Zapraszam na wpis Kaiena :)

* * * * *
W planach mam:
*notkę Kota (sobota u Yukiego)
*wpis Senju
*one-shot Saena

sobota, 24 września 2016

Najważniejszy w każdym działaniu jest początek (ruszam dupę i wcale nie czytam Platona)

KAIEN

Sprawa z Agyness była kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Wiedziałem, że sama Kampania to za mało. Nosiło mnie. Byłem przejęty i spięty, ale też czułem, że muszę zacząć działać. Na szczęście ta wariatka zniknęła z twojego życia. 
Nie wiedziałem już, czy ten zespół to naprawdę najlepsze, co mnie spotkało w życiu. Niczego już nie byłem pewien. Chciałem tylko, żebyś był bezpieczny. Dlatego ciągle byłem rozdarty. Źle się z tym czułem. Miałem tyle na głowie. Do tego Kot i Xavier.
Boże, czemu nie mogłem wieść normalnego, spokojnego życia? W jakimś uroczym domku z ogródkiem?
Porąbane.

piątek, 23 września 2016

Nie wolno bzykać się w kościele

Adrian x Miles

- Adrian, kotku, na pewno?
- Tak, pączusiu - uśmiechnąłem się radośnie i zadarłem głowę.
W kościele było pusto i cicho. Słońce wpadało przez okna i rozjaśniało lekki półmrok. Było tu pięknie i spokojnie. Pachniało lekko kadzidłem. Chyba niedawno odbywała się msza. Teraz było cicho jak makiem zasiał.
- A jak ktoś nas przyłapie? - spytałeś szeptem, gładząc moje pośladki.
- To będzie afera. Może jakiś przystojny księżulek się do nas dołączy. - Parsknąłem śmiechem i wziąłem cię za rękę. - Nie mów mi, że się boisz.
- Wiesz, że nie o to chodzi - powiedziałeś, patrząc mi uważnie w oczy. - Raczej o bezpieczeństwo. Nie wolno bzykać się w kościele. Można za to dostać wyrok.

poniedziałek, 19 września 2016

O moich niespożytych zapasach samokontroli (nie pręż się tak, kutasie)

Yuki x Emil

Moje kochane maleństwo przygotowało dla mnie obiadek. Rozpływałem się. Emi był stęskniony, potulny i słodki jak mleczna czekolada z nadzieniem karmelowym. Właśnie takiego go lubiłem. Mógłbym go lizać i ruchać bez przerwy, ale byłem głodny. No i nieźle zjebany. Musiałem się wyspać. 

Obiecałem Emilkowi, że zorganizuję dla niego sesję. Przywiozłem mu kilka fajnych rzeczy. Wiedziałem, że to doceni, a ja wiedziałem, co lubił. Jarałem się, gdy wyobrażałem sobie, jak będę zakładać mu ten zajebisty gorset. Do tego pończochy i jakieś skórzane stringi, żebym mógł podziwiać jego malutkie, ale krągłe pośladki.
Lubiłem na niego patrzeć. Był boski. Podczas sesji zawsze był grzeczny, uległy i prawie niewinny. Świetnie odgrywał swoją rolę, a ja wiedziałem, że jego to kręci. Mnie też. Czułem się wtedy Bogiem. Mogłem robić z nim wszystko. Ufał mi. Oddawał mi się cały. To łechtało moją próżność. 
To była piękna więź.

niedziela, 18 września 2016

Kroniki podbojów Rena. Część I

Ren x Sachiko

- Uklęknij - powiedziałem, patrząc jej w oczy, a ona uśmiechnęła się lekko i spełniła rozkaz.
Chyba była trochę zmieszana. Odrobinę. Oblizała wargi i nie odrywała ode mnie wzroku. 
Dobrze.
Prawdopodobnie mnie badała. Była czujna. I mądra. Poznaliśmy się przypadkiem, gdy byłem w delegacji. Na pewno nie była niedoświadczoną młódką. Na oko w moim wieku. Całkiem ładna, zgrabna, miała piękne, zadbane włosy. Lubiłem ładne włosy.
I ładne kobiety. Mężczyzn też.