niedziela, 17 lipca 2016

O tym, co jest ważne i ważniejsze (gdyby nie ślimaki...)

SENJU

Trochę źle spałem. Może to nadmiar emocji, a może lekki stres. Nie wiem. Chciałem jechać do tego SPA. Odpuściłem sobie kłótnie o kasę. Zresztą, widziałem, że naprawdę ci na tym zależało.
Miałeś rację. Powinniśmy odpocząć. Odetchnąć. Ostatnio było źle. Ciągła nerwówka i stres. W sumie to relaksowałem się w pracy, ale i tak byłem spięty. Wiadomo, Yuto. Na szczęście nic mi się nie stało. Nadgarstek trochę bolał, ale to nie było nic poważnego. 

Drań dostał zakaz opuszczania kraju. Doigrał się. Głupi chyba jest. Ale teraz wiedziałem, że był zdolny do wszystkiego.

Trochę się martwiłem tym SPA. Pewnie bałem się, że będą na nas krzywo patrzeć. Życie to nie bajka. Ludzie nie są aż tak tolerancyjni.
- Co ty się tak przejmujesz, kaczuś? - powiedziałeś, gdy leżeliśmy wieczorem w łóżku. - Będą mieli samego Kaiena! Do tego, z facetem! Na pewno będą zachwyceni.
- Dowcipniś.
- Cipniś.
- Idiota - zaśmiałem się i walnąłem cię czule w łeb.
- Masz ochotę na małe co nieco? - objąłeś mnie ramieniem i cmoknąłeś w szyję.
- Nie. Jestem zestresowany.
- No weź - zamruczałeś i objąłeś mnie udem.
- Serio, mówię ci. Trochę się przejmuję.
- Jeśli chcesz, mogę zrobić ci masaż - szepnąłeś i liznąłeś mnie w ucho.
- Napaleniec - wyszczerzyłem się, ale było ciemno, więc pewnie nie zauważyłeś.
- Jak zawsze - pocałowałeś mnie w szyję, a potem zassałeś płatek uszny.
Poczułem przyjemne ciepło. Kurczę, masz rację. Muszę wyluzować.
- Więc jak? - zamruczałeś znowu i zacząłeś gładzić moje biodro.
- Dobra.
- Kocham cię - pocałowałeś mnie w usta i od razu wsunąłeś rękę w moje bokserki. - Zdejmuj to.

* * * * *
Ale i tak źle spałem. Rano nie miałem apetytu. Kurczę, ja się naprawdę przejmowałem. Cholera.
Gdy wyszedłem spod prysznica, znowu doznałem szoku. To już drugi tydzień. Znowu to samo. Przeczesałem włosy palcami i zdębiałem. Wypadały na potęgę.
Stres? A może te nowe leki?
Cholera.
Znajdowałem je wszędzie. Na podłodze, w wannie, pod prysznicem, w kuchni, w łóżku. Wypadały garściami. To też mnie martwiło, bo nie byłem pewien, czy to leki, czy zwykły stres. Może powinienem zadzwonić do Roya?
Kurczę, no.
Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał je ściąć. Jezu, ale mam problemy.
No ale nigdy mi tak nie wypadały.

Kot zgodził się zaopiekować Pierdzioszkiem. To znaczy, powiedział, że zabierze go do siebie. To był twój pomysł. Pierdzioszek chyba lubił twój wóz, bo wcale nie był przestraszony. Bałem się, że może ze stresu się na mnie posika, ale dał radę. Kochany blondynek. Miziałem go przez całą drogę.
Gdy do nich wpadliśmy, Kot paradował w szlafroku. Może byli po bzykanku z Renem? Lucyfer leżał na łóżku i ani drgnął. Może miał nas w dupie?
A może nie.
Leżał i gapił się na nas seledynowymi ślepiami.
Ładny kot.
Ożywił się dopiero wtedy, gdy zobaczył Pierdzioszka.
- Mam nadzieję, że się dogadają - powiedziałeś, klepiąc Kota po ramieniu.
- No. To co, Pierdziu? Ale jesteś ładny - Kot wziął Pierdzioszka na ręce, a ten zaczął się przeciągać w powietrzu.
Słodkie. Zawsze tak robił. Może polubił Kota?
- Dobra, to my spadamy, nie, kaczuś?
- Już? - zmartwił się Kot.
- Tak. Jedziemy się odprężać.
- No wiem.
- Dobra, Pierdzioszek, bądź grzeczny - powiedziałeś i pogładziłeś go po głowie. - Senju, chodź.

Po urodzinach Reiry czułem się trochę dziwnie. Bzyknąłem wtedy Kota. Sam mi na to pozwoliłeś. Lizałem się z Renem. Kurczę, Reira to jest popieprzona. Wszyscy byli wtedy nakręceni. Kyu bzykał Mai, a ja nareszcie czułem, że dał się ponieść. Może im się uda?
Szkoda, że zasnąłeś. Schlałeś się pierwszy. Miałem cię jeszcze bzyknąć, ale nie zdążyłem. Pamiętam, że byłem nieźle nakręcony. Potem mi się to nawet śniło. Wróciłem do nich i bzyknąłem Kota. Wypiął się i zaczął rechotać. Wszyscy byli pijani. Paliłem trawkę. Całowałem się z Renem, potem z Reirą. Macali mnie. Dotykali. Lizali. To był szał.
Bzykałem Kota, a on obciągał Renowi. Reira robiła zdjęcia. Chyba była podjarana. Wiedziałem, że ją to kręciło. A ja po prostu dałem się ponieść.
Dziwne, że Kot nic nie powiedział. Ren też nie. Myślałem, że będzie się nabijać. Nawet ty całowałeś się wtedy z Renem. Kurczę, byłem w szoku. Takim pozytywnym.
Ale nie gadaliśmy o tym za wiele. Było fajnie i tyle. Cieszyłem się, że mogłem bzyknąć Kota. Fajnie, że całowałeś się z Renem. Może ciągle podświadomie chciałem, żebyście się pogodzili?
Ciekawe, czy kiedyś to powtórzymy? Chyba trochę tęskniłem za Kotem.

Para lesbijek była całkiem fajna. To znaczy, Bianca i Chloe też były fajne, ale tak inaczej. Bianca. Chloe chyba nie bardzo. Nie wiem. Gdy imprezowaliśmy wtedy u nas, powiedziała, że mnie nie lubi. Tak po prostu. Nie wiem, czemu. Może dlatego, że była pijana? Ciebie chyba lubiła. Aż za bardzo. Nie wiedziałem teraz, co o niej myśleć. Nic ci nie powiedziałem.
- No nie lubię cię, po prostu. Nie podobasz mi się. Nie pasujesz do Kaiena.
- O co ci chodzi? - próbowałem być spokojny, ale trochę zabolało.
Przecież nawet mnie nie znała. Jak mogła mówić, że nie pasuję?
- Po prostu cię nie lubię. Od pierwszego wejrzenia. Zdarza się, prawda? Sorry, życie - zaśmiała się i znowu poszła gadać z tobą.
Było mi przykro. Nie powinno być, ale było.

No i wczoraj był ślub Dana. Chyba nie kochał Any. To znaczy, na pewno jej nie kochał. Zacząłem się zastanawiać, czy my też moglibyśmy się pobrać. Może powinienem ci się oświadczyć? Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. A może ty mnie?

* * * * *
Gdy dojechaliśmy na miejsce, myślałem, że wyzionę ducha. Byłem spięty jak cholera. Na szczęście obsługa była boska. Ale i tak czułem się trochę głupio.
Dostaliśmy wspaniały pokój. Przekąski i szampana. Normalnie raj.
- Kotku, o dwunastej mamy masaż gorącą czekoladą - wyszczerzyłeś się i włożyłeś szlafrok.
Bialutki, lśniący i gładki. Pewnie jedwabny.
Lista zabiegów faktycznie była imponująca. Ceny też niczego sobie. Westchnąłem i położyłem się na łóżku.
- Kaien, podziwiam cię - powiedziałem, gdy nalałeś mi szampana.
- Czemu?
- W ogóle się tym nie przejmujesz. To znaczy, mam na myśli to wszystko - ogarnąłem pokój wzrokiem. - Dla ciebie to takie... naturalne? Przyzwyczaiłeś się już?
- O co ci chodzi? - podałeś mi kieliszek.
- O luksus?
- Chyba zasłużyłem na to? Zresztą, ciężko pracowałem - powiedziałeś, siadając obok.
- Tak, zasłużyłeś. Ty.
- A ty jesteś moim facetem, więc tobie też się należy - uśmiechnąłeś się i cmoknąłeś mnie w czoło. - Zresztą, wytrzymałeś ze mną dwa lata.
- A ty ze mną.
- Kocham cię, Senju.
- Ale słodycz - zaśmiałem się i pocałowałem cię w usta.

Czekoladowy masaż był obłędny. Dopiero teraz zrozumiałem, jak bardzo byłem spięty. Mięśnie miałem twarde i bolące.
W końcu rozluźniłem się i odpłynąłem. Nie myślałem już o tym, co ludzie powiedzą. Zresztą, nie mogli nic powiedzieć. To ich praca. Płacą im za to.
Ale chyba niepotrzebnie się przejmowałem, bo jedna z kobiet okazała się twoją fanką. To znaczy, powiedziała tylko, że czeka na wasz koncert. O nic nie prosiła, bo w pracy nie przystoi. Sam dałeś jej autograf.
Kochany.
Ależ czułem się wymasowany! Cudownie odprężony i pachnący. Skóra była miękka i delikatna. Boże, to jest raj.

Potem mieliśmy chwilę relaksu, więc dopiliśmy szampana i mogliśmy się trochę pomiziać. W sumie to byłem podniecony, ale nie seksualnie. Raczej podjarany. Nakręcony. Było cudownie. Leżeliśmy w łóżku nago i po prostu się dotykaliśmy. Skórę też miałeś miękką i ciepłą.
Znowu czułem się szczęśliwy.

Obiad też jedliśmy w pokoju. Kurczę, wszystko mnie zachwycało. Cieszyłem się jak dzieciak. To było cudowne. Byłem ci cholernie wdzięczny. Tyle dla mnie robiłeś! Szkoda, że nie mogłem malować. Wciąż nie miałem natchnienia. Czasami pojawiały się jakieś drobne przebłyski, ale tylko tyle. Szkoda, bo chciałem namalować ciebie.

Po południu mieliśmy aromatyczną kąpiel w jacuzzi. Z płatkami róż. Czułem się trochę głupio i chyba byłem zażenowany. No tak, to były zabiegi dla par.
- Kaien, jestem na to za stary.
- Wcale nie. Rozkoszuj się - powiedziałeś i zanurzyłeś się cały w wodzie.
- No tak, jak zwykle.
- Mówiłeś coś?
- Dzieciuch.
- Senju, fajnie jest - zaśmiałeś się i przyciągnąłeś mnie do siebie.
- Zaraz przyniosą drinki, nie macaj mnie tak.
- Rozluźnij się, kochanie - uśmiechnąłeś się i pocałowałeś mnie w czubek nosa.
- Bo to takie... Kurczę.

Czułem się trochę dziwnie. Nie na miejscu.
Ale miałeś rację. Powinienem korzystać. Zamknąłem oczy i po prostu rozkoszowałem się spokojem. Byłem odrobinę pijany. Trochę.
To było boskie. Niesamowicie odprężające i wspaniałe. Wypiłem kilka drinków i poczułem się jeszcze bardziej pijany.

Boskie i dziwne. Dla ciebie chyba całkiem naturalne. Miałeś rację, nie powinienem się tak przejmować. Zasłużyłeś na to. Ciężko pracowałeś na swój sukces. Ja też powinienem. Kurczę, chciałbym znowu namalować coś dobrego. Chciałbym... Nie. Nie mogę tak myśleć.
Nie mogę chcieć hipomanii. Dobra, byłem wtedy natchniony, ale...
Nie.
Po prostu nie.

Znowu włosy. Wszędzie moje włosy. Jezu. Pewnie to przez te leki. W poniedziałek zadzwonię do Roya.
Zawsze lubiłeś moje długie blond kudły. Macałeś je, bawiłem się i chwaliłeś, więc zapuszczałem. Nie ścinałem. Nie chciałem ich stracić. Kurczę, jak dalej tak będą wypadać, to będę łysy. No dobra, może nie łysy, ale na pewno będzie źle. Już teraz wyglądały gorzej. Były mocno przerzedzone, zwłaszcza na końcach.
Tak, zadzwonię w poniedziałek do Roya.

Nie zabrałeś laptopa, to chyba oczywiste. Wyłączyłeś nawet telefon.
- Nie ma mnie dla nikogo.
- Kaien, to Kot.
- Coś z Pierdzioszkiem?
- Nie. Pyta, czy to normalne, że drapie meble.
- Powiedz, żeby spadał na drzewo - wyszczerzyłeś się.
- Kaien mówi, że to nic takiego - powiedziałem, a Kot tylko westchnął.
- Dobra, to pa. Bzykajcie się, ile wlezie.
- Wcale tego nie robimy.
- Jasne.

* * * * *
Bo nie robiliśmy. Odkąd wróciliśmy do pokoju, ciągle siedziałeś w wannie. Pełnej piany i jakichś dziwnych dodatków. Chyba też byłeś zachwycony.
- Kotku, idź zobacz, pewnie przynieśli kolację - powiedziałeś, gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Dobra.
Czułem się teraz pewny siebie. Chyba musiałem się po prostu przekonać, że nikogo nie obchodzi, z kim jesteś.
Bo nie obchodziło. Więc mnie też nie.
Kolację jedliśmy w łóżku. Mieliśmy zostać tu na noc. Jutro dwa kolejne zabiegi. Kurczę, jarałem się. To było fantastyczne. Chyba byłem nakręcony. I podniecony. Zacząłem cię macać, a potem powaliłem na łóżko i usiadłem na tobie okrakiem.
- Zostało jeszcze trochę szampana? - spytałeś, a ja zerknąłem w stronę stolika.
- Tak. Chcesz?
- Tak.
- Mam pomysł.
- Co ty kombinujesz?
- Zobaczysz. Chodź do wanny.
- Już się boję.
- Nie masz czego - uśmiechnąłem się jak cwaniak i wziąłem butelkę z szampanem.

- Kaczusia, chyba nie chcesz...?
- Chcę. Wypnij dupę.
- Ja pierdolę. Jesteś zboczony - zaśmiałeś się i poczochrałeś mi włosy.
- Dawaj dupę.
- Co cię naszło?
- Nic. Jestem napalony.
- To może lepiej ja...? - puściłeś mi oczko, ale walnąłem cię w ramię.
- Nie. Ja. Wypnij się ładnie.
- W sumie to mieliśmy iść popływać.
- Nie wykręcaj się.
- Nie wykręcam się.
- Dajesz dupę.
- No dobra.

Byłem stanowczy. Może dlatego, że nakręcony i odrobinę pijany?
- Mam w torbie żel - powiedziałeś, gdy zacząłem ci masować pośladki.
- Ten też się nada. - Wziąłem jakiś żel do kąpieli.
- Nie, weź ten normalny. Wiesz, że mam dziewiczą dupę.
- Taaa, jasne. Szkoda, że na urodzinach Reiry schlałeś się tak, że zasnąłeś na podłodze.
- Błagam, nie nabijaj się, przecież wiesz, że mi wstyd.
- Tak, a miałem cię jeszcze bzyknąć.
- Uff. Mam nadzieję, że nie bzyknął cię Ren?
- Co? - oburzyłem się, ale od razu mnie objąłeś. - Puszczaj.
- Nie, tylko żartuję. Nie chciałbym, żeby on cię bzykał.
- Nie bzykał mnie. To ja pieprzyłem Kota.
- Wiem, widziałem zdjęcie - wyszczerzyłeś się. - Szkoda, że nie widziałem tego na żywo.
- Myślałeś o Kocie?
- To znaczy?
- O trójkątach?
- A ty?
- Nie, ale po tych urodzinach trochę tak. Raz - przyznałem się.

Wiedziałem, że zrozumiesz. Brakowało mi trochę Kota. Zawsze był taki fajny i kochany. Szkoda, że był z Renem.
Jezu, jak ja mogłem kiedyś coś tego z Renem? Boże, chyba znowu zacznę się samobiczować. Albo Adam? Jak mogłem się zgodzić? Teraz nigdy bym tego nie zrobił! Pewnie bym go jeszcze nagrał i przyłapał na gorącym uczynku. Jezu, ale byłem głupi. Całe szczęście, że teraz czułem się dużo lepiej. Te leki naprawdę działały. Postanowiłem też, że w poniedziałek na bank zadzwonię do Roya. W sumie chciałbym zmienić neuroleptyki. Nie chcę być łysy. I miałem nadzieję, że ta sprawa z Adamem nigdy nie wypłynie. Nie wybaczyłbyś mi. To byłby dla ciebie cios.

Ale nie chciałem teraz o tym myśleć. Westchnąłem i poszedłem po ten normalny żel.
- Czyli jednak go wziąłeś - powiedziałem z wrednym uśmieszkiem.
Znowu siedziałeś w wodzie.
- Ale to jest życie, kotku - zamknąłeś oczy i odrzuciłeś głowę. - Masz ze sobą fajki?
- Jasne, zawsze je wkładam sobie w dupę, jak idę się kąpać - fuknąłem, a ty zacząłeś rżeć. - Co się tak śmiejesz, idioto? Przyniosłem żel. Może wibratory też zabrałeś?
- Nie, tylko jajeczko.
- Jak to? - zmieszałem się.
- Jutro je włożysz.
- Ale jakie jajeczko?
- No takie wibrujące.
- Kupiłeś?
- Tak, a co?
- Sam sobie włóż. Dziś ja tu rządzę - powiedziałem i wszedłem do wody. - Hej, kamień, gdzie jest szampan? Nie mów, że wypiłeś!
- Nie, trochę zostało. Chyba nie sądziłeś, że pozwolę wlać sobie do dupy pół litra płynu z bąbelkami?
- Świnia jesteś - wydąłem wargi, a ty znowu wybuchnąłeś śmiechem. - No co?
- Nic, przypominasz mi kogoś równie uroczego. Przecież jeszcze zostało, zobacz - wziąłeś butelkę. - Serio chcesz to we mnie wlać?
- Tak.
- Ale jutro włożysz jajko.
- Nie.
- To nie.
- Świnia.
- No dobra, przecież tylko się droczę. Dawaj. Ale najpierw mnie rozciągnij - powiedziałeś i wypiąłeś dupę.
- Dobra!
Kurczę, nie wiem, co mi strzeliło do głowy. Po prostu ta butelka... Tak bardzo pasowała. Wysmarowałem palce żelem i zacząłem cię rozciągać. Może to jajeczko to nie taki zły pomysł? Ale przecież nie będę mógł się skupić!
- Pochyl się mocniej, Kaien.
- Dobra. Ja pierdzielę.
- Nie miałeś nigdy szampana w dupie, prawda? - uśmiechnąłem się, przykładając szyjkę do twojej dziury.
- No raczej. Oglądałeś jakieś porno?
- Co?
- Ja widziałem porno, ale z kobietą. Wlewali jej szampana do cipki i potem pili.
- Super. Ale z dupy pić nie będę - powiedziałem i dałem ci mocnego klapsa.
- No wiem.
- Ale w sumie mogę cię wylizać - powiedziałem i znowu dałem ci klapsa.
- Cudowny pomysł.

Pomasowałem ci dupę palcem, a potem zacząłem lizać. I pomyślałem, że  mógłbym ci wsadzić do środka kostkę lodu. To chyba niezły pomysł. Na pewno będziesz zaskoczony. W ogóle byłem jakiś nakręcony. Pewnie ze szczęścia. No i ty byłeś w dobrym humorze, więc korzystałem. Może nawet cię bzyknę?
Gdy wylizałem wszystkie twoje zakamarki, ugryzłem cię w pośladek i przeprowadziłem dłonią wzdłuż kręgosłupa. Chyba miałeś gęsią skórkę.
- Boże, na pewno chcesz mnie po tym spenetrować butelką? - spytałeś, obejmując mnie w pasie.
- Tak. Wypnij się.
- Dobra.

Ale to nie było nic strasznego. Pchnąłem leciutko szyjkę, a ty zacisnąłeś mięśnie. Na pewno trochę trafiło do środka. Miałem niezłą radochę. Kurczę, może zrobię ci masaż? Przecież lubisz.
- Czuję się dziwnie - powiedziałeś i poruszyłeś biodrami.
- No, pasuje ci.
- Zboczeniec.
- I kto to mówi.
- Już?
- Tak. Ale chcę się napatrzeć.
- Senju.
- No co? Mogę się trochę nad tobą poznęcać, prawda?
- No dobra.

Wsunąłem szyjkę trochę głębiej. Troszeczkę. Boże, ale fajnie. Szkoda, że nie wziąłem telefonu. Zrobiłbym ci zdjęcie.
Lód. Tak.
Ale to musi być niespodzianka.
- Kaien?
- Co?
- Mogę zrobić coś jeszcze?
- Co ty znowu kombinujesz? Wyjmij już tę butelkę.
- No dobra.
- Zadowolony?
- Tak. Nie mów, że ci się nie podobało!
- No dobra, kaczuszko, dziś możesz robić, co chcesz, ale jutro włożysz jajko - objąłeś mnie za szyję i cmoknąłeś w usta.
- Zgadzam się. Ale musisz założyć opaskę na oczy.
- Aha. Zbok.
- Spadaj - zaśmiałem się i odstawiłem butelkę.

Kurczę, naprawdę byłem nakręcony. Czułem się cudownie. Boże, na pewno cię dziś bzyknę. Ale najpierw lód.
- Dobra, to załóż to i nie podglądaj - powiedziałem, zakładając ci opaskę na oczy. - Ale serio nie podglądaj.
- Dobra, kaczuszko kochana, nie będę.
- I przestań się wygłupiać. Nie jestem żadną kaczuszką. Czemu zawsze wymyślasz takie głupie przezwiska?
- Blondynka ci się nie podobała, więc masz kaczuszkę.
Cholera. Tylko nie blondynka.
- Bo nie - powiedziałem i związałem włosy w ogon. - Ciekawe, jak Pierdzioszek.
- Na pewno gwałci Lucka.
- Dureń.
- No co? Ma potencjał.
- To po tatusiu - uśmiechnąłem się. - Teraz poczekaj na mnie, będę za pięć sekund.
- Dobra.

- Co tam masz?
- Nie podglądaj. Wypnij się.
- Znowu?
- Nie narzekaj. Bądź grzecznym chłopcem.
- Aleś ty dzisiaj władczy.
- Tak.
- Mam nadzieję, że nie zamierzasz bzyknąć mnie w dupę?
- A jeśli zamierzam, to co?
- To będę się sprzeciwiał!
- Wcale nie. Lubisz, tylko się nie przyznajesz. Jak bąbelki?
- Spadaj.
- Kochany dureń - cmoknąłem cię w łopatkę i pchnąłem lekko do wanny. - Wypnij się.
- Kaczusia.
- Spadaj - wyszczerzyłem się.
- Co tam masz?
- Jezu, ale jesteś niecierpliwy. Dawaj dupę.
- Nie włożysz mi żadnego owocu, prawda?
- Wyluzuj - powiedziałem i znowu zacząłem się szczerzyć.

Bardziej do siebie, bo przecież nie widziałeś. Rozsunąłem ci pośladki i znowu cmoknąłem w dupę, a potem wziąłem kostkę lodu i od razu włożyłem ją do środka.
- Matko, co to?! - zawołałeś i poruszyłeś nerwowo biodrami.
- Spokojnie, to tylko lód.
- Wyjmij to. Kurwa.
- Uspokój się, durniu. Nic ci nie będzie
- Ja pierdzielę. Jakie to zimne. Czuję, jak mi jelita zamarzają.
- Nie przesadzaj.
- Senju, wyjmij to, proszę.
- Przyj - parsknąłem śmiechem.
- Kurwa, ty to masz pomysły - powiedziałeś i wypchnąłeś kostkę siłą mięśni.
- No co? Kazałeś mi się nie przejmować.
- Nie aż tak - zaśmiałeś się i zdjąłeś opaskę.
- Zrobię ci masaż pośladków, chcesz?
- Tak. Wiesz, że kocham.
- Wiem.
- Jak mnie dziś ta babka masowała czekoladą, to myślałem, że dojdę. Serio.
- Miałeś erekcję, widziałem.
- Boże, to ona też widziała. Ale siara.
- Nie wiem. Pewnie to normalne. Dobra, to dawaj dupę.
- Ale ty dzisiaj jesteś napalony - objąłeś mnie i poczochrałeś mi włosy.
- Wiem. Sam jestem zdziwiony. Rano byłem spięty jak diabli. Ale chyba już jest dobrze.
- Cieszę się. Też cię potem wyliżę. W sumie wyliżemy się nawzajem, dobra?
- Dobra.
- To będzie wieczór lizania.
- Też ci odbija, Kaien.
- Wiem. Musimy to przecież uczcić, nie?
- Tak. W sumie to... Chodź do łóżka. Tam cię wymasuję - powiedziałem i wziąłem cię za rękę.
Fiut ci sterczał na baczność. Chyba ta butelka nie była taka zła. Kostka lodu też. Byłem z siebie dumny.

Masowałem. Najpierw miękko i delikatnie, potem nieco mocniej. Starałem się przypomnieć sobie, jak to robiła babka od masażu. W łazience było kilka olejków, więc korzystałem.
- Jaki ty lubisz zapach? Bo nie wiem.
W sumie nigdy nie pytałem.
- To chyba bez różnicy - powiedziałeś, a ja znowu zacząłem masować. - Teraz wszystkie pachną mi tak samo.
- Ignorant - dałem ci klapsa i zacząłem masować mocniej.
- Cieszę się, że jestem z tobą.
- Co?
- No cieszę się, że cię mam.
- Jestem romantyczny jak diabli - uśmiechnąłem się. - Będziesz mi tak słodzić?
- Tak. Senju, dobrze się teraz czujesz, prawda?
- No w sumie... Tak.
Tylko te włosy.
- Cieszę się.

Wymasowałem ci pośladki, a potem znowu dałem soczystego klapsa. Przewróciłeś się na plecy i przyciągnąłeś mnie do siebie.
- Dzięki. To co, lizanko? - wyszczerzyłeś się.
- Tak.
- Wskakuj na górę.
- Ja?
- Tak. Wyliżę ci dupsko.
- Jesteś bardzo romantyczny.
- Wiem. Wskakuj.

Lizaliśmy. Obciągaliśmy i bawiliśmy się jajkami. Robiłeś to samo, co ja. Tylko trysnąłeś pierwszy.
- Nie mogłem już wytrzymać - powiedziałeś, gdy zszedłem z ciebie.
- No dobra. Ale weź mi obciągnij.
- Chodź tu - przyciągnąłeś mnie za biodra i znowu zacząłeś ssać.
Chciałem dojść ci na twarz. Ospermić twoją piękną buzię i wepchnąć mokrego fiuta do ust. Byłeś dziś niezwykle uległy. Czasem mnie to jarało. Dzisiaj na pewno.
Wyjąłem penisa i dokończyłem ręką. Ty otworzyłeś buzię i trochę prowokująco wysunąłeś język.
Dureń.
Ty nigdy nie będziesz tak naprawdę uległy.
Doszedłem ci na twarz i zamknąłem oczy. Kręciło mi się w głowie. Kurde, to cudowny wieczór. Fajnie, że tu przyjechaliśmy. Mogliśmy odetchnąć.

Spałem jak zabity.

* * * * *
- Kotku, pobudka.
- Nie chcę.
- Wstawaj, Senju. Chodź na śniadanie.
- Co? - otworzyłem jedno oko i poczułem na twarzy promienie słońca.
Pogoda była całkiem niezła. Chyba. Jezu, to już dwa lata.
- Chcę śniadanie do łóżka - zamruczałem i zacząłem się leniwie przeciągać.
Normalnie jak Pierdzioszek. Ciekawe, jak sobie radzi.
- Nie, zjemy na dole.
- Szkoda - zamknąłem znowu oczy i westchnąłem.
- Wstawaj - cmoknąłeś mnie w ramię.
- Wspólny prysznic?
- Tak.
- No dobra.

* * * * *
Jedliśmy na dole. Nikt nie zawracał nam głowy. Dupy też nie. Widziałem te ciekawe, badawcze i pytające spojrzenia, ale nikt do nas nie podszedł. Naprawdę czułem się cudownie.

O dwunastej mieliśmy saunę. W sumie niezbyt to lubiłem, bo źle znosiłem wysokie temperatury. Ale tu było inaczej. Czułem się jak w kosmosie. Zapach olejków koił zmysły. Rozluźniłem się i zamknąłem oczy. To chyba endorfiny. Czułem, jak razem z potem opuszczają mnie wszystkie głupie myśli.
Potem chłostaliśmy się brzozowymi witkami. To chyba najbardziej przypadło ci do gustu. Wiedziałem. Próbowałeś dobrać się do mojego tyłka, ale dałem ci po łapach i wychłostałem jeszcze mocniej.

O drugiej mieliśmy peeling cukrowy.
- Kotku, jajeczko.
- O nie. Na pewno nie na peeling.
- Obiecałeś.
- Nie mówiłem, że teraz. Przecież będzie widać sznureczek.
- I co z tego? - wyszczerzyłeś się.
- Boże, czy ty chcesz, żeby potem o tym pisali? - zacząłem się wkurzać.
- Przecież nikt się nie dowie.
- Nie. Jesteś zboczony. Włożę je później.
- No dobra. Nie złość się.
- Nie złoszczę się.

Chyba cię porąbało. Czułbym się zażenowany. I tak musiałem leżeć z gołą dupą.
Ale szybko mi przeszło. Boże, chyba naprawdę czułem się oczyszczony. Fizycznie i duchowo. Prawie zasnąłem. Prawie mruczałem z przyjemności. Ty pewnie znowu miałeś erekcję. Gdybym miał jajko, chyba bym zwariował. Nie, nic z tego. Potem je włożę.

Włożyłem. Gdy jedliśmy obiad. Na dole. Wiedziałem, że jesteś sadystą i lubisz się nade mną znęcać. Dobra, jakoś to przebolałem. Wytrzymałem. Za to ty miałeś niezły ubaw. Siedziałem z erekcją i mordowałem cię wzrokiem.
Ale jedzenie było wyśmienite. Jarałem się i zachwycałem jak dziecko.
A ty włączyłeś jajko i szczerzyłeś się jak głupek. W sumie to... Było całkiem przyjemne. Czułem się trochę głupio, bo miałem wrażenie, że wszyscy wiedzą. I widzą. Wibracja trochę rozpraszała.

- Potem ty je włożysz - powiedziałem, gdy wróciliśmy do pokoju.
- Jeszcze czego. Jest twoje - zaśmiałeś się i rozwaliłeś na łóżku.
- To je sobie umyj z mydłem. Albo we wrzątku. Ale masz je włożyć.
- Nie o to mi chodziło. Senju, ono jest dla ciebie - uśmiechnąłeś się i zamknąłeś oczy. - Ale raj.
- Kaien, ale ja naprawdę chcę, żebyś je włożył. Też chcę cię pomęczyć. To chyba sprawiedliwe? - usiadłem obok.
- Taaa, sprawiedliwe. Była butelka? Była. Więc jajko dla ciebie.
- Jesteś dupkiem.
- Wiem.
- Świnia.
- Kaczusia, przecież żartuję - objąłeś mnie w pasie, ale chciałem się wyrwać. - Siedź spokojnie. Tylko się z tobą droczę. Jeśli chcesz, to je włożę.
- Tak?
- Tak. Dla ciebie włożę nawet ogórek.
- Idiota - parsknąłem śmiechem. - Jesteś szczęśliwy, co?
- Tak. A ty nie? - pogładziłeś mnie po włosach.
- Tak. Fajnie, że tu przyjechaliśmy.
- No.
- To włożysz je wieczorem, dobra? Jak pójdziemy na kolację.
- No dobra - westchnąłeś i znowu rozwaliłeś się na łóżku.

Po obiedzie mieliśmy masaż gorącymi kamieniami. To chyba było najprzyjemniejsze. Gdy facet masował mi stopy, miałem łaskotki, ale potem było już dobrze. Najpierw łydki, potem uda, pośladki i tak dalej. Odpłynąłem. Kurczę, mógłbym tak leżeć całą wieczność! Czułem się cudownie. Wszystko mnie zachwycało. Nigdy przecież nie byłem w SPA. Ciało miałem rozgrzane i lekkie. To było niesamowite. Nie byłem już ani trochę spięty. 
No i chyba dlatego nie byłem już napalony. Nawet gdy włożyłeś jajko. Po prostu też miałem ubaw.
- Kaien? - spytałem cicho, gdy wcinałeś drugą porcję mięsa.
- Co?
- Już ci stanął?
- Sprawdź.
I poker face. No no, nie spodziewałem się tego. Wyszczerzyłem się i skupiłem na jedzeniu, ale ciągle cię obserwowałem. 
- Mówiłem, że się zemszczę - powiedziałem, gdy zacząłeś się wiercić.
- Już wiesz, co cię czeka wieczorem.
- Grozisz mi? - znowu zacząłem się szczerzyć.
- Tak.
- Dupek.
- Kaczuszka.
- Idiota.

Boże, kocham cię. Naprawdę.

* * * * *
Zemściłeś się od razu, gdy wróciliśmy do pokoju. Przycisnąłeś mnie do ściany i zabrałeś pilota. Wyłączyłeś jajko i zacząłeś mnie całować. Wiedziałem, że wyrywanie się jest bez sensu. Poddałem się.
Zaciągnąłeś mnie do łóżka i po prostu bzyknąłeś na pieska. Leżałem potem z głupim uśmieszkiem, a ty paliłeś na balkonie. Jajko leżało na łóżku.
Głupek.

Potem poszliśmy jeszcze popływać. Godzina basenu tylko dla nas. Wygłupialiśmy się jak dzieci. Boże, byłem chyba pijany ze szczęścia! Potem całowaliśmy się pod wodą. Nie chciałem nawet wracać do domu. Kurczę, dlaczego wszystko, co dobre, szybko się kończy?

Wróciliśmy wieczorem. Wpadliśmy jeszcze do Kota, żeby zabrać Pierdzioszka. Chyba był grzeczny, bo Kot nie narzekał. Ren też nie. Przypomniałem sobie, jak się z nim całowałeś, i uśmiechnąłem się pod nosem. Może kiedyś to powtórzymy?
Ktoś jednak napisał, że byliśmy w SPA. Oczywiście, to było do przewidzenia. Ale czułem się tak cudownie, że zupełnie mnie to nie obchodziło. Zresztą, jestem tylko człowiekiem. No i nie było żadnych zdjęć.

* * * * *
W czwartek miałem się spotkać z Royem. Powiedział, że wpadnie do mnie. Fajnie, że nie musiałem jechać do niego. Powiedziałem mu o włosach i suchości w ustach. Zmniejszył mi dawkę i dodał, że jeżeli po dwóch tygodniach nic się nie zmieni, to mam ją zmniejszyć do ćwiartki.
Naprawdę martwiły mnie te włosy. Stały się matowe i przerzedzone. Kurczę. Chyba będę musiał je ściąć.
No i pochwalił mnie za to, że postanowiłem pójść na psychoterapię. Bo postanowiłem.
- To numer do Asha. Jest moim kolegą po fachu. Prawie. Zadzwoń do niego. Jest dobry. Ma dziesięć lat praktyki.
- Dzięki.
- Dasz radę. Już jest dużo lepiej. Niedługo będziesz mógł odstawić neuroleptyki. Ale naprawdę polecam ci psychoterapię. Pomoże ci się wyciszyć.
- Dziękuję, Roy.
Byłem mu wdzięczny. Postanowiłem, że jutro zadzwonię do tego Asha. Musiałem działać. Czułem, że mogę i muszę.

- I co powiedział? - spytałeś, gdy przyniosłem piwo i usiadłem obok ciebie na łóżku.
- Zmniejszył dawkę, bo włosy mi lecą jak szalone. To po tych lekach. No i dał mi numer do psychoterapeuty.
- Więc jednak? - pogładziłeś mnie po włosach.
- Tak. Muszę.
- Wszystko się ułoży. Jeśli chcesz, pojadę z tobą i będę siedział obok.
- Dzięki - uśmiechnąłem ciepło i pomyślałem, że jesteś kochany. - Kaien, mam prośbę.
- Tak? Nie zapominaj, że możesz wypić góra dwa piwa.
- Wiem.
Na urodzinach Reiry było to samo. Upiłem się wtedy i mnie poniosło. Leki na pewno miały na to wpływ. Zachowałem się mocno nieodpowiedzialnie, ale obiecałem sobie, że to się nie powtórzy. Nie chciałem cię martwić.
- Więc? Jaka to prośba?
- Mógłbyś ściąć mi włosy?
Już postanowione.
- Co? - zakrztusiłeś się piwem i spojrzałeś na mnie ze zdziwieniem.
- Bardzo mi wypadają, mówiłem. Gadałem o tym z Royem. To dlatego zmniejszył dawkę. Lecą jak szalone.
- Trochę zauważyłem.
- No widzisz. I tak są do dupy. Pomyślałem, że jak zetnę do ramion i zmniejszę dawkę leku, to coś się zmieni.
- Ale... Naprawdę chcesz?
- Nie mam wyboru.
- Nie są takie złe.
- Są. Nie musisz mnie pocieszać. Wiem, że je lubisz, ale...
- Co?
- Co co?
- Lubiłbym cię nawet łysego - powiedziałeś, gładząc mnie po policzku.
- Lepiej nie. Więc jak? Pomożesz mi?
- Dobra.

Wiedziałem, że zauważyłeś. Były wszędzie. Trochę szkoda, ale nie miałem wyboru. Zresztą, włosy nie ręka, odrosną. Poza tym, naprawdę były teraz cienkie i rzadkie i wyglądały źle.

- Już - powiedziałeś, odkładając nożyczki. - I jak?
- Dzięki - uśmiechnąłem się do odbicia w lustrze.
- Już kiedyś miałeś taką długość. Bardzo ci pasuje - powiedziałeś, całując mnie w policzek. - Wyglądasz seksownie.
- Naprawdę potrafisz pocieszać.
- Nie pocieszam, mówię prawdę.
- Dzięki. Może powinienem pić siemię lniane?
- Co?
- Nic.

* * * * *
W pracy miałem spokój, ale znowu dołowałem się tym, że nie mogę malować. Tak bardzo bym chciał. Siedziałem w swoim pokoju i gapiłem się w płótno. Nie wiedziałem nawet, jak zacząć. Pierdzioszek próbował mnie pocieszać, ale tylko upaćkał się farbą. Miał potem niebieskie łapki i czerwony ogon. A ja paliłem i próbowałem się zmusić do rysowania. Ale nic mi nie wychodziło.

W sobotę zadzwonił Chris. Chciał się spotkać. Zaprosiłem go do nas, ale powiedział, że chciałby pogadać ze mną na osobności. Nie byłeś zachwycony, ale udawałeś, że nic cię to nie obchodzi.
Zazdrośnik.
- Obiecuję, że następnym razem do was wpadnę - powiedział. - Ale dzisiaj muszę pogadać z tobą.
- Rozumiem.
Wiedziałem, że coś się święci.
- Cześć. Och, ściąłeś włosy! Pasuje ci - powiedział, a ja uśmiechnąłem się i wsiadłem do samochodu. - Kaien pewnie mnie zabije, nie?
- On jest takim kochanym zazdrośnikiem.
- Po prostu muszę z tobą pogadać. Chyba mam problem.
- Jasne.

Okazało się, że chodziło mu o Abla! Czyli miałeś rację. Powiedział, że prawdopodobnie go kręci. To znaczy, na pewno kręci. I podnieca. To dla niego coś nowego, bo nigdy nie reagował tak na mężczyzn. A ja szczerzyłem się i piłem piwo. Bezalkoholowe. Podobno się już całowali. Kurczę, chyba zacznę im kibicować. Może ty też przestaniesz być zazdrosny?
Ale Chris był mocno zmieszany. Powiedział, że boi się związku z facetem. Nigdy tego nie robił i nie wie, jak to jest. Musiał się wygadać, więc słuchałem. Zwykle to ja gadałem, a on słuchał. Teraz chciałem mu się odwdzięczyć.
Kurczę, Abel to jednak jest cwany.

Wpadłeś po mnie o dwudziestej drugiej.
- Nic się nie stało, nie musisz być taki spięty.
- Nie jestem spięty - powiedziałeś, gdy wsiadłem do wozu.
- Chciał pogadać o Ablu. Miałeś rację.
- Tak? No widzisz. Ja zawsze mam rację.
- Nie zawsze.
- No dobra. Czyli co, oni coś tego?
- Tak. Po prostu Chris nigdy nie był z facetem.
- Czyli jest prawiczkiem analnym - wyszczerzyłeś się, a ja palnąłem cię w ucho.
- Przestań. Po prostu chciał się wygadać.
- Ale jesteś szlachetny.
- Spadaj. Też gadasz z Kotem.
- No. Dobra, to wracajmy. Zrobisz mi masaż?
- Co się tak wzięło na masaże? To po tym SPA?
- Nie wiem. Lubię, jak masujesz mi pośladki.
- I nie tylko.
- Cicho bądź - wyszczerzyłeś się. - Dzwoniłeś wczoraj do Asha?
- Tak. We wtorek do niego jadę.
- Podwiozę cię.
- Dzięki.

* * * * *
Fajnie, że Chris jednak nie był hetero. Abel na pewno na niego leciał. No to się dobrali. Będą ładną parą.
W poniedziałek pojechałeś się spotkać z Saki, a ja obijałem się w pracy i gadałem z Mansem. Odkąd wszędzie ze mną łaził, nawet go polubiłem. To znaczy, nie wszędzie i nie zawsze, głównie w pracy i gdy wychodziłem gdzieś sam. Mans był w porządku. Nie wiem, czemu Kot narzekał na Benny'ego. Mans miał fajne poczucie humoru. Dziś powiedział, że jest moim fanem. To znaczy, przyznał się. Zauważył nawet, że ściąłem włosy. Wszyscy zauważyli. Wcześniej skończyłem pracę, więc chciałem jeszcze pojechać na zakupy, ale powiedział, że pojedzie ze mną. No tak. Musiał mnie pilnować.

- Spoko, odwiozę cię potem do domu - powiedział, gdy chciałem dzwonić do ciebie.
Ale ze mnie głupek. Przecież byłeś z Saki.
- Też kiedyś rysowałem - powiedział.
- Tak?
- No. Podobno nieźle - wyszczerzył się.
- Już nie rysujesz?
- Tylko w w wolnym czasie. A ty?
- Ja nie mam natchnienia - westchnąłem, wsiadając do samochodu.
- Szkoda. Chciałbym zobaczyć twoje prace.
- Czemu mnie lubisz?
- Nie wiem, tak po prostu. Czasem tak jest. To znaczy, nie pomyśl nic złego, nie lecę na ciebie. Wolę kobiety. Po prostu... Nie wiem, podziwiam cię. Jesteś fajny. No i malujesz.
- Dzięki - uśmiechnąłem się.

Szkoda, że nie mogłem malować. Naprawdę było mi smutno. 
Ale za to było mi miło, że mnie lubił. Chloe nie lubiła. Tak po prostu. Zdarza się. Ludzie są różni. Może tak naprawdę leciała na ciebie, mimo że była lesbijką? A może dlatego, że byłeś sławny?

Zaprosiłem Mansa do środka i pokazałem mu obraz. Chyba był w szoku. Powiedział, że lubi mnie jeszcze bardziej, a jutro przyniesie swoje rysunki i będę mógł je podziwiać. Naprawdę był fajny. Zakochał się w Pierdzioszku i ciągle go głaskał. 
Gdy wyszedł, włączyłem laptopa. Znowu te komentarze. Nie, nie będę ich czytać.

Gdy zadzwoniła komórka, siedziałem w kuchni i jadłem kanapki z Pierdzioszkiem. To znaczy, ja jadłem, a on tylko atakował moje nogi.
- Cześć, Kaien, kiedy wracasz?
- Senju, czy Kot jest z tobą?
- Co? Nie.
- Kurwa.
Chyba byłeś roztrzęsiony.
- O co chodzi?
- Dzwonił do mnie Ren.
- Ren?
Zmieszałem się. Czemu Ren?
- Tak. Powiedział, że nie może dodzwonić się do Kota. Podobno znalazł zdemolowany korytarz, dlatego się martwi. Kot nigdy tak nie robi.
- Chcesz powiedzieć, że to włamanie?
- Nie wiem. Zaraz będę, czekaj na mnie.
Nic nie rozumiałem. Zacząłem się denerwować. Może to Yuto? Miałem tylko nadzieję, że Kotu nic się nie stało.
Ja pierdzielę.
Nie miałem pojęcia, o co chodzi. 
No i ty byłeś strasznie zmartwiony. To zły znak. 
Wziąłem Pierdzioszka na ręce i mocno go przytuliłem. Bałem się. Naprawdę.

* * * * *
- Koleżanka Chloe widziała go z jakimś przypakowanym kolesiem - powiedziałeś, wbiegając do mieszkania.
Byłeś z Saki.
- Jak to?
- Nie wiem. Ona go przecież nie zna, Chloe też nie. Pewnie po prostu skojarzyła, że to Kot. Ja pierdolę. Saki, zadzwoń do Rena i spytaj, co i jak.
- Kaien, nic nie rozumiem.
- Ja też.

Saki była najspokojniejsza. Powiedziała, że Ren już zadzwonił na policję i czeka w mieszkaniu. To nie włamanie, bo zamki były całe. Prawdopodobnie porwanie.
Trzęsły mi się ręce. Ty nalałeś sobie wódki i wypiłeś wszystko duszkiem. Pierdzioszek schował się w pokoju i nie wychodził. Pewnie przestraszył się tylu osób naraz.
Podobno ta koleżanka Chloe wszystko widziała. To znaczy, widziała Kota z jakimś podejrzanym facetem i od razu zadzwoniła na policję. A wtedy zadzwonił Ren i też zaczął wypytywać. I też wezwał policję.
Ja pierdzielę. 
Nic nie rozumiałem.
- Czego nie rozumiesz? Porwali Kota - powiedziałeś, zapalając papierosa.
Byłeś roztrzęsiony.
- Namierzą ich. Chloe zaraz tu będzie - powiedziała Saki, gdy skończyła rozmawiać przez telefon.
- I co z tego? Pomoże ich namierzyć? - spytałeś, patrząc na nią z wyrzutem.
- Tak. Dziewczyna ma numery rejestracyjne.
- Co? - wytrzeszczyłeś oczy.
- Ren tak powiedział.
- Jak to?
- Widziała ich, więc samochód pewnie też.
- Skąd ona w ogóle zna Rena? - spytałem i też nalałem sobie wódki.
- Nie wiem.

* * * * *
To Chloe znała Rena, nie koleżanka. Podobno poznali się w redakcji. Przypadkiem. Nie wiedziała, że Ren jest z Kotem. Miała napisać dla niego jakiś artykuł o wystawie, ale niezbyt się dogadywali. Stąd miała jego numer. Niesamowite. Czyli jego też nie lubiła? Nie tylko mnie? Odetchnąłem z ulgą. Choć i tak miałem wrażenie, że nie zwracała na mnie uwagi. Może mnie ignorowała, a może była zbyt zdenerwowana.

Jej koleżanka była już na policji i wszystko opowiedziała. Naprawdę byłem w szoku. To chyba zbieg okoliczności. Najpierw Bianca, teraz kumpela Chloe. Do tego Chloe mnie nie lubiła.
Albo po prostu Kot miał Anioła Stróża. Nie wierzyłem w takie rzeczy, ale musiałem się jakoś uspokoić, więc zacząłem sobie wmawiać, że będzie dobrze. Na pewno go znajdą. Nic mu nie będzie. Jeśli to Yuto, to pójdzie siedzieć. Na pewno nie był sam. Kumpela Chloe mówiła, że tamten koleś był wysoki i duży. To pewnie ten ze szramą. Podałem jej kieliszek z wódką, ale powiedziała, że nie pije.
- Wybacz.
- Co tam robiłaś? - spytałeś, zapalając kolejnego papierosa.
- Spokojnie, znajdą ich - powiedziała Saki i też zapaliła.
- Widzę, jaka jesteś spokojna - zaśmiałeś się nerwowo.
- Kaien, nie pij więcej - powiedziałem, zabierając ci butelkę.
- Masz rację. Boże, chyba zwariuję.
- Mamy tak siedzieć i czekać?
- A co chcesz robić? Masz jakiś pomysł?
- Nie - westchnąłem. - Ale też zwariuję. 
- Więc co tam robiłaś? - powtórzyłeś pytanie.
- Tak naprawdę to trochę głupio wyszło, ale obserwowałam ślimaki - dziewczyna chyba naprawdę była zawstydzona.
- Co?
- Powiedz, że żartujesz?
- Nie. Piszę z tego pracę. To dlatego siedziałam w krzakach. Wiem, jak to brzmi, sorry.
- To dziękuję ślimakom - powiedziałeś i otworzyłeś okno.
- Mam nadzieję, że na coś się przydałam i szybko znajdą Kota.
- Tak, dzięki. Bardzo nam pomogłaś - uśmiechnęła się Saki.
- Mało powiedziane.
- Dobra, to ja może zrobię herbatę. Chce ktoś? - spytała Saki, a ty kiwnąłeś przecząco głową i zacząłeś gapić się w okno.

Czekanie było nieznośne. Dobijało. Nie wiedziałem, gdzie się podziać. Nie miałem pojęcia, co ze sobą zrobić. Martwiłem się. Wszyscy się martwili. Byli spięci i zdenerwowani.
Z tobą było jeszcze gorzej.
Potem przyjechał Ren. Też był przybity.
Czułem się jak w jakimś koszmarnym śnie. Nie mogłem w to uwierzyć. To nie mogło dziać się naprawdę. Nie mogli porwać Kota. Niemożliwe. Po prostu nie.
Nie.
Ale gdy w końcu zadzwoniła komórka Saki, wstrzymałem oddech. Wszyscy spojrzeli na Saki z wyczekiwaniem. To była taka wspólna niema prośba.
- Chyba ich namierzyli - powiedziała i głośno westchnęła.
- Ja pierdolę. Senju, daj wódkę.
- Kaien!
- Dawaj.
- Mnie też - powiedziała Saki i schowała twarz w dłoniach. 

Chciałeś od razu jechać na miejsce, ale Ren powiedział, że to i tak bez sensu, bo cię nie wpuszczą. Więc musieliśmy po prostu czekać.
Miałem tylko nadzieję, że znajdą Kota w jednym kawałku.

55 komentarzy:

  1. aaaaaaaaaaaaaaa ///dlaczego ..bosz .
    dlaczego poszłam na koniec
    a w słuchawkach leci smutna piosenka
    aww kuno

    no dobra to pokolei...
    yey senyu :)
    spa <3 lubie je
    aww słodki początek....kuno
    a po tem...
    mamo :(
    pierdzioszek poszedł do kota i rena .. 3 kot i ren ... koci harem i pan
    tak ja chce 4 kąt :)
    senju zgadzaam się z tobą
    aww slub senju kaien chce zaproszenie ..prosze pamiętać
    yeyy czekoladka..lubie go.. lomi lomi nui tez <3 jest fajny
    ehhhh
    yey tyle cukru . ale ale ale .
    kuno ty cholero ..
    brak słów .
    ........
    .............
    ...
    .
    .
    .
    .
    .
    .

    .
    .
    .

    .
    .
    .
    .

    .
    no więc tego
    notka kota tu i teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzałam, że tak będzie. To jest to: a nie mówiłam? :D

      Usuń
    2. wiem . ale to i tak daje ...... no wiesz..
      bosz co oni mu zrobią
      myśli
      myśli
      myśle :)
      dobra
      spokojnie wdech wydech
      ale ale
      wiesz co
      jak zamkom nic nie bylo to on sam ich wpuscił ?

      Usuń
    3. A jak zamkom nic nie było i jak ich wpuścił, to dowiesz się w notce Kota ;)

      Usuń
  2. ...
    ...
    ...
    ...
    Jebać Senju i dupę Kaiena, KOCIE WIEDZ, ŻE CIĘ KOCHAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot na pewno dziękuje ci za miłość ;)

      Usuń
    2. Jezu. To nie tak że mi się nie chce albo coś, ja po prostu nie wiem co mam napisać.
      Kompletne przytkanie.
      KOCIE, KOCHAM!

      Usuń
    3. Boże.
      Jezus Maria.
      Ja jebię.
      Kurwa jego mać.
      O żeż w dupę.
      O żeż w chuja.
      Ja pierdolę.

      JEBAĆ WŁOSY SENJU! Może być łysy, ODDAWAJCIE KOTA!

      Usuń
    4. Ok, rozumiem ;)
      Ale cieszę się, że jest przytkanie!

      Usuń
    5. Nie, to jest zbyt smutne. Jak ja przeżyję Kota? Nawet nie mogę myśleć o Kaienie i Renie teraz.

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że jednak jakoś przeżyjesz i przeczytasz wszystko ;)

      Usuń
    7. To znaczy wiesz, kunosiaczku (czyt. suko jebana, bo #teamkotOKAZJONALNIE(bonadalnajmocniejkochamkaczuszkę)) - to nie tak, że pisałaś te 70% notki na marne, ale no... rozumiesz, nie?

      Rozumiem teraz że wątek KotxRen będzie dominował nawet w notkach Senju?

      Usuń
    8. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGHHHHH < wkurw stulecia >

      Usuń
    9. No rozumiem ;)
      Czemu ma dominować? Senju tylko tak sobie przypominał, jak Kaien całował się z Renem i jak on bzykał Kota. Ale o Kocie to czasem myśli. To znaczy, o trójkątach. Ale to nie tak, że bardzo chce i nie moze bez tego. Więc nie zdradzi Kaiena na pewno, jeśli o to ci chodzi. I nie dobierze się do Rena.
      Tylko coś się trochę zmieni po notce Kota.

      Usuń
    10. Nie chodzi o to, tego to już nikt nie pamięta. Chodzi ogólnie nie o seks KotxRen tylko o wątek Kota, a jak Kota to też Rena.

      Usuń
    11. aaaaa, w sensie, że będzie się ciągle przewijać w ich notkach? Trochę będzie. W Kaiena na pewno, ale nie aż tak długo. Bo pisałam, że potem będzie cukier. Ren pocieszy Kota.

      Usuń
    12. Wiem, że teraz #teamKot i w ogóle, ale będzie chociaż troszeczkę Kaczuszki u Kaiena, prawda?

      Usuń
    13. Oczywiście, że będzie. To nie tak, że notki Kaiena i Kaczuszki będą o Kocie. Kaiena trochę tak, bo to jednak Kot, rozumiesz, najlepszy przyjaciel, te sprawy.
      Po krzywdzie Kota będą zmiany, ale pozytywne.

      Tylko jeszcze myślę o tym "smutnym" wątku i nie mam pojęcia, dawać czy nie. Chciałabym dać, ale z drugiej strony, chyba sama bym tego nie przeżyła. Nie, nie chodzi o Kota.

      Usuń
    14. O Rena? Czy Kaiena?

      Kuno, przepraszam za focha, nie wiedziałam, że było ci smutno, myślałam, że to na żarty :(
      Bo moje miało być na żarty.
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam :(
      Przepraszam, jestem beznadziejna jeśli chodzi o rozmawianie z ludźmi :( Obiecuję już się nie fochać.
      Przepraszam :(
      (chyba że zabijesz Senju, ale wtedy mogę, prawda?)

      Usuń
    15. Jezu, ja tylko przepraszam w kółko.
      Możesz mi nie wybaczać, po prostu przepraszam :(

      Usuń
    16. Pisałam Lex na czacie, że miało chodzić o uśmiercenie kogoś, kto nie jest bohaterem opowiadania. To znaczy, chodziło o te "i tak, i nie" ;)
      Ale Kotu byłoby smutno. Renowi też. I zwłaszcza Lex. I mnie oczywiście, bo to ja musiałabym go uśmiercić.
      Tobie też. Wszystkim byłoby smutno.

      Więc jeszcze nie wiem, czy to zrobię.

      Usuń
    17. "go", więc nie, nie mama. Ale i nie tata ;)

      Usuń
  3. kaczuś <3

    cipniś <3

    nieeeeeeeeee......... jak możesz?! Senju wypadają włosy?! o nie!!!

    dobra, już widzę, dlaczego Babi miała nie lubić Chloe

    Senju, nie jesteś za stary. nawet tak nie myśl.

    stanowcza Kaczusia :3 <3 tak, Kaien, dawaj dupę. czekam :3

    CO TO MA ZNACZYĆ "Szkoda, że był z Renem."?! co Ty sobie w ogóle, Kaczusia, wyobrażasz?!

    tak, tak, tak! dawaj Kaienowi kostkę lodu! :D

    phi, liczyłam na trochę więcej akcji z butelką xD

    Kaien z kostką lodu <3 < zaciesz >

    będą się wylizywać nawzajem? kradziej!

    Kaczusia straciła futerko :( (w sumie teraz już nie jest konkurencją dla futerka Rena :3 dobra, nie jestem aż taką małpą, żeby nie współczuć Senju)

    awwwww.... Pierdzioszek w farbie :3

    ale fajnie, że ochroniarz Senju też maluje! :D

    CO SIĘ STAŁO Z KOTEM?! O NIE!!!!!

    JAK TO "porwali Kota"?! JAK ONI MOGLI?! CO TY KNUJESZ?!

    no proszę, Chloe zna Rena (ale ja i tak się zbytnio zmartwiłam Kotem, żeby docenić tę informację)

    BIEDNY KOTEK!!!!!!! oni wszyscy też, bo się martwią o Kiciusia :(

    i to niby ja jestem okrutna?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niestety, po lekach wypadają mu włosy.
      Bo kaczuś przecież myśli o trójkątach. On nie może myślec o Renie. No chyba że o Kaienie z Renem. Może będzie ich shipować? :D
      Nie kradziej, bo mieli lizać sobie wszystko, tak se świętowali ;)

      Tak, planowałam skrócić włosy kaczusiowi :>
      Pierdzioszek w farbie, a wątek z mizianiem ogonkiem czeka ;)
      Tak! Ochroniarz miał być w porządku, taki na luzie i wesoły, i on lubi Senju i nie jest sztywny jak Benny :D i rysuje! kiedyś na pewno do tego wrócę.

      Tak, a Chloe nie lubi również Rena. Bo ona nie lubi wszystkich mężczyzn oprócz Kaiena. O Kota się martwi, oczywiście, ale tylko tyle.

      Usuń
    2. ja mu współczuję :/ też uwielbiam swoje włosy i byłoby mi przykro gdyby przestały być fajne

      tak, tak. niech myśli o Kaienie z Renem :3

      tak? czeka? a to fajnie :D

      może Kaien nie jest facetem w takim razie? xD

      Usuń
    3. Kto wie :D Chloe musiałaby to sprawdzić :D
      Mnie włosy mocno wypadają, więc współczuję Senju. Ale oczywiśćie teraz jestem #teamKot

      < i nikogo nie obchodzi butelka >

      Usuń
    4. myślę, że nawet jakby wepchnął w niego całą, to przy końcówce, nikogo by nie obchodziła :v

      Usuń
    5. Tak, i 70% notki poszło się jebać :D

      Usuń
    6. ja w ogóle liczyłam na więcej opisów urodzin Reiry :v

      Usuń
    7. Nie martw się, kiedyś opiszę coś jeszcz . ;)

      Usuń
    8. no ja myślę. chociaż w najbliższym czasie to raczej nie będzie :(

      Usuń
    9. Lex, ona napisała "NIE MARTW SIĘ". Dasz wiarę? :D

      Usuń
    10. NIE ZWRÓCIŁAM NA TO UWAGI :o

      Usuń
    11. Tylko nie wkładaj pięści.

      Usuń
  4. "coś tego" <3

    "- Masz ze sobą fajki?
    - Jasne, zawsze je wkładam sobie w dupę, jak idę się kąpać" - <3

    "Wsunąłem szyjkę trochę głębiej. Troszeczkę. Boże, ale fajnie." - No i będę mieć koszmary, jak nic. Mimo tego, że wiem, że tu nie było tak "hard", aczkolwiek... Czytałam kiedyś "Teleny'ego" Oscara Wilde'a. Tam była grubsza akcja ze szklaną butelką, tyle, że butelka pękła, wdało się zakażenie, a gość się opcjonalnie zastrzelił/powiesił (nie pamiętam już). Wszelkie horrory to przy tym pikuś.

    "- Blondynka ci się nie podobała, więc masz kaczuszkę.
    Cholera. Tylko nie blondynka.
    - Bo nie - powiedziałem i związałem włosy w ogon. " - Mnie się zdaje, czy tu czegoś brakuje? Bo odpowiedź "Bo nie" wydaje mi się nieadekwatna i z dupy wzięta. :D Albo ja nie czaję...

    "Nikt nie zawracał nam głowy. Dupy też nie." - <3

    "Podobno znalazł zdemolowany korytarz, dlatego się martwi." - A nie lepiej "zastał"? Wiem, że może być tak i tak, ale "znalazł" pasuje mi jednak bardziej do "pięć groszy na chodniku", albo "igłę w stogu siana". :D

    A zakończenie trzyma w napięciu. Teraz będę kombinować, co i jak...

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to była dobra butelka :D ale Babi i Lex też o tym pisały.

      #boNie tak po prostu ;)
      W sumie to nie pomyślałam o tym zastaniu.
      Kota zacznę pisać chyba jutro.

      < spokojna Tęcza >

      Usuń
    2. W sumie to Tęcza ma trochę rację.
      Jakby było:

      - Blondynka ci się nie podobała, to czemu nie chcesz kaczuszki?
      - Bo nie.
      To by pasowało.
      ale
      "- Blondynka ci się nie podobała, więc masz kaczuszkę.
      - Bo nie."
      To faktycznie z dupy trochę.

      Podziwiam cię Arco Iris za ten spokój.

      Usuń
    3. Nie, zostanie jak jest, to był bełkot ;)

      Usuń
    4. Bo w sumie nic nie wiadomo, to po co się martwić na zapas? Ja to nie Vincent. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    5. A że ja jestem podobna to Ethana to się martwię :D

      Usuń
  5. Boże, nie mogę spać, bo kot, jest po drugiej.
    Jak myślę, że już się obyłam z sytuacją i przeczytam końcówkę dokładniej to znowu wpadam w tryb "o mój boże co to będzie".
    Kurwa :(
    A czy końcówka następnej notki będzie już taka że ooo znaleźliśmy cię, przytulamy i cukier?
    BŁAGAM POWIEDZ ŻE TAK!
    #teamKot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcówkę planuję już z uratowaniem i cukrem, ale będzie jedna smutna scena, choć jeszcze się nad nią zastanawiam, może zmienię zdanie, a może nie.

      Usuń
  6. "(Lucyfer)Ożywił się dopiero wtedy, gdy zobaczył Pierdzioszka" kontrast między imieniem jednego i drugiego kotka rozwala mnie za każdym razem :D
    S.

    OdpowiedzUsuń
  7. Musiałam sobie dać trochę czasu, na zebranie się do kupy, żeby napisać komentarza, ale już jestem w pełni sił, więc postanowiłam coś naskrobać. Tym bardziej, że po następnej notce, raczej nie będę w stanie napisać nic. Dlatego też tutaj postanowiłam się trochę bardziej wykazać. Końcówka przyćmiła wszystko, jednak jakby nie patrzeć, te 70% notki jest napisane równie genialnie, więc postaram się zwrócić na to uwagę. Raczej będzie więcej cytowania, no ale no... To do dzieła.


    SPA <333

    „Przeczesałem włosy palcami i zdębiałem. Wypadały na potęgę.
    [...]
    Znajdowałem je wszędzie. Na podłodze, w wannie, pod prysznicem, w kuchni, w łóżku. Wypadały garściami.” - Ja może nie mam takich problemów z włosami co Senju, ale też ostatnio znajduję je wszędzie, więc domyśla się co on musi czuć. Przerąbana sprawa.

    „Gdy do nich wpadliśmy, Kot paradował w szlafroku.” - Kot <333 T^T

    „Cieszyłem się, że mogłem bzyknąć Kota.„ - Ja też się cieszyłam! Jak cholera. Nawet miałam wrażenie, że ta scena była specjalnie dla mnie, bo zawsze chciałam, żeby choć raz, to Senju był na górze, a nie Kot <3

    Kot ❤

    A Chloe jest dziwna. Nie wiem czy został ktokolwiek, kto ją lubi... Na początku wydawała mi się taka fajna, zadziorna, a teraz jest głupia, bo nie lubi Senju. I Rena, ale to potem.

    „Kurczę, chciałbym znowu namalować coś dobrego. Chciałbym... Nie. Nie mogę tak myśleć.
    Nie mogę chcieć hipomanii. Dobra, byłem wtedy natchniony, ale...
    Nie.
    Po prostu nie.? - Dobrze, że się w porę opamiętał, bo bym walnęła gu butem w łeb. Natchnienie kiedyś przyjdzie Senju, a skoro się leczyć, to lepiej przy tym zostań. Nie szalej.
    Choć nie wiem czemu, mam wrażenie, że to był taki jakby spojler i kiedyś faktycznie Senju znowu coś odwali z lekami, żeby natchnienie przyszło.

    „Wiesz, że mam dziewiczą dupę.” - Kaien swoim tokiem myślenia, całe życie będzie miał dziewiczą dupę, nie ważne, ile razy Senju go rozdziewiczy :D

    „- Świnia jesteś - wydąłem wargi, a ty znowu wybuchnąłeś śmiechem.” - A to było po prostu super urocze.

    „I pomyślałem, że  mógłbym ci wsadzić do środka kostkę lodu.” - Mam wrażenie, że ostatnio Senju bierze jakieś prywatne lekcje u Rena. Albo, że mu coś nagadał na urodzinach Reiry.

    „- Ciekawe, jak Pierdzioszek.
    - Na pewno gwałci Lucka.
    - Dureń.
    - No co? Ma potencjał.
    - To po tatusiu” - <333 Niedługo będą osobne notki dla Pierdzioszek x Lucek :D

    „- Wcale nie. Lubisz, tylko się nie przyznajesz. Jak bąbelki?
    - Spadaj.” - Teraz Kaien tu jest uroczy. Trochę tak, jakby jeszcze się łudził, że nikt nie wie, że bycie zdominowanym mu się podoba. Taki naiwny ^^

    W ogóle, to ten pomysł z kostką lodu był genialny. Chyba zawsze będzie mnie to bawiło. No i Kaien zareagował tak samo zabawnie, co Kot. Tyle, że Kot chyba bardziej panikował.

    Kot <333 T^T

    „- Jak mnie dziś ta babka masowała czekoladą, to myślałem, że dojdę. Serio.
    - Miałeś erekcję, widziałem.
    - Boże, to ona też widziała. Ale siara.” - Ale to śmieszne. Senju rozkoszował się masażem i w ogóle, a Kaien pewnie miał tylko w głowie „Boże, jakie to przyjemne. Ja pierdole, zaraz dojdę.” :D

    „- Nie mogłem już wytrzymać - powiedziałeś, gdy zszedłem z ciebie.
    - No dobra. Ale weź mi obciągnij.” - Sama nie wiem czemu, ale jakieś takie to kochane <3

    Jajko było genialne. W obu przypadkach. Matko, ja naprawdę lubię, jak oni się tak nawzajem nad sobą znęcają. Bo to jest takie fajne, bo przy okazji się ze sobą droczą. Tak dla zabawy i tak naturalnie. Już Ci chyba parę razy mówiłam, że uwielbiam tę naturalność w Twoich notkach, więc powtórzę to jeszcze raz. Naprawdę ją uwielbiam.

    „Wpadliśmy jeszcze do Kota, żeby zabrać Pierdzioszka.” - Kot T^T

    Boże, włosy Senju. Czułam, że kiedyś mu je zetniesz, ale mimo wszystko to straszne. Znaczy niby dla mnie długość (włosów) nie ma znaczenia, ale Senju w krótkich włosach, to trochę jak nie Senju. Dobrze, że dalej chociaż blondynem jest. Ale teraz ranking się zmienił. Ren ma najdłuższe, później Kot (przynajmniej na razie, bo z tobą nigdy nic nie wiadomo), dalej chyba Kaien ma troszkę dłuższe od Senju i na koniec dopiero on, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Zresztą, włosy nie ręka, odrosną.” - Teraz powtarzam to przy niemal każdej okazji. Nawet siostra się śmiała, że jak ona tak mówiła wcześniej, to nawet nie zwróciłam na to uwagi, a teraz się jaram tym powiedzonkiem. :D

      Chris i Abel <333
      „Kurczę, chyba zacznę im kibicować.” - Nawet Senju ich shippuje!

      „- Spadaj. Też gadasz z Kotem.” - Kot <333 T^T

      Ten Mans wydaje się naprawdę fajny. Babi była zbyt przejęta, więc nie zwróciła uwagi, więc powiem to za nią. Mam nadzieję, że nie kłamał, nie leci na facetów i nie jest żadnym gwałcicielem. Bo na razie wywarł na mnie pozytywne wrażenie ^^

      „Gdy zadzwoniła komórka, siedziałem w kuchni i jadłem kanapki z Pierdzioszkiem.” - Nie ważne który raz czytam to zdanie, za każdym razem serce bije mi szybciej. Jak czytałam notkę, to przez cały czas denerwowałam się, bo wiedziałam, że na końcu jest coś strasznego. Teraz też się denerwuję, mimo że specjalnie, żeby się choć trochę znieczulić, czytałam końcówkę z dziesięć razy. Może to dlatego, że już jest bardzo późno, ale od nowa zaczynam to przeżywać.

      KOT <333 T^T

      „- Czego nie rozumiesz? Porwali Kota - powiedziałeś, zapalając papierosa.
      Byłeś roztrzęsiony.” - Biedny Kaien. Biedny Ren. Matko, przecież to są dwie osoby, które naprawdę i szczerze kochają Kota. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak oni muszą się czuć i co teraz im siedzi w głowie. Zwłaszcza Ren. Zdecydowanie mu współczuję najbardziej. Ale dlatego, że on musi wiedzieć, że to sprawka Yuto. I choć to nie wina Rena, to naprawdę ciężko się nie obwiniać. W końcu Yuto doczepił się do Kota przez Rena, jakby nie patrzeć. Gdyby nie to, to Kotu nie działa by się żadna krzywda. Nikt go nie obwinia, ale i tak przerąbane.

      Kurwa, no...

      Biedny Kot.
      Wczoraj, gdy kładłam się spać, cały czas miałam w głowie przeróżne tortury i inne takie. Yuto to może nie zawodowiec, ale psychol, więc nie wiadomo, co mu strzeli do głowy. Tym bardziej, że nie jest sam. I chyba to jest najgorsze. W pojedynkę by nic nie zrobił, ale jak ze swoimi ''kolegami'', byli w stanie pobić Abla, który jest raczej lepiej zbudowany i silniejszy od Kota, to aż strach pomyśleć, właśnie mu się dzieje.
      Boże.
      Kurwa.
      Moje biedactwo.
      Jakie to szczęście, że to porwanie będzie trwało tylko jedną notkę, bo psychicznie bym nie wytrzymała, gdyby miało to trwać dłużej. Poważnie.

      A ta relacja między Chloe i Renem to jest to, co chciałaś dać bratu Abla czy jeszcze całkiem co innego? Bo tak mnie to zastanowiło.

      Usuń
    2. „Czyli jego też nie lubiła? Nie tylko mnie? Odetchnąłem z ulgą. Choć i tak miałem wrażenie, że nie zwracała na mnie uwagi. Może mnie ignorowała, a może była zbyt zdenerwowana.” - A to mi się spodobało, bo było takie ludzkie i naturalne. Co z tego, że ktoś właśnie porwał Kota? Senju się cieszy, że Chloe nie lubi nie tylko jego, ale też i Rena. I wcale nie mówię tego z sarkazmem czy prześmiewczo, ale ludzie z reguły najbardziej skupiają się na sobie, nawet pewnie wtedy, kiedy nie chcą... No nieważne. W każdym razie mi się ten fragment spodobał. Choć jak pierwszy raz to czytałam, to miałam ochotę wydrzeć się na Senju i powiedzieć mu, że są teraz ważniejsze sprawy, niż to że Chloe go nie lubi. Ale to taki szczegół ^^

      „- Spokojnie, znajdą ich - powiedziała Saki i też zapaliła.
      - Widzę, jaka jesteś spokojna - zaśmiałeś się nerwowo.” - W takiej sytuacji, nie da się być spokojnym!

      #teamŚlimaki
      Poważnie. Normalnie mnie obrzydzają, ale w tym wypadku bardzo im dziękuję za to, że po prostu istnieją.

      „Z tobą było jeszcze gorzej.
      Potem przyjechał Ren. Też był przybity.” - Jakbym mogła, to bym pocieszała. Tulała, głaskała i tak na zmianę. Choć mimo wszystko Kot biedniejszy od nich. Ale skoro na razie nie wiadomo co się z nim dzieje, to mogę współczuć tym dwóm.

      „- Chyba ich namierzyli - powiedziała i głośno westchnęła.
      - Ja pierdolę. Senju, daj wódkę.
      - Kaien!
      - Dawaj.
      - Mnie też - powiedziała Saki i schowała twarz w dłoniach.” - A to po prostu lubię, dlatego zacytowałam.

      „Chciałeś od razu jechać na miejsce, ale Ren powiedział, że to i tak bez sensu, bo cię nie wpuszczą.” - Biedactwa <3

      „Miałem tylko nadzieję, że znajdą Kota w jednym kawałku.” - Boże, Senju. Ty to umiesz budować napięcie! To zdanie był naprawdę zbędne, bo zaczęłam się po nim denerwować dwa razy bardziej, niż na początku. Oczywiście, że znajda Kota w jednym kawałku. Nic innego nie wchodzi w grę. Jasne, Kuno?

      Ech... I to by było na tyle. Strasznie nie mogę się doczekać notki Kota. Choć to brzmi tak pozytywnie. Z jednej strony nie chcę wiedzieć, jak go krzywdzą, bo serduszko będzie mi się krajać, ale z drugiej nie mogłabym tego nie przeczytać. No i to napięcie jest zbyt duże, więc najchętniej, to bym chciała dostać notkę Kota tu i teraz. Niemniej cierpliwie poczekam, aż w końcu nam ją tu wrzucisz, żeby nas wszystkich dobić.

      Tak więc życzę bardzo dużo weny, żebyś pisała, choć wolałabym, żeby wyobraźnia za bardzo Cię nie ponosiła. Ale w sumie wszystko już zaplanowałaś, więc bez różnicy. Tak czy inaczej, w napięciu czekam na notę Kota, w której wszystko w końcu się wyjaśni.

      ~Lovely

      Usuń
    3. Cześć, dziubuś <3

      Dziękuję za tak piękny komentarz! Mówiłam ,że jesteś silna i dasz radę :D

      Tak, biedny Senju, ma liche włosy, więc musiał ściąć. Kaien jakoś to przeżył.
      Kot był w szlafroku, bo w sumie oni wpadli dość wcześnie, mógł jeszcze spał i dopiero się obudził (taaaa)

      TAK, bzykanie Kota było dla ciebie :3
      Co do leków, to przecież został jeszcze temat #pulpecika ;)

      Z tymi wydętymi wargami to Senju był podobny do Kota, bo Kot często tak robi, dlatego Kaien tak zareagował.

      Senju ostatnio jest dużo lepiej, nie obiecuję, że od razu stanie się starym, dobrym Senju, ale do tego dążę.

      Lucek x Pierdzioszek – nowy pairing :D

      Bo Kaien już nawet w sumie tak trochę chyba prawdopodobnie się przyznał, że jednak lubi być zdominowany, ale lubi się droczyć z Senju :)

      Kostki lodu w dupie są fajne, ale niektórzy właśnie panikują :)
      TAK, Kaien miał erekcję, jak go masowali :D biedny :D pewnie był trochę zawstydzony.

      Senju jakoś przeżyje to skrócenie włosów. Odrosną mu, ale będzie musiał powalczyć ze skutkami wypadania po lekach. To znaczy, niby to „nic strasznego”, ale jednak długie włosy to część składowa Senju :D i nie ma tak słodko. Leki to leki. Albo libido, albo włosy, albo zdrowie psychiczne. Po prostu musi dobrać taki, po którym będzie miał najmniej skutków ubocznych.

      No tak, ta scenka z Chrisem była po to, żeby pokazać, że on naprawdę leci na Abla, ale jest przerażony i zmieszany :>>

      Mans ma być fajny : >

      Tak, dzięki, że to zauważyłaś. Ren jest mądry i wie, że to nie jego wina, ale czasem ma wyrzuty sumienia. Nawet Kaien go nie obwinia, ale on i tak odczuwa presję.

      Jakoś przeżyjesz tortury < tula >
      Nie, Chloe po prostu nie lubi wszystkich facetów, więc Rena też. Z bratem Abla kiedyś wrócę ;) ale to nie to, co miałam mu dać. Tamto będzie fajne ;)

      „- Spokojnie, znajdą ich - powiedziała Saki i też zapaliła.” - bo Saki pali, gdy się denerwuje ;)
      Ślimaki wyszły co najmniej dziwnie, ale no... zdarza się.

      Znajdą go w jednym kawałku, na pewno nie pozbawią go kończyn, palców ani fiuta ;)
      Ale psychicznie już w jednym kawałku nie będzie, to chyba wiadomo, więc żaden spojler.

      Jeszcze raz dzięki za tak szczegółowy komentarz, Lovluś <3

      Usuń
  8. KUNOOOOOOOOOOO, mendotyjednakochanatynopoprostuzabijepotnepoćwiartujęizakopięjaktymogłaś?!?!?!?!?!?!?!?!?
    SPA było takie urocze i kochane.
    ,,- Są. Nie musisz mnie pocieszać. Wiem, że je lubisz, ale...
    - Co?
    - Co co?
    - Lubiłbym cię nawet łysego - powiedziałeś, gładząc mnie po policzku."~aww, Kaien taki słodki <3

    Mans mi się wydaje dziwnie podejrzany......
    JezusMariaKiciuśgdzietyjesteśśśś?!?!?! oczekuję wyjaśnienia ,,na wczoraj"
    Wełny, Wełny i jeszcze raz Wełny dla ciebie, a dla mnie i reszty dużych zapasów meliski, wódki, wina, czy co kto lubi i cierpliwości.
    PółCichy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie zapraszam na notkę Kici ...

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża