piątek, 25 marca 2016

Chaos

SENJU

- Podejdź bliżej, Kaien - powiedziałem łagodnym głosem, ale serce waliło jak szalone.

Trochę się denerwowałem. Taaa, trochę. Denerwowałem się jak cholera! Chciałem wypaść jak najlepiej. Jeśli ci się spodoba, będziemy mogli to powtórzyć. Lubiłem sobie czasem poruchać.
Gdy kilka minut temu mocowałem się z gorsetem, strasznie trzęsły mi się ręce. Majtki były niewygodne, ale czego się nie robi dla Kaiena, nie? Poza tym, wyglądałem naprawdę obłędnie. Co będę ukrywać - podobałem się sobie. Przecież miałem cię kusić i zachęcać, no to mogłem wyglądać jak zdzira. 

Czułem się dziwnie w takim wydaniu. Policzki płonęły żywym ogniem, w głowie szumiało, choć nic nie piłem. Czułem, jak krew tętni w skroniach, a w kroczu miałem żar. Pudełeczko od Rena już czekało w pokoju. Miałem plan, ale byłem pewien, że i tak nic z tego nie wyjdzie, bo dam się ponieść i zacznę improwizować. Nie będę mógł się oprzeć twojej dupie. Podwójny wibrator od Kota też już na ciebie czekał. Chciałem go wypróbować. Nawet ten obraz na ścianie pasował do całej sceny. Z głośników cicho sączyła się zmysłowa muzyka. Było mi cholernie gorąco. To pewnie moja wyobraźnia.

Gdy wszedłeś do pokoju, westchnąłem ciężko i przełknąłem głośno ślinę. Wyglądałeś pięknie. Seksowna koszulka, zadziorne spojrzenie i ten namiocik w bokserkach. Słodkie i podniecające. Jezu, Kaien, czy ja naprawdę potrafię cię zdominować? Stanął mi. Będę się musiał mocno kontrolować.
Gdy wykonałeś mój rozkaz i podszedłeś bliżej, dotknąłem dłonią twego policzka, a ty wyszczerzyłeś się i zerknąłeś na moje lateksowe majtki. Ten wzrok rozpalał. Mącił umysł. Chciałem cię dotykać, macać, całować, lizać i pieścić, ale odepchnąłem cię lekko i zmierzyłem wzrokiem. Muszę być silny. Spojrzałem na twoje bokserki i uśmiechnąłem się. Dotknąłem ich samymi opuszkami palców, a ty znowu uśmiechnąłeś się szeroko, a potem zamknąłeś na chwilę oczy. Jarałem się. Uwielbiałem, gdy byłeś taki napalony. Mogłem ci się przyglądać do woli. Kochałem twoje reakcje. Lubiłem, jak mrużysz oczy i kusisz mnie spojrzeniem. Oblizujesz wargi i przechylasz głowę. Kurczę, kochałem wszystko.

- Podejdź do mnie - powiedziałem i usiadłem na łóżku.

Podszedłeś z kocią gracją i spojrzałeś mi w oczy. Wcale nie były uległe. To nie było spojrzenie pokornego Kaiena. Patrzyłeś na mnie zadziornie i kusząco. Nie zmieszałem się. Wiedziałem, że tak będzie.

- Uklęknij - powiedziałem miękkim głosem i uśmiechnąłem się.

Ja ci dam zadziorne spojrzenie! Spełniłeś rozkaz i oblizałeś demonstracyjnie usta. Oczy ci się śmiały. Pogładziłem cię po włosach, a potem przyciągnąłem za brodę. Chciałeś mnie pocałować, ale nie pozwoliłem ci. Jezu, czułem taką chcicę, że chciało mi się wyć. Bądź silny, Senju. Dasz radę.

- Nie śpiesz się, napaleńcu - uśmiechnąłem się i dotknąłem twojej szyi.
- Jak każesz, Senju - szepnąłeś, a ja przeprowadziłem opuszkami palców po twojej żuchwie.
- Chodź do tatusia na kolanko - powiedziałem, patrząc ci w oczy, i przyciągnąłem cię za brodę.
- Tak jest - podniosłeś się ze śmiechem. - Dostanę lanie?
- A chcesz? - powiedziałem i zacisnąłem rękę na twoim pośladku.
- Boje się odpowiedzieć.
- Odpowiedz.
- Tak.
- Grzeczny chłopczyk.

Zacząłeś rechotać, a ja wymierzyłem ci policzek. Czułem, że chcesz to skomentować, ale powstrzymałeś się. Masz szczęście. Nie będę dziś tolerować nieposłuszeństwa. Zaśmiałem się i wplotłem ci palce we włosy. Wczułem się już w rolę. Chciałem cię dręczyć, pieścić i doprowadzać do szaleństwa. Gdy zacząłem masowałem twoje pośladki, zacząłeś się wiercić.

- Leż spokojnie - powiedziałem miękko i dałem ci klapsa.

Zaśmiałeś się i uniosłeś głowę. Wciąż miałeś niepokorne spojrzenie. Wiem, że nie chciałeś się poddać.

- Podnieś dupę, zdejmę ci bokserki.
- Tak jest.
- Jesteś dziś niesamowicie posłuszny - zdziwiłem się i znowu zacisnąłem dłoń na twoim pośladku.
- Tak, przecież jestem twoim prezentem urodzinowym. Nie mam nic do gadania.
- No właśnie - zdjąłem ci bokserki i dałem klapsa.

Skórę miałeś ciepłą i wilgotną. Masowałem ją chwilę, a potem zacząłem wymierzać klapsy. Pierwszy, drugi, trzeci.
Dziesiąty.
Cholera, kręciło mnie to. Ciebie chyba też, bo zacząłeś poruszać biodrami i cicho wzdychać. A potem jęczeć. Wiem, że robiłeś to specjalnie. Prowokowałeś. Nie chciałeś być uległy. Nawet nie próbowałeś się powstrzymywać. Znowu uniosłeś tyłek i otarłeś się członkiem o moje uda. Boże, chyba zwariuję! Jak mam się kontrolować, skoro tak mnie kusisz? Jesteś draniem, wiesz?
Wymierzałem ci klapsy, a ty zachęcałeś mnie jękami. Cieszyłem się jak cholera, bo zwykle nie byłeś tak głośny.
No ale dalej miałem wrażenie, że to prowo.
Skończyłem, gdy zaczęła mnie boleć ręka. Ty byłeś twardy. Ani razu nie poprosiłeś, żebym przestał. Tak? Taki jesteś cwany? No to cię złamię. Na pewno jest coś, czego się boisz.
Dupę miałeś cudownie zaczerwienioną. O tak, Kaien. Jutro będzie cię trochę boleć. Cholera, to tak bardzo podniecało. Pogładziłem cię po pośladkach i dałem ostatniego klapsa.

- Podnieś się.

Będę cię dręczyć. Tak, Kaien, będziesz cierpieć. Złamię cię w końcu.

- Zdejmij koszulkę - powiedziałem, biorąc kajdanki.
- Skujesz mnie?
- Milcz i rozbieraj się.
- Nie poznaję cię, kochanie - pochyliłeś się, żeby mnie pocałować, ale wymierzyłem ci policzek.
- Nie podskakuj mi tutaj, cwaniaku. Zrzucaj ciuchy.
- Tak jest! - zawołałeś ze śmiechem i zdjąłeś koszulkę.

Tak naprawdę to chciałem cię po prostu zerżnąć. Jezu, przecież masz tak ciasną dupę! Poczułem napięcie w kroczu i westchnąłem. Miałem ochotę powalić cię na łóżko, związać i po prostu bzyknąć. Mocno, ostro i namiętnie. Ta cholerna chcica była nie do zniesienia. Narastała z każdą kolejną pieszczotą. Może powinienem dojść, a potem męczyć cię dalej? Nie, dam radę. Muszę się skupić na tobie.
Założyłem ci kajdanki i kazałem uklęknąć. Boże, chyba zwariuję Taki cudowny, grzeczny i posłuszny Kaien to prawdziwa frajda. Wykorzystam to na wszystkie możliwe sposoby.
Przyciągnąłem cię do krocza, a ty liznąłeś lateks i spojrzałeś na mnie zadziornie. Wiem, że chciałeś sobie possać. Cholera, nie podobało mi się to spojrzenie. Złamię cię, draniu.

- Chcesz? - spytałem i oblizałem wargi.
- Tak. Pozwól mi.
- Poproś - szarpnąłem cię za włosy, a ty odrzuciłeś głowę i syknąłeś.
- Proszę.
- Głośniej - znowu przyciągnąłem cię bliżej, a ty zacząłeś lizać moje majtki.
- Tak, chcę ci obciągnąć. Senju, nie dręcz mnie tak.
- Bardzo ci się chce?
- Tak samo jak tobie - wyszczerzyłeś się, ale znowu cię spoliczkowałem.
- Przestań się buntować - zaśmiałem się, odciągając cię za włosy. - Musisz sobie na to zasłużyć. Mówiłem, że cię dziś wykorzystam, więc to zrobię.
- Zemszczę się - zmrużyłeś oczy, ale chwyciłem cię za brodę i kazałem wstać.
- Kładź się na łóżku - powiedziałem i dotknąłem twojego penisa.

Chciałem się trochę pobawić. Musiałem cię złamać. Poddasz się i będziesz posłuszny. Zetrę ci z twarzy ten głupi uśmieszek. Gdy położyłeś się na łóżku, wziąłem packę i zacząłem cię drażnić. Penis stał ci na baczność. Wilgotny, zaczerwieniony i nabrzmiały. Cudowny. Oblizałem wargi i zacząłem cię lekko uderzać packą. Najpierw klata. Potem brzuch. Następnie uda. Chyba umrę.

- Połóż się na brzuchu - powiedziałem, dotykając twojego penisa.
- Znowu będziesz mnie bić? - uniosłeś brew i uśmiechnąłeś się cwaniacko.
- Zamknij się i rób, co ci każę.
- Tak jest.

Specjalnie zacząłeś poruszać dupą. Wiem, że chciałeś mnie skusić. Uderzyłem cię packą w pośladek, a ty głośno jęknąłeś. Drugą ręką gładziłem twoje udo. Tak, kochanie, złamię cię. Byłem pewien. Gdy wsunąłem ci ją między pośladki, spiąłeś się. Nareszcie. Zawsze bronisz dupy jak nie wiem co. Jeszcze kilka uderzeń. Tylko parę. Skórę miałeś już czerwoną. Oj, będzie cię jutro bolało. Rozsunąłem ci pośladki i dotknąłem palcem zaciśniętych mięśni. Znowu zamarłeś.

- Rozluźnij się, kotku - powiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko, ale tego nie widziałeś.
- Tak jest.
- Spodoba ci się. Zobaczysz.
- Jasne.

Zacząłem cię wylizywać, a ty nareszcie mogłeś się rozluźnić. Jęczałeś jak opętany. Tak, tak, wiem, to przyjemne. Gdy rozluźniłeś mięśnie, wsunąłem język do środka. Chciałem, żeby było ci dobrze. Jęczałeś, wiłeś się i wzdychałeś, a ja byłem z siebie dumny. Nareszcie odpłynąłeś. Nie potrafiłeś już być cicho. Gdy zacząłeś się trząść, odsunąłem się i dałem ci klapsa.

- Nieeeee, Senju, nie przerywaj w takim momencie! - jęknąłeś i zerknąłeś na mnie przez ramię. - Proszę cię.
- Nie dam ci dojść, przecież wiesz.
- Zabiję cię.
- Możesz próbować - zaśmiałem się i znowu dałem ci klapsa.

Jezu, mózg mi niedługo eksploduje. Było mi gorąco. Miałem ochotę zrzucić z siebie to lateksowe wdzianko.

- Podnieś się - powiedziałem, gładząc twój pośladek.
- Jesteś sadystą.
- Wiem - uśmiechnąłem się słodko i wziąłem pejcz.
- Jezu, znowu będziesz mnie bić? - jęknąłeś i stanąłeś przede mną. - Dupa mnie boli.
- Przestanę, jak powiesz STOP.
- Jezu - westchnąłeś i zerknąłeś na pejcz. - To pewnie będzie boleć jak cholera.
- Na pewno.
- Sadysta.
- Wiem - znowu uśmiechnąłem się słodko i dotknąłem pejczykiem twojego członka.
- Zaraz wybuchnie.
- Nic z tego.
- Naprawdę.
- Nic z tego - powtórzyłem. - Uklęknij.
- Drań.
- Klękaj - uderzyłem cię pejczem w udo.
- Dobra, ale mogę przypadkiem wytrysnąć ci na stopy - wyszczerzyłeś się, a ja znowu cię uderzyłem.
- Nie pyskuj - uśmiechnąłem się i wziąłem pierścień erekcyjny.
- Nie, tylko nie to - skrzywiłeś się, ale byłem nieugięty.
- To tylko początek.
- Kochanie, łatwiej się go zakłada na miękkiego fiuta. Może pozwolisz mi dojść, a potem... - ale uciszyłem cię dłonią.
- Zamknij się w końcu, albo będę musiał cię uciszyć.
- Ciekawe, jak - powiedziałeś, gdy zabrałem dłoń.
- Znam różne ciekawe sposoby - uśmiechnąłem się i założyłem ci pierścień.
- Cholera.
- Połóż się na brzuchu i unieś biodra.
- Senju, jesteś sadystą. Nie sądziłem, że jesteś aż tak wredny.
- Mówiłem już, że masz się zamknąć? - uśmiechnąłem się i wziąłem apaszkę.
- Dobra, milczę.
- No widzisz.
- Nie uciszaj mnie, będę grzeczny - spojrzałeś na mnie, udając niewiniątko.
- Dobra, połóż się.
- Będziesz mnie chłostać?
- A co, boisz się?
- Oczywiście, że nie!
- Więc nie martw się. Podnieś dupę.
- Jesteś... - ale nie dokończyłeś.
- Tak, grzeczny Kaien - pogładziłem cię po włosach i pocałowałem w kark.

Nie narzekałeś. Może się już z tym pogodziłeś. Wysmarowałem palce żelem, a potem zacząłem cię rozciągać. Chyba tego nie oczekiwałeś, bo znowu się spiąłeś. Boże, czemu tak się boisz o swoją dupę? Zaśmiałem się i dałem ci klapsa. Włożyłem ci korek analny, a potem pocałowałem w pośladek. Leżałeś spokojnie. Pewnie czekałeś, co dalej.
Chłostałem cię najpierw delikatnie, a gdy zacząłeś mruczeć, walnąłem mocniej. Jezu, tak bardzo mnie podniecała ta cała sytuacja. Nareszcie przestałeś się wiercić. Znowu pocałowałem cię w pośladek, a potem kazałem unieść biodra. Zacząłem ci trzepać, a ty zawyłeś i zacząłeś się trząść. Tak, kochałem cię takiego uległego. Grzecznego, posłusznego Kaiena. Uwielbiałem, gdy nie potrafiłeś się kontrolować. Kochałem, gdy tak jęczałeś i wzdychałeś. Mój słodki, uległy Kaien. Jeszcze chwila i zaczniesz mnie błagać.

- Podnieś się.
- Senju - szepnąłeś, gdy cię rozkułem, i chciałeś mnie pocałować, ale nie pozwoliłem ci.
- Mówiłem, że nie. Cierpliwości, kochanie.
- Jezu.
- Daj ręce.

Przywiązałem cię za nadgarstki do łóżka i usiadłem na twoich udach. Wiedziałem, że w każdej chwili mogłeś się sprzeciwić. Mogłeś mnie zdominować i bzyknąć. Byłeś silniejszy fizycznie. Doskonale rozumiałem, że to gra. Posłusznie pozwoliłeś się skuć, a potem związać. Wiedziałem, że byłeś niecierpliwy, ale nie zamierzałem odpuszczać. Chciałem się tobą nacieszyć. Chciałem nasycić się uległym, grzecznym Kaienem. Dotknąłem packą twojej szyi, a potem przeprowadziłem nią lekko po twoim policzku. Spojrzenie miałeś zamglone, wargi zaciśnięte.

- Proszę cię - jęknąłeś, a ja wyszczerzyłem się jak głupi.
- Co?
- Proszę cię, pozwól mi dojść.
- Nic z tego. Jeszcze cię nie bzyknąłem.
- Ten korek mnie denerwuje.
- Dlaczego?
- Wolę twój penis.
- Taaak? - zaśmiałem się, bo zrozumiałem, że znowu mnie prowokujesz.
- Błagam cię, Senju.
- Nic z tego - pochyliłem się nad twoim członkiem i liznąłem delikatnie główkę.

Zawyłeś i szarpnąłeś się.

- Zabiję cię. Obiecuję.
- Jasne, kochanie - objąłem żołądź ustami i zacząłem lekko drażnić językiem.
- Jezu, ty sadysto.
- Wiem.
- Błagam cię.
- Nie - odsunąłem się i dotknąłem główki samymi opuszkami palców.
- Ale...
- Ja też chcę dojść - powiedziałem i dotknąłem majtek.
- Chodź, pomogę ci.
- Jasne, że pomożesz - przysunąłem się bliżej i pogładziłem cię po włosach.
- Pozwól mi.
- Pozwolę. Za chwilę - zsunąłem odrobinę majtki i wyjąłem penisa.
- Kurwa mać.
- Nie przeklinaj - przeprowadziłem dłonią po członku i lekko połaskotałem żołądź.

Dotykałem się powoli i delikatnie. Chciałem, żebyś patrzył. Drażniłem cię i kusiłem, ale nie pozwalałem się dotknąć. Penisa miałeś nabrzmiałego i gotowego do wybuchu. Przysunąłem swojego do twojej twarzy i chwyciłem cię za włosy.

- Chcesz obciągnąć, prawda?
- Tak - oblizałeś wargi.
- Jeśli dosięgniesz, jest twój.
- Sadysta - uśmiechnąłeś się i wysunąłeś język.
- Błagaj.
- Pieprzony sadysta. Pojebaniec.
- Błagaj - szarpnąłem cię za włosy, a ty zacząłeś się śmiać.
- Błagam, pozwól mi obciągnąć.
- Już lepiej. Spróbuj jeszcze raz - pogładziłem cię po policzku i znowu zacząłem się dotykać.
- Jezu, Senju. Zabiję cię. Zaraz dojdę.
- Nie dojdziesz - szepnąłem i dotknąłem penisem twoich ust.
- Kurwa mać - zamknąłeś oczy i liznąłeś główkę. - O tak.
- Tak, kochanie.
- Tak - otworzyłeś buzię, a ja zacząłem cię pieprzyć.

Najpierw myślałem, że po prostu dam ci obciągnąć, ale potem zmieniłem zdanie. Pieprzyłem cię w usta i z całych sił starałem się powstrzymać wytrysk. Zacisnąłeś mocno powieki i odchyliłeś trochę głowę, żeby penis mógł wchodzić głębiej. Tak, draniu, masz mnie zadowolić. Miałem ochotę spuścić ci się na twarz, ale wykonałem jeszcze kilka głębokich pchnięć i odsunąłem się. Kręciło mi się w głowie. Umysł miałem zamglony. Cholera, Kaien. Tak bardzo chciałem dojść. Oblizałeś wargi i spojrzałeś na mnie błagalnie.
Wziąłem głęboki wdech, żeby nieco się uspokoić, i zacząłem cię rozwiązywać.

- Wypnij się - powiedziałem chrypłym głosem, a ty pogładziłeś mnie po włosach i wtuliłeś się w moja szyję.
- Bzyknij mnie już. I pozwól mi dojść.

Gdy położyłeś się na brzuchu i uniosłeś biodra, dałem ci klapsa i wyjąłem korek. Zawyłeś i spojrzałeś na mnie przez ramię.

- Spokojnie - powiedziałem i rozsunąłem ci pośladki.

Gdy dotknąłem członkiem mięśni odbytu, zaczęły pulsować. Cudownie wyglądałeś w takiej pozycji. Czułem, że jesteś napalony i zgodzisz się na wszystko. Nie powinno cię boleć. Miałem ochotę wejść w ciebie jednym, zdecydowanym ruchem, ale tylko powoli wsunąłem główkę.

- Jezu... - jęknąłeś. - Kurwa mać.

Zaśmiałem się i poczułem, jak zaciskasz mięśnie. Kurczę. Kaien z wypiętą dupą, podniecony  i nakręcony. Cudownie uległy, złamany i chętny. Tak, kurwa mać!
Wszedłem do samego końca, trzymając cię mocno za biodra.

- Ja jebię - syknąłeś i uniosłeś głowę. - Boże, Senju.
- Fajnie, co? - zacząłem się delikatnie poruszać.
- Kurwa - jęknąłeś, a ja zauważyłem, że zdejmujesz pierścień z penisa.
- Nie, nie, nie pozwoliłem ci! - wyszedłem z ciebie i przycisnąłem cię całym ciałem do łóżka.
- Ale...
- Kaien, obiecałeś.
- Nie mogę. Zaraz rozerwie mi jaja. Senju, błagam.
- Tak bardzo ci się chce?
- O tak.
- Pozwolę ci za chwilę, dobra? - pocałowałem cię w kark i poczułem, że skórę masz słoną od potu.
- Tak. Byle szybciej.
- Jesteś strasznie niecierpliwy.
- Wiem.
- Chodź do mnie - podniosłem się i przyciągnąłem cię za biodra. - Wypnij się grzecznie - dałem ci klapsa i znowu w ciebie wszedłem.
- Jezu.
- Jesteś taki ciasny - szepnąłem, zaczynając ci trzepać.
- Boże, walisz banałami, że... aaaaaaah! - krzyknąłeś, bo wszedłem ostrym ruchem aż po same jaja.
- Mówiłem, żebyś się zamknął - przytuliłem się do ciebie całym ciałem i pocałowałem cię w ucho. - Jak się czujesz? Podoba ci się?
- Kurwa.
- To ty jesteś kurwą, pamiętasz?
- Zabiję cię.
- Jasne, ale nie teraz - znowu się lekko odsunąłem i zacząłem wbijać się w ciebie jak szalony.

Krzyczałeś i jęczałeś, ale miałem to gdzieś. Po prostu cię rżnąłem. Nareszcie nie musiałem się powstrzymywać. Wiedziałem, że jesteś tak samo napalony i niedługo dojdziesz. Nie będę ci tego zabraniać. Potem zdejmę ci ten pierścień. Umierałem z rozkoszy, gdy zaciskałeś się na moim członku i zasysałeś go do środka. Boże, byłeś cudowny. Gdy trafiłem w prostatę, zawyłeś i schowałeś twarz w dłoniach. Wyszczerzyłem się i nie przestawałem cię ruchać.
Tak, pieprzony samcu alfa. Jesteś cudowny.
Ale znowu zmieniłem zdanie. Nie pozwoliłem ci dojść. Wyjąłem członka, a ty nawet się nie poruszyłeś. Dalej leżałeś z wypiętą dupą. Dałem ci klapsa i zaśmiałem się. Chyba ci się spodobało.
Chciałem wykorzystać prezent Kota, ale zmieniłem zdanie. Nie mogłem dłużej czekać.

- Kaien, chodź do mnie - powiedziałem, a ty podniosłeś się i mocno mnie objąłeś.
- Nareszcie, sadysto - zaśmiałeś się i pocałowałeś mnie w usta. - Zabiję cię potem.
- Nieważne - westchnąłem. - Zdejmij ten pierścień.
- Dziękuję ci, draniu - znowu mnie pocałowałeś.
- Byłeś dzielny.
- Zamknij się.
- I cudowny - jęknąłem, gdy nasze członki zetknęły się ze sobą.
- Przeklęty sadysta.
- Boże, Kaien, jesteś wspaniały - zamknąłem oczy, a ty zacząłeś trzepać.
- Jezu - westchnąłeś i znowu mnie pocałowałeś.

Jęczałem ci w usta. Nie, nie tak szybko. Boże, zaraz dojdę. Nie tak miało być. Nie, poczekaj. Kaien, zatrzymaj się.
Ale biodra poruszały się w rytmie twoich ruchów. Cholera!
W ostatniej chwili pchnąłem cię na łóżko i usiadłem na tobie okrakiem. Czułem, że za chwilę dojdę. Przysunąłem się do twojej twarzy i zacząłem się masturbować. To trwało tylko chwilę. Jęknąłem głośno i wytrysnąłem ci na twarz. Zacisnąłeś wargi i doszedłeś chwilę potem. Nie mogłem się uspokoić. Dyszałem ciężko i głośno, a serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej. Strząsnąłem ostatnie krople spermy i uśmiechnąłem się. A ty zacząłeś rechotać.
Debil.

- I jak? - zaśmiałem się i rozsmarowałem ci nasienie na twarzy.
- Zabiję cię za to.
- Nieprawda - uśmiechnąłem się słodko, a ty przyciągnąłeś mnie za włosy i pocałowałeś w usta.

Poczułem słonawy smak spermy i znowu zacząłem się śmiać. Musiałem pod prysznic. Musieliśmy. Westchnąłem i wtuliłem się w ciebie.

- Byłeś cudowny - szepnąłeś mi do ucha i lekko ugryzłeś w szyję.
- Podobało ci się? - spytałem z nadzieją w głosie.
- Szczerze?
- Kretyn.
- Tak. Fajnie było.
- Naprawdę?
- Tak. Dzięki.
- To ja muszę ci dziękować za prezent - uśmiechnąłem się i wytarłem ci twarz apaszką.
- Chodź pod prysznic, bo to jest obrzydliwe.
- Wstręciuch! - zaśmiałem się.
- Ty też. Sadysto.
- Dzięki - wyszczerzyłem się i wstałem z łóżka. - Chodź.

Długo potem wspominałem ten dzień. Powiedziałeś, że przez najbliższe pół roku nie mam co o tym marzyć. Niezbyt mnie to obchodzi. Swoje zrobiłem. Zdominowałem cię. Nie potrzebowałem nawet prezentu Kota. Nie pasował mi do tej całej scenki. Może kiedyś... Nieważne.
Chodziłem potem rozpromieniony i szczęśliwy i ciągle robiłem ci aluzje. Oczywiście, zemściłeś się. Zerżnąłeś mnie potem tak, że przez tydzień bolał mnie tyłek.
Nieważne.
Dzięki za prezent, Kaien.

* * * * *
Wiele się ostatnio wydarzyło. Nic dziwnego, że byłem niespokojny. Urodziny, prezent i reakcja Chrisa namieszały mi w głowie. Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Ale to był tylko początek.

Zawsze miło wspominałem nasze imprezy. Reira się wtedy wygadała. Kurczę, no! A to zdrajczyni. Nic ci nie mówiłem, bo nie byłem pewien, czy uda mi się pójść na tę wystawę w sierpniu. Widocznie myślała inaczej. Dobra, wybaczam. Ja naprawdę chciałem pójść na tę wystawę. Wiedziałem, że ciebie to nie interesuje, więc nie trułem ci dupy.
Byłem wdzięczny za bilety. Rudzielec na pewno się ucieszy, bo zamierzam go zabrać ze sobą.

Od Kota dostałem wtedy wibrator! Piękny, pokaźnych rozmiarów podwójny wibrator. Ten to zawsze ma pomysły. Zboczony wariat. Ciekawe, jak zareagował na to Ren. Mieszkają przecież teraz razem. Nie wiem, czemu nie poruszyłeś tego tematu. Może ciągle go nienawidziłeś i nie chciałeś o tym rozmawiać?
Zresztą, Ren przyjechał później. Też miał dla mnie prezent. Uśmiechnął się lekko i wręczył mi niepozorne, czarne pudełko. Bałem się pomyśleć, co jest w środku. Zresztą, nie otwierałem już prezentów na miejscu, bo nie chciałem tego robić przy wszystkich. Dość, że Reira miała ubaw z prezentu Kota. Dobrze, że nikt tego nie widział. Ja to mam znajomych, kurwa mać. Sami zboczeńcy.

Okazało się, że Ren podarował mi piękny zestaw ciekawych gadżetów. Boże, co oni z tym mają? Same perwersyjne prezenty. Może to jakaś aluzja? W pudełku znalazłem linę, czarne kajdanki, packę i pejcz. Zapierały dech w piersi. Cholera, chyba się wygadałem. Mówiłem przecież Kotu, że to ty będziesz moim prezentem urodzinowym. Może podrzucił Renowi ten pomysł?
W każdym razie byłem zadowolony i trochę podniecony. Od razu wiedziałem, że to wykorzystam podczas naszej sesji. No i wykorzystałem.
Dostałem też nowe, piękne sztalugi, fajny fartuch malarski z napisem I'm sexy and I know it, zestaw do parzenia herbaty, ogromnego czekoladowego penisa, tryskającego kremem śmietankowym i wiele innych ciekawych prezentów. Ludzie to mają pomysły.
Cieszyłem się, że siostrzyczka też przyszła. Może nareszcie poukładała sobie wszystko w głowie. Jej nowy chłopak był raczej cichy i trochę nerwowy.
Chris chyba dostał wtedy zawału, gdy zobaczył, że jesteśmy razem. Potem okazało się, że wcale nie. Po prostu był mocno zdziwiony. Powiedział, że nie podejrzewał mnie o takie zapędy. Miałem jednak wrażenie, że stał się bardziej chłodny. Mówił, że dla niego nie ma znaczenia, z kim sypiam, ale wydawało mi się, że trochę się ode mnie odsunął.

Obecność Rena na mnie nie działała. Po prostu nic nie czułem. Pamiętam, że kiedyś strasznie się denerwowałem, a teraz było mi wszystko jedno. Nie pamiętałem nawet tamtych uczuć. Po prostu jedno wielkie nic. Tak, dalej był zabójczo przystojny i lubiłem na niego patrzeć, ale to nic nie znaczyło. Kot zachowywał się całkiem przyzwoicie, ale potem zaczęliśmy flirtować. Cholera, miałem ochotę na trójkąt. Kot tak na mnie działał. Wiedziałem, że na ciebie też. Tylko nie byłem pewien, czy Kot się zgodzi. Mieszkał teraz z Renem. Kochali się. Chyba. Ale i tak troszkę za nim tęskniłem. Może kiedyś...
Mocno się wkurzyłem, gdy spytałeś mnie o prezent urodzinowy. Nie chciałem nic drogiego. Wiedziałem, że jesteś teraz sławny i bogaty, ale nie o to mi przecież chodziło. Chciałem coś fajnego i miłego. Głupio bym się czuł, gdybym dostał coś drogiego. Ciągle myślałbym o tym, że nie mogę ci się odwdzięczyć tym samym.
Z całych sił starałem się myśleć pozytywnie, ale zdarzały się chwile, gdy tylko leżałem i ryczałem w poduszkę. Próbowałeś mnie pocieszać, ale chyba też nie bardzo wiedziałeś, jak się za to zabrać.
A ja bałem się coraz bardziej. To był taki dziwny, irracjonalny lęk. Nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje. Miałem przecież wszystko. Mimo to czułem, że nie daję rady. Było mi tak cholernie smutno, że aż mnie bolało. Płakałem i tuliłem się do ciebie, nie wiedząc, jak zacząć rozmowę.
Bo chciałeś rozmawiać. Ja jednak nie miałem pojęcia, od czego zacząć. Nie wiedziałem, co jest nie tak. Nie mogłem tego określić. Wszystko było takie nienamacalne.
Czułem jednak, że to coś zbliża się wielkimi krokami, i wpadałem w panikę.

Ale po tamtym urodzinowym rżnięciu szybko mi przeszło. Czułem się natchniony, szczęśliwy i pożądany. Znowu była cisza i spokój. Byłem sobą. Cieszyłem się, wygłupiałem i kochałem. Chciałem spędzać z tobą czas. W pracy wszyscy mnie lubili. No, byłem kochany. Mark ciągle powtarzał, że szybko się uczę i będę niezastąpiony. Yu zawsze mi pomagała. Uwielbiałem atmosferę tego miejsca. Na początku zajmowałem się głównie przygotowaniami i wkuwaniem nowego materiału, ale potem Mark powiedział, że chce mnie przetestować i mam mu towarzyszyć podczas prezentacji.
No to denerwowałem się jak cholera, ale nieźle mi poszło. Dostałem potem od Yu fajne czekoladki na osłodę.
A potem pisałem długi artykuł. Ciągle coś mi nie pasowało, więc zmieniałem go co chwila, bo nie miałem natchnienia. Nie byłem z niego zadowolony, ale to się nie liczyło. Mark był. To najważniejsze.
Z ręką było coraz lepiej. Tylko czasami czułem dziwne mrowienie. W takich chwilach myślałem o przeszłości. Pewnych rzeczy nie da się już naprawić. Całe szczęście, że teraz było dobrze. Nie przegrałem życia. Będę iść naprzód.

Coraz częściej wpadały do mnie twoje fanki. No właśnie. Pamiętam, jak po raz pierwszy zobaczyły nas razem. Szliśmy wtedy pieszo do domu, trzymając się za ręce. Nie puściłeś mnie. Mocno trzymałeś moją dłoń i uśmiechałeś się do dziewczyn. Powiedziałeś, że to ja jestem tym facetem, którego kochasz. Denerwowałem się jak cholera, ale ładnie nam poszło. Byłem dumny, ale i przerażony. Co teraz? Następnego dnia pojawiły się komentarze. Różne. Nie wiem, po co je czytałem. Te chamskie były naprawdę przykre.

- Nie przejmuj się tym - powiedziałeś, całując mnie w czubek głowy.
- Jak mam się nie przejmować?
- Olewaj.
- Nie umiem.
- To nie czytaj.
- Kaien, ty to jednak masz wyjebane na wszystko - westchnąłem.
- Wcale nie, po prostu uważam, że to niczego nie zmieni. Chodź, zrobię ci warkocz.
- Warkocz? - zaśmiałem się.
- No, ślicznie wtedy wyglądasz.
- Aha - parsknąłem śmiechem i usiadłem ci na kolanach.
- Nie tak, odwróć się.
- Nie chcę.
- Senju, nie kuś, zaraz muszę wychodzić.
- No przecież wiem - potarłem się biodrami o twoje uda i westchnąłem. - Szkoda.
- Wrócę wieczorem, to pogadamy - pocałowałeś mnie głęboko w usta, a potem odwróciłeś do siebie plecami i zacząłeś zaplatać mi warkocz.

Miałem ochotę na szybki numerek albo chociaż loda, ale rozumiałem, że musisz być skupiony. Siedziałem więc grzecznie i rozkoszowałem się pieszczotą. Lubiłem, jak tak bawiłeś się moimi włosami.
Gdy wyszedłeś, położyłem się na łóżku i zacząłem dotykać. Najpierw pieściłem delikatnie sutki, a potem zacząłem sobie trzepać. Musiałem rozładować napięcie. Byłem dzisiaj bardzo podniecony. Szybko poszło. Odetchnąłem z ulgą i poszedłem zrobić sobie kawę.

A potem zadzwonił Kyu. Chciał się spotkać. Powiedział, że skończyli z Riką nagrania, i ma teraz więcej czasu. Był sam w domu, więc wpadłem do niego z butelką wina. Też miał jedną. Paliliśmy trawkę, ale nie chciał powiedzieć, skąd ją ma. Dobra, nieważne. Śmialiśmy się potem jak durnie, a gdy skończyliśmy drugą butelkę, poszliśmy po trzecią. I czwartą. Kyu powtarzał, że nie obchodzi go, że jestem facetem Kaiena, bo i tak nikt mnie nie rozpozna. Dał mi swoją czapkę z daszkiem i pociągnął do sklepu. Faktycznie nikt mnie nie zaczepiał. Udawałem, że jestem trzeźwy, ale ciągle miałem niepohamowane ataki śmiechu.

- Kurczę, Senju, tęskniłem za tobą! - poklepał mnie po ramieniu i otworzył trzecią butelkę.
- Ja też.
- Zostaniesz na noc?
- A Rika?
- Co Rika? Nie mieszkamy jeszcze razem.
- A czemu? - zdziwiłem się.
- Kurczę, bracie, zbyt krótko się znamy. Polej.
- Myślałem, że...
- To nie myśl. To jak, zostaniesz?
- Jasne. Muszę zadzwonić do Kaiena.

Dostałem koszmarnej czkawki, a gdy mi przeszło, próbowałem wyjść na balkon. Długo mocowałem się z drzwiami, aż w końcu Kyu sam mi je otworzył. Było ciepło i przyjemnie. Cholera, chciało się żyć. Czułem się wolny i szczęśliwy. Może powinienem więcej pić?
Zadzwoniłem do ciebie i powiedziałem, że zostanę u Kyu na noc. Nie byłeś zbyt zadowolony, bo chciałeś się bzykać, ale przecież obiecałem przyjacielowi, że zostanę, więc zostałem. Powiedziałeś, że potem mnie ukarzesz. Jasne, zboczeńcu. Tylko seks ci w głowie. Ja potrzebowałem jeszcze natchnienia. Polotu, wolności i szczęścia. Zwykłego schlania się z przyjacielem. Przecież też robisz to z Kotem.
Cholera, Kot.
Rano Kyu obudził mnie przed wyjściem do pracy. Nie chciało mi się wstawać, ale musiałem się przemóc. Nie wyglądał za dobrze, ja tak samo. Umyłem zęby samą pastą, zrobiłem sobie kawę i zacząłem się zbierać. W międzyczasie napisałem ci SMS-a. Pewnie jeszcze słodko spałeś. Lubiłeś sobie pospać, o tak.
Mark był wyrozumiały, a może wyczuł, że miałem mini kaca. Yu powiedziała, że mam się zająć papierkową robotą i nie pokazywać się jej na oczy, bo odstraszam ludzi. Na szczęście był piątek. Marzyłem o dobrym ruchanku. Tak, czasami chciałem cię zdominować, ale zwykle marzyło mi się porządne rżnięcie i twój penis w dupie. Kurczę, zacząłem za dużo przeklinać. Cholera. Podniecałem się i nie mogłem skupić na pracy. Czas wlókł się coraz wolniej, a ja czułem, że mózg zaczyna mi się przegrzewać.
Gdy w końcu wyszedłem na świeże powietrze, odetchnąłem z ulgą. Yu powiedziała, że zaręczyła się ze swoim chłopakiem. Też chciałbym się z tobą zaręczyć. Dzisiaj nie wpadła żadna z twoich fanek.
Czekałeś na mnie w samochodzie. Twój nowy wóz przyciągał spojrzenia. Też chciałbym kupić sobie auto, ale obecnie mogłem o tym tylko pomarzyć. Pamiętałem naszą pierwszą przejażdżkę. Byłem nakręcony tak samo jak ty. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy i śpiewaliśmy głośno głupie piosenki. Jezu, to było coś. Boże, Kaien, kocham cię. Tak bardzo cię kocham!
Narzekałem wtedy, że jest za gorąco, a ty powiedziałeś, że chyba jestem stuknięty, bo jak można nie lubić lata? Jak widać, można. W upały zdychałem. Całe szczęście, że w pracy mogłem nosić lekkie koszulki, nie musiałem się kisić z garniturach.

Wsiadłem do samochodu i cmoknąłem cię w usta. Ciekawe, czy ktoś nas zauważy? Takiego wozu nie sposób nie zauważyć. Bałem się, co będzie, jak Mark się dowie. W sumie to chyba już wiedział, tylko nie widział nas jeszcze razem. Mówiłem ci, że możesz wpaść do mnie do pracy, ale nie miałem pojęcia, co powie Mark. Twoje fanki ciągle do nas wpadały. Nie odpowiadałem na żadne osobiste pytania.
Teraz siedziałem i gapiłem się na ciebie jak głupek. Co jest?

- Nic, kiepściutko wyglądasz.
- Dziękuję - skrzywiłem się i walnąłem cię w ramię. - Spałem kilka godzin.
- Pijak.
- Dupek.
- Kocham cię.
- Co? - zamrugałem.
- Nic. Kim jest to piękne dziewczę, z którym tak namiętnie trajkotałeś?
- Co? - nie zrozumiałem pytania. - Ach, chodzi ci o Yu? Pracuje ze mną.
- Fajna jest.
- Spodobała ci się? Serio? Widziałeś ją jakieś dwie minuty - roześmiałem się.
- Spoko, tyle mi wystarczy. Fajne nogi.
- No - musiałem przyznać ci rację.
- Tyłek też niezły.
- No - nie rozumiałem, do czego zmierzasz.
- Ale twój jest lepszy - zerknąłeś na mnie z uśmieszkiem, a ja zaśmiałem się i cmoknąłem cię w policzek.
- Twój też jest fajny. Zwłaszcza w pozycji uleglej.
- Nie wybaczę ci tego, przecież wiesz - spojrzałeś na mnie i zmrużyłeś wrednie oczy.
- E tam, lubię cię czasem bzyknąć.
- Doigrasz się, chłopcze.
- Debil.
- Kretyn. Dużo wczoraj wypiliście?
- Dużo. Chciałem pobyć z Kyu. Wiesz, schlać się, pogadać i takie tam.
- Wiem. Nie musisz się tłumaczyć.
- Dobra, kochany jesteś.
- Wiem, kochanie.
- Co dziś na kolację, kochanie? - spytałem zabawnym tonem.
- Ja. W sosie własnym.
- Skup się na prowadzeniu, durniu.
- Debil.
- Idiota - walnąłem cię w głowę.
- Dupek.
- To już było.
- Stanął mi.
- Co?
- Znowu mi stanął. Ciągle mi dziś staje.
- Trzeba było sobie zwalić - zacząłem się śmiać, a gdy ochłonąłem, pogładziłem cię po ramieniu i zerknąłem na twoje krocze. - Faktycznie.
- A widzisz. Wczoraj myślałem, że sobie porucham.
- Prawą czy lewą?
- Dupek. Zemszczę się dzisiaj.
- Mam PMS.
- Podobno seks jest dobry na wszystko - powiedziałeś, gdy stanęliśmy na światłach, i przyciągnąłeś mnie do siebie, żeby pocałować w usta.

Zamarłem, a potem głośno wypuściłem powietrze. Co ty wyprawiasz? Byłeś dziś nakręcony jak cholera. Ja w sumie też. Trochę zmęczony, ale jednocześnie napalony. Ale się porobiło. Oderwałem się od twoich warg i poczułem, że policzki mi płoną. Tak, gdyby Mark to widział, dostałby zawału. Przypomniałem sobie Chrisa. Nie odzywał się od kilku dni. Może nie chciał już mnie znać. Zresztą, to nie ma znaczenia. Ale i tak szkoda by było, gdyby taki fajny facet nagle okazał się homofobem.

Śliczna laska z ochrony chyba miała niezły ubaw, gdy wparowaliśmy do budynku, trzymając się za ręce.

- Cześć, piękna, co słychać? - zacząłeś ją bajerować, a ja parsknąłem śmiechem.
- Dzień dobry. Nic nowego, jak zwykle - uśmiechnęła się.

Nie wiem, czy była twoją fanką, bo nigdy cię nie zaczepiała. Na pewno wiedziała, kim jesteś. Lubiłem ją. Fajna, spokojna, miła, urocza i całkiem ładna.

- To miłej pracy życzę - mrugnąłeś do niej, a ja znowu zacząłem zanosić się śmiechem.

Miałem dziś durny dzień. Nie wyspałem się, męczył mnie kac i nie miałem sił na potyczki słowne. Wkurzały mnie twoje prowokacje. Chciałem już wziąć prysznic i pójść spać, ale wiedziałem, że nie odpuścisz. Zresztą, co za różnica. Chętnie dam ci się przelecieć.
Przynajmniej nie miałem dołów. Od kilku dni czułem się zupełnie normalnie. Dziś serce waliło mi zbyt szybko, ale to z przepicia. Kyu napisał po południu, że rzygał jak kot. Biedny. Ja miałem odwrotnie. Żołądek przyrastał mi do krzyża. Ciągle żarłem i nie miałem dość.
Ale teraz mogłem o tym pomarzyć. Wlecieliśmy do mieszkania i rzuciliśmy się na siebie. Przycisnąłeś mnie mocno do ściany i wpiłeś się w moje usta, a ja poczułem, jak uderzam piętą o coś twardego.

- Kurwa mać! Kto to tu postawił?! - zawołałem, krzywiąc się z bólu, i spojrzałem ze złością na hantle na podłodze. - Co to ma, kurwa, być? - syknąłem, masując piętę.
- To moje, przepraszam, kotku, przepraszam - objąłeś mnie, ale przeszła mnie ochota na igraszki.

Bolało jak cholera, ale za to ochłonąłem.

- Postanowiłem trochę poćwiczyć, więc je sobie kupiłem. Wybacz, niezdara ze mnie - cmoknąłeś mnie w czoło, ale odsunąłem się.
- Będziesz ćwiczyć?
- Tak. Chcę trochę przypakować.
- Ale czemu w domu? - zdziwiłem się. - Przecież możesz iść na siłownię.
- Nie chcę. Mówiłem, że nadmiar uwagi ze strony innych mnie wkurza.
- Serio? Myślałem, że to lubisz.
- Lubię, jak jestem na scenie albo jak się obijam - wzruszyłeś ramionami. - Ale na co dzień potrzebuję prywatności.
- Możesz chodzić prywatnie. Myślisz, że zmotywujesz się tak w pojedynkę?
- Nie wierzysz we mnie?
- Wierzę, ale...
- Czyli nie wierzysz - zaśmiałeś się i pogładziłeś mnie po włosach.
- Nie, sam kiedyś też chciałem ćwiczyć w domu. Zgadnij, jak mi szło.
- Powiedziałbym, że chujowo - spojrzałeś na moje chude ramiona, a ja przywaliłem ci w łeb. - Bardzo cię boli?
- Już nie bardzo.
- Chodź, osłodzę ci twój ból - powiedziałeś teatralnie, a ja znowu walnąłem cię z łeb.
- Debil.
- Znowu zaczynasz?
- Ja?
- Ty.
- Chcę się wykąpać.
- Ze mną.
- Chciałbyś.
- Jasne - wyszczerzyłeś się, a ja westchnąłem, bo nie dawałem już z tobą rady.
- Mogłeś sobie poćwiczyć, rozładowałbyś napięcie seksualne, które rozsadza ci jaja - warknąłem, czując, że zaczynam się wkurzać.

Miałem dość. Byłem poirytowany i zmęczony. Nie chciałem słuchać twoich bajerów.

- Wybacz, już nie będę - powiedziałeś i zacząłeś się przymilać. - Przepraszam, kochanie. Chcesz się ze mną wykąpać?
- Tak. Chcę wannę pełną piany i płatków róż - powiedziałem, czując, że ból w pięcie znowu powraca.
- Da się załatwić.
- Co?
- Poczekaj chwilę - uśmiechnąłeś się jakoś dziwnie i zniknąłeś w pokoju.

Zrzuciłem z siebie ubrania i w samych bokserkach poszedłem do łazienki. Odkręciłem wodę i zerknąłem w lustro. Podkrążone oczy i zmęczona cera. Cudownie. Włosy śmierdziały fajkami.
Przypomniałem sobie, jak wyjaśniałeś wtedy kumplom z zespołu, że nadal kręcą cię ładne dupy, ale teraz masz mnie i tylko to się liczy. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Czułem się zażenowany, ale jednocześnie dumny. Mój kochany Kaien i jego prawdy życiowe. Cudowne. Cieszyłem się, że skończyliście już nagrania. Saki wspominała, że mieliście małe spięcie z producentem, ale wszystko powinno się niedługo ułożyć. Trzymałem za was kciuki. Niech facet nie wybrzydza. Jesteście na fali, jesteście cudowni, zajebiście gracie, a Dan ma świetny głos. Czego chcieć więcej? Ach, tak. Bosko wyglądacie.
Stałem i gapiłem się w swoje odbicie w lustrze. Nigdy bym nie pomyślał, że moje życie się tak potoczy.
Znalazłem cię w pokoju. Siedziałeś na podłodze i obrywałeś różom płatki. Wybuchnąłem śmiechem, a ty zrobiłeś głupią minę i uniosłeś zabawnie brew.

- No co? - spytałeś. - Chciałeś płatki róż, to będziesz je miał.
- Puknij się w czoło, głupku - zaśmiałem się. - Przecież żartowałem.
- A ja nie. Będzie romantyczna kąpiel przy świecach - zerknąłeś na mnie, a ja znowu zacząłem rechotać.
- Kaien, co ci dziś odbiło?
- Nic a nic. Chcę ci wynagrodzić ten ból pięty.
- Przestań, już mnie nie boli.
- Podejdź bliżej - powiedziałeś, a ja spojrzałem na ciebie nieufnie, ale spełniłem prośbę.

Usiadłem przy tobie na podłodze i wziąłem miseczkę z płatkami róż.

- Po co je rozwaliłeś? Ładnie wyglądały w wazonie.
- Będą wyglądać ładniej w wodzie - uśmiechnąłeś się i cmoknąłeś mnie w nos. - Wybacz, wiem, że jesteś zmęczony, a ja cię dobijam durnymi pytaniami.
- Wybaczam. Chcesz zapalić?
- Tak.

Wróciliśmy potem do pokoju, rozebrałem cię do naga i dotknąłem delikatnie twojego członka. Wiedziałem. Był twardy i nabrzmiały. Pocałowałeś mnie w usta, a potem zagryzłeś dolną wargę. Nie powstrzymywałem się. Jęknąłem i otarłem się biodrami o twoje biodra.

- Zdejmij to - przeprowadziłeś palcami po moich bokserkach.
- Sam zdejmij - spojrzałem ci twardo w oczy.
- Chętnie.
- Nie masuj, tylko zdejmuj! - zaśmiałem się.

Byłem dziś wredny. Wkurzałeś mnie swoją gadką, więc nie zamierzałem się poddawać. Nie pozwoliłem ci dotknąć swego penisa.

- Chodź, woda już pewnie gotowa - powiedziałem i pociągnąłem cię do łazienki.
- Wskakuj - uśmiechnąłeś się, wrzucając płatki do wody. - Kurwa, ale jestem romantyczny, nie?
- Jak diabli - zerknąłem na ciebie z ukosa i nie mogłem powstrzymać śmiechu.
- Po prostu cię kocham - objąłeś mnie mocno w pasie. - Chcę się nacieszyć takim życiem.
- To fajnie - uśmiechnąłem się i cmoknąłem cię w policzek.
- Wskakuj.

Tylko się wygłupialiśmy. Nie obchodziła mnie twoja erekcja. Nie miałem sił na seks. Pięta mnie bolała. Cholera, szkoda, a byłem taki napalony. Zmęczenie wróciło ze zdwojoną siłą. Przytuliłem się do ciebie plecami, a ty zacząłeś delikatnie bawić się moim penisem. Lekko drgnął, ale wiedziałem, że będzie ciężko. Podniecenie diabli wzięli. Nic z tego. Podniosłem głowę, żeby zobaczyć, jaki masz wyraz twarzy. Pocałowałeś mnie w usta i po chwili poczułem twoje palce na sutkach. Trochę lepiej. Poruszyłem biodrami i obróciłem się do ciebie przodem. Delikatnie musnąłem twoje wargi, a potem zacząłem je drażnić językiem. Poczułem, że oddech ci przyśpieszył. Słodkie. Cudowne. Przypomniałem sobie naszą sesję. Jezu, jak się wtedy wiłeś i chciałeś wyrwać, a potem błagałeś o więcej. To był chyba szczyt moich możliwości. Podobało mi się. Może kiedyś zechcesz to powtórzyć.
Poczułem przyjemne ciepło w dole brzucha. Na pewno nie od ciepłej wody. Jednak byłem padnięty. Chciałem się zmotywować, bo byłeś taki kochany i nakręcony, ale rozleniwiłem się jak cholera. Zamknąłem oczy i poczułem, że odpływam. Znowu twoja dłoń na moim członku. Nic z tego. Muszę się wyspać.

- Ka...ien... - jęknąłem cicho, tuląc nos w twoją szyję.
- Tak, słoneczko?


Jestem dzisiaj strasznie zmęczony. Nie mogę się bzykać. Zróbmy to jutro, najlepiej z samego rana. Obudzę cię, robiąc ci loda. Co ty na to? A potem będę ujeżdżał aż do wytrysku?


- Ja... nie... - tylko tyle udało mi się wyszeptać.

Pamiętam tylko, że pomogłeś mi wyjść z wanny, otuliłeś ręcznikiem, a potem zaniosłeś do łóżka. Na rękach. Tak, kochanie, pakuj. Będziesz mnie nosić na rękach.
Spałem jak zabity. Obudziłem się o piątej nad ranem. Było jasno i słonecznie. Ziewnąłem i uśmiechnąłem się do siebie. Spałeś sobie słodko obok. Wtuliłem się w ciebie i po prostu leżałem, słuchając bicia twego serca. Nie mogłem zasnąć. Byłem pewien, że będę spać do południa, ale czułem się wypoczęty. To chyba cud.
Ale myliłem się. Zdrzemnąłem się chwilę, a potem znowu doznałem tego nieprzyjemnego uczucia bycia między jawą a snem. Tak bardzo tego nie lubiłem. Nie mogłem się poruszyć. Poczułem się przytłoczony cholernymi dźwiękami i dziwacznymi obrazami. Dotyk, którego nie było, stawał się coraz bardziej prawdziwy. Leżałem i nie mogłem się poruszyć. Wiedziałem, że to nie dzieje się naprawdę, ale panikowałem. To nic takiego. Przecież jesteś obok. Leżysz sobie spokojnie, czuję nawet zapach twego ciała i równomierny oddech. Leżysz obok mnie. Jesteś tutaj. Tuż obok. Nic się nie stanie. To tylko sen. W każdej chwili mogę się obudzić.
Ale ktoś stał nade mną i ciężko dyszał. Zamarłem i poczułem, jak oblewa mnie zimny pot. Obudź się, do cholery!
Kaien!
Nie mogłem krzyczeć. Nie mogłem nawet poruszyć małym palcem u nogi.
Rusz się, do cholery!
Gdy poczułem dotyk na plecach, wydałem z siebie niemy krzyk i pomyślałem, że zejdę na zawał. Tak, na pewno. Nie mogłem opanować paniki. Zaraz umrę. To koniec. Pierwotny, wrodzony instynkt przetrwania krzyczał, że muszę uciekać, ale nie mogłem się poruszyć. Byłem sparaliżowany przerażeniem. Nie, nie dotykaj mnie! Proszę, błagam, zostaw mnie!
Nie!

- Kochanie, wszystko gra? - usłyszałem twój głos i otworzyłem oczy. - Śniło ci się coś strasznego?

Zamrugałem i poczułem, że wracam do świata żywych. Ciało było ciężkie, głowa tak samo. Serce biło tak szybko, że zabrakło mi tchu. Gdy zrozumiałem, że nie śnię, podniosłem się i spojrzałem na ciebie z przerażeniem.

- Kotku, wszystko w porządku? - spytałeś, dotykając mojego policzka.
- Ta...k... - wyszeptałem i pomasowałem skronie.
- Miałeś koszmar, spokojnie.
- Nie, paraliż senny - powiedziałem i chrząknąłem. - Cholera, nienawidzę tego.
- Już dobrze - przytuliłeś mnie i cmoknąłeś w czoło. - Spokojnie.

Serce biło jak szalone. Wszystko gra. Już dobrze. Jestem bezpieczny. To tylko mózg sobie tak głupio zażartował. Nic się nie stało. Jestem w porządku.
Uspokoiłem się i wtuliłem twarz w twoją szyję.

- Wcześnie jeszcze, śpij - szepnąłeś, gładząc mnie po włosach.
- Mmhhh.

Ale nie zasnąłem. Leżałem i rozmyślałem o różnym gównie. A potem wstałem i poszedłem zrobić sobie kawę. Koniecznie z mlekiem i dużą ilością cukru. Potrzebowałem kopa. Wyszedłem na balkon zapalić. Czułem się okropnie. Ten niepokój był nie do zniesienia. Kofeina nie była dobrym pomysłem. Poza tym, byłem głodny jak cholera. Musiałem coś zjeść. Boże, ale to wszystko jest porąbane.
Zrobiłem sobie kilka kanapek i zaparzyłem zieloną herbatę. Kiedyś będziemy musieli wypróbować ten zestaw do herbaty. Czułem się trochę winny, że tak wczoraj odpłynąłem. Wiem, że się starałeś. Chciałeś, żeby było miło i fajnie. Będę musiał ci to wynagrodzić.
Ale czułem się fatalnie. Taki rozbity i zmieszany. Te dziwne odczucia mnie przerażały. Cieszyłem się trochę, że nie byłem sam. Nie chciałbym obudzić się z paraliżu sennego i zobaczyć pustkę w łóżku. Dzięki Bogu, że spałem z tobą. Czasami tylko szedłem spać do drugiego pokoju. Najczęściej, gdy byłem zmęczony i chciałem się wyspać. Gapiłem się wtedy w ten obraz na ścianie i żałowałem, że nie mam teraz natchnienia. Kilka razy odczuwałem jakieś dziwne bodźce, ale na tym się kończyło. Byłem do niczego.
Na pewno rzucę studia. Muszę się skupić na pracy.

Gdy się trochę ogarnąłem, przygotowałem ci śniadanie i przyniosłem je do łóżka. Razem z poranną kawą. Nie spałeś. Leżałeś w łóżku z komórką i ciągle ziewałeś.

- Cześć, mój piękny - uśmiechnąłeś się, gdy wparowałem z żarciem do pokoju.
- Śniadanko do łóżka - powiedziałem i poczułem, że trochę mi ulżyło.
- O kurczę, ty to jesteś! - zaśmiałeś się.- Dzięki, kotku.
- Nie ma za co - usiadłem na łóżku i podałem ci kawę.
- Doszedłeś już do siebie?
- Tak, tylko trochę mnie jeszcze trzęsie w środku - powiedziałem zgodnie z prawdą.

Nie mogłem się pozbyć tego wstrętnego uczucia. To chyba hormony stresu. Wszystko da się logicznie wytłumaczyć. Tak, na pewno.

- Może małe bzykanko na dobry początek dnia? - uśmiechnąłeś się i zrobiłeś niewinną minę, ale rzuciłem w ciebie łyżeczką i tylko westchnąłem.

Nie miałem ochoty na seks. Cholera, starzeję się chyba. Wczoraj zasnąłem, a dziś byłem rozbity. Przecież to nielogiczne. Seks jest dobry na wszystko. Hormony szczęścia i takie tam. Może powinienem dać ci się bzyknąć. Odzyskam siły i znowu będę radosnym Senju. Westchnąłem ciężko i położyłem głowę na twoich udach. Miałeś erekcję.
Wiedziałem.
Zacząłeś jeść, a ja zamknąłem oczy i starałem się rozluźnić.
Ostatnio znowu coś jest nie tak. Może powinienem wybrać się do psychiatry? Już teraz? Nie, nie powinienem o tym myśleć, bo tylko się znowu nakręcam.
Czułem, że ciało mam ciężkie i zesztywniałe. Podniosłem się i usiadłem na łóżku. Obserwowałem, jak jesz i intensywnie coś piszesz w telefonie. Pewnie z Kotem. Ten to ma dobrze. Zawsze wesoły, nakręcony i ma wszystko w dupie. Albo robi takie wrażenie.
Nie mam pojęcia.

Nie było seksu. Każdy najmniejszy dotyk mnie drażnił. Wkurzałem się na siebie, ale nie mogłem się przemóc. Próbowałem cię całować, tuliłem się i miziałem, ale nie mogłem się podniecić. Cholera, jestem porąbany. Znowu zaczniesz się martwić. Nie chciałem tego.

Wybraliśmy się na małą przejażdżkę i trochę mi ulżyło. Pogoda była cudowna. Świeciło słońce i było ciepło jak cholera. Dobrze, że nie upał. Po prostu ciepło. Żyć nie umierać.

- Kotku, chciałbyś się kiedyś wybrać na plażę? - spytałeś, gdy poszliśmy potem na lody.
- Nie nazywaj mnie kotkiem.
- Wybacz. To jak, kochanie?
- Tak - powiedziałem, nie myśląc za dużo. - Świetny pomysł.
- Też tak uważam - uśmiechnąłeś się do dziewczyny, sprzedającej lody, a ona zarumieniła się aż po uszy.
- Mogłabym cię prosić o autograf? - spytała.
- Jasne.
- Dziękuję. Bardzo lubię wasze piosenki.
- Miło mi.

Stałem na uboczu i tylko się przyglądałem. Przypomniałem sobie te chamskie komentarze i zrobiło mi się przykro. Było mi przykro również dlatego, że nie mogłem się skupić na tobie. Przecież logika mi podpowiadała, że powinienem się teraz bzykać z tobą w samochodzie, w jakimś fajnym, ustronnym miejscu. Potem rżnąć się w przedpokoju, a następnie dać się wyruchać w łóżku. Do utraty tchu. Tak, żeby wyrwać te głupie myśli z korzeniami. Wytępić całkowicie. Nie dać się.
Byłem żałosny.

Wróciliśmy do domu dopiero wieczorem. Fajnie było. Lubiłem po prostu spędzać z tobą czas. Wygłupiać się, śmiać się i subtelnie flirtować. Czułem wtedy, że żyję.
Ale dalej nie miałem ochoty na zbliżenie. Nie potrafiłem się dzisiaj nakręcić. Ciągle rozmyślałem. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy poczułem, jak obejmujesz mnie od tyłu. Ciepłe wargi na szyi. Spokojny, gorący oddech na skórze. Silne ręce, zaciskające się mocno i pewnie. Spiąłem się. Westchnąłem i zerknąłem na ciebie przez ramię. Pocałowałeś mnie lekko w nos, a potem ugryzłeś delikatnie w ucho. Czemu to na mnie nie działało? Jezu, nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. Stałem i po prostu chłonąłem twoje pieszczoty. Czułem, jak dłoń wsuwa się pod koszulkę i zaczyna błądzić po moim ciele. Było mi strasznie gorąco. Brakowało mi tchu. Czułem, że pocę się jak świnia. Cholera, chciałem wziąć prysznic, ale stałem i nie reagowałem na twoje pieszczoty. Brodawki mi stwardniały, ale tylko tyle. Członek nawet nie drgnął.

- Chcę pod prysznic - powiedziałem miękkim głosem i zacząłem się przymilać.

Nie chciałem, żebyś się martwił. Cholera, co miałem robić? Zaczęliśmy się powoli rozbierać, a potem poszliśmy pod prysznic. Głaskałem cię, miziałem i tuliłem, ale nie stanął mi. Nie chciało mi się bzykać. Kurde, ja jebię. Dlaczego?
Starałem się ci to wynagrodzić, więc osunąłem się na kolana i zacząłem obciągać. Trzymałeś mnie za włosy, gładziłeś moją twarz i ramiona, ale nic nie czułem. Tak, robiłem to dla ciebie, ale nie podnieciłem się.
Może jutro mi przejdzie.
Miałem nadzieję.
Wyśpię się i będzie dobrze.

* * * * *
Było. Śniło mi się coś miłego. Wybudzałem się powoli i jakby od niechcenia. I wtedy to poczułem. Otworzyłem oczy i zrozumiałem, skąd to miłe uczucie. Namiętnie zajmowałeś się moim penisem. Kurczę, wariacie! Obciągałeś mi na dzień dobry. A najlepsze było to, że stał mi na baczność. Byłem twardy jak cholera. Zacząłem się śmiać, a ty przestałeś obciągać.

- Co takiego? - spytałeś i oblizałeś wargi.
- Nic, nie przerywaj sobie - zamknąłem oczy i odpłynąłem.

Cholera, to jest to. Właśnie tak. Głębiej. Mocniej. Szybciej. Jezu, Kaien, jesteś cudowny. Doszedłem ci w ustach i głośno westchnąłem. Leżałem z głupim uśmieszkiem na twarzy i myślałem, że życie to jednak jest piękne.

- Mam ochotę cię bzyknąć, kochanie - potarłeś się nosem o mój brzuch, a ja znowu zacząłem się śmiać.

To będzie wspaniały dzień.

* * * * *
Jutro poniedziałek. Mark mówił, że niedługo kolejna prezentacja, więc mam się przygotować. Jasne, cholera. Nie wychodziliśmy z łóżka. Kochaliśmy się na wszystkie możliwe sposoby. Może chciałeś to nadrobić. Czułem, że jesteś zadowolony i nienasycony. Kiedy po trzecim wytrysku powiedziałem, że nie mam już siły, po prostu objąłeś mnie i tak sobie leżeliśmy. Nie wyjąłeś ze mnie penisa, ale i nie poruszałeś się. Po prostu upajaliśmy się bliskością.

- Wpadnij do mnie jutro - powiedziałem, gdy jedliśmy potem kolację.
- Wpadnę pojutrze, jutro idę się spotkać z Saenem. Prosił mnie o małą przysługę.
- Taaak? Ciekawe, jaką - zerknąłem na ciebie nieufnie, ale byłem rozbawiony.
- Prosił, żebym pomógł mu przetłumaczyć tekst. Podobno jestem w tym niezły.
- Za darmo? - zacząłem się wygłupiać.
- No tak.
- Może poproś go, żeby ci się odwdzięczył inaczej - zmrużyłem oczy i uśmiechnąłem się trochę wrednie.
- O co ci chodzi? Myślisz, że idę się z nim pieprzyć?
- Nie. Po prostu...
- To się zamknij, bo wypieprzę ciebie.
- Tylko spróbuj. I tak bolą mnie wszystkie mięśnie. Draniu.
- Debil.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. To kiedy wybierzemy się na plażę?
- Może za dwa tygodnie? Bo teraz będę miał zapierdziel w pracy.
- Dobra. Myślałem, żeby zabrać też Kota, ale pewnie będzie chciał pojechać z Renem, a tego sobie nie życzę. Może Kyu też się zgodzi? Reira?
- A po co? - zdziwiłem się.
- No myślałem, że będzie weselej.
- Aha.
- Jak nie chcesz, to możemy pojechać we dwójkę.
- Nie, ja chcę, po prostu...
- Albo wiesz co? Najlepiej pojedźmy gdzieś na łono natury. Po zachodzie słońca. Będziemy się bzykać jak króliki i nikt nam nie przeszkodzi.
- Chyba już o tym rozmawialiśmy.
- I co z tego? Nie kusi cię seks na łące?
- Ty to masz pomysły.
- No wiem.
- Dobra, zgadzam się.
- Ale plażę też zostawiamy, nie?
- Dobra.
- Kocham cię, słoneczko.
- Ja ciebie też.

* * * * *
Było nieźle. Mark miał mnie na oku, więc przykładałem się do pracy. Yu latała cała w skowronkach. Zaręczyła się ze swoim chłopakiem. Fajnie. Reira i Daren też byli zaręczeni. Ciekawe, kiedy się pobiorą. W końcu wpadłeś do mnie do pracy. Cieszyłem się jak dureń. Powiedziałeś, że do twarzy mi w białej koszuli i chętnie przeleciałbyś mnie na zapleczu. Taaa, mogłem sobie wyobrazić minę Marka. Oczywiście, wpadły też twoje fanki. Mark wspominał niedawno, że jest nam to na rękę, ale martwi go ta cała otoczka. Nie rozumiałem, co miał na myśli. Zresztą, nieważne.

- Wiesz co? Kot mówił, że ktoś go śledzi - powiedziałeś, gdy jedliśmy w domu kolację.
- Tak? Też  mi się wydawało, że coś jest nie tak - zgodziłem się.
- Wiesz coś o tym?
- Nie, ale kiedyś w barze ktoś mu się przyglądał. Mnie też. Cholera - olśniło mnie.

To był ten sam facet! Ale czemu obserwował i mnie? Mam się już zacząć martwić? Zupełnie o tym zapomniałem. Nie widziałem go więcej. Nic już nie rozumiałem.

- Mam nadzieję, że to nie jakiś psychol. Kot mówił, że go zna.
- Kaien, nie wiem, co powiedzieć - przyznałem szczerze.
- Martwię się o Kota. Mam nadzieję, że pogadał z Renem. Ciebie nikt nie prześladuje, prawda?
- Chyba tak - uśmiechnąłem się, gdy pocałowałeś mnie w policzek.
- Kamień spadł mi z serca. Może Kot będzie potrzebować ochroniarza.
- Tak myślisz?
- Nie wiem. Nie moja sprawa. Niech Ren się tym zajmuje.
- Masz rację.

* * * * *
Lubiłem patrzeć, jak ćwiczysz. Uwielbiałem. Gapiłem się jak głupi. Po prostu nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. Było mi trochę przykro, że sam nie mogłem jeszcze pakować. Ręka mi na to nie pozwalała.

- Kotku, krępuję się trochę, jak się tak gapisz - mówiłeś ze śmiechem, ale widziałem, że też ci się to podobało.
- Ale ja lubię patrzeć. Tak seksownie wyglądasz.
- Jasne.
- Naprawdę. Myślę wtedy o tym, że znowu chciałbym cię zerżnąć.
- Oj, bo się doigrasz, głupku.
- Nie zwracaj na mnie uwagi. Ćwicz sobie.
- Drań.
- Wiem.

Mój seksowny Kaien. Kocham.

* * * * *
Bzykanko na łonie przyrody zaliczyliśmy w piątek. W dzień trochę padało, więc martwiłem się, że będziemy musieli to odłożyć, ale do wieczora fajnie się rozpogodziło. Nakręcałem się jak głupi. Znowu chciało mi się żyć. Poza tym, obiecałeś, że niedługo zorganizujemy też wypad na plażę. Pytałem już Reirę, czy chciałaby się przyłączyć, i od razu się zgodziła. Daren też. I Kyu ze swoją dziewczyną. Chciałem zaprosić Kota, ale na pewno przyszedłby z Renem, a tego byś nie chciał. A Kot nie chciałby bez Rena. No i nie wiedziałem, jak to pogodzić. Cholera. Ty powiedziałeś, że zaprosisz Saena. Nie miałem nic przeciwko. Zacząłem nawet myśleć, że coś kręcisz. To znaczy, wiedziałem, że mnie raczej nie zdradzisz, ale wyobraźnia płatała mi figle.
Ale postanowiłem się nie nakręcać. Teraz byłem skupiony na wyprawie na łono natury. Na pewno będziemy się kochać ile wlezie. Nie robiliśmy jeszcze tego w samochodzie.

Zamiast wina była herbata. Świeczka na komary. Koc. I cisza. Było ciemno, ciepło i cicho. Nad brzegiem jeziora ktoś palił ognisko, ale ogólnie było prawie pusto. Siedzieliśmy na wzgórzu i gapiliśmy się w gwiazdy. Nie myślałem nawet o bzykaniu. Czułem się taki malutki i bezbronny. Rozczuliłem się i wtuliłem w twoje ramię. Pięknie jest. Cholera, rozklejam się. Tak cudownie. Niesamowicie. Czułem cię tak blisko i to było wspaniałe. Mógłbym tak siedzieć całą wieczność.
Dotknąłeś palcami mojej szyi, a potem odgarnąłeś mi włosy. Poczułem, jak wszystkie włoski na ciele stają mi dęba. Serce zaczęło bić szybciej. Zaschło mi w gardle. Oblizałem wargi i wziąłem głęboki wdech. Ta chwila była tak wyjątkowa, że bałem się odezwać. Chciałem rzucić jakiś żarcik, ale nie odważyłem się. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, poczułem cholerną chcicę. Tak nagle i niespodziewanie. Nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. Oczy miałeś ciemne i zamglone.
Musnąłeś delikatne moje wargi swoimi, a ja wstrzymałem oddech i zamknąłem oczy. Czułem, jak lekko rozchylasz mi usta i wsuwasz język do środka. Oddychaj. Spokojnie. Słodycz zalała mi mózg i popłynąłem. Zacząłem odwzajemniać. Całowaliśmy się powoli, wręcz delikatnie.

- Kaien... - szepnąłem ci w usta. - Ktoś może nas zobaczyć.
- Nikogo tu nie ma.

Wiedziałem, że nie ma. Tak mi się po prostu powiedziało. Tamci na dole w ogóle mnie nie interesowali. Zresztą, to bez znaczenia. Byłem teraz tak napalony, że mógłbym to zrobić na oczach całego miasta. Kusiłeś mnie i drażniłeś, a ja poddawałem się jak niedoświadczona cnotka. Zacząłem cicho pojękiwać, tuląc się do ciebie bliżej i wczepiając w twoje włosy.

- Kochaj się ze mną - szepnąłem i zagryzłem twoją dolną wargę.
- Robi się - zaśmiałeś się i powaliłeś mnie na koc. - Chcesz to zrobić tutaj czy w samochodzie?
- To bez znaczenia. Pragnę cię.
- Nie poznaję cię, Senju - uśmiechnąłeś się, gdy zacząłem dobierać się do twego krocza.
- Zamknij się i kochaj się ze mną.

Kochałeś się. W końcu zrobiliśmy to na kocu. W ciuchach. Najpierw założyłem gumkę sobie, a potem tobie. Zwilżyłem tyłek żelem i nasadziłem się na twój członek. Odrobinę bolało, ale szybko się przyzwyczaiłem. Ubrania trochę przeszkadzały, ale nie mieliśmy wyboru. Nie mogliśmy się bzykać całkiem nago. Objąłem cię za szyję i zacząłem się poruszać. Kręciło mi się w głowie i było cholernie gorąco. Świat przestał istnieć. Byłeś tylko ty i twoje silne ramiona. Tak, Kaien, pakuj. Musisz mnie przecież nosić na rękach. Znowu pocałowałem cię w usta i zacząłem cicho jęczeć. Jak tak dalej pójdzie, to będziesz musiał mnie uciszać.
Ale nie musiałeś. Sam zakryłem usta dłonią i odchyliłem się do tyłu. a ty pchnąłeś mnie na koc i na chwilę ze mnie wyszedłeś. Ubrania mnie wkurzały.

- Chcesz to zrobić na masce samochodu? - szepnąłeś mi do ucha, a ja zacząłem się śmiać, choć czułem, że ciągle drżę z podniecenia.
- Tak.
- Podnieś się. Grzeczny Senju.
- Nie mów tak do mnie - uśmiechnąłem się, gdy pomogłeś mi wstać i pchnąłeś w stronę samochodu.
- Niby dlaczego?
- Bo czuję się jak...
- Jak kto? - wsunąłeś dłonie pod koszulkę i zacząłeś bawić się moimi sutkami.
- Jak... Boże, Kaien.
- Tak? - zacząłeś się ze mną droczyć.
- Wejdź już we mnie!
- Wypnij się - ścisnąłeś mi pośladki, a ja posłusznie spełniłem rozkaz.

Bo to nie była prośba.  Głos miałeś niski i nieco chrypły. Byłeś napalony tak samo jak ja. Gdy znowu poczułem twój członek w tyłku, zaśmiałem się i odrzuciłem głowę. Było mi strasznie gorąco. Czułem, jak pot ścieka strumieniami. Zadarłem głowę i znowu się rozczuliłem. Niebo było pełne gwiazd. Fajnie czasem uciec od zgiełku miasta. Oczy zaszły mi łzami, więc pociągnąłem nosem i zacząłem się śmiać, żeby ukryć zmieszanie. Byłeś cudowny. Wygiąłem się i objąłem cię za szyję. Doszedłem zaciskając zęby, żeby nie krzyczeć. Czułem, jak przyśpieszasz, a ruchy robią się coraz bardziej chaotyczne. Wtuliłeś nos w moje plecy i doszedłeś z cichym jękiem. Oddech miałeś szybki i gorący. Znowu poczułem, jak włosy stają mi dęba. Przytuliłem się klatą do maski samochodu i głośno westchnąłem. Cudownie. Kurczę, ten wypad to był świetny pomysł. Musimy robić to częściej. Miałem tylko nadzieję, że nikt nas nie widział. Nie chcę tych głupich komentarzy. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby okazało się, że jednak nas przyłapali.
Nie chciałem wracać. Było mi tak dobrze i przyjemnie, że najchętniej zostałbym tu na noc.
Ale wróciliśmy po północy. Wiem, że też byłeś zadowolony.
Spałem jak zabity.

* * * * *
- Senju, mógłbyś przyjechać? - Głos Sayi był drżący i przestraszony.
- Boże, stało się coś? - zaniepokoiłem się.
- Nie wiem. Tak mi źle. Tak cholernie źle. Od wczoraj mam schizy.
- Co się stało? Bierzesz te leki?
- Tak, ale strasznie mnie nosi. Proszę, przyjedź - głos jej się załamał.
- A twój chłopak?
- Co? Nie jesteśmy jeszcze parą. Wyjechał na weekend do rodziców.
- Jesteś w domu?
- Tak.
- Psychiatra o tym wie?
- Nie, zresztą, dziś sobota, ona ma wolne. Boże, Senju, tak mnie nosi.
- Uspokój się, za godzinę będę u ciebie.

* * * * *
W poniedziałek wziąłem wolne. Musiałem pojechać z nią do psychiatry. Była rozbita. Nie mogła się pozbierać. Nie chciała powiedzieć, czemu. Może po prostu leki przestały działać. Tak bardzo się martwiłem. Podwiozłeś nas do ośrodka, a ja poszedłem z Sayą. Musiałem ją jakoś pocieszyć.
Czekałem potem z tobą w samochodzie. Milczeliśmy. Wiedziałem, że nie dogadywaliście się najlepiej. Kiedyś nie miała tych ataków. Kiedyś cię nawet lubiła. Kiedyś nie wiedziałem, że wymiotuje. Kiedyś...
Nieważne. Bawiłem się komórką i też milczałem.
I wtedy zobaczyłem Chrisa. Wychodził z ośrodka. Był sam. Serce zabiło szybciej. Czemu się do mnie nie odzywał? Zaczął mnie nienawidzić? Nie toleruje gejów? Nawet nie byłem homoseksualny.

- Stało się coś? - spytałeś, gdy zacząłem się niespokojnie wiercić.
- Nie, nic.

Jak mam ci niby powiedzieć? Nie powiem. Przecież to bez sensu. Na szczęście, nie zauważyłeś Chrisa. Miałem ochotę wyjść z samochodu i z nim pogadać. Wyjaśnić wszystko. Niech mi powie, że mnie nie znosi. Będę przynajmniej wiedzieć, o co chodzi. Zacząłem się niecierpliwić. Na szczęście niedługo potem Saya też wyszła. Odwieźliśmy ją do domu, a potem wpadł jej nowy chłopak. Nie wiedziałem, co o nim myślę. Ty powiedziałeś, że jest nijaki. Nie mogłem się nie zgodzić.
A potem znowu zacząłem myśleć o Chrisie. Czemu się tak zachowywał? Męczyło mnie to.

Ale myliłem się. Tego samego wieczora dostałem od niego wiadomość. Napisał, że wrócił z delegacji i chciałby w końcu wyskoczyć na piwo. Nic nie rozumiałem. To dlatego się nie odzywał? Ale cholera, nie mógł napisać, że wyjeżdża? Wyobrażałem sobie niestworzone rzeczy! Odetchnąłem z ulgą i odpisałem mu, że możemy pójść jutro. W sumie to cieszyłem się, że mnie nie nienawidzi. Z tej radości wkradłem się do ciebie pod prysznic i zacząłem cię obmacywać. Nie narzekałeś, choć byłem pewien, że rozkminiasz, czemu tak nagle zacząłem się do ciebie dobierać. Chciałem się kochać. Possałem ci trochę, a potem pociągnąłem do łóżka. Kochaliśmy się szybko i namiętnie. Ujeżdżałem cię aż do orgazmu. Gdy zacząłeś się miotać, zacisnąłem mięśnie i wpiłem się w twoje usta. Poczułem, jak w środku rozlewa się ciepłe nasienie, i ciężko dysząc opadłem ci na klatę. Czułem się cudownie. Spełniony, wyjebany i zaspokojony.

* * * * *
A z samego rana natknąłem się na cudowne komentarze. Widzieli mnie w ośrodku. Nie wiem, kto. Ktoś po prostu miał ubaw.

Kim jest ta dziewczyna, z którą był chłopak Kaiena? 
Może jest chory psychicznie?
Albo ona?
Ma depresję? Albo schizofrenię?
Nie, może byli na spotkaniu Anonimowych Alkoholików?
Może Kaien nie wie, że on go zdradza? 
Z kobietą?
Co robili w ośrodku?
Nie układa się między nimi?
Jak on ma na imię?

I tak dalej. Bez końca. Głupie, bezmyślne i bezsensowne wypowiedzi. Śmiałem się i wkurzałem na zmianę. Kurczę, coraz bardziej zaczynało mnie to denerwować. Przecież ja nic takiego nie robię! Byłem pewien, że już widziałeś.
Cudownie. Mark pewnie też. I Chris.
Ale nikt nic nie powiedział. A może po prostu przesadzałem. Nie wiedziałem, jak mam reagować. To nie ja byłem gwiazdą.

* * * * *
- Ale wrócisz na noc, prawda? - przyciągnąłeś mnie za ramiona i spojrzałeś z uśmiechem w oczy.
- Oczywiście. A co, jesteś zazdrosny? - spytałem i przypomniałem sobie dzisiejsze komentarze.

Ciekawe, czy je widziałeś. Na pewno.

- Tak.
- Naprawdę? - uśmiechnąłem się słodko. - To miłe.
- Nie bardzo. Naprawdę jestem zazdrosny.
- Widziałeś już komentarze? - zaryzykowałem.
- Te o Sayi? Tak, a co? - spochmurniałeś. - Chyba mi nie powiesz, że cię to martwi?
- Trochę.
- Wyluzuj. Będziesz się musiał przyzwyczaić.
- Nauczysz mnie, jak się to robi?
- Jasne. Ale i tak będę zazdrosny.
- No co ty.
- Tak.
- Jak chcesz, to możesz potem po mnie przyjechać.
- Dobra. A potem cię wyrucham.
- Debil.
- Blondynka.

Kocham cię, debilu. Jezu, naprawdę cię kocham. Nawet wtedy, gdy jesteś taki wulgarny. Wiem, że robisz to z miłości.
Trochę się denerwowałem, bo nie wiedziałem, jak Chris będzie się zachowywać. Ale zachowywał się zupełnie normalnie. Zdziwił się, że przejąłem się jego nieobecnością.

- Myślałem, że nawet nie zauważysz, że mnie nie ma - zaśmiał się, zamawiając drugie piwo.
- Jesteś na liście moich nowych znajomych, jak miałbym nie zauważyć?
- Czy ja wiem?
- Myślałem, że to dlatego, że jestem z Kaienem.
- Tak? - spojrzał na mnie uważnie i uśmiechnął się lekko.
- No, po prostu zniknąłeś, więc pomyślałem, że się mną brzydzisz.
- Jesteś stuknięty, przecież ci mówiłem, że nie obchodzi mnie, z kim sypiasz.
- No tak, ale to nie to samo.
- Dobra, zapomnij. Lepiej opowiedz, co u ciebie? Widziałem wczoraj twoją siostrę.

Więc pewnie widział też komentarze.
No to opowiadałem. O wszystkim. Tak bardzo się cieszyłem, że był w porządku.
Ale jakiś koleś nie był. Był pijany i zachowywał się jak dupek. Jego dziewczyna też była chamska. Gadałem właśnie z fankami, a ten dziad się do mnie przyczepił, bo jego dziewczyna powiedziała, że to ja jestem facetem gitarzysty Kaiena. Kurde, no. Co za buraki! Zaczął bełkotać, że takich jak ja należy leczyć, a najlepiej rozstrzelać. Jego laska zaczęła się niepokoić, bo ktoś zwrócił im uwagę, ale ten koleś dalej mnie obrażał. Nie chciałem wdawać się w bójkę, ale zaczęło mnie nosić. Chris próbował z nim pogadać, ale facet był tak pijany, że ledwo trzymał się na nogach. Potem ochrona wywaliła go z baru, ale dalej czułem niesmak. Zjebał mi wieczór. Chris mówił, żebym się nie przejmował, ale czułem się okropnie. Przecież nic nie zrobiłem. Było mi cholernie przykro. Czułem na sobie spojrzenia i nie miałem pojęcia, jak się zachowywać. W końcu zadzwoniłem do ciebie i poprosiłem, żebyś mnie zabrał.
Naprawdę czułem się okropnie.

- Co ty tak szybko? - spytałeś, uśmiechając się do mnie.

Nie było mi jednak do śmiechu.

- Jakiś palant mnie obrażał - powiedziałem, wsiadając do samochodu.
- Jezu, niby dlaczego?
- Jego laska powiedziała, że jestem twoim facetem, więc zaczął mówić, że takich jak ja należy tępić. Gnojek - wkurzyłem się, ale ciągle było mi przykro.
- Jebany debil - zakląłeś i dałeś mi papierosa. - Zapal sobie.
- Dawaj - wyrwałem ci papieros z ręki i zacząłem szukać zapalniczki. - Tak mnie zdenerwował.
- Nie przejmuj się, debile są wśród nas - pogładziłeś mnie po policzku, a ja zaciągnąłem się dymem.
- Kaien?
- Tak?
- Chcę wracać do domu i jebać się do utraty przytomności - powiedziałem, czując, jak wkurwienie narasta z każdą chwilą.

No żeż cholera jasna! Czemu nie mogłem się wkurzyć w barze? Byłem wtedy zszokowany. Chris próbował jeszcze z nim rozmawiać, ale koleś był uparty. Jego dziewczyna też była dobrą suką.

- Jeśli to ma ci pomóc...
- Na pewno. Na bank. Ruszaj.

Byłem już zupełnie trzeźwy. Chris napisał, żebym się nie przejmował. Jasne, do cholery. Zacząłem ściągać z ciebie ubrania już w przedpokoju. Cholera, cholera, cholera. Kurwa mać. Chciało mi się ryczeć.

- Kochaj się ze mną - szepnąłem, przyciskając cię do ściany. - Po prostu mnie pociesz. Chcę zapomnieć.
- Kochanie - objąłeś moją twarz dłońmi i pocałowałeś lekko w usta, ale pogłębiłem pocałunek.
- Nie tak. Kochaj mnie. Szybko, dużo i mocno.
- Jak chcesz.

Jęczałem, wiłem się i wzdychałem, a ty pieprzyłeś mnie, aż się kurzyło. Czułem, jak mocno drażnisz prostatę, i krzyczałem wniebogłosy. Co mnie to obchodzi? Po prostu dałem się ponieść. Chciałem nie myśleć. Byłem nienasycony i bezwstydny. Lizałem, ssałem, całowałem i miziałem. Biłem i drapałem, a potem wytrysnąłem z głośnym jękiem sobie na brzuch. Dopieprzyłeś mnie i spuściłeś się we mnie. Teraz to byłem padnięty. W głowie miałem pustkę. Boże, to cudowne. Wspaniałe. Kocham cię, Kaien.

Nazajutrz posypały się teksty i komentarze. Znowu. Jezu, to mnie kiedyś wykończy. Włączyłem Facebooka i od razu zobaczyłem tę wiadomość. Ktoś napisał, że wczoraj w barze jakiś dupek obrażał chłopaka gitarzysty Kaiena, a potem ochrona wywaliła do na zbity pysk razem z jego dziewczyną. Cudownie. Tak, oczywiście, miałem o tym zapomnieć. Jak cholera. Naprawdę, da się. Taaa... Już miałem czytać komentarze, ale mi zabroniłeś.

- Głupi jesteś czy co? - powiedziałeś chrypłym głosem i zabrałeś mi laptopa.
- Kaien, oddawaj.
- Nic z tego. Przecież mówiłem, że masz tego nie czytać.
- Tak, a potem dostać w barze w mordę - burknąłem. - Albo dowiedzieć się, że mam schizofrenię i sypiam z siostrą.
- Wracaj do łóżka.
- Nie. Wczoraj przesadziłeś. Tyłek mnie boli.
- Cieszę się - wyszczerzyłeś się i przyciągnąłeś mnie do siebie.
- Nic z tego - odwróciłem się. - Najpierw weź prysznic i umyj zęby.
- Jesteś okrutny. Kotku, nie czytaj tych bzdur.
- Jak ty to znosisz? - westchnąłem.
- Daję radę.
- Było mi wczoraj strasznie przykro.
- Wiem.
- Bardzo.
- Wiem.
- Kaien, przecież... co ich to obchodzi?
- Chodź tu - objąłeś mnie, a ja wtuliłem się w ciebie i zamknąłem oczy. - Tylko nie zacznij mi tu teraz myśleć, że robisz coś złego. Obiecaj mi to.
- Obiecuję. Nie zacznę.
- Grzeczny Senju.
- Nie jestem twoim pieskiem.
- Fajnie byś wyglądał z obrożą.
- Kretyn.

* * * * *
Powiedziałeś potem, że chłopaki nie dawali ci spokoju. Wszyscy pytali, czy to prawda. To było uciążliwe. W pracy chciałem zapaść się pod ziemię. Bałem się, że Mark już wie. Yu powiedziała, że mam się nie martwić, ale wiedziałem, że ona też mocno to przeżywała. Lubiła mnie. Czułem to. Świetnie się dogadywaliśmy, choć łączyła nas tylko praca. Zawsze mnie wspierała. Kochana dziewczyna.
Ale wszystko szybko ucichło. Odetchnąłem w ulgą i mogłem się wreszcie skupić na pracy. Mark nic nie mówił, a ja starałem się dawać z siebie wszystko. Nie mogłem pozwolić sobie na błędy. Chciałem udowodnić, że znam się na tym, co robię. Zmieszałem się tylko raz, gdy podczas prezentacji pewien mężczyzna spytał mnie, czy to ja jestem znajomym Kaiena. Nie wiedziałem, o co mu chodzi.

We czwartek wieczorem znowu siedziałem z Chrisem w barze. Ty poszedłeś spotkać się z chłopakami. Ciągle załatwialiście sprawy z producentem. Mówiłeś, że Saki bardzo się denerwowała. Cholera, czemu piję w czwartek? Jak ja wstanę jutro do pracy?
Gdy znowu zaczęły mnie zaczepiać twoje fanki, powiedziałem Chrisowi, że mam dość. Byłem już trochę podpity i nie chciałem wracać, ale denerwował mnie ten hałas i zgiełk. Wtedy Chris powiedział, że możemy pojechać do niego. Kupiliśmy butelkę wódki, a potem on wezwał taksówkę. Śmiałem się jak głupi. Chciałem się bawić! Tak bardzo go polubiłem. Cieszyłem się, że mnie akceptuje. Chyba mnie lubił. Był w porządku.
Upiliśmy się i zaczęliśmy wygłupiać. Opowiadał mi o swojej byłej dziewczynie, potem o pracy i o siostrze. Okazało się, że Mika była jego siostrą! Boże, ale ze mnie kretyn. Myślałem, że to jego kobieta. To dlatego nie mieszkali razem! Ja opowiadałem o tobie, o Kocie i o Sayi. Byłem pijany, wesoły i nakręcony. Wiedziałem, że muszę wracać do domu, ale było mi tak dobrze! Naprawdę świetnie się dogadywaliśmy. No i nie był mną zainteresowany. Nie kręcili go faceci. Powiedział mi o tym po imprezie. Po tym, jak widział nas razem. Po prostu lubił spędzać ze mną czas. Byłem tu jego pierwszym znajomym.

- Chris, muszę wracać - powiedziałem pijanym głosem i wstałem od stołu, lekko się zataczając. - Cholera.
- Wezwę ci taksówkę - objął mnie ramieniem, a ja oparłem się o ścianę.
- Nie, poproszę Kaiena, żeby mnie zabrał.
- Przestań, mówiłeś, że jest zajęty.
- Na pewno dawno skończyli.
- Daj mu odetchnąć - powiedział, a ja spojrzałem na niego ze zdziwieniem i zamrugałem.
- Czemu?

Chris był chyba zmieszany. Był tak samo pijany jak ja, ale trzymał się na nogach. Długo wpatrywaliśmy się w siebie w milczeniu, a potem mnie puścił i lekko się odsunął.

- No co? - spytałem, tuląc się plecami do ściany. - Przecież to mój facet.
- Nic. Po prostu...
- Co po prostu? - zacząłem się śmiać, patrząc mu w oczy, a gdy przysunął się bliżej, zamarłem.

W jego spojrzeniu było coś dziwnego. Wszystko działo się zbyt szybko. Nie zdążyłem nawet zareagować. Poczułem, jak mnie całuje. Mocno i gwałtownie wpija się w moje usta. Wstrzymałem oddech i nie mogłem się poruszyć. Kręciło mi się w głowie. Było mi tak cholernie słodko i przyjemnie, że jęknąłem. Nie odepchnąłem go. Byłem zbyt zaskoczony. Czułem, jak gładzi mój policzek i wsuwa język głębiej. Ziemia zaczęła mi się usuwać spod nóg. Gdy odwzajemniłem pocałunek, Chris nagle się odsunął. Patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami, a ja nie mogłem dojść do siebie. Oddech miał szybki i nierówny. Byłem zmieszany jak cholera. On też. Nic nie rozumiałem. Po co to zrobił? Przecież mówił, że faceci go nie kręcą.

- Wybacz, To było głupie z mojej strony - powiedział i odsunął się. - Nie chciałem. To znaczy, wiesz, alkohol i te sprawy. Przepraszam, Senju.
- Spoko. To nic.

To nic?! Jakie to nic? Lizałeś się z Chrisem! Do cholery, Senju! Byłem zakłopotany i zawstydzony. Nie wiedziałem, jak się zachowywać. Pewnie zrobił to z ciekawości.

- Muszę już wracać. Naprawdę - powiedziałem, szukając komórki. - Zadzwonię do Kaiena.
- Przepraszam, nie bądź na mnie zły - usiadł przy stole i pomasował skronie. - Cholera, upiłem się. Ja nigdy nie całowałem facetów. Wybacz.
- Każdemu może się zdarzyć - uśmiechnąłem się i osunąłem na podłogę. - Nie przejmuj się. To przez wódkę.
- Ale... kurczę, coś ze mną nie tak. Po prostu poczułem, że muszę - zaśmiał się i zapalił. - Wybacz.
- Dobra, zapomnij. Kaien, mógłbyś po mnie przyjechać? - powiedziałem, gdy się do ciebie dodzwoniłem.
- Nie mogę, jestem pijany.
- Co?
- Schlałem się z Kotem i Tulku.
- Jak to?
- Wkurza mnie ten cały Adam. Ciągle marudzi. Mam dość. Musiałem odreagować.
- Kim jest Adam?
- Nieważne, to nasz producent. Jestem u Tulku, nie wrócę na noc.
- Okej.

No to wróciłem taksówką. Przez całą drogę myślałem o pocałunku z Chrisem. Poniosło go. Mnie też. Czemu? Tak, był pijany, ale co z tego? Mówił, że jest hetero. Na bank. I co ja mam teraz zrobić? Czułem się nieswojo. Gdyby nie przerwał, nie wiem, co by było. Przecież wiele razy myślałem o tym, że Chris jest cholernie przystojny. Po prostu straciłem czujność, bo zapewniał, że nie pociągają go faceci. Nawet go o to nie pytałem.
Czułem się winny. Cholera. Jestem obrzydliwy.
Nie mogłem zasnąć. Leżałem w łóżku i rozmyślałem. Co ja zrobiłem? Jak mam się teraz zachowywać w stosunku do Chrisa? Kurwa mać, podobał mi się ten pocałunek. Władczy, namiętny i gwałtowny. Chris pachniał obłędnie. Jezu, jestem okropny. Powinienem się iść pochlastać. Kurwa no.

Obudziłem się zły i zmęczony. Nie wyspałem się. Na szczęście w pracy miałem dziś luz. Na samą myśl o rozmowie z tobą robiło mi się gorąco. Muszę udawać, że wszystko gra. Chris napisał jeszcze raz, że przeprasza. Chciałbym o tym zapomnieć. Przecież to nic nie znaczyło. Zwykły pocałunek po pijaku. Czemu więc czuję się jak ostatni obrzydliwiec? Jestem żałosny. Gdyby to był Kot, to co innego. O Kota nie byłbyś zazdrosny.
Narzekałeś, że Adam to gnojek i wkurza cię do granic możliwości.

- Wyskoczymy dzisiaj do baru?
- A chcesz? - wciąż nie mogłem spojrzeć ci w oczy.
- A ty nie chcesz?
- Nie wiem.
- Och, weź się zdecyduj. Albo kupmy wódę i zaprośmy Kota. I zróbmy trójkąt - powiedziałeś z nutką sarkazmu w głosie, a ja otworzyłem usta i tak zamarłem.
- Czemu?
- Żartowałem. Nie będzie więcej trójkątów z Kotem.
- Ja nie o tym.
- To co, jedziemy po wódkę?
- Po wino.
- To ty bierz wino, a ja wódkę.

Czemu wspomniałeś o Kocie? Po co? Nie myślałem przecież o trójkątach. Zresztą, miałem wrażenie, że Kot wcale tego nie chce. Nie robił aluzji, nie żartował i prawie nie zwracał na mnie uwagi. Tak, miał teraz Rena. Muszę zapomnieć o trójkątach.

* * * * *
- Kochanie, rozmawiałeś już z rodzicami?
- Nie, a ty?
- Ja też nie - westchnąłeś. - Ale myślałem o tym. Ojciec na pewno wie. Ciekawe, czemu nie dzwoni. Może nie obchodzi go własny syn?
- Może myśli, że sam zadzwonisz.
- Nie mogę się odważyć.
- Ja nic nie mówiłem, choć myślę, że już wiedzą. Matka raczej nie czyta plotek, a ojciec... Czy ja wiem? Podobno odwiedził Sayę w szpitalu.
- I co?
- I nic. Może nie wie.
- Niemożliwe. Cholera, nie wiem, jak się za to zabrać.
- Kaien, myślę, że oni wiedzą. Może udają, że to nic takiego. Zresztą, raczej nie obcuję za dużo z rodzicami.
- Ja też. Z matką to nie gadałem chyba od ponad roku. Nie wiem nawet, co się z nią dzieje.
- To napisz do niej.
- No nie wiem. Najchętniej po prostu bym to olał.
- To olej.
- Może masz rację.

Też się bałem. Nie miałem pojęcia, jak zareaguje ojciec. Saya mówiła, że bardzo się o nią martwił. Matka nie uznaje chorób psychicznych. Mówi, że ludziom to się w dupach poprzewracało. Nie chciałem z nią nawet rozmawiać. Nigdy mnie nie rozumiała. Może byłem złym synem. Teraz na pewno. Jak się dowie, że o mnie gadają, to pewnie dostanie zawału.
Obiecałem sobie, że nie będę czytać komentarzy na wasz temat, ale nie mogłem się powstrzymać. Ciągle natrafiałem na różne dziwne wiadomości. Ludzie to mają pomysły.
Podobno we wrześniu Dan i Ana pobierają się. Będzie o nich głośno. Ja chciałem, żeby już o mnie zapomnieli. Nie podobała mi się ta cała uwaga. Bałem się nawet wychodzić sam na ulicę. Może wszystko działo się zbyt szybko. Ale musiałem z tym walczyć, bo jeszcze bym dostał jakiejś fobii.
Ciągle czułem się okropnie. Chris udawał, że nic się nie stało, ale ja nie mogłem sobie tego wybaczyć. Przecież chciałem być dobrym partnerem. Czułym, kochającym i wiernym. Wiernym, do cholery! Czemu go wtedy nie odepchnąłem?
Ale w końcu przestałem się samobiczować i postanowiłem, że o tym zapomnę. Po prostu.
Jasne.

Byłeś na spotkaniu z chłopakami, bo musieliście pogadać o kontrakcie. Ja się na tym nie znam. Po prostu trzymam kciuki i wam kibicuję. A jak wydacie płytę, od razu ją kupię, choć mówiłeś, że dasz mi ją za darmo.
Siedziałem w domu i nudziłem się. Miałem dziś wolne. Mark pojechał z Yu i jakimś facetem na prezentację. Reira napisała, że kupiła nowy kostium kąpielowy. Nie mogła się doczekać wypadu na plażę. Śmiała się, że będzie potrzebować kremu z filtrem dla albinosów. Latem zawsze miała całą twarz w piegach.
Kyu napisał, że jest zazdrosny, bo jego koleżanka zaczęła go olewać.
A ja po prostu siedziałem i buszowałem w necie. Może przygotuję dziś kolację. Zjemy sobie, a potem pójdziemy się kochać. Chciałem się z tobą bzykać. Zagłuszało to poczucie winy. Lubiłem takie spokojne wieczory. Owszem, uwielbiałem też imprezy i koncerty, ale potrzebowałem takich chwil spokoju. Czułem się wtedy jak normalny człowiek. Polubiłem to mieszkanie. Szkoda tylko, że nie miałem natchnienia. Nie mogłem malować.
Muszę nie myśleć o Chrisie. Ten pocałunek nic nie znaczył.
Nie potrafiłem za dobrze gotować, ale znalazłem przepis w internecie i postanowiłem spróbować. Niech będzie domowa pizza. Kiedyś Saya robiła świetne. Jak sobie teraz o tym myślę, to tylko robiła. Nigdy nie jadła. A ja nie wiedziałem wtedy, że to coś złego. Boże, tak bardzo chciałem, żeby wyzdrowiała.
Wyszedł mi świetny zakalec. Ciasto było do dupy. Można się było tego spodziewać. Wkurzyłem się i wywaliłem wszystko do śmieci. Napisałem do ciebie, żebyś kupił wino. Ja zamówiłem normalną pizzę. Nie będzie więcej eksperymentów. Nie nadaję się do tego.
Pocałunek z Chrisem nic nie znaczył.

- Stało się coś? - spytałem, gdy wróciłeś do domu, bo byłeś trochę zdenerwowany.
- Tak, dzwonił ojciec.
- I co? - też poczułem niepokój.
- Pytał, jak mi się mieszka z facetem, a potem powiedział, żebym poczytał o jakiejś katastrofie samolotu i do niego zadzwonił. Był przejęty. Jak cholera. Nie chciał mi powiedzieć, o co chodzi.
- Chyba dziś o tym czytałem. I co?
- Tak? Ale ja nie chcę o tym czytać. Boję się. Tak mnie zdenerwował, że ledwo uniknąłem wypadku.
- Co?
- Nic. Nalej mi tego wina.
- Kaien, mam pizzę.
- Nie jestem głodny. Czuję, że to coś złego.
- Nie powiedział ci, o co chodzi?
- Powiedział tylko, że niedługo wpadnie. I że chce cię poznać.

Nalałem ci wina, a ty wypiłeś wszystko jednym tchem, a potem poszedłeś do pokoju. Siedziałem przy stole i gapiłem się w pusty kieliszek. Ciekawe, co miał na myśli? Bo chyba nic złego? Chce mnie poznać? Niepokoiłem się. Nalałem sobie wina i też wypiłem je duszkiem. Poczułem, jak słodko-cierpki napój trafia do pustego żołądka. Myślałem, że zjemy razem pizzę. Potem obejrzymy jakiś film, a potem będziemy się kochać. Ale już wiedziałem, że nastąpi zmiana planów.
Nie myśl o Chrisie, kretynie. Boże, jestem żałosny.

Gdy wszedłem do pokoju, paliłeś na balkonie. Bałem się podejść. Chyba byłeś roztrzęsiony. Jezu, jednak coś się stało! Chwilę się wahałem, a potem też wyszedłem na balkon. Zapaliłem papierosa i milczałem. Stałeś i gapiłeś się przed siebie. Co ja mam powiedzieć? Nie wiem nawet, o co chodzi. Boże, nagle mnie olśniło. Nie, to niemożliwe. Nie może być. Nie zgadzam się. Poczułem, że nie mogę złapać oddechu. Boże, Kaien. To niemożliwe. Na pewno wymyślam.
Nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Zgasiłeś papierosa i spojrzałeś na mnie pustym wzrokiem, a ja poczułem falę zimna, choć na dworze było gorąco. Duszno. Zbierało się na deszcz.

- Kaien? - szepnąłem.
- Moja matka leciała tym rejsem - powiedziałeś bezbarwnym głosem i znowu zacząłeś gapić się w jeden punkt.
- Jezu - jęknąłem.
- Nie znaleźli jeszcze ciała. Jest na liście zaginionych. Czułem to. Wiedziałem od razu po tym, jak powiedział, że mam być dobrej myśli. Senju, moja matka nie żyje.
- Nie nie żyje, tylko jest na liście zaginionych.
- Tak? I chcesz mi powiedzieć, że odnajdą ją żywą i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie? Daj spokój.
- Kaien.
- Zostaw mnie samego.

Zamknąłem się w pokoju, zwinąłem w kłębek i po prostu leżałem, poddając się rozpaczy. Nie mogłem cię nawet pocieszyć. Czekałem, aż to przetrawisz. Boże, dlaczego? To niesprawiedliwe. Może ona żyje? Czasami zdarzają się cuda. Leżałem i chlipałem w poduszkę. Zaciskałem zęby, żeby nie ryczeć. Chciałem lecieć do sklepu po wódkę, ale nie mogłem zostawić cię samego. Słyszałem, jak do kogoś dzwonisz. Pewnie do ojca. To straszne. Czemu musicie się spotykać w takich okolicznościach? Z bezradności chciało mi się walić głową w mur. Na dworze było duszno i ciemno. Pewnie niedługo będzie burza. Znowu wyszedłem zapalić, a potem wróciłem do kuchni, żeby dopić wino i zanieść trochę tobie, ale butelka stała pusta. To oczywiste. Wszedłem cicho do pokoju. Leżałeś na łóżku i gapiłeś się w sufit. W popielniczce tlił się papieros.

- Zaraz przyjedzie Kot - powiedziałeś chrypłym głosem, nawet na mnie nie patrząc.
- Hmm.
- Z wódką. Sam rozumiesz.
- Tak. Też chciałem iść po wódkę, ale nie chciałem zostawiać cię samego.
- Nie martw się, nie zrobię nic głupiego. Znasz mnie.
- Tak. Przykro mi.
- Nawet nie zdążyłem z nią pogadać. Teraz żałuję. Przecież chciałem do niej napisać.
- Nie obwiniaj się. Jeszcze nic nie wiadomo.
- Daj spokój - spojrzałeś na mnie z wyrzutem, a ja poczułem, jak rozpadam się na milion drobnych kawałków.
- Kaien?
- Cholera.
- Dzwoniłeś do ojca?
- Nie, zadzwonię jutro. Dziś muszę się schlać.

I pobyć z Kotem. Czułem się odrzucony. W takiej chwili myślałeś o Kocie, nie o mnie. Dobra, niech ci będzie, ale i tak było mi cholernie przykro. Przeklinałem siebie za to, że nie poszedłem po tę wódkę. Położyłem się obok ciebie i objąłem cię ramieniem.

- Kocham cię. Jeśli chcesz ryczeć, to płacz na zdrowie - powiedziałem i pocałowałem cię w policzek.
- Nie. Ale nie wiem, co ze sobą zrobić.
- Schlejemy się, zaśniesz, a jutro pogadasz z ojcem - pogładziłem cię po włosach i znowu cmoknąłem w policzek.

Milczałeś. Potem wpadł Kot z wódką. Był zmartwiony i skupiony. Piliśmy w milczeniu, a potem zacząłeś kląć. Nareszcie mogłeś się wygadać. Kot był lepszym pocieszycielem niż ja. Trochę żartował, żebyś nie czuł się całkowicie podłamany. Też poczułem, że się upijam, ale chlałem dalej. W końcu zasnąłeś, a my poszliśmy zapalić. Potem przyjechał po niego Ren.
Boże, byłem pijany jak bąk. Jak mam wstać jutro do pracy? Załamałem się. Na szczęście szybko zasnąłem. I ani razu nie pomyślałem o Chrisie.
Z rana głowa mnie trochę bolała, ale tylko tyle. Nie było cię w domu. Napisałeś, że pojechałeś się spotkać z ojcem. Poszedłem pod prysznic, a potem zrobiłem sobie mocną kawę. Nie miałem apetytu. Czułem się okropnie. Dlaczego wszystko naraz?
Dzwoniłem do ciebie, ale nie odbierałeś. Może byłeś zajęty. Kurczę, Kaien, nie wiedziałem, jak cię pocieszyć. W końcu sam do mnie zadzwoniłeś i powiedziałeś, że dziś wpadniesz z ojcem. Zacząłem się denerwować jeszcze bardziej. Miałem ochotę uciec. Dokądkolwiek.
Gdy wracałem do domu, nogi miałem jak z waty. Jezu, ale się porobiło. Jak ja mam z nim rozmawiać? Mówiłeś, że rozwiedli się kilka lat temu. Czy jej nowy facet też leciał tym rejsem? Co z nim? Głowę miałem pełną myśli.
Gdy wchodziłem do mieszkania, serce waliło jak szalone. Chyba umrę. Zemdleję z nerwów.

- Cześć - wyszedłeś z kuchni i przywitałeś się ze mną.
- Cześć, kochanie - objąłem cię i pocałowałem w policzek. - Jak się czujesz?
- Chujowo. Chodź.
- Jest ojciec?
- Tak, w kuchni.
- Tak mi przykro, że muszę go poznać w takich okolicznościach - westchnąłem i pogładziłem cie po policzku.
- To nic, zostało mi tylko czekanie. Mam tylko nadzieję, że znajdą ją w jednym kawałku.

Przetrzęsło mnie. Byłem w szoku, że potrafiłeś tak spokojnie o tym rozmawiać. Spojrzenie miałeś trochę zamglone, ale to pewnie ze zmęczenia. Oczy zaczerwienione, kilka poprzecznych zmarszczek na czole. Nie wyspałeś się.

- Dzień dobry - powiedziałem, wchodząc do kuchni.
- Cześć, Senju - twój ojciec wstał od stołu i podał mi rękę. - Jestem Shõ.
- To ja może zrobię herbatę - powiedziałeś, ale po chwili zmieniłeś zdanie: - Albo lepiej wódkę.
- Kaien, nie przesadzaj - ojciec westchnął, a potem znowu spojrzał na mnie.
- Nie przesadzam.
- Nie mieszaj tego z lekami.
- Lekami? - zdziwiłem się.
- Tak, naćpałem się, żeby się uspokoić - powiedziałeś bez emocji i zrobiłeś nam herbatę. - Mam nadzieję, że niedługo znajdą ciało.
- Ja też.
- Sprowadzisz prochy z zagranicy, prawda? - zwróciłeś się do ojca, a on kiwnął głową:
- Tak.

Więc to dlatego byłeś taki spokojny. W sumie nie dziwiło mnie to. Na stole zauważyłem alkohol. Też bym pewnie nie dał rady bez leków. Ja ogólnie ostatnio nie daję rady.
Został na noc. Spał w drugim pokoju. Był całkiem w porządku. O nic nie pytał. Ty też spałeś. Jak zabity. Oddech miałeś jednak ciężki i nierówny. To pewnie po lekach.
A ja nie mogłem zasnąć. Może też powinienem łyknąć coś na uspokojenie? To wszystko mnie przerastało.
Nie odpisałem Chrisowi. Nie odpisałem Kyu.
Nie spałem. Siedziałem w kuchni i piłem wino, ale nie mogłem się upić. Potem paliłem na balkonie. Później znowu siedziałem w kuchni i gapiłem się w laptop. Następnie poszedłem pod prysznic. Potem wróciłem do kuchni i dojadłem kanapki. Skręcało mnie z głodu. Znowu wyszedłem zapalić. Stałem na balkonie i płakałem. Nie wiedziałem, co robić. Nie wiedziałem, jak cię pocieszyć.
Nie da się kogoś pocieszyć w takiej sytuacji.
Po prostu będę obok. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć.

225 komentarzy:

  1. Wow. Tyle informacji. Yey szok
    To tata Kaeina sprowadza prochy
    Biedny Kaien szkoda mi go :( tulii
    Aż mi ręka zdretwiala od trzymamia telefonu u czytania
    Ta notka powala
    Kuno miły prezent na.święta Wielkanocne dziękuję. Jesteś genialna
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o urnę z prochami matki Kaiena, nie narkotyki, oj, Ayami ;)

      Usuń
    2. Kuno, wiesz, że głodnemu chleb na myśli :D

      Usuń
    3. Hahahahaha
      Przepraszam Kuno :(
      Babiszonku hahaha jakoś nie mam ochoty. Wolałabym jakieś latte jak już coś
      Ayami

      Usuń
    4. No ba! :D Ayami, dobrze, że nie masz ochoty. Bo jak nie, to pejczem dostaniesz! :D też bardzo lubię latte.

      Usuń
    5. Nie bij.... hahahaa.. będe juz grzeczna , nie bd psociś. <3
      carmelowe latte jest pyszne <3
      Ayami

      Usuń
  2. Senju ciągle zmienia zdanie, normalnie jak kobieta :v

    nie spodziewałam się po Renie takiego prezentu xD myślałam, że takie prezenty to tylko od Kota :D

    Kaien umie czesać warkocze? :o zarobił dużego plusa

    Yu to eks Kaiena?!

    "Mam PMS." - to ma być argument na nie? :v

    dobry zakalec jest dobry! :D nie ma co narzekać

    biedny Kaien :( teraz to nie wiadomo, którego z nich bardziej szkoda

    jak się wymawia imię ojca Kaiena? o.O

    ...a Babiszon znowu znaczy teren xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lexi, kochanie, ja staram się, żeby Senju miał w sobie trochę z uke, choć nie takiego w 100%, dlatego czasami dorzucam mu różne denerwujące cechy charakteru :D

      Nie, Yu to zwykła koleżanka z pracy, dziewczyna Kaiena jeszcze się pojawi. :)

      PMS - tak, argument na nie.

      Sziou (z bardzo miękkim sz), znalazłam to imię przypadkiem i bardzo mi się spodobało - dźwięczne, krótkie, fajne. Zwłaszcza to "õ" - musiałam nawet szukać w tablicy znaków :D

      tak, jestem pewna,że Babi znaczy teren :P

      Usuń
    2. to to jego czepianie się o hantle to też był charakter a nie wina jego dolegliwości? ja się trochę gubię, kiedy to jest jedno, a kiedy drugie

      żaden z tego argument :p wytłumaczenie humorów - okej, ale nie na odmowę seksu

      Usuń
    3. ...BABI?

      Babi znaczy, ale koryguje posta, więc chwilę nie jest w stanie napisać "normalnego" komentarza. Ale radość, ekscytację i rozwalenie mózgu trzeba było jakoś zasygnalizować.

      Ja czytam wszystko jak mi wygodnie. Równie dobrze mogę czytać Szo :D.

      Mój tata mówi, że zakalec to najlepsze, co można zrobić z ciastem.

      Ja jak zobaczyłam o tych prezentach że pudełeczko od Rena to myślałam, że dostanę zawału, bo myślałam, że Senju pożyczył od niego. Kaienowi by się to nie spodobało. Ale prezent? Aż miło z jego strony :D.

      Mi jest strasznie szkoda Kaiena, bo mama i Senju naraz, ale z drugiej strony - jak Senju ogarnie, że mu się mocno pieprzy to będzie mógł się wręcz bać powiedzieć o tym Kaienowi teraz :(. Już wyobrażam sobie jak leci do Kota się wypłakać.

      Ja kocham w Senju, że nie jest 100% uke. W ogóle ja nie przepadam za tym wyraźnym podziałem - trzymetrowy seme i sześćdziesięciocentymetrowy uke, który wygląda jak mała dziewczynka i mówi głosem wykastrowanego kota :/

      Fajnie, że i Kot i Senju wyglądają normalnie. Ale ja lubię te niektóre wkurzające cechy Senju :D

      Usuń
    4. Jakbyś ty Lexi przywaliła nogą o metalowy hantel to też byś się czepiała.

      Usuń
    5. Babi Ci naprawdę pasuje :)

      no ale aż tak długo się czepiać?

      co oni by zrobili bez tego Kota xD

      Usuń
    6. No to może być i SZO, spoko :D
      Też nie lubię takich małych, głupich uke :D w ogóle ja lubię facet+facet, wiesz, ciałko, mięśnie, wzrost, ale żadnych owłosionych klat ani pleców.

      Lexi, zabolało go, to nie chciał seksu. No ale człowiek po prostu może nie chcieć seksu. Miał zły humor. Po prostu. Zdarza się.

      Usuń
    7. W sumie Babi lepsze niż, np. Upierd.
      Ja właśnie nie dlatego jaram się związkami facet+facet, żeby jeden wyglądał jak jakiś babiszon :/. Ale tak, bez owłosionych klat. A już na pewno pleców. Brrr... Ale mam nadzieję, że Senju mimo, że jest chudy to nie jest jakiś mega cienki jak rosół na gwoździu. A oni są tego samego wzrostu?

      Powiem ci, że to była fajna scena jak Senju nie chciał seksu. Bo to było takie... normalne. Normlaniejsze niż gdyby byli ciągle napaleni (choć to też fajne :D).

      Nic by nie zrobili. A na pewno nie zrobiliby bardzo wielu fajnych rzeczy.

      Usuń
    8. Upierd Babi :D :D :D albo Upiszon :D
      Kaien wspominał niedawno, że Senju nabrał trochę ciałka, bo był za chudy po hipomanii. Więc teraz wygląda zdrowo i normalnie. Na pewno nie jest szczypiorkiem. U mnie oni wszyscy są podobnego wzrostu.

      Cholera, zaczęłam nagle myślec o Ablu.

      Usuń
    9. Upiszon <3. Babierdliwy Upiszon.

      A bo się bałam, że on jest jakieś straszne chuchro. Mam rozumieć, że Kaien choć jest silniejszy to nie jakoś strasznie dużo, tak? Jak ja bym miała takiego Senju to bym go karmiła różnymi dobrymi rzeczami :D.

      Będę tą babcią, która przejada wnuki swoich kokosów.

      Abel jest fajny, ma fajny brzuch, fajne mięśnie, fajne imię i dobre serduszko <3 :)

      Usuń
    10. Próbowałam tera zrozumieć tok myślenia Lexi, ale chyba... nie rozumiem :D bo wydaje mi się, że ona niezbyt lubi Senju. Myślałam, że to dlatego, że on jest łagodny, wrażliwy i uległy (z Kaienem). Ale sama obaliłam swoją teorię, bo Kot też jest taki, ale Lexi go uwielbia :D więc podejrzewam ,że po prostu chodzi o humorki :D

      Hmmm... w moim świecie (i mojej głowie) Kot jest bardziej wątły niż Senju, ale dalej nie jest chuchrem. Senju ma szersze bary niż Kot, Kot ma bardziej delikatną i miękką sylwetkę (ma elastyczne ciało, ładnie się rusza), Senju jest szerszy, ale jak chudnie, to robi się taki kościsty. Kaien nie chudnie :D on ma dobrą masę mięsniową (co nie znaczy, że jest napakowany), więc po prostu jest dobrze zbudowany, a teraz postanowił poćwiczyć bicepsy.

      Potem dam w opisie Chrisa.

      Usuń
    11. No niezbyt lubi. Nie martw się, Kuno, urobimy ją kiedyś. Kot jest chyba wrażliwszy i bardziej uległy, ale Senju jest łagodniejszy i pokazuje więcej emocji, tak sądzę. Też myślę, że chodzi o humorki. I Senju jet też bardziej taki... niewinny.

      Kot zawsze mi się kojarzy z takim mega chudym i gibkim :D. A Kaien przecież kiedyś chudł z miłości :D. Aż Senju zauważył :D. Lubię tą scenę, jak idą do łóżka, a nagle Senju zaczyna go uważnie macać po czym stwierdza "Kaien, schudłeś".
      Ale jak dla mnie Kaien też może przypakować i nosić Senju na rękach ;).

      Chris jest głupi okropny i zabiję go ja to DUŻE COŚ to będzie tak, że on pójdzie z Senju do łóżka. A taką miałam nadzieję, że on jednak będzie jakimś homofobem.

      Usuń
    12. najpierw będziesz przejadać dzieci ;)

      a to Ren nie jest wyższy od Kota? ja go sobie zawsze wyobrażałam takiego, żeby Kot się mógł w niego wtulić

      ale Kotek jest chudy, prawda? szczuplutki jest?

      Usuń
    13. ja lubię osobowość Kota bardzo :)

      Usuń
    14. On kiedyś mówił, że jest chudy i nie może nabrać masy. Szczuplutki jest :D
      Ja też wyobrażam sobie Rena najwyższego. A Senju minimalnie niższego niż Kaien, ale tak tylko trochę.
      Póki co piją tylko mleko kokosowe, za miesiąc zacznę mieszać im z wiórkami, a potem może odrobiną gipsu.

      Usuń
    15. Kto nie lubi osobowości Kota?

      Usuń
    16. No to dobrze myślisz, bo Kot właśnie jest chudy i gibki :D zwłaszcza to widać podczas sesji z Renem haha :D

      Co do Kaiena to faktycznie, ale dla mnie on i tak zawsze będzie ładnie zbudowany, silny fizycznie i tak dalej. A jak przypakuje, to będzie mógł nosić Senju na rękach :D huehuehue :D

      Wiedziałam, że po tej notce znienawidzisz Chrisa. Pamiętam, jak pisałaś, że on może okazać się homofobem. Zwróciłam na to uwagę. Ale nie chcąc rzucać spojlera, powiem ci tylko, że Chris nie jest taki zły. A jak już masz się tak dołować i wątpić z wierność Senju, to powiem, że nie trafiłaś :D
      zadowolona? :D

      Usuń
    17. Lexi, Koto-maniaczko :D <3 Ren jest trochę wyższy od Kota.

      Jak myślicie, Reira jest wysoka czy niska?

      Usuń
    18. WNIEBOWZIĘTA!

      No w sumie... Jeszcze chwile i Ren obwiąże go jego własnymi nogami.

      No jasne, że jest ładnie zbudowany, w końcu to Twój ideał, nie? Ja wyobrażam sobie najbardziej mięśniatego Abla. Abel jest fajny. Będzie o nim wspomnienie w notce Kota?

      Znaczy - ja mu nie ufam po prostu. Ale wydaje się spoko. Czyli to nie zdrada? A może coś gorszego?

      Usuń
    19. Wysoka, wysokie laski są fajne <3.
      W sumie może być taka średnia. Jak ja (174-5cm)

      Usuń
    20. Brawo, zgadłaś! Reira jest wysoka. Ale twoje 174-5 to jest wysoki wzrost, nie średni :D ja jestem średnia, mam 170.
      No bo tak, Abel jest umięśniony, ma piękne bicepsy, tripcesy, dupeksy i sześciopak. Sama o nim teraz dużo myślę (w mieście widziałam chłopaka, który mógłby robić za Abla), więc na pewno wspomnę o nim we wpisie Kota.

      Czyli to nie zdrada. No raczej. Nie chcę teraz się powtarzać, pisałam kilka wpisów temu, czemu on zrobi to coś wielkiego. To byłby duży spojler ;) doczekasz się. W następnej notce Senju o tym będzie. Im dłuższe notki, tym więcej fabuły, akcji, zmian. Ale tak jest dobrze.
      Czy coś gorszego to nie wiem, zalezy od punktu widzenia. Ja bym go nie oceniała, bo nie wiem, co zrobiłabym w takiej sytuacji.

      Usuń
    21. Ja wiem, że jestem wysoka. Tak naprawdę powinnam mieć ok 180cm, ale że jestem dość porządnie garbata to jestem niższa niż powinnam być, bo kręgosłup się skraca jak zawija. A chciałabym mieć 180 :/ Wiem, że to dużo, ale ja lubię duże laski :D.

      Dupeksy <3 Jeeej będzie Abel <3 Lubię go.

      Aha, zrobił ze względu na Kaiena i bo będzie apatia i niechęć do niczego. Cholera, coś z matką? Albo ojcem A może coś z jego sławą? Nie, nie doczekam się ;). Ale cieszę się, że to nie zdrada.
      Czyli to coś mocno szokującego i... kontrowersyjnego? W sensie - jakby człowiek nie był wyrozumiały to mógłby go za to znielubić?
      A mogę się domyślać na podstawie tego, co już jest, czy za cholerę nie zgadnę?

      Usuń
    22. Tak, raczej kontrowersyjnego :)
      Czy domyślać na podstawie tego, co jest, to nie wiem, ale jak będziesz zgadywać, to kiedyś pewnie zgadniesz :D
      albo ja jestem porąbana i nikt nie zgadnie, albo nikt tego nie oczekuje po Senju :D

      Usuń
    23. a ja obstawiałam, że Reira ma figurę modelki+trochę większe cycki :3 ale to ze względu na wzrost w sumie się zgadza :D

      a dla mnie to obie jesteście wysokie :v

      Usuń
    24. Bo Reira jest wysoka i raczej chuda, więc mogłaby być modelką :D cycki ma takie całkiem całkiem :D ale nie balony.

      Usuń
    25. Może jednak helikopter? Może... Nie wiem. Pojęcia nie mam. Co może zrobić człowiek, który nie ma na nic siły? A to przejdzie w taki przewlekły stan czy nadal będzie raz fajnie raz smutno? Może zamknie go w piwnicy, żeby fanki go nie nachodziły?

      Ja bym powiedziała, że Reira ma duże cycki, dość wąską talię, dość dzietne biodra, długie nogi, ale nie jest gruba. Może być tak jak ja, ja ważę ok 68-71kg :D.

      Usuń
    26. To jednak chuda. A szkoda.
      Nie mówi się "oczekiwać po kimś"?

      Usuń
    27. W sumie chyba zarówno od, jak i po. Nie jestem pewna. Tak samo byłam zdziwiona, że zarówno wieczorU, jak i wieczorA (tylko o porze dnia, nie przyjęciu) jest poprawne. Nie pamiętam, czy zawsze było :D

      Haha helikopter, nie no, Babiszonku :P gdyby to zrobił, to wylądowałby w psychiatryku, a tego mu nie zrobię. Obiecałam, że nie trafi do szpitala (tamto z ręką się nie liczyło).
      Przewlekły nie, bo Senju zrozumie, że to jednak depresja i pójdzie się leczyć.
      Hmmm czy ja wiem, czy szkoda, że chuda. A modelki mogą mieć wąskie talie i szerokie biodra, tylko nigdy nie będą miały mięska :D taka Rubik przecież ma szeroką miednicę, tylko jest koścista, więc nikt tego nie zauważa.

      Usuń
    28. Ja z wieczorami to wiedziałam, a co do "od" i "po" to wydaje mi się, że po jak nie spodziewam się, że ktoś coś zrobi, a od jak nie spodziewam się, jak ktoś mi coś da.

      No w sumie. Kurwde, trzeba się pogodzić, że nigdy Senju nie ukradnie helikoptera. Ahaaa. Bo ja zawsze myślałam, że depresja to jest tak, że człowieka dopada i trwa, a nie, że raz jest szczęśliwy, a raz nie. Całe życie w błędzie...
      A to w sumie nie wiem, w każdym razie na pewno Reira jest piękna.

      Usuń
    29. Tam było oczekuje, nie spodziewa, stąd moje rozkminy ;)
      Jest jeszcze depresja maskowana, o! Ale u Senju jest stan przejściowy, jak widzisz, nie jest jeszcze cąłkiem zdołowany, cieszą go pewne rzeczy, stara się nie poddawać, ma trochę chęci do życia. Cieszył się, że zdominuje Kaiena, że pojadą na łono przyrody, że Chris go jednak lubi i tak dalej.
      Depresja to nie tylko leżenie i wpatrywanie się w sufit. To chyba najgorsze. Ale człowiek musi jakoś funkcjonować. Z tym że Kaie nie dopuści do tego, żeby Senju leżał i gapił się w sufit.

      Usuń
  3. Tobie też wszystkiego dobrego! :D bądź dobrym ojcem dla kokosowych dzieci :3 i obeżryj się tam porządnie u rodziców, skoro masz okazję ;)

    (fajne te króliczki :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, byłam, wróciłam, a potem byłam u przyjaciółki, więc wróciłam właśnie pijana :D a jutro znowu do rodzinki... ufff... głowa mnie boli od wina :D

      Usuń
  4. Aaaaa (...) aaaaaaaa (....) aaaaaaaaa! Jak ty znalazłaś mojego bloga? Jakim cudem, jakim prawem? W ogóle jak? Tak sobie tam po cichu odnośnik do twojego wstawiłam, a ty go spod ziemi wyjęłaś!
    Jak cię już coś z dwojga złego z mojej pseudo-literackiej twórczości interesuje, to zapraszam prędzej tutaj: http://believe-in-something.blog.pl/
    Nie jest tak gówniane jak tamto i nie wali desperacją. XD Chociaż też jest stare i wewaliłam na tego bloga tylko dlatego, że komputer mi wariuje, a jednak nie chciałam stracić, aczkolwiek jest lepsze z dwojga złego.
    Idę, wyjść z szoku.... Wpis już przeczytałam wczoraj, na telefonie, ale skomentuję, jak wyjdę z szoku.

    ~Arco Iris

    PS. Również wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę również tam, dzięki za link :) a znalazłam bardzo prosto - weszłam w ustawienia i zobaczyłam, jakie witryny odsyłają na mojego bloga ;) a dopiero potem zorientowałam się, że to przecież TY, kochana,to TY! :D

      Usuń
    2. A weź ty się tak nie podniecaj. XD

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. A bo po winie byłam wczoraj :D

      Usuń
    4. no do tego tajnego bloga co znalazłaś

      Usuń
    5. http://for-the-first-time.blog.pl/, mam w zakładkach Co czytam
      Mnie się podoba, nie wiem, co ta Arco Iris narzeka :)

      Usuń
    6. Już go usunęłam. Naiwne było a przez formę narracji ułom wyszedł z bohatera. Tamten drugi z dwojga złego lepszy chociaż się po czasie skapnęłam ile ja tam nawaliłam odniesień do "QaF".

      ~Arco Iris

      Usuń
    7. Odniesienia do QaF są zawsze dobre <3 Chociaż może tylko wtedy kiedy jest się takim fanatykiem jak ja. Mnie z tego co zerknęłam narracja się podobała, ale nie wczytałam się, więc nie ocenię jeszcze.

      Usuń
    8. Cholera, a mnie podobało :( Arco Iris, ty wstręciucho :( mogłaś przynajmniej zostawić dla siebie, nie wrzucać wpisów publicznie. No ale ok, trochę sobie popłaczę i jakoś dam radę :)

      Usuń
    9. Kuno!
      Ale to miało być publicznie. Taka była BIG IDEA że jeden etap związku w jednym rozdziale, ludzi podpytywałam jakie cytaty pasują i w ogóle, ale wyszło naciągane jak guma w gaciach więc usunęłam. Mi to nie robi czy ktoś to czytał czy nie, bo i tak musiałby nieźle zabłądzić żeby tam trafić. A skasowałam no bo jechało kiczem. A ja wolę wypaść na względnie rozumną. 😉

      UB!
      Jak zajrzysz na drugiego bloga i przeczytasz, to napisz coś od siebie,bo uwielbiam sposób w jaki komentujesz. ❤

      ~Arco Iris

      Usuń
    10. Ok, rozumiem, skoro tak ci lepiej, to przeboleję ;)
      Skomentuję koniecznie :D

      Usuń
    11. To o komentowaniu było do babiszonka. ;) Ale spoko. Mi to nie robi różnicy czy ktokolwiek komentuje, tylko UB ma takie fajne "rozkminy" zawsze. 😍

      ~Arco Iris

      Usuń
    12. A, spoko, ja też skomentowałam :D

      Usuń
    13. Kooochaaam cięęę Kuno! Normalnie cię znajdę i zjem, jak Buka Muminki. 😚 Dziękuję za takie piękne i motywujące komentarze.
      Wiem że opublikowanych jest 31 (?) a w tej zakładce tylko kilkanaście i to może mylić, więc przepraszam jeśli ci zrobiłam wodę z mózgu. Co do błędów to wiem, bo ja to wysyłałam jednej dziewczynie która mi to redagowała, ja to ładnie poprawiałam i było git, dopóki mi się podczas zapisywania nie zrestartował komputer. Skopiowałam więc to koślawe, co jej wysłałam i wrzuciłam na bloga, na wypadek gdyby komputer zechciał np. wylecieć w powietrze. ;) Ale podobno dalej jest lepiej. :D Wieczorem wrzucę resztę rozdziałów do zakładki i odpiszę u siebie na twój komentarz.

      Z wyrazami miłości.

      ~Arco Iris

      Usuń
    14. Póki co z komentowaniem mam problem (nawet z pisaniem do siebie mam), bo laptop się przegrzewa i powietrze w puszcze muszę kupić i pastę termoprzewodzącą. Więc póki co może być problem żeby napisać porządny komentarz. No i mam sporo do czytania. Ale jak już się ogarnę to skomentuję koniecznie. Z tego co widziałam to genialnie piszesz :D. I kochasz moje rozkminy <3
      Ale przeboleć nie mogę tego drugiego bloga, bo wyłapywałabym odniesienia do QaF <3

      Usuń
    15. Boziu, biedny Babiszonek :( laptopy to jednak upierdliwe są, niue? :D

      Arco Iris, no właśnie widziałam, że im dalej, tym lepiej, teraz zabieram się za pierwszy rozdział, któego już nie ma w zakładce. Fajnie piszesz. Tak naturalnie, prawdziwie, na luzie. Super.

      Usuń
    16. Ale to tu są odniesienia do QaF. Na tym właśnie. :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    17. Aaaaa...
      Jeeeej! Będzie zabawa! Będę szukać. A to są takie wyraźne odniesienia czy takie niewyraźne? Bo ja niby znam ten serial na pamięć, ale kto wie...
      W ogóle zauważyłaś, Kuno, że ona mistrzowsko robi dialogi?

      Usuń
    18. Przestańcie mnie chwalić bo spłonę ze wstydu.
      Bohaterowie momentami przypominają tych z QaF, ale ja to zrobiłam nieświadomie.

      ~Arco Iris

      Usuń
    19. Ale co ja poradzę, że ty naprawdę pisać umiesz? Nie chciało ci się zaniżać poziomu to teraz masz za swoje :D.
      Łeeee a ja myślałam, że jakieś cytaty albo coś... :(
      A masz jakiegoś a'la Emmetta?

      Usuń
    20. Nie mam. Bo mnie tacy ludzie wnerwiają. Jedynie Kurta w "Glee" przeżyłam... Ale np. Dave bardzo przypomina Briana. Uświadomiłam to sobie dopiero, jak obejrzałam na YT filmik z najlepszymi cytatmi Briana. :)
      No właśnie chciałam, żeby to było jak najbardziej naturalne i prawdziwe... A nie jak na innych (przynajmniej niektórych) blogach, wszyscy się kochają, wszyscy się cieszą, że się wszyscy kochają, nikt nie pracuje, żyją na wiecznych wakacjach, znają się od tygodnia, ale biorą ślub, no bo to przeznaczenie i w ogóle, ona taka piękna, on doskonały, biegają sobie za rączkę po łące, tam jest wieczna szczęśliwość, a wszystko jest napisane dziwnie patetycznym językiem, naładowanym wielkimi uczuciami i regularną histerią, a po drodze jeszcze wszyscy mają czas by z osiem razy się otrzeć o śmierć, a na koniec nagle oślepnąć, przy czym zwracają się do siebie: "Powziąwszy wszelkie możliwe kroki w celu efektywnego odnalezienia, zagubionej przez ciebie w moim pomieszczeniu mieszkalnym rzeczy, z przykrością muszę cię powiadomić iż nie została odnaleziona", zamiast "Nie znalazłem tego badziewia, co je u mnie zgubiłeś tydzień temu". :D
      Moje podejście do wszelkiej miłości aż po grób i miłości od pierwszego wejrzenia świetnie opisuje piosenka Tima Minchina - "If I didn't have you": http://www.youtube.com/watch?v=eZovFa77trM (Nawet macie tłumaczenie w video, jako udogodnienie). Tam jest moje podejście ładnie opisane. :)

      ~ Arco Iris

      Usuń
    21. Nie masz :(?
      No cóż, może to tylko ja mam ponadprzeciętną słabość do wszystkich twardych i przegiętych. Ja z kolei Kurta z Glee nie przeżyłam, bo jak zaczął śpiewać w pierwszym odcinku to stwierdziłam, że nie dam rady obejrzeć tego serialu. Za nic w świecie.

      Ja tam lubię rzyganie tęczą, wieczną wesołość i miłość po grób :D. Ale nie lubię patetycznego języka.

      Usuń
    22. Sorki, że nie odpisuję, ale jestem pochłonięta czytaniem. Właśnie kończę 27 rozdział. Jakby ci ktoś to porządnie zredagował, to w ogóle byłby szał. Ja się jaram. Bosh, naprawdę mi się podoba! Dzięki za tego linka.

      Usuń
    23. Poodpisywałam ci tam na kilka komentarzy, o czym już wspomniałam niżej. (Wspomniałam tam również, że te 31 wpisów, to jeszcze nie koniec :)).
      Ejże! Jak tam coś jest nie po "polskiemu", czy konstrukcja od dupy strony, albo brakuje przecinka, to pisz! Niby matura z polskiego na 100%, ale odkąd skończyłam liceum zaczynam się chyba językowo uwsteczniać... ;p

      ~Arco Iris

      Usuń
    24. Ja chciałam zacząć czytać, ale chyba będę sobie dawkować, bo już czuję, jak robię się wredna, z zazdrości, że tak dobrze umiesz pisać :( Ale obiecuję przeczytać wszystko.

      Usuń
    25. E ta, zazdrośnico, czytaj, zachwycaj się i nie zazdrość :D zawsze to fajnie poczytać dobre opowiadania.

      Usuń
    26. Ale ja mam taki parszywy charakter. Dobrze, że mnie na żywo nie znacie, ja sama czasem się nie lubię przez to. Niedługo mi przejdzie. Porzucam się po domu, powrzeszczę do lustra, walnę się w łeb i przejdzie.
      A potem poczytam i na pewno się zachwycę :)

      Usuń
    27. Spoko :D Ja ostatnio jestem okropna, sama to widzę i czuję. Mam PMS, jestem niezrównoważona psychicznie, wyżywam się na innych (choć tego nie chcę), jestem wredna, czepialska, nienaiwdzę wszystkich i wszystko mnie drażni. Czekam na ten okres jak na zbawienie :(

      Usuń
    28. Oooo jak Senju :D
      Ja nie miewam PMS. Po prostu mam beznadziejne usposobienie i przepuchnięte ego. Ale pracuję nad tym. Efektów nie widać, ale naprawdę się staram nie być suką.

      Usuń
    29. haha, jak Senju :D
      a przepuchnięte ego to pewnie dlatego, że jesteś kokosem...

      Usuń
  5. Też wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszej i dzisiejszej Wielkanocy. Mnie komputer umarł, trzeba będzie parę rzeczy z nim zrobić, ale skomentować dłużej póki co nie mogę :(. Smutek. Żal. Ból.
    I nawet napisać nic dłuższego nie mogę. A tak mi się chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze jest to, że pozostaje ci pecet w pokoju, w którym siedzi całe stado, a ty zwykle nie przeglądasz w internecie nic, co nadaje się do pokazania babci.

      Usuń
  6. Kuno, odpisałam tam na cztery bodajże komentarze. :)

    ~ Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, widziałam. Skończyłam czytać. Masz teraz jakąś przerwę czy jak? Bo wrzucałaś rozdziały dość często, a teraz od lutego posucha...

      Usuń
    2. Ja zwyczajnie nie mam nic więcej napisane. Tamto wszystko było, to wrzuciłam na szybko, żeby mi znowu nie przepadło, żeby krasnoludki nie ukradły, albo ufo nie porwało. Ale napiszę dalszy ciąg i dodam, nie bój nic. :)

      "Tak naprawdę to wielki plus za reakcje społeczeństwa. Bo wiadomo, że nie można rzygać tęczą i srać motylkami. Trzeba pokazywać prawdę. W tym jesteś świetna." - Dziękuję. O tym akurat pisałam kilka komentarzy wyżej, na twoim blogu. Tam o 11:59 dokładnie. :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. No to nie będę wywierać presji, życzę dużo weny :)

      Usuń
  7. Dzięki.
    Interesuje cię w ogóle wygląd tych moich bohaterów? Jako że jestem ogromną przeciwniczką tworzenia "galerii postaci", to ci mogę "prywatnie" podesłać, kto tam kogo mógłby uosabiać... :) Od razu dodam, że jak liczysz na Biebera, Pitta, albo DiCaprio, to nie ten adres. :D

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słucham rocka, metalu (czasem też brutalnego) i mroku, a ty mnie podejrzewasz o Biebera albo Pitta? Dajesz :D Nawet trochę sobie ich wyobrażałam. Też nie jestem za galerią postaci. Lubię to, że każdy czytelnik może sobie wyobrażać bohaterów, jak chce, i to jest świetne. Oczywiście, są jakieś cechy szczególne, które przewijają się w opowiadaniach, typu kolor oczu, długość włosów, budowa ciała, ale różne małe szczegóły nie są tak ważne. No chyba że gdzieś w czułych scenach.
      Możesz mi wrzucić na maila, chyba powinien się wyświetlać w profilu Google+ :)

      Usuń
    2. Jestem leniwa, nie chce mi się grzebać za mailem, a tym bardziej jeszcze włazić na swojego... Łeee... Podsyłam więc tu (dlatego "prywatnie" było wzięte w cudzysłów), wygoogluj sobie ich tam. Jak są wszyscy zbyt przystojni, idealni, czy coś tam, to nie moja wina. :)

      Vincent - Florian David Fitz
      Clive - Matt Bomer
      David - Michał Kwiatkowski (wokalista, nie kolarz XD)
      Mark - Sabin Tambrea
      Ian - Patrick J Adams
      Adrien - Louis Garrel
      Dominic - Nikolaj Coster-Waldau


      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Vincenta i Clive'a zamieniłabym miejscami, ale może być :D David w sumie chyba nawet zbyt przystojny huehue.
      MARK! Włąśnie tak go sobie wyobrażałam! normalnie szok. idealny.
      Ian tak samo. Czasem coś się zgadza, haha.
      Reszta jest zaskoczeniem, bo nie zdążyłam wyłapać z opowiadania, jakie oni mają cechy szczególne :D

      Usuń
  8. Nie mogłabym ich zamienić, bo przecież Clive ma niebieskie oczy. :)
    A Adrien był opisany. Choćby to, że ma fryzurę przywołującą na myśl elektryczne spięcie. :D

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie za mało :D ale i tak fajnie, że wrzuciłaś, kto jest kim, teraz będę mogła sobie powyobrażać :D

      Usuń
  9. Dobra. Napisałam już na jutro na drugiego bloga recenzję płyty Chrisa Isaaka, więc miałam czas, żeby dokończyć rozdział i już wrzuciłam go na bloga, więc zapraszam. :)
    Początek wyszedł trochę ckliwy i naiwny, ale... Trudno. Mam na usprawiedliwienie to, że jak się pięć minut wcześniej słucha Chrisa Isaaka, to się potem tak pisze. XD

    PS. Wydaje mi się, czy znowu jakaś inna czcionka wyszła? Nie ogarniam czcionki na tym blogu....

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, czcionka jest ta sama, nic nie zmieniałam, tylko dodałam 2 gify i wróciły lotki, bo przedtem link był nieaktualny, więc nie było obrazka.
      Ok, to idę czytać.

      Usuń
    2. Ja o mojej czcionce mówię, u mnie na blogu. XD

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. A, nie zwróciłam uwagi.

      Usuń
  10. Notka cudowna,tyle się dzieje, a ja znowu nie mam weny na cokolwiek...

    Tak czytam skróty Babi i może by tak "Babi pierd" :P :D Ale Lepiej nie drażnić Upiszonka :D :*

    Na więcej nie ma siły ani weny :D spóźnione życzenia świąteczne Kobietki :* :* :* :*


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co? Ja rozumiem nie mieć weny na laurkę dla cioci, ale do cholery:
      1. Senju wyrżnął Kaiena.
      2. Zrobili to na łące.
      3. Zrobili to na masce samochodu.
      4. Matka Kaiena zginęła.
      Tu nie da si mieć weny :(. Ale dziękuję za życzenia. Część sobie zagarnę jako spóźnione urodzinowe.
      "Babi pierd" - Centaurianie, mam nadzieję, że ktoś cię za to zleje.
      .
      .
      .
      ;)

      Usuń
    2. Wybacz Kuno że ci tu wprowadzam zamieszanie, ale pragnę poinformować że na moim blogu są 32 rozdziały a nie 13 jak wskazuje zakładka. :)
      Już druga osoba się na to "nabrała". Muszę ruszyć dupę i dodać resztę do tego spisu.

      ~Arco Iris

      Usuń
  11. Dodałam na mojego koślawego bloga zakładkę o mnie (która prawdopodobnie nie powinna być tak podzielona, ale walić to!), więc jak cię interesuje "kto ja jestem", oraz to, jakie mam podejście do innych blogów, to zapraszam. ;)
    http://believe-in-something.blog.pl/

    PS Czekam niecierpliwie na nowy rozdział.

    ~Arco Iris (Czy PS nie powinno być po podpisie?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, gdzie powinno być post scriptum :D
      Już zajrzałam. U mnie notka będzie z opóźnieniem, bo nie mam w ogóle czasu :(

      Usuń
    2. Ach, tak, dzięki za linka do mojego bloga ;)

      Usuń
  12. Kino, kocham cię :* Pamiętam czasy, kiedy dawalas znak życia co dwa miesiące (było to jeszcze na starej stronie) ;) Ale zawsze trzymasz poziom :*
    Kiedy nowy rozdział? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) pewnie za kilka dni, bo byłam trochę zabiegana, nie miałam czasu na pisanie :( na pewno dam znać :)

      Usuń
  13. Od dawna czytam twój blog i ostatnio nie mogę zrozumieć co się z tobą dzieje te notki są strasznie zjebane po przeczytaniu tej już nie wytrzymałem i się w końcu musze odezwać uwielbiam twojego bloga jest jednym z najlepszych jakie czytałem ale te ostatnie rzeczy które dzieją się z bohaterami są okropne mam wrażenie że albo strasznie sugerujesz się komentarzami i spełniasz zachcianki czytelników albo coś się z Tobą dzieje ten blog nie jest już taki jak bym na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. A powiedz mi, co ci się nie podoba z bohaterami? Ja pisałam wiele razy, że mam plan i powoli wcielam go w życie. Sama często odpisuję na komentarze i rzucam jakieś spojlery, więc w czym problem? A że czytelnicy domyślają się pewnych rzeczy, to chyba dobrze? Jeśli nie chcesz wiedzieć, co będzie, po prostu nie czytaj komentarzy.

      Druga sprawa - ja sama zauważyłam (i moje Wełniaki też), że teraz piszę o wiele lepiej stylistycznie, gramatycznie i ogólnie fabuła jest lepsza, więc jakiś rozwój jest ;)
      jeśli uważasz, że coś jest nie tak albo przestałeś lubić tego bloga, możesz po prostu nie czytać.
      Wspominałam już, że nie jestem dumna ze swoich starych notek, więc na pewno nie będzie powrotu.
      Zresztą, podejrzewam, że jesteś bardzo młody, więc rozumiem twoje zarzuty.

      Moja odpowiedź: ja tu jestem Panią, kreuję historię tak, jak chcę, nie piszę tego, żeby spełniać zachcianki czytelników (bardzo często w komenatrzach padają różne wersje wydarzeń, ale zawsze piszę po swojemu), mam plan, co się wydarzy i będę to opisywać.

      Nie bardzo rozumiem twoje zarzuty. Jeśli myślisz, że ten komentarz da mi do myślenia, to po części masz rację. Dał, ale tak pozytywnie. Przypomniałam sobie stare wpisy i cieszę się, że już tak nie piszę. Były strasznie naiwne, słodkie, trochę nieprawdziwe i oderwane od rzeczywistości. Nawet gdybym chciała, nie wrócę do nich, więc jeśli nie lubisz mojego obecnego stylu, możesz nie czytać. Nie będę obiecywać, nawracać, kajać się albo żałować. Nie - ja jestem dumna, ,że się rozwijam.

      Ale dzięki za komentarz.

      Usuń
  14. uważasz że to co teraz opisujesz jest bardziej rzeczywiste? wręcz przeciwnie jest strasznie sztuczne główna para się okłamuję nie mówią sobie prawdy nawet ten drań Ren zrobił się nijaki, błędy stylistyczne i gramatyczne ciągle się pojawiają ale to mało ważne jeżeli fabuła jest ciekawa czasem nie można się połapać kto co mówi nagle są w ubraniach a zaraz nadzy w łóżku można się pogubić... lubię strasznie twojego bloga twój styl ciebie jako autorkę nie chce krytykować ale ostatnio te notki są kiepskie piszesz je takie długie a czyta się to jak mydło maślane... przez sentyment nie przestanę czytać ale mam nadzieję że nie zniszczysz tej historii :)i jeszcze jedno wcale taki młody nie jestem xD

    ~Maik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam ci napisać długi komentarz, ale uznałam, że to nie ma sensu. Nie będę się tłumaczyć, już pisałam, że nie zamierzam zmieniać stylu. Każdy Wełniak jest dla mnie ważny, a długie notki są właśnie dlatego, że większość była za.

      Usuń
    2. Myślę, że gdyby dostosowała się do Twoich wymagań, Maik, to wtedy pisałaby właśnie "dla kogoś".
      A różnice prawdopodobnie wynikają z tego, że przez siedem lat każdy zdołałby się zmienić. Ty też. Może dlatego wpisy już tak Ci się nie podobają. Mnie ta zmiana się podoba, Tobie nie musi i to jest absolutnie normalne :). To niczyja wina, po prostu tak jest, że ludzie raz są podobni, a innym razem się zupełnie wymijają :).
      (kółko psychologiczne babci Babiszona)

      Usuń
    3. Słuszna uwaga Babiszona - przez te siedem lat wiele się zmieniło. Nie będę tu pisała, co dokładnie, ale to też miało wpływ na mój styl pisania.
      I tak, robię to, bo chcę i lubię (długie notki i pokręcona fabuła), a że przy okazji podoba się to Wełniakom, to chyba trzeba się cieszyć, nie?

      Usuń
  15. no właśnie robisz to co chce większość ale czy ty też tego chcesz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się wtrącić, bo widzę że z tobą rozmowa jak z dupą w nocy. Nie podoba ci się - nie czytaj. Uważasz że byś napisał lepiej - napisz. Po co się żalić? W tej chwili próbujesz chyba zmusić autorkę by się dostosowała do ciebie... Trochę dystansu do tego wszystkiego!

      ~Arco Iris

      Usuń
  16. Kurwde, muszę coś napisać. Choćby skrótowo. Jak ja nienawidzę pisać na telefonie. Ja bez klawiatury to jak bez ręki, bez nogi, bez mózgu i bez cycochów. Zwłaszcza bez cycochów. Całą siłą przelewam w pisanie do siebie i i tak nie mogę nie napisać. Ale że z laptopem chyba cięższa przeprawa będzie bo jeszcze podczas formatu dysk padł. Nie mogę przecież nie napisać nic. Będzie BARDZO skrótowo.

    DOMINACJA: Tak myślałam, że nie użyją tego podwójnego. Nie pasował. Trochę żałowałam, bo jakby mu w dupie zabrzęczało to mógłby mocno odpłynąć, ale może jeszcze kiedyś odkryje tę magię ;). A tak krzyczał jak Senju go rżnął to prowo, z przyjemności czy z bólu? Ale szkoda, że Kaien nie był taki hiperuległy. Ale to Kaien. Nie liczę, że w ciągu najbliższego życia jeszcze da dupy, ale może kiedyś... Ale może przerwa, bo jeszcze im się role zamienią (nie). Kocham Kaiena, który CHCE żeby go zerżnąć w dupę.

    WYLIZYWANIE: Bogu jak na to czekałam <3. Nie wiem czemu. Ale jaram się tym fragmentem. Bardzo. Za bardzo <3. I miło, że odpłynął, ale nie spodziewałam się, że aż tak :D. Kuno, jesteś bogiem. Szkoda, że nie w notce Kaiena, bo jakoś chciałabym przeczytać jak to od jego strony wyglądało. Wiem, że nie ma szans na powtórkę, ale gdyby jako gra wstępna...? Nie? Ok.

    W ogóle dzisiaj mam do powiedzenia tylko o seksie chyba. Prawie. Ale to jest tak dobry wpis jeśli chodzi o rżnięcia różnego rodzaju, że fabuły mogłoby nie być :D.

    To z różami było urocze. Proste, ale urocze.

    Ale skurwielstwo w tym barze. Widać, że Senju może to trochę przygnieść. Będzie się bardziej przejmował? Zamierzasz pociągnąć ten wątek? Może Kaien miał rację że jemu będzie ciężej? Bogu on jest taki wrażliwy... (<3)

    Prezent od Rena. Nie wiem czemu, ale to było takie... miłe. Normalne. A czy opis że Senju lubi patrzeć na Rena był nastawiony na wkurw Babiszonka? O dziwo tego nie było O.O. Chciałabym żeby oni się wszyscy zakumplowali. Ale tak żeby Senju nie chciał nigdy Rena.

    Seks na naturze był cudowny. Zwłaszcza ta nagła chcica. Kocham motyw z nagłą chcicą. Ale na Kaiena. Nie na Chrisa na przykład.

    Seks po wyjściu z baru był zajebisty. W ogóle pamiętam scenę jak Kaien pocieszał Senju, który dowiedział się, że Ester jest w ciąży. Bogu to jedna z moich ulubionych scen. I kocham klimat takiego ostrego i wulgarnego pieprzenia, żeby wypieprzyć wszystkie żale. W domyśle "najlepiej na ich oczach, żeby się porzygali i nie mogli nic zrobić".

    Chris. Nie lubię go. Mam nadzieję, że się ze sobą nie prześpią. Mam nadzieję, że Senju się w nim nie zakocha. Tak nawet to buzi buzi mogłoby po mnie spłynąć. Co, że przystojny.

    Nigdy go nie lubiłam.
    Źle mu z oczu patrzy.
    Może on z całej siły się broni przed tym, że kręcą go faceci i ma z tym problem ogólnie? Może Senju pomoże mu się ogarnąć?
    Ale i tak mam na niego focha.

    Kurwde, co Senju odwali? Czemu notka Kota nie może być później? Miałam jakąś teorię ale jak poszłam spać to zapomniałam.

    MATKA KAIENA. Szkoda mi Kaiena bardzo, ale Senju też. Jak jasna cholera. Nie wiem czy jak wejdzie mu depresja na jakiś poważniejszy poziom to Senju będzie w stanie go wspierać. Jeśli nie to mam nadzieję, że Kaien nie będzie zły. Biedny Kaien będzie musiał to udźwignąć. Biedny Senju z tego samego powodu. Pewnie będzie mega sfrustrowany że nie jest w stanie pomóc Kaienowi i nie potrafi go wesprzeć bo jemu też się pieprzy. I nie bardzo będzie chyba mógł chyba teraz pogadać z Kaienem. Ale w sumie Kaien taki kochany. Kurwde, chcę ten wątek. Dawaj go szybko!

    Paraliż senny to straszna rzecz. Nie miałam i nie chcę mieć nigdy.

    Oby tylko nikt ich nie widział jak si pieprzą. Dlaczego jak Kaien rzyga na ulicy to nikt nie zwraca uwagi, a jak Senju gdzieś pójdzie to od razu afera?

    Biedna Saya. Naprawdę biedna. Naprawdę... Nie, cholera, nie. Jakkolwiek bym się starała to w dupie mam jej wątek.

    Nie lubię matki Senju.

    Ale Szo chyba jest spoko.

    Dobra kończę, to limit jaki mogę wyklikać na smartgównie. Ściskam, miziam cycuchami i marudzę, że pisać nie mogę.
    Ale sporo wyszło nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy lubię Senju w warkoczu. Chyba nie.

      Usuń
    2. I ty się jeszcze dziwisz, że ja kocham twoje rozkminy? <3]

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Babiszon, reanimują ci laptopa? :( cholera, znam ten ból... buuu... i też nienawidzę pisać z telefonu. Klawiatura to jednak jest to.
      Ostatnio mam mało czasu, wracam padnięta i nie mam czasu na pisanie :( buuuu... ale niedługo to się zmieni. Nie lubię takich okresów.
      Kaien faktycznie na początku miał ubaw i prowokował, ale potem się nakręcił i naprawdę mu się poodbało. Obiecałam, że będzie zachwycony, o! :)
      Ja bardzo lubię, jak oni się wylizują <3 wiem, że ty też lubisz.
      Ren w ogóle jest ostatnio "normalny", nie chce Senju, nie chce wojny z Kaienem, przyznał się do błędów i ich więcej nie popełnia (stary romans z Senju, ranienie Kota, prowokowanie Kaiena).
      Po prostu nie lubi afer. No ale to on był "głównym sprawcą zamieszania", więc mu łatwiej. On nie musi nikomu nic wybaczać. Stąd ten prezent dla Senju.
      Seks na wypieprzenie żali jest cudowny. Zresztą, jeśli Senju jest spięty, zdołowany, ale rozdrażniony, do tego dochodzą takie akcje jak w barze, to oczywiste, że musi jakoś odreagować. A Kaien zawsze chętny do pomocy. Senju zwykle nie jest agresywny, ale czasem nie wytrzymuje. Kilka razy przecież przywalił Kaienowi w złości, ale zawsze się potem całowali, miziali i kochali. Kaien może jest bardziej wybuchowy, a Senju dusi to w sobie, a potem wybucha. Ale to Kot jest w tym mistrzem.
      O, widzę, że jednak jest kolejna postać (Chris), której nie lubisz :D
      Przebolejesz jakoś notkę Kota, a potem już będzie Kaien.
      W sumie Saya to taka postać drugoplanowa, która rozpierdziela wątki i przyprawia Senju o ból głowy. No ale on jest dobrym bratem i się o nią martwi.
      Jest parę pytań, na które chciałabym teraz odpowiedzieć, ale po prostu lepiej będzie, jeśli wszystko się wyjaśni w kolejnych notkach ;)
      no to wracam do pisania.

      miziam, ściskam i tulę!

      Usuń
    4. Babiszonie, ja wiem, że Senju jest miłością Twojego życia, ale jak możesz chcieć żeby notka Kota była później - ja się tu jej już doczekać nie mogę!

      i właściwie to coś w tym jest, że ciekawe jak to wszystko opisałby Kaien :3

      dlaczego miałby nikt nie widzieć? myślisz, że Kaienowi by się nie podobało z publiką? xD

      Usuń
    5. Upierdliwy Babiszonek :)5 kwietnia 2016 16:47

      Bo ja z notkami Kota zawsze tak mam. Najpierw napalam się na Senju jak już wyjdzie i kręcę nosem, że teraz ich sprawy na bok i trzeba zająć się Kotem, a później jak jest Kot to jaram się jak dzika. Bo ja kocham rozdziały Kota, tylko po prostu bym chciała wszystko naraz. A miałam taki piękny sen, że dzień po tej notce Kuno wrzuciła długi wpis Kaiena....

      Tak, laptop chyba umiera. Klawiatura to klawiatura, żadnych Kamieni i w ogóle.

      Nie martw się, też tak ostatnio miałam. Wyśpij się i w ogóle :D

      Jak ja kocham delektować się tą świadomością, że Kaienowi się podobało... A skoro ty też lubisz sceny z wylizywaniem, to może by Kaiena w przeciągu najbliższego pół roku... Chociaż boję się, że on by się czuł na to zbyt zdominowany. Kurwde, Kaien, ogarnij się, przecież to jest cudowne!

      Ren jest spoko jak jest normalny. I prezent bardzo się przydał.

      Boję się co to będzie jak Senju poukrywa w sobie te wszystkie smutki i żale (podsumujmy - nagła rozpoznawalność, hejty w internetach, schizy Sayi, pocałunek z Chrisodupkiem, śmierć matki Kaiena, stres związany z tym, że wszyscy wiedzą, pewnie stres związany z powiedzeniem o tym wszystkim rodzinie, choroba...) i nagle wybuchnie.
      Może to będzie to wielkie coś?
      Kaien ma w sobie coś z tą swoją agresywnością. To taka fajna wyraźna cecha, która go oddziela od innych. A Ren? Ciekawe czy w nim też gdzieś się kryje człowiek-wpierdol.
      Jeżu, Kaien zdominowany i wylizany! Przepraszam. Nie mogę przestać się ekscytować.
      Myślę, że gdyby ktoś widział to Senju by tego nie przeżył. Kaienowi tam chyba zawsze seks się podoba.
      Tak, czy byłaby możliwość, żeby Kaien chociaż słowem wspomniał o tym wszystkim? Chociaż nie. Matka mu zginęła, nie będzie chyba myślał o tym, jak mu Senju wkładał język w tyłek.

      Kaien zawsze chętny do pomocy. O tak <3

      Cieszysz się z tego, że nie lubię Chirsa? W sumie to nie wiem czy go nie lubię. Po prostu nie ufam mu.

      Nie lubię Sayi. Wspominałam? Tak se jej nie lubię.

      Kurwde, czemu nie wyjaśnisz? Nikomu nie powiem...

      TULAM

      Usuń
    6. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 16:48

      Wkuwria mnie to, że zawsze sprawdzają, czy nie jestem robotem. A może jestem! I co im do tego?!

      Usuń
    7. Oj, daj spokój Babiszonku. :) Wszyscy musimy przez to przejść przy dodawaniu komentarza.

      ~Arco Iris

      Usuń
    8. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 19:14

      A jak im kokosy zaczną przeszkadzać? :( To co ja wtedy pocznę?

      Usuń
    9. Oj tam, oj tam... Wchodzisz w melodramatyczny ton. :)
      Ja się pragnę spytać, kiedy kokos zajrzy na mojego bloga, bo tu już drugi (blog, nie kokos) w drodze, a ciebie ani widu, ani słychu. :D

      ~Arco Iris

      PS Zamiast Iris napisałam niechcący Isis, przed chwilą. Zaraz by mi tu policja weszła za współpracę z Państwem Islamskim...

      Usuń
    10. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 19:48

      Kokos już prawie przestał być do bólu zazdrosny, więc może jeszcze dzisiaj.
      Mój nick nie ma szans być niepoprany politycznie, chyba, że ktoś tu się doszuka okrytego szowinizmu.

      Usuń
    11. Ja tam lubię ich wszystkich i najchętniej (gdybym miała tyle czasu) pisałabym codziennie krótkie notki Kaiena, Kota i Senju i wrzucała je wszystkie. ;)

      Usuń
  17. Kuno dlaczego nie odpowiedziałaś na mój komentarz ? dziewczyny tak mnie objechały ale nie rozumiem dlaczego skoro każdy może komentować bloga to że pisze coś co innym się nie podoba to nie znaczy że ty masz mi nie odpisywać jestem tak samo czytelnikiem jak każdy tutaj wełniak a w tej chwili brak twojej odpowiedzi biorę jako zignorowanie mojej osoby. Babiszonku jak i każdą inną osobę proszę o nie wtrącanie się w innych rozmowy Kuno poradzi sobie sama w odpowiedzi czekam na jej komentarz a nie na wasze zdanie na moją ocenę bloga skoro to nie wy jesteście autorem z wami mogę pogadać prywatnie ale na pewno nie tutaj pod notkami :)

    ~Maik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisałam ci pod twoim komentarzem. A że wklejasz swoje bez opamiętania, to nie moja wina. Klika się Odpowiedz pod swoim postem. Tam właśnie odpisałam ci, że lubię tak pisać, ale potrzebowałam potwierdzenia, czy ich to nie zanudzi.
      Więc zanim zaczniesz mi zarzucać, że nie odpisuję, najpierw sam naucz się to robić tam, gdzie trzeba. I błagam cię, używaj znaków przestankowych, bo nie wierzę, że masz więcej niż 13 lat.
      Ja szanuję każdego Wełniaka, ale nie bądź upierdliwy (Upierdliwy może być tylko Babiszon).

      Usuń
    2. umiem dodawać komentarze i je sprawdzać najwyraźniej coś musiałaś złe dodać bo nie dostałem odpowiedzi odnośnie mojego pytania... widzę że szanujesz tylko tych którzy chwalą cię od a do z pomimo tego że podkreślam że lubię twojego bloga ty dalej jesteś strasznie negatywnie do mnie nastawiona bo wyraziłem swoje zdanie... lat mam 26 więc proszę cię nie pisz głupot... jak będziesz tak traktować czytelników oni odejdą w tej chwili żałuję ze napisałem pierwszy komentarz... a jeżeli chodzi o moje znaki przystankowe ty pierwsze spójrz na swoje błędy potem je wytykaj innym.

      ~Maik

      Usuń
    3. No tak, piszesz, że lubisz mojego bloga, a potem, że moje notki są kiepskie. Więc jak?
      Przecież nigdzie cię nie obraziłam, odpisałam pod twoim komentarzem (gdzie inni też to zrobili), a ty mi tu trujesz dupę.
      Ja rozumiem, że mam jakieś tam granice cierpliwości, ale właśnie się kończą. Zaczynam podejrzewać, że jesteś trollem i chcesz wywołać gównoburzę. Teraz koniecznie zaprzecz i odwróć k(K)ota ogonem.
      Dziękuję ci za komentarz, ale - powtarzam po raz szósty - nie zamierzam nic zmieniać w moim stylu pisania.
      EOT.

      Usuń
    4. Dobrze widzę że większości po prostu się nie podoba to ze cię skrytykowałem i na mnie najechali zresztą tak samo jak ty skoro tak więcej się nie odezwę a ty dalej sobie słodź z tymi osobami którzy mogą truć ci dupę jedno jest pewne nie spodziewałem się że jesteś tak chamska... mam nadzieję że nie zrypiesz do końca bloga... pozdrawiam i ciebie Kuno i twoich kochanych wełniaków :)

      ~Maik

      Usuń
    5. Widzę, że jesteś przewrażliwiony i masz wybujałe ego. Brak samokrytyki też jest straszny. Spokojnie, z wiekiem przejdzie. Ja tam przyjmę wszystko, co tu piszesz, na swoją kobiecą klatę. Nie wiem, jak ty. Będziemy sobie po chamsku rzygac tęczą i latać na jednorożcach <3

      Usuń
  18. Zapraszam serdecznie na nowy rozdział ( Wiem, że rozdział stosunkowo krótki, a z czcionką znowu coś jest nie tak, ale nie mam już na nią sił): http://believe-in-something.blog.pl/

    Poza tym założyłam drugiego bloga, pod wpływem genialności książki Erica Emmanuela Schmitta, robiąc tym samym z tego taki lekki fan-fic, chociaż wielkich odniesień tam nie ma, bo po prostu zerżnęłam treść i sam wątek listu. ;) Postanowiłam na tym oprzeć moją własną opowieść, odgrywającą się jednak wyłącznie w homoseksualnym środowisku (głównie dlatego, że pojawiająca się w książce gejowska para została ukazana wstrętnie i stereotypowo). Jeżeli więc interesuje cię, kto tam mniej więcej jest kim i o co tak w ogóle chodzi, to wpadaj. (A chodzi o to, jak kilka nic nie znaczących słów może namącić w ludzkim życiu i ile robią domysły i niedopowiedzenia...). :) Ponieważ bohaterów jest pięcioro, każdy rozdział, czyli każdy kolejny dzień poszukiwań nadawcy będzie opisywany osobno z perspektywy każdego z nich. Dlatego, że każdy z nich ma inne życie, jest innym człowiekiem i co innego go trapi, a także dlatego, by po wejściu w zakładkę każdy mógł sobie przeczytać całą tę historię np. tyko z perspektywy jednego bohatera. Pierwsze pięć rozdziałów powinno pojawić się dziś, lub jutro. (W sumie nie wiem, po co się tak rozpisuję, jak nie mam pewności, czy w ogóle udało mi się ciebie zainteresować...)
    Tak, czy siak: http://podpisane-ty-wiesz-kto.blog.pl/

    Pozdrawiam i powtarzam, że czekam na nowy wpis (Tak, wiem, że brak czasu i że będzie potem... Tak tylko przypominam, żeby nie było, że nie czekam). :)

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to, o co chodzi znajdziesz w zakładce "O blogu", bo o tym miałam wspomnieć. ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Jestem ciekawa tego nowego opowiadania...
      No właśnie, widzę nowy rozdział, ale u mnie na blogu nie pojawia się informacja o tym, że jest.

      Usuń
    3. Nie wiem, dlaczego się nie pojawia, bo jak mam być szczera, to ja tu nawet nie widzę tej zakładki o blogach, które czytasz. ;)

      ~Arco Iris

      Usuń
    4. Z prawej strony wyświetla się cała lista blogów. Ja ostatnio mam problem przy dodawaniu notek, bo coś mi się pochrzaniło z czasem i ustawia na konkretny dzień i godzinę, nie automatyczne. Zmieniam to i zmieniam, ale musze dodawać po kilka razy, żeby wyświetliło się na blogach, które mają linki do mojego :( nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi.

      Usuń
    5. Ty... Wyjaśniło się! Czuję się, jakbym złamała czasoprzestrzeń, bo jakoś nigdy nie przesuwałam twojego bloga w lewo i nie wiedziałam, że po prawej w ogóle cokolwiek jest! A tu takie cuda! XD

      ~Arco Iris

      Usuń
    6. Czytasz w komputerze czy telefonie? Bo na telefon jest inna wersja. A ja u siebie w komputerze widzę całego bloga normalnie, tzn. nie jest rozjechany, całość normalnie chodzi, wszystkie boczne paski się wyświetlają. Chyba że czegoś nie wiem :D

      Usuń
    7. To się nie ma czym przejmować, bo to chyba u mnie takie dziwactwa wyłażą. Dzisiaj np. zmieniałam szablon nowego bloga chyba 4 razy, bo każdy był rozciągnięty na boki...

      ~Arco Iris

      Usuń
    8. Może zalezy od rozdzielczości ekranu... nie wiem.

      Usuń
  19. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:11

    "Upierdliwy może być tylko Babiszon"
    Pękam z dumy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo te wpisy stają się już... upierdliwe no :D nie pasuje mi tu żadne inne słowo. A że upierdliwość może być również pozytywna, to oczywiste, że kojarzy mi się z tobą :P

      Usuń
    2. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:18

      Bo ja jestem upierdliwa, ale to wszystko z miłości :)

      Usuń
    3. Kuno upierdliwe bo nie są pozytywne czy masz jeszcze inne powody by tak twierdzić bo szczerze tego nie rozumiem

      Usuń
    4. No właśnie, ach ta nostalgia, ten dawny długaśny nick, te pierwsze razy i rozdziewiczanie...

      Usuń
    5. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:29

      Myślę, że upierdliwe są dlatego, że Kuno pisała, że nie zamierza ciągnąć dalej tego tematu ani nic zmieniać na Twoje życzenie. Powiedziała, że jest zadowolona z efektu i na tym powinno się skończyć. Więc pewnie nie wie (i ja też nie wiem) co próbujesz osiągnąć, pisząc ciągle od nowa na ten sam temat. Myślę, że jeden komentarz z uwagą w zupełności by wystarczył. Nie trzeba podsycać ognia byle się jarało.

      Usuń
    6. Upierdliwy Babiszonek (nostalgia) wszystko z miłości5 kwietnia 2016 20:30

      Ten nick jakoś mi się spodobał :D. Miało być jeszcze Babishon-san jak pisałaś.
      Rozdziewiczanie było fajne. Ale nasze następne razy jeszcze fajniejsze. Wiadomo - praktyka, praktyka...

      Usuń
    7. Nie jestem tym chłopakiem XD po prostu nie do końca rozumiem czemu wszyscy tak na niego naskoczyli.


      ~szydelko

      Usuń
    8. No właśnie, praktyka czyni miszcza, Kaien lubi w dupę, a Kot chce spuścić się Renowi na twarz :D Chris wcale nie jest taki zły, jak sądzisz, ale wiem, że mu nie ufasz. Saya też mnie ani ziębi, ani grzeje, bo z reguły nie lubię takich nijakich bohaterek. No i znalazła sobie nijakiego chłopaka.

      Usuń
    9. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:37

      Aaaa. A to przepraszam ;). Ja nie naskakuję. I nie widzę jakichś "wszystkich". Może Arco Iris trochę ostro, ale ona jedyna. Raz się wcześniej wypowiedziałam, ale myślę, że w neutralnym tonie. Nie mam nic do niego tylko po prostu myślę, że nie warto kłócić się w nieskończoność. I upierdliwe jest nie to, że powiedział coś negatywnego, tylko, że nie przyjmuje argumentów.

      Usuń
    10. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:40

      Też myślę, że Chris nie jest zły. Tak się droczę, bo mu nie ufam.
      Kaien lubi? Od kiedy?
      Renowi każdy chciałby się spuścić na twarz (kto ma czym).
      W ogóle nie wiem czemu tak męczę o zdominowanego Kaiena, skoro zdominowany Ren to jakby nie patrzeć coś bardziej szczególnego :D Ale może to tak niemożliwe, że aż nie chce się o tym myśleć.
      Saya jest nijaka. Ja nie lubię nijakich bohaterek i psykatych cwaniar, które wszystko próbują robić na siłę po swojemu. Lubię te kochane, z poczuciem humoru i ładnymi cycuchami.

      Usuń
    11. Hej Szydełko!
      Proszę Anonimowych o podpisywanie się, będzie łatwiej ;)
      ja na niego nie naskoczyłam, po prostu mam alergię na facetów, którzy trują dupę, udają męczenników i trollują. Lubię konstruktywną krytykę.
      Zresztą, ja mu odpisałam, że jeśli nie podoba mu się mój obecny styl, to nie musi mnie czytać. Chyba że jest masochistą :D jak mi się przestają podobać blogi, to ich nie czytam.
      Napisałam też, że jestem zadowolona ze swoich wpisów (bardziej niż ze starych) i nie zamierzam niczego zmieniać.
      Nie lubię się powtarzać po prostu i nie rozumiem, czemu ciągle marudzi. Ja tu nikogo nie trzymam na siłę. Nie chce być niemiła, ale on brzmi mało wiarygodnie.

      Usuń
    12. Zaraz "ostro"... Szczerze po prostu, bo nie czaję ludzi, którzy wylewają na blogach swoje prywatne żale, jak im nikt niczego nie każe i nikt o nic nie pyta. Tak, jak gość, który mi na blogu z recenzjami płyt napisał własną interpretację piosenek z albumu, a mi to potrzebne, jak trzecia noga. Albo laska która się na mnie rzuciła, bo dałam płycie Madonny jedynkę. Ludzie! Wyluzujcie! :)

      ~Arco Iris

      Usuń
    13. Kaien lubi, jak już Senju to robi :D ale zwykle się nie przyznaje. Taki typ :D
      Ty wiesz, Upierdliwa, że ja myślałam o tym, co Kot móglby zrobić Renowi i na co Ren mógłby mu pozwolić. To wyjdzie potem, bo teraz sobie tego nie mogę wyobrazić. :D
      Saya jest zaburzona, lękliwa, ale jednocześnie lubi manipulować bratem. Ale ona jest nieszczęśliwa, skupiona na sobie i ogólnie ma problemy. A zaczęło się tak niewinnie.

      Usuń
    14. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:47

      W ogóle to czy ty, Kuno, jak czytasz te wszystkie męskie seksy to też zazdrościsz czasem facetom tej mitologicznej, dającej orgazmy z kosmosu prostaty? Taki mi przyszło do głowy. Nie pytajcie.

      W ogóle gdybym mogła być przez dzień facetem to bym poszła wyrywać przystojnych gejów.

      Wiem, jestem straszna. Ale musiałam się podzielić moim nagłym napływem demoralizujących myśli.

      Usuń
    15. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:50

      JEEEEJ KAIEN LUBI <3 W sumie to ja tak mam z wieloma rzeczami. Zabieram się jak pies do biologii molekularnej, a potem się jaram jak dzika. O, z wpisami Kota tak jest.
      Kaien lubi w dupę <3
      Kaien lubi w dupę <3
      Moje życie jest kompletne.

      Saya ma problemy i dużo jej można wybaczyć, zwłaszcza, że zaburzenia odżywiania są straszne, ale mimo wszystko mam ją w dupie. Nie umiem inaczej.

      Nie wyobrażam sobie Kota, który dominuje nad Renem. Albo jest na górze. Mógłby ewentualnie przywiązać Rena do łóżka, zawiązać mu oczy (nie wiem co z tym mam), pomiziać, połaskotać, może pochłostać, a potem ujeżdżać. Ale w dupę? Ren?

      Usuń
    16. Rena nie wolno pieprzyć w dupę. O nie! :D
      też tak mam z wieloma rzeczami, dokładnie tak samo!
      jak opisuję seksy facetów, to zazdroszczę im nie tylko prostaty, ale i penisów. Tak, ja mam fajne koleżanki i mogę z nimi o tym pogadać (też mam kilka zboczonych), i doszłam do wniosku, że chciałabym przez dzień być facetem. :D też robiłabym to samo, co ty.

      Arco Iris, ciągle nie mam czasu na twojego muzycznego bloga :( od kilku dni czaję się, obiecuję sobie, że poczynam, i nie mogę się za to zabrać :D ale masz rację, niektóre komentarze rozwalają.

      Ja nigdy nie spamuję na blogach, których nie lubię. Jak gdzieś trafiam przez przypadek (przypadeg?) i widzę, że jest gówno, to nie wylewam wiadra pomyj i nie marudzę,że autor kiepsko pisze.

      Usuń
    17. W sumie z tym byciem facetem to niebezpieczne, bo a nuż by mi się spodobało i byłoby zamieszania ze zmianą płci :/.

      Ta, penisa też by można było wypróbować. Ale w seksach gejowskich zawsze odczucia tego na dole mnie jakoś bardziej fascynują.

      Ja też nie piszę złego. Jeśli do czegoś się dopieprzam to do chamstwa. Ale jak ktoś nie umie pisać. Trudno. Ważne, że on jest zadowolony z tego jak to wygląda :)

      Rena nie wolno, masz rację. Ale Kaiena można :D!

      Usuń
    18. Kaiena można. Czasami. :D

      Usuń
    19. Zawsze coś. +1000 do nadziei.

      Usuń
    20. Ja lubię, jak oni się tak zamieniają, ale Kaien to Kaien i na pewno woli dominować, więc nie będzie dawać dupy tak często :D

      Usuń
    21. Wiem, że nieczęsto, ale czasem :D
      Ja lubię strasznie tę pękającą dumę Kaiena (chciałam napisać "dupę", dupa też może być). Coś na zasadzie:
      NIE, KURWA, NIGDY W ŻYCIU.
      NIE ZROBISZ TEGO.
      NIE JESTEM ULEGŁY
      NIE DAJĘ DUPY.
      JA TU JESTEM SPECJALISTĄ OD JEBANIA.
      JESTEM SAMCEM ALFA, NIE POSKROMISZ MNIE.
      BOŻE, SENJU, JESZCZE!

      Usuń
    22. No zupełnie jak tsundere (ale tylko o seks chodzi) :D

      Usuń
  20. Kuno rozumiem że mogłaś poczuć się urażona no i oczywiście to twoja sprawa jak piszesz w końcu to twój blog a wyciąganie błędów nigdy nie jest dla nikogo mile jednak zawsze trzeba się liczyć z opinią.

    Arco może dlatego że każdy ma prawo do własnego zdania i należy to uszanować.


    ~szydelko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne zdanie, bądź konstruktywna krytyka poparta argumentami, a nadinterpretacja i szukanie w dziury całym, to co innego. I jesteś 82754365493021374346515 osobą, której zwracam uwagę, by nie rozczłonowywała mojego nicku.

      ~Arco Iris

      Usuń
    2. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 21:01

      Z tym się akurat zgadzam, że wytykanie błędów zawsze słabo brzmi jako argument :/.

      Usuń
    3. Nie, ja przecież napisałam, że nie poczułam się urażona i wręcz potrzebuję konstruktywnej krytyki, wymagam wiele od siebie, ale i od innych, więc męczy mnie marudzenie, jak to kiedyś było dobrze. Tylko tyle. Napisałam też, że szanuję jego zdanie, ale nie mogę pomóc, bo nie zamierzam zmieniać stylu pisania.

      Usuń
    4. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 21:04

      Arco Iris, nie musi czytać wszystkich komentarzy i wiedzieć, że Twój nick musi być w całości.

      A co do własnego zdania to dla mnie Maik też troszeczkę je rusza, bo jakby na to nie patrzeć, Kuno też wyraziła swoje zdanie, że to co pisze jej się podoba. Choćby to było gówno posypane gównem to ma prawo. I nie ma co ciągnąć tego dalej.

      Usuń
  21. Odpisałam ci na komentarz u mnie, Kuno. :)
    A teraz spadam sobie to wszystko napisać w zeszyciku (a potem sto lat mi zajmie przepisanie), więc lepiej jak zacznę szybciej...

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upierdliwy Babiszonek5 kwietnia 2016 20:59

      Podziwiam. Ja na myśl o pisaniu ręcznym dostaję pierdolca.

      Usuń
    2. Dlaczego? Ręczne pisanie jest fajne. :D

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Co zrobić jak nie lubię? :( Jakoś klawiatura to klawiatura :D

      Usuń
    4. O kurde, podziwiam cię. Ja w zeszyciku nie potrafię, bo nic mi nie przychodzi do głowy. Kocham walenie w klawiaturę :D

      Usuń
    5. Do mnie mama przyłazi do pokoju i się pyta zawsze, co ja tu za donosy piszę. <3

      ~Arco Iris

      Usuń
    6. Ja właśnie też jak siadam nad kartką to mam pusty łeb. Nie wiem czemu. Zwłaszcza jak staram się trzymać w linijkach albo kratkach. Ja mogę myśleć tylko w chaosie.

      Usuń
    7. A tak w ogóle (nie wiem gdzie napisać więc piszę tu) - brak samokrytyki nie przechodzi. Ja jestem taką samą egocentryczką jak zawsze byłam :D.

      Usuń
    8. Ja stosuję technikę oczyszczania umysłu tępymi grami. :D

      Usuń
    9. U mnie coś takiego jak oczyszczenie umysłu nie istnieje. Zawsze mam w głowie taki pierdolnik i tyle myśli naraz, że czasem męczę się od samego myślenia. Jak spróbuję to uporządkować to tak jakbym dostała w kokosy. I dlatego wszędzie na zewnątrz mam straszny burdel (włosy, dom, szuflady, torebka...). I lubię regulaminy, bo narzucają mi z zewnątrz jakikolwiek porządek.

      Usuń
    10. To jesteś chodzącym chaosem, ekhem, to znaczy, kokosem. Eeeee, kim?!

      Usuń
    11. Bezwstydny Kochos! (Kochosica haha)

      Usuń
    12. Rosną jak na viagrze. Ostatnio powiedziały swoje pierwsze słowa (oral i anal), a teraz uczę je czytać yaoi. Mądre dzieci, będą z nich ludzi. Znaczy ten, kokosy.

      Usuń
    13. oral i anal mnie rozwaliły. mądre małe, to chyba po mamusi :D

      Usuń
    14. Oczywiście. Zasób słownictwa podobny nawet.

      Usuń
    15. I też będą upierdliwe?

      Usuń
    16. Kuno, masz już zaczętą Kici-Kici-Notkę?

      Usuń
    17. Tak, właśnie

      **SPOJLER***





































      ***







      opisywałam jedną z fantazji Kota (tę z listy), i całkiem fajnie mi szło, a potem weszłam tu, rozpętała się gównoburza i teraz nie zasnę, bo dziś już nie skończę tego




















      SPOJLER































      ***


      nie powiem czego :D

      Usuń
    18. Obstawiam przebieranki. Emila po imprezie pewnie jeszcze piecze dupsko, a na gwałt za wcześnie, bo to ma być z zaskoczenia.
      Zaśniesz. Spokojnie. Podobno orgazm jest dobry na sen. Mam przyjść?
      Tak się przejęłaś tym szytsztormem? :(

      Usuń
    19. Przejęłam się raczej tym, że dziś nie skończę sceny seksu, no nie ma już tego nastroju i całe zboczone natchnienie mnie opuściło (chyba) bo trollowanie mnie wkurza i jestem zła na siebie, że wdałam się w dyskusję ;) mogłam po prostu zignorować.
      Muszę teraz pooglądać jakichś bishów :D

      Tak, przyjdź, Babiszonie :D kokoski już śpią?

      Usuń
    20. To znaczy, chodzi mi o to, że nie mogę się teraz skupić :D

      Usuń
    21. Ahaaa. A to w porządku. Ja też bym nie miała nastroju na seksy. Ja właśnie liczyłam, że się nie odezwiesz, ale trudno :).
      Ja dorwałam peceta u sąsiada i piszę do się :D

      Usuń
    22. (i gówno mi z tego wychodzi)
      A kokoski nie śpią, ale spokojnie, są uświadomione.

      Usuń
    23. Po prostu nie lubię niedomówień.
      Oooo, czyli jednak masz jakąś klawiaturę :D

      No wiem, że kokoski uświadomione. Ten oral i anal. wzruszające (chlip chlip)

      Usuń
    24. Tak. Ale im się jeszcze oba mylą :/.
      Ja też nie lubię. Ale wiadomo, czasami trzeba.
      MAM <3. Ale głowę pustą, bo w pomieszczeniu +1000 stopni.

      Usuń
    25. Kuno, ja Cię przepraszam, że ja tu czytam te rozkminy i nie wypowiadam się, nie bronię itd, jutro "napiszę" co o tym wszystkim myślę ;) strzelam, że z Babiszonem domyślacie się co się święci :>

      i Kuno nie stresuj się byle czym, jak trzeba to butelka wina, pudełko czekoladek, dobra muzyka i zaśniesz :) możesz jeszcze dorzucić meliskę ale to już chyba będzie zabójcze połączenie xD

      Usuń
    26. Spoko, Lexi, kochanie, ja też mam własną teorię :D
      Ja się stresuję raczej chwilowym brakiem natchnienia, nie negatywnymi komentarzami. Wiem, że nie wszystkim to się musi podobać. Idę se zapalić coś pachnącego.

      Babiszonie, jak to +1000 stopni?

      Usuń
    27. Babiszonie, tyle podsunęłaś pomysłów i się dziwisz? :D

      Usuń
    28. No gorąco. Jak w wulkanie. I nie tak gorąco w fajnym sensie, że sąsiad ma fajną dupę tylko tak gorąco, że ktoś tu ma fetysz podkręcania kaloryferów do maksimum.
      Mnie też męczy, że pocę tekst, pocę i wypocić nie mogę.

      Usuń
    29. Ile? A będzie coś KaienxSenju czy tylko Kot? (zakładam, że to powiązane, ale może rysujesz kwiatka czy coś)

      Usuń
    30. Za to innych substancji pocę aż nadto.

      Usuń
  22. Arco Iris rozumiem nie będę rozczłonkowywać twojego nicku.

    ~szydelko

    OdpowiedzUsuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash Babi baner bdsm Bianca bliźniak blokada seksualna boczki bondage ChaD Chloe Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki Dan Daniel Daren depakine depresja dominacja double Emil fani fartuszek fisting fobia foty w sieci Furi Gina gips głębokie gardło gumki gwałt gwóźdź programu hipomania HIV hotel impreza kac kaczuszka Kaien kamień kampania kanapki kara karteczki Ki-Ki kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki lewatywa lit Lovely Lucyfer Makoto maliny mamuśka Mans Marcel Marchew masaż masażer prostaty masowanie brzuszka Matt mieszkanie Miles nagrania narkotyki Nick notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obowiązki domowe obraz odstawienie leków ogłoszenia parafialne Organizacja oświadczyny Patrick piercing w sutku Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plaża plotki pobicie podglądactwo podróż poślubna podwiązka podwójna penetracja pogrzeb pończochy poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie prezenty propozycja prostytucja próba próba gwałtu przebieranki przedawkowanie przekręt przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przysięga psychiatra PTSD quiz Reira Ren rocznica bloga rodzice Roy rzecznik prasowy Saen Saki Saya schizofrenia sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa siłownia slut spadek libido stalker stany mieszane striptiz sukienki suknia ślubna szantaż śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tajemnica rodzinna tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru trasa trawka trójkąt Tulku Tyler ujawnienie się uległość uległy domin urodziny utrata pracy ważna decyzja wiązanie wibrujące jajko wosk wybite szyby wydanie płyty wystawa Xavier Yoko Agyness yukata Yuki Yuto za dużo imion więc się nie zmieści zapiski Yuto zatrucie zazdrość zdjęcia zdominowany domin zmiana leków znaczenie zapachów żółta obroża