czwartek, 8 grudnia 2016

Trzeci zgrzyt, czyli jebać normalność

Cześć, bombeczki.
 
Na początku chciałam Was wszystkim podziękować, że odezwaliście się pod poprzednią notką.

Piszę adnotację tutaj, bo na komórkach nie wyświetlają się dodatkowe gadżety (krótkie wpisy).

Jestem wdzięczna wszystkim tym, którzy czytali i nareszcie wyszli z ukrycia. To wiele dla mnie znaczy. Dziękuję również tym, którzy od pewnego czasu nie komentowali, a teraz dali znak życia.
No i chciałabym oczywiście podziękować gromadce moich wiernych napierdalaczy pod każdym postem (i nie tylko tam), którzy mnie czytają, wspierają, opieprzają, słodzą i komentują regularnie (mniej lub bardziej). 
Daję Wam na pożarcie wpis Senju.
Miało go nie być (albo miał wyglądać zupełnie inaczej), ale no... Stało się. Jest strasznie intymny i bardzo osobisty, nie bijcie mocno.

Druga część (świąteczna, bardziej ero) jutro.

Kotki na osłodę.

 



SENJU

Cz. I
No cześć, jestem soft Senju. Chyba właśnie tak zacznę się przedstawiać.
Po tej orgii u Yukiego miałem dziwne sny. Cholera jasna, całkiem mnie porąbało. I potem jeszcze ta bita śmietana na niebiesko. I Saki. Nie słyszałem nawet, kiedy przyszła. Nie wiedziałem, że dałeś jej klucze.
Oczywiście, że nie słyszałem. Ruchaliśmy się tak, że Pierdzioszek uciekł do łazienki. Miałeś w dupie mój obolały tyłek. Ja tak samo. Ale jestem soft. Ta podwójna była straszna. To znaczy, była całkiem fajna, ale potem... Nie polecam. Codzienne smarowanie dupy maścią. Trochę niepraktyczne. Ciekawe, czy Emil to lubił?
Yuki miał fajne mięśnie. Ty też. Ren nie miał. Kot i Emil to chudzielce. Aż zacząłem się dołować. Ja nigdy nie tyłem! To na bank po odstawieniu tych leków. Pewnie puchłem na licie.

Nie chciałem. Odkładało mi się tam, gdzie nie powinno. Wolałbym, żeby poszło w bicki.
Ale nie poszło.
Roy, tyję.
To całkiem częsta reakcja organizmu. Chrząknął zupełnie bez emocji, a ja westchnąłem ciężko.
Ale ja nie chcę tyć.
Chodzi ci o tkankę tłuszczową czy masę ciała?
Co?
No zalewasz się tłuszczem czy po prostu puchniesz?
Nie wiem. Idzie mi w boczki. Ostatnio znowu przytyłem. To już cztery kilogramy.
Powinieneś uregulować dietę i zacząć się ruszać, żeby pobudzić odpowiednie hormony do pracy.
To przez lit?
Możliwe.
Można go czymś zamienić? spytałem z nadzieją w oczach.

Jakie uregulowanie diety? U nas to tylko ciasta z bitą śmietaną i pizza. I piwo. Zresztą, ja nie jadłem aż tak dużo.
Jeśli działa, to nie radziłbym go zmieniać.
Ale ja nie chcę tyć.
Możemy spróbować zmniejszyć dawkę. Będę cię obserwował.
To zadziała?
 Byłem niecierpliwy, nawet trochę zdesperowany. Kurde, nie chciałem tyć z powietrza.
Zobaczymy. Za tydzień zrób badania krwi.
Dobrze, dziękuję.

Badania krwi. Jasne. Chciałbym też zrobić te na HIV. Kurde, czyżby to z Kotem to była prawda? Może ten bydlak go czymś zaraził? Biedny Kot.
Podziękowałem jeszcze raz Royowi i wyszedłem. Nie przyjeżdżał już do mnie, to ja wpadałem do kliniki. Czułem, że muszę. Wariowałem w czterech ścianach. Wszystko powoli ucichło: sprawa z Yuto, depresja Kota, akcja z mitomanką. Teraz pisali o tobie i Organizacji. Wczoraj miałeś pierwsze ważniejsze spotkanie. Oczywiście, wziąłem wolne i pojechałem z tobą. Wiedziałem, że Toru potrzebuje teraz pracowników, bo zbliżała się świąteczna wystawa, ale ty byłeś ważniejszy. Poza tym, ta nowa dziewczyna, Danka, całkiem nieźle dawała sobie radę. Furi też był zachwycony. Ciągle trajkotał o tym, jak uwielbia Święta.

Ja nie uwielbiałem, wręcz przeciwnie. Matka znowu próbowała mną manipulować. Ona chyba nigdy nie da za wygraną.
Kaien, spotkam się tylko z siostrą i jej chłopakiem. Może zaproszę ich do nas?
Do nas?
Tak. Nie chcesz?
Chyba mnie nie lubi.
To nieprawda.
Och, czyżby?
Tak, to raczej mnie nie lubiła. Poza tym, mówiła, że chce pogadać. Wiesz, rodzice często do niej wpadają, a matka ciągle marudzi. Przysunąłem się do ciebie bliżej i objąłem od tyłu.
A ty jesteś dobrym braciszkiem i chcesz ją uratować?
Co z tobą? fuknąłem gniewnie, jak wkurzony Pierdzioszek.
Nic. Ona nie lubi mnie, a ja jej powiedziałeś, robiąc herbatę.
Odsunąłem się i zacisnąłem zęby.
Jak możesz.
To nie tak, Jezu, no przecież wiesz. Westchnąłem, a potem poczułem gulę w gardle.
Nie chcę zjebać Świąt.
Nie zjebiemy. To dla mnie bardzo ważne. Zaprosimy Kota?
Pogadamy o tym później, Senju powiedziałeś, szukając w kieszeni fajek.

Chyba naprawdę nie chciałeś. Zrobiło mi się strasznie przykro. I smutno. Wiedziałem, że siostra chce ze mną pogadać. Ash też mówił, że to dobry pomysł.
Strzeliłem więc focha i zamknąłem się w swoim pokoju. Nienawidziłem takich wieczorów. Zachowywaliśmy się jak dzieciaki. Malowałem i czułem, jak ogarnia mnie wściekłość.
Oż kurwa mać! Ja tylko chciałem normalnie pogadać. Przecież wiesz, że zależy mi na dobrych stosunkach z Sayą. Tylko ona mi została.
Jeszcze wczoraj wspierałem cię i motywowałem. Siedziałem wtedy wpatrzony w ciebie jak w obrazek, a ty stałeś taki elegancki, przystojny i pewny siebie i wygłaszałeś przemowę. Ludzie byli zachwyceni. Ja też byłem. Pisali potem o tym wszędzie. Mój kochany przystojniak.
A teraz zagryzałem ze złości wargi i machałem pędzlem. Musiałem wyrzucić z siebie te emocje. Czasami miałem wrażenie, że w ogóle mnie nie rozumiałeś.
Spałem w swoim pokoju.

* * * * *
Senjuś, wszystko gra?
Furi, nie teraz powiedziałem, patrząc na niego błagalnie.
Dobra, sorki, tak tylko się martwię, jesteś jakiś spięty.
To nic.
Dobra, jakby co, to wal śmiało.
Dzięki. Mimowolnie się uśmiechnąłem.
Furi to jednak był słodki. Ciekawe, co takiego robią z Toru? Chciałbym kiedyś popatrzeć.
Jezu, Senju, skup się na robocie.
A miałem jej całkiem sporo.

Do końca dnia chodziłem spięty. Bałem się, że wybuchnę i opieprzę biedną Dankę. Wkurzało mnie wszystko: twoja arogancja, milczący Kyu, narzekająca Saya, znikająca Danka, powiększające się boczki i srający Pierdzioszek. Czułem się jak rozdygotana dziewica, mająca PMS.
Dzisiaj łyknąłem już najmniejszą dawkę litu, ale na pewno nie to było przyczyną. Nie mogło tak szybko zadziałać. Pewnie po prostu czułem napięcie przedświąteczne.
I co ja mam powiedzieć siostrze?
Wkurzałem się i smuciłem na przemian.

Kiedy przyjechał po mnie Mans, odetchnąłem z ulgą. Nie chciałem jeszcze wracać do domu, pojechaliśmy więc do niego. Wiedziałem, że Agata będzie zachwycona.
Nie myliłem się. Ramzesik też był. Wylizał mi ręce, a potem chciał to samo zrobić z moją twarzą, ale odepchnąłem go.
Kocha cię! pisnęła radośnie Agata, a ja parsknąłem śmiechem.
Nie wątpię.
Senju, zostaniesz jeszcze trochę, prawda?
Czemu nie?

Około siódmej otrzymałem od ciebie SMS-a z pytaniem, gdzie jestem, ale odpisałem tylko krótkie: u Mansa.
Byłem zły i smutny. Chciałem pogadać z siostrą. Chciałem lepiej poznać jej Matta. Chciałem, żebyście też pogadali. Mogłoby być tak fajnie! Takie rodzinne święta, ale bez rodziców.
No kurczę, no!

* * * * *
W sumie możesz mnie tu wysadzić, wpadnę jeszcze do sklepu, muszę zrobić zakupy powiedziałem do Mansa i zacząłem się wiercić. I możesz już wracać. Kaien napisał, że po mnie wpadnie.
Na pewno? Chyba naprawdę się o mnie troszczył.
Kochany. Lubiłem go. Jego siostra też była fajna. Wrzucała co prawda na Fejsa różne dziwne posty (o mnie też, ale rozumiałem jej zachwyt), ale i tak ją lubiłem, bo była taka... normalna. Wesoła, miła, niegłupia. Kochała wasz zespół.
Tak skłamałem.
Chciałem po prostu pobyć sam.
Dobra, to do jutra. Fajnie, że wpadłeś, siostra była zachwycona. Mans uśmiechnął się szeroko, a ja tylko chrząknąłem.
No, fajnie było. To idę.
Cześć.

Skierowałem się do supermarketu i mocniej otuliłem się szalikiem. Nie lubiłem zimna. Dłonie mi marzły, stopy tak samo. Też chciałbym pojechać gdzieś, gdzie jest cieplutko. Plaża, drinki, rozgrzane ciała. Mieliśmy o tym porozmawiać i ustalić szczegóły.
Ale ty widocznie miałeś to w dupie. Rozumiałem, że Organizacja, Kampania i te sprawy, ale czułem się trochę olany. Nie chciałeś nawet pogadać o Sayi. Bałem się do tego wracać. Jak mam się teraz zachowywać? Jeśli się nie zgodzę, to ona uzna, że mi nie zależy. Jeśli ją zaproszę, to ty będziesz wkurzony.
Jak ja, kurde, mam wybierać między wami?!
Znowu się wściekłem. Wparowałem do sklepu i od razu poszedłem po wino. Wino to życie. Wino jest dobre na wszystko.

Potem kupiłem jeszcze fajki i burgera z wołowiną. Byłem głodny. Znowu. Ja pierdolę, ile można żreć? Do Świąt będę miał kolejny kilogram na plusie.
Nie, Senjuś, ty nawet nie jesz tak dużo. Jadłeś tylko obiad w pracy. Żyjesz bez śniadania.
Nie wiem, dlaczego ja się tak wkurzałem. Przecież nie przeszkadzały ci moje boczki.
Ale mnie tak. Czułem się dziwnie. Miałem ochotę w ogóle wywalić ten lit. Roy nie musi o tym wiedzieć. Poza tym, ciebie też w to nie wtajemniczał. Postanowiłem, że jak wrócę do domu, to poczytam o tym w necie. Na pewno coś da się zrobić.

Ale nie wróciłem. Jakieś dwadzieścia minut po zeżarciu burgera tak mnie zemdliło, że zgiąłem się wpół, a potem szybko opadłem na ławkę. Kręciło mi się w głowie. Cholera, zatrułem się? Posiedziałem trochę, a potem wziąłem reklamówkę z winem i wyszedłem na zewnątrz. Było cicho, ciemno i mroźno. Dochodziła dwudziesta pierwsza.
Wziąłem głęboki wdech i skierowałem się w stronę parku. Kiedyś często tam spacerowałem. Może teraz podświadomie chciałem tam pójść? To jakieś dziesięć minut na piechotę. Mógłbym wpaść do Sayi. Porozmawiałbym z nią, wyjaśniłbym jej wszystko.
Na szczęście, nikt nie zwracał na mnie uwagi. Otuliłem się szalikiem tak, że widać mi było tylko oczy. Dobrze. Miałem dość uwagi ze strony fanów, głównie twoich.

A potem znowu zrobiło mi się niedobrze. Kurwa, Senju. Zadzwoń do niego. Powiedz, żeby po ciebie przyjechał.
Nie zadzwoniłem. Znowu usiadłem na ławce, tym razem w parku. Miałem mdłości. Kurde, jak można się zatruć burgerem? Brawo, Senju. Spuściłem głowę i zakryłem twarz dłońmi. Wszystko płynęło. Serio, za chwilę się porzygam.
Kurwa mać.
W porządku? Usłyszałem kobiecy głos i drgnąłem.
Nie, spadaj, bo zarzygam ci buty.
Dobrze się czujesz?
Tak burknąłem i znowu wciągnąłem w płuca mroźne, rześkie powietrze.
Podniosłem głowę i spojrzałem na dziewczynę. Była niziutka, okrągła, miała zaczerwienione, pulchne policzki i śmieszną czapkę na głowie.
Jesteś blady jak śmierć. Uśmiechnęła się lekko, ale wyglądała na zmartwioną.
Nic mi nie jest, to chyba tylko zatrucie. Zjadłem coś nieświeżego.
Zwymiotowałeś?
Co?
No powinieneś pozbyć się treści żołądka. To ta subtelniejsza wersja. Uśmiechnęła się i usiadła przy mnie.
Jeszcze nie. Zrobię to, jak wrócę do domu.
Mogę jakoś pomóc? Daleko mieszkasz?

Nie no, pięknie. Taki kurdupel się o mnie martwi? Dam sobie radę.
Daleko. Mój facet po mnie przyjedzie powiedziałem, trochę po to, żeby ją sprowokować.
To dobrze. Kiedy?
Nie zadziałało?
Chciałem, żeby sobie poszła. Boże, jaki ja dzisiaj byłem rozdrażniony.
Jak do niego zadzwonię powiedziałem i znowu poczułem mdłości.
To zadzwoń do niego.
Mogłabyś już sobie pójść? spytałem miękkim głosem, bo nie chciałem wyjść na gbura.
Czy ja cię skądś znam?

Pięknie. Cudownie.
Nie sądzę burknąłem i znowu wziąłem głęboki wdech.
Masz taki znajomy głos.
Na szczęście nie widziała mojej twarzy, bo miałem szalik. Spojrzałem jej tylko w oczy i zatrząsłem się. Chyba było coraz gorzej. Zimno, chujowo i w ogóle do dupy. Bałem się, że za chwilę się porzygam. Nie chciałem tego robić przy dziewczynie.
Jezu, idź już sobie.
Przepraszam, jeśli jestem natrętna, chciałam tyko pomóc. Wybacz, pójdę. Na pewno dasz sobie radę? - spytała wreszcie i wstała.
Tak. Dziękuję.
Wiem! Ty jesteś Senju! zawołała nagle, a ja zacisnąłem zęby. Jesteś chłopakiem Kaiena powiedziała prawie szeptem, a ja drgnąłem.

Miałem dość. Sinymi od mrozu palcami wyjąłem komórkę i kliknąłem w twoje zdjęcie z Pierdzioszkiem. Po kilku chwilach usłyszałem twój (chyba) pijany głos.
Mógłbyś po mnie przyjechać? spytałem mimo wszystko.
Co? Senju? Gdzie ty się szlajasz?
Jestem niedaleko pomnika.
Jakiego pomnika? Ach, tego. Co ty tam robisz? zdziwiłeś się.
Rzygam. Mógłbyś po mnie przyjechać? powtórzyłem i zacisnąłem zęby.
Nie lubiłem prosić. Nie lubiłem się poniżać ani ponosić klęski.
Poległem.
Senjuś, jestem teraz z Saki, Tulku i chłopakami. Gadaliśmy o koncercie i trochę wypiliśmy. Powiem Danielowi, żeby cię zabrał. Gdzie dokładnie jesteś?

I tyle? Nie byłeś zły?
Na pewno nie. Raczej schlany. Znowu zazgrzytałem zębami i schowałem dumę do kieszeni. Mogłem zadzwonić po taksówkę, ale wolałem Daniela.
Dobra, to czekam w parku, niedaleko pomnika. Powiedz, żeby zadzwonił, jak będzie na miejscu rzuciłem drżącym z zimna głosem.
Dobra, Kaczuś. Kocham cię.
To pa.

Przyjedzie? spytała grubiutka dziewczyna, a ja skuliłem się z zimna.
Mmmhh.
Chyba było mi niedobrze. Bardzo niedobrze.
Rzygaj powiedziała, a ja drgnąłem.
Jutro pewnie wszyscy się dowiedzą, że chłopak Kaiena zarzyguje ławki w parku.
Spoko, nie takie rzeczy widziałam. Jeśli chcesz, pójdę już sobie. Po prostu nie chcę cię zostawiać samego.
To raczej ty powinnaś na siebie uważać powiedziałem zachrypniętym głosem. Jest ciemno. Późno. Nie powinnaś szlajać się sama.
Nie jest jeszcze tak późno! oburzyła się. Poza tym, mam gaz pieprzowy.
Dobra, dobra.
Cholera, ale źle się czułem.
Na szczęście Daniel przyjechał dość szybko. Dziewczyna pewnie czekała na ciebie. Myślała, że zobaczy Kaiena.
Przykro mi, mała.
Kurde, co ze mną nie tak?
Lit.
Trzymaj się rzuciłem tylko, a ona uśmiechnęła się, pokazując żółtawe zęby.
Ty też.

Hej, żyjesz? spytał Daniel, gdy wsiadłem do samochodu.
Nie.
Będziesz wymiotować?
Nie.
To dobrze. Mieliśmy spotkanie, dotyczące koncertu. Tylko ja i Sandra byliśmy trzeźwi.
Sandra?
No, ta nowa stylistka. Kaien ci nie mówił?
Nie pamiętam jęknąłem i mocniej otuliłem się szalikiem, choć w samochodzie było ciepło.
Niedobrze ci?
Trochę. To chyba zatrucie.
Jak będziesz rzygać, uprzedź.
Jasne.

Nie rzygałem.
Ale odetchnąłem dopiero wtedy, gdy zrzuciłem ciuchy i poszedłem pod prysznic. Wolałbym szybką śmierć w wannie. Matko, ale mnie mdliło.
Kiedy się w końcu porządnie wyrzygałem, przepłukałem usta i umyłem zęby. Nie nakarmiłem nawet Pierdzioszka. Padłem bez sił do łóżka i od razu zasnąłem.

* * * * *
Rano czułem się już dużo lepiej. Okazało się, że spałeś ze mną. Nie wiem, kiedy wróciłeś. Nie słyszałem.
Senju, już siódma, pobudka powiedziałeś trochę mruczącym głosem, a ja skrzywiłem się  i przewróciłem na drugi bok. Daniel mówił, że zatrułeś się czymś. Dobrze się czujesz?
Tak.
Gdybym wiedział, nie piłbym. Sam bym cię zabrał. Przecież wiesz.
Spoko, nie wiedziałeś. Westchnąłem i podniosłem się w końcu do siadu.
Jak się czujesz?
Normalnie. Bywało gorzej.

Nie wziąłem wczoraj tabletek. Zapomniałem. Nie, to nie tak. Nawet o tym wtedy nie myślałem.
Mam dzisiaj wywiad o piętnastej. Wrócę chyba dopiero wieczorem powiedziałeś, gdy wstałem z łóżka.
Spoko.
Dąsasz się o coś?
Ja?
O Sayę?
Kaien! Nie z samego rana.
Jeśli chcesz, to zaproś ją. Nie mam nic przeciwko.
Skąd ta nagła zmiana? zdziwiłem się i włożyłem kapcie ze sterczącymi peniskami.
Skoro ci zależy, to ją zaproś. Nie będę narzekać, obiecuję. Może zorganizuje nam choinkę?
Tak?
No. Sorki, jeśli to przeze mnie. Pocałowałeś mnie w szyję, a potem objąłeś mocno ramieniem.
Dobra.
Wybaczasz mi?
Tak.
Kochany zamruczałeś i potarłeś nosem o moją szyję. Na pewno dobrze się czujesz? Może weź wolne?
Nie, Toru mnie zabije. Wszystko gra, tylko trochę mnie suszy.
Chciałbyś może wybrać się wieczorem do restauracji? Zamówimy sobie coś drogiego i lekkostrawnego, na pewno się tym nie zatrujesz i wyjdzie ci to na dobre. Co?
Nie wiem westchnąłem. Wolałabym zjeść z tobą w domu.
To zamówimy sobie coś. Nie pizzę.
Dobrze.
To umowa stoi.
Tak.
Leć pod prysznic. Klepnąłeś mnie w pośladek, a ja parsknąłem śmiechem.
Nareszcie.

* * * * *
Wieczorem wpieprzaliśmy jakieś wykwintne dania z restauracji. Myślałem trochę o swoich rosnących boczkach, ale olałem to i dalej rozpieszczałem kubki smakowe. Jezu, jakie to było dobre!
A potem spalaliśmy kalorie w łóżku. Tak powiedziałeś. W ogóle zauważyłem, że ostatnio bardzo się na tym skupiałeś. Na ciele, na mięśniach, na białkach i węglowodanach. Może dlatego czułem się głupio i też chciałem zrobić coś ze swoim ciałem.
Ale na dobrych chęciach się kończyło. Nie miałem czasu na siłownię, bo zapierdzielałem w pracy. Nie miałem czasu na układanie diety, bo nie lubiłem ograniczeń. Roy co prawda mi to zalecił, ale nie chciało mi się. Zawsze jadłem wszystko jak leci i nie tyłem.
Teraz to była wina litu.
Poczytałem trochę fora tematyczne i postanowiłem, że raz kozie śmierć.

* * * * *
I w ten oto sposób od jutra przestałem brać lit.
I w ten oto sposób zasłabłem w pracy, a potem przestraszyłem się nie na żarty. Furi panikował. Toru wezwał karetkę, bo podobno miałem drgawki.
Ale najbardziej dziwiło mnie to, że nikt się o tym nie dowiedział. Tak samo jak o rzyganiu w parku. Chociaż wtedy akurat nie rzygałem.
I chyba po tych wydarzeniach zacząłem znowu wierzyć w ludzi. Nikt się nie wygadał.
Ale i tak czułem się jak gówno. Boże, co ja niby odpierdalałem? Prosiłem Toru, żeby nic ci nie mówił.
Wróciłem grzecznie do domu i łyknąłem tabletkę.
Ja pierniczę.
Albo gruby, albo zdrowy. Wybieraj, Senjuś.

* * * * *
Ale kombinowałem dalej. Ty pojechałeś na siłownię, a ja zająłem się przygotowywaniem białkowej kolacji.
Postanowiłem, że na początek po prostu zmniejszę dawkę litu. Tak, będę go łykać co drugi dzień. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Byłem zdesperowany. Niby gadałeś, że nie ruszają cię moje boczki, ale przecież widziałem, jak dbasz o ciało. Nie chciałem być gorszy.
Było mi nawet trochę przykro.

* * * * *
Udało się.
Ciekawe, jak ja teraz zrobię badania krwi? Poziom tego cholerstwa na pewno będzie zbyt niski.
Przed Świętami miałem tylko jedno spotkanie z Ashem. Nie wiedziałem, o czym mam mówić. Czułem się nakręcony i pełen nadziei. Wiedziałem, że pogadam w końcu z siostrą. Wyjaśnimy sobie wszystko. To będą fajne Święta. Też nie chciałem tego spieprzyć.

Kot i Ren wrócili w piątek. Już w sobotę pisali o tym wszędzie. No, Kotku, nie zdążyłeś. Mieli się ujawnić w poniedziałek, ale wszystko poszło się jebać.
Dadzą radę. Przecież to nic takiego powiedziałeś, sącząc piwo.
Ale to trochę przykre. Chcieli załatwić to w inny sposób. Pogładziłem Pierdzioszka, a ty znowu zacząłeś się gapić w laptop.
Życie.
Zaprosiłeś już Kota?
Powiedział, że wybierają się do rodziców Rena.
Aha. W sumie całkiem logiczne. Westchnąłem i też upiłem piwa.
Dziś nie wziąłem litu. Czułem się coraz lepiej. Kilka dni temu trochę kręciło mi się w głowie, ale teraz już było w porządku.
A po Świętach? spytałem i przysunąłem się bliżej.
Może.
Chciałbyś?
Yhy.
Co czytasz?
Ale beznadzieja.
Nic ważnego, kilka nowych ćwiczeń. Jake mi pokazał.
Znowu.

Westchnąłem i odsunąłem się.
Tak, na bank kochałeś moje tłuste boczki.

* * * * *
Nie wiedziałem, czy to rozdrażnienie to skutki zmniejszenia dawki litu (i moje superwyczyny), czy przedświąteczne napięcie.
Nie miałem pojęcia, co ci kupić. Wczoraj rozmawialiśmy o tej wycieczce. Chciałem stąd spieprzać. Przynajmniej na chwilę. Na króciutką chwilę. Od razu po Sylwestrze. Toru obiecał, że da mi urlop. Chciałem wygrzewać się w słońcu, kąpać w morzu, spacerować po rozgrzanym piachu, a potem popijać drinki pod palmą. A w nocy kochać się z tobą w krzakach. Na plaży. W wodzie. W pokoju hotelowym. W windzie.
Gdziekolwiek.
Rozmarzyłem się.
Ale i tak nie miałem pojęcia, co ci kupić.
To nie jest prezent, to nasza wspólna decyzja, Kaczuś powiedziałeś, cmokając mnie w czoło. A co chciałbyś otrzymać?
Nie wiem.
Pomyśl.
Hm? Coś niezboczonego? Spojrzałem na ciebie pytająco.
Na przykład, co?
Nie wiem.
Ja bym chciał rozbieraną sesję zdjęciową powiedziałeś i rozwaliłeś się na łóżku.
Faktycznie, bardzo niezboczone.
Ale nie musi być niezboczone. Saki mówiła, że zna pewnego kolesia, który zna pewnego kolesia, który podobno jest zajebistym fotografem. A Dan mówił, że to właśnie ten zajebisty fotograf robił rozbieraną sesję Anie. Jak była w ciąży.
Aha mruknąłem.

Czemu nie? To ciekawy pomysł.
Jest tylko jeden problem. Westchnąłem.
Jaki?
Nie lubię pewnych części swojego ciała.
Bez jaj zdziwiłeś się, a ja przewróciłem oczami. Chyba nie chodzi ci o fiucika?
Spadaj. Nie chodzi.
O boczki?
Nie nabijaj się. Mówię poważnie.
Nie nabijam się, coś ostatnio jesteś przewrażliwiony. Zresztą, od tego jest obróbka. Ale mnie się tam podobają, przecież wiesz powiedziałeś i przysunąłeś się bliżej.
Tylko tak mówisz. Wydąłem wargi.
Co z tobą? Myślisz, że kłamałbym ci w żywe oczy? Spójrz na mnie, Kaczuś powiedziałeś, łapiąc mnie za brodę.
Co?
Kocham twoje boczki.
Ale ja nie kocham! Wiesz, jak się czuję? No to chyba popłynąłem.
Znowu gula w gardle. Jezu, ale ze mnie mimoza. Boże, Senjuś, uspokój się.
Kurwa mać.
Czułem, jak wszystko w środku drży. Zacisnąłem pięści i odsunąłem się.
A jak się czujesz? spytałeś miękkim głosem, co wkurzyło mnie jeszcze bardziej.

Wkurzyło, tak. Miałem ochotę ci przyjebać. I jednocześnie chciałem się poryczeć. Dygotałem. Bałem się. Irytowałem. Było mi strasznie przykro i smutno, i w ogóle.
Co ja, do cholery, czułem?!
Nie wiedziałem.
To pewnie przez to napięcie.
Myślisz, że fajnie czuję się przez to, że ciągle napierdzielasz na siłce? Syknąłem, patrząc ci w oczy. Jak liczysz te swoje jebane kalorie, białka-srałka, a potem prężysz się przed lustrem? Myślisz, że to takie zabawne? Jak mi tu gadasz, że lubisz to sadło? Kręci cię to? Lubisz się nabijać? Świetnie wysapałem i podniosłem się z łóżka.
Co w ciebie wstąpiło? Nigdy tak nie myślałem.
Nie myślałeś! Czuję się jak gówno. Zmieniasz się, wiesz? powiedziałem drżącym głosem i odwróciłem wzrok.
Jak?
Co "jak"?
Zrobiłem coś nie tak? Czemu się wkurwiasz? To przez Sayę?
Nie! Po prostu... Głos mi się załamał.

Cholera.
Tylko nie to.
Przecież wcale tak nie myślałem. Chodziło tylko o twoje podejście do tematu.
Zacisnąłem zęby i wstrzymałem oddech. Bałem się, że jeśli zacznę oddychać, to popłynę. Jeszcze chwila i wybuchnę. Poryczę się jak ciota. Jak ja tego nienawidziłem.
Dlaczego nie mogłeś zrozumieć, że miałem dość rozmów o siłowni? O łączeniu białek, spalaniu pizzy w łóżku i nawijaniu o Kocie? O uroczych boczkach i kochanej Kaczusi. Kurwa, Kaien, ja chciałem być dla ciebie seksowny!
Nie uroczy pulpet, pączuś, kotek, srotek i tak dalej.
Chciałem, żebyś był taki, jak kiedyś. Rzucał mnie na łóżko, przyciskał do ściany, rżnął w przedpokoju. Szeptał wulgarne paskudztwa do ucha i rżnął mnie jak samca. Może ta orgia namieszała mi w głowie.
Chciałem... nie wiem, namiętności? Dobrego seksu? Nie spalania kalorii. Nie pulpetów i boczków.

Wypuściłem głośno powietrze ustami, a potem wyszedłem z pokoju. Nie trzaskałem drzwiami, bo po co?
Nie byłem już wściekły. Byłem złamany. Rozgoryczony, smutny i do dupy. Trzymałem się z całych sił, ale w końcu uległem.
Za­mykam ślu­zy mo­jego ser­ca, zbior­ni­ki moich łez...* 
Jebać to. 
Je-bać-to.
Zamknąłem się w pokoju, rzuciłem na łóżko i zacząłem ryczeć.
Jak bóbr.
Jak idiota.
Dawno tak nie płakałem. Szlochałem. Trząsłem się. To było pojebane.

Cholera, to pewnie ten lit.
Nie, nic z tego. To tylko chwilowy spadek nastroju. Czytałem o stanach mieszanych. Jeszcze przed zmniejszeniem dawki czułem się dziwnie. Ale już w pierwszym dniu mnie nosiło.
Cholera jasna.
Czyli co? Znowu zmiana leków? Dlaczego ja jestem taki do dupy?

Kiedy się już wyryczałem, poszedłem do kuchni, bo zostawiłem tam papierosy. Siedziałeś przy stole i jadłeś jakieś gówno. Pewnie białkowe. Pierdzioszek leżał na podłodze i próbował zwrócić na siebie moją uwagę.
W milczeniu wziąłem fajki i już chciałem wyjść, ale zatrzymałeś mnie.
Pogadaj ze mną powiedziałeś, łapiąc mnie za rękę.
Nie chcę. Nie dzisiaj. Mam doła. Kaien, puszczaj.
Nie lubię takich sytuacji. To nie jest tak, jak myślisz, Senju.
Nie podoba mi się to, co robisz.
Co robię?
No właśnie. Nie wiedziałem, jak to określić.
W ogóle, chciałem pobyć sam. Fochałem się dzisiaj jak księżniczka.
Boże, jak ja tego nienawidzę. Jestem nieznośny. Wiem o tym.
Nie musisz mi mówić.
Zdaję sobie z tego sprawę.

Stało się coś? spytałeś, a ja oparłem się dupą o kant stołu.
Nie wiem. To pewnie przez te pieprzone Święta. Czuję się spięty.
Mogę coś dla ciebie zrobić? Spojrzałeś mi w oczy, a potem przyciągnąłeś do siebie bliżej.
Usiadłem ci na kolanach, ale nie objąłem cię.
Nie. To znaczy... Ożywiłem się, a Pierdzioszek w tym momencie miauknął.
Zerknąłem na niego i poczułem, jak znowu wszystko w środku zaczyna dygotać.
Co ja odpierdzielam?
Nie wiem, smutno mi po prostu powiedziałem, czując, jak pod powiekami zbierają się łzy. Przepraszam, Kaien dodałem prawie szeptem, a dolna warga zdradziecko zadrżała. Nie chciałem.
Chodź tu, Kaczu. Objąłeś mnie mocno, a ja przytuliłem się do ciebie z całych sił i poczułem, że znowu beczę.
Ciota.
Nic nie mówiłeś. Gładziłeś mnie po plecach, wsuwałeś palce we włosy i masowałeś skórę głowy, a potem całowałeś moje ramiona i szyję, a ja płakałem.
Po prostu wylewałem z siebie wszystko, co miałem w środku. Wszystko.
Pierdolić to.
Jebać.
Niech się wszystko idzie jebać.

Kocham cię szepnąłem i pociągnąłem nosem.
Było mi tak wstyd. Jezu, nienawidziłem siebie za takie chwile słabości. Jeszcze pomyślisz, że znowu coś odwalam z lekami.
I będziesz miał rację. A tego nie chciałem.
Już dobrze. Pocałowałeś mnie w skroń, a potem otarłeś mi łzy w policzków. To nic, każdemu się zdarza.
Kochaj się ze mną powiedziałem, sam nie wiedząc, czemu.
Co?
Weź mnie. Chcę się z tobą pieprzyć. Mocno i ostro powiedziałem i wplotłem ci palce we włosy.
Jesteś pewien? Uśmiechnąłeś się chyba zupełnie mimowolnie.
Tak. Rżnij mnie tak jak wtedy, gdy Saki nas przyłapała. Pamiętasz? spytałem i oblizałem wargi.
Jasne, jak mógłbym zapomnieć. Myślałem, że zejdę na zawał. Ale na pewno wszystko gra? Spojrzałeś na mnie uważnie, z troską.
Nie, patrz na mnie z namiętnością.
Rżnij mnie, Kaien. Objąłem cię za szyję, a potem liznąłem w dolną wargę.
Kaczu, na pewno chcesz?
Tak. Rozpieprz mi dupę i wyruchaj w gardło. Jestem twój. Chcę, żebyś mnie szmacił.
Dobra, sam tego chciałeś powiedziałeś i wstałeś z krzesła, a ja zawisnąłem ci na szyi, a potem szybko objąłem cię nogami w pasie. Módl się, Senju. Jutro nie będziesz mógł usiąść na dupie.
Nareszcie.

---
*Tim Guénard

75 komentarzy:

  1. Tak Kuno wierzyłam w ciebie :3
    (Właściwy komentarz do notki będzie zachwile)

    ~SpiritNS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w siebie też wierzyłam :) Dzięki.

      Usuń
    2. No więc czas na opis moich emocji :)

      1. Senju chyba przechodzi tak jak ty taki okres oczyszczenia (to było bardzo poruszające jak przestał walczyć z emocjami i dał upust łzą)

      2. Lit lit lit.... Senju nie powiesz mi chyba że po tej całej terapi chcesz to wszystko uszkodzić (jak nie zniszczyć) wiem, że nadwaga (?) może być dla ciebie czymś ważnym, ale zdrowie jest jednak ważniejsze

      3. Kaien ty serio tak dbasz o diete, no hej to trochę nie fer w stosunku do Senju :(

      4. Nie kłócie się przed świętami, a ty Kaien powinieneś wspierać kaczke (on też nie jest święty oczywiście, to było bardzo niefajne-patrz punkt 2)

      5. Jest nasz Furi (mój) teraz jest już 4% na notatkę jej :3

      6. Kamień musi dogadać się z Sayą (to trochę smutne że tylko ona została Senju, ale lepsze to niż żeby się od niego odwróciła jak rodzice) dlatego ta rozmowa jest ważna

      7. Jeszcze tyle przed nimi wrażeń, ale chociaż niech święta spędzą w spokoju i szczęściu


      Ogólnie to nie płakałam, ale ta notatka mocno ujeła moje serce
      Jest taka słodka zewnątrz i gorzka wewnątrz

      Kuno jak widać nawet twoja chwilowa depresja nie spowodowała uszczerbku na jakości notek - trzymasz poziom :3

      ~SpiritNS

      Usuń
    3. 1. Tak, to jest bardzo osobista notka ;) Aż się bałam Wam ją wrzucać, ale powstała bardzo szybko, po wyryczeniu się w niedzielę.

      2. Lit jest chujowy, tak samo jak depakine (też stabilizator nastroju). Ale Senju już kombinował z lekami (jak libido mu padło), a Kaien się dowiedział, więc teraz Kaczu się boi. Ale on ma tylko boczki (4 kg przytył), a ponieważ Kaien tak dba o dietę (mniej więcej) i pakuje, to Senju poczuł sie gorszy.

      3. Właśnie. Ale z drugiej strony, to Kaien dba o siebie po prostu, będzie mógł zrzucić koszulkę na scenie i zaszpanować 6pakiem :D a tak serio, to przesadza. Już ktoś wcześniej to zauważył.

      4. No dupki z nich :(

      5. Och, czyli Furuś jest twój? :) jest nawet więcej procent ;)

      6. Też tak myślę. Ojciec jest taki hmmm, no jest uległy i raczej słucha żony, a żona (matka Senju) to wiadomo.

      7. Milczy, bo nie chce spojlerować.

      Spiritek, mnie się piszą dobre notki (jak Hipomania na przykłąd albo porwanie Kota), jak jestem nieszczęśliwa :)

      Usuń
    4. 1. Płakałaś ? *Tuli*

      3. Nie chce Kaina mistrza Diet i zdrowego odzywiania >:(

      5. Tak Furi jest mój i dbaj o niego :3

      7. Kuno jak to będzie coś złego to ....

      A o co chodzi z HIV? przecież mówiłaś, że nikomu go nie dasz ????
      Kot ma teraz inne problemy na głowie (ale chyba ruchali się pod wodospadem hmmm)

      Jutro część druga a mnie tu nosi z niecierpliwości

      ~SpiritNS

      Usuń
    5. 1. Ryczałam jak Senjuś ;)
      3. wiadomo, nikt nie chce :(
      5. Dbam! <3
      7. Nie, chodziło mi o spędzanie Świąt :)

      Z HIV chodzi o to, że Senju się slapnął, że to o to może chodzić Kotu (bo musieli gumek używać), i też się przestraszył, że może oni też coś (wcześniej) złapali. I myśli o badaniach.

      Tak, Kot teraz na pewno grzeje dupę <3

      Usuń
    6. Tralala ale oni wszyscy się pozmieniali
      Kaien ty masz teraz trzy wyzwania
      1-powiedzieć Spierdalaj Xavierowi
      2-Pocieszyć Kaczuche (wybuchać też)
      3-pogadać z Sayą

      Ale Kot jest czysty ???

      Czy Toru kocha Furiego ?

      ~SpiritNS

      Usuń
    7. 1. Czemu wszyscy tak nienawidzą Xaviera?! (nie żebym go kochała)
      2. Wybuchać czy wyruchać? :D #czyżby autokorekta?
      3. < milczy tajemniczo >

      Jeszcze nie wiadomo, czy jest, niedługo zrobi badania. Ren będzie go trzymać za rączkę : >

      Furi i Toru nie są parą, oni tylko lecą na siebie i robią sobie sesje, czyli łączy ich seks, no i Toru ma 43 lata, a Furi 22 ;) o ile się nie mylę, oczywiście, ale to tak z pamięci strzelam.

      Usuń
    8. Szczerze to ja lubię Xaviera ,ale nie chce by Kaien zakończył kariere w zespole, który założył z KOTEM i mam takie sentymenty do tego (zespół jest jednym z ich dowodu przyjaźni) Xavier mógłby być tak obok i uszanować to

      Wyruchać (nie autokorekta, gorzej tablet i jego niespodziewane pomysły)

      Trzymać za rączkę SWEET

      Ech Furi (kurwa nawet nie wiem czemu go tak lubię)
      Ale teraz on będzie moim ukochanym bochaterem (pamiętaj) :3
      Główną czwórkę każdy lubi (kocha)

      ~SpiritNS #Furi

      Usuń
    9. Ja też go nie nienawidzę, chce facet mieć u siebie w zespole zajebistego gitarzystę i tyle :)

      właśnie, oni go z Kotem założyli :) a potem pojawił się Dan, okazał się świetnym woklaistą i teraz się panoszy :D

      Ech, tablety :D

      Ja też lubię Furiego, powstał nagle, natchnął mnie chyba jakiś kawaii filmik czy tam gif z chłopakiem w zakolanówkach :) no i chciałam koniecznie mieć w opowiadaniu pet play, więc mam kotka :)

      Bo Kotek (nie kotek małą) to raczej bawi się w inne rzeczy z Renem :d

      Usuń
    10. Wiesz Dan to taki swojski się wydaje (lubie go, bo dba jednak o zespół)

      Tulku jest za to ideałem, praktycznie nie sprawia żadnych problemów (pamiętam jak się fuczył (?) kiedy jeszcze Kaien i Senju nie byłi na forum publikum tylko się kryli i on chciał iść z Kotem i Kaienem na piwo, a ten miał inne plany)

      Xavier jest fajny, ale wole Kaina przy Kocie

      Nie wiem czy ci się to spodoba, ale Furi w mojej głowie to facet normalnej budowy, czarne włosy i zielone oczy, taki wysoki na 180 cm, chodzący w bluzie z kapturem, ciemnych dżinsach i glanach

      A właśnie teraz ogółem toczy się temat kotów
      Czy Kot (partner Rena) ma na imię Kot, czy to może jego pseudonim artystyczny i prawdziwego imienia nie podaje ? (Na akcie ślubnym pisało Ren i Kot?)

      ~SpiritNS #Furi #wodospady

      Usuń
    11. gif z chłopakiem w zakolanówkach?? czyli Furi to znowu też moja wina?? muszę chyba ograniczyć przekazywane dobra xD

      Usuń
    12. !!! Cieszę się, że lubisz Dana, SZOK <3
      No, Thulek to taki (teraz) przykładowy facet, do związku też :)

      Furi na pewno ma ciemne włosy (możesz myśleć, że czarne, bo na zdjęciu chyba ma czarne?), koloru oczu bohaterów drugoplanowych na pewno nie pamiętam, ale ja uważam ,że każdy może ich sobie wyobrażać, jak chce :) tylko wiadomo, Senju blondyn, ma włosy do ramion, Kaien i Kot mają teraz jednakowe, a Ren ma czarne i długie. No i Emil rudy baranek :)

      Glany też lubiem, więc może sobie nosić :) i trampusie.

      Ty wodospadzie :D dawno temu on na początku był Catem (jak Cat Casino z Deathstars, bo na nim się wzorowałam, wiem, bardzo ambitne, ale nooo), potem po prostu Kotem i tak zostało. Myślałam o tym, ale nic nie wymyśliłam. On już jest tak bardzo Kotem, że żadne imię by mu teraz nie pasowało :)

      No chyba że TWORZYROD. babi?


      Marchewuś, nie ograniczaj się :)

      Usuń
    13. Powiem ci tak każdą postać trzeba inaczej interpretować
      Chyba jedyną osoba, ktorej nienawidzę w tym opowiadaniu jest Yuto (niby był tam chory psychicznie, ale mógł iść do psychiatryka, był świadom swojej choby) skurwiel tknął Kota

      Deathstars
      Znam ich jedną piosenkę "death die hard" :)
      Ja się tam zbytnio nie ograniczam do gatunków muzycznych słucham wszystkiego (wyjątek disco polo temu mówimy nie)

      No Kot kotowaty już jest (mruczy Renowi wraz z Luckiem)
      Kochany Futrzak :3

      ~SpiritNS #Furi #wodospady

      Usuń
    14. A Patricka, wspólnika Yuto, lubisz? :D

      Ja słucham różnej muzyki, ale raczej w stronę bardzo szeroko pojętego niszowego rocka, darkwave i ich odmian. Deathstars głównie stare albumy ;) Polecam kawałek New dead nation.

      Kot jest takim "kotem", który jest trochę pieskiem, ale tylko trochę, bo prawdziwym pieskiem jest Emil. A Furi jest kotkiem tatusia :)

      Usuń
    15. On nie miał nic do Kota tylko go Yuto zatrudnił (chyba się nawet przyznał że jest fanem kota ???) wiem zgwałcił, ale nie zrobił by tego gdyby nie Yuto
      Pozatym zabił to gówno więc trochę odpokutował
      Jest taki neutralny (bardziej w stronę "nie lubie") bo jednak on wykonywał rozkazy a nie wychodził z inicjatywą
      A ten cały Phil to chyba tylko obserwował Kota i nic więcej

      Yuto to najgorsze gówno i chuj pierdolony
      Jak wtedy kiedy był u Rena go dotknął i się ruchali to....

      A Kaien i Kot grają też metal ?

      Ech Furi już 8%

      ~SpiritNS #Furi

      Usuń
    16. Tak było :)

      Ale wtedy jak był u Rena (Yuto), to chodzi ci o to, jak Kot zawdzwonił, a Yuto odebrał? Wtedy Ren się z nim nie ruchał ;)

      Kaien i Kot grają rock(a), nie metal :)

      Może Furi już 69%? :D

      Usuń
    17. I dobrze, że ten skurwiel go nie dotknął, jebać Yuto so much
      Szkoda tylko jego taty :( pewnie się załamał

      ~SpiritNS #Furi 69%

      Usuń
    18. Starał się przyjamniej, ale to i tak tragedia
      Może spotka go jeszcze coś dobrego

      Kuno a ciebie nie denerwuje moje ciągle komentowanie (w sumie dobrze sobie organizuję czas i moge często tu zaglądać) no i troche rekompensuje się za mój ninja time

      ~SpiritNS #Furi

      Usuń
    19. Ninja time :D :D :D

      Oczywiście, że nie, też odpisuję, jak mam czas :)

      Usuń
  2. Kurwa.
    To.
    Było.
    ...
    ...
    ...
    ...
    < gapi się w monitor z szeroko otwartymi oczami >
    ...
    ...
    ...
    ...
    O kurwa.
    To była chyba jedna z najlepszych notek jaką tutaj czytałam :o
    O ile nie najlepsza.
    O kurwa mać.
    < opadnięta szczęka >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierdzielę, jak ja mam to skomentować :o?!
      Była taka smutna i emocjonalna i szczera i taka... Nie wiem, niewygłaskana, poruszająca, prawdziwa i < zapowietrza się >
      Ja pierdolę.
      :o

      Usuń
    2. to było bardziej smutne i poruszające niż cała depresja, ale...
      ...
      ...
      NO KURWA NO!
      Rozumiecie, nie?

      Piękne. Okropne, ale piękne.

      Usuń
    3. Babi, dzięki za komentarz. Nie musisz pisać nic więcej, to mi wystarczy. cieszę się, że poruszyła.

      Niewygłaskana to chyba dobre słowo :)

      Usuń
    4. Zwłaszcza ten fragment co Kaczu się wścieka, że chce być seksowny dla Kaiena a nie chce być pulpecikiem...
      Nie, to nie ma sensu.
      WSZYSTKO BYŁO NAJLEPSZE!

      Usuń
    5. Jak ja się cieszę, że wy rozumiecie Kaczkę!

      Usuń
    6. Po takim obrazie jego myśli i emocji aż trudno nie rozumieć :o. Ale to było takie...
      No.
      NO.
      Takie okropne i złe i ohydne i odrzucające i takie cudownie szczere i prawdziwe <3

      A Kaiena w sumie rozumiem.

      Usuń
    7. Gdybym nie była tak bardzo Kaczką, ale np. Kaienem, to też bym nie rozumiała. Naprawdę.

      Usuń
    8. To fajnie, że ich obu rozumiesz <3

      Usuń
    9. Jasne, że tak. Nie wymagam od Kaiena, żeby rozumiał ChaD Senju. Ja też nie rozumiem innych zaburzeń. Tylko staram się zrozumieć :) Więc Kaien też niech się stara :)

      Usuń
    10. Tak, myślę, że to najważniejsze, bo nie sposób rozumieć niektórych rzeczy, jeśli się nie ma z nimi styczności, byle nie oceniać :).
      Kochany kamyszek.
      Już nigdy nie nazwę pulpecika pulpecikiem :(
      #nazwę

      Usuń
    11. < spojler ciśnie się na usta >
      no dobra, Kaien jeszcze go tak nazwie :D
      i w ogóle, to Senju ma 4 kg na plusie ;)

      Usuń
  3. Notka bardzo mnie poruszyła. Nie będę przywoływać cytatów, bo po prostu nie mogę. Wewnętrzne przeżycia Senju opisałaś tak przejmująco, że aż łzy zakręciły mi się w oczach. I wcale tu nie żartuję.

    Po prostu to było takie smutne.

    Czemu on kombinuje z lekami, zapomniał już co było kiedyś? A Kaien głupi fiut, czemu pozwolił mu wyjść, czemu pił, czemu po niego nie przyjechał? Tak bardzo mnie wkurzył. Rozumiem zespół, kariera i tak dalej, ale Kaczu to przecież jego facet, jego ukochany, a on co? Powinien bardziej się nim przejąć.

    Seks... w teorii fajny bo będzie ostry... ale taki jakiś.., no właśnie smutny. Jakby Kaczu w ten sposób chciał upewnić się, że nadal kręci Kaiena. Troska w głosie Kaiena... niby takie słodkie, ale faktycznie i mi zabrakło namiętności.

    Sorki, że może za bardzo smutam, ale tak jakoś.

    Notka faktycznie jest fantastycznie napisana tylko, że tak bardzo szkoda mi Senju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaien nie wiedział, że Senju ma stany mieszane (ale na pewno coś podejrzewał), do tego pokłócili się o przyjazd Sayi, Senju się fochnął. Oni są czasem jak dzieci, też tego nie lubię :(

      Koncert ważna rzecz, Senju nie powiedział Kaienowi, że wróci później, a Kaien nie powiedział, że też nie ma go w domu. Trochę im tu nie wyszło.

      Cieszę się, Impruś, że notka cię poruszyła. Naprawdę, starałam się przekazać wszystkie (powiedzmy, bo się powstrzymywałam) lęki Senju.

      Trochę więcej o stanach mieszanych (bardziej z zachowania Senju) dowiecie się jutro :) Ale obiecuję, będzie świąteczna notka, ciężkich więcej (na razie) nie planuję :)

      Usuń
  4. Awwwww... Końcówka zajebista, szkoda iż kaczuszka ma załamanie, ale każdemu się zdarza. Co do notki to smutny, ale w sumie kiedyś coś takiego musiało nastąpić...
    Ogólnie podobała mi się, byka taka prawdziwa *prawie wszystkie są xD * taka życiowo problematyczna, w ogole trafiłaś z notka, bo ja ostatnio miałem dużego dołka... Więc #teamdołek :P
    Ogólnie notka bardzo fajna, odprężająca po tych wszystkich orgiach xD
    Czekam na jutrzejszą Kuno :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "odprężająca po tych wszystkich" - i tu wytrzeszcz, a potem ufffff ORGIACH :D odprężający dół :)

      Ayami chyba ostatni pytała, czy ciągle będzie cukier, a ja nie umialam jej odpowiedzieć.

      Nom, Kicia, też jestem #teamDołek i to jaki (byłam).

      Jutrzejsza będzie weselsza :)

      Usuń
    2. Huehue :)
      Bo czasem dołek faktycznie jest czymś odprężającym
      Tulam zatem skoro należałaś do teamu xD :*

      Usuń
    3. No to jest prawie wszystko to, co ja czułam w niedzielę ;) więc wiesz. Takie wylewanie żali na klawiaturę i dręczenie czytelników :)

      Usuń
  5. wiedziałam, że pewnie czuł się bardzo niezręcznie :D no i biedny Pierdzioszek <3
    oj tam, poboli, poboli i przestanie <3
    no i dobrze, Ren nie potrzebuje mięśni żeby być fajnym <3
    Kaczuś, ale ja kocham twoje boczki!! <3 <3 <3 nie chudnij!! :((((
    och, widzę, że Kaczuś też jak my nie znosi świąt <3
    biedny Kaczuś :( takie wojny są straszne i wykańczające :(

    POGÓDŹCIE SIĘ!!! :((((
    biedny Kaczuś :( to leki mu tak zaszkodziły? naprawdę??? straszne :/
    kochany Kaien <3 taki troskliwy <3 <3 <3
    nie mdlej Kaczuś!!! :( o matko, ależ te leki problematyczne :( w ogóle cała choroba taka straszna :( biedna Kunoś < tula do cyca >
    EJ!! boczki są fajne! żadne "gorszy"!

    no cóż... Ren z Kotem mogli sobie chcieć, ale życie to życie. ale Kaien ma rację, to przecież nic takiego :)
    KACZU ANI MI SIĘ WAŻ HEJTOWAĆ BOCZKI!!!!!
    a ta rozbierana sesja to przeze mnie??
    chyba znowu wczuwam się w Kaiena, bo mnie też to przerosło... w sensie boczki, bicki, diety i hejt Senju... chyba też siedziałabym tam jak ten Kaien z głupią miną kompletnie nic nie rozumiejąc :v

    kochany Kaien <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekś, ja też kocham Rena bez mięśni :) to znaczy, on trochę ma, tak delikatnie zarysowanych, ale no, rozumiesz :)
      Pierdziu o w ogóle biedny Kot jest, nawet bitą śmietaną się nie podzielili z nim :D ale podejrzewam, że Lucuś będzie miał gorzej, jak już Kot wróci do sesji ;)

      Tak, Senju jest pod tym względem jak my - nie lubi Świąt. I wiedziałam ,że oburzysz się o te boczki. Ja swoje też prawie straciłam, będziesz bić?

      Prawdopodobnie po prostu musiałby pogadać o tym z Royem, ale on skupił się na skutkach ubocznych. Pisałam kiedyś, że należy regularnie robić badania stężenia litu we krwi. No a Roy zmniejszył mu dawkę, a Kaczu wpadł na świetny pomysł, żeby jeszcze bardziej ją zmniejszyć. W ogóle, to genialny jest, bo jak dawka (dzienna) będzie zbyt niska, to po prostu nie zadziała, więc bez sensu jest wtedy w ogóle branie jakiejkolwiek dawki :) Ale Senju tego nie wie.

      Leks, TAK.! :) rozbierana to przez ciebie, ale odebrałam to pozytywnie :) natchnęłaś mnie :)

      Cieszę się, że rozumiesz Kaiena, uff, nie opieprzasz go za to :) Senju sam rozumiał, że jest nie do zniesienia, spokojnie :)

      Usuń
    2. rozumiem <3
      no i dobrze, że się nie podzielili! jak mi pies, którego miałam pod opieką przez parę dni, się do niej dorwał (bo oprócz tego miałam jeszcze pod opieką dziecko, więc miałam bitą śmietanę :v ) to potem się biedaczek męczył :(
      Lucuś będzie miał zniszczoną psychę <3 i będzie gwałcił brata :D

      nie będę, ale nie hejtuj ich <3 boczki są kochane :)

      no tak, biedna Kaczka :( niech już lepiej nie szaleje z lekami (wiem, że łatwo się mówi)

      cieszę się <3 sesje są fajne :D

      cieszę się, że Cię nie zawiodłam :D

      Usuń
    3. Właśnie, a gdyby mu jeszcze z tym niebieskim barwnikiem dali :D
      'tam oczywiście miał być kot (małą), nie Kot.

      Nie hejtuję, boczki są ok :)

      Aaaaaawwwww, zryta psychika Lucusia :3 i będą się kłócić, który będzie na górze <3

      On szaleje, bo jest zdesperowany.
      No, < milczy tajemniczo > sesje są fajne < milczy znowu >

      Usuń
    4. no ja wiem, że Kot się sam pisze z wielkiej litery :D

      no, ja myślę!

      a Lucuś zbije Pierdzia? :D

      rozumiem, że jest zdesperowany :( w Teen Wolfie (o którym ostatnio często mowa :D ) była laska z padaczką i też kombinowała, bo przez leki była brzydka a jak je odstawiała to miała ataki :/

      czyżbyś się wybierała? :>

      Usuń
    5. Tak, właśnie, sam się pisze :D
      Zbije? Ale że tak pejczykiem : >

      No, ja miałam wujka z padaczką, umarł młodo, bo miał atak (był sam w domu), nie wziął tego dnia leków :( przez takie coś! kurde, no. A przy padaczce to pewnie depakine, po nim też się puchnie i tyje i metabolizm zwalnia, i pot śmierdzi i w ogóle, zgadnij, kto go odstawił na własną rękę? :D

      Ja na sesję? Nieeeee :) ale Kot trochę się zabawi < spojler > troszeczkę :)

      Usuń
    6. a może Pierdziu woli packą? :>

      no nie wiem, któż by to mógł być :D

      a szkoda, już myślałam, że się skusiłaś :D
      niech się Kotek wdzięczy :3

      Usuń
    7. Albo szpicrutą jak ostatnio było u Impru? btw, zawsze zachwycało mnie to słowo - (wyraz) szpicruta <3 pięknie brzmi, nie?

      Ja na sesje się nie nadaję (już nie), bo taka ze mnie uległa jak masochistka :D jak ktoś dotknie klamerką mojego sutka, to odgryzę jaja :D

      Usuń
    8. nie wiem, nie zauważyłam, żeby to słowo było jakieś piękne xD

      mówiłam już ileś razy, że jesteś po prostu sadystką :p

      Usuń
    9. Ale ja nie lubię nikogo dręczyć :( mogę nasycać się patrzeniem, jak ktoś kogoś dręczy (albo współczuć), ale sama? nie :D

      Usuń
    10. TAK! Czyli nie tylko ja uważam, że to zajebiste słowo <3

      Usuń
    11. O, Babi mnie rozumie :3

      Leks, może kiedyś? Kto wie :D

      Usuń
  6. Smarowanie dupy maścią…. Czy tylko ja wyobraziłam sobie fisting?
    Jezusie! Jak ty jeszcze chodzisz mając taką dietę? I czy nie powinieneś być pijany jak pijesz tylko piwo? XD
    Popieram Furiego. W święta można robić tyle fajnych rzeczy… i bawić się “fajnymi” zabawkami. ^*^
    Uuu… senju strzelił focha… przykro trochę…
    Nie tylko ty byś chciał popatrzeć… nie tylko ty.
    Zimno jest beeee…
    A może ty jesteś w ciąży? XD
    I jeszcze wymiotuje… ciąża jak nic.
    Masz coś do niskich?!
    Gbur myśli tylko o sobie. Jak masz kota to go karm!
    A ten już się do niego dobiera… zostaw jego tyłek szatanie!
    Jak sobie radzisz bez to po co to bierzesz?
    Tak, a moja koleżanka mówiła że mój kolega mówił że jego koleżanka mówiła że jesteś głąbem.
    A teraz wahania nastrojów… ciąża…
    Nie płakaj ;-;
    Oł jea… sexsy ^ ^ ~Shadi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Shadow, tam był nie fisting, ale dwa baty ;)
      Czy ja wiem? :D Może on JEST w ciąży (ciekawy pomysł) :D Ale to już raczej temat na mprega ;)
      Własnie, zimno jest beeee, też tak marznę zawsze jak Senju.
      A wahania nastrojów, bo ma ChaD (ja też mam).

      Też myślę,że biedny Pierdzioszek :( Senju to zła mamusia. A Kaien zły tatuś, bo chleje.

      Jutro będzie weselej.

      Usuń
    2. Wiem, wiem... ale samo smarowanie mi się kojażyło ^*^
      Patologiczna rodzina *-*
      Fajnie ^ ^

      Usuń
    3. Senju nie jest aż takim hardkorem, on w ogóle nie jest hardkorem. Ale spoko, pięść zostawię dla Emila, i trochę (kiedyś) dla Kota :D

      Usuń
  7. Senju jest soft... xD Emilek chyba mógłby się tak smarować (jak wkłada sobie dildo w kształcie pięści do czytania) i miejmy nadzieje że kotek sie całkowicie przełamie ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest :D Jak wkłada (Emilek), to na pewno smaruje, on jest bardzo przykładowym masochistą :)
      Ja już planuję malutkie co nieco w notce Kota, ale nie nakręcaj się bardzo mocno, bo to będzie takie pierwsze przełamanko :)

      Usuń
  8. ojj Kuno, co Ty ze mną robisz..:")
    tyle tu emocji, tyle szczerości.. aż się smutno robi, to piękne.
    biedny Kaczu, strasznie mi go żal, no i ta końcówka! nie mam słów:[
    kochany Kaien, mimo iż przegina trochę z tymi dietami i ćwiczeniami, to przecież nadal troszczy się o Senju
    jejuuusiu, czekam na kolejną notkę*w*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Juluś :) Jak już gdzieś wspominałam, Kaien po prostu nie wie, jak ma się zachowywać, ale stara się zrozumieć Senju.
      a z tymi dietami i ćwiczeniami to fakt, trochę przegina, ale no wiesz, to same początki, więc tak w to się wciągnął :)

      Cieszę się (jak to brzmi!), że notka wywołuje smutek, tak miało być :)

      Usuń
    2. ee, Kaien mimo wszystko jest dzielny, że znosi humorki Kaczki, nie każdy dałby radę:")

      takie smutne/emocjonalne notki są najlepsze, bo wydają się być takie.. prawdziwe; strasznie lubię je czytać:]]

      Usuń
    3. Zwłaszcza że jak się poznali, to Senju jeszcze sam nie wiedział, że ma ChaD. :)

      Ja czasami lubię takie pisać (i czytać u innych też) :)

      Usuń
  9. Wieczorem poczytam i skomentuje obie części, wybacz w podróży nie miałam Internetu.


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
  10. Weryfikacja obrazkowa idzie na całość: "Wybierz zdjęcia przedstawiające miejsca do siedzenia na zewnątrz". :P

    Tak "4 kg" skojarzył mi się z piosenką "4st 7lbs" Manic Street Preachers... To ja i moje skojarzenia. :D

    A ta laska w tym parku to się pojawiła tak nagle, jak jakiś anioł stróż, czy inne wcielenie Chrystusa. :D

    "- Wiem! Ty jesteś Senju! - zawołała nagle, a ja zacisnąłem zęby." - A to mi się skojarzyło z "Wiem! Ty jesteś Włóczykij!". (Maniaczka "Muminków").

    Coś mam dzisiaj dobry humor i to jest chyba nieodpowiednie, bo nie przeżywam tej notki tak, jak powinnam...

    "Poczytałem trochę fora tematyczne i postanowiłem, że raz kozie śmierć." - Dr Google?

    Widzę, że umiejętność kupowania prezentów taka, jak u mojego Vincenta. :) Czyli zerowa.

    "Było mi strasznie przykro i smutno, i w ogóle." - I w ogóle!

    I jestem niezmiernie rozczarowana, że akcja jednak nie rozgrywa się w Kozich Dołach.:D

    Przeczytam ponownie jak będę w chujowym nastroju po pracy i będę się umiała bardziej wczuć. Aczkolwiek bardzo podoba mi się taka obrazowość tego wpisu!

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arku, ty chyba często masz takie fajne skojarzenia :)
      Weryfikacja? :( gdzie ty tak spamujesz? :D

      Nie, laska była po prostu laską, nie wniosła nic do fabuły, tylko rozwścieczyła Senju :D

      Niekoniecznie Dr Google, są fora dla ChaDowców :D

      Brawo, mogą się spiknąć z Vincusiem :D

      Usuń
    2. U mnie chyba wszystko działa na zasadzie skojarzeń.

      Co ty. Jakby się spiknęli, to by już była deprecha i jęczenie na całego. :D Babi by tego nie przeżyła. :P

      A skoro mowa o Vincencie, to ja tu miałam kiedyś, gdzieś 150 lat temu obiecany jakiś napisany przez ciebie shocik dotyczący moich bohaterów! Ja jestem jak słoń. Nigdy nie zapominam. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. ARKUUUU, jak to by babi tego nie przeżyła??? Dorzuciłaby jeszcze Ethana :D Taka Święta Trójca <3

      Spoko, cieszę się, że nie zapominasz, gadałyśmy o tym na fejsie z babi :) po prostu ja mam tylu swoich, że nie nadążam :D bo twój, babiszonowy i leksiowy na pewno będzie, tylko chciałabym to wpleść w fabułę, a nie tylko walić one-shoty.

      To znaczy, no, ja nie zapomniałam, i cieszę się, że ty też nie.

      Usuń
    4. #twoje ulubione przeciąganie głosek

      Usuń
  11. Jejku, biedny Senju tak się martwi boczkami. Naprawdę lit tak wpływa na organizm ? Jestem mało biochemiczna więc nie wiem xddd.

    Szkoda, że Kaien nadal nie lubi Sayi ehh myślałam, że w końcu się pogodza.

    Drugi wpis zostawiam na jutro :-) dzisiaj już padam na twarz.


    Ambra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna :/
      Tak, Kaien raczej jej nie lubi, bo ona nie lubiła jego.

      Tak, lit i ogólnie stabilizatory nastroju zwykle powodują tycie (przyczyny są różne, głównie zaburzają metabolizm albo wpływają na hormony).

      Usuń
  12. No czeeeść! Jestem! :D W końcu znalazłam chwilę. Łii ^^

    Ok, zacznę od tego, że te kotki w gifie są urocze <3 Lubię kotki. Są kochane ♥ Nacieszyłam oczy. Dziękuję!

    Tak się zastanawiam i myślę, że lubię teksty, w których seks nie bije na prawo i lewo, a wszystko skupione jest na emocjach, odczuciach postaci, tak jak właśnie o tutaj.
    Podoba mi się to!
    Wciąż mam tylko problem ze słowami pokroju "dupa" i tymi z wyższym levelem wulgarności, ale to tylko chyba jakieś moje, wewnętrzne "nope". Ja wciąż jestem niewinna i grzeczna! xD
    Ok, zostawmy to. Ale gdybyś pokusiła się o napisanie czegoś... Meeega soft, delikatnego, to bym się na to rzuciła jak ludzie na mandarynki w grudniu (hoł hoł hoł tak tematycznie)!
    Rozumiem Senju tak bardzo... Chodzi mi o te jego kompleksy. W sensie... Nie że mam to samo, ale to jest jednak coś, co cholernie wbija się człowiekowi w głowę. A jak już ktoś sobie coś ubzdura, to potem ciężko się tego pozbyć :/
    A Kaien faktycznie nie ułatwiał akceptacji swojego ciała biednemu Senju :< I chociaż mu mówił, że mu dodatkowe kilogramy Senju mu nie przeszkadzają... Argh... To taki trudny do ugryzienia temat!
    Ale generalnie to i tak szacuneczek dla Kaiena, że tak o siebie dba. Propsuję go za to! To tak z drugiej strony medalu xD Ciężko się w końcu zaprzeć, ciągle chodzić na siłownię i ciągle uważać na to, co się je. Ja naprawdę jestem pełna podziwu dla takich ludzi.
    Kochana, nieznajoma osoba, która zapytała, czy z Senju wszystko w porządku! Brawa dla niej! Niestety normalnie ludzie by przeszli sobie obok :/ Trochę to smutne, serio...
    Kombinowanie z jakimikolwiek lekami to wbicie sobie kolejnego gwoździa do trumny, więc SENJU, STAPH!
    No właśnie, albo zdrowy, albo chudy. Zdrowie jest jednak ważniejsze!
    Nie lubię płaczu :< Szczególnie, kiedy łzy wylewają bohaterowie, których uwielbiam!
    Ok, rozpłynęłam się w tym rozdziale, chociaż był dość przygnębiący. Ale OMG, gdybyś zakończyła go na samym: "- Kochaj się ze mną." to bym się tak rozpłyneła, że trzeba by mnie było ścierą wycierać z paneli ;__;
    No ale, jak kto woli xD Grunt, że już się pogodzili... Chyba... Mam wrażenie, że i tak wciąż nie do końca (?) *-*
    No i to Kaien, więc czego mogłam się spodziewać xD Ale miło, że mimo to wciąż się dopytywał, czy Senju na pewno chce <3
    A, no i wciąż czekam na to, czy Kot jest chory czy nie. Nie pominęłam tego, prawda? *_*

    Ok, pozostałe dwie notki doczytam później (zaraz się nie wyrobię na zajęcia xD), więc czekaj na mnie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sofciki to myślę, że są na tym drugim blogu, gdzie wrzucam zredagowane stare notki :) Tam są dopiero początki, więc się miętoszą czule :D Chociaż ostatnie to nie były soft.

      Ja ci powiem, Minuś, że Kaien i Senju i tak są sofcikami. To znaczy, no, hardami na pewno nie są. I w notkach często pojawiają się delikatne seksy ;)

      Z tą dupą to możliwe, że to twoje wewnętrzne nope, ja tak mam z niektórymi wyrazami u ciebie, więc rozumiem.

      Ciesze się, że rozumiesz Senjusia <3

      No bo jemu (Kaienowi) te kilogramy naprawdę nie przeszkadzają, on lubi Senju z boczusiami, ale no, sam lubi pakować i dbać o siebie. Ale dopiero niedawno zaczął, dlatego tak go to pochłonęło.

      No właśnie, albo zdrowy, albo chudy. Zdrowie jest jednak ważniejsze! - hmmm, w przypadku Senju to nie jest aż tak trudne, bo on jednak wie, że tyje właśnie po lekach. Ale np. młode dziewczyny, które się odchudzją "bo tak", czyt. z kości na ości, często wybierają chudość, nie zdrowie.
      Z drugiej strony, jak się tyje po lekach (zwłaszcza antydepresantach czy stablizatorach), to to jest bez sensu, bo człowiek wyleczy depresję, a potem znowu się załamie, bo przytył. Uwierz, wiem, co piszę :D #sprawdzone info

      dlatego Senju będzie jeszcze zmieniał leki, żeby dobrać sobie najlepsze :)

      Nie, jeszcze nie pisałam o Kocie, więc niczego nie pominęłaś :)

      Spoko, poczekam. Też mam u ciebie dwie do nadrobienia :D

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża