Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

czwartek, 13 kwietnia 2017

Sobota, 7. KAIEN

"Domek w górach" (to się teraz tak nazywa) – cz. III. Futrzak-ruchacz i inne zjawiska

Poprzednie części: → -1-  -2-  -3-  -4-  -5-  -6- 

KAIEN

Stałem sobie pod prysznicem, gorąca woda masowała mi bary, a w głowie miałem mętlik. Z jednej strony – kurwa mać! Ależ się rozładowałem. Nareszcie mogłem pozbyć się tego cholernego napięcia. Od wczoraj byłem niespokojny. Dziś rano (bo obudziłem się trzeźwy) było już trochę lepiej, ale potem nieco ci odbiło. Boże, przez to, że macałem Kota? Naprawdę? Przecież to... Kot.
Z Renem to co innego. No właśnie. To po drugie. Sam nie wiedziałem, dlaczego mnie poniosło.
Nie tylko mnie. Jego też poniosło. U Yukiego było tak samo. Miałem wręcz wrażenie, że Ren mnie sprowokował. Ale jeśli tak, to chyba też chciał?
O tak, na pewno by mi wsadził.
Nigdy.
Teraz niby się trochę uspokoiłem, ale miałem w głowie za dużo myśli. Całe szczęście, że istniał alkohol.
– Byłeś z Renem? – spytałeś, gdy wróciłem na górę.
Siedziałeś w samych slipach, co mnie trochę zdziwiło. Zwykle wolałeś bokserki, bo dupa ci marzła.
– I jak było? – Wyszczerzyłeś się, a ja rzuciłem w ciebie ręcznikiem.
– A co ty taki dociekliwy?
– Dlaczego bez nas?
– Tak wyszło. Znowu będziesz się wkurzać?
– Co?
– Dobra, zapomnij. – Westchnąłem i zacząłem grzebać w torbie.
– Jakie znowu?
– Powiedziałem: zapomnij. Kaczuś – dodałem i uśmiechnąłem się szeroko.
– Bywasz wkurzający, wiesz?
– Wiem.
– Kot mówił, że niedługo zaczynamy.
– To fajnie. Chcesz jajeczko?
– Chyba ty. – Zmarszczyłeś brwi, a ja wyjąłem z torby podwójne dildo. – Coś kombinujesz? To dla ciebie i Rena?
– Kaczka, bo wsadzę ci to w dupę.
– Nie zmieści się.
– Jak się popieści... i tak dalej, no wiesz.
– Idę coś zjeść, idziesz ze mną? Czy Ren już cię nakarmił? – Spojrzałeś na mnie trochę zadziornie, a ja ryknąłem śmiechem.
– Raczej ja jego.
– Świnia jesteś, wiesz? Też chciałem popatrzeć.
– Nie wątpię, słońce.
– Będziecie musieli to powtórzyć. To idziesz czy nie?
– Idę.
Jebać dietę. Potem nadrobię zaległości na siłowni.
Zaraz – powtórzyć?
O dziwo, szybko się upiłem. O dziwo, nie byłem ani trochę spięty. Lizałem fiuta Kota. Lizałem Rena. Całowałem ciebie i znów lizałem fiuta. Wszystko płynęło i wibrowało. Miałem tak bardzo wyjebane, że nie mogło być lepiej. Nabijałem się po kumpelsku z Kota, a on miał mnie w dupie. Też był pijany. Wszyscy byli. Futrzak siedział (a raczej kucał) z ogonem w tyłku i klamerkami na cyckach, a ja miałem ochotę go...
Dobra, nieważne.

Znowu były lody. Takie głębokie i namiętne. Ty leżałeś na plecach, a Ren klęczał na brzegu łóżka i zajmował się twoim kaczym fiutem. Chyba umyślnie się tak wypinał, żeby mnie podenerwować. A może to była zachęta? Siedziałem jednak grzecznie na podłodze i ssałem jego kutasa. Pozycja była całkiem wygodna, bo wchodził dość głęboko. Ren mruczał, więc dawałem z siebie wszystko. Ty też mruczałeś. Czasem nasze spojrzenia się krzyżowały i wtedy zaczynałem ssać jeszcze mocniej. Trochę prowokowałem. Kot sapał, wiercił się i robił zdjęcia.
Cholera, nawet mi się podobało.
W końcu nie wytrzymałem i zacząłem masować Renowi dziurę. Nie spinał się ani trochę, no i był dość ciasny. Pewnie Kot kłamał i wcale go nie ruchał. Dobra, nieważne. Macałem, wkładałem opuszkę palca do środka i bez przerwy mu obciągałem. Kręciło mi się w głowie jak cholera. Byłem jakiś taki bezwolny i trochę odrealniony. Gdyby Ren mnie teraz bzyknął, pewnie nawet bym się nie sprzeciwiał. Jeżu, o czym ja myślę?
Kot w końcu też nie wytrzymał, bo kucnął i zaczął mi trzepać. Ach, ta pomocna przyjacielska dłoń.

Ren jednak obciągnął ci tak, że doszedłeś. Za karę Kot założył gumkę na banana i wepchnął ci go w tyłek. Ren musiał go później obrać i zjeść. Wtedy dopiero zrozumiałem, że poziom absurdu chyba mnie przerósł. Otworzyłem kolejne piwo i rozwaliłem się na łóżku.
No dobra, ten banan był całkiem fajny, zwłaszcza że to Ren musiał grzebać ci w tyłku. Dobrze mu tak. Ciągle dziwnie się na mnie patrzył, skubany.
Ale chuj mu w dupę.
Ciasteczka nie były już potrzebne. Po prostu klikaliśmy wszystko jak leci. Mnie trafiło się coś mało Kaienowego, ale byłem tak pijany, że w sumie miałem to... No właśnie.
Najpierw Kot pchnął mnie w stronę stolika, a potem przycisnął do blatu. Nie wiem, dlaczego byłem taki uległy. Albo przesadziłem z alkoholem, albo Kot się rozkręcił. Przecież takie chucherko nie mogło mnie tak mocno trzymać.
Ale trzymało. Jezu, wczoraj ty, dzisiaj Kot. Renowi pewnie będzie przykro.
Najpierw tylko rechotałem, bo to serio był absurd. Przecież to bez sensu. To ja byłem od ruchania. Ale gdy Futrzak wbił się we mnie nagle i mocno, prawie krzyknąłem. No dobra, warknąłem. Trochę zabolało, ale ten dupek od razu zaczął mnie bzykać. Nareszcie jedno z jego marzeń mogło się spełnić. Dobry ze mnie kumpel nie?
Kot trzymał mnie za nadgarstki, a Ren za szyję. Czasem gładził mnie po włosach, a potem po prostu przysunął swojego penisa i kazał obciągać.
Kurwa mać, Kaien!
Sapałem i warczałem, a oni mnie ruchali. Najgorsze było to, że nawet mi się podobało. Koniec świata normalnie. Kacz-zdrajca robił zdjęcia. Albo nagrywał. Nagrywałeś?
Miałem wrażenie, że te pięć minut trwało całą wieczność. Dupa mnie już bolała, szczęka w sumie też. Naprawdę nie potrafiłem wyjaśnić, dlaczego się zgodziłem.
Nic.
Pustka w mózgu. Otchłań. Czarna dziura.
Nawet zacząłem się bać, że dojdę. Cholera, kary bym chyba nie przeżył.

Na szczęście ten kosmaty Futrzak (który golił łoniaki na zero, ale nieważne) doszedł pierwszy. Po prostu zaczął jęczeć jak kurwa, a potem spuścił się na moje pośladki. Czułem, jak wszystko mi spływało po udach, choć pewnie przesadzałem, bo nie było tego tak dużo.
Ren na szczęście nie doszedł. No, tego by było za wiele. Leżałem zjebany, z bolącą dupą, a Ren trzymał mnie za brodę i uderzał penisem w policzek. Nie pytajcie, czemu na to pozwalałem. NIE MAM POJĘCIA. W ogóle czułem się jak naćpany. Cholera, pewnie Futrzak podsypał mi czegoś do piwa.
– Niby jak? Przecież sam otwierałeś każdą butelkę – powiedziałeś, pokazując mi kilka zdjęć.
– Skasuj to.
– Nie.
– Właśnie, nic z tego – wtrącił Kot, a ja otarłem spermę z ud. – Zrobimy sobie jakiś wspólny album? Wiecie, takie fajne, zboczone zdjęcia. O właśnie, Senjuś, obiecałeś, że pokażesz te z sesji.
– Pokażę. Kaien, jak tyłek?
– Boli. Kocie, serio, brutal z ciebie.
– Nie, po prostu masz dziewiczy zad.
– Nie taki dziewiczy – wtrąciłeś, a Ren uśmiechnął się szeroko i nalał sobie wina.
Też był pijany. Ja nieco wytrzeźwiałem, ale dalej czułem się jak we mgle. Czemu myślałem o zlizywaniu wina z jego fiuta? Przecież jeszcze kilka godzin temu chciałem ci powiedzieć, że nie podoba mi się w ogóle ten wypad. Myślałem, że nie pasuje ci taki układ, zwłaszcza po tym, jak zareagowałeś na widok mnie i Kota razem. Potem chciałem ci powiedzieć, że nie chcę Rena. Później, że nie podoba mi się to, że czujesz się winny. A jeszcze później... rżnęliśmy się jak króliki. A potem macałem się z Renem. A teraz...
Matko, nic już nie rozumiałem.
– Kaien, myślisz – powiedział Kot, gdy ssałem butelkę. – To do ciebie niepodobne.
Nabijał się, skurwiel.
Dupa mnie bolała, więc miałem nadzieję, że nikt już jej dzisiaj nie ruszy. Ani jutro.
Kot czuł się wniebowzięty, ale to nic dziwnego. W końcu wyruchał MNIE. Obawiałem się trochę, że Ren będzie się nabijać, ale milczał. Dziwne.
A może po prostu byłem zbyt przewrażliwiony na punkcie swojego tyłka?

2 komentarze:

  1. "Przecież to... Kot." no, z Kotem się nie liczy xD

    ZGADZAM SIĘ! też chcę powtórkę! :D

    no i Kaczuś też się popisał spostrzegawczością :3

    #ludzka stonoga :3
    wiem, że nie ale pierwszy gif tak mi się skojarzył xD

    kaczym fiutem <3 <3 <3

    "W końcu nie wytrzymałem i zacząłem masować Renowi dziurę" AAAAAAWWWWWWWWW <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 KOCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    "Kot w końcu też nie wytrzymał, bo kucnął i zaczął mi trzepać. Ach, ta pomocna przyjacielska dłoń." no ba, nie ma to jak przyjaciel :D

    to "mało Kaienowe" - TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! UWIELBIAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    PIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘKNEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    "– Kaien, myślisz – powiedział Kot, gdy ssałem butelkę. – To do ciebie niepodobne." nie ma to jak przyjaciel <3 <3 <3 <3 <3 <3

    "A może po prostu byłem zbyt przewrażliwiony na punkcie swojego tyłka?" no brawo, w końcu to zaczyna do niego docierać :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochanie, ostatnie zdanie mnie rozwaliło <3 Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć! <3

      <3

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników