wtorek, 19 lipca 2016

Trzy kroki (na czworakach) do wolności

KittyKot.doc

Kaien i Senju byli w SPA. Też bym chciał. Chyba pogadam o tym z Renem. Niedługo ma urodziny. Może się zgodzi? Choć z drugiej strony, wolałbym pójść na tę imprezkę BDSM. Emil mnie kiedyś zapraszał. Czułem, że już jestem na to gotowy. Nie musiałbym przecież nic robić. Tylko bym obserwował.

W poniedziałek spotkałem się z Darenem. Mówił, że ma dla mnie nowe mangi. Był kochany. Nieważne, że się wtedy z nim całowałem. Byliśmy pijani. Senju mnie bzyknął. Nawet mi się podobało. Nie byłem zażenowany. Seks w większym gronie to dla mnie normalka. Nie po tym, co robiłem z Emilem i Yukim. Nawet Kaien całował się z Renem! Reira to wariatka.
Benny jak zwykle marudził, a ja myślałem o tym, że mam go dość. Mogliby już zamknąć Yuto, wtedy nie potrzebowałbym ochroniarza.
Wróciłem do mieszkania i od razu poszedłem nakarmić Lucyfera, bo znowu zeżarł wszystko. Był uroczy. Piękny, słodki i kochany. Futerko miał lśniące i zdrowe. Za miesiąc zabiorę go do weterynarza. Chyba polubił Pierdzioszka. Ren mówił, żebym nie dawał mu krowiego mleka.

Gdy ktoś zadzwonił do drzwi, byłem zdziwiony. To pewnie ktoś z naszych. Ciekawe, kto chciał mi zrobić niespodziankę?
Jakiś młody chłopak. Hmmm, nie znałem go. Pewnie fan. Postanowiłem, że udam, że mnie nie ma.
Ale zadzwonił znowu. Wyglądał na nieco zmieszanego. Może zagubionego. Chyba miał do mnie jakąś sprawę. Może to coś ważnego? A jeśli komuś coś się stało?
Nie, to pewnie tylko fan. Jeśli tak, to mam przerąbane. Nie chciałem, żeby wiedzieli, że tu mieszkam. Ale chłopak nie dawał za wygraną.
Nie wiedziałem, co robić. Może to nowy listonosz? A może młody roznosi ulotki? Może coś reklamuje? Sprzedaje? A może jest krysznaitą? Kurczę, nie miałem pojęcia.

Wyglądał na niegroźnego, więc w końcu westchnąłem ze zrezygnowaniem i otworzyłem. Niech się dzieje, co chce. Najwyżej potem dostanę opieprz od Rena.
- Dzień dobry, pan jest Kotem, prawda? - uśmiechnął się szeroko, a ja odetchnąłem z ulgą.
A może nie z ulgą. Nigdy nic nie wiadomo.
- A o co chodzi? - spytałem, lustrując go wzrokiem.
- Mam pewną sprawę do pana. Mógłbym wejść?
- Wolałbym raczej... - zacząłem, ale zamilkłem, bo ktoś szedł po schodach na górę.

Nie, nie szedł. Biegł. Chyba się śpieszył. Mocno.
Bardzo.
Szrama. Znajoma twarz.
Kurwa!
Szybko się ocknąłem się i chciałem zatrzasnąć drzwi, ale młody mi nie pozwolił. Nie zdążyłem krzyknąć. Pchnął mnie do środka. Wyrwałem się i pobiegłem pędem do kuchni.
Boże, Kocie, myśl!
Myśl!
Chłopak poleciał za mną. 
Miałem przerąbane. Wyrywałem się i rzucałem, ale pociągnął mnie do wyjścia. Próbowałem się bronić, więc chwilę się mocowaliśmy, rozwalając wszystko po drodze, ale walnął mnie mocno w brzuch. Zawyłem  i syknąłem, bo chwycił mnie za włosy.

- Dość tego, przestań się wyrywać - powiedział koleś ze szramą.
Drzwi były zamknięte.
Myślałem, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Krew pulsowała w głowie. Zabiją mnie. Zajebią. To koniec.
Duży celował we mnie pistoletem. Zamarłem.
- Pojedziesz z nami - powiedział, a chłopak skuł mnie kajdankami. - Po prostu grzecznie ze mną wyjdziesz i wsiądziesz do samochodu, rozumiesz? Będziesz udawał, że mnie znasz. Jeśli zrobisz coś głupiego, wiesz, co cię czeka. To jak, idziemy? - uśmiechnął się, obnażając białe zęby.
Byłem przerażony. To chyba więcej niż panika. Yuto?
Nie mogłem przestać się trząść.

- Kogo my tu mamy? - wyszczerzył się znowu i zerknął w stronę kuchni. - Jaki ładny kotek. Kici kici, chodź do tatusia.
Nie! Tylko nie to! Matko, przecież to tylko kot!
- Lucek, spadaj stąd! - krzyknąłem, a on grzecznie czmychnął do pokoju.
Drzwi od balkonu chyba były otwarte. Boże, niech ucieka. 
Jezu, ty mięśniaku, zostaw go!
- Nie waż się! - krzyknąłem, ale młody znowu uderzył mnie kolanem w brzuch.
Skręciłem się z bólu. Usłyszałem krótki, stłumiony wystrzał.
Nie.
Nie.
Nie!
- Idziemy - powiedział koleś ze szramą, ale stałem jak wryty.
Chłopak musiał mnie znowu uderzyć, żebym zareagował.
- Żadnych sztuczek - powiedział mięśniak, chwytając mnie za brodę.

Nie wiem, co robiłem. Najpierw wyszedł ten młody, a chwilę później my. Chyba po prostu grzecznie z nimi poszedłem. Czułem lufę pistoletu pod żebrem. Na nieszczęście, na klatce schodowej było pusto. Ani żywej duszy. Na zewnątrz też. Z daleka dobiegły mnie tylko śmiechy dzieci.
Ale już nie myślałem. Nie potrafiłem.

To koniec. Nikt nawet nie zauważy, że mnie nie ma. Ren wróci do mieszkania i znajdzie trup Lucyfera. Wtedy zadzwoni na policję. Będą mnie szukać, ale będzie już za późno.
Też będę trupem.
Wiedziałem, że Yuto będzie się nade mną znęcać.

Nie mogłem nawet panikować. Przeszło mi. Siedziałem nieruchomo, z workiem na głowie. Nie wiedziałem nawet, dokąd mnie wieźli. Byłem w szoku. Ten ze szramą coś mówił. Młody śmiał się i chyba dotykał mojego uda.
Miałem wrażenie, że kilka razy zemdlałem, ale chyba nie. Ciągle byłem przytomny, choć kręciło mi się w głowie.
Gdy odzyskałem mowę, przełknąłem ślinę i poczułem, że mam strasznie suche gardło.
- Dokąd mnie wieziecie? - spytałem zachrypniętym głosem.
- Dowiesz się na miejscu - rzucił mięśniak.
- Po co to robisz? Złapią was. Widziałem wasze twarze.
- Nie martw się, za kilka godzin będziesz martwy - powiedział koleś ze szramą, a ja znowu zacząłem się trząść.
To bez sensu.

Nic mądrego nie przychodziło mi do głowy. Znowu zacząłem panikować. Yuto mnie nienawidzi. Na pewno mnie zabiją. Najpierw będą dręczyć, a potem po prostu zabiją. Nie mogło być inaczej. Nie będą aż tak ryzykować, przecież widziałem ich twarze.
To już koniec.
Prawie się popłakałem. Zacisnąłem mocno zęby, żeby nie dać im tej radochy.

Pomyślałem, że Renowi będzie smutno. Przykro. Może nawet będzie płakać. Kiedyś marzyłem o tym, że pobierzemy się, kupimy sobie fajne mieszkanie i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Znowu będę przynosił mu kawę do łóżka, a on robił dla mnie kolacje. Pójdziemy z Emilem na imprezkę BDSM. Może zrobimy sobie orgię z Kaienem i Senju. Miałem się spotkać z mamuśką. Chciałem pojechać w kolejną trasę. Skoczyć na bungee. Napisać zajebisty kawałek. Schlać się z Kaienem. Powiedzieć Renowi, że go kocham. Jeszcze raz.
Pogryzłem wargi do krwi.
Miałem wrażenie, że jechaliśmy całą wieczność. Boże, już zacząłem się nad sobą użalać.
Nie uda mi się uciec.

Nie zdjęli mi worka. Nie wiedziałem, gdzie się znajduję.
- Cześć, Kotku.
Yuto. Ten cholernie słodki, toksyczny głos. Znowu zacząłem panikować.
Przywiązali mnie do krzesła. Bolały mnie nadgarstki. Chciało mi się pić.
- Dobra, to ja spadam. Będę pilnował okolicy - powiedział młody.
- Okej.
Ciekawe, co to za jeden. Znajomy Yuto? A może tego ze szramą?
- Nie bój się, najpierw się tobą pozachwycam - powiedział Yuto i zdjął mi worek.

Byliśmy w jakimś garażu. Albo magazynie. Albo czymś okropnym. Zimnym, obskurnym i ogromnym. Spojrzałem mu prosto w oczy. Uśmiechnął się i usiadł na krześle naprzeciwko mnie.
- Złapią cię - powiedziałem tak samo zachrypniętym głosem, a on wybuchnął śmiechem i pokiwał przecząco głową.
Jezu, to wariat. Na pewno miał jakieś problemy psychiczne.
- O to się nie martw. A tak poza tym, to nie powinno cię to obchodzić. Na twoim miejscu, myślałbym o sobie. Co u Rena? - Yuto wstał i podszedł do dużego, okrągłego stołu.
Skurwiel. Całe szczęście, że nie skrzywdził Rena.
- Skoro nie chciał mnie, to ciebie też mieć nie będzie - uśmiechnął się znowu i wziął nożyczki.

Boże. 
Drgnąłem i znowu zacząłem panikować. 
Jezu, niech mnie ktoś uratuje.
Nie chcę! 
Matko, proszę.
Boże.
Niech coś się stanie. Cokolwiek.
Proszę.

Zagryzłem znowu wargi i poczułem smak krwi na języku.
Yuto był pewny siebie. Na pewno miał już plan. Musiał wiedzieć, że go nie złapią. Pewnie miał alibi. Zabije mnie tak po prostu? Z zimną krwią?
Gdy podszedł bliżej, drgnąłem i zamarłem. Yuto uśmiechnął się i kucnął. Położył dłoń na moim udzie i dotknął nożyczkami mojej klatki piersiowej. Wstrzymałem oddech i nie mogłem oderwać od niego wzroku. Hipnotyzował.
Byłem przerażony.
- Boisz się? - spytał, przeprowadzając nożyczkami po moim ramieniu. - Wiem, że tak, nie musisz odpowiadać. Jak myślisz, co ci utnę?
Wypuściłem głośno powietrze i przełknąłem ślinę. Chciało mi się pić. Poczułem uderzenie gorąca, ale dłonie miałem lodowate. Serce waliło jak oszalałe. Bałem się, że się zeszczam.
- Może fiuta? - Dotknął nożyczkami mojego krocza, a ja znowu zamarłem. - I tak nie będzie ci już potrzebny. Ale jeśli zaczniesz błagać, to może zlituję się nad tobą i utnę ci tylko palec? Jak myślisz?
- Nie - szepnąłem i oblizałem nerwowo wargi.
Znowu smak krwi.
Nie będę go błagać. I tak mnie zabije. Będzie się znęcać, a potem po prostu zabije. Nikt mnie nie uratuje. Nie wiedzą nawet, gdzie jestem.

- Buntownik - uśmiechnął się i przyłożył mi nożyczki do szyi.
Poczułem, jak ostrza zagłębiają się lekko w skórze. Tylko trochę.
- Dobra, może to będą włosy? - powiedział Yuto i wstał.
Nakręcił sobie moje włosy na pięść, a ja syknąłem z bólu. Czułem, jak po szyi spływa strużka krwi. Zrobiło mi się gorąco.
- Tak, to na pewno będą włosy. Fiuta możesz sobie zostawić. Brzydzę się tobą - powiedział i znowu szarpnął mnie za włosy. - Podobno Ren lubi długie?
Facet ze szramą tylko obserwował. Nic nie mówił. Stał i tylko się uśmiechał. Szczerzył. Pewnie nasycał się moim strachem.

Cholera. 
Nie.
Tylko nie włosy.
To było takie głupie i naiwne. Przecież to już bez znaczenia. I tak mnie zabiją. 
Ale wciąż miałem nadzieję, że zdarzy się cud. Może ktoś mnie znajdzie? Wiedziałem, że to głupie i niedorzeczne, ale nie mogłem przestać o tym myśleć. Póki nie stracę nadziei, będę żyć. Nie złamią mnie.
Ale zamarłem, gdy Yuto zaczął ciachać nożyczkami. Boże, dlaczego? Czemu? Po co? Na pewno chciał mnie upokorzyć. Zagryzłem znowu wargi i zacząłem się trząść. Jezu, ściął wszystko. Czułem, jak końcówki łaskoczą szyję. Potem rzucił mi je w twarz i zaczął się śmiać. Chyba mu odbiło. Czułem, jak ściska mnie w dołku. Prawie się popłakałem.
Kocie, ty idioto. To tylko włosy. Zrobił to specjalnie. Ciesz się, że nie uciął ci penisa.

- Pasuje ci - powiedział i pogładził mnie po głowie.
Zacząłem się sypać. Nie wytrzymam tak długo. Nie chciałem ryczeć. Będą mieli ubaw. Na pewno chciał mnie poniżyć.
- Tylko ten kolczyk. Nie pasuje. Jak myślisz, Patrick? - zwrócił się do mięśniaka.
- Mnie tam wszystko jedno - powiedział i pogładził czule swój pistolet.
Byli nienormalni. Na pewno. Musiałem się pogodzić z tym, że to koniec. Śmierć będzie długa i bolesna.
- Pomogę ci - powiedział Yuto, ale odwróciłem głowę.
Nie mogłem na niego patrzeć, ale przyciągnął mnie za brodę. Chciałem się szarpnąć. Uciszył mnie palcem i przyłożył nożyczki do ust. Zamarłem. 
Pojebało go.
Boże, proszę nie.
Włożył ostrze nożyczek w kółeczko kolczyka i uśmiechnął się.
Myślałem, że zwymiotuję. Wyrzygam serce.

Szarpnął z całej siły i wyrwał mi kolczyk. Zawyłem i zacisnąłem powieki. Bolało. To było żywe mięso. Czułem, jak krew ścieka mi po brodzie. Coraz mocniej.
- I jak? - spytał, gładząc mój policzek nożyczkami.
Prawie płakałem. Z całych sił starałem się trzymać. Nie, nie mogę. Muszę być dzielny. Nie złamie mnie.
Jezu!
Niech mnie ktoś uratuje!

Chyba zemdlałem. Może z nerwów, a może z bólu. Ale szybko mnie ocucił.
- Nie, nie, nie. Masz być przytomny - powiedział i znowu pogładził mnie po głowie.
Szumiało mi w uszach. Powietrze stało się gęste i ciepłe. Miałem wrażenie, że czas stanął w miejscu. To trwało całe wieki. Z każdym kolejnym oddechem coraz bardziej traciłem pewność siebie.

Yuto uśmiechnął się i wziął strzykawkę. Drgnąłem. Zamrugałem i oblizałem wargi. Krew. Wszędzie krew. Dolna warga była opuchnięta. Bolała. Zacisnąłem zęby i znowu poczułem dreszcze.
Nie dam rady.
- Wiesz, co to jest? - spytał, machając mi strzykawką przed nosem.
- Nie - wychrypiałem, bo znowu złapał mnie za brodę.
- To jest to, czego boi się każdy człowiek. Jak myślisz, jaki to wirus?

Jęknąłem. Nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Otworzyłem tylko usta i poczułem, że zaczynam się trząść. Nie mogłem nad tym zapanować. Mimowolnie zacząłem płakać. Łzy leciały jak szalone. Znowu miałem wrażenie, że się porzygam. Uśmiech Yuto był przerażający. Mdliło mnie. Trząsłem się jak w gorączce.
- Nie - jęknąłem, gdy przyłożył mi igłę do szyi.
- Błagaj.
- Proszę, nie - powiedziałem przez łzy. - Nie rób tego. Proszę cię. Nie rób. Nie.
- Coś słabo błagasz - powiedział i pogładził mnie po głowie, a potem poczułem ukłucie.
Szarpałem się, błagałem i krzyczałem, ale miał to w dupie. Chyba znowu zemdlałem, ale poczułem ból policzka i ocknąłem się.
- Głupi Kot - uśmiechnął się Yuto. - Posikałeś się ze strachu?
Co? Chyba nie. Nie pamiętam tego. Niemożliwe.
- To była glukoza - powiedział i znowu usiadł na krześle. - Naprawdę myślałeś, że wstrzyknę ci HIV? Po co? Przecież i tak niedługo umrzesz. Ale jesteś głupi. Kocham to.

Co?
Boże, faktycznie. Jestem głupi jak but. Poryczałem się ze szczęścia. Jezu, on jest nienormalny. To psychol. Warga bolała coraz bardziej. Na pewno się nie posikałem.
- Jak coś pójdzie nie tak, to tu mam prawdziwego wirusa - powiedział, biorąc ze stołu drugą strzykawkę. - Więc możesz się tak nie cieszyć. Patrick?
- Co?
- Jest twój.
- Dzięki - wyszczerzył się mięśniak ze szramą i podszedł bliżej.
- Nie - jęknąłem, gdy dotknął mojego policzka. - Nie dotykaj mnie.
- Będę cię nie tylko dotykał - powiedział i zaczął mnie rozwiązywać.
- Proszę cię, nie trzeba. Przestań.
Wiedziałem, co chce zrobić. Rozpiął spodnie i wyjął swojego penisa. Przeprowadził po nim kilka razy dłonią i zerknął na Yuto.
- Jest twój, mówiłem. Ja się nim brzydzę - powiedział Yuto. - Ale chętnie popatrzę.
Już nie błagałem. Wszystko mnie bolało. Czemu on chciał mnie zgwałcić? Tak dla zabawy? Żeby się poznęcać? Poniżyć? Upokorzyć? Sprawić ból? Po to się chyba gwałci.

Szarpałem się i wyrywałem, ale był silny. Przygwoździł mnie do podłogi i zdjął spodnie. Jednym ruchem. Ogromnymi łapskami przyciągnął mnie za biodra i zaczął masakrować pośladki. Spuściłem głowę i tylko cicho płakałem. Nie miałem siły krzyczeć. Wiedziałem, że Yuto patrzy. Nasyca się.

Ale wrzasnąłem, gdy poczułem, jak we mnie wchodzi. Bolało jak cholera. Wdarł się we mnie na sucho i od razu zaczął się poruszać. Krzyczałem i próbowałem się wyrwać, ale wbijał się szybko i mocno. Był brutalny. Trzymał mnie za szyję i gwałcił. Trząsłem się. Płakałem. Błagałem. Chyba znowu zemdlałem, ale szybko mnie obudził.
Wiedziałem, że mnie rozerwał. Czułem, jak krwawię. Ten słodki, przyprawiający o mdłości zapach krwi unosił się w powietrzu.
Leżałem na podłodze i po prostu chłonąłem jego ruchy. Straciłem głos, więc nie mogłem już krzyczeć. Nie miałem siły. Dopieprzył mnie i spuścił się w środku, a potem z powrotem włożył mi spodnie, żebym nie musiał leżeć z gołą dupą. Czułem, jak wszystko pulsuje. Wypływa. Wycieka. Krwawi.

Zacisnąłem wargi i pomyślałem, że wolałbym umrzeć. Chciałem, żeby już mnie zabili. Wszystko mnie bolało. Nie miałem sił, żeby wstać. Mięśniak podniósł mnie i posadził na krześle, ale tyłek bolał mnie tak bardzo, że zacząłem szlochać. Nie mogłem siedzieć. Facet ze szramą pchnął mnie więc na podłogę, a ja skuliłem się i znowu spuściłem głowę.
Chciałem umrzeć.
Teraz. Natychmiast.
Nie wytrzymam tak dłużej.
Niech mnie już zastrzelą.

- Dobra, to jedziemy dalej - powiedział Yuto i podszedł bliżej.
Szarpnął mnie za włosy i pogładził po policzku. Pewnie nieźle się bawił. Zamknąłem oczy i znowu pomyślałem, że chcę umrzeć. Może jeśli będę błagać, to mnie zastrzeli? Nie, na pewno będzie znęcać się dalej. Nie odpuści.
- Bez urazy, Kocie - odezwał się mięśniak. - Zawsze chciałem cię przelecieć. Masz taką fajną ciotowatą dupcię - zaśmiał się, a ja zacisnąłem zęby. - A tak poza tym, to on mi płaci, więc sorki. No chyba że ty zapłacisz więcej, to może się zastanowię.
- Zamknij się, Patrick - wtrącił Yuto, a potem uderzył mnie w twarz. - Będę się nad tobą znęcać tak długo, aż padniesz. Wydłubię ci oczy, połamię palce, a potem spalę cię żywcem. Nienawidzę cię. Nawet nie możesz sobie wyobrazić, jak bardzo cię nienawidzę.

Był przerażający. Nienormalny. Chory. 
Trząsłem się. Myślałem o tym, co powiedział mięśniak. Może miał rację? 
Myśl, Kocie.
Kochany, myśl.
Dasz radę.
Masz teraz szansę.
Myśl, do cholery!
- Zapłacę ci - szepnąłem, ale chyba nie słyszał.
- Co tam mamroczesz, ślicznotko? - zaśmiał się Yuto i znowu uderzył mnie w twarz.
- Mówię, że ci zapłacę - powiedziałem głośniej i splunąłem krwią.
- Ma łeb na karku, nie? - zaśmiał się mięśniak, a Yuto przeklął i odsunął się. - No co? Na pewno jest bogaty, chętnie się ze mną podzieli, nie?
- Zamknij się, Patrick. Nie wkurzaj mnie. Przynieś lepiej linę - powiedział Yuto, a ja drgnąłem.
- Mówię poważnie.

Bo mówiłem. Odzyskałem pewność siebie. Nie wiem, jakim cudem. Byłem złamany, zgwałcony i żałosny, ale nie poddałem się.
Nie poddam się. Do samego końca. Jeśli uda mi się dogadać z mięśniakiem, to może wyjdę stąd żywy.
Boże, Kocie, jesteś cudowny.
Chciałem się podnieść, ale wszystko mnie bolało.
- Dobra, to daj ten nóż - powiedział Yuto, a ja zerknąłem w stronę mięśniaka. - Patrick?
- Masz - powiedział i podał Yuto nóż. - Co zamierzasz mu zrobić?
- Zaraz zobaczysz - uśmiechnął się i otworzył jakąś skrzynię. - Najlepsze zostawię na koniec.
Znowu zerknąłem ukradkiem na mięśniaka. Mrugnął do mnie i uśmiechnął się.
Co do...?
- Patrick, widziałeś może...

Wystrzał.

Krzyknąłem, a potem spojrzałem znowu na Patricka.
Cisza.
Ja pierdzielę!
Skurwiel! A jednak strzelił do Yuto!

Znowu zacząłem dygotać. Miałem mętlik w głowie. Mdliło mnie. 
- Ty gnoju - jęknął Yuto i upadł na podłogę.
- Wybacz, biznes to biznes - powiedział Patrick i rzucił pistolet na stół. - Dobra, musimy stąd spadać.
- Co ty robisz? - spytałem, dalej będąc w szoku.
Serio? Naprawdę? Myślałem, że żartuje. Pojebało go? Tak po prostu zastrzelił wspólnika? Musiał być prawdziwym chujem.
Ale teraz ten chuj był po mojej stronie. To znaczy, wcale nie był, no ale nie był już też wspólnikiem Yuto.

Trząsłem się. Ten gnojek przed chwilą mnie zgwałcił. Strzelił do Lucka. Współpracował z Yuto. Krzywdził moich kumpli. Nie mogłem mu ufać.
Nie.
Ale wszystko mnie bolało. Patrick zaczął przetrząsać skrzynie. Chyba czegoś szukał.
Yuto leżał na podłodze i ani drgnął. Chyba był martwy. Boże. Co teraz?
Kręciło mi się w głowie. Czułem napływ adrenaliny.

Pistolet leżał na stole. Zerknąłem na Patricka i drgnąłem. Nie zwracał na mnie uwagi. Szukał czegoś w skrzyni.
Teraz.
Muszę to zrobić.
- Spokojnie, nie martw się - powiedział, nawet na mnie nie patrząc. - Wyjedziemy sobie za granicę i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Na pewno dobrze mi za ciebie zapłacą. Jesteś sporo warty.
Co on pierdzielił? Pojebało go.
Czemu był taki nieostrożny? Może to podstęp? Yuto żyje? To kolejny żart? Czekają, aż zacznę walczyć o życie?
Zawahałem się. Wszystko było bez sensu.
Nie zrobię tego.
Nie dam rady.
To tylko trzy kroki, ale nie dam rady.
Nie jestem taki.
Nie potrafię.

Kocie, weź się w garść! Tu chodzi o twoje życie. O wolność. O wszystko.
Znowu drgnąłem i zerknąłem na pistolet.
Teraz albo nigdy.
Nie będzie drugiej szansy.

Tak bardzo się bałem! Nie mogłem nawet myśleć logicznie. Trząsłem się. Ciągle dygotałem. Patrick otworzył dużą, metalową szafę i znowu zaczął czegoś szukać.

Teraz albo nigdy.
Tyłek mnie bardzo bolał. Podniosłem lekko biodra i poczułem, jak wszystko pulsuje.
Zamarłem na chwilę, a potem zerknąłem w stronę Patricka i zacząłem się podkradać. Na czworakach. 

Spokojnie.
Yuto był martwy.
Pistolet.
Jeszcze dwa kroki.
To tylko dwa kroki.
Tylko się nie odwracaj, mięśniaku.
Jeden krok.
Wystarczyło wyciągnąć rękę.
Myślałem, że oszaleję. Kręciło mi się w głowie. Krew pulsowała w skroniach tak mocno, że bałem się, że Patrick to usłyszy. 

A potem wszystko przestało mnie boleć. Poczułem się lekki jak piórko. Wstałem z podłogi i chwyciłem pistolet. Patrick odwrócił się w moją stronę i zamarł. Miał okropnie głupi wyraz twarzy.
- Nie ruszaj się - powiedziałem, opierając się biodrem o kant stołu, i wycelowałem w niego.
Kręciło mi się w głowie. Bałem się, że upadnę na ziemię. Ręce trzęsły się jak szalone.
- Kotku, spokojnie - powiedział i zamknął szafę.
- Nie ruszaj się, bo strzelę.
- Porozmawiajmy. Jesteśmy teraz wspólnikami, prawda?
- Nie żartuję. Zajebię cię - powiedziałem, a on zrobił krok do przodu.
- Poczekaj, pogadajmy. Dobra, czego chcesz? Zrobię wszystko.
- Milcz. Zamknij się i nic nie mów.
- Kocie...?
- Na podłogę. Uklęknij. Ręce za głowę. Weź te pieprzone kajdanki i się skuj. Natychmiast.
- Spokojnie - powiedział i cofnął się o krok.
- Zabiję cię. Obiecuję. Zajebię jak psa. Tak jak ty zabiłeś Lucyfera.
- Co? - zamrugał i spojrzał na mnie ze złością. - Poczekaj. Nie jesteś mordercą. Nie strzelisz do mnie.
- Przysięgam, że to zrobię! - krzyknąłem i zacząłem się wkurzać.

Pewnie myślał, że nie dam rady.
Nie wiedziałem, czy dam, ale nieważne. Teraz nie byłem sobą. Byłem pewien, że jeśli zrobi jeszcze jeden krok, to go zabiję.
Patrick chyba we mnie nie wierzył. W sumie powinienem być mu za to wdzięczny.

Warknął i rzucił się w moją stronę. Tak szybko, że ledwo zdążyłem zareagować.

Wystrzeliłem.

Trafiłem go w klatkę piersiową. Syknął i upadł na ziemię, a ja osunąłem się na podłogę i zacząłem się trząść. 
Niemożliwe.
To koniec.
Zabiłem człowieka.
Nie, głupi Kocie, broniłeś się.
Nie, to nie koniec!
Jezu, to nie jest żaden koniec!

- Chłopaki, chyba mamy problem. - Usłyszałem dźwięk otwierających się metalowych drzwi.
Mocniej ścisnąłem pistolet w ręku.
- Hej? W porządku?
To młody. Ten młody chłopak, który stał na warcie.
Boże, co teraz?

Zabiłem człowieka.
Nie dam rady.
Zacząłem cicho płakać i zacisnąłem zęby. Znowu bolało mnie całe ciało. Siedziałem na podłodze i czekałem.
On mnie.
Albo ja jego.

Nie miałem już siły.
Nikt nie przyszedł mnie uratować.
Pomyślałem o Kaienie. Na pewno będzie ryczeć, gdy mnie znajdą. Może nie od razu, ale potem na pewno. Schleje się i będzie rozpaczać.

Nie, mam jeszcze szansę stąd uciec.

To było tak bardzo nie na miejscu. Czułem się dziwnie. Nie byłem sobą.
Zabiłem człowieka.

- Ja pierdolę, co tu się odpierdziela? - Usłyszałem znowu głos chłopaka i zamarłem.
Ściskałem pistolet tak mocno, że posiniały mi palce.
Nie dam się.
Szedł w moją stronę. Pewnie mnie nie widział. Gdy zauważył ciało Yuto, podbiegł bliżej.
- Nie ruszaj się - powiedziałem i wycelowałem w niego.
Zamarł, a potem drgnął i spojrzał w moją stronę. Chyba chciał sięgnąć po pistolet, ale nie zdążył.
Głupi.
Też mnie nie doceniał.
Przecież to ja zabiłem Patricka.
Było mi już wszystko jedno.
Nikogo nie zabiłem. Tylko się broniłem.
Wyjdę stąd żywy. Nawet jeśli będę musiał zabić wszystkich. 

Ale nie musiałem.

Głosy.
Mnóstwo głosów.
Światło słoneczne i jacyś ludzie. 
Uzbrojeni.
Młody rzucił się do ucieczki, ale nie zdążył. 
Ktoś wystrzelił.
Chłopak skręcił się z bólu i upadł na ziemię. Miał drgawki.

To koniec.
Matko.
 
Zacząłem się śmiać. Nerwowo, głośno, jak wariat. A potem wybuchnąłem płaczem. Drżałem. Rzuciłem pistolet na podłogę, a potem się porzygałem. Czułem, jak mnie skręca. Myślałem, że zdechnę na miejscu. Wymiotowałem sokiem żołądkowym i krwią.

* * * * *
Nie pamiętam, co było dalej.
Ludzie. 
Głosy.
Światła. 
Dźwięki.

* * * * *
Ocknąłem się w karetce. Jakiś młody pielęgniarz powiedział, że wszystko będzie dobrze, ale znowu odpłynąłem.
Śniły mi się zwłoki Patricka.

* * * * *
Obudziłem się z bólem głowy. Rozsadzało mi czaszkę.
Byłem w szpitalu. No tak. Całkiem logiczne.
Spokojny. 
Pewnie naszpikowali mnie psychotropami.
Tylko ten ból głowy.

- Dzień dobry - powiedziała jakaś okrągła pielęgniarka, wchodząc do sali. - Jak się pan czuje?
- Głowa mi pęka - jęknąłem i spojrzałem w okno.
Było ciemno.
- Wszyscy się o pana martwią.
- Co?
Miałem tylko nadzieję, że nie ma tu mojego ojca. Chyba nie wiedział. Ale jeśli to wypłynęło, to będę miał przerąbane. Mama na pewno dostanie zawału.
- Dobra, w porządku - uśmiechnąłem się słabo, a kobieta odłączyła kroplówkę.
- Musi pan odpoczywać.
- To nic, dam radę. Chcę ich zobaczyć.
- Dobrze.

Zacząłem się denerwować. Boże, czułem się jak we śnie. Może to był sen? Zaraz się obudzę i wszystko będzie w porządku.
Wszędzie miałem siniaki.

Najpierw wpadł Kaien. Wbiegł. Wleciał. Był przejęty i zmartwiony.
- Kotuś, ty żyjesz! - zawołał i zaczął mnie macać.
- No żyję - uśmiechnąłem się lekko.
Kochany dureń.
- Boże, myślałem, że oszaleję. Jezu, tak się cieszę! Kochany dupek. Kocham cię, Kotku. - Pocałował mnie w czoło i pogładził po głowie. - Matko, naprawdę cię kocham.
- Ja ciebie też - zaśmiałem się i od razu pożałowałem, bo warga zaczęła krwawić.
Miałem jakiś plaster, ale i tak trochę krwawiła.
- To nic, potem cię zszyją. Będziesz jak nowy. Kochany Kot. - Przytulił się do mnie, a ja pogładziłem go po włosach.
I wtedy przypomniałem sobie, że swoich już nie mam. Były krótkie. Sięgały szyi. Poczułem ucisk w gardle. Senju stał w drzwiach i tylko obserwował. Może nie chciał nam przeszkadzać. Ale potem podszedł do mnie i też się przytulił.
Chciało mi się płakać, ale nie mogłem. To pewnie po psychotropach.
- Dobra, to my na chwilę spadamy - powiedział Kaien, gdy do środka wszedł Ren.
- Dzięki - uśmiechnąłem się lekko.

Zabiłem Patricka. Strzeliłem do niego.
Byłem pewien, że gdy leki przestaną działać, znowu zacznę schizować. 
Ale postanowiłem teraz o tym nie myśleć. Ren uśmiechnął się nerwowo i podszedł do łóżka.
- Kotku - powiedział, dotykając mojego policzka.
Ręce mu się trochę trzęsły.
- Cześć - uśmiechnąłem się lekko, a on pogładził mnie po głowie, a potem cmoknął w czoło.
- Jak się czujesz? - spytał troskliwie.
- Nieźle. Tylko głowa mnie boli.
- Musisz odpoczywać - uśmiechnął się i pocałował mnie czule w policzek.
- Wiem - powiedziałem, a Ren wziął chusteczkę i wytarł mi krew z wargi.
- Cieszę się, że jesteś cały.
Chyba był mocno przejęty. Wargi mu drżały. Usiadł przy mnie na łóżku i znowu pogładził mnie po głowie.
- Nic mi nie będzie - powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Już po wszystkim, spokojnie. - Przysunął się i pocałował mnie w skroń. - Kocham cię. Cieszę się, że jesteś cały. Kocham cię, Kocie - dodał i objął mnie.

Siedzieliśmy tak objęci, po prostu. Gładził mnie po włosach, a potem odsunął się i zaczął delikatnie całować moją twarz. Spojrzałem mu w oczy. Znowu był zmartwiony. Pogładził mnie po policzku i cmoknął czule w nos.
- Kocham cię - szepnął, a ja znowu go objąłem.
- Ren?
Nagle to sobie przypomniałem. Zrobiło mi się smutno.
- Znalazłeś ciało Lucyfera?
Było mi smutno. Przykro. Przecież to tylko niewinny kotek.
Zabiłem Patricka.
Matko.

- Co? - spojrzał na mnie pytająco. - O czym ty mówisz?
- No Lucka.
- Lucyfer jest u Emila - powiedział Ren i zaczął się na mnie dziwnie gapić. - Sam go tam zawiozłem. Był przerażony. Kocie, na pewno dobrze się czujesz?
- Jak to?
Nic nie rozumiałem. Jak to Lucyfer jest u Emila? Czyli że co? Żyje?
- Boże, Ren, on żyje! - zaśmiałem się i znowu poczułem krew na brodzie.
- Oczywiście, że żyje. Kotku, połóż się. Musisz odpoczywać.
- Nie, nie. Nie rozumiesz. Myślałem, że Patrick go zastrzelił.
- Patrick? - Ren zamrugał i spojrzał mi w oczy.
- Tak, to ten, którego zabiłem - szepnąłem, a on znowu pogładził mnie po włosach.
- Spokojnie, już po wszystkim. Zrobiłeś to w samoobronie. Nie myśl teraz o tym. Musisz odpoczywać.
- Nie chcę.
- Posiedzę tu z tobą. Połóż się.
- Boże, Lucyfer żyje - westchnąłem i pogładziłem Rena po policzku.
- Tak, żyje. Odpoczywaj.
- Ren?
- Co, Kotku? - uśmiechnął się ciepło i wziął mnie za rękę.
- Wiem, że to głupie, ale...

Chyba psychotropy przestawały już działać, bo poczułem nagle żal. Zrobiło mi się przykro.
- Odpoczywaj. Nie myśl teraz o niczym. Mam zawołać pielęgniarkę? - zaniepokoił się, ale kiwnąłem przecząco głową.
- Czy to wyciekło do prasy? - spytałem, a Ren mocniej ścisnął moją dłoń.
- To nieważne. Nie myśl teraz o tym.
- Wiem, że to głupie, ale... Ren, tak mi teraz szkoda włosów - powiedziałem, czując, że za chwilę się poryczę.
- Ciii, chodź tu. - Przytulił mnie i zaczął gładzić po głowie.
- Naprawdę.
- Wiem.

Ale nie płakałem. Zapach skóry Rena koił zmysły. Gładził mnie czule po głowie i ciągle tulił. Potem pocałował delikatnie w górną wargę i kazał się położyć. 
Chwilę później przyszła pielęgniarka. Podłączyła kroplówkę i znowu dała mi jakieś proszki.
- Odpoczywaj - powiedział Ren i pogładził moją dłoń.
- Nie chcę. Posiedź ze mną.
- Posiedzę - uśmiechnął się, a ja tylko westchnąłem.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. 
- Ale na pewno zostaniesz?
- Na pewno - uśmiechnął się, a ja poczułem, że robię się senny.

Śniły mi się koty. Żywe. Zdrowe. Białe i czarne. Puszyste i miękkie. Chyba uśmiechałem się przez sen.

145 komentarzy:

  1. omg aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    yey kot
    fiu fiu fiu .:)
    tortury. ten tag przeraża.
    ale dobra czytam
    kocie.. bosz
    - Nie bój się, najpierw się tobą pozachwycam hahaha dobry zart yuto
    całe szczecie ze są tacy co jednak nie chcą rena
    Może fiuta? - Dotknął nożyczkami mojego krocza, a ja znowu zamarłem yuto ty cholero .. ..
    hahaha
    ayami wpadła w zaciesz .
    yuto mam ochote cie przypieorzyć
    jaki wirus.. bosz
    glukoza.
    a ok
    hah
    biedne kocie.. nie gwałcić go tu
    masakra
    widac ze kasa rządzi swiatem
    czemu najpierw kaein wpadł gdzie ren
    Śniły mi się koty. Żywe. Zdrowe. Białe i czarne. Puszyste i miękkie
    słodko
    ren coś ty musiał przezywać..ze strachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kaien taki jest, on kocha Kota, jest wybuchowy i nie mógł już czekać.
      Ren wolał przyjść potem i zostać dłużej, ale też mocno przeżywał, tylko nie rzucał się i nie przeklinał jak Kaien. ;)
      Dziękuję, że dałaś radę : > kuno jest z ciebie dumna :D

      Usuń
    2. <3333
      powiem ci ze myslalałam ze mu zrobią jeszcze gorsze rzeczy
      ale i tak to co sie stało to wpłynie na psychike :)
      dobre zakonczenie <3333
      ayami ma zaciesz
      notka wyszła dobrze bardzo dobrze <333333

      Usuń
    3. ty sadystko :/ nie mogłam jeszcze bardziej skrzywdzić Kisiusia :/

      Usuń
    4. to dobrze <333333
      teraz bedzie cukier..
      a cukier wykonaniu rena <3333

      Usuń
  2. Dobra, skomentuję to, co przeczytałam, bo nie przeczytałam wszystkiego, ale skomentuję to co... kurwa mać.

    1. Cieszę się że z Luckiem wszystko w porządku, ale mam wrażenie, że to by mnie chyba najmniej ruszyło. Ale biedny Kotek. Jezu, biedaczek.

    2. Kolczyk i włosy. Z tym kolczykiem to było straszne. Ale mnie musiało boleć. Ale nie martw się Kotku, w krótkich też jesteś zajebisty. Chociaż liczyłam, ze jak zobaczy Senju to będzie mu troszeczkę troszeczkę raźniej tak chociaż tyci tyci. Opierdolmy kaczkę na łyso, Kotkowi będzie raźniej.

    3. Yuto był okropny. Okroplny, obrzydliwy, ohydny, straszny, jebany skurwiel i spierdolina. To jak mówił jak się nim brzydzi i w ogóle. Patrick też nie lepszy, kolejny psychopata. Ale chociaż ułatwił sprawę z Yuto.

    4. Gwałt. To było straszne. Mam nadzieję, że Kotek w miarę szybko zapomni. Patrick ty kurwo. Ale jak zabił Yuto to i tak mu trochę kibicowałam. Kot chyba tak samo.

    5. ZABÓJSTWO. Jezu, tego się obawiałam. Biedny Kot. Najbiednijeszy. Ale będzie miał wyrzuty sumienia. Mimo, że się bronił. Już widzę koszmar za koszmarem. Życie zjebane do końca życia. Biedny Kotek. Wstawaj szybko na nogi. Ale należało się skurwielom.

    6. Kaien tulący Kotka był kochany. Najkochańszy. I Ren też. Aż mi słabo jak myślę jak musieli się denerwować < babi z gulą w gardle >.

    7. Cukrowa końcówka cudowna. "Śniły mi się koty. Żywe. Zdrowe. Białe i czarne. Puszyste i miękkie. Chyba uśmiechałem się przez sen." - <3 Wiem, że Lex nie lubi cukru, ale po takim czymś każdy go potrzebuje. Chociaż mam wrażenie, ze to będzie najbardziej gorzki cukier w historii. W senie - niby głasku głasku, a tak naprawdę burdel w głowie Kota. I to chyba też będzie smutne. Jezu, biedny Kociaczek.

    8. Wcześniej tak sobie jaja robiłam, ale teraz naprawdę mam wrażenie, że cokolwiek nie zrobisz to będzie mi się wydawało jakieś mało przerażające. Ale może mi się zmieni.

    9. Ren z drżącymi wargami - <3 Cudowny <3.

    10. Jezu, nie mogę tego czytać.

    11. To przerażenie Kotka. Chyba momentem który mnie najmocniej ruszył, było jak Kot próbował przekupić Patricka.

    12. Jak Patrick miał jakiegoś syfa to nie wiem co zrobię. Chyba przestanę czytać.

    Bogu, ale smutno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cieszę się, że Kotek się nie posikał.

      Usuń
    2. I ta scena ze strzykawką - boże, dobrze, że wcześniej przeczytałam, że to nie hiv. Bo nie hiv, nie?

      Jezu, ten strach wszędzie jest najgorszy. I szok przy oswobodzeniu też jest straszny. I w ogóle wszystko jest okropne.

      Usuń
    3. Teraz zauważyłam, że on chciał zapłacić Yuto, nie Patrickowi, ale to i tak straszne.

      Usuń
    4. Babuśku, to nie tak, że nie lubię cukru! inaczej nie byłoby cukru w Masterze

      Usuń
    5. Ale no wiesz, w Renie nie lubisz cukru, ale Kot potrzebuje teraz cukru. Każdy by potrzebował.

      Usuń
    6. Tak, uratowałam Lucka, bo doszłam do wniosku, że to byłoby zbyt okropne. No ale Patrick mógłby go zastrzelić. Próbował przecież ;) tylko nie trafił.

      Kolczyk go na pewno bolał. Potem go zszyją :) i włosów szkoda. Bo gdyby wiedział, że na pewno umrze, to miałby to gdzieś, ale o ciągle miał nadzieję, że jednak jakoś się wygrzebie. No albo zdarzy się cud. Ale nie zdarzył.

      Ale do włosów jeszce wrócę ;>>> myślę, że ci się spodoba.

      Patrick robił to tylko dla kasy. Kim był młody, dowiecie się potem.

      Ale fajnie, że Yuto mi taki wyszedł.

      Gwałt miał być gwałtem. Kot był zeszmacony i poniżony, ale i tak potem próbował przekupić gwałciciela.

      To, że zabił, na pewno będzie go męczyć. Wiadomo.

      Tak <3 przejawy czułości u Kaiena, tak bardzo inne niż u Rena :>>

      Nie musisz robić jaj. Nie będziesz musiała przeżywać niczego strasznego, bo nic takiego już nie planuję.

      Nie miała syfa. Pamiętam, że pytałaś, czy Kot nie będzie HIV. Nie będzie. Innych syfów też nie. Możesz spać spokojnie i czytać.

      Jak już będziesz kiedyś chciała, to przeczytaj całość, ze szczegółami.
      I teraz będą pozytywne notki. I cukier.

      Usuń
    7. Przecież Ren był całkiem normalny w tej scenie w szpitalu. Kaźdy normalny człowiek by się tak zachował. A już zwłaszcza facet faceta :D

      Nie, on chciał przekupić Patricka.
      Tak, obiecałam, że nie będzie HIV.

      Nie posikał się. Yuto tak "żartował".

      Usuń
    8. W sumie to byłoby straszne. Ale i tak niestety chyba nie tak straszne. Chociaż zdaje mi się, że po takim czymś ruszać go będzie wszystko.

      Myślę, że nie ma czegoś takiego jak "wiem, że umrę, nie liczę na cud".

      Gwałt był straszny :( Domyślam się, że już "gwałtu" z Renem nie będzie.

      Ufff. Dobrze, że nie miał żadnego syfa.

      Ale ja i tak wiem, że to będzie taki słodko-gorzki cukier, pełen strachu i w ogóle :(

      Boże, jak mi smutno.

      Usuń
    9. Wiem, że normalny. Kochany. Cudowny.

      Ale mógł jakąś chorobę wstrzyknąć, nie wiem, wściekliznę, cokolwiek. Chociaż wiem, że go nie zabijesz. Ale mimo wszystko.

      Yuto to MIAŁ (jakie ładne słowo) trochę suche poczucie humoru.

      Usuń
    10. Wiem, że nie planujesz gorszych rzeczy, ale jak znam życie, cukru do końca nie będzie.

      Usuń
    11. Nawet tamten gwałt z Renem wtedy go przeraził, ten niby udawany.
      Słodko-gorzki też będzie.
      Nie chcę dawać spojlerów, ale Kot jest silny. Tylko nie tak jak Kaien.

      Usuń
    12. Jestem ciekawa, kogo nie lubisz bardziej - Patricka czy Yuto?

      Usuń
    13. Wiem, że przeraził. Biedny Kotek :( Zbliżają się chyba pierwsze nieseksowe notki w historii bloga. Kaiena pewnie też, wątpię, żeby chciał to robić w innym celu niż rozładowanie się. No i adekwatnie Senju też.
      Ciekawa jestem kim jest jest ten młody. Ej, a może to miał być brat Abla, ale nie był?
      Mam nadzieję, że jest silny :( Wierzę w ciebie, Kotek.

      Usuń
    14. Yuto, bo myślę, że gdyby nie on to tego by nie było. Ale Patrick też jest spierdoliną.

      Usuń
    15. Nie, to nie miał być brat Abla. :)

      Wyobraź sobie, jak musiał się czuć Kot (wiem, że to może nie jest najważniejsze, no ale), gdy w szpitalu go zbadali i zobaczyli jego dupę :/

      Usuń
    16. Wiem :( Też o tym pomyślałam. Ciekawa jestem czy Kaien się dowie co tam się działo. Bo Ren chyba na pewno tak, Senju na bank nie, bo co go to obchodzi, a Kaien nie wiem.

      Boże, biedny Kiciuś. Ale dzięki za końcówkę z kotkami <3. Podziwiam, że zasnął.

      Cieszę się, że nie brat Abla. A to miejsce w tym momencie było już obstawione przez policję? Bo jakby Patrick ich stamtąd wyprowacał to byłaby jeszcze szansa.

      Boże, ten moment kiedy on myślał o wszystkich. O Renie, o Kaienie, o mamie, boże.
      < łzy w oczach >
      NIENAWIDZĘ TEJ NOTKI

      Usuń
    17. Zasnął, bo dali mu psychotropy ;)

      Ten młodzieniec, który pilnował wszystkiego, po prostu zauważył, że odkryli ich kryjówkę, więc chciał uprzedzić Yuto i Patricka. I nie udało się.

      Tak, starałam się, żeby te myśli były smutne. :)

      Usuń
    18. Były bardzo smutne :( Boże, ta mamuśka mnie dobiła.

      Kochane psychotropy.

      A no tak, teraz doczytałam.

      Usuń
    19. Czy ja wiem czy to takie wspomnienia na cale zycie? Ze sie nie da zapomniec.
      Mam w dalekiej rodzinie kolesia, ktory kogos zabil i poszedl siedziec na 20 lat, ale teraz, jak na niego patrze to widac, ze zyje szczesliwie, jakby nic nigdy sie nie wydarzylo.
      Sam bylem tez molestowany, ale umiem o tym zapomniec. Niby gwalt to, co innego, ale da sie zapomniec. Trzeba miec odpowiednich ludzi obok siebie i w miare silna psychike.
      Ciagle wchodzilem, zeby zobaczyc czy jest rozdzial i troche sie zawiodlem, ze nie napisalas, jak przezyl to Ren. W sensie, jak zareagowal, gdy zobaczyl, ze nie ma Kota w domu. I wiem, ze nie na temat - ale nadal czekam na tego cholernego Emila. No uwielbiam go. Ich cala czworke lubie, bo zawsze tak fajnie ze soba rozmawiaja, uprawiaja seks. I chyba czekam, az bedzie jakis moment, ze ktorys czegos nie bedzie chcial robic w lozku. JEZU, UZALEZNILEM SIE OD NICH
      Och i gdyby tak ktos scial moje wlosy? Nie wybaczylbym. Moje czarne kudelki. Tak w ogole w jakim kolorze sa wlosy wszystkich chlopakow? Bo ja nie pamietam ;/ Mam problemy z pamiecia chyba

      Usuń
    20. Nie chodzi o to, że ktoś ma doła do końca życia i nigdy o tym nie zapomni, ale na pewno rzutuje to na dalsze życie, decyzje i bieg wydarzeń i w ogóle.

      Yuki: brązowe
      Emil: Rude
      Senju: Blond
      Ren: Czarne albo baaardzo ciemne
      Kot: ciemnobrązowe.
      KAien: farbuje na czarno
      :)

      Usuń
    21. To miło mi, że lubisz tę czwórkę :D
      Kot będzie musiał zapuszczać od nowa.
      Pokazałbyś może swoje włosy?

      Usuń
    22. Babi - no, masz racje w sumie. Rzutuje to na dalsze zycie. Ja na przyklad nie znosze sie przytulac, choc wczesniej to lubilem. Jestem ciekaw, jak sie bedzie zachowywal Kot po tym wszystkim. Czy bedzie mogl normalnie brac udzial w tych orgiach itp.
      Z charakteru jestem Emilem i Kotem, a z wygladu, jak sie okazuje pasuje mi Ren... Chociaz w lozku topem to nie jestem ;D
      Moglbym pokazac, ale nie wiem jak :)

      Usuń
    23. Możesz wrzucić na fotosika, zapodaj, tinypic itp. i dać tu linka ;) macałabym te długie włosy!
      Oh, czyli jesteś mieszanką Kota i Emila : > fajnie wiedzieć. A Ren ma długie czarne, no widzisz, też pasuje : >
      To pytanie o Kota i zabawy jest bardzo na miejscu. Bo na pewno będzie potrzebować czasu, żeby się z tym oswoić na nowo. Lex na przykład bardzo to przeżywa.

      Usuń
    24. https://zapodaj.net/f1058b28563d2.jpg.html https://zapodaj.net/9572330eb1840.jpg.html
      Gdzies tu mam czarne, w sloncu brazowe, ale wszyscy mi mowia ze mam czarne, bo w Polsce brak slonca to nikt nie widzi moich brazowych wlosow i sie uczepili tego czarnego.
      https://zapodaj.net/79f10d8f997f8.jpg.html tu sa naturalne, chociaz to szok, ze tak ladnie sie ulozyly. Normalnie mam jakies afro
      Teraz sam sprawdze, czy te linki dzialaja xd

      Usuń
    25. Ten pierwszy nie działa, ale drugi tak! I masz falki!!! <3

      Usuń
    26. To znaczy, wszystko działa #głupiaKuno

      To masz proste czy falki? :)

      Usuń
    27. Nie słuchaj jej, nie masz wcale flaków :(

      Usuń
    28. Dobra, nieważne :P Źle przeczytałam.

      Usuń
    29. Flaczki mam, ale w brzuchu xd
      Naturalne to fale, niestety.
      Ktos mi powie, jakiej dlugosci maja wszyscy chlopacy, bo jakos w tekscie nigdy nie wylapalem? Xd (Ide na latwizne i prosze o odpowiedz zamiast szukac w rozdzialach :))))) )

      Usuń
    30. Może zrobię ramkę? Bo Ciekawostek jeszcze nie ogarnęłam :D

      Senju miał do dupy (długość, nie że włosy chujowe), ale ściął do ramion (wypadanie po lekach).

      Kaien ma nieco za ramiona.
      Kot do łopatek. Miał. Teraz ma krótkie, do szyi, ale ponieważ ścięte krzywo, to będzie musiał się wybrać do fryzjera.

      Ren ma długie, na pewno do połowy pleców.

      Emil długie i falowane (uwielbiam fale, więc ci zazdroszczę, czemu niestety?)
      Yuki krótkie, ale takie sięgające szyi, i raczej do czochrania (czyli ma na czubku dłuższe pasma), tak samo jak Chris i Abel.

      Usuń
    31. Ren ma takie dlugie?! Myslalem, ze takie krociutkie, bardziej mu pasuja w mojej wyobrazni xd Senju tak samo... Ile ja sie dowiaduje...
      I kolor sie zgadza i dlugosc, jak u Rena... Chociaz teraz mam krotkie, bo scialem jak Senju, bo mi wypadaly.
      Ale kurde, Ren mial w mojej glowie krotkie wlosy, a teraz mam jego zaburzony obraz xd

      Usuń
    32. To nie musisz przecież mu doczepiać :D dalej go sobie wyobrażaj z krótkimi.
      Babiszon na przykład myśli,że Saki jest blond, choć ona jest brunetką :D
      Mnie też wypadają :( ale walczę.

      Usuń
    33. Nie słuchaj jej, Saki jest blond.

      Usuń
    34. Ja walcze z nimi za pomoca odkurzacza. Odpuscilem sobie i postanowilem dawno temu, ze juz nie bede meczyl ani wlosow, ani ciala jakimis specyfikami z aptek czy ze sklepow.
      Ciekawy temat sie tutaj rozwinal, a wpis byl o czym innym xd

      Usuń
    35. W sumie był też trochę o włosach ;)
      Ja walczę za różne dziwne sposoby, ale u mnie to chyba skutki stresu.

      Usuń
  3. a myślałam, że nie będę w stanie pisać w trakcie...
    nożyczkami chciał go ciąć? o.O

    nieeeee!!!! futerko Kota :(

    ałaaaaa...... (odnośnie kolczyka) :(

    uff.... przeżyłam. myślałam, że będzie gorzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ty lubisz straszniejsze rzeczy, więc może dlatego mniej cię to rusza :D

      Usuń
    2. ale to dobrze, że nie jest tak straszne, jak się spodziewałam :)

      Usuń
    3. dzisiaj ty jesteś najspokojniejsza, to chyba znaczy, że jestes najbardziej sado :D

      Usuń
    4. a to to nie od dziś wiadomo xD

      Usuń
  4. Czy tylko dla mnie to jest WYSTARCZAJĄCO źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, żeby było strasznie, ale tak, żeby Kot mógł się potem z tego wygrzebać. Nie chciałam go krzywdzić tak, żeby trafił do psychiatryka.

      Usuń
    2. Wiem, mogę sobie wyobrazić gorsze rzeczy, ale nie chcę :(

      Usuń
    3. To chyba nie byłoby moje opowiadanie, gdybym aż tak skrzywdziła jednego z trójki głownych bohaterów ;)

      Usuń
    4. :(
      :(
      :(
      Przecież ty nie skrzywdziłaś nikogo.

      Usuń
  5. Każdego dnia wyczekiwałam tej notki. Tortury Kota były brutalne i przerażające, a Ren po raz kolejny okazał się cudownym facetem. Nawet na początku jak był zimnym draniem ja miałam nadzieję, że się zmieni i pokocha Kota. Według mnie ta notka to udowodniła. Szkoda mi Kota bo nie będzie mu łatwo o wszystkim zapomnieć. Ciekawe by było gdyby już jak wydobrzeje, nie pozwalał by zbliżać się Renowi do siebie (wiadomo w jakim celu).
    A wracając do notki: nie pasuje mi do końca śmierć Yuto, wydaje mi się to zbyt proste. No i cieszę się, że Lucek przeżył, bo przywiazałam się do niego.

    ~Imperativa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #teamLucek :D

      No i witaj u mnie, nareszcie skomentowałaś : >
      Potem napiszę więcej, skąd taka śmierć Yuto ;) i kim był ten młody.

      I trafna uwaga co do Kota i zbliżania się, ale nie powiem, bo to byłby spojler ;)

      No i jeszcze raz - rozgość się i dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. Lucek rzadzi XD. Proponuję notki pisane z jego perspektywy.
      Tego dnia tatuś i mamusia dziwnie się bawili. Mamusia leżała przywiazana do łóżka i głośno piszczała. Chyba ja bolało. A tatuś... on był bardzo zadowolony. Tylko dlaczego jak mnie zobaczy, wziął mnie na ręce i zamknął mnie w korytarzu?

      Usuń
    3. A potem przywiązał za ogonek do kaloryfera. Znowu nie dali mi jeść. Mam złych rodziców.

      :D

      Usuń
    4. Ja po twoim opisie też :D

      Usuń
    5. Wieczorem też się dziwnie zachowywali. tatuś gotował jedzonko, a mamusia leżała naga na stole i wkładała sobie dziwne, wibrujące coś. Może myślała, że tatuś nie zauważy, choć bardzo dziwnie wzdychała. Ciekawe, czy rodzice Pierdzioszka też tak robią?

      Usuń
    6. Zadzwoniłem wieczorem do Pierdzioszka. Miauczał, że jego starzy też robią dziwne rzeczy. Ostatnio znalazł w łóżku fajne jajeczko, ale opieprzyli go za to, że latał z nim po całym mieszkaniu i nie chciał oddać. Potem zaczęło wibrować, więc przestraszył się i je po prostu zgubił.

      Usuń
    7. a potem mamusię zabrał dziwny pan, który celował we mnie dziwnym czarnym czymś, wyglądającym jak jedna z zabawek mamusi. ale nie wiedziałem, że z tego wypada gorąca kulka, teraz rozumiem dlaczego mamusia tak piszczy. Chciałem się na niego rzucić i wydrapać mu oczy, ale mama kazała mi uciekać, więc się schowałem. Potem przyszedł tatuś i zawiózł mnie do wujka Emila który ma kolorowe włosy.

      Usuń
    8. Kiedy mamusia wróciła (nie cała i nie zdrowa), tatuś zabrał mnie do domciu. Pierdzioszek nie zadzwonił. Świnia.

      Usuń
    9. W końcu menda się odezwała. Miauczała coś, że jego stary pił na potęgę przez moją mamusię. Wyzwałem go od grubych i śmierdzących, w obronie mamusi, ale szybko go przeprosiłem. Kocham mojego braciszka. choć jest gruby i śmierdzi.

      Usuń
    10. Znowu byłem u wujka Emila. Jego kot i ja to chyba coś więcej.

      Usuń
    11. (Babi, ale po co od razu romans wśród kotów? xD

      Usuń
    12. ... Widzę, że szykuje się trójkąt...

      Usuń
    13. Bo Lucyfer jest jeszcze młody i ma dziewicze serce. Nie martw się, za tydzień mu się znudzi i stwierdzi, że woli być singlem z wyboru, bo wszystkie samce to świnie.
      To zanim wejdzie mu faza na boysbandy i pisanie pamiętników.

      Usuń
    14. Nie zapominaj o wierszach o niespełnionej miłości!

      Usuń
    15. Nie no, bez tego nie może być. Jaki tatuś taki kotek.

      Usuń
    16. Po mamusi, będzie piszczał :D

      Usuń
  6. OBROOOOŻE.....KUNONAPRAWDĘCIĘKIEDYŚZAMORDUJĘ(spokojnie spacja mi działa :D)
    oczywiście jak to ja, w trakcie ich podróży, zjechałam na dół xD, ale nadal wierciłam się na krześle, wzdychałam, darłam, piszczałam i wszystko co możliwe.
    Wiedziałam, że Lucek żyje! nie zabiłabyś kota!
    Ustanawiasz nowe trendy wśród ukesiów odnośnie włosów?
    ,,- Tak, to na pewno będą włosy. Fiuta możesz sobie zostawić. Brzydzę się tobą - powiedział i znowu szarpnął mnie za włosy. - Podobno Ren lubi długie?"-**ujaj się, bo Ren lubi Kota!
    Kaien, taki kochany <3 Ale po Kaczuszce spodziewałam się więcej :D
    Renuś taki zmartwiony, ale jak zawsze opanowany :D Coś czuję, że w środku ma burzę, ale tego nie pokaże ;)
    I NAWET SIĘ NIE WAŻ ROBIĆ CZEGOŚ TAKIEGO WIĘCEJ. <3
    PółCichy, z wyrazami miłości do autorki, Rena i Kiciusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nowe trendy #cwanaKuno

      Babi na przykład chce, żebym opitoliła Senju na łyso, żeby Kiciusiowi nie było smutno :D

      Ja bym nie zabiła Lucka, ale Patrick już tak.

      Kaczuszka była na uboczu, pozwoliła Kotu delektować się bliskością Kaiena #bla bla bla :D

      Tak, w środku ma burzę. Planuję nawet pewną scenę, o ile nie zapomnę. Chyba dopiszę ją sobie do listy :D

      NIE ZROBIĘ WIĘCEJ CZEGOŚ TAKIEGO, możesz spać spokojnie : >

      Usuń
    2. Kaczuszka była w porządku :(
      #obrońcakaczek

      Usuń
    3. Obrońca Kaczek mnie rozwalił :D Serio. To będzie twoja ksywa :D

      Usuń
    4. Niby obrońca Kaczek, ale opitolić na łyso to chce :D
      Ja się nie zgadzam. będziemy mieli krótkowłosych ukesiów, ale nie aż tak!
      Tak wczoraj czytałam komentarze i stwierdzam, że jeżeli mi by ktoś tak ściął włosy, byłby martwy, szybciej, niż odłożyłby nożyczki.(rodzonej siostrze nie daję ich tknąć :D) i to mnie chyba najbardziej w tej notce zabolało. walić krew, walić wargę, walić martwych ludzi i Lucka. Najbardziej bolały włosy. xD
      PółCichy.

      Usuń
    5. No widzisz. Też byłoby mi smutno i przykro, gdyby mnie opitolili. Damian chyba pisał, że też zamordowałby, gdyby ktoś mu ściął włosy :)

      Usuń
    6. Włosy są jedyną rzeczą którą w sobie lubię.

      Usuń
  7. Kurde! O co biega, że ja się orientuję, że wpis w ogóle istnieje, jak jest już pod nim 45 komentarzy? :D

    "pan jest Kotem" - To tak dziwnie brzmi, jak spytać "Pan jest papugą", albo "Pan jest seryjnym mordercą"... No, ale w czasach w których ludzie nazywają dzieci Mrówka, Cuantanamera, Myszon, albo Jarzyna, chyba powinnam się oswoić. ;)

    Scena samego w sobie uprowadzenia, jak żywcem wyjęta z jakiegoś filmu akcji. Jeszcze brakuje efektów dźwiękowych.

    "- Nie martw się, za kilka godzin będziesz martwy - " - No to już jak z filmu o ruskiej maffi, naprawdę. (Za dużo filmów oglądam, wiem).

    "Położył dłoń na moim udzie i dotknął nożyczkami mojej klatki piersiowej." - Widziałam gdzieś artykuł zatytułowany "Pobił matkę kiełbasą", ale "Porwali człowieka i zabili go nożyczkami", to już nie... Jakoś mi to nie gra.

    "Ale jeśli zaczniesz błagać, to może zlituję się nad tobą i utnę ci tylko palec?" - Nożyczkami nie da się odciąć palca. No chyba, że takimi do drobiu, ewentualnie nożycami ogrodowymi... Dobra, kończę, bo psuję powagę sytuacji.

    "To tylko włosy." - Właśnie! Już miał być opieprz za to przejmowanie się. :D

    "Szarpnął z całej siły i wyrwał mi kolczyk. Zawyłem i zacisnąłem powieki. Bolało." - Ja wiem, jak boli, jak lekko pociągnę kolczyk w uchu, gdy zaplączę słuchawki, a potem je próbuję szybko wyjąć, ale to to już w ogóle masakra... Chociaż... Jakby to tak zrobić szybko i jednym ruchem, to by nie było chyba aż tak źle... (Psychopata ze mnie wyłazi. Chyba mam jakąś podwójną osobowość).

    "To była glukoza" - A ja już myślałam, że świńska grypa, ebola, albo wścieklizna....

    "Ale teraz ten chuj był po mojej stronie. To znaczy, wcale nie był, no ale nie był już też wspólnikiem Yuto." - Jakie rozkminy.

    Przez to ciągłe powtarzane "Zabiłem człowieka" przypomniał mi się cytat z filmu "Cienka czerwona linia": "Zabiłem człowieka. To najgorsze, co można zrobić. Gorsze niż gwałt. Zabiłem człowieka. Nikt mi nic nie zrobi."

    To wszystko się w ogóle działo w ciągu jednej doby, czy jak?

    No. Amen.
    Nie płaczę. Mnie mało co wzrusza. (No chyba, że w filmie umrze bohater grany przez lubianego przeze mnie aktora. Jestem wredna i nie płaczę po każdym. Dlatego miałam głęboko w dupie to, że postać grana przez Leto w "Witaj w klubie" umarła, bo dziada nie trawię). Na książce, ani niczym "czytanym" nigdy nie płakałam... Chyba jestem jakaś niedorozwinięta pod tym względem, bo wszyscy ryczeli na "Kamieniach na szaniec" i "Oskarze i Pani Róży". :)


    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ja też mało przy czym ryczę. Tu ram miałam łzy w przedoczach (czyli jeszcze nie w oczach), ale pomyślałam o czymś smutnym, bardziej osobistym, więc też jestem niełzawa.

      Usuń
    2. W ciągu kilku godzin ;)
      Hej, Tęczko.
      Te nożyczki były tak po prostu. On przeciez miał w swojej skrzyni wiele innych przydatnych narzędzi ;) Tylko się naśmiewał z Kota.

      Ja ryczę zawsze, więc cię nie rozumiem ;) Leto w sensie Jared Leto?

      Usuń
    3. Tak. W sensie Jared Leto.
      Ja nie ryczę zawsze. ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    4. Nie martw się, Arco Iris, to że człowiek nie ryczy nie znaczy, że jest psychopatą :D. Ja na przykład jak jestem wstrząśnięta i smutna to się trzęsę najczęściej :D

      Usuń
    5. Jareda chyba lubiłam w Requiem for a dream.

      Usuń
    6. O psychopacie to ja pisałam w kontekście nożyczek i kiełbasy. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
  8. Prawdę mówiąc spodziewałem się dłuższej notki i ja wiem... bardziej krwawego i mocniejszego opisu.. Dłuższego przetrzymywania, czy coś, bo gdyby to było rzeczywistości, to zapewne zajęło by to dzień.. może dwa, a to mało :p
    NOTKA CUDOWNA...lubię takie klimaty jeśli chodzi o tortury i znęcanie się, no może poza gwałtem...gwałty są nie do przyswojenia jako coś fajnego i normalnego.. hejtuje gwałty w opowiadaniach.
    Notka mi się spodobała bardzo, była realistyczna, bardzo ciekawa, no w sumie nie tak bardzo skrzywdziłaś Kota.. ja wiem, że gwałt i tak dalej, ale jak dla mnie to było soft jeśli chodzi o tortury... pewnie dziewczyny mnie zabiją za takie myślenie, ale serio myślałem, że się bardziej postarasz i bardziej to opiszesz i zrobisz z Yuto większego psychola pod względem wymyślnych tortur... wyrywanie paznokci... chociażby :p

    Jak dla mnie to notka bardzo fajna i gdybym mógł dałbym jej "LUBIĘ TO", ale nie mam takiej możliwości.

    Co do samego Kota to ładnie, że tyle czasu się nie załamał i był dzielny.. bardzo ładnie opisałaś Yuto jako tego złego... reakcje innych po znalezieniu cóż Ren jak to Ren.. Ale fakt Senju mógł się bardziej postarać.. Kamień cudowny... poza tym powinnaś dodać, że oni go widzą po jakimś czasie, po choćby dniu obserwacji :p ale poza tym JESTEM ZADOWOLONY z notki.. i NIE NAPISZE Ci "nie rób tego więcej" gdyż jak dla mnie możesz czasem takie chwile grozy wprowadzać :D

    Kuno jesteś wspaniała pisarką i naprawdę Cię cenie i kocham, ale tak opisywałaś, że skrzywdzisz Kotka i ciut się zawiodłem :p xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mnie zdziwiło że to się rozegrało w tak krótkim czasie. :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Wyrywanie paznokci miało być, skąd wiedziałeś? :D

      Och, ty niedobry sado! :D
      Nie mogę być tak zła i sadystyczna jak NIEKTÓRZY :P

      Usuń
    3. Skoro miało być, czemu zrezygnowałaś? byłoby bardziej realistycznie :p Ja nie jestem sadystyczny, po prostu lubię patrzeć na tortury :p

      Usuń
    4. A ja nie lubię, dlatego chciałam, żeby Kot nie ucierpiał za mocno.
      Kurczę, co z wami :/ potem biedak miałby jeszcze bardziej przerąbane.

      Jesteście ŹLI :D :D :D

      No dobra, i tak cię kocham <3

      Ale przynajmniej dałeś długi komentarz <3

      Usuń
    5. Ja wiem, że rzadko daje DŁUUUUGI komentarz :p
      Fakt może jestem ciut zły :P też cię kocham :D :*

      Usuń
    6. Ja cię kocham, bo już długo jesteśmy razem :D <3
      Zły to lubisz oglądać tortury, czy zły, bo chciałeś, żebym bardziej torturowała Kocię?

      Usuń
    7. Jedno i drugie :D ano jestem chyba jedynym pozostałym po Onecie jeszcze.. chyba jedynym... A czytam Cię już... ile to będzie? :D

      Usuń
    8. Od 2009? o.O
      Chyba faktycznie jesteś jedynym z onetu. :> < piszczy mizia i tuli >

      Usuń
    9. Jezu koło siedmiu lat już będzie? wowowowoowowowow :D :D :D :D :D < też piszczy, daje się miziam i tula :* >

      Usuń
    10. No, około siedmiu < szok >

      < mizia dalej, drapie za uszkiem >

      MIAU MIAU

      Usuń
    11. < szokszokszokszokszok> mrrrrrrrr < mruczy rozkosznie i długo>

      Usuń
    12. Kocham mruczące koty! :3

      Usuń
    13. :3 ja też dlatego mruczę i wskakuje na kolana jak się da :D

      Usuń
  9. Odpisałam na twój komentarz u mnie. :) Z opóźnieniem, więc informuję.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
  10. KTO JEST ZA TYM ŻEBY OGOLIĆ I ZGWAŁCIĆ SENJU, ŻEBY KOT NIE CIERPIAŁ SAM?
    #rękadogóry
    (przeanalizowałam i Senju najbardziej się nadaje)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogolić tak, gwałtowi mówię nie :p

      Usuń
    2. Upierdliwa, jesteś okrutna :/

      Usuń
    3. Odpuscmy Senjusiowi, nacierpial sie biedny juz tyle :(
      Ja jestem za pobiciem xD
      Ale ja chce cos tak bardzo z Emilem, ja chcialem w ogole zeby to Emila spotkalo cos gorszego niz Kota, bo chcialem, zeby wszyscy sie rozczulali nad Emilem niz nad Kiciusiem, bo Emil jest fajniejszy xD

      Usuń
    4. Damian, dwa pierwsze zdania :D

      Emil jest słodziakiem. Przecież jego tez skrzywdzili :(

      Boże, co ja czytam :D

      Usuń
    5. Damian, no właśnie. Skoro nie gwałt to może pobicie?

      Usuń
    6. Damian Lubię Cię :D :p

      Usuń
    7. Gwalt nie, jakos mi nie pasuje.
      Jestem za pobiciem, takim zeby potem wrocil do domu i Kaien sie wkurwil!!!!

      Usuń
    8. Centaurian - to mile, ja Ciebie tez juz lubie :D Wszystkich tu chyba lubie. Mini familia.

      Usuń
    9. Lubię Twój kot myślenia Damianku :D

      Usuń
    10. Za to że łazi po nocach się wkurwił?

      O, ja ciebie też was wszystkich lubię <3

      Usuń
    11. Niee, pobiliby Senju i on by wrocil do domu i Kaien by sie wkurwil na jego oprawcow xd

      Usuń
    12. Kuno tym kotem wygrałem internety lol hahaha:D
      Damianku masz może facebooka? Bo można by Ciedodać do czatu :D

      Usuń
    13. Nie mam fb stety, ale mam snapa i z checia dodam nowych ludziow ;P

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    15. mesuokami mój snap :D Damianku zapraszam

      Usuń
    16. Dodalem :D
      Ktos jeszcze chcialby trafic do grona znajomych takiego jednego biednego, skromnego chlopca, ktorym jestem ja? Ostrzegam, ze czasami wysylam gole foteczki... Wcale nie zachecam...

      Usuń
    17. Gołę foteczki?! Biorę! Mimo że nie mam snapa :D Ale sobie założę jutro :D

      Usuń
    18. Damianku mi możesz wysyłać ile chcesz i jakie chcesz foteczki... nie obraże się:D :p

      Usuń
    19. Haha, ok, czekam Kuno xD
      A Ty odbierz najpierw moje dwa snapy, bo jeszcze nie odebrales xd

      Usuń
    20. Damianku ładne włoski widziałem na snapie :D

      Usuń
  11. No i co? Tyle się męczyłam wczoraj z tym komentarzem, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że pod tą notką nic nie skomentowałam, a jednak nabazgram Ci tu komentarz. Ale chyba nie będzie taki jak zwykle, bo gdybym chciała cytować, musiałabym kolejny raz wszystko przeczytać, a nie jestem pewna czy dałabym radę.

    Zacznę od tytułu. Jak go pierwszy raz przeczytałam, wydawał mi się nieco dziwny, ale teraz już wiem, jak bardzo on jest smutny. Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak, ale dla mnie jest strasznie smutny. Kto przeczytał, to wie o co chodzi. Pewnie to dlatego...

    A tak zanim przejdę do całego tekstu, ale o całym tekście... Dużo osób w komentarzach napisało, że spodziewało się czegoś dużo gorszego. Przyznam, że w pierwszej chwili mi też to przyszła do głowy. Jednak chwilę się zastanowiłam i szybko doszłam do wniosku, że to bezsensu, a takie pisanie jest po prostu głupie. Nie chcę tu oczywiście nikogo obrazić, ale mam wrażenie, że jako jeden z najmłodszych czytelników, najdojrzalej podeszłam do notki Kota. Bo wystarczy pomyśleć logicznie. Kot został porwany, wywieziony... gdzieś, torturowany przez Yuto, zgwałcony, a w dodatku kogoś zabił. W obronie własnej, fakt, ale mimo wszystko to dalej jest morderstwo. Coś, co siada tak głęboko na psychice i czego tak naprawdę nie da się wyrzucić. Można zepchnąć to w zakamarki umysłu, ale to zostaje i ciągnie się za człowiekiem do końca życia. Przecież to nie jest byle co. Tak samo ktoś wspomniał, że spodziewał się więcej po torturach, które wymyślił Yuto. Moim zdaniem wszystkie były straszne. Bo Yuto, przynajmniej na początku (nie wiadomo co by wymyślił dalej, gdyby Patrick go nie zabił), skupił się na tym, żeby Kota upokorzyć i skrzywdzić psychicznie. A często coś takiego jest gorsze, od krzywdy fizycznej. No dobra, obcięcie włosów mniej boli od wyrwania paznokci, ale tam chodziło Yuto o upokorzenie. Poza tym Kot gdzieś w środku wtedy się łudził, że ktoś go mimo wszystko uratuje i przeżyje. Przecież dlatego tak się wystraszył, gdy Yuto wyciągnął tę strzykawkę. Nie ma gorszego gówna niż HIV, a Kot myślał, że będzie chciał go tym zarazić. Już nie wspomnę o kolczyku. Wystarczy sobie to wyobrazić, a moim zdaniem samo to jest dość makabryczne. Tym bardziej, że Yuto ten kolczyk wyrwał i nie zrobił nic. Zostawił. Czyli przez cały ten czas krew musiała mu ściekać po brodzie, brudzić ubranie, no i poza tym musiało to boleć jak cholera. No i dalej. To co zrobił Patrick. Aż się brzydzę, używać jago imienia. No ale ten chuj zgwałcił Kota. To przecież jedna z najgorszych krzywd fizycznych. Rozepchał mu masakrycznie dupę swoim fiutem. Dosłownie. Kot się strasznie wystraszył przy udawanym gwałcie z Renem. W takim razie co musiał czuć, gdy robił to obcy facet, nie wiadomo czy czymś nie zarażonym, który miał w dupie to co czuje? Nie będę się wdrażać w szczegóły, ale to musiało być straszne. Tak jak gdzieś chyba Kuno wspomniała, że widok, który zastali lekarze, którzy zajmowali się później Kotem. Szczerze, nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. I tu krew nie była najstraszniejsza.
    I dla czytelników to mało. Najbardziej w tym blogu cenię sobie jego realizm i tak naprawdę, to gdyby Kuno dodała tego wszystkiego więcej, cała sytuacja właśnie straciłaby na realizmie. To co stało się Kotu, jest wystarczająco straszne. Nie trzeba wiele empatii, żeby sobie to wszystko wyobrazić. Może całe to wydarzenie nie trwało długo, ale skutki tego są odczuwalne latami lub całe życie. Kot zawsze uwielbiał ostry seks z Renem... Jakoś mi się nie wydaje, żeby w najbliższym czasie mu to w ogóle przeszło przez głowę. Ja bym się nie zdziwiła, gdyby dostał ataku paniki, jeśli Ren by na przykład przypadkiem trochę przesadził. Nawet głupich kolczyków pewnie nie będzie chciał nosić, a przecież tak uwielbiał swoje kółeczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym pozostaje strach w życiu codziennym. Co z tego, że Yuto nie żyje? Mózg i tak wie swoje. Nie zdziwiłabym się, gdyby Kot bał się zostawać sam w mieszkaniu lub otwierać drzwi. Ba, wydaje mi się, że po tym, to by nawet małej dziewczynce nie otworzył, bo by się bał. To twardy chłop, ale to raczej nie będzie zależne od niego. Albo jakiś huk? Nie wiem skąd, ale jakikolwiek, który mógłby przypominać wystrzał z broni. Tego dźwięku też się nie zapomina. Albo widok martwych ciał. W tym magazynie Kot działał pod wpływem stresu i adrenaliny, a w szpitalu był naćpany lekami, ale gdy trzeźwość umysłu wróci w pełni, to wszystko będzie wracać i wracać.
      I teraz wystarczy sobie wyobrazić, że jest się na miejscu Kota. Chociaż w jednej z tych sytuacji. Dla mnie każda pojedyncza jest straszna, a co dopiero wszystkie naraz. Normalnemu człowiekowi byłoby ciężko wygrzebać się z takiego gówna. Wiem, że to tylko opowiadanie i fikcyjne postaci, ale dzięki realizmowi, jaki wprowadziła tu Kuno, jestem w stanie wyobrazić to sobie w prawdziwym życiu. I tym samym poważnie stwierdzić, że to wszystko było najgorszą rzeczą, jaka się może przydarzyć człowiekowi.

      Pewnie o czymś zapomniałam, co tam chciałam napisać, ale już trudno. Nie chce mi się tego czytać drugi raz ;D

      O. Piszę z Babi i napisała mi coś bardzo mądrego, z czym muszę się zgodzić. Mianowicie z tym, że po całym tym wydarzeniu, nikt tak naprawdę nie będzie w stanie zrozumieć tego, co czuje Kot. I to jest strasznie prawdziwe. Nawet jakby chcieli, to sobie tego nie wyobrażą. Na przykład Senju w 10% jest w stanie wyobrazić sobie ten strach, jaki czuł Kot, gdy ten facet go gwałcił. Go kiedyś, jeszcze podczas trasy i hipomanii też chciał zgwałcić jakiś mężczyzna. Tylko właśnie chciał. A Senju i tak długo to przeżywał. W takim razie co ma powiedzieć to Kocie biedactwo? Poza tym nawet jakby chcieli, to ich tam nie było. Nie będą wiedzieć co się tam dokładnie stało. Kot zabił Patricka w obronie własnej. Ale nikt nie widział bestialstwa, jakie go spotkało, zanim to zrobił. Więc w sumie Babi ma rację, że Kot mimo że ma wszystkich, to po części jednak został z tym sam.

      Właśnie przeczytałam drugi raz ten gwałt i oficjalnie stwierdzam, że jest straszny. Genialnie napisany, ale przerażający. Do tego serce mi krwawi, jak czytam o tym, że Kot starał się wyrwać i jakoś uciec, a nie mógł zrobić nic. Rozerwał go, spuścił się w środku, a potem posadził go na krześle. Krew mieszając się ze spermą, to musi być coś okropnego. Jeszcze gdy siedział taki zmordowany i ledwo żywy, a to wszystko z niego wypływało. Matko. Mam chyba na to za słabe nerwy.

      „Zacisnąłem wargi i pomyślałem, że wolałbym umrzeć. Chciałem, żeby już mnie zabili.” - A tego typu myśli są naprawdę straszne. W głowie sobie powtarzałam, żeby się trzymał, bo wszystko skończy się dobrze i musi żyć.

      W ogóle nie wspomniałam, że na samym początku serce mi się krajało, gdy Kotek był taki wesolutki i jeszcze niczego nieświadomy. Poza tym śmierci Lucyfera bym aż tak nie przeżywała, przynajmniej na początku, jednak byłby to taki trochę gwóźdź do trumny dla Kota. Więc się cieszę, że jednak kicia żyje.

      A już nie wspomnę o tym fragmencie w samochodzie, kiedy Kot zaczął wymieniać, czego nie zdążył zrobić, bo już był pewny, że umrze. Matko, aż się dziwię, że się na tym nie popłakałam. Zwłaszcza na tym: „Schlać się z Kaienem. Powiedzieć Renowi, że go kocham. Jeszcze raz.” Ty to umiesz Kuno człowieka wzruszyć.

      Usuń
    2. Chyba każdy ucieszył się, gdy Patrick zabił Yuto. Należało się chujowi. Choć przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Niemniej dobrze się stało. Należało mu się. Może i był chory psychicznie, ale się mu, kurna, należało. Szkoda, że nie zdychał dłużej... Ech, emocje człowieka ponoszą. To pewnie przez godzinę ;)

      A jeśli chodzi o zabicie Patricka. Też mu się należało. Tylko szkoda, że kosztem psychiki Kota. Naprawdę mam gdzieś dziada. Tylko biedny Kotek. Czegoś takiego się nie zapomina i w sumie nie wyobrażam sobie, jak on będzie teraz z tym żył. Ja zawsze uważałam o sobie, że mam mocną psychikę, ale nie wiem czy poradziłabym sobie z czymś takim.

      „Zabiłem człowieka.
      Nie dam rady.
      Zacząłem cicho płakać i zacisnąłem zęby. Znowu bolało mnie całe ciało. Siedziałem na podłodze i czekałem.
      On mnie.
      Albo ja jego.” - Jak sobie człowiek to wyobraża, to się aż serce kraje.

      No i to, o czym Ty Kuno wspomniałaś:
      „Pomyślałem o Kaienie. Na pewno będzie ryczeć, gdy mnie znajdą. Może nie od razu, ale potem na pewno. Schleje się i będzie rozpaczać.” - W takich chwilach Kot myśli o Kaienie. To tylko udowadnia, jak bardzo jest mu bliski i jak ważną jest dla niego osobą. W końcu, jakby nie patrzeć, znają się już dziesięć lat i pewnie wiedzą o sobie wszystko, rozumieją się bez słów... Ludu, jakie tu wszystko jest smutne.

      A tego młodego chuja to policja zabiła czy tylko postrzeliła?

      „Zacząłem się śmiać. Nerwowo, głośno, jak wariat. A potem wybuchnąłem płaczem. Drżałem. Rzuciłem pistolet na podłogę, a potem się porzygałem.” - A tu moje serduszko rozpadło się na drobne kawałeczki. Nie wiem Kuno jak je posklejasz, naprawdę.

      OCALILI KOTA!!! <333
      Wiedziałam, że tak się stanie, a i tak cieszyłam się jak głupia.

      „Najpierw wpadł Kaien. Wbiegł. Wleciał. Był przejęty i zmartwiony.
      - Kotuś, ty żyjesz! - zawołał i zaczął mnie macać.
      - No żyję - uśmiechnąłem się lekko.
      Kochany dureń.
      - Boże, myślałem, że oszaleję. Jezu, tak się cieszę! Kochany dupek. Kocham cię, Kotku. - Pocałował mnie w czoło i pogładził po głowie. - Matko, naprawdę cię kocham.
      - Ja ciebie też - zaśmiałem się i od razu pożałowałem, bo warga zaczęła krwawić.
      Miałem jakiś plaster, ale i tak trochę krwawiła.
      - To nic, potem cię zszyją. Będziesz jak nowy. Kochany Kot. - Przytulił się do mnie, a ja pogładziłem go po włosach.” - Boże, Kaien jest tu taki kochany. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo on się musiał martwić. Mam nadzieję, że wspomnisz o tym w jego notce, bo jednak chciałabym to wiedzieć. Domysły to za mało. W każdym razie ta scena była rozbrajająca, przesłodka i kochana.

      No i Ren... Pierwszy raz mogliśmy go zobaczyć w takiej odsłonie. Był całkowicie bezradny i uroczy. Ale nawet nie chcę sobie wyobrażać, co on musiał wtedy czuć. Już nie wcześniej, ale jak zobaczył Kota w takim stanie. Jeszcze mając świadomość, że to wszystko wina Yuto. Jak kiedyś wspominałam, Ren jest mądry, więc raczej wie, że to nie jego wina, ale ciężko nie mieć wyrzutów sumienia. Nawet głupiego: „Gdybym wtedy był w domu, to nic by się nie stało”. Matko, to też jest taie straszne i przykre.
      Choć zachowanie Rena też kochane. Jak tak delikatnie Kotka dotykał, jakby bojąc się, że najmniejszym ruchem może go uszkodzić.

      „- Już po wszystkim, spokojnie. - Przysunął się i pocałował mnie w skroń. - Kocham cię. Cieszę się, że jesteś cały. Kocham cię, Kocie - dodał i objął mnie.” - Też Cię kocham Kocie <333

      Usuń
    3. „- Lucyfer jest u Emila - powiedział Ren i zaczął się na mnie dziwnie gapić. [...]
      - Jak to?
      Nic nie rozumiałem. Jak to Lucyfer jest u Emila? Czyli że co? Żyje?
      - Boże, Ren, on żyje! - zaśmiałem się i znowu poczułem krew na brodzie.
      - Oczywiście, że żyje. Kotku, połóż się. Musisz odpoczywać.
      - Nie, nie. Nie rozumiesz. Myślałem, że Patrick go zastrzelił.
      - Patrick? - Ren zamrugał i spojrzał mi w oczy.
      - Tak, to ten, którego zabiłem - szepnąłem, a on znowu pogładził mnie po włosach.
      […]
      - Boże, Lucyfer żyje - westchnąłem i pogładziłem Rena po policzku.
      - Tak, żyje. Odpoczywaj.” - Mam wrażenie, że przez chwilę Ren myślał, że Kot zwariował. W sumie mu się nie dziwię, bo pewnie dla niego głupoty gadał.

      „- Czy to wyciekło do prasy? - spytałem, a Ren mocniej ścisnął moją dłoń.
      - To nieważne. Nie myśl teraz o tym.” - Może Kot był po lekach, ale z tego jasno dało się zrozumieć, że to wyciekło do pracy. Biedny Kot... To będzie początek problemów w zespole?

      Nikt się pewnie nie spodziewał, ale...
      „- Wiem, że to głupie, ale... Ren, tak mi teraz szkoda włosów - powiedziałem, czując, że za chwilę się poryczę.
      - Ciii, chodź tu. - Przytulił mnie i zaczął gładzić po głowie.
      - Naprawdę.
      - Wiem.” - … to jest ten fragment, na którym w oczach stanęły mi łzy. Sama nie wiem dlaczego, ale mnie wzruszył. Chyba dlatego, że Kot był tu taki delikatny i bezbronny. Trochę jakby jeszcze nie rozumiał co się dzieje i co się wydarzyło. Po prostu był taki biedny i słodki. Wyobraziłam sobie tę buźkę, usta w podkówkę i... Ech, no jak takiego nie przytulić?

      „- Odpoczywaj - powiedział Ren i pogładził moją dłoń.
      - Nie chcę. Posiedź ze mną.
      - Posiedzę - uśmiechnął się, a ja tylko westchnąłem.
      - Kocham cię.
      - Ja ciebie też.
      - Ale na pewno zostaniesz?
      - Na pewno - uśmiechnął się, a ja poczułem, że robię się senny.” - Tu głównie chodziło mi o to dopytanie Kota czy Ren na pewno zostanie. Ten fragment też był strasznie kochany. W ogóle cała końcówka. Chyba na pocieszenie dałaś takiego skończenie, co? Mnie usatysfakcjonowało. Niemniej serduszko dalej nie posklejane <3

      Tyle w tym temacie. Wyszło cholernie długo, a miało nie być żadnego komentarza. No cóż, tak bywa.
      Niedługo minie druga godzina pisania, więc już kończę.
      Życzę weny do pisania.
      Dużo cukru w następnych notkach.
      Jeszcze bardziej kocham przyjaźń Kaiena i Kota.
      Dużo serc dla Kotka.
      Trzymaj się Kocie.
      Żebyś kiedyś mógł wrócić do bycia dawnym Kotem <33

      ~Lovely

      Usuń
    4. Hej, Lovluś kochana <3

      Dziękuję ci za tak cudowny, obszerny, szczegółowy komentarz!

      *Tak, tytuł miał być smutny i nawet trochę bolesny i poniżający
      *Lovely, kochanie, dziękuję, że tak odebrałaś tę notkę : > kocham cię. #teamNie-tortury :)
      *też właśnie nie dałam tych gorszych rzeczy, bo takie coś to nie na moim blogu. Pisałam to chyba na FB.

      *”W ogóle nie wspomniałam, że na samym początku serce mi się krajało, gdy Kotek był taki wesolutki i jeszcze niczego nieświadomy.” - tak, to była cisza przed burzą ;)
      *co do myśli w samochodzie, to starałam się :>>
      *a myślenie o Kaienie, nie o Renie... Cóż, to chyba wypływało z podświadomości. Przecież on ufa mu najbardziej. Nieważne,że kocha Rena.

      *co z młodym chujem, dowiemy się w nocie Kaiena :)
      *Lovluś, postaram się skleić twoje biedne serduszko : >
      *tak, wspomnę o Kaienie. W ogóle to chyba oczywiste, że chyba połowa jego notki będzie dotyczyć Kota. Ale o Kaczusie nie zapomnę, spokojnie ;)

      *Tak, bo Ren kocha Kicię. I to, jak potem delikatnie całował jego twarz : > też był roztrzęsiony, martwił się jak cholera, ale musiał oprócz tego przecież wtedy wezwać policję, zawieźć mruczka do Emila, obcować z Chloe i tą dziewczyną, która im pomogła. Wszystko na jego głowie.

      *”Mam wrażenie, że przez chwilę Ren myślał, że Kot zwariował.” - MYŚLAŁ :)
      *nie odpowiem, bo spojler ;)
      *w sumie pewnie się zdziwisz, ale nie dziwię się, że fragment z włosami cię rozczulił ;) bo mnie też było smutno. Biedny Kot. Niby już cały (powiedzmy) i zdrowy, uratowany, ale dalej trochę pod wpływem leków, więc nie wie, co się dzieje, ale przypomina sobie długie włosy, to jak Ren je lubił, jak chciał je zapuścić i tak dalej.

      *Tak, końcówka była na pocieszenie :)
      *ani myśl o niekomentowaniu! Kocham komentarze.

      Dziękuję za wenę :3

      Usuń
    5. Tylko jest tu taki malusienki, tyci, tyci haczyk. To wszystko to fikcja. Jestem pewny, ze gdyby to sie zdarzylo naszemu znajomemu to nie mowilibysmy - ,,o jaka szkoda, ze nie wyrywal mu paznokci" (tego akurat tez nie chcialem, bo to troche sztuczne by bylo), bo wiemy co jest zle, a co dobre, a gwalt, porwanie i tortury do dobrych nie naleza.
      Ale na tym to polega, jestesmy czytelnikami, podczas czytania wychodza z nas demony. Mysle, ze wiekszosc tak pisala, bo wlasnie to opowiadanie to po prostu sztuczny swiat, nikt nie zyje naprawde, nikomu nic sie nie stanie, nikt nie cierpi po drugiej stronie swiata, a my mozemy isc spac z czystym sumieniem, ze zyczylismy najgorszego nieistniejacej osobie :D

      Usuń
    6. Damian, bo niektórzy tu są sado, a inni macho :D (w sensie maso)

      Usuń
    7. Damian, ja wiem, że to fikcja. A i nie mogę się z Tobą nie zgodzić, bo dobrze prawisz ;)
      Ale ja, gdy coś czytam, staram się w to wczuć na tyle, żeby nie rozdzielać tego na fikcję i rzeczywistość. Tylko czytam to tak, żeby to poczuć. Skupić się na uczuciach, odczuciach i przeżyciach bohaterów. Wiem, że nie każdy tak robi. Bo w sumie po co? Jednak Kot, to mój najulubieńszy bohater, ze wszystkiego co kiedykolwiek przeczytałam i mi się robi smutno, jak ktoś pisze, że szkoda, że mu paznokci nie wyrwali. No ludzie. Wystarczająco mu się dostało. Ba, takich rzeczy nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi. I tutaj, Kuno, nie interesuje mnie Twój podział na sado i macho. Dla mnie to i tak byłoby przegięcie. Nie mówiąc już o tym, że cała scena straciłaby na realizmie, bo w końcu Yuto był zwykłym psycholem-amatorem. Zresztą, nawet jak tego głośno nie powiesz, to ja i tak wiem, że się ze mną zgadzasz, bo to są Twoje dzieci i jesteś ostatnią osobą, która chciałaby ich w jakikolwiek sposób skrzywdzić :D

      * I był! Najgorszy i najsmutniejszy tytuł w historii bloga.
      * #teamNie-tortury. Też Cię kocham <33 Zwłaszcza za to, że oszczędziłaś Kotu paznokcie :D
      * Takie coś, to w wydumanych filmach akcji. A Ty piszesz realnie, więc zdecydowanie tyle wystarczy i ja się tego będę trzymać do usranej śmierci!

      * To było straszne. Przez to właśnie ja już na samym początku nie mogłam czytać.Bo to takie biedne, jeszcze nieświadome. Ja w sumie też nie wiedziałam co się stanie i chyba dlatego się tak bała. W sumie słusznie...
      * Wyszło Ci genialnie. Aż ściskało serce. Bo to było jeszcze, zanim się ono rozleciało >.>
      * Zdecydowanie też tak uważam. Miłość, miłością, ale czas też się liczy. A oni przecież znają się już dziesięć lat. Mimo, że kocha Rena, to na takie zaufanie trzeba sobie zapracować latami.
      Kochane wariaty, uwielbiam ich <3

      * A, okej. Czyli jednak żyje. W sumie to może nawet leży z Kotem w tym samym szpitalu... To by było takie chamskie.
      * Już Ci to mówiłam, ale w dalszym ciągu trzymam za słowo!
      * Wiesz, że dla mnie Kot jest na pierwszym miejscu, więc bym nie płakała, jakby w jednej notce Kaiena, było mało Senju. Aczkolwiek go też bardzo lubię, więc liczę, że Senju będzie oparciem dla swojego faceta, a i Kaien będzie go kochał tak delikatnie. Matko, naprawdę mi się wydaje, że przez to wszystko co się stało Kotu, on jeszcze bardziej będzie delikatny dla swojej Kaczusi.
      To chyba tak działa w ludziach, że gdy coś dzieje się komuś innemu, to tak podświadomie dziękujemy, że nie stało się to innej osobie, którą kochamy, przez co kocha się ją jeszcze bardziej. Tu też jest trochę inaczej pod takim względem, że Kaien też bardzo mocno kocha Kota, więc tak czy tak, psychicznie mu się dostało, no ale chyba rozumiesz o co mi chodzi? :D

      * Dobrze, że Ren to twardy chłop z głową na karku i dał rade to jakoś wszystko udźwignąć. Choć wydaje mi się, że teraz wcale nie będzie miał lepiej, bo będzie musiał okazać się wspaniałym facetem i pomóc Kotu jakoś się podnieść. Ja nic nie mogę zrobić, więc liczę na Ciebie Ren!

      * To dobrze mi się wydawało. Bo to nawet pasowało. Dla Rena Kot gadał głupoty. A ten pewnie dalej był w szoku, no i przez leki nie myślał do końca trzeźwo, że tak powiem. Nawet mi się wydaje, że w tamtej chwili fakt, że Lucek żyje, był dla niego sto razy ważniejszy niż to, że zabił człowieka. Choć to też pewnie tak podświadomie uciekał do takich wydarzeń, żeby nie myśleć o najgorszym. Co jest w sumie zrozumiałe.
      * Okej, Kuno już nie jest spojlerem, więc poczekam, aż się wszystko wyjaśni ^^
      * To było strasznie smutne. Nie wiem czy o to Ci chodziło, czy ja po prostu aż za bardzo wczułam się w opowiadanie, ale naprawdę ten fragment bardzo mocno poczułam. I jeśli chciałaś, żeby był tak bardzo smutny, jak ja go odebrałam, to Ci się udało. Bo chyba własnie to, że gadali o czymś tak nieważnym, jak włosy i że Kot tak bardzo się tym przejął, wywarł taki mocny efekt. Przynajmniej na mnie.

      Usuń
    8. * Trochę pomogło, ale dalej będziesz musiała się postarać, bo to wciąż za mało ^^
      * Kto nie kocha? Postaram się! Przynajmniej na razie, póki mam wolne i mogę sobie pozwolić, na uzewnętrznianie swoich przemyśleń, między pierwszą, a trzecią w nocy :D

      Wenę, ale w sumie we(ł)nę też :D

      ~Lovely



      PS. To uczucie, kiedy komentarz nie chce się dodać, bo masz o dwadzieścia znaków za dużo i musisz działaś na dwa komentarze :/

      Usuń
    9. Kotuś, czemu miałabym się z tobą nie zgadzać? Ja już pisałam Centaurianowi, że takie rzeczy nie u mnie i ja nie chcę krzywdzić mocno swoich bohaterów, w sumie to swoje dzieci :) więc nie muszę milczeć, ale piszę o tym głośno.

      Już niedługo zacznę pisać Kaiena :>

      O Renie będzie w notce Kota ;)
      I może Kaien cię trochę zaskoczy.

      Kot miał wtedy mętlik w głowie, plus psychotropy, no ale... wiesz, czytam teraz o ZESPOLE STRESU POURAZOWEGO. Będę miała pole do popisu ;)

      Bo jednak włosy są ważne ;)

      Wiesz, że lubię, jak się uzewnętrzniasz, kocham twoje komentarze!

      Usuń
  12. EXCUSE ME
    nie ma mnie kilka rozdziałów i takie dramaty się tu rozgrywają?!
    KUNO, KOCHAM CIĘ
    ALE
    KOT, (oficjalnie mój życiowy crush), BĘDZIE MIAŁ TERAZ ZRYTY ŁEB (to znaczy... problemy psychiczne i uraz), NIE MNIEJ NIŻ SENJU
    KOBIETO, DAJ IM DYCHNĄĆ CHWILĘ, KURDE NO
    ale!!!!!!! Bardzo chciałabym zobaczyć płaczącego Rena. To takie moje małe marzenie💕
    No i super by było, gdyby blondynka znowu zaczęła malować😭💕

    PS MÓJ CHŁOPAK PRZECZYTAŁ ROZDZIAŁ Z SIKANIEM I NADAL ZE MNĄ JEST, CHOCIAŻ JUŻ WIE, ŻE JESTEM PIERDOLNIETA I TO ZDROWO
    no i mówię na niego kaczucha. NIE MA POJĘCIA SKĄD MI SIĘ TO WZIĘŁO XD

    Życzę dużo we(ł)ny, Kuno!!!!!!!
    Kocham i całuję
    XOXOXOXOXO
    MAMUŚKA - *Hopie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, mamuśku <3

      Cieszę się, że chłopak nie uciekł po rozdziale z sikaniem! Naprawdę. Pewnie się teraz ciebie boi? :D

      Kaczucha do chłopaka, matko <3 słodkie!

      Teraz dam im odetchnąć. Tzn. nikt już nie będzie chciał nikogo zabić, zgwałcić, porwać i tak dalej, a Kotek zajmie się leczeniem traumy. Spokojnie, Ren będzie mu intensywnie pomagać! :)

      Masz fajny i ciekawy tok myśli, ale ja od tygodnia nie daję spojlerów:)

      dzięki za komentarz, mamusiu <3

      Usuń
    2. No właśnie się nie boi i mówi, że czasem możemy poczytać razem!!!!!1!!!

      Prawda? Kaczusia 💕


      NO MAM NADZIEJĘ, ŻE REN MU POMOŻE, BO POLUBIŁAM GO WCALE NIE TAK DAWNO I UWAŻAM, ŻE SPOKO Z NIEGO KOLEŚ

      I DOBRZE,BO SPOJLERY TO NAJGORSZE, CO MOŻNA MI ZROBIĆ
      (MOJA KACZUCHA ZASPOJLEROWAŁA MI JUŻ CAŁY SEZON HOUSE OF CARDS :)) nienawidzę go XD)

      Nie ma za co przecież!!!! To ja dziękuję za świetne opowiadanie i wgl kocham Cię!!!!!11!!

      MAMUŚKA - *Hopie*

      Usuń
    3. hej, Hopie :3
      To masz cudownego chłopaka! :)

      Już mogę zacząć was kochać? :D
      Ja też polubiłam Rena (na początku go nie lubiłam, wiem, Lex mnie zabije...)
      Na pewno będzie dobrym pocieszycielem : >

      Usuń
  13. Witam!
    Przez dwa dni wchłonełam całego bloga z tego i wcześniejszego adresu.
    Pijana tekstem ♥
    To. Jest. Najlepsze.
    Styl pisania, fabuła, no i seksy oczywiscie xD
    A ta notka... jebłam padłam kurwa spadłam!!! :D
    Kocham cie Kuno ♥♡♥♡♥♡
    (Mam pytanie, dodajesz notki kiedy chcesz czy jakos masz to ustalone?)

    ~Allozaur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heeeeej, Allozaurze :3

      Allozuś :3

      Bardzo się cieszę, że tu trafiłaś, przeczytałaś i ci się spodobało : > < piszczy i skacze z radości >

      Dziękuję za motywację i podbudowanie ego autorki :D

      Dodaję notki, kiedy chcę, w sumie to kiedy je napiszę :D a piszę różnie, ale zwykle raz w tygodniu jest, czasem częściej (jak ostatnio - napływ weny).

      Nie mam ustalonego, bo staram się nie pisać na siłę.

      Rozgość się < daje kaczuszkę >

      Usuń
  14. :> *jestem teraz w stanie tylko cieszyc pyszczek do telefonu (pewnie wygladam jak debil)
    Mam nadzieje ze zaczne pisac z konta ale musze przypomniec sobie haslo (nie ma to jak wlamywac sie na swoje wlasne konto)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam odpowoedziec na twoja odpowiedz ale mi soe cos pokićkało xD
      ~Allozaur

      Usuń
    2. To nic, kićka się czasem :)
      Ja raz się wylogowałam i nie mogłam przypomnieć sobie hasła, więc znam ten ból :)
      #bul

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża