod każdym względem?
Też chciałem dobrze wyglądać, ale na razie skupiałem się głównie na marudzeniu. Kilogramy nie znikały, włosy trochę wypadały. Od czasu do czasu miałem drgawki, ale Roy mówił, że to nic poważnego. Miewałem też doły, ale stosowałem wtedy metodę "twardego kutasa".
Zawsze działała.
Prawie.

Nie pomagało tylko to, że Kot znowu robił aluzje. Wiedziałem, że tak będzie. Chciał to powtórzyć.
Ja nie chciałem. Obaj nie chcieliśmy i obaj wiedzieliśmy, że chodziło o Rena. Tak przynajmniej myślałeś ty. W moim wypadku chodziło też trochę o Kota. Gdyby nie Ren, mógłbym się zgodzić na trójkąt, kiedyś przecież było fajnie.
No właśnie – kiedyś. Myślałem, że mam to już za sobą. Wydawało mi się, że może być tak, jak dawniej. Też nie byłeś święty, ale mieliśmy do tego nie wracać. To ukłucie zazdrości dało mi jednak do myślenia. Nie chciałem być hipokrytą, więc nie mogłem niczego wymagać. Już od dłuższego czasu chciałem o tym pogadać, ale nie potrafiłem się ogarnąć. Nie umiałem zacząć. Nie wiedziałem, jak. Bałem się, że się obrazisz. Że będziesz chciał Kota. Że uznasz, że jestem przewrażliwiony.

Kiedyś było odwrotnie. To ty unikałeś Rena i nie chciałeś o tym rozmawiać. Potem, pewnie przez Kota, napaliłem się na waszą "przyjaźń". I wtedy mnie poniosło. Może próbowałem sobie wmówić, że da się zapomnieć. Naprawdę myślałem, że lubiłeś te spotkania. Ja lubiłem, ale zawsze czułem się spięty. Mimo to wiele rzeczy mi się podobało. To, co robiłem z Renem. I z Kotem. To, co robiliśmy wspólnie. To, co oni ze mną robili.
Boże, lubiłem wszystko. Ale gdy o tym myślałem, dochodziłem do wniosku, że to jest złe. Czułem się winny. Chciałem też pogadać o tym z Ashem, ale nie wiedziałem, jak zacząć. Zwykle nie opowiadałem mu o orgiach, czasem tylko coś tam wspominałem, ale bez szczegółów. Chodziło wtedy głównie o stosunki między mną, Kotem i Renem. Ale teraz czułem, że muszę. Wiele razy miałem wrażenie, że to mnie przerasta. Że nie potrafię odnaleźć się w tej sytuacji. Że już zawsze będę oceniany. Że...
Że, że, że.
Myślałem, że już jest dobrze.

Czułem się rozdarty. Z jednej strony – chciałem. Lubiłem, uwielbiałem. Z drugiej – czułem, że to jest złe. Złe i nieprawidłowe. Jestem wstrętnym chujem, który cię krzywdzi. Skoro mnie ruszały twoje macanki z Kotem, to ty też musiałeś czuć się źle. Może za dużo myślałem, ale ten sen nie dawał mi spokoju. Dlatego zacząłem rozmowę z Ashem. Dlatego postanowiłem, że chcę być dobrym, szczerym partnerem, któremu możesz ufać.
Rozmowa była trochę trudna. Czerwieniłem się, wstydziłem i ogólnie byłem sztywny i spięty. Wiem, dziwne. W skroniach tętniło, policzki płonęły, a Ash lustrował mnie wzrokiem. Nie oceniał. Słuchał i czekał, a potem zadawał pytania. Był dobrym specjalistą. Zawsze bezstronny, nie dawał gotowych rozwiązań, tylko zmuszał do myślenia. Uwielbiałem go. Podziwiałem i zachwycałem się nim.
Naprawdę.
Czułem się głupio, opowiadając o tobie i Renie, nawet jeśli to było bez szczegółów, ale właśnie wtedy mnie olśniło. Gdy spytał, co tak naprawdę czuję, nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Jak już mówiłem, z jednej strony bardzo chciałem. Uwielbiałem Kota, lubiłem seks z Renem, kochałem wasze droczenie się i to, jak się później na siebie rzucaliście.
Ale miałem też okropne wyrzuty sumienia. Ash sugerował, że powinienem porozmawiać z Renem, żeby zrozumieć, że nic już nas nie łączy.
Że powinienem porozmawiać z tobą. I z Kotem.
Ale ja wiedziałem, że nasze stosunki nigdy nie będą normalne. Nie mogliśmy się zgrać. Było między nami zbyt wiele niedomówień, spięć i złośliwości. Nie warto się starać, bo nigdy się nam nie uda. Tak bardzo chciałem, żebyś zaakceptował Rena, że chyba zapomniałem o tym, że jesteś tylko człowiekiem. Też masz obawy, lęki i emocje. Udajesz twardziela, ale w głębi duszy jest ci przykro.
Mnie było, nawet jeśli chodziło tylko o twoje macanki z Kotem. Wtedy zrozumiałem, że tak być nie może. Ash od dawna pytał o moje uczucia do Rena, ale zawsze powtarzałem, że ich nie mam.
Miałem.
Pociągał mnie. Tylko tyle i aż tyle. Za każdym razem, gdy mnie dotykał, wiedziałem, że tylko on tak potrafi. Byłem banalny i przewidywalny. Rozpływałem się, gdy mnie szmacili z Kotem albo z Yukim. Wtedy nie myślałem, że to złe.
Ale radość trwała krótko. Być może te spotkania u Yukiego też dały mi trochę do myślenia. Z nim i z Emilem nie uprawialiśmy seksu, może dlatego czułem się swobodnie. Nie spinałem się tak, jak w obecności Rena. W ogóle byłem mocno rozchwiany i niestabilny, jeśli chodziło o Pana Idealnego. Nie wiedziałem, skąd się to bierze. Chciałem i nie chciałem. Bałem się i ulegałem. Nie mogłem się zdecydować i to mnie wnerwiało jak cholera. Dlatego postanowiłem, że spróbuję się odciąć.
Dam radę.

Ze spotkania wróciłem zmotywowany i szczęśliwy. Wiedziałem, że to właściwa decyzja. Chciałem być normalny i mieć normalny związek. Trudno mi było uwierzyć, że Kot nie miał z tym problemu. Ty miałeś. Trochę. Znałem cię zbyt dobrze. Dlatego sam musiałem zacząć rozmowę, choć wiedziałem, że będziesz zaprzeczać. Nigdy się nie przyznasz, że to cię boli. Ash pewnie myślał, że jesteśmy patologią. Ja zdradzam cię z Renem, ty mnie z Kotem, a potem Kot Rena ze mną. Brzmi strasznie, wiem. Nie mam pojęcia, dlaczego zaklinałem rzeczywistość, ale dość tego. Poddaję się.
Nie wiedziałem, jak to rozegram z Kotem, ale jednego byłem pewien – musiałem się odciąć od Rena. Dla siebie i dla ciebie. To była trudna decyzja, bo już mówiłem, że bardzo lubiłem nasze spotkania. Wciąż miałem nadzieję, że może się uda, ale rozum mi podpowiadał, że jednak nie.
Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.
Zawsze chodziło o Rena. Byłem zły na siebie za to, że kiedyś uległem. Że dałem się ponieść i nie myślałem. Że byłem niedojrzałym gnojkiem. Że sprawiłem ci przykrość. Że nie mogłem z nim zerwać. Że ciągle śliniłem się na jego widok, choć nic do niego nie czułem. Że miałem te dziwne sny.
Był okropny. Wielki zły Ren, którego chcieli wszyscy. Oprócz Chloe. Aż zacząłem ją trochę lubić.
Troszeczkę.

Ale stchórzyłem i nic ci nie powiedziałem. Tamtej nocy nie mogłem zasnąć. Wierciłem się, wzdychałem, tuliłem do ciebie, potem do Pierdzioszka, ale sen nie przychodził. Miałem teraz dużo na głowie. Przygotowania do wystawy były stresujące, choć ciekawe. Intrygował mnie też Furi i jego relacja z moim szefem-zbokiem.
Potem kilka koncertów, wywiadów, sesji zdjęciowych i impreza. Martwiłem się o Sayę, bo miałem wrażenie, że miłość do Matta ją nieco zaślepiła. Poza tym moja matka w ogóle się nie odzywała. Tata czasem coś pisał, ale matka nic. Może się fochnęła, to by było do niej podobne. Od miesiąca niczego nie namalowałem.
No i w maju miałem jechać z tobą na konferencję. Kolejne przemówienie, przygotowania i stres, który udzielał się również mnie. Bałem się, że będą zadawać pytania.
No i twoje urodziny. Tym razem niczego nie spieprzę.
Ale dalej nie mogłem zacząć tej rozmowy o Renie. Bałem się.

* * * * *
Gdy Reira napisała, że wpadnie wieczorem i mnie zadziwi, myślałem, że chodzi o ślub. Przecież byli zaręczeni, kochali się i tworzyli świetną parę, więc to było tylko kwestią czasu.
Ale zszokowała mnie tak, że musiałem zbierać szczękę z podłogi. Po pierwsze, piła mało i tylko wino. Po drugie, nie paliła. W ogóle. Po trzecie, powiedziała, że też chce zorganizować wystawę.
– Pomożesz mi, prawda? Chciałabym pogadać z Toru.
– Jasne, myślę, że się zgodzi, bo on lubi takie prace.
– Jest zboczony?
– No, jak ty i twoje prace, może nawet bardziej.
– A gdzie twoja żonka? – spytała, gdy wziąłem fajki i już miałem iść z Darenem zapalić.
– Na siłowni.
– Aha, to stąd ta sekśi dupa i bicki? Rozumiem. Kiedy wróci?
– Pewnie za godzinę.
– Słabo ci idzie rzucanie palenia, co? – spytała, gdy mrugnąłem do Darena.
– Tobie za to idzie świetnie, co?
– Nie mam wyboru. – Westchnęła. – Ale to żadne poświęcenie, więc w sumie nawet fajnie. Dobra, to... nie wiem, Daren, teraz? – Spojrzała na swojego faceta, a on chrząknął.
– Tak.
– O co chodzi? – spytałem, patrząc to na nią, to na niego.
– Jestem w ciąży – powiedziała i uśmiechnęła się tak, że mnie zatkało.
– To chyba... fajnie – mruknąłem. – Gratulacje, będziesz świetną mamusią. – Zaśmiałem się, a ona wywróciła oczami.
– Nie planowaliśmy tego.
– Więc to wpadka – wyszczerzyłem się, a Reira rzuciła we mnie zapalniczką.
– To pewnie było wtedy, jak miałam sraczkę i tabletka nie zdążyła się wchłonąć.
– Jak zawsze bezpośrednia.
– No co? Tak było.
– Możecie to jeszcze odkręcić.
– Nie. Jesteśmy zbyt zajebiści, żeby przerywać ciążę.
– Nie wątpię – zaśmiałem się, a Daren znowu chrząknął.
– Idziesz zapalić? – spytał, a ja od razu wstałem.
– Dobra, mamuś, zaraz wracamy – powiedziałem, a Reira pokazała mi faka. – A tak w ogóle, to nic nie widać – dodałem, patrząc na jej brzuch.
– Bo to tylko piąty tydzień. Nikt jeszcze nie wie. Też nas to zszokowało, ale postanowiliśmy, że urodzę tego ślicznego gówniaka. Na bank będzie śliczny. Po tatusiu.
– A jak nie?
– To po mamusi. Będę miała takie fajne, nabrzmiałe cycochy. Cieszysz się, skarbie? – zwróciła się do Darena, a on tylko westchnął.
– Dobra, mamuś, to spadamy.
– Spadajcie – powiedziała i rozwaliła się na kanapie z winem.

* * * * *
– Jestem przerażony.
– Nie wątpię.
– I podekscytowany.
– Nie wątpię.
– Nosi mnie. Aż nie wiem, co o tym myśleć. – Daren zapalił trzeciego papierosa. – Powiedziała, że nie chce usuwać. Ja w sumie też nie chcę, ale nie planowaliśmy jeszcze dzieci. Znaczy, w przyszłości, owszem, ale... Cholera.
– Panikujesz – powiedziałem i zacząłem się szczerzyć, ale Daren zgromił mnie wzrokiem.
– Nie pomagasz.
– Wiem, wybacz. Po prostu też jestem zaskoczony.
– Zawsze się zabezpieczaliśmy.
– Sraczka – straszna rzecz.
– Pierdol się, co? – syknął, ale chwilę później też zaczął rechotać. – Kurwa, Senju, będę ojcem.
– Gratuluję.
– To nie może się dziać naprawdę. Po prostu nie może.
– Może. Twój plemniczek zapłodnił jej komórkę jajową, i tak oto...
– Zamknij się, chuju. – Znowu zaczął się śmiać, ale widziałem, że był zmieszany.
– Coś dużo przeklinasz. Kiedy się dowiedzieliście?
– Tydzień temu. Wyszło przypadkiem i teraz nie mam pojęcia, jak to ogarniemy. – Westchnął.
– Ogarniecie. Rodzice na pewno wam pomogą.
– Nie o to chodzi. Nie wiem, czy jestem gotowy. – Spojrzał mi w oczy, jakby szukając wsparcia.
– To usuńcie.
– Nie.
– To zaryzykujcie.
– No właśnie. Cholera.
– Co "cholera"? Chcecie czy nie?
– Chcemy. Chyba – powiedział i znowu spojrzał mi w oczy.
– Daren, będziesz tatusiem, musisz być bardziej zdecydowany.
– Pierdol się, Senju. W dupę – wyszczerzył się i zgasił papierosa. – Cholera, będę ojcem, ja pierdzielę.

Daren był bardzo nabuzowany, ale i przerażony. Też bym był. Dobrze, że nam to nie groziło.
Wróciłeś przed dwudziestą pierwszą i też osłupiałeś. A ja zacząłem się zastanawiać, czy też myślałeś kiedyś o dzieciach.

* * * * *
Postanowiłem, że w tym roku niczego nie spieprzę i nie przegapię, dlatego cieszyłem się wiosną, a przynajmniej próbowałem. Z nostalgią wspominałem czasy, gdy mogłem swobodnie siedzieć w parku i rysować. Teraz nie ruszałem się nigdzie bez Mansa. Znowu mi pomógł ze szkicem tatuażu, a gdy miałeś wolny dzień, pojechaliśmy do studia.
– Boisz się?
– Ja? Nie. Skąd ten pomysł? – zdziwiłeś się i spojrzałeś na mnie pytająco. – Zgaduję, że to boli?
– No, trochę. Nie boisz się, bo jesteś masochistą?
– Chyba ty.
– Ale ja się boję.
– Będę cię trzymać za rączkę.
– Spierdalaj – wyszczerzyłem się, na co Mans zareagował śmiechem.
– Wybrałeś już, dokąd wybierzemy się na wakacje? – spytałeś, zmieniając temat.
– Nie. A ty?
– Nie, ale na pewno gdzieś, gdzie jest ciepło i słonecznie. Będę cię ruchać na plaży po zachodzie słońca.
– Kaien.
– Co?
– Nie zwracajcie na mnie uwagi – odezwał się Mans, ale widocznie miał niezły ubaw.
Zawsze był fajny i kochany.
– No właśnie. Do czerwca zdąży się zagoić.
– Przecież i tak nie będziesz go odsłaniać – powiedziałem, macając swój nad sutkiem.
– Skąd wiesz?
– Chyba że zdejmiesz majty, to wtedy tak.
– Mówiłem, że zamierzam je zdejmować.
– Jesteśmy na miejscu – wtrącił Mans, a ja poczułem, że pocą mi się dłonie.
Ze strachu. Wiedziałem, że to boli, a ja nie lubiłem bólu.

* * * * *
Już wieczorem pisali o tym, że Kaien i jego facet wyszli ze studia tatuażu! Normalnie szok. Nie do wiary, ludzie robią sobie tatuaże. 
Serio, podziwiałem siebie za to, że jeszcze nie zwariowałem. Zrobiliśmy sobie jednakowe tatuaże w dole brzucha, nieco z lewej strony. Fajne, piękne, artystyczne, nieco większe niż ten mój nad cyckiem.
– Mogłeś jednak zrobić kaczuchę.
– Ty mogłeś sobie zrobić kutasa.
– Że ja?
– Że ty.
– Nie jestem kutasem.
– A ja kaczką.
– Jesteś. Moim żółtym ptaszątkiem.
– Kretyn. – Westchnąłem i objąłem poduszkę.
Pierdzioszek spał w swoim legowisku, co mnie mocno zdziwiło. Zwykle wolał spać w łóżku, miętosił wtedy tak śmiesznie kołdrę i czasem ją ciumkał, a my skręcaliśmy się ze śmiechu.
– Bardzo boli?
– Nie – mruknąłem i poczułem, jak obejmujesz mnie ramieniem.
– Mnie trochę boli, ale jestem twardy.
– Nie zaczynaj.
– Dlaczego? Myślisz, że Pierdziosz ma już chcicę?
– Już o to pytałeś. Fascynujące, że interesuje cię życie płciowe twojego kota.
– Nie interesuje. Za miesiąc zabiorę go do weta.
– Kaien, muszę jutro wcześniej wstać.
– A ja jestem podniecony i nakręcony – zamruczałeś i zacząłeś się o mnie ocierać.
– To są synonimy.
– I co? – Pocałowałeś mnie w kark, a ja dostałem dreszczy.
– Nic. Oznaczają to samo.
– Próbuję spotęgować efekt.
– Nie.
– Co "nie"?
– Nie wkładaj mi palców w tyłek.
– Tylko troszeczkę.
– Dobranoc.
– Ptaszątko.
– Zabiję cię.
– Nie. Jutro posmaruję ci krocze maścią.
– Dlaczego krocze?
– A jesteś pewien, że to nie krocze? – powiedziałeś mruczącym głosem i pogładziłeś moje biodro.
– To ja cię bzyknę.
– Nic z tego. Wystarczyło mi bzykanie w górach. Chodź tu.
– Nie.
– Tylko cię trochę podotykam, nie musisz nic robić.
– To jest molestowanie – mruknąłem i poruszyłem lekko biodrami.
W sumie... czemu nie?
– Lubisz, jak cię molestuję – szepnąłeś, liżąc mnie w ucho.
– Tylko ostrożnie.
– Jasne.

* * * * *
Kot coś odwalił, a ja dalej nie mogłem się zebrać na odwagę i z tobą pogadać. Już postanowiłem, że będę twardy i nie zmienię zdania, ale bałem się, że to nieodpowiedni moment. Podobno w Stanach wyrwali jakiegoś młodzika, pisali teraz o tym wszędzie.
– Jezu, jaki młot. Mówiłem mu, że ma uważać. Lubieżna, napalona, kurewska kurwa. No nie mogę z nim.
– Ten chłopak ma 17 lat.
– Nieważne, ile ma lat. Kot to debil, a Ren idiota.
– Gadasz tak, a też palisz nago na balkonie.
– To nie to samo. Nie rucham niepełnoletnich.
– Dużo razy paliliśmy z kimś na balkonie.
– To nie to samo.
– Prawie nago.
– Kaczka.
– Tak?
– Ja mówię serio.
– Wiem.
– Myślisz, że jak pojedziemy na wakacje i kogoś wyrwiemy, to też nas przyłapią na gorącym uczynku?
– Nie wiedziałem, że planujesz tam kogoś podrywać.
– Nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.
– Nakarmiłeś Pierdzioszka?
– Tak.
– A pozmywałeś naczynia?
– Później.
– Kaienciu, znowu będą się kisić przez trzy dni. – Westchnąłem.
– Jak ci przeszkadzają, to pozmywaj.
– Aha.
– Serio, wyluzuj. Pozmywam, jak wrócę. Obiecuję – powiedziałeś i cmoknąłeś mnie w policzek. – Dobra, idę pod prysznic, trochę sobie pofapczę.
– Idiota – wyszczerzyłem się, a potem zerknąłem na brudne naczynia w zlewie.
Cóż. Mówiłem już, że nie jestem pedantem ani marudą, ale obowiązki domowe serio zaczęły mnie przerastać.
– O właśnie, ptaszątko?
– Nie.
– Kaczu?
– Co?
– Może powinniśmy wynająć konserwatorkę powierzchni płaskich?
– Kogo?
– No jakąś seksi sprzątaczkę. Albo sprzątacza. Albo jakąś chętną dupę do pomocy.
– Oszalałeś?
– Mówię serio, nie ogarniamy mieszkania.
– Ale... nie wiem.
– Na pewno znajdzie się masa chętnych, młodych, ślicznych chłopców. Popytam Kota, on się na tym zna – rzuciłeś nieco wrednym tonem, a ja parsknąłem śmiechem.
I jak ja mam gadać z tobą o Kocie i Renie?

* * * * *
Ostatni koncert zapierał dech w piersi. Każdy zapierał, ale ten był ostatni, więc był jeszcze bardziej niesamowity.
Ale lepsze było to, co wydarzyło się przed koncertem. Pociągnąłeś mnie na zaplecze, a potem zamknąłeś drzwi na klucz i zacząłeś grzebać w szufladach.
– Co robisz?
Nie musiałem pytać, bo i tak wiedziałem.
– Są – powiedziałeś, wyjmując gumki. – Chodź tu.
– Nie spytałeś, czy chcę.
– Wiem, że chcesz.
– Wcale nie. – Oparłem się plecami o drzwi i spojrzałem ci w oczy. – A jak ktoś nas przyłapie?
– Nie przyłapie.
– Skąd wiesz?
– Mam nadzieję, że to będzie Dan – powiedziałeś i podszedłeś bliżej.
– Dlaczego Dan?
– Bo mnie nie lubi. Odwróć się i zdejmij spodnie.
– Nie rozkazuj mi – szepnąłem i poczułem się cholernie dziwnie.
Spojrzenie miałeś zadziorne i nieco rozbawione, a ja chyba zacząłem się podniecać. Na początku nie miałem ochoty, ale twoja stanowczość mnie urzekła.
– Lubię cię w skórzanych – powiedziałeś, gładząc moje pośladki.
– Wiem. Kaien, lubrykant? Serio? Skąd to masz?
– To pewnie Kota. Ściągaj gacie.
– A jak ktoś nas przyłapie? Mówię serio. – Sapnąłem, gdy objąłeś mnie mocniej.
– Nie przyłapie. No, tak lepiej – powiedziałeś, biorąc nasze penisy w dłoń. – Jestem trochę spięty i  muszę się rozładować. Pomożesz mi, prawda? – szepnąłeś i pocałowałeś mnie w ucho.
– Myślałem, że nie lubisz przed koncertem.
– Czasem lubię. Odwróć się tyłem – powiedziałeś tak samo szeptem, a ja dostałem dreszczy.
Lubiłem cię w takiej scenicznej wersji: pomalowane oczy, kolczyk w uchu, koszulka podkreślająca bicki i poczochrane włosy.
Gdy zacząłeś mnie całować, ktoś nacisnął klamkę, więc obaj zamarliśmy.
– A nie mówiłem? – mruknąłem, ale uciszyłeś mnie palcem.
– To pewnie Ki-Ki.
– Kaien, lepiej nie.
– Lepiej tak – powiedziałeś, nie przestając trzepać. – To będzie szybki numerek, spokojnie.
– Ale...
– Cicho. – Zakryłeś mi usta dłonią, a ja spojrzałem ci w oczy i zmarszczyłem brwi. – Rozsuń nogi.
Cholera, nie rozkazuj mi.
– Szerzej. Odwróć się tyłem. – Pchnąłeś mnie do ściany, a potem przytuliłeś się do mnie całym ciałem.
Poczułem, jak twardy, ciepły fiut dotyka moich pośladków.
– Szerzej.
– Nie rozkazuj mi – szepnąłem, a policzki zaczęły płonąć.
No dobra, rozkazuj mi jeszcze.
– Wszystko ci tu pulsuje – powiedziałeś, pocierając główką o odbyt. – Czujesz?
Czułem.

Rżnęliśmy się tak, że rozwaliliśmy kilka kieliszków, popielniczkę i krzesło. Robiliśmy to przy ścianie.
Na stole.
Na kanapie.
Fotelu.
Stole.
Podłodze.
Cholera.
Chciałem jęczeć i wrzeszczeć, ale uciszałeś mnie dłonią i całowałeś.
Całowałeś.
Dotykałeś, szeptałeś, rżnąłeś.
Rżnąłeś.
Macałeś.
Matko, kochałem to.
– Kaien, cholera!
– Co?
– Muszę założyć gumkę.
– Nie.
– Zaraz dojdę. Muszę. – Sapnąłem, gdy znów wbiłeś mnie w fotel.
– Nie musisz.
– Kaien.
– Nie.
– Kurwa.
– Zamknij się. Cicho. Kurwa mać.
– Musze zało...
Kurwa mać.

Nikt nas nie przyłapał, ale pękła nam gumka, więc musiałem wygrzebywać spermę z tyłka. Trochę niefajnie. Potem posprzątałem, bo ty oczywiście nie miałeś czasu. Nogi mi się trochę trzęsły w kolanach, bo orgazm miałem nieziemski, no i marzyłem teraz o papierosie.
Rzucam palenie, mówiłem już?
Nie chciałem zostawiać syfu, więc wszystko ładnie posprzątałem, ale ledwo zdążyłem, bo wpadł Daniel. Prawie dostałem zawału, gdy wleciał do środka.
– O, Senju, cześć. Widziałeś może Saki?
– Nie widziałem.
– Co ty tu robisz? Za chwilę zaczynają.
– Wiem. Szukam fajek – skłamałem.
– Poczęstuję cię. Chodź.
– Zaraz będę.
Dzięki bogu, że nie zauważył plam na fotelu.
 
Po wywiadzie i masie zdjęć grzecznie wróciliśmy do domu, co mnie zdziwiło, bo myślałem, że będzie impreza.
Impreza była. Tydzień po, ale o tym później.
Może. Kiedyś.
Kot też myślał, że będzie. Marudził, namawiał i kusił, ale w końcu odpuścił, choć i tak nie wyglądał na zawiedzionego. Na bank coś wymyślą z Renem. Modliłem się w duchu, żeby nie zaprosili nas.
Nie zaprosili.
Zaprosiła nas za to Reira. Z Darenem. Na ślub. W czerwcu.
Ja pierdolę.
Kolejny ślub. Nie, wcale nie było mi przykro.
– Nie będzie jeszcze widać brzucha, spoko – powiedziałeś, chlejąc piwo.
– To bez znaczenia, mogę być z brzuchem. To mój brzuch i moja decyzja.
– Nasza decyzja, Lisico.
– Daren. – Reira wywróciła oczami i westchnęła. – Nie nazywaj mnie tak.
– Dlaczego? Pasuje – powiedziałeś, a ona rąbnęła cię w żebro. – To prawie jak Kaczuszka.
– Zamknij się.
– O właśnie, nie znacie się, to są takie pieszczotliwe zwroty, które wyrażają miłość – wtrącił Daren, a Reira zaczęła macać swój brzuch.
– Ja pierdolę, wciąż nie mogę w to uwierzyć.
– Co tak macasz? To jeszcze nie dziecko, tylko embrion – powiedziałeś, zerkając ukradkiem na Darena.
– To mój embrion i będę go macać. Dawaj wino.
– Nie powinnaś pić – wtrącił znowu jej facet, ale zabrała mu butelkę.
– Mogę pić, przecież się nie upijam. Wiecie, że rzuciłam palenie?
– Wiemy.
– Brawo ty.
– No właśnie. Mogłabyś też rzucić picie.
– Nie mogłabym. Kilka kieliszków mnie nie zabije. Mojego embriona też nie. Daren ma świetną spermę.
– Fuj.
– Senju, a Kaien? – olała cię, a ja zakrztusiłem się piwem.
– Co "Kaien"?
– Dobrą ma?
– A co? Chcesz sprawdzić? – wtrąciłeś, a ona puściła ci oczko.
– A co? Masz ochotę na czworokąt?
– O to pytaj Kaczuszkę. Nie rucham ciężarnych.
– Kaien, spierdalaj – fuknąłem, a Reira zaczęła rechotać.
– Daren, chodź zapalić – powiedziałeś, klepiąc go po ramieniu. – Pogadamy sobie.
– Rozumiem, że mam zostać z Reirą? – spytałem i wessałem się w butelkę piwa.
– Ptaszątko, zaraz wracam.
– Kretyn. – Wywróciłem oczami, a Reira znowu zaczęła chichotać.
– Ale mi cycki puchną. Chcesz pomacać?
– Nie, dziękuję.
– Co ty taki markotny?
– Nic.

Pierdzioszek ugniatał Darena, a Reira trajkotała o embrionach, spermie i obrączkach. Zostali na noc i spali w moim pokoju. Ja spałem z tobą, ale tak się schlałem, że ani myślałem o seksie. Co dziwne, rano nie miałem kaca.

* * * * *
We wtorek dzwonił Kot. Pytał, czy myślałem już o twoich urodzinach. Spiąłem się, bo byłem pewien, że zaproponuje TO. Wiedziałem, że będziesz chciał huczną imprezę, ale ja też miałem już dla ciebie prezent. Kot na szczęście nie nalegał, a mnie kamień spadł z serca.
Ale ta rozmowa mnie zmotywowała, dlatego postanowiłem w końcu z tobą pogadać. Bałem się trochę, że źle to odbierzesz. Sam byłem rozdarty.
– Chodzi o Rena? – spytałeś, gdy leżeliśmy już w łóżku. – Mówiłem ci – było minęło. Nie jestem zły.
– Nie uważasz, że to trochę nienormalne?
Zdecydowałem, że dziś postawię sprawę jasno. Miałem dość zadręczania się, wyrzutów sumienia i unikania Kota.
– Może. Wszyscy jesteśmy trochę nienormalni – powiedziałeś, a Pierdzioszek miauknął.
– Po prostu mam wrażenie, że robisz to dla na mnie. Nie zmuszaj się. Nie musisz lubić Rena.
– Oj, Kaczka – prychnąłeś.
– Czyli zgadłem?
Zgadłem.
– Nie wymądrzaj się, skarbie. Wiem, że nie muszę lubić Rena. Ale tak właściwie, to o co ci chodzi?
– A będziesz ze mną szczery?
– Obrażasz mnie?
– Nie, po prostu... nie wiem. To głupie.
– Wal.
– No bo musi ci być przykro.
– No, tobie na pewno było przykro – powiedziałeś, a ja drgnąłem.
– Było.
– Dlaczego? – Spojrzałeś mi prosto w oczy, a ja poczułem uderzenie gorąca.
Było mi strasznie głupio, bo wiedziałem, że chodziło o Kota. Poza tym bałem się, że nazwiesz mnie hipokrytą.
Pierdzioszek ziewnął i zaczął się przeciągać.
– Może dlatego, że czułem się niepewnie? – zacząłem, głaszcząc go po brzuchu. – Jesteście z Kotem blisko, rozumiecie się bez słów, lubicie i tak dalej.
– A ty czujesz się zagrożony.
– Może.
– Myślałem, że już to sobie wyjaśniliśmy.
– Tak – powiedziałem szeptem i wtuliłem twarz w poduszkę.
Zaczynałem wątpić w to, co mówiłem.
– Ale trochę racji masz, wnerwia mnie, że ślinisz się na widok Rena – dodałeś, gładząc mnie po ramieniu.
– Nie lecę na Rena, a ślinię się tylko na twój widok.
– Polemizowałbym.
– Oj, no, chodziło mi o to, jak ty się z tym czujesz. – Spojrzałem ci w oczy, ale odwróciłeś wzrok.
Wiedziałem.
– Ja? Nie wiem, wkurwiony?
– To dlaczego się zgodziłeś?
Serce waliło coraz szybciej. Nie znosiłem takich rozmów.
– Bo było fajnie?
– A potem już nie było?
– Senju, jak rucham, to nie myślę. Proste.
– No niezupełnie. Dla ciebie może proste, ale ja mam wyrzuty sumienia.
– Bo za dużo myślisz.
– Lepiej myśleć niż nie myśleć. – Zamknąłem oczy, ale poczułem, jak przyciągasz mnie do siebie.
– Kaczka, chodź tu.
– Nie. Chcę pogadać. Puszczaj! Kaien, cholera. – Sapnąłem, bo przycisnąłeś mnie do łóżka.
– O mnie się nie martw, ja jestem twardy. Ale jeśli chodzi...
– Czuję.
– Co czujesz?
– Że jesteś twardy.
– Nie wątpię. – Otarłeś się o mnie, a ja zamknąłem oczy. – Ale jeśli chodzi o ciebie, to...
– Ja też.
– Zboczona Kaczko, posłuchaj mnie. – Zamknąłeś mi usta dłonią, a ja spojrzałem ci w oczy.

Chciałem już skończyć tę rozmowę. Obrócić wszystko w żart. Chyba się trochę wygłupiłem, bo nigdy nie będziesz chciał o tym rozmawiać. Tak nagle straciłem całą pewność siebie.
– Posłuchaj mnie, Senju. W porządku. Nie musisz się o mnie martwić. Gdybym nie chciał, to bym się nie zgodził, prawda? Tak, trochę dziwnie się czuję, gdy rucha cię facet, z którym mnie kiedyś zdradziłeś, ale mówiłem ci, że nie chcę do tego wracać.
– Nie wracam – szepnąłem, a ty pogładziłeś mnie po policzku. – Wyczuwam sarkazm.
– Zamknij się.
– Po prostu mówię, że nie powinniśmy więcej tego robić. – Znowu schowałem twarz w poduszkę.
Nie sądziłem, że ta rozmowa tak mnie wymęczy.
– Przemyślałeś to?
– To mało powiedziane.
– Jesteś pewien na sto procent?
– Aż tak lubisz bzykać Kota? – spytałem drżącym głosem i spojrzałem ci znowu w oczy.
– Nie o to chodzi. – Westchnąłeś i położyłeś się obok.
– Czyżby?
– Dobra, posłuchaj.
– Słucham.
Leżeliśmy obok siebie, ale nawet się nie dotykaliśmy. Po prostu patrzyliśmy sobie w oczy. To było bardzo intymne, ale też pełne napięcia.
Bliskie i jednocześnie niepokojące.
– Jak nie chcesz, to nie, ale nie mów, że chodzi o mnie. Dobra? – powiedziałeś, a ja zacisnąłem pięść.
– Chodzi. Wiem, że tak jest.
Oczywiście, że nie chodziło tylko o ciebie.
– Ależ ty jesteś uparty. Wiesz lepiej ode mnie, co czuję? – spytałeś z lekką irytacją w głosie i zmarszczyłeś brwi.
Byłeś tak blisko, że mogłem dostrzec każdą najmniejszą zmarszczkę.
– Tak.
– Dupek.
– Źle się czuję, gdy obmacujesz się z Kotem – powiedziałem, czując, jak szybko wali serce.
– Też niezbyt mi się podoba to, że ruchasz się z Renem. Po prostu myślałem, że lubisz i chcesz.
– Trochę.
– Ja też trochę. Chodzi również o Kota, prawda?
– Nie tylko.
– Powiedz.
– Przecież wyczuwam to napięcie między tobą a Renem. Zawsze. Kot też wyczuwa.
– Myślę, że to był taki okres próbny – powiedziałeś i dotknąłeś mojego ramienia.
– Co?
– Chciałem się przekonać, jak bardzo mogę być wynaturzony.
– Przekonałeś się? – szepnąłem, a ty pogładziłeś mnie po włosach.
– Nie wiem. Myślę, że masz rację.
– Mam.
– Nie wiem, czego chcę, Senju – powiedziałeś poważnym tonem, a ja znowu poczułem uderzenie gorąca.
– Chcesz mnie.
– Wiadomo – uśmiechnąłeś się i objąłeś mnie ramieniem.
– O co chodzi?
– Nie rozumiem.
– Przecież widzę, że chcesz mi coś powiedzieć.
– Rozmawiasz o tym z Ashem? – spytałeś, a ja trochę się speszyłem.
– O czym?
– O Kocie i Renie.
– To zależy, co masz na myśli.
– Mam nadzieję, że nie opowiadasz mu o orgiach?
– Nie musisz być taki złośliwy.
– Nie jestem złośliwy.
– Bałem się, że...
– Że co?
– Że nie zrozumiesz.
– I będę chciał Kota? Zgadłem?
– Nie wystarczam ci? – spytałem szeptem i poczułem ucisk w gardle.
– Bredzisz. Od początku mówiłem, że to był chujowy pomysł. Nie można się ruchać bezkarnie z kimś, z kim się kiedyś zdradzało.
– Nie musisz być...
– Nie jestem, tylko stwierdzam fakt. Jebać Rena. Futrzak będzie zawiedziony, ale da radę bez nas. Mam tylko nadzieję, że nie będziesz się zadręczać, wzdychać do Rena i żałować podjętej decyzji.
– Nie będę. – Poczułem się trochę urażony.
– Myślę, że jesteś odważną Kaczką i doceniam twoją szczerość.
– Mógłbyś przestać się nabijać?
– Nie nabijam się.
– Czasem czuję się jak gówno, wiesz?
– Wiem. Obaj mamy wiele na sumieniu, więc jest remis – powiedziałeś miękkim głosem, a ja przysunąłem się bliżej i pocałowałem cię w usta.
– Kaien?
– Tak?
– Znowu to robisz.
– Co robię?
– Wkładasz mi palce w tyłek. Nie jestem w nastroju. Naprawdę.
– Na czarnej liście na pewno znajdzie się Chris.
– Jakiej czarnej liście?
– Osób, których nie będziemy ruchać.
– Nie musimy nikogo ruchać.
– Wiem. Kocham cię, ptaszątko.
– Pierdol się – szepnąłem, a ty znowu pocałowałeś mnie w usta. – Nie. Mówiłem ci już, że nie.
– Tylko trochę.
– Znowu to robisz.
– Dziękuję – powiedziałeś nagle i wtuliłeś nos w moją szyję, a ja zamarłem.
Wzruszyłem się, ale udawałem, że jestem twardy. Przestałeś mnie nawet macać. Leżeliśmy wtuleni w siebie i tylko delikatnie się całowaliśmy. Ta rozmowa jednak była potrzebna. Kamień spadł mi z serca i chyba nie tylko mnie.
Nie było między nami żadnego napięcia.
Ani seksu. Zasnąłeś wtulony we mnie jak dziecko, a ja długo leżałem w ciemności i myślałem o tym, czy podjąłem słuszną decyzję.

* * * * *
Wystawa zbliżała się wielkimi krokami, a ja denerwowałem się coraz bardziej. Czasami ciekawość brała górę i wchodziłem na fora tematyczne. Czytałem i nie mogłem uwierzyć, skąd w ludziach tyle jadu. Wiedziałem, że będą się skupiać na tym, że jestem facetem Kaiena, nie artystą. Gdy czytałem niektóre wypowiedzi, miałem łzy w oczach.
Ale Toru mnie motywował. Furi mnie motywował. Danka. Ty. Kyu, Saya i Kot.
Właśnie, Saya. Spotkałem się z nią we wtorek, bo powiedziała, że w czwartek wyjeżdża na dwa tygodnie na jakieś dziwne zajęcia.
– To nowy rodzaj terapii grupowej, tego jeszcze nie próbowałam – powiedziała, podając mi herbatę i ciasto cynamonowe, które stało się jej specjalnością.
Aż mi się łezka w oku zakręciła, gdy poczułem ten przyjemny, korzenny zapach. Wszystko tak bardzo się zmieniło. Wszystko. Absolutnie. Czasem miałem wrażenie, że przekroczyliśmy jakąś granicę i nie ma już odwrotu.
– Jak twoja terapia? – spytała, a ja zacząłem wpierniczać ciasto.
– Dobrze. Coraz lepiej.
– Kaien nie mógł przyjechać?
– Ma spotkanie z chłopakami z zespołu. Jak ci się powodzi z Mattem?
– Dobrze. Fajnie. Cudownie. – Uśmiechnęła się i chyba nie kłamała. – To z nim jadę na te zajęcia.
– Dobrze wyglądasz.
– Czasem miewam gorsze dni, ale ogólnie jest dobrze. A u ciebie?
– Dokładnie tak samo.
– Nie mogę się doczekać twojej wystawy. Przyjdę z Mattem, on lubi wszystko, co niszowe, niekonwencjonalne i tak dalej.
– Nie powiedziałbym, że jestem aż tak niekonwencjonalny.
– Jesteś.
– Nie widziałaś obrazów Chloe.
– Ale Reiry tak. Już cię zaprosili na ślub?
– Pewnie. Saya?
– Co?
– Mam nadzieję, że się zabezpieczasz? – Spojrzałem jej w oczy, a ona zakrztusiła się ciastem.
– Oczywiście.
– Reira też tak mówiła. Bierzesz teraz jakieś leki?
– Tak, ale nie mają wpływu na tabletki. Po fluo wypadały mi włosy, więc zmieniłam na wenlafaksynę. Ty bierzesz?
– Biorę. Matka się do mnie nie odzywa – rzuciłem niby od niechcenia.
– Przejdzie jej.
– Może zrozumiała, że nie żartuję.
– Może.
– Zmieniłaś się trochę, wiesz? – powiedziałem, a ona uśmiechnęła się i posłodziła herbatę.
– No, jem normalnie.
– Nie chodzi tylko o jedzenie. Ani o słodzenie herbaty.
– Chciałabym jeszcze osiągnąć coś w życiu. Jak ty – powiedziała, patrząc mi w oczy.
– Co ja niby osiągnąłem?
– Będziesz miał własną wystawę, a to tylko początek.
– Skąd wiesz?
– Po prostu wiem. A tak poza tym, to Kyu mówił, że ma kilka pomysłów. Matt też trochę gra, głównie na gitarze. Czasem gramy sobie razem.
– I śpicie.
– Senju.
– Dlaczego nie mieszkacie razem?
– To jakieś przesłuchanie?
– Nie, tylko się o ciebie martwię. Naprawdę – powiedziałem z czułością w głosie.
– Nie musisz.
– Nic na to nie poradzę. – Westchnąłem.
Naprawdę tak było.
– Jest dobrze. Motywujemy się nawzajem. Wiesz, że zrobił sobie ogromny tatuaż na plecach?
– Nie wiem, ja robię tylko małe.
– Serio, myślałam, że padnę z wrażenia. Smaruję go co wieczór maścią.
– Co wieczór?
– No, jak u mnie nocuje. Uprawiamy seks, szok, nie?
– Nikt cię nie nachodzi?
– Co? Aaa, chodzi o waszych fanów? Nie. Prawie nie. Nie rzucam się w oczy – powiedziała, dojadając ciasto. – Od tego jest Matt. Wiesz, gdzie on chce sobie zrobić piercing?
– Wolę nie wiedzieć.
– Dobrze kombinujesz.
– Boże, Saya.
– Też bym sobie zrobiła.
– W piczy?
– Fuj, zboczeniec – zaśmiała się i wstała od stołu. – Szkoda tylko, że Matt pali. Próbował rzucić, ale, no.
– Też próbuję. Każdego dnia.
– Wpadnijcie kiedyś z Kaienem. Chciałabym z nim pogadać, bo pewnie jest na mnie zły.
– Zapewniam cię, że nie jest.
– No tak, ma mnie w dupie. – Westchnęła, a chwilę później otrzymała SMS-a. – To Matt. Będzie o dwudziestej pierwszej. Zostaniesz na noc?
– Nie mogę, obiecałem Kaienowi, że zrobię mu masaż prostaty – powiedziałem, a Saya dostała wytrzeszczu. – Żartowałem.
Tak naprawdę to nie żartowałem.

Nie zostałem na noc, ale wróciłem do domu i znowu dałem się wymacać. Zaczęliśmy od smarowania tatuaży maścią, co było bez sensu, bo i tak rżnęliśmy się potem aż się kurzyło, i musieliśmy zaczynać od nowa.
Nie wracaliśmy więcej do tej rozmowy.
Impreza urodzinowa miała być w sobotę i byłem pewien, że Kot coś odwali. Ostatnio był nakręcony jak ja w hipomanii. Może próbował w ten sposób walczyć z przeszłością? O nic już nie pytał, niczego nie sugerował, nie żartował. Chyba też zrozumiał, że nie warto do tego wracać. Pewnie był mądrzejszy, niż myślałem.
Ja już miałem dla ciebie prezent – piękny, czarny masażer prostaty. Wiedziałem, że się ucieszysz. Reszta była skromna: wieczór we dwójkę i spełnianie wszystkich (wszystkich) twoich zachcianek.
– Chcę loda na dzień dobry.
– W porządku.
– Z wytryskiem w ustach.
– W porządku. – Uśmiechnąłem się i pocałowałem cię w obojczyk.
Leżeliśmy już w łóżku i tylko się trochę macaliśmy.
– I dużo innych fajnych rzeczy. Jutro ci powiem.
– W porządku. – Uśmiechnąłem się znowu i objąłem cię udem. – Kaien?
– No? – Pogładziłeś mnie po włosach, potem po policzku.
– Nie jest ci przykro?
– To znaczy?
– Wiesz, o co pytam.
– O Kota i Rena? Nie jest.
– Ale było fajnie. Czasami. – Westchnąłem i wtuliłem się w ciebie mocniej.
– No.
– Myślisz, że...
– Tak.
– Co "tak"?
– Tak.
– Idiota – szepnąłem czule, a ty pocałowałeś mnie w czubek głowy.
– Czy to będzie zboczony prezent?
– Nie powiem.
– Powiedz. Proszę – zamruczałeś, pocierając nosem o moje ramię.
– Nie.
– Nie powiesz czy nie będzie zboczony?
– Kaien, odwal się. Nic ci nie powiem. – Uśmiechnąłem się, bo zacząłeś macać mój pośladek.
– Mam nadzieję, że to nie będzie trójka przypakowanych facetów?
– Chciałbyś, co? – powiedziałem, nie przestając się szczerzyć.
– Ty nie miałeś nic przeciwko.
– Nie wierzę, że to kiedyś zrobiłeś.
– Ja też nie wierzę. Może to powtórzymy? – zamruczałeś znowu i zacząłeś wkładać mi palce w tyłek.
Ostatnio ciągle to robiłeś. Czyżby nowy fetysz?
– Ciekawe, z kim – mruknąłem, rozsuwając uda.
– Nie wiem, da się coś załatwić. A z kim byś chciał?
– Nie myślę o takich rzeczach, nie jestem tobą. – Sapnąłem i przytuliłem się mocniej.
– Myślę, że Yuki mógłby się zgodzić.
– Ale nie Emil.
– Skąd wiesz? Tak ci wpychał kutasa w usta, że...
– Oj, zamknij się. – Uciszyłem cię dłonią i przycisnąłem do łóżka. – On jest zbyt miękki.
– Nieprawda – wysapałeś i złapałeś mnie za biodra.
– Przecież nie chcą.
– Pytałeś ich o to? Bo ja nie – powiedziałeś, zsuwając mi bokserki.
– Myślałem, że to oczywiste. – Zamknąłem oczy, bo zacząłeś mnie macać.
– Nie. Lubisz, jak cię związuję?
– Mmmh. Też chciałbym cię kiedyś związać.
– Tak?
– Tak.
– Nie mam nic przeciwko.
– Naprawdę? – Otworzyłem oczy i przytuliłem się do ciebie całym ciałem.
– Naprawdę.
– To dobrze. Lubię, jak jesteś taki chętny.
– Jutro to ty masz być chętny – zamruczałeś, rozsuwając mi pośladki.
– Będę.
– Mam dla ciebie fajne wdzianko.
– Jakie wdzianko?
– Takie, w którym będziesz spełniać wszystkie moje zachcianki.
– Jesteś zepsuty do szpiku kości. – Uśmiechnąłem się i musnąłem lekko twoje wargi.
– Ty też.
– Wcale nie.
– Do tego lubisz się droczyć i udawać niewiniątko.
– Wcale nie – zaśmiałem się i zacząłem o ciebie ocierać. – Jakie to wdzianko?
– Jutro ci powiem.
– Myślałem, że skoro to twoje urodziny, to ty powinieneś coś włożyć. Na przykład pończochy.
– Nie pyskuj.
– Ale...
– Nie. Pończochy będą później.
– Naprawdę?
– Jeśli chcesz.
– Chcę.
Poruszałem niecierpliwie biodrami i bez przerwy się o ciebie ocierałem. Penis ślizgał się między pośladkami, taki twardy i cholernie mokry, a ja nakręcałem się coraz bardziej.
– Włóż go – powiedziałeś, patrząc mi w oczy, a ja dostałem gęsiej skórki.
– Daj żel.
– Bez żelu.
– Nie chcę – szepnąłem i zadrżałem.
– Chcesz.
– Nie lubię, jak boli – powiedziałem szeptem i pochyliłem się, by cię pocałować.
– Och, czyżby?
– Naprawdę. – Przechyliłem głowę, a ty zacząłeś całować mnie po szyi.
– Jest w szufladzie.
– Dobra.

* * * * *
Obudziłem się przed siódmą i od razu przystąpiłem do działania.

67 komentarzy:

  1. Właśnie się zorientowałam, że pod poprzednim wpisem odpowiedziałam na nie ten komentarz co miałam, przez co moja odpowiedź nie miała sensu... :/

    Z cyklu - "Skojarzenia Arco Iris" - "Kącik miłośników poezji":

    "Tobie chodzi tylko o łóżko,
    a ja jestem małą kaczuszką,
    której trzeba miłości i wsparcia
    i czasami czegoś do żarcia." - Agnieszka Osiecka "Tylko łóżko" (frag.)

    PS. Przyznam się bez bicia, że usunęłam tego bloga: your-lucky-day-in-hell.blog.pl
    I przypominam, że tu jest rozdział: never-tear-us-apart.blog.pl, a tu pięć: podpisane-ty-wiesz-kto.blog.pl
    Ja wiem, że ty wiesz, ale jak wspomniałam - jestem przewrażliwiona od ostatniego. :P

    Koniec ogłoszeń parafialnych. Przechodzimy do wpisu.


    "Nie byłem próżny, ale wiadomo, że lepiej być ładnym niż brzydkim" - Eee tam. Jak to mówił Sufjan Stevens "Piękno jest podejrzanie łatwe". ;) Ja tam lubię brzydali.

    "Czytałem trochę fora dla chadowców i zawsze miałem łzy w oczach." - Przeczytałam hodowców.

    "Ale taki ból, co boli?" - Taki ból co boli, masło maślane, a kot jest bezdomny, ale ma dom. :D

    Żeby mieszać lekarstwa z alkoholem to trzeba trzymać głowie w dupie.... :/

    "Włosy mi trochę urosły (te na głowie), jednak były dużo bardziej delikatne niż kiedyś." - No w życiu bym nie pomyślała, że te na głowie! :O

    W ogóle podoba mi się to studium psychiki i emocjonalności bohatera! (Zabrzmiało jak temat rozprawki?)

    "Pociągał mnie. Tylko tyle i aż tyle. Za każdym razem, gdy mnie dotykał, wiedziałem, że tylko on tak potrafi. Byłem banalny i przewidywalny. Rozpływałem się, gdy mnie szmacili z Kotem albo z Yukim. Wtedy nie myślałem, że to złe." - Aaahahahaha... Wyszło szydło z worka! :)

    Ale on jest wolno myślący. Ja już po pierwszym zdaniu o niepaleniu wywęszyłam ciążę.... Takam zdolnam! :D ;)

    "A ja zacząłem się zastanawiać, czy też myślałeś kiedyś o dzieciach." - Wooohooo... :D

    "Już wieczorem pisali o tym, że Kaien i jego facet wyszli ze studia tatuażu! Normalnie szok. Nie do wiary, ludzie robią sobie tatuaże. " - Ee tam... Lepszy news by był, jakby w tytule było, że to nogi wyszły. Zawsze mnie bawią te nagłówki typu :"Biust kogoś tam na ściance", "Iluś tam letnie nogi kogoś tam wychodzą ze studia". :D

    "To mój embrion i będę go macać." - :D <3

    "Można zrozumiała, że nie żartuję." - Można zrozumiała...

    "Też próbuję. Każdego dnia." - Dobre chęci też się liczą. :D

    Niby wiosna a mnie się ten wpis jakoś tak zimowo-wigilijnie kojarzył i nastrajał. Nie wiem czemu.
    I pomijając wewnętrzne monologi, to jakoś tak to wszystko spokojnie mimo wszystko wyszło.... :)
    No i w ogóle wyjątkowo długi ten wpis... Albo mi się wydaje.


    PS. Ale trafiłam z tym żarciem Osieckiej w tematykę wpisu. :P


    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy bardziej kocham cię w tej chwili za cytat, czy za "W ogóle podoba mi się to studium psychiki i emocjonalności bohatera"
      (jakby co to dzisiaj zauważyłam wpis i wiem, że wisiałam długiego, ale trochę mnie samopoczucie wtedy zjadło i jakoś tak wyszło < bla bla bla, tłuymaczenie się >)

      Usuń
    2. JAK TO USUNĘŁAŚ BLOGA o.O ??? PojebaŁo kakaŁo? :/ :/ no co ty :/
      wiem, że wpisy i komentarze, ale mało ostatnio udzielałam się u was, bo chciałam ogarnąć wpis Kaczki. Nadrobię.

      Wiersz oczywiście boski. <3

      "Przeczytałam hodowców." - ciekawe, skąd łzy w oczach.

      Żeby mieszać lekarstwa z alkoholem to trzeba trzymać głowie w dupie.... :/ - oj, zdziwiłabyś się :D

      Wiadomo od zawsze, że Senju leci na Rena :D wiem, Babiszon mnie zabije.

      ""A ja zacząłem się zastanawiać, czy też myślałeś kiedyś o dzieciach." - Wooohooo... :D" - nooooooo, dziecko Kaiena i Senju byłoby kaczką :D po mamusi.

      O, nogi i biust też znam i też wielbię :D ogromne piersi Dżesiki Simpson na obiedzie z mężem!

      ""Można zrozumiała, że nie żartuję." - Można zrozumiała... " - Kali jeść. Poprawione.

      Tak, tak, wpis długi, jakoś tak wyszło. A że zimowo, to ciekawe :D

      Usuń
    3. Usunęłam bo kompletnie mi zabrakło weny jeśli chodzi o tamto opowiadanie a nie chciałam zawieszać na 150 lat. :D Tak to jest jak się prowadzi cztery na raz. :P

      -Arco Iris

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jak ja lubię te ich odroczenie:
      – Włóż go – powiedziałeś, patrząc mi w oczy, a ja dostałem gęsiej skórki.
      – Daj żel.
      – Bez żelu.
      – Nie chcę – szepnąłem i zadrżałem.
      – Chcesz.
      – Nie lubię, jak boli – powiedziałem szeptem i pochyliłem się, by cię pocałować.
      – Och, czyżby?
      – Naprawdę. – Przechyliłem głowę, a ty zacząłeś całować mnie po szyi.
      – Jest w szufladzie.
      – Dobra.

      Musiałam to zacytować, bo to jest boskie <3

      A co do bzykania się w czwórkę z Kotem i Renem to rozumiem i popieram Senju. Wiem, że zostanę za to zlinczowana, no ale tak już po prostu jest.

      Cieszę się, że Senju wreszcie pogadał z Kaienem, bo te niedopowiedzenia były już okropne.

      Dobrze, że wszyscy normalnie traktują Kaczu. On sam trochę za bardzo się wykręca. Ja wiem, że jest chory, ale nie jest trędowaty. Poza tym co to da, jeśli wszyscy będą traktować go jako kogoś nienormalnego.

      Yuki, Emil i Kaien z Kaczu... hm... Nie wiem, ale jakoś ta czwórka nie do końca mi razem pasuje. Może dlatego że wolę Kota, Rena, Yukiego i Emila razem.

      Kaien ma fetysz bondage :D

      Usuń
    2. BOŻE, TAK SIĘ CIESZĘ <3 "A co do bzykania się w czwórkę z Kotem i Renem to rozumiem i popieram Senju. Wiem, że zostanę za to zlinczowana, no ale tak już po prostu jest." <3 <3 jestem mile zaskoczona, że wszyscy tak spokojnie to przyjęli <3 UFFFFFFF.

      No, lubią się sobie podroczyć.

      Impru, on się wyrobi, kiedyś na pewno. Na razie przyswaja zaburzenie i trochę schizuje, głównie przez skutki uboczne leków.

      "Nie wiem, ale jakoś ta czwórka nie do końca mi razem pasuje." - NO NIE? No popacz, mnie również nie pasuje :D

      Ale chyba kiedyś już pisałam gdzieś na Fejsie albo w komentarzach, że Kaien i Senju niekoniecznie coś lubią albo chcą, ale oni lubią próbować. Chcą spróbować wszystkiego, nawet jak im się nie spodoba. Jak nie spodoba, to najwyżej tego nie powtórzą. Jestem pewna, że kiedyś spróbują pissingu :D na pewno Senju chciałby Emila "tego", ale oni do siebie trochę nie pasują. Tak samo Kaien i Yuki, po prostu nie :D nawet jak pisałam sex-shota Yuki x Kaien, to był dziwny shot.

      Tak, Kaien może mieć fetysz bondage, bo bondażyk nie jest HARD. Ale Kaien i Senju czasem próbują i udają, że chcą być hard. :D

      Usuń
    3. Dla mnie nawet jak Kaien i Senju próbują czegoś hard to i tak wychodzi to soft :D.

      Po prostu dla mnie hardy do nich nie pasują XD.

      Usuń
    4. Bo oni są takimi softowymi "hardami".
      No dobra, nie są :D Są sofcikami :D :D :D

      Usuń
  4. dobra, musiałam czytać od nowa, bo wczoraj coś nie mogłam się skupić :/

    Kaczu chyba lubi dramatyzować, nie? pewnie nikt poza nim tak bardzo się nie przejmuje tymi jego "dolegliwościami". ew. być może trochę też Saya, bo ona to dobrze zna. ale tak poza tym, to pewnie generalnie wszyscy go traktują normalnie, co najwyżej myślą o lekach i tego tematu pilnują, ale to trochę inna kwestia przecież

    no i te jego wyrzuty sumienia to go w końcu do grobu wpędzą. dobrze, że już się zebrał w sobie, żeby pogadać z Kaienem. teraz czekać aż pogada z Kotem i Renem (czekam na konfrontację!), ale mam nadzieję, że się nie odetnie. smutno by było :(

    dlaczego oni tam nadal z Yukim i Emilem się nie bzykają, ja się pytam???????
    na co czekają? do dzieła! :D

    z jednej strony fajnie, że Senju ma takiego kumpla jak Kyu, na którym zawsze może polegać, ale nadal uważam, że Kyu jest po prostu nieodpowiedzialny :/ wcale się nie dziwię Kaienowi, że był wściekły, ani trochę

    ciąża <3
    ciekawych rodziców będzie miało to dziecko xD
    w ogóle mój ulubiony cytat z całości:
    "Na bank będzie śliczny. Po tatusiu.
    – A jak nie?
    – To po mamusi" <3 <3 <3
    fajnie, że odstawiła palenie, ale wino też mogłaby odstawić :/

    szkoda, że nie dałaś większych opisów do tematu tatuaży, bo pewnie się tam działo :D

    i w ogóle PTASZĄTKO <3 <3 <3 <3 <3

    no no, podoba mi się pomysł ze sprzątaczkiem :33333

    seksy na zapleczu <3
    ale jestem ciekawa, kogo tam im przywiało xD może będą plotki? :D

    Lisica <3
    ciekawe w jakiej kiecce Reira będzie na ślubie :3

    w ogóle ile w tym całym rozdziale jest dialogów... ;_;
    no i czekam na urodziny Kaiena!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, nikt nie traktuje Senju jak trędowatego. ;) to on tak o sobie myśli, no ale dopiero ogarnia to zaburzenie, może się wyrobi. :)

      "dlaczego oni tam nadal z Yukim i Emilem się nie bzykają, ja się pytam???????
      na co czekają? do dzieła! :D" <3 <3 <3

      Wiem, też uważam,że Kyu jest nieodpowiedzialny.

      Reira może kiedyś odstawi wino ;)
      Cieszę się, że nie opieprzyłaś mnie za decyzję Senju ;)

      Pomyślę o tym, może dam trochę opisów tatuowania w notce Kaiena :D z jego perspektywy.

      Tak, chciałabym dać im sprzątaczka <3

      Reira na ślubie? Podejrzewam, że w .... :D

      Tak, będą urodziny i "prezent". Masz rację, dużo dialogów. Notka długa, ale dialogi ją nieco skróciły :D

      Usuń
    2. no mam nadzieję, że się wyrobi :) tak by było chyba dla niego najlepiej

      no, Kaien pewnie zgrywał twardziela, a w środku panikował :D

      Usuń

    3. Marchew, musi się wyrobić, nie może wiecznie marudzić i użalać się nad sobą. :D
      Kaien zwykle zgrywa twardziela, ale jeśli chodzi o Kaczkę, to zawsze się przejmuje : >




      Babi, ten paseczek i "slut wedding" w nazwie pliku <3

      Usuń
  5. Ahhh będą urodziny :) tak dawno żadnych nie było, że aż zapomniałam, że w ogóle je mają. Hahaha


    Myślałam że sprawa między Senju i Renem jest już dawno zamknięta. Wydawało mi się, że tylko Kaien ma z nim problem, a Senju już dawno zapomniał, a on Bidulek dalej to wszystko przeżywa. Szkoda, że jest zazdrosny o Kota. Lubię jak Kaien pieprzy się z Kotem, a najbardziej lubiłam ich trójkąty. Tak dawno temu....

    Aż czasem żałuję, że pojawił się Ren. Mogliby sobie żyć w błogim, przepełnionym seksem trójkącie.


    Pewnie Ash coś poradzi na te jego rozterki.

    Miło, że Saya polubiła i zaakceptowała Kaiena. Już myślałam, że to nigdy nie nastąpi.

    Ufff, ale weny dostałam hahaha.



    Jeszcze dwa dni pracy i w sobotę rano wyjeżdżam do domku :) już tu jajko znoszę z emocji hahahaha.


    Kocham.


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambru, nie tylko ty lubiłaś ich trójkąty... :3

      No, przeżywa biedaczek, bo czuje się winny. Ale Kaien na pewno się ucieszył, choć podejrzewam ,że zarówno on, jak i Senju chcieliby Kota BEZ Rena :d

      "Mogliby sobie żyć w błogim, przepełnionym seksem trójkącie." - i teraz wszystkie fanki Rena cię zjedzą :D

      O Sai też trochę jeszzce będzie.
      Dziękuję za komentarz <3 dobrze, że wena była :D

      Jajka zawsze dobre! :D

      Usuń
    2. Fanki Kaczu też zjedzą, bo ja lubię lubię jak Kaczu jest w centrum świata Kaiena :D (wiem że nigdy nie będzie, ale wiecie o co chodzi no)

      Usuń
    3. Chyba "jak nie jest w centrum świata" :D

      Usuń
    4. te trójkąty miały swój klimat, ale mnie zawsze było w nich szkoda biednego Kotka :( że on tam tylko "na przyczepkę"... biedny, samotny, niechciany...
      więc Ren musi zostać! :D

      Usuń
    5. TAK! <3 Kotkowi też należy się trochę od życia, dlatego Ren :D :3

      Usuń
  6. No i przecież, spotkanie z Kyu...Tyle czasu się nie widzieli. Zapomniałam, że on wgl istnieje, a o Mai to już całkiem.


    Mają rację, mi czworokat z Yukim i Emilem też jakoś nie pasuje. Zwłaszcza Senju do Yukiego.

    Za to uwielbiam Emila z Kotem, jest tak słodko ;)

    Reira będzie miała bejbiątko...
    Jakoś nie wyobrażam sobie jej w roli zatroskanej Mamuśki. Aż jestem ciekawa co to będzie dalej. Rozwiniesz ten wątek ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zapomniałam, że on wgl istnieje" - biedny on :D niby najlepszy kumpel Senju (jak Kot Kaiena), a prawie go nie ma, bo nie gej ani nie bi.

      O widzisz, czyli dobrze czujecie, że ten czworokąt nie pasuje.

      Tak, rozwinę wątek Reiry i gówniaka :3

      Usuń
  7. Nie, żebym zapomniała się podpisać hahaha.


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra, piszę komentarz od nowa, bo mądre babi jak zwykle wzięło i nie zapisało. Postaram się napisać krótszy komentarz, bo czuję, że znowu popadam w skrajność i chcę pisać wszystkie komentarze długie i idealne, a potem nie mam na to weny ani siły i jaki efekt jest każdy widzi (albo nie widzi, bo nic nie ma). Więc teraz bez spiny, żeby było idealnie i na dziesięć części. Wcześniej ten sposób się sprawdził i teraz też się ma sprawdzić :)

    Ok, koniec nicnieznaczącego wstępu :P

    1. DEPAKINE
    Szczerze mówiąc, jestem trochę w szoku, że Kaczkuś tak szybko na to przystał. W sensie - bez żadnych większych dylematów moralnych, kombinowania z dawkami i „nie będę tego brał, nie było tak źle”. Może brak litu jednak był; dla niego bardziej dotkliwy? Bo spodziewałam się, że ogólnie nie będzie chciał bac żadnych, bo do Depakine tez miał zastrzeżenia. Ale fajnie., że to tak wyszło, bo chociaż nie było kłótni z Kaienem, która jakoś tam wisiała w powietrzu. Nie spodziewałam się, że temat skończy się tak po cichutku. Ale myślę, że gdyby teraz Kaien się dowiedział, że Kaczątko odstawił leki, to by naprawdę mu zaczął badać stolca pod kątem brania i niebrania leków. Ale skoro Kaczuś to tak rozegrał to zuch Kaczuszka i niech już bierze te leki :/. Ale jeszcze zostały antydepresanty do odstawienia.

    W ogóle to powiem ci pewną żenującą tajemnicę: pierwszy raz spotkałam się z tym powiedzeniem z Rubikonem i najpierw myślałam, że to jakiś konwent... Zażenowanie level babiszon. Ale już sobie wyobrażałam Senjusia w cosplayu jakiejś anime-panny :D

    Co do problemów Kaczu z wagą, to jak z mało którym nie umiem się utożsamić, ale staram się rozumieć, bo w końcu każdy ma takie problemy jakie zna, jak ktoś waży 60 kg, to skok do 69 to już dużo, nieważne, że są ludzie, którzy ważą np. 200. Nie wiem czemu miała służyć ta refleksja.

    „Jadłem z tobą białkowe obiadki, bo mówiłeś, że proteiny tłumią głód.”
    To jest jakieś takie urocze, że Kaien dokarmia wiecznie głodnego Senjusia <3 Nie wiem czemu tak kocham to zdanie, ja lubię jak ludzie się karmą po prostu :D

    „Nawet ty przestałeś być napalonym zbokiem i skupiałeś się na technice, nie macaniu. Yuki pewnie był z ciebie dumny, a ja zawsze się nakręcałem”
    Kto by pomyślał, że niebędący hipciem Senjuś będzie kiedyś bardziej napalony od Kaiena.

    „Czasem leżałem rozkraczony, przywiązany do łóżka, a ty wkładałeś mi w tyłek różne przedmioty i kazałeś zgadywać, co to.” Ale mi się podoba ten fragment <3 Kocham jak oni się tak bawią i mają taką gówniarską radochę z tego :D. Zwłaszcza Kaien <3 To są takie dwa dziecioki, które uciekły z piaskownicy żeby się w krzakach pobawić w patologiczną rodzinę <3 Chociaż nie wiem co tak niesamowitego jest w ogórku, że Senjuś był aż tak zmieszany. Ale aż sobie wyobrażam jak się Kaien dobrze bawił rozpychając dupę Senjusia <#
    No ale fiucik na koniec zawsze w cenie. Czy mi się wydaje, czy napalenie dla Asha trochę osłabło?


    „moja waniliowa Kaczuszko.”
    Mój czekoladowy kamyczku.

    „Jak trzeba, był twardym, władczym dominem, a potem całował mu stopy i robił rimming.”
    Yuki liżący Emila <3 <3 <3
    Chyba wolę Yukiego niż Emila. Ogólnie Emil nie jest chyba moim typem człowieka, z jakiegoś powodu. To jest paradoks - sama mam kija w dupie i żyję tylko pracą i internetem, a nie lubię zbyt nudnych ludzi chyba :P.

    SZPICRUTA
    Boże, jak ja kocham to słowo :D. To chyba najładniejsze polskie słowo <# Z jednej strony fajnie, że Senjuś się zsofcił, no bo jednak kocham jak jest małym kochanym niehardzikiem, ale trochę liczyłam, że Kaien go zleje, a potem Senju zaprotestuje i Kamycz będzie go pocieszał, miział i ogólnie rozpieszczał jak dwulatka, a więc tak jak kocham. Ale tak też może być, chociaż fragment o drażnieniu szpicrutą (<3) pośladków był hot jak piekło. Takie zmysłowe i drażniące :D. Piękna, krótka scena. Scenka. Sceneczka. Ale piękna.

    Czy wyjdę na idiotkę, jeśli powiem, że rozczula mnie słowo „fiucik”?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nigdy nie przestanę jarać się tym, że Yuki mówi na Emila „pączku”. Jezu, mam wrażenie, że piszę same bzdury :D nie dość że komentarz krótki to jeszcze o niczym. Ale w sumie jestem w stanie sobie wyobrazić, że Senjuś może nie móc sobie wyobrazić, że Emil lubi ból, chociaż widzi to na własne oczy. Bo ja w sumie nie czuję żadnych ciarek na myśl o bólu i dopóki go nie czuję to wyobrażam sobie, że mogłabym go znieść bez problemu (no może nie każdy), ale nie wiem czy byłabym go w stanie znieść w seksie. Inna sprawa, że jak wiesz raczej mnie do tego nie ciągnie i dopóki nie zechce mnie jakaś seksowna domina to raczej nie śpieszy mi się, żeby próbować. Co hard można robić z wibratorem :D? Biczować się w trakcie samogwałtu? Nasikać do szklanki i wylać na głowę, że niby piss :D?
      Ej, serio, ludzie, pomyślcie, co można, skoro już ti jesteście :D
      A wracając do Emila , bo znowu odbiegłam od tematu - też nie umiem wyobrazić sobie podniecenia bólem. Umiem sobie wyobrazić przecierpienie go z godnością, pewnie jak Senju, ale nie podniecenie :D. Inna sprawa, że ja się mało podniecam, więc no :P

      „Emil przechylił lekko głowę i zaczął się uśmiechać, co mnie rozwścieczyło jeszcze bardziej.”
      Wiem, że chyba o to pytałam, ale nie pamiętam, więc muszę zaktualizować wiedzę - czy Senju właściwie lubi Emila, czy po prostu nic do chłopa nie ma, ale nie darzy go jakąś szczególną sympatią? Ja w sumie nie wiem. Nie mogę powiedzieć, że go nie lubię, ale z drugiej strony to nie wiem, czy go luibę. O! Mam wrażenie, że dażę go takimi samymi emocjami jakie on okazuje - to znaczy żadnymi :D

      „ocierałem o twoje udo (boże, jaki wstyd..)
      Jak Ecian <3 Albo V z Shameless <3. Ale serio to w sumie ocieranie jest całkiem fajne, może pasuje do napalonych oblechów z wąsem ala Mike, którzy przypadkiem ocierają się o panią w autobusie, ale no...
      No fajne to jest :D. Napalona Kaczucha jest zajebista w absolutnie każdej odsłonie. Może to jest irracjonalne, że tak bezkrytycznie mu wszystko wybaczam, ale przecież Kaczusia jest cudowna nawet jak oddycha <3
      Tylko szkoda majtków.

      Impreza? ciekawe. Ja ostatnio niezbyt chłonę orgię, więc nie wiem czy bym chciała, ale ciekawe czy jeszcze wrócą do tego tematu.
      „Bo obrabianie pały na balkonie raczej nie było rozsądne.”
      KOCHAM OBRABIANIE PAŁY O PORANKU NA BALKJONIE <3 Scena na balkjonie (fajne mi słowo wyszło, zostańmy przy tym) po „lateksowej nocy” to jest jedna z moich naujokochańszych <# Taki leniwy seksik w oparciu o balustradę, wcześnie rano <3. Sama nie miałam nigdy, ale no.

      „Chris prawie się nie odzywał, pewnie był zajęty Ablem.”
      „Nie mogę oddzwonić, mam kutasa w ustach”

      „– Jestem wkurwiony.
      – A nie wyglądasz”
      Kocham ten krótki dialog, Senjuś mi się wydaje taki wesoły i uroczy w nim <3 Ale w ogóle jakoś łatwo wybaczam mu to picie, w sumie rozumiem, że ciężko mu się przestawić. A może Depakine będzie gorzej reagowało z lekami? To kochane, że Kamycz po niego przyjechał.

      „Też lubiłem od czasu do czasu wbijać się w skórzane gorsety.”
      Kaczu, twój gorset jest lateksowy - quizu o samym sobie byś nie umiał rozwiązać!

      Miałam się nie czepiać, ale się czepnę :D „wypiłem tylko mocną kawę i prochy od bólu głowy” Nie sądzisz, że z tym zdaniem jest coś nie tak? W sensie - prochów się nie pije.

      Toru jest kochany, ciekawa jestem czy Kaien kiedyś się dowie o nim i o Furim. Mam nadzieję, że nie zacząłby rozkminiać czy czasem nie rucha po kątach też Senju, nie znienawidziłby go z podejrzliwości i nie naciskał żeby Senju zmienił pracę :D. ZWŁASZCZA, że Senjuś miał taką opcję, a tego nie zrobił. „CIEKAWE CZEMU” :D W sumie wyobrażam sobie, że mózg Kaiena mógłby pójść tą drogą. Niby niue mógłby zmusić Senjuszka do opuszczenia pracy, NO ALE. No i wtedy pewnie zero szans na trójkącik z Furim. A teraz jakieś są?

      Usuń
    2. A tak serio to żałuję, że J-L jest takie zajebisty i twój Torcik jest taki zajebisty, bo serio poczytałabym wątek napastliwego szefa albo jakiegoś namolnego obmacywacza-współpracownika :D. #sado
      KAIEN MÓGŁBY WTEDY BYĆ OBROŃCĄ <3

      Albo Kaien mógłby mieć taką sytuacją, a dzielna Kaczuszka by go obroniła! Szkoda, że Kaczuszka nie ma okazji, żeby bronić Kaiena :( Albo pocieszać. Znaczy był Kot, ale brakuje mi w życiu biednego, bezbronnego Kaiena :D

      Myślę, że Senjuś nie będzie już mieszał mleków z alkoholem. Tak samo jak rzucił palenie :)


      Może był nieodpowiedzialny, ale przynajmniej zawsze mogłem na niego liczyć.” No właśnie, Kyu jest w sumie dość trudną do zidentyfikowania postacią, może dlatego, że jest go młało bo nie jest gejem, więc jest mnien interesująca postacią :D. Niby jest spokojny, zrównoważony i w ogóle, ale jednocześnie mam wrażenie że nie jest typem który zaraz się „ustatkuje” i zacznie poważne życie, mam wrażenie, że Kyu troszeczkę nie ma pomysłu co ze sobą zrobić i trochę odwleka wszelkie próby robienia tego :P Niby robi jakaś tam muzykę, ale mam wrażenie, że jest mniej zaangażowany niż, np. Kaien czy Kot. W sensie - jakby nie wiedział do końca czego chce, albo nie umiał sobie poradzić z tym, czego chce.

      Co do wyglądania jak ciacho w dżinsach to domyślam się, że Kaien ogólnie jest zajebiście seksowny i wygląda cudownie nawet w worku :D. I mogę podejrzewać, że Kaien coś podobnego myśli o Senju. W sensie - nie że jest od niego piękniejszy i cydowniejszy, ale że wygląda olśniewająco nawet na kacu :D.
      Ale ozumiem Senju co do ubrań, sama czuję się nijaka i że nie umiem się ubrać, uczesać ani nic i nigdy nikt nie zwróci na mnie uwagi ani nie zainteresuje się mną jak się bardziej nie postaram, a jednocześnie nie chce mi się wyjść poza wyglodne dżinsy i bluzę, bo tak jest łatwiej, przyjemniej i nie trzeba się zastanawiać :P.

      „ Może wtedy, gdy zrozumiałem, że jesteś ode mnie lepszy pod każdym względem?”
      JAK JA GO ROZUMIEM W TYM WPISIE <3 Znaczy, ja nie porównuję się do nikogo konkretnego, ale zawsze mam wrażenie, że robię wszytsko bardziej nieudolnie niż inni :/

      „metodę "twardego kutasa"” <3 <3 <3

      Rozmowa o orgiach z Ashem - trochę współczuję Senjusiowi tego zażenowania.

      „Tak bardzo chciałem, żebyś zaakceptował Rena, że chyba zapomniałem o tym, że jesteś tylko człowiekiem. Też masz obawy, lęki i emocje. Udajesz twardziela, ale w głębi duszy jest ci przykro.”
      Kochany wrażliwy Kamyczek <3 Myślę, że Kaienuś jest tym typem człowieka, który jak czuje się zmieszany albo wsruszony albo coś to próbuje się śmiać, żartować albo zaczyna pieprzyć głupoty. W sumie ja też tak mam, nie lubię miec doła, płakać i być smutna, jakoś zawsze miałam tak, że zawsze próbowałam się jak najszybciej rozweselić żeby nie zamulać i nie być smutną. Trochę mi nawet urosła opinia człowieka, który ma wiecznie wyjebane, ale to nie prawda, ja po prostu nie lubię być smutna, i myślę, że Kaien też tak ma, po prostu on to maskuje żarcikami, wsadzaniem palców w dupę itp. bo jak się rucha na pieska to można ukryć łzy w oczach i nie trzeba gadać z zaciśniętym gardłem, nie :D?

      „Za każdym razem, gdy mnie dotykał, wiedziałem, że tylko on tak potrafi.”
      Gdyby moje oczy miałyby uczucia to byłyby w drodze na urwisko z którego można się rzucić.
      Niby wiem, że Senju ma szczególny stosunek do Rena (ledwie mogę to napisać)
      NO ALE KURWA JEGO MAĆ NO.
      Ale to zdanie boli :D. UGHGHGHGHGHGHGH < wzdryga się >


      Ogólnie to co ja o tym sądzę to już wiesz :D. W sensie no - ja tam jestem za - po pierwsze - nienawidzę Rena z Senju. Myślałam, że tak jak Senju już odoipczęłam, mam wyejaben, mogą się ruchać, wszystko mi jedno, przecież i tak ich nic nie łączy, ale - NO NIE MOGĘ. Nie mogę i już. Nie mogę tego czytać, to jest fu, be i w ogóle.

      Usuń

    3. NIE. Nie zaakceptuję Senju z Renem i już :D. Co do Kaiena z Kotem to też się cieszę w sumie, no bo chociaz oni ogólnie w duecie są cudowni, to jednak Kaien ma Senju i już :D. Rozumiem, że Kaczu może być przykro, tak samo jak Kaienowi w analogicznej sytuacji z Renem. Dlatego myślę, e to dobre rzowiązanie, zwłaszcza, że nie wiem czy jestem gotowa na kolejne orgie Kota :D. No i wtedy nie będzie napięcia, rozczarowań itp. Czekam w ogóle na rozmowę z Renem i Kotem, mam nadzieję, że Kot aż tak nie będzie cierpiał z tego powodu, ale jednak no, Kaczu kocham bardziej :D. Kot wytrzyma z 8 seksami dziennie zamiast z 10, a jakby to dalej szło to między Kaienem, a Senju mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie, bo wiadomo - niedomówienai, napięcia wyrzuty sumienia i negatywna atmosfera wisząca w powietrzu. Cieszę się, że Senju o tym pomyślał, przypuszczam, że Kaien tego nie zrobił, bo też bał się reakcji Senju, albo nie chciał wyjść na kogoś, kto go chce kontrolować.

      „Wielki zły Ren, którego chcieli wszyscy. Oprócz Chloe. Aż zacząłem ją trochę lubić.”
      No w sumie jakby tak na to spojrzeć... Piona Chloe :D. Wypijmy sok z cipki w geście rozejmu!
      No dobra, nadal nie nielubię Rena, ale świadomość że ktoś go nie lubi jest podejrzanie satysfakcjonująca :D.

      Mam nadzieję, że Senjusiowi uda się wystawa <3 Jak to ja, chciałabym oczywiście na nią przyjść, szkoda, że nie istnieje :( Chociaż portrety czy realizm mnie średnio kręcą.

      Ja jak Tęcza, skojarzyłam od razu po tym niepaleniu i piciu mało :D. Wiedziałam, że to to, nie wiem czemu. W sumie fajnie. że Reira jest w ciąży, bo może być fajną, troskliwą matką, nie tracąc ze swojej zajebistości przy tym <3. A Darena ogólnie kocham z niewiadomych przyczyn, więc no. Może dlatego że jest takim sofcikiem. W ogóle pasowałby mi na uległą stronę u nich w łóżku/ew. fotelu/ew. wannie/ew w krzakach/ ew, na zboczu wulkanu czy co tam jeszcze Reirze może przyjść do głowy. A co tworzy Reira? Też maluje? Mogłaby być performerką i chodzić nago <3 Coś jak Valie Export :D
      TUTAJ
      (weszła tak wystylizowana do kina na seans pornograficzny i zaczęła proponować facetom seks. W latach którychśtam, nie pamiętam, ale dawno).

      Ale jak dzidiuś to spoko, nie mam nic do dzidziusiów, serio :). Mogłabym mieć kiedyś jakiegoś ewentualnie, ale mój wibrator jest bezpłodny :D.

      Nie ma to jak się rżnąć, mając sraczkę :D.

      „Będę miała takie fajne, nabrzmiałe cycochy.” <3 <3 <3 <3 Ale Daren dużo klnie, jak nie on :D

      „Pierdol się, Senju. W dupę – wyszczerzył się i zgasił papierosa” - Widać, że rozpiera go wewnętrznie szczęście, skoro tak dobrze ludziom życzy :)

      „A ja zacząłem się zastanawiać, czy też myślałeś kiedyś o dzieciach” A Seńdźu? Bo Saya kiedyś wspominała, że KAczu chciał kiedyś mieć rodzinę, dzieci i domek z ogródkiem. Zmieniło mu się, czy po prostu teraz ma w głowie inne rzeczy? Bo Senju jest podobny do ciebie, a ty mówiłaś, że nigdy w życiu, więc nie wiem. Bo wspominałaś, że Kaien chciałby najprędzej i też mi to do niego pasuje, bo Kaien byłby kochanym tatusiem, ale Senju to nie wiem. Nadal utrzymuję swoją teorię o depresji poporodowej u Kaczu!

      ALE JA LUBIĘ MANSA <3 <3 <3

      „Kaienciu, znowu będą się kisić przez trzy dni.” A może by tak kupić zmywarkę :D? Ciekawa jestem czy kogoś zatrudnią. I kogo. I ciekawa jestem jak Kaczu będzie się z tym czuł, bo myślę, że Kaien nie będzie miał żadnego problemu z posiadaniem służących. Ja nie wiem czy bym miała, trochę mi się to wydaje nierealne :D. Ogólnie ja jestem z tych,k którzy się źle czują jak ktoś za nich coś robi, jak np, idę do przyjaciółki i ona chce pozmywać to zawsze się dorywam że jej pomogę :P. Znaczy wiem, że on/ona/ona+on nie robiliby tego pod ich obecność w domu, ale jakoś tak... nie wiem :D. Może dlatego, że nie miałam nigdy nikogo takiego.

      Usuń
    4. Seksik przed koncertem był CUDOWNY <3. Niby tylko zmiany miejsc ruchania, ale kocham takie opisy i kocham jak oni ruchają się po całym mieszkaniu jak dzikie osły :D. Seks w wykonaniu Kaiena i Senju jest taki cudownie dziki, swobodny, namiętny, spontaniczny, pełen entuzjazmu i w ogóle <3. Wszystko to, co kocham <3 Aaaaaaahhhhh <3 I aż im pękła gumka. No i jeszcze Kaczu musiał nieźle upierdzielić się swoimi plemniczkami. Nie zazdroszczę :P. Ale chociaż orgazm miał cudwony. Wspaniały opis. Chociaż jak na początku Kaien się do niego dobierał to miałam mieszane uczucia, w momencie kiedy Senjuś się zaczął czuć nieswojo. Może teraz wyolbrzymiam, ale to może też trochę skutek zachwiania tego wszystkiego z lekami? bo miałam wrażenie, że w pewnym momencie poczuł się nie do końca bezpiecznie. Ale przyznam, że takie naturalistyczne „odwróć się i zdejmuj spodnie” ma coś w sobie <3 . < przypomniała jej się scena z QaF, idzie szukać na jutupie)

      Też uważam, że Reira mogłaby odstawić jednak alkohol. Chociaż w sumie Senju wybaczam, o Reirze też mogę. Mój kuzyn ma laskę w zaawansowanej ciąży, która kopci jak smok i pije :/ Dobrze, że Reira nie kopci.

      „Co tak macasz? To jeszcze nie dziecko, tylko embrion” Może cię zaskoczę, ale nienawidzę jak ludzie tak mówią. Zwłaszcza np. kobiecie, która poroniła. Nie wiem, to jest takie „weź się nie ciesz, to tylko embrion, nie możesz go traktować poważnie” :/. A niby czemu nie.

      „ Ale mi cycki puchną. Chcesz pomacać?” <3 <3 <3 <3 <3

      Zauważyłam, że twoje postacie bardzo często mówią „Nic” w sytuacjach w których to Nic jest trochę z dupy, ale możliwe, że po prostu w moim środowisku się tak nie mówi. Znaczy się mówi np - No co? - Nic. Ale wtedy Nic nawiązuje do „Co”, ale to takie nie tyle czepialstwo co takie spostrzeżenie :D

      Ok, rozmowa. Na początku zaczęła się bardzo stresująco i niewygodnie, jak Kaien zaczął być napiuęty o w pełni rozumiem, że Senju chciał to obrócić w żart i od razu zakończyć temat bo ja też bardzo niewygodnie się czuję i jak tylko zbliża się jakaś kłótnia albo niezręczna atmosfera to już mnie nosi i chcę uciec. Dlatego szczerze mówiąc, na początku trudno mi się to czytało (chciałam napisać „,macało”, nie mam pojęcia czemu). W sesie - nie że jest źle, ale że rozmowa była taka napięta i pełna wyrzutów i bardzo niewygodna, ale niewątpliwie potrzebowali tego. I ogólnie każde zdanie Kaiena i każda jego reakcja jest po prostu idealna i wyobrażam sobie, że mogłabym te rzeczy powiedzieć w bardzo zbliżony sposób. To udawanie obojętności, to próbowanie obrócić w żart, to niby żartobliwe nawiązywanie do tematu, który nie daje spokoju, jak np. z Chrisem, wszystko to idealnie mogłoby być tym, co ja bym robiła, więc piona kaien, możemy wypić razem sok z fiucika. Pod tym względem jestem zachwycona tym dialogiem <3 . No i KOŃCÓWKA <3 To proste „dziękuję”, połączone z przytuleniem moim zdaniem mówiło więcej niż kiedykoliek jakikjolwiek fragment o wrażliwości Kaiena i tym, jak to w sobie skrywa. I naprawdę czuć, że odetchnął z ulgą i że wiele kosztowało go to, żeby na chwilę zaryzykować i nie zasłaniać się żarcikami czy grzebaniem w dupie. A to, że potem go ni macał wskazuje na to (boże, co to jest analiza dzieła literackiego?!) że tak naprawdę nie chciał się ruchać, tylko chcial uspokoić myśli, bo sądze że kaien tak jak ja nie lubi dawać smutkowi albo złości albo jkimkolwiek negatywnym emocjom trwać, nawet jeśli potrzebuje to przezyć. I myślę, że to go dużo kosztowało, bo wtedy mógł pęknąć i pokazać swoją wrażliwość, którj się wstydził, ale naprawdę chciał okazać Senju szczerą wdzięcnzość za to, że wziął na siebie tę decyzję i pokazać mu, że wcale z tego nie kpi. Ale o, Kaien jest tu dokładnie taki jak ja <3 I naprawdę to jest najwrażliwsza scena z Kaienem.
      I TO JEST KURWA PIĘKNE <3
      No nie umiem tego opisać ale tak bardzo hasztag więź i tak bardzo hasztag zrozumienie <3
      Przepiękna scena <3 <3 <3

      Usuń
    5. „Zasnąłeś wtulony we mnie jak dziecko,”
      aaaaaaa <3 <3 <3 Kocham Kaiena tulącego się do Senjusia <3 Kocham Kaiena, który nie zgrywa twardziela <3 I nie chodzi mi o to, żeby go zukesić zupełnie, chodzi mi o wyeksploatowanie jego ślicznej, wrazliwej strony osobowoci :) (ja to bym tylko eksploatowała INNE STRONY Kaiena)

      „– Mam nadzieję, że się zabezpieczasz? – Spojrzałem jej w oczy, a ona zakrztusiła się ciastem.
      – Oczywiście.”
      Oni mi się wydają trochę takim rodzeńswem, które ogólnie nie rozmawia o okoloseksowych sprawach. Dlatego ten kolczyk w piczy trochę mnie zaskoczył :P. Kolczyki w piczy mnie przerażają, bo picz jest kochana i wrażliwa i nie wolno jej dźgać, ale w sumie dla Sayi... Czemu nie :P

      „Ja już miałem dla ciebie prezent – piękny, czarny masażer prostaty. Wiedziałem, że się ucieszysz.”
      Z jednej strony: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
      Masażer <3 Prostata Kaiena <3 Dupa Kaiena <3 Ruchanie Kaiena <3 Ale trochę się martwię, że Kaienowi się nie spodoba, albo będzie zawiedziony :/ A nie chciałabym, żeby był rozczarowany prezentem, ani Kaienowi ani Kaczusiowi tego nie życzę :(

      „ Mam nadzieję, że to nie będzie trójka przypakowanych facetów?”
      Ciekawa wizja, nie powiem :D

      Kaien Serio chciałby spróbować być związany, czy po prostu mógłby się zgodzić dla Senju? Może jest podjarany tymi wiązaniami i ogólnie lubi się tym zajmować albo chciałbu podzielić się swoją wiedzą z Kaczusiem, tak jak Yuki lubi uczyć innych bondage? W sumie mam wrażenie, że oni traktują bondae jako taką dodatkową ciekaowstkę, nowe hobby, coś takiego :P

      „Obudziłem się przed siódmą i od razu przystąpiłem do działania.”
      :3
      :3
      < czeka >

      Ok, kończę, bo brzuch mnie boli, chyba jednak trochę napisałam. tulam cycorami i przepraszam za Kota. Moje nie puchną jak Reiry, ale może nioe pogardzisz.
      Cycam.

      Usuń
    6. < próbuje się skupić i odpisać >

      1. Tak, brak litu też zrobił swoje, ale ogólnie przecież... no... tego... zawsze może odstawić Depakine :D Nie od razu. Potem. Kaien może badać jego mocz <3 Jak się bierze leki, mocz często ma dziwny zapach.

      To ja też ci powiem, że Rubikon mi wpadł jako synonim „ważnej decyzji” :D

      Co do wagi, to chyba jest różnie. Tak samo z włosami – Tęcza np. pisała, że ma w dupie długość, bo to tylko włosy, a ja rozpaczam po ścięciu grzywki. :D
      Ale Kacz zawsze był zgrabny, więc boczki mu trochę przeszkadzają. Na szczęście jest mną, więc jak już je zgubi, to szybko. Może zacznie mniej żreć? :D Albo więcej ĆWICZYĆ z Kaienem? (to można więcej???)

      Tak, Kaien na pewno go DOKARMIA #brewki sperma też ma kalorie :D :D :D #nocnePodjadanie

      „Kto by pomyślał, że niebędący hipciem Senjuś będzie kiedyś bardziej napalony od Kaiena.” :>>>>

      Aaaaaaaaaaaawwwww, fajnie, że lubisz ich „zabawy” :D oni właśnie bawią się w łózku (i poza łóżkiem też). Ja bardzo lubię taki rodzaj seksu, bez zbędnej sztywności i powagi :D Ogórek go zmieszał, bo... no kurde, wkładanie ogórka, jak się ma pierdylion korków i wibratorów, jest jednak śmieszne :D

      Tak, dobrze ci się wydaje – napalenie do Asha trochę osłabło, Kaien może spać spokojnie :d

      „Mój czekoladowy kamyczku.:” - czekoladowy zabrzmiało nieco dwuznacznie. ;)

      „To jest paradoks - sama mam kija w dupie i żyję tylko pracą i internetem, a nie lubię zbyt nudnych ludzi chyba :P.” - czy ja wiem, czy aż taki paradoks?


      SZPICRUTA
      Boże, jak ja kocham to słowo :D. To chyba najładniejsze polskie słowo”
      - NO NIE???? Moje też :D :D :D

      Bo „fiucik” pasuje do Kaiena i Senjusia :D

      „Biczować się w trakcie samogwałtu? Nasikać do szklanki i wylać na głowę, że niby piss :D?” - próby bdsm według... nie wiem, Kaiena, jak jest sam w domu? :D dzięki za pomysł :D

      „O! Mam wrażenie, że dażę go takimi samymi emocjami jakie on okazuje - to znaczy żadnymi :D” - biedny Emil :D Senju go lubi ;) po prostu nie mają o czym gadać.

      „napalonych oblechów z wąsem ala Mike” - ALE MIKE'A TO TY SZANUJ :/

      Jaka orgia? Gdzie? :D
      Cieszę się, że lubisz balkony :d

      „Kaczu, twój gorset jest lateksowy - quizu o samym sobie byś nie umiał rozwiązać!” - ależ ja doskonale wiem, że ma lateksowe ;)

      „No i wtedy pewnie zero szans na trójkącik z Furim. A teraz jakieś są?” - SĄ.

      Usuń
    7. „Znaczy był Kot, ale brakuje mi w życiu biednego, bezbronnego Kaiena :D” - może kiedyś?

      Co do Kyu, to trafny opis.
      „bo jak się rucha na pieska to można ukryć łzy w oczach i nie trzeba gadać z zaciśniętym gardłem, nie :D?” - matko, babuś <3

      „„Za każdym razem, gdy mnie dotykał, wiedziałem, że tylko on tak potrafi.”
      Gdyby moje oczy miałyby uczucia to byłyby w drodze na urwisko z którego można się rzucić.
      Niby wiem, że Senju ma szczególny stosunek do Rena (ledwie mogę to napisać)
      NO ALE KURWA JEGO MAĆ NO.
      Ale to zdanie boli :D. UGHGHGHGHGHGHGH < wzdryga się >” - wiem, wiedziałam, że tak zareagujesz :(

      „Piona Chloe :D. Wypijmy sok z cipki w geście rozejmu!” :D :D :D

      wiem, że odetchnęłaś z ulga i popierasz Senjusia.

      Mnie portrety kręcą, bo sama nie mam do tego talentu :D
      Ale Senjuś maluje nie tylko realizm, niektóre ma kosmiczne ;)

      Tak, Reira tez maluje, studiowała przecież z Senjuśkiem :> wiem, że lubisz Darena, on jest takim sofcikiem, ale broń boże nudnym, po prostu nie potrzebuje seksu na zboczu wulkanu :D

      Podoba mi się ta Valie Export :D

      „Nie ma to jak się rżnąć, mając sraczkę :D.” - ale ona mogła mieć po albo pomiędzy rżnięciami, łyknęła tabletkę, dostała biegunki i tabletka się nie wchłonęła. Wiem, przerąbane, zdarza się raz na 10 000 przypadków :d musiałam jej to zrobić <3

      „Ale Daren dużo klnie, jak nie on :D” - tak, dokładnie. Jak nie on. No ale, no, rozumiesz :D

      Kaczu mógłby chcieć, on nie jest aż takim-takim mną, więc może kochać dzieci. Ale skoro jest teraz z facetem, który mu tego dziecka nie urodzi, to... Teraz o tym nie myśli, ale kiedyś może by nawet chciał ;)

      Myślę, że kupią i nie tylko zmywarkę. :D

      Cieszę się, że seksiki na zapleczu przypadły do gustu :D Senju trochę będzie schizować przez leki, obiecałam, że będzie kombinować.

      „„Co tak macasz? To jeszcze nie dziecko, tylko embrion” Może cię zaskoczę, ale nienawidzę jak ludzie tak mówią.” - dlaczego zaskoczę? ;)

      „więc piona kaien, możemy wypić razem sok z fiucika.” <3

      „I naprawdę to jest najwrażliwsza scena z Kaienem.
      I TO JEST KURWA PIĘKNE <3” <3 <3 <3

      Masz rację, co do Senju i Sai, ale ten „kolczyk w piczy” miał być prowokacją, więc JEST trochę nie na miejscu :)


      Kaien Serio chciałby spróbować być związany, czy po prostu mógłby się zgodzić dla Senju?” - móglby się zgodzić dla Senju ;)

      „W sumie mam wrażenie, że oni traktują bondae jako taką dodatkową ciekaowstkę, nowe hobby, coś takiego :P” - tak jest. Pisałam już kilka razy, że oni się bawią i myślą, że są hard :D

      Też cycam i dziękuję za przepiękny komentarz <3 <3 <3

      Usuń
    8. Już widzę jak Kaien wącha Senju mocz :D "KACZU NIE SPUSZCZAJ WODY!"

      Ufff. Ale to mógłby być konwent, czemu nie.

      Hm. Ja mogłabymp powiedzieć że nie mam nic do wagi, ale w sumie nigdy nie miałam z nią problemów, więc łatwo mi mówić. Ale ja jestem żulem, jak wspomiałam i trudno mi przywiązywać się do czegokolwiek co związane z wyglądem.

      Co - " :>>>>"???? Senju będzie hipciem?

      KOCHAM TAKIE ZABAWY <3 To takie ciepłe, czułe i radosne <3. No tak, ale na orgii były banany, winogrona itp. więc myślałam, że Senju już jest gotowy na otworzenie swojej dupy przed lodówką.

      UFFF. Czyli jednak ten Ash to nie taka wielka afera :D.

      "czekoladowy zabrzmiało nieco dwuznacznie. ;)"
      NIENAWIDZĘ wszelkich określeń związanych z seksem analnym i czekoladą :D. Nie znoszę, to jest tak obleśne że nie mogę :D

      TAK <3 Szpicruta jest cudowne. Bardzo też lubię słowo "Desnatureza", tak jak żeźna Oliveiry, nie wiem jak to się czyta w tym języku, ale fajne <3"

      Może tak fapczy Emil?

      Nie to, że nie lubię Emila, po prostu jakoś nie umiem go chyba docenić :(

      Masz rację, to pedofile mają wąsik Mike'a a nie odwrotnie.

      Jaka orgia? Pogubiułam się :P

      CZEKAM NA FURIEGO <3 <3 <3

      Cieszę się, że trafiłam z Kyu bo to tak jak zwykle na podstawie intuicji i wymyślona psychoanaliza w trakcie pisania :D

      "„bo jak się rucha na pieska to można ukryć łzy w oczach i nie trzeba gadać z zaciśniętym gardłem, nie :D?” - matko, babuś <3"
      No co? Wiem, nadinterpretuję :d. Ale to taka śliczna scena

      Musiałaś wiedzieć, że tak zareaguję, ale no cóż :P NIE MYŚL O TYM BABI. Napewno kaien też ma jakiś typ dotyku którego nie potrafi Kaien

      Ja też nie umiem portretów, ale chyba po prostu lubię zbyt dziwną sztukę :D Ostatnio znalazłam tłuszcz w formie sztuki (wielkie bruzchy - Szapocznikow)

      Szkoda, Reira bardziej pasuje mi np. do rzeźb :D czytałam w biografii Szapocznikow że ona chodziła łaziła po przyjęciach dla artystów i inteligentów i macała cycki lasek (też jakieś lata 50). No Reira po prostu :D

      Dla mnie Daren jest sofciuszkiem i tylko to się liczy!

      Na Valie trafiłam niedawno więc w sumie się nie zagłębiłam, ale miała np. performance też jak prowadziła kolegę na smyczy przez ulicę.

      "zdarza się raz na 10 000 przypadków :d musiałam jej to zrobić <3" Sado :D

      To ciekawe z Senju i z dziećmi.

      "„„Co tak macasz? To jeszcze nie dziecko, tylko embrion” Może cię zaskoczę, ale nienawidzę jak ludzie tak mówią.” - dlaczego zaskoczę? ;)"
      Bo ja taka femi i w ogóle :P

      To ja też mam takie zupełnie bezseksowe relacje z bratem więc rozumiem :D

      Zabawa w hard nawet może być :D




      Usuń
    9. Nope, Senju nie będzie hipciem :D
      Też nie znoszę tych czekoladowych skojarzeń #rzyg

      „Może tak fapczy Emil? - ale że co? :D

      „Jaka orgia? Pogubiułam się :P” - no ja tez nie wiem, jaką orgię ty miałaś na myśli :d bo ja żadnej nie obiecałam :D

      „czytałam w biografii Szapocznikow że ona chodziła łaziła po przyjęciach dla artystów i inteligentów i macała cycki lasek (też jakieś lata 50). No Reira po prostu :D” <3 <3 <3

      „Bo ja taka femi i w ogóle :P” - aha. No to ja w sumie też uważam, że to embrion, ale MÓJ embrion i będę go macać, więc już jest jakaś więź :D <3 ale mówienie kobiecie, która poroniła, że to TYLKO EMBRION, faktycznie jest nie na miejscu. Chociaż to też zależy, bo ktoś może mieć wyjebane. Tak, znam takie.

      Usuń
    10. To dobrze że nie hipcio ale czuję że coś knujesz. W sumie tu zawsze coś knujesz.

      Że Emil tak fapczy z wariantami bdsm (mocz w szklance).

      Aaqaa. Bo pewnie kot by żebrał o kolejną Orgie prędzej czy później.

      Masz się odnieść do tego czy Kaien też potrafi w łóżku cos czego nie dałaby mu ucieczka do rena bo jak nie to nie zasnę.

      No dla mnie w sumie też embrionu no bo to jest embrion jakby nie patrzeć, ale po prostu to chyba na tyle osobistą sprawą, że nie wiem, chyba bym tak nie powiedziała po prostu :P

      Usuń
    11. Myślę, że gdybyś była w ciąży, to też uważałabyś, że to już "dziecko", bo twoje. :D Ja nie wypowiadam się na ten temat, bo dzieci nie lubię i nie planuję. :D

      Emil+szklanka=yyyyyhhhhh. Pamiętam, jak kiedyś napisałaś,że nie przestałabyś lubić Emila (o ile można to tak nazwać, bo chyba ani go lubisz, ani nie lubisz), nawet gdyby on lubił scat :D <3

      Kaien daje Kaczce MIŁOŚĆ :D i siebie. :D poczucie bezpieczeństwa, szacunek i inne fajne sprawy, czego nie dałby mu Ren :D Ale jeśli masz na myśli sprawy seksowe, no to Kaien fajnie liże dupę :D i obciąga. I ogólnie jest jednocześnie władczy i sofciczkowy :D

      Usuń
    12. Myślę masz rację, chociaż nie wiadomo. Myślę że Reira ma po prostu w dupie nazewnictwo :P no i nie starła się o nie więc pewnie póki co zajmuje ja bardziej ciąża niż ze to kiedyś będzie dziecko co w sumie jest zrozumiałe:D

      No ja ogólnie nie jak nic do ludzi którzy lubią scat. Każdy inaczej okazuje miłość/spełnia się seksualnieie, gorzej gdyby ruchał dzieci. chociaż nie chciałabym w życiu czytać ani oglądać :D

      Tak, raczej lubię ani nie lubię, chyba bardziej lubię ale trudno mi wykrzesać z siebie jakiś entuzjazm wobec niego.

      No wiem, po prostu ren też by kochał :D ale ok

      Usuń
    13. Wiem, ale wyczułam tam swego rodzaju wyjebanie na bycie w pończochach

      Usuń
    14. Eeee to miało być do komentarza niżej

      Usuń
    15. "No wiem, po prostu ren też by kochał :D ale ok" - ale co/ Ren nie kochały Senju :)

      Usuń
    16. Jak to by nie kochał? Myślisz że nie mógłby się zakochać w senju? Bo bo teraz Kaien wygrywa z Renem bo kocha Senju.

      Usuń
    17. Ale ja myślałam, że piszesz nie o związku z Renem, tylko o ruchaniu ;)

      Usuń
    18. Nie, ogólnie czy jest coś cos w czym ren nie jest lepszy od kaiena

      Usuń
    19. Ale o co chodzi? Bo już się pogubiłam :D Kaien lepiej robi rimming, namiętniej obciąga itd. Czy nie chodzi o sprawy stricte łóżkowe?

      Usuń
    20. O to w sumie chodzi. Po postu boli mnie dupa na myśl o tym że Senju bardziej lubi seks z Renem niż z Kaienem :D

      Usuń
    21. To akurat nieprawda :D

      Usuń
    22. Czepiasz się. ;) Nigdy nie powiedział, że "woli seks z Renem". Woli Kaiena. Seks z Renem po prostu jest INNY (stąd - cytuję - "tylko on potrafi tak dotykać")./ :) co nie znaczy, że Kaien jest gorszy. O to się nie martw : >

      Usuń
  9. Nie wiem jakim cudem to wcześniej ominęłam, ale teraz przeczytałam i JARAM SIĘ <3 Czyżby Kaiena orgia zmieniła :D?

    "– Nie. Pończochy będą później.
    – Naprawdę?
    – Jeśli chcesz.
    – Chcę."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,że on po prostu chce USZCZĘŚLIWIAĆ Senju. ;)

      Usuń
  10. Dlaczego zawsze mnie coś trafia jak kaczka opisuje swój wygląd
    jakos chyba nie wiem
    ale kaczka z tą ksiażką to wiesz
    ale te ogórki
    wysyłasz mnie po ogórki
    ayamis mysli schabiik mizeria
    taa mizeria
    ehh
    więc teraz czas na gratulacje kochany
    tak masz racje orgia w zwiąku mi sie nie podoba
    ty z kaieienem sobie uprawiaj miłośc
    ren z kotem i bedzie pięknie
    i ayami sie tez bedzie cieszyć
    noi woogle
    aaaaaaaaaa baby bedzię baby
    wujo kaczka zbieraj hajs na prezent hahahaha
    zołte kacze ubranko
    słodkie
    czy kaien i dzieci
    nie wyobrazam was jako rodziców
    to takie kosmos ze wow
    po za kosmos to wyjdzie
    to jeszcze raz kaczka gratulacje dobra decyzja
    przeprszam kunuiczko <333
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego coś cię trafia, gdy Kaczka opisuje swój wygląd? Bo jest próżny? Nie jest. :D Bo w ogóle skupia się na tym? Nie, tylko zauważa pewne rzeczy. :D Niektórzy są bardziej przewrażliwieni na tym punkcie. :D Kaien na przykład skupia się na bickach, Kot nie musi się skupiać, bo jest chuchrem (ale mógłby przytyć), Ren jest idealny, więc też nie musi :D :D :D

      To dobrze, że też ci się orgia w związku nie podoba. :D

      "wujo kaczka zbieraj hajs na prezent hahahaha" :D :D <3

      NO CO TY, Kaien na pewno byłby fajnym ojcem. Raczej Kacz musiały się dokształcić w tej dziedzinie. :D

      Myślisz, że twój Ren byłby dobrym tatusiem?

      Usuń
    2. Jakos < wygląd senju
      nie jest prózny
      tylko no
      jak czytam to mam dziwne mysli
      pan idelany ren zajebiscie wygląda
      mówiła ze ma dobrą kondyche hahhaha
      no przecież byle czego nie kupi
      a jak kupi to mu powiem co mysle
      ale sie martwie ze zapomni nakarmic albo przebrac
      MÓJ REN
      OCZYWSCIE
      MOGE BYC MAMUSIA
      TAK WIEM
      MARZENIA
      Ayami

      Usuń
    3. Aha, bo myślałam, że może coś jest nie tak z jego wyglądem. :D
      O gówniaka już się martwisz? :3 <3 Też myślisz, że Reira będzie stukniętą mamusią? :D Może będzie podobna do mamy Kota? :D :D :D

      Wiadomo, że Ren ma dobrą kondycję, ale - przykro mi - Kaien ma lepszą, bo ćwiczy. Ren za to jest giętki i ma smukłe ciało z lekko zarysowanymi mięśniami. :D

      Tak, specjalnie tak napisała, że TWÓJ Ren <3

      Usuń
    4. nie nie
      wygladu sie nie czepiam
      tak hahahahaha
      wydaje mi sie ze bedzie okej
      ale chlac i palic to mają jej zabronic
      ren cwiczy w łozku
      wiesz ile on sie musi przy kocie nalazic

      taa kaiein cwiczy
      a w domu
      klaudia idz po wode
      klaudia to klaudia serwetki
      czasem sie wkurzam i go olewam

      WIADOMO BO REN JEST AYAMISIA <333333333333333333333333333333333333333333333333333
      PAN IDEALNY CO NA PRZERWIE BYŁ CZYTANY
      Ayami

      Usuń
    5. Oni wszyscy ćwiczą w łózku. :D
      Jak tam Kaczka na ścianie?

      "PAN IDEALNY CO NA PRZERWIE BYŁ CZYTANY" - zabrzmiało pięknie :D

      Usuń
    6. hahahaahaha
      a dobrze wisi
      ostatnio myłam kaczke

      Jak ayami trzasnie cytatem to odrazu kuno dobrze sie robi
      i ten zaciesz do telefonnu
      i mysla ahh ten ren fajny jest
      Ayami

      Usuń
    7. No wiadomo, mam orgazmy jak trzaskasz cytatami. :D
      Tylko trzeba was trochę opieprzać, żebyście komentowali. :D

      Usuń
    8. opieprzać pieprzać
      hahahahaha
      oo kuno spodnie masz mokre
      doszłas juz?
      Ayami

      Usuń
    9. Kto ja ?
      hahahahahaha
      zarciki <333333333333333333
      Ayami

      Usuń
    10. Senjuś nie jest próżny - kolejne przeciwieństwo mnie :D

      Usuń
    11. Ty jesteś próżna? :D

      Usuń
    12. Tak <3 mogłabym słuchać komplementów całymi dniami <3

      Usuń
    13. Eeeeeee, to chyba nie to. :D Też mogłabym słuchać, ale nie uważam, że to próżność. :D

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.

Ważne tagi

2 kg 4 kg Abel Adam Afrodyta Agata Ai Akihiko Alex Amane Ana Aneta Anika Anko aportowanie Ash Babi balet baner barwniki spożywcze basen bdsm Berlin Bianca bicki bliźniak blokada seksualna boczki bondage ból braterska miłość budzenie fiucikiem bukkake ChaD chlanie Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciekawostki Conn cukier cztery palce czułości Dan Daniel Danka Danonek Dar Daren Dave depresja dildo z ogonkiem domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja double dupa Rena Ed elektrostymulacja Emil Eric fani Fapuś fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi garniaki Gina gips głębokie gardło golenie gorący wosk gorset gruszka gumki gwałt gwiazdeczka gwóźdź programu Haruki hetero hipomania Hiro HIV Hoshi hotel imbir impreza Ina Junko kaczuszka Kaien kajdanki kampania karteczki kąpiel w różach klamerki Klaus klucze kłótnia kłótnia o leki knebel kocie uszka kolczyk koleś z klubu koncert konie Konrad korek analny korek z pompką koszmar koszulki Kot kroniki krzyżak ksiądz książka kulki Kuno kuper Kyu lampki lanie leki lesbijki lewatywa lit lodzik Lovely LUBIĘ W DUPĘ Lucyfer łańcuchy łoniaki Mai maliny malowanie jajek mamuśka manga yaoi Mans Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mięta z ogródka sąsiadów Mika Mike Miles miska z mlekiem mleczko mojito mokre cipuszki mundurek nagrania narkotyki naszyjnik (TO WAŻNE) Nick notka na medal nowa praca nowy wóz obciąganko obraz obroża obróżka z dzwoneczkiem odstawienie leków ogłoszenia parafialne opaska Organizacja orgia ostroga oświadczyny pacha palcat palmy Panie pas cnoty Patrick penetracja butelką pędzelek Phil piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz pieski piórko pissing plaża plotki pobicie podduszanie podróż poślubna podwójna penetracja podwójne dildo podwójny lodzik pogrzeb pończochy portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prostytucja próba próba gwałtu prywatne lekcje Yukiego przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie psychiatra PTSD Ramzesik Reira Ren Ren z Kaienem (to ważne) Riko rimming Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice Roy rozwieracz róże ruchanko rum rurka rzyganie tęczą Rżniątko Sachiko Saen Saki Samuel Sandra Saya schizofrenia Seiko seks grupowy seks na ołtarzu seks przed lustrem sen Senju sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ siłownia slut sounding SPA spadek libido squirt sraczka stalker stany mieszane Steve stopery strapon stringi suka sukienki suknia ślubna Sylwester szampan szampan w dupie sztuka obciągania śmierć Yuto świeca w dupie Święta Święty Mikołaj tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury seksualne Toru trasa trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Trzepuś trzy kroki ujawnienie się uległość urodziny uszka wiązanie wibrator wibrujące jajko wino z fiuta wrażliwe udka wspomnienia wściekłe ruchanko wydanie płyty wystawa wytrysk na twarz wywiad Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zabawa dla zboczeńców Zack zapiski zazdrość zdjęcia zmiana leków