Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

piątek, 26 lutego 2016

Wątpliwości

KAIEN

To za wiele, nawet dla mnie. Musiałem się jakoś otrząsnąć. Pozbierać. Odetchnąć. Po prostu upiłem się z Tulku, a potem wróciłem do hotelu i spałem jak zabity.
Ten twój gips to pewnie sprawka karmy. Mój kac też.
– Musimy pogadać – powiedziałem, pomagając ci zapiąć spodnie.
– Wiem. Przepraszam, tak mi głupio. I przykro.
– Pewnie ci niewygodnie?
– Co?
– Nic.
– Kaien, chyba masz rację.
Wiedziałem, o co ci chodziło.
– No mam. Co teraz?
– Myślisz, że... – Spojrzałeś w okno, a ja pomogłem ci założyć koszulę.
– Będziesz musiał sobie jakoś radzić – powiedziałem i uśmiechnąłem się ciepło, choć nie było mi łatwo.
– Tak, masz rację. To jest cholernie wkurzające, wiesz?
– No, masz nauczkę. – Pogładziłem twój obojczyk, a ty spojrzałeś mi w oczy.
– Przepraszam.
– Nie przepraszaj, ale obiecaj, że jak wrócimy, to wybierzesz się do lekarza. Jak chcesz, pójdę z tobą.
– W porządku.
– Naprawdę? – ożywiłem się.
– Tak, przecież widzę, że jest źle.
– To nic, skarbie, damy radę. Po prostu jesteś bardzo wrażliwy. – Pocałowałem cię w nos i przeprowadziłem palcami po twoich włosach. – Idę dziś pogadać z Saki.
– O mnie?
– Nie tylko. Odpoczywaj.
– Kaien?
– Co?
– Kocham cię.
– Wiem. Ja ciebie też. – Uśmiechnąłem się i objąłem cię mocniej.

Takie banały. Nic nieznaczące słowa. Po prostu czułem, że muszę je powiedzieć.
Przecież tak naprawdę było tego dużo więcej.
Złość, smutek, nadzieja. Co jeszcze?
Martwiłem się o ciebie, obserwowałem i analizowałem. Kot powiedział, że ten wypadek był punktem kulminacyjnym.
Miał rację. Byłeś teraz zupełnie spokojny, a ja mogłem nareszcie odetchnąć z ulgą. Na scenie postanowiłem dać z siebie wszystko.
Dałem.
Nawet Dan był w szoku, że zagrałem tak dobrze. Miałem ochotę wykonać nasz stary numer z Kotem, ale nie odważyłem się. Nie gadaliśmy o tym z Saki, więc nie chciałem ryzykować.
Ale i tak czułem się padnięty. Tak pozytywnie zjebany. Oddałem całego siebie. Mogłem się nareszcie oczyścić ze wszystkich negatywnych emocji. Boże, cudowne uczucie.
Byłem tak podjarany, że gadałem jak nakręcony.
Odpowiadałem na pytania.
Obcowałem z dziennikarzami, chyba nawet więcej niż Dan. Nie wiem, czy był zadowolony, ale gówno mnie to obchodziło.

Wszystko skończyło się tak samo nagle, jak zaczęło. Bałem się nawet przyznać przed samym sobą, że jesteś chory. Nie, nie jesteś. Po prostu jesteś rozchwiany emocjonalnie. Zbyt wrażliwy. Na pewno nie szalony. To dwubiegunówka, nie rak. To nic strasznego.
Damy radę.
To nic takiego.
Nie chciałem nawet myśleć o tym, co się ostatnio wydarzyło.

* * * * *
Te tygodnie były okropne. Byłem tak zrypany emocjonalnie, że nie wiedziałem, od czego zacząć. Ta cała sytuacja była bardzo męcząca. Stałem się cichy, wycofany, ale jednocześnie rozdrażniony jak cholera. Nie chciałem brać udziału w wywiadach, sesjach zdjęciowych, spotkaniach z fanami. Nie miałem sił. A przecież musiałem grać. Na scenie musiałem udawać, że nic się nie stało. Te krótkie chwile przynosiły nieopisaną ulgę.
Byłem tak przejęty tobą, że nie miałem pojęcia, co się działo wokół mnie. Nie zwracałem uwagi na humory Dana, niezadowolenie Saki czy Ki-Kiego. Przestałem zwierzać się Kotu. Miałem wrażenie, że chciał ze mną pogadać, ale nie miałem czasu. Z całych sił starałem się oddzielić życie prywatne od sceny. Nie mogłem pozwolić sobie na wpadki.
Gdy teraz o tym myślę, wydaje mi się to nieprawdopodobne. To tylko dwa tygodnie, a tyle się wydarzyło.
To, że musiałem się tłumaczyć przed Saki, to nic w porównaniu z tym, co myślał o mnie Dan. Widziałem te znaczące spojrzenia, gdy zobaczył twoją rękę w gipsie. Ki-Ki nic nie mówił i o nic nie pytał. Może czuł się winny, chociaż... wątpię. Tulku coś tam żartował, ale powiedziałeś, że byłeś pijany i miałeś schizy.
Gdy Saki zebrała nas u siebie, wiedziałem, że coś się święci.
– Dobra, powiem wprost – dostałam ciekawego maila.
– To znaczy? – spytał Dan.
– To jakaś propozycja? – Tulku zaczął się szczerzyć, ale ona zgromiła go wzrokiem.
– Chciałbyś. Chodzi o koszulkę Kaiena.
– A co z nią nie tak? – zdziwiłem się.
W sumie to mogłem się tego spodziewać.
– "Pozdro dla Kaiena i jego faceta. Mam nadzieję, że koszulka wygodna. Spoko, nikomu nie powiem ;)". I jak? Fajne? – spytała, nie odrywając ode mnie spojrzenia.
– Ale masz przerąbane – powiedział Ki-Ki.
– Ale o co chodzi? – wtrącił Tulku, a ja wywróciłem oczami.
– Kaien, więc? – spytała, dalej świdrując mnie wzrokiem. – Myślę, że twój Senju był nieostrożny. A ty, Kocie, mogłeś skumać, że tak będzie.
– Wybacz, nie pomyślałem, byłem zbyt rozmarzony.
– Chyba popieprzony – powiedział Dan. – Dziewczyna po prostu skojarzyła fakty. Byłeś tam z Senju, nie?
– Tak, i co?
– Odpisałam jej, że przekażę wam pozdrowienia. – Saki zaczęła bębnić palcami o blat stołu. – Miejmy nadzieję, że się nie wygada.
– A jak to się wyda? – skrzywił się Dan, a ja zacisnąłem nerwowo szczękę.
– To się wyda – powiedziała. – Też nie jestem zachwycona, ale fani uwielbiają plotki. Zresztą, o tobie też gadają, więc się nie wymądrzaj. Po prostu chcę, żebyście uważali na siebie.
– Ja nie muszę. Jutro mam wywiad. – Dan zerknął na Kota, ale ten miał go w dupie.
– Ja mam na myśli Kaiena – powiedziała i chrząknęła. – Ale nie tylko.
– Powiecie mi, co tu się odwala? – wkurzył się Tulku. – Jesteście z Senju parą czy co?
– Nie twoja sprawa, z kim sypiam – powiedziałem krótko, a Dan syknął.
– Ale jaja. No nie wierzę. Kaien, serio? – Tulku chyba naprawdę był zaskoczony. – Wiedzieliście o tym?
– Ja wiedziałem, odkąd ich przyłapałem. – Ki-Ki też nareszcie się odezwał i oderwał wzrok od ekranu komórki.
– Tylko bez szczegółów poproszę – wtrącił Dan, a Saki rąbnęła go w ramię.
– Ja pierdzielę. Kocie, ty też wiedziałeś?
– Tulku, potem będziesz się podniecać, daj mi skończyć – powiedziała. – Dan, jutro jadę z tobą. Wpadnij potem do mnie, pogadamy na osobności. Kaien, z tobą pogadam wieczorem.
Nie wiem, co czułem. Miałem wyjebane? Nic gorszego niż twoje schizy nie mogło się już wydarzyć.
Co? Tulku okaże się homofobem?
Walić to.
Dan będzie się czepiał?
Przyjebię mu.
Dziękowałem w duchu tej lasce. Nawet jeśli się wygada, to i tak nikt jej nie uwierzy. A może to i lepiej. To mógłby być taki mały wstęp, przecież nie będziemy się ciągle ukrywać.
Ale to Dan był gwiazdą i to on miał jutro wywiad. Ciekawe, jak zareagują, gdy dowiedzą się o mnie?
Im więcej o tym myślałem, tym bardziej się niepokoiłem. Tulku nie zaczął mnie unikać, ale to nie znaczyło, że inni nas zaakceptują.
– Wybacz, mój błąd – powiedziałeś drżącym głosem. – Znowu narobiłem ci problemów.
– Przestań, to nie twoja wina. – Pogładziłem cię po włosach, a potem pocałowałem w skroń.
– Saki jest fajna, opieprzyła mnie tylko trochę.
– No, kochana jest. Może powinniśmy ją za to bzyknąć.
– Bardzo śmieszne. Widzę, że humor dopisuje.
– Dopisuje, bo wszystko zaczęło się w końcu układać.
– Co masz na myśli? Mnie?
– Nie tylko. Wiesz, że Cobain też to miał?
– Miał to słowo kluczowe.
– Spoko, skarbie, mówiłem ci, że damy radę.
– Ostatnio ciągle to powtarzasz.
– Bo to mnie motywuje. Ciebie nie?
– Nie wiem, czuję się jak chory psychicznie. W sumie to chyba jestem.
– Nieprawda. To zaburzenie, nie choroba.
– Też dużo o tym czytałem. Cholera, dlaczego ja? – Westchnąłeś, a ja znów pogładziłem cię po policzku.
– Chodź, znam świetny pomysł, jak wybić ci to z głowy.

Seks jest dobry na wszystko. Tak, bo nareszcie mogliśmy się normalnie kochać. Nie rozładowywać napięcia, nie robić tego w pośpiechu i stresie, nie rzucać się na siebie jak dzikie zwierzęta. Mogliśmy się kochać normalnie. A ty znów byłeś sobą – moim kochanym, czułym, delikatnym Senju. Nieco wstydliwym, trochę uległym, odrobinę zadziornym i cholernie wrażliwym. Gdy poczułem, jak drżysz w moich objęciach, rozczuliłem się. Powstrzymałem wybuch płaczu, przełknąłem głośno ślinę i wtuliłem się mocniej. 
Kurwa mać.
Chciałem trzymać cię tak do końca świata. Nawet gdyby skały srały, a mury pękały, nie poddam się. Nie odpuszczę. Zawsze możesz na mnie liczyć.
Pocałowałem cię delikatnie w czoło i zanurzyłem dłonie w twoich włosach.
– Kaien? – szepnąłeś mi w szyję, a ja znowu przełknąłem ślinę.
– Co, kochanie?
– Pocałuj mnie.
– Właśnie miałem to zrobić. – Zaśmiałem się, żeby ukryć zmieszanie.
– Pocałuj.
Robiliśmy to powoli i delikatnie. Wsunąłem język do środka i zacząłem cię drażnić. Czułem, jak dotykasz moich włosów i tulisz się mocniej, i pogłębiałem pocałunek. Podniecenie narastało z każdą chwilą. Odurzało. Mąciło w głowie. Krew tętniła w skroniach, a na języku czułem znajomą słodycz. Pieszczoty stawały się coraz odważniejsze. Zacząłem powoli rozpinać ci koszulę, niby przypadkiem dotykając sutków. Uśmiechnąłem się i pocałowałem cię w szyję.
– Stanął ci – szepnąłem i otarłem się o ciebie.
– Tobie też. – Westchnąłeś, całując mnie w usta. – Kaien?
– Tak?
– Tak mi dobrze – powiedziałeś, gdy pochyliłem się nad tobą i zacząłem cię rozbierać.
Potem rozebrałem się sam i postanowiłem zająć się twoim członkiem, bo twardy i nabrzmiały stał na baczność. Najpierw pocałowałem cię w pępek, a potem rozchyliłem uda i przejechałem palcami po ich wewnętrznej stronie. Liznąłem pierwsze krople preejakulatu i zassałem żołądź. Znajomy zapach i smak wwiercał się coraz głębiej i mącił umysł. Czułem, jak przyjemne fale pożądania rozchodzą się po całym ciele. Zacząłem sobie trzepać, nie przestając ci obciągać.
– Kaien, nie wytrzymam dziś długo – szepnąłeś. – Naprawdę.
– Spoko, strzelaj.
– Jesteś wulgarny. – Uśmiechnąłeś się i pogładziłeś mnie po włosach.
– Mówię, co czuję. Wal śmiało. Możesz dojść mi w ustach.
– Nie, chcę go poczuć w dupie.
– I kto tu jest wulgarny, co?
– Chcę poczuć twojego twardego, nabrzmiałego kutasa.
– Senju.
– Tak.
– Jesteś wulgarny – zamruczałem, gładząc twoje biodra.  
– Ja też chcę.
– Co też chcesz?
– Obciągnąć ci.
– Później. Jestem teraz zajęty. – Uśmiechnąłem się zadziornie i wróciłem do ssania.  
– Drań. – Westchnąłeś i złapałeś mnie mocno za włosy. – Dojdę ci w ustach.
– Mmmh.
Nie musiałem długo czekać. Połknąłem wszystko, a potem rozsunąłem ci uda i dotknąłem palcem spiętych mięśni.
– Poczekaj chwil... – Ale uciszyłem cię palcem.
– Zrobię ci masaż prostaty.
– Proszę, poczekaj.
– Też chcę dojść.
– Wiem. Chodź do mnie.
Nie pozwoliłeś się bzyknąć, ale obciągnąłeś tak, że doszedłem w minutę. W sumie to też dobrze, co będę narzekać. 
Leżałem potem i wsłuchiwałem się w bicie twego serca. Wiem, jestem romantyczny.
Kurwa, Senju, kocham cię.

* * * * *
A potem był trójkąt z Kotem. W sumie to mogłem się tego spodziewać. Ale skoro chciałeś... ja nie miałem nic przeciwko. Wyszło nam fajnie, miło i całkiem ciekawie. Zrozumiałem, że lubię patrzeć, jak Kot cię bzyka. Lubię, jak nam obciągasz. Uwielbiam, gdy otwierasz się i zatracasz w tym, co robisz i co czujesz. Wiem, że też lubisz Kota. Nie można go nie lubić.
Przypomniały mi się wszystkie nasze trójkąty. Te delikatne i te ostre, namiętne i spokojne. Były cudowne. Nie chciałem myśleć, że to coś zakazanego czy nienormalnego. Wszystko jest dla ludzi. Przecież ja jestem w związku z facetem.
Kot nigdy niczego nie wymagał. Doskonale rozumiał, że jest tylko dodatkiem. Dla niego to też było jedynie miłą przygodą. Wiedziałem, że tęsknił za Renem. Może nienawidziłem tego sadysty, ale musiałem przyznać, że przy nim Kot stał się spokojniejszy.
I chyba był szczęśliwy. Może wszystko sobie wyjaśnili?
Chciałem, żeby Kot był szczęśliwy. Zasłużył na to.
Ale chętnie korzystałem z okazji. Jeśli tobie to też pasowało, to czemu nie? Zresztą to była twoja propozycja. Leżałem potem zjebany i czułem niesamowitą ulgę. Spokój i zadowolenie. Kochałem przecież mojego Kota. Nikomu nie pozwolę go krzywdzić.

* * * * *
– Senju, myślałeś o tym, co powiedziała Saki? – spytałem, gdy leżeliśmy w łóżku.
W moim łóżku. Prawie zawsze spaliśmy razem. Martwiłem się, że będzie ci niewygodnie z ręką w gipsie, ale nie dawałeś za wygraną. Tuliłeś się do mnie i zasypiałeś jak dziecko, a ja leżałem i wpatrywałem się w twoją spokojną twarz. Delikatne rzęsy. Pełne wargi. Ładnie zarysowany nos. Leżałem i zachwycałem się tobą. Ostatnio nabrałeś trochę ciała. To dobrze, bo już zaczynałem się martwić.
Boże, ależ ja się zrobiłem wrażliwy.
A potem gasiłem lampę nocną i jeszcze długo po prostu leżałem w ciemności. Myślałem. Nie mogłem zasnąć. Miałem nadzieję, że wszystko da się załatwić.
– Myślałem, a ty? – szepnąłeś, bawiąc cię moimi włosami.
– Ja też. Trochę się martwię.
– I ja.
– Nie wiem, jak to odbiorą.
– Nie myśl teraz o tym. – Westchnąłeś i pocałowałeś mnie w brodę. 
– Nie chcesz o tym pogadać?
– Nie teraz. Jutro.
– Masz rację. Nie powinniśmy rozmawiać o tym przed snem. 
– Tak.
Wtuliłem się w ciebie, objąłem delikatnie w pasie i westchnąłem. To będzie trudny tydzień. Zostały nam trzy koncerty. Rozmowa z Danem. Potem z Saki. Jak ja to wytrzymam?

* * * * *
Z Saki rozmawiałem już przedtem. Ciągle wypytywała, czy na pewno chcemy się ujawnić. Może Dan zrobił jej pranie mózgu? Nie, to niemożliwe. Ona jest na to zbyt mądra.
– Ale to świetny moment, zwłaszcza po akcji z koszulką – powiedziałem i wyszczerzyłem się, ale chyba nie była w dobrym humorze.
– Kaien, ja mówię poważnie. Wiesz, że to wielkie ryzyko. Nie wszyscy są tak tolerancyjni jak my.
– Dana w to nie wliczaj.
– Czy wy się zawsze musicie kłócić? Jemu nie przeszkadza twoja orientacja.
– Czy to ważne?
– Tak. Będzie o was głośno. Wiesz, co to znaczy, prawda?
– Saki, wyluzuj. Nie jestem pierwszy.
– I nie ostatni, tak? Łatwo ci mówić.
– Ale to ja mam się ujawnić, nie ty, więc nie pieprz. Po prostu to... cholernie niesprawiedliwe. – Westchnąłem i zacząłem się wkurzać.
– Załatwię to jakoś, ale przygotuj się na duże zmiany.
Byłem pewien, że nie przesadza. Wiadomość Dana też przecież przyjęli burzliwie, a on był hetero. Mógł się teraz poczuć gwiazdą. Drań. Jeszcze niedawno to Kot był w centrum uwagi. Miał świetną sesję zdjęciową, więc może Dan był zazdrosny?
To nic, ja też będę miał swoje pięć minut.
A nawet więcej.

* * * * *
A potem dostałem maila od Saena. Byłem zaskoczony i trochę zmieszany. Zachwycał się i gratulował sukcesu, a potem napisał, że czeka na nasz powrót. Nasz, nie mój. Może nie wiedział, jak zacząć?
Czy chciałem? Nie myślałem o nim. Był jak Nick, tylko trochę bliżej. 
Pewnie trochę chciałem. Ciekawe, co ty na to?
Odpisałem mu, że wracamy za pięć dni i robimy imprezę, więc potem się odezwę. 
Nie musiałem pisać nic więcej. To nie była propozycja.

* * * * *
Ale i tak ta myśl nie dawała mi spokoju. Może za bardzo się nakręcałem. Nick, Kot, a teraz Saen. Od kiedy zacząłem się tobą dzielić z innymi? Czemu mnie to nie ruszało? Może dlatego, że byłem pewien, że to ja jestem dla ciebie najważniejszy? Obudziłem się z myślą, że kocham cię najbardziej na świecie. Odkrywałem to od nowa, ciągle i bez przerwy. Nigdy bym nie pomyślał, że potrafię być tak uczuciowy.
– Kaien, pamiętasz, obiecałeś mi coś – powiedziałeś, wychodząc spod prysznica.
– Co dokładnie?
– Chcę wypróbować twój prezent.
– Teraz?
– Czemu nie? A może się boisz? – sprowokowałeś mnie, a ja poczułem się trochę zawstydzony.
Dziwne.
– Skąd ci to przyszło do głowy? – Podszedłem bliżej i objąłem cię w pasie. – Opowiesz mi, jak robisz to jedną ręką?
– Robię co? – Parsknąłeś śmiechem.
– Bierzesz prysznic. Co jeszcze mógłbym mieć na myśli? – Zerknąłem na ręcznik na twoich biodrach, a potem pogładziłem cię po policzku.
– Jakoś daję radę.
– Który prezent chcesz wypróbować, zboku?
– Oba.
– Dobra, chodź. – Westchnąłem, a ty od razu się ożywiłeś. – Będę miał potem zakwasy. Wieczorem mamy występ.
– Nie można mieć zakwasów na fiucie. – Zaśmiałeś się, gdy zdjąłem ci ręcznik.
– Dotykałeś się pod prysznicem? – spytałem, bo stał ci na baczność.
– Wcale nie.
– Jakoś ci nie wierzę.
– Sam mi stanął, nic nie robiłem. 
– Dobra, zboku, przynieś te zabawki.
Boże, co ja robię?
– Też chciałbym go kiedyś założyć. Ładny jest.
– Założę ci, chodź.
– Nic z tego, dzisiaj ja rządzę – powiedziałeś, macając pierścień. – Fajny, co?
– Fajny.
– Ciekawe, czy naprawdę jest tak dobry, jak piszą.
– No.
Przez chwilę pomyślałem, że może za szybko dochodzę, ale nie odważyłem się spytać. Wydawało mi się, że było dobrze. Nigdy nie narzekałeś. No i raczej mogłem długo. Zresztą to miała być świetna zabawa.
Chyba.
Ostatnio byłeś jakiś zamyślony, spokojny i wręcz rozmarzony, ale to chyba dobrze?
Chyba.
– Założę ci go, chodź – powiedziałeś, ale spojrzałem na ciebie dwuznacznie.
– Może najpierw trochę... no wiesz?
– Co?
– Possiesz?
– Nie.
– Troszeczkę.
– Kaien, pierścień.
– Drań.
Westchnąłem i poddałem się. Dobra, rób, co chcesz, należę przecież do ciebie.
– Pasuje ci – uśmiechnąłeś się, a potem cmoknąłeś z zadowoleniem.
A ja miałem erekcję. Może od ringa, a może dlatego, że to było nawet podniecające. Ucisk był lekki i dość przyjemny.
– To teraz będę cię rżnąć do wieczora – powiedziałem i pchnąłem cię delikatnie na łóżko.
– Możesz próbować. – Zmrużyłeś oczy i spojrzałeś na mnie zadziornie.
– Ciekawe, jak długo wytrzymasz. – Wziąłem żel, wycisnąłem go trochę na palce i już chciałem cię wymacać, ale odepchnąłeś mnie.
– A kulki?
– Dla ciebie czy dla mnie?
– Kaien, przestań.
– No co?
– Obiecałeś.
– Przecież nie mówię, że nie.
– Nie jesteś ani trochę romantyczny. – Zacząłeś rechotać, a ja wywróciłem oczami.
– Czy ja kiedyś byłem romantyczny?
– Byłeś.
– Tak? Kiedy?
– Spadaj. Po prostu chcę ci włożyć kulki. Koniec kropka.
– Myślałem, że chodziło ci tylko o pierścień na fiucika – droczyłem się dalej.
– Więc się boisz.
– Zaraz ci udowodnię, jak bardzo się mylisz.
Oczywiście, że się nie bałem. Ja? Po prostu wolałem być stroną aktywną. Nie wiem, od tego zaczęliśmy i tak zostało. Lubiłem wsadzać. Wkładać. Ruchać.
Kochałem uczucie zaciskających się na kutasie mięśni. Lubiłem dominować. Uwielbiałem, jak jęczałeś i wiłeś się z rozkoszy.
Ale obiecałem ci coś i dotrzymam słowa.
Cholera. Moja biedna dupa.
– Spoko, cały jestem twój. – Położyłem się na brzuchu i wypiąłem dupę. – Bierz mnie, skarbie.
– Przestań się nabijać.
– Przecież...
– Kaien, kurwa. – Zaśmiałeś się, bo poruszyłem biodrami.
– No co? Wkładaj.
– Pierdol się. A właśnie, że włożę.
– Nie mogę się doczekać.
– Idiota.
– Duże są?
– Nie, to tylko malutkie kuleczki – zamruczałeś i wsunąłeś mi palec w dupę.
Zamarłem, ale wziąłem głęboki wdech i postarałem się rozluźnić. Członek mi trochę opadł, ale teraz znowu zaczął się powiększać. Poprawiłeś pierścień i pocałowałeś mnie w łopatkę, a potem zacząłeś masować pośladki.
Lubiłem masaż pośladków. Bardzo. Aż za bardzo.
– Mógłbym cię teraz bzyknąć – powiedziałeś, a ja poczułem, jak dotykasz dziury penisem.
– Nie tak się umawialiśmy. Zresztą jedną ręką ci się nie uda.
– Skąd wiesz? – Potarłeś główką o odbyt, a ja znowu ciężko westchnąłem.
– Będę się sprzeciwiać, a ty jesteś teraz słabszy fizycznie.
– Dzięki, prawie o tym zapomniałem.
– Przepraszam, nie chciałem cię urazić. – Cholera, Kaien, już nic nie mów.
– To nic takiego. Dobra, rozluźnij dupę.
– Jest rozluźniona.
– Nie bardzo.
– Jak wsadzisz kulkę, to się zepnie.
– One nie są duże.
– Pokaż.
Były takie średniej wielkości, ale co z tego? Wsuwałeś je powoli i delikatnie, a ja miałem wrażenie, że pierścień zaciska się coraz mocniej. To były nowe doznania. Kręciło mnie to? Czułem się trochę zdominowany, ale nie było tak źle.
Było nawet dobrze.
Macałeś mnie, masowałeś, całowałeś i dawałeś klapsy, a ja mruczałem w poduszkę. Cholera, dla ciebie to nawet włożę dildo z ogonem.
Ale teraz penetrowały mnie kulki. Jedna za drugą znikały w mojej biednej dupie, a ja nie wiedziałem, co czuję. To było dziwne. Przyjemne i trochę wkurzające. Uniosłem biodra i zacząłem trzepać.
Tak, to nie było takie złe.
Gdy je wyjmowałeś, mięśnie zaciskały się i rozluźniały, a członek nabrzmiewał mocniej. W pewnym momencie zamarłem, bo wydawało mi się, że trafiłeś w prostatę, ale to trwało tylko chwilę. Rozluźniłem się i znowu westchnąłem.
A gdy zacząłem się nakręcać, wyjąłeś je.
Szkoda.
Jednak mi się podobało. Od czasu do czasu może nawet bym chciał?

Ale nie musiałem długo czekać. Poczułem, jak znowu pocierasz żołędzią o mój odbyt.
– Co robisz?
– Nic. Przecież ci się podobało. – Przytuliłeś się do mnie, ale szarpnąłem się i powaliłem cię na plecy.
– Nic z tego – uśmiechnąłem się, ale wydąłeś wargi.
– Dlaczego?
– Bo to ja jestem od bzykania.
– To głupie.
– Wcale nie.
– Lubisz, jak wkładam ci kulki w dupę.
– Skąd ten wniosek?
– A co? Nie mam racji? – Spojrzałeś na mnie pytająco, a ja zacząłem się szczerzyć.
– Jesteś zbyt pyskaty. Chyba cię uciszę. Wiesz, jak?
– Zawsze to ty ruchasz. Też chcę być czasem na górze.
– Czyżbym wyczuwał focha?
– Spadaj.
– Możesz być na górze, jak bzykam cię na jeźdźca, co ty na to?
– Nie.
– Na pewno?
– Kaien, mówię serio. Też chcę cię od czasu do czasu zerżnąć.
– No wiem, ja po prostu...
– Zawsze tak mówisz.
– Co takiego? – Zaśmiałem się i pomyślałem, że jesteś cholernie uroczy, jak się wkurzasz.
– Myślałem, że to oczywiste, że też mi się chce.
– Aż tak?
– Co "aż tak"? Nie przyszło ci do głowy, że czasem chcę się zamienić?
– Nie wiedziałem, że to dla ciebie takie ważne.
– Udajesz.
– Wcale nie.
Cholera, i co ja mam zrobić?
– Myślałem, że nie lubisz – powiedziałem, bo przypomniałem sobie nasze próby.
Były okropne. Chyba. W ogóle początki były tragiczne.
– To wcale nie jest śmieszne.
– Dobra, rozumiem. – Pocałowałem cię w policzek, ale przywaliłeś mi w żebro.  Jak chcesz, to możemy się zamienić dziś wieczorem.
– Nie potrzebuję twojej litości.
– To nie jest litość, ja ci proponuję swoje dziewictwo.
– Dupek – zaśmiałeś się, a ja odetchnąłem z ulgą.
– No, zróbmy to wieczorem.
– No dobra.
Cholera. 

* * * * *
Zagraliśmy jak zwykle świetnie, ale Kot dziwnie się na mnie patrzył. Nie wiem, o co mu chodziło. Czyżbym wyglądał na uległego pieska? Jasne, kurwa. Ja jestem samiec alfa  i nic tego nie zmieni. Nawet twoje zachcianki. Dobra, raz na jakiś czas mogę ci na to pozwolić, zwłaszcza że ostatnio zaczęło się między nami układać. Będę cię rozpieszczać, do cholery, nawet dając ci dupy.
Denerwowałem się. Wypiłem tylko kilka piw, bo nie chciałem cię zawieść. Wróciliśmy dość wcześnie, ale chyba denerwowałeś się bardziej niż ja. To nie tak powinno wyglądać. Ma być zabawa i luz.
– Daj spokój, nie ma się co spinać. – Zaśmiałem się i objąłem cię w pasie.
– Zwątpiłem w swoje możliwości domina.
– Mogę jakoś pomóc?
– Nie wiem.
– Ale ja wiem. – Szarpnąłem cię za włosy i pocałowałem szorstko w usta.
Chyba jednak nie wiem. Cholera, za bardzo lubiłem być na górze.
– Jestem do twoich usług, Senju – powiedziałem, gładząc cię po policzku. – Widzisz, to proste.
– Dla ciebie może tak, ja jestem skromny i niewinny.
– Uważaj, bo ci uwierzę.
– Znowu się nabijasz.
– Próbuję rozluźnić atmosferę.
– Lepiej rozluźnij dupę.
– Widzisz? Niezły początek. Ale jak chcesz, to sam wszystko zrobię.
– To znaczy?
– Najpierw prysznic, bo cały się kleję.
Prawdę mówiąc, chciałem się wymigać. Może zmienisz zdanie?
Ale nie zmieniłeś. Wręcz przeciwnie. Nakręciłeś się i zacząłeś mnie prowokować. Co prawda, w każdej chwili to ja mogłem cię zdominować, bo byłeś teraz słabszy ode mnie, ale postanowiłem, że dotrzymam słowa. Gdy poczułem, jak wsuwasz palce i zaczynasz mnie rozciągać, jęknąłem i pogodziłem się z losem. Jeśli sprawia ci to przyjemność, to mnie bzykaj. Nie mam nic przeciwko. Dla kochanego faceta zrobię wszystko.
Ból rozciągania może nie był przyjemny, na szczęście mój biedny anus szybko przyzwyczaił się do twardego fiuta. Bzykałeś mnie na pieska, a ja trzepałem, żeby odwrócić uwagę od dziwnego uczucia w dupie. Nie byłem do tego przyzwyczajony, ale dzielnie dałem się poskromić.
Za to aż oczy mi wyszły z orbit, gdy trafiłeś w prostatę. Wstrzymałem oddech i mocno zacisnąłem dłoń na fiucie.
Cholera, nie aż tak.
No ludzie. Błagam.
Kurwa, ale odlot.
Podobało mi się. No nie wierzę. Nie chciałem przestać. Czułem, jak wsuwasz się drażniąco i powoli, ale głęboko jak cholera.
– O kurwa, to chyba jest to. – Westchnąłem i uniosłem biodra wyżej. – Nie wierzę, ale to... kurwa mać, Senju.
– Wiem – zaśmiałeś się i ruchałeś dalej.
To było coś cudownego. Fapczyłem, stękałem i kręciłem dupą.
Matko, jaki kosmos.
Doszedłem pierwszy, a potem poczułem, jak kończysz w środku.
No.
Cholera.
Gdy wyjąłeś penisa, wszystko zaczęło wyciekać. Dupa pulsowała tak samo jak mózg. Objąłem cię ramieniem i poczochrałem włosy.
– I jak? – Pocałowałem cię w policzek, a ty złożyłeś usta w dziobek, a potem cmoknąłeś mnie w szyję.
– Fajnie.
– Tylko tyle?
– Oj, weź się odwal. Było zajebiście.
– Cieszę się.
– Jak dupa?
– Boli.
– Musimy robić to częściej. – Spojrzałeś na mnie czule, a ja przewróciłem oczami.
– Chciałbyś.
– Czasami. A ty?
– Potem o tym pogadamy, na razie muszę coś zrobić z twoją spermą.
Długo myłem dupę pod prysznicem, ale było warto. Ten zachwyt i spełnienie w twoich oczach naprawdę mnie zmotywowały.
Miałem jednak nadzieję, że to tylko chwilowa zachcianka. Ja wolałem dominować.

* * * * *
Po ostatniej imprezie byłem trochę nieżywy, ale Kot miał chyba gorzej. Nawet Saki nie czuła się najlepiej. Miałem wrażenie, że Dan mnie olewa. Może faktycznie mnie nienawidzi.
Z wzajemnością.
Byłem już zmęczony i naprawdę potrzebowałem chwili spokoju. Nie mogłem uwierzyć, że to już koniec trasy. Chyba było mi trochę smutno. No i denerwowałem się. Zacząłem myśleć, że może nie powinniśmy się ujawniać. Nie teraz. Będzie afera. Może musimy poczekać.
A może stchórzyłem. Nie dam rady ci tego powiedzieć.
Ale starałem się o tym nie myśleć. Spotkanie z fanami wyszło mi na dobre. Nagle poczułem, że przesadzam. Przecież ja mam wszystko. Kocham to, co robię. Tak naprawdę lubię spotkania z fanami. Uwielbiam wywiady, bo mogę prowokować. Kocham zdjęcia, bo czuję się wtedy ważny i ciekawy. Po prostu trasa mnie wykończyła. Gdyby nie twoje zachowanie, byłoby cudownie. Nawet Dan wydawał się teraz nieważny. Po prostu... zrozumiałem, że martwiłem się tylko o ciebie. Nie mogłem czerpać radości z trasy, bo ciągle coś odwalałeś. Byłem trochę zły, choć wiedziałem, że to nie twoja wina. Ale dam z siebie wszystko, żeby ci pomóc.
Saki obiecała zajebistą imprezę, ale ja marzyłem o łóżku. Wpadliśmy na chwilę do mnie, a potem pojechaliśmy do ciebie. Kot został w domu.
– Saya wraca za tydzień, więc mamy wolną chatę.
– To świetnie. Jestem strasznie zmęczony, ty nie?
– Ja też. Ale tu brudno.
– Nie dziwię się. Dobra, to idę pod prysznic – powiedziałem, całując cię w policzek.
– To ja trochę posprzątam.
Nie wiem, co robiłeś, póki spałem. Obudziłem się w nocy, ale nie było cię w łóżku. Poczułem dziwne ukłucie w okolicy serca i wyszedłem na korytarz. Drzwi od pokoju Sai były lekko uchylone, więc wszedłem do środka. Na łóżku leżał włączony laptop, a ty spałeś obok. W ubraniu. Może niedawno zasnąłeś? Odetchnąłem z ulgą i okryłem cię kocem.
A potem pomyślałem, że już zawsze będę się martwić. Tak być nie może. Musimy coś z tym zrobić. Może mam z tym problem, ale nie potrafię inaczej.

* * * * *
Rano dzwoniła Saki. Byłem trochę zaspany, ale wyszedłem na balkon i zapaliłem. Pogoda była cudowna.
– Kaien, wiem, że jesteś teraz u Senju.
– Kot ci doniósł?
– Tak, powiedział. Pomyślałam, że nie możesz z nim mieszkać. Z Senju, znaczy się.
– To też ci powiedział?
– Tak. Pomogę wam znaleźć jakieś mieszkanie.
– Nam?
– Tobie i Senju. Na pewno ktoś już widział was razem.
– Ale co z tego? Może po prostu... wpadłem do kolegi na piwo?
– Wiem, co myślisz, ale zaufaj mi. Będzie mniej szumu. Jak mi nie wierzysz, możesz spytać Dana.
– Po co Dana?
– Dostał już parę prezentów. – Zaśmiała się.
– Nie rozumiem. Dobra, mów dalej.
– Dzisiaj jestem zajęta, ale jutro postaram się zacząć działać.
– Ale co? Będziesz nam szukać mieszkania? Chyba żartujesz. Zapracujesz się na śmierć – powiedziałem, ale w głębi ducha ją podziwiałem.
– Wyluzuj, od tego są inni, ja jestem mózgiem operacji. Dobra, postarajcie się nie wychylać za bardzo.
– To znaczy?
– Nie prowokujcie, niczego nie odwalcie i tak dalej. Dobra? 
– W porządku.
No to się zacznie. Chyba Kot jej powiedział. W sumie to miał rację. Nie chciałem o tym myśleć, ale to było nieuniknione. Nie możemy się pokazywać razem, bo od razu się skapną, a wtedy będziemy musieli się ujawnić. Jeśli zamieszkamy u ciebie albo u mnie, od razu skumają, o co chodzi. Z Kotem to co innego.
Czy byłem na to gotowy? Powinniśmy rozegrać to jak najlepiej.
– Dzwoniła Saki – powiedziałem, gdy piliśmy poranną kawę.
– I co?
– Szykuje się przeprowadzka.
– Tak myślałem.
Nie byłeś zdziwiony. Saya wróci za kilka dni, więc wszystko się zmieni. Miałem wrażenie, że ona mnie nie akceptuje. Albo raczej nie akceptuje tego, że jej brat jest w związku z facetem. Zaprzeczyłeś, ale ja swoje wiem. Po prostu to czuję. I jestem z tego powodu wkurzony i jednocześnie cholernie mi przykro.
I smutno.
Bo jeśli nie akceptuje tego twoja siostra, to czy zaakceptują inni?
– Saki powiedziała, że załatwi nam nowe mieszkanie.
– Ona naprawdę się stara, prawda?
– No.
A potem pomyślałem o Kocie. Też kiedyś będzie musiał się ujawnić. Przecież jeśli zobaczą, że spotyka się z Renem, to spadnie na niego fala hejtu. W ogóle mi się nie podobał ten brak prywatności.
– To cena sławy – powiedziałeś i dopiłeś kawę. – Pomożesz mi posprzątać i rozpakować rzeczy?
– Jasne, przecież sam nie dasz rady.
– A spieprzaj.

* * * * *
W domu byłem dopiero wieczorem. Kot chyba był u Rena. Rozpakowałem się, potem zjadłem zupkę chińską i napisałem do Saena. Saki mówiła, że w piątek impreza, więc go zaprosiłem. Ciekawe, jak to będzie z tym nowym mieszkaniem? Byłem nawet nakręcony, ale trochę mi było żal rozstawać się z Kotem. Będę musiał z nim pogadać.
Wrócił dość szybko – cały rozpromieniony i zadowolony, więc na bank był u Rena.
– Aż tak? – Uśmiechnąłem się, a on od razu się zmieszał.
– Co?
– Jak ruchanko?
– Spierdalaj – wyszczerzył się. – Nie byłem u Rena.
– A u kogo byłeś, dziwko?
– Sam jesteś dziwką, dziwko. Byłem na zakupach. Przecież nie mamy nic do żarcia.
– No tak, czasem potrafisz myśleć.
– O popatrz, to prawie jak ty.
– Spierdalaj, skarbie.
– Sam spierdalaj. Jesteś głodny?
– Nie bardzo.
– To zaraz coś wymyślę. Nakarmię cię tak, że przytyjesz ze trzy kilo. – Zaśmiał się i poszedł do kuchni, a ja poszedłem za nim.
– Czemu nie byłeś u Rena? Myślałem, że od razu do niego polecisz.
– Nie jestem pieskiem, żeby za nim latać.
– Kłamiesz.
– Dziwka.
– Masochista.
– NIE JESTEM MASOCHISTĄ.
– Oczywiście. To czemu do niego nie poszedłeś?
– Bo jestem zmęczony? Nie samym seksem człowiek żyje. Spotkamy się jutro. I w ogóle, czemu pytasz? Czyżbyś się o mnie troszczył? – Wyszczerzył się, a ja westchnąłem i usiadłem przy stole.
– Spadaj.
– Sam spadaj.
– Dziwne, nie?
– Co dziwne?
– No że to się tak szybko skończyło.
– Trasa? No. Rozmawiałeś już z Saki?
– Ty chyba też kiedyś będziesz musiał?
– O mnie się nie martw. Dam radę.
– Dobra, nie wnikam.
Jasne, dam radę. Ni chuja.
Siedziałem i obserwowałem, jak Kot przygotowuje żarcie. Pachniało całkiem nieźle. Że też mu się chciało. Czemu nie poszedł do Rena? Chciał pobyć ze mną? Niemożliwe. Może coś się stało?
– Ustaliliście już, jakie to ma być mieszkanie? – spytał, podając mi herbatę.
– Jeszcze nie. Ale nieważne, bo nie o to chodzi.
– No.
– Kocie?
– Tak? – Spojrzał mi w oczy, a ja poczułem falę ciepła.
– Mogę o coś spytać?
– Pytaj.
– Chodzi o Rena.
– Co z nim?

– Będziecie się tak ukrywać?
– Ale o co ci chodzi? – Uśmiechnął się i usiadł obok. – Ja nie jestem tobą, nie potrzebuję trzymania się za rączki i spacerów po parku.
Kłamał. Tak bardzo kłamał.
– Nie o to chodzi. – Uśmiechnąłem się łagodnie. – Raczej o jakieś wspólne sprawy, wspólne mieszkanie, wychodzenie i tak dalej. Bo jesteście w związku i to chyba poważnym. Czy może się mylę?
– Nie mylisz się. Tak myślę.
– Tak myślisz?
– No, ja pieprzę się z tobą, a on z Emilem. Poważne jak cholera – powiedział i zaczął nerwowo jeść.
– Jakim Emilem? – zdziwiłem się i poczułem ukłucie w sercu.
– To facet Yukiego. Yuki to przyjaciel Rena.
– Aha. Chyba rozumiem.
– Tak?
– Tak. Nie jestem wcale zdziwiony.
– Tak? Dlaczego? – spytał, a ja zacisnąłem szczękę. – Dobra, załapałem. Nie musisz nic mówić.
– No, bystry Kotek.
– Spadaj. I żryj już.
– Nie jestem głodny.
– Zjedz chociaż trochę i doceń to, że się starałem.
– Dobra.
– Ja wiem, że nie jestem lepszy, ale... jakoś mi tak smutno, że Emil był z Renem, kiedy mnie nie było – powiedział i westchnął.
– Kocie?
– Co?
– Może Renowi było smutno, że to ja byłem przy tobie, nie on? Zdaje się, że mnie nie lubi.
– Raczej ty jego. Ale tak, masz rację. Nie pomyślałem o tym. Ty naprawdę bywasz mądry.
– Żryj i się nie odzywaj.
– Zbok.
Nie wiem, skąd mi to przyszło do głowy.
Ale miałem rację. Jak cholera.

* * * * *
Kot nie powiedział nic konkretnego. Zrozumiałem, że nie mieli zamiaru się ujawniać i chyba nie będą mieszkać razem. Dobra, to nie moja sprawa, ale byłem trochę wkurzony.
Gdy poszedł do Rena, zaprosiłem cię do siebie. Przecież to ja miałem wszystkie fajne zabawki. Postanowiłem, że dziś cię wykorzystam, zeszmacę, zerżnę, poskromię i w ogóle. Byłem w świetnym nastroju. Saki powiedziała, że ma już trzy opcje i jutro możemy obejrzeć pierwszą. Chciałem, żeby to była niespodzianka.
– Cześć, słoneczko. – Cmoknąłem cię w policzek, a ty spojrzałeś na mnie jak na debila i zdjąłeś buty.
– Co ci odbiło? Słoneczko? Serio?
– Blondynka.
– Bo ci przywalę.
– Przyniosłeś wino?
– Nie zmieniaj tematu. Nie nazywaj mnie tak. – Przycisnąłeś mnie do ściany, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
– Co ty taki agresywny?
– Wcale nie. Kot nie wróci na noc?
– Raczej nie.
– Przyniosłem dwie butelki.
– Dobra, blondynko, też mam jedną w lodówce.
– Zabiję cię.
– Spróbuj.
Nie wiem, czemu miałem ochotę się wygłupiać. Zachowywałem się jak zakochany dureń. Znowu? Serio?
Kaien, ty stary koniu.
No ale byłem w świetnym humorze. Chciałem się z tobą droczyć, żartować, macać cię i bzykać.
– Mam ważną wiadomość – powiedziałem, nalewając ci wina.
– Wal.
– Jutro możemy obejrzeć mieszkanie.
– Co? Tak szybko? O cholera – powiedziałeś i wypiłeś wszystko duszkiem. – To się dzieje tak szybko, że nie nadążam. Chyba zaczynam się bać.
– Wiesz, że Dan dostaje prezenty od fanów?
– Co?
– Może to prezenty ślubne. – Uśmiechnąłem się i zapaliłem papierosa.
– Myślisz, że nas zaakceptują?
– Nie wiem.
– Jak się dowiedzą, że ich seksowny gitarzysta jest w związku z facetem, to mnie zjedzą – powiedziałeś, siadając mi na kolanach.
– Trudno, będą musieli się z tym pogodzić. Jak twoja ręka?
– Pojutrze zdejmą mi gips.
– To świetnie. – Powaliłem cię na łóżko i pocałowałem w usta. – Upiję cię, a potem będę bzykać tak długo, aż zaczniesz błagać, żebym przestał.
– Po pierwsze, jak się upijesz, to ci nie stanie...
– Ale mam ringa.
– ... po drugie, ja nigdy nie proszę, żebyś przestał.
– Dobra, remis.
– Jaki remis? Oszukujesz.
– Chcesz coś zjeść?
– Tak, chcę. Zgadnij co. – Uniosłeś brew, a ja znowu zacząłem rechotać.
Chciałem pogadać o mieszkaniu, Kocie i całej tej sytuacji z ujawnianiem się, ale wylądowaliśmy w łóżku i nie mogłem już myśleć o niczym innym.
Założyłem ci pierścień na fiuta, a potem przewróciłem na brzuch i zacząłem macać twój tyłek. Najpierw tylko rozciągałem go palcami, a potem zacząłem wkładać kulki. Zemsta musi być. Wsuwałem je powoli, delikatnie, centymetr po centymetrze. Rozpalona, sucza dupa zasysała je do środka, a ja uśmiechałem się pod nosem, bo wiedziałem, jakie to uczucie. Drażniłem się chwilę, a potem zacząłem je wyciągać.
– Chyba ci stanął – szepnąłem i pocałowałem cię w kark.
– Jaki ty spostrzegawczy. – Westchnąłeś i uniosłeś biodra.
– I jak? – Kulka znowu zniknęła w środku, a ty jęknąłeś i poruszyłeś dupą.
– Tak.
– Mam ochotę cię zerżnąć. – Przytuliłem się do ciebie całym ciałem i znowu zacząłem wkładać kulki.
– Mmmh.
– Ale najpierw cię pomęczę.
– Mmmh. – Westchnąłeś, bo zacisnąłem dłoń na twoim członku. – Jeszcze.
– Już się robi.
– Jeszcze.
– Ty szmato. – Zaśmiałem się, bo zacząłeś jęczeć.
– Chcę jeszcze.
– Wiem. – Uśmiechnąłem się i wyjąłem kulki.
Cholera, zacząłem się za bardzo podniecać. Może byłoby lepiej, gdybym to ja założył ringa? Nie, Kaien, dasz radę. Po prostu skup się.
Dalej w ruch poszedł ogonek. Podobał mi się. Bardzo. Postanowiłem, że musimy to robić częściej. Naprawdę ci pasował. Wyglądałeś tak słodko i uroczo. Moja słodka, urocza szmata. 
No i jarał mnie twój gips. Tak, jestem zboczony i dobrze mi z tym.
Dałem ci kilka porządnych klapsów, a potem pomogłem się podnieść i przyciągnąłem do swego krocza. Gdy zacisnąłeś usta na moim penisie, jęknąłem i wbiłem się głębiej.
– Postaraj się, żeby ogon ci nie wypadł.
– Szpadaj.
– Ładnie to tak mówić z pełnymi ustami?
– Mmmh.
– Będę cię ruchać mocno i ostro – szepnąłem, a potem przyciągnąłem cię za brodę. – Co ty na to?
– Nie.
– Co? – Wsunąłem dildo głębiej.
– Po prostu... cholera. – Spojrzałeś na mnie tak, że poczułem ogień w kroczu.
– Prowokujesz mnie? – Pchnąłem cię na łóżko i znowu się o ciebie otarłem.
– Nie. – Spojrzenie dalej miałeś niewinne.
– Boże, Senju.
– Po prostu to jest cholernie przyjemne. – Rozsunąłeś uda, a ja przełknąłem głośno ślinę – Kaien, chcę jeszcze.
– A jednak prowokujesz.
– Wolę twojego fiuta niż dildo.
– Wiadomo. Ale ten fiut zerżnie cię tak, że będziesz błagać, żeby przestał.
– Mówiłem ci już, że nie. Pocałuj mnie.
Ja naprawdę oszaleję. Mówię wam.
Rozsunąłem ci uda szerzej i pchnąłem główkę do środka.
– Jeszcze nie – szepnąłeś, patrząc mi w oczy.
– Dlaczego?
– Nie rób tak.
– Kłamiesz.
– Nie.
– Podoba ci się.
– Ale...
– Co "ale"? – Uśmiechnąłem się i przejechałem opuszkami palców po twoich udach.
– Wsadź go do końca.
– Ładnie poproś.
– Ty świnio.
– Poproś.
– Nie.
– Przecież chcesz. Zobacz, jaki jest twardy.
– To przez ten pierścień. Zdejmij go.
– Nie.
– Kurczę, bzyknij mnie już.
– Poproś.
– Proszę. – Spojrzenie miałeś tak niewinnie, że poddałem się i wbiłem w ciebie jednym szybkim ruchem.
Aż zacząłem dygotać, gdy spojrzałem ci w oczy i zobaczyłem w nich łzy.
– Nie płaczę.
– Wiem.
– Naprawdę.
– Wiem, skarbie.
Jęknąłeś i przymknąłeś powieki. Boże, jak ja uwielbiałem tę twoją wrażliwość. Miałem ochotę dać się ponieść i zerżnąć cię do nieprzytomności. Tak bardzo chciałem to zrobić. Pieprzyć, macać i pieścić. Dotykać, całować i drażnić. Spuścić się w tobie i poczuć tę dziwną, chorą jedność. Cholera, ty to potrafisz obudzić we mnie czułość i ogień jednocześnie. Może dlatego, że cię kocham?
Tak, to cudowne uczucie rżnąć osobę, którą się kocha.
– Nie mogę więcej, zdejmij to.
– Nie. – Uśmiechnąłem się bezczelnie i zacząłem rozciągać ci tyłek palcami.
– I nie rób tak.
– Dlaczego?
– Nie wiem. – Znowu to zamglone spojrzenie.
– Jak mi powiesz, dlaczego, to przestanę.
– Robisz to specjalnie.
– Oczywiście. – Zaśmiałem się i znowu w ciebie wszedłem. – Tak lepiej?
– Lepiej, ale chcę dojść. Wkurzasz mnie. – Westchnąłeś i objąłeś mnie ręką za szyję.
– Lubię cię męczyć. – Zacząłem poruszać się szybciej, a ty jęknąłeś i zacisnąłeś powieki. – I co? Chcesz to robić cały wieczór?
– Nie, teraz chcę dojść. Cholera, Kaien.
– Mówiłeś, że nie będziesz mnie błagać.
– Nie błagam. Zdejmij to.
– Poproś.
– Nie.
– Poproś. – Wbiłem się jeszcze głębiej, a ty jęknąłeś.
– Nie.
– Jak chcesz. – Zwolniłem nieco, ale wchodziłem najgłębiej, jak się dało. – Będę cię bzykał tak długo, aż zemdlejesz.
– Drań.
– Sam tego chciałeś.
– Kaien, kurwa mać!
– Co?
– Szybciej.
– Czyżby prostata? – wyszczerzyłem się i nie przestawałem ruchać.
– Tak. Szybciej. Nie zwalniaj. Proszę cię. Cholera, nie przestawaj. Nie przestawaj. Nie, nie, nie.
– A jednak prosisz?
– Nie. Nie przestawaj. Nie przestawaj. Cholera, nie tak mocno!
Wiedziałem już, że nie wytrzymam długo. Też chciałem dojść. 
Cholera.
Z trudem zdjąłem pierścień i zacząłem ci trzepać, ale wystarczyło kilka ruchów i już tryskałeś. Wiedziałem, że dochodzisz, ale chyba odpłynąłem. Czułem tylko spermę na brzuchu i dłoni, a potem też doszedłem. Dociskałem biodra tak mocno, że bałem się, że cię złamię.
Trząsłem się. Było mi strasznie gorąco. Krew tętniła jak szalona, a mózg mi się przegrzewał. 
To było niesamowite.
Przytuliłem się do ciebie i głośno westchnąłem. Serce też ci waliło jak oszalałe. Oblizałem wargi i zamknąłem oczy. Kręciło mi się w głowie i chciało pić, ale nie chciało wstawać. Czułem, jak członek flaczeje, ale nie wyjąłem go.
Cholera, takie chwile były cudowne. Wspaniałe.
Jakie ulegać? Ja wolę być na górze. Na bank.

Potem poszliśmy zapalić, dopiliśmy wino i znowu wróciliśmy do łóżka. Mówiłeś, że chcesz się bzykać cały wieczór, więc robiliśmy to powoli i trochę leniwie. Gdy znowu leżałem padnięty i zaspokojony, objąłeś mnie i pocałowałeś w ramię. Sperma wyciekała ci z tyłka, a ja jarałem się jak głupi. Lubiłem, jak ci tak wypływała. To przecież cząstka mnie, prawda? 
Cholera, stawałem się coraz bardziej sentymentalny.
Westchnąłem i zacząłem masować ci pośladki.
– Kaien, mokro mi.
– Wiem.
– Zemszczę się, zobaczysz.
– Wiem, blondynko.
– Nie mów tak do mnie.
– To z miłości.
– Chyba ci odbija. Puść mnie, muszę pod prysznic.
– Chcesz to wypłukać?
– Matko, ale ty jesteś wulgarny. – Uśmiechnąłeś się, a ja pogładziłem cię po włosach.
– Wiem.
– Dureń.

Gdy wróciłeś z łazienki, znowu cię dopadłem. Nie wiem, czemu byłem dziś tak nakręcony. Sam założyłem pierścień i zdziwiłem się, że znowu mi stanął. Przecież miałem już dość. Byłem zaspokojony i zmęczony, ale chciałem korzystać z okazji. Może bałem się, że mi uciekniesz? Że coś się stanie. Że Saki mnie zabije. Że wróci Kot. Że... Nie wiem, po prostu chciałem być w tobie.
– Mówiłem już, że lubię, jak jesteś taki posłuszny? – Wtuliłem się w ciebie i zacząłem macać twoje udo.
– Tak, ale obiecałeś, że od czasu do czasu będziemy się zamieniać.
– Możesz sobie pomarzyć.
– Obiecałeś.
– No, i już to nawet zrobiliśmy.
– Tak, i byłeś zadowolony.
– To twoja wersja.
– Kłamca. Chcę jeszcze.
– Może za sto lat.
– Świnia.
– W alternatywnej rzeczywistości.
– Wstrętny drań.
– Blondynka.
– Kaien, co z tobą? Ja mówię poważnie.
– Wiem, skarbie.
– Też to lubię.
– Nie wątpię.
– Jestem zmęczony.
– Masz dość?
– Na razie tak. Chcesz zapalić?
– Tak, ale nie chce mi się wstawać.
– No to nie wstawajmy.
– To dobranoc.
– Dobranoc.

* * * * *
Nie wiem, co mi odbiło, ale byłem w świetnym nastroju. Może to dlatego, że ci się polepszyło. Po raz pierwszy od dłuższego czasu byłem całkowicie spokojny.
I zaspokojony.
Bolały mnie mięśnie po całonocnym bzykaniu, ale było warto.
Po południu pojechaliśmy z Saki obejrzeć mieszkanie. Było już całkiem gorąco, więc mogłem w końcu założyć koszulkę z nadrukiem. Ciekawe, co powiedziałaby Saki, gdybyś też założył swoją? Pewnie by nas opieprzyła. Zresztą nieważne. Do tego okulary przeciwsłoneczne, zakrywające pół twarzy. Kamuflaż doskonały.
– Naiwny jesteś, jeśli tak myślisz – powiedziała ze śmiechem, a potem zerknęła na ciebie. – Senju, ale masz dziś promienną cerę.
– To zasługa Kaiena.
– Nie wątpię. – Spojrzała na mnie wymownie, a ja chrząknąłem i uśmiechnąłem się słodko.
– Co tam, słońce?
– Jutro jedziemy obejrzeć dwa kolejne, do poniedziałku macie się zdecydować. Tak byłoby najlepiej. Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi – powiedziała, gdy wsiedliśmy do samochodu.
– Jasne, kochanie.
– Senju, jak się czujesz? – spytała wprost.
– Ja? Normalnie – zmieszałeś się. – Nic mi nie jest.
– Mam nadzieję, że rozumiesz, co się dzieje.
– Wyluzuj, jak mi się pogorszy, to pójdę na terapię. Nie musisz mi tego tłumaczyć.
– Bo tu nie chodzi tylko o ciebie.
– Wiem.
– Kaien, dbaj o niego.
– Właśnie to robię. – Uśmiechnąłem się szeroko i poczochrałem ci włosy, ale przywaliłeś mi łokciem.
– Moje dziubaski.
– Jak cholera.
Mieszkanie było tak zajebiste, że zapierało dech w piersi.
– Kaien, nie stać mnie na to, chyba rozumiesz? – szepnąłeś, gdy zachwycałem się łazienką.
– Spoko, o kasę się nie martw.
– Ja mówię serio. Chyba nie sądzisz, że będę twoim utrzymankiem?
– Nie sądzę, ale jeszcze nie obejrzeliśmy dwóch pozostałych. Wyluzuj.
– Łatwo ci mówić.
– Senju, i tak wydam na to kupę kasy, więc wyluzuj. Wolę mieszkać z tobą niż sam – powiedziałem i pocałowałem cię w policzek.
– Dobra, już milczę.
Jak dwa kolejne będą tak samo fajne, to nie wiem, jak ja się zdecyduję. To znaczy, my.
– I jak? – spytała Saki, gdy paliliśmy potem na zewnątrz.
– Cudowne. Brałbym już dzisiaj, a ty?
– Mnie też się podoba, ale musicie obejrzeć jeszcze dwa. Senju, i jak?
– Oczywiście, że mi się podoba, mógłbym o takim tylko pomarzyć.
– Nie zaczynaj, skarbie.
– Nie zaczynam.

– To spotykamy się jutro o trzynastej – powiedziała, gdy wysiedliśmy przed blokiem.
– Jasne, kochanie.
– To cześć, dziubaski.
– Do jutra.
– Patrz, czy to nie jest przypadkiem Kaien? – Usłyszałem zachwycone babskie głosy.
– Jaki Kaien? TenTen Kaien?
– Tak.
– To na pewno on!
– Cholera, to Kaien!

– Dobra, skarbie, dawaj klucze, ja spadam. – Spojrzałeś na mnie wymownie i poklepałeś po ramieniu.
– Zostawisz mnie samego?
– To twoje fanki. Znikam, bo zaczną coś podejrzewać.
– Dobra, zaraz wracam.
– Nie śpiesz się.
– Dupek.
– Też cię kocham.

– To Kaien!
– Cześć, mogę strzelić fotę? – spytała jedna z lasek, machając komórką.
– Ja też chcę.
– I ja!
– Możemy?
– Mogę? Mogę?
– Jasne, kotki – powiedziałem i zacząłem się szczerzyć.
Musiałem dbać o wizerunek, nie?
– I autograf!
– Ja też chcę.
– Cholera, wiem, że zachowuję się jak tępa dzida, ale tak bardzo cię uwielbiam!
– Ja też cię uwielbiam. Byłam na koncercie jakieś sto razy.
– Mieszkasz tutaj?
– Nie, wpadłem do kolegi na piwo. – Znowu uśmiechnąłem się zabójczo.
– O cholera, ten to ma szczęście.
– Ja chcę być tym kolegą.
– No.
– Kiedy nowa płyta?
– Kaien, ja chcę autograf. Kocham cię.
– Zrób jej na cyckach!
– Ale to się zmyje.
– To nic. Na cyckach.
– Chcesz na cyckach? – spytałem, nie przestając się szczerzyć.
– Tak!

W końcu musiałem od nich uciekać. Za bardzo się nakręciły. Gdy zamknąłem drzwi, odetchnąłem z ulgą i wróciłem do mieszkania.
– Jak poszło?
– Były napalone jak cholera.
– Jaka gwiazda, takie fanki.
– Dzięki.
– Taka prawda.
– Nie mogę się doczekać poniedziałku. Chcę już mieć to z głowy.
– Kaien, co do mieszkania...
– Nie zaczynaj, już ci mówiłem.
– Dobra, wybacz. Po prostu czuję się bezużyteczny.
– Pierdzielisz. Chodź tu. – Przyciągnąłem cię do siebie i pocałowałem w czoło. – Jutro rano zdejmą ci gips, a potem jedziemy obejrzeć mieszkania. Szykują się zmiany.
– Saki zawsze się tak o wszystkich troszczy?
– To jej praca. Senju, masz coś do jedzenia?
– Mam to, co kupiliśmy.
– Umieram z głodu.

Wieczorem dzwoniła Saki. Powiedziała, że wszystko już gotowe i od jutra będziemy mieli oficjalną stronę internetową.
Cholera. Jesteśmy najlepsi. Zajebiści.
Ja jestem zajebisty. Jestem tak zajebisty, że znowu bzykałem cię do upadłego.

* * * * *
Nareszcie zdjęli ci gips. Pojechaliśmy obejrzeć kolejne mieszkanie, ale znowu dorwały mnie fanki i musiałem rozdawać autografy.
W końcu nie miałem pojęcia, które mieszkanie wybrać. Saki mówiła, że mamy czas do poniedziałku.
A jutro impreza.
Nie byłem jeszcze w domu.
Muszę zadzwonić do Kota.
Zadzwoniłem.
Nie odbierał. Może był u Rena.
Mówiłeś, że we wtorek wraca Saya. Ona mnie chyba nie lubi.
Chyba na pewno.
– Wpadniemy na chwilę do mnie? Muszę zabrać parę rzeczy – powiedziałem, gdy wsiedliśmy do samochodu.
– Mogę was podwieźć. – Saki też była w dobrym nastroju.
– Kochana jesteś, dziękuję.
– Wiem.
– To może wpadniesz na herbatę?
– Na kawę.
– Chyba nie mamy kawy.

Kot nie odpisał, więc byłem pewien, że jest u Rena.
Myliłem się. Tak bardzo się myliłem.
Ale od początku.
Kot był w domu.
Nie był sam.
Cholera.
Gdy zobaczyłem drugą parę butów, byłem pewien, że to Ren.
– Co jest? – spytała Saki, a ja poczułem, jak zaczęło mi walić serce.
– Pewnie chodzi o to, że Kot jest w domu? – Spojrzałeś na mnie pytająco.
– No. I chyba nie jest sam.
– Jego laska nosi rozmiar 46? Super – powiedziała, a ja zacząłem rechotać.
– Po prostu zabierz potrzebne rzeczy i spadajmy. – Klepnąłeś mnie w ramię, a ja odetchnąłem z ulgą.
Jak Kot będzie chciał, to sam jej powie.
– Ja tam nic nie widziałam – powiedziała.
– O, Kaien, cześć. – Kot wyszedł z pokoju cały rozpromieniony. – Cześć Senju, cześć, Saki. Co tam?
– Widzę, że nie tracisz czasu. Zaraz wychodzimy. – Uśmiechnąłem się, a Kot zmieszał.
– Czemu?
– Nie przeszkadzajcie sobie.
– Przestań, zaproś ją na herbatę – powiedział, a ja zamrugałem, bo z pokoju Kota wyszedł Ren.
– Cześć. – Uśmiechnął się tak obrzydliwie słodko, aż mnie zemdliło.
– Mamy wino – wtrącił Kot, ale Saki pokręciła głową.
– Ja dziś nie piję – powiedziała, a potem zerknęła na Rena.
– Jestem Ren.
– Saki – powiedziała i uśmiechnęła się niezwykle ciepło, a ja przyciągnąłem cię do siebie i cmoknąłem w usta.
– Zabiorę tylko parę rzeczy i wychodzimy. – Zerknąłem na nią ukradkiem i poszedłem do pokoju.
Nie wiem, o czym rozmawialiście, ale byłem wkurzony i zmieszany. Nie myślałem, że spotkam tu Rena. Cholera, to nie jest tylko moje mieszkanie, więc mogłem się domyślić. Kot nie odpisywał, bo pewnie się rżnęli. A ja nie mogłem się uspokoić.
I co nagle odbiło Saki? Śliniła się na widok Rena jak idiotka.
Gdy wróciliśmy do ciebie, ciągle byłem zdenerwowany. Nie wiem, czemu Ren tak na mnie działał, przecież to już przeszłość. Chyba to zauważyłeś, bo milczałeś. Czułem napięcie w powietrzu, ale nie wiedziałem, od czego zacząć. Pomogło tylko wino. W końcu jak się upiłem, to mogłem się rozluźnić.
– Jak twoja ręka? – spytałem i pocałowałem cię w mały palec.
– Nieźle. Działa.
– To dobrze, bo lubię, jak trzepiesz mi lewą.
– Kaien. – Wywróciłeś oczami, a ja pogładziłem cię po policzku. 
– Pocałuj mnie.
– Kocham cię, pamiętasz?
Byłem pewien, że chciałeś mnie podnieść na duchu, a pocałunek pomógł mi się wyciszyć.
– W końcu to nasz pierwszy seks bez gipsu – powiedziałem, pomagając ci się rozebrać.
– Mmmh. Kocham cię.
– Odwróć się i wypnij. – Usiadłem na łóżku i dałem ci klapsa.
– Jesteś agresywny.
– Trochę. – Wysmarowałem fiuta lubrykantem, a potem  pogładziłem cię po udzie. – Wypnij się.
– Nie chcę na pieska.
– A jak chcesz?
– Na siedząco. – Objąłeś mnie za szyję. – Ręka mi trochę puchnie.
– To normalne. Z czasem ci przejdzie. – Odgarnąłem ci włosy z twarzy i pocałowałem w usta. – Chodź. Kutas jest twój.
– Idiota. – Uśmiechnąłeś się i zacząłeś powoli na niego nasadzać. – Trochę mało żelu.
– Chcesz więcej?
– Tak. Troszeczkę.
Napięcie zniknęło, gdy poczułem, jak zaczynasz odpływać. Cholera, głupi jestem. Przecież należysz tylko do mnie.
Miałem nadzieję, że ci znów nie odbije.
Nigdy nie pójdziesz do Rena.
Boże, o czym ja w ogóle myślę? Mam ruchać, nie myśleć.
Zanurzyłem twarz w twoich włosach i dałem się ponieść. Nie przestaliśmy się całować nawet jak już było po wszystkim. Ta czułość mnie rozbrajała. Tylko z tobą mogłem taki być.

A wieczorem mieliśmy gości. Wpadli Adrian i Miles, Reira z Darenem i Kyu z jakąś dziewczyną. Pomyślałem, że chłopak wreszcie zmądrzał, a może uporał się z nieszczęśliwą miłością. Okazało się, że jest moją fanką, więc musiałem uważać. Ale i tak świetnie się bawiłem. Była zachwycona tym, że mogła mnie poznać. Adrian i Miles też powiedzieli, że lubią naszą muzykę, a Reira ciągle próbowała mnie całować.
Potem wszyscy się grzecznie upili, ale Reira i jej facet postanowili wracać do domu. Byłem pewien, że rozmawialiście o Sai. Potem długo paliłeś z Kyu na balkonie. Wiem, że chciałeś z nim pogadać. Rozumiałem to jak mało kto. To twój najlepszy przyjaciel. Chwilę zastanawiałem się, czy byłbym zazdrosny, gdybyś się z nim przespał. Przecież ja spałem z moim najlepszym przyjacielem. Ty zresztą też.
Kyu był na 100% hetero, ale to nieważne. Ja byłem zbyt pijany na takie rozkminy. Adrian i Miles spali w pokoju Sai i byłem prawie pewien, że będą się pierzyć jak króliki. Ja bym się pieprzył. Nowe miejsce, nowe łóżko.
Kyu i jego koleżanka zasnęli w twoim łóżku, a nam została podłoga. Było całkiem ciepło, więc wystarczyła nam zwykła mata i koc. Miałem ochotę cię popieścić, ale nie byłem pewien, czy ta dziewucha już śpi.

* * * * *
– Kaien, dziś imprezka – Kot był wyraźnie podniecony.
Zadzwonił z samego rana i gadał jak nakręcony.
– Wiem, durniu, obudziłeś mnie – powiedziałem, wchodząc do kuchni.
– Wybacz, nie pomyślałem.
– Wpadnę dziś po ciuchy, mam nadzieję, że Rena nie będzie.
– Przestań, ja też tu mieszkam.
– Wiem, ale on mnie wkurza – powiedziałem szczerze i otworzyłem lodówkę. – Musiałeś dzwonić tak wcześnie?
– Musiałem. Widziałeś już naszą stronę?
– Tak, a ty?
– Ja też. Kaien, Saki chyba coś podejrzewa.
– Co masz na myśli? Czyżby Rena? – powiedziałem wrednym tonem.
– Tak.
Chciałem powiedzieć, że i tak się dowiedzą, ale ugryzłem się w język. A gdy to się stanie, Kot też będzie musiał zmienić mieszkanie. Na bardziej bezpieczne.
Cholera, martwiłem się o niego. Może byłem skupiony na tobie, ale o Kocie też myślałem. Był w końcu moim najlepszym przyjacielem.
Miałem małego kaca, ale wiedziałem, że do wieczora mi przejdzie. Adrian i Miles chyba wyszli wcześniej, bo nie widziałem ich butów. Znowu miałem ochotę cię macać i pieścić, ale spałeś tak słodko, że nie chciałem cię budzić.
I wtedy pomyślałem, że nawet wśród twoich znajomych zawsze będą osoby, które będą widziały we mnie tylko gitarzystę popularnego zespołu. Nie będziemy się mogli przy nich obejmować ani całować. W sumie to i tak rzadko to robiliśmy. Tylko Kyu, Reira i para gejów byli wtajemniczeni. Co dalej? Jak się ujawnimy, to nagle zaczną nas tolerować? Pojawią się pytania, nowe domysły. Zamierzałeś przecież wrócić na uczelnię, prawda? Bo chyba nie rzucisz studiów? No i będzie afera. Będą gadać. Pisać. Plotkować.
Cholera, to jest bardziej pojebane, niż mi się wydawało. Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem, że to ogromna odpowiedzialność. Zresztą to właśnie ty będziesz w centrum uwagi, a nie wiedziałem, czy chcesz. Ja dam radę, a ty?
Cholera, a jak ci się pogorszy?
Chyba miałem wątpliwości.
Na pewno chcemy to zrobić?

72 komentarze:

  1. Oejjjjj jak słodko. Omh Ahhh brak słów hahahha ;)) Kuno jest genialna. ")słodko ze Kaien się tak opiekuje senju awww taka miłość jest piękna.) "z kota Dobry przyjaciel dla kaiena
    Jej nowa chata. Ciekawe. Chce ja.zobaczyć hahah :)
    Rozmiar buta 46 wow duży ://
    Saki jest też cudowna :)) tak im.pomogą. No.Chociac to.jej praca. :))
    Tulku trochę wkurzający jest
    :)))
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo bo Kaien to opiekuńczy jest^^

      Usuń
    2. Tak samo jak ty. Opieekujesz się nami
      Ayami

      Usuń
    3. Aww czuje się kochana :)))
      Ayami

      Usuń
    4. A, co do rozmiaru buta, to jeden z moich byłych miał 46 :D

      Usuń
  2. Upierdliwy Babiszonek26 lutego 2016 13:40

    Dobra, gadaj, gdzie jest reszta tego posta.
    Czytam, czytam, a tu koniec :( Cholera, więcej napiszę później, bo czas. Chcę tylko powiedzieć że podczas czytania dostałam pierwszego w historii tego opowiadania paraliżu mięśni twarzy, który objawia się bezustannym uśmiechaniem. A to już coś naprawdę znaczy.
    Ja też chcę pisać jakieś perwersje! Może można by o tym pomyśleć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, czuję się zaszczycona! :D
      a jak masz talent, to pisz perwersje, czemu nie? :D

      Usuń
    2. O jezu, Babiszonie, twój opis profilu :D

      Usuń
  3. Musze sie przyznac ze ja rowniez dostalam "paralizu miesni twarzy" hahah :D Swietny post, nie trzeba nawet mowic ^^ Tyle Kaiena&Senju <3 No to czekamy na kolejna notke, czyja kolej teraz? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Senju :)

      a fajnie, śmiech to zdrowie :D

      Usuń
  4. no i znowu czytam u Ciebie zamiast samej pisać :v

    albo mam wrażenie albo w tym rozdziale Kaien zachowywał się bardzo inaczej niż dotychczas. tzn. pierwszy raz czytając odniosłam wrażenie, że znam te zachowania, bo za bardzo przypominają zagrywki mojego własnego faceta (typu "podoba mi się, fajne to ale JESTEM SAMCEM ALFA" :3 (ps. on też jest bi, oboje jesteśmy, tak się śmiesznie złożyło)) - jak coś to jest duży komplement dla Kaiena :)

    Tulku taki spostrzegawczy xD

    w ogóle nie ogarniam dlaczego ludzie robią takie zamieszanie wokół tego w kim gustują. moja nabliższa kumpela też wiecznie się kryje ze swoją dziewczyną, a przecież tak naprawdę KOGO TO OBCHODZI. no i przede wszystkim jeśli komuś coś nie odpowiada, to raczej jego problem, prawda? bez sensu gadać z kimś, przy kim trzeba udawać - tak mi się zawsze wydawało.
    i IMO Saki za bardzo to przeżywa :v

    "Kocham mojego Kota" - aż mi się tak pomyślało, że powszechnie używane (w moim otoczeniu przynajmniej) wyrażenie "kotać kogoś" tak bardzo się komponuje z Kotem :)

    nie wiem, który raz czytam już opis przygody Kaiena z kulkami :3 jak jego biedne ego musiało na tym ucierpieć xD

    och, "bystry Kotek" mnie zdobyło :3 jeszcze powinien go pomiziać

    dlaczego Kaien tłumaczył Rena? czy mi się zdaje, czy oni jednak mieliby szansę się dogadać, gdyby choć odrobinę chcieli?

    opiszesz później jak to tam wyglądało jak Saki poznała Rena, co nie? :D

    dlaczego na koniec Kaien był taki niemiły dla Kota? :( aż się przykro zrobiło

    OdpowiedzUsuń
  5. oooooch, kobieto, facet bi-!!! <3 zazdro, ja miałam dwa razy w życiu :D
    Kaien chciałby się rozkręcić, ale boi o swoją godność. Tzn. wiesz, on się chyba tłumaczy przed samym sobą :D dlatego tak wyszło. Bo rzadko pozwala na to Senju. ostatnio był uległy w trójkącie z Kotem, ale to był spontan i chyba się nie liczy, no i nie był zupełnie trzeźwy :D
    a tak w ogóle to Kaien jest teraz szczęsliwy, spełniony, zadowolony i w ogóle, bo Senju wreszcie zachowuje się normalnie. Gdyby Senju nie zawiódł podczas trasy, to Kaien byłby szczęśliwy również wtedy.
    Mnie też nie obchodzi, kto jest z kim, no ale ja jestem tolerancyjna (nie mogę nie być, sama jestem bi-). Ale tu chodzi o Kaiena, a oni są już raczej popularni (choć podejrzewam, że co najmniej połowa lasek będzie piszczeć z radości ,że ten ma faceta :D) powiem ci, że mam kolegę, który gra w zespole rockowym (i ma ponad 25 lat), wygląda trochę jak młody Ville Valo (tylko brzydszy haha), i widziałam i słyszałam, co o nim gadają :> tzn. podejrzewają, że jest gejem (ale ja stawiam na bi-), oczywiście, nikogo to nie obrzydza, ludzie go lubią, no ale... gadają :D ale gadać zawsze będą, nie?

    kotam cię, czemu nie :D
    Ja tam Kaiena rozumiem. I rozumiem, że nie lubi ulegać. Zwłaszcza że żaden inny facet nie pieprzył go w dupę :P

    *wiesz, to jest bardzo dobra uwaga, bo gdzieś głęboko w mojej głowie wiem, że Ren i Kaien mogliby się dogadać. Wiem to bo tak. Ale tu chodziło bardziej o to, że on tłumaczył Kotka, nie Rena (masz na myśli to, że Saki ich przyłapała?)
    Cholera, no i też jesteś bystra, bo Ren na pewno spodobał się Saki (komu on może się nie podobać? dobra, wiem, wiem, Babiszon...)
    Bo jest świnią :D ale tak naprawdę on jest chyuba niemiły w każdej rozmowie o Renie :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej tak przy okazji dolaczam do klubu bi-, tak informacyjnie xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeeeeeej, super, bi-siostro :D

      Usuń
    2. Ze ja nie lubię Rena? Skąd ci to przyszło do głowy? Ren jest kochany przecież :D. Ok, wczoraj pisałam, że go nienawidzę, ale to było dawno przecież :/.

      Usuń
    3. to ty masz osobowość mnogą, bo jedna część ciebie kocha Ren, a druga nienawidzi :D

      Usuń
    4. nie mnogą osobowość, tylko po prostu jest kobietą i zmienia zdanie ;)

      Usuń
    5. To by było zbyt proste :D

      Usuń
  7. faceci w ogóle są śmieszni z tą swoją "godnością" xD
    też myślę, że tamto się nie liczy

    mój też jest muzykiem :) i fotografem do kompletu, tylko odrobinę młodszy bo mój rówieśnik

    powiem Ci, że to nie tak, że nie możesz nie być. miałam tę nieprzyjemność poznać geja, który otwarcie oświadczył, że nie jest tolerancyjny i nie lubi bi

    Kaien jest zazdrośnik i tyle xD w kwestii Rena. może właśnie po części przez to, że wbrew pozorom mają sporo wspólnego?

    odpisałabym coś na to, że jestem bystra, ale się powstrzymam :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wiem coś o tym nielubieniu bi-. Bo dla ortoreksyjnych gejów nie jesteś prawdziwy, skoro "nie możesz się określić" udajesz i tak dalej. Debile :D

    nie odpisuj, dobra, a ja sobie pójdę czytać starsze wpisy na twoim blogu, o.

    OdpowiedzUsuń
  9. No! Masz szczęście, że dodałaś dzisiaj, bo jutro jestem w szkole, a akurat mi się skończył internet w telefonie. I co ja bym zrobiła?!
    "Nawet gdyby skały srały, a mury pękały (...)" - What?
    I ja się pytam, dlaczego w opcjach Reakcji, nie ma "Uśmiech dookoła głowy"?! :)

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdążyłaś przeczytać (też mi się jutro kończy internet w telefonie, och, nie, pojutrze, nie lubię tego wrrr)

      No co, fajne powiedzenie, nie?

      A bo rzadko daję takie wesołe rozdziały :D

      Usuń
  10. przeczytałam właśnie, że dzisiaj jest Dzień pozdrawiania blondynek, to skoro Senju został blondynką, to chyba znaczy, że jego też należy pozdrowić? :D to pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooohh, więc ciebie chyba też :D pozdrawiam!

      Usuń
    2. jeśli się poczuwasz to Ciebie też pozdrawiam! :D

      Usuń
    3. yyyyyyhhhh mogę się zgodzić na ciemny blond :D

      Usuń
  11. Notka świetna. Główna para zawsze będzie dla mnie najbardziej sentymentalna :) czytałam z uśmiechem , jak można ich nie kochać? ;)
    Kuno, jesteś genialna w tym co robisz :*
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  12. HELLO BITCHES, KAREN IS BACK XD
    Kurdeczka, się porobiło, ale proszę się nie martwić, nadrobiłam wszystkie posty i jestem strasznie rozchwiana.
    A oto główne powody:
    * choroba Senju i jego popierdolone akcje
    * Kaien ciota, czyli to, co kocham najbardziej
    * i zasrany Ren, którego zaczynam lubić coraz bardziej XD
    KUNO, KURDE, PROSZĘ KOPNĄĆ BLONDYNKĘ W DUPSKO I NIECH W PODSKOKACH ZAPIERDZIELA NA TĘ TERAPIĘ, BO OSZALEJĘ
    Kocham miękkiego Kaiena i jego troskę o Senju ♥♥
    NO I REN Z KOTEM
    TAK BRAKUJE MI ICH SESJI
    NO, O ABLU NIE WSPOMINAJĄC, BO TEJ DUPECZKI TO TU DAWNO NIE BYŁO :<
    I czekam na ciąg dalszy, nie umiem pisać komentarzy, bardzo Cię kocham , no i jak zwykle:
    DUŻO, DUŻO, DUŻO WE(Ł)NY, CZASU I CIERPLIWOŚCI!!!!! ♥♥♥♥

    Twoja -KareN- ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jezu, KareN, dupeczko, jesteś :D :P
      Masz plusa, że nadrobiłaś wszystkie posty hehe ;)
      O głównej parze to już chyba nic nie napiszę ani nie skomentuję, bo wiadomo, że teraz jest słodko, ale potem Senju będę musiał wybrać się do lekarza. Do psychiatry, znaczy się.

      ** nie płacz, będą sesje z Renem <3

      Usuń
    2. no nie mogłabym nie nadrobić takich cudnych notek ♥♥

      OJ, MUSI, KAIEN GO ZACIĄGNIE

      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, kocham Kotka, a on z Renem to już w ogóle raj ♥

      -KareN

      Usuń
    3. Cieszę się, że jesteś! ;)

      Usuń
  13. wybacz, ale zdałam sobie sprawę, że notka Kota to dopiero za 2 tygodnie, a tyle nie wytrzymam. masz!
    http://aleksandradee.deviantart.com/art/Ren-Kot-593584859
    i tym razem jest dołeczek w policzku xD
    widać chyba, do której to sceny :)
    a teraz wracam do maziania innych rzeczy (nerwowa sytuacja na studiach, trzeba sobie jakoś radzić, a mój ma dość patrzenia na swoje portrety)
    moim skromnym zdaniem Ren wyszedł świetnie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ren ci wyszedł taki cudowny, silny, wysoki i dobrze zbudowany ;) a Kotek jak zawsze piękny i uroczy, ach, i ta obroża.^^

      Usuń
    2. Ten Ren jest idealny <3. Dokładnie taki jaki powinien być Ren <3.

      Usuń
  14. Dla mnie ten post brzmiał mniej więcej tak:

    "DO CHOLERY, BABISZONIE, PRZESTAŃ SRAĆ ZE STRACHU, ŻE KAIEN ZOSTAWI SENJU DLA KOTA, WIDZISZ JAK SIĘ KOCHAJĄ!"

    Nie no, serio, tyle tu miłości, czułości i słodkości że jakby Kaien to zobaczył to by umarł :D. Ale ja już kiedyś wspomniałam - według mnie on jest pieszczoch nie mniejszy niż Senju tak naprawdę tylko się z tym kryje :D. I tak jak w opisie - od razu robi się słodki i miękki jak tylko Kot albo Senju idą się do niego przytulić :D.

    Zupełnie nie wiem jak mam ten post opisać, najchętniej to zacytowałabym go całego, ale to byłoby już kompletne morderstwo dla limitu znaków, więc będę wklejać fragment i krótki komentarz. Może choć raz uda mi się napisać coś krócej. A taki miałam zastój bo sama jestem hiperpochłonięta pisaniem :D, ale miałam takie wyrzuty sumienia, że nie natrułam ci dupy pod tym wpisem, że w końcu musiałam siąść i się za to zabrać :D. Ale naprawdę wybacz jeśli dzisiaj będę mało wylewna mimo wszystko :/.

    "Byłem tak podjarany, że gadałem jak nakręcony. Nawet odpowiadałem na pytania. Może więcej niż Dan."
    Kurwde, a ja liczyłam, że ten wywiad był taki fajny, bo Kaien coś wspomniał o nich. Ale też dobrze :D. Ale fajnie, że jest już szczęśliwszy i że nie musi się martwić. Naprawdę było mi go szkoda jak Senju szalał. No ale cóż :/. Ktoś musi się poświęcić, żebyśmy mieli co czytać :D.

    Cholera, zaczynam ich powoli traktować jakby istnieli naprawdę. Bzdura. Przecież istnieją... No nie? (nadzieja w oczach).

    "Bałem się przyznać nawet przed samym sobą, że jesteś chory. Nie, nie jesteś. Po prostu jesteś rozchwiany emocjonalnie. Zbyt wrażliwy. Na pewno nie jesteś szalony. To dwubiegunówka, nie rak."
    Ja zawsze myślałam, że dwubiegunówka to też choroba :/ W sensie Kot wcześniej też mówił "nie jest chory tylko zaburzony". Zawsze myślałam, że to jedno i to samo, ale ja się nie znam :/. A może po prostu Kaienowi to łatwiej w tej sposób przełknąć? Nie chcę wyobrażać sobie jak byłoby mu źle, gdyby Senju miał coś takiego, co trudno nie nazywać chorobą jak, nie wiem, schizofrenię albo no właśnie raka na przykład. Bogu, Kuno, nie dawaj Senju schizofrenii ani raka O.O. Nigdy. Jakbyś miała takie plany to już lepiej zgól mu włosy. Ale tego też nie rób.

    "To, że musiałem się tłumaczyć przed Saki, to nic w porównaniu z tym, co myślał o mnie Dan. Widziałem te znaczące spojrzenia, gdy zobaczył twoją rękę w gipsie. Ki-Ki nic nie mówił i o nic nie pytał. Może czuł się winny, chociaż... wątpię. Tulku coś tam żartował, ale powiedziałeś, że byłeś pijany i miałeś schizy."
    Saki jest kochana.
    Mam nadzieję, że Ki-ki ma chociaż trochę wyrzutów sumienia. Na pewno jest mu głupio.
    Tulku jest cudowny <3
    Dan to dupek. Czuję, że jeszcze się pokłócą z Kaienem mocno. Szkoda Senju, ciekawa jestem czy Dan już wie, że Senju ma ChAD. Pewnie przyjąłby to mniej pozytywnie niż to, że Kaien ma faceta :/. Zero współczucia normalnie :/. Nie rozumiem ludzi, którzy nie martwią się o Senju :(.
    On jest przecie taki kochany.
    I uroczy.
    I zajebisty.

    "Pozdro dla Kaiena, jego faceta też. Mam nadzieję, że koszulka się podoba. Spoko, nikomu nie powiem ;)".
    Po tym jak Senju kupił tą koszulkę, a potem Kaien wystąpił w niej na scenie, podejrzewałam, że coś takiego może się stać, ale nie sądziłam, że to wykorzystasz. Swoją drogą jestem ciekawa w jaki sposób Saki zdołała przeczytać uśmiechniętą buźkę :D. Ale ona naprawdę ma łeb do takich spraw. Dan to by kombinował od razu i panikował. W ogóle widać w tej scenie jaki jest skłonny do oceniania innych i niewyrozumiały. I chyba nie lubi Kota. Jak można nie lubić Kota? Ja obstawiam, że dalej to nie popłynie. ale ciekawe :D. Fajne te dziewczyny :D.

    "Ja wiedziałem, odkąd ich przyłapałem - zaśmiał się Ki-Ki." - Ta, jasne ;). Gdyby Kaien mu nie powiedział to by się w życiu nie zorientował. CDN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaja. No nie wierzę. Kaien, serio? Wiedzieliście o tym? Ale... ja pierdzielę. Ty też wiedziałeś?"
      To jest takie urocze <3 Tulku, który uważa, że właśnie odkrył istnienie równoległego wszechświata, a tu się okazuje, że dupa, wszyscy wiedzą :D. Ale ja czekałam aż on się dowie. Wiedziałam, że nie zareaguje źle, ale czekałam aż się dowie, bo... bo tak :D. Bo go lubię :D. Ja to w ogóle jestem dziwna. Raz jaram się gipsem (nawet mam to w opisie na bloggerze), raz czekam na wątek najbardziej pobocznej z postaci pobocznych :D. Ale trudno <3.

      "-Saki jest cudowna, opieprzyła mnie tylko trochę.
      - No, kochana jest. Może powinniśmy ją za to bzyknąć."
      <3
      Ale niech jej nie bzykają.

      Następny fragment ten w którym Senju i Kaien się kochają tak powoli i delikatnie i czuje i to jest takie słodkie że Kaien prawie płacze to ja nawet nie wiem jak skomentować. Jest na to tylko jedno słowo, które Lovely podniosła do rangi arcydzieła.

      KOCHANE.

      Tym słowem w ogóle można by wszystko streścić, ale ja jestem za bardzo upierdliwa, żeby tak cię zostawić. Musi być chociaż jeden długi komentarz.

      W ogóle rozlatana jestem dzisiaj jakaś i straszny mam chaos w głowie dlatego ten komentarz będzie taki z dupy wyjęty, jeden wątek tu drugi tam. Tak sobie myślę, że na wpisy Kaiena czekam jakoś najmniej. Nie wiem czemu. Przecież go uwielbiam. W sumie jest na równi z Kotem, ale... Nie wiem. On jest poza rankingiem :D, taki jest fajny.

      - Nie, chcę poczuć twojego nabrzmiałego fiuta w dupie - powiedziałeś, tłumiąc śmiech.
      - Próbujesz być wulgarny?
      - No.
      - Próbuj dalej.

      :D :D :D. To też jest super. Bogu, w tym rozdziale wszystko jest super :D. Nawet to co na początku wydawało mi się dziwne też jest świetne <3. Naprawdę mogłabym tu tylko cytować. Lubię jak Senju próbuje być jak Kaien ale mu nie wychodzi <3. W ogóle kocham też taką scenę z jakiegoś posta, chyba "problemy cz. I"
      - Obciągnij.
      - Nie chcę.
      - Nie wierzę.
      <3

      Ten nowy gif jest cudowny. Nie wiem czy wspominałam. Jak znajdziesz jeszcze jakiś to ładuj tutaj, najwyżej wszystko będzie mrygać przed oczami <3.

      "Może nienawidziłem tego pieprzonego sadysty, ale musiałem przyznać, że przy nim Kot stał się spokojniejszy." W sumie to chciałabym żeby Kaien mniej nie lubił Rena. Bo tak to Kot za bardzo na spokojnie nie może z nim o tym porozmawiać :/. Musi się czuć niezręcznie jak o nim wspomina biorąc pod uwagę, że na sam widok Rena Kaien się gotuje i wrze. Dlatego bym chciała żeby Kaienowi ta nienawiść trochę puściła. Ale miło, że Kaien zauważa, że Kotu jest z Renem dobrze.

      " leżeliśmy w łóżku. W moim łóżku. Prawie zawsze spaliśmy razem. Martwiłem się, że będzie ci niewygodnie z ręką, ale nie dawałeś za wygraną. Tuliłeś się do mnie i zasypiałeś jak dziecko, a ja leżałem i wpatrywałem się w twoją spokojną twarz."
      ...
      ....
      .....
      ......
      <3
      No jak to mam inaczej skomentować? No kochane, no!

      Saki jest cudowna. Dan też dba o zespół, ale mam wrażenie, że Saki dba również o członków zespołu (+ Senju :D, ale on jest członkiem zespołu. Takim, wiesz, motywatorem :D). Myślę, że robi wszystko, żeby nikt nie ucierpiał. Dan jest bardziej zachowawczy, gdyby on decydował, pewnie nie wypuszczałby Kaiena z domu z Senju. A ona dba o to, żeby im to nie namieszało i o to, żeby zespół miał dobrą opinię. Ale myślę, że gdyby zaszła taka potrzeba to może nawet wyżej stawiłaby dobro osób z grupy niż opinię o nich. Po prostu jest zwykłą uczciwą i przyzwoitą osobą. I jest cierpliwa i wyrozumiała. Cholera, Reira, masz konkurencję.

      Jak ja mogłam jej nie ufać?

      Saen. Zdaje się, że on się trochę kręcił w okolicach Armagedonu, nie? Bo jakoś słabo go pamiętam. Ja bym chciała żeby wpadł w trójkąt z Senju i Kaienem. Skoro Kaien tak bardzo się broni przed byciem zdominowanym to Senju musi radzić sobie innymi sposobami :D. CDN

      Usuń
    2. "Przez chwilę pomyślałem, że może za szybko dochodzę, ale nie odważyłem się spytać."
      I to jest fragment, który jest jednym z moich ulubionych w tym wpisie :D. Bo w tych wszystkich opowiadaniach innych bohater w życiu by się nad czymś takim nie zastanawiał. W życiu. Bo przecież przeciętny bohater yaoi zawsze może, zawsze jest do dyspozycji, nigdy go nic nie boli, zawsze ma ochotę, wszystko mu się podoba i w ogóle. I to jest takie osobiste, krępujące i ludzkie, że aż cudowne <3. Nie wiem, ja lubię takie momenty, kiedy odchodzisz od takiego idealnego bohatera. Tak samo z tym żelem i Senju. Prawdziwy bohater yaoi nie potrzebuje żelu, bo zawsze jest w 3 sekundy gotowy. A prawy człowiek już nie. W sumie fajnie, że Ren nie ma pamiętnika. Można utrzymywać obraz jego idealności.

      KULKI <3. Szkoda, że Kaien nie odleciał tak jak Kot albo nawet Senju, ale też może być. Jak ja kocham zdominowanego Kaiena! Chociaż teraz po tym wpisie trochę mi go szkoda, że tak się męczy. I to jak się bał, że wygląda na uległego <#, to było genialnie <3. Mam wrażenie, że on sam przed sobą nie chce się przyznać, że mu się to podoba. Niech sobie dominuje :D. Ale od czasu do czasu... :D. Szkoda tylko, że Senju nie dał Kaienowi trochę bardziej odpłynąć.

      "Cholera, dla ciebie to nawet założę ten ogonek."
      Kaien, trzymamy cię za słowo <3.
      "Dla kochanego faceta zrobię wszystko."
      Wszystko? Tryb dzikich fantazji został uruchomiony... :D

      "Będę cię rozpieszczać, do cholery, nawet dając ci dupy."
      <3. Ja tak kocham jak Kaien rozpieszcza Senju. Jak Senju rozpieszcza Kaiena też, ale no... no po prostu rozpieszczanie jest takie fajne <#

      Jak Senju go pieprzył to w pewnym momencie już sama miałam wyrzuty sumienia, że tak cię męczyłam, a jemu tak się nie podoba. Znaczy - ja wiem, że mu się aż tak jak Senju czy Kotu nie będzie podobać, ale ja i tak lubię jak on jest zdominowany :D. Ale i tak szkoda mi go było, że musiał się tak męczyć. Na szczęście pod koniec jednak okazało się, że nie było tak źle :D. Ale może jednak lepiej żeby Senju za często go tak nie męczył. Niech Kota bzyka. Albo takich Nicko-Saenopodobnych. Chociaż w zasadzie bzyknąć kogoś komu wszystko jedno, a zdominować twardego, dominującego Kaiena to jednak różnica. Ale niech mu dupa odpocznie :D. Chociaż nadal jaram się myślą o Kaienie przykutym do łóżka w jakimś przytulnym pokoju, z zawiązanymi oczami (koniecznie, tak żeby tylko czuł) i powoli doprowadzanego na skraj szaleństwa :D. Ale to za sto lat w alternatywnej rzeczywistości.

      Czyli jednak to tylko jazdy Senju tak zmęczyły Kaiena. A już uwierzyłam, że ta cała sława i to wszystko to nie jest do końca jego bajka.

      "A potem pomyślałem, że już zawsze będę się martwić."
      W ogóle ta cała scena jest genialna. Krótka taka, jakoś ją przeczytałam, doszłam do końca wpisu i jakoś mi umknęło. A teraz wróciłam i stwierdzam, że to jest taki mały intrygujący akcencik gdzieś w środku. Z jednej strony to urocze, że Kaien tak się martwi, a z drugiej... Szkoda go :(. Wspominałaś kiedyś o skutkach przedawkowania. Myślę, że chodziło ci o trochę inne, ale sądzę, że to jest w pewnym sensie jeden z nich.

      Prezenty dla Dana <3. Może jak Kaien się ujawni to też dostaną z Senju jakieś fajne prezenty.
      .
      .
      .
      :D

      Fajnie, że Saki nie kazała im zamieszkać osobno tylko postanowiła pokombinować, żeby zamieszkali razem :). Niedługo stanie się jedną z moich ulubionych postaci chyba. Jak Kaien mnie nie zechce to biorę ją!

      Szkoda, że Saya ich nie akceptuje. Jeszcze bardziej jej nie lubię :(. Ciekawa jestem czy ta niechęć kiedyś wypłynie. W sensie np. Senju się o niej przekona. Bo póki co raczej w to nie wierzy. Szkoda Senju :(.

      "Ja nie potrzebuję trzymania się za rączki ani pocałunków przy ludziach."
      No tak :/ Ale skoro dla Kaiena i Senju problemem jest spędzenia dnia w jednym mieszkaniu to Kot naprawdę musiałby zamknąć się z Renem w jednym pokoju i nie wychodzić :/. Ja myślę, że Ren może nawet szybciej to zrozumie niż Kot. CDN

      Usuń
    3. Ciekawe czy Ren by chciał żeby się ujawnili. ciekawe, czy będą o tym rozmawiać.

      "- to coś poważnego, nie?
      - Jak cholera. Ja pieprzę się z tobą, a on pewnie z Emilem - powiedział i zaczął jeść."
      Kotku, nie pierdol, jasne, że to coś poważnego :(. Chyba za długo się nie widzieli. Cholera, naprawdę czekam na notkę Kota i jego spotkanie z Renem. Jak się cieszę, że już nie nienawidzę Rena. I to nie jest osobowość mnoga. Po prostu jak trafię na fragment Armagedonu to potem muszę swój ból egzystencjalny na czymś wyładować, więc wyładowuję na Renie. No bo przecież nie na Senju :(. Nie mogę się doczekać aż się spotkają.

      Kotek, nie bo kojarzy się z kotem. Słoneczko nie, nie wiem czemu, skoro to urocze. Blondynka nie. To co mu, do cholery, pasuje? Na początku chciałam cię błagać, żeby Kaien nie nazywał Senju blondynką, bo to głupie, ale to jednak urocze <3.

      " - Myślisz, że fani zaakceptują, że ich seksowny gitarzysta jest w związku z facetem? - powiedziałeś, siadając mi na kolanach.
      - Nie wiem. Jak nie, to trudno"
      Wygląda na to, że nie tylko Kotek udaje. Kaien też próbuje udawać, że wszystko po nim spływa. Z tym, że on słabo udaje bo szybko robi się spięty i rozdrażniony.

      Doszłam do wniosku, że moje (i Lovely) komentarze to jest taki kącik psychologiczny :D.

      "No i jarał mnie twój gips"
      To tak żebym nie czuła się samotnie?

      Cholera, ten gadżeciarski seks był genialny <3 Nawet nie wiem jak go skomentować. I sama nie wiem czy bardziej lubię te opisy czy te ich pełne erotyzmu rozmowy... A to zdanie "To cudowne uczucie rżnąć osobę, którą się kocha." to już jest podsumowanie wszystkiego co z ich seksem związane <3. Ten pierścień to jest genialna sprawa <3. Uwielbiam jak Kaien tak długo przetrzymuje Senju :D. A jednak Senju wygrał i nie błagał :D. Muszą sobie kupić drugi pierścień żeby obaj całą noc się męczyli :D.

      Jakby to powiedziała Lovely:" fajny akt seksualny :D

      "Sperma wyciekała ci z tyłka, a ja jarałem się jak głupi."
      Kaien to jest jednak popieprzony <3. Jak to jest, że nawet te mało romantyczne części jak wypływanie spermy z dupy są tutaj takie genialne i... nie wiem. Po prostu czuć jak oni są blisko.

      "- Idiota - spojrzałeś na mnie czule i wstałeś z łóżka."
      <3

      "Może bałem się, że mi uciekniesz. Że nie będziemy więcej mieli takiej okazji. Że coś się stanie. Że Saki mnie zabije. Że wróci Kot. Że..."
      Ale on się o niego martwi. Naprawdę się martwi. Kuno, przecież on pierdolca dostanie jak Senju będzie miał depresję :(.

      " - Kiedyś mi obiecałeś, że będę mógł cię zdominować.
      - Już raz to zrobiłeś.
      - Tak, i byłeś zadowolony. Chcę jeszcze.
      - Może za sto lat.
      - Świnia.
      - W alternatywnej rzeczywistości.
      - Wstrętny drań.
      - Blondynka."
      <3

      Nieeeee... On mu nie obiecał, on CHCIAŁ żeby Senju go zdominował. Tak totalnie :D. I później mu jeszcze o tym przypomniał mimo, że to nie był jego pierwszy raz na dole :D.

      "Moje dziubaski" <3 KOCHAM JĄ! Ona naprawdę ich lubi. Wszystkich lubi. Ciekawe czy lubi Dana. Najbardziej chyba Kota. Ale wszyscy najbardziej lubią Kota. Prawie. :(

      "Wiem, że nie mogę pozwolić, żeby mi odbiło." Na początku przeczytałam "nie możemy sobie pozwolić, żeby mi odbiło" i ta interpretacja jakoś mi pasuje. I cały czas mam w głowie wielkie COŚ w depresji. I nadal nie wiem co. A to będzie miało duży wpływ na cokolwiek czy taki średni? Cholera coś mi się to zbiega z tym ujawnianiem się. Wyczuwam niebezpieczeństwo O.O.

      "Chyba nie myślisz, że będę twoim utrzymankiem?"
      Czyli wątek z pieniędzmi powoli się zaczyna. Ja tam uważam, że jak Senju pójdzie do pracy to powinien pracować w sexshopie :D. I zabierać stamtąd różne śmieszne rzeczy :D. A tak w ogóle to ciekawa jestem mieszkania skoro już kupują takie wielkie i bogate. W ogóle odpowiednio obeznają się z każdym pomieszczeniem, nie? Trzeba wypróbować nowe meble, nowe pomieszczenia, nowe łóżko, nowy prysznic, nowy stół kuchenny, nową podłogę...
      :D CDN

      Usuń
    4. Ale oni teraz go będą męczyć. Ten wątek sławy jeszcze się rozwinie? Cholera, teraz przyszło mi do głowy, że jak Yuto ma coś spieprzyć to teraz kiedy Kot jest taki znany to jest BARDZO ZŁY MOMENT O.O. Mam nadzieję, że np. nie puści do sieci zdjęć jego i Rena albo coś. I że Senju nie ucierpi na tym ich ujawnieniu. Ciekawe co z tą uczelnią... :/. Mrugnij jak planujesz jakieś kryzysy związane z ujawnieniem się. Bo kiedyś się ujawnią nawet jak nie teraz.

      "Cholera, wybacz, zachowuję się jak tępa dzida, ale tak bardzo cię uwielbiam!"
      SWOJA DZIEWUCHA! Przysięgam, że zachowywałabym się tak samo.

      Saki się domyśliła. Nacieszyć się nią nie mogę, taka jest świetna <3. W ogóle to ta scena z Renem jest genialna. Nie wiem czemu. Po prostu Ren się w niej wydaje tak dziko sympatyczny że trudno go nie lubić :D. Saki go polubiła. I chyba już załapała o co chodzi. Ja chcę notkę Kota! Chcę notkę Senju i Kota naraz. Chcę Kota i Rena. I chcę Senju. Bogu, jestem zbyt zachłanna.

      "a ja przyciągnąłem cię do siebie i pocałowałem lekko w usta"
      Ale tego nie lubię :(. Kiedy Kaien się pozbędzie tej potrzeby zaznaczania swojego terytorium za każdym razem jak widzi Rena? Zawsze musi przyklepać swoje i to tak trochę dziwnie wygląda :(. Ale nic, Kaienowi wszystko się wybacza w końcu.

      Bogu, ile ja piszę. Krócej muszę pisać!

      "W końcu to nasz pierwszy seks bez gipsu"
      To prawie jak pierwszy raz :D Każda okazja jest dobra :D

      " Tylko z tobą mogłem taki być."
      W sumie tu Senju ma przewagę nad Kotem. Zdaje się, że mimo wszystko Kaien przy Senju pozwala sobie na więcej czułości i delikatności. Kot to w końcu nadal częściowo tylko przyjaciel. Oczywiście jest przy nim sobą itp. ale... nie wiem, wyczuwam jakąś delikatną różnicą. Mówiłam, kółko psychologiczne.

      "Chwilę zastanawiałem się, czy byłbym zazdrosny, gdybyś się z nim przespał"
      Ja uważam, że Kaien byłby wkurwiony jak jasna cholera i zazdrosny jeszcze bardziej. Bo w końcu on i Kyu są blisko. To jakby nie patrzeć większe zagrożenie niż jakiś Ziutek z Żoliborza.

      "Nowe miejsce, nowe łóżko."
      Logika Kaiena jest cudowna <3. Dlatego mocno liczę, że będą przez długi czas intensywnie chrzcić całe mieszkanie metr po metrze :D. W końcu nowe miejsce, wiadomo...

      Słodka para gejów jest fajna <3. Możesz dopisać do opisu - słodka para gejów.

      Szkoda, że Kaien był taki chamski dla Kota, ale trudno, jak mają się pieprzyć niedługo to nie znienawidzą się za to :D.

      Ciekawa jestem czy się ujawnią. Czy to się odbije na życiu Senju. I Kaiena. I w ogóle. Głównie Senju, bo że trochę wpłynie na Kaiena to wiadomo, ale z Senju jest sytuacja mniej oczywista, bo powrót na studia itp. Może to przesuną? I wylądują w dole Senju? A jeśli się ujawnią a potem faktycznie Senju się pogorszy? A co do tego co Lex mówiła - jak można się przejmować - moim zdaniem ludzie mają różną psychikę i różną wrażliwość. Po mnie cudze opinie spływają jak po gumowej kaczuszce, ale większość osób to rusza. I ja to szanuję, dlatego rozumiem, że Kaien się boi :/. Zwłaszcza o Senju, on ma mniej wyjebane ogólnie :/.

      Dzisiaj tak inaczej i porąbanie bo mam chaos w głowie, ale chociaż spełniłam obywatelski (wełniany) obowiązek i o to jestem :D. Nie odpuściłabym tego :D. Innym razem będzie więcej mojego uzewnętrzniania się, dzisiaj w cytatach :D.

      ŚCISKAM MOCNO WSZYSTKICH I PRZESYŁAM DUŻO MIŁOŚCI <3

      Mało brakowało komputer by mi umarł i bym nie napisała. A tak to mamy jakieś... Pół kilometra?
      Chyba przerosłam samą siebie.

      Usuń
    5. Oooo, Babiszon ma konto ;) widziałam, widziałam, że masz w opisie gips (jakieś kilka godzin po tym, jak napisałam, że Kaiena jara gips), więc fajnie wyszło :D

      Więc jednak zaczęłaś PISAĆ?! Będzie blog? Będziesz publikować? Ja wiem, że ty teraz nic nie zdradzisz, ale pisałaś (kilka dni temu), że masz dwie nieopublikowane notki, nie? ;)
      och, natchnienie i zachłanność w pisaniu jest cudowna, więc pisz :D ja pamiętam swoje początki, pisałam wtedy jak szalona, miałam po sto notek w wordzie :D
      ale ostatnio pisałam tak notkę Senju, po prostu to ze mnie wylatywało, nie wiem, przelałam tyyyyle uczuć w hipomanię, a to był tylko wierzchołek góry lodowej...
      więc jak już będziesz chciała publikować, to czekam na linka. widziałam cię u lexi, więc jestem pewna, że razem z nią będziemy spamować na twoim blogu (jeśli będziesz pisać, ale to już powtórzyłam jakieś 4 razy :D)

      fajnie, że w porywach namiętności i pisania znalazłaś czas, żeby skomentować Kaiena. Podobnie pisałam Lexi. Sama znowu mam mniej czasu, ale oprócz pisania lubię czytać blogi, a że jest ich kilka, to prawie codziennie, albo co 2-3 dni są nowe notki, więc czytam.

      Ja w sumie nie wiem, które notki pisze mi się najlepiej. Senju tak, bo jest taki jak ja, więc łatwo mi się pisze. Kot tak, bo jest taki, jaka ja chciałabym być, no i jest uległy, więc robi wszystko, co ja chciałabym robić (albo czego jeszcze nie zrobiłam haha). Kaien tak, ale tu działa na zasadzie przeciwieństwa - po prostu on jest takim cudownym facetem, jakiego sama chciałabym mieć (podkreślam nie pierwszy raz, że nie idealnym (jak Ren np :D ale wiadomo, że Ren też nie jest idealny), więc ma te wszzystkie cechy. No i co ty narzekasz, jego notki też są długie :D i zwykle różne żarciki słowne są właśnie w notkach Kaiena.

      Pół kilometra!! :D to już rekord chyba (:D)

      Nawet nie wyobrażasz, jak mi miło, że zacytowałaś te urywki pewnych scen - tych uroczych, miłych, śmiesznych i smutniejszych. Ale jak człowiek zaczyna pisać i złapie wenę, to nic go nie zatrzyma :D i Kaien wyszedł uroczy, ale jak już zauważyłaś, on JEST pieszczochem :D

      no to masz dowód, że jednak Senju jest ważniejszy dla Kaiena niż Kot.

      dobra, na koniec powiem tylko, że to, co odwali Senju w depresji, trochę nim wstrząśnie, ale co do Kaiena (bo pisałam ,że zrobi to ze względu na Kaiena), to nie mogę napisać, bo byłby mega spojler.
      Ale Senju zrobi też coś "mniejszego" jeszcze zanim zacznie się leczyć.

      aha, i podobno od kilku lat to już zaburzenie, nie choroba (podobno depresja to też zaburzenie). może dlatego, że zaburzenia w pracy neuronów i wydzielania serotoniny i dopaminy działają głownie na emocje i zachowania, a nie jak np. rak albo cukrzyca, niszczą organy).

      Usuń
    6. potwierdzam, będę spamować! :D
      w ogóle ja tam się aż zaczęłam martwić, że Babiszon się tak długo nie odzywa, co się musiało stać? :v a tu po prostu tak się zawzięła z pisaniem.

      ja myślę, że Senju nie chce takich przezwisk, bo się czuje na to za męski :v ("uroczy" dla facetów z jakiegoś powodu nie jest komplementem :( )

      a mi się urodziło pytanie: czy Kaien nie jest przypadkiem zakompleksiony na punkcie swojej męskości?

      ja wiem! Yuto nie powinien wrzucić tych zdjęć po prostu, tylko najpierw przepuścić przez ps i zrobić jakiś fajny fotomontaż :3

      Babiszonie, nie pisz krócej! wcale tego nie chcemy

      a teraz zbieram się na uczelnię...

      Usuń
    7. A ja do lekarza... Miałam dziś pisać, ale redagowałam trochę notki na starym blogu (jezu, jakie te początki były śmieszne, ale zajęłam się tylko literówkami, nie dam rady wszystkiego przejrzeć) i jest tego TYLE, że zrezygnowałam :D

      Babiszon od razu po tym, jak opublikowałam Kaiena w piątek, skomentował króciutko, ale ona pisała, że jeśli jej komentarz jest krótki, to szykuje się coś wielkiego (i długiego haha), więc w sumie to cierpliwie czekałam. Po prostu fajnie jest wiedzieć, że ci, co komentują regularnie, zawsze coś napiszą (ja już u ciebie też bywam regularnie, no chyba że wypadnie mi coś wielkiego, ale wtedy staram się pisać z telefonu).

      Więc tajemnicze zniknięcie Babiszona było chyba chwilowe. Smutno by nam było, gdyby zniknęła, więc nie może na to pozwolić :D

      "uroczy" może i jest, ale na pewno to nie jest "męskie" określenie, choć Kota ono też denerwuje.

      jak teraz spytałaś z tym Kaienem i męskością, to aż się zdziwiłam i zaczęłam zastanawiać. Chyba nie ma, po prostu potrzebuje potwierdzenia od faceta (nie kobiety, bo kobiety chyba nie narzekały :D), że daje radę :D

      dobra, idę się zbierać.

      Usuń
    8. Tak, mam konto i mam człowieka-kokosa na profilowym <3. Specjalnie założyłam na potrzeby bloga :D. Również tego <3. Lex, miło, że martwiłaś się o moje zdrowie i życie. Kto mógłby być tu równie upierdliwy?
      BEDZIE BLOG! :D Mam nadzieję. Dołożę starań, żeby był :D. Zaczęłam pisać i faktycznie mam już coś na początek, ale jeszcze to dopieszczam :D. Uważam, że choć mistrzem pióra nie jestem to jest lepiej niż gorzej, więc spróbuję! Tylko będziecie musieli mi wybaczyć, że pojęcia nie mam gdzie się stawia przecinki, a gdzie nie. Jaram się mega :D. Może nie zamierzam pisać tak rozwlekle jak ty, ale i tak spróbuję <3. A swoją drogą, ty też tak masz, że najlepiej pisze ci się wieczorem, albo już w ogóle późno w nocy jak musisz iść spać, żeby nie wstać jako trup? Bo ja często w ciągu dnia nie potrafię złożyć dwóch słów, a nocą walę w klawisze jak opętana :D. Nie wiem, czy będziecie spamować, to zależy, czy będę pisać dobrze, ale jak coś to zapraszam :D. Chociaż Lex jest trochę bardziej chyba... mroczna? A ja jestem wesołą pierdołą i nie wiem czy się spodoba :/. Ale trudno :D!
      Ja zawsze za każdym razem jak tworzyłam jakąś historię to zawsze znajdowała się tam postać, która była tą, którą ja bym chciała być, ale nie umiem. Ja z twoich bohaterów chyba najbardziej identyfikuję się z... nie wiem. Wydaje mi się, że jestem czymś pomiędzy Kaienem i Renem tylko że z (zajebistymi) cyckami.
      Ja też nie lubię idealnych z jednego powodu - lubię ludzkich ludzi :D.
      Zawsze chciałam zapytać się o to "wyobrażanie". Bo mnie się zawsze wydawało że mówi się "wyobrażać sobie", a ty wiecznie piszesz samo :wyobrażać". Ale ty się na tym znasz, a ja jestem analfabetą, więc nie czepiam się tylko z ciekawości pytam, bo może ja o czymś nie wiem :D.
      Kaien pieszczoch <3.
      Ważniejszy? Zawsze myślałam, że są równie ważni. Tylko inaczej.
      A to zmienia tok myślenia, bo dotychczas myślałam, że to bardziej Kaienem wstrząśnie niż Senju. Chociaż w sumie Kaiena nie zdradziłaś. Mega-spoiler? Cholera, naprawdę coś się szykuje. Ale to jeszcze chyba za dużo, dużo notek.
      Nie wiem, dalej nie widzę różnicy między zaburzeniem, a chorobą :/. W sumie i to źle i to źle.
      Co z tego że czuje si za męski? :( To niech się nie czuje :(. Szkoda, że faceci nie uznaję słowa "urocze". Ale gdyby Kaien przestał mu słodzić to pewnie by w końcu za tym zatęsknił. Moim zdaniem w każdym mężczyźnie głęboko w środku skrywa się małe puszyste stworzenie, które trzeba przytulać, smyrać, po brzuchu i traktować jako zabawkę do miętoszenia :D.
      Czy zakompleksiony? Ja myślę, że niekoniecznie. Na pewno potrzebuje sobie od czasu do czasu udowodnić jak bardzo jest alfa, ale chyba każdy facet tak ma ;).
      Lex, jednak będziesz spamować? To czekam :). To znaczy - wy czekacie :D
      Yuto ma potencjał do takich rzeczy. Już czuję, że coś mocno spierdzieli. Ale tak koncertowo. Cholera, kolejny wątek, który mnie męczy. Chcę Kota! Naprawdę nie mam pojęcia, co mógłby zrobić.
      Lex, ani jednego "IMO" w komentarzu? Nie poznałam cię! O.O
      A tak w ogóle to skoro oni już nie są w trasie to należałoby zmienić opis Kaiena :D.
      Uwielbiam Was obje :D

      Usuń
    9. ja? mroczna? serio? xD no chyba, że to nawiązanie do opowiadania ;) ale już np. "Mastera" w życiu nie użyłabym w jednym zdaniu ze słowem "mroczny"

      IMO "wyobrażać sobie". słownik też tak mówi, ale ja u Kuno nawet nie zwróciłam na to uwagi :v (jestem ślepa najwyraźniej)

      ale to małe puszyste stworzenie zazwyczaj opakowane jest kolcami :p i chyba masz rację, że tak mają, tylko się w życiu nie przyznają xD

      przepraszam, że Cię zawiodłam. w tym już jest :p (ale nawet nie zauważyłam, że tego nadużywam, poprawię się)

      ostatnie zdanie mogę powtórzyć po Tobie i będzie o Was i też będzie prawdziwe ;)

      Usuń
    10. No trochę w stosunku do powiadania ;p. I jak mam przed oczami layout twojego bloga to od razu mam wrażenie, że, jesteś tym typem, który maluje usta na czarno i kolekcjonuje suszone nietoperze :D. Ale domyślam się, że tak nie jest :D. I chyba faktycznie to przez opowiadanie. Chociaż ilość aniołów w mrocznym dziedzictwie trochę komplikuje sprawę "mroczności".
      Do Mastera akurat bardziej pasuje zajebisty niż mroczny :D.
      Ja na wiele rzeczy nie zwracam uwagi, ale to akurat mi się rzuciło w oczy. Też słownik zdaje się być po tej samej stronie.
      No właśnie Kaien jest idealnym obrazem takiego faceta, który przytula się tylko wtedy, kiedy jego facet/kobieta tego chce, ale w głowie się modli, żeby chciała często i długo :D.
      IMO fajna jesteś :D.

      Usuń
    11. Lexi nie zauważyła zwrotnego, ja nie zauważyłam IMO :D

      IMO Lexi nie jest mroczna. Ona jest po prostu poważniejsza niż my :P

      o, a widzisz, jednak jest w tobie coś z Rena (może cycki? :D)
      Teraz sobie myslę, że jednak Senju jest dla niego ważniejszy niż Kot. Choć jak pisałaś o tym, że gdyby Kot wybrał Kaiena a nie Rena, to by rozpaczał, to ja tak samo uważam, że gdyby Kaien wybrał Kota, nie Senju - rozpaczałby tak samo. Po prostu tu nie ma wyboru, bo zawsze będzie boleć.

      ***czyyyyyyyyli jednak będziesz pisać :D to czekamy!
      Tak, ja zwykle piszę wieczorami, czasami nawet do 3 nad ranem (w nocy? czy już nad ranem?), choć jak mam wolną chwilę i natchnienie, to piszę i w dzień.

      Yuto zacznie działać już niedługo, ale oczywiście mam też wersję hard, tylko nie mam pojęcia, kiedy to wrzucę. Może za pół roku :D żartuję, nie, trochę wcześniej. To będzie decydujący cios poniżej pasa. Mam nadzieję, że odważę się to wrzucić :D

      Co odwali Senju, to zalążki będą już w kolejnej notce. Postaram się do końca tygodnia.

      Usuń
    12. 1. nietoperze są przeuroczymi stworzonkami, jak nie wierzysz:
      http://i1.pudelekx.pl/84d4ec0218f5bac3fa7aeeb9a74fbb6d92ebcf15/0-jpg
      2. przyznaję, że mój layout jest "krwisty" :D i że lubię takie klimaty
      3. nie czuję się ani mroczna ani poważna xD serio, robię takie wrażenie?

      tak, cycki to na pewno to, co łączy Babiszona z Renem xD

      dobrze, że mówisz, że do końca tygodnia, bo się zastanawiałam, czy pytać :D

      Usuń
    13. Aaaale słodziak! Ja jeszcze lubię surykatki :D
      http://surykatki.blox.pl/resource/meerkat3.jpg

      Też lubię krwiste klimaty. Wampiry to moja słabość, czekam teraz na piątą część Underworld'a, podobno wyjdzie jesienią :3
      Robisz wrażenie poważniejszej niż ja, więc to chyba coś znaczy. Albo tak samo jak ja powoli się rozkręcasz :P


      Ren, Ren, cycki, cycki, Babiszon, Babiszon... Ciekawe, jak wyglądałby Ren w wersji shemale'a :D dobra, lepiej nie. cycki toleruję tylko u kobiet.

      Usuń
    14. 1. ... O bogu <3.
      2. WIEDZIAŁAM! :D
      3. No. Robisz. IMO (:D) sprawiasz wrażenie takiej osoby, która ma łeb na karku, a niekoniecznie w chmurach.

      Z Renem mnie łączy to, że ja mimo wszystko - wiem, że NIKT mi nie uwierzy - jestem dość spokojna, też nie lubię gierek, kombinowania, dochodzenia, zazdroszczenia, snucia podejrzeń itp (opowiadania to co innego). Jeśli łączą mnie z nim cycki to obawiam się, że wszystkie Arty Lexi z Renem właśnie poszły w cholerę :D

      A z 3 jest różnie. Zanim zaśniesz to jest rano żeby można było mówić że jest jeszcze wcześnie (bo jakby na to nie patrzeć, 3 rano to cholernie wcześnie). A jak trzeba wstać na 3 to jest późna noc i niehumanitarne warunki :P

      Usuń
    15. Ja lubię pracować w nocy. Pisać, znaczy się :D
      Nooooo weź, nie uwierzy - wierzę ci. Naprawdęęę. Ja też zwykle jestem spokojna, jak już pisałam - powoli się rozkręcam, jestem wręcz nieufna i zwykli śmiertelnicy mnie wkurzają, ale jak kogoś albo coś lubię (nie za coś, czasami po prostu lubię, bo tak), to nie ma zmiłuj.
      Rozkręcam się na koncertach fajnych zespołów :D ale ja uważam, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani :D
      Raz dałam się wciągnąć w gierki i długo tego żałowałam. Ale przeszło mi. To chyba moja największa siła - zawsze się podnoszę. Zawsze.

      Usuń
    16. ciekawe, czy dadzą tam takie ciacho jak Michael :D (w filmie mi się podobał, a aktor sam w sobie jest dość przeciętny. może to właśnie włosy?)

      też nie chcę Rena z cyckami. Kot może mieć cycki, pasowałyby mu w sumie :v

      tak sobie myślę, że jakby się dało mieć łeb na karku i jednocześnie w chmurach, to tam by był mój xD

      3 to taka pora, o której często budzę się bo jestem głodna xD ale coś w tym jest, że to taka pora, której nazwanie zależy od sytuacji

      Usuń
    17. Podobno Scott Speedman ponownie wcieli się w rolę Michaela. O tak, był boski z tymi włosami. Wygląd Kate Beckinsale też mnie nie kręci, ale jako Selene była cudowna.
      Wiesz, tak się chyba nie da z tym łbem, a szkoda :(
      Kot i sztuczne cycki, czemu nie? Andrej Pejic sobie zrobił, to czemu Kot nie może?
      Ja w nocy zwykle śpię jak zabita, więc nie odczuwam głodu.

      Usuń
    18. yay! :D czyli w niedalekiej przyszłości obejrzę pewnie jakiś film xD
      ilość żelu na jej włosach w moim mniemaniu była na nie
      nie umiem rysować cunt boyów (w sumie nie próbowałam)
      też bym tak chciała umieć, ale mój organizm uparcie się upomina jak coś chce

      Usuń
    19. Moje drogie, za dużo o cyckach myślicie. Nie dorabiajcie ich Kotu, BŁAGAM.
      Jak bardzo chce to może pobawić się moimi (:D), jestem gotowa się poświęcić.

      Usuń
    20. To może spróbujesz? ;)
      Ależ ja nie zaprzeczam - jak organizm się upomina, to nie masz wyboru. Ach, no tak, mozesz być głodna i zła :D

      Spoko, nie dorysuję Kotu cycków, ale będziesz musiała się poświęcić :D

      Usuń
    21. Przepraszam, że się wtrącę >.>
      Jest wiele rzeczy, które chętnie bym skomentowała, ale chwilowo naprawdę nie mam czasu i mam nadzieję, że znajdę go przynajmniej na notkę Kota... Ale Kuno, bardzo mnie zaintrygowałaś tym:
      "Yuto zacznie działać już niedługo, ale oczywiście mam też wersję hard, tylko nie mam pojęcia, kiedy to wrzucę. Może za pół roku :D żartuję, nie, trochę wcześniej. To będzie decydujący cios poniżej pasa. Mam nadzieję, że odważę się to wrzucić :D"
      Z jednej strony już zaczynam jak cholera bać się tej wersji hard, ale wrzuć ją. Serio, bo nie mogę się doczekać i już teraz zżera mnie zazdrość. Niemniej odczuwam niepokój, ale i tak chcę xD
      To tak tylko od siebie, bo na więcej nie mam czasu >.>

      Przesyłam dużo weny i miłości (xD), a przy tym z pozdrowieniami dla Babiszona
      ~Lovely

      Usuń
    22. ciekawość*
      Skąd mi się wzięła zazdrość? >.>

      Usuń
    23. Lovely, zazdrośniczko jedna :D
      Tak myślę, że wrzucę, a co tam, przeżyjesz mały zawał i tyle :)

      Dziękuję za wełnę i miłość! <3

      Usuń
    24. O matko! To to aż tak mocne... Zaczynam się stresować, a jeszcze niemal pół roku oczekiwania xDD
      No cóż, mam tylko nadzieje, że Yuto nie spierdzieli Kotu związku, choć w razie czego go przygarnę <33
      Niemniej boję się, że ten psychol zrobi komuś krzywdę >.>
      Mam nadzieję, że to tylko głupie domysły, choć jestem pewna, że to na pewno będzie coś mocnego. W końcu Ty to wymyśliłaś!

      ~Lovely

      Usuń
    25. No to jak coś się stanie, Kot ma ciebie :D wiesz, że się nim zaopiekujesz^^

      Usuń
  15. Witam,
    autorko dawno nie zaglądałam na Twój blog (brak czasu) widzę zmiany, już chociaż przeniesienie się na blogspota... niestety nie wiem kiedy, ale wiem, ze na pewno nadrobię zaległości moje, i nie mam zamiaru zrezygnować z tego opowiadania....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Baśka :) właśnie niedawno czytałam stare wpisy i komentarze na bloxie i zastanawiałam się, gdzie ty się podziewasz :)

      Usuń
  16. Chciałem skomentować wcześniej, ale nie miałem weny, a teraz nie mogę bo wszystko już powiedziałyście, kurcze Lexi, Babiszonku kochany * tak kobieto jesteś zaraz po Kuno w moim tęczowym rankingu ulubionych bab :P * Wiec ja tylko nieśmiało się zgodzę z resztą :p :D

    @KareN Ty wredna Ty... nie odzywasz się w ogóle nooo :p

    @Baśka miała fajny... ummmm... nieważne... :p jedyna Basia, którą znałem miała to i owo fajne (nawet dwie sztuki :p... piękne ...p...poduszki :p )

    Dobra odbija mi dlatego idę i czekam na next :D Pozdrawiam ciepło i tulam tenczom :D :p wszystkie kobiety i nie tylko, jeśłi faceci też są :d ( choć szkoda, ze faceci nie mają.. poduszek :P ) dooobra ideeee :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie czytam od początku i trafiłem na ciekawy komentarz Babiszonka :D Do notki pt. "Pojednanie i jedność"


      Gość: Upierdliwybabiszon, *.adsl.inetia.pl
      2016/02/05 22:54:02
      Rozpływam się tak bardzo, że zaraz wsiąknę w krzesło.
      Uwielbiam.
      Kocham jak oni się sobie nie mogą oprzeć i rzucają się na siebie jak dwa napalone chomiki. Kocham, kocham, kocham <3.

      Te dwa rozpalone chomiki mnie rozwaliły :p To tak w ramach nocnej bezsenności :P :D

      Usuń
    2. Centaurianie <3 Babiszon mówił, że może się poświęcić i dać pomacać swoje poduszki ;)

      Usuń
    3. Hahahaha :p nieee... bo mój byłby zazdrosny :p

      Usuń
  17. Mam nadzieję, że dół wkrótce minie. Trzymaj się ciepło i odpoczywaj :).
    na rozluźnienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Babiszonku kochany ;) Urocze to coś, choć kolczaste.

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników