wtorek, 28 czerwca 2016

Ty jesteś zajebisty, a ja nie (jestem chodzącym chaosem)

SENJU

Byłem roztrzęsiony. Bałem się, że dostanę ataku paniki. Cholera, Senju, mogłeś skłamać!
To musiało się kiedyś stać. Boże, ale ja jestem naiwny.
Teraz byłem przerażony. Rozbity.
Co dalej? Obrazisz się? Zaciągniesz mnie do Roya? Będziesz co wieczór sprawdzać, czy biorę leki? A może zaczniesz liczyć tabletki?
Ja pierdzielę.
Miałem ochotę zniknąć. Rozpłynąć się. Rozpaść na atomy.

Zacząłem ryczeć. Byłem przerażony. Czułem, jak wszystko w środku dygocze. Nie mogłem przestać płakać.
Gdy wybiegłeś z kuchni, spróbowałem się uspokoić, ale słabo mi szło. Zapaliłem papierosa, ale był gorzki i wstrętny. Zemdliło mnie.
Myślałem. Cholera, na pewno będę musiał pogadać z Royem. Może jakoś się ułoży?

Słyszałem, jak zamykasz drzwi od balkonu. Kurczę, na pewno byłeś wściekły. Znowu poczułem dreszcze i gulę w gardle. Jak miałem z tobą pogadać, skoro reagowałeś tak burzliwie? Zacisnąłem zęby i zadzwoniłem do Kyu. Tak będzie najlepiej. Musiałem ochłonąć. On zawsze mnie wysłucha i podtrzyma na duchu.
Gdy usłyszałem jego głos w słuchawce, znowu poczułem ucisk w gardle.
- Senju, co jest?
- Kyu, jesteś w domu? - spytałem drżącym głosem.
- Tak. Stało się coś? - Chyba zaczął się niepokoić.
- Trochę - powiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć. - Mogę do ciebie przyjechać?
- Jasne. Co się stało? Pokłóciłeś się z Kaienem?
- Tak jakby.
- Dobra, będę czekać. Masz pół godziny.
Kochany. Zawsze mogłem na niego liczyć. Przełknąłem ślinę i wziąłem głęboki wdech.
Tak, musiałem się uspokoić.

- Do kogo dzwoniłeś?
Cholera.
- A co cię to obchodzi? - spojrzałem na ciebie zadziornie i otarłem łzy.
- Dokąd się wybierasz?
- Nieważne.
- Ważne.
- Jadę do Kyu. Puść mnie.
- Nie jedź.
- Co?
- Pogadajmy.

Cudownie. Pięknie. Miałem już dzwonić po taksówkę. Skąd ta nagła zmiana?
- Zostań. Wybacz, że tak mnie poniosło. Porozmawiajmy - powiedziałeś, dotykając mojego policzka, ale odsunąłem się.
Cholera, Kaien. Nie rób tego. Znowu będę ryczeć.
- Przepraszam. Jeśli chcesz...
- Nie - powiedziałem zachrypniętym głosem.
- Zostań.

Płakałem. Rozkleiłem się. Cholera, Kaien. Jestem żałosny.
Spojrzałem ci w oczy i zawahałem się. Chyba nie byłeś już wściekły, ale na pewno byłeś zawiedziony. Co ja powiem Kyu? Chciałem z nim pogadać. Ochłonąć. Odpocząć.
- Nie możesz mnie... - zacząłem, ale znowu poczułem ucisk w gardle.
Kurwa. Tylko nie to. Normalnie jak baba. Czemu byłem taki roztrzęsiony? Do cholery!
- Przepraszam, Senju.
Zacisnąłem wargi i poczułem falę gorąca. Kręciło mi się w głowie. To ja powinienem przepraszać. Krew pulsowała jak szalona. Nie, tylko nie to.
- Dobrze się czujesz? - spytałeś, a ja oparłem się o stół. - Senju?
- Tak, nic mi nie jest.
- Jesteś blady jak ściana. Na pewno w porządku? - Poczułem, jak dotykasz mojego policzka.
- Tak.
- Nie martw się, jakoś to ogarniemy - powiedziałeś i delikatnie mnie objąłeś. - Jutro pogadasz z Royem, dobra?
Milczałem. Boże, chciałem zniknąć. Chciałem jechać do Kyu. Mdliło mnie.
- Chodź do łóżka - pocałowałeś mnie w czubek głowy, a ja zacisnąłem mocno zęby, żeby nie ryczeć.
Czułem się żałośnie.
Napisałem Kyu, że nie przyjadę.

Nie chciałem jechać do Roya. Znowu zaczną o tym pisać. Wmawiałem sobie, że mnie to nie rusza, ale znowu zaczynałem się sypać. To było cholernie ciężkie. Przyzwyczaiłem się już do tego, że w pracy codziennie ktoś mnie zaczepiał, ale dalej nie mogłem ogarnąć komentarzy. Było mi strasznie przykro. Całe szczęście, że nie pisali o Sayi.
- Wybacz, słońce - szepnąłeś i pocałowałeś mnie w skroń.
Leżeliśmy już w łóżku, ale nie mogłem zasnąć. Objąłem cię ramieniem i wtuliłem twarz w twoją szyję. Ciągle byłem niespokojny.
- Może spotkajcie się z Royem u nas? - spytałeś, miziając mnie za uchem.
- Myślisz, że się zgodzi? - powiedziałem prawie szeptem.
Czułem, że naciskasz.
- Myślę, że tak. Martwię się o ciebie. Nie rób więcej takich rzeczy. Czuję się niepotrzebny i odrzucony.
- Przepraszam - szepnąłem i wtuliłem się w ciebie mocniej.

Nawet o tym nie pogadaliśmy. Czułem się okropnie. Chciałem to z siebie wyrzucić, ale leżałem i chłonąłem twoje pieszczoty. Znowu niedomówienia. Cholera.
- Odpoczywaj. Musisz się wyspać.
- Mmhhh. Przepraszam. Tak mi przykro. Boję się. Nie chcę tak.
- Nie nakręcaj się, spokojnie.
- Kaien, nie mogę tak dłużej - powiedziałem i spojrzałem ci w oczy.
- Damy radę.
- Zawsze tak...
- Bo to prawda. Więcej wiary w siebie. Kocham cię, kaczusia - cmoknąłeś mnie w skroń, a ja zacisnąłem zęby, a potem głośno westchnąłem.
Kurde, nie chcę tak.

Źle spałem. Śniadanie jedliśmy w milczeniu. W pracy znowu miałem luz. Toru był kochany. Powiedział, że wystawa za tydzień i będzie mnie potrzebował.
Ale nie mogłem skupić się na pracy. Musiałem zadzwonić do Roya.
- Senju, jesteś dziś jakiś dziwny - powiedział Furi, gdy przeglądałem szkice.
- To nic takiego, nie wyspałem się.
- Kacyk?
- Niezupełnie.
Nie miałem ochoty na głupie pogawędki. Byłem spięty. Musiałem zadzwonić do Roya. Kurde, co mu powiem? Że mam problem z libido? Znowu?
Furi był uroczy i kochany. Chyba się o mnie martwił. Zresztą, on zawsze się o wszystkich martwił. I za dużo gadał.
Ale i tak kochałem tę pracę. Jego też.

Po południu dzwonił Chris. Pytał, co u mnie. Powiedziałem, że chujowo. Chciał się spotkać, ale odmówiłem. Potem dostałem SMS-a od Adriana. Dziwił się, że Mark mnie wywalił, i życzył powodzenia w nowej pracy. A potem odezwała się Saya. Chciała się spotkać. Powiedziała, że jest jej głupio i chce, żeby wszystko było jak dawniej.
A ja nie mogłem się dzisiaj na niczym skupić.
Potem w końcu zadzwoniłem do Roya. Zgodził się wpaść do mnie w poniedziałek wieczorem.
Kurczę, nie miałem już siły.
- I jak? - spytałeś, gdy wsiadłem do samochodu.
- Roy przyjedzie w poniedziałek.
- To fajnie. Cieszę się. Będzie dobrze - cmoknąłeś mnie w policzek, a ja cały się spiąłem.
Chciałbym już dzisiaj. Teraz. Natychmiast.

- Zajmę się kolacją, a ty przygotuj kąpiel, dobra? - powiedziałeś, gdy weszliśmy do mieszkania.
- Dobra.
- Senju, przepraszam.
- O co ci chodzi?
- Jesteś spięty.
- Naprawdę? - rzuciłem z sarkazmem i poszedłem do kuchni.
Kurde, nie. Nie tak. Co ty wyrabiasz, debilu?

Zaparzyłem sobie herbatę, a potem poszedłem do łazienki. Odkręciłem wodę i westchnąłem. Tak, chyba mi odbija. Stałem i po prostu gapiłem się na swoje odbicie w lustrze, a potem obserwowałem, jak otwierasz drzwi, podchodzisz do mnie i obejmujesz mnie w pasie.
- Kocham cię - szepnąłeś i odgarnąłeś mi włosy z karku.
Poczułem delikatny pocałunek i zamknąłem oczy. Było mi smutno. Przykro i cholernie smutno. Chciałem być normalny. Zasługiwałeś na kogoś lepszego. Byłeś taki zajebisty, a ja?
- Kaczusia, nie becz - uśmiechnąłeś się, ale przywaliłem ci w żebro.
- Debil - fuknąłem, gdy przyciągnąłeś mnie do siebie i pocałowałeś lekko w usta. - No co?
- Kocham cię. Zrobię wszystko, żebyś był szczęśliwy.
- Zacznij pisać wiersze - powiedziałem kapryśnym tonem, ale objąłeś mnie mocniej.
- I po co ten sarkazm? Mówię poważnie. Mogę zapleść ci warkocz?
- Jedzenie ci się przypala.
- Cholera.

Nie rozumiałem tego. Miałem dość.
Chciałem być normalny.
Byłem spięty, wredny i kapryśny. Czułem się całkowicie bezradny.
Do niczego.

* * * * *
Z całych sił skupiałem się na pracy. Nie chciałem zawalić. Nie mogłem zawieść Toru. Dotrwałem do końca dnia i odetchnąłem z ulgą. Furi jak zwykle nawijał jak nakręcony. Miałem go dość. Pytał o ciebie, potem o Kota, a w końcu zaprosił mnie na piwo, ale odmówiłem. Nie miałem ochoty szlajać się po barach. To nie dla mnie. Chciałem odpocząć. Wyspać się. Przestać tyle myśleć.
Jak zwykle czekałeś na mnie w samochodzie.
- Jak było, kotku? - spytałeś i podałeś mi loda.
- Dzięki, skąd ten pomysł?
- Lubię patrzeć, jak liżesz.
- Bardzo śmieszne.
- Nie bardzo. Nikt cię nie nachodzi w pracy?
- Nie. Ruszyło coś z Yuto?
- Nie, ale i tak uważam, że powinieneś mieć...
- Nie przesadzaj.
- Emil też tak mówił.
- Kaien, daj spokój - westchnąłem i zacząłem jeść lody.

Zawsze tak było. Nie dawałeś za wygraną. Kurczę, nie mogłem mieć ochroniarza. I tak wszyscy się na mnie gapili. Wierzyłem, że Yuto nie zrobi nic głupiego. Poza tym, prawie zawsze byłem z tobą. Albo z Chrisem. Albo z Kyu.
Ostatnio wiele się wydarzyło. Byłem niespokojny. Najpierw Emil, potem Abel. Chris był zajebisty. Ty też. Uratowałeś laskę i chyba stałeś się moim bohaterem. Dołowałem się jeszcze bardziej. Co niby mogłem ci dać? 
Nic.
Nie mogłem nawet malować. Nie miałem natchnienia. Zawaliłem studia. Nie miałem nic.
Po raz kolejny pomyślałem o tym, że potrzebuję psychoterapii. Nie dam rady. Nie wybrnę z tego sam.

Wieczorem zamiast imprezować leżeliśmy w łóżku i oglądaliśmy jakiś film akcji. Przytuliłem się mocniej i objąłem cię udem. Skórę miałeś gorącą. Cmoknąłem cię w ramię i zamknąłem oczy. Film mnie nudził. Chciało mi się spać, ale byłem dzielny. Tobie chyba się podobało.
Gdy zacząłem powoli odpływać, poczułem, jak gładzisz moje biodro. Otworzyłem oczy i odsunąłem się, a ty wyłączyłeś laptopa.
- Co? Już koniec?
- Widzę, że film ci się spodobał - uśmiechnąłeś się, gładząc mnie po głowie.
- Wybacz, jestem zmęczony - westchnąłem i znowu się w ciebie wtuliłem.
- Nie przejmuj się, będzie dobrze - pocałowałeś mnie lekko w usta, ale pogłębiłem pieszczotę.
Lizaliśmy się chwilę, a potem poczułem, jak zaczynasz mnie macać.
- Podobno jesteś zmęczony - uśmiechnąłeś się i pocałowałeś mnie w ucho.
- Tak, trochę - sapnąłem, masując twoje krocze.
- Mogę cię trochę pomiziać?
- Mmhhh.

Byłeś zmysłowy jak cholera. Penis szybko zaczął się powiększać. Nie zdjąłeś mi bokserek. Lizałeś i ssałeś przez materiał. Może próbowałeś mnie zdenerwować? Wczepiłem się w twoje włosy i zacząłem poruszać biodrami. Drażniłeś mnie językiem, masowałeś zębami i zasysałeś jaja, a ja mruczałem i zaczynałem się nakręcać. Boże, jak niby mam żyć bez seksu? Niemożliwe. Nigdy. Nie chcę. Miałem ochotę ruchać się z tobą do upadłego. Do bólu dupy. Ostro, mocno i brutalnie. Kurde, potrzebowałem tego. Chciałem, żebyś mnie zerżnął. Mógłbym wtedy nie myśleć. Zasnąłbym wyjebany, z bananem na twarzy. Rozepchany i szczęśliwy.
- Chcesz? - spytałeś, patrząc mi prosto w oczy, a ja poczułem dreszcze.
- Tak - szepnąłem.
 Gładziłeś delikatnie moje uda i kolana, a potem zsunąłeś mi wreszcie bokserki i pocałowałeś w pępek.
- Jeśli nie chcesz, powiedz. Przestanę - szepnąłeś i liznąłeś lekko żołądź.
Jakie nie chcesz?!
Chciałem.
- Odwróć cię i wypnij - powiedziałeś i pocałowałeś mnie w sutek.
- Co chcesz zrobić?
Doskonale wiedziałem, co.
- Rób, co ci każę, to się dowiesz - uśmiechnąłeś się jak cwaniak i pocałowałeś mnie w usta.
Gdy grzecznie się wypiąłem, zacząłeś mnie wylizywać. Wiedziałem. Wyszczerzyłem się i spuściłem głowę. Krew tętniła w skroniach. Było cholernie gorąco. Pociłem się. Jęczałem jak głupi, a potem zacząłem stękać. Potrzebowałem tego. Chciałem, żebyś mnie zdominował. Gdy przyciągnąłeś mnie za biodra, zawyłem. Szybciej, do cholery.

Wbiłeś się jednym szybkim ruchem.
Po całym ciele rozlała się fala słodyczy. Westchnąłem ciężko, a ty chwyciłeś mnie za włosy i zacząłeś pieprzyć. Ruchałeś mnie mocno i ostro, prawie brutalnie. Tak, jak chciałem. Może potrafiłeś czytać w myślach? Gdy zacząłem krzyczeć, przytuliłeś się do mnie i uciszyłeś dłonią.
- Ciszej, Senju, bo jeszcze ktoś cię usłyszy - szepnąłeś mi do ucha, a ja poczułem dreszcze. - Co? Kręci cię to? Lubisz ostre ruchanko, prawda? Dziwka.
Znowu zadrżałem. Cholera, Kaien. Tak, właśnie tego potrzebowałem. Musiałem się rozładować. Chciałem pozbyć się tego napięcia. Chciałem ostrego ruchania.
- Mocniej - powiedziałem, gdy zabrałeś rękę.
- Chcesz mocniej?
- Tak.
- Nie słyszę! - szarpnąłeś mnie za włosy, a ja syknąłem.
- Tak - powiedziałem głośniej i sam zacząłem się na ciebie nabijać. - Kaien, mocniej. Proszę. Właśnie tak. O mój Boże.
- Tak, suko, jęcz i błagaj. Rozepchnę ci tę twoją blond dupę jeszcze mocniej - powiedziałeś mi do ucha i zacisnąłeś dłoń na mojej szyi. - Szmata.
- Tak - sapnąłem i zamknąłem oczy. - Kaien?
- Co?
- Chcę więcej. Proszę - szepnąłem i poczułem dreszcze.
- Co chcesz, żebym ci zrobił?
Czułem, jak mocno drażnisz prostatę. Mógłbym dojść już teraz.
- Wychłoszczesz mnie? - sapnąłem, a potem głośno jęknąłem i poczułem pulsowanie w mózgu.

Zamarłeś. No tak. To dość dziwna prośba.
Wszystko płynęło. Przestałeś mnie pieprzyć i wyjąłeś penisa. Czułem, jak gładzisz moje plecy i biodra. Drżałem. Przełknąłem ślinę i położyłem się na plecach.
- Chcesz?
- Tak. Ja po prostu potrzebuję trochę... - Zagryzłem wargę i spojrzałem na ciebie błagalnie.
Nie wiedziałem, jak to powiedzieć.
- Dobra, rozumiem - pocałowałeś mnie w usta i wstałeś z łóżka.
Już to kiedyś robiliśmy. Dasz radę.
- Chodź do mnie - powiedziałeś i założyłeś mi knebel.
Potem długo patrzyłeś mi w oczy, a ja czułem, że za chwilę znowu się poryczę. Pogładziłeś mnie po włosach i pocałowałeś w skroń.
- Mam nadzieję, że ci ulży - uśmiechnąłeś się i przewróciłeś mnie na brzuch.
Masowałeś chwilę moje pośladki, a potem przeprowadziłeś po nich pejczem.
- Będzie bolało.
Wiem, Kaien.

Pięć pierwszych uderzeń było w porządku. Nawet mnie nie bolało. Czułem tylko łaskotki i lekkie pieczenie. Potem było gorzej. Skóra pulsowała. Chciałem przerwać, ale nie mogłem. Ryczałem. Płakałem. Wiłem się i robiłem uniki, ale byłeś bezlitosny.
Ale czułem się oczyszczony. Miałem pustkę w głowie.
Cudowne.
Nareszcie.
Wiedziałem, że to był dobry pomysł.
Z każdym kolejnym uderzeniem czułem się coraz bardziej spokojny.
Bolało. Bardzo.
Gdy zacząłem się trząść, pogładziłeś moje uda i odłożyłeś pejcz.
Chyba koniec.
Wszystko mnie bolało. Nie miałem siły wstać. Nie chciałem wstawać. Leżałem i płakałem. Pomogłeś mi się podnieść i zdjąłeś knebel. Pośladki paliły żywym ogniem. Objąłeś mnie delikatnie, a ja wtuliłem się w ciebie i znowu zacząłem płakać.
Gdy w końcu przestałem ryczeć, pocałowałem cię w usta i uśmiechnąłem się.
- Już dobrze? - spytałeś, patrząc mi uważnie w oczy.
- Tak. Dziękuję.
- Nie ma za co - uśmiechnąłeś się i pocałowałeś mnie w policzek. - Bardzo cię boli?
- Raczej tak.
- Wypnij się, wyliżę cię.
- Kaien? - szepnąłem, ale uciszyłeś mnie palcem.
- Bądź grzecznym chłopcem. Wypnij się.
- Dobra.

Nareszcie byłem spokojny. Wziąłem głęboki wdech i po prostu chłonąłem pieszczoty. Odbyt miałem rozluźniony i miękki, więc język wchodził z łatwością. Potem pogładziłeś czule moje bolące pośladki i znowu we mnie wszedłeś. Byłeś teraz delikatny i ostrożny. Doszedłem w kilka minut i odetchnąłem z ulgą. Potem poczułem, jak spuszczasz się w środku. Gdy wyjąłeś penisa, nasienie zaczęło ze mnie wyciekać. Jak zawsze. Miałem mokre uda. Leżałem i szczerzyłem się jak idiota. Pocałowałeś mnie w łopatkę i położyłeś się obok.
- Żyjesz?
- Tak.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.

Normalnie raj i popierdywanie motylkami.
I całkowity spokój.

* * * * *
- Kochanie, dzwonił Dan.
- Tak? To dziwne. Myślałem, że się nie lubicie - powiedziałem, zapalając papierosa.
- No raczej. Powiedział, że Adam ma do ciebie jakąś sprawę. Wiesz może, o co może mu chodzić?
Zamarłem. Zatkało mnie. Oblał mnie zimny pot. Czułem, jak zaczynają mi się trząść ręce.
- Kotku, wszystko w porządku?
- Tak.
- Senju, czy... O ja cię! - powiedziałeś nagle, a ja poczułem, że za chwilę zwymiotuję. - Nie mów mi, że...
- Nie!
- Senju, nie spałeś z Adamem, prawda?
- Nie.
- Kurwa, wszystko się zgadza, nie kłam! Wszystko. Dan mówił, że Adam chciał go przelecieć. Lubi blondynów. Ty jesteś blondynem. Ja pierdzielę.
- Kaien, to nie tak!
- Kaczusia, przespałeś się z tym dupkiem?
- Nie spałem z Adamem! - zawołałem i poczułem, że za chwilę będę miał atak paniki.
- Jak mogłeś! Przecież to bez sensu. Boże, powiedz, że to nieprawda! - szarpnąłeś mnie mocno, a ja zacząłem się trząść. - Ty szmato. Jak mogłeś dać dupy Adamowi? Brzydzę się tobą. Jesteś obleśny.
- Kaien, poczekaj! Nie dałem dupy Adamowi! - pobiegłem za tobą, bo skierowałeś się do wyjścia. - Proszę, nie! Poczekaj!
- Zamknij się. Ty... dziwko. Jesteś obrzydliwy. Jak mogłeś to zrobić? - spojrzałeś na mnie z pogardą i rozczarowaniem, a ja poczułem, jak rozpadam się na milion drobnych kawałków.
- Proszę, wysłuchaj mnie. Ja tylko...
- Zamknij się. Wychodzę. Jak wrócę, ma cię tu nie być. Cześć, Kocie - powiedziałeś, otwierając drzwi.

Kot stał i czekał. Gapił się na mnie z zaciekawieniem, a ja nie mogłem się ruszyć z miejsca. Nogi przyrosły mi do podłogi. Nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Spanikowałem. Bałem się, że zwariuję. Objąłeś Kota i wpiłeś się w jego usta, a ja poczułem, jak szalenie szybko wali mi serce.
Nie, przestań!
- Chodź, dawno chciałem to zrobić - powiedziałeś do Kota i klepnąłeś go w pośladek. - Bzyknę cię, co ty na to?
- Ale Ren...
- Nie, Kotek. Wyruchamy cię we dwójkę. Chcesz, prawda?
- Tak. - Kot zamrugał i znowu cię pocałował.

Lizaliście się namiętnie, a ja chciałem umrzeć. Dawno nie byłem tak przygnębiony i przybity. To bolało. Bolało jak diabli. Nie mogłem zamknąć oczu. Byłem bezsilny. Gdy w końcu krzyknąłem, ktoś zakrył mi oczy dłonią, a potem związał ręce. Nie wiem, dokąd mnie prowadzili. Było ciemno i zimno. Czułem tylko grube, szorstkie liny na całym ciele.
- Powieś go za nogi.
- Brzydzę się tobą, kaczucha.
- Niech wszyscy zobaczą, że się szmacił.
- Senju, lubię blondynów.
- To na pewno był on.
- A mnie też obciągniesz?
- Za darmo?
- Wyżej. Podnieście go wyżej.
- Tak dobrze?
- Tak. Wystarczy. Zdejmij mu opaskę.

Było jasno jak cholera. Boże, gdzie ja jestem? Kim oni są? Wisiałem głową w dół. Związany i zakneblowany. Byłem całkowicie nagi. Ktoś rzucił we mnie kamieniem. Drobna strużka krwi ściekła po skroni. Nie mogłem krzyczeć. Czułem się otumaniony. Serce waliło jak szalone. Chciało mi się pić. Robili mi zdjęcia. Przechyliłem lekko głowę i zobaczyłem, że liżesz się z Kotem, a potem z Saenem. Poczułem we włosach czyjąś dłoń.
Ren. Gładził mnie delikatnie po głowie, ale czułem, że za chwilę zemdleję. Potem podniósł mnie lekko za brodę, zdjął knebel i pocałował w usta. Wargi miał miękkie i ciepłe. Płakałem. Zacisnął mi rękę na szyi i zaczął dusić. Chciałem krzyknąć, ale znowu nie mogłem wydobyć głosu.
Kaien, ratuj. Proszę cię. Błagam.
Uratuj mnie.
Pomóż.
Kocham cię.
Szarpnąłem się i zrozumiałem, że to koniec. Szumiało mi w głowie. Tak, zabiją mnie.
Kaien!

- Kaien!
- Co, kochanie? Jestem tutaj.
Głos miałeś miękki, ale nieco niespokojny. Otworzyłem oczy i zobaczyłem ciemność. Brakowało mi tchu. Serce waliło jak oszalałe. Zamrugałem i rozejrzałem się.
- Kotku, miałeś zły sen?
- Co?
Mogłem mówić!
Spojrzałem na ciebie z przerażeniem, ale objąłeś mnie i pocałowałeś w szyję.
- Spokojnie, to tylko sen.
- Boże - sapnąłem i mocno cię objąłem. - Ja pierdolę. Muszę zapalić.

Pieprzona podświadomość.

* * * * *
Po tym cholernym śnie byłem nieco nieprzytomny. Znowu miałem wyrzuty sumienia. Boże, Senju, wykończysz się. Więcej się do mnie nie dobierałeś. Byłem ci wdzięczny za to, że się ogarnąłeś. Bałem się wtedy, że zaczniesz mnie kontrolować. Zawsze byłeś taki wybuchowy.

W poniedziałek Toru zawalił mnie robotą. W sumie to nawet się cieszyłem, bo nie musiałem myśleć o bzdurach. Nawet Furi był skupiony.
Ale wieczorem znowu zacząłem się denerwować.
- Mam iść na spacer? - spytałeś.
Dochodziła osiemnasta.
- Nie, no co ty. Po prostu...
- Jak dupa?
- Lepiej.
- Ale siniaki masz ładne.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Staram się podtrzymywać cię na duchu. Kocham cię - pocałowałeś mnie czule w usta i uśmiechnąłeś się.
Boże, ile już razy to ostatnio powtarzałeś? Sto? Sto pięćdziesiąt?

* * * * *
Siedzieliśmy z Royem w moim pokoju. Zrobiłem mu kawę i przyniosłem ciasteczka.
- Jak wam się razem mieszka?
- Dobrze
- Ty to namalowałeś? - spytał, patrząc na obraz.
- Tak.
- Ładny. Opowiesz mi o nim?
- O obrazie?
- Tak. To ty z Kaienem, prawda?
- Tak. To znaczy, trochę. Nie do końca. Dobra, to może od początku.

Opowiadałem. Rozumiał, że byłem nerwowy. Potem pytał o różne pierdoły i w końcu wypisał mi receptę.
- Senju, myślałeś o psychoterapii?
- Tak.
- To dobrze. Co do spadku libido, to niestety, ale zależy od wielu czynników. Jak nic się nie zmieni, zadzwoń.
- Dobra, dzięki.

Gdy wyszedł, odetchnąłem z ulgą i poszedłem zapalić. Ty też paliłeś na balkonie.
- Dzielna kaczuszka. Kocham cię.
- Jesteś ostatnio strasznie romantyczny.
- Wiem.
W sumie to chyba coś się zmieniło. Byłeś bardziej... Nie wiem, troskliwy? Nadopiekuńczy?
- Coś ostatnio cicho w mediach. Żadnych skandali - powiedziałeś i zgasiłeś papierosa.
- Dzięki Bogu.
- Nie narzekam. To co, lecimy do apteki?
- Jutro.
- Trzymam cię za słowo.

Nie było seksu. Nawet się do mnie nie dobierałeś.

* * * * *
Kot zaprosił nas na imprezkę urodzinową. Powiedział, że będzie orgia. Miałem nadzieję, że żartuje.
Za kilka dni prezentacja. Wierzyłem w siebie jak nigdy. Od dwóch dni łykałem nowe tabletki i czekałem. Nic się nie zmieniło. Na razie. Wieczorem przytuliłem się do ciebie i sam zacząłem cię macać. Dzięki Bogu. Oby tak dalej.
Na razie było nieźle.

* * * * *
W piątek zadzwonił Chris i spytał, czy może do mnie wpaść. Zdziwiłem się, ale zaprosiłem go. Nareszcie będziesz mógł go poznać. Powiedział, że wpadnie z Ablem. Po tym byłem jeszcze bardziej zszokowany. Czyżby...? Nie, niemożliwe. Przecież (podobno) nie kręcili go faceci.
Pocałunek.
Kurczę, będzie ciekawie.

Ale nie doczekałem się. Znowu wpadłeś do mnie do pracy. Z Saki. Była z nią jakaś młodsza dziewczyna.
- To moja asystentka, Ami. Nie wyrabiam już z nimi w pojedynkę - powiedziała Saki i westchnęła.
- Jasne, bo my jesteśmy taaacy źli - zaśmiałeś się. - Kaczusiu, zbieraj się.
- Kaczusia! - Saki chyba była rozbawiona.
- To taki pieszczotliwy zwrot.
- Debil - powiedziałem, a Ami parsknęła śmiechem.

Zrobiliśmy potem zakupy, a Saki ciągle się z ciebie nabijała. W sumie to nawet nie wiedziałem, czemu była z tobą. Fanki znowu nie dawały nam spokoju. To było upierdliwe, ale czułem się... nie wiem, zrównoważony? Może to po lekach? Libido miało się nieźle.
Chciałeś odwieźć Saki do domu, ale powiedziała, że ma jeszcze parę spraw do załatwienia. Z Ami.

- Musiałeś tyle tego kupować? - skrzywiłem się, biorąc reklamówki z zakupami.
- Tak, przecież mamy dziś imprezkę, nie? - wyszczerzyłeś się. - Nareszcie poznam tego tajemniczego przystojniaczka.
- Idiota.
- No co? Myślisz, że oni tego z Ablem?
- Nie wiem.
- A nie mówiłem? Na pewno nie jest hetero!
- Ty też nie jesteś hetero.
- No... tak. Dobra, to kupię jeszcze papierosy.
- To ja idę do samochodu. Dawaj tobołki.
Ryknąłeś śmiechem, a ja przewróciłem oczami i wziąłem klucze.

A potem wszystko działo się szybko.
Zbyt szybko.
Wściekły pisk opon.
Odwróciłem się i zamarłem.
Wdech.
Torby wypadły mi z rąk.
Przejście dla pieszych.
Wóz, pędzący z szaloną prędkością.
Prosto na mnie.
Milisekundy i tysiące myśli.
Śmierć.
Sen.
Nie mogłem się nawet ruszyć.
Byłem zszokowany.

- Senju, uważaj!
Cholera jasna!
Oprzytomniałem w mig. 
Odskoczyłem szybko w bok i upadłem na ziemię.
Samochód przeleciał jak szalony i po chwili zniknął mi z oczu.
Byłem przerażony. Serce waliło szalenie szybko, w gardle czułem smak krwi. Mdliło mnie. Miałem wrażenie, że zemdleję.

- Jezu, jesteś cały? Senju? Kochanie, spójrz na mnie!
- Je...stem - szepnąłem i zamrugałem.
- Nic ci się nie stało? Krwawisz. Boże, zadzwonię po karetkę.
- Nie, nic mi nie jest.
Powoli dochodziłem do siebie. Tłum gapiów zaczął się powiększać. Pomogłeś mi wstać i zerknąłeś na rozwalone torby z zakupami.
- No to alkohol nam się rozjebał.
- To nic.
- Jesteś cały? Na pewno?
- Tak. To tylko łokieć.
- Nie miał tablic rejestracyjnych. To na bank ten skurwiel.
- Co ty mówisz?
- Halo, tak, Saki, słucham cię. Nie mam teraz czasu na gadanie, ktoś... Co? Jak to? Dobra, to jedziemy do domu.
- Co się stało?
- Zbieraj tobołki i właź do samochodu.
- Kaien, co się...?
- Chodź ze mną. Nie gadaj.
- Kaien?
- Rozejść cię, gapie - zawołałeś, a jakaś laska cyknęła fotkę.
Idiotka.
- Niestety, nic mu nie jest. Będzie żyć - rzuciłeś głośniej, a potem pociągnąłeś mnie do samochodu.

- Co to było, Kaien?
- Nic. Nienawidzę, jak się tak gapią. Nie przejmuj się, napiszą o tym.
- Nie przejmuję się. Ktoś chciał mnie potrącić?
- No raczej. Saki powiedziała, że pewnie go złapią.
- Co?!
Znowu byłem z szoku.
- Potem do niej zadzwonię. Powiedz Chrisowi, że imprezy nie będzie.
- Ale...
- Zadzwoń i powiedz, żeby nie przyjeżdżał!
- Dobra, nie krzycz!
- Przepraszam. Jezu, kotku, tak się przestraszyłem. - Pogładziłeś mnie po udzie.
- Nic mi się nie stało. Tylko nadgarstek mnie trochę boli, pewnie lekkie skręcenie.
- Mam nadzieję, że pójdzie siedzieć.

* * * * *
To nie był Yuto, po prostu jakiś facet. Nie wiadomo, czy byli powiązani. Wykręcał się i mówił dziwne rzeczy. Podobno to nie było celowe.
Jasne.
- Chyba zwariuję - powiedziała Saki i zapaliła.
- Ty palisz? - zdziwiłeś się.
- Zamknij się, kamień.
- Co?
- Milcz. Muszę się skupić.
- Ale... Kamień?
- Dobrze ci tak - powiedziałem i też zapaliłem. - To za kaczuszkę.
Ale się porobiło. Naprawdę zacząłem się bać. A jak to wspólnik Yuto? Na pewno. Zupełnie zgłupiałem.
Nie chciałem z tego powodu odwoływać imprezy, ale Chris sam zadzwonił. Powiedział, że już widział fotki. Debile.
- To nic, wpadnę innym razem. - Chyba próbował podtrzymać mnie na duchu. - Uważaj na siebie.
- Jasne, dzięki.
Pewnie będą imprezować z Ablem. We dwójkę. Romantycznie.
Ty gadałeś przez telefon z Kotem. Na pewno był w szoku.

- Dobra, potem dam wam znać, co i jak. Na razie zadbaj o nadgarstek. Przejdź się do lekarza czy jakoś tak - powiedziała Saki, a Ami chyba ciągle była w szoku.
- Niezły początek, co? - uśmiechnąłeś się do niej, a ja westchnąłem i pomasowałem nadgarstek.
Faktycznie bolał. Miałem nadzieję, że to nic poważnego.
- Saki, on będzie potrzebował ochroniarza.
- Kaien!
- To już postanowione. Czy może chcesz więcej dowodów? - wkurzyłeś się i też zapaliłeś.
- Senju, on ma rację - powiedziała Saki, a ja tylko ciężko westchnąłem.
- Dobra, pogadamy jutro.
- Podwieźć was?
- Nie. Uważajcie na siebie - powiedziała i mrugnęła do Ami. - Chodź, asystentko.

Było już późno i ciemno. Ulice były prawie puste. Staliśmy i paliliśmy w milczeniu.
- Chcesz się trochę przejść? - spytałeś, gasząc papierosa.
- Mmhhh.
- Spokojnie, nikogo tu nie ma - uśmiechnąłeś się i wziąłeś mnie za rękę.
- Kaien?
- Co?
- Chyba się boję.
- Chcesz już wracać do domu?
- Nie. Nie wiem.
Naprawdę się bałem. To było chore. Objąłeś mnie i delikatnie pocałowałeś. Zamarłem, a potem głośno wypuściłem powietrze z ust. Tak po prostu?
- Mówiłem, że nikogo tu nie ma - uśmiechnąłeś się i pogładziłeś mnie po włosach.
- Jesteś pewien?
- Prawdę mówiąc, nie obchodzi mnie to. Mógłbym cię teraz wyruchać w krzakach.
- Idiota - zaśmiałem się i też cię objąłem.
Było ciepło i ciemno. Chyba zacząłem się uspokajać.
- Jak leki? - spytałeś nagle, a ja poczułem się trochę zmieszany.
- Chyba nieźle.
- Cieszę się. To chcesz się przejść?
- Tak.

To było cudowne. Jezu, dawno tego nie robiliśmy. Czułem się natchniony. Jebać Yuto i jego kolegów. Znowu czułem się sobą. Byłem dawnym, normalnym Senju. Trzymałem cię za rękę i podziwiałem nocne niebo. Nic mnie nie obchodziło. Czułem się wolny.
Normalny.
Powietrze było ciepłe i suche. Dzwonił Kyu, ale nie odebrałem. Lizałem się z tobą w jakiejś wąskiej uliczce, a potem znowu po prostu spacerowaliśmy. Czułem narastającą chcicę. Tak, te leki były zajebiste.
- Kaien?
- Co, kochanie? - Znowu zapaliłeś i spojrzałeś mi prosto w oczy.
- Wracajmy już. Chcę się z tobą pieprzyć.
- Taaak? - uśmiechnąłeś się jak cwaniak i przyciągnąłeś mnie do siebie.
- Tak. Mówię serio.
- Te leki chyba są w porządku.
- Tak.
- Stanął ci - powiedziałeś i otarłeś się o mnie.
- Ktoś może nas zobaczyć.
- To dobrze. Napiszą potem, że Kaien ruchał swojego faceta w parku - zgasiłeś papierosa i liznąłeś mnie w ucho.
- Poczekaj. Nie mogę tak.
- Dlaczego?
- Bo...

W sumie dlaczego nie mogłem? Może to resztki przyzwoitości? Strach?
Ale wszystko poszło się jebać, gdy poczułem, jak wsuwasz mi dłoń w spodnie.
- Kaien.
- Tak, kotku?
- Poczekaj.
- Nie chcę. Zobacz, jaki jest twardy.
- Nie.
- Tak. Dotknij mojego - powiedziałeś i też wyjąłeś członka ze spodni.
- Boże, ty idioto - westchnąłem, gdy otarłeś się o mnie.
Staliśmy w jakimś ciemnym zaułku i macaliśmy się jak debile. Chciałem już wracać i jebać się z tobą do utraty tchu. Pocałowałem cię namiętnie w usta i zacząłem się o ciebie ocierać.
- Chodź tu - powiedziałeś i wziąłeś mnie za rękę.
- Co?
Oparłeś się o ścianę i zacząłeś sobie trzepać. Jezu, ty zboczeńcu.
- A jak ktoś nas zobaczy?
- Nie zobaczy. Jest ciemno jak w dupie u Murzyna.
- A jeśli...
- Zamknij się, bo cię uciszę.
- Dureń.
- Chodź do mnie.
Nie mogłem się dłużej opierać. W końcu uległem. Bałem się, że ktoś nas przyłapie, ale to było nawet podniecające. 
Ale i tak nie mogłem się skupić. Musiałem być czujny. Ale gdy poczułem napływający orgazm, zacisnąłem zęby i trysnąłem. Sperma poleciała dość daleko, a ty ryknąłeś śmiechem.
- Ciszej, idioto - sapnąłem i walnąłem cię w bok.
Kręciło mi się w głowie. Boże, jesteśmy pojebani. Powinniśmy teraz siedzieć w domu i płakać, że Yuto nadal jest na wolności.
- Wybacz, kochanie. Obciągniesz mi?
- Nie.
- Proooszę.
- Świnia.

Nie obciągnąłem, pomogłem ci ręką. Zamknąłeś oczy i wystrzeliłeś. Było tego całkiem sporo. No tak, ostatnio byliśmy grzeczni. Ale dzisiaj miałem ochotę na dobre rżnięcie. Chciałem wracać. Wziąć wspólny prysznic, zjeść coś dobrego i bzykać się do upadłego.
Nadgarstek bolał jak cholera.
Znowu zacząłem myśleć o Yuto.
- Nie powinniśmy szlajać się w nocy - powiedziałem i odgarnąłem ci włosy z czoła.
- Wiem. Ale to było zajebiste.
- Tak.
- Wracajmy. Zerżnę cię.
- Dobra.

Kochany.
Ale gdy postanowiliśmy wracać, usłyszałem jakieś dziwne odgłosy. Nie, kurde. Niemożliwe! Ktoś nas widział? Słyszał? Tylko nie to!
- To nie to - powiedziałeś i kucnąłeś obok śmietnika.
- Co?
Było ciemno, więc nie miałem pojęcia, o czym ty mówisz.
- Chodź tu. Zobacz. Ale słodziaki - powiedziałeś, a ja przełknąłem ślinę i podszedłem bliżej.

Kotki. 
Malutkie. Całkiem bezbronne. W jakimś brudnym pudle za śmietnikiem.
- Te dwa chyba już zdechły - powiedziałeś, a ja poczułem, że robi mi się gorąco. - Zobacz, te jeszcze żyją.
- Kaien, nie dotykaj.
- Spoko, nic mi nie będzie. Zobacz, Jezu, ale maleństwa. Ja pierdzielę - zacząłeś się rozpływać i wziąłeś jednego na ręce. - Są takie malutkie.
- Mają już otwarte ślepia.
- No. Weź tego. Jest podobny do ciebie.
- Bardzo śmieszne.
- Jezu, ale słodziaki.
- Nie wiedziałem, że aż tak lubisz koty - uśmiechnąłem się, bo byłeś teraz naprawdę uroczy.
- Jakie ma ładne ślepia.
- Tak jak ty.
- Taaak?
- Kaien, zabierzemy je?
- Te dwa?
- Tak. Chyba się zakochałem - powiedziałem, gdy mały kłębuszek brudnej sierści zaczął miauczeć.
- Mamy w domu mleko?
- Tak. To było głupie pytanie, zważywszy, że piję kawę z mlekiem.
- Racja. Ale nie mamy pipetki.
- To dasz mu cyca.
- Ale jesteś cwany.
- Wracajmy - powiedziałem, patrząc ci prosto w oczy.
- Dobra. Zadzwonię do Kota.
- Po co?
- Może ma pipetę.

Zupełnie zapomniałem o Yuto. Tylko nadgarstek bolał jak diabli.
Kot nie miał pipety. Ren miał. Ciekawe, po co. Mogłem to sobie wyobrazić.
Nie, lepiej nie. Kot przecież nie był masochistą.
Jasne. A ja nie byłem blondynką.

To było porąbane. Wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Kota. Był trochę zaspany i rozczochrany.
- Cześć - powiedział, otwierając drzwi. - Miło was widzieć. Wcale nie spałem.
- Dzięki, kochanie. Zawsze można na ciebie liczyć - powiedziałeś, a on pisnął jak baba i zabrał ci kotka.
- O mamuniu, co to jest? Jaki śliczny! Dziękuj Renowi, nie mnie.
- Kocie, nie podniecaj się tak - powiedział Ren, wychodząc z kuchni. - Cześć.
- Cześć.
- Kaien, zabieram go sobie. - Kot pogładził czarnego kotka i spojrzał błagalnie na Rena. - Mogę, prawda?
- Jasne - uśmiechnął się.
- Chwila moment, ale... Jak to zabierasz?
- Kaien, nam wystarczy ten blondyn - powiedziałem, miziając białego.
- Albo blondynka.
- No tak.
- Dobra, to czarnuszek jest mój. - Kot też zaczął się rozpływać. - Jezu, ale słodki.
- Dobra, dawaj tę pipetę - powiedziałeś, a Ren tylko się zaśmiał.
- Wy to macie szczęście. Co robiliście w nocy w krzakach? - Kot chyba zaczął się z nas nabijać.
- A jak myślisz, młotku?
- Nie byliśmy w krzakach - zaprzeczyłem.
- To jeszcze gorzej, bo robiliście to na ulicy?
- Kocie, nic nie robiliśmy - skłamałem.
- Jakoś ci nie wierzę. Kaien, powiedz, że bzykaliście się w zaułku.
- Jasne - powiedziałeś i wyszczerzyłeś się.
- Boże, nie wierzę - przewróciłem oczami i głośno westchnąłem.
- Spoko, nie ma się co wstydzić. - Kot poklepał mnie pokrzepiająco po ramieniu.

Ren gadał mało. Ciekawe, czemu?
- Ren, nie lubisz kotów? - spytałem, patrząc mu w oczy.
- Lubię. Bardzo - powiedział i objął Kota w pasie.
- Miałem na myśli te mniejsze.
- Wiem.
- Młotku, nie spytasz, czy nic nam nie jest? - odezwałeś się, ciągle gładząc kotka.
- Przecież powiedziałeś, że nie.
- Senju, jak nadgarstek?
- Boli.
- Zwichnięcie? - spytał Ren.
- Chyba tak. Nie wiem.
- Wiadomo, co to za facet? - spytał znowu Ren, świdrując mnie wzrokiem.
- Jeszcze nie - powiedziałem i trochę się zmieszałem.
- Saki mówiła, że zadzwoni jutro. Dobra, dzięki za pipetę. Wracamy, kaczusia.
- Kamień - powiedziałem, a kiciuś zaczął miauczeć.
- Co? - Kot zamrugał i spojrzał na nas z rozbawieniem.
- Nic. Taka gra wstępna - uśmiechnąłeś się i poczochrałeś mu włosy. - Dobra, spadamy.
- Postaraj się, żeby ci nie zdechł do jutra - rzucił ze śmiechem Kot, a ty walnąłeś go w bok.
- Debil.
- Młotek.
- Przestańcie - powiedziałem i zerknąłem na Rena.
Chyba mnie obserwował. Ciekawe, czemu?
Sen.
- Dobra, kaczusia, chodź.
- Kamień.
- Kaczuszka.
- Idiota.
Pewnie pomyśleli, że nam odbiło.

Blondynka była boska. Malutka, mięciutka, ciepła i strasznie głośna. I brudna jak cholera.
- Musimy go umyć - powiedziałem, podgrzewając mleko.
- Najpierw jeść. Musimy nakarmić naszą blondynkę.
- Skąd wiesz, że to ona?
- Nie wiem. One są zupełnie jak yin i yang. Czarny i biały.
- Co? Ach, tak. W sumie to nawet śmieszne.
- Boże, ale to był chory dzień - westchnąłeś, a ja usiadłem obok i zanurzyłem pipetę w ciepłym mleku. - Podobno kotom nie wolno dawać krowiego mleka.
- To daj swoje.
- Z fiuta?
- Idiota - uśmiechnąłem się i pomiziałem kicię po główce. - Ale jesteś śliczny.
- Brudny jak cholera.
- Dobra, ty go przytrzymaj, a ja spróbuję wepchnąć mu pipetkę do gęby.
- Dawaj, kaczusia, dasz radę.

Było ciężko. Cholernie ciężko. Blondynka darła się jak głupia i nie chciała jeść. Nie miała pojęcia, czemu wkładałem jej kawałek plastiku do gęby.
- Dobra, to na dziś wystarczy - powiedziałem i ciężko westchnąłem.
Nadgarstek bolał coraz bardziej.
- Mam go umyć? - spytałeś, biorąc blondynkę na ręce.
- Jak chcesz. Idę łyknąć tabletkę, bo ręka mnie boli.
- Senju, wszystko w porządku? - spojrzałeś mi prosto w oczy.
- Tak.
- Dobra, to idź. Umyję kiciusia.
- Tylko ostrożnie.
- Jasne. Przecież to nasze pierwsze dziecko.
- Dureń - uśmiechnąłem się ciepło, a ty pocałowałeś mnie w usta.
- To idę.

Na noc zostawiliśmy blondaska w pudle. Żeby było mu miękko, położyłem go na swoim puchatym szaliku. Darł się chwilę, ale szybko zasnął. Pewnie był zmęczony i przerażony.
Ja spałem jak zabity. 

408 komentarzy:

  1. Jezu, aż podskoczyłam jak się wyświetliło!
    NARESZCIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam dziś rano, gdy zobaczyłam, że u ciebie też jest nowa notka :D

      Usuń
    2. ...
      ...
      ...
      ...
      ...
      Ja pierdzielę.
      Ok, to będzie długi komentarz.
      Kurwa, pamiętasz jak wspominałaś, że jesteś w 100% dumna z hipomanii i z jednego wpisu Kaiena z bloxa? Dolicz sobie trzeci.
      Amen

      Usuń
    3. Hahahaha...kokos. się produkujee

      Usuń
    4. Taaak? To bardzo mi miło i bardzo się cieszę, że aż tak : >

      Usuń
    5. JEZU JAKIE TO BYŁO ZAJEBISTE!
      Kocham cię Senju!
      Kocham was Koty!
      Kocham KAŻDE KURWA SŁOWO z tego wpisu!
      Dobra, jutro napiszę coś dłuższego (chociaż jutro długo mnie nie ma w domu, kurwa), ale to było tak wykurwiste i wyrąbane w kosmos, że aż mnie zatkało. Zarówno... WSZYSTKO i kotki i Kot i Ren i spacer i walenie i chłosta i sen i kłótnia i emocje i kurwa wszystko i napisane jest tak, że aż zazdroszczę, ja pierdzielę, doskonale!
      Naprawdę.
      Jezusie, kocham cię Kuno! <3
      WARTO BYŁO CZEKAĆ <3.
      Oszaleję chyba <3
      Chciałabym coś konkretnego skomentować, ale to jest tak zajebiste, że tu się nie da jednej konkretnej rzeczy w dwóch słowach!
      Ja jebię.
      Kurwa.
      Cholera.
      O, chuj.
      Ja pierdzielę.
      Jak tu są jakieś dziecka to nie czytać tego!
      O
      R
      G
      A
      Z
      M
      <3

      Usuń
    6. To jest ten poziom pozaziemskiej zajebistości, przy której z jednej strony chciałabyś przeczytać jeszcze raz i jeszcze 100 razy, a z drugiej boisz się, że ci mózg wybuchnie od nadmiaru wykurwistości i nie wiesz jak się za to zabrać...

      Usuń
    7. :D!!!! Też cię kocham, Babuś :) : >
      Jutro randka z Rudą, więc wybaczam, że cię długo nie będzie :)

      Och, więc nawet kotki cię ruszyły? yeeeeeey :3

      Usuń
    8. Tak.
      Jezu, ochłonąć nie mogę.
      Serce mi jak dzikie wali.
      Jezu, za te posty to ja ci powinnam dozgonnie cipę lizać.

      Usuń
    9. O, to świetnie się składa, bo ja lubię minetę w wykonaniu kobiecym :D Kiedy zaczynasz? :D

      Usuń
    10. Nie wiem, jak najszybciej, jebać Rudą!
      Kurwde, muszę napisać cokolwiek na temat posta oprócz tego, że był zajebisty i zajebiście napisany i cholera jasna wszystko!
      Nie wiem.
      O, wiem, coś neutralnego i budzącego niewiele emocji - czy tylko mnie Ami się kojarzy z Ayami? To taki słodkie :D

      Usuń
    11. Hahahahaha:)
      num podobne

      Usuń
    12. Tak, kojarzy się z Ayami :D

      Usuń
    13. yeyy.. występuje w opowiadaniu

      Usuń
  2. Ja tak samo hahahaha :) ta podnieta.. aż klask klask bylo hahhahaa

    OdpowiedzUsuń
  3. dObra...senju... dziwisz ? się ?czasem to jak dziecko .. no jak dzieckoo
    sEnju tyyyyy patafanie dokładasz ognia do oliwyyy . i to bardzoo..wiesz jaki jest kaein
    zaraz dojdzie do rękoczynów
    hee tak szybko... nawet zadna doniczka nie ucierpiała ..haha
    hahahah
    jaki cukier kuno hahahaha
    chłosta..hehehehe
    aaaaaaaaaa
    i znow beda latać doniczki
    omg... to jest gorsze. niz doniczki
    brak słów
    co to jest sen czy co
    Bosz to tylko sen hahahahahhahahaha
    kuno początek prawie jak Norma ale te słowa kaiea ze on i ren kota niepasowały
    aaaaaa. jaka orgia...u kota.. mdleje..< w tym momencie chce notke kota..
    jeszzcze wypadek...
    o BOSZ
    Pipeta ?AAAAAAAAAAAAAAAAA..DObra wiem
    Ren, świdrując mnie wzrokiem......heheheh ren co ty robisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ayami, maleństwo, cieszę się, że początek koszmaru namieszał ci w głowie :D starałam się. Ale tak czułam, że gdy Kaien nazwał Senju szmatą, to już zrozumiałaś, że to sen.

      Usuń
    2. sen wyszedł bardzo dobrze :)
      :)
      ale doniczki hahAa
      ale orgia u kota..osz kuno .kto z kim.jak
      jejj to czekanie <3
      i mają dziecko

      Usuń
    3. Fajnie...tez mam czarnego..raczej mniałam.. brat zabral ..juz wiem gdzie moj kot..

      Usuń
    4. No i już wszystko wiadomo :D

      Usuń
    5. noooo ...i mój na imię Kuro :)

      Usuń
    6. A ja mam psa, który się nazywa Kot :3 Po Kocie <3

      Usuń
    7. gratuluje.. a ja nie mam psa.. kot byl ale ren go zaąrąbal
      ren --- po co bede wydawac kase na kota.. wezme od siostry..

      Usuń
    8. a ja miałam rudego królika o imieniu Niedźwiedź :3

      Usuń
    9. aaawwwwww słodziaki :D

      Usuń
    10. Ja bym chciała jeszcze szczutka, ale Kot by go zagryzł pewnie :/.

      Usuń
  4. tak, Senju. na pewno mogłeś skłamać. i na pewno Kaien by nie zauważył :v

    no, kochany Kaien <3 Kyu też kochany :3

    blond dupa? to dupa ma kolor włosów? xD

    ojej, koszmarny sen :/ biedny Senju

    właśnie! urodziny Kiciusia!!!!!

    Kamień nie jest szłodziachne :v

    MAJĄ KOTKI!!!!!!!! <3 TAAAAK!!!!! :D

    Ren zawsze przygotowany :3

    czemu Ren przyglądał się Senju? o co mu chodziło?

    pierwsze dziecko <3 awww... :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to się nie zmieściło więcej tagów? limit jest przecież 20

      Usuń
    2. chce być matką chrzestną dziecka kota i rena a kaiein ojcem chrzestym
      a u drugiego dziecka/// dobra łapki w góre ..

      Usuń
    3. Ale jest limit znaków w tagach.

      Usuń
    4. chyba piszę za krótkie tagi żeby wiedzieć xD

      Usuń
    5. Bo jest max 200 znaków (nie 20 wyrazów), a moje tagi są długie i ze spacjami :/
      Potem powiem, o co chodziło Renowi.
      Tak, Kyu przecież zawsze kochany. Gdyby Senju ryczał i płakał, a ten bzykał się z Mai, to i tak poleciałby do Senju :D

      Koszmar trochę kosmiczny, ale na sny nie mamy (raczej) wpływu. Zgadnij, skąd podwieszanie? #snyKuno

      Blond dupa :D no tak, przecież tam też ma blond włosy :d ale goli. Taki "pieszczotliwy" zwrot.

      Nom, urodziny Kiciusia będą <3

      Wiem, że nie jest, ale to wina Saki.

      TAK, mają kotki. Babi pewnie to nie ruszyło, bo ona pisała (dziś u ciebie też), że nie lubi nawet kotków (nie tylko kotów). < już mam scenę z Renem, ale ciiii >

      Usuń
    6. awww scena z renem kyaaaa
      dobra kocham to uczucie..kiedy nic mnie nie rusza brak slow
      ayami popada rozpacz.

      Usuń
    7. Jak to Babi nie ruszyło?!
      Babi WSZYSTKO kurwa ruszyło!

      Usuń
    8. Już przeczytałam, że RUSZYŁO. ulżyło mi, ufff :D

      Usuń
    9. aaa... widzisz, jakby mi nie wyszła taka sensowna liczba jak 20 to pewnie bym się zastanawiała nad jakimś innym sensownym powodem xD

      fajny taki przyjaciel :3 tylko ciężko się takiemu żyje

      Kuno, kręci Cię podwieszanie? :>

      pieszczotliwość level Kaien :3

      ale tak już już? w następnej notce? :3

      tak, zwal wszystko na Saki xD

      ja mam w głowie nawet 2! :D
      *Ren próbuje pracować a tu kiciuś włazi na niego i zaczyna się znęcać nad jego włosami
      *Kot mówi Renowi, żeby kupił karmę dla kotka, a Ren mu mówi, że to obowiązek Kota :3

      w ogóle jakie imiona będą miały kotki?

      Usuń
    10. Ja stawiam raczej na coś w stylu - Kot budzi się w nocy i w łóżku nie ma Rena, wstaje, rozgląda się po mieszkaniu i znajduje Rena, który kuca nad pudełkiem i go karmi <3

      Usuń
    11. Kot poczuje się zadrosny jeszcze .przez kota..

      Usuń
    12. będą spać we trójkę???

      Usuń
    13. Nieee. Jakoś jajcarsko :D. W sensie ja lubię jak zwierzęta się nazywają jakoś tak śmieszne i słodko :D.
      Tamten może być blondynka po prostu, ten od Senju i Kaiena, a tenmten drugi... nie wiem. Byle nie mruczek. Jak dasz mu mruczek to ci jaja utnę, Kuno.

      Usuń
    14. O WLĄŚNIE! Kot wraca wieczorem z chlania z Kaienem, a tam Ren leży skulony na krawędzi łóżka, a na reszcie leży kotek <3

      Usuń
    15. ...ale Pan Mruczek już brzmi dobrze ;)

      Usuń
    16. Ayami, myślałam o tym (dla niekumatych - po japońsku kuro to czarny, a shiro - biały). Ale może dam fińskie odpowiedniki? Albo hiszpańskie? Nie wiem :D

      Lex, czy kręci mnie podwieszanie? Tak, ale ten sen raczej był koszmarem, nie był ani trochę przyjemny (mój). Ale tak ogólnie to kręci. Nie pytaj, czy Kot to zrobi, to znaczy Ren Kotu : >

      Tak, już w tej notce Kota będą urodziny :)

      Usuń
    17. BAbi idz wyjdz normalnie..ja ci kurde.. obrazac mojego kota..kuroi z japonskiego to czarny

      Usuń
    18. A jakieś jajca...tobie tylko jajca..

      Usuń
    19. ale kotki przestały już być do pary, nie są razem więc ich imiona nie muszą do siebie pasować

      nie pytam, mnie nie kręci :v

      yay! aż ciekawe jaką mu tam imprezkę urządzisz :3

      Usuń
    20. Ayami, ja tu się z Babi zgadzam. nie mogą nazywać się nudno! :D

      już widzę, jak Kot mówi do kotka "Panie i władco" a Ren patrzy na niego obrażony :3

      Usuń
    21. a ja z wami się nie zgadzam ...

      Usuń
    22. No ja ci pisałam ,że ja ogólnie kocham wiązanie, więc wiesz :D To jak ty igły :D



      Usuń
    23. Ja miałam kiedyś o dziwo koty znajomej, którymi się opiekowałam jak ona była na wakacjach. Nazywały się skarpet i rajtuz :D. A Kolega miał kota który się nazywał Stolec :3. A przyjaciółka miała Chlebka :D

      Usuń
    24. pies dzieciaka, któremu dawałam korki z fizyki był buldożkiem o imieniu Balbina <3

      Usuń
    25. Ja bym się zgodziła na podwieszanie jakby mi ktoś to zaproponował, ale raczej do tego nie tęsknię. Raz próbowałam i było fajne, ale nie wiem.

      Usuń
    26. jeszcze pies sąsiadki wabi się Psota! :D

      Usuń
    27. Ja też nie tęsknię. Wolałabym zwykłe wiązanie.

      Stolec? O mamo.

      Usuń
    28. TEŻ WIDZIAŁAM BULDOGA BALBINĘ :D.
      I psa Karaczana :D. I takiego wielkiego psa z długimi nogami, który się nazywał Pchełka :D. I takiego strasznie grubego, fałdziastego, który się nazywał Dajciastek :D.
      I szczura, który się nazywał Ojciec :D. W ogóle chciałabym szczura.

      W ogóle ludzie to mają kreatywność :D. Mój Kot to przy tym wymięka. Ale wolę to niż jakieś dziwne ą ę imiona.

      A, i jeszcze koleś ze szkolenia miał świnkę miniaturkę, która się nazywała Wpierdol :D

      Usuń
    29. "Klajw". Cliff to chyba "Kliw". ;)
      No i teraz to sobie odczytaj w tych wszystkich formach i mi powiedz, czy nie jest od dupy strony!

      Zakładka ogarnięta? :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    30. Dajciastek <3 właściwie to imiona tych kotków by mogły pójść w tę stronę :D

      mnie się Twoja Wątróbka bardzo podobała :3

      Usuń
    31. Tego komentarza wyżej miało tu nie być, więc się nie dziwcie. :)To tylko ja i moje nieogarnięcie. ;p

      ~Arco Iris

      Usuń
    32. Wątróbka? Aaa tamten kotek? No, słodkie :D

      Usuń
    33. Yyyyyhhhhmmm dzięki za natchnienie, właśnie wiem, jak będzie się wabił kot Senju. Muszę to sobie zapisać :D

      Usuń
    34. Haha, dobre :D Nie, ale też na P.

      Usuń
    35. PENIS :D Błagam, niech nazwie go Penis :D. PROSZĘ!

      Usuń
    36. To by już była patologia. Chociaż... Kotów się raczej na spacery nie wyprowadza, nie trzeba go będzie wołać w miejscu publicznym. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    37. "Penis, bądź twardy, nie bój się weterynarza" :D

      Usuń
    38. A potem w mediach: Kaien gada ze swoim penisem.

      Usuń
    39. ja cię kręce ..te wasze pomyslyy

      Usuń

  5. Właśnie się dowiedziałam, że Clive w dopełniaczu, to nie Clive'a, ale Clivego. Mój świat legł w gruzach! :( :( :(
    Dobra. Kończę żałobę i biorę się za komentarz!

    "- Trochę - powiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć." - Jak ja nie ogarniam ludzi, którzy się uśmiechają do telefonu!

    Taki jakoś ogólnie smutno-uroczo-nostalgiczny ten początek...

    "Po południu dzwonił Chris. Pytał, co u mnie. Powiedziałem, że chujowo." - Szczerze przynajmniej! :D

    Chociaż raz ktoś stworzył sen, który od początku nie wyglądał jak sen pierwszy z brzegu, więc nie było do końca wiadomo, czy to w ogóle sen. (Proszę o nic nie pytać, to wszystko Dawid i Ramzesik). I to jest spoko.

    "Oprzytomniałem w mig.
    Odskoczyłem szybko w bok i upadłem na ziemię.
    Samochód przeleciał jak szalony i po chwili zniknął mi z oczu.
    Byłem przerażony. Serce waliło szalenie szybko, w gardle czułem smak krwi. Mdliło mnie. Miałem wrażenie, że zemdleję." - Scena rodem z kina akcji. Prawie jak Bond, albo co... :)

    "- Tak. Dotknij mojego - powiedziałeś i też wyjąłeś członka ze spodni." - wiem, że może być i "członek" i "członka", ale jednak w tej drugiej formie to mi się wiecznie kojarzy z członkiem stowarzyszenia, albo partii rządzącej. ;)

    "- No. Weź tego. Jest podobny do ciebie." - :D

    "- Nie byliśmy w krzakach - zaprzeczyłem.
    - To jeszcze gorzej, bo robiliście to na ulicy?" - <3

    "- Jasne. Przecież to nasze pierwsze dziecko." <3


    Na odchodne zapraszam do przelecenia wzrokiem i skomentowania nowej zakładki na blogu, zatytułowanej "Znaczenia imion postaci". (Zdradzę, że chyba zagięłam czasoprzestrzeń).

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Tęczko <3 na swoje usprawiedliwienie powiem, że członka dałam, bo penis już był, a fiut nie pasował.:D

      Serio Clivego? CHYBA ŻARTUJESZ? Nie może być! Nie wierzę.

      Ok, już idę sprawdzić zakładkę :)

      Usuń
    2. Sama się zdziwiłam, jak to wyczytałam. I to niestety nie żart. :( Będzie mi się trudno przestawić na tę dziwną formę. Z resztą nie tylko z dopełniaczem są jaja. Z celownikiem, biernikiem i miejscownikiem też.

      Mianownik - >Kto? :Clive
      Dopełniacz - Kogo? (nie ma) :Clivego
      Celownik - Komu? (się przyglądam) : Clive
      Biernik - Kogo? (widzę) :Clive
      Narzędnik - (Z) kim? (idę z) :Clivem
      Miejscownik - O kim? (mówię o) :Clive

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Ale czekaj. < nie wierzy dalej >
      Jak to się w ogóle wymawia? Kliw? Czy Klajw?

      Usuń
    4. Ja i tak bym pisała po swojemu :P Walić zasady! #rebel

      Usuń
    5. Kurwa! Dlaczego ten komentarz się dodał wyżej, jak odpowiadałam tutaj? :O
      "Klajw". Cliff to chyba "Kliw". ;)
      No i teraz to sobie odczytaj w tych wszystkich formach i mi powiedz, czy nie jest od dupy strony!

      Zakładka ogarnięta? :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    6. Tak, w sumie niektóre imiona to baaaardzo mi pasują do bohaterów (David, Ian, Sandra), a niektóre mniej, ale ogólnie to nie wierzę w takie rzeczy, a te opisy są bardzo ogólnikowe i mogą pasować każdemu. Ale ciekawa odskocznia.

      Nie, Tęczo, wszystko robiłaś dobrze

      Usuń
    7. Też nie wierzę w takie rzeczy, ale jednak bardziej mi się zgadzało, niż nie zgadzało, więc... :)

      To mnie jednak oszukali:
      http://www.imiona.info/odmiana_Clive.html
      http://aztekium.pl/przypadki.py?tekst=clive&lang=pl

      Na tej drugie stronie jest jeszcze lepiej, bo w narzędniku i miejscowniku jest "Clivym". :O

      ~Arco Iris

      Usuń
    8. aztekium nie polecam, nigdy, nikomu.
      Najlepsze są sprawdzone słowniki. Możesz spać spokojnie < uff >

      Usuń
  6. WIEM!
    Kaien wspomniał Kotu, że chłostał Kaczusia, Kot w żartach napomknął o tym Renowi i potem Ren gapił się na Senju zastanawiając się, czy jemu tego nie brakuje, tak?
    Dziwne, że Kaien o tym nie pomyślał.
    Nie, pewnie pomyślał.
    To notka Senju przecież.
    Zajebista notka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie chodziło o nic związanego z seksem :D

      Usuń
    2. Kurwa.
      To może po prostu się martwi przez dawną tfu zażyłość.
      Albo po prostu myślał o tym co się stało i jeszcze bardziej martwi się o Kota dlatego był taki dziwny i ciągle myślał o tym, co przydarzyło się Senju i na nim skupiał uwagę.

      Usuń
    3. Dobrze kombinujesz, ale nie tylko to.
      Nie martw się, on nie zdradzi Kota. Senju też nie zdradzi Kaiena.

      Usuń
    4. Nie martwię się o to już w zasadzie. Nie z Renem, on jest zbyt poważny żeby się bawić w takie rzeczy.
      Ale w sumie zastanawiam się jaki Ren ma stosunek teraz do Senju.

      Usuń
    5. jest to jest.. niech sobie zyje żyjątko

      Usuń
  7. jeeeeeejjj.... mój fanfic się pojawił!!! :D dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dać już wczoraj, ale wyleciało mi to z głowy ;)

      Usuń
    2. i nowe kolory!! :D
      (skoro posty postaci pojawiają się po kliknięciu w imię przy opisie, to po co strony z nimi też u góry?)

      Usuń
    3. U góry jest tylko główna trójka ;)
      Tak, i nowe kolory :)

      Usuń
  8. jedno jedyne słowo:


    KYAAAAAAAA!!!!!!

    Broże, jakie to jest urocze. Teraz będą trzy urocze kotki. <3

    co do snu, to od razu wiedziałam, że to tylko wymysły Senju, bo Kaien nie zachowałby się tak wrednie, w chili gdy Kaczucha go potrzebuje.

    Ren i pipeta? Może być ciekawie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Byłam strasznie ciekawa jak zareaguje Kaien na Chrisa. Miałąm szczerą nadzieję na zazdrosnego Kamienia. :D

    Weeeełny. Czekaaaaam. Piiiiisz. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ho!!! :D
      Starałam się, żeby było dużo cukru : >
      Ty lepiej nie rozkminiaj, co Ren może robić z pipetą :D
      A Kaien na pewno będzie miał okazję poznać Chrisa. Juz niedługo.

      Dzięki za wełnę <3

      Usuń
    2. Właśnie to.jest ciekawe z ta pipeta. Dlaczego to ren ma
      Ayamij

      Usuń
    3. Rozbudziłaś moją ciekawość i czekam na notkę Ren x pipeta. xD

      Usuń
    4. Hahahhaha ;) noo. To będzie ciekawa notka
      Ayamij

      Usuń
    5. PÓŁCICHY WILCZUR!
      #team-kto jesteś?
      #tosąważnesprawy

      Usuń
    6. W sensie czy należysz do grona psychofanów Kota czy wielbicieli Senju :3 A może Kaiena?
      Muszę wiedzieć z kim się zadawać :D

      Usuń
    7. Należę do WielkichWielbicieli całej tej chołoty. :3

      Mając do wyboru jednego z nich, to chętnie ukradłabym Rena, ale
      1.Uciekłby.
      2.Kot by mnie zamordował.

      Usuń
    8. O, to jak Lovely :D. Prawie, bo ona jest jednak psychofanką Kota, ale zaznaczyła w ankiecie, że kocha wszystkich :D.
      A no dobra, może być :D.
      Ale idę szukać psychofanów Senju gdzie indziej :(.

      Ja bym sobie ukradła Kaczuchę, ale też by mi pewnie uciekł :(

      Usuń
    9. Kaczucha pewnie by poszła, ale Kamień znalazłby was w przeciągu nanosekundy. :D
      A psychofanką na razie nie jestem niczyją, moooże, w maluśkim stopniu Kiciusia. :3

      Usuń
    10. Kurwa no :(
      Co wszyscy mają z tym Kiciusiem? :(

      Może by Kaczucha poszła, ale raczej na żarcie albo coś :p. Ale Kaien i tak by znalazł.

      Usuń
    11. Wszyscy kochają Kiciusia :D < ja to bym ukradła wiadomo kogo >

      Usuń
    12. :(
      http://holly23.blox.pl/resource/kamien_duzy.gif ?

      Usuń
    13. Noooom, w sam raz. Przecież ma być DUŻY <3 ale jeśli ty kradniesz Kaczuchę, a ja Kamienia, to wiesz, co to oznacza? Że oni będą... tego :D < evil smile >

      Usuń
    14. NIE!
      Oni mają być razem :(
      < oddaje kaczuchę >
      W sumie Kamienia też bym chciała...

      Usuń
    15. Kamień jest mój. Ale ok, jeśli ma być z Senju, to zrezygnuję. Jestem taka szlachetna! :D

      Usuń
    16. Bo Kiciuś, jako przydomek jak i postać, jest uroczy. :3
      Nawet nie myślcie o tym, żeby rozdzielić tych dwóch idiotów.
      Żyć bez siebie nie mogą, a wy ich jeszcze rodzielić chcecie. ;D
      PółCichy

      Usuń
    17. Ja bym ich przygarnęła i podglądała, jak się sekszą :D

      Usuń
    18. zamknęłą w piwnicy i w każdym możliwym kącie poustawiała ukryte kamery. :D
      PółCichy

      Usuń
    19. Och, znowuż jestem taka przewidywalna! :D

      Usuń
  9. Czy czy czy ja jestem dziwny, czy zmienilas kolor czcionek? Bo na poczatku na telefonie sa czerwone wszystkie ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zmieniłam, bo imiona w ramkach miałam na czerwono, a po wrzuceniu linków nagle zmieniły się nie niebiesko.

      Więc musiałam zmienić w ustawieniach kolor linków. A zmieniło się wszystko :D

      Usuń
  10. Jestem ciekawa, czy Kaien się w końcu dowie o tej "zdradzie" (czy raczej gwałcie ze strony Adama na Senju), wiadomo, to byłaby duża zmiana w fabule, ale jeśli nie wyjdzie to na jaw i zostanie zapomniane... to czemu w ogóle się to wydarzyło?
    Ja widzę to tak - oni są już na tyle sławni, że mogą znaleźć sobie kogoś lepszego niż Adam więc Senju może się wygadać a Kaien może Adama zabić :D
    Nanako

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Nanako!

      "Ja widzę to tak - oni są już na tyle sławni, że mogą znaleźć sobie kogoś lepszego niż Adam więc Senju może się wygadać a Kaien może Adama zabić :D" - :D dzięki :D

      A wydarzyło po to, żeby dowalić Senju i żeby on miał traumę.

      Usuń
  11. Oglądam sobie właśnie Opydo i jeśli nadal uważasz, że twoje opisy seksów i zakochań z pierwszych notek były trochę kulawe, to jeszcze bardziej ciesz się, że nie czytałaś greja :D
    https://s32.postimg.org/5m4h3b51h/50sog.png

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w filmiku jest jeszcze więcej ciekawych kawałków :3

      Usuń
  12. A w ogóle to powiedz, że Senju złapał tą rękę :3 #gips.
    I jeszcze pytanie - skoro teraz Kaien ma fazę na tylkofacetów to czy kiedyś będzie miał fazę na tylkokobiety O.O?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mieć taką fazę, ale przecież nie rzuci z tego powodu Senju ;)

      Chcesz gips? ach, no ten, fetysz i te sprawy :D

      Właśnie pomyślałam, że zapomniałam dać opis Mike'a.

      Usuń
    2. i Daikiego!
      Mam nadzieję, że to nie będzie trwało długo, no bo fazę "bez seksu jest chujowo" już trochę przerobili :/

      CHCĘ :D

      Usuń
    3. No tak, i Daikiego.
      Wybacz, to ma być tylko skręcenie, więc gipsu nie będzie. Ale i tak go boli.

      No właśnie, po tych nowych lekach libido Senju ma się dobrze. Ale to nie znaczy, że będzie tak pięknie.

      Właśnie przeczytałam u ciebie, że "no przecież pisałam Lex, że skrzywdzę Niebieskiego" i poczulam się jak idiotka, bo tego nie pamiętam o.O tzn. pamiętam, że pytałyśmy, ale nie pamiętam twojej odpowiedzi.
      Wybacz, że tak pytam po kilka razy, pisałam, że mam problemy z pamięcią :D :D

      Usuń
    4. Możesz mu napisać, że "w teorii kierowca Kota, w praktyce wszystkich" :D.

      Tak? E no, znowu coś knujesz. Jeszcze jakieś skutki uboczne?

      Nie no, nie szkodzi ;). Szczerze mówiąc myślałam, że po prostu przeczytałaś przez przypadek, że nie skrzywdzę, a nie, że skrzywdzę. Tak czy inaczej teraz już wiesz :D.

      Usuń
    5. Nie wysypiam się, może to dlatego :D

      Chciałam napisać "kierowca Kota (i nie tylko), ale to brzmiało bardzo dwuznacznie :D

      Tak, trochę knuję, skutki uboczne.

      Usuń
    6. TO IDŹ SPAĆ! #stanowczababi

      KOKOSY! :D

      -,- Jednak będzie #pulpeciki wypadające włosy?

      Usuń
    7. NIE CHCĘ IŚĆ SPAĆ #stanowczaKuno

      No tak, powinno chyba być "zbijać kokosy", nie wiem, czy zarabiać to nie błąd.

      Ciiii (ale kombinujesz nieźle)

      Usuń
    8. Nie wiem, ważne że kokosy :D.
      Nie wyłysiej go za bardzo :(

      Usuń
    9. No, jak kokosy, to zawsze Babiszon <3

      Usuń
    10. A co jeśli senju będzie łysy
      Ayamij

      Usuń
    11. Jak Senju będzie łysy to szukaj Kuno gdzieś na dnie rzeki, w której pływają aligatory.

      Usuń
    12. hahahahahahha..dobreeee :)
      babi morderca na zlecenie,,, kaein cie wynajmie

      Usuń
    13. Ale #pulpecikiem może być :3 I by panikował czy przestanie się podobać Kaienowi i zrobi mu taką noc, że Kaienowi fiut odpadnie :3

      Usuń
    14. Tak, wiem Senju nie jest nastolatką ani mężatką po 40-stce.

      Usuń
    15. Nie napisałam jeszcze, że wyłysieje albo przytyje :D

      Usuń
    16. hahahahahha
      jak mi nudzi...babiii pobaw się ze mną

      Usuń
    17. Że Chris będzie z Ablem też nie napisałaś :D.
      #pulpecik
      Ale ma nie łysieć

      Ayamijj, ok to bawimy się :D
      < wyciąga rakietki do tenisa, rzuca kokos >

      Usuń
    18. Przecież oni nie są parą :D
      Chciałabyś Senju pulpecika? :D

      Usuń
    19. No właśnie, a Senju jeszcze nie jest pulpecikiem :3
      Ja bym go kochała nawet gdyby ważył 200 kg <3

      Usuń
    20. <3 yeyy lubie grać w tennnnis :)
      paczka.. doszła do kolezanki <333 i zostałam klaudusiowym bogiem

      Usuń
    21. Ok :D < rzuca kokos znowu, odbija rakietką, kokos leci do Ayamijj >

      Yeeey :D. Czyli się podobało? Też bym chciała kupić prezent przyjaciółce, ale nie wiem co :/

      Usuń
    22. Senju 200 kg: Kaien, obciągniesz?
      Kaien: kaczusia, przesuń te fałdy brzuszne.

      Usuń
    23. <3 <3 <3
      Wtedy naprawdę musiałby palować żeby go nosić na rękach :D

      Usuń
    24. A może Kaien nie kochałby takiego Senju?

      Usuń
    25. Kunosiaczku, czy warkocze to fetysz Kaiena?

      Usuń
    26. Tak, on lubi długowłosych (dziwne, nie? :D)

      Usuń
    27. No to wiadomo, ale długie włosy to jednak nie to samo, co warkocz.

      Usuń
    28. Tak, on lubi Senju w warkoczu < mam pomysł >

      Usuń
    29. Tak bardzo jej się podobało ;))
      I mamy takie same branzoletki :))
      Yey kokosowy tenis
      Ayamij

      Usuń
  13. wiem, że się nie spodziewałyście, ale korzystając z kilku chwil spokoju, dodałam rozdział Królestwa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok i niedowierzanie!!!

      Idę czytać.
      No tak, cycki już sobie poszły, to Lex szaleje.

      Usuń
    2. IDĘ!
      Mam nadzieję, ze wizyta cycków była udana :3

      Usuń
    3. cycki jeszcze nie poszły! :D tylko korzystałam z tych chwil, kiedy były zajęte ;) będą aż do jutra po południu

      a ja jestem psychicznie wypoczęta jak dawno nie byłam :D

      Usuń
    4. Tylko pozazdrościć! :D

      Usuń
  14. och, kurczaczki i kaczki <3
    Czy jeżeli Kaczusia będzie miała jakimś cudem gips przy skręceniu, to Kaien będzie na niej rysował porno historyjki?
    Sama nie wiem, czy wolałabym, żeby Kaien się dowiedział o dupku Adamie czy nie…
    Mogę się założyć, że Kaien będzie strasznie nadopiekuńczy względem kociaka c: Dobry tatuś Kamień roztapia moje serce
    ( no i muszę się podzielić tym wstępnym szkicem komiksu, nad którym będę pracować w najbliższym czasie, wybaczcie:
    http://paulovescactuses.deviantart.com/art/o-618932327?ga_submit_new=10%253A1467405042 )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Kaien pewnie rysowałby mu penisy :D
      Bo Senju jest chodzącym chaosem i tajemnicą :D
      Kaien lubi koty, więc na pewno będzie dobrym tatusiem.

      Szkic komiksu - yeeeeey <3

      Usuń
  15. Ej, zauważyliście, że przez jakieś 3-4 lata znajomości Sejnu Kaiena i Kota żaden z nich ani razu się nie przeziębił ani nie rozchorował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dowaliłaś :/
      Już nie pamiętam dokładnie, ale chyba 2.5 albo 3.
      Da się zrobić.

      Usuń
    2. Czemu dowaliłam :(? Coś nie tak?
      No właśnie coś kojarzyłam że albo 2,5 albo 3,5.
      Co da się zrobić?

      Usuń
    3. No, bo nie wiem, czemu nigdy o tym nie napisałam :D
      Ale da się to zrobić :D dam któremuś z nich przeziębienie albo i gorzej :D
      Starych postów jest tak dużo, że nie przebrnę ot tak i nie powiem dokładnie, ile oni są razem.

      Usuń
    4. Nie no ja trochę mam pierdolca na tym punkcie, bo kocham jak bohaterowie chorują i się sobą opiekują <3 Raz tak było jak Kaczuś się przechlał http://slodkiswiatyaoi.blox.pl/2012/05/Twoj-kac.html
      I TO BYŁO KOCHANE <3

      Wiem, to nie jest ważne, wiadomo że coś koło 3 lat ;)

      Usuń
    5. ...
      Zabieram się za redagowanie starej notki Senju (tej pełnej achów ochów i zakochania)...

      Usuń
    6. Mam wrażenie, że Kaien jest dobry w opiekowaniu się ludźmi, którzy mają kaca. Tutaj Senju, a na samym początku często opiekował się ledwo żywym Kotem. Wtedy do nawet pomagał mu się kąpać! <3 :D

      ~Lovely

      Usuń
    7. #zboczuch-pieszczoszek :D

      Usuń
    8. Dwa słowa, idealnie opisujące Kaiena :D

      W ogóle Kuno, to chciałam o coś zapytać, bo nie wiem czy dobrze pamiętam. Ta straszna rzecz, która miała spotkać Kota, będzie w tej jego notce, która teraz będzie, następnej czy jeszcze później?

      ~Lovely

      Usuń
    9. Lovely, mordeczko kochana :3
      Ta straszna rzecz będzie w następnej (w tej będą urodziny). Mam nadzieję, że nie dostaniesz zawału, wiem, jak kochasz Kota.

      Usuń
    10. Tak, z takim Kotem Kaien ma duże doświadczenie w kacach ;) Z samym sobą też :D.
      Tak <3 Doskonały opis :D. A Senju kaczuszka-pulpecik :3
      Za 6 minut Rebel Art!!!

      Nie chcę dopieprzenia Kotu :(

      Usuń
    11. Tak pamiętam scenę z Kotem i Kaienem pod pryszczem, była kochana, ale smutna :(

      Usuń
    12. Kuno, Babi <3
      A, najpier urodziny <3
      Kochaaaam Kota, ale jednocześnie jestem tak samo popieprzona jak Babiszon i lubię, jak moim ukochanym postaciom przytrafia się coś złego. Niemniej strasznie się boję tego, co wymyśliłaś, to przyznaję ^^"
      I nie wiem czemu, cały czas się boję, że Yuto jakimś cudem dobrał się Renoei do telefonu i wrzucii filmiki i zdjęcia z Kotem do internetu >.<
      Ale pewnie wymyśliłaś coś gorszego... :D
      A ja nie chcę Senju pulpecika <3

      ~Lovely

      Usuń
    13. To jego druga ksywa :D

      Usuń
    14. Ja juz się boje tych kocich urodzin
      Hahaha
      Ayamuj

      Usuń
    15. Tak, najpierw urodziny i gwałty na Renie :D.
      Ja w tym jednym przypadku nie chcę krzywdzenia, bo czuję, jak oberwie Kot. W sensie - nie w jaki sposób tylko jak bardzo i aż się boję :(
      Ale kocham jak postacie chorują a kochające postacie przynoszą im herbatkę, macają po czółku, masują po brzuszku i tak dalej :3 Założę się, że ty też lubisz, Lovely :D.

      Ja też ciąlge shizuję z tymi zdjęciami, ale mam wrażenie, że to będzie gorsze. Kuno, to będzie raczej fizyczne czy psychiczne?
      Czemu nie chcesz Senju pulpecika :(?

      Usuń
    16. Zapomniałam o gwałcie na Renie! (Znaczy nawet nie wierzę, że Kot mu włoży. Nie żebym w niego nie wierzyła <3)
      Ja w sumie też się boję, że to będzie aż za straszne... Ale nie mogę się już doczekać, żeby się dowiedzieć co to jest. Jestem mało cierpliwa, to chyba przez to :D
      Oczywiście, że to uwielbiam <3
      Przecież takie momenty są słodkie, urocze i KOCHANE!

      W sumie to sama nie wiem które gorsze...
      To zabrzmi tak bardzo okrutnie i nietolerancyjnie, ale jakoś nie lubię jak ludzie są grubi... Sam bym się za to zhejtowała... Po prostu Senju jest zgrabniutki i nie chcę, żeby mu się wałki tłuszczu wylewały :x

      ~Lovely

      Usuń
    17. Ja kibicuję Kotu, żeby włożył, ale... Kot :D? No ludzie. Renowi? JAK?

      Ja mam czasem tak że strasznie czekam na jakieś dopieprzenie, a jak przyjdzie co do czego to strasznie żałuję, bo mi szkoda :(.

      No właśnie KOCHANE <3

      Ja nie wiem, zależy kto, niektórym to pasuje :D. To znaczy mówię o takiej dużej grubości, bo jak ktoś ma ładne ciało to te parę kilogramów nadwagi w sumie nie robi różnicy :)
      Ale w sumie nikomu nie życzę dużej grubości, bo to, no, niezdrowe :(

      Usuń
    18. No właśnie sobie nie wyobrażam. Ale trzymajmy kciuki za Kotka!

      A to ja też mam tak bardzo często. Niby chcę, a później tylko takie "czemu?!". Ale da się z tym żyć :D

      Bardzo!

      No to te kilka nadprogramowych kilogramów mi nie robi różnicy, jednak takiej typowej, niezdrowe otyłości mówię "nie". Nie podoba mi się, no i jakby nie patrzeć jest niezdrowe.

      ~Lovely

      Usuń
    19. W sumie to nikogo nie wyobrażam sobie, kto mógłby zdominować Rena. Oprócz Yukiego z fanfika Marchwi, ale to był młody, niedoświadczony Renuś, a teraz? Kaien jest dominujący i anrydupny (chyba, ze dla najukochańszej na świecie Kaszuszki :3), ale gdyby miał się zdarzył seks z Renem to pewnie też byłby na dole :P

      Wiem, że się da żyć ;)

      AAA no to spoko ;) Po prostu wiesz, dla niektórych grubość to jest moje 70kg ;)

      W OGÓLE (standardowe dwa słowa zaczynające rozkminę Babi). Doszłam do wniosku, że przyznanie się do obciągnięcia Adamowi (czytaj danie się wykorzystać i zeszmacić Adamowi ze względu na Kaiena) mogłoby przejść chyba tylko wtedy, gdyby Kaien przyznał się, że zdradził Senju.

      Usuń
    20. Twoje 70 kg to jest nic!

      Zimne piwko czeka!

      Dziubaski kochane, jutro zacznę notkę Kici.

      Usuń
    21. Nie, Senju mu nie powie. Wie, że to byłby dla Kaiena szok.

      Usuń
    22. Dla mnie to też takie trochę nierealne. Bo to Ren. Yuki mógł być dawniej, faktycznie, nawet sama już dawno podejrzewałam, że kiedyś na pewno go zdominował. Niemniej jakby nie patrzeć to było przy małym, początkującym Renie. Nie teraz. Mam wrażenie, że jak dojdzie co do czego z Kotem, to niby się zgodzi, ale będzie na niego patrzył wzrokiem, który mówi: "tylko spróbuj, a popamiętasz" :D
      A co do Kaiena, to na pewno byłby na dole. Skoro z Danem był, a ja podejrzewałam, że w tym duecie to blondynek będzie uległy, to z Renem na 100%

      My żyjemy :)

      Grubość to jest 92 kg mojego taty. A z tego co pamiętam, to Ty jesteś wysoka. Zresztą nie jest ważne ile masz na wadze, a jak wyglądasz. Ja mam niby 56 kilo, a mam typowe, spore, babskie uda :x

      A ja tam nie chcę, żeby Kaien się dowiedział o tej sprawie z Adamem, tak samo jak Senju o zdradzie Kaiena. Wiadomo, że biedny Senju, bo zrobił to dla swojego faceta, został wkorzystany i w ogóle, ale jakoś tak wolałabym, żeby Kaien pozostał w niewiedzy. Już i tak chłopaczyna wiele w ostatnim czasie przechodził, później lepiej nie będzie... wystarczy mu.

      Notka Kici <33
      Już nie mogę się doczekać. Chłodniej jest, to i wena wróciła? :D

      Usuń
    23. TAK, kochanie, chłodniej, to wena wróciła :D
      Dałam krótkie ciekawostki głównej czwórki.

      Dla mnie grubość to chyba 90 kg przy 170 cm wzrostu, ale to też zależy: mam koleżankę, która tyle waży i ma 172 cm, ale nie wygląda, bo pakuje na siłowni (wygląda po prostu jak uroczy #pączuś, ale taki twardy i jędrny - dałabym jej 10 kg mniej).

      Ja nie lubię tylko ogromnej otyłości ani celowego wychudzenia (Lovely, kiedyś ważyłam tyle co ty teraz, mam 170 cm, byłam chudzielcem, jakie uda? miałam patyki)

      Lubię czytać, jak typujecie, kto będzie na dole :D a ja tam swoje wiem :D

      Usuń
  16. Redaguję notkę Kaiena.
    Było: (po próbie, jesień) otuliłem się szalikiem.

    Zredagowałam: otuliłem się RĘCZNIKIEM. Gdzie ja mam oczy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zanim przeczytałam zredagowaną notkę to nawet nie wiedziałam, o co chodzi xD bo przecież ręcznikiem też można się otulić :v

      Usuń
    2. Ale nie na ulicy jesienią :D

      Usuń
    3. ale wiesz, po próbie, jesienią też mógł brać kąpiel :D

      Usuń
    4. wrzuciłam u siebie ankietę :3

      Usuń
  17. Zapraszam, bo się ogarnęłam wreszcie. :)
    http://podpisane-ty-wiesz-kto.blog.pl/

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
  18. opis Kota <3 tak bardzo pasuje :D

    DAWAJ WIERSZE RENA!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty Kotomaniaczko :D
      Może kiedyś dam. :D

      Usuń
    2. skoro Ren ma długie zgrabne palce to może gra na fortepianie? :> #marzy

      Usuń
    3. I myślisz, że nie powiedziałby Kotu?
      Ja też mam takie palce (Babi zdaje się też), a nie gram :D

      Usuń
    4. to tylko taki stereotyp :>

      mógłby uważać to za niegodne uwagi, bo kiedyś rodzice mu się kazali uczyć, a jego to nigdy nie kręciło...

      Usuń
    5. Bo jego kręcą inne rzeczy :D

      Usuń
    6. no właśnie :> myślę, że jakby Kot się dowiedział i Ren by mu zrobił pokaz, jak bardzo to on nic nie pamięta przy jakimś fortepianie/pianinie, to Kot by pewnie siedział z podobnie świecącymi się oczami do mnie :3

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża