Cześć, bobasy.
Ulepszyłam zakładkę "Opis postaci", możecie sprawdzić ~~TUTAJ~~ ;) Zmniejszyłam obrazki i dodałam krótkie opisy, więc nie ma potrzeby klikania, żeby przejść na stronę (chociaż strony zostały, bo czasem podlinkowuję je w notkach).

Po najechaniu myszką na obrazek pojawi się krótki opis.
Enjoy :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Hipomania

SENJU

Cholera, nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje. Nosi mnie. Nie mogę usiedzieć w miejscu, nie mogę spać, nie mogę trzeźwo myśleć. Czuję się jak na haju. Mam milion myśli na sekundę, nie potrafię się na niczym skupić. Szkoda, że nie mogę malować. Muszę się czymś zająć, tylko czym?

Po imprezach zacząłem znikać z Ki-Kim. On potrafił szaleć do rana. Zwykle z łatwością poznawał nowych ludzi. Kilka razy imprezowałem z nim w jakimś klubie. Raz wciągałem jakiś biały proszek. Nie wiem, co to było, chyba amfa. Byłem po tym jeszcze bardziej pobudzony. Nawet po powrocie do hotelu miałem ochotę bawić się dalej.
Trudno mi było udawać, że wszystko gra.
Nie chciałem cię zawieść, ale to twoja wina, że nie miałeś ochoty szlajać się do rana. Zresztą, sam czasami też nie zwracałeś na mnie uwagi. Może nawet nie interesowało cię, gdzie i z kim jestem. Raz widziałem, jak zniknąłeś z Kotem.
Ciekawe, co Ki-Ki o nas myśli. O nic nie pyta. Nigdy.
A ja chciałbym się wygadać. Tylko co niby mu powiem?
Nie mogę. Nie mam prawa.
Dan chyba ma mnie na oku. Mam takie wrażenie. Nie wiem, czy sobie tego nie ubzdurałem. Po tamtej sprzeczce stał się oschły. Chyba już mnie nie lubi.
A może nigdy mnie nie lubił, tylko udawał.
Ludzie udają.
Zawsze.
Boże, ale się porobiło. Dan i Ana pobierają się. Ciekawe, czy ją kocha.
A może wpadli?
Dan to gwiazda.
Ty też jesteś gwiazdą.
Fani za wami szaleją.
Jesteście coraz bardziej popularni.
Czuję się odrzucony. Niepotrzebny.
Cholera, Senju, nie pieprz.
Kot mnie lubi. Kot naprawdę mnie lubi. Nie wiem, czemu miałby mnie nie lubić. Zapomniałem już o tamtym wydarzeniu.
Wydarzeniu? Tak, to nic nie znaczy. To przeszłość. Ren nic dla mnie nie znaczy.
Ufff...

Zacząłem częściej wychodzić, bo pogoda była piękna. Oczywiście, to zależało od miejsca, ale ogólnie czułem powiew wiosny. Było świeżo, pozytywnie i ciepło. Uwielbiałem taką pogodę. Czułem się cudownie. Nie odchodziłem za daleko od hotelu, bo jednak nie chciałem się zgubić. Kupiłem sobie kilka nowych pędzli, a potem zacząłem się zastanawiać, co ci kupić na urodziny.
Ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie miałem pojęcia.
Przecież miałeś wszystko.
No i teraz mogłeś mieć wszystko.
Nie chciałem być banalny.
Nic nie wymyśliłem, więc wróciłem do hotelu.
Dostałem maila od Sayi. Czuje się lepiej. Kyu nagrywa z nową laską. Miles pisze książkę.
Zupełnie zapomniałem, że Reira i Daren byli zaręczeni.
Nie, naprawdę? Ale tak serio serio?
Mylą mi się fakty.
Zerknąłem w lustro i przeraziłem się swojej bladości. Cholera, muszę się wyspać.
Ale to niemożliwe.
Senju, wiesz, że to niemożliwe.
Zresztą, wcale nie czułem się zmęczony. Mogłem góry przenosić.
Kupiłem sobie kilka dobrych ołówków i zacząłem rysować. Siedziałem potem i wpatrywałem się w kartkę papieru. Narysowałem Kota. Nie miałem takiego zamiaru, ale jakoś tak wyszło.
Ostatnio wszystko idzie jak po maśle.
Nie chcę więcej żadnych dragów. Czuję się po nich zbyt nakręcony. I tak mam przypływ energii. Cholera, to chyba nic dobrego. Potem mogę się wypalić.
Powiedziałem Ki-Kiemu, że więcej żadnych narkotyków.
Mam nadzieję, że mu nie odbije. Nie wiem, co i ile bierze, ale ma twardą głowę.
– Nie biorę na poważnie, tylko czasami, wiesz, na imprezach. – Uśmiechnął się i zaczął podrywać jakąś dziewczynę.
Całkiem ładną, zresztą. Ja też flirtowałem z jakąś rudą, ale na tym się skończyło.
Piłem.
Tańczyłem.
Szalałem.
Brałem.
Piłem.
Straciłem poczucie czasu.
Byłem tak nakręcony, że prawie wdałem się w bójkę. Ochrona chciała mnie wywalić z klubu, ale i tak już wychodziliśmy.
Ki-Ki zawsze podrywał jakieś laski. Trochę mu zazdrościłem.
Raz dałem się ponieść. Całowałem się z jakąś dziewczyną, ale potem znowu stałem się nadpobudliwy i poszedłem tańczyć.
Ludzie zaczęli mnie wkurzać.
Byli zbyt powolni. Nudni.
Wszystko mnie denerwowało, nawet ja sam. Nie jestem lepszy od nich. Chleję, palę, ćpam, liżę się z jakimiś kurwami.
Ale nie mogłem tego nie robić. Chciałem mieć wszystko. Tu i teraz. Natychmiast.
Więc korzystałem.

Potem budziłem się i miałem kaca. Moralnego też. Przepraszałem cię i przeklinałem siebie za głupotę.
Ale znowu to robiłem. Nie mogłem przestać. Coś mnie napędzało.
Tylko co?
Kilka razy Ki-Ki spotkał fanów, więc trochę się hamował. Nigdy nie widziałem go zarzyganego czy naćpanego. Tak, brał to samo, co ja, ale nigdy nie tracił kontroli nad sytuacją. Ja w sumie też nie. Po prostu byłem tak pobudzony, że moja własna skóra była dla mnie za ciasna. Czułem się ograniczany przez ciało.
Mogę o wiele więcej.
Przecież wiesz, Senju.

Raz przesadziłem z dragami i nie mogłem się uspokoić. Nie wiem, po co brałem. Cholera, przecież nawet tego nie potrzebowałem, i tak byłem nakręcony jak cholera.
Zachowałem się bezmyślnie. Następnym razem będę uważał. Lizałem się wtedy z jakimś młodszym facetem. Nie mogłem się powstrzymać. Po prostu nie potrafiłem się kontrolować. Miałem taką chcicę, że najchętniej bym go bzyknął. Nie znałem nawet jego imienia. Ki-Ki nigdy nic nie powiedział.
Czułem się strasznie winny, więc wróciłem do Kota. Chciałem zebrać myśli, ale nie mogłem się wyciszyć. Kot był kochany i uroczy. Uspokajał mnie, przyniósł mi kawę i sok, a potem dał zapalić.
A ja czułem się winny jak cholera. O nic nie pytał. Może wiedział.
Byłem nadpobudliwy. Wykończę się, słowo daję.
Wiedziałem, że będziesz mnie szukać. Nie zadzwoniłem. Wiem, że mogłeś się martwić, ale... Nie wiem, nie mogłem tego ogarnąć.
Prawdę mówiąc, bałem się.
Nie rozumiałem, co się ze mną dzieje.
Czemu się tak zachowuję?
Czy tracę rozum?
Bałem się, że zwariuję.
Nie chciałem zwariować.
Nie mogłem spojrzeć ci w oczy. Byłem zły na Kota, że cię wpuścił, ale wiedziałem, że się o mnie martwił.
Nawet on.
Czułem się strasznie niezręcznie. Cisza była nieznośna. Chciałem przepraszać cię na kolanach, ale duma ni na to nie pozwalała. Zresztą, nie zrobiłem nic strasznego.
Jasne, po prostu go olałeś.
Miałeś gdzieś to, że twój facet się o ciebie martwi.
A gdyby coś ci się stało?
Nic mi się nie stanie. Nigdy.
Nie mogłem spojrzeć ci w oczy. Potrzebowałem chwili spokoju.
Ta, po prostu uciekłeś.
Poszedłem na dół, przesiedziałem do rana w kawiarni, a gdy było już jasno, wyszedłem na spacer. Musiałem się przewietrzyć. Nie obchodziło mnie, co sobie pomyślisz.
Czułem się okropnie. Chyba miałem kaca.
Głowa mi pękała. Wróciłem do hotelu i niechętnie wszedłem na nasze piętro. Nie, nie mogę jeszcze wracać.
Tylko gdzie ja mam się podziać?
Nie chciałem martwić Kota. I tak byłem zbyt bezczelny. Zachowałem się jak dupek.
Znowu wróciłem na dół i zamówiłem kolejną kawę.
Zbyt często wpadałem w trans. Udawałem, że czytam gazetę, ale tak naprawdę błądziłem myślami gdzieś daleko.
Znowu poszedłem się przejść. Wróciłem dopiero po południu. Nie wiedziałem, jak się zachowywać. Milczałem. Ty też. Potem zacząłem przepraszać. Czułem, że muszę. Robiłem to dla ciebie, żebyś się nie martwił.
Ale wieczorem zacząłem się przymilać. Miałem ochotę na szybki numerek, bo chciałem rozładować napięcie, ale chyba nie załapałeś aluzji.
A może po prostu karałeś mnie milczeniem.

* * * * *
Nie mogłem spać. Nie chciałem cię martwić, więc w nocy ubierałem się ciepło i wychodziłem na balkon. Siedziałem gapiąc się w laptop i paliłem.
Nie miałem dokąd pójść. Nikt mnie nie rozumiał.
Nie potrzebowałem snu.

Od tygodnia nie uprawialiśmy seksu. Po koncertach byłeś padnięty, a ja imprezowałem do rana. Potem albo się kłóciliśmy, albo spałeś,
albo wychodziłem z Ki-Kim, albo znikałeś z Kotem,
albo nie chciałem się narzucać, albo czułem się winny.
Zawsze było jakieś „ale”. To głupie. Chore. Nienormalne.
Zacząłem cię unikać. Cholera, czułem, że oddalamy się od siebie.
Nie wiedziałem, jak to naprawić. Wolałeś spędzać czas z Kotem niż ze mną.
Wkurzało mnie to.
Jak cholera.
Czemu znowu coś jest nie tak?
Dlaczego nie możemy być normalną parą?
Kurwa, jak tu doczekać do lipca?
Czy coś się zmieni? Co Dan miał na myśli? Może powinienem z nim znowu pogadać?
Nie mogę dłużej czekać! Nie mogę!
Gniew i wkurzenie narastały w postępie geometrycznym. Wszystko mnie denerwowało. Byłem jednocześnie nakręcony i spięty. Wypady z Ki-Kim pomagały mi się uspokoić.
I flirt. Kochałem to. Lubiłem obserwować, jak ktoś próbuje mnie podrywać.
Mogłem przebierać w kobietach. Bawiłem się, flirtowałem, obiecałem. Zostawiałem je z niczym. To utwierdzało mnie w przekonaniu, że jestem atrakcyjny.
Podrywałem facetów. Tych, którzy mi się podobali. Raz całowałem się z jakimś wysokim przystojniakiem. Powiedział, że nie jest gejem, ale dla mnie może nim być. Połechtało to moją próżność.
Ki-Ki zawsze był grzeczny, jeśli spotykał fanów. Dbał o swój wizerunek.
Nigdy nikomu nie mówiłem, że jestem z wami. Nie muszą tego wiedzieć. Zawsze powtarzałeś, że to wielka odpowiedzialność. Dan też nie byłby zadowolony.
Ale czasami chciałbym zrobić mu na złość.
Kaien, ciekawe, czy kiedykolwiek będziemy mogli się pobrać? Wyjedziemy i weźmiemy ślub.
Głupia myśl. Nie tego potrzeba mi do szczęścia.
Gdy w końcu wkradłem się do ciebie wieczorem pod kołdrę, objąłeś mnie i westchnąłeś. Szkoda, że nie chciało ci się ze mną wychodzić.
– Przecież ja zawsze zostaję na afterparty – powiedziałeś, całując mnie w szyję.
– Ale to nie to samo.
– Nie jestem już tak młody, żeby chlać do rana – burknąłeś i wsunąłeś dłoń w moje bokserki.
– Ja też nie, ale... – Zamilkłem, gdy dotknąłeś mojego penisa. – Zaciśnij.
– Co?
– Mocniej.
– Tak?
– Tak. Chcę się z tobą kochać.

Kochaliśmy się, ale to było krótkie i trochę naciągane. Chyba byłeś zmęczony. Dokończyłem ręką i opadłem na łóżko. Gorąco. Chcę więcej. Cholera, Kaien, chcę, żebyś mnie porządnie zerżnął.
Ale zasnąłeś prawie od razu. Wyszedłem na balkon zapalić, a potem zamknąłem się w łazience i zwaliłem sobie konia.
Nie będę się narzucać. Mogę jechać na ręcznym, ale nie będę cię błagać o seks.

* * * * *
– Senju, mam cię na oku – powiedział Kot, a ja zaczęłam szukać wzrokiem Ki-Kiego.
Szkoda, że wcześniej wyszedłeś. Ja się dopiero rozkręcałem.
– Jestem zmęczony, muszę się wyspać – powiedziałeś wtedy, ale wyczułem w twoim głosie żal.
– Ja zostaję.
Chciałem zostać. Chciałem imprezować do upadłego. I tak nie musiałem spać.
Chociaż... Ostatnio spałem jakieś trzy godziny. To całkiem sporo.
– Chyba ostatnio trochę schudłeś. – Kot podał mi piwo i mrugnął do jakiegoś gościa.
– Wydaje ci się.
– Na pewno nie. Nie bierz już więcej. Nie wiesz, jakie to gówno.
– Wiem, nie biorę. Wtedy po prostu mi odbiło.
– Mnie nie okłamiesz, sam kiedyś brałem kilka razy z ciekawości.
– Aha.
Zdaje się, że to nie było „kilka razy”. Mówiłeś, że Kot miał z tym problemy. A może to nie było nic poważnego? Przecież od dawna nic nie bierze. Nawet nie pali trawy.
Pomyślałem o tym, że Ren go zmienił.
Ciekawe, czy wie, że Kot kiedyś balansował na granicy.
Może tak, może nie.

Kot rozmawiał z Ki-Kim, a potem się chyba pokłócili. Nie wiem, o co im chodziło.
– Senju, idziesz? – spytał Ki-Ki i pociągnął mnie do wyjścia.
– Poczekaj, muszę powiedzieć Kotu, że wychodzę.
– Nie musisz. Nie jest twoim ojcem. Nikomu nic nie musisz.
W sumie miał rację. Obiecałem, że wrócę, więc wrócę. Nad ranem.
Nie wiem, kiedy poznałem tego kolesia. Jakaś kobieta poderwała Ki-Kiego i raczej nie zwracał już na mnie uwagi.
Nie wiem, kto i kiedy dał mi prochy. Nie wiem nawet, jakie.
Nie wiem, po co brałem.
Nic nie wiem.

Kręciło mi się w głowie, było strasznie gorąco i ciągle chciało mi się pić. Paliłem jak smok. Facet o oczach czarnych jak smoła chyba mnie podrywał. Nie dawałem się. Nawet mi się nie podobał. Może byłem naćpany, ale nie głupi.
Wszystko pulsowało. Świat mi wirował przed oczami. Śmiałem się i wkurzałem na przemian, a potem straciłem Ki-Kiego z oczu. Może już sobie poszedł? To znaczy, poszli? Z tamtą dziewczyną?
A to dziwka. Ki-Ki tak samo.
Cholera, chciałem wracać do hotelu i się z tobą kochać.
Jasne, jest czwarta nad ranem. Śpisz sobie słodko, a ja próbuję się pozbyć natręta. Może nie był taki zły, ale był zbyt nachalny. Nie lubię takich.
No i był silniejszy ode mnie. Zapaliła mi się czerwona lampka i postanowiłem wracać. Nie miałem za dużo kasy, więc postanowiłem pójść na piechotę. To nie tak daleko. Chyba.
Jasne, durniu. Nawet nie wiesz, gdzie się znajdujesz.
Jak się nazywał ten hotel? Jezu, kręciło mi się w głowie.
I miałem tę cholerną chcicę!
Jak ja wrócę do hotelu? Boże, boże, telefon. Gdzie telefon?
Nie mogłem go znaleźć. Cholera, chciałem do ciebie zadzwonić, ale nie mogłem znaleźć telefonu!
A potem ten koleś pociągnął mnie na górę. Nie wiem, co tam było, ale śmiałem się i próbowałem wyrywać. Bezskutecznie. Byłem tak naćpany, że czułem się jak szmaciana lalka.
Nie wiem, gdzie ja miałem mózg, ale ocknąłem się dopiero wtedy, gdy usłyszałem, jak zamyka drzwi na klucz. Światło raziło w oczy. Nie wiedziałem nawet, co to za miejsce. Jakiś pokój? W klubie? Co do cholery?
Łóżko, szafa i stolik. Tylko tyle i aż tyle.
Jezu, pewnie jakiś pokój do seksu. Tak jak w tamtym klubie, w którym byłem z Adrianem i Milesem. Poczułem niepokój, ale zaśmiałem się i spojrzałem na tego kolesia pytająco.
Nawet nie znałem jego imienia.
– Tu nikt nam nie przeszkodzi. – Uśmiechnął się i podszedł bliżej. – Chcesz, prawda?
– Co?
– Zdejmuj spodnie.
– Chyba cię pojebało? – Uśmiechnąłem się, czując, jak oblewa mnie zimny pot.
– Czyżby? – Przysunął się bliżej, a ja szarpnąłem za klamkę.
– Zmieniłeś zdanie? – Dotknął moich włosów, ale go odepchnąłem.
– Chyba coś ci się pomyliło.
– Naprawdę? Myślałem, że chcesz, żebym cię przeleciał.
– Wolne żarty.
– Więc po co tu przylazłeś? – Uśmiechnął się i przycisnął mnie do drzwi. – Zapłaciłem za ten pokój. Mamy piętnaście minut. Tyle chyba wystarczy.
– Poczekaj, to nieporozumienie. – Zaśmiałem się nerwowo i chciałem go odepchnąć, ale załamał mi ręce.
– Przestań się wyrywać. Nieźle mnie nakręciłeś, nie możesz się teraz wycofać. Będzie fajnie, daj spokój.
– Puszczaj! – krzyknąłem, ale uciszył mnie dłonią.
Czułem się okropnie. Poniżony i upokorzony, próbowałem się wyrwać, ale powalił mnie na łóżko i zaczął ściągać spodnie. Spanikowałem, gdy przewrócił mnie na brzuch i związał mi ręce paskiem.
– Przestań, zboczeńcu! Zabiję cię! Zatłukę, przysięgam! Puszczaj!
– Zamknij się w końcu – powiedział i zawiązał mi usta krawatem. – Przestań się wydzierać. A może tak lubisz?
Ale wydzierałem się. Kopałem i szarpałem się, ale przycisnął mnie całym ciałem do łóżka i chwycił za włosy. Bolało jak cholera. Przysięgam, zabiję go. Nie wybaczę mu tego.
Opierałem się i walczyłem do ostatniego. Poczułem, jak rozsuwa mi pośladki, i zacząłem szarpać się jeszcze mocniej.
– Uspokój się, bo będzie bolało. Kręci cię to, prawda? Lubisz być gwałcony, co? – szeptał mi do ucha obleśnym głosem, a ja wkurzałem się jeszcze bardziej. – Uspokój się, bo będę musiał cię znieczulić.
Cholera, czułem się taki bezsilny!
Nie wygram z nim, ale nie poddam się do samego końca.
Byłem na siebie zły za to, że ćpałem.
Po co tu przylazłem?
Nie tak miało być.
Miałem wracać do hotelu.
To stało się zbyt niebezpieczne.
Może po prostu powinienem się poddać? Nie wygram z nim. Jest silniejszy.
Jeśli będę się sprzeciwiać, może mnie pobić.
Serce waliło jak oszalałe, ale spróbowałem się uspokoić. Może da się z nim pogadać.
Może mu po prostu obciągnę i mnie puści?
Nie dam mu dupy!
– Widzę, że już przestałeś udawać niewiniątko. – Uśmiechnął się delikatniej, a ja poczułem jego twardy członek między pośladkami.
To koniec. Nie da się z nim pogadać. Zerżnie mnie.
Sam jesteś winien.
– Może cię trochę boleć, ale postaram się być delikatny – szepnął mi do ucha, a ja zacisnąłem powieki i poczułem, że zaraz się poryczę.
Z żalu.
Ale nie poryczałem się. Ktoś zapukał do drzwi.
– Piętnaście minut. – Usłyszałem głos z korytarza.
– Cholera – zaklął koleś-gwałciciel i puścił mnie. – Wstawaj. – Rozwiązał mi ręce, a ja zdjąłem krawat z ust i rzuciłem się na niego z pięściami.
– Ty pojebie! Pieprzony zboku! Zajebię cię, sukinsynu, przysięgam! – Uderzyłem go w brzuch, ale pchnął mnie na łóżko i uciszył dłonią:
– Zamknij się, bo cię zabiję. Zamknij się. Teraz wychodzimy.
Byłem tak przejęty i rozdygotany, że gdy otworzył drzwi, wybiegłem z pokoju prawie rycząc. Leciałem przed siebie ile sił w nogach.
Cholera, chciał mnie zgwałcić facet.
Jeśli mnie teraz dorwie, już po mnie.
Zajebie mnie.
Cały się trząsłem. Szczęka mi latała i było mi cholernie zimno. Na dworze padało. Nie wiedziałem, w którą stronę pójść.
Cholera. Mam przerąbane.
Sam jesteś winien.
Telefon znalazłem w kieszeni kurtki. Prawie popłakałem się z radości.

Do rana przesiedziałem w barze szybkiej obsługi. Chyba zaczynałem schizować. Mam nadzieję, że mnie nie śledził.
A jak stąd wyjdę, a on mnie napadnie?
Nie, niemożliwe.
Chciałem do ciebie zadzwonić, ale byłem pewien, że śpisz.
Nie chciałem cię martwić.
Poza tym, czułem się winny za to, co zrobiłem. Muszę być bardziej ostrożny. Czemu jestem taki naiwny? Cholera, Senju.
Czułem się coraz gorzej. Pewnie wyglądałem okropnie.
Gdy wyszedłem na zewnątrz, okazało się, że bar był całkiem blisko hotelu. Znowu prawie popłakałem się ze szczęścia.
Byłem w hotelu około dziesiątej. Spałeś. Zamknąłem się w łazience i spojrzałem w lustro. Wyglądałem strasznie. Blady, zmęczony, obolały. Miałem podkrążone oczy i taki wytrzeszcz, że dziwiłem się, że w barze szybkiej obsługi nikt nie wezwał glin. Wyglądałem jak rasowy ćpun. Nie mogłem opanować szczękościsku.
Wlazłem pod prysznic i długo stałem w bezruchu. Chyba wpadłem w trans. Gdy w końcu odkręciłem gorącą wodę, popłakałem się.
Chciał mnie zgwałcić facet, Jezu. Ale się porobiło.
Potem bez przerwy paliłem. Muszę się hamować, bo nie zostało mi wiele kasy.
Ale nie mogłem nie palić. Byłem zaniepokojony i rozdrażniony.
Muszę udawać, że wszystko w porządku. Nic mi nie będzie. Za głupotę się płaci.

– Nie śpisz? – spytałeś, gdy paliłem na balkonie.
– Nie. – Starałem się unikać twojego wzroku.
Nie chciałem, żebyś widział mnie w takim stanie.
– Kiedy wróciłeś?
– Niedawno. – Prawie nie skłamałem i znowu zapaliłem.
– Wszystko gra?
– Jasne.
Muszę udawać, że wszystko w porządku.
Nosiło mnie. Czułem się okropnie. Zamknąłem się w łazience i zwymiotowałem, a potem wróciłem do łóżka i modliłem się, żebyś nie zaczął zadawać pytań.
Strasznie się czułem. Mdliło mnie, serce waliło jak dzikie, krew pulsowała w mózgu i cały się trząsłem. Chyba nie umrę?
Oczywiście, że nie.
Leżałem z otwartymi oczami i zaciskałem szczękę. Gdy ściany zaczęły płynąć, zamknąłem oczy i skuliłem się pod kołdrą.
Kiedy to minie? Cholera.
– Wyskoczę po papierosy, zaraz wracam – powiedziałeś, całując mnie w policzek.
Tak, idź już sobie. Chcę pobyć sam. Cholera, Kaien, ale się porobiło.
– Poczekam tu na ciebie – szepnąłem i nakryłem głowę kołdrą.

Gdy wyszedłeś, wstałem z łóżka i zacząłem chodzić po pokoju. Nie dam rady leżeć. Nie mogę. Muszę się ruszać.
Usiadłem i zapaliłem. Ten szczękościsk doprowadzał mnie do szału. Cała twarz mnie już bolała.
Jak Ki-Ki to robi?
Paliłem jednego papierosa za drugim. Było mi cholernie zimno.
Kiedy to minie?
Jezu, nigdy więcej nie będę ćpał.
Co mi w ogóle odbiło?

Dalej było tylko gorzej. Czułem mrowienie pod skórą, jakby coś się tam ruszało. I ten nadmiar energii. Nie mogłem usiedzieć w miejscu. Zacząłem znowu chodzić po pokoju, potem wyszedłem na balkon, zapaliłem papierosa, znów wróciłem do pokoju.
Usiadłem na łóżku. Muszę coś z tym zrobić.
Nie, nie mogę siedzieć.
Cholera, nie wiem, co robić.
Gdzie ja mam się podziać?
Nie wytrzymam tak dłużej.
Zwariuję.
Już zwariowałeś.
Nie trzeba było ćpać.
Serce nawalało jak szalone. Byłem nadmiernie pobudzony i nie wiedziałem, co zrobić z rękami.
I ogólnie sobą.
To było straszne. Nie wytrzymam.
Co ja mam robić?
Co, do cholery, mam robić?!
Chodziłem i panikowałem. Zaraz wrócisz i wszystko zrozumiesz. Boże, tak bardzo nie chciałem cię zawieść. Nie możesz zobaczyć mnie w takim stanie.
Chciałbym zniknąć.
Za mało tu miejsca. Brakuje mi przestrzeni.
Poszedłem po łazienki i długo wpatrywałem się w pustą wannę. A potem odkręciłem gorącą wodę i znowu zapaliłem papierosa.
Niedługo wrócisz.
Nie mogłem przestać palić. Tak mnie nosiło, że nie wiedziałem, co ze sobą zrobić.
Chyba traciłem rozum.
Rozebrałem się i wszedłem do wanny. Woda była gorąca, ale pomagała mi się uspokoić. Chyba przestałem się trząść. Wziąłem głęboki wdech i poczułem, jak wali serce. Zakręciłem wodę i zanurzyłem się po samą szyję.
Gorąco.
Czułem, jak mięśnie zaczynają się powoli rozluźniać. Ciężko mi było oddychać, ale trochę się uspokoiłem. Zamknąłem oczy i cierpiałem w ciszy. Teraz nie myślałem o niczym. Skupiałem się tylko na ciele. Spokojnie, to minie. Musi minąć.

Z transu wyrwał mnie twój głos. Coś krzyczałeś, chyba byłeś wkurzony i przerażony. Mówiłeś dużo i bez przerwy, zadawałeś mnóstwo pytań i starałeś się mnie uspokoić, a ja znowu zacząłem panikować. Nie umrę, prawda? Już mi trochę lepiej. Nie wiesz, co było przedtem.
Jakiś facet chciał mnie zgwałcić.
Nieważne.
Miałem szczęście.
Do kogo dzwonisz? Zack? Nie znam. Szumiało mi w głowie. Twój lęk mnie napędzał. Znowu stałem się niespokojny. Po co to robisz? Po prostu zostaw mnie samego. To minie.
Chyba miałem zwidy. Wiem, że to się nie dzieje naprawdę. To tylko skutki przedawkowania. Ale mimo to zacząłem się bać.
– Ja też cię kocham – odpowiedziałem nie myśląc.
Zack nie był zdziwiony ani przerażony. Może widział gorsze rzeczy. Nawet nic nie powiedział. Wbił mi igłę w żyłę i wyregulował kroplówkę. Chwilę rozmyślał, a potem zdjął ręczniki ze ściany i powiesił tam woreczek z cieczą.
Było mi wszystko jedno.
Chciałbym już w końcu zasnąć
Nie wiem, o czym rozmawialiście. Zack życzył mi zdrowia i wyszedł.
Zapanowała niezręczna cisza. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć.
Nie miałem nic do powiedzenia.
Przypomniałem mordę tamtego kolesia i wzdrygnąłem się.
– Jak się czujesz? – spytałeś i dotknąłeś mojego czoła.
– Lepiej. Tylko chce mi się pić.
– Zaraz przyniosę.

– Przepraszam, że tak cię wystraszyłem – powiedziałem, gdy kroplówka się skończyła.
– Ostrożnie. – Wyjąłeś igłę i przykleiłeś mi plaster. – Jak się czujesz?
– Chyba lepiej. Tylko trochę kręci mi się w głowie.
Długo wpatrywałeś mi się w oczy, a potem uderzyłeś w twarz. Nie byłem zdziwiony. Odgarnąłem włosy i uśmiechnąłem się.
Nie miałem nic do powiedzenia.
– Chodź do łóżka.
– Mmmhh.
Nareszcie mogłem poczuć zmęczenie. Mrowienie ustało, przestałem się trząść, szczęka się rozluźniła, a żołądek zaczął w końcu pracować. No i czułem się senny. Może w końcu się wyśpię.

Nie. Nie mogłem zasnąć. Drzemałem tylko. Potem leżałem z otwartymi oczami. Potem znowu drzemałem. Śniło mi się coś nieprzyjemnego.
Milczałeś. Nie rozmawiałeś ze mną. Nie wiem, może chciałeś mnie tak ukarać.
Wieczorem zamówiłeś żarcie do pokoju.
– Zjesz coś? – spytałeś, gdy wstałem z łóżka.
– Tak.
Ale nie mogłem niczego przełknąć. Wypiłem sok i zjadłem trochę bułki, a potem znowu wróciłem do łóżka.
I rozczuliłem się. Zacząłem ryczeć jak wariat. Myśli wróciły ze zdwojoną siłą.
– Spokojnie, kochanie, już po wszystkim, nie płacz. – Pogłaskałeś mnie i pocałowałeś w policzek.
– Za głupotę się płaci – szepnąłem, gdy przestałem płakać. – Przepraszam.
– Śpij dzisiaj ze mną.
– Mmmhh.
Spałem, a przynajmniej się starałem. Zmęczony, obolały i niespokojny. W końcu zasnąłem dopiero nad ranem.

Obudziłem się trochę spięty, ale ogólnie można powiedzieć, że nowo narodzony. Nigdy więcej żadnych narkotyków.
– Kaien? – powiedziałem, wstając z łóżka.
Piłeś kawę na balkonie. Pogoda była piękna.
– Jak się czujesz? – spytałeś, wracając do pokoju.
– Dobrze.
– Chcesz coś zjeść?
– Tak.
Jadłem. Dużo i ze smakiem. Uśmiechałeś się, a ja czułem się głupio.
I wtedy sobie przypomniałem, że jutro masz urodziny. To znaczy, ciągle o tym pamiętałem, po prostu nie miałem pomysłu na prezent. No i nie zostało mi wiele kasy.
Może Kyu mi pożyczy.
– Muszę na chwilę wyjść. Niedługo wrócę – powiedziałeś, gdy skończyliśmy jeść.
– Dokąd idziesz?
– Nie mogę ci powiedzieć.
– Jak to?
– Idę pogadać z Ki-Kim – odezwałeś się po krótkiej przerwie.
– Kaien, on nie ma z tym nic wspólnego. – Poczułem niepokój.
I znowu przypomniałem sobie tamtego faceta. Zadrżałem i położyłem się na łóżku.
– W porządku?
– Tak.
– Jakoś ci nie wierzę. Co się stało? Nic mu nie zrobię.
– Oczywiście, że nie zrobisz. On nie jest niczemu winien – powiedziałem cicho.
– Idę z nim tylko pogadać.
– Nie idź.
– Kryjesz go?
– Nie.
– Niedługo wrócę.

Zostałem sam w pokoju. Ciekawe, co mu powiesz. Cholera, znowu zacząłem się martwić. Coraz więcej niedomówień. Żałowałem tych wszystkich imprez z Ki-Kim.
Jestem nieodpowiedzialnym gnojem.
Cholera, prezent. Co ja mam ci kupić? Nie miałem zielonego pojęcia. Nie chciałem ci zjebać urodzin, więc postanowiłem, że jutro nie będę pić. Może tylko bezalkoholowe piwo. Nie mogę cię zawieść.
Już go zawiodłeś.
Nie raz.
Nie udawaj, że jesteś święty.
Nie jestem.
Niczego nie wymyśliłem. Poszperałem w necie i znalazłem ciekawy sklep w fajnymi gadżetami. To niedaleko stąd. Podaruję ci seksowną wersję siebie. Głupie, ale może zadziałać.
Dawno nie kochaliśmy się jak szaleńcy.
Nie pójdę tam sam.
W życiu.
Jeszcze spotkam tego obleśnego zboczeńca.
W końcu napisałem do Kota i spytałem, czy mogę do niego wpaść.
– Jasne.
– Nie będę przeszkadzać?
– Już nie.
Już nie? Ciekawe, co to znaczy. Zresztą, nieważne.

– Nie wiem, co kupić Kaienowi – powiedziałem jeszcze w drzwiach, a on uśmiechnął się i zaprosił mnie do środka.
– Jak się czujesz?
– Dobrze.
– Prawdę mówiąc, chciałbym ci teraz przywalić, bo mocno krzywdzisz Kaiena, ale to nie moja sprawa.
– Wybacz, jeśli chcesz, pójdę sobie.
– Nie, wejdź. Jakieś pomysły?
– Żadnych. Ewentualnie jakiś sex shop.
– Ha ha, dobre. – Zaśmiał się i włączył laptopa.
– Kurcze, nie pomyślałem.
– Co takiego? – Spojrzał na mnie ze śmiechem.
– Nie możesz tam ze mną pójść, bo jesteś popularny. Dziś macie koncert, prawda?
– I co z tego? – Kot znowu się zaśmiał. – To zamów przez internet. Nie będziesz musiał nigdzie iść, odbierzesz paczkę i tyle. Do jutra zdążysz. Tak sądzę.
– Nie wiem, to takie... głupie. – Westchnąłem.
– Chodź, to wcale nie jest głupie. Kaien na pewno się ucieszy, on lubi takie zabawy.
– Kto nie lubi...
– Masz rację. O, zobacz, to jest świetne!
– Tak, damskie. – Spojrzałem na Kota z ukosa i skrzywiłem się.
– I co z tego? Przecież to zabawa. I ten ogonek. Słodki, nie? A pończochy, klamerki... Boże, Senju, zamawiaj.
– Nie, to nie dla mnie. – Westchnąłem. – JA mam być prezentem dla Kaiena.
– No dlatego ci właśnie mówię. Albo kup to dla Kaiena i po prostu go bzyknij.
– Poczekaj, wyślę mu SMS-a, że jestem u ciebie.
– Jaki grzeczny Senju. Więc jak?
– Nie wiem. Nie jestem przekonany.
– Weź się zdecyduj, to jest takie fajne. Może jak wrócę, to sobie zamówię.
– Lubisz przebierać się w damskie ciuszki? – Uśmiechnąłem się sarkastycznie, ale zepchnął mnie z łóżka.
– Chyba już ci lepiej.
– Mówiłem przecież.
– Cieszę się. Senju?
– Co?
– Nie bierz więcej. – Kot spojrzał mi w oczy, a ja odwróciłem wzrok.
– Wiem.
– Mówię serio.
– Wiem.
– Chcesz się przejść?
– Tak.

Było ciepło i słonecznie, aż chciało się żyć. Bolała mnie trochę głowa, ale to nieważne. Kot nawijał bez przerwy. Czułem lekki niepokój, gdy przechodziliśmy obok baru, ale westchnąłem tylko i spojrzałem w niebo. Nie wiem, co mi wtedy odbiło. Kusiłem los. Jestem głupi. Nie powinienem się tak zachowywać. Teraz uczucia wróciły ze zdwojoną siłą. Było mi wstyd przed Zackiem.
– O, wejdźmy tutaj! – zawołał Kot i pociągnął mnie do środka.
– To jest cudowne – powiedziałem, wpatrując się w dużą lampę w kształcie gitary.
– To biorę. – Zaśmiał się, a ja aż otworzyłem usta ze zdziwienia.
– Ale...
– Żartuję, ładna jest. Spodoba mu się.
– Ale... jest taka duża.
– On lubi duże, nie?
– Co masz na myśli? – Zerknąłem na niego z uśmiechem.
– To, co pomyślałeś.
– Nie wiem, jest za duża. To chyba niepraktyczny prezent.
– Jak chcesz.
– A ty już coś mu kupiłeś?
– Tak, ale to ta-je-mni-ca.
– Aha.
W końcu nie kupiłem niczego. Zaczynałem powoli panikować, ale olśniło mnie, gdy przechodziliśmy obok studia tatuażu. Zrobię sobie tatuaż z twoim imieniem!
– Jesteś pewien? – spytał Kot, gdy zatrzymaliśmy się i zapaliliśmy.
– Tak, nie mam żadnego. Ten będzie wyjątkowy.
– Ale wiesz... a jeśli się kiedyś... no wiesz, rozstaniecie?
– Nie rozstaniemy się – powiedziałem z uśmiechem. – Wiem, że nie.
– No to naprzód do boju! – zawołał radośnie, ale potem złapał mnie za rękę: – Poczekaj!
– Co?
- Nie możesz. Nie dzisiaj.
– Dlaczego?
– Chlałeś i ćpałeś, będzie ci się chujowo goić.
– Naprawdę?
– Tak. Cholera, szkoda.
– Ale naprawdę nie mogę? Może zaryzykuję.
– Lepiej nie. Chodź, wymyślimy coś innego.
– Ale ja... Kocie, ja chcę ten tatuaż. – Zrobiło mi się cholernie przykro.
– Cóż, za błędy się płaci. Chodź. Nie przejmuj się, znajdziemy coś.
Cholera. Już chciałem się zdołować, ale zadzwoniła komórka.
– Tak, jestem z Kotem.
– Mogę wpaść?
– Jesteśmy na mieście.
– Co robicie?
– To tajemnica. – Zaśmiałem się, a Kot spojrzał na mnie, a potem do mnie mrugnął.
– Zadzwoń, jak będziecie wracać.
– Jasne. Jak Ki-Ki?
– Normalnie. Tylko sobie pogadaliśmy. Obiecał, że nie będzie więcej z tobą imprezować.
– Aha, więc...
… mnie kontrolujesz – chciałem powiedzieć, ale ugryzłem się w język.
Może to i lepiej.
– Co takiego?
– Nic, zadzwonię później. Kocham.
Kot znowu spojrzał na mnie z rozbawieniem, a ja zatrzymałem się przy sklepie z koszulkami.
– Wiem, kupię mu t-shirt z napisem!
– „Kocham cię, Kaien”?
– Nie! – Zaśmiałem się. – Ale chcę, żeby to było coś miłego.
– Kurcze, patrz, to Cat!
– Faktycznie. O kurwa, co on tu robi?
– Witamy – zwróciła się do nas dziewczyna o czerwonych włosach i z kolczykiem w nosie.
– Cześć. – Kot od samego początku zaczął flirtować.
– Ty jesteś Cat, prawda? Powiedz, powiedz, prawda, że jesteś?
– Jestem. – Zaśmiał się.
– O kurwa, chcę z tobą zdjęcie!
– A ja dziecko. – Zaśmiała się druga dziewczyna. – Jutro będziemy na waszym koncercie.
– To fajnie, nie mogę się doczekać. – Kot znowu zaczął się wdzięczyć, a ja rozejrzałem się po sklepie.
– Co cię tu sprowadza? – spytała dziewczyna z kolczykiem w nosie.
– Mój kolega chciałby nadruk na koszulce.
– Tylko powiedz, jaki. – Zaśmiała się ta druga.
– W sumie to chcę dwie koszulki, da się zrobić?
– Jasne.
– I jaki to ma być napis?
– Na jednej „he's mine”, a na drugiej „I'm his” – powiedziałem, a Kot wybuchnął śmiechem.
– Masz faceta? – spytała dziewczyna i spojrzała na mnie z zaciekawieniem.
– Tak, a co? – Uśmiechnąłem się słodko, a ona zaczęła piszczeć z radości.
– To, niestety, nie jestem ja – dodał po chwili Kot.
– A szkoda. Wybierz czcionkę.
– Ta będzie dobra.
– Jak duży ma być ten nadruk?
– Im większy, tym lepiej. Kolega lubi duże.
Zmieszałem się, bo zaczęli się śmiać, ale wybrałem rozmiar i zacząłem szukać portfela.
– Nie, nie musisz płacić – powiedziała dziewczyna z kolczykiem.
– Dlaczego?
– Bo jesteś kolegą Kota.
– Opłaca się z tobą szlajać – powiedziałem, a on znowu zaczął się śmiać.
– Weź tę letnią wersję na ramiączkach, jest super sexy, twój facet będzie zachwycony.
– Kocie, a jaką zrobić dla ciebie?
– „Slut” – powiedziałem, a on przywalił mi łokciem.
– Prawie zgadłeś, ale lepiej „submissive slave”.
– Bawisz się w to? – spytała laska z kolczykiem, ale pokiwał głową.
– Żartowniś.
– Nie szukasz niewolnicy? - Zaśmiała się ta druga.
– Niestety, mam już kilka.
– Szkoda. To co mam napisać?
– Slut.
– Serio?
– Tak.
– Fajny jesteś.
Byłem w świetnym nastroju. Koszulki dostaliśmy po kilku minutach. Zupełnie za darmo.
No może prawie za darmo. Wymusiły na nim autograf. Dwa autografy.
– Ale na biuście, tak? – Spojrzał na dziewczynę bez kolczyka i zrobił niewinną minę.
– Jasne.
– Dawaj.
– Serio? – Zaśmiała się ta druga.
– Jasne.
– Dla pięknej Mari. – Napisał jej na cyckach, a ona nie mogła przestać się śmiać.
– Mnie wystarczy tutaj – powiedziała ta druga i podała mu płytę. – Dziś kupiłam. Czekam na kolejną.
– Postaramy się was nie zawieść. – Uśmiechnął się słodko.
– To co, jeszcze zdjęcie na pożegnanie?

Gdy wychodziliśmy ze sklepu, byłem w świetnym humorze. Mam dla ciebie prezent. Nareszcie. Do tego zupełnie za darmo.
A jak wrócimy do domu, to walnę sobie tatuaż.
Było ciepło i przyjemnie. Kot był rozgadany i chyba szczęśliwy. Ciekawe, czy myślał o Renie.
Nie sądzę.
Zresztą, co mnie to obchodzi. Myśli, nie wracajcie.
Ale zamarłem, bo wydawało mi się, że widzę faceta z wczoraj. Oblał mnie zimny pot, a potem zabrakło mi tchu. Nie, to nie on.
To nie on.
Całe szczęście.
Może byłem wtedy naćpany, ale tę gębę rozpoznam wszędzie.
– Coś się stało? – spytał Kot, a ja pokręciłem głową i usiadłem na ławce.
– Nic takiego. Duszności.
– Słabo ci?
– Nie, już mi lepiej.
– Cholera, wykończysz się.
– To nic takiego, widzisz? Już żyję. – Uśmiechnąłem się. – Chodźmy.
Zadzwoniłem do ciebie i powiedziałem, że będę za dziesięć minut.
Mam nadzieję, że prezent ci się spodoba. Jutro.
Ciekawe, co ma dla ciebie Kot.

– Szlajałeś się z Kotem? – spytałeś, gdy wszedłem do pokoju.
– Tak, szukałem dla ciebie prezentu.
– Eeeh, to miłe. I jak poszukiwania?
– Owocne. – Uśmiechnąłem się i nie wiedziałem, jak się zachowywać. – Obejmiesz mnie?
– A musisz o to pytać?
– Nie wiem, myślę, że jesteś na mnie zły. – Podszedłem bliżej i objąłem cię w pasie.
– Jestem, ale spróbuj mnie ubłagać – powiedziałeś i pocałowałeś mnie w usta.
Nieco szorstko i bezczelnie, aż zabrakło mi tchu. Zaskoczyłeś mnie. Na początku tylko chłonąłem pocałunek, a potem zacząłem odwzajemniać. Mocno i namiętnie.
Lizaliśmy się w milczeniu, a ja poczułem, jak wracają do mnie siły witalne. Ciepło skupiło się w okolicach krocza, a potem zaczęło rozchodzić po całym ciele. Chciało mi się śmiać i skakać z radości. Objąłem cię mocniej za szyję i pogłębiłem pocałunek.
Czułem to. Nareszcie będziemy się kochać.
– Chodź do łóżka – szepnąłem.
– Chętnie. – Zaśmiałeś się i pociągnąłeś mnie za sobą.
– Mam cię rozebrać czy sam to zrobisz?
– Nie, najpierw ty. Rozbierz się. Powoli – powiedziałeś, siadając wygodnie na łóżku.
– Wstydzę się.
– Jasne. Dawaj.
– Kaien! – Zaśmiałem się i zdjąłem koszulę.
– No co? – Przeprowadziłeś dłonią po moim torsie i spojrzałeś mi w oczy.
– Kocham cię. – Uśmiechnąłem się szeroko, a ty przyciągnąłeś mnie do siebie i wpiłeś się w moje usta.
– Nigdy więcej nie bierz narkotyków – szepnąłeś mi do ucha, a potem poczułem, jak wsuwasz dłoń w moje spodnie. – Zdejmuj je.
– Chętnie.
Droczyłem się z tobą trochę, ale nie mogłem opanować podniecenia. Byłem nakręcony jak cholera. Chciałem, żebyś mnie w końcu porządnie zerżnął.

Ale sam nasadziłem się na twego penisa. Żel przyjemnie rozgrzewał i pachniał czymś słodkim.
– Skąd to masz? – szepnąłem i zacząłem się powoli poruszać.
– Kupiłem na jutro, ale nie mogłem się powstrzymać.
– Cudownie. A teraz mnie zerżnij.
– Senju?
– Co? – Objąłeś moją twarz dłońmi i spojrzałeś mi w oczy.
– Kocham cię.
– Wiem. – Zaśmiałem się, a ty wbiłeś się we mnie aż po jaja.
– Żebym mógł to zrobić, musisz ze mnie zejść.
– Nie mogę. - Znowu się zaśmiałem i powaliłem cię na łóżko.
– Chyba nie chcesz, żebym wziął cię siłą?
– Nie – szepnąłem i pomyślałem o tamtym facecie.
Znowu zrobiło mi się zimno. Chciałem to ukryć, ale zauważyłeś.
– Co się stało? Źle się czujesz?
– Nie, ja tylko... – Spojrzałem ci w oczy i nagle zacząłem płakać.
Nie ryczałem, tylko cicho płakałem. Nie mogłem powstrzymać łez.
– Boże, co się stało? Kochanie, powiedz mi. Boli cię? – Zacząłeś mnie uspokajać.
– Nie wiem, nie, nie boli mnie. To nic, po prostu... – Zagryzłem wargę i spojrzałem ci w oczy. – Cholera. Nie, nie, nie, zostań tak – powiedziałem, gdy chciałeś wyjąć penisa. – Zostań tak.
– Przerażasz mnie. Nic nie rozumiem.
– Po prostu trochę... nie wiem, odbiło mi. – Uśmiechnąłem się przez łzy i lekko się poruszyłem. – Kochaj się ze mną.
– Już nie chcesz, żebym cię zerżnął? – Spojrzałeś na mnie z uśmiechem i pogłaskałeś po głowie.
– Nie. Kochaj się ze mną.
Orgazm był długi i tak silny, że zacisnąłem mocno powieki i przestałem oddychać. Nie mogłem wyjść z transu. To było coś cudownego. Fale przyjemności rozchodziły się po całym ciele, a ja zamarłem i przestałem się poruszać. Czułem, jak dociskasz biodra. Pewnie też niedługo dojdziesz. Ale ja nie mogłem się ocknąć. Byłem jak zahipnotyzowany. Nie oddychałem, nie ruszałem się. Odpłynąłem.
– Senju, oddychaj. – Poczułem, jak przyciągasz mnie do siebie i całujesz w czoło.
– Tak – westchnąłem i wróciłem do świata żywych.
– Wszystko gra?
– Tak.
Czułem się całkowicie zaspokojony i szczęśliwy. Dziś nie potrzebowałem niczego więcej.

Ale rano obudziłem się niespokojny. To twoje urodziny. Macie koncert. Nie spieprzę ci tego dnia.
– Kaien, śpisz?
– Tak.
Uśmiechnąłem się delikatnie i pocałowałem cię w ramię.
– No to najserdeczniejsze życzenia urodzinowe, kochanie. – Objąłem cię udem i potarłem się nosem o twoje plecy.
– Dzięki, kochanie. Gdzie mój prezent?
– W torbie. Potem ci go dam.
– Chcę teraz.
– Dobra. – Wstałem leniwie z łóżka, ale zatrzymałeś mnie i objąłeś w pasie. – Co?
– Nic, chciałem cię tylko objąć.

– To dla ciebie – powiedziałem, wręczając ci koszulkę.
– "I'm his"?
– Tak, a to moja: "He's mine".
– Urocze. – Zaśmiałeś się i pocałowałeś mnie w policzek. – Dzięki. Mogę ją założyć na dzisiejszy koncert?
– Ale chyba...
– To nic, ubłagam Saki, może się zgodzi. – Zaśmiałeś się.
– Ale... naprawdę ci się podoba?
– Tak. Jest świetna. Poza tym, to fajne prowo.
– Prowo?
– Tak.
– Ciekawe, jak zareaguje Dan.
– Nie obchodzi mnie Dan. Zresztą, to świetny napis i może oznaczać wiele rzeczy. Dzięki.
– Cieszę się, że ci się podoba.
– To dlatego byliście wczoraj z Kotem na mieście?
– Tak.
– To będą fajne urodziny. Ale i tak najbardziej mnie cieszy to, że już ci lepiej. Obiecaj, że nigdy więcej nie będziesz nic brać.
– Obiecuję. Nie wiem, co mi wtedy odbiło. Przepraszam.
– Wybaczam.

Koncert był cudowny. Jak zwykle, zresztą. Starałem się zachowywać normalnie, żeby cię nie martwić. Nie chciałem, żebyś był rozkojarzony. Musisz się skupić na graniu. Czułem, że Dan miał mnie na oku, i to mnie wkurzało. Ciekawe, jaki prezent dostałeś od Kota.
Byłem podniecony waszym występem. W sumie zawsze jestem podniecony. Czułem się nakręcony i szczęśliwy. Chciałem, żeby ta chwila trwała wiecznie. Byłeś w najlepszej formie. Zagraliście świetnie. Dan chyba był zadowolony, bo mrugnął do mnie ze sceny. Cholera. Nie wiem, co o nim myślę. Nawet twoja koszulka z nadrukiem nie zrobiła na nim wrażenia. Ciekawe, czy zaczną się domyślać.
Fani na pewno. Czytałem wywiady i dziwiłem się, że miałeś tak mało do powiedzenia. Zwykle na pytania odpowiadał Dan. Nie rozumiałem tego. To przeze mnie? Komentarze omijałem szerokim łukiem. Wolałem się niepotrzebnie nie nakręcać.
– Pytali o koszulkę? – powiedziałem, gdy skończyliście rozdawać autografy.
– Tak, pytali – odrzekł Dan. – To ty mu ją kupiłeś?
– Tak, to prezent urodzinowy, coś nie tak? – Spojrzałem mu twardo w oczy, ale uśmiechnął się i pokręcił głową:
– Nie, wszystko w porządku. Już go o to pytali.
– I co powiedziałeś? – zwróciłem się do ciebie.
– Że to tajemnica. – Uśmiechnąłeś się cwaniacko i objąłeś mnie ramieniem. - To co, kiedy impreza?

Impreza była. Mocno zakrapiana alkoholem. Miałem wrażenie, że wszyscy oprócz mnie i Dana byli pijani. Piłem tylko bezalkoholowe. Obiecałem to sobie, prawda? Tobie też. Paliłem za to jak smok.
– Co dostałeś od Kota? – spytałem, gdy w końcu mogłem z tobą normalnie pogadać.
– Cholera, wybacz, że dopiero teraz, nie mogłem się od nich uwolnić. – Zaśmiałeś się i cmoknąłeś mnie w czoło. – Nie wiem, potem rozpakuję prezenty. Napij się.
– Już piję – powiedziałem.
– Ale nie jesteś pijany!
– Za to ty jesteś.
– Masz rację! To moje urodziny, mam zamiar schlać się do porzygania.
– Kochany jesteś.
– Pocałuj mnie.
– Nie mogę.
– No pocaaałuj.
– Jesteś pijany. Nie przy ludziach. Zapomniałeś?
– Żartowałem przecież. Potem mnie pocałujesz, prawda? I nie tylko? – Zacząłeś się śmiać i otworzyłeś kolejne piwo.
Upiłeś się. Cóż, ja miałem niezły ubaw. Kot flirtował z Aną, a potem zasnął w fotelu. Saki chyba też nie była pijana. Ki-Ki znowu gdzieś zniknął. Ciekawe, dokąd poszedł.
Pomyślałem, że też chciałbym się schlać. Po prostu się upić. To przecież nic złego. Przecież to twoje urodziny.
No to się upij, do cholery.
Przecież Dan ma cię na oku.
Ty też.
Jasne, już byłeś pijany. To ja mam mieć cię na oku.
Wrócił Ki-Ki. Powiedział, że ma coś fajnego do palenia.
– Zioło?
– Zioło. Chcesz?
– Skąd ty to bierzesz? Możesz mieć przez to kłopoty, wiesz, prawda? – powiedział Dan.
Chyba nie był zbyt zadowolony. Czy Dan w ogóle był kiedykolwiek zadowolony?
– Daj spokój, to tylko trawka. Kaien, zapalisz?
– Tak.
– Kochanie, nie pal – powiedziałem.
– Dlaczego? To tylko trawa.
– No właśnie.
– Jesteście pojebani. – Westchnął Dan.
– Senju, ty też zapal. Nic się nie stanie.
– Nie chcę.
– No weź.
– Kaien, zabiję cię.
– Jutro mnie zabijesz. Najwyżej się porzygasz.
– Ty na pewno.
Paliłem. Może dlatego, że czułem się bezpieczny. Ale i tak czegoś mi brakowało.
Jakiejś iskry. Nie wiem.
Śmiałem się i wygłupiałem, a potem zacząłem pić. Piwo, wino, wódkę. Piłem, bo tak. Bo nie miałem hamulców. Nie obchodziło mnie, że będę miał kaca. Nie myślałem o niczym. Chciałem po prostu żyć.

Wróciliśmy nad ranem i chciałem cię bzyknąć, ale byłem tak pijany, że ledwo trzymałem się na nogach. Nawet mi nie stanął. Śmiałem się jak wariat, ale skończyło się na namiętnych pocałunkach. Nawet się nie podnieciłem. O prostu molestowałem cię, macałem i całowałem, ale nie czułem podniecenia.
Byłem zbyt pijany.
I na haju.
Chciałem przecież czerpać z życia ile wlezie.
No to czerpałem.

Do czasu. Obudziłem się z okropnym bólem głowy, a mdliło mnie tak, że zarzygałem podłogę.
– Mówiłem, że tak będzie – powiedziałeś, wracając z łazienki. – Dzień dobry, kotku.
– Nie nazywaj mnie tak – szepnąłem i wytarłem twarz koszulą. – Kojarzy mi się z Kotem.
– Wybacz. Widzę, że jesteś w złym humorze.
– Zamknij się, sadysto.
– Uuuuuuh, ostro. – Zaśmiałeś się. – Pójdę po kawę.
Ale nie słuchałem. Poleciałem rzygać do łazienki.
Chyba zdechnę.
Gdy trochę mi ulżyło, wszedłem pod prysznic i odkręciłem gorącą wodę.
Żołądek przyrastał mi do krzyża, ale myśl o jakimkolwiek jedzeniu przyprawiała mnie o mdłości.
Jak żyć?
Wróciłeś z kawą i żarciem.
– Kochanie, jestem. Żyjesz?
– Nie.
– Szkoda. Mam pyszne żarełko.
– Zamknij się, bo się porzygam.
Miałem wrażenie, że w pokoju było strasznie duszno. Wyszedłem z łazienki całkiem nagi i usiadłem na łóżku. Spojrzałem na jedzenie i poczułem, że mnie mdli.
– Na pewno nic nie zjesz? Nawet suchej bułki? – spytałeś.
– Nie.
– To ja sobie pojem. Jestem głodny jak wilk.
Wypiłem kawę i pomyślałem, że muszę wziąć jakieś prochy na ból głowy. Ale zemdliło mnie i znowu poleciałem rzygać.
– Na pewno w porządku? – spytałeś. – Mogę poprosić Kota o jakieś tabletki.
– On to jest chodzącą apteczką, nie? – powiedziałem nieco sarkastycznie, a potem poczułem, że znowu robi mi się duszno.
– My chyba też powinniśmy taką mieć. Kot to ma głowę na karku.
– Ta, powinniśmy. Więc mógłbyś go poprosić o te tabletki? Najlepiej na kaca, ale na ból głowy też mogą być.
– Dobra. Co ja z tobą mam...
Zadzwoniłeś do Kota, ale miał wyłączony telefon.
– Dobra, jakoś dam radę. Położę się – powiedziałem z bólem na twarzy i wróciłem do łóżka.
– Przyniosę ci wodę mineralną.
– Dzięki, jesteś kochany.

Spałem do wieczora. Wylatujemy o dziesiątej, więc dam radę spiąć poślady. Czułem się okropnie.
A miałeś nie pić.
Jasne.

– Kaien, pochwalisz się, co dostałeś od Kota? – spytałem, gdy zacząłeś pakować swoje rzeczy.
– Teraz? Już ci lepiej?
– Trochę.
– No to popatrz .– Uśmiechnąłeś się. – Cały komplet, będziemy się mogli zabawić.
W ładnym pudełku leżały kulki analne, pierścień na penisa i dildo z ogonkiem. Roześmiałem się i spojrzałem na ciebie pytająco, ale znowu poczułem cholerny ból głowy.
– Kurcze, chyba umrę. – Westchnąłem. – Ale fajny prezent. Poprzedni leży nieużywany, nie?
– Co? Ach, tak, będziemy musieli to nadrobić, nie? – Uśmiechnąłeś się i cmoknąłeś mnie w czoło.
– Tak. Jak już wrócimy, nie?
– No. Kot zawsze ma zboczone pomysły na prezenty.
– I dlatego go lubię.
– Ja też.
– Kaien, zaprosimy go jeszcze kiedyś do nas? – Spojrzałem na ciebie, robiąc niewinną minę.
Miałem ochotę na fajny trójkąt. Może to po tamtym bzykaniu z Nickiem.
– A chcesz?
– Tak.
– No to myślę, że da się załatwić. – Uśmiechnąłeś się i pocałowałeś mnie w policzek. – Zobacz, dostałem też komplet strun, różne inne potrzebne mi rzeczy, o których raczej nie masz pojęcia, więc nie będę cię zanudzał, i – tadaaaam – dwa bilety na wymarzony koncert w Berlinie! Pojedziesz ze mną, prawda?
– Jasne. Nie mógłbym przegapić takiej szansy. – Uśmiechnąłem się i usiadłem na łóżku.
Fajnie. Za miesiąc ja też mam urodziny.
Czułem się zmęczony, ale jakoś dałem radę. Dostałem od Kota proszki na mdłości i jakoś zniosłem lot samolotem.
Chyba nie potrafię nie pić. Czy to już uzależnienie?
Na szczęście mój popęd miał się całkiem dobrze. Nie wiem, czemu byłeś taki spokojny. Ja nie mogłem wytrzymać. Musiałem czekać do wieczora, bo ciągle byłeś zajęty. To pewnie przez Dana. Wiem, wiem, teraz to zespół jest najważniejszy.
Chciałbym już wypróbować prezenty Kota.
– Nie teraz, kotku – powiedziałeś, gdy zacząłem się przymilać. – Wiesz, że...
– Nie nazywaj mnie kotkiem, prosiłem przecież! – wkurzyłem się.
Naprawdę mnie to denerwowało.
– Wybacz, zapomniałem. Nie dzisiaj, piesku.
– Debil. Już mnie nie chcesz?
– Chcę, ale nie teraz. Nie możesz wytrzymać? – Zerknąłeś na mnie, mrużąc oczy.
– Nie mogę.
– Kochanie, poczekaj do wieczora, dobra?
– Nie mogę.
– Przestań się ze mną droczyć. Wiesz, że nie mam teraz czasu.
– Dobra, przepraszam, że chciałem cię bzyknąć. – Walnąłem focha i zacząłem się ubierać.
– Dokąd idziesz? Jesteś na mnie zły?
– Nie, co ty, ani trochę – burknąłem i założyłem buty. – Idę coś zjeść.
Znowu te spięcia. Boże, jak ja tego nie znoszę. Czemu nie możemy normalnie pogadać? Czemu to ja zawsze jestem wszystkiemu winien?
Chciałem się tylko z tobą kochać. Wystarczyłoby kilka minut.
Czułem się olany.
No i chciałem wypróbować prezent Kota. W sumie to trochę śmieszne, bo ten prezent to bardziej dla mnie niż dla ciebie. A może...? Cholera, może Kot miał na myśli co innego? Może ten prezent to jest właśnie dla ciebie? Zaśmiałem się w myślach i zamówiłem drugą kawę.

Wieczorem mieliście koncert. Oczywiście, że zostałem na imprezie. Nie mogłem nie zostać. Już nie obiecałem sobie, że nie będę pić. Wiedziałem, że będę. Po prostu nie upiję się do porzygania.
Nie mogę bez tego. Polubiłem takie życie. Imprezy, nowi ludzie, zabawa i radość. Czysty hedonizm. Nie rozumiałem, czemu ty nie chcesz się bawić. Przecież w swoje urodziny chlałeś jak szalony.
Znowu mnie poniosło.
Miałeś tyle nie pić, do cholery!
Miałem wrażenie, że Ki-Ki mnie unikał. Ach, tak, chyba coś tam z nim gadałeś. Byłem trochę wkurzony, bo Ki-Ki to jedyna osoba, która nie przejmowała się niczym i po prostu imprezowała. Nie wiedziałem, że był aż takim kobieciarzem. No ale przecież był wolny, sławny, całkiem przystojny? Czego chcieć więcej?
Nawet mu zazdrościłem.
Sobie też możesz zazdrościć. Masz Kaiena. Jest popularny i przystojny. I należy do ciebie.
Byłem przyjemnie zaskoczony, że nie flirtowałeś z kobietami.
Nie, nie tak.
Nigdy nie przekraczałeś granicy.
Czemu? Czy tylko ja byłem aż tak ułomny? Całowałem się przecież wtedy w klubie.
Nie tylko całowałem.
Nie, nie myśl o tym.
To nie wydarzyło się naprawdę.
Zapomnij.
Nie myśl.
Ale nie mogłem nie myśleć. Ciągle było mi duszno i pociłem się jak cholera.
Nieważne. Po prostu nie zwracaj na to uwagi i baw się ile wlezie.
Tak zrobię.
– Senju, wracamy. – Złapałeś mnie za rękę, gdy flirtowałem z jakąś niezłą babką.
Po prostu flirtowałem. To nic złego.
– Aaaale... – Spojrzałem na ciebie błagalnie. – Poczekaj, zostańmy jeszcze trochę.
– Nie ma mowy, jesteś pijany.
– Wcale nie!
– Kaien! Mogę prosić o autograf? – spytała ta dziewczyna, a ja spojrzałem na nią i zaśmiałem się głośno.
– Widzisz, chce twój autograf. Daj jej.
– Dobra, ale potem wracamy.
– Jasne.

Nie wróciliśmy. Laska zaczęła nawijać jak szalona, a ja grzecznie się zmyłem. Szukałem Ki-Kiego, ale chyba zniknął.
Na pewno z jakąś babą.
Kot był zajęty rozmową z jakimś kolesiem, a ja poczułem się samotny. Byłem w samym środku imprezy i czułem się samotny.
Czegoś mi brakowało.
Ki-Kiego. Jego śmiechu i beztroskich żartów. Zawsze potrafił rozkręcić towarzystwo. Cholera, zbyt szybko przywiązuję się do ludzi. Przecież ja go wcale nie znam. Ale jestem głupi.
W końcu piłem z jakąś młodą brunetką i prawie pozwoliłem, żeby mnie pocałowała.
Prawie. Ale nie pozwoliłem. Wolałem całować ciebie.
Ale byłeś zajęty rozdawaniem autografów.
Cholera, ty to masz fajne życie.
Gdy poczułem, że się upijam, wszystko znowu stało się cudowne. Rozluźniłem się i dałem się ponieść. Nie wiem, czemu tak dużo myślę. Przecież to jest cudowne życie.
Korzystaj, póki możesz. Został ci miesiąc. Daj z siebie wszystko.
Cholera. Upiłem się i prawie pobiłem z Danem. Zaczął protestować, gdy zauważył, że flirtuję z Kotem. Chyba mu się to nie spodobało. Dupek. Nie znoszę go. Chyba zaczynam cię rozumieć. Wkurzał mnie jak mało kiedy.
– Uspokój się – powiedziałeś. – Dan, wybacz, jest pijany.
– Widzę. Zabierz go stąd.
– Zamknij się, nie będziesz mi mówić, co mam robić! – zawołałem wkurzony, ale uciszyłeś mnie i pociągnąłeś do wyjścia.
– Co ci odbiło? Wracamy.
– Nie chcę wracać! Jak możesz mu na to pozwalać?
– Na co? Zachowuj się.
– Kaien, ty świnio – wkurzyłem się jeszcze bardziej. – Dobra, jak chcesz. Wracamy.
– Co w ciebie wstąpiło?
– Nic.

Milczałem całą drogę powrotną. W sumie nie tak długo. Jakieś kilka minut.
Ale nie mogłem spać. Nie chciałem. Wyszedłem na balkon i zapaliłem. Pogoda była cudowna. Było dość ciepło, niebo pełne gwiazd, wszystko dokoła kwitnęło.
Aż chciało się żyć.

Około drugiej zasnąłeś, a ja zadzwoniłem do Ki-Kiego. Nie odbierał. Może jest z jakąś laską. Szkoda.
Zadzwoniłem do Kota, ale powiedział, że już jest u siebie.
Cholera. Chciałem dalej imprezować.
Do czasu. Paliłem na balkonie i obmyślałem plan ucieczki, ale nagle strasznie mnie zemdliło.
Nie, niemożliwe. Kac? Już teraz?
Nie chcę!
Porzygałem się w kiblu i musiałem zapomnieć o imprezie. Wróciłem skruszony do łóżka i długo nie mogłem zasnąć.
Rano słyszałem, jak wychodzisz, ale nie miałem sił ani chęci wstawać.

Obudziłem się dopiero po południu. Miałem wrażenie, że byłeś wkurwiony, ale o nic nie pytałem.
To napięcie mnie dobijało. Wiem, że ciebie też. Chciałem już mieć to za sobą.
Wieczorem miałem chyba napływ sił witalnych, bo zacząłem rysować. Tym razem wyszedł mi Dan. Może narysuję też ciebie i Ki-Kiego.
Pomyślałem o tym, że Ki-Ki mnie nie kręci. Ani trochę. Lubię z nim imprezować, ale jako facet jest mi obojętny. Ciekawe, czemu o tym pomyślałem.
Chciałbym się przespać z Kotem. Czy to byłaby zdrada? Chyba nie. Sam kiedyś mówiłeś, że lubisz patrzeć. Ja w sumie też. Ale musiałbyś patrzeć.
Nie mogłem się doczekać naszego trójkąta.
Milczałeś, a ja byłem nakręcony. Nie mogłem się pozbyć tej natrętnej myśli.
Chciałem Kota.
Nawet wtedy to do niego przylazłem.
Chcica stała się nie do zniesienia. Obserwowałem cię kątem oka, ale byłeś rozdrażniony i spięty. Może znowu sprzeczka z Danem? Co innego mogło cię zdenerwować?
Wolałem nie pytać. Usiadłem przy tobie na łóżku i delikatnie cię objąłem.
– Jestem zajęty.
– Wiem. Chcesz, zrobię ci masaż? – Uśmiechnąłem się czule i pocałowałem cię w policzek.
– Kochanie, nie teraz. Wieczorem, dobra?
– Wieczorem masz koncert.
– A potem wylatujemy, więc będziesz mógł zrobić mi masaż przed koncertem. Muszę to dokończyć.
– Co robisz?
– Odpowiadam na pytania. Daj mi się skupić.
– Dobra, jak chcesz. – Westchnąłem i zacząłem cię miziać opuszkami palców.
Dotykałem szyi, ucha, bawiłem się lekko twoimi włosami, a potem pocałowałem cię w policzek i wróciłem do rysowania.
Nie chcesz się ze mną kochać.
Cholera.
Nie chciało mi się po prostu rozładować samemu, więc czekałem cierpliwie do wieczora. Ale to było nieznośne. Czułem się spięty i zdenerwowany. Jednak brak seksu to nic fajnego. Ale nie mogłem cię przecież zgwałcić.
Przypomniała mi się tamta sytuacja w klubie i wzdrygnąłem się.
Ciekawe, czemu mnie to nie ruszyło. To chyba nie jest normalne. Wcale nie czułem się pokrzywdzony. Łatwo poszło.
Może jestem nieczuły.
W sumie nawet nie pamiętam tego dokładnie. Co, jak i czemu? Widziałem to jak przez mgłę. Tylko urywki wspomnieć.
Kiedyś film mi się naprawdę urwie, co wtedy?
Miałem mętlik w głowie. Całkowity chaos. Może to napięcie przed koncertem, może czekanie. Może frustracja, a może wkurwienie. Nie byłem pewien.
A może wszystko naraz.
Myśli napływały falami. Ciągle i bez przerwy. Boże, czemu ja nie potrafię nie myśleć? Nie umiem ich opanować. Tysiące, miliony, miliardy.
I jeszcze więcej.

Chciałem się położyć i trochę odpocząć, ale nic z tego. Byłem zbyt spięty.
W końcu zamknąłem się w łazience i zwaliłem sobie konia. Żałosne.
Ale nie będę cię błagać o seks. Już to kiedyś sobie obiecałem.
Nie będę się poniżać.
Rozładowałem się, ale tylko tyle. Myśli zostały. Zdenerwowanie też.
Tu wcale nie o to chodzi, przecież wiesz.
A o co?
Nie wiem, o co.
Kaien, kochaj się ze mną.
– Kochanie?
– Co?
– I jak pytania?
– Już kończę.
– Dużo tego było – powiedziałem i wyszedłem na balkon zapalić.
– Jestem trochę zmęczony. – Westchnąłeś, gdy w końcu odłożyłeś laptop i rozwaliłeś się na łóżku.
– Chodź, zrobię ci masaż – powiedziałem, czując przyjemne mrowienie w dole brzucha.
– Dzięki, jesteś kochany.
– Rozbieraj się.
– Muszę?
– Tak.
Byłeś spięty. Czułem, że mięśnie masz twarde i obolałe. Leżałeś na brzuchu, a ja siedziałem na tobie. Skórę miałeś wilgotną i chłodną. Pochyliłem się i pocałowałem cię w kark. Poczułem lekki zapach potu i zadrżałem.
Strasznie lubiłem ten zapach. Naturalny zapach twojej skóry. Świeży pot, który nie śmierdział.
Może to feromony.
A może to dlatego, że cię kocham.
Zacząłem całować twoje plecy i ramiona, a potem wsunąłem ci dłoń w bokserki, ale zaprotestowałeś.
– Jeśli chcesz mnie bzyknąć to nic z tego.
– Nie, nie chcę, potrafię się sam zadowolić – powiedziałem nieco urażony, ale zrzuciłeś mnie z siebie.
– Tak? To cudownie. Może pokażesz, jak to robisz?
– Co?
– Kochanie, to mnie trochę rozprasza. Nakręcasz mnie, a potem czuję się sflaczały. Emocjonalnie.
– Co? – zamrugałem. – Co ty bredzisz?
– Zróbmy to po koncercie.
– Przecież zaraz po wylatujemy.
– No tak. Cholera, Senju, przepraszam, nie jestem w nastroju. Naprawdę chciałbym cię bzyknąć, ale... nie wiem. Wybacz. Głupio się czuję – powiedziałeś i pogłaskałeś mnie po głowie.
– Dobra, może kiedy indziej – powiedziałem, siląc się na spokój.
Nie chcesz się ze mną kochać.
– Nie myśl za dużo, po prostu potrzebuję sił przed koncertem. Mam dziś zły dzień, dobra? A tak w ogóle, to czemu ja się usprawiedliwiam?
– Nie wiem. Może czujesz się winny.
– Tak? Cudownie.
– Dobra, nie wkurzaj się – powiedziałem kapryśnym tonem, a ty wstałeś z łóżka i zacząłeś się ubierać.
– Gadałem dziś z Danem.
– O czym?
– A jak myślisz? – spytałeś z nutką sarkazmu w głosie. – Nawet na te pieprzone pytania nie mogłem odpowiedzieć bez niego. Przynajmniej Saki była miła.
– Co to za pytania?
– Takie tam, do wywiadu.
– Dan wszystkich kontroluje, nie?
– Coraz częściej mam takie wrażenie. Jeśli Tulku też się zaręczy, to będzie cudownie.
Też chciałbym się z tobą zaręczyć. A najlepiej wyjść za ciebie.
Zacząłeś się śmiać, a potem spojrzałeś na mnie i powaliłeś mnie na łóżko.
– Bzyknij mnie – szepnąłem, obejmując cię udami.
– Nie zaczynaj.
– No to puść mnie.
– Proszę bardzo.
– Kretyn – burknąłem i wyszedłem zapalić.
Byłem na ciebie zły. Byłem wkurzony również dlatego, że w ogóle cię to nie ruszało. Na scenie zachowywałeś się zupełnie normalnie. Zagraliście jak zwykle świetnie.
Nawet masaż nie zrobił na tobie wrażenia.
Nie potrafiłem cię uwieść.
Czułem się do niczego.
Miałem ochotę na małą aferę, ale nie miałem czasu.
Za dwie godziny wylatujemy.

Coś we mnie pękło. Stałem się spięty i rozdrażniony. Nie mogłem się na niczym skupić. Ciągle rysowałem. Gdy przyszedłeś do mnie wieczorem, powiedziałem, że nie mam ochoty.
Kłamałem. Po prostu chciałem cię przetrzymać.
Albo ukarać.
W końcu jednak uległem. Nie mogłem się oprzeć. Nie dzisiaj. Byłem tak wkurzony, że aż mnie nosiło. Musiałem się rozładować. Chciałem ostrego, agresywnego seksu.
Ujeżdżałem cię do utraty tchu. Orgazm miałem silny i prawie bolesny. Nie widziałem twojej twarzy. Zamknąłem oczy i po prostu odpłynąłem. Poczułem niesamowitą ulgę. Kręciło mi się w głowie i w ogóle miałem wrażenie, że śnię. Twoje ruchy stały się chaotyczne, a chwilę potem poczułem, jak we mnie dochodzisz.
Cholera, mieliśmy używać gumek.
Leżałem potem wtulony w ciebie i drzemałem. To nic, że nasienie wypływało z tyłka.
Coś było nie tak. Brakowało mi bliskości. Miałem wrażenie, że myślami jesteś gdzieś daleko.
A potem było tylko gorzej. Ciągle skakaliście sobie do oczu z Danem. Ki-Ki mnie chyba unikał.
– Nie zwracaj na nich uwagi, czasem im odbija – powiedziała Saki, ale chyba nawet ona nie wierzyła w to, co mówi.
– Chyba się nie lubią.
– To mało powiedziane. – Westchnęła i zaprosiła mnie na kawę.
Poszliśmy się przejść, bo pogoda była cudowna.
– Kaien chyba jest spięty. Ciężko mu będzie czekać do lipca – powiedziała, gdy siedzieliśmy potem w jakiejś przytulnej kawiarni.
Pomyślałem o tym, że żaden z was nie mógłby tu tak spokojnie siedzieć.
– Mnie też ciężko – powiedziałem, patrząc jej prosto w oczy.
– Wiem. W piątkowym wywiadzie wyjdzie na jaw, że Dan się żeni.
– Super. I co dalej?
– Będą kolejne pytania.
– Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym, błagam. – Zaśmiałem się, a Saki westchnęła i nie mogła się ze mną nie zgodzić.

Ciągle czułem się niepewnie. Nosiło mnie. Nie miałem nic do roboty, więc rysowałem. Nie mogłem się jednak skupić.
Dan. Wkurza mnie. Ciekawe, jak zareagują, gdy dowiedzą się o jego ślubie.
Tulku tak samo. Nie, nie tak samo. On się nie żeni.
Chciałbym się z tobą ożenić. Czy tam wyjść za ciebie.
Czy zaakceptują to, że znany gitarzysta jest w związku z facetem?
Jeśli się o mnie dowiedzą, to będę miał aferę na uczelni.
Uczelnia.
Prawdę mówiąc, miałem to gdzieś.
Nie widziałem już w tym żadnego sensu.
Po co mi to?
Rzuć to.
Kolejny koncert. Kolejne fanki. Chciałbym cię bzyknąć.
Chcę wypróbować prezent Kota!
Ale to twój prezent.
I co z tego?
Weź nie myśl. Uspokój te cholerne myśli. Ten natłok jebanych skrawków z kosmosu.
Nie mogę.
Nie mogłem. Rysowałem. Piłem. Paliłem jak smok. Mieliście na to wystarczająco kasy.
Nie musiałem się o to martwić.
W końcu nie musiałem się martwić.
Ale nie mogłem się pozbierać. Nie mogłem usiedzieć w miejscu. Brakowało mi przestrzeni. Te pokoje były za ciasne. Dusiłem się. Został miesiąc, a ja już miałem dość.
Chciałem wolności. Miałem ochotę się urwać. Z niecierpliwością czekałem na kolejny koncert, bo wiedziałem, że potem będzie impreza. Chciałem poznawać nowych ludzi. Pić, palić i bawić się do rana.
Ty byłeś coraz bardziej zmęczony. Nie rozumiałem tego. Nie chciałem wracać. Pokłóciliśmy się w klubie i zaciągnąłeś mnie siłą do taksówki. Wrzeszczałem i chciałem wracać, ale byłeś nieugięty.
Nie odzywałem się potem do ciebie przed dwa dni.
Ale i tak byłem wkurwiony dlatego, że ciebie to w ogóle nie ruszało. Na scenie zachowywałeś się zupełnie spokojnie. Miałem ochotę zrobić ci na złość. Czemu byłeś taki nudny?
Piłem potem z paczką Ki-Kiego i chciałem się urwać razem z nimi, ale dorwał mnie Kot.
– Kaien cię szuka – powiedział, biorąc mnie za rękę. – Chodź.
– Nie idę – uparłem się.
– Senju, nie kłóć się ze mną. Chodź.
– No dobra, z tobą pójdę. Ale potem wracam.
– Jasne, jasne.
Nie wróciłem. Poszedłem z tobą.
– Senju, mam dość. Zachowujesz się jak dupek – powiedziałeś, gdy wróciliśmy do hotelu.
– Zdaje się, że czegoś chciałeś. Mów, a potem wracam do klubu.
– Nic z tego. Nigdzie nie pójdziesz. Znowu się schlejesz, a jeśli pójdziesz z Ki-Kim...
– Pójdę z kim tylko będę chciał! – zawołałem, czując, jak krew uderza mi do głowy. – Do jasnej cholery, przestań mnie kontrolować! Nie jesteś moim ojcem!
– Nie krzycz. Nie kontroluję cię, Senju. Ja cię tylko pilnuję.
– To to samo! Nie jestem dzieckiem! Czemu to robisz? – Poczułem, że głos mi się załamuje.
– Nie widzisz, czemu? – Przycisnąłeś mnie mocno do ściany, a ja syknąłem z bólu. – Przestań się tak zachowywać! Ignorujesz mnie, pijesz na umór, ćpasz, a potem lecisz do Kota albo w ogóle znikasz! Co ja mam myśleć? Co się z tobą dzieje? Nic a nic cię nie obchodzę? Chcesz zaćpać się na śmierć? A może utopić w wannie? Kot miał rację – jesteś chory.
Nie odrywałem od ciebie wzroku. Nie dam się. Nie weźmiesz mnie na litość. Nie wiem, czego ode mnie chcesz. Możesz sobie siedzieć w zamknięciu, ale ja potrzebuję wolności. Chcę się bawić. Po to tu jestem. Nigdy w życiu nie byłem z nikim w trasie. Chciałem korzystać. Chciałem imprezować. Bawić się, pić, palić, tańczyć, poznawać nowych ludzi. Czemu nie mogłeś tego zrozumieć? Czemu chciałeś mnie kontrolować? Jeśli potrzeba wolności jest chorobą, to możesz zacząć mnie leczyć.
Nie daj się. Masz prawo robić co chcesz.
– Mylisz się – powiedziałem. – Ja po prostu chcę żyć.
– Żyć? Nie waż się znikać z Ki-Kim. Wiem, że miałeś taki zamiar.
Roześmiałem ci się w twarz. Ta rozmowa coraz bardziej mnie wkurzała.
– Tak? Będziesz mnie trzymać w klatce? – powiedziałem sarkastycznie, ale nie dałeś się sprowokować.
– Co ty gadasz? Jakiej klatce? Nie widzisz, co odwalasz? Chcesz, żeby to się znowu powtórzyło?
– Nie będę brać narkotyków. Obiecałem ci to, prawda? Nie ufasz mi?
Milczałeś. Wydawało mi się, że byłeś zmęczony.
– Senju, nie mam już sił.
– Nie wiem, o czym mówisz.
– Co się z tobą dzieje? Kot miał rację.
– Kot?
– Tak. Myślisz, że... – Ale w tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
Zakląłem pod nosem i wyszedłem na balkon. Cudownie. Jak ja tego nienawidzę.
To Saki. Przyszła sprawdzić, czy wszystko w porządku. Pewnie Kot jej doniósł.
A ja nie mogłem się uspokoić. Musiałem stąd wyjść. Nie chciałem już iść na imprezę. Po prostu chciałem pobyć sam. Nie mogłem znieść tej rozmowy.
Nie rozumiałem, o co ci chodzi.
Kotu też. Nie wiem, czemu był po twojej stronie.
Nawet Ki-Ki.
Nawet Saki.
Wszyscy.
Nic nie rozumiecie.
Nie dam się zamknąć w czterech ścianach.
Gadałeś z Saki na korytarzu, więc otworzyłem drzwi i wybiegłem z pokoju.
– Dokąd to? – Usłyszałem jej głos, a potem zrozumiałem, że biegniesz za mną.

Uciekałem. Chciałem pobyć sam. Tylko dokąd mam iść? W barze na dole na pewno mnie znajdziesz. Nie mogę iść do Kota. Nie zrozumie mnie. Ki-Ki mnie zdradził. Nie wybaczę mu. Nawet Saki. A tak ją lubiłem.
Chyba mi odbiło.
– Poczekaj, durniu, co ty wyprawiasz? – Dopadłeś mnie na schodach.
– Puszczaj. Chcę się przejść
– Nie zachowuj się jak gówniarz. Nie masz wstydu? Co ty odwalasz? Co sobie Saki pomyśli?
– A co mnie to obchodzi? – wykrzyczałem i szarpnąłem się. – Puść mnie, muszę ochłonąć.
– Senju, nie idź. Nie wiem, co mi może strzelić do głowy.
– Nie martw się, na pewno się nie zabiję. – Zaśmiałem się wrednie, a ty przycisnąłeś mnie do ściany i spojrzałeś na mnie ze złością.
– Nie to miałem na myśli.
– Chłopaki, wszystko w porządku? – Usłyszałem głos Saki.
– Tak, zaraz wracamy – powiedziałeś.
– Ja nigdzie nie wracam. Kaien, muszę się przejść – spróbowałem łagodniej.
– Pójdę z tobą.
– Chcę sam.
– Nie, nie chcesz.
– Zachowujcie się – powiedziała Saki, gdy ktoś wyszedł z windy.
– A co mnie to obchodzi? – Zaśmiałem się i wpiłem w twoje usta.
Na chwilę zamarłeś, a potem mnie odepchnąłeś.
– Pojebało cię?
– Tak. Wstydzisz się mnie?
– Wiesz, że nie o to chodzi!
– Przepraszam, zaraz wszystko załatwię. – Usłyszałem głos Saki i spojrzałem w jej stronę. – Do pokoju. Natychmiast.
– Nigdzie nie idę – powiedziałem.
– Jak chcesz. Idź, naćpaj się i nie wracaj. Mam dość.
– Dziękuję, kochanie.
– Senju, poczekaj! – zawołała Saki.
Nie wiem, czemu tak chciałem uciec. Przecież nie chciałem więcej imprezować. Po prostu nie mogłem usiedzieć w miejscu. Nie chciałem wracać do pokoju. Zacząłem płakać i zbiegłem na dół. Chyba odpuściłeś. Słyszałem jeszcze głos Saki, ale potem zniknęło wszystko.
Czułem tylko napływ adrenaliny. Nie wiem, po co to robiłem. Nie mogłem tego wyjaśnić.
Wybiegłem na ulicę i rozejrzałem się. Było ciemno i padało. Cholera. Postanowiłem się po prostu przejść. Może powinienem do ciebie napisać? Wrócę za godzinę? Nie, za dwie?
Nie, nie wrócę.
Nieważne.
Musiałem ochłonąć.
Ale jak, do cholery, miałem ochłonąć?
Teraz wkurzałem się dla samego wkurzania się.
Zapomniałem, o co poszło.
Płakałem i czułem, jak zaczynam marznąć.
Nikt mnie nie rozumie.
Bo to prawda.
Myślałem, że jesteś po mojej stronie.
To przeze mnie wszystko zaczęło się sypać.
Pocałowałem cię przy ludziach.
Dan mnie zabije.
Saki mnie nie lubi.
Ki-Ki mnie zdradził.
Kot też. To bolało najmocniej.
Jak mogłeś?
Nie miałem pojęcia, co robić. Czułem się rozdygotany i samotny.
Chciałem po prostu zniknąć.
Albo zasnąć i obudzić się w lipcu.

Nie zauważyłem tego samochodu. Byłem zbyt rozkojarzony. Pamiętam tylko uderzenie i cholerny ból, a potem straciłem przytomność.

Obudziłem się w szpitalu. Otworzyłem oczy i zrozumiałem, że mam złamaną lewą rękę. Cholernie bolała mnie głowa i kark. Spałeś na siedząco. Ocknąłeś się, gdy weszła pielęgniarka.
– Chyba doszedł do siebie – powiedziała, a ty spojrzałeś na mnie z niepokojem i podszedłeś bliżej. – Ciśnienie i tętno w normie, będzie żył. – Uśmiechnęła się ciepło i pogłaskała mnie po głowie.
– Dzięki bogu. – Westchnąłeś.
– Nic mu nie będzie. To nieskomplikowane złamanie.
– Kochana jesteś.
– Wasza menadżerka mówiła, że do wieczora będzie go potrzebować, więc da się załatwić. Miał szczęście.
– No, jak cholera.
Rozumiałem tylko pojedyncze słowa.
Jestem w szpitalu.
Potrącił mnie samochód.
Dlaczego?
Miałem złamaną rękę.
To nic poważnego.
Bolała mnie głowa.
Puls i ciśnienie w normie.
Pielęgniarka chyba wiedziała, kim jesteś.
Miała fajny tyłek.
Będziesz żył, Senju.
Wieczorem mnie wypiszą.
A potem zasnąłem. Byłem zmęczony. Śniły mi się różne dziwne rzeczy. Czułem się całkowicie spokojny. Może to leki.
Obudziłem się, gdy piękna pielęgniarka przyszła mi pobrać krew.
– Jak się czujesz? – spytała tym ciepłym głosem, a ja uśmiechnąłem się i oblizałem usta.
– Chce mi się pić – powiedziałem.
– To normalne. Nie boli cię głowa?
– Nie.
Podała mi potem szklankę wody, a ja poczułem nieprzyjemne napięcie w ramieniu.
Cholera, co ja wyrabiam.
Pomyślałem, że Saki mnie zabije. Ta myśl nie dawała mi spokoju.
Zaczęła mnie boleć ręka.
Chciałem już stąd wyjść.
Chciałem wrócić i błagać cię na kolanach o przebaczenie.
Jezu, nie mam pojęcia, co mi odbiło.
Mam tylko nadzieję, że mi wybaczysz.
Nie musiałem długo czekać.
– Cześć – powiedziałeś, wchodząc do pokoju. – Jak się czujesz?
– Nieźle. – Uśmiechnąłem się.
Czułem się strasznie winny. Chyba coś ze mną było nie tak.
– Byłeś tu cały czas? – spytałem, gdy usiadłeś przy mnie na łóżku.
– Nie, musiałem pogadać z Danem i Saki, ale potem wróciłem. Chciałem się upewnić, że wszystko gra. Lepiej ci?
– Tak. Dziękuję. Kaien?
– Tak? – Spojrzenie ciągle miałeś zmartwione.
– Nie wiem, co powiedzieć. Przepraszam. Nie chciałem. To znaczy...
– Nic nie mów. Odpoczywaj.
– Nie, ja naprawdę przepraszam. Nie wiem, co mi odbiło. Wybacz. Kocham cię.
– Ja też cię kocham. Wybaczam. Już dobrze.
– Wieczorem będę mógł wrócić, prawda?
– Tak. Niedługo cię wypiszą.
– Dan mnie zabije, tak? – Zmarszczyłem brwi i zagryzłem nerwowo wargi.
– Nie myśl teraz o tym. Potem o nim pogadamy.
– Kaien, przepraszam. Ale się porobiło.
– No.
Czułem się okropnie. Ręka zaczęła mnie znowu boleć, musiałem do kibla, byłem głodny jak cholera.
– Kaien?
– Co?
– Macie dziś występ, prawda?
– Tak.
– Nie martw się o mnie, proszę cię. Skup się na koncercie. Nie chcę, żeby to...
– Spokojnie. Dam radę. Najważniejsze, że już jest dobrze. Potrzebujesz czegoś?
– Tak, jestem głodny jak wilk.
Zaśmiałeś się i delikatnie poczochrałeś mi włosy. Chyba trochę rozładowałem napiętą atmosferę.
– Kot mówił, że też wpadnie.
– Potem zwrócę ci kasę za leczenie.
– Spoko, dostaniesz czek od Saki.
– Już się boję.
– Żartuję. O nic się nie martw. Co chcesz zjeść?
– Wolałbym zejść na dół.
– Nic z tego. Tamta ślicznotka ci zabroniła.
– Ślicznotka? - Zaśmiałem się. – Ach, pielęgniarka. No, ładna jest.
– Całkiem całkiem.
– Przynieś mi coś ciepłego. I tłustego. Potrzebuję kalorii.
– Robi się.

Kot przyszedł około piątej. Był trochę zmieszany, ale udawał, że wszystko gra.
Nie dałem rady ubrać się samemu, więc mi pomogłeś. Chyba miałeś niezły ubaw. Dobra, ciesz się. Tylko się mną nie przejmuj.
Wieczorem wróciliśmy do hotelu.
Prawdę mówiąc, bałem się rozmowy z Danem. Wziąłem leki przeciwbólowe i pomyślałem o tym, że nie będę mógł pić.
Może nareszcie przestanę tyle chlać.
Ale Dan nie przyszedł. Nie chciał pogadać. Saki wpadła tylko na chwilę. Spytała, jak się czuję, i powiedziała, żebym się nie przejmował.
Łatwo im mówić.
Czułem się winny. Nie wiem, jak to odpokutuję.
Znowu zasnąłem. Ciągle byłem zmęczony i senny. To pewnie po lekach. Gdy się obudziłem, już cię nie było. Dochodziła dwudziesta pierwsza. Niedługo gracie. Też chciałbym to zobaczyć.
Zostawiłeś mi żarcie, wodę mineralną i piwo bezalkoholowe. I nawet paczkę papierosów. Moich ulubionych.
Westchnąłem i poszedłem do kibla. Długo mocowałem się z zamkiem w dżinsach, ale w końcu dałem radę.
Ale nie mogłem go zapiąć. Cholera.
Dostałem od ciebie SMS-a.
Niedługo gramy. Odpoczywaj. Zjedz coś i wyśpij się porządnie”.
Kochany jesteś.
Moje poczucie winy wzrosło dwukrotnie. Nie, trzykrotnie.
Nie zasnąłem. Czekałem, aż wrócisz.
Wróciłeś zupełnie trzeźwy.
– I jak? – Uśmiechnąłem się.
– Cudownie. Miałem chyba najlepszy wywiad w życiu. – Zaśmiałeś się i spojrzałeś na moje rozpięte dżinsy.
– Nie mogłem ich zapiąć.
– Aha. Pomóc ci?
– Nie, i tak wrócę do łóżka. Co to za wywiad?
– Będziesz mógł potem poczytać w necie.
– Dobra.
– Jestem padnięty. Potrzebujesz jeszcze czegoś?
– Nie. Dzięki za jedzenie i piwo.
– Nie ma za co. Jak się czujesz?
– Nieźle.
– Idę się wykąpać. Jestem padnięty. Chyba zasnę na stojąco.
Spojrzałem na rękę w gipsie i zaśmiałem się do siebie.
Chyba potrzebowałem takiego kopa, żeby się uspokoić.
Nie wiem, co się ze mną działo. Teraz było mi wstyd. Miałem tylko nadzieję, że Dan mnie nie zabije.
Bo Saki nie zabiła.
I miałem nadzieję, że między nami nic się nie zmieniło. Miałem ci tyle do powiedzenia.
– Kaien, chodź tu na chwilę – poprosiłem, a gdy usiadłeś przy mnie na łóżku, dotknąłem twojego policzka i pocałowałem cię delikatnie w usta. – Kocham cię.
– Ja też cię kocham, ale to chyba wiesz. – Uśmiechnąłeś się i odwzajemniłeś pieszczotę. – Jutro rano wyjeżdżamy, obudzę cię o ósmej.
– Dobra, dzięki.
– Dobranoc, kochanie.
– Dobranoc.

Spałem jak zabity.
Obudziłem się w świetnym nastroju. Ręka trochę bolała, ale łyknąłem proszki i pomyślałem, że to może być początek czegoś nowego.
Nie wiem, co robiłem i po co, ale zachowywałem się jak dupek.
Nie chcę cię więcej krzywdzić.
– Mamy jeszcze godzinę – powiedziałeś, gdy zeszliśmy na dół na kawę.
– Powiesz mi, co Dan o tym myśli?
– Dan? A co mnie to obchodzi. Jego to nie dotyczy.
– Naprawdę?
– Tak. Ciesz się, że Saki cię nie zabiła. – Zaśmiałeś się.
– Uf, to dobrze.
– Wiesz, ja nawet lubię, jak jesteś taki... bezbronny. – Uśmiechnąłeś się.
– Co masz na myśli? Ach, tak. Bez ciebie to nawet nie potrafię się ubrać.
– No.
Wróciliśmy potem do pokoju i spakowaliśmy rzeczy. Dziękowałem bogu, że to lewa ręka. Gdyby to była prawa, miałbym przerąbane.
Gdy wyszedłem na balkon zapalić, ciągle siedziałeś z laptopem. Nie wiem, co czytałeś, ale byłeś bardzo skupiony i trochę zaniepokojony. A może zdziwiony.
Pomyślałem, że czytasz wasz wywiad. Wspominałeś coś o tym, nie?
Ja też chcę.
Ale to nie był wywiad.
– Potem to sobie poczytaj – powiedziałeś, a ja zamrugałem i nie mogłem oderwać wzroku od ekranu.
– Zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Chcesz powiedzieć, że...? – Spojrzałem na ciebie trochę zmieszany.
Wszystko się zgadzało. Nadpobudliwość, brak potrzeby snu, gonitwa myśli, ciągła chcica, podniecenie, brak koncentracji i lekkomyślne działania.
Nie mogłem uwierzyć. Jezu, przecież to o mnie.
Wszystko o mnie.
Trudno mi to było zrozumieć. Teraz czułem się całkowicie spokojny, ale wcześniej... To stąd te durne zachowania. Dragi, obleśni faceci, lizanie się z laskami na imprezach, znikanie z Ki-Kim, ciągłe kłótnie i brak zahamowań.
To nie mogłem być ja.
Nie jestem aż takim draniem.
Nie, to ja. Cholera, wszystko się zgadzało.
Nieprawda.
– Kaien? – szepnąłem i poczułem, jak ściska mnie w gardle.
– Nic się nie martw.
– Nie. Jak ty mogłeś ze mną wytrzymać? – Spojrzałem ci w oczy i zrozumiałem, że kocham cię najbardziej na świecie.
Pomyślałem, że jeśli po tym ma nastąpić depresja, to powinienem coś z tym zrobić.
I zrozumiałem, że już to skądś znam.
Przechodziłem przez to.
Cholera, ale ty jesteś głupi.
Nie, już czuję się dobrze. Nic mi nie będzie. Uspokoiłem się. Dam radę.

Uśmiechnąłem się i spojrzałem w okno. Było ciepło i słonecznie.
Nic mi nie będzie.

76 komentarzy:

  1. Upierdliwy Babiszonek15 lutego 2016 13:39

    ...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najkrótszy komentarz Babiszonka :D

      Usuń
    2. Upierdliwy Babiszonek16 lutego 2016 00:15

      Kontynuacja poprzedniego komentarza:
      ALE TO BYŁO CUDOWNIE DŁUGIE <3. Przyznaję, że w tej ostatniej sondzie oddałam 2 głosy z dwóch komputerów i kombinowałam jak by dodać trzeci, żeby wpis się szybciej pojawił. Mam odczucie strasznej wyjątkowości tego rozdziału :D. Zupełnie jakby to był jakiś Season finale. Takie wielkie, ogromne BUM. Długie BUM. I taki ten entuzjazm jakby inny jest.

      Ekhem. Dobra, to będzie krótkie podsumowanie. Z taką ilością tekstu NAPRAWDĘ muszę narzucić sobie jakiś sensowny rygor. Chociaż szczerze mówiąc, myślę, że łatwo pójdzie. Tu więcej się rozwiązuje niż zapętla. Nie ma zbyt wielu tajemnic nad którymi można by się zastanawiać. I są głównie emocje, a nie wydarzenia, więc będę mogła trochę przyhamować. Czytałam wszystko bez momentu przerwy, co naprawdę rzadko mi się zdarza i właściwie nawet nie wiem od czego zacząć. Może od początku. Albo chociaż od tego, co pierwsze przyjdzie mi do głowy :D.

      Lexi, przyznaj się, czy to ty wolałaś Kota niż Senju? Bo ty nie lubisz Senju :( Przecież Senju jest taki super, nie wiem jak można go nie lubić :(. Ja go kocham. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział :D.

      EMOCJE: Cholera jasna, to jest mózg Senju normalnie. Taki dziki pęd, takie tempo, tyle wątków naraz, że aż głowa boli, ale to jest wybitne. Człowiek męczy się od samego czytania, dlatego, że tyle tego jest. Nie chodzi o to, że źle się czyta, tylko po prostu ten rozszalały umysł Senju naprawdę wpływa na odczucia czytającego. Przynajmniej moje. To naprawdę chaos, ale taki artystyczny chaos. Mam wrażenie, że w niektórych chwilach Senju czuł się jednocześnie szczęśliwie nakręcony i zażenowany tym co się z nim dzieje. Jak wspomniałam, mam nadzieję, że w depresji, o ile taka będzie, też wszystko opiszesz. Tak mówię, że o ile będzie, bo skoro Senju już wie to się pewnie zacznie leczyć albo coś. Chociaż jak kiedyś tam wspomniałam, nie orientuję się, czy to powinno zadziałać od razu czy później. W ogóle mam wrażenie, że ten rozdział jest momentami taki... brudny? Nie wiem. Taki oślizgły, odrażający, niehigieniczny, odrzucający, zawstydzający, pełen zażenowania, odpychający, kleisty, ciężki, cuchnący. Nie wiem. Nie chodzi o to, że jest zły, tylko po prostu taki ma trochę klimat moim zdaniem. Zwłaszcza sceny, w których Senju się szlaja. O wiem - niewygodny. Jak cholera. Ogólnie notka była MEGA-emocjonalna. Naprawdę. Zwłaszcza przedkońcówka.

      Dobra, nie będę pisać po kolei, bo mnie szlag trafi i znowu nie wiadomo ile z tego wyjdzie. A tak to o czymś zapomnę. Nie potrafiłabym ten notki analizować fragment po fragmencie.

      NARESZCIE! Nareszcie się to rozwiązało! Ciekawa jestem strasznie (ciągle to powtarzam) jak to będzie dalej i jak szybko przyjdą skutki leczenia Senju. Ale cudownie, że Kaien przyjął to ze względnym spokojem :D. Pewnie już w szpitalu mu wszystko wyjaśnili i podali mu odpowiednie leki. Chociaż nie wiem. Ale WIEDZIAŁAM, że Kaien będzie szukał w internetach :D. A ty mówiłaś, że nie. Ale pewnie w szpitalu mu powiedzieli i dopiero potem szukał informacji. Ale zawsze coś. Chciałabym napisać więcej, bo to jakby nie patrzeć wydarzenie wydarzeń, ale jakoś zapowietrzyłam się i więcej nie mam chyba nic do dodania. Ciekawa jestem tylko jak to będzie wyglądało od strony Kaiena. Bo tutaj wiadomo, dla Senju musi być twardy, musi pokazać mu że "kochanie, daj spokój, to nic nie zmienia, nie będzie źle", a w środku być może się trzęsie jak galareta i boi. Ciekawa jestem jak depresja się odnajdzie w nowej sytuacji kiedy już wiadomo. Na szczęście teraz Kaien nie będzie musiał jej za bardzo przeżywać. Bo następnej hipo już pewnie nie będzie. Chyba, że te. Jak no tam, stany mieszane. O tym czytałam w internecie (niedługo zostanę psychiatrą z gugla) i w zasadzie wersji jest tyle, że sama nie wiem. Czy to jest tak, że są objawy jednocześnie, np. człowiek jest pobudzony i rozdygotany, ale w głowie ma doła, czy to jest tak, że przez parę godzin masz to, a przez następne parę godzin tamto? Bo internet się nie może dogadać ze sobą mam wrażenie. CDN

      Usuń
    3. Upierdliwy Babiszonek16 lutego 2016 00:20

      CD. Ale się cieszę, że trochę im ulży. Mam nadzieję, że Senju nie będzie się wzbraniał przez leczeniem czy coś, ale to chyba niemożliwe. Teraz to Kaien dołoży dopiero wszelkich starań żeby o niego zadbać. I to będzie, już czuję, przearcyKOCHANE <3. A! No tak, będzie depresja, bo w depresji coś się miało zadziać wielkiego. Chyba, że zmieniłaś zdanie. A w depresji można ukraść helikopter? A tak w ogóle to jeszcze tylu ludziom trzeba powiedzieć. Na przykład Kyu. Chociaż Kyu sam by powiedział pewnie. Chociaż łagodnie w ogóle tego newsa Senju przyjął :). To w sumie dobrze. Planujesz może, żeby kac moralny potrwał jeszcze dłużej?

      W ogóle co do Kaiena to nawet bardziej mu w tym rozdziale współczułam niż Senju, choć Senju oczywiście też bardzo, bardzo, bardzo. Ale ja nie wiem jak wygląda kac moralny po hipo, mogę się tylko domyślać, że jest ogromny, więc aż tak mu współczuć nie potrafię. A po w tym rozdziale widać jaki Kaien jest wyniszczony i zmęczony i jak bardzo nie radzi sobie ze schizami Senju. I do tego Senju napalony, a on nie ma siły. I ten moment kiedy wrzeszczy już do niego "Jak chcesz. Idź, naćpaj się i nie wracaj. Mam dość." Albo kiedy Kaien przyciska go do ściany krzycząc: "Przestań się tak zachowywać! Ignorujesz mnie, pijesz na umór, ćpasz, a potem lecisz do Kota albo w ogóle znikasz! Co ja mam myśleć? Co się z tobą dzieje? Nic a nic cię nie obchodzę? Chcesz zaćpać się na śmierć? A może utopić w wannie?", a potem wpada w oko fragment z myśli Senju o treści "Chcę się bawić". A kiedy Kaien mówi "Nie mam już sił, Senju" to aż wszystko w środku boli. Oczywiście wiem, że to nie jego wina, Senju też współczuję, ale no... Przykro no. Wszystko jest strasznie przykre. Nie wierzę, że myślałam na zasadzie "jakby był jakiś konkretny rozpierdziel to by było dopiero ciekawie :D". To takie smutne było wszystko. Ale fajnie, że się tak ogarnięcie zachowywał i mimo wszystko się trzymał i próbował pomóc. On to jest jednak idealny <3. I Lexi ma rację, naprawdę dorośle się zachował. A Ki-ki zawalił, ale po nim można było się spodziewać, bo on jest nieogarnięty. Też bym chciała, żeby nańczył Senju, przecież Senju jest taki absolutnie cudowny, ja bym go mogła nańczyć dzień i noc i by mi się nie nudziło <3.

      Saki jednak jest fajna. Super, że poszła do Senju i mu nie robiła wyrzutów tylko kazała się nie przejmować. Dla niej to wszystko też olbrzymi kłopot przecież i mnóstwo pracy. Gdyby była rudą wiedźmą to lubiłabym ją tak samo jak Reirę. Ciekawe czy z tego pocałunku coś wyniknie? Coś czuję, że coś mogło wyniknąć w trakcie wywiadu... :D Skoro Kaien taki szczęśliwy. Trochę mu pewnie teraz ulży jak wie o co chodzi i co z tym robić :D. Dobrze, że na koniec tej szarpaniny dałaś coś pozytywnego :D. Ale Kaien musi być w Senju dziko zakochany.


      Dobra co jeszcze... O. Prawiegwałt. To było mocne. Naprawdę myślałam, że ten obleśny dziad coś mu zrobi. I przez całą notkę miałam nadzieję, że powie o tym Kaienowi i trochę mu ulży, zwłaszcza w momencie, kiedy poryczał się podczas seksu, ale jednak nie. Ciekawa jestem, czy ten motyw wróci. Bo skoro nawet w hipo się tym przejmował, to ciekawe czy to go dopadnie bez hipo. Może zobaczy tego faceta? W sumie to jest materiał na dużo wesołego pocieszania (:D). Tak sobie myślę, że jeśli nie w remisji to w depresji to mogłoby do niego wrócić. W sensie z tego co czytałam to w depresji człowiek wygrzebuje z głowy wszystkie smutki i lęki. A to po części może stać się smutko-lękiem Senju. Kurde, mocna scena. Cały ten rozdział jest mocny, ale o tym już wspomniałam. I jest absolutnie arcyzajebisty. AB-SO-LUT-NIE <3. A nawet jeśli z tego nie zrobi się nawet jakaś miniminimalna trauma to ciekawa jestem czy Senju o tym kiedykolwiek powie Kaienowi. To mogłaby być strasznie kochana scena. A ja kocham kochane sceny z Kaienem i Senju równie mocno jak sceny, w których rzucają się na siebie, zdzierają z siebie ubrania i rżną się jak dzikie jelenie. CDN

      Usuń
    4. Upierdliwy Babiszonek16 lutego 2016 00:23

      CD Ale teraz Senju może mieć opory przed tymi wszystkimi zabawami na zasadzie "wzięcia siłą". W ogóle samo to zdanie było straszne "Może mu po prostu obciągnę i mnie puści?". Już wyobrażam sobie Senju, który pada na kolana ze łzami w oczach i obciąga jakiemuś obleśnemu typowi, żeby zostawił go w spokoju. I mógłby go przy okazji w pałę ugryźć :D Nie no, on nie może tak zapomnieć o tym po prostu :/ Chociaż jak wspomniałaś, w twoim świecie yaoi wszystko jest możliwe.

      KOT. O Kocie wspomnę, bo Lov ely by mi nie wybaczyła. No więc Kot jak to Kot jest KOCHANY :D I uspokajał Senju. I dał mu kawę. Kaienowi nie mam za złe, że nie uspokajał Senju i nie dał mu kawy. Ja go podziwiam, że w tym wszystkim był jeszcze w miarę przytomny.

      PREZENTY <3. "Poprzedni leży nieużywany, nie?" - Och jak dobrze, że ci przypomniałam, Kuno :D Cieszę się, że w najbliższym czasie wszystko inne wykorzystają :D. Albo przynajmniej część :D. I mam nadzieję, że jak wrócą to zeszłoroczny prezent pójdzie w ruch :D. Przypominam też, że Senju JESZCZE nie odwdzięczył się Kaienowi czymś, czym miał się odwdzięczyć na początku bloga. Tak więc, Kuno, ma się odwdzięczyć :D skoro moja moc przypominania ma jakąś siłę :D. Ale ten Kot to jednak zboczony jest <3 I jak tu go nie kochać <3. I miło, że pomógł Senju szukać prezentu. Tylko błagam, nie ubieraj Kaiena w damskie ciuchy. Ani w żadne pończoszki. Kurde, jak ja tego nie lubię. Mam niepoprawną słabość do transwestytów, ale nie chcę Kaiena w pończoszkach, nie rób mi tego nigdy. Swoją drogą polubiłam tą dziewczynę sprzedającą koszulki :D. I...
      "- Kocie, a jaką zrobić dla ciebie?
      - „Slut” - powiedziałem, a on przywalił mi łokciem."
      (...)
      To co mam napisać?
      - Slut.
      - Serio?
      - Tak.
      - Fajny jesteś."
      W ogóle jak tak analizuję to cała ta podróż po prezenty jest świetna :D. Ale cieszę się, że Senju nie kupił nić seksowego. W momencie, gdy ciągle mu się chciało, Kaien mógłby to odebrać jako nieco egoistyczny argument, żeby w końcu go zerżnął. W ogóle wszystkie ich zbliżenia z całego tego rozdziału są takie mało pociągające. W sensie nie chodzi mi o to, że źle, tylko o to, że jak Senju jest rozszalały to myśli tylko o sobie i nie ma tej spójności s Kaienem. Albo jest rozczarowany, że tak mało. Albo obaj są podenerwowani. :( W ogóle to cieszę się, że ta laska nie kazała mu płacić. Pewnie portfel Senju będzie ryczał z bólu przez następny czas. No i pewnie samo leczenie pociągnie za sobą parę groszy. A Senju pieniędzy nie ma :/ Ciekawe jakby zaczął zarabiać to jak. Mógłby pracować w sex-shopie :D! :D Pożyczałby stamtąd różne fajne rzeczy i podrzucał Kaienowi.

      Ciekawe, czy Senju pobrałby się kiedyś z Kaienem.

      Co jeszcze... Aha - Senju jednak nikogo nie przeleciał. Naprawdę byłam zdziwiona, bo byłam święcie przekonana, że to zrobi. Ten trochę spojler trochę nie to był jednak bardzo mylący. Kurde, ja to naprawdę muszę się przestać czegokolwiek domyślać. Nie mogę przywyknąć, że ty taka jesteś nieliniowa i nie idziesz w oczywistości. A ja jak głupia myślę, że już wszystko wiem :/. Ale cieszę się w sumie, że nikogo oprócz Kaiena nie przeleciał. I dobrze. Jeszcze by zrobił to bez gumki i mogłoby być nieciekawie. Aż mu współczułam, że ma taką chcicę, której nie ma jak rozładować.

      (Czy ten kot w nowym gadżecie pluje spermą? A no tak, to kot-penis. BOGU ZAJEBISTE <# To by bardzo pasowało do kota-Kota :D. Chociaż mam sentyment do starego obrazka. Nie da się go może nigdzie wcisnąć? (słodkie łoczy). I fajne te nowe opisy. Tylko za dużo Rena jak dla mnie w opisie Senju. Tak teraz zerkam pisząc komentarz, bo piszę w osobnym dokumencie, bo w polu tekstowym komentarza to takiej ilości tekstu bym nie ogarnęła. Ale czemu Kot ty, tylko "zastępczo" podkochiwał się w Ablu :( W ogóle się chyba podkochiwał, tylko mniej niż w Renie :(. Czyli jednak Saya nie akceptuje ich związku? Jeszcze się z tym nie wygadałaś. Taki przyczajony spojler? A co do Darena to ja tam liczę, że też kibicuje Senju i Kaienowi.)CDN

      Usuń
    5. Upierdliwy Babiszonek16 lutego 2016 00:24

      A jednak Kaien uderzył Senju. I bolało nawet samo czytanie. Ale to było widać, że po prostu Kaien był wtedy mocno zdesperowany. I miałam wrażenie, że momentami miał ochotę skrzywdzić Senju, stłuc go do nieprzytomności tylko po to, żeby nie był w stanie zrobić sobie krzywdy. I wiem, że to nie ma sensu, ale jak go wtedy uderzył to było w tym tyle miłości że aż niesamowite. A ukochana scena Lov ely? Dziewczyna smutna będzie :( "Ale wieczorem zacząłem się przymilać. Miałem ochotę na szybki numerek, bo chciałem rozładować napięcie, ale chyba nie załapałeś aluzji." Cały czar pryska. Ale na tym chyba polega ten wpis. Żeby był odrzucający i niewygodny i smutny. W ogóle ze wszystkich tych zdań, które doskonale opisują wszystkie emocje, wybrałabym jedno jako podsumowanie tego całego szaleństwa, które wtedy działo się w głowie Senju: Nic mi się nie stanie. Nigdy.

      A tak zupełnie od czapy, jego imię to mi tak pieszczotliwie brzmi. Senju. Nie wiem dlaczego. Imię Kaiena mi się cholernie podoba. No Kot to Kot, wiadomo :D. Nie można nazywać się bardziej zajebiście niż "Kot" :D. No chyba, że ewentualnie "Upierdliwy Babiszon".

      Mam nadzieję, że z notką Kota pojawi się, jeśli to możliwe, do końca marca. Albo do 23 marca, w urodziny Babiszona :D. Ale oczywiście, nie naciskam. Ale kurcze, doczekać się nie mogę. Mimo, że teraz moja faza na Senju i Kaiena wzrosła, choć wcześniej i tak była olbrzymia i mam ochotę na kolejne 50 wpisów Senju, ewentualnie przeplatane kilkoma wpisami Kaiena, ale dziwni, nienormalni ludzie nielubiący Senju też muszą mieć coś od życia ;). Tylko mam nadzieję, że wpleciesz trochę mimo wszystko Senju do notki Kota :D. Tak trochę, trochę. Minimalną ilość chociaż. No bo Kaien to wiadomo - Kot bez Kaiena nie może być. W końcu to to samo uniwersum i nawet to samo miejsce więc myślę, że Kot Senju nie ominie. I wirtualny Ren jest fajny, więc czekam :D.

      O! A to jest idealny tekst na całe zrecenzowanie Dana: " Chyba nie był zbyt zadowolony. Czy Dan w ogóle był kiedykolwiek zadowolony?" :D I to są moje główne odczucia w stosunku do niego. Poza tym że jest fałszywy. Widzę, że Senju przestał go lubić. I dobrze. Dan jest głupi. Jak prędzej polubiłam babę niż jego to już naprawdę o czymś świadczy. Ki-ki nadal mnie intryguje, ale mam focha za to, że nie opiekował się Senju jak należy.

      W ogóle to jest faktycznie takie KOCHANE jak Senju jest zdany na Kaiena. Wiesz, że ja kocham jak bohaterowie się sobą opiekują :D. Mam nadzieję, że urodziny Senju będą już normalne, zdrowe i ostre oraz, że Kaien podaruje Senju w prezencie siebie i będą się pieprzyć jak dzikie norki :D. A w następnym rozdziale wyczuwam jakiś fajny trójkąt :D.

      Bogu, jak ja kocham Senju. I Kaiena. I Kota. Ale Senju, no to wiecie, najbardziej najbardziej.
      Jak ja uwielbiam tę historię.
      Jak ja uwielbiam ciebie, Kuno!

      Czekam z bardziej niż niecierpliwością. Chociaż jak wspomniałam, mam takie poczucie trochę takiego finałowego odcinka. I tyle emocji, że nie wiem jak ja to będę trawić przez następne dni. Ale cieszę się, że blogspot nie ma limitów w notkach. I tak czytałam to i czytałam i to tyle miało kilometrów że jak normalnie by się kończyło to była połowa. Niestety to tak nie działa z komentarzami :( Jak ja mam dożyć następnej notki Senju/Kaiena? No jak? To nie tak, że ja nie lubię Kota, ale... No mam fazę. No co poradzić. I jednak Senju kocham najmocniej. DOBRA, kończę miało być krótko.

      ŚCISKAM MOCNO I MIZIAM CYCKAMI.

      P.S. AHAAA JESZCZE! Przypominam, że Kaien miał dziką fantazję odnośnie pełnej dominacji Senju :D (oby tylko w razie czego mu się nie spodobało za bardzo (co nie znaczy że miałoby nie być mu przyjemnie) bo jeszcze się przerzuci na Rena. Wiem, obsesja.

      W sumie to komentarz nie wyszedł w zasadzie dłuższy niż zwykle...

      Usuń
    6. WIEM!!!

      Znaczysz teren, tak, tak? Pierwszy komentarz dałaś od razu po tym, jak wrzuciłam notkę :D

      dobra:
      *to dobrze, że tak odebrałaś ten wpis: niewygodny. to bardzo odpowiednie określenie.
      *to nie Kaien szukał o ChaD, ale o tym jeszcze nie pisałam (no kto mógł mu powiedzieć, co?)
      *mam w planach względnie "normalny" epizod Senju, trwający jakiś miesiąc-dwa, a potem depresja. nie będzie więcej hipomanii (prawdopodobnie), ale będą stany mieszane. One są męczące, ale krótsze niż np. czysta hipo albo depresja. no ale bardzo męczące psychicznie. niby człowiek niczego nie odwala (bo nie zdąży), ale i tak czuje się jak gówno.
      *co do leczenia to Kaien będzie musiał go trochę namawiać. oczywiście, siłą go nie zaciągnie, bo to bez sensu. ale... wątek z leczeniem będzie, i mam już w planach COŚ, co trochę namiesza w życiu Senju (to się wydarzy podczas leczenia depresji).
      *bo póki będzie czekać i to odwlekać (leczenie), bo właśnie zrobi TO COŚ złego, o czym pisałam.
      *miało być smutno i ciężko, więc możesz pocieszać Kaiena ;)
      *Saki jest super, bo myśli logicznie, ale potem troche się zdziwisz...
      *gwałt był wstrętny. niby Senju był nacpany i ogólnie nie był sobą, nie kontrolował się i nie wiedział, co się dzieje, to zachował się bardzo nieodpowiedzialnie (oczywiście, wszystko, co robił, było nieodpowiedzialne), że poszedł z tym typkiem :( potem się opierał, ale koleś był obleśnym chamem. bardzo bardzo lubię Senju, który walczy, opiera się i szarpie, a nie leży poszłusznie i płacze, jak go gwałcą (niektórzy mogą tak zareagować). był cudowny, jak się tak opierał <3
      *raczej nie będzie miał oporów przed zabawami z Kaienem, no może kilka razy sobie przypomni; wiem, że to może zabrzmieć dziwnie, ale hipo zmienia postrzeganie świata i pewnych spraw. gdyby nie mial hipo, pewnie byłoby inaczej.
      *zawsze będzie trochę Kota w notce Senju, i Senju w notce Kota.
      *tak, przypomniałam sobie, że przypomnialaś sobie, że leży nieużywany :D DZIĘKUJĘ. Nie, nie ubiorę Kaiena w damskie łaszki. on jest na to zbyt męski :D ale nie obiecuję, że nie ubiorę kogoś innego... tylko jak mam to zrobić? dobra, potem o tym pomyślę :D bo to dawno chodzi mi po głowie...
      *slut pasuje do Kota przecie :D
      *Senju nikogo nie przeleciał, bo jeszcze po wpisie Kaiena zauważyłaś, że Senju nie jest takim chodzącym seksem jak poprzednim razem. tzn. był zbyt zmieszany, rozdrażniony i nakręcony (nie seksualnie) i tylko czasami miał kosmate myśli (młody facet w klubie).
      *kot plujący spermą jest BOSKI, znalazłam go na myreadingmanga :D
      *za dużo Rena w opisie Senju? Naprawdę? ("kiedyś - Rena"). no faktycznie. jedno słowo. cholera, nie wiem, co robić :D
      *pozmieniałam trochę ramki, ale dalej nie mogę znaleźć obrazka, który odzwierciedlałby mojego bloga.
      *JAK CHCESZ, TO SPECJLANIE DLA CIEBIE WCISNĘ TAMTEN STARY OBRAZEK <3
      *zastępczo się podkochiwał, bo on wtedy już kochał Rena :(
      *Saya nie akceptuje, nie zaprzeczyłam, gdy Kaien to stwierdził
      *Kaien uderzył go w twarz, a nie przywalił pięścią, to znaczna różnica. uderzył go, żeby pokazać, że jest zawiedziony, zraniony i pokrzywdzony.
      *scena z przymilaniem się Senju faktycznie rozczarowuje. z tym że ja właśnie lubię powtarzać niektóre sceny i pokazywać punkt widzenia raz Senju, raz Kaiena.
      *o tak, Dan. Starałam się, zeby to tak zabrzmiało :D dzięki ,ze załapałaś :D
      *urodziny Senju już będą normalne, będą się pieprzyć jak dzikie surykatki
      *pamiętam o dominacji Senju. ale to jak wrócą z trasy :)
      *miziam cyckami
      *odcinek finałowy pod względem natłoku emocji Senju.

      już więcej takich emocji raczej nie będzie (u Senju).

      Usuń
    7. wybacz kochana, ale tak - ja lubię Kota, a najlepiej Kota w zestawie z Renem :3 ewentualnie w trójkącie z Kaienem i Senju

      ale ja nie mówię, że ja nie lubię Senju! ja po prostu najbardziej uwielbiam Kota :) na żywo mam własną maskotkę, która nawet przy kolegach mówi do mnie "mamo" :v więc ktoś tak wymagający niańczenia jak Senju jakoś nie trafia w moje "potrzeby"

      Senju by chyba lepiej wyglądał w pończoszkach niż Kaien xD (gorset+pończoszki? no no :3 ) Kotu by chyba za to w ogóle nie pasowało

      w ogóle co to ma kurnia znaczyć "nie może się zdecydować" - kto niby? Ren się nie może zdecydować? no chyba coś tu się nie zgadza :v

      PS. podoba mi się pasek z opisami postaci

      (nie znalazłaś odpowiedniego obrazka? stwórz! :D albo pogadajmy na temat to może uda się coś z tym zrobić, jak nie ja to któryś z kumpli grafików ;) jeśli wiesz, co byś chciała, przynajmniej tak z grubsza ofc)

      Usuń
    8. Ren nie może się zdecydować, czy chce zamieszkać z Kotem, czy nie. Kot kiedyś o tym wspominał i zadręczał się, ze ten mu tego nie proponuje.
      co do obrazka, to... nie wiem, jak ma wyglądać. bo pary są dwie, więc pewnie byłby bez postaci w ogóle.
      spróbuję to narysować i wrzucę. oczywiście, jak już wymyślę :D

      Usuń
    9. on może "być nieprzekonany", "mieć mieszane uczucia" itp ale no nie może "nie móc się zdecydować" :v o to mi chodzi, takie sformułowanie odbiera mu "męskość"

      Usuń
    10. Najupierdliwszy Babiszonek :)16 lutego 2016 22:06

      Nie mogę dodać komentarza z mozilli :(

      Lex, ja też kocham Kota, więc w pełni rozumiem twoją miłość <3.
      Nie wiem co jest bardziej zajebiste. Te lotki czy ten kot-penis. Dawaj tego więcej <3 Fajnie, że dałaś też obrazek ze mną :D (to z omg). A w ogóle te lotki kojarzą mi się ze zdominowanym Kaienem :D Najpierw taki niechętny, a na końcu to mu nawet dobrze :D
      1. Oooo to jestem ciekawa. Ren? To mogłoby być w notce Kota. Przynajmniej kawałek, a potem od strony Kaiena w notce Kaiena. Chociaż coś czuję, że w notce Kota raczej będą się pieprzyć. Ja stawiam, że powie mu Ren. Albo Saki! O, Saki też by to mogła być. A może Kotek szukał o ChAD żeby pomóc Kaienowi? Kurde, nie wiem. Tak sobie myślałam, że może wiem, ale tak naprawdę to właściwie nie wiem :/. Miałam się przestać domyślać.
      2. No za dużo Rena w opisie Senju :( No co ja poradzę, że mam na niego alergię jak jego imię stoi zbyt blisko imienia Senju. Ale na to już chyba nic nie poradzimy. Może za 10 lat mi przejdzie.
      3. Saki też coś odwali większego? Czyżby kolejna tajemnica?
      4. Szkoda, ja tak lubię emocje Senju :( Ale w sumie to logiczne, on i tak na co dzień ma w głowie tysiąc myśli. A skoro depresja miałaby być przeciwieństwem hipo to pewnie nie miałby tego za dużo.
      5. Też lubię Senju broniącego się. To było cudowne jak się szarpał, nawet jeśli nie miał za dużych szans. Chociaż gdyby leżał i płakał to też bym go kochała. Bo ja ogólnie kocham Senju zawsze. Niemniej mam nadzieję, że kiedyś powie Kaienowi. Choćby tak na zasadzie "ale to było dawno, tak po prostu chciałem ci powiedzieć".
      6.W ogóle to jest tak, że mam fazę na tego, o kim przeczytam notkę, zwłaszcza po wpisach Kota i Senju. Więc pewnie po Kocie przypomni mi się jaki jest fajny.
      7. Ufff, Lex, już myślałam, że nie lubisz Senju. A ja nie ufam tym, co nie lubią Senju :( Oczywiście szanuję osoby o innym zdaniu, ale...
      8. Nie znaczę terenu, po prostu musiałam podzielić się szczęściem :D
      9. Błagam, nie chcę Senju w pończoszkach. Sam mówił, że więcej niż gorset to dla niego za dużo. Kotka ubierz. To mogłoby faktycznie jarać Rena. Albo Emila :D. ALBO DANA <3
      10. Nareszcie mam sensowny powód nielubienia Sayi :D
      11. Czekam na TO COŚ w depresji. Ale ok, niech ochłonie biedak. Ciekawa jestem czemu będzie odwlekał leczenie :/...
      12. Dzikie surykatki - jeeej :D
      13. Nareszcie wiem o co chodzi z tymi mieszanymi :D Ale szkoda Senju. Ale przynajmniej to będzie męczące a nie destruktywne (destrukcyjne?).
      14. Ale "zastępczo" brzmi tak jakoś... nie tak :( Dla mnie on kochał Abla szczerze, tylko mniej.
      15. O! Jak wrócą z trasy to ok :D Kaien będzie mógł samodzielnie wypróbować prezent :D Znaczy Senju na Kaienie prędzej. Nie ważne.
      16. Ja to uderzenie w twarz odebrałam jako "tak się martwiłem, zatłukę cię, jak jeszcze raz spróbujesz mi to zrobić".
      17. Dan jest taki beznadziejny, że aż zaczynam w nim to lubić :D.
      18. Kocham pączki (jem właśnie, musiałam się uzewnętrznić w tej kwestii)
      19. Czekam na tamto COŚ co namiesza w życiu Senju. Znowu sie będę zastanawiać. Żyć mi nie dajesz kobieto (<3). A to będzie coś pozytywnego czy niekoniecznie?
      <3
      Notka do końca tygodnia? Ale żeś się rozszalała :D. Oczywiście nie narzekam :D W ogóle jak czytam te ramki to przypomniało mi się jeszcze że jeszcze Yuto coś namiesza i Yuki i w ogóle dużo tego.
      ...
      Chyba jednak lotki <3

      Usuń
    11. ten kot na obrazku IMO idealnie pasuje do bloga xD nie dość, że TAKI kot, to jeszcze KOT :3
      trochę nie rozumiem Twojej alergii na połączenie Senju+Ren - ja jak mieli wspólny epizodzik to miałam trochę nadzieję, że może Ren się pobawi też z obydwoma naraz xD
      Kotu nie pasują pończoszki! ja go potem maznę w tej koszulce bo mnie urzekła, po części pomysł już mam, trochę anime-like :x
      pomysł z Emilem popieram! :D
      wszyscy kochają pączki ;)
      ps. fajnie jak piszesz "Lex" :)

      Usuń
    12. -wszystkie są fajne, ja lubię takie pierdolnięte obrazki :D
      -widzę, że póki co w ankiecie Kot prowadzi :D
      -hmmmm, jakie emocje dotyczące pończoch :D ale w sumie to chyba nie napisałam,że Kot albo Senju założą wlaśnie pończochy. tylko wspominałam o damskich łaszkach, ale to nie znaczy, że to będą koniecznie pończochy
      -choć w sumie to trudny temat, ale chodzi mi po głowie. jak czytam doujonshi to jara mnie uległy niewinny uke w stroju pielęniarki albo uczennicy, ale mój Senju nie jest niski ani mały :D Kot tak samo. dlatego dla mnie to może być śmieszne, nie podniecające :D
      -dobra, specjalnie dla ciebie zmienię opis Abla :*
      -wszyscy kochają PĄCZKI, jak można ich nie kochać.
      -lotki są cudowne
      -to COŚ co namiesza w życiu Senju to raczej będzie niekoniecznie pozytywne. tzn. dla niego może trochę tak, ale nie dla Kaiena.

      -tego kota-Kota też strasznie lubię!
      -ja ciągle mam w głowie trójkąt Rena, nie musiałby nawet bzykać Senju, ale wiem, że Senju nigdy się nie zgodzi. po tym to byłby koniec jego związku z Kaienem. Nawet jakby Kaien się nie dowiedział, to i tak nie mógłby potem spojrzeć Kotu w oczy (jeśli zrobiliby to we trójkę).
      -tzn ja bym bardzo chciała, żeby oni to zrobili, chciałabym, żeby Kaien chciał sobie popatrzeć, jak Ren zwiąże jego Senju (też nie musiałby go bzykać), ale wiem, że Kaien nigdy się nie zgodzi. jego duma mu na nie pozwoli.
      -to czekam na Kota w koszulce :)

      Usuń
    13. Najupierdliwszy z najupierdliwszych Babiszonek :)16 lutego 2016 22:59

      Lex :D
      Maznij Kota w "slut" :D. I pokaż1 Ja mazam Senju i Kaiena. Artysta to ze mnie taki jak z koziej dupy Kot, bo artysta ćwiczy przede wszystkim ale i tak się jaram :D. Nawet da się domyśleć, który jest który :D.
      Senju też nie pasują! Może pasują, ale ja nie chce :(.
      To niech Emil będzie w damskich ciuchach. On tam lubi wszystko.
      Ja połączenia Senju+Ren nie lubię, bo nie lubię tajemnic i gęstej atmosfery między Senju i Kaienem. Ale połączenie Ren+Kot już uwielbiam :D

      Usuń
    14. O kurczę, to może faktycznie Emila :D

      ja rysować nie umiem, niestety :(

      Usuń
    15. Najupierdliwszy z najupierdliwszych Babiszonek :)17 lutego 2016 00:03

      O, macie. Niby, że na walentynki. Wiem, mam refleks. Mówiłam, że mistrzem posługiwania się długopisem nie jestem, ale chociaż to Senju i Kaien :D. I przynajmniej wiadomo, który jest który :D Chyba. Lex, ambitne dzieła zostawiam Tobie. Powody, przez które to nie jest takie ładne jak sobie wyobrażałam w opisie. Tymczasem ---->

      http://mrocznyszpinak.deviantart.com/art/KaienxSenjuxSperm-591266198?ga_submit_new=10%253A1455663143

      Usuń
    16. O kurcze, aż musiałam się zarejestrować :D to jest świetne. Nie wiedziałam, że pozwalają tam wrzucać... hmm... płyny ustrojowe :D

      Dzięki, jesteś wielka :)

      Usuń
    17. to trzymajcie :D
      http://aleksandradee.deviantart.com/art/Kot-591437411
      i dla Kota też na jego święto :3

      Babiszonku, tego co tu odstawiam nie nazwałabym ambitnym xD

      Usuń
    18. słodki ci wyszedł, taki... koci no :) i to spojrzenie, i te oczy. sama niewinność :D

      Usuń
    19. jest słodkim ukeśkiem, musi mieć duże okrągłe oczęta :3 w dodatku przecież to Kot
      myślałam, czy nie dorzucić jeszcze kocich uszu, ale to chyba byłoby już przegięcie

      Usuń
  2. Kot. jest. kochany. po prostu
    portret Kota mnie rozwalił, w ogóle ilość Kota w rozważaniach Senju :v wydaje się, że jest go jakoś dziwnie dużo w jego głowie (nie co bym na to narzekała)
    ja rozumiem tę próżność Senju, aż za dobrze rozumiem :3 ale to przecież nic złego, prawda? ^^
    "Ciekawe, czy wie, że Kot kiedyś balansował na granicy." - IMO przynajmniej wyczuwa, o ile mogę sobie pozwolić na taką interpretację :)
    też nie lubię nachalnych ludzi, są męczący i irytujący :v sama staram się taka nie być, ale to nawet trudno w sumie wyczuć taką granicę przy osobach, których się dobrze nie zna
    uhh... ależ ja współczuję im takiej sytuacji... nawet przy poziomie mojej empatii bliskiej zeru. nie dość, że Senju ma problem ze sobą, z którym nie umie sobie poradzić, to jego facet też sobie z tym nie radzi, ba, nie ma siły na to. nie dość, że sam taki problem Senju to jeszcze tak kiepsko wpasowany w czasie, że zszedł się z trasą. ale tak to już chyba jest, że jak się coś dzieje, to wszystko naraz.
    CO OZNACZA "Już nie"?!
    ogonek <3 !! jak ja uwielbiam ogonki :3
    "slut" :3 krótko, jasno i na temat
    ale jakoś temat koszulka na prezent mnie nie przekonuje. tzn są fajne ale nie na prezent...
    myślałam, że koszulki będą odwrotnie, serio xD jakoś bardziej mi pasowało
    " Zadzwoniłeś do Kota, ale miał wyłączony telefon." - co robi Kot... hym... :D
    wypróbują prezenty od Kota, prawda? PRAWDA?! ale mam tylko jedno pytanie - skoro Kot mu kupił taki prezent to dlaczego namawiał Senju na takie? jeszcze by się dał przekonać i Kaien by dostał 2 razy to samo...
    dobrze, że już z nim lepiej, bo inaczej mogłoby im być baaardzo ciężko...
    ja też chcę żeby wypróbowali prezenty!! xD

    nie wierzę, że napisałam tak dużo. aż się zaczynam bać. wolę konkrety :v

    teraz zasłużyliśmy na notkę Kota, prawda?... < ładnie prosi >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za coraz dłuższe komentarze! :D
      no więc tak, co do koszulki, to Senju uznał, że tak będzie najlepiej, bo to taki symboliczny prezent. Potem, jak już dojdzie trochę do siebie po hipo (nie od razu wpadnie w depresję), to zrobi tatuaż z imieniem Kaiena. Nawet wspominał o tym w notce, nie?
      Poza tym, on nie ma kasy na drogie prezenty. Przecież on nawet nie pracuje. A kasa się powoli kończy. Do tego, Saya też potrzebuje pieniędzy, bo leki kosztują :( psychoterapia też. Szpital też :(
      Potem skupię się na tym problemie. Tzn. nie skupię od razu, bo teraz Kaien jest bogaty i Senju nie musi martwić się o kasę, ale kiedyś zacznie w końcu o tym myśleć i będzie mu głupio i przykro, że jego facet go utrzymuje.
      no ale nie o tym teraz.

      no PEWNIE, że wypróbują prezenty od Kota! Zaspojleruję - i to jeszcze podczas trasy! <3

      tak, kolejna będzie notka Kota.

      Usuń
    2. prezent nie musi być drogi :) w ogóle nie musi być za pieniądze. po prostu IMO połączenie ubrania+prezent się nie komponują :v a na tatuaż to ja czekam oczywiście :3

      yay!! to czekam niecierpliwie w takim razie :)

      Usuń
    3. Mnie tam się te urocze koszulki z napisami podobały, Kaien miał ją na scenie, potem podczas fotosesji i wywiadu, więc fani zaczną myśleć i plotkować. Takie małe prowo. Ale, oczywiście, każdy może mieć własne zdanie :D Senju miał niezłe rozjebanie w mózgu, i tak się dziwię, że starał się kontrolować i poszedł jednak po ten prezent.

      pisałam tydzień temu Kaiena, teraz byl Senju, to muszę się skupić na Kotku. Boże, nie wiem, ja kocham ich wszystkich!
      oprócz Dana, oczywiście. Ki-Kiego też nie kocham, bo jest nieodpowiedzialny, miał w dupie to, że Senju nie potrafił normalnie imprezować, a musiał upijać się i ćpać. Ale Kaien (mój piękny, kochany, nie-idealny Kaien!!!) z nim pogadał. Nie, nie, nie po męsku. Wystarczyło po dobroci. Potem wspomnę o tym w kolejnej notce Kaiena.

      Usuń
    4. kochane musi być nieidealne, co? xD
      KiKi jest taki trochę sam swój, to też ma swój urok :) w sumie nie miał powodu żeby niańczyć Senju, sam się chciał bawić
      Kaien za to zachował się bardzo dorośle, aż byłam pod wrażeniem. do tej pory niezbyt często eksponował takie cechy swojej osoby

      Usuń
    5. Bo był nie na żarty przerażony, ot co.
      Tak, nieidealne jest piękne :)
      Właśnie, Ki-Ki nie musiał niańczyć Senju, ale wiadomo, że ja bym chciała, żeby jednak niańczył :D

      Usuń
  3. Swietny post Kuno :D Ja tradycyjnie nie mam pytan takze.. po prostu mega ^^ W sumie to nie tak ze jestem malo rozmowna, chociaz w sumie to troche tez, ale teraz na dodatek mam kompa w naprawie wiec moze w przyszlosci troche wiecej sie porozpisuje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz kompa w naprawie, ale jestes ta sama Kamila, prawda? Ta sama, nie, nie? Masz urodziny 20, więc dla ciebie się starałam, nie? ;)

      Usuń
    2. Taaak, ta sama :)

      Usuń
    3. Twoja notka (taka dluga i wgl super <3) to swietny prezent przed-urodzinowy, dziekuje :3 ^^

      Usuń
    4. Cieszę się niezmiernie! <3

      Usuń
  4. Omg. Kuno jesteś wielka. Wracam z zakupów. Jadę busem wchodzę a tu hipomania. I ta radość moja. Hahaha
    Zaskoczyłas mnie na maxa. Prezent na dzień singla hahha ;)
    Tyle emocji zawarłas radość śmiech miłość złość i więcej i więcej..
    Normalnie nie wiem czy mam być zła na kaiena czy na senju. Bo na kota to nie. Był miły poszedł z senju kupić prezent. Nawet sam kupił kaienowi prezent.
    Kaien trochę mnie wkurzył ale wydaje mi się ze dobrze robił chciał pomóc senju ale jak.chciał pomoc to mógł mu całkowicie zabronić pić. Wiem trudne yo.by było.ale jeśli go kocha i chce pomóc. Droga wolna.
    Co.do senju. Jego nastroje jak.kobieta w.ciąży hahhaha a może? Bd pić nie bd pić. Bd ćpac nie bd ćpac. Jej
    Normalnie przywiązac do kaloryfera i zostawić. Może się nauczy.
    Mam nadzieje ze senju wyzdrowwieje lub w jakimś stopni zniweluje trochę. ;)) hahaha :)) żem się rozpisała.pierwszy raz w życiu normalnie.
    Ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta w ciąży? Zartujesz. Dużo goooorzej :D
      zawsze mi się buzia śmieje, jak moi czytelnicy są zadowoleni :)

      Usuń
    2. Hahahha. No bardzo bardzo mi się podoba. Noo jego zachowanie. Takiego gówniarza Hahahah ;) ale to wina choroby. Czy jego zachowanie tez trochę?
      Najbardziej zadowolena bd jak.się ren pojawi. Hahah ;) wtem zacznę skakać do góry.
      Wydasz kiedyś książkę?
      Ayami

      Usuń
    3. Książkę... hehe :D

      **50 twarzy Senju** :D

      Jego zachowanie gówniarza to głównie wpływ hipomanii, przecież zwykle jest miły, łagodny, delikatny, dobry, wręcz łapie doły i wpada w melancholię, a Kaien go wtedy rozkręca :D a jak już rozkręci, to mają dziki seks. Kocham, jak się tak wściekle rzucają na siebie i zaczynają rżnąć :D
      Ren pojawi się nie tak szybko, bo kolejna notka, owszem, będzie Kota, ale będzie dotyczyła trasy, więc Ren pojawi się tylko w wersji online :D więcej twojego kochanego sadysty będzie za jakieś... hmmm... policzmy... 3 wpisy.

      Usuń
    4. dobra kupie. moze byc 50 twarzy senju ..a po tem film bedzie ? jak bd szukac aktorów to siem pisze..chociaż..bo tem ja tez bd miec zryty mózg ale nie wazne ważne ..ciekawe jak znadziesz aktorów na chłopaków..
      dasz ogłoszenie w gazecie. ?

      a rozumiem rozumie.. słodkie niewinne senju przychodzi kainen i słodycz idzie sobie i ostra zabawa sie zaczyna..
      ren online tez jest zabawny zawsze doprowadza kota do hahahhaha wiadomo czego. aaa nie moge sie doczekac kolejnnej notki ./.ciekawe kiedy bd

      Ayami

      Usuń
    5. A tak w skrócie..ten kot mnie przeraża.....tak jakos dziwnie mi sie kojarzy.. ten obrazek..no wiesz..hahahaha
      skąd ty takie cosie bierzesz
      Ayami

      Usuń
    6. To jest penis-kot plujący spermą :D fajniutki jest, no coś ty :)

      Usuń
    7. No fajniutki jest. wybacz głowa mnie boli , mam jakies schizy i sie smiać chce..ale serio jak kot moze pluć spermą ?
      bo wyjde jutro na dwór zobacze kota i sobie pomysle hahaha.
      ale masz racje fajniutki jest..
      jestem za <3
      Ayami

      Usuń
    8. Wszystko jest możliwe :D

      Usuń
    9. Wszystko możliwe... Nawet senju e różowej lolitkowej sukience
      Ayami

      Usuń
    10. To rena kręci takie coś. Kocie mam dla ciebie prezent -co -różowa sukienkę
      Hahaha i fani kota krew z nosa hahaha ;)
      :
      Fajnie to wygląda. Ten opis postaci
      Ayami

      Usuń
    11. Wiesz, kręci nie kręci, ale jest jeszcze wiele rzeczy do opisania :P

      Usuń
    12. Ren to ren. Num. Nie wiadomo czym nas zaskoczysz
      Dzisiaj czytałam wcześniejsze rozdziały z renem i kotem x tęsknoty. Chyba w nocy jeszcze raz całe przeczytam :))
      Ayami

      Usuń
    13. Tak sobie myślałam czy ren przeleci kiedyś kaiena hahahaha
      Ayami

      Usuń
    14. Logika mi podpowiada, że nie. Czy ty myślisz, że Kaien by się na to zgodził? Już nie byłby Kaienem :D

      Usuń
    15. Hahahaha. Właśnie dlatego nad tym rozmyslalam. Hahaha. Kaien na kolanach przed renem omg. Chyba bym się ze śmiechu posikała hahaha.
      Właśnie kot ma dzisiaj swój. Dzień
      Kocie wszystkiego najlepszego
      Przesyłam Ci dużo mleka
      Ayami

      Usuń
  5. To teraz czas na notkę z perspektywy Kotka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak btw to wszystkiego dobrego z okazji dnia Kota! :D <3 17.02 ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki, to idę to uczcić szklanką mleka :D

      Usuń
  7. Upierdliwy Babiszonek18 lutego 2016 14:22

    Ta ankieta jest straszna :( Mówiłam, że Senju jest niedoceniony strasznie :(. Ja wiem, że Kot jest fajny, ale no... :'( Ja nawet dwa głosy na nich oddałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nieważne, ja go i tak kocham <3 Senju mam na myśli. Ale możesz go sobie wziąć, ja wezmę Kaiena.

      Usuń
    3. Upierdliwy Babiszonek18 lutego 2016 16:07

      Wątpię, żeby Senju chciał się nim podzielić...

      Usuń
    4. A ty nie jesteś Kotem, więc Kaien nie oda ci Senju...

      Usuń
  8. Trochę późno, ale nie mogłabym się nie odezwać.
    I po raz kolejny piszę z konta siostry, gdyż nie mogę się wylogować, bo ona nie pamięta swojego hasła ^^"
    Tak więc no...
    Zazwyczaj wypisując swoją recenzję zaczynam czytać i po kolei odwoływać się do fragmentów, gdzieś pomiędzy wplatając swoje domysły i momenty, które akurat mi się przypomną. Tym razem tak nie zrobię, a mój komentarz będzie króciutki. Głównie dlatego, że większość rzeczy na pewno została poruszona, więc nie ma sensu o nich pisać drugi raz. Poza tym, szczerze nie wiem od czego zacząć. Notka wyszła Ci taka długa, że gdybym chciała odwołać się do wszystkich wątków, jakie tu wyłapałam, nie starczyłoby mi miejsca (jasne, że starczyłoby, ale wiadomo o co chodzi). Niemniej post był cudny. Tyle różnych sytuacji, emocji, zdarzeń, przeżyć i mojego Kota, że się zakochałam. A jednocześnie nie jestem w stanie przeczytać tego drugi raz, bo było za dobre. Ale podziwiam Cię za ten post i jeszcze bardziej jestem pod wrażeniem tego, jak genialnie potrafisz przedstawić ludzkie emocje i odczucia. Wieli kciuk w górę dla Ciebie.
    Ewentualnie mogłabym poruszyć moment, w którym Senju z Kotem są na zakupach, bo to było zajebiste. I Kot i Senju, i jedna z tych dziewczyn, co sprzedawały koszulki... A jeśli mowa o koszulkach, to prezent który wymyślił Senju był naprawdę słodki i mi się osobiście bardzo podoba. Zwłaszcza postawa Kaiena, że ubrał ją na koncert i tak dalej. A koszulka Kota... Heh, tego to nawet nie trzeba komentować, każdy wie, że moment, w którym wybrał sobie ten napis był genialny.
    Tak więc cieplutko pozdrawiam, życzę weny, którą mimo wszystko musisz mieć, skoro jutro (a raczej dzisiaj) można się spodziewać notki Kotka, ściskam mocno, a w następnym poście na pewno się poprawię i odpowiednio rozpiszę <33

    Ps. Zaintrygowało mnie to co napisałaś w komentarzu. Że ktoś musiał Kaienowi powiedzieć o tym, że Senju ma Chad. Czyżby Kot opowiedział o wszystkim Renowi, a ten postanowił się spotkać z Kaienem? Mam nadzieję, że szybko to wyjaśnisz.

    ~Lovely

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkać to nie, bo przecież Kaien jest w trasie ;) ale trafiłaś w sedno. Ja mam tylko nadzieję, że do jutra (do dziś w sumie, no ALE, wpis wrzucę o normalnej porze, nie w nocy - a że nie śpię, to inna sprawa) nikt nie przeczyta tego komentarza i to nie bedzie SPOJLER, ale cieszę się, że zgadłaś :) więcej wyjaśnień będzie w notce Kota.

      Usuń
    2. JAK TO NIKT?! Ja przeczytałam :D. Jest wpół do drugiej prawie, a ja znowu tu siedzę. Ale i tak się domyślałam, że Kot powie Renowi, a Ren Kaienowi przez internet :D Czyli jednak z czymś trafiłam :D! Szczerze mówiąc myślałam nad takim rozwiązaniem jeszcze przy pierwszej notce Senju tutaj.

      Lubię cię Lovely :D

      Usuń
    3. Najupierdliwszy Babiszonek :)19 lutego 2016 01:24

      Babiszon to pisał. Nie wiem czemu nie podpisało.

      Usuń
    4. Bu, źle dodałam tamten komentarz i jeszcze dwa razy >.>"
      Niemniej powinnaś Babiszonie spać, a nie czytać komentarze i mimo wszystko sobie spoilerować! Jakbyś jutro o tym przeczytała, mogłabyś pomyśleć sobie "wiedziałam", a tak to wiesz już dzisiaj... Czuję się przez to źle...

      ~Lovely

      Usuń
    5. Upierdliwy Babiszonek19 lutego 2016 10:56

      Nie czuj się źle, ja lubię spojlery :D. I zawsze się cieszę jak jakiś mi wpadnie :D Dlatego zawsze maltretuję Kuno żeby coś od niej wycisnąć :D. Ty właściwie też mogłabyś o tej godzinie spać, a nie czytać moje komentarze <3
      Swoją drogą ta dziewczyna, która sprzedawała koszulkę Senju, a potem jedną z nich widziała na koncercie musiała się czuć jakby wygrała życie :D

      Usuń
    6. Dobra, jak już zgadłyście, to nie zostaje mi nic innego jak tylko wrzucić notkę Kota.

      btw Babiszonku, ty widzisz, ci się dzieje w ankiecie??!! NASZ KOCHANY SENJU przegrywa i to ostro :(

      Usuń
    7. Upierdliwy Babiszonek19 lutego 2016 12:29

      No właśnie widzę :( Kiedy ty ją zdejmiesz :( Patrzeć na nią nie mogę :( Ale zauważ że jest parę osób, które Senju lubią tak samo jak Kota (wszystkich kocham i KaienxSenjuxKot). Więc nie jest AŻ tak źle.
      Ale serce boli :( Przecież Senju jest taki super <3 Ale najważniejsze, że chociaż ty go lubisz :D

      Usuń
    8. Upierdliwy Babiszonek19 lutego 2016 12:43

      W zasadzie to Abel przegrywa bardziej...

      Usuń
  9. A no tak. Wyleciało mi ^^"
    I znowu czuję dumę, że udało mi się wpaść na Twój tok myślenia. Więc w takim razie z niecierpliwością oczekuję notki Kota i Kaiena, w których najpewniej wyjaśnisz dokładnie jak to wyglądało.
    No i sama mam nadzieję, że nikt tego nie przeczyta, bo stworzyłam spoiler, a szkoda innym psuć akcję .3.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wracam do tej notki i w sumie nie dziwię się. że jesteś z niej w 100% zadowolona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jednak wróciłaś ;) nigdy nie mów nigdy. Miło mi, Babiszonku.

      Usuń
    2. Ogólnie staram się nadal omijać fragmenty, w których Senju kłóci się z Kaienem, bo to najsmutniejsze. Ale notka, nie ma co kryć, dupsko urywa.
      Kiedyś czytałam, że depresja niszczy chorego od środka, a mania/hipomania, świat w okół niego.
      Nie gwałć nigdy Senju, ok? A jak zgwałcisz to niech Kaien się o tym dowie i zabije tę spierdolinę :(

      Usuń
    3. Nie będę gwałcić, obiecuję ;)
      Ja właśnie czuję, że chyba coś złego się zbliża :(

      Usuń
    4. Spokojnie, pójdź do lekarza, może coś na to zaradzi :) < głaszcze >

      Usuń
    5. Taaaa, antydepresanty i kolejne zamulenie...

      Usuń

Kaczuszka dziękuje za Twój komentarz ^.^


Autorki-penetratorki: Orzech i Marchew.
2 kg 4 kg Abel Adam Agata Ash atak paniki Babi baner bdsm Benny Berlin bliźniak blokada seksualna boczki bondage bułeczki ChaD Chloe chłosta choinka Chris ciach ciach ciasteczka z "wróżbą" ciąża ciekawostki cosplay Dan Daniel Daren depakine depresja dialogi domek w górach domek w górach cz. II domek w górach cz. III dominacja Emil fajerwerki fani foty w sieci Furi GIF Gina gips gorset gumki gwałt gwóźdź programu Haruki hasło Hayato hipomania HIV hotel Japonia Kaien kampania kanapki kara karteczki Kasjan Ki-Ki kiciusie kłótnia o leki koleś z klubu koncert konie Konrad koszmar koszulki Kot kroniki Kyu leki lesbijki libido lista fantazji lit Lovely Lucyfer łoniaki Makoto maliny Malta mamuśka manga mangaka Mans Marcel Marchew masaż masowanie brzuszka Mei-Mei Miles morze nagrania Naoki napięcie narkotyki Nick niecodzienny dialog nietolerancyjna Saya notka na medal notka świąteczna nowa praca nowy szef nowy wóz obraz obsesja ochroniarz odstawienie leków ogłoszenia parafialne ojciec Kota omdlenie Organizacja oświadczyny palmy papiery paranoja Patrick pączki Phil Pierdzioszek pierścionek pierwszy raz plan plaża plotki pobicie podróż poślubna pogrzeb pojednanie poprawa Senju portret Kaiena porwanie Kota poświęcenie Senju potrącenie praca prezenty propozycja prostytucja prowokacja próba próba gwałtu przedawkowanie przekręt przełom przemiana Kaiena przemówienie przeprowadzka przesłuchanie Yuto przeziębienie przysięga psychiatra PTSD quiz Ramzesik redakcja Reira Ren Riko Rin Risa Rita rocznica bloga rodzice romantyczny Kaien Roy rzecznik prasowy Rżniątko Saen Saki Sandra Satoru Saya schizofrenia Seiko seksoholizm sen Senju seria shotów sesja sesja zdjęciowa Shin Shõ slut SPA spadek libido stalker stany mieszane Steve szantaż ślub Dana śmierć Yuto świadek Święta Święty Mikołaj tabletki tabu tajemnica rodzinna tajemnica Saena tatuaż teamKot terapia test na HIV to tylko włosy tortury Toru Toshiro trasa trawka trójkąt trylogia ślubna część I trylogia ślubna część II trylogia ślubna część III Tulku Tyler ujawnienie się urodziny utrata pracy ważna decyzja ważny wywiad wena wpadka wybite szyby wydanie płyty wyjazd wystawa wywiad Xavier yaoi Yoko Agyness Yuki Yuto zapiski Yuto zdjęcia zemsta zmiana leków zmiana terapeuty znaczenie zapachów żółta kaczuszka na prośbę czytelników