Cześć, pączki. Dzisiejsza notka jest trochę krótka, bo Kuno się przeziębiła i niezbyt jej szło pisanie. Mam też nadzieję, że kolejny wpis wrzucę już za tydzień (nie za miesiąc, jak poprzednio). :D

Enjoy.

piątek, 24 lutego 2017

KWICZ, MÓJ GUŹCU, czyli gejoza pełną gębą (żeby nie powiedzieć – dupą)

Przedstawiam wam fanfik Babi. Czytajcie i podziwiajcie, bo to kawał dobrej roboty!

Ki-Ki x Tulku

Ale bicki to miał fajne. Nie mogłem powiedzieć, że nie. Jędrne, dorodne, wyrobione i twarde. I te tatuaże. Jezu. Przyzwoity kawał sztuki. Jak wchodził na scenę i zaczynał walić po bębnach, to laskom od razu ciekło do majtek.
Mnie nic nie ciekło. Ale popatrzeć lubiłem. Każdy facet od czasu do czasu ma ochotę popodziwiać rzeźbę drugiego faceta. Zwłaszcza taką.
I zwłaszcza, jak się samemu nie ma swojej. Bo ja nie miałem. Nic. Zero. Skóra, kości i folijka od parówki. Jaka masa? Jakie mięśnie? Wykałaczka, kurwa, do pogrzebania między zębami. A od ćpania i chlania jeszcze bardziej wymarniałem. Teraz już się nie dało mówić, że to taki metabolizm.
W ogóle już nikt mi w nic nie wierzył.
A już zwłaszcza Saki.
Masz coś jeszcze w domu?”. „Chodzisz na terapię?”. „Brałeś coś przed koncertem?”. „Bla bla bla bla bla?”. Pytała, a potem nawet nie próbowała udawać, że mi w cokolwiek wierzy. Nie żebym zawsze mówił prawdę. Bo nie mówiłem. Ale, no kurwa, trochę zaufania! I tak czułem się, jakbym spadł na samo dno wszystkich możliwych hierarchii społecznych. Byłem jak taki jebany plankton. Czy kogoś obchodzi plankton? No właśnie. Obchodzi ewentualnie tych, co chcą go połknąć, popić i wysrać prosto w głębiny oceanu.
I ja taki się czułem.
Taki byłem.
Ćpun.
Dlatego, jak po próbie przyszedł do mnie Tulku i powiedział, że zaprasza do siebie na piwko i gierki, to myślałem, że robi to z litości. Jak wszyscy. Jak Kaien. Jak Dan. Nawet jak Kot. On też ledwie wyszedł z gęstego, śmierdzącego gówna, a i tak próbował mnie zagadywać. Przekonywać. Wpływać na mnie.
Bo nie wierzyłem, że naprawdę chcieli ze mną rozmawiać. Po prostu zależało im na zespole. Na koncertach. Na sławie. Na forsie. Na dobrych dupach. Na tym, żebym im tego wszystkiego nie zjebał.
Bo póki ja byłem w miarę normalny, zespół jakoś się trzymał. Na włosku, bo na włosku, ale jednak. Wiedziałem, że wystarczyło niewiele, żeby to się poszło jebać. Jeden mały błąd. Jeden kroczek w tył. Jedno małe potknięcie i mogłem wszystko im spierdolić. Wszystko. Całe lata, cały sukces.
Granica była cieńsza niż kiedykolwiek wcześniej. Czułem to. Nie mogłem przestać o tym myśleć.
A może to paranoja?
– Daj spokój, będzie fajnie. Dokupię piwa, może jakieś czipsiki i trochę się odprężysz.
Trochę się odprężysz”.
Jasne.
Bo przecież to nie tak, że po prostu chciałby ze mną spędzać czas, nie?
Chciałem odmówić. Od rozpoczęcia terapii nie czułem się najlepiej. Nie czułem się nawet dobrze. Ani średnio. Ani znośnie. Byłem rozbity, rozdrażniony, zestresowany i spięty. Rozmemłany. Rozciapciany. Rozcieńczony jak tanie wino. Raz mi było zimno, raz gorąco, raz miałem sraczkę, raz miałem zatwardzenie, raz nie mogłem spać przez kilka nocy z rzędu, raz przysypiałem na stojąco. I tak do porzygania. Miałem dość. Brakowało mi sił. Czasem leżałem w łóżku i myślałem, że wolałbym się zaćpać na śmierć, zamiast przechodzić przez to dalej.
To był jakiś koszmar.
Skończ z narkotykami, Ki-Ki, dobrze ci radzę.”
Idź na odwyk.”
Zacznij się leczyć.”
Będzie lepiej.”
ŁATWO, KURWA, MÓWIĆ.
Ale Tulku tak nalegał, że w końcu się zgodziłem. Dla świętego spokoju. Żeby nie myślał, że nic nie próbuję robić. Poza tym kogo jak kogo, ale Tulku to ja akurat całkiem lubiłem. Nie wiem, czy z wzajemnością. Wolałem o tym nie myśleć. Kot i Kaien też niby byli spoko, ale on miał w sobie coś takiego, że się nie dało na niego gniewać. Spokojny, wesoły, uczciwy i z łbem na karku. Ja taki nie byłem. Nigdy. Kiedyś umiałem być duszą towarzystwa, a teraz? Nie wiem.
Kiedyś Kaien powiedział, że wyglądamy razem jak Timon i Pumba. Że niby ja to taka mała, chuda surykatka. Ta. Jasne. Znaleźli się, kurwa, Żwirek z Muchomorkiem.

* * * * *
– I co? – Tulku wyszczerzył się, upijając łyk piwa. – Mówiłem, że wygram.
– Na najłatwiejszym poziomie to każdy potrafi.
– No właśnie widzę.
– Spierdalaj.
Rzuciłem w niego poduszką i też sięgnąłem po piwo.
Było całkiem fajnie. Ciepło, spokojnie, miło. Tulku nie próbował mnie opieprzać ani pouczać. W ogóle nie pytał o ćpanie ani o terapię.
Może nawet sam chciałbym się mu wygadać? Kiedyś?
– Mówiłem, żebyś wybrał inną postać, a nie takiego pedałka.
– Jakiego „pedałka”?! – oburzyłem się. – To, że nie wygląda jak szafa, nie znaczy, że nie ma mięśni.
– Mięśnie może ma, ale siły nie ma. Poza tym odkąd Kaien z Kotem się ujawnili, zupełnie inaczej na to patrzę. Nawet ten mój wielki mięchol może być homo.
– No w sumie – kiwnąłem głową. – Ale mój nie jest.
– Kiedyś to było wiadomo – westchnął Tulku, opierając nogi o stolik. – Jak facet był gejem, to uczciwie zakładał różowe gacie i nikt się nie mógł pomylić. A teraz? Zdziwiłbyś się, ilu ich jest, czytałem wczoraj artykuł.
– A Dan?
– Co Dan?
– Myślisz, że on też ten-tego?
– Myślę, że możliwe.
– No nie? Jest taki śmieszny, cioteczkowaty.
Tulku wpakował sobie do gęby garść chrupek i nagle wytrzeszczył oczy.
– Ej, a może Ana ma penisa? Podobno są laski z penisami.
– Gdyby miała, nie byłaby w ciąży.
– Ano tak. – Chyba go rozczarowałem. – Też prawda.
Siedzieliśmy chwilę w milczeniu i patrzyliśmy w ekran. Ale się niezręcznie zrobiło. Tak homosiowo. Może Tulku próbował mi coś powiedzieć? To by już był jakiś absurd. Nie żebym miał jakieś limity na liście tęczowych znajomych, ale no, kurwa, serio? Wszyscy? Wszyscy-wszyscy?
– Ty jesteś hetero, prawda? – spytał nagle.
– Bardzo hetero! – odpowiedziałem od razu. – Bardzo bardzo. Ty chyba też, nie?
– Ja jestem martoseksualny.
– To dobrze, już myślałem...
– Wiem, ja też. Cycuszki to cycuszki. Jedyny wiarygodny dowód na istnienie boga. Homo jest spoko, ale ja...
– Jasne, mnie się nie musisz tłumaczyć. Jest spoko, ale mnie osobiście nie interesuje wkładanie fiuta w dziurę, przez którą wylatuje gówno.
– No dokładnie! Mam to samo.
Przybiliśmy sobie piątkę, a potem zapadła niezręczna cisza.
Także tego.
– No chyba że z kobietami – odezwał się w końcu.
– No tak. Ale wiesz. Kobiety to...
– To kobiety.
– Dokładnie! – zgodził się.
– Damski anus to zupełnie inna sprawa.
– Wiadomo. Laski mają takie miękkie i delikatne tyłki. Można zapomnieć, do czego służą. – Kiwnąłem głową, a Tulku sięgnął za kanapę i postawił na stole kilka nowych puszek. – Ale penisa to ja bym w życiu do ust nie wziął.
...
Trochę zaniemówiłem. Troszeczkę. Ale to moje było po naćpanemu i z ciekawości! Tylko tyle. Nic więcej. Czysta chęć odkrywania. Zawsze miałem w sobie tego małego naukowca. Nie istniałby żaden postęp, gdyby ludzie się na wszystko zamykali.
– Ja ssałem.
– Co?! – Wytrzeszczył oczy.
– No ssałem raz fiuta.
– Ja pierdolę. – Prawie się zakrztusił chrupkami. – Serio? I ty jesteś bardzo hetero?
– To był heterycki lód, chciałem zobaczyć, jak smakuje sperma.
– Mogłeś spróbować swojej.
– Kurwa, to przenośnia, idioto. Chciałem wiedzieć, jak to jest mieć męski organ między zębami.  
– I jak? Fajnie?
– Taka przytwarda parówka. Można spróbować, ale z góry strony to lepiej wygląda.
– A sperma?
– Taki glutek.
– Boże – parsknął śmiechem. – Przerażacie mnie, ludzie. Czuję się w tym gronie niewinny jak zakonnica.
– Ty nigdy nie próbowałeś? – zdziwiłem się.
– Ja? W życiu!
– A chciałbyś?
– Nie! – zmieszał się. – Nie wiem.
– Nie wiesz?
Na bank o tym myślał. Podobno nawet zatwardziali heterycy czasem myślą o laseczce z ust drugiego samca. To taka więź kutasów. Fascynacja tą niezwykłą częścią ciała. Oglądanie sobie fiutów, mierzenie, porównywanie – bardzo męskie rzeczy. No i jak się samemu ma, to wie się, jak popieścić innego.
Byłem pewien, że wielu o tym fantazjowało. Jak można nie fantazjować?
– Mogę ci zrobić, jak chcesz – zaproponowałem.
– Co?!
– Męski lód to zupełnie inne doznania, mógłbym ci pokazać.
– Ki-Ki, nie zapominaj, że ja nie jestem homo.
– Ja też nie jestem.
Zmieszał się, wypił piwo do końca i zacisnął usta. Chyba bił się z myślami. Mnie tam było wszystko jedno. Nie uważałem, żeby to było jakoś bardzo gejowskie. Chyba wszystko zależy od motywacji, nie? To była tylko przyjacielska przysługa. Kumpelski gest z dobroci serca. Laska mu przecież męskiego loda nie zrobi.
– No dobra – westchnął, łapiąc niepewnie za pasek od spodni. – Tylko nie mów Marcie.

* * * * *
Leżeliśmy w pozycji sześć-dziewięć i bawiliśmy się fiutami. Fiutami. Jezusie, kto by pomyślał? Naprawdę ja mu to zaproponowałem? Ki-Ki, ty zboczony zboczuchu.
Nawet lubiłem tę swoją zepsutą stronę.
Tulku golił łonowe. To było zaskoczenie. Spodziewałem się gęstej, tropikalnej dżungli, a tu jajeczka gładkie jak dupcia niemowlaka. I dobrze. Nie chciałem potem pluć kłakami przez cały tydzień.
Cholera, pojebało nas.
Do reszty.
Nie żeby czegoś mi brakowało, ale musiałem przyznać, że Tulku miał kawał kutasa. Potężną trąbę niemałych rozmiarów. Prawdziwego smoka. Czułem lekkie dreszcze, kiedy powiększał się i twardniał w moich ustach. Całkiem przyjemne uczucie. Chyba miałem z tego jakąś zboczoną satysfakcję.
Tulku powoli się nakręcał.
Trochę nieporadnie zajmował się moim fiutem, ale musiałem przyznać, że jak na oralnego prawiczka, radził sobie całkiem nieźle. Ja też robiłem co mogłem. Lizałem, macałem, trzepałem, wkładałem trochę do ust i próbowałem ssać. Smak i zapach ciągle był trochę dziwny, ale nie narzekałem. Nawet to fajne uczucie. Uspokajające. Poruszałem głową, pracowałem językiem i czułem, że jakoś tak... Wyciszam się? Odprężam? Rozluźniam?
Może powinienem częściej brać w usta?
Może pogadam o tym na terapii?
Uda lekko mu drżały, a ja bawiłem się w najlepsze. Macu macu – więź kutasów! Tulku trochę postękiwał, a ja jarałem się, bo czułem, że jestem w tym dobry. Lepszy. Bardziej doświadczony. Z każdy jego kolejnym jęknięciem czułem, że na niego działam. Fajnie czasem złamać jakiegoś heteryka.
Cholera, podobało mi się!

Żaden z nas się nie śpieszył. To były spokojne i dokładne lody. Zmysłowe i rozbudzające. Jego usta zaciskały się lekko na moim kutasie, więc rozkoszowałem się dotykiem. Miał sprawny język. Wiedział, jak to robić. Mówiłem, że faceci mają do tego wrodzony dar. Nie potrzeba było dużo czasu, żeby się nakręcił.
Cholera, ale mi gorąco.
Obciągał coraz lepiej.
Naprawdę był w tym świeży?
Poczułem, jak szorstki język wylizuje mi jajka, i westchnąłem. Kurwa, ale to dobre. Porządny lód to jednak porządny lód. Proste, ale prawdziwe.
Wziąłem głęboki oddech, a potem wsunąłem kutasa najgłębiej jak mogłem.
I zamarłem.
Ja pierdolę, byłem zajebisty! Umiałem robić głębokie gardło. Może nie idealne, ale wsadzałem dość porządnie. Czułem, jak głęboko drażni mnie główka penisa, ale ani trochę mi to nie przeszkadzało. Zero dyskomfortu. Normalnie magia.
Cholera, ja to jestem!
Tulku też chyba się w to wciągnął. Albo wpadł w trans. Poruszał rytmicznie głową, a ja odpływałem coraz bardziej.
To było jakieś nierealne. Czułem się taki lekki i rozluźniony. Żadnych dolegliwości. Żadnego napięcia.
Po co ja chodzę na tę terapię?
Będę się jebać z Tulku!
Jajuchy też miał fajne. Gładkie, ciepłe i okrągłe. Lizałem je i brałem w usta, a potem wbiłem mu palce w pośladki i nagle poczułem dreszcze.
Fajne.
Jędrne.
Jezu, cudowne!
Jednym ruchem powaliłem go na brzuch i usiadłem nad nim okrakiem. Nagle poczułem ogień. Szał. Nie mogłem tego powstrzymać. Może to piwo tak na mnie podziałało? Albo dobry lodzik? Albo atmosfera?
Czułem, że chcę wymacać go całego.
Tam też.
Przede wszystkim tam.
Wkładałem mu palce w dupę. Nie wiem, jak to się stało. Po prostu musiałem wiedzieć, jakie to uczucie. Wciskałem je najgłębiej jak mogłem, poruszałem, zaginałem, potem znowu wyciągałem i wsadzałem je z powrotem. To było niesamowite doznanie. Kosmiczne, chore i pojebane.
Obrzydliwe, brudne i cudowne.
Penetrowałem faceta. Może nie kutasem, ani nawet dildem, no ALE. Wkładałem mu w dupę coś, czego się zwykle koledze nie wsadza. Nawet najlepszemu przyjacielowi. Chociaż kto wie? Może Kot z Kaienem też sobie lubią czasem wepchnąć? Mnie się chyba podobało. Czułem, że rozgrzewam się od samego wkładania. Tulku wiercił się i wypinał dupę do góry, a jego odbyt coraz bardziej się rozluźniał.
Cieszyłem się. Jarałem. Namacałem mu odpowiednie miejsce i wtedy zaczął odpływać jak szalony. Stękał, sapał i ryczał, a ja wciskałem je w najlepsze.
Wciskałem.
Wpychałem.
Penetrowałem najgłębiej jak mogłem. Czułem się jak dziecko. Małe dzieci grzebią w piaskownicy, duże dzieci grzebią kolegom w dupach.
Jezu, Ki-Ki, jesteś pojebany.
Podobało mi się.
Bardzo.

W końcu ja też zacząłem jęczeć. Jak kurwa. Nie wiem, co mi odbiło, po prostu nie mogłem się powstrzymać. Bawiłem się tym twardym, wyrzeźbionym dupskiem i podniecałem się jak jakaś ciota. Te poślady były takie cudowne. Niesamowite. Idealne. Ugniatałem, macałem, miętosiłem i ciągle nie miałem dość. Nie mogłem się namasować. Nie mogłem się nacieszyć. Kiedy znowu wepchnąłem mu palec w odbyt, poczułem dreszcze na całym ciele.
Podniecające.
Nakręcające.
Brudne, prymitywne i zboczone jak cholera. Ki-Ki, ty degeneracie. Czułem, jak krew pulsowała mi w głowie. Drżałem. Trząsłem się. Czułem się jak na dobrym, cudownym haju. Pot ciekł mi po czole, a ja wciskałem palce głębiej i miałem wrażenie, że dojdę od samego wkładania.
A może nie dojdę? Może to będzie trwało w nieskończoność?
Niech trwa w nieskończoność!
Nie zauważyłem nawet, jak zacząłem się o niego ocierać. Fiutem. O jego cudowne, umięśnione plecy. Twardy kutas przesuwał się po mokrej, rozgrzanej skórze, a ja stękałem i ciągle zajmowałem się jego dupą. Znowu do środka. Głęboko. Tak, żeby doprowadzić go do szału.
Ale doprowadzałem do siebie.
Jego rozgrzane, lepkie ciało działało na mnie jak najjędrniejsza para cycków. Wielkich, miękkich cycorów. Tylko zamiast nich była dupa Tulku. Nigdy nie zwracałem na nią aż tak dużej uwagi. Jak można nie zwrócić uwagi na taką piękną rzecz? Ki-Ki, ty ignorancie!
Miałem ochotę zrobić z tą dupą wszystko. Wepchnąć mu język w odbyt albo wylizać poślady. Klepać, macać, ugniatać, masować. W nieskończoność. To było doznanie godne boskiego objawienia. Nigdy żadna babska dupa tak na mnie nie działała.
Nigdy nic tak na mnie nie działało.
Czułem, jakbym tracił nad sobą kontrolę. Może to kwestia odwyku? Odbijało mi od braku prochów?
Fiut był mokry i twardy jak cholera. Mój. Jego zresztą też. Byliśmy napaleni jak jakieś dwa niewyżyte, niedoruchane samce, spragnione porządnego rżnięcia. Tulku sapał i stękał, a ja czułem, że muszę zrobić coś z fiutem, bo długo nie wytrzymam.
Ocieranie było cudowne, ale nie wystarczało.

W końcu mu wsadziłem.
Między buły.
Nie do środka.
Wsunąłem go między cudowne, twarde poślady i zacząłem poruszać biodrami. Wbijałem palce w gorące, spocone ciało, a fiut cudowne ocierał się o rozluźnioną dziurę. Cholera, ale to zwierzęce. No dalej, Tulku, rycz jak zwierzę. Warcz, rycz, sap i kwicz, Pumba!
Czułem się, jakbym mógł z nim zrobić wszystko. Ocierałem fiutem o wilgotną od preejakulatu dziurę, potem napierałem na nią penisem, ale ciągle nie wkładałem. Nie chciałem wkładać. Nie dzisiaj. Innym razem.
Tak!
Następnym razem go wyrucham i też powiem, że to heteryckie. Na pewno mi uwierzy!
Trzymałem go za biodra, jakbym go rżnął na pieska, i jarałem się jak szaleniec. Jak pojeb. Jak debil. Widziałem w lustrze przed nami, że był czerwony i rozczochrany.
Skurwiały i napalony.
Miałem nad nim władzę.
Skąd tam się wzięło lustro?
Nieważne.
Tak, Ki-Ki, jesteś cudowny!
Klepnąłem go z całej siły w dupę, a on wydał tylko z siebie gardłowy ryk i otworzył szeroko oczy. Czułem, jak jego ciało drży. Chyba go to podniecało. Mnie też podniecało.
Jezu, jego dziura była cudowna. Czułem każdą nierówność, kiedy przejeżdżałem po niej fiutem.
Każdy mięsień.
Każdą komórkę.
Były takie wilgotne i rozgrzane. Doprowadzały mnie do szału.
Wbijałem palce w najcudowniejsze na świecie buły i miałem wrażenie, że orgazm rozpieprzy mnie w pył.
No dalej, wrzeszcz, Tulku. Drzyj się, tak, żeby wszyscy słyszeli!
Nie mogłem. Cholera, nie wytrzymam. Naparłem główką na odbyt i poczułem, że właśnie teraz muszę wsadzić. Wepchnąć do środka, żeby odlecieć jeszcze bardziej.
Bo chciałem jeszcze.
Ciągle było mi mało.
Ja pierdolę!
Gorąca skóra, twarde mięśnie.
Rozpalony, luźny odbyt.
Fiut zanurzający się w środku milimetr po milimetrze.
Ja pierdolę.
Chyba dochodziłem.
Cholera! Ki-Ki, poczekaj, aż włożysz do końca!
Poczułem, jak wstrząsają mną drgawki i zrobiło mi się ciemno przed oczami.
Fiut wszedł do połowy.
Nie mogę więcej.
Nie wytrzymam.
Teraz!
Ki-Ki, uśmiech!
Co?
Uśmiech!
Kurwa!
Rozchyliłem powieki, a ktoś jebnął mi fleszem po oczach. Kurwa, zajebię! Co to ma być?! Jak śmiecie mi przeszkadzać, kiedy my się tu ostro pierdo...?
Moment.
Czy to jest...?
Marta?

33 komentarze:

  1. Oczywiście, pierwszy komentarz należy do autorki bloga! :D

    Mam nadzieję, że nie niczego nie przeoczyłam, ale no, czytałam w nocy, więc jeśli gdzieś znajdziecie literówkę, piszcie śmiało. Nie obrazimy się, nie, Babi? :D

    No więc – raz jeszcze: BOSKI FICZEK. Niesamowicie mi się podobało, jak przedstawiłaś Ki-Kiego. Piękne opisy jego emocji, toku myślenia i tak dalej (m. in. samooceny :D).

    No i chucherko Ki-Ki, bzykające dużego, silnego Tulka <3


    Już mówiłam, że świetnie budujesz tekst i środki ekspresji :D
    Ki-Ki i jego dziwne fetysze <3 najpierw grzebanie dłońmi, teraz palcami <3 co on ma w tej swojej główce :D

    Rozmowa o byciu hetero <3 i o dupach męskich i kobiecych. Twoje wstawki są bezcenne :D

    TYLKO NIE MÓW MARCIE <3

    Biedny Ki-Ki, pewnie brak mu dobrego, jakościowego seksu :D
    Może zacznie ssać kutasiki częściej? Bo na razie tylko próbował :D

    Wszystko ci chyba napisałam na fejsbuczku <3 <3 <3

    Podziwiam za to, że potrafiłaś przedstawić charakter postaci drugoplanowych, co tam, trzecio-chyba, bo o Ki-Kim to ogólnie było mało. Jak już pisałam, widać, że troszkę go kochasz :D

    Wbrew temu, co próbowałaś mi wmówić, uważam, że TWOJE SCENY SEKSU SĄ BARDZO DOBRE, bo pełne dobrych, krótkich, nacechowanych emocjonalnie zwrotów, ale też fajnych, trochę szczegółowych (trochę?! :D) opisów WAŻNYCH DZIAŁAŃ, czyli tego, co kaczuszki lubią najbardziej :D

    Jak widzisz, komentarz bez serduszek i okrzyków :D Ale myślę, że sama wiesz, że ficzek ci wyszedł świetny! <3

    Dziękuję raz jeszcze :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, serio, cudownie się czytało <3

      Usuń
    2. Spoko, u mnie 5 literówek to w sumie nadal jest neutralna norma, więc za jedną się tym bardziej nie obrażę.

      Dziękuję, za to że uważasz, że świetnie buduję tekst i środki ekspresji, czymkolwiek to się objawia ^_^

      W sumie Ki-Ki siedzący nad Tulkiem i grzebiący mu w dupie prześladował mnie od dawna, więc no. To raczej moja główka :D.

      W sumie to racja, Ki-Ki chyba raczej ma seksy typu "wsadzić" niż coś większego, bardziej nakręcającego?

      Niech ssie <3

      Cieszę się, że udało mi się przedstawić Ki-Kiego, bo w sumie na tym mi najbardziej zależało i tego byłam najmniej pewna, no bo zawsze to może być tylko intepretacja taka własna. Ale cieszę się, że się udało <3

      A co do scen seksu to ja nie mówię, że są złe, ale że mi się je ciężko pisze :D Ale nie wiem gdzie ty tam widzisz szczegóły :P.

      Jak napisałam to hak zwykle uważałam, że gówno, ale skoro tak mówisz <3 Ja się nie odważę czytać drugi raz :D

      Dziękuję za wrzucenie i chwalenie <3

      Usuń
    3. No dokładnie, on się tylko rucha z przypadkowymi osobami, to taki mechaniczny seks, bez uczuć, biedny on :(

      Tak, chwalę raz jeszcze. Możesz sobie nie czytać, ale będę się tu zachwycać, i nie tylko ja :D

      Szczegóły? Opisy wkładania, poruszania i penetrowania palcami, opisy spoconego, napalonego Ki-Kiego i tak dalej :D :D no wieeeesz, o co mi chodzi :D

      Tak, udało ci się, będe teraz mieć kompleksy, bo nie wiem, czy uda mi się tak zinterpretować twojego Hifusia.

      Usuń
    4. No, biedactwo :( Masz rację, trochę go kocham, ale to dlatego, ze jest fajnie dramatyczną postacią :D.

      Mhm. Jak to są szczegóły to nie wiem jak wygląda nieszczegółowy seks, ale powiedzmy, że coś tam jest i ci wierzę :D

      Spoko, dasz radę :D

      Usuń
    5. Boże, JAKIE TO JEST SMUTNE+NAPALONE JEDNOCZEŚNIE I FAP :D <3 <3 <3

      Usuń
  2. Kurwa... To było japierdole... Zajebiste... Babis musisz pisać takie rzeczy częściej i w ogóle zgadzam się z opinią Kuno. Piszesz, jesteś zajebista i nie daj sobie wmówić czegokolwiek innego. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babi, wiedziałam ,że Kiciowi się spodoba : > <3

      Usuń
  3. Czytałam na smartfonie i szczerzyłam się jak debil, w drodze powrotnej do domu, a że siedziałam tyłem do kierunku jazdy to 3/4 autobusu patrzyło na mnie, jak na uciekinierkę z psychiatryka.

    Jak to mówiła reklama McDonald's: "i'm lovin' it" :D

    Więcej napiszę kiedyś, może, jak się zmobilizuję.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOH <3

      Usuń
  4. Myslalem, ze to Ty pisałas :O

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, że pewnie ci się to samo wyświetli, ale wolę oficjalnie ogłosić, bo to niespodziewane i nagle powstało, w przypływie weny, choć opowiada i tak o niczym...

    O tutaj (tadadadadam).... Pojawił się mały dodatek, w stylu epilog, podróż do przyszłości, whatever.... :D
    believe-in-something.blog.pl

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By the way, póki pamiętam... Oglądałam ostatnio włoski film pt. "Nie torturuj kaczuszki".
      Ja i moje skojarzenia. :P

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Oooooch, to sobie już jutro poczytam,. W sumie to już dziś :D

      Taaaaak? A o czym? A kaczuszkach?
      Wpisz w google blog yaoi kaczuszka ;)

      Usuń
  6. Nie. O mordowaniu dzieci i samosądzie. :D

    Na "podpisane..." też jest nowa piątka ale to na bank wiesz.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku ale mam zaległości, ale postaram się szybko nadrobić. Trochę problemów z Internetem miałam w Niemczech a w domu z czasem :p

    Ahh i.muszę się pochwalić: Ambra ma chłopaka ;)


    A czy myślałas kiedyś nad nazwą dla zespołu?? Kojarzą mi się z Dragon Force a zwłaszcza z jedną piosenka reasons to live. Posłuchaj :)


    Kocham <3

    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Ambruś! Mam nadzieję, że chłopak fajny? Bo jak nie... :D
      Zastanawiałam się całkiem niedawno, gdzie cię wywiało.

      Ok, lecę słuchać.
      Nad nazwą się czasem zastanawiam, ale nic nie wpada mi do głowy :D

      Usuń
    2. No Kochana tym razem pokazałam naprawdę na co mnie stać :D
      Chłopak 12 lat młodszy :-)


      Ambra

      Usuń
    3. Ambru, ty niegrzeczna dziewczynko! <3 <3
      Korzystaj, młodzi są fajni :D :D :D



      Babusion, to ma sens. Tylko ten Dan...

      Usuń
    4. Nie sądzę żeby to było coś na dłużej ale co porucham to moje hahahaha :p


      Ambra

      Usuń
    5. Lubię takie podejście, brawo ty < tuli cyckami >

      Usuń
  8. jak wiadomo, nie jestem mistrzem zachwycania się postaciami pobocznymi i pobocznymi historyjkami, no ale spróbujmy :D

    Timon i Pumba <3
    surykatka <3
    a ja słuchałam wczoraj muzyki z Króla Lwa xD

    fajne mają rozkminy <3
    różowe gacie <3 Ana z penisem <3
    kurczę, nawet gdyby coś takiego było po prostu w rozdziale, to jest tak fajnie rozluźniające :D

    heterycki lód <3
    nie no, ja to rozumiem - eksperymenty są fajne :D
    a Tulku rozumiem tak jak Babi na moim blogu się czuje jak zakonnica xD

    DAJESZ TULKU!!!
    no dobra, jednak się wkręciłam xD

    biedny teraz Dan :D wszyscy ssą poza nim :D

    "Może Kot z Kaienem też sobie lubią czasem wepchnąć?" chyba Ki-Ki za wiele to o swoich kumplach jednak nie wie :D

    no no, Marta niech dołączy najlepiej :3 niech im cyka focie obu naraz :D

    wiem, wiem, że Ki-Ki się po prostu zamyślił :(
    NO ALE :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak się wkręciłaś :)
      Ja tam mam nadziej, że Dan też ssie.

      Usuń
    2. Och, och, jednak i drugoplanowe mogą być. :D Cieszę się również, że się wkręciłaś :3

      a Tulku rozumiem tak jak Babi na moim blogu się czuje jak zakonnica <3 <3 <3

      Usuń
    3. No bo jak Lex mi pokazała maski gazowe i inne hard rzeczy to napisałam, że czuję się jak zakonnica :P

      Usuń
    4. To ja maski gazowe widziałam na imprezkach cyber gothic, więc nie są dla mnie niczym nowym, a nawet są całkiem ładne. :D

      Usuń
    5. To nie wiem, ja jestem sofcik, w życiu bym ich z seksem nie skojarzyła :P #zakonnica

      Usuń
    6. Nowy ymejdź Babi - zakonnica :D

      Usuń
  9. Ale bicki to miał fajne. Nie mogłem powiedzieć, że nie. Jędrne, dorodne, wyrobione i twarde. I te tatuaże. Jezu. Przyzwoity kawał sztuki. Jak wchodził na scenę i zaczynał walić po bębnach, to laskom od razu ciekło do majtek.
    Po takim opisie to i ja zaczęłam się ślinić :D

    I zwłaszcza, jak się samemu nie ma swojej. Bo ja nie miałem. Nic. Zero. Skóra, kości i folijka od parówki. Jaka masa? Jakie mięśnie? Wykałaczka, kurwa, do pogrzebania między zębami. A od ćpania i chlania jeszcze bardziej wymarniałem. Teraz już się nie dało mówić, że to taki metabolizm. W ogóle już nikt mi w nic nie wierzył. A już zwłaszcza Saki.
    Jak bardzo zrobiło mi się go szkoda. Bardzo. Bardzo. Z drugiej strony, te ciągłe pytania wszystkich i mnie by w końcu wkurwiły. Bo ile można tego słuchać.

    Przyjaciele, którzy się martwią. Z jednej strony super, ale nie dziwię się, że wydaje się to podejrzanie, jak się jest w takim stanie. Ale im zależy przecież. I nie chodzi o zespół, ale o ciebie.

    „Skończ z narkotykami, Ki-Ki, dobrze ci radzę.”
    „Idź na odwyk.”
    „Zacznij się leczyć.”
    „Będzie lepiej.”
    Święte słowa, które wkurwiają. Nałóg jest złem, z którym ciężko przecież skończyć.

    Kiedyś Kaien powiedział, że wyglądamy razem jak Timon i Pumba. Że niby ja to taka mała, chuda surykatka. Ta. Jasne. Znaleźli się, kurwa, Żwirek z Muchomorkiem.
    Padłam :D

    – Ja ssałem.
    – Co?! – Wytrzeszczył oczy.
    – No ssałem raz fiuta.
    – Ja pierdolę. – Prawie się zakrztusił chrupkami. – Serio? I ty jesteś bardzo hetero?
    – To był heterycki lód, chciałem zobaczyć, jak smakuje sperma.
    Jest coś takiego, jak hetero ód? :D. I kolejne teksty sprawiły, że znów mam banana na twarzy. Dialog po prostu mistrzostwo :D.

    Laska mu przecież męskiego loda nie zrobi.
    No raczej :D

    Wspólne obciągano :D. Oj chłopaki chłopaki, ale rozumiem to były hetero lody :D.

    Głębokie gardło :D. Tak, jesteś zajebisty :D. Wrodzony talent, jak nic.

    Wkładałem mu palce w dupę. Nie wiem, jak to się stało. Po prostu musiałem wiedzieć, jakie to uczucie. Wciskałem je najgłębiej jak mogłem, poruszałem, zaginałem, potem znowu wyciągałem i wsadzałem je z powrotem. To było niesamowite doznanie. Kosmiczne, chore i pojebane. Obrzydliwe, brudne i cudowne.
    Nie mam pytań. Ten tekst mówi sam za siebie :D.



    Może Kot z Kaienem też sobie lubią czasem wepchnąć?
    Odpowiem ci: lubią lubią :D.

    Ale fakt, myślałem, że się zerżną do końca :D. Ale i między pośladkami było spoko :D.

    Następnym razem go wyrucham i też powiem, że to heteryckie. Na pewno mi uwierzy!
    Hetero rżnięcie :D.

    Nie mogłem. Cholera, nie wytrzymam. Naparłem główką na odbyt i poczułem, że właśnie teraz muszę wsadzić. Wepchnąć do środka, żeby odlecieć jeszcze bardziej.
    No i ja w tym miejscu zaczęłam się nakręcać. Wsadzi mu, wsadzi...

    No i kurwa (musiałam), jak był już w połowie, co się okazało? Że to był tylko sen. To rozumiem, nawet podejrzewałam, ale no… ale skończyć w takim momencie? Babi mam mordercze odruchy w tym momencie :D.

    Babi, to kawał dobrej roboty :D. Świetnie, super, genialnie się czytało. Uwielbiam, jak opisujesz emocje… są takie realne, prawdziwe… są świetne :D. Więcej… I czekam na wpis na twoim blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników